nick3
26.07.07, 02:37
Przychodzi mi do głowy takie pytanie (dla wielu zapewne do odrzucenia na
starcie): a może Rydzyk to po prostu chrześcijaństwo?
Zgoda, trochę zgrzebne. Ale czy może ono być inne (zwłaszcza w skali
społecznej), żeby skutecznie pozostać tym, czym było dotychczas?
Czy "kościół Rydzyka" nie jest aby "katolicyzmem realnym"?:) - jedyną możliwą
społeczną realizacją w dzisiejszej Europie takiej wizji kultury, jaką
przedstawili JPII i BXVI?
Jedynej wizji człowieka wiernej tradycji nauczania chrześcijańskiego (jak,
może nie bez racji, obaj zapewniają). Wizji jednakowoż goniącej w piętkę
(czego fenomen Rydzyka wyraźnym symptomem).
Czy Rydzyk (pomijając plebejski styl - dostosowany do odbiorcy) nie jest po
prostu wiernym spadkobiercą mentalności i stylu twórców chrześcijaństwa,
ewangelistów, pierwszych męczenników, Ojców Kościoła i wybitnych
średniowiecznych kaznodziejów? Głoszących Miłość i Karę napastliwych
fanatyków. Czy to aby nie właśnie on (a w innych aspektach np. amerykańscy
fundamentaliści) jest po prostu bliski ich sposobu myślenia
("nieokrojonego":)))
Czy katolicy, którzy chcą pozostać uczciwymi intelektualnie (czy choćby
pokojowo nastawionymi - słuchającymi innych) ludźmi nie przeistaczają się
prędzej czy później jakimś dziwnym trafem w "heretyków"? Przecież widzimy to
codziennie od nowa na wielu przykładach.
Czy słowa JPII wypowiedziane do Rydzyka podczas audiencji dla kierownictwa RM
brzmiące "Tak trzymać - i nie popuszczać!" nie są po prostu szczerym wyrazem
jedynego stosunku, jaki tradycja chrześcijańska może mieć dziś do cywilizacji
Europy?
Z którą jej drogi się rozeszły.