Dodaj do ulubionych

55-latek zgwałcił gimnazjalistę, chłopiec nie żyje

07.02.07, 13:49
Obserwuj wątek
    • krytykk Re: 55-latek zgwałcił gimnazjalistę, chłopiec nie 07.02.07, 13:50
      Czy konieczna była ta tragegia? Sprawca wielokrotnie był skazywany za przestępstawa seksualne i jeszcze mu nie ucieli?
      • krytykk Re: 55-latek zgwałcił gimnazjalistę, chłopiec nie 07.02.07, 13:52
        Takich starych obleśnych zboczeńców jest pełno, chociażby w jednym katowickim domu kultury. Upija a potem gwałci. Tylko do tej pory żadna ofiara nie zmarła więc jest bezkarny.
        • inquisition Sterylizacja i po kłopocie! 07.02.07, 20:21
          Za seksualną recydywę albo gwałt ze szczególnym okrucieństwem sterylizacja i po
          kłopocie! Prawdopodobieństwo recydywy żadne, a kara humanitarna!
          ___
          Następnym razem: wszyscy.na.wybory.patrz.pl/ !
      • krwawy.zenek Re: 55-latek zgwałcił gimnazjalistę, chłopiec nie 07.02.07, 13:58
        krytykk napisał:

        > Czy konieczna była ta tragegia?

        A jaka tragedia jest "konieczna"? Po co ta egzaltacja? Ile ty masz lat?
        • krytykk Re: 55-latek zgwałcił gimnazjalistę, chłopiec nie 07.02.07, 14:05
          > A jaka tragedia jest "konieczna"? Po co ta egzaltacja?

          Gdyby sprawca za poprzednie przestępsta poniósł odpowienią karę to tej tragedii by nie doszło.
          • krwawy.zenek Re: 55-latek zgwałcił gimnazjalistę, chłopiec nie 07.02.07, 14:17
            Skąd wiesz?
          • moon5 Re: 55-latek zgwałcił gimnazjalistę, chłopiec nie 07.02.07, 14:23
            Egzaltacja jest tu na miejscu. Gdyby wymiar sprawiedliwości działał w
            prawidłowo, to wielokrotny gwałciciel nie przebywałby na wolności.
            I zgadzam się, że wszędzie pełno róznorakich pedofilów, którymi nikt się nie
            zajmuje. Jedni upijają młodzież, inni piszą obleśne bajki i tłumaczą, że
            nastąpiła nadinterpretacja ich twórczości.
            • krwawy.zenek Re: 55-latek zgwałcił gimnazjalistę, chłopiec nie 07.02.07, 14:25
              moon5 napisała:

              > Egzaltacja jest tu na miejscu. Gdyby wymiar sprawiedliwości działał w
              > prawidłowo, to wielokrotny gwałciciel nie przebywałby na wolności.

              Odsiedział karę , to wychodzi. Prawidłowe działanie wymiaru sprawiedliwości
              byłoby wtedy, gdyby dalej siedział mimo odbycia kary?

              > I zgadzam się, że wszędzie pełno róznorakich pedofilów

              Oczywiście. Dawniej tego nie było. Teraz z miesiąca na miesiąc ich liczba sie
              podwaja...

              • krytykk Re: 55-latek zgwałcił gimnazjalistę, chłopiec nie 07.02.07, 14:30
                > Odsiedział karę , to wychodzi. Prawidłowe działanie wymiaru sprawiedliwości
                > byłoby wtedy, gdyby dalej siedział mimo odbycia kary?

                Niestety kara była niewspółmiernie niska w stosunku do popełnionych czynów. Teraz też grozi mu zaledwie 12 lat z czego odsiedzi pewnie z 5. Za taki czyn jest tylko jedyna słuszna kara, zapytaj społeczeństwa (a nie Helsinską Fundację Praw Przestępcy) jaka.
                • krwawy.zenek Re: 55-latek zgwałcił gimnazjalistę, chłopiec nie 07.02.07, 14:59
                  krytykk napisał:


                  > Niestety kara była niewspółmiernie niska w stosunku do popełnionych czynów.

                  A skąd to wiesz? Znasz tamte sprawy? Czy może całą twoja wiedza to
                  jednozdaniowy news w gazecie?
                  Im ktoś mniej wie, tym głośniej wrzeszczy.

              • moon5 Re: 55-latek zgwałcił gimnazjalistę, chłopiec nie 07.02.07, 15:11
                Nie napisałam, że dawniej tego nie było. Byli, i również prawie nic się nie
                robiło w kwestii zapobiegania i właściwego karania.
                • krwawy.zenek Re: 55-latek zgwałcił gimnazjalistę, chłopiec nie 07.02.07, 15:31
                  A to przepraszam. Błędnie zrozumiałem, że też jesteś wyznawcą coraz
                  powszechniej panującego poglądu, że z peerelu było cudnie a wszelkie patologie
                  pojawiły sie dopiero po 1989.
              • marlen11 Re: 55-latek zgwałcił gimnazjalistę, chłopiec nie 07.02.07, 16:37
                odsiedział kare to wychodzi...jasne,tyle,że za recydywe powinno byc w tym
                miejscu dożywocie,żeby juz nikogo taki (brak mi słów!!!!)nie
                skrzywdził!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              • mario-radyja Kim z zawodu jest krwawy.zenek? 07.02.07, 19:36
                Sędzią, asesorem, adwokatem?

                Po raz kolejny czytam wypowiedzi krwawego.zenka i jego teksty trącą jakimś prawniczym skrzywieniem postrzegania świata. Jest to punkt widzenia statyczny, gdzie danej udowodnionej winie odpowiada ściśle równoważna kara i procedura jest ważniejsza od rezultatu. Rozumuje w absolutach.

                Otóż oprócz wymierzania sprawiedliwości według obowiązującego prawa, państwo ma również obowiązek ochrony obywateli przez prewencję. Jeżeli istniejące prawo tej funkcji nie spełnia, to należy je zmienić.

                Wiekszość na tym forum zgodzi się ze mną, że była możliwa praktyczna możliwość uniknięcia kolejnego gwałtu (nie mówię już o samej śmierci). To prawo przez swoją pobłazliwość dla recydywisty pozwoliło mu skrzywdzić kolejnego człowieka.

                > Odsiedział karę , to wychodzi. Prawidłowe działanie wymiaru sprawiedliwości
                > byłoby wtedy, gdyby dalej siedział mimo odbycia kary?

                Prawidłowe działanie wymiaru sprawiedliwości byłoby wtedy, gdyby wzorem ustawodawstwa amerykańskiego zadziałało prawo three strikes law i ten recydywista dostałby 25 lat za wielokrotne gwałty już wcześniej.

                Istnieje kategoria ludzi których należy na zawsze izolować ze społeczeństwa nie bacząc się na to czy już zdażyli kogoś zabić.
                • krwawy.zenek a ty? 07.02.07, 21:50
                  mario-radyja napisała:

                  > Sędzią, asesorem, adwokatem?

                  Pudło.

                  > Jest to punkt widzenia statyczny, gdzie danej udowodnionej winie odpowiada
                  ściśle równoważna kara i procedura jest wa
                  > żniejsza od rezultatu.

                  A to ciekawe...


                  > Otóż oprócz wymierzania sprawiedliwości według obowiązującego prawa, państwo
                  ma
                  > również obowiązek ochrony obywateli przez prewencję.

                  Przy każdej okazji to podkreślam. Kiedy trzeba karać, to poniekąd jest za
                  późno. Bardzo ważna jest prewencja. Cieszę się, że to rozumiesz.

                  > To prawo przez swoją pobłazliwość dla recydywisty pozwoliło mu skrzywdzić
                  kolejnego człowieka.

                  A pobłażliwości nie byłoby wtedy, gdyby za każde poważne przestęstwo karano
                  śmiercią. Najlepiej prewencyjnie - zanim zdąży je popełnić. Prawda?

                  > Istnieje kategoria ludzi których należy na zawsze izolować ze społeczeństwa
                  nie
                  > bacząc się na to czy już zdażyli kogoś zabić.

                  Ano właśnie. Nie pomyliłem się :(

                  • 1410_tenrok Zenus dostałes tym postem w nos. 08.02.07, 01:09
                    Masz jakąs dziwną manie w stylu Filara i innych tego typu apologetów
                    niezazbytniej karalnosci (nazywane liberalizmem - nie wiem dlaczego).
                    Oczywiscie masz racje, mowiąc, że prewencja jest podstawą. Ale ona w Polsce nie
                    itnieje. Może kiedys, kiedy kraj bedzie bogatszy. Ale na razie jej nie ma. A co
                    jest? Własnie taki przykład, jak z miasta Poznania. Jeżeli facio był karany za
                    gwałty wielokrotnie, to należy wycofac go z obiegu. W USa tak sie robi. Po
                    kolejnym powtórzeniu wyjazd na całego. Ten bolesny przykład jest kolejnym
                    dowodem paranoi w polskim systemie penitencjarnym. Dlaczego penitencjarnym -
                    tam należałoby spróbować coś z tym człowiekiem zrobić, jeżeli już ma to służyć
                    resocjalizacji (w co osobiscie wątpię).
                  • mario-radyja Re: a ty? 12.02.07, 19:03
                    Ja jestem ekonomistą. Mnie interesują efektywne środki osiągania celów.

                    > A to ciekawe...

                    tak interpretuję to co napisałes tu i gdzie indziej.


                    > > również obowiązek ochrony obywateli przez prewencję.
                    > Przy każdej okazji to podkreślam. Kiedy trzeba karać, to poniekąd jest za
                    > późno. Bardzo ważna jest prewencja. Cieszę się, że to rozumiesz.

                    Ja się obawiam, że ty nie zrozumiałeś lub nie przemyslałeś jak prewencję
                    osiągnąć.

                    Już wcześniej sugerowałem, że system kar musi też uwzględniać ich wykrywalność.
                    Tylko w ten sposób można osiągnąć stan w którym nie opłaca się popełniać
                    przestępstw. Wiekszość to jednak przestępcy zawodowi, więc finansowa kara musi
                    być wieksza od potencjalnej zdobyczy.

                    > A pobłażliwości nie byłoby wtedy, gdyby za każde poważne przestęstwo karano
                    > śmiercią. Najlepiej prewencyjnie - zanim zdąży je popełnić. Prawda?

                    Nigdzie nigdy nie napisałem, że chcę karać śmiercią za "każde poważne
                    przestępstwo". To twój wymysł. Chcesz wygrać dyskusję sprowadzając mnie do
                    absurdu.

                    > > Istnieje kategoria ludzi których należy na zawsze izolować ze
                    > > społeczeństwa nie
                    > > bacząc się na to czy już zdażyli kogoś zabić.
                    > Ano właśnie. Nie pomyliłem się :(

                    Pomyliłeś się. Po prostu stwierdzam, że na pewnej grupie przestępców
                    resocjalizacja nie działa. Nie ma powodu, żeby ich z powrotem wpuszczać do
                    społeczeństwa.

                    A nasz system działa w te sposób, że trochę ich potrzyma w kiciu i wypuści żeby
                    popelnili kolejne przestępstwo za które będzie ich można spowrotem zamknąć na
                    pewien czas.
                    • krwawy.zenek Re: a ty? 13.02.07, 07:42
                      mario-radyja napisała:

                      > Ja jestem ekonomistą. Mnie interesują efektywne środki osiągania celów.

                      Mnie też. Ale jestem świadom istnienia pewnych obiektywnych uwarunkowań oraz
                      istnienia nieprzekraczalnych granic.

                      > Już wcześniej sugerowałem, że system kar musi też uwzględniać ich
                      wykrywalność.

                      Nie ma takiej możliwości. Od dobrych dwustu lat prawo karne oparte jest na
                      indywidualizacji odpowiedzialności i jej osobistym charakterze. Każdy odpowiada
                      za siebie i za swoje czyny jest karany. Nikt nie może być karany i za siebie i
                      za tych wszystkich niezłapanych. Gdybyś Ty stanął przed sądem i usłyszał, że
                      miałbyś być ukaranym również za kilku niujawnionych sprawców danego
                      przestępstwa byłbyś z pewnością bardzo oburzony i byś powiedział "a co mnie
                      obchodzą jacyś inni?" I miałbyś rację.

                      > Tylko w ten sposób można osiągnąć stan w którym nie opłaca się popełniać
                      > przestępstw. Wiekszość to jednak przestępcy zawodowi

                      Skąd Ci to przyszło do głowy ???
                      Choćbyś przyjął nie wiadomo jak szeroką definicję przestępcy zawodowego, na
                      pewno będzie to mniejszość. Co więcej, spośród sprawców przestępstw większość
                      albo w ogóle nie przeprowadza żadnych kalkulacji albo zakłada z niezachwianą
                      pewnością "i tak mnie nie złapią". Wielu ma rózne deficyty poznawcze
                      sprawiające, że są odporni na doświadczenie życiowe. To wszystko sprawia, że
                      modele ekonomiczne są tu nieprzydatne, bo nie da się typowego spracy traktować
                      jako "homo oeconomicus".
                      Owszem - przestęczość gospodarcza, ekologiczna, zabójcy na zlecenie - ale to
                      ilościowo margnies całej przestępczości.



                      > Pomyliłeś się. Po prostu stwierdzam, że na pewnej grupie przestępców
                      > resocjalizacja nie działa.

                      Bez wątpienia taka grupa istnieje.

                      > Nie ma powodu, żeby ich z powrotem wpuszczać do społeczeństwa.

                      Sęk w tym, że jeżeli taki odporny na resocjalizację został ukarany na przykład
                      rokiem pozbawienia wolności (bo w warunkacjh recydywy ukradł drobiazg gazetę ze
                      sklepu) to nie robisz żadnej "łaski", że go "wpuszczasz". Po prostu odbył karę.


                      > A nasz system działa w te sposób, że trochę ich potrzyma w kiciu i wypuści
                      żeby
                      > popelnili kolejne przestępstwo za które będzie ich można spowrotem zamknąć na
                      > pewien czas.

                      Czyli dla każdego niepoprawnego jak nie kara śmierci to dożywocie?
                      Nie można zjeść ciasteczka i je nadal mieć
      • falafel5 Re: 55-latek zgwałcił gimnazjalistę, chłopiec nie 07.02.07, 16:10
        Gdyby poważniej były traktowane sprawy gwałtu, nie doszłoby do tej tragedii.
        Wielokrotny gwałciciel jest skazany TYLKO na 6 lat więzienia???? Powinien był
        tam zostać do końca życia. Ale cóż, napewno było sporo przekonanych, że jego
        siostrzenica sama chciała, a później zdecydowała się oskarżyć go o gwałt.
        Przecież jak wiadomo, wszystkie kobiety to ku.., i same się o to proszą.
        • aike Re: 55-latek zgwałcił gimnazjalistę, chłopiec nie 07.02.07, 17:08
          Niestety tak jest. A wypowiedzi rządzących o takich przypadkach nie poprawiają
          sytuacji, bo przecież "nie można zgwalcić prostytutki". Wystarczy więc, że
          gwałciciel udowodni złe prowadzenie się ofiary lub "wyzywający strój" i już
          dostaje mniejszy wyrok.
          • krwawy.zenek Re: 55-latek zgwałcił gimnazjalistę, chłopiec nie 07.02.07, 17:14
            aike napisała:

            > Wystarczy więc, że
            > gwałciciel udowodni złe prowadzenie się ofiary lub "wyzywający strój" i już
            > dostaje mniejszy wyrok.

            Wskaż takie przypadki. Ale nie wymyślone w redakcjach kolorowych pisemek, lecz
            z życia.

            • aike Re: 55-latek zgwałcił gimnazjalistę, chłopiec nie 07.02.07, 18:54
              Na szczęście nie z doświadczeń, ale wystarczy porozmawiać z dziewczynami po
              przejściach. Są fora czy fundacje.
              • krwawy.zenek Re: 55-latek zgwałcił gimnazjalistę, chłopiec nie 07.02.07, 18:56
                aike napisała:

                > Na szczęście nie z doświadczeń, ale wystarczy porozmawiać z dziewczynami po
                > przejściach.

                Jeżeli oskarżony podnosi jakąkolwiek okoliczność na swoją obronę (do czego
                niewątpliwie nma prawo), to oznacza to, że sąd automatycznie uznaje taką
                okoliczność za udowodnioną i że rzutuje to na wymiar kary?
                Dostrzegasz ten "niuans"?

    • lambeth To ma byc cywilizowane prawo?? 07.02.07, 14:16
      Przeciez to przechodzi ludzkie pojecie!! Koles wielokrotnie skazywany za gwalty
      na kobietach, ostatnio na swojej siostrzenicy i dalej wychodzi na wolnosc i
      gwalci chlopaka i ten jeszcze umiera!! I jeszcze mu grozi 12 lat wiezienia za
      nieumyslne spowodowanie smierci?? Rece opadaja. 12 lat wiezienia? Co to ma byc?
      Kara? Komus to zrekompensuje smierc chlopca? Dozywocie w najbardziej hardkorowym
      wiezieniu z wielka tablica na celi za co siedzi!! Jeszcze zdjecie opublikowac
      szmaciarza. Wisiec powinien za to sk... Co to za prawo ktore umozliwia cos
      takiego? Raz zgwalcil, odsiedzial i znowu. Po 2 razie juz koniec moim zdaniem.
      Nie nadaje sie na zycie w spoleczenstwie bo jest niebezpieczny! Nie ma
      resocjalizacji w takim przypadku. Jak po jednej odsiadce nie znormalnieje to juz
      nie znormalnieje.
      • krwawy.zenek tak 07.02.07, 14:24
        lambeth napisał:

        > Przeciez to przechodzi ludzkie pojecie!! Koles wielokrotnie skazywany za
        gwalty
        > na kobietach, ostatnio na swojej siostrzenicy i dalej wychodzi na wolnosc

        Odsiedział karę to wychodzi. Proste.

        • aike Re: tak 07.02.07, 14:46
          OK, odsiedział swoje. Tylko jako recydywista takiego typu powinien codziennie w
          najbliższym ośrodku zdrowia przyjmować brom lub jekiś odpowiednik o podobnym
          działaniu.
          • maaac Re: tak 07.02.07, 14:56
            Najwyraźniej trzeba rozdzielić sprawe karania - odsiedział co jego, od sprawy
            zapobieżenia dalszym wypadkom/zbrodniom z jego udziałem.

            Jezeli jest to u niego chorobliwe (strach przed więzieniem go nie powstrzyma i
            jest pozbawiony moralności) to nalezy go leczyc lub izolować od społeczeństwa.
            Tyle że nalezy podkreslić, że nie ma to nic wspólnego z karaniem.
            • krwawy.zenek są tu jednak rozsądni 07.02.07, 15:00
              maaac napisał:

              > Najwyraźniej trzeba rozdzielić sprawe karania - odsiedział co jego, od
              sprawy
              > zapobieżenia dalszym wypadkom/zbrodniom z jego udziałem.

              Otóz to.

              > Jezeli jest to u niego chorobliwe (strach przed więzieniem go nie powstrzyma
              i
              > jest pozbawiony moralności) to nalezy go leczyc lub izolować od
              społeczeństwa.
              > Tyle że nalezy podkreslić, że nie ma to nic wspólnego z karaniem.

              Tak. W prawie karnym to się nazywa "środki zabezpieczające".
              • jan3211 Prywrócić karę smierci za okrutne zbrodnie 07.02.07, 16:14
                To oczywiste , że niektórzy przestępcy nie nadają się do współżycia w ludzkiej
                rodzinie. Od kary smierci dystansują się również ci, którzy wykorzystują ludzi
                i napuszczają na siebie sąsiedzkie narody. Kara smierci powinna odstraszać .
                • krwawy.zenek i niezwłocznie opuścić Radę Europy oraz UE 07.02.07, 16:23
                  jan3211 napisał:

                  > Kara smierci powinna odstraszać.

                  Jaka szkoda, że nie odstrasza...
                  • jvenables14 Za tro rozwiazuje problem. Ten śmieć za swoje 07.02.07, 16:56
                    poprzednie występki już powinien nie życ. Nie spowodowalby kolejnej tragedii.
                    • maaac "kara śmierci" 07.02.07, 17:13
                      Hmmmm no jak zwykle w takim momencie wychodzi.
                      No i jak zwykle zapomina się o paru sprawach.

                      1. Za karą smierci zwykle są "konserwatywne" i "prawicowe" środowiska. Ich
                      przywiązanie do spraw wiary i Koscioła jakoś w tym momencie ulega zawieszeniu.

                      2. Wszyscy w Polsce narzekamy na niekompetentną Policję, nieobiektywne sądy...
                      narzekamy.... a w przypadku kary śmierci nagle okazuje się że jej zwolennicy
                      pokładaja 100% zaufanie w to że nie będzie pomyłki sądowej.

                      3. To że kara smierci NIE działa odstraszająco, a nawet może wręcz przecienie
                      motywować do zbrodni
                      (- każdy bandzior zakłada że jego nie złapią,
                      - osoba chora nic nie zakłada bo wogóle nie myśli o konsekwencjach swoich
                      czynów,
                      - ci co mają świadomośc że już na karę śmierci zasłużyli - nie muszą już się
                      obawiać niczego prócz wpadki - ostatecznie kara śmierci za zabicie jednej
                      czy stu osób jest dokładnie tak samo dotkliwa).

                      4. Kara śmierci wcale nie jest karą - jesteś, potem cie nie ma i już. Dożwocie
                      jest znacznie bardziej bolesne - poddani jemu więźniowie wolą popełnić
                      samobójstwo).

                      Jeszcze raz - psychopatów, ludzi nie panujących nad swoja seksualnością zamykać
                      w szpitalach wariatów a nie zabijać. To nie kara,a środek zapobiegawczy.
                      • krwawy.zenek Re: "kara śmierci" 07.02.07, 17:16
                        Masz 100% racji ale jedna mała poprawka - detencja w szpitalu to środek
                        zabezpieczający. Środki zapobiegawcze, to środki zapobiegające uchylaniu się od
                        sądu, np. tymczasowe aresztowanie.
                      • jvenables14 Re: "kara śmierci" 07.02.07, 17:24
                        > 1. Za karą smierci zwykle są "konserwatywne" i "prawicowe" środowiska. Ich
                        > przywiązanie do spraw wiary i Koscioła jakoś w tym momencie ulega zawieszeniu

                        W d... mam co mówi KK. Zresztą ksiadz na religii zarzeka sie , że KK dopuszcza
                        kare śmierci. Przykazanie nie zabijaj znaczy tyle co nie morduj niewinnych, ale
                        w jezyku polskim nie ma rozroznienia pomiedzy zabiciem niewinnego, a zabiciem
                        winnego jak w hebrajskim. Zresztą co do KK patrz wyzej.

                        > 2. Wszyscy w Polsce narzekamy na niekompetentną Policję, nieobiektywne
                        sądy...
                        > narzekamy.... a w przypadku kary śmierci nagle okazuje się że jej zwolennicy
                        > pokładaja 100% zaufanie w to że nie będzie pomyłki sądowej.

                        Nom, bo zasadzano by ją tylko w przypadku braku najmniejszych watpliwosci
                        (przytalaczające dowody, są takie sprawy przecież) i po jednomyślności składu
                        sedziowskiego

                        > 3. To że kara smierci NIE działa odstraszająco, a nawet może wręcz przecienie
                        > motywować do zbrodni
                        > (- każdy bandzior zakłada że jego nie złapią,

                        Każdy zaklada bilnas zyskow i strat: "a co będzie jak mnie złapią?".

                        > - osoba chora nic nie zakłada bo wogóle nie myśli o konsekwencjach swoich
                        > czynów,

                        Tym bardziej powiesić. Do czego to potrzebne. I zywić go jeszcze?

                        > - ci co mają świadomośc że już na karę śmierci zasłużyli - nie muszą już się
                        > obawiać niczego prócz wpadki - ostatecznie kara śmierci za zabicie jednej
                        > czy stu osób jest dokładnie tak samo dotkliwa).

                        Tak samo jak ci co zasluzyli na dozywocie. Sa bezkarni, nawet jak zwieją z
                        wiezienia i kogoś znowu zabiją albo zabiją kogoś w więzieniu. Nic im nie
                        zrobisz. Dożywocie tez zlikwidujesz?

                        > 4. Kara śmierci wcale nie jest karą - jesteś, potem cie nie ma i już.
                        Dożwocie
                        > jest znacznie bardziej bolesne - poddani jemu więźniowie wolą popełnić
                        > samobójstwo).

                        Poczytaj o reakcjach ludzi prowadzonych na smierć, o ich pobycie w celi itd.
                        Dożywocie, no cóż, do zycia w więzieniu tez sie mozna przyzwyczaić. Zyjesz za
                        darmo, dają ci jeść, masz rozrywki, kolegów itd. Nie ściemniaj, że ludzie nie
                        boją się śmierci. Strasznie się jej boją. Siedzenie w celi smierci to straszna
                        kara. Sam wyrok też.

                        > Jeszcze raz - psychopatów, ludzi nie panujących nad swoja seksualnością
                        zamykać
                        >
                        > w szpitalach wariatów a nie zabijać. To nie kara,a środek zapobiegawczy.

                        Tak i placic za ich marne zycie? Zartujesz chyba.
                        • maaac Re: "kara śmierci" 07.02.07, 19:55
                          Do krwawego.zenka
                          :) ok rozumiem - nie jestem prawnikiem ale chyba rozumiemy się o co chodzi.

                          Do venables14
                          > W d... mam co mówi KK. Zresztą ksiadz na religii zarzeka sie , że KK
                          > dopuszcza kare śmierci. Przykazanie nie zabijaj znaczy tyle co nie morduj
                          > niewinnych, ale w jezyku polskim nie ma rozroznienia pomiedzy zabiciem
                          > niewinnego, a zabiciem winnego jak w hebrajskim. Zresztą co do KK patrz wyzej.

                          Ależ możesz mieć w d*** - twe prawo. To chodzi o osoby, które z jednej strony
                          deklarują przywiązanie do wartości głoszonych przez KK, a z drugiej okazują im
                          lekceważenie. To albo deklarują się "konserwatystami" związanymi z Kościołem i
                          są za "życiem od poczęcia do naturalnej śmierci" albo niech nie udają.

                          Strasznie mnie się podoba to "tłumaczenie" przykazania. Jest
                          cholernie "wygodne" - bo jakoś nie ma tam napisanego kto jest, a kto nie "nie
                          winny". Idąc tym tropem - wystarczy, że uznam cię "winnym" i mam
                          prawo "bezgrzesznie" Cię zabić? To tak na początek. Dalej radziłbym zauwazyć
                          dwie sprawy - obecność Nowego Testamentu i "wyrok" jaki otrzymał pierwszy na
                          ziemi wg. Biblii morderca - nijaki Kain.

                          Ksiądz na religi zarzekający się... Jedno - hehe umiejscawia to twój wiek - bo
                          ja jakoś księdza na religii mówiącego o karze śmierci nie miałem. Wtedy
                          zajmowali się bardziej sprawami wiary niż polityką, a na religię chodzili tylko
                          ci co chcieli a nie tacy co równocześnie "mają w d... co mówi KK". Co zaś do
                          tego co szanowny Ksiądz twierdzi.... przydał by mu się porządny dywanik u
                          swojego bezpośredniego przełożonego. Może obaj powinni trafić na "rozmowę"
                          wyżej. W każdym razi mówił NIE PRAWDĘ.

                          > Nom, bo zasadzano by ją tylko w przypadku braku najmniejszych watpliwosci
                          > (przytalaczające dowody, są takie sprawy przecież) i po jednomyślności składu
                          > sedziowskiego
                          Buhahahahahaha - to najlepszy komentarz. W USA - pragnęli wprowadzić taką
                          procedurę, która by wykluczała wszelkie pomyłki. Oprotestowano ją bo
                          doprowadziła by do tego, że praktycznie wyroków by nie wykonywano.

                          > Każdy zaklada bilnas zyskow i strat: "a co będzie jak mnie złapią?".
                          A właśnie, że nie.....

                          > Tym bardziej powiesić. Do czego to potrzebne. I zywić go jeszcze?
                          Jest jakiś taki "głupi" zwyczaj, że chorych się nie karze za to co zrobili w
                          skutek choroby. Ot możesz kogoś w trakcie silnej gorączki (daje czasem zbliżone
                          efekty do szaleństwa) sam uszkodzić...

                          > Tak samo jak ci co zasluzyli na dozywocie. Sa bezkarni, nawet jak zwieją z
                          > wiezienia i kogoś znowu zabiją albo zabiją kogoś w więzieniu. Nic im nie
                          > zrobisz. Dożywocie tez zlikwidujesz?
                          Nie "nawet", a "jeżeli" - należy zadbać by nie zwiali ani nie zabili - ot
                          wszystko.

                          > Poczytaj o reakcjach ludzi prowadzonych na smierć, o ich pobycie w celi itd.
                          > Dożywocie, no cóż, do zycia w więzieniu tez sie mozna przyzwyczaić. Zyjesz za
                          > darmo, dają ci jeść, masz rozrywki, kolegów itd. Nie ściemniaj, że ludzie nie
                          > boją się śmierci. Strasznie się jej boją. Siedzenie w celi smierci to
                          straszna
                          > kara. Sam wyrok też.
                          Nie wyrok. Oczekiwanie na wykonanie wyroku - to coś zupełnie innego.

                          > Tak i placic za ich marne zycie? Zartujesz chyba.
                          A tak.... Czymś ostatecznie różnimy się od tych co zabijali "niepotrzebnych"
                          chorych, starców, wariatów - nieprawdaż? A może to tylko ja się różnię, a Tobie
                          by było w brunatnym do twarzy?
                          • jvenables14 Re: "kara śmierci" 08.02.07, 17:45
                            > Strasznie mnie się podoba to "tłumaczenie" przykazania. Jest
                            > cholernie "wygodne" - bo jakoś nie ma tam napisanego kto jest, a kto nie "nie
                            > winny". Idąc tym tropem - wystarczy, że uznam cię "winnym" i mam
                            > prawo "bezgrzesznie" Cię zabić? To tak na początek. Dalej radziłbym zauwazyć
                            > dwie sprawy - obecność Nowego Testamentu i "wyrok" jaki otrzymał pierwszy na
                            > ziemi wg. Biblii morderca - nijaki Kain.

                            Tak to tłumaczenie ma sens. Przykazania masz podane w 20 rozdziale księgi
                            Wyjścia, a w następnych jest przedstawione prawo karne, które nakazuje karać
                            śmiercią za chyba 20 roznych przewinień. A Nowy testament jakoś nie wydaje mi
                            się by był przeciwko karze smierci. Sw. Paweł ją chwali, a Dobry łotr na krzyzu
                            mówi , że sprawiedliwie tu umiera za swoje winy. Chrystus nie protestuje. Tak
                            to tlumaczyl ksiądz , a on chyba ma o tym przynajmniej blade pojęcie.

                            > Ksiądz na religi zarzekający się... Jedno - hehe umiejscawia to twój wiek - bo
                            >
                            > ja jakoś księdza na religii mówiącego o karze śmierci nie miałem. Wtedy
                            > zajmowali się bardziej sprawami wiary niż polityką, a na religię chodzili
                            tylko
                            >
                            > ci co chcieli a nie tacy co równocześnie "mają w d... co mówi KK

                            Ale ja chce chodzić na religię, to wesoła lekcja mimo wszystko. Ksiadz podaje
                            taką zasadę , że Kościół dopuszcza karę śmierci, ale nie popiera jej otwarcie.
                            Choc przyznam, ze jak go dziś pytalem to byl zszokowany ostatnimi tekstami B16
                            o karze śmierci.

                            > Buhahahahahaha - to najlepszy komentarz. W USA - pragnęli wprowadzić taką
                            > procedurę, która by wykluczała wszelkie pomyłki. Oprotestowano ją bo
                            > doprowadziła by do tego, że praktycznie wyroków by nie wykonywano.

                            W USA jest system law przysięglych i proces to teatralny spor prokuratora z
                            adwokatem o to kto najlepiej zrobi wodę z mózgu ławie. Naszego systemu z tym
                            nie można porownywac.

                            > Jest jakiś taki "głupi" zwyczaj, że chorych się nie karze za to co zrobili w
                            > skutek choroby. Ot możesz kogoś w trakcie silnej gorączki (daje czasem
                            zbliżone
                            >
                            > efekty do szaleństwa) sam uszkodzić...

                            Dla wielu choroba to wygodne tlumaczenie swoich zbrodni. Takich też powinni
                            wieszać. Są takim samym niebezpieczeństwem jak zdrowi mordercy.

                            > Nie "nawet", a "jeżeli" - należy zadbać by nie zwiali ani nie zabili - ot
                            > wszystko.

                            Cóż czasem to sie można nie udac. Wowczas możesz go tylko skazac na drugie
                            dozywocie. Pewnie sie przejmie.

                            > Nie wyrok. Oczekiwanie na wykonanie wyroku - to coś zupełnie innego.

                            No sam wyrok jest najgorszy. Ludzie sikają wtedy w majtki, trzęsa się jak w
                            delirium, ledwo mogą iść te ostatnie kilka metrów. Saddam to wyjątek, on umarł
                            w miare godnie. Ale jego poplecznicy umierali w strachu. Nie mow, że droga na
                            śmierć i to coś lekkiego. Zresztą są i bolesne metody wykonywania kary, jak
                            krzesło elektryczne. Jesli brak bolu przy wyroku to kontrargument można go
                            zniwelowac zadając ból zabijanemu, ale czy o to wlasnie chodzi?

                            > A tak.... Czymś ostatecznie różnimy się od tych co zabijali "niepotrzebnych"
                            > chorych, starców, wariatów - nieprawdaż? A może to tylko ja się różnię, a
                            Tobie
                            >
                            > by było w brunatnym do twarzy?

                            Nie wiem, w jakim by mi było do twarzy. Ja mówię o tych co zrobili coś złego i
                            zalsuzyli na śmierc niezależnie od swojej niedołęzności.

                            • maaac Re: "kara śmierci" 08.02.07, 18:59
                              > Tak to tłumaczenie ma sens. Przykazania masz podane w 20 rozdziale księgi
                              > Wyjścia, a w następnych jest przedstawione prawo karne, które nakazuje karać
                              > śmiercią za chyba 20 roznych przewinień. A Nowy testament jakoś nie wydaje mi
                              > się by był przeciwko karze smierci. Sw. Paweł ją chwali, a Dobry łotr na
                              krzyzu
                              >
                              > mówi , że sprawiedliwie tu umiera za swoje winy. Chrystus nie protestuje. Tak
                              > to tlumaczyl ksiądz , a on chyba ma o tym przynajmniej blade pojęcie.

                              Nie ma co fajniejszej manipulacji dawno nie czytałem... Faktycznie za grzechy
                              karano śmiercią w Starym Testamencie. Zabierano również majątek - ale nikt nie
                              podważa przykazania "nie kradnij".
                              Św. Paweł chwali? Hmmmm no jakoś nie pamiętam... możesz podać gdzie? Chyba że
                              mylisz poddanie się męczeńskiej śmierci z zadawaniem jej samemu?
                              Faktycznie jeden ze złoczyńców (dobry? no bez przesady - raczej nie zakłamany
                              i świadom swej grzeszności) przyznał że ponosi "słuszną karę za swe grzechy"
                              ale oczekiwanie w tym momencie protestów Chrystusa to jakaś kpina! No i jak
                              zwykle o Kainie zapomniałeś. Nie pamiętasz też o tym co mogło uratować Sodomę i
                              Gomorę. No i nie wiem jak to wszystko podciągnąć pod "nadstawianie
                              policzka", "miłowanie nieprzyjaciół swoich", "wybaczanie grzechów". Itd. itp....

                              > Ale ja chce chodzić na religię, to wesoła lekcja mimo wszystko. Ksiadz podaje
                              > taką zasadę , że Kościół dopuszcza karę śmierci, ale nie popiera jej
                              otwarcie.
                              > Choc przyznam, ze jak go dziś pytalem to byl zszokowany ostatnimi tekstami
                              B16
                              > o karze śmierci.
                              Heheheheheh biedak Ksiądz zrozumiał że żył w błędzie....

                              > W USA jest system law przysięglych i proces to teatralny spor prokuratora z
                              > adwokatem o to kto najlepiej zrobi wodę z mózgu ławie. Naszego systemu z tym
                              > nie można porownywac.
                              Bynajmniej nie o to chodziło...

                              > Cóż czasem to sie można nie udac. Wowczas możesz go tylko skazac na drugie
                              > dozywocie. Pewnie sie przejmie.
                              A czasem może nie udać się "sprawiedliwość" i powiesi się niewinnego. Tyle że
                              to "czasem" zdarza się znacznie częściej niż twoje "czasem".

                              > Dla wielu choroba to wygodne tlumaczenie swoich zbrodni. Takich też powinni
                              > wieszać. Są takim samym niebezpieczeństwem jak zdrowi mordercy.
                              Abstrahując od tego czy się wogóle zgadzam na karę śmierci mówiłeś poprzednio o
                              mordowaniu ludzi chorych, a nie symulantów. Dla mnie to jednoznacznie Cię
                              określa.

                              > Cóż czasem to sie można nie udac. Wowczas możesz go tylko skazac na drugie
                              > dozywocie. Pewnie sie przejmie.
                              Idź na cmentarz i "przeproś" trupa, że sąd nie zwrócił uwagę na jeden z dowodów
                              bo taki "polaczek" w Niemczech czy "cygan" w Polsce na pewno musi być
                              winny. "Pewnie się tym przejmie".

                              > No sam wyrok jest najgorszy. Ludzie sikają wtedy w majtki, trzęsa się jak w
                              > delirium, ledwo mogą iść te ostatnie kilka metrów. Saddam to wyjątek, on
                              umarł
                              > w miare godnie. Ale jego poplecznicy umierali w strachu. Nie mow, że droga na
                              > śmierć i to coś lekkiego. Zresztą są i bolesne metody wykonywania kary, jak
                              > krzesło elektryczne. Jesli brak bolu przy wyroku to kontrargument można go
                              > zniwelowac zadając ból zabijanemu, ale czy o to wlasnie chodzi?
                              Jeszcze raz - kara śmierci nie jest potrzebna - to tylko środek bezsensownej
                              zemsty. Karać można inaczej.


                              > Nie wiem, w jakim by mi było do twarzy. Ja mówię o tych co zrobili coś złego
                              i
                              > zalsuzyli na śmierc niezależnie od swojej niedołęzności.
                              Widzisz - tym w brunatnym było bardzo łatwo ocenić że "ktoś zrobił coś złego i
                              zasłużył na śmierć". To coś złego to może być morderstwo planowane na zimno,
                              ale i w afekcie, to może być i samoobrona (świadków nie było KTO na KOGO
                              pierwszy z tym nożem wyskoczył). Tak się zaczyna - potem się karze za taką
                              zbrodnie jak kradzież mięsa czy obrażenie dostojnie nam panującego. Wystarczy
                              otworzyć furtkę prawną że można w imieniu prawa kogoś zabić.
                              • jvenables14 Re: "kara śmierci" 08.02.07, 21:48
                                > Nie ma co fajniejszej manipulacji dawno nie czytałem... Faktycznie za grzechy
                                > karano śmiercią w Starym Testamencie. Zabierano również majątek - ale nikt
                                nie
                                > podważa przykazania "nie kradnij".

                                Bo nikt nie podważa sensu konfiskaty majątku. Kradzież jest też dozwolona w
                                okreslonych przypadkach np. ratowania życia lub gdy ktoś kradnie z głodu np.

                                > Św. Paweł chwali? Hmmmm no jakoś nie pamiętam... możesz podać gdzie? Chyba że
                                > mylisz poddanie się męczeńskiej śmierci z zadawaniem jej samemu?
                                > Faktycznie jeden ze złoczyńców

                                W liście do rzymian mowi coś w rodzaju, że należy bać się kary miecza, bo jest
                                słuszna i dosiega złoczyncow.

                                No i nie wiem jak to wszystko podciągnąć pod "nadstawianie
                                > policzka", "miłowanie nieprzyjaciół swoich", "wybaczanie grzechów". Itd.
                                itp...

                                Bez problemu. KK zaklada zycie po smierci, dlatego kara ostateczna nie oznacza
                                konca zycia w ogole. No i przestepca ma szanse na zbawienie jeśli żaluje.
                                Przebaczyć mu mozna gdy wyrazi żal za grzechy i odbędzie pokutę (np. przez
                                śmierć).

                                > Heheheheheh biedak Ksiądz zrozumiał że żył w błędzie....

                                Nie wiem. Powiedzial, ze musi to dokladnie sprawdzić. Ogolnie był zdziwiony.

                                > A czasem może nie udać się "sprawiedliwość" i powiesi się niewinnego. Tyle że
                                > to "czasem" zdarza się znacznie częściej niż twoje "czasem".

                                W naszym systemie sądowym nie byłoby takich błedów. Korwin Mikke się wypowiadał
                                dośc przekonująco na ten temat.

                                > Idź na cmentarz i "przeproś" trupa, że sąd nie zwrócił uwagę na jeden z
                                dowodów
                                >
                                > bo taki "polaczek" w Niemczech czy "cygan" w Polsce na pewno musi być
                                > winny. "Pewnie się tym przejmie".
                                >

                                Cyganie to osobna historia. Ich się wlasnie traktuje w sadach lepiej niż
                                Polaków. Bo kazdy sie boi posądzen o rasizm.

                                > Abstrahując od tego czy się wogóle zgadzam na karę śmierci mówiłeś poprzednio
                                o
                                >
                                > mordowaniu ludzi chorych, a nie symulantów. Dla mnie to jednoznacznie Cię
                                > określa.

                                Chorych, którzy coś złego zrobili. To nie może być wymówka. Zresztą nie wiem o
                                co ci chodzi z tym, jak mnie to okresla...

                                > Jeszcze raz - kara śmierci nie jest potrzebna - to tylko środek bezsensownej
                                > zemsty. Karać można inaczej.

                                Czemu zemsta jest bezsensowna? Dla mnie to naturalny odruch i prawo rodzin
                                ofiar. Trzeba tez zaspokoić poczucie spolecznej sprawiedliwości i wiesząc
                                najgorszych zwyrodnialców, a nie trzymać ich cale życie na panstwowym wikcie.

                                > Widzisz - tym w brunatnym było bardzo łatwo ocenić że "ktoś zrobił coś złego
                                i
                                > zasłużył na śmierć". To coś złego to może być morderstwo planowane na zimno,
                                > ale i w afekcie, to może być i samoobrona (świadków nie było KTO na KOGO
                                > pierwszy z tym nożem wyskoczył). Tak się zaczyna - potem się karze za taką
                                > zbrodnie jak kradzież mięsa czy obrażenie dostojnie nam panującego. Wystarczy
                                > otworzyć furtkę prawną że można w imieniu prawa kogoś zabić.

                                Tak, w Japonii czy w USA zabijają za kradzież mięsa? Nie żyjemy w PRLu. Dzisiaj
                                jest przyzwolenie w spoleczenstwie na kare smierci za zabojstwa (prawie 80%
                                ludzi jest za), więc nie widze powodu by się obawiać nadużyć ze strony władz,
                                które muszą liczyć się ze zdaniem spoleczenstwa. Szkoda, że akurat w kwestii
                                kary smierci jestesmy skazani na dyktat mniejszosci nie mający nic wspolnego z
                                demokracją.

                                • maaac Re: "kara śmierci" 12.02.07, 22:20
                                  > Bo nikt nie podważa sensu konfiskaty majątku. Kradzież jest też dozwolona w
                                  > okreslonych przypadkach np. ratowania życia lub gdy ktoś kradnie z głodu np.
                                  Chyba nie bardzo zrozumiałeś co napisałem.

                                  > W liście do rzymian mowi coś w rodzaju, że należy bać się kary miecza, bo
                                  jest
                                  > słuszna i dosiega złoczyncow.
                                  Proszę bardzo oto cytat Rz 13:3-5.:
                                  (...)3. Albowiem rządzący nie są postrachem dla uczynku dobrego, ale dla złego.
                                  A chcesz nie bać się władzy? Czyń dobrze, a otrzymasz od niej pochwałę. 4 Jest
                                  ona bowiem dla ciebie narzędziem Boga, [prowadzącym] ku dobremu. Jeżeli jednak
                                  czynisz źle, lękaj się, bo nie na próżno nosi miecz. Jest bowiem narzędziem
                                  Boga do wymierzenia sprawiedliwej kary temu, który czyni źle. 5 Należy więc jej
                                  się poddać nie tylko ze względu na karę, ale ze względu na sumienie. (...)

                                  Faktycznie mowa o mieczu ale bynajmniej nie o karze śmierci czy karze miecza.
                                  Zwłaszcza w kontekście wymowy całego Nowego Testamentu.

                                  > Bez problemu. KK zaklada zycie po smierci, dlatego kara ostateczna nie
                                  oznacza
                                  > konca zycia w ogole. No i przestepca ma szanse na zbawienie jeśli żaluje.
                                  > Przebaczyć mu mozna gdy wyrazi żal za grzechy i odbędzie pokutę (np. przez
                                  > śmierć).
                                  Chyba nie bardzo rozumiesz pojęcia, które podałem. One nie
                                  dotyczą "grzeszników" - one dotyczą Twojego stosunku jako potencjalnego
                                  chrześcijanina wobec "grzechów" których stajesz się ofiarą. To co piszesz
                                  aczkolwiek prawdziwe nie ma nic do sprawy o której rozmawiamy.

                                  > Nie wiem. Powiedzial, ze musi to dokladnie sprawdzić. Ogolnie był zdziwiony.
                                  Nie jestem zdziwiony, że był zdziwiony. Przykre, ale taki jest w Polsce średni
                                  poziom wiedzy księży o nauce własnego Kościoła.

                                  > W naszym systemie sądowym nie byłoby takich błedów. Korwin Mikke się
                                  > wypowiadał dośc przekonująco na ten temat.
                                  Cenię bardzo Korwin Mikke ale tak jak bardzo często mówi mądre rzeczy tak
                                  często przydarza mu się bredzić. Jednak mimo wszystko wiem że ma takie
                                  przekonania i można z nim na ten temat dyskutować.
                                  Co do zaś meritum "errare humanum est" - a potem idź przepraszać na grób
                                  niesłusznie skazanego za swą pychę "nieomylności". Naprawdę życie jest tak
                                  pełne komplikacji, że nawet jak bedziesz miał tysiąc świadków że pan A zabił
                                  pana B to i tak może nie być to prawdą.

                                  > Cyganie to osobna historia. Ich się wlasnie traktuje w sadach lepiej niż
                                  > Polaków. Bo kazdy sie boi posądzen o rasizm.
                                  Cyganie stanowili tylko przykład. To równie dobrze może być pijak, ćpun czy już
                                  wcześniej karany pedofil. Są bardzo "wygodnymi" winnymi. Łatwiej ich skazać niż
                                  np. znanego adwokata, który może być faktycznym mordercą.

                                  > Chorych, którzy coś złego zrobili. To nie może być wymówka. Zresztą nie wiem
                                  > o co ci chodzi z tym, jak mnie to okresla...
                                  Hmmmm najwyraźniej młody jesteś. Jeszcze raz - chorych NIE skazuje się za
                                  popełnione przez nich czyny ponieważ NIE mogą odpowiadać za to co zrobili.
                                  Dokładnie tak samo jak dzikie zwierze, które zaatakowało człowieka nie
                                  możesz "ukarać" ponieważ nie jest w stanie zrozumieć swojej winy. Możesz, a
                                  nawet powinieneś, izolować i niebezpieczne zwierze, i niebezpiecznego człowieka.

                                  > Czemu zemsta jest bezsensowna? Dla mnie to naturalny odruch i prawo rodzin
                                  > ofiar. Trzeba tez zaspokoić poczucie spolecznej sprawiedliwości i wiesząc
                                  > najgorszych zwyrodnialców, a nie trzymać ich cale życie na panstwowym wikcie.
                                  Dlaczego zemsta jest bezsensowna? Bo kara ma być karą, a nie zemstą. Właśnie
                                  na tym polega porządek prawny. :) Z zaspokajaniem "poczucia społecznej
                                  sprawiedliwości" też bym nie był taki szybki. Społeczna sprawiedliwość może np
                                  w Polsce żądać wysłania Żydów do Syjamu albo na Madagaskar. Uważasz że należy
                                  realizować takie "poczucie sprawiedliwości"?

                                  > Tak, w Japonii czy w USA zabijają za kradzież mięsa? Nie żyjemy w PRLu.
                                  > Dzisiaj
                                  > jest przyzwolenie w spoleczenstwie na kare smierci za zabojstwa (prawie 80%
                                  > ludzi jest za), więc nie widze powodu by się obawiać nadużyć ze strony władz,
                                  > które muszą liczyć się ze zdaniem spoleczenstwa. Szkoda, że akurat w kwestii
                                  > kary smierci jestesmy skazani na dyktat mniejszosci nie mający nic wspolnego
                                  > z demokracją.
                                  >
                                  Nie obawiasz się? No to widać jeszcze mało wiesz zarówno o Polsce jak i o
                                  świecie. Zwróć uwagę że nawet jeśli jesteś obecnie zwolennikiem PiS i uważasz,
                                  że im można ufać to jaką gwarancję masz że za 3 lata nie zacznie Polską rządzić
                                  SLD? Millerowi też zaufasz? Stara maksyma mówi że "prawo pisze się dla
                                  opozycji".
    • wielki_czarownik Powinien zawisnąć 08.02.07, 18:06
      Trzeba zmienić to chore prawo. Pobicie ze skutkiem śmiertelnym, oraz każde inne spowodowanie śmierci będące wynikiem (bezpośrednim lub pośrednim) umyślnego złamania prawa powinno być traktowane jak morderstwo.
      • krwawy.zenek Re: Powinien zawisnąć 08.02.07, 18:11
        O zasadzie winy i o stronie podmiotowej w prawie karnym coś ci się obiło o
        uszy?
        • wielki_czarownik Re: Powinien zawisnąć 08.02.07, 19:14
          Obiło. Ale pierdzielę to. Dla ofiary nie ma to znaczenia więc dla bandyty też nie powinno mieć.
          • krwawy.zenek Re: Powinien zawisnąć 08.02.07, 20:07
            wielki_czarownik napisał:

            > Obiło. Ale pierdzielę to.

            Całe szczęście, że zdanie takich nieuków i prymitywów jak ty nie ma żadnego
            znaczenia.

            • wielki_czarownik Obrońca bandytów się znalazł 08.02.07, 20:30
              Nic dziwnego wśród prawników. To bandyta powinien ponosić wszelkie konsekwencje swego czynu! A że nie chciał? Trudno! Mógł nie gwałcić! Skoro zgwałcił i ktoś w wyniku tego zmarł to jest to zwykłe morderstwo!
              Już niedawno mieliśmy przypadek, kiedy arcymądry sąd uznał, że porwanie i pobicie człowieka na śmierć to nie jest morderstwo. Super!!
    • s-k-i-n wykastrować tego starego pedała! 08.02.07, 18:07
      • daniel40 Re: Masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem? 13.02.07, 10:23
        W więzieniu siedział za gwałty na kobietach, a nie na facetach. Z dewiantami tak
        już jest, że nie ma dla nich znaczenia, czy gwałcą chłopa, kobietę, zwierzę,
        zwłoki czy dziecko. Wszyscy powinni wisieć. Jeżeli ktoś ich broni, tak jak
        zenuś, to sam jest zboczony.
        • krwawy.zenek Ty masz bez wątpienia 13.02.07, 10:34
          Kto tu ma problemy ze zrozumieniem? Gdzie ja "bronię" jakiegoś "dewianta"?
          Tłumaczenie, że świat nie jest prosty jak budowa cepa, to "bronienie
          dewiantów"?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka