pantikapej
01.06.07, 09:05
"Rosja zaprzecza, że miała z tym coś wspólnego..." ;D
Rosji to nawet gdy przedstawić dowody (np. w sprawie Litwinienki polonowy ogon
ciągnący się do Moskwy) wyprze się i spróbuje obrócić kota ogonem. (Zresztą,
co tam sprawa Litwinienki - zaprzeczy nawet Katyniowi, nadal utrzymując, że to
Niemcy!)
Nikogo normalnego na świecie nie przekona, ale swoje zazombowane
społeczeństwo... Będzie powtarzać swój zabójczy argument: a komu to było na
rękę? przecież teraz wszyscy o nas źle mówią? Więc to nasi wrogowie! A
Estończycy? Sami sobie winni.
Jest jedna dobra tej wojny strona. Wszyscy sąsiedzi ("co to o niczym innym nie
myślą, tylko jakby tu Rosji zaszkodzić...") mogą się lepiej przygotować na tę
nową "formę współpracy" ze "straną agromną".