koloratura1
19.05.07, 07:23
Pieniędzy nie ma i w najbliższym czasie (a pewnie i w dalszym również) nie
będzie. A jak wiadomo, z próżnego i Salomon nie naleje.
Z drugiej strony, trudno się dziwić lekarzom, że nie godza się pracować za
pieniądze niższe niż kierowca prezesa w NFOZ.
A może by tak podjąć męską decyzję i rozpędzić na cztery wiatry cały ten NFOZ,
(niczym go nie zastępując!)? Przecież wystarczy ministerstwo zdrowia plus
odpowiednie komórki w urzędach wojewódzkich, co i tak istnieje i doskonale
mogłoby pełnić także i wszystkie obowiązki tej całej urzędniczej czapy (NFOZ).
Wtedy, przypuszczam, starczyłoby na podwyżki dla lekarzy, a ci ostatni na
pewno poczekaliby ze strajkiem, gdyby widzieli, że w kwestii pdwyżek
(znaczących!) coś się naprawdę dzieje.