Dodaj do ulubionych

Sondaż "Gazety Wyborczej": Warszawa obojętna dl...

    • s-k-i-n Chamstwo mieszka w Warszawie 26.02.07, 17:18
      bi.gazeta.pl/im/4/3945/m3945804.jpg
      nie trzeba żadnych sondaży by do takich wniosków dojść wystarczy pobyć kilka
      dni w tym mieście.. oto jak wygląda statystyczny wyborca PO:
      - jest spóźnialski,niegościnny, arogancki, omija prawo, nie ma żadnych zasad
      moralnych ani skrupułów a na dodatek najbardziej się go imają lewackie
      ideologie i patologiczne eksperymenty społeczne w dziedzinie obyczajowości.
      Warszawa to ropiejący wrzód na zdrowym ciele Polski! To twierdza łze-elit,
      lewactwa pedalstwa wojujących feministek itp anarodowego elementu.
      Na szczęście Warszawa to nie cała Polska...


      • brillo Re: Chamstwo mieszka w Warszawie 26.02.07, 17:35
        nia masz chyba na mysli rodowitych warszawiakow, pie..ny bydlaku.
        • anathema779 Re: Chamstwo mieszka w Warszawie 26.02.07, 20:50
          nie ma co się unosić, s-k-i-n wykazuje się gryzącą ironią
      • baranisko1 s-k-i-n jest z Lublina 26.02.07, 19:52
        Ale do tego się nie przyznaje - Lublin to najbardziej bezczelni ludzie w Polsce.
    • xyz33 jaka pani taki kram - warszawiakom gratulujem HGW 26.02.07, 17:43
      • monster1972 idz do psychiatry, PiSdowaty aparatczyku! 26.02.07, 19:36
        pani HGW jest prezydentem Warszawy kilka mies...

        ;)

        a np. wśrod moich znajomych Warszawa nie cieszyła sie popularnoscią jako
        miejsce pracy juz 10 lat temu...

        tylko kilka osob wyjechalo, choc zarobki rzeczywiscie byly wtedy wieksze w
        stolicy (i to znacznie wieksze)

        :-) nie dla kazdego kasa to wszystko


        Wrocławianin
    • wrojoz Kaczynski musi odejsc.! 26.02.07, 18:25
      I to szybko-to szkodnik.
    • kol.3 Re: Kraków 26.02.07, 18:34
      Dla mnie najbardziej kuriozalna była wiadomość, że mieszkaniec Krakowa to jest
      ten co innym najchętniej innym postawi piwo. Mój kolega dziś opowiedział
      dowcip: "Kim są krakowianie? To Szkoci wypędzeni ze Szkocji za skąpstwo". Bylam
      kiedyś za granicą z człowiekiem z Krakowa. Cały czas piętnował mnie że jadam w
      restauracjach. Sam chyba w ogóle nie jadał, a piwo pijał na ulicy prosto z
      butelki, fuj! Kiedy w końcu dał się namówić na jakąś przekąskę w restauracyjce,
      przy płaceniu rachunku czmychnął nie zostawiając całej należności.
      Warszawiacy też herbatą wędrowca nie poczęstują.
      • xaliemorph Re: Kraków 26.02.07, 18:52
        Nie bój. Walczycie w tym prym z Poznaniakami. U nas tak samo się porównuje poznaniaków do szkotów :)
        • monster1972 a ja jestem z Wroclawia i tu są tez skąpcy... 26.02.07, 19:22
          np. moich 3 kolegów..

          tylko, ze oni są z Wielkopolski, SERIO!

          hehe

          :)
      • krystin3 Re: Kraków 26.02.07, 21:57
        Mnie też bardzo zaskoczyły wyniki Krakowa. Ale sądzę, że sondaż przeprowadzono
        wśród młodych ludzi, którzy napłynęli tu do ośrodka akademickiego, nie mających
        wiele wspólnego z rdzennymi Krakusami. Mnie osobiście, jako poznaniankę,
        najbardziej drażni w Krakowie (najpiękniejszym mieście) totalny bałagan,
        ignorowanie wszelkich przepisów i zawiść do ludzi z innych regionów.
        Jest niestety faktem, że 3 różne zabory wykształciły w Polakach różne, jakże
        odmienne mentalności (które nie rozumieją się i nie kochają). Np. mnie, jako
        poznaniankę (z dziada, pradziada) drażni wschodnie cwaniactwo (żeby mieć, ale
        nie narobić się) oraz południowe ignoranctwo i beztroska.
        Poznaniacy i krakowianie uważani są za "centusiów". Ale różnica jest taka, że
        poznaniak pracuje, by inwestować, a krakus - by chować w skarpetę (i narzekać) -
        znam to z autopsji.
    • adep1 Forumowicze o Warszawie i o sobie... 26.02.07, 18:44
      Przeczytałam większość postów i smutek mnie ogarnął...

      Zupełne niezrozumienie wzajemne pomiędzy "przyjezdnymi" a warszawiakami,
      powodujące wzajemne ataki, obrażania, itp.

      Spróbuję jeszcze ja, może się uda napisać jasno.

      Jestem Warszawianką od wielu pokoleń.

      Nie chwalę się tym - poprostu to jest fakt.

      Jednocześnie jest to wskazówka, co do moich uczuć dla Warszawy - wiadomo, że my
      wszyscy, "starzy" Warszawiacy, KOCHAMY NASZE MIASTO. Bez względu na wszystko.

      Jak nie kochać Miasta, dla którego mój Ojciec narażał życie walcząc w Powstaniu
      Warszawskim? Gdzie urodzili się moi rodzice i dziadkowie, gdzie w każdej części
      Miasta jest nasz "ślad"?

      I to jest ta "drobna" różnica pomiędzy nami a "nowymi" warszawiakami.
      My z tym miastem jesteśmy związani tak, jak każdy, kto jest związany ze swoimi
      "korzeniami".
      To Miasto jest nie tylko częścią naszego obecnego życia - jest również częścią
      historii naszych rodzin, która działa się tutaj.

      Zupełnie tak samo, jak rodziny rdzennych Poznaniaków, Krakowiaków, Gdańszczan,
      Kielczan, itd. są związane ze swoimi miastami.

      Sądzę, że w każdym z tych miast są przyjezdni - ale nie jest ich WIĘKSZOŚĆ,
      tylko MNIEJSZOŚĆ!
      A to czyni znaczną różnicę we wzajemnych stosunkach!!!

      Nie podoba mi się, że w MOIM mieście czuję się obco - że muszę uważać mówiąc o
      swojej warszawskości, dokąd się nie zorientuję z kim rozmawiam!
      Jak warszawiak co najmniej w trzecim pokoleniu - ufff, można swobodnie przyznać
      się do tego, że ja dłużej i że to dla mnie ważne!
      Jak "nowy" to oczywiście ten temat jest tabu!
      A "nowych" jest więcej!
      Odkrycie KRAJANA to dla Warszawiaka radość, zdarzenie rzadkie, to się od razu
      chce jakoś ten kontakt zatrzymać, żeby nie utonąć całkiem w tym morzu obcości...

      Nie mam nic przeciwko "przyjezdnym" - pod warunkiem, że zachowują się fair, to
      znaczy szanują miasto, które im daje chleb.

      Podoba mi się wypowiedź "przyjezdnego" z Krakowa, który zna już Warszawę tak, że
      warszawiakom doradza, gdzie pójść - no, ale jak ktoś jest z Krakowa, to wobec
      Warszawy napewno nie ma kompleksów! ;-)))

      Sądzę, że Poznaniacy czy Gdańszczanie też się w Warszawie czują dobrze - bo są
      tu z wyboru, a ze swoich miast są dumni, co czyni ich otwartymi na Warszawę.
      Kochają swoje piękne, stare, dumne miasta - ale Ją też mogą poznać i polubić,
      czemu nie ;-))

      Kto NIE CHCE polubić Warszawy?

      Nie jestem socjologiem, nie odpowiem sobie na to pytanie...
    • xaliemorph Re: Sondaż "Gazety Wyborczej": Warszawa obojętna 26.02.07, 18:47
      Generalnie nie muszę wspominać że niektóre miasta już szczególnie chyba z tradycji nie lubią tzw. "warszaFki". A raczej z powodu tradycji ignorowania tych innych miast przez Warszawę (jak choćby np. Poznań). Ale nie o tym mowa i pomińmy stereotypy. Jak byłem w Warszawie parę razy, oprowadziła mnie po mieście znajoma zamieszkała tam na stałe by nieco poznać jak miasto wygląda. No i uprzedziła mnie o jednym co mnie nieco zdziwiło. Że generalnie ludzie ze starówki czy centrum powoli wynoszą się koło północy bo jest niemała możliwość zostania okradzionym czy ewentualnie dostać promocyjnie po ryju. No dla mnie to był szok, bo owszem tzw. wiochę (drapacze chmur a obok szczęki jak na ruskim targowisku, wieżowce stoją niczym kikuty bez ładu i składu, itd.) można wybaczyć gdyż w każdym mieście zdarzają się takie kwiatki. No ale by ludzie w stolicy, chełpiący się zarobkami największymi w kraju się zachowywali niczym rasowe menele ze wschodu którzy muszą podbudować swoje ego błyskotkami i firmówkami niczym dzieciaki z przedszkola? Żeby nie szło opanować hałastry nocami się szwędającej po mieście? Jak ktoś zaraz idiotycznie wyrzuci kwestię iż jak Ciebie nie stać ... to proponuję porównać kulturę na zachodzie (np. Niemcy) a na wschodzie (np. konkretnie Moskwa). I jednak można bogato i schludnie a nie wystawnie i kiczowato. I prawie zawsze idzie rozpoznać typowego z "warszaFki" na wakacjach. Zachowują się tak głośno jak cyganie by wszędzie się pokazać jacy to oni nie są. Jaką opinię mają stereotypowi cyganie większość Polski wie. Ale i tak uważam iż nie jest tak źle bo generalnie złą opinię robią ludzie przyjeżdżający do Warszawy na szybki zarobek, no i świeżo po zastrzyku pieniędzy się zachowują jak te dzieci. Rdzenni natomiast na szczęście takich przywar nie mają.
      • monster1972 masz racje, rdzenni warszawiacy są OK 26.02.07, 19:30
        znalem i znam kilka osób z Warszawy...

        no ale oni nie przyjechali do Warszawy osobowym z Koluszek, tylko zyją tam od
        kilku pokoleń;) dziadkowie gineli w Powstaniu itp...

        zresztą moja ciotka też walczyła i była cięzko ranna w 1944

        ci ludzie i ich dzieci-wnukowie są normalni... no w wiekszosci;)


        najgorsi "swieżozarobieni" managerowie


        pozdrawiam



        Wrocławianin
        • anathema779 Re: masz racje, rdzenni warszawiacy są OK 26.02.07, 20:39
          Niestety, taka jest prawda, że przyjezdnym woda sodowa uderza do głowy. To
          faktycznie jakiś kompleks. Jak słyszę słowa "bo u nas w Warszawie..." od razu
          wiem z kim mam do czynienia. Tak nie mówi prawdziwy warszawiak.
          Z innej strony: nigdy nie oceniam człowieka po tym, skąd pochodzi. Co każdemu
          bardzo polecam.
      • wyksztalciuch2 Re: Sondaż "Gazety Wyborczej": Warszawa obojętna 26.02.07, 19:34
        A ja lubię W-wę, i jej mieszkańców. Ostatnio byłam w wielkiej potrzebie- zdechł
        mi samochód na środku trasy. Jakoś dowlokłam się na parking, ostatkiem jego sił.
        Na domiar złego bateria komórki padła. Ponieważ aby przyjechała laweta musiałam
        wykonać kilka telefonów,prosiłam przygodnych Warszawiaków o pomoc. Nie dość, że
        nikt mi nie odmówił, to tylko jednej osobie na pięć udało mi się zapłacić za
        skorzystanie z komórki. Nie wydaje mi się, abym miała wyjątkowe szczęście. Może
        ta zła opinia jest przesadzona. Wiem, że we Wrocławiu nowe projekty
        architektoniczne, konsultowane są z inżynierami pasjonatami feng shui(Z.K.) aby
        nie było, że kogoś reklamuję.Cywilizacja chińska liczy sobie 4000lat, może warto
        korzystać z tego co może nam się przydać. Bo jakieś rozwiązanie systemowe,
        przydałoby się.
        • monster1972 z architekturą Warszawa miała zawsze pecha;-( 26.02.07, 19:40
          najpierw "wyzwoliciele" walnęli na srodku miasta 200 metrowego stracha na
          wróble, a pozniej jak juz nastala "wolnosc" i wszystkie wielkie firmy ruszyly
          na Warszawę, to budowano wieżowce na gwałt... byle szybciej, byle były, bo były
          potrzebne

          mysle, ze niektorzy ludzie niezle zarobili na łamaniu wszelkich przepisów i
          gustów w latach 90tych, gdy decydowano o zezwoleniach na budowę tych wszystkich
          koślawych budynków, kompletnie do siebie niepasujących

          ;(
    • vortex21 Masz racje marcello800, trzeba byc warszawiakiem 26.02.07, 18:59
      od co najmniej kilku pokolen, aby wyrazac takie poglady!

      Jeszcze jedno - co powiecie na temat Londynu, Edinborough, etc. ? Tam liczba
      polakow juz dawno przekroczyla populacje sredniego polskiego miasta, zatem...?
    • yxcv Sondaż "Gazety Wyborczej": Warszawa obojętna dl.. 26.02.07, 19:22
      jak dlugo bedzie rzadzic tam pomywaczka kufla to tak bedzie jak jest
      • 1zorro Przeniesmy "stolyce" do Krakowa. I skonczmy z ta 26.02.07, 20:04
        prowizorka, ktora juz kilkaset lat trwa!
    • meteo_patka Sondaż "Gazety Wyborczej": Warszawa obojętna dl.. 26.02.07, 21:09
      jak dla mnie, to tekst ten jest utrwalaniem głupich stereotypów. Widocznie
      komuś się nudzi.
    • martuuha Sondaż "Gazety Wyborczej": Warszawa obojętna dl.. 26.02.07, 21:44
      "Poznanianie sami przyznają, że mieliby z tym kłopot, ale są za to najbardziej
      przedsiębiorczy, punktualni, a ich miasto i okolice dają najlepsze możliwości
      wypoczynku."

      Poznanianie????
      help!!!!
      POZNANIACY!!!
      • rangheros Rycerze Jedi. 26.02.07, 22:15
        Uwielbiam czytac posty warszawiakow - tych rodowitych..to podkreslenie, w
        krorym pokoleniu jest sie tym warszawiakiem, ot tak skromnie, wprowadza mne we
        wspanialy humor.Z postow "rodowitych" dowiedzialem sie, ze w Warszawie, zyja
        dwie grupy ludzkie. Rodowici warszawiacy - Rycerze Jedi, szlachetni, wspaniali
        oraz tzw "przyjezdni" czyli zyjacy po ciemnej stronie mocy, nedzne kreatury
        smiedcace, kradnace i narzekajace. Zyjace W Wawce i placacy podatki w Pcimiu (
        W Pcimiu nie zostaja te podatki tylo ida do WIELKIEGO WORA).
        Coz, po pierwsze to swoimi zarozumialymi postami rdzennni warszawiacy( w 'x"
        tam pokoleniu, niewazne, ze tatus mogl byc alfonsem np. a mamusia u Panstwa na
        sluzbie)sami swoj stereotyp potwierdziliscie.
        Przy okazji , szkoda, ze moj owczarek nie umie pisac, jest owczarkiem dosc
        dlugo..moze 5 pokolenie...warszawiacy tez powinni sie w takie swiadectwo
        zaopatrzyc. A przyjezdnych oznakowac, moze opaski nosic, juz ktos kiedys mial
        takie pomysly... Pochodzenie o niczym nie swiadczy, jedynie o glupocie tego,
        ktory sie na nie powoluje. Po drugie, mieszkancy Pcimia i innych miast
        przyjechali do warszafki, bo tam lokowano i biznes, i zabierano imnnym miastom
        Polski (pamietam z jaka radoscia Wroclaw przekazywal krzesla, tramwaje,
        cegle..w dalekiej przeszlosci) np ich centrale przedsiebiertw m,in. bankow.
        Warszawka zawsze jak huba zyla kosztem innych miast. A dlaczego inwestowano
        tyle w wawce ano dlatego, ze nie wasze miasto jest tak piekne jeno , macie
        politykow (atrybut stolecznosci) u siebie, politykow, od ktorych sporo zalezy.
        Ale jak sie da im w lapke, to jakos biznes lepiej sie kreci...
        Przyjezdni napedzaja Wam koniunkture, kupuja wszak w waszych sklepach,
        wynajmuja mieszkania, wiec tworza sie nowe miejsca pracy itd..
        Koncze, ja nie lubie Warszawy, bo ssie jak wampir reszte Kraju, i wciaz tez
        pamietam, jak z Wroclawia, z ktorego pochodze musialem tluc sie samolotem
        najpierw do Wawki, a potem do Barcelony. Bo z Wroclawia nie bylo mozna.
        Pie...dolona centralizacja.
        Dobrze, ze to sie skonczylo. Poza tym, uwazam, ze jestesie chamulcem
        rownomiernego rozwoju Kraju.

        Pozdrawiam.
        Wroclawianim i mieszkaniec Californii (moze by tak warszawiacy, przestali tu
        przyjezdzac, nie lubimy prowincji :-),.. tu sa sami przyjezdni oprocz
        Indian...a moze oni skads tez przyjechali?
        • karatemistrz666 Re: Rycerze Jedi. 26.02.07, 23:19
          He, he. Z rycerzami Jedi i całym Twoim tekstem miał byś rację, gdyby nie jedno
          "ale":
          Zadaj sobie, najpierw, Drogi Łosiu, pytanie o reprezentatywność wypowiedzi z
          internetowego forum:) Wejdź sobie np. na fora gospodarcze różnych polskich
          portali i zobacz, jak dużo jest zwolenników UPR i Korwina-Mikke:) A ile procent
          dostali ostatnio w wyborach parlamentarnych?:) Wejdż sobie na fora śląskie i
          zobacz, ile jest tam za szeroką autonomią regionu albo wręcz za oderwaniem od
          Najjaśniejszej RP:) (mowa o Górnym Śląsku, tzw. Hanysowie, żeby doprecyzować:).
          A ile procent w wyborach samorządowych tam dostają partie proponujące takie
          rozwiązania?

          Mam nadzieję, że to nie są niezrozumiałe dla Koleżgi analogie i jest w stanie
          poświęcić parę drogocennych sekund refleksji nt. tego, czy częstotliwość różnych
          komentarzy na forach - tak słusznych, jak głupich (a głupie to nt. te od
          "rodowitych" warszawiaków) przekłada się na częstotliwość danego zjawiska w
          rzeczywistości:)))

          Mam doświadczenia w pracy i z przestawania w różnych środowiskach w Warszawie,
          gdzie skład był i jest dokładnie "wymieszany" i PRAWIE NIGDY nie zaobserwowałem
          jakichś wzajemnych konfliktów czy docinków nt. tego, kto skąd jest:) Ot, co! Co
          więcej, znam ludzi, którzy wcześniej mieszkali np. we Wrocku i twierdzą, że tam
          były takie podziały, a w Warszawie nie ma:)Co więcej, znam nienajgorzej też tzw.
          warszawkę tj. brylujące towarzystwo artystyczno-medialno-biznesowe etc. i
          zauważyłem, że na różnych szpanerskich, koteryjnych imprezkach ramię w ramię
          brylują osoby autentycznie pochodzące z przedwojennej warszawskiej "burżuazji"
          (istnieją tacy!:) oraz ludzie przybyli ledwie parę lat temu z jakichś małych
          miasteczek i to, skąd kto się wywodzi, zdaje się nie stanowić żadnego problemu
          dla nikogo!!:)

          A teraz mały bonus - 2 pytania+ odpowiedzi:

          1. Czy spotkałem się "na żywo" z warszawiakami plującymi z góry i bez sensu na
          przyjezdnych i uważają resztę Polski za "chamstwo"?
          Tak, spotkałem się
          2. Czy spotkałem się z przyjezdnymi, którzy plują na Warszawkę, chociaż nikt ich
          nie zmuszał, żeby tu przyjeżdżali i chociaż, jak się okazuje, po paru latach
          pobytu w ogóle nie znają tego miasta, poza trasą z domu do biura, dworcem
          centralnym + najbliższym shoppingiem:)
          Tak, spotkałem się.

          Spotkałem sie, bo jestem na moje nieszczęście ciekawy ludzi i słucham czasem dla
          kaprysu nawet idotów- czasem są śmieszni, a czasem sporo mówią, o świecie w
          którym sie żyje:) (czasem też odpowiadam, dla eksperymentu, na różne dziwaczne
          posty, chociaż po ich autorach niczego ciekawego nie spodziewam się:)

          Ale, mimo że często bywam w różnym towarzystwie, przez CAŁE ŻYCIE tekstów typu 1
          czy 2 (2 niestety jakby częstsze) spotkałem mniej niż podczas 1 przypadkowej
          wizyty na Forum Warszawa:)))!!! Wnioski radzę wyciągnąć sobie samemu:)
    • warszawiak_35 Sondaż "Gazety Wyborczej": Warszawa obojętna dl.. 26.02.07, 22:50
      Te badanie nie odpowiadają prawdzie.Gdyby pytano rodzimych warszawiaków, to
      jest niemożliwe, żeby nie lubili swojego miasta.Tych warszawiaków co przeżyli
      okupację, Powstanie Warszawskie, wyrzucenie z Warszawy i powrót w 1945 roku nie
      było wielu.Jak pamiętamy ponad 200.000 zostało wymordowanych w Powstanie,
      reszta wysłana do obozów i poniewierkę.Mój dziadek urodził się w tym mieście w
      1880 rok, ojciec w 1908 a ja w 1935, to samo dotyczy wszystkich krewnych,
      wszyscy tu się urodzili i dla nas jest to najukochańsze miasto.Nie jesteśmy ani
      aroganccy, ani nie rozpychamy się na drodze, mamy przyjaciół w Krakowie, Łodzi,
      Poznaniu, Wrocławiu innych miastach i nigdy nie dajemy nikomu odczuć, że
      jesteśmy od kogoś lepsi.Tacy są przeważnie warszawiacy. Ponad 60% obecnych
      mieszkańców stolicy to ludzie przyjezdni, nie związani z miastem uczuciowo.Są
      tu członkowie wszystkich rządów od 1945 roku,działacze partyjni, wyżsi rangą
      oficerowie policji, UB, wojska, przodownicy pracy, dyrektorzy central handlu
      zagranicznego,pracownicy kultury-aktorzy i inni potrzebni ówczesnym, ale także
      i obecnym władzom.Większość ludności napływowej z czasów PRL, to ludzie ze
      wsi.Teraz ich i ich dzieci łatwo możecie poznać po tym, że protestują przeciwko
      prawie wszystkim inwestycjom , które miasto chce zbudować koło ich osiedla.
      Protestują przeciwko autostradzie w tunelu, przeciwko oczyszczalni ścieków,
      przeciwko spalarni smieci, ale także piekarni i parkingowi.Ostatnia napływowa
      ludność warszawska to ludzie z dużymi pieniędzmi dorobkiewicze-
      szpanerzy,pracownicy zagranicznych firm ściągani z całej Polski( niżej płatna
      konkurencja)oraz biznesmeni z całego świata.Rodzimych warszawiaków znajdziecie
      jeszcze w starych domach na Ochocie, Żoliborzu, Mokotowie, Woli, Czerniakowie.W
      Warszawie życie jest bardzo drogie, a płace dla robotników, urzędników,
      pielęgniarek, nauczycieli tak samo nędzne jak w całym kraju.
      • karatemistrz666 Re: Sondaż "Gazety Wyborczej": Warszawa obojętna 26.02.07, 23:24
        warszawiak_35 napisał:

        > Te badanie nie odpowiadają prawdzie.Gdyby pytano rodzimych warszawiaków, to
        > jest niemożliwe, żeby nie lubili swojego miasta.

        Ależ jak najbardziej możliwe! Znam wielu takich!

        Tych warszawiaków co przeżyli
        > okupację, Powstanie Warszawskie, wyrzucenie z Warszawy i powrót w 1945 roku nie
        >
        > było wielu.Jak pamiętamy ponad 200.000 zostało wymordowanych w Powstanie,
        > reszta wysłana do obozów i poniewierkę.Mój dziadek urodził się w tym mieście w
        > 1880 rok, ojciec w 1908 a ja w 1935, to samo dotyczy wszystkich krewnych,
        > wszyscy tu się urodzili i dla nas jest to najukochańsze miasto.Nie jesteśmy ani
        >
        > aroganccy, ani nie rozpychamy się na drodze, mamy przyjaciół w Krakowie, Łodzi,
        >
        > Poznaniu, Wrocławiu innych miastach i nigdy nie dajemy nikomu odczuć, że
        > jesteśmy od kogoś lepsi.Tacy są przeważnie warszawiacy. Ponad 60% obecnych
        > mieszkańców stolicy to ludzie przyjezdni, nie związani z miastem uczuciowo.Są
        > tu członkowie wszystkich rządów od 1945 roku,działacze partyjni, wyżsi rangą
        > oficerowie policji, UB, wojska, przodownicy pracy, dyrektorzy central handlu
        > zagranicznego,pracownicy kultury-aktorzy i inni potrzebni ówczesnym, ale także
        > i obecnym władzom.Większość ludności napływowej z czasów PRL, to ludzie ze
        > wsi.Teraz ich i ich dzieci łatwo możecie poznać po tym, że protestują przeciwko
        >
        > prawie wszystkim inwestycjom , które miasto chce zbudować koło ich osiedla.
        > Protestują przeciwko autostradzie w tunelu, przeciwko oczyszczalni ścieków,
        > przeciwko spalarni smieci, ale także piekarni i parkingowi.Ostatnia napływowa
        > ludność warszawska to ludzie z dużymi pieniędzmi dorobkiewicze-
        > szpanerzy,pracownicy zagranicznych firm ściągani z całej Polski( niżej płatna
        > konkurencja)oraz biznesmeni z całego świata.Rodzimych warszawiaków znajdziecie
        > jeszcze w starych domach na Ochocie, Żoliborzu, Mokotowie, Woli, Czerniakowie.W
        >
        > Warszawie życie jest bardzo drogie, a płace dla robotników, urzędników,
        > pielęgniarek, nauczycieli tak samo nędzne jak w całym kraju.

        Z tym tekstem bym się w dużej części zgodził; niestety, jest wiele uogólnień,
        podobnego charakteru do wskazanego przeze mnie w odrębnie cytowanym pierwszym
        zdaniu.
        • adep1 Re: Sondaż "Gazety Wyborczej": Warszawa obojętna 27.02.07, 23:00
          W tego typu "dyskusjach" uogólnień trudno uniknąć - chyba między innymi ze
          względu na "temperaturę uczuciową" sporu;
          naturalne jest, że ktoś, kto czuje się zaatakowany, zaczyna się bronić - a tak
          wyśmiewani przez Ciebie "rodowici warszawiacy" czują się zaatakowani
          stwierdzeniami wielu powyższych postów oraz samym artykułem / sondażem, z
          którego wynika, jakoby warszawiacy nie lubili swojego Miasta!!

          Jak we wcześniejszym poście (na który swoim odpowiadasz) ja też uważam, że ci
          "rdzenni" Warszawę nie tylko lubią, ale w większości kochają!

          I jeszcze co do "rdzennych" - sorry, ale czegoś nie rozumiem: nikt nie ma
          pretensji do "rdzennych poznaniaków", "rdzennych krakowian", "rdzennych
          gdańszczan", itp - dlaczego do .... licha, nie podoba się, że są rdzenni
          warszawiacy?????

          Przeszkadza Wam, że Niemcom nie udało się nas wszystkich zabić???!!!!
          Czy o co chodzi???

          Każdy ma prawo być dumny ze swojego miasta, tylko warszawiak nie????

          Uffff, znowu mi emocje wchodzą na wysokie obroty, lepiej dam sobie spokój -
          czyli: Wy se mówta co chceta, a ja KOCHAM WARSZAWĘ I JUŻ!!!

          I jestem rdzenną warszawianką, choćby się to 38 milionom Polaków nie podobało!

          --

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka