Dodaj do ulubionych

Wprowadzenie do społeczeństwa niewolników

10.04.07, 23:28
Oj, nie wolno polskiemu czytelnikowi czytać takich 'wrogich' tekstów, nie
wolno... :)

Bo któż inny jak nie 'obłąkany z nienawiści' (lub 'zabawny w swoim
zacietrzewieniu':) "osobisty nieprzyjaciel Pana Boga" - mógł poczynić takie
oto Dalekie od Prawdy & Złośliwe bserwacje:




>>Monumentalne betonowe kościoły często mają wieże ze szkła, a w nich
bezszelestnie przesuwają się windy. Czyżby przezroczyste wieże z windami -
najnowsza moda w architekturze sakralnej - nawet najbardziej pozbawionemu
wyobraźni przechodniowi miały podsunąć zbawienny link z wizją niebios, albo,
mówiąc językiem komunistycznym: obietnicę świetlanej przyszłości? Niektóre ze
świeżo wybudowanych osiedli mieszkaniowych doczekały się nawet dwóch świątyń.
W mniejszych miejscowościach kościół to jedyne, co mają. Podczas gdy w
chorwackich szpitalach brakuje łóżek, a ludzie przedwcześnie umierają, bo
brakuje pieniędzy nie tylko na sprzęt diagnostyczny, ale często po prostu na
gazę, Kościół wznosi swoje piramidy pocieszenia. Księża, tak samo jak
politycy, przeniknęli wszędzie - do parlamentu, do gremiów politycznych, do
mediów, do szkół. Przy wejściu do każdego szpitala, a nawet do sali
szpitalnej, wisi krzyż.

Mój siostrzeniec chodzi na religię. Religia jest ponoć jego dobrowolnym
wyborem. Lekcji religii w tygodniu jest tyle samo, co lekcji angielskiego.
W sobotę rano, gdy nie ma szkoły, też idą do kościoła.

- Czemu nie pójdziesz pograć w piłkę? - pytam.

- W kościele jest super, wszyscy chodzą, tam się bawimy - odpowiada. I w
tym "wszyscy chodzą" zawiera się istota odpowiedzi.

Ale prawdą jest - mówią mi - że Kościół organizuje jadłodajnie publiczne. Pod
jadłodajniami stoją w kolejkach ludzie i czekają na ciepłą zupę. Zupka to
najtańszy i najbardziej opłacalna inwestycja - w zamian za dwie marchewki,
kosteczkę bulionu drobiowego Podravka i nieco ciepłej wody dostaje się
bezcenny ekwiwalent: lojalność wiernych. Kościół nie wyłoży, oczywiście,
pieniędzy na tomograf komputerowy. Chętniej zawiesi krzyż przy wejściu do
szpitala. Krzyż jest tańszy.<<


A przecież Adam Michnik pisze w artykule obok, że Kościół jest Ostoją
Wartości.
Że Ratzinger (nie mówiąc o JPII) przezwyciężył wszystkie niegdysiejsze błędy
i wypaczenia Kościoła (które były bardzo dawno i mówią o nich tylko
oszczercy).
Że Kościół karmi nas dziś samym Nektarem Ewangeliczności, który stanowi Naszą
Tożsamość i bez którego niechybnie byśmy się nazajutrz pozagryzali i zrobili
sobie Oświęcim i Kołymę.

A tu proszę! Obok taki brzydki artykuł jakiejś jugosłowiańskiej, ani chybi
komunistki!

No i czy można wierzyć choć w jedno słowo temu Michnikowi?:)

Obserwuj wątek
    • j666 Re: Wprowadzenie do społeczeństwa niewolników 11.04.07, 12:35
      No i wyszło szydło z Kuroniowej zupki ;-)
      • nick3 Re: Wprowadzenie do społeczeństwa niewolników 11.04.07, 14:23
        Kiepskie, oj kiepskie to odbicie piłeczki...

        Widzę, że znowu nie przychodzi wam do głowy żadna sensowna odpowiedź, dewoci!:)
    • bosman_plama Re: Wprowadzenie do społeczeństwa niewolników 13.04.07, 14:54
      Fascynujące. Brak tomografu komputerowego w szpitalu to wina kościoła, który
      niegodziwie rozdaje ubogim zupki. Cenię Ugresić tak za prozę, jak i literaturę
      faktu, ale ten wywód sprawił, że poczułem się nieco zagubiony. To już nie rząd,
      ani dyrektorzy szpitali odpowiadają za zaopatrzenie szpitali? To proponuję
      oskarżyć też kościół o bezrobocie - zamiast kościołów powinien budować fabryki!
      • scept89 priorytety 13.04.07, 15:55
        bosman_plama napisał:
        >Brak tomografu komputerowego w szpitalu to wina kościoła, który
        > niegodziwie rozdaje ubogim zupki.

        Nie. To jest tylko kwestia priorytetow. Wyobraz sobie ze bedac mlodym pasterzem
        na wysunietej placowce w Papucinie Dolnym z datkow i haraczy zciaganych z
        parafian uzbierales (po potraceniu oplat manipulacyjnych kosztow komzy/kropidla
        i wina mszalnego) np. rownowartosc 40k $$$. Za owe $$$ mozesz:

        a) kupic pare tysiecy antymalarycznych sieci z dostawa do wioski na bagnach w
        Burkina Faso

        b) zbudowac przejscie nad droga dla mlodych Papucian spieszacych do szkoly

        c) w trosce o zycie wieczne Papucian wybudowac im bunkier zelbetowy krzyzem
        wienczony albo zakupic pysznej roboty zloty kielich mszalny perlami nasadzany
        ktory to blaskiem swoim na wlasciwa droge ich sprowadzi

        d) aby nie pozbawiac Papucian bezcennego pasterza w trosce o swoje delikatne
        zdrowie/ koniecznosci dojazdu do umierajacego Papucianina z ostania posluga
        zakupujesz niezwykle praktyczny do tego typu poslug samochod Hummer.

        Co wybierasz?
        • agrafek Re: priorytety 13.04.07, 17:53
          scept89 napisał:

          > bosman_plama napisał:
          > >Brak tomografu komputerowego w szpitalu to wina kościoła, który
          > > niegodziwie rozdaje ubogim zupki.
          >
          > Nie. To jest tylko kwestia priorytetow. Wyobraz sobie ze bedac mlodym pasterzem
          > na wysunietej placowce w Papucinie Dolnym z datkow i haraczy zciaganych z
          > parafian uzbierales (po potraceniu oplat manipulacyjnych kosztow komzy/kropidla
          > i wina mszalnego) np. rownowartosc 40k $$$. Za owe $$$ mozesz:
          >
          > a) kupic pare tysiecy antymalarycznych sieci z dostawa do wioski na bagnach w
          > Burkina Faso
          >
          > b) zbudowac przejscie nad droga dla mlodych Papucian spieszacych do szkoly
          >
          > c) w trosce o zycie wieczne Papucian wybudowac im bunkier zelbetowy krzyzem
          > wienczony albo zakupic pysznej roboty zloty kielich mszalny perlami nasadzany
          > ktory to blaskiem swoim na wlasciwa droge ich sprowadzi
          >
          > d) aby nie pozbawiac Papucian bezcennego pasterza w trosce o swoje delikatne
          > zdrowie/ koniecznosci dojazdu do umierajacego Papucianina z ostania posluga
          > zakupujesz niezwykle praktyczny do tego typu poslug samochod Hummer.
          >
          > Co wybierasz?

          Jeżeli jestem szczerze wierzącym kapłanem, nie waham się ani chwili i wybieram
          rozwiązanie lepsze dla ich nieśmiertelnych dusz. Jeśli będzie nim świątynia,
          pomagająca im utożsamić się z religią, wybiorę świątynię. Jeżeli będzie nim
          droga do szkoły, ukazująca, że warto zastanowić się nad moją religią, będzie nim
          droga do szkoły. Zawsze jednak najpierw pomyślę o ich duszach, później zaś o
          dobrach doczesnych.
          Zawsze zastanawiało mnie, dlaczego ludzie domagający się rozdziału kościoła od
          państwa w jednych sprawach, bez chwili wahania oburzają się, gdy kościół nie
          pełni funkcji państwowych w sprawach innych. Bo droga do szkoły, tak jak i
          zaopatrzenie szpitala, to rola państwa, nie kościoła (chyba, że szpital akurat
          kościelny).
          Przyznaję, że bywają na świecie krainy, w których państwo jest tak biedne, lub
          tak słabe, że właściwie prawie go nie ma, że aż kościół musi wziąć na siebie
          część państwowych obowiązków. Niemniej, Chorwacja do państw takich nie należy i
          nic dziwnego, że kościół zajmuje się w niej nie prywatnymi bądź państwowymi
          placówkami zdrowia, ale tymi, którzy są przez państwo odrzuceni lub zapomniani -
          potrzebującymi czegoś tak podstawowego, jak posiłek bezdomnymi.
          I - oczywiście - buduje świątynie. Gdyby stały puste, nie powstawałyby, lub
          odsprzedawano by je, jak ma to miejsce np. w USA lub Niemczech.
          • scept89 Hummer 13.04.07, 18:16
            agrafek napisał:
            >Zawsze jednak najpierw pomyślę o ich duszach, później zaś o
            > dobrach doczesnych.

            Dlatego prawidlowa odpowiedzia jest widac 40k$$$ samochod terenowy Hummer. Dusza
            mieszkajacego na koncu paskudnej drozyny przyklutego do loza Jedrzeja K. moze go
            opuscic w kazdej chwili bez pokropku i naoliwienia przedsmiertnego co w moim
            przekaonaniu na ogien czysccowy ja skarze. Fajnie sie tez Hummer'a prowadzi i
            klimatyzacja niezla, no ale duszowe potrzeby parafian nade wszystko ;-)


            • nick3 "Miłość nie do człowieka, lecz do jego duszy" 13.04.07, 19:55
              "Miłość chrześcijańska to miłość nie tyle do człowieka co do jego duszy." -
              słowa konserwatywnego teologa dobrze oddają prawdę chrześcijańskiej 'caritas'.

              Kiedy bliżej się przyjrzeć teologii chrześcijańskiej, 'dusza' (abstrakt
              ideologiczny) i realny człowiek są właściwie przeciwieństwami.

              A w każdym razie taki musiałby być rezultat praktyczny konsekwentnego wcielenia
              tej idei w życie.

              Czynnikiem trudnym do przecenienia dla piaru chrześcijańskiej 'caritas' jest
              brak tej konsekwencji u praktykujących 'caritas' chrześcijan, pozwalający
              pozostawić elementy zwykłej naturalnej, "ludzkiej" czułości (miłości do
              człowieka nie do "duszy"), której piękno zupełnie niesłusznie idzie na
              konto 'caritas'.

              (Podobny użytek czyni piar chrześcijaństwa - z wizerunku młodości
              (roześmiana "młodzież jp2"). A więc właściwie z naturalnego uroku erotycznego!
              Niech pokazują swoich zawziętych strupieszalców!:) Bo to jest owoc
              konsekwentnej realizacji ich nauczania. Eros jest natomiast tym, co metodycznie
              ta religia piętnuje i poniża. Ale do celów piarowych bez wahania wykorzystuje!:)

              Choć 'caritas' dokonała w historii i dokonuje wielu spektakularnych czynów
              heroizmu, jego motywacją nie jest miłość do realnego człowieka, lecz religijna
              pasja podporządkowania się sacrum oraz samoumartwienia (publicystycznie mówiąc:
              ideologicznie zagospodarowana anoreksja młodych kobiet!:).

              Tak jest przynajmniej o tyle, o ile źródłem heroizmu chrześcijan było
              chrześcijaństwo.
              • scept89 Re: "Miłość nie do człowieka, lecz do jego duszy" 18.04.07, 20:25
                nick3 napisał:

                > "Miłość chrześcijańska to miłość nie tyle do człowieka co do jego duszy." -
                > słowa konserwatywnego teologa dobrze oddają prawdę chrześcijańskiej 'caritas'.
                >
                > Kiedy bliżej się przyjrzeć teologii chrześcijańskiej, 'dusza' (abstrakt
                > ideologiczny) i realny człowiek są właściwie przeciwieństwami.
                >
                > A w każdym razie taki musiałby być rezultat praktyczny konsekwentnego wcielenia
                >
                > tej idei w życie.

                Wcielali ja Hiszpanie w Ameryce Poludniowej: po ochrzczeniu dziecka-Indianina
                uwalniali jego nieskazona dusze przez rozbicie glowy dziecka o mur. Do dzis
                trudno o odpowiedz w ramach terii wyzszosci zycia wiecznego nad doczesnym
                dlaczegoz to takowy poswiecajacy wlasne zbawienie dzieciobojca nie wyswiadcza
                ofiarom najwiekszego dobra.
            • bosman_plama Re: Hummer 13.04.07, 23:04
              Problem polega na tym, że obok księży z hummerów istnieją także np. księża
              misjonarze z am. poł. przypominający z wyglądu raczej bohaterów powieści
              sensacyjno-przygodowych ("ja się proszę pana bez karabinu nigdzie nie ruszam, bo
              nie wiadomo nigdy, co tam człowieka spotka po drodze") a zajmujący sie szeroko
              pojętą pomocą dla Indian ("szeroko pojęta pomoc" obejmuje np. delikatne
              przekręty finansowe, dzięki którym indianie mogą wykupywać swoją ziemię na
              własność). Tyle, że ich spostrzega się jakby rzadziej.
              Powtórzę - nadziwić się nie mogę, czemu Ugresić wymaga od kościoła, by wchodził
              w rolę państwa? Bo bywają bogaci księża? Ano bywają i pewnie lepiej ich widać od
              tych niebogatych. Kłopot w tym, że jeśli jakaś instytucja, choćby
              najszlachetniejsza, wchodzi w taką rolę, świadczy to o słabości państwa i nie
              wróży najlepiej jego przyszłości.
              Z innej beczki - nabijać się z jeżdżącego hummerem faceta zakamuflowanego pod
              sutanną łatwo. Czasem chyba nawet zbyt łatwo.
              • scept89 Re: Hummer 14.04.07, 00:17
                Przynajmniej mnie nie chodzi o ksiezy bogactwo, choc musisz przyznac iz
                szesciopodbrodkowy kaplan z Hummerem tak jakby kilku cnot ktore glosi jednak nie
                przestrzega. To jest jednak sprawa poboczna i mowiac serio mniej istotna.
                Mozna zapewne byc np. dziwkarzem i kokainista a mimo to zrobic mnostwo dobrego i
                _WYMIERNEGO_ dla znaczacej grupy ludzi, niezaleznie czy jest sie w habicie czy
                tez nie. I bynajmniej nie trzeba szukac potrzebujacych w sercu Kongo.

                > Powtórzę - nadziwić się nie mogę, czemu Ugresić wymaga od kościoła, by
                >wchodził w rolę państwa?

                Panstwo poza super-opiekunczymi bogatymi krajami (patrz Skandynawia) nigdy nie
                jest jedynym a niekiedy i nawet i czolowym dostawca dobr nazwijmy je umownie
                'charytatywnymi/spolecznie uzytecznymi'. Urzednicy rzadowi i terytorialni
                niekoniecznie sa na szpicy chroniacej przyrode/wspomagajaca ofiary przemocy
                domowej/prostytutki/imigrantow /etc. To jest ogromne pole dzialania dla NGOs
                gdzie efekty sa mierzalne.

                Ufam ze stosujesz sie do zasady: 'po czynach ich poznacie'.

                Zadaj sobie prosze proste pytanie: czy wolisz aby setka Wawrzonow dowlokla sie w
                niedziele do bunkrowatego Domu Pana co nominalnie im dusze polepszy czy tez aby
                jedna jedyna kobieta przez ktoregos z owywch Wawrzonow skopana znalazla
                schronienie w ubozuchnym przyparafialnym domu pomocy?
                Tylko mi nie mow iz jakas odnowe moralna przezywamy bo nam dzieciska katecheci
                szkola albo % ludzi zwlekajacych sie do kosciolow rosnie.

                >Kłopot w tym, że jeśli jakaś instytucja, choćby
                > najszlachetniejsza,
                Rzecz w tym iz wielu jest takowych jak Ugresić ktorzy to szlachetnosc owej
                instytucji kwestionuja choc wydaje sie ze nie bardzo rozumiesz dlaczego.

                >wchodzi w taką rolę, świadczy to o słabości państwa i nie
                > wróży najlepiej jego przyszłości.
                No i co z tego? Bedac ksiedzem w rozpadajacym sie Zimbabwe nie pomozesz
                glodujacemu bo sie panstwo rozpada? Czy zachowasz sie jakos inaczej niz w bo ja
                wiem Szwajcarii kiedy do twojej parafi przyjdzie po pomoc Etiopczyk?


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka