Dodaj do ulubionych

Radio, co zgorszenie sieje

26.07.07, 02:37
Przychodzi mi do głowy takie pytanie (dla wielu zapewne do odrzucenia na
starcie): a może Rydzyk to po prostu chrześcijaństwo?

Zgoda, trochę zgrzebne. Ale czy może ono być inne (zwłaszcza w skali
społecznej), żeby skutecznie pozostać tym, czym było dotychczas?

Czy "kościół Rydzyka" nie jest aby "katolicyzmem realnym"?:) - jedyną możliwą
społeczną realizacją w dzisiejszej Europie takiej wizji kultury, jaką
przedstawili JPII i BXVI?

Jedynej wizji człowieka wiernej tradycji nauczania chrześcijańskiego (jak,
może nie bez racji, obaj zapewniają). Wizji jednakowoż goniącej w piętkę
(czego fenomen Rydzyka wyraźnym symptomem).

Czy Rydzyk (pomijając plebejski styl - dostosowany do odbiorcy) nie jest po
prostu wiernym spadkobiercą mentalności i stylu twórców chrześcijaństwa,
ewangelistów, pierwszych męczenników, Ojców Kościoła i wybitnych
średniowiecznych kaznodziejów? Głoszących Miłość i Karę napastliwych
fanatyków. Czy to aby nie właśnie on (a w innych aspektach np. amerykańscy
fundamentaliści) jest po prostu bliski ich sposobu myślenia
("nieokrojonego":)))

Czy katolicy, którzy chcą pozostać uczciwymi intelektualnie (czy choćby
pokojowo nastawionymi - słuchającymi innych) ludźmi nie przeistaczają się
prędzej czy później jakimś dziwnym trafem w "heretyków"? Przecież widzimy to
codziennie od nowa na wielu przykładach.

Czy słowa JPII wypowiedziane do Rydzyka podczas audiencji dla kierownictwa RM
brzmiące "Tak trzymać - i nie popuszczać!" nie są po prostu szczerym wyrazem
jedynego stosunku, jaki tradycja chrześcijańska może mieć dziś do cywilizacji
Europy?

Z którą jej drogi się rozeszły.
Obserwuj wątek
    • aha444 Re: Radio, co zgorszenie sieje 26.07.07, 07:33
      ale, zeby byc chrzescijaninem, trzeba byc spadkobierca Jezusa - a nie
      sredniowiecznej tradycji
      • nick3 Re: Radio, co zgorszenie sieje 26.07.07, 12:25
        Czy Jezus był chrześcijaninem?

        (To pytanie to naprawdę nie żart werbalny! Nawet napisane już przez wyznawców
        nowej religii Ewangelie - dają dobre powody by zadawać to pytanie.)

        Co zaś do religii Nowego Testamentu (czyli Pawłowej) to średniowiecze (i w
        wielu społecznościach jeszcze wiek XVII) jest jej zupełnie reprezentatywną
        realizacją.

        Ileż można się zasłaniać mitem, że "chrześcijaństwo to coś świetnego, tylko
        nigdy go nie zrealizowano". Czy islamu też nigdy nie zrealizowano?

        Średniowiecze jest realizacją chrześcijaństwa w równym stopniu, co świat
        arabski realizacją islamu.

        A gdyby jeszcze było mało, to w wieku XVI-ym powstał protestantyzm, ten
        wahhabityzm Europy - i z purytańską drobiazgowością likwidował z religii
        wszystko, co nie miało uzasadnienia w Biblii.

        I stworzył z wielu społeczności więzienie jeszcze gorsze od katolickiego.

        Drodzy moi!!!

        O tym, że to nie są czcze inwektywy, niech was przekona drobny szczegół z życia
        tolerancyjnej i duchowo leniwej Polski. Żebyśmy wiedzieli o jakim świecie
        mówimy, gdy mówimy o europejskiej przedoświeceniowej "christianitas"!

        Mój znajomy (teolog, integrysta, nie 'mason':) dorabiał sobie, tłumacząc
        łacińskie annały parafii w Nieporęcie z XVIII w. dla tamtejszego proboszcza.

        I trafił na takie oto odnotowane zdarzenie (wyraźnie najzupełniej normalne).

        Otóż u progu rządów króla Stasia proboszcz nieporęckiej parafii pisał list do
        Warszawy o przysłanie ekipy dragonów w celu odszukania i schwytania mało
        pobożnego drwala.

        Ten ostatni, mianowicie, nie pojawił się w kościele od roku, a na czas
        obowiązkowej corocznej spowiedzi przed komunią wielkanocną - "zaszył się gdzieś
        w lesie":)

        Było oczywiste, że władza ma dostarczyć dragonów. I ich dostarczyła. By
        doprowadziła niedbającego o swą duszę drwala do świętych sakramentów.

        Dragoni przeczesali las, drwala jednak nie znaleźli. Odtąd proboszcz prowadził
        poszukiwania zagubionej owieczki metodycznie, a przed Wielkanocą co roku
        otrzymyła wsparcie dragonów w nadziei na schwytanie grzesznego parafianina.


        Należy raczej zapytać, czy mogło być inaczej w świecie, który wierzył, że od
        wyznawania chrześcijaństwa zależy "zbawienie"? (I miał środki policyjne, by
        stwarzać warunki dla duchowej refleksji u obywatela:)

        Czy chcielibyście żyć w takim świecie?

        Pamiętacie film "Siostry magdalenki"? To paradokument o losie dziesiątek
        tysięcy irlandzkich dziewcząt jeszcze do 1996 (wszystko po Soborze Watykańskim
        II!) Czy to było "wypaczenie"?

        Chrześcijaństwo jest w tym szczęśliwym dla siebie położeniu, że jego Ewangelie
        pisano w czasach, gdy o urządzaniu społeczeństw przez chrześcijan nawet nie
        mogło być mowy.

        Dlatego Ewangelie - inaczej niż np. Koran czy Talmud - nie zawierają żadnych
        dyrektyw dla władzy co do urządzenia prawa w chrześcijańskim społeczeństwie.

        Dyrektyw, które musiałyby być równie kompromitujące, jak te koraniczne -
        zważywszy na w sumie dość podobną wizję świata w obu księgach.
        • deboras Re: Radio, co zgorszenie sieje 26.07.07, 13:00
          to są rzeczywiście zasadne pytania; Kościół nie jest wypreparowany z ziemskiej
          rzeczywistości, a więc jest fenomenem społecznym, kulturowym, politycznym i
          jakim chcesz... Ale czy są podstawy, żeby Kapłana Nienawiści z Torunia uważać
          za reprezentanta Kościoła? Zdaje mi się, że nie. Wszystko co robi (no może
          prawie wszystko) wskazuje na to, że nie traktuje On Ewangelii poważnie; oprócz
          zaś przedsoborowego lamentu z powodu utraty władzy przez Kościół, która to
          warstwa jego światopoglądu wydaje mi się ważna ale nie ważniejsza od jego
          (Rydzyka) politycznych ambicji. Rydzyk cynicznie wykorzystuje Kościół do
          własnej walki politycznej bo zdaje sobie sprawę, że gdyby nie ten kostium to
          podzielił by los takich indywiduów jak Łopuszański czy macierewicz - a więc 1%
          głosów w wyborach. To za mało jak na niego.
          • nick3 Chrześcijaństwo a paranoja. 26.07.07, 14:14
            Zadam pytanie, po którym już pewnie nikt z chrześcijan nie będzie chciał ze mną
            rozmawiać: Czy w Ewangelii nie ma nienawiści?

            Czy mentalność "moherowych beretów" nie jest aby właśnie szczerym i prostym
            podjęciem pewnych ważnych wątków mentalności Ewangelii i Ojców Kościoła?

            Ba, ewangelicznego Jezusa!!!

            Podstawowym napędem nienawiści jest bowiem paranoja ("za wszystkim stoi
            Układ!"). Otóż sądzę, że należy ona do istoty chrześcijaństwa.


            W kluczowym tekście, Ewangelii Jana, Jezus mówi do swoich uczniów, że "świat"
            ich nienawidzi, bo jego (Jezusa) 'pierwej znienawidził'. Bo uczniowie Jezusa
            są "Światłością", świat zaś jest "Ciemnością" i dlatego musi
            nienawidzić "Światłości" i prześladować ją.

            Chrześcijanin po prostu musi wierzyć, że jest nienawidzony.
            Jeśli jakimś trafem tej nienawiści nie widać, to tylko dlatego, że się
            diabolicznie ukrywa, by "zwieść" chrześcijanina i osłabić jego czujność.

            Wiara katoprawicy w "Układ" (a w USA - w 'lewaków') jest tylko świeckim
            przetłumaczeniem takiej wizji ("wierzący i tak wie, co o tym myśleć":)


            Jeśli RM jest chore, to może dlatego, że chrześcijaństwo w swoich korzeniach
            jest chore?
            I ujawnia się ten gorzki fakt, gdy gorliwe dusze, chcą je realizować "bez
            wybierania".


            deboras napisał:
            > Wszystko co robi (no może
            > prawie wszystko) wskazuje na to, że nie traktuje On Ewangelii poważnie

            • deboras Re: Chrześcijaństwo a paranoja. 26.07.07, 14:48
              do istoty chrześcijaństwa należy przełamanie obcości i lęku; w Ewangelii jest
              nienawiść jako rzeczywistość nasza codzienna; ale Ew. unaocznia jak jest ona
              destrukcyjna, i że chcąc zmienić ten świat, leczyć się z nienawiści, trzeba
              właśnie przełamać obcość i lęk, w efekcie odrzucić egotyzm, i w końcu budować
              relacje wolne od nienawiści. Można też chyba powiedzieć, że obecna w Ew.
              swoista psychoterapia podnoszenia się z grzechu i upadku jest w tej moralnej
              rewolucji istotna. Czytam Pismo trochę jakby przekraczając tekst, nie traktując
              go dosłownie. Może gdybyś czytał je nie tylko samym intelektem to inaczej byś
              też oceniał chrześcijaństwo.
              • nick3 Re: Chrześcijaństwo a paranoja. 26.07.07, 15:55
                >Czytam Pismo trochę jakby przekraczając tekst, nie traktując
                >go dosłownie.

                A nie mówiłem, że heretyk:-)


                Chrześcijaństwo przypisuje najgorsze intencje tym, którzy nie chcą go przyjąć.
                Uprawia swoisty "rasizm duchowy": dzieli ludzkość na dwa gatunki "Nowe
                Stworzenie" (głównie chrześcijan:) i "synów ciemności" - tych, którzy nie chcą
                przyjąć nowej wiary.

                Tych drugich de facto pozbawia człowieczeństwa (no, miłosiernie się "za nich
                modli", bo jeszcze mogą zostać chrześcijanami:) - ale czyż panie z RM nie
                realizują dokładnie właśnie tej postawy?)

                deboras napisał:
                > do istoty chrześcijaństwa należy przełamanie obcości i lęku

                Tak wierzą ci, którzy chcą przy nim pozostać. Ale czy istoty jakiegoś realnego
                zjawiska nie należy badać (psychologicznie, socjologicznie), a nie dekretować
                optymistycznymi hasłami, które może są tylko sloganem?

                Ja myślę, że ponura i podejrzliwa tonacja Nowego Testamentu nie przypadkiem
                zaowocowała społeczeństwami przypominającymi poprawczak.

                Może warto pozbyć się obowiązku uwielbienia dla Ewangelii, to wtedy lepiej się
                ją zrozumie?
                • henryk131 **Paranoja** i szpiegowstwo !?!? 28.07.07, 22:06
                  otoz nikomu innemu jak Tadeuszowi Rydzykowi udalo sie rozdzielic nienawiscia
                  polskie spoleczenstwo, a i co wydaje sie nieprawdopodobnym rowniez polski
                  kosciol - mysle ze Putin nie marzylby nawet o tym
                  powazne narazenie sie poteznemu lobby proizraelskiemu -Putin zaciera rece
                  rewanz nienawisci i niecheci do Polakow w krajach ktore zabierajac swoim
                  podatnikom sla miliardy euro do Polakow - radosc dla Putina
                  ksenofobia w stosunku do polskich emigrantow w rewanzu za polski rasizm -
                  swietnie
                  nasuwa sie pytanie - komu sluzy Tadeusz Rydzyk, kto moze poszczycic sie pasmami
                  radiowymi darowanymi przez Putina

                  bardzo namawiam aby stanac na glowie i zdobyc ksiazke "Paranoja
                  polityczna.Psychopatologia nienawiscsi" napisana przez dwoch naukowcow
                  amerykanskich prof. R.Robinsa doradcy rzadu US w dziedzinie patologii
                  polityczne oraz prof. J.Posta ze znanego Georgetown University specjalisty
                  analizy osobowosci i zachowan politycznych
                  jesli to sie nie uda w ostatni numer Polityki zawiera obszerna informacje o tej
                  ksiazce
                  m.in. autorzy omawiaja siedem elementow paranoi
                  1 Podejrzliwosc
                  2 Ksobnosc
                  3 Mania wielkosci
                  4 Wrogosc
                  5 Lek przed utrata niezaleznosci
                  6 Projekcja
                  7 Myslenie urojeniowe
                  SKAD MY TO ZNAMY ???
                  • nick3 Bojażń Pana początkiem... prześladowania. 29.07.07, 08:15
                    "Bojaźń Pana początkiem mądrości." - mówi starotestamentowe przysłowie.
                    Ale gdy upowszechni się w społeczeństwie, biada tym, którzy jej nie podzielają!

                    W oczach ludzi pobożnych, toczonych ukrytym Świętym Przerażeniem - nie mogą być
                    nikim innym jak wspólnikami Śmiertelnie Zagrażającego Nikczemnego Wroga.

                    I rzeczywiście - wystarczy pod tym kątem popatrzeć na dziwnie napastliwy styl
                    reakcji wierzących na krytykę, by zobaczyć, że to tak działa.

                    Na tym forum: tychik1, mg2005, husyta i donq.

                    Wiele ich dzieli, poza jednym - są wyznawcami religii Ukrytego Przerażenia. I
                    to wystarczy, by przy wszystkich różnicach temperamentu i wyznania działali
                    bardzo podobnie.

                    Niestety dokładnie to, co Polacy uznali za namową JPII za swoje największe
                    dobro - "jasne odróżnianie Dobra i Zła", które dla tej "jasności" potrzebuje
                    sankcji sakralnej ("Dekalog") - dokładnie to jest największym rozsadnikiem
                    wrogości w społeczeństwie!


                    Polacy, nie ufajcie Prawicy. Ujmijcie się za Wrogiem.

                    (post powtórzony, bo wkleił mi się nie tam, gdzie chciałem)
                    • almagus Re: Bojażń Pana początkiem... prześladowania. 29.07.07, 21:54
                      Kaczorki, osiołki, baranki, wierni, niemiłosierni!

                      Rosną buraki,
                      wzlatują anioły,
                      a napęd moherkowy !

                      Etyka, radio i telewizja,
                      jedynej prawdy i wiary wizja.
                      Moherowe stado tryka,
                      owieczki Ojca Rydyka,
                      żeby oddali się hosannie,
                      rodakom beczą zarannie,
                      całodobowo nachalnie
                      beczą, beczą nienormalnie
                      o liberałach, homolkach,
                      komuchach no i o Bolkach.
                      Beczą o polskojęzycznych,
                      obywatelach plastycznych,
                      co są chciwymi żydami,
                      libertynami, masonami,
                      takimi niby Polakami
                      i zawsze udawanymi.
                      Polakami prawdziwymiiiiiiiiiiii,
                      owieczkami namaszczonymi
                      do wskazywania kierunku,
                      oceny twego wizerunku,
                      jesteśmy my wybrani,
                      aby ciebie do bani
                      pouczyć jak żyć masz,
                      tak aż staniesz się nasz!
                      Czy ty Boga w sobie masz,
                      czy ty nasze konto znasz?

                      Nowe wybory, więc czinownik z czynownikiem
                      robi sobie i nam kampanię z męczennikiem.
                      Skoro przykład męczeństwa idzie z góry,
                      no od tego co to wanny, z gazem rury
                      i przynosi to jemu, i nam efekty,
                      więc co w tym złego Boże Święty?

                      Bóg jest w nich.
                      Bóg jest ich.
                      Bóg wskazuje wiele dróg.
                      Jak nie wyjdzie, tak chciał Bóg.
                      To nasz wspólnik , a nie wróg,
                      no bo ukraść to nasz Bóg!

                      Ciągnie księżulo i radyja deerektor,
                      kościelny, ministrant jakby był ejektor.
                      Wyssie, poda konto, jak własnego sprawi,
                      wśród stada baranów żyje i się bawi!

                      Podajmy sobie ręce my jądro narodu,
                      my sól tej ziemi postraszymy zza grobu.

                      Patrzę i odnawiam oblicze tej ziemi,
                      kocham Was, lecz kropię łzami swojemi.

                      Piszą szukamy złodzieji jak Maryji i wszystko jasne, że swój złodziej
                      wiecznie dziewica, teraz i zawsze!

                      Modlą się, czekają na cud, a zegar im kręci się w lewą stronę!
                      • donq Nickusiu - czy to jest ta tworczosc... 01.08.07, 16:18
                        "wolnosciowa", ta obrazujaca roznice miedzy nietworczym konserwatysta oraz
                        pelnym najpiekniejszych pomyslow "demokrata socjalliberalnym"?

                        DonQ
                  • mirmat1 Nienawisc lewakow zamiast argumentow 29.07.07, 20:32
                    henryk131 napisała:

                    > otoz nikomu innemu jak Tadeuszowi Rydzykowi udalo sie rozdzielic
                    nienawiscia polskie spoleczenstwo, a i co wydaje sie nieprawdopodobnym rowniez
                    polski kosciol - mysle ze Putin nie marzylby nawet o tym
                    M: 15% kleru jakie wspoldzialalo z SB (a wiec i Putinowskim KGB) stanowi glowna
                    sile oporu przeciw Radiu Maryja. Zycinski, Goclowski czy Pieronek sie klania.
                    > powazne narazenie sie poteznemu lobby proizraelskiemu -Putin zaciera rece
                    > rewanz nienawisci i niecheci do Polakow w krajach ktore zabierajac swoim
                    > podatnikom sla miliardy euro do Polakow - radosc dla Putina
                    M: a przy okazji zdzieraja haracz (zwany "dlugani Gierkowskimi")za obalenie
                    komuny
                    > ksenofobia w stosunku do polskich emigrantow w rewanzu za polski rasizm -
                    > swietnie nasuwa sie pytanie - komu sluzy Tadeusz Rydzyk, kto moze poszczycic
                    sie pasmami radiowymi darowanymi przez Putina
                    M: belkocik, belkocik
                    (...)> m.in. autorzy omawiaja siedem elementow paranoi
                    > 1 Podejrzliwosc - O. Rydzyk ...agentem !!!
                    > 2 Ksobnosc (??????)
                    > 3 Mania wielkosci - Niesiolowski ?????
                    > 4 Wrogosc...nienawisc do Polskiej Tradycji?
                    > 5 Lek przed utrata niezaleznosci .... to jest paranoja - nie to polityka
                    Eurokolchozu!
                    > 6 Projekcja (?????)
                    > 7 Myslenie urojeniowe ...jak sugerowanie, ze PiS chce obalenia demokracji
                    kiedy w Eurokolchozie zamyka sie w wiezieniach odmiennie myslacych ludzi.
                    > SKAD MY TO ZNAMY ???
                    Z 16 lat UBekistanu
                • donq Re: Chrześcijaństwo a paranoja. 30.07.07, 18:24
                  > Chrześcijaństwo przypisuje najgorsze intencje tym, którzy nie chcą go
                  > przyjąć. Uprawia swoisty "rasizm duchowy": dzieli ludzkość na dwa
                  > gatunki "Nowe Stworzenie" (głównie chrześcijan:) i "synów ciemności" - tych,
                  > którzy nie chcą przyjąć nowej wiary.

                  Gosc ewidentnie dokonuje projekcji swojego widzenia swiata na chrzescijanstwo.

                  To co opisujesz to dokladnie, literalnie, podejscie "oswieconych" do
                  otaczajacego swiata.

                  "Oswiecony" moze wspolczuc ciemnocie, ale wedlug niego nikt, kto sie zapozna ze
                  swiatlem nie moze go odrzucic, taka jest moc swiatla. Jesli odrzuca, to
                  albo "faszysta", chory psychicznie i niewladny umyslowo.

                  Lapaj zlodzieja w wydaniu yntelygencko-chumanistycznym.

                  DonQ
            • hefajstos-q Re: Chrześcijaństwo a paranoja. 26.07.07, 16:42
              Dobra diagnoza Bartosia. Natomiast nick3 jest za bardzo pesymistyczny.
              Oczywiście realny katolicyzm jest raczej doktryną polityczną społeczną
              (zwłaszcza w Polsce). Jest też pokłosiem pozycji Kościoła jako superpaństwa
              feudalnego, czyli wierzenia zinstytucjonalizoanego. Taka pozycja Kościoła
              wypaczyła naukę zawartą w Ewangelii. Społeczeństwo żyjące w takim systemie
              przywykło jak do obyczaju do władzy świętej Kościoła i w swej masie nie miało
              wiedzy ani możliwości spojrzenia na całą sytuację z innej perspektywy. Obecnie
              jednak wiele młodych ludzi może bez strachu o napiętnowanie, postawić sobie
              pytanie, czy obecna sytuacja nie jest społeczną patologią. Oczywiście KK w
              Polsce nie odbiega daleko od Radia Maryja. Można nad tym ubolewać, ale w końcu
              zaczyna się to zmieniać. Jesteśmy w sytuacji niekomfortowej. Z dezaprobatą
              obserwuję wyczyny RM i Kościoła w Polsce. Ale także katolicy RM są w swoim
              świecie zagrożeni. Trwa czas odkrywania kart i przesilenia. Kościół musi się
              zmienić albo upadnie, jak inne totalitaryzmy. Moim zdaniem najpierw upadnie, a
              później powstanie inny Kościół, bez Watykanu i innych istytucji nakazowych.
              Nadzieja jest w Ewangelii, która zaprasza do zmiany na lepsze każdego człowieka,
              jeżeli tego chce. Mogę poprawić moje życie wg. wskazówek Ewangelii i dać
              przykład moim życiem innym, jeżeli to moje życie okaże się atrakcyjne do
              naśladowania. Pzdr.
              • nick3 Błąd Jezusa: wiara we Wroga. 26.07.07, 21:14
                Fragment z biograficznej ksiązki o Lutrze:

                "Luter chce pokazać, że czas Chrystusa nie stał się daleką przeszłością, lecz
                ma swą kontynuację w historii. Bóg i diabeł walczą o Kościół, wróg zmienia
                wprawdzie maski, lecz pozostaje sobie wierny, co można rozpoznać niezależnie od
                tego, czy działa przez faryzeuszy, cesarzy rzymskich, heretyków czy przywódców
                Kościoła. Praobraz Kościoła, a przez to obraz przewodni iwzorcowy, jaki ma
                przed oczyma rozpoczynająca się Reformacja, to Kościół Chrystusa Ukrzyżowanego,
                a więc Kościół męczenników, którzy krzewili Ewangelię nie przez władzę świecką
                i siłę zbrojną, lecz przez wiarę i świadectwo."

                Myślę hefajstos, że warto wziąć pod uwagę mój "pesymizm" co do chrześcijaństwa.
                Twoja wizja chrześcijaństwa pozostaje pod wpływem
                dzisiejszego "zluteranizowanego" (via oddziaływania fundamentalizmu
                amerykańskiego) nauczania Kościoła na użytek grup "Odnowy wiary".

                Zobacz jednak, że to nie "feudalizacja" czy "instytucjonalizacja" wiary jest
                problemem. Lecz sama wiara.

                Wszystkie cechy 'sakralno-moralnej paranoi' odnajdujemy w "absolutnie
                osobistej" i czysto "autentycznej" wierze Lutra.

                I nie przypadkiem Luter był czubem i zbrodniarzem (kilkanaście tysięcy
                wymordowanych jeńców z powstania anabaptystów). Jego nienawiść do Żydów była
                tak wielka, że skazany w Norymberdze na śmierć redaktor naczelny nazistowskiego
                Sturmera bronił się, że nie napisał o Żydach niczego, czego wcześniej nie
                powiedziałby Luter. I że w takim razie sąd aliancki skazałby na śmierć także
                Ojca Reformacji.

                Chrześcijaństwo - nawet to "osobiste" - ma cechy schizofreniczne.

                Bierze się to stąd, że ewangeliczny Jezus głosił miłość nieprzyjaciół (postawę
                prawdopodobnie buddyjską) ale sam jej nie potrafił realizować. Jednocześnie
                bowiem z głoszeniem tej miłości surowo "nazywał zło po imieniu" i ukazywał
                jego "szatańskie korzenie".

                Samo nieużywanie fizycznej przemocy wobec wrogów nie jest jeszcze miłością
                nieprzyjaciół. Osąd moralny jest równie potężnym odrzuceniem człowieka.

                Ewangeliczny Jezus odpowiedział nienawiścią na nienawiść. (Wystarczy porównać
                opisy reakcji Buddy czy buddyjskich świętych na ludzką niegodziwość i
                prześladowanie).

                Wyrazem tej ewangelicznej nienawiści jest idea stojącego za różnorodnymi
                objawami zła - Perfidnego Wroga ("Ojca Kłamstwa").

                Miłość nieprzyjaciół nie stworzyłaby takiej "trzeźwej w swej przenikliwości"
                idei.

                Stąd wspomniana przeze mnie schizofrenia wpisana w istotę chrześcijaństwa,
                owocująca dziwnie krwawymi i bezlitosnymi postawami w dziejach religii miłości
                i biografiach jej najszczerszych wyznawców.
                • hefajstos-q Re: Błąd Jezusa: wiara we Wroga. 26.07.07, 22:03
                  Nick widzę,że chyba nie masz wogóle bohatera pozytywnego. Twoja wiedza
                  szczegółowa przesłoniła Ci ewolucję zjawisk. To, że w imię Jezusa mordowano
                  ludzi, nie świadczy, że do tego nawoływał Jezus. Wszyscy oszuści nabierają ludzi
                  powołując się na dobre intencje i korzystają z autorytetów (w tym wypadku
                  Dobra), to jest właśnie przykład działania technik "ojca kłamstwa". Gdyby Św.
                  Inkwizycja wysyłała na stosy odszczepieńców i heretyków powołując się na
                  zagrożenie nieomylnej władzy Kościoła, tudzież na sprawy ambicjonalne hierarchów
                  kościelnych, to napewno wzbudziłoby to protest ludu. Niskie cele egoistyczne
                  muszą być skrywane za niepodważalnymi ideałami. Tak jest wszędzie, a więc i w
                  Kościele.
                  Nie można jednak nie dostrzec, że sytuacja ewoluuje powoli, ale jednak w
                  kierunku dobra. Nawet świadomość europejska i jej karta praw człowieka pośrednio
                  wywodzi się z przekonań chrześcijańskich. Nie wydaje mi się, że gdyby w miejsce
                  chrześcijaństwa, historycznie weszła inna znana religia, to spowodowałoby to
                  lepsze skutki społeczne obecnie. Dowodem mogą być inne regiony Świata. Jedynie
                  można ubolewać, że prawdziwego chrześcijaństwa jest za mało. Prawdziwego to
                  znaczy jakiego? No raczej nie radiomaryjnego. Podstawą powinna być bezwarunkowa,
                  nienarzucająca się życzliwość do człowieka (miłość chrześcijańska jako pojęcie
                  słowne obecnie się zużyło, a nawet obrzydło jako wyświechtane, stosowane jako
                  słowo często zakrywające pustkę).
                  "Błąd Jezusa: wiara we Wroga". Jezus nie wierzy we Wroga. Jezus go dostrzega
                  jako rzeczywistość. Nie głosi agresji przeciwko niemu, ale wzywa do pokonania
                  dobrem. Jak sie obserwuje Świat to chociaż jest to trudne, ale to działa.
                  • nick3 Re: Błąd Jezusa: wiara we Wroga. 26.07.07, 23:16
                    > Jezus nie wierzy we Wroga. Jezus go dostrzega
                    > jako rzeczywistość. Nie głosi agresji przeciwko niemu, ale wzywa do pokonania
                    > dobrem.

                    Uważać, że istnieje ktoś zasługujący na nieodwołalne odrzucenie - to
                    nienawidzić.

                    Piszesz "nie wierzy lecz dostrzega", lecz takie "dostrzeganie" wcale nie jest
                    (nie może być) czymś zupełnie pozbawionym "wkładu osobistego". By postrzegać
                    kogoś jako absolutnego Wroga - trzeba nienawidzić.

                    Bo można podobno zdobyć poczucie, które wyraża Dhammapada (buddyjski tekst
                    starszy od chrześcijaństwa): "Nie ma wrogów".

                    Tak prawdopodobnie musi to czuć owa "miłość nieprzyjaciół"

                    Nie można kogoś, wobec kogo przeżywasz miłość, uważać za wroga (a już na pewno
                    za Wroga).

                    Tymczasem nauczanie Jezusa demaskujące za każdym okruchem "zła" (a widzieć miał
                    ich wg Ewangelii niemało, bo podobno wymagania moralne miał wysokie)
                    wspólnictwo z Ojcem Kłamstwa - czyniło praktycznie z wszystkich ludzi (tak to
                    widział Paweł) wspólników Wroga.

                    > Nie głosi agresji przeciwko niemu, ale wzywa do pokonania
                    > dobrem.

                    No to, co to w takim razie znaczy "pokonać" (choćby "dobrem")? Myślę, że takie
                    wojownicze metafory są nieprzypadkowe.

                    Myślę, że okrywają one pewną istotną nieszczerość owego "pokonywania dobrem"
                    (do której zarówno "autentyczni chrześcijanie", jak i radiomaryjne
                    panie "modlące się za ciebie" nijak nie chcą się przyznać).

                    Otóż Wróg w opinii Boga Ewangelii zasługuje na "zatracenie" (dobrze jest by go
                    spotkało Zło).

                    Istnieje więc ktoś, z kim jakakolwiek solidarność jest zabroniona. A co więcej
                    obowiązuje wobec niego podzielanie owej Bożej nienawiści (przeświadczenie, że
                    dobrze aby kogoś spotakło Zło - to nienawiść).

                    Zakaz solidarności wobec kogokolwiek (choćby "Wroga") to precedens, który
                    wystarczy, by podważyć wszelką solidarność metafizyczną - także między ludźmi.

                    W państwie, które ma Wroga, wspólnikiem Wroga może w każdej chwili okazać się
                    każdy.

                    Chrześcijaństwo to IV RP:)
                    • hefajstos-q Re: Błąd Jezusa: wiara we Wroga. 27.07.07, 17:29
                      Uparty jesteś Nick. No,to może inaczej. Jak obserwujesz Świat, to łatwo
                      zaobserwować, że motorem ewolucji jest walka, lub zmaganie się wartości. Uznając
                      to, musisz dokonywać wyboru. Wybór oznacza postawienie się po jednej ze stron.
                      Np. dla ułatwienia: czy jesteś za niewolnictwem Żydów, czy chcesz ich traktować,
                      jak ludzi równych i ich prawa za równoważne Twoim. Wybór ten wydaje się prosty,
                      ale podczas okupacji hitlerowskiej (były też inne okresy) nie był jednoznaczny.
                      Opowiedzenie się po każdej ze stron prowadziło do poważnych konsekwencji. Po
                      przeżyciu tego barbarzyńskiego okresu historycznego jesteśmy pewni po której
                      stronie było Dobro. Zginęło miliony ludzi, aby zawrócić ze złej drogi. Walka ze
                      Złem, które uosabiał Hitler wymagała poświęceń. Czy można było inaczej?
                      Tolerowanie tak ewidentnego zła nie było możliwe, a poza tym prowadziłoby do
                      powiększania Zła, które narzucane było siłą. A teraz o nienawiści w czasie tej
                      wojny. Na pewno istniała, jako reakcja na zadane krzywdy. Ale patrząc na
                      ścierające się strony, to widać, że alianci nie rozstrzeliwali jeńców i nie
                      mordowali żadnych mniejszości narodowych, czego nie można powiedzieć o Niemcach,
                      czy Japończykach. Można tu z pewnym przybliżeniem przyjąć, że Alianci
                      (wyłączając ZSRR) sprzeciwili się Złu, bez nienawiści do tych co wykonywali to
                      Zło. Chciałem na tym przykładzie pokazać, że nie można się na wszystko zgodzić i
                      uważać wszyskich za przyjaciół. A to dlatego, że ktoś wcześniej, już się
                      zadeklarował, jako mój nieprzyjaciel i jego celem jest mi szkodzić lub nawet
                      mnie zniszczyć. Muszę się bronić, ale nie muszę go nienawidzieć, tzn. nie muszę
                      mu się tym samym odpłacać, co on mi chciał zrobić. Otóż nie musi być, oko za oko
                      , ząb za ząb.
                      Zło duchowe, Wróg, Lucyfer jest pracownikiem Boga. Popycha on do złych uczynków,
                      buntuje, ale także przewrotnie oświeca. Holokaust oświecił Ludzkość (może nie
                      całą), czego należy unikać. Lucyfer uczy (oświeca) przez błędy. Człowiek
                      powinien tych błędów unikać. Nauka przez błędy jest bardzo kosztowna i nie jest
                      konieczna. Nie powinno się kierować Złem, aczkolwiek musimy zaakceptować,że ono
                      istnieje i ma takie prawo do nas na ile my dokonamy wyboru (ale także niestety
                      na ile nasi bliźni chcą ze Zła skorzystać w odniesieniu do nas). Nie mogę więc
                      powiedzieć kocham Zło świadomie, bo chcę kochać Dobro. Ale czyniąc dobro, będę
                      doświadczał zła, ponieważ jedno można poznać poprzez drugie. A to wybraliśmy w
                      symbolicznym Raju: poznanie Dobra i Zła.
                      • nick3 Re: Błąd Jezusa: wiara we Wroga. 27.07.07, 17:44
                        Wszystko prawda.

                        Ale nie wolno personifikować Zła i tym sposobem czynić kogoś "zasługującym na
                        Przekreślenie" ("Dobrze, by go Zabić", nawet jeśli uprawnionym do tego miałby
                        być "tylko Bóg")

                        Bo wtedy - wszystko, co napisałem w poprzednim poscie.

                        Przeniesienie uprawnień do Zemsty na Niebiosa to był ogromny postęp społeczny
                        (w semickich społeczeństwach zemsty rodowej).

                        Ale tylko postęp połowiczny.

                        Dziś natomiast kontynuowanie wiary w "Niebieską Zemstę" jest regresem. Gdyż
                        nienawiść zablokowana w fizycznej realizacji nadal pozostaje nienawiścią
                        (odrzuceniem człowieka - choćby warunkowym, jako groźba).

                        Także jej należy się pozbyć. Grożenie bliźnim Metafizycznym Katem (co, chcąc
                        nie chcąc, chrześcijanie czynią) jest aktem nienawiści.

                        • deboras Re: Błąd Jezusa: wiara we Wroga. 27.07.07, 18:59
                          jeżeli można się włączyć - chrześcijaństwo nie personifikuje zła; granica
                          pomiędzy złem a dobrem biegnie w każdym człowieku ("któż jest bez winy niech
                          pierwszy rzuci kamieniem"); nie odnajduję w chrześcijaństwie chęci zemsty, co
                          nie oznacza, że chrześcijanie nie pragną zemsty i nie mszczą się - ale
                          chrześcijaństwo jako nauka Jezusa to nie to samo co postępowanie poszczególnych
                          chrześcijan, nawet najwyżej postawionych (papieży włączając). I niekoniecznie
                          powinieneś brać dosłownie Biblii - nie rezygnuj z hermeneutyki i spróbuj też
                          przekraczać słowo i docierać do treści przekazu. Dla mnie jest oczywiste, że
                          ten kto uważa że posiadł prawdę, że jest lepszy niż inni, ten kto chce
                          nawracać, narzucać wiarę, uważa, że inne religie, czy światopoglądy są gorsze,
                          rozmija się z chrześcijaństwem. Napisałeś mi wczoraj, że pogląd, iż istotą
                          chrześcijaństwa jest pokonanie lęku i obcości, to wishful thinking
                          chrześcijanina. Jednak nie - tak ja je rozumiem, i czynię to swoim suwerennym
                          rozumem, nie opierając się na autorytecie Kościoła, który dla mnie niewiele
                          znaczy.
                          Mam też wrażenie, że nie odróżniasz różnych rodzajów prawdy (w innym Twoim
                          poscie to dostrzegam) - egzystencjalnej i epistemologicznej; Kościół ma
                          tendencję do traktowania prawdy zawartej w Biblii jako prawdy poznawczej, co
                          jest błędem, moim zdaniem, bo to co zawiera się w Biblii to prawda
                          egzystencjalna, bardziej przypominająca drogę poszukiwania i walki z własnymi
                          słabościami i upadkami, nią treść podaną do wierzenia.
                          A cóż to jest ten metafizyczny kat to doprawdy nie wiem - przecież "piekło"
                          jest puste...
                          • nick3 Re: Błąd Jezusa: wiara we Wroga. 27.07.07, 19:10
                            Kolejny heretyk ;-)

                            Nie mam nic przeciwko takiej wierze. (Choć o pewnych sprawach bym dyskutował -
                            może raczej dociekliwie niż polemicznie).

                            Tylko ciekawe, który z twoich współchrześcijan (katolików, protestantów) na tym
                            forum zaakceptowałby to, co mówisz:)

                            Jeśli to jest chrześcijaństwo, to może chrześcijaństwo przyszłości.

                            Ale, sorry, realnym chrześcijaństwem jest chrześcijaństwo dzisiejsze i takim
                            trzeba je oceniać.

                            Ponieważ jednak i ty jakoś jesteś jego owocem - jeszcze przez rok nie wytnę
                            winnicy!;-)))
                            • deboras Re: Błąd Jezusa: wiara we Wroga. 27.07.07, 19:34
                              No to życzę obfitych plonów!
                              Chyba jednak nie jestem tak bardzo odosobniony, tacy teolodzy jak Dupuis, Kung,
                              czy Merton (nie mówiąc już o takim choćby A. Grunie) nie poczuliby się chyba
                              oburzeni tym co mówię (ale gdyby to nie dbam o to), a wśród "ludu Bożego"
                              jeszcze - tuszę - więcej sióstr i braci by się znalazło. Poza tym niektórzy
                              kapłani, jak czytam różne relacje, swoją postawą byli bliscy temu rozumieniu
                              Pisma, o jakim myślę. Więc myślę sobie, że bądź nieco większym optymistą i nie
                              patrz na chrześcijaństwo poprzez hierarchię kościelną i jej słowa.
                              A heretykiem to chyba trochę jestem, ale nieśmiało myślę, że jest tak dlatego,
                              że mnie to co jest treścią Ewangelii po prostu obchodzi. (Ale korzystam
                              oczywiście z innych tradycji - hinduskiej, buddyjskiej, żydowskiej, nie
                              zamykając się w chrześcijańskim gettcie - w czym też nie jestem odosobniony,
                              zob. choćby B. Griffiths, de Mello, czy nasz Jan Bereza).
                              Doglądaj winorośli, ona jest ponadreligijna.
                              • nick3 Re: Błąd Jezusa: wiara we Wroga. 27.07.07, 19:49
                                Peace&Love :-)
                          • nick3 Re: Błąd Jezusa: wiara we Wroga. 27.07.07, 19:30
                            ten kto [...] uważa, że inne religie, czy światopoglądy są gorsze,
                            rozmija się z chrześcijaństwem.

                            Benedykt XVI?:))) (Nie mówiąc o 99,9% dzisiejszych "gorliwie wierzących"
                            (katolików, protestantów). Sorry, Sobór minął:(


                            Dla mnie jest oczywiste, że
                            ten kto uważa że posiadł prawdę, że jest lepszy niż inni


                            Nikt ci tego nie powie wprost, ale dają do zrozumienia wszyscy ewangelizatorzy.
                            Może nie?:)

                            Zacznę od "zbawionych" mówiących, że ich zdaniem "nie poznałeś prawdziwego
                            Boga" (czyli nie jesteś "zbawiony":)

                            Wybacz, ale są to kategorie osądu moralnego (w chrześcijaństwie wręcz: jedynego
                            istotnego osądu moralnego).


                            > chrześcijaństwo nie personifikuje zła

                            Chodziło mi o Nieprzyjaciela Boga (Szatana).


                            granica
                            > pomiędzy złem a dobrem biegnie w każdym człowieku ("któż jest bez winy niech
                            > pierwszy rzuci kamieniem"); nie odnajduję w chrześcijaństwie chęci zemsty

                            Ocena moralna, choćby warunkowa czy hipotetyczna (potępienie "grzechu a nie
                            grzesznika" jest formą zemsty.

                            Wiem, że dla Polaków to brzmi wydumanie (mściwy naród:)))

                            Ale tobie mogę to powiedzieć. Dlatego już samo słowo "zło" jest aktem zemsty.

                            Mówiąc zwięźle: Moralność jest nienawiścią. A także (co ciekawe) nienawiść
                            (wszelka!) jest... moralnością.

                            Nienawidzić i sądzić (aktualnie, bądź "w zawieszeniu") to to samo!

                            Prawdy epistemologicznej i prawdy egzystencjalnej nie mylę, chyba że
                            rozmyślnie;-)

                            Nie obwiniam chrześcijaństwa o postępowanie chrześcijan niewynikające w żaden
                            sposób z ich wiary.

                            Ale o pozostałe - już mogę.
                            • deboras Re: Błąd Jezusa: wiara we Wroga. 27.07.07, 19:37
                              Moralność jest nienawiścią - powiedziałeś. To wyrwij sobie sumienie.
                              A i nie zapomnij porzucić troski o lepszy świat.
                              • nick3 Sumienie, które jest potrzebne, to empatia. 27.07.07, 19:45
                                "Sumienie" (oskarżające) jest raną zadaną człowiekowi przez społeczeństwo.

                                Wierzę, że należy i można ją wyleczyć (nie trzeba tu niczego "wyrywać". Nie
                                księdzuj:).

                                "Sumienie" jako emocja dzieląca człowieka na dobro i zło ("godne śmierci") nie
                                jest potrzebne ani by intymnie przejąć się innym człowiekiem, ani by dążyć do
                                lepszego społeczeństwa.

                                WRĘCZ TYM CELOM SZKODZI!

                                Sumienie, które jest potrzebne, to empatia.
                                • deboras Re: Sumienie, które jest potrzebne, to empatia. 27.07.07, 20:06
                                  sumienie to moralna świadomość, swoisty zmysł moralny, empatia byłaby bez niego
                                  niemożliwa. Gdyby zaś sumienie było produktem społecznym (jakimś superego) to
                                  empatia o której mówisz, byłaby tylko atrapą.
                                  Przestań cytować Foucaulta, Nietzschego i Zizka - mów sobą.
                                  • nick3 Re: Sumienie, które jest potrzebne, to empatia. 27.07.07, 20:25
                                    Ja ci nie mówię, drogi deborasie, kim masz mówić, więc i ty nie mów tego mnie.

                                    Czyż mówienie, że kogoś "cytuję", nie jest tylko łagodniejszą formą tej
                                    dyskredytacji egzystencjalnej słuchacza, którą uprawiają fundamentaliści tacy
                                    jak 'husyta'

                                    (A jednak soki zatrutego krzewu - chrześcijańska przemoc egzystencjalna - cię
                                    nie ominęły!:)

                                    deboras napisał:

                                    > sumienie to moralna świadomość, swoisty zmysł moralny, empatia byłaby bez
                                    > niego niemożliwa.

                                    Cóż - myślę przeciwnie. Uważam wręcz, że empatia jest jedynym źródłem ważnych
                                    odczuć moralnych - choć do żadnych systemów etycznych czy aksjomatów nie
                                    prowadzi w sposób bezwzględny.

                                    > Gdyby zaś sumienie było produktem społecznym (jakimś superego) to
                                    > empatia o której mówisz, byłaby tylko atrapą.

                                    A to niby dlaczego!

                                    Zupełnie inne jest psychologiczne źródło "moralnej" awersji do siebie (ze
                                    względu na jakieś przeszłe postępowanie, niż empatii.

                                    Jest to zupełnie inny rodzaj motywacji. Produkuje inny typ osobowościowy. I
                                    inny rodzaj społeczeństwa.

                                    Moim zdaniem nie wyzwoliłeś się z biblijnego moralizmu. Który jest "skażeniem"
                                    zachodniej duchowości i to niestety głębokim.

                                    To w gruncie rzeczy dlatego większość humanistycznych autorów chrześcijańskich,
                                    na których się powołujesz, jest zawieszona w prawach do nauczania (wyjatkami są
                                    bodaj tylko ci, którzy nie żyją:)

                                    Sorry, muszę iść z domu. Na ewentualną replikę odpowiem później.
                                    • husyta Czym zastapisz moralizm biblijny'? 27.07.07, 20:45
                                      Skoro wyrwałeś mnie tutaj do tablicy, nazywając mnie fundamentalistą i to w
                                      pejoratywnym sensie, w takim razie podaj mi swoją definicję
                                      fundamentalisty, bo mam wrażenie, że jesli ja mam byc fundamentalistą
                                      chrześcijańskim, co znaczy, że mam jakis fundament swojej wiary i swoich
                                      porzekonań, to ty jesteś antyfundamentalistą chrześcijaństwa, bo negujesz
                                      fundamenty chrześcijaństwa.
                                      Co jest fundamentem twojej negacji chrześcijaństwa?

                                      Po drugie, czym zastąpisz ten moralizm biblijny, który jest twoim zdaniem
                                      jest 'skażeniem zachodniej duchowości i to niestety głębokim.'

                                      Czym zastąpisz biblijne przykazania: nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij ...
                                      • nick3 Skąd przypuszczenie, że jego brak musi ciążyć?:) 28.07.07, 20:11
                                        Jasno napisałem o empatii, jako źródle komunikacji troski.

                                        Uważam, że człowiek, któremu trzeba zakazywać zabijania, już jest
                                        charakteropatą i zakaz nie na wiele mu się przyda (W krajach - bogatych! np.
                                        stan Texas - przenikniętych mentalnością fundamentalistyczną jest więcej
                                        morderstw niż w krajach o utrwalonej tradycji liberalno-laickiej, np. Szwecja)

                                        Sakralne zakazy mogą służyć do wzbudzania w ludziach poczucia "nędzy moralnej"
                                        i nieustannego podporządkowywania ich religii.

                                        Ale dla tworzenia społeczeństwa o zdrowych więziach i dużym poziomie zaufania
                                        międzyludzkiego - nie są ani konieczne, ani nawet przydatne.


                                        Tak Polacy, rozmodleni do "Dekalogu"! Rozważcie to.


                                        Zakazy i kary (choćby najsurrrowsze:) nie czynią uczciwych ludzi.
                                        • husyta Co jest fundamentem twojej negacji chrześcijaństwa 30.07.07, 15:12
                                          Nie ustosunkowałeś się do tego co pisałem poprzednio:
                                          "Skoro wyrwałeś mnie tutaj do tablicy, nazywając mnie fundamentalistą i to w
                                          pejoratywnym sensie, w takim razie podaj mi swoją definicję
                                          fundamentalisty, bo mam wrażenie, że jesli ja mam byc fundamentalistą
                                          chrześcijańskim, co znaczy, że mam jakis fundament swojej wiary i swoich
                                          porzekonań, to ty jesteś antyfundamentalistą chrześcijaństwa, bo negujesz
                                          fundamenty chrześcijaństwa.
                                          Co jest fundamentem twojej negacji chrześcijaństwa?

                                          Po drugie, czym zastąpisz ten moralizm biblijny, który jest twoim zdaniem
                                          jest 'skażeniem zachodniej duchowości i to niestety głębokim.'

                                          Czym zastąpisz biblijne przykazania: nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij ..."


                                          Podjąłeś nowe wątki, ale skoro uważasz, że "że człowiek, któremu trzeba
                                          zakazywać zabijania, już jest charakteropatą"
                                          to charakteropatami są na przykład wszyscy kierowcy, którym trzeba postawić
                                          znak ograniczenia prędkości, który i tak bedą łamać.
                                          Takie ograniczenia prędkości wg ciebie też sa zapewne przejawem nędzy moralnej
                                          społeczeństwa.

                                          Twoje wywody na temat empatii są bardziej niż utopijne.
                                        • donq Re: Skąd przypuszczenie, że jego brak musi ciążyć 30.07.07, 16:45
                                          Demagogiczne rozumowanie.

                                          Moze w Teksasie jest wiecej mordestw z innych przyczyn niz "mentalnosc
                                          fundamentalistyczna"? Czy w "liberalnej" Kalifornii jest malo morderstw?
                                          Czy "liberalny" Nowy Jork jest bezpiecznym miastem? Czy w nieslychanie dziwnym
                                          ("ultra-fundamentalistycznym" dla twego demagogicznego mozgu) mormonskim Utah
                                          jest nieslychanie duzo morderstw?

                                          Szwecja to maly zaciszny kraik, ktorego "utrwalona tradycja" zostanie zapewne
                                          jeszcze wystawiona na probe.

                                          > Ale dla tworzenia społeczeństwa o zdrowych więziach i dużym poziomie zaufania
                                          > międzyludzkiego - nie są ani konieczne, ani nawet przydatne.

                                          Sa bardzo przydatne a nawet konieczne. Buduja wspolnote ludzi, ktorzy maja
                                          wspolny oglad swiata - to jest prawdziwy fundament zdrowego spoleczenstwa.

                                          Zrezygnowanie z nich prowadzi nie do bardziej "empatycznego", lecz do
                                          zdezorientowanego, coraz bardziej egocentrycznego spoleczenstwa, w ktorym wiezi
                                          spoleczne i zaufanie podlega powolnemu rozkladowi. To jest widoczne (dla tych,
                                          ktorzy nie chca widziec oczywiscie nigdy nie bedzie widoczne) na tzw. Zachodzie.

                                          Tak, "wolnosciowcy", rozwazcie to!

                                          Usuniecie barier moralnych nie czyni uczciwych ludzi.

                                          DonQ
                                    • deboras Re: Sumienie, które jest potrzebne, to empatia. 27.07.07, 21:02
                                      Hmmm, tak, to jest rodzaj przemocy, widzę to, i czułem to pisząc. (Liczę na
                                      twoją empatię, a właściwie na jej owoce.) Z tym, że nie mówię, kim masz mówić,
                                      ale, apeluję o maksymalne korzystanie z własnej głowy (i serca, bo to też
                                      instrument poznawczy - od razu zaznaczam, że to nie biblijne ale psychologiczne
                                      gadanie). Zreszą sorry, to są jakieś głupie insynuacje z mojej strony.
                                      Korzystasz z własnej głowy i wychodzi ci to całkiem udatnie.
                                      Co do empatii - może masz rację, ale skoro wg. ciebie jest ona źródłem ważnych
                                      odczuć moralnych, to jest czymś na kształt zmysłu moralnego, czyli wg. mnie
                                      sumieniem. A więc może to kwestia terminologii nas różni.
                                      Awersja do siebie - to coś patologicznego, ciekawe dlaczego ten
                                      typ "moralności" uważasz za rdzenny dla moralności chrześc. Wydaje mi się, że
                                      zgadzasz się w tej kwestii z Frommem, tylko, że przechodzimy tutaj w obszar
                                      socjologii i psychologii moralności, a ja bym jednak wolał pozostać w kręgu
                                      filozofii, w kręgu fenomenologii moralności. Nie na poziomie jak zachowują się
                                      jednostki i społeczności i z czego to wynika, ale czym jest moralność, norma
                                      moralna, zobowiązanie moralne, i co jest ewentualnie ich źródłem, w sensie
                                      czystym, a nie zapośredniczonym.
                                      Napisałeś, że nie wyzwoliłem się z biblijnego moralizmu - mnie się wydaje, że
                                      ew. nie wyzwoliłem się z moralizmu po prostu. Nie jestem aż tak bardzo
                                      kościółkowy jak myślisz.
                                      Chętnie pogadam jeszcze kiedyś, ale i ja muszę do domu pomykać, a i przez 2
                                      tyg. mnie nie będzie (urlop na "małej Litwie"!). Ale jeśli zastanę jakowąś
                                      odpowiedź po tym czsie to będzie mi miło.
                                      Peace and Love!
                                      • toni25 Empatia to warunek sine qua non sumienia 28.07.07, 19:41
                                        Moralność bywa tak samo podejrzana jak religia. Ale wystąpić przeciwko
                                        moralności i sumieniu - przeciw tym Wielkim Słowom - jest równie ryzykowne jak
                                        przeciwko katolickiemu duchownemu, o.Rydzykowi -
                                        "Niech krytycy zapamiętają - zdaje się grzmieć głos Klafki - że krytykując
                                        naruszają tabu świętości Kościoła. Podnosząc rękę na sługę Bożego jakby na Boga
                                        samego dłoń swą podnosili.
                                        Co więc znaczy zdanie A.S.Neilla twórcy szkoły Summerhill :
                                        "Pierwszą rzeczą, którą robię, kiedy jakieś dziecko przychodzi do Summerhill,
                                        jest zniszczenie jego sumienia."
                                        Albo:
                                        "Religia, która ma" produkować" dobrych ludzi, tworzy ludzi złych, a religia
                                        zwana wolnością czyni ludzi dobrymi, ponieważ usuwa wewnętrzny konflikt, który
                                        przemienia ludzi w diabły."
                                        Czyżby Neill pochwalał i praktykował demoralizację maluczkich? Nie, przeciwnie,
                                        Neill sprzeciwiał się złu i zgorszeniu. Tak pisał: "Każde dziecko ma w sobie
                                        Boga. Nasze wysiłki zmierzające do urobienia jego charakteru, zmieniają Boga w
                                        diabła."
                                        Gorszy człowieka to, co nasila w nim lęk i co go zniewala. Każda lękotwórcza
                                        presja - a szczególnie religijna lub moralna - jest złem. Lęk umożliwia
                                        zniewolenie intelektualne - indoktrynację, lęk nie daje szans na rozwój wolnego
                                        i przemyślanego decydowania. Tak więc moralizatorstwo i indoktrynacja w
                                        rzeczywistości zabiją w człowieku i (poczucie) wrażliwość moralną i samodzielną
                                        refleksję moralną. Takie sumienie ukształtowane pod presją jest zepsuciem
                                        człowieka. Lęk rodzi nieufność i agresję, a one niszczą empatię. A bez niej
                                        moralność nie ma racji, jest działaniem na ŚLEPO, bardzo podejrzanym. Empatia -
                                        czyli WGLĄD, wczucie się w wewnętrzny świat innego - pozwala zorientować się, co
                                        dzieje się z innym człowiekiem, czy go nie gorszymy w imię moralności. Albo czy
                                        w imię religii nie budujemy w nim obrazu Boga-despoty, który człowieka zniewala,
                                        karze i samowolnie osądza jak chory na władzę ziemski tyran.
                                        Jeśli ktoś, a szczególnie osoba duchowna, nie rozumie, że empatia jest podstawą
                                        rozwoju sumienia (poczucia i refleksji), to jest to najcięższa z możliwych i
                                        groźna w skutkach niewiedza.

                                        • tychik1 Re: Empatia to warunek sine qua non sumienia 30.07.07, 03:36
                                          toni25 napisał:

                                          > Moralność bywa tak samo podejrzana jak religia. Ale wystąpić przeciwko
                                          > moralności i sumieniu - przeciw tym Wielkim Słowom - jest równie ryzykowne jak
                                          > przeciwko katolickiemu duchownemu, o.Rydzykowi -
                                          > "Niech krytycy zapamiętają - zdaje się grzmieć głos Klafki - że krytykując
                                          > naruszają tabu świętości Kościoła. Podnosząc rękę na sługę Bożego jakby na
                                          Boga
                                          > samego dłoń swą podnosili.
                                          > Co więc znaczy zdanie A.S.Neilla twórcy szkoły Summerhill :
                                          > "Pierwszą rzeczą, którą robię, kiedy jakieś dziecko przychodzi do Summerhill,
                                          > jest zniszczenie jego sumienia."
                                          > Albo:
                                          > "Religia, która ma" produkować" dobrych ludzi, tworzy ludzi złych, a religia
                                          > zwana wolnością czyni ludzi dobrymi, ponieważ usuwa wewnętrzny konflikt, który
                                          > przemienia ludzi w diabły."
                                          > Czyżby Neill pochwalał i praktykował demoralizację maluczkich? Nie,
                                          przeciwnie,
                                          > Neill sprzeciwiał się złu i zgorszeniu. Tak pisał: "Każde dziecko ma w sobie
                                          > Boga. Nasze wysiłki zmierzające do urobienia jego charakteru, zmieniają Boga w
                                          > diabła."
                                          > Gorszy człowieka to, co nasila w nim lęk i co go zniewala. Każda lękotwórcza
                                          > presja - a szczególnie religijna lub moralna - jest złem. Lęk umożliwia
                                          > zniewolenie intelektualne - indoktrynację, lęk nie daje szans na rozwój
                                          wolnego
                                          > i przemyślanego decydowania. Tak więc moralizatorstwo i indoktrynacja w
                                          > rzeczywistości zabiją w człowieku i (poczucie) wrażliwość moralną i
                                          samodzielną
                                          > refleksję moralną. Takie sumienie ukształtowane pod presją jest zepsuciem
                                          > człowieka. Lęk rodzi nieufność i agresję, a one niszczą empatię. A bez niej
                                          > moralność nie ma racji, jest działaniem na ŚLEPO, bardzo podejrzanym.
                                          Empatia -
                                          > czyli WGLĄD, wczucie się w wewnętrzny świat innego - pozwala zorientować się,
                                          c
                                          > o
                                          > dzieje się z innym człowiekiem, czy go nie gorszymy w imię moralności. Albo
                                          czy
                                          > w imię religii nie budujemy w nim obrazu Boga-despoty, który człowieka
                                          zniewala
                                          > ,
                                          > karze i samowolnie osądza jak chory na władzę ziemski tyran.
                                          > Jeśli ktoś, a szczególnie osoba duchowna, nie rozumie, że empatia jest
                                          podstawą
                                          > rozwoju sumienia (poczucia i refleksji), to jest to najcięższa z możliwych i
                                          > groźna w skutkach niewiedza.
                                          Tychik:
                                          Jeszcze raz to:
                                          > "Religia, która ma" produkować" dobrych ludzi, tworzy ludzi złych, a religia
                                          > zwana wolnością czyni ludzi dobrymi, ponieważ usuwa wewnętrzny konflikt, który
                                          > przemienia ludzi w diabły."
                                          Z Listu Do Rzymian (Sw Pawla) 7:14
                                          Skłonności upadłej natury

                                          14 Wiemy przecież, że Prawo jest duchowe. A ja jestem cielesny, zaprzedany
                                          w niewolę grzechu. 15 Nie rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego,
                                          co chcę, ale to, czego nienawidzę - to właśnie czynię. 16 Jeżeli zaś czynię to,
                                          czego nie chcę, to tym samym przyznaję Prawu, że jest dobre. 17 A zatem już nie
                                          ja to czynię, ale mieszkający we mnie grzech.
                                          18 Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka
                                          dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać - nie. 19 Nie
                                          czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. 20
                                          Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który
                                          we mnie mieszka. 21 A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić
                                          dobro, narzuca mi się zło. 22 Albowiem wewnętrzny człowiek [we mnie] ma
                                          upodobanie zgodne z Prawem Bożym. 23 W członkach zaś moich spostrzegam prawo
                                          inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę pod
                                          prawo grzechu mieszkającego w moich członkach. 24 Nieszczęsny ja człowiek! Któż
                                          mnie wyzwoli z ciała, [co wiedzie ku] tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez
                                          Jezusa Chrystusa, Pana naszego!* 25 Tak więc umysłem służę Prawu Bożemu, ciałem
                                          zaś - prawu grzechu.

                                          Tychik :I polecam dalej"Zycie wedlug Ducha,"Synostwo boze" itd

                                          • toni25 Re: Empatia to warunek sine qua non sumienia 30.07.07, 09:22
                                            Przepraszam za skrótowość - z przyczyn urlopowych muszę sie rozstać z forum.
                                            Bardzo ogólna intuicja - kontakt z Tobą - (empatycznie :)) - smakuje
                                            odrealnieniem. Nie tyle duchowością, co brakiem dla mnie ważnej części
                                            rzeczywistości. Często miewam podobne odczucia z dyskusji z osobami
                                            realizującymi się przez religię. Gdybym wszedł w Twój obszar tego "ducha",
                                            wszystko byłoby OK. Ale straciłbym coś żywego, a dla mnie Duch to życie.
                                            Po odrzuceniu t e g o - już nic w chrześcijaństwie nie rani, nie okalecza, nie
                                            psuje człowieka. Nie czuć bólu, lęku i wszystko się zgadza. Pozostaje rozwijać
                                            miłość do Pisma, bo ono wtedy już tylko święte i dobre i nieranliwe.
                                            Cóż ten świat - jedynie krótkie przejście do zbawiennej wieczności.
                                            Otóż nic bardziej błędnego nie mógłbym pomyśleć.
                                    • donq Re: Sumienie, które jest potrzebne, to empatia. 30.07.07, 12:16
                                      Empatie juz z nickiem3 walkowalismy.

                                      Problem w tym, ze nick3 nie uznaje istnienia niczego obiektywnego, wiec rowniez
                                      moralnosci. Mowienie o "waznych odczuciach moralnych" to tylko krygowanie sie
                                      na uzytek rozmowcow.

                                      Zamiast moralnosci, bedzie bajal o "wartosciowych stosunkach spolecznych" itp.
                                      Co to ma niby znaczyc, nie wyjasnia.

                                      Ze stosowaniem empatii jako zrodla moralnosci, czy jej ersatzu w postaci
                                      owych "wartosciowych stosunkow spolecznych" (jak nick mowi, empatia
                                      jest "konieczna i wystarczajaca" do ich zaistnienia) jest wiele problemow.

                                      - empatia jest zdolnoscia psychologiczna, jedni ja maja inni nie
                                      - empatii do moralnosci nie potrzeba - mozna racjonalnie byc moralnym
                                      pozbawonym bedac zdolnosci empatii
                                      - empatia do moralnosci nie wystarcza - mozna odczuwac empatie do typow spod
                                      ciemnej gwiazdy
                                      - miedzy empatia a moralnoscia jest nieusuwalna przerwa - potrzeba czegos, co
                                      powie, czy podszepty empatii do dzialania sa moralne czy nie. To jest wlasnie
                                      sumienie.

                                      Zauwazcie, ze nick3 nie mowi wam, ze empatia=sumienie. On wam mowi, ze sumienie
                                      jest niepotrzebne, a nawet szkodliwe.

                                      Zauwazcie tez "rzetelnosc" nicka3. Jedym tchem mowi, ze jest "dyskredytowany
                                      egzystencjalnie", bo powiedziano mu, ze mowi kims i dyskredytuje rozmowcow
                                      swtwierdzeniem, ze "nie wyzwolili sie z moralizmu", czyli wlasnie ze mowia
                                      kims. Jak to pisza rozmilowani w skrotach anglosasi - LOL!

                                      W istocie nick3 jak malpa powtarza roznych Rorty'ch. Od siebie do powiedzenia
                                      nie ma nic. Mozna zrozumiec takich jak on uwazajacych, ze Polska jest
                                      zasciankiem - rzeczywiscie na ich poletku jest!

                                      A swoja droga nick3 jest chyba podstarzalym lewakiem, bo juz nie nadaza za
                                      tryndami. Lewacy chyba sie juz nieco zmeczyli brakiem prawdy i obiektywnosci,
                                      ale do polskiego zascianka ten powiew mysli jeszcze sie nie przebil:

                                      www.philosophynow.org/issue42/42caldwell1.htm
                                      Ach, zabawnie byloby poczytac nicka3 wywodzacego z zapalem, ze obiektywnosc i
                                      prawda istnieje. Nicku3 - licze na twoj wolnomyslacy umysl! Tylko nicka nie
                                      zmieniaj prosze...

                                      DonQ


                                      DonQ


                                      • tychik1 Re: Sumienie, które jest potrzebne, to empatia. 30.07.07, 18:42
                                        Ta cala empatia jest tez jakims rozpoznaniem drugiego czlowieka,
                                        no a dalej jak wiemy musi(moze) nastapic dzialanie.A jakie to decyzja
                                        nalezy do nas, ale wybor podsuwa conajmniej sumienie,dalej pewno prawa ,
                                        czy tez inne morale, ktore sa u czlowieka niezbedne.
                                        www.opoka.org.pl/biblioteka/I/IP/empatia_zm.html
                                        • donq Re: Sumienie, które jest potrzebne, to empatia. 30.07.07, 18:57
                                          Toutes proportions gardees, empatia jako rozpoznanie innego czlowieka milo jest
                                          przedstawiona w kryminalnych historyjkach o ojcu Brownie nieocenionego
                                          Chestertona - bawi uczac, uczy bawiac :)

                                          Cytat z jednej z historyjek:

                                          "How do you know all this?" he cried. "Are you a devil?"

                                          "I am a man," answered Father Brown gravely; "and therefore have all devils in
                                          my heart."

                                          DonQ
                                • drmw Re: Sumienie, które jest potrzebne, to empatia. 28.07.07, 18:45
                                  Panowie,co Wy tutaj gdakacie(po wiedze do
                                  szkoly-niedouczne matoly.EMPATIA TO BRAK umiejetnosci
                                  odczuwania drugiego czlowieka-to arefleksyjna natura
                                  To niezdolnosc rozumienia innych osob *to brak umiejetnosci
                                  zastanawiania sie co jest dobre a co zle lub sprawiedliwe
                                  lub niesprawiedliwe
                                  Wiekszosc ludzi ze wsi to mentalnosc arefleksyjna.-empatyczna
                                  wlasnie przewaznie mysla dogmatycznie z domieszka myslenia
                                  zyczeniowego.To empatia jest prazalazkiem okrucienstwa.
                                  Ludzie inteligentni maja zdolnosc odczuwania,spolczucia innemu
                                  czlowiekowi.-sa po prostu inni.
                                  Formacja empatyczna jest dla zbiorowisk ludzkich niebezpieczna.
                                  Empatycy to na ogol psychopaci-charakteropaci lub inni
                                  socjopaci.Trzeba tez o tym pamietac,ze to
                                  sa ludzie b. inteligentni,sprytni-dosc bystrzy.
                                  Ludzie typu "glupole -prymitywni to jest inna grupa ludzi
                                  niezwiazana z naszym tematem i tez moze byc empatycza
                                  ((ich inteligencja to zwyczajny spryt- nawet przebieglosc
                                  -przewazni tacy sa)))
                                  I tyle -by Panow dyskutantow nie zanudzic.
                                  pzdr Panow!
                                  • toni25 Re: Sumienie, które jest potrzebne, to empatia. 28.07.07, 19:47
                                    A poza tym wszyscy zdrowi?
                • donq Re: Błąd Jezusa: wiara we Wroga. 27.07.07, 22:47
                  > Samo nieużywanie fizycznej przemocy wobec wrogów nie jest jeszcze miłością
                  > nieprzyjaciół. Osąd moralny jest równie potężnym odrzuceniem człowieka.

                  To ja pozwole sobie wrocic do mojego pytania pozostawionego kiedys bez
                  satysfakcjonujacej odpowiedzi.

                  Jesli tak, to czym jest niechec (eufemizm) chumanisty do "faszystow"?

                  Czy nie sa oni "Wrogami"? Moze nie sa ludzmi? Moze chumanista nie czuje niecheci
                  do nich i jest gotow cmoknac ich w czolo z empatii?

                  DonQ

                  P.S. Rozkosznie jest patrzec jak czlowiek, ktorego centrum swiatopogladu zajmuje
                  teologia/demonologia polityczna i dla ktorego Wrog w postaci "faszysty" jest
                  zasadnicza kategoria klasyfikacyjna, zarzuca innym dostrzeganie tu i owdzie
                  wrogow. Lapaj zlodzieja?
                  • nick3 Nie uważam cię za wroga. 28.07.07, 14:30
                    Oburzenie na podszyte sadyzmem postawy reakcyjne Konserwy nie jest dla mnie
                    uczuciem, które chcę w sobie utrwalić (np. sankcjonując je w absolutnym
                    systemie etycznym).

                    Choć bez wątpienia niekiedy wobec pewnych postępowań faszystów - pojawia się
                    ono.

                    Uważam faszyzm za zjawisko patologiczne i niebezpieczne. Walczę z nim więc
                    raczej jak z bezosobowym pożarem lasu. Jeśli do skutecznej walki potrzebne jest
                    oburzenie, nie tłumię go.

                    "Faszyzm" jednak - co pewnie pamiętasz - mam za kategorię polityczną nie zaś
                    etyczną.

                    Choć empatia, zacny złośliwcze, nie polega na żadnym "cmokaniu w czoło", zawsze
                    (może to widzisz) szanuję w tobie człowieka.

                    • donq Re: Nie uważam cię za wroga. 30.07.07, 13:51
                      > Oburzenie na podszyte sadyzmem postawy reakcyjne Konserwy nie jest dla mnie
                      > uczuciem, które chcę w sobie utrwalić (np. sankcjonując je w absolutnym
                      > systemie etycznym).

                      Mowa-trawa. Oburzenie na "postawy reakcyjne" jest jednym z glownych uczuc
                      lewaka, formujacych jego "wrazliwosc".

                      > Uważam faszyzm za zjawisko patologiczne i niebezpieczne. Walczę z nim więc
                      > raczej jak z bezosobowym pożarem lasu. Jeśli do skutecznej walki potrzebne
                      > jest oburzenie, nie tłumię go.

                      Hi hi hi hi hi. Jestes coraz zabawniejszy. Czekisci tez strzelali w leb reakcji
                      a nie ludziom. Nie tlumili slusznego oburzenia ani troszeczke.

                      I ty osmielasz sie krytykowac teskty typu "kocham dusze czlowieka ale nie jego
                      grzech"?

                      > "Faszyzm" jednak - co pewnie pamiętasz - mam za kategorię polityczną nie zaś
                      > etyczną.

                      Pamietam, ze tak mowiles. Pamietasz pewnie, ze ci nie wierze.
                      W istocie nie odrozniasz kategorii politycznych od innych - takie rozroznienie
                      jest dla twojej mentalnosci sztuczne.
                      Zas "faszyzm" vel "reakcja" pelni role zasadnicza w twej gnostyckiej ideologii -
                      jest to sila ciemnosci, bez niej caly obraz swiata sie wali. Bo z kim przez
                      wieki postymp by sie zmagal?

                      > Choć empatia, zacny złośliwcze, nie polega na żadnym "cmokaniu w czoło",
                      > zawsze (może to widzisz) szanuję w tobie człowieka.

                      Wdzieczen jestem, nawet jesli jest to szacunek prowizoryczny i tymczasowy.

                      W zasadzie zagailem, abys mi wyklarowal cos, czego jeszcze nie pojmuje, a na
                      pytania o to jeszcze mi nie odpowiedziales.

                      Skad sie w twojej ideologii bierze na swiecie faszyzm? Ostatnio maciles, ze
                      pytanie o zrodla zla jest oj okropne, ale dlaczego w ogole postymp musi z czyms
                      walczyc?

                      Caly twoj chumanizm zaklada, ze czlowiek nie jest istota zdolna do
                      spontanicznego wytworzenia "faszyzmu". Gdyby tak bylo, wszelkie
                      proby "minimalizacji przemocy" musialyby sie skonczyc umozliwieniem
                      dzialania "faszystowskiej" stronie czlowieka.

                      Czyzby tow. Dzierzynski zajmujacy sie reakcja byl niezbednym gwarantem niskiego
                      poziomu przemocy w stosunkach miedzyludzkich? Czy jest inne rozwiazanie?

                      DonQ



            • husyta Re: Chrześcijaństwo a paranoja. Oj Nicku, 26.07.07, 23:33
              Twój podstawowy błąd merytoryczny polega na utożsamieniu chrześcijaństwa z
              nauką i praktyką KK.
              Gdybyś znał Pismo Święte, to byś szybko zrozumiał, że katolicyzm jest potwornie
              zdeformowanym chrześcijaństwem, gdzie nauki Jezusa zostały zastąpione naukami
              człowieka, a w miejsce czci należnej jedynie Bogu, kler katolicki ustanowił
              szereg własnych świętości, stając się jednoczesnie ich strażnikami.

              Nie utożsamiaj chrześcijaństwa z katolicyzmem;
              zacznij czytać Pismo Święte, a zrozumiesz różnicę.
              • nick3 Moher protestancki i moher katolicki- jeden czort! 26.07.07, 23:46
                Czy nie czytałeś moich dalszych postów? Uniemożliwiłyby ci stawianie mi zarzutu
                o utożsamianie chrześcijaństwa z katolicyzmem.

                Gdzież Prawda? A przecież dyskusja autentycznie duchowa nie powinna zaczynać
                się udawaniem i teatrem.

                Nie widzisz, czy nie chcesz widzieć, że moja krytyka odnosi się bezpośrednio do
                biblijnego kultu Boga?

                Skądinąd protestanccy rydzykowie ('teleevangelists') są jeszcze stokroć
                bardziej stuknięci od naszego, który jest ich bladym naśladowcą. W USA wszystko
                nabiera większego rozmachu:)
                • husyta Wpadniesz w drugą skrajność 26.07.07, 23:55
                  Utożsamianie 'prawdziwego' chrześcijaństwa z amerykańskim ewangelistycznym
                  showbiznesem jest wpadaniem w kolejną pułapkę.

                  Gdzie jest padlina, tam zlatują się sępy. To słowa Jezusa.
                  Ludzie duchowo martwi nie znają Słowa Bożego i nawet nie maja ochoty go
                  poznawac; wolą swoich szamanów, którzy maja ich doprowadzic do raju; za to im
                  płacą;
                  Takie postawy znajdziesz na całym świecie, co jest wykorzystane przez
                  spryciarzy, dla swoich interesów.
                  na oferowaniu ludziom życia wiecznego i przebaczenia grzechów można dobrze
                  zarobić. Trzeba tylko przekonac ludzi, że ma się monopol na prawdę, a
                  wszystkich innych eliminować wszelkimi możliwymi sposobami, czy to stosoami,
                  czy choćby pomówieniami o sekciarstwo.

                  W moim odczuciu, nigdy nie poznałeś Boga prawdziwego, a odrzuciłeś pewne
                  karykatury Boga, podawane za prawdy jedyne.
                  • nick3 Prawda nie leży po środku! 27.07.07, 08:31
                    husyta napisał:
                    > W moim odczuciu, nigdy nie poznałeś Boga prawdziwego

                    To popularna 'odpowiedź osłonowa' mająca unieważniać wszelką krytykę
                    chrześcijaństwa w jego istocie (a nie tylko rzuconych zastępczo krytykom na
                    pastwę "czysto ludzkich karykatur":).

                    W moim natomiast odczuciu - dopóki będziemy dawać tej odpowiedzi ostatnie
                    słowo, dopóty zawsze będziemy się później dziwili rozmaitym "wypaczeniom",
                    które raz za razem wynikają z działalności "hochsztaplerów" opowiadających
                    o "ludziach duchowo martwych" i odróżniających po raz kolejny "Boga
                    prawdziwego" od "czysto ludzkich karykatur".

                    Chodzi mi o jedno:

                    Skoro nieustannie dokonywana przez kaznodziejów krytyka "czysto ludzkich
                    karykatur Boga" bynajmniej nie zmniejsza ich produkcji przez chrześcijan (a co
                    więcej - tam gdzie duża gorliwość wiary, tam powstaje ich najwięcej!), to
                    pozwólcie, chrześcijanie, zastanowić się krytykom nad przesłaniem samej Biblii,
                    bo może to właśnie tam są korzenie ciemnej strony chrześcijaństwa!

                    Po prostu: nie wykluczajcie, rozdzierając w oburzeniu szaty, takich pytań już
                    na wejściu.
                    • husyta Prawda jest w Biblii 27.07.07, 09:31
                      Drogi Nicku,

                      To, że odpowiedź jest 'popularna' nie znaczy, że jest nieprawdziwa czy
                      prawdziwa.
                      Z tego, że ją przytaczasz wnioskuję, że już się z nią zetknąłeś wiele razy, ale
                      nie traktujesz jej poważnie, bo musiałbyś zweryfikowac swój punkt widzenia na
                      chrześcijaństwo.

                      W oparciu o jaki wzorzec moralno duchowy chciałbyć mierzyć naukę Biblii i jej
                      różne wersje w różnych denominacjach?

                      Najpierw, aby ocenić nauki róznych denominacji, na ile stosują się do Biblii,
                      musiałbyś znać Biblię.

                      Po drugie, aby ocenić Biblię przez jakiś inny system wartości, musiałbyś znać
                      Biblię i mieć ten inny system wartości, który posłuży ci do oceny prawdziwości
                      Biblii.

                      Jeśli Biblia jest prawdą, to nauki różnych denominacji musisz oceniać w oparciu
                      o nią, na ile te denominacje stosują się do Biblii a na ile od niej odchodzą,
                      świadomie, czy nieświadomie, celowo, czy też jako rezultat historycznej
                      spuśizny, czy dążą do poznawania prawdy i jej zastosowania, czy raczej wolą
                      trzymac się swoich religijnych tradycji i nie chcą ich weryfikować w oparciu o
                      Biblię.

                      Tesaloniczanie są w Bibli nazwani ludźmi 'szlachetniejszego usposobienia". A
                      wiesz dlaczego? Bo 'codziennie badali Pisma i sprawdzali, jak się rzeczy mają:
                      (Dzieje 17:11)
                      • nick3 Słowo "prawda" znaczy u ciebie to samo co "Biblia" 27.07.07, 10:31
                        Z tego, co piszesz wynika, że Biblii po prostu nie da się oceniać, gdyż "dobry"
                        lub "prawdziwy" znaczy po prostu tyle, co "zgodny z Biblią".

                        > Po drugie, aby ocenić Biblię przez jakiś inny system wartości, musiałbyś znać
                        > Biblię i mieć ten inny system wartości, który posłuży ci do oceny
                        prawdziwości
                        > Biblii.

                        Jeśli jest tak, jak mówisz, to żeby ocenić Biblię (jako "dobrą" lub "złą")
                        trzeba by było rzeczywiście mieć jakiś inny niewywiedziony z niej system
                        wartości.

                        Jeśli zaś by się go nie miało, nie byłaby możliwa żadna ocena Biblii.

                        Chyba że powiedzenie, że "Biblia jest prawdziwa" znaczy po prostu tyle,
                        co "Biblia jest Biblią" i nie ma specjalnie sensu tego mówić.

                        To jest klasyczna pułapka fundamentalizmu.

                        Postawa ta, de facto, odmawia komukolwiek prawa do rozważania jej wartości. Bo
                        nie ma w oparciu o co.

                        "Allach! To potężnie brzmi." (Koran)

                        (Znam go nieco gorzej niż Biblię:-)
                        • husyta Bóg jest Prawdą. Jego Słowo jest Prawdą. 27.07.07, 10:49
                          Drogi Nicku,
                          Wypowiadasz się bardzo autorytatywnie na temat Biblii, negując jej prawdziwość.
                          W oparciu o jaki system wartości to czynisz?
                          Stawiasz się PONAD Biblią, a tym samym PONAD jej autora, czyli Pana Boga.

                          Oczywiście, twierdzenie, że Biblia jest prawdą, dlatego że Biblia tak mówi,
                          jest sofizmatem w kółko, ale ...
                          trzeba uwzględnić aksjomat: Bóg jest prawdą.
                          Bóg jest autorem Biblii.
                          Dlatego Biblia jest prawdą.

                          Dla tych, co wątpili w prawdziwość słów Boga, Pan Jezus zaproponował
                          eksperyment:

                          Jan 7,16 Na to odpowiedział im Jezus, mówiąc: Nauka moja nie jest moją, lecz
                          tego, który mnie posłał.
                          7,17 Jeśli kto chce pełnić wolę jego, ten pozna, czy ta nauka jest z Boga, czy
                          też Ja sam mówię od siebie.


                          A kiedy modlił się o swoich wyznawców, wyznał"
                          Jan 17,17 Poświęć ich w prawdzie twojej; słowo twoje jest prawdą.

                          Masz jakiś sposób na podważenie prawdziwości słów Jezusa?

                          Jeden z dowodód na to, że mówił prawdę jest jego śmierć i zmartwychwstanie.

                          Biblia zapowiadała jego cierpienia i śmierć, zapowiadała jego zmartwychwstanie.
                          • nick3 Kaznodziejski terror emocjonalny 27.07.07, 11:10
                            > trzeba uwzględnić aksjomat: [...]
                            > Bóg jest autorem Biblii.
                            > Dlatego Biblia jest prawdą.

                            No, skoro trzeba... :-)

                            > Dla tych, co wątpili w prawdziwość słów Boga, Pan Jezus zaproponował
                            > eksperyment: [...]

                            Po pierwsze: jest bardzo wątpliwe, czy rzeczywiście kiedykolwiek to powiedział
                            rzeczywisty Jezus (Ewangelia Jana jest dziełem teologicznym mającym mało
                            wspólnego z realną postacią Jezusa.)

                            Po drugie: To nie jest zaden "eksperyment"! Jesteśmy dorosłymi ludźmi, husyto,
                            więc zamiast próbować manipulacji emocjonalnej, bądźmy ze sobą szczerzy: to nie
                            żaden "eksperyment", lecz próba przytłoczenia słuchacza swoim autorytetem ;-)

                            I tak naprawdę oprócz manipulacji emocjonalnej i zastraszania słuchacza
                            fundamentalizm nie ma żadnych argumentów!

                            A że życie opanowanych przez tę ideologię wyznawców opiera się właśnie na tym -
                            nie ma nic dziwnego, że totalitarna "Prawda Boża" rodzi później tylu różnych
                            Rydzyków, 'teleewangelistów' i innych - jak to ładnie mówi fundamentalistyczna
                            nowomowa - "czysto ludzkich karykatur".
                            • husyta emocjonalne etykiety jako samoobrona 27.07.07, 12:03
                              Jeśli odrzucasz Boga, jao prawdę, musisz znaleźć inny autorytet,
                              np.
                              Nick jest prawdą. To co pisze Nick jest prawdą.

                              Po drugie, odowłujesz się do antychrześcijańskich koncepcji negujących postać i
                              naukę Jezusa.
                              W oparciu o jakie źródła i dowody mam uwierzyć, że te konecpcje są prawdziwe.
                              Czy stwierdzenie Nicka jest rozstrzygające w tej kwestii?

                              Po trzecie: konfrontacja z faktami dotyczącymi Biblii i Jezusa, nie są
                              manipulacją emocjonalną. To TY tak je odbierasz, bo twój system wartości został
                              zagrożony, zatem tworzysz pogardliwe etykiety jako samoobrona przed faktami,
                              których nie możesz odeprzeć.

                              Jeszcze raz Nicku powtarzam, aby potrafić odróznić prawdę Biblii od 'prawd'
                              głoszonych przez jedynozbawczych kaznodziei, musisz poznac Biblię.

                              Ty wolisz uprawiać fundamentalizm antychrześcijański, łapiąc się każdej mysli
                              krytycznej wobec chrześcijaństwa, odrzucając wszystko, co potwierdza jego
                              prawdziwość.
                              • nick3 "Sam wiesz, że powinieneś się temu podporządkować" 27.07.07, 14:20
                                To jest klasyczny autorytaryzm i wmawianie słuchaczowi tego, co niby ma czuć.

                                Właśnie to nazywam terrorem moralnym. Właśnie to leży u podstaw mentalności
                                chrześcijaństwa (nawet jeśli na codzień większość chrześcijan jest 'letnia' i
                                zupełnie o tym zapomina).

                                Właśnie ten lękowy rys chrześcijaństwa sprawia, że odrodzenie gorliwości
                                religijnej łączy się z odrodzeniem fanatyzmu i nienawiści (pomimo obowiązującej
                                chrześcijan fasady "miłości nieprzyjaciół").

                                To, o czym mówię doskonale ilustrują zamieszczone w filmie TVN (linki dałem
                                parę postów niżej) sceny ataku "moherowych beretów" na ekipę TVN,
                                skonfrontowane ze słowami Rydzyka, który chwilę wcześniej rozmodlonym głosem
                                mówi do swoich zgromadzonych na Jasnej Górze owieczek, by wrogim dziennikarzom
                                zademonstrowały "radość płynącą z Ducha Świętego").


                                > odowłujesz się do antychrześcijańskich koncepcji negujących postać i
                                >
                                > naukę Jezusa.

                                To jest właśnie gadanie z "umysłem szczelnym", takim właśnie, jaki stoi za
                                wszelkimi totalitaryzmami, w tym za - moherowym czy 'teleewangelicznym'.

                                Jeśli coś nam przeczy, to jest to "anty-jakieś [tu wstawić naszą świętość]", a
                                więc nie wolno nam tego w ogóle rozważać.

                                Dokładnie na tym jedzie totalitaryzm.

                                Otóż ta "antychrześcijańska" wiedza o Ewangelii Jana (bo to z mojego postu
                                zapewne masz na myśli) jest wiedzą historyczną, której nie ma już dziś wielu
                                uzasadnionych powodów kwestionować.

                                > W oparciu o jakie źródła i dowody mam uwierzyć, że te konecpcje są prawdziwe.

                                O! To już sensowniejsze pytanie!

                                Niestety zaraz potem imputujesz mi guruistyczną postawę, którą uprawia właśnie
                                fundamentalizm (cóż, "na złodzieju czapka gore"):

                                > Czy stwierdzenie Nicka jest rozstrzygające w tej kwestii?

                                Nie odpowiadam na zaczepki.

                                > Jeśli odrzucasz Boga, jao prawdę, musisz znaleźć inny autorytet,
                                > np.
                                > Nick jest prawdą. To co pisze Nick jest prawdą.

                                Po prostu: nie.

                                Prawda jest prawdą (jeśli w ogóle jest nią cokolwiek). Nie nick3, nie Biblia.

                                Właśnie dlatego nick3 może mówić prawdę, ale może też się mylić. Prawda - to co
                                innego niż autorytety (Inaczej "Biblia jest prawdą" znaczyłoby to samo,
                                co "Biblia jest Biblią", czyli nic.)

                                > tworzysz pogardliwe etykiety

                                O, tu już pojawia się zły Wróg.

                                (To, co mówiłem: polemista chrześcijanina nie może nie być perfidny i
                                "nienawidzący". Czyż nie dokładnie na imputowaniu tego rozmówcom polega
                                agresja "moherowych beretów"!? Czym w tym względzie się różnisz, "Duchu Święty"
                                od "Czysto ludzkich wypaczeń"!?)

                                > przed faktami,
                                > których nie możesz odeprzeć

                                Tak jawny fałsz pozostawiam do oceny ewentualnym innym czytelnikom.

                                > Ty wolisz uprawiać fundamentalizm antychrześcijański

                                "Łapaj złodzieja!":)

                                Mój drogi, nie jest rzetelnie etykietować każdą krytykę chrześcijaństwa
                                jako "fundamentalizm". Ja argumentuję (i to dobrze!) i jestem gotów rozważać
                                cudze argumenty.

                                Ty, gdy się nie zgadzam z tobą, wsączasz do dyskusji merytorycznej ocenę mojej
                                osoby (wyrasta jak spod ziemi "Wróg":)

                                A za wystarczający argument uważasz szantaż moralny: "Kto jest z Prawdy słucha
                                mego głosu."

                                Przecież te słowa nie znaczą nic ponad: "Kto nie chce się podporządkować temu,
                                co mówię, zasługuje na śmierć."

                                Niezależnie od tego, jakie by nie były cnoty mówiącego, jest to perswazja
                                odwołująca się do lęku słuchacza.

                                Z tego nie będzie miłości, lecz "moher".

                                Dlatego jest on zjawiskiem uniwersalnym dla chrześcijaństwa. Na fanatyzmie
                                prawosławnych "moherów" stoi "święta Matuszka Rosja" (ataki wszechpolaków na
                                Paradę Równości to pikuś przy tym, co spotkało gejów w Moskwie) katolickich
                                mamy w Polsce, a protestanckich w USA.

                                Dla równowagi dodam, że jest to zjawisko uniwersalne także dla innych religii
                                autorytarnych (religii Objawienia, czyli "żadania bezwzględnego posłuchu").

                                Islam i judaizm też potrafią odsłonić urocze oblicze, jeśli to kogoś pociesza.
                                • husyta Autorytetem za Biblią, jest prawdomówny Bóg 27.07.07, 21:05
                                  Oj Nicku, masz straasznie poplątane poglądy. Wiele w nich generalizacji,
                                  insynuacji i pejoratywnych projekcji niż merytorycznej wiedzy i logiki.

                                  Na przykład, projektujesz zachowania Radia Maryja na całe chrześcijaństwo.
                                  Pisałem ci wiele razy, że chrzescijanin, który choć trochę zna Pismo Święte i
                                  szczerze je przyjmuje, odrzuci naukę i propagandę Radia Maryja, jako niezgodne
                                  z nauczaniem Pisma.

                                  A potem się już gubisz w tym co piszesz:

                                  Na pytanie:
                                  "W oparciu o jakie źródła i dowody mam uwierzyć, że te konecpcje są prawdziwe."

                                  Odpowiadasz stwierdzeniem, że
                                  > O! To już sensowniejsze pytanie!

                                  ale nie podajesz odpowiedzi. Zamiast tego imputujesz mi imputację:

                                  > Niestety zaraz potem imputujesz mi guruistyczną postawę, którą uprawia
                                  właśnie fundamentalizm (cóż, "na złodzieju czapka gore"):
                                  >
                                  Kolejne pytanie:
                                  > > Czy stwierdzenie Nicka jest rozstrzygające w tej kwestii?

                                  Traktujesz jako zaczepkę i twierdzisz, że:
                                  > Nie odpowiadam na zaczepki.
                                  >
                                  Po kolejnym moim wywodzie:
                                  > > Jeśli odrzucasz Boga, jao prawdę, musisz znaleźć inny autorytet,
                                  > > np. Nick jest prawdą. To co pisze Nick jest prawdą.

                                  Odpowiadasz:

                                  > Po prostu: nie.

                                  Czy mam zatem przyjąć, że w swoich dywagacjach nie mówisz prawdy i posługujesz
                                  się fałszem? Świadomie, czy nieświadomie?

                                  >
                                  > Prawda jest prawdą (jeśli w ogóle jest nią cokolwiek). Nie nick3, nie Biblia.

                                  A więc nie wiesz czy istnieje prawda?
                                  To, że Nick3 nie jest prawdą, to jest oczywiste.
                                  Ale skąd wiesz, że Biblia nie jest prawdą? Kto ci to powiedział? Cóż to był za
                                  autorytet, że mu uwierzyłeś? Czy ten autorytet mówił prawdę, skoro nie jestes
                                  pewny, czy prawda istnieje?

                                  >
                                  > Właśnie dlatego nick3 może mówić prawdę, ale może też się mylić.

                                  Ale to tylko prawdziwe przypuszczenie, a zatem jakas prawda istnieje!

                                  >Prawda - to co innego niż autorytety (Inaczej "Biblia jest prawdą" znaczyłoby
                                  to samo, co "Biblia jest Biblią", czyli nic.)

                                  Autorytetem, stojącym za Biblią, jest prawdomówny Bóg!
                                  A jeśli ktos mówi, że Biblia jest prawdą, to posługuje sie figurą mowy -
                                  skrótem myślowym, że jej autor jet prawdomówny.

                                  A ty w oparciu o jaki autorytet zarzucasz Biblii, a tym samym Panu Bogu,
                                  mówienie nieprawdy?
                                  • nick3 Czy to naprawdę takie nieodparte? 28.07.07, 15:09
                                    Można to widzieć inaczej:

                                    www.gazetawyborcza.pl/1,76498,4329104.html
                                    • husyta Zatem uwierzyłeś Helenie Eilstein? 28.07.07, 15:40
                                      Czy mam rozumieć, że owym autorytetem negującym Biblię, a tóremu uwierzyłeś,
                                      jest feministka Helena Eilstein?

                                      Jej tekst zawiera mnóstwo sofizmatów, ...

                                      Jednym z nich jest uogólnieny zarzut, że chrześcijanie różnych wyznać dokonuja
                                      przekłamania tektu Biblii przy jej tłumaczeniu.

                                      To, że KRK zrobił to celowo w kilku miejscach, to że Świadkowie Jehowy
                                      (ktyórych trudno uważać za chrześcijan) zrobili przekłąd po swojemu, aby
                                      wczytac tam wszystkie swoje herezje, to nie znaczy, że wszyscy tłumacze Biblii
                                      tak postępują.

                                      Ponadto, nie każdy fragment Biblii interpretuje sie literalnie. Biblia zawiera
                                      mnóstwo figur mowy, zatem figury mowy wymagają odpowiedniej interpretacji w
                                      kontekście.

                                      Pan Jezus posługiwał się mnóstwem metafor, np, ja jestem droga, prawda i życie
                                      i nikt nie przychodzi do Ojca, jak tylko przeze mnie.
                                      Ja jestem drzwiami.
                                      Ja jestem dobry pasterz.
                                      Ja jestem chelebem żywota.
                                      Ja jestem światłością swiata.

                                      Widzisz w tych stwierdzeniach metafory?
                                      Wiesz jak interpretowac metafory?
                                      • nick3 Zarzuty fundamentalistów - dzieciuchowate. 28.07.07, 19:52
                                        "Zawierzyłeś feministce Helenie Eilstein!"

                                        Dla mnie taka gadka jest nieznośnie teatralna. Nie rozumiesz, czy nie potrafisz
                                        zrozumieć, że nie o żadne "zawierzanie" tutaj chodzi?

                                        Napisałem jasno: "Zobacz jak MOŻNA myśleć inaczej." Postawiłem PYTANIE: "CZY to
                                        naprawdę jest tak nieodparte?"

                                        Ale fundamentalistyczna nowomowa woli mówić o jakimś "zawierzaniu".

                                        Czy to jest tak, że fundamentalista w ogóle nie zna smaku samodzielnego namysłu
                                        nad czymkolwiek? Tylko "zawierzanie"?


                                        "feministka Helena Eilstein":))) (prędzej "Żydówka Helena Eilstein" - ponadto
                                        wpisuje się w dobrą tradycję)

                                        Coś Duch Święty nie obdarowuje wszystkich fundamentalistów darem solidnej
                                        rzetelności w dyskusji.

                                        Bo możesz nie wiedzieć, kim jest Helena Eilstein (że nie jest znana z
                                        działalności feministycznej).

                                        Ale wtedy rzetelność zobowiązywałaby cię do niewypowiadania apodyktycznym tonem
                                        zarzutu, którego nie jesteś pewien.

                                        No, ale jak to brzmi "feministka Helena Eilstein"!:)

                                        Nie pierwszy i nie ostani raz spotykam się z małą troską o rzetelność w
                                        chrześcijańskich filipikach przeciwko krytykom.

                                        Więcej! Biorę na swoją odpowiedzialność twierdzenie, że to raczej reguła niż
                                        wyjątek.

                                        No i jak tu "Warto rozmawiać"?:)
                                        • toni25 Ciekawy głos H. Eilstein 28.07.07, 20:53
                                          Ciekawy głos Heleny Eilstein, ale bez echa na forum. Zastanawiam się dlaczego?
                                          W tekście szczególnie uderzył mnie zdecydowany sprzeciw autorki przeciwko
                                          wszelkim ulepszeniom tekstów biblijnych - m.in. feministycznym modyfikacjom
                                          językowym. Bo wszystko to byłoby oszustwo. Jeśli uznać, że Biblia jest owocem
                                          Bożego natchnienia jej ludzkich autorów, to czy znaczy to, że boże natchnienie
                                          wygasło z postawieniem końcowej kropki po Apokalipsie? I że od III wieku n.e.
                                          Bóg już nikogo z ludzi nie "natycha"? Ogłoszono koniec pisania świętych ksiąg.
                                          Kanon Biblii Pierwsze zatwierdzono w 397 r. na Synodzie Kartagińskim, w wersji
                                          katolickiej został potwierdzony na soborze trydenckim w 1546 r.
                                        • donq Re: Zarzuty fundamentalistów - dzieciuchowate. 30.07.07, 11:52
                                          > Napisałem jasno: "Zobacz jak MOŻNA myśleć inaczej." Postawiłem PYTANIE: "CZY
                                          > to naprawdę jest tak nieodparte?"

                                          Ja zas stawiam pytanie: czy to jak mysli pani Eilstein, ty czy inni lewacy jest
                                          tak nieodparte?

                                          DonQ

                                          P.S. Jak czytam u nicka3 o "rzetelnosci", zbiera mi sie na wymioty. To mowi
                                          czlowiek, dla ktorego obiektywnosc i prawda nie istnieja...

    • wanda43 Re: Radio, co zgorszenie sieje 26.07.07, 07:59
      ten fragment swietnie okresla to, co sie w polskim kk dzieje i jak sprzezczne sa uczynki kleru z naukami Jezusa, na ktore sie ciagle powoluja.

      Paradygmat kuszenia

      Dziś polski episkopat ulega pokusie władzy. Przypomnijmy sobie słynną ewangeliczną scenę kuszenia Jezusa, kiedy to szatan zaprowadził Go na wielką górę, pokazał mu cały świat i powiedział: - To wszystko będzie do ciebie należeć, jeśli oddasz mi pokłon. Ta archetypiczna sytuacja spełnia się obecnie wręcz modelowo w Kościele w naszym kraju. Pokusa władzy wygrywa - oddaje się pokłon diabłu. W jaki sposób? Przez kłamstwo. Diabeł jest ojcem kłamstwa, mówił Jezus (J 8,44). Każdy kto kłamie, lub zakłamuje siebie, swoje wnętrze - oddaje pokłon złemu. Tak skłonny jestem rozumieć sens tej metafory.
    • w105n4 Re: Radio, co zgorszenie sieje 26.07.07, 08:17
      To jest twarz medialna (mocno emitowana) tego zjawiska.
      Jeden czlowiek przejal kontrole nad glosem Kosciola i uzywa jego logotypow jako certyfikatu na prawde.
      Bez nosnikow bylby to ruch torunski.

      Zgadzam sie, ze stary porzadek juz nie wroci.

      Przypominaja mi sie pierwsze sceny z Mein Liebster Feind Herzoga,
      kiedy Kinsky jest Chrystusem.
      • lumpior Re: Kotosped,katosabat belzebuba z Torunia! 26.07.07, 08:39
        Zgromadzenie skazonych wyznaniowo zwolennikow Rydzyka i obecnej koalicji rzado-
        wej-Rodzina RM i TV Trwam,zagubieni,wmanewrowani,niewyksztalceni ale ufni kolo-
        ratce i obietnicom socjalnym.Emeryci i rencisci,podopieczni opieki spolecznej,
        a jednoczesnie "dobrowolnie wplacajacy" na KULT Rydzyka. A PANSTWO to toleruje,
        chwali sie,melduje "przywodcy",gosci i zaprasza.Kto:Kaczynsccy + katoprawica!
    • xs550 Re: Radio, co zgorszenie sieje 26.07.07, 12:50
      Radio Maryja to jest kosciol; nie dajcie sie zwiesc. Ani polski episkopat, ani papiez (ten czy poprzedni), ani sami redemptorysci nie robia nic aby ukrocic nienawistne komentarze z ust rozglosni ktora rozglasza wszem i wobec, ze jest "katolickim glosem w twoim domu". Wniosek moze byc tylko jeden: kosciol popiera dzialalnosc RM. Tak wiec kosciol przestal udawac, ze jest czynnikiem jednoczacym i zaczal byc jednym z graczy politycznych. I tak nalezy go traktowac.
      • gringo_w66 Re: Radio, co zgorszenie sieje 26.07.07, 13:17
        xs550 napisał:

        > Radio Maryja to jest kosciol; nie dajcie sie zwiesc. Ani polski episkopat, ani
        > papiez (ten czy poprzedni), ani sami redemptorysci nie robia nic aby ukrocic n
        > ienawistne komentarze z ust rozglosni ktora rozglasza wszem i wobec, ze jest "k
        > atolickim glosem w twoim domu". Wniosek moze byc tylko jeden: kosciol popiera
        > dzialalnosc RM. Tak wiec kosciol przestal udawac, ze jest czynnikiem jednoczac
        > ym i zaczal byc jednym z graczy politycznych. I tak nalezy go traktowac.


        ###
        kościół oczywiście, że popiera RM, popiera tę rozgłośnię (i całą społeczność)
        także Opus Dei ....i to jest akt obrony katolików przed syjonistycznymi atakami
        na Polaskę.
        ...a co robi radio (Rynsz)TOK fm? - jątrząca polonofobia, opluwanie, ośmieszanie
        Polski i Polaków.
        • nick3 Kościół odpowiada za takich jak ty, gringo! 26.07.07, 13:43
          Po pierwsze:
          Twoja mentalność nie wzięła się znikąd. Przez wieki była solą tej ziemi. I nie
          odpowiada za nią kult Swarożyca.

          Po drugie:
          Kościół nigdy nie potępia ani nie dementuje pojawiających się (licznie!:) wśród
          katolików wypowiedzi w twoim tonie. "Bo już potępił, potępiając antysemityzm"?
          Nieprawda! Potępienie antysemityzmu nie było owocem własnej tradycji Kościoła,
          lecz presji, jaką wywarła nań mentalność zachodniej demokracji.

          W tej sytuacji nieaplikowanie ogólnego potępienia antysemityzmu do konkretu
          życiowego katolików - jest niemal jawnym puszczaniem oka do
          antysemitów. "Kościół nie będzie się ciągle kajać." Ale nie o "kajanie" tutaj
          chodzi, lecz o to, czy nauczanie Kościoła o antysemityzmie jest wyrazem jego
          rzeczywistych intencji czy tylko kostiumem i alibi ("przecież potępiliśmy!")

          Sądząc po tym, jak szybko i skutecznie Kościół ściga liberałów w swoich
          szeregach - agresywni obskurantyści są przez Kościół co najmniej tolerowani.

    • gringo_w66 nie słucham RM, ale RynszTOK fm to polonofobia 26.07.07, 13:11
      ...w czystym wydaniu, (taki rajwoch w kibucu) główny cadyk polonofobii Aaron
      Szechter (vel Adam Michnik) opluwa i wyśmiewa Polskę i Polaków to jest dobre radio?
    • lillaid2 Radio, co zgorszenie sieje 26.07.07, 13:25
      Bardzo lubię czytać artykuły pana Tadeusza Bartosia. Moim zdaniem bardzo
      trafnie diagnozują sytuację w kościele. Obłuda i konformizm to największe
      grzechy, zaniedbania. Zbierają już swoje żniwo, zwłaszcza wśród młodego
      pokolenia. Przyczyniają się do lekceważenia przekazów religijnych, wywołują
      śmiech i politowanie. Trudno w tym momencie mówić o jakimkolwiek autorytecie.
      Młodzi ludzie widząc takie zachowanie polskiego kleru nie będą chcieli żyć w
      obłudzie i zakłamaniu. Po prostu odejdą od jakichkolwiek praktyk religijnych.
      Dobrze, że co jakiś czas można poczytać takich ludzi jak pan Bartoś.
      • wanda43 Re: Radio, co zgorszenie sieje 26.07.07, 16:34
        Tym bardziej, ze Pan Tadeusz Bartos zna tę strukturę od wewnątrz.Przed wiekami takich, jak on palono na stosie za krytyke.
    • tychik1 Re:Libertynska GW tym razem grzmi jak z ambony !:) 26.07.07, 18:20
      I Pana Boga wzywa ! , Pismo Swiete cytuje !,i o morale!, pokusach bogactwa!,
      niebezpieczenych sidlach wladzy! itp nasz poucza!
      LUDZIE! LUDZIE ! JA !NIE POZNAJE! CUD !CUD! CUD! ALELUJA! tzn ALLELUJA!
      No to dobrze ,bardzo dobrze ,to juz niedlugo nie bede musial chyba naszego
      dziennika pronumerowac co ?
      Tym razem to juz napewno diabel sie nie przebral w surdut i na msze ogonem
      nie dzwoni : )
      {Ta Rapaczynska to gdzies juz tam zwolnili podobno ?}
      A tu chyba ten nowy prezes Marek Sowa robi jak widac porzadki i to jeszcze na
      dlugo(co jest zrozumiale) przed swietami zeby zdazyc !
      Wyraznie widac ze zmienia sie profil i styl gazetki po tym jak akcje sie
      posypaly ,jak gwiazdy z nieba : )
      Mysle ze w kolejnosci beda nas (A PRZEDEWSZYSTKIM SIEBIE!)przygotowywac
      do Adwentu.To tez czas pokutny: ),wiec cala redakcja powinna codziennie rano
      byc obecna na Roratach ,odprawianych wlasnie ze przez naszego Ojca Dyrektora!
      Napewno byscie sie jeszcze czegos nauczyli i moze beda z was ludzie : )

      • tychik1 Re:Libertynska GW tym razem grzmi jak z ambony !: 26.07.07, 18:23
        Aaa:
        www.jadwiga.one.pl/adwent.htm#Adwent
      • hefajstos-q Re:Libertynska GW tym razem grzmi jak z ambony !: 26.07.07, 18:50
        Bracie w wierze a cóż tak pokrzykujesz? Znowu widzisz układ atakujący Kościół?
        Kościół sam sobie szkodzi najbardziej. Przecież wrogowie (komuniści)nie
        zaszkodzili mu, a nawet go wzmocnili. Raczej podyskutuj, niż rydzykuj.
    • beatrix17 Re: Radio, co zgorszenie sieje 26.07.07, 22:29
      Nicku3

      zadales gorzkie pytania. Nie dziwie sie, ze pojawily sie, bo czas trudny i
      rozne trudne dylematy powstaja w glowach. Dobrze, ze powstaja.

      Nie bede szczegolowo odnosic sie do wszystkich zagadanien , ktore poruszyles.
      Powiem o dwoch.

      Nie uwazam, ze Rydzyk to chrzescijanstwo.
      Uwazam zas, ze Rydzyk to dzisiaj oblicze kosciola w Polsce. To, ze inni kaplani
      nie glosza nienawisci tak jawnie jak on, nie zmienia wg mnie tego faktu.
      Uwazam, ze gdyby oblicze kosciola bylo inne, kosciol nie moglby tolerowac
      Rydzyka. A toleruje . Co wiecej, zgadza sie z nim , mysli jak on, nie ma
      jedynie dosc ... nie wiem czego, energii moze, aby artykulowac to myslenie
      bardziej powszechnie.
      Zwaz rowniez, ze Jan Pawel II, czyli filozof i etyk Karol Wojtyla i owszem
      wypowiedzial te slowa. Pozniej jednak kilkakrotnie napominal tworcow radia w
      sprawie antysemickich i nienawistnych glosow z niego plynacych. Co wiecej, byl
      zwierzchnikie kosciola na swiecie a nie w Polsce, Polska ma swoja hierarchie
      koscielna i to ona winna zareagowac w sprawie Rydzyka.
      Karol Wojtyla byl dobrym i madrym czlowiekiem, tak sadze. Byl tez
      chrzescijaniniem i katolikiem. Stad wiele jego pogladow kategorycznych,
      radykalnych budzilo i budzi sprzeciw, ale przeciez poki nikt nie da kosciolowi
      instrumentow aby poglady te staly sie prawem, nic z tego nie wynika dla kogos
      kto ich nie akceptuje.
      Zwaz tez, ze Karol Wojtyla zarowno w swych dzielach jak w calym swoim zyciu
      przejawial niezlomna postawe milosci blizniego, glownego przeslania
      chrzescijanstwa. Czy odrzucal kogos? Czy nie pochylal sie z rowna troska nad
      chrzescijaniniem, muzulmaninem, zydem i kazdy innym? Byl tylko czlowiekiem.
      Bozym czlowiekiem, pochylal sie wiec w modlitwie.

      Miluj blizniego swego jak siebie samego. To najwazniejsze z przykazan. Czyz nie
      zawiera w sobie zachety do tolerancji, poszanowania odmiennosci, wspolczucia,
      wspolodczuwania z bliznim, kazdym?

      To my ludzie uczynilismy z chrzescijanstwa to czym jest, nie odwrotnie. Tak
      mysle.
    • mike0l Re: Radio, co zgorszenie sieje 26.07.07, 23:43
      nie jestem zwolennikiem rydzyka. to co mówi mieści sie jednak w wolnosci
      wypowiedzi. to jego sprawa co mówi oraz ludzi którzy go finansują. media są
      wolne. jeśli nie masz ochoty słuchać nie musisz.
      niestety wyboru nie mamy z telewizja publiczna która tak samo sieje propagandę
      tyle ze za nasze podatki. zdecydowanie wole rydzyka niż socjalistów, lewaków,
      komunistów rządzących w kraju od 90 roku. oni kradną nasze pieniądze. nie dziwie
      sie ze to środowisko chce wykończyć rydzyka który jest swojego rodzaju
      przeciwwagą polityczna. polecam ciekawy artykuł konserwatysty i liberała
      gospodarczego.

      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/opinie_070726/opinie_a_1.html
    • gringo_w66 Radio, co zgorszenie sieje to RynszTOK fm 27.07.07, 09:52
      to radio za to ośmiesza Polskę i Polaków, opluwa, drwi...
      ale nosił wilk razy kilka...Polacy podziękują wtedy tym "wolnym mediom"
      • nick3 R e p o r t a ż _ T V N _ o _ R y d z y k u ! ! ! 27.07.07, 10:57
        Robi ogromne wrażenie nawet na "bezstronnych".

        (Ważne i dające do myślenia rzeczy zaczynają się od 3-4 filmiku, ale można
        obejrzeć od początku:)

        BARDZO WAŻNY REPORTAŻ

        pl.youtube.com/watch?v=NWllc4FT13Y&mode=related&search=
        pl.youtube.com/watch?v=ZzRTKI80J-s&mode=related&search=
        pl.youtube.com/watch?v=qzXiip7Mc3U&NR=1
        pl.youtube.com/watch?v=rqQP5alhTcI&mode=related&search=
        pl.youtube.com/watch?v=xSMHTCbu9v0&mode=related&search=
        pl.youtube.com/watch?v=hCuSqFu9rkY&mode=related&search=
        pl.youtube.com/watch?v=Kx_RF8Y-2LU&mode=related&search=
        (Pomimo indywidualnego cynizmu Rydzyka, moje pytania o sens chrześcijaństwa
        pozostają w mocy. Do jakich totalitarnych wyobrażeń o życiu i Bogu musiał się
        odwołać człowiek, który to wszystko zrobił? Dlaczego są one tak upowszechnione
        w społeczeństwie i dla wielu bezdyskusyjne?

        To są pytania bardziej "długofalowe", ale ostatecznie istotniejsze niż to, ile
        pieniędzy zyskał Rydzyk na fałszywej zbiórce "na Stocznię Gdańską", czy komu
        groził, by jego monstrualna działalność nie wyszła na jaw!)
        • husyta Jako chrześcijanin odrzucam Rydzyka 27.07.07, 12:10
          Szanowny Nicku
          Jako chrześcijanin odrzucam nauczanie i postawę Rydzyka.
          W oparciu o Biblię, uważam, że są one tak dalece posuniętą dewiacją biblijnego
          chrześcijaństwa, że nie powinny byc uważane za chrześcijańskie.
          Rydzyk ma zwolenników wśród ludzi, którzy albo świadomie fałszują przesłanie
          Biblii, albo nnie mają po niej pojęcia, a nauki Rydzyka i KK traktują jako
          prawdy Boże.

          Gdybyś znał choć trochę Biblię, to byś szybko zrozumiał dlaczego.
          • nick3 Inna sekta?;-) 27.07.07, 14:47
            Myślisz, że aż tak bardzo różnisz się od tychika1?

            Pogadaj z nim! Też "osobiście spotkał Jezusa", też jego posty prawie zawsze są
            składankami z Biblii.

            Jestem więcej niż pewien, że o fanatyzmie lub jego braku nie decydują różnice w
            ujmowaniu roli Matki Jezusa, czy sukcesji apostolskiej.

            A ty? Myślisz inaczej?

            Cóż, wolno się łudzić, że to wszystko przez to, że katolicy nie rozumieją
            Biblii dostatecznie "czysto".

            Wydaje się jednak, że ci, którzy tak się łudzą i ci, których oni tak krytykują,
            wiodą spór niewiele się różniących od siebie sekt.

            I chyba widzi to każdy oprócz zaangażowanych w ten spór.

            To jest jakiś autorytet:-)
            • tychik1 Re: Inna sekta?;-) 27.07.07, 18:44
              nick3 napisał:

              > Myślisz, że aż tak bardzo różnisz się od tychika1?
              >
              > Pogadaj z nim! Też "osobiście spotkał Jezusa", też jego posty prawie zawsze

              > składankami z Biblii.
              >
              > Jestem więcej niż pewien, że o fanatyzmie lub jego braku nie decydują różnice
              w
              >
              > ujmowaniu roli Matki Jezusa, czy sukcesji apostolskiej.
              >
              > A ty? Myślisz inaczej?
              >
              > Cóż, wolno się łudzić, że to wszystko przez to, że katolicy nie rozumieją
              > Biblii dostatecznie "czysto".
              >
              > Wydaje się jednak, że ci, którzy tak się łudzą i ci, których oni tak
              krytykują,
              >
              > wiodą spór niewiele się różniących od siebie sekt.
              >
              > I chyba widzi to każdy oprócz zaangażowanych w ten spór.
              >
              > To jest jakiś autorytet:-)
              Tychik:
              W zasadzie twoja czy wasza reakcje odnosnie Radia Maryja i Ojca Rydzyka
              to mozna bylo przewidziec:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=66257581&a=66274165
              W twojej pierwszej wypowiedzi na tym watku zatrzymales sie doslownie tuz
              przed podniesieniem reki na Pana Boga !
              Nigdy tez osobiscie nie spotkalem Jezusa chociaz bardzo chce i nie zaprzestane
              Go poszukiwac.Spotkalem sie juz natomiast z Jego wielka laska ,dobrocia ,sila
              nauki,i w koncu z mloscia do czlowieka.
              Nie wiem jak ty to odbierasz jako niewierzacy ale sie domyslam.
              Wasze (niewierzacych)oferty czy sposoby na zycie nie przedstawiaja dla nas
              zadnej wartosci, i to was chyba denerwuje najbardziej ? : )

              "Bog sie nie rozmija z czlowiekiem ,tylko czlowiek z Bogiem."

              Podobnie z Bogiem moze sie rozminac Europa czy cywilizacja jak pisales
              ale zaznacze ze tylko na wlasne zyczenie!A jak na tym wyjdzie to juz niech
              podpowie historia : )



              • nick3 Pogadajcie sobie, talibowie! ;-) 27.07.07, 18:59
                • husyta kiedy brakuje argumentów, pozostają etykiety 27.07.07, 23:19
                  No tak, kiedy brakuje argumentów, pozostają etykiety - epitety i ucieczka z
                  piaskownicy.
                  • nick3 Argumentów? Czyżby były jakieś poza Koranem?:) 29.07.07, 11:05

                    A jeśli - prawie jawnie - zakładasz z góry, że nie, to żądanie argumentów w
                    twoich ustach jest czystą retoryką.

                    Nie mówiąc o tym, że argumentów można się domagać dopiero przedstawiwszy jakiś
                    wywód do rozważenia. Czego jako żywo nie zrobiłeś.


                    Poza tym już widzę jak ta dyskusja by wyglądała, skoro artykuł szanowanej
                    filozofki jest dla ciebie "pełen sofizmatów" (wskaż choć jeden - prawdomówny
                    wyznawco "Prawdomównego Boga"!)

                    Nie jest natomiast dla ciebie żadnym sofizmatem powoływać się na świadectwo
                    Boga w kwestii jego własnego istnienia:)

                    (zgoda, tego wprost jeszcze nie zrobiłeś, ale zachowujesz się tak, jakby tego
                    najważniejszego pytania nie było trzeba rozważyć w oderwaniu od "autorytetu
                    Boga")

                    Ewidentnie natomiast powołujesz się na świadectwo Boga (pojętego według Biblii)
                    w kwestii... boskiego autorstwa Biblii!:)


                    Oj, nie przypadkiem nawiedziło cię słowo "sofizmat", którym szybko obrzuciłeś
                    odmienne myślenie.

                    "Łapaj złodzieja!":)))
                    • husyta dyskusja o kolorach z daltonistą 29.07.07, 19:50
                      Drogi Nicku,
                      Jesli w tekscie filozofki nie dostrzegasz sofizmatów, to rozmowa z tobą będzie
                      jak dyskusja o kolorach z daltonistą.

                      Już sam podtytuł jest sofizmatyczny, gdyż zakłada, jakoby tylko ateiści bądź
                      agnostycy są w stanie poprawnie przetłumaczyć Biblię;
                      To założenie zawiera jednoczesnie zarzut zafałszowywania Biblii przez tłumaczy
                      chrzescijańskich.
                      Sam podtytuł zawiera już dwa sofizmaty. Może jest ich tam więcej (w podtytule).


                      A jeśli idzxie o ciebie, to chyba z poziomu ad personam nie wyjdziesz.
                      Nazwałeś nas (mnie i Tychika) Talibami.
                      To pokazuje twoje emocjonalnie złośliwe a nie merytoryczne zaangazowanie w
                      dyskuję.

                      Oj gore ci czapeczka, oj gore.
    • cygan37 Radio, co zgorszenie sieje 27.07.07, 11:10
      "* Tadeusz Bartoś - filozof i teolog, wykładowca w Akademii Humanistycznej im.
      Aleksandra Gieysztora w Pułtusku. W latach 1986-2006 był dominikaninem"

      Dlaczego Tadeusza Bartosia wyrzucono z zakonu?
      • husyta Re: Radio, co zgorszenie sieje 27.07.07, 12:11
        cygan37 napisał:

        > "* Tadeusz Bartoś - filozof i teolog, wykładowca w Akademii Humanistycznej
        im.
        > Aleksandra Gieysztora w Pułtusku. W latach 1986-2006 był dominikaninem"
        > Dlaczego Tadeusza Bartosia wyrzucono z zakonu?

        Porównał nauczanie Biblii z nauczaniem KK i stanął na tyle po stronie Biblii,
        że w KK nie było już miejsca dla niego.
    • donq Tow. Dzierzynski to jedyny mozliwy emancypant? 27.07.07, 13:50
      > Przychodzi mi do głowy takie pytanie (dla wielu zapewne do odrzucenia na
      > starcie): a może Rydzyk to po prostu chrześcijaństwo?

      Nie wdajac sie w mielenie tematu (to nie jest wszak pytanie, to jest
      walka "emancypacyjna"), mam inne pytanie, na ktore nie chcesz odpowiedziec.

      Wystawiasz chrzescijanstwu surowa ocene (tzn. nie tylko ty, z calym szacunkiem,
      ale tabuny "wolnosciowcow", ktorzy mysla tak samo mimo wolnosci swych mysli).
      Twierdzisz, ze chrzescijanstwo nie moze byc juz rdzeniem kultury tzw. Europy
      (tzn. twojego postulowanego konstruktu ideologicznego).

      W zamian proponujesz przyjecie perspektywy tzw. "teorii emancypacyjnej". Miedzy
      innymi glosi ona, ze dzieje ludzkosci (a co najmniej owej "Europy") to
      nieustanne zmagania prob "emancypacyjnych" (utozsamianych z "lewica")
      z "reakcja". Taki manicheizm historyczno-polityczny. Jest to glowna teza
      mitologiczna "teorii emacypacyjnej".

      Niestety, dziela owych poprzednikow pokazaly wielokrotnie, ze "teorie
      emancypacyjne" to leczenie kataru dzuma. Na jakiej podstawie mam uwierzyc, ze
      obecnie "lewica" juz wypracowala ow kamien filozoficzny leczacy katar bez
      gruzliczych srodkow ubocznych?

      Idac dalej, dlaczego, majac na uwadze historyczne porazki, mamy uwierzyc,
      ze "teorie emancypacyjne" rzeczywiscie maja na celu "wyzwolenie", a nie sa
      tylko narzedziami do kontroli cial i dusz?

      Innymi slowy, czy moze jest tak, ze lewica to po prostu tow. Dzierzynski? Czy
      nie jest on jedynym mozliwym realnym konsekwentym lewicowcem?

      DonQ

      • nick3 Może nie... ;-) 27.07.07, 14:58
        donq napisał:
        >dlaczego, majac na uwadze historyczne porazki, mamy uwierzyc,
        >ze "teorie emancypacyjne" rzeczywiscie maja na celu "wyzwolenie", a nie sa
        >tylko narzedziami do kontroli cial i dusz?

        Cóż, należy być nieufnym:)

        Ale nieufnym sprawiedliwie.

        Zarówno wobec ideologii głoszących wyzwolenie (czy to "całościowe" czy
        tylko "wewnętrzne"), jak i nęcących człowieka innymi nadziejami.

        Dobrze jest na czarną godzinę nie pozbawiać się możliwości wyboru:), dlatego
        nie warto popierać wizji otwarcie dążącej do eliminacji ze społeczeństwa -
        wszystkich alternatyw.

        Ale czy chciałbyś zaprzestać wszelkiej nadziei?
        • gringo_w66 wyeliminować michnika, geremka, kwasa i spoko 27.07.07, 15:06
          wygnać na banicję najlepiej do Israel
          • nick3 A ciebie nie niepokoją tacy sojusznicy, donq? 27.07.07, 15:19
            Mam pytanie:

            Skąd ta wiedza, że nick3, domagający się tylko jednego jedynego - postulatu
            minimalizacji przemocy (rozumienie tego do nieustannej społecznej dyskusji!) -
            jest embrionem czekisty. Podczas gdy gadanie bez żenady o "eliminowaniu" przez
            licznych (chyba niechlubnych?) towarzyszy twojej drogi odznacza się "znikomą
            szkodliwością społeczną"?

            Czy historia - którą często przywołujesz - skłania tu do bezpiecznego spokoju?
            • donq Kto ci powiedzial, ze to moj sojusznik? 27.07.07, 16:55
              > Skąd ta wiedza, że nick3, domagający się tylko jednego jedynego - postulatu
              > minimalizacji przemocy (rozumienie tego do nieustannej społecznej dyskusji!) -
              > jest embrionem czekisty.

              Z refleksji historycznych, obserwacji kto jest twoim idolem, zdania sobie
              sprawy z tego, ze "minimalizacja przemocy" nic nie znaczy (a ogolnie, ze
              wszystko jest dla ciebie narzedziem) i ze twoj cel jest ten sam co cel
              czekisty - zbudowanie nowego swiata na gruzach starego.

              W przeciwienstwie do Ciebie, nie wierze w mozliwosc politycznych rozwiazan,
              ktore zapewnilyby raj na ziemi. W szczegolnosci uwazam, ze twoja "tradycja
              wolnosciowa" oddala nas nie od raju (bo w raju na ziemi nie zyjemy), ale od
              rozsadnego urzadzenia swiata. Ty nic nie przynosisz, twoje wymysly (nawet jesli
              potraktowac, ze z dobrej wiary plyna) wprowadzone w zycie rozbija sie o takie
              same problemy, z jakimi borykamy sie teraz i odwiecznie.

              Na dodatek ja nie wierze w dobra wiare "teorii emancypacyjnych".

              Historia nie sklania mnie do bezpiecznego spokoju. Nie wierze w koniec historii
              w idealnym "nowym swiecie". Wiem, ze beda sie dzialy na swiecie jeszcze rozne
              przykre rzeczy. Historia sklania mnie do mniemania, ze w duzej czesci za sprawa
              prob emancypacji.

              A czy ciebie, wyznawcy raju na ziemi, nie niepokoi historia prob? Czy twoje
              wewnetrzne przekonanie, ze teraz to juz na pewno wyzwolimy nie chybocze sie
              czasami gdy zdasz sobie sprawe, ze wszyscy wyzwoliciele tak mniemali?

              Krotko rzecz ujmujac - nie da sie politycznie rozwiazac kwestii istnienia zla.
              Nie da sie rowniez wyeliminowac zla lewackimi zakleciami uznajacymi je za
              pojecie bezsensowne.

              DonQ

              • nick3 Takich masz, czy chcesz czy nie. Fakty. 27.07.07, 17:30
                "Idoli" mi wpierasz. Słowa "narzędzie" (którym chciałem zilustrować dość
                subtelną niemetafizyczną teorię komunikacji) się uczepiłeś, żeby zrobić ze mnie
                Wielkiego Manipulatora ("Wróg!")

                Nie chcę niczego budować "na gruzach". To ty to tak interpretujesz, bo dla
                ciebie wszelka twórczość jest burzeniem (myślenie charakterystyczne dla
                osobowości nietwórczej - konserwatysty).

                Choć - tu się z konserwatystą zgadzam (i wiesz o tym!) - jestem przeciwnikiem
                burzenia, a zwolennikiem przeobrażenia kultury (cóż, ufać mi nie musisz:)

                > "minimalizacja przemocy" nic nie znaczy

                Ale zadeklarowana odmowa tej minimalizacji - może całkiem sporo znaczyć.

                Więc i ta "nieostra pojęciowo" minimalizacja przemocy - prawem kontrastu - też
                coś niemałego znaczy!

                > W przeciwienstwie do Ciebie, nie wierze w mozliwosc politycznych rozwiazan,
                > ktore zapewnilyby raj na ziemi.

                A ja wierzę!

                Kiedy dekretem zniesiono niewolnictwo, to dzień ten dla rzesz nieszczęśników
                pracujących wtedy na galerach - był początkiem raju na ziemi!

                (Być może właśnie na uświadomieniu tego konserwatystom polegać miała niesławna
                komunistyczna "reedukacja" ich w Gułagach. Co nie zmienia faktu, że była to
                zinstytucjonalizowana i zbrodnicza zemsta - maksymalnie brutalna i prostacka
                realizacja "zmiany świadomości klasowej")

                A co do następnych akapitów "trzeźwego pesymizmu" to przyznaję: wiara w raj
                zaświatowy jest odporniejsza na falsyfikację:)


                Tak czy inaczej nie widzę powodu, by w bynajmniej nie zasadnym zniechęceniu
                (tak naprawdę nigdy nie byłeś tu "zachęcony":) widzieć "głębię mądrości".

                Wiem, że tak jesteśmy wychowani by to odczuwać (m. in. "grzech pierworodny",
                nieprawdaż?:). Ale wiem też, że - patrząc po społeczeństwach - wychowanie to
                jest tym mocniejsze, im więcej w danym społeczeństwie jest opresji i wyzysku.

                I że w oczywisty sposób służy ono interesom dominatorów, więc pewnie trwa nie
                bez ich pomocy:)
                • donq Mam twoich ideo-pobratymcow wskazac? 27.07.07, 21:37
                  Zreszta juz wskazywalem.

                  Z "narzedzi" sie nie wyplaczesz ("subtelna teoria", hi hi hi). Jak bys sie nie
                  staral teraz, trafiles wtedy w sedno. Instrumentalizacja wszystkiego to
                  zasadniczy skladnik mentalnosci lewaka. Bardzo logiczny zreszta, jesli prawdy
                  nie ma.

                  Jestes spadkobierca tych, co chcieli na gruzach budowac. Rozumiesz ich,
                  odczuwasz (nomen omen) gleboka empatie z nimi. I ty tez chcesz - twoje
                  "przeobrazenie kultury" w istocie jest destrukcja - to juz walkowalismy.

                  Jak nedzne myslowo jest utozsamianie tworczosci z postympem. Dla mnie posadzenie
                  o "osobowosc nietworcza" z twojej strony jest nawet komplementem, gdy widze
                  tworczosc lewacka.

                  "Minimalizacja przemocy" jest belkotem, czystym propagandowym narzedziem. Jako
                  poobijany filozofia powinienes wiedziec, ze zaprzeczenie belkotu dalej jest
                  belkotem.

                  > A ja wierzę!

                  A ja wiem.

                  > (Być może właśnie na uświadomieniu tego konserwatystom polegać miała niesławna
                  > komunistyczna "reedukacja" ich w Gułagach. Co nie zmienia faktu, że była to
                  > zinstytucjonalizowana i zbrodnicza zemsta - maksymalnie brutalna i prostacka
                  > realizacja "zmiany świadomości klasowej")

                  A jednak kusi, aby znalezc cos w tym Gulagu "waznego". A to sowieci dbaja o
                  zachodnich proletariuszy w wyjatkowo wyrafinowany sposob (moze nawet
                  "subtelny"), a to nie mniej "subtelnie" konserwatystom cos uswiadamiaja.

                  Widze, ze ty bedziesz swiadomosc zmienial "subtelnie". Smiechu warte.

                  Wsadz sobie te teoryjki sam wiesz gdzie.

                  > Wiem, że tak jesteśmy wychowani by to odczuwać (m. in. "grzech pierworodny",
                  > nieprawdaż?:).

                  Jak kto jest wychowany, jak kto...

                  > Ale wiem też, że - patrząc po społeczeństwach - wychowanie to
                  > jest tym mocniejsze, im więcej w danym społeczeństwie jest opresji i wyzysku.

                  Belkot.

                  > I że w oczywisty sposób służy ono interesom dominatorów, więc pewnie trwa nie
                  > bez ich pomocy:)

                  Oj podominowalby sie sobie, nieprawdaz? Swierzbi az do rzadu dusz, co?

                  A ja jednak bardzo bym prosil o odpowiedz na jedno pytanie, najciekawsze w tym
                  watku (ponizej). Co do wykladow z "teorii emancypacyjnej" nie musisz sie
                  powtarzac, pamiec mam jako taka a zawsze do archiwum zajrzec mozna. Ogranicz sie
                  do nowosci.

                  > A czy ciebie, wyznawcy raju na ziemi, nie niepokoi historia prob? Czy twoje
                  > wewnetrzne przekonanie, ze teraz to juz na pewno wyzwolimy nie chybocze sie
                  > czasami gdy zdasz sobie sprawe, ze wszyscy wyzwoliciele tak mniemali?

                  DonQ
        • donq Re: Może nie... ;-) 27.07.07, 16:38
          > Dobrze jest na czarną godzinę nie pozbawiać się możliwości wyboru:), dlatego
          > nie warto popierać wizji otwarcie dążącej do eliminacji ze społeczeństwa -
          > wszystkich alternatyw.

          Jak rozumiem, twojej wizji. To ona dazy do wyeliminowania
          wszystkich "alternatyw" (rozmaitych "faszyzmow").

          > Ale czy chciałbyś zaprzestać wszelkiej nadziei?

          Nadzieje mam, dziekuje. Nie lacze jej z "teoriami emancypacyjnymi".

          Ale zasadnicze pytanie to: czy tow. Dzierzynski to jedyny konsekwentny realny
          lewicowiec, czy nie?

          DonQ


          DonQ
          • nick3 Re: Może nie... ;-) 27.07.07, 17:02
            Europejska wizja socjalliberalna nie dąży do wyeliminowania WSZYSTKICH
            alternatyw.

            Już kilka razy zwracałem ci uwagę na to istotne słowo, ale twoja percepcja jest
            zaimpregnowana na takie szczegóły.

            Owszem dąży do minimalizacji społecznego wpływu NIEKTÓRYCH alternatyw. NIEKTÓRE
            nie równa się WSZYSTKIE. Odbiór?:)


            Uważam, że wizje nie dążące do eliminacji WSZYSTKICH alternatyw mogą być z góry
            uznane za bezpieczniejsze od takich wizji, które do tej eliminacji dążą (tj. od
            totalitaryzmów)

            > Nadzieje mam, dziekuje. Nie lacze jej z "teoriami emancypacyjnymi".

            Wiem:)

            Kłopot w tym, że nie chcesz podać jej jawnie kawę na ławę pod racjonalną ocenę
            w dyskusji.

            To jednak, co z niej ujawniłeś daje podstawy do zasadnego niepokoju.

            Bowiem w swoich konsekwencjach politycznych prowadzi ona właśnie do siłowej
            eliminacji z życia pulicznego wszelkich alternatyw ideowych.

            Możesz nie nazywać tego "totalitaryzmem", ale według klasycznego rozumienia
            tego słowa - jest to właśnie totalitaryzm:-/

            Ponadto z twojej nadziei wynika - sam to przyznałeś - odrzucenie w życiu
            społecznym postulatu minimalizacji przemocy w życiu międzyludzkim (jakkolwiek
            nieostry i niepraktyczny byłby to postulat, zadeklarowane odrzucenie go wydaje
            mi się - chyba niebezzasadnie - niebezpieczniejsze w skutkach od przyjęcia go).

            Konkretyzując - jak pewnie powiesz, "demagogicznie" - jesteś gotów akceptować
            praktyki pokrewne Inkwizycji, carskiej Ochranie (chcesz - bo musisz -
            tropić "wywrotowców") czy policji obyczajowej.

            No to ja wolę wierzyć, że Unia Europejska nie jest przedsionkiem stalinizmu,
            cudem tylko powstrzymywanego przez BXVI i minister Fotygę.

            Jeśli chcesz pytać dalej: nie wiem, na jakiej podstawie wolę w to wierzyć:)
            • donq Re: Może nie... ;-) 27.07.07, 21:56
              > Europejska wizja socjalliberalna nie dąży do wyeliminowania WSZYSTKICH
              > alternatyw.

              Oj nickusiu, nickusiu. Oczywiscie, ze nie WSZYSTKICH, jeno tych, ktorych
              ideologiczne RGB zawiera <95% R.

              Ja wiem, ze lewackich teoryjek jest legion. Bzdur mozna plesc ile wlezie
              przeciez. I na dodatek napawac sie swoja "tworczoscia" :)

              Tak moze kazdy rzec. Ja tez chetnie nie widzialbym jedynie NIEKTORYCH
              "alternatyw". Nie sil sie nie sil.

              > Kłopot w tym, że nie chcesz podać jej jawnie kawę na ławę pod racjonalną ocenę
              > w dyskusji.

              Klopot to jest z "racjonalna" dyskusja z toba. Twoja prowizoryczna i tymczasowa
              "racjonalnosc" jest jedynie narzedziem. Jak lewak moze powolywac sie na
              "racjonalnosc", ktorej w zasadzie "nie ceni"? Tylko instrumentalnie.

              To czego ja nie chce podac po ocene? Mojej nadziei? A co to ma do rzeczy?

              Wedlug jedynego sensownego znaczenia "totalitaryzm" to mentalnosc, wedlug ktorej
              wszystko musi byc podporzadkowane jednej sferze - u ciebie polityce.
              Totalitarysta nie odroznia roznych plaszczyzn. Nota bene odroznianie religii,
              polityki, prywatnosci, filozofii i nauki itd. to cos, co jest w naszej kulturze
              cenne i co jest calkowicie obce zarowno islamowi, jak i tobie (czyzby Rorty w
              Teheranie to nie byl przypadek?)

              To dla ciebie wszystko jest polityka. To ty jestes totalniakiem.

              > Ponadto z twojej nadziei wynika - sam to przyznałeś - odrzucenie w życiu
              > społecznym postulatu minimalizacji przemocy w życiu międzyludzkim

              Bzdura, niczego takiego nie "przyznalem". Stwierdzilem i dalej twierdze, ze
              "minimalizacja przemocy" to narzedziowy belkot. Nie uznalem, ze jest to cos, co
              cos znaczy i ja to odrzucam.

              Unia Europejska to co ma pozytywnego ma, poniewaz (powiedzialbys pewnie jeszcze)
              nie jest tym, czym chcialbys ja widziec. A to jak chcialbys ja widziec
              reklamujesz jako stan faktyczny, oszuscie.

              Demagog to ty jestes do szpiku kosci, to fakt. Jesli chodzi o istnienie policji,
              to powinna istniec. Tak jak sluzby specjalne. I powinny zajmowac sie
              wywrotowcami, bo wywrotowcy istnieja i nie sa szlachetni bojownicy o wyzwolenie.

              Kontrola mysli i kazdego kroku czlowieka (bo wszystko ma znaczenie polityczne)
              to domena twojego nowego wspanialego swiata. Zawsze tak bylo, kazdy nowy
              wspanialy swiat tego wymagal. Nie da sie stworzyc nowego wspanialego swiata bez
              tego.

              Co zgrabnie kieruje nas do mojej prosby odpowiedzi na istotne pytanie (nie wiem,
              czemu sie uchylasz od odpowiedzi, czyzbys nie chcial sie poddac "racjonalnej
              dyskusji"?):

              Czy tow. Dzierzynski to jedyny konsekwentny realny lewicowiec, czy nie?

              DonQ
              • hefajstos-q Re: Może nie... ;-) 29.07.07, 18:12
                "Czy tow. Dzierzynski to jedyny konsekwentny realny lewicowiec, czy nie?"
                Nie ja jestem wyrwany do tablicy, ale odpowiem, chociaż nie na temat.
                Dzierżyński był watażką i sługusem systemu totalitarnego (czyli władzy
                dzierżącej przez grupę tyranów). Tu nie ma znaczenia określenie lewicowy, równie
                dobrze można go nazwać prawicowcem, bo skrupulatnie wykonywał zalecenia "nowego
                prawa". Oprawcy dobrze funkcjonują na "lewicy" i "prawicy" systemów dyktatorskich.
                Pojęcie lewicy i prawicy występować może w systemie demokratycznym w którym
                istnieje możliwość wyboru przez społeczeństwo bardziej lewicowego, bądź bardziej
                lewicowego kierunku rozwoju społeczeństwa. Dzierżyński w takim systemie nie
                mógłby istnieć.
                Do czego zmierzam? Z Twojej wypowiedzi wynika, niechęć do lewicy, jako do czegoś
                oczywiście gorszego moralnie. Nie widzę do tego podstaw. Twój wybór wartości,
                ewentualnie Twoje interesy skłaniają Cię do wyboru prawicy, co mogę zrozumieć.
                Zresztą masz takie prawo.
                Jesteś, jak domniemam z postów prochrześcijański. I tu jest konflikt typowy dla
                większości katolików w Polsce. Ludzie wybierają kierunek prawicowy sądząc, że
                jest to kierunek chrześcijański. W rzeczywistości jest odwrotnie. System
                liberalno-lewicowy realizuje zasady chrześcijańskie w większym stopniu, niż
                system prawicowy. Przecież sprawy wolności osobistych (wolność pochodzi od
                Boga),w tym stosunek do emancypacji (wcześniej),do eutanazji, aborcji dają
                więcej wolnośći (i tak zwanego miłosierdzia) człowiekowi na lewicy, niż na
                prawicy, nie mówiąc o nierównościach społecznych.
                Jeżeli odnieść by to czasów Jezusa, to Faryzeusze (kapłani) byli jak najbardziej
                prawicowcami (prawo Mojżesza). Jezus był bardziej wyrozumiały, liberalny, weźmy
                chociaż przykład uwolnienia potępianej Marii Magdaleny. Jezus był
                nieprawomyślny, przekraczał dotychczasowe granice, nie mieścił się w starym.
                Otóż bardziej poprawny jest opis prawica konserwatywna, lewica postępowa. Tak
                raczej jest i obecnie. Ludzie uważają, że konserwatyzm uosabia prawo, wieczne
                dobre zasady (nie ryzykuje). Natomiast nowe rozwiązania, często ryzykowne
                wprowadza lewica (raczej postępowy kierunek, wszak nie można wprowadzić postępu
                głosząc, że trzeba bronić starych pozycji). Możnaby więcej, ale wystarczy. Pzrdr.
                • hefajstos-q Re: Może nie... ;-) 29.07.07, 18:18
                  hefajstos-q napisał:


                  >
                  > Pojęcie lewicy i prawicy występować może w systemie demokratycznym w którym
                  > istnieje możliwość wyboru przez społeczeństwo bardziej lewicowego, bądź bardzie
                  > j
                  > lewicowego kierunku rozwoju społeczeństwa. Dzierżyński w takim systemie nie
                  > mógłby istnieć.
                  ERRATA
                  Powinno być: Pojęcie lewicy i prawicy występować może w systemie demokratycznym
                  w którym
                  > istnieje możliwość wyboru przez społeczeństwo bardziej lewicowego, bądź bardzie
                  > j
                  > prawicowego kierunku rozwoju społeczeństwa
                • donq Re: Może nie... ;-) 30.07.07, 11:34
                  Co do lewicy i prawicy mogacej istniec tylko w demokracji - to wszystko kwestia
                  etykietek (definicji). Lewica i prawica (politycznie) to okreslenia niescisle i
                  w zasadzie umowne.

                  Sa to jednak rowniez pojecia ideologiczne (w ustach lewicowcow, bo ja nigdy bym
                  nie powiedzial, ze jestem np. "idealistycznym prawicowcem") i w tym znaczeniu
                  ma dosc konkretny sens, opisuje tzw. "wrazliwosc lewicowa". "Lewica" (wg
                  lewicowcow) scisle laczy sie z ich pojmowaniem historii jako walki postepu z
                  reakcja - czuja sie oni czescia wielkiego historycznego dziela wyzwolenia ludzi
                  spod opresji.

                  Ja nie uznaje tak pojmowanego "postepu". Cos takiego nie istnieje. Bezzasadne
                  sa rowniez roszczenia lewicowcow do "poparcia" martwych ludzi, ktorych spotkal
                  watpliwy zaszczyt bycia uznanym przez lewicowcow za ich poprzednikow. Tak sie
                  slyszy np. ze Sokrates byl z lewicy. Mowiac to, lewica ma na mysli, ze Sokrates
                  dzisiaj pisywalby do Krytyki Politycznej i bral udzial w "dyskursie
                  zaangazowanym". Co jest groteskowe.

                  Chrystus tez dookoptowuje do lewicowcow czasem (jak przekonujesz).

                  Zgadzam sie (juz to gdzies pisalem), ze chrzescijanstwo nie jest "prawicowe" z
                  natury. To nie chrzescijanstwo nie lubi lewicy, to lewica nie lubi
                  chrzescijanstwa.

                  Oczywiscie wiadomo dlaczego. Lewica nie jest pojeciem politycznym, lecz
                  ideologicznym, de facto religijnym. Celem lewicy nie jest li tylko wladza
                  polityczna, celem jest zbudowanie "nowego swiata" z "nowym czlowiekiem".
                  Chrzescijanstwo to konkurencja do rzadu dusz.

                  Lewica nie odroznia jednak polityki od innych dziedzin zycia. Wedlug lewicy
                  wszystko ma znaczenie polityczne. Stad skrajny instrumentalizm w traktowaniu
                  wszystkiego przez lewice. To jest wlasnie totalizm - to nie li tylko tyrania,
                  to cos znacznie gorszego.

                  Moje pytanie dotyczylo tgeo, czy tow. Dzierzynski jest jedynym logicznym,
                  realnym spelnieniem "wrazliwosci lewicowej". Oczywiscie moim zdaniem jest -
                  lewicowy totalizm nie da sie inaczej zaimplementowac.

                  Lewica obecnie probuje udowodnic, ze jednak tow. Dzierzynski jest jej niemily.
                  Cele tow. Dzierzynskiego realizuje sie obecnie przez przesuniecie frontu na
                  wojne kulturowa. Teoretycy mianowicie wymyslili/zaobserwowali, ze metody tow.
                  Dzierzynskiego sa zaskakujaco nieskuteczne. Powod slusznie dostrzegli w
                  przywiazaniu ludzi do "wartosci tradycyjnych". Trzeba ich zatem "odwiazac". I
                  sie odwiazuje - temu sluzy caly zestaw obecnie uzywanych narzedzi walki
                  ideologicznej i ksztaltowania mentalnosci. Za pomoca pelzajacej rewolucji
                  powstaje nowo-sowiecki czlowiek. Tow. Dzierzynski zostal wyslany na urlop.

                  Oczywiscie mozna byc wdziecznym lewicy, ze juz nie strzela w tyl glowy "wrogow
                  ludu" (syndrom sztokholmski). Smieszne jest jak lewica jest z tego bardzo dumna
                  i uznaje, ze juz sam fakt niestrzelania jest powodem do chwaly i tytulem do
                  odzyskanej "wyzszosci moralnej". Warto sobie jednak uswiadomic, ze to nie z
                  wynika z dobroci, ale z pragmatyzmu - cele sa te same.

                  Jesli by pobawic sie w proroka, mozna sprobowac odpowiedziec na pytanie czy
                  niemozliwy jest powrot tow. Dzierzynskiego jako wyrazu lewicowej frustracji,
                  ktorej model znow nie bedzie chcial sie ziscic. Malo to na swiecie "faszystow"?

                  DonQ
    • gringo_w66 antypolskie radio rynszTOK fm 27.07.07, 15:04
      opluwanie, wyśmiewanie Polski i Polaków, bokiem im to wyjdzie...
    • misza36 Re: Radio, co zgorszenie sieje 27.07.07, 22:03
      zlodziej rydzyk wraz ze swoimi opiekunami w rzadzie wkrotce pojdzie siedziec za
      okradanie panstwa juz niedlugo mendo
    • naturat Gdyby komuniści w czasach ZSRR wiedzieli że takie 28.07.07, 01:05
      Gdyby komuniści z Moskwy w czasach ZSRR wiedzieli że takie coś można stworzyć wtedy by wysłali swoich agentów do USA i tam stworzyli amerykanom takie radyjko.
    • toni25 Gdzie ta dobra religia,filozofie-eksdominikanini e? 28.07.07, 19:31
      "Dziś taki owoc wydaje podszywające się pod Ewangelię Jezusa radio księży
      Rydzyka i Klafki - pobudza do złego i psuje (wzmacnia strach i nienawiść w
      słuchaczach), demoralizuje (usypia sumienia). Prawdziwie jest zgorszeniem."
      Nie zgadzam się z tą końcową konkluzją Bartosia. Ojciec Rydzyk wcale nie gorszy
      tylko jasno POKAZUJE, UNAOCZNIA - jaśniej już chyba nie można - czym dzisiaj
      jest Kościół katolicki i katolicka religia. Bardziej pasuje mi taki komentarz -
      każdy, kto ma oczy do patrzenia, powinien zadać sobie trud, by je szeroko
      otworzyć. Postać o.Rydzyka bardzo ten trud umniejsza, bardzo pomaga zobaczyć
      rzeczywistość. Może zamiast zwalczać poczynania redemptorystów pozwolić im w
      pełni rozbłysnąć, pokazać z bliska, kim są duchowni katoliccy reprezentatywni
      dla polskiego, ale chyba nie tylko, Kościoła i katolicyzmu.
      I gdzie ta Twoja dobra religia, filozofie-eksdominikaninie?

      • gentile1 Re: Gdzie ta dobra religia,filozofie-eksdominikan 28.07.07, 19:58
        Nie jestem wierzący, mam gdzieś kler, Rydzyka uważam za przynudzającego
        półgłowka. Ale swego czasu postanowiłem skonfrontowac powszechną, obiegową
        opinie o rzekomwym zoologoicznym antysemityzmie szalejacym jakoby w stopniu
        straszliwym na antenie RM. W tym celu regularnie i metodycznie odsłuchiwałem
        cykliczne aydycje z głownym "prelegentem" od owej tematyki prof. J.R.Nowakiem.
        słuchałem, słuchałem, przecierałem uszęta do krwi a antysemityzmu ani na jote
        nie odnotowałem, mimo ze wyżymałem każde zdanie jak sprane skarpety. Wkurzyłem
        sie nie na żarty, to ja tu poświęcam swój cenny czas, wsłuchuje sie niczym
        nietoperz, tropie czujnie jak spieniony ogar i cały mój znój na marne. Co
        więcej, zuchwalstwo Nowaka posuneło się tak daleko że ...o zgrozo!!! moderował
        głosy słuchaczy którzy wykazywali lekkie tendencje do żydożerstwa. Piętnował te
        głosy i odcinał od nich wyraźnie a prowadzacy wywalał niesfornych słychaczy z
        anteny. Konia z rządem temu kto poda jakiś wiarygodny cytat z którego da sie
        wywieść konkluzję o "antysemityzmie" obecnym na falach RM. Chyba ze za
        antysemityzm uznamy zwykłe referowanie faktów, a to głownie robi J.R. Nowak.
        Wiekszosc ludzi którzy kultywują dogmat o antysemickości tej skądinąd
        nudziarskiej stacji nigdy jej nie słuchala i jedyne co robią to powielanie
        wszechobecnych przymiotników zwieńczonych rytualnym słowem kluczem-"nienawiść
        • toni25 Re: Gdzie ta dobra religia,filozofie-eksdominikan 28.07.07, 20:13
          Cytat z bloga dla fanów Radia Maryja
          glosrydzyka.blox.pl/html
          "To "Wprost" szatańska prowokacja
          Tak o. Rydzyk nazywa poniedziałkową publikację fragmentów jego wykładu dla
          studentów Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej.
          Redemptorysta nie wypiera się słów, że prezydentowa Kaczyńska to czarownica, a
          Lech Kaczyński go oszukał ulegając lobby żydowskiemu. Twierdzi tylko, że jego
          wypowiedź została wyrwana z kontekstu i nie zamierzał nikogo obrażać. A w ogóle
          to wszystko to robota szatana służącą odwróceniu uwagi od wielkiego sukcesu
          pielgrzymki Rodziny Radia Maryja do Częstochowy."

          Hi hi hi - a to mój szatański chichot.
          Oj, chyba mi się wyrwał z kontekstu...
    • mg2005 Re: Radio, co zgorszenie sieje 28.07.07, 21:03
      Tok FM, RMF, Radio Zet ?...
      • mg2005 Bartoś, Obirek - agenci udający zakonników... 28.07.07, 21:16
        • henryk131 **Tadeusz Rydzyk** agentem Putina? 28.07.07, 22:07
          otoz nikomu innemu jak Tadeuszowi Rydzykowi udalo sie rozdzielic nienawiscia
          polskie spoleczenstwo, a i co wydaje sie nieprawdopodobnym rowniez polski
          kosciol - mysle ze Putin nie marzylby nawet o tym
          powazne narazenie sie poteznemu lobby proizraelskiemu -Putin zaciera rece
          rewanz nienawisci i niecheci do Polakow w krajach ktore zabierajac swoim
          podatnikom sla miliardy euro do Polakow - radosc dla Putina
          ksenofobia w stosunku do polskich emigrantow w rewanzu za polski rasizm -
          swietnie
          nasuwa sie pytanie - komu sluzy Tadeusz Rydzyk, kto moze poszczycic sie pasmami
          radiowymi darowanymi przez Putina

          bardzo namawiam aby stanac na glowie i zdobyc ksiazke "Paranoja
          polityczna.Psychopatologia nienawiscsi" napisana przez dwoch naukowcow
          amerykanskich prof. R.Robinsa doradcy rzadu US w dziedzinie patologii
          polityczne oraz prof. J.Posta ze znanego Georgetown University specjalisty
          analizy osobowosci i zachowan politycznych
          jesli to sie nie uda w ostatni numer Polityki zawiera obszerna informacje o tej
          ksiazce
          m.in. autorzy omawiaja siedem elementow paranoi
          1 Podejrzliwosc
          2 Ksobnosc
          3 Mania wielkosci
          4 Wrogosc
          5 Lek przed utrata niezaleznosci
          6 Projekcja
          7 Myslenie urojeniowe
          SKAD MY TO ZNAMY ???
        • nick3 Czyi "agenci" - to już nieważne. Wiadomo:W R O G A 28.07.07, 22:47
          W sumie mogę ci być tylko wdzięczny, bo dostarczasz, mg2005, główny apologeto
          katolicki na forum.gazeta.pl, jeszcze jednego przykładu na moją tezę o
          paranoicznej strukturze chrześcijańskiego kosmosu duchowego.

          Strukturze stanowiącej istotę totalitarnej mentalności sektowej.

          Niestety, choćby po języku polityki, widzimy jak bardzo przenika ona myślenie
          Polaków!

          Rola tradycji chrześcijańskiej jest tu, moim zdaniem, nie do zignorowania.
    • nick3 Bojaźń Pana początkiem... prześladowania. 29.07.07, 08:13
      "Bojaźń Pana początkiem mądrości." - mówi starotestamentowe przysłowie.
      Ale gdy upowszechni się w społeczeństwie, biada tym, którzy jej nie podzielają!

      W oczach ludzi pobożnych, toczonych ukrytym Świętym Przerażeniem - nie mogą być
      nikim innym jak wspólnikami Śmiertelnie Zagrażającego Nikczemnego Wroga.

      I rzeczywiście - wystarczy pod tym kątem popatrzeć na dziwnie napastliwy styl
      reakcji wierzących na krytykę, by zobaczyć, że to tak działa.

      Na tym forum: tychik1, mg2005, husyta i donq.

      Wiele ich dzieli, poza jednym - są wyznawcami religii Ukrytego Przerażenia. I
      to wystarczy, by przy wszystkich różnicach temperamentu i wyznania działali
      bardzo podobnie.

      Niestety dokładnie to, co Polacy uznali za namową JPII za największe dobro -
      "jasne odróżnianie Dobra i Zła", które dla tej "jasności" potrzebuje sankcji
      sakralnej - dokładnie to jest największym rozsadnikiem wrogości w
      społeczeństwie!


      Polacy, nie ufajcie Prawicy. Ujmijcie się za Wrogiem.
      • donq Re: Bojaźń Pana początkiem... prześladowania. 30.07.07, 18:04
        > I rzeczywiście - wystarczy pod tym kątem popatrzeć na dziwnie napastliwy styl
        > reakcji wierzących na krytykę, by zobaczyć, że to tak działa.

        Masz zapewne jakies jeszcze inne sensowne rzeczy do "popatrzenia" oprocz
        insynuacji?

        I zapewne uwazasz, ze z twojej strony nie ma na co "popatrzec". Milo jest
        pozostawac w samozadowoleniu. Jak to mowia za kanalem - "ignorance is bliss".

        Ja mysle, ze opinie o strasznym Swietym Przerazeniu i podobne wiecej mowia o
        tobie niz o religii. Dla kazdego nieopetanego lewactwem jest jasne, ze mocno
        przesadzasz. Ja nawet twierdze, ze twoje "analizy" to typowe lapaj zlodzieja.
        Wrog "faszysta" i szlachetny bojownik o wolnosc stojacy naprzeciw siebie nad
        niezasypywalna przepascia to fundament twojego myslenia.

        Ja ci w tego nie wypominam, bo oczywiscie kazdy poglad ma wrogow, ale nie
        widzisz groteski wyznawcy lewackiego gnostycyzmu krytykujacego przeciwnikow za
        swoje ulomnosci ideologiczne (eufemizm)?

        Bo o to, ze gdy "upowszechni się w społeczeństwie, biada tym, którzy jej nie
        podzielają" mozna zasadnie podejrzewac bardziej ciebie, niz mnie.

        DonQ
    • tychik1 Re: Radio, do Nika :) 29.07.07, 21:48
      Zaczolem to wszystko czytac i tak wypunktowalem pare spraw troche w pospeichu
      wiec nieskladnie
      Nick :
      Czy katolicy, którzy chcą pozostać uczciwymi intelektualnie (czy choćby
      pokojowo nastawionymi - słuchającymi innych) ludźmi nie przeistaczają się
      prędzej czy później jakimś dziwnym trafem w "heretyków"? Przecież widzimy to
      codziennie od nowa na wielu przykładach.
      Tychik:
      Na jakich przykladach ?,podaj mnie choc jeden przyklad fanatyzmu,lub
      przeistczenia sie w herezje
      pl.wikipedia.org/wiki/Herezja
      Gd bys chcial mnie zaliczyc do heretykow ,to juz predzej ci powiem ze to ja
      ciebie
      tam odsylam( odstepstwo od Biblii)
      Rzucasz latwe ale bezpodstawne oskarzenia tylko dlatego zeby szybko nas
      osmieszyc .?
      Podobnie ma sie fanatyzm ktory nie SLUCHA zdnej krytyki.
      Natomiast wysluchanie jak my tu ciebie i po przemysleniu odrzucenie ,czy brak
      zgody
      z twoimi pogladami nie ma nic wspongo ! z fanatyzmem.
      Ludzie wiele slow rozumeja tylko potocznie,a malo kto sie zatrzymuje i
      zastanawia
      nad ich prawdziwem znaczeniem.
      Przeciwnicy kosciola wiedza o tym dlatego dobrze jest to co pisza rzdrabnac na
      czynniki peirwsze.
      Nick:
      Ileż można się zasłaniać mitem, że "chrześcijaństwo to coś świetnego, tylko
      nigdy go nie zrealizowano". Czy islamu też nigdy nie zrealizowano?

      Średniowiecze jest realizacją chrześcijaństwa w równym stopniu, co świat
      arabski realizacją islamu.

      Tychik:Nasza wiara tak naprawde to zrealizuje sie dopiero w Niebie,a tu
      jestesmy przlotnie i tak jakuy dla proby.
      Dalej twoje starchy ze beda gonic nas jak tgo drwala sa tylko strachami z
      innej epoki.
      Dwa ze Rzeczpospolita wtedy byla panstwem wielowyznaniowym wiec zapytaj sie
      twojego znajomego jak to pogodzic?
      Nick:
      Chrześcijaństwo jest w tym szczęśliwym dla siebie położeniu, że jego Ewangelie
      pisano w czasach, gdy o urządzaniu społeczeństw przez chrześcijan nawet nie
      mogło być mowy.

      Dlatego Ewangelie - inaczej niż np. Koran czy Talmud - nie zawierają żadnych
      dyrektyw dla władzy co do urządzenia prawa w chrześcijańskim społeczeństwie.

      Dyrektyw, które musiałyby być równie kompromitujące, jak te koraniczne -
      zważywszy na w sumie dość podobną wizję świata w obu księgach.
      Tychik:
      Juz z gory wiesz co by musialo byc?
      Jezus wieokrotnie mowil ze nie z tego swiata jest Jego Krolestwo.
      “Co Cesarskie Cesarzowi a co Boskie Bogu “
      I tu masz cala za przeproszeniem “dyretywe”,ktora probujesz nastraszyc swiat
      przed katolikami i Chrzescijanami. ; )
      Teraz Deboras Napisal:
      (Rydzyka) politycznych ambicji. Rydzyk cynicznie wykorzystuje Kościół do
      własnej walki politycznej
      Tychik:
      Juz Sw Pawel i Piotr potrafili sobie do nowej religi pozyskac wtedy nie tylko
      zwyklych ludzi ale rowniez dostojnikow rzymskich!Nie mialo o na celu walke
      polityczna czy o wladze ale umozliwienie i w koncu szerzenie Ewangeli.
      RYDZYK NIE WALCZY O WLADZE ,ALE IDZIE JAKO KAPLAN POSLAnY (JAK KIEDYS
      UCZNIOWIE) Z MISJA OD JEZUSA TEZ I DO POLITYKOW!
      Podobnie zreszta jak poprzez swoje media trafia to kazdej innej grupy
      spolcznej,czy w koncu naszych domow!
      nick3 26.07.07, 14:14 + odpowiedz


      Zadam pytanie, po którym już pewnie nikt z chrześcijan nie będzie chciał ze mną
      rozmawiać: Czy w Ewangelii nie ma nienawiści?
      Czy mentalność "moherowych beretów" nie jest aby właśnie szczerym i prostym
      podjęciem pewnych ważnych wątków mentalności Ewangelii i Ojców Kościoła?
      Ba, ewangelicznego Jezusa!!!
      Podstawowym napędem nienawiści jest bowiem paranoja ("za wszystkim stoi
      Układ!"). Otóż sądzę, że należy ona do istoty chrześcijaństwa.
      W kluczowym tekście, Ewangelii Jana, Jezus mówi do swoich uczniów, że "świat"
      ich nienawidzi, bo jego (Jezusa) 'pierwej znienawidził'. Bo uczniowie Jezusa
      są "Światłością", świat zaś jest "Ciemnością" i dlatego musi
      nienawidzić "Światłości" i prześladować ją.
      Chrześcijanin po prostu musi wierzyć, że jest nienawidzony.

      Tychik:
      My w to nie musimy wierzyc MY TO WIEMY I odczuwamy na wlasnej skorze,od
      samego poczatku az do dzisiaj.
      Czy sugerujesz ze chrzescijanstwo nie bylo przsladowane?
      Chyba zartujesz czy o droge pytasz?
      Obracasz tu kota ogone ,bo Jezus przepowiedzial nam dokladnie
      Przesladowania i nienawisc DO chrzescijan a nie na odwrot.
      Dalej Nick pisze:
      Jeśli jakimś trafem tej nienawiści nie widać, to tylko dlatego, że się
      diabolicznie ukrywa, by "zwieść" chrześcijanina i osłabić jego czujność.
      Tychik:
      Eeeeeeeech! Doprawdy ? ;) Nie wmawiaj nam choroby : )
      Znowu Nick:
      Wiara katoprawicy w "Układ" (a w USA - w 'lewaków') jest tylko świeckim
      przetłumaczeniem takiej wizji ("wierzący i tak wie, co o tym myśleć":)
      Jeśli RM jest chore, to może dlatego, że chrześcijaństwo w swoich korzeniach
      jest chore?
      I ujawnia się ten gorzki fakt, gdy gorliwe dusze, chcą je realizować "bez
      wybierania".
      Tychik:

      Ale zes nam tu walnol uzasadnienie jak dzik w sosne : )


      Tychik : moze ten fragmnt:
      Nienawiść świata. Świadectwo Ducha Świętego
      18 Jeżeli was świat* nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził. 19
      Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ
      nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat
      nienawidzi. 20 Pamiętajcie na słowo, które do was powiedziałem: "Sługa nie jest
      większy od swego pana"*. Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować.
      Jeżeli moje słowo zachowali, to i wasze będą zachowywać. 21 Ale to wszystko wam
      będą czynić z powodu mego imienia, bo nie znają Tego, który Mnie posłał. 22
      Gdybym nie przyszedł i nie mówił do nich, nie mieliby grzechu. Teraz jednak nie
      mają usprawiedliwienia dla swego grzechu. 23 Kto Mnie nienawidzi, ten i Ojca
      mego nienawidzi. 24 Gdybym nie dokonał wśród nich dzieł, których nikt inny nie
      dokonał, nie mieliby grzechu. Teraz jednak widzieli je, a jednak znienawidzili
      i Mnie, i Ojca mego. 25 Ale to się stało, aby się wypełniło słowo napisane w
      ich Prawie: Nienawidzili Mnie bez powodu*.
      26 Gdy jednak przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch
      Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie*. 27 Ale wy też
      świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku.

      Tychik: I dodatkowo polecam Ew Sw Jana 8:12
      Swiatlosc wobec ciemnosci
      Teraz Deboras napisal;
      Czytam Pismo trochę jakby przekraczając tekst, nie traktując
      go dosłownie. Może gdybyś czytał je nie tylko samym intelektem to inaczej
      Tychik:
      Ja nic nie przekrecam zreszto nie mam prawa! tylko czytam doslownie.
      Ne ma tez takiej potrzeby zeby cokolwiek przeinaczac ,a tego jak wiemy domagaja
      sie od nas nasi przeciwnicy -delikatne mwiac.
      Nick :
      Chrześcijaństwo przypisuje najgorsze intencje tym, którzy nie chcą go przyjąć.
      Uprawia swoisty "rasizm duchowy": dzieli ludzkość na dwa gatunki "Nowe
      Stworzenie" (głównie chrześcijan:) i "synów ciemności" - tych, którzy nie chcą
      przyjąć nowej wiary.
      Tych drugich de facto pozbawia człowieczeństwa (no, miłosiernie się "za nich
      modli", bo jeszcze mogą zostać chrześcijanami:) - ale czyż panie z RM nie
      realizują dokładnie właśnie tej postawy?)
      deboras napisał:
      > do istoty chrześcijaństwa należy przełamanie obcości i lęku
      Tak wierzą ci, którzy chcą przy nim pozostać. Ale czy istoty jakiegoś realnego
      zjawiska nie należy badać (psychologicznie, socjologicznie), a nie dekretować
      optymistycznymi hasłami, które może są tylko sloganem?

      Ja myślę, że ponura i podejrzliwa tonacja Nowego Testamentu nie przypadkiem
      zaowocowała społeczeństwami przypominającymi poprawczak.

      Może warto pozbyć się obowiązku uwielbienia dla Ewangelii, to wtedy lepiej się
      ją zrozumie?
      Tychik:Jeszcze raz z tego fragmentu:
      22 Gdybym nie przyszedł i nie mówił do nich, nie mieliby grzechu. Teraz jednak
      nie mają usprawiedliwienia dla swego grzechu. 23 Kto Mnie nienawidzi, ten i
      Ojca mego nienawidzi. 24 Gdybym nie dokonał wśród nich
      • tychik1 Re: Radio, do Nika :)To oczywiscie nie radio 29.07.07, 21:59
        tylko ja do Nika
        Może warto pozbyć się obowiązku uwielbienia dla Ewangelii, to wtedy lepiej się
        ją zrozumie?
        Tychik:Jeszcze raz z tego fragmentu:
        22 Gdybym nie przyszedł i nie mówił do nich, nie mieliby grzechu. Teraz jednak
        nie mają usprawiedliwienia dla swego grzechu. 23 Kto Mnie nienawidzi, ten i
        Ojca mego nienawidzi. 24 Gdybym nie dokonał wśród nich dzieł, których nikt inny
        nie dokonał, nie mieliby grzechu. Teraz jednak widzieli je, a jednak
        znienawidzili i Mnie, i Ojca mego. 25 Ale to się stało, aby się wypełniło słowo
        napisane w ich Prawie: Nienawidzili Mnie bez powodu*.
        26 Gdy jednak przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch
        Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie*. 27 Ale wy też
        świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku.

        Tychik(pisze jako ogolny przyklad)
        To ma sie nijak o tego swiata ,a wam niewierzacym o to
        przedewszystkim chodzi.
        Jezus zaliczyl ich do grzesznych I podaje to do wiadomosci.Twoja nasza sprawa
        jest jak to odbierasz.
        Grzech lezy codziennie na progu twojego domu I tylko od ciebie zalezy czy go
        kopniesz czy tez podniesiesz?
        My was mozemy tylko nawracac jesli chcecie sluchac ,
        a jesli nie to mamy otrzepac proch.
        Wy zadacie od nas akceptacji tego co jest zle lub niezgodne z nauka Chrystusa.
        My z jasnych powodow nie mozemy wam tego dac
        I tu zaczyna sie nienawisc i proby przekrecania Bibli .
        Ale o co ta nienawisc to ja nie wiem?
        “znienawidza mnie bez powodu”
        Bojażń Pana początkiem... prześladowania.

        29.07.07, 08:15
        Nick:


        "Bojaźń Pana początkiem mądrości." - mówi starotestamentowe przysłowie.
        Ale gdy upowszechni się w społeczeństwie, biada tym, którzy jej nie podzielają!

        W oczach ludzi pobożnych, toczonych ukrytym Świętym Przerażeniem - nie mogą być
        nikim innym jak wspólnikami Śmiertelnie Zagrażającego Nikczemnego Wroga.

        I rzeczywiście - wystarczy pod tym kątem popatrzeć na dziwnie napastliwy styl
        reakcji wierzących na krytykę, by zobaczyć, że to tak działa.

        Na tym forum: tychik1, mg2005, husyta i donq.

        Wiele ich dzieli, poza jednym - są wyznawcami religii Ukrytego Przerażenia. I
        to wystarczy, by przy wszystkich różnicach temperamentu i wyznania działali
        bardzo podobnie.

        Niestety dokładnie to, co Polacy uznali za namową JPII za swoje największe
        dobro - "jasne odróżnianie Dobra i Zła", które dla tej "jasności" potrzebuje
        sankcji sakralnej ("Dekalog") - dokładnie to jest największym rozsadnikiem
        wrogości w społeczeństwie!


        Polacy, nie ufajcie Prawicy. Ujmijcie się za Wrogiem.

        Tychik:Ha HA he ho biore przerwe

        Nick:
        Chrześcijaństwo - nawet to "osobiste" - ma cechy schizofreniczne.

        Bierze się to stąd, że ewangeliczny Jezus głosił miłość nieprzyjaciół (postawę
        prawdopodobnie buddyjską) ale sam jej nie potrafił realizować. Jednocześnie
        bowiem z głoszeniem tej miłości surowo "nazywał zło po imieniu" i ukazywał
        jego "szatańskie korzenie".

        Tychik
        Sam piszesz ze nazywal zlo po imieniu a jak mial je nazwac?
        Pewno bys chcial zeby znowu jakis wykret z Biblii zrobic?
        Nick:
        Samo nieużywanie fizycznej przemocy wobec wrogów nie jest jeszcze miłością
        nieprzyjaciół. Osąd moralny jest równie potężnym odrzuceniem człowieka.
        Tychik:
        Ty wy byscie chcielizebym ja my I Jezus sadzili was TYLKO dobrze I to bez
        wzgledu na czyny?
        (nie tyle ja (my)sadzimy bo nam nie wolno tylko Jezus Bog)
        To co pisalem wyzej oczekujesz od nas rzeczy niemozliwej.
        Troche jestesce jak male dzieci ktore nie rozumieja
        ze nie wszystko im wolno : )
        Nick:
        Ewangeliczny Jezus odpowiedział nienawiścią na nienawiść. (Wystarczy porównać
        opisy reakcji Buddy czy buddyjskich świętych na ludzką niegodziwość i
        prześladowanie).
        Tychik:
        Bzdury opowiadasz ,gdyby odpowiadal nienawiscia to nie pozwolilby sie
        ukrzyzowac !
        Wyrazem tej ewangelicznej nienawiści jest idea stojącego za różnorodnymi
        objawami zła - Perfidnego Wroga ("Ojca Kłamstwa").
        Jan8-42
        42 Rzekł do nich Jezus: «Gdyby Bóg był waszym Ojcem, to i Mnie byście miłowali.
        Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie
        posłał. 43 Dlaczego nie rozumiecie mowy mojej? Bo nie możecie słuchać mojej
        nauki. 44 Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca. Od
        początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy
        mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa. 45 A ponieważ
        Ja mówię prawdę, dlatego Mi nie wierzycie. 46 Kto z was udowodni Mi grzech?
        Jeżeli prawdę mówię, dlaczego Mi nie wierzycie? 47 Kto jest z Boga, słów Bożych
        słucha. Wy dlatego nie słuchacie, że z Boga nie jesteście».
      • tychik1 Re: Tychik,do Nika 3 :) 29.07.07, 22:21

        Miłość nieprzyjaciół nie stworzyłaby takiej "trzeźwej w swej przenikliwości"
        idei.
        Tychik:
        Znasz to ze dla przyjaciela jest lepsza najbardziej gorzka prawda niz
        najbardziej prawdomowne klamstwo.
        Prawda tylko cie przyjacielu wyzwoli ,prawda prosto w oczy ,a klamstwo
        oczywiscie pograzy.
        Nie rozumesz tego ?
        Nick:
        Stąd wspomniana przeze mnie schizofrenia wpisana w istotę chrześcijaństwa,
        owocująca dziwnie krwawymi i bezlitosnymi postawami w dziejach religii miłości
        i biografiach jej najszczerszych wyznawców.
        Tychik:Nie chce juz pokazywac palcem
        Nick:
        Ø Jezus nie wierzy we Wroga. Jezus go dostrzega
        > jako rzeczywistość. Nie głosi agresji przeciwko niemu, ale wzywa do pokonania
        > dobrem.

        Uważać, że istnieje ktoś zasługujący na nieodwołalne odrzucenie - to
        nienawidzić.

        Piszesz "nie wierzy lecz dostrzega", lecz takie "dostrzeganie" wcale nie jest
        (nie może być) czymś zupełnie pozbawionym "wkładu osobistego". By postrzegać
        kogoś jako absolutnego Wroga - trzeba nienawidzić.

        Bo można podobno zdobyć poczucie, które wyraża Dhammapada (buddyjski tekst
        starszy od chrześcijaństwa): "Nie ma wrogów".

        Tak prawdopodobnie musi to czuć owa "miłość nieprzyjaciół"

        Nie można kogoś, wobec kogo przeżywasz miłość, uważać za wroga (a już na pewno
        za Wroga).

        Tymczasem nauczanie Jezusa demaskujące za każdym okruchem "zła" (a widzieć miał
        ich wg Ewangelii niemało, bo podobno wymagania moralne miał wysokie)
        wspólnictwo z Ojcem Kłamstwa - czyniło praktycznie z wszystkich ludzi (tak to
        widział Paweł) wspólników Wroga.

        > Nie głosi agresji przeciwko niemu, ale wzywa do pokonania
        > dobrem.

        No to, co to w takim razie znaczy "pokonać" (choćby "dobrem")? Myślę, że takie
        wojownicze metafory są nieprzypadkowe.

        Myślę, że okrywają one pewną istotną nieszczerość owego "pokonywania dobrem"
        (do której zarówno "autentyczni chrześcijanie", jak i radiomaryjne
        panie "modlące się za ciebie" nijak nie chcą się przyznać).

        Otóż Wróg w opinii Boga Ewangelii zasługuje na "zatracenie" (dobrze jest by go
        spotkało Zło).

        Istnieje więc ktoś, z kim jakakolwiek solidarność jest zabroniona. A co więcej
        obowiązuje wobec niego podzielanie owej Bożej nienawiści (przeświadczenie, że
        dobrze aby kogoś spotakło Zło - to nienawiść).

        Zakaz solidarności wobec kogokolwiek (choćby "Wroga") to precedens, który
        wystarczy, by podważyć wszelką solidarność metafizyczną - także między ludźmi.

        W państwie, które ma Wroga, wspólnikiem Wroga może w każdej chwili okazać się
        każdy.
        Tychik:
        W tym poscie mowisz o szatanie a nie o czlowieku ktorego nalzy wyrwac z
        mocy tego pierwszego.
        To on szatan ojciec klamstwa jest tez wrogiem
        Czlowieka I Boga.Pokonac go mzemy wlasnie ze dobrem.
        Jezus pokonal swoja ofiara smierc pieklo I szatana.
        Przestrzegam cie tylko ze zblizasz sie do obrony szatana!
        W zasadzie juz bronisz szatana.
        Ktorys z biskopow chyba Pieronek(przepraszam jesli pomylilem) twierdzil ze
        za szatana tez sie nalezy modlic :)
        Dla mnie jest to juz masoneria.
        Nick:
        Ale nie wolno personifikować Zła i tym sposobem czynić kogoś "zasługującym na
        Przekreślenie" ("Dobrze, by go Zabić", nawet jeśli uprawnionym do tego miałby
        być "tylko Bóg")
        Tychik:
        Kto to powiedzial Chrystus czy wymysly Nika?
        Nick:
        Ponieważ jednak i ty jakoś jesteś jego owocem - jeszcze przez rok nie wytnę
        winnicy!;-)))
        Tychik:Nie winnicy tylko drzewka ktore ne daje owocow,
        No co ty bys zrbil na miejscu ogrodnika?
        Nick:
        (fragmenty z kilku wpisow)
        Chodziło mi o Nieprzyjaciela Boga (Szatana
        Ocena moralna, choćby warunkowa czy hipotetyczna (potępienie "grzechu a nie
        grzesznika" jest formą zemsty.
        Mówiąc zwięźle: Moralność jest nienawiścią. A także (co ciekawe) nienawiść
        (wszelka!) jest... moralnością.
        Sumienie" (oskarżające) jest raną zadaną człowiekowi przez społeczeństwo.

        Wierzę, że należy i można ją wyleczyć (nie trzeba tu niczego "wyrywać". Nie
        księdzuj:).

        "Sumienie" jako emocja dzieląca człowieka na dobro i zło ("godne śmierci") nie
        jest potrzebne ani by intymnie przejąć się innym człowiekiem, ani by dążyć do
        lepszego społeczeństwa.

        WRĘCZ TYM CELOM SZKODZI!

        Sumienie, które jest potrzebne, to empatia

        Deboras apisal:





        Ø sumienie to moralna świadomość, swoisty zmysł moralny, empatia byłaby
        bez
        > niego niemożliwa.

        Cóż - myślę przeciwnie. Uważam wręcz, że empatia jest jedynym źródłem ważnych
        odczuć moralnych - choć do żadnych systemów etycznych czy aksjomatów nie
        prowadzi w sposób bezwzględny.

        > Gdyby zaś sumienie było produktem społecznym (jakimś superego) to
        > empatia o której mówisz, byłaby tylko atrapą.
        Nick:
        A to niby dlaczego!

        Zupełnie inne jest psychologiczne źródło "moralnej" awersji do siebie (ze
        względu na jakieś przeszłe postępowanie, niż empatii.

        Jest to zupełnie inny rodzaj motywacji. Produkuje inny typ osobowościowy. I
        inny rodzaj społeczeństwa.

        Moim zdaniem nie wyzwoliłeś się z biblijnego moralizmu. Który jest "skażeniem"
        zachodniej duchowości i to niestety głębokim.

        To w gruncie rzeczy dlatego większość humanistycznych autorów chrześcijańskich,
        na których się powołujesz, jest zawieszona w prawach do nauczania (wyjatkami są
        bodaj tylko ci, którzy nie żyją:)

        NICK:


        Uważam, że człowiek, któremu trzeba zakazywać zabijania, już jest
        charakteropatą i zakaz nie na wiele mu się przyda (W krajach - bogatych! np.
        Tychik:
        Bez przepisow drogowych samochod i czlowiek (na drodze zycia)daleko nie pojada!
        Jesli czlowik nie ma sumienia ,Boga przepisow,moralnosci,
        To co mu zakazuje zabijac?
        Mysle ze tu celowo nie przyznajesz sie do swojej "prawdy" : )
        Tak chcesz miec "prawo" do zabijania tylko narazie boisz sie do tego przyznac.
        Po wyrwaniu z czlowieka tych wszystkich morale co wyzej,
        szatan bedzie chcial dokonczyc dziela tyle ze czlowieka trzeba na to
        odpowiednio "przygotowac" prawda?
        Na dzisiaj musicie sie zadowolic zabijaniem nienarodzonych czy eutanazja.
        Narazie tyle bo juz mam dosyc!
    • adepoju Radio, co zgorszenie sieje 30.07.07, 01:38
      Toż Gazeta Wyborcza i media Rydzyka (Radio Maryja, Nasz Dziennik) to są
      bliźniacze, siostrzane media. Ideologie wprawdzie przeciwstawne, ale metody
      łgania, manipulacji, naciągania, kreowania sztucznej rzeczywistości, nienawiści
      do przeciwników politycznych itd. są IDENTYCZNE. Kto tego nie widzi, jest ślepy
      jak świeżo urodzone kocię...
      • srul Re: Radio, co zgorszenie sieje 30.07.07, 18:54
        adepoju napisał:

        > Toż Gazeta Wyborcza i media Rydzyka (Radio Maryja, Nasz Dziennik) to są
        > bliźniacze, siostrzane media. Ideologie wprawdzie przeciwstawne, ale metody
        > łgania, manipulacji, naciągania, kreowania sztucznej rzeczywistości,
        nienawiści
        >
        > do przeciwników politycznych itd. są IDENTYCZNE. Kto tego nie widzi, jest
        ślepy
        >
        > jak świeżo urodzone kocię...

        Swięte słowa, a już myślałem że nikt poza mną tego nie widzi. Ale przyznać
        trzeba ze przy okazji sprawy Arcykapusia K_utassusa Wielgusa oba obozy zwarły
        szeregi i utworzył dosć egzotyczny antylustracyjny sojusz.
    • wojtek_2000 temu, co zgorszenie sieje 23.08.07, 14:33
      > A nauka Jezusa w tej kwestii jest surowa: "Kto by się stał powodem
      > grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu
      > byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi
      > morza" (Mt, 18,6). Strzeżcie się więc biskupi, strzeż się
      > prowincjale.

      A nauka Jezusa w tej kwestii jest surowa: "Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a
      wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego" (Łk 9, 62). Strzeż się
      więc ex-padre.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka