Dodaj do ulubionych

Kiepscy sąsiedzi

09.08.07, 16:14
Prawda jest taka ze rodacy maja w glebokim uszanowaniu ludzi ktorych
nie znaja, lub znaja slabo (z widzenia). Zreszta pamietam moj szok
po przyjezdzie do USA gdy obcy ludzie zaczeli mi mowic "hi" czy "how
you doing" w windzie, pracy itp. Z drugiej strony gdy Polacy juz
kogos poznaja to z reguly wiezi te sa duzo glebsze niz powierzchowna
pogaduszka z sasiadem n/t koszenia trawnika :-)
Pozdrowienia dla wszyskich rodakow w kraju i poza granicami.
Obserwuj wątek
    • cinek_2000 Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 07:36
      w mniejszych spolecznosciach,
      na mniejszych, nowych osiedlach sytuacja wyglada calkiem inaczej;
      • frant3 Kargul i Pawlak 16.08.07, 07:56
        To byli sąsiedzi... Łączyła ich więź - na śmierć i życie.

        --
        Frant
        • solveik Re: Kargul i Pawlak 16.08.07, 12:23
          A ja mam takich sąsiadów, że sama ich bym zabiła. Patologia goni patologię i to
          w samym rynku. Co dzień dzwonie na Straż Miejską bo mi pijoki odlewają się w
          bramie i robią libacje na schodach.
          • sniperslaststand Bardzo podoba mi się ten artykuł 16.08.07, 13:44
            Bardzo podoba mi się ten artykuł. Takich promujących dobre zwyczajne
            i wzajemną życzliwość publikacji powinno być jak najwięcej.


            Stan rzeczy jest zasadny: większe zabieganie czy większa nieufność
            wobec postronnych (niestety często zasadna) hamuje dobre sądziecie
            relacje, ale taki dobry artykuł zawsze coś pomoże.
            • konra2 panie odwiedzajo sie aby sluchac Radyja Maryja 16.08.07, 14:02
              nie widze innych powodow dla takich schadzek
      • wal.do Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 09:55
        Uważam, że to czy się mówi czy nie mówi "Dzień dobry" sąsiadom, to kwestia kultury osobistej, wychowania, tzw.kindersztuby co często (zazwyczaj?) łączy się ze środowiskiem.
        Faktycznie w W-wie jest z tym kiepsko, bo dzisiejsza W-wa to w znacznej większości tzw. ludność napływowa. Ambitna, chcąca się wyrwać "ze swojej wsi", z lekka wystraszona, nie umiejąca się zachować w codziennej sytuacji, ale w obcym środowisku. Im więcej nabywają pewności siebie, tym łatwiej przychodzi im mówić "Dzień dobry" sąsiadowi zamiast idiotycznego "dziękuję" (za co?) przy wysiadaniu z windy ;)
        Sam uparcie mówiłem "Dzień dobry" do człowieka, który się właśnie co wprowadził na moją klatkę, chociaż to on powinien jako nowoprzybyły pierwszy mi się ukłonić (o różnicy wieku nie wspomnę). Dłuższy czas udawał, że mnie nie widzi, ale w końcu chyba głupio mu się zrobiło albo nie mógł tak stale głowy odwracać ;) Potem, gdy zagadałem z jego żoną okazało się, że przyjechali z niewielkiego miasta z kieleckiego, mąż dostał pracę w stolicy, znacznie lepsze zarobki. Cóż... dość znamienne objawy ;)
        • mitreades Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 12:59
          Problem z sąsiadami jest częścią szerszej całości w tym kraju. We wszystkich
          badaniach socjologicznych Polacy wypadają na ostatnim miejscu w Europie, jeśli
          chodzi o zaufanie do współobywateli. Polak ufa najbliższej rodzinie, czasem paru
          przyjaciołom, natomiast ma zero zaufania do wszystkich spoza tego kręgu. Dla
          Polaka inny Polak to potencjalny wróg, a np. dla Amerykanina inny Amerykanin to
          potencjalny przyjaciel. Na Zachodzie nieznajomi ludzie często uśmiechają się do
          siebie nawzajem, zagadują, w Polsce - prawie nigdy. Szwedzi to naród, którego
          członkowie mają poczucie wspólnoty, postrzegają się jako ogólnonarodowy team,
          który chce czegoś wspólnie dokonać (w Szwecji wszyscy mówią do siebie per "ty").
          A Polacy są nadęci i chodzą z naburmuszonymi minami.
        • anna9977 Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 16:33
          W tej czesci Stanow gdzie ja mieszkam jest moim zdaniem bardzo
          ladny zwyczaj: nowych sasiadow zwykle w dniu przeprowadzki wita sie
          talerzem ciastek domowej roboty i podaniem informacji takich jak
          kolekcja smieci , poczta etc. wymiana telefonow .
          Niektore ulice maja zwyczaj Party Kazdy przynosi potrawe CO w garku
          A jeden ze siadadow wystawi stol czy dwa na podworzu i np papierowe
          talerze Je sie co sie chce i roamawia sie z kim sie chce. Cudownie
          to dziala a co zdumiewajace dla mnie prawie zawsze nie ma
          powtorek i wszystko gra.
        • jazzmatazz2000 Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 16:56
          Masz racje! Kulture osobista, ktorej przejawem jest
          np.mowienie 'dzien dobry' sasiadom, wynosi sie z domu. Uczyli mnie
          tego dziadkowie i rodzice, wlasnie w Warszawie! Jako Warszawiaka od
          pokolen rani mnie obiegowa opinia o nas jako o za przeproszeniem
          chamach. I chyba masz racje, ze to ludnosc naplywowa nie potrafi sie
          znalezc w nowej sytuacji (skad maja wiedziec, ze przy wsiadaniu do
          windy nalezaloby sie przywitac, skoro u siebie windy nie mieli ? ;-)
          Przepraszam, moze generalizuje... i tak pewnie mi sie oberwie za
          moja warszawska dume ;-)
    • clyde223 Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 08:23
      A ja mam świetnych sąsiadów. Zacząłem w tym roku budowę domu na wsi. Byłem dla
      nich obcym człowiekiem, a przyjęli mnie jak brata. Bez nich moje życie byłoby
      znacznie trudniejsze. Dziękuję, nie wiem jak Wam odpłacę za te złote serduszka.
      Pozdrawiam!
      • vikina1 Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 08:34
        Ja wole sie nie spoufalac.Dopiero odetchnelam odkad moja sasiadka
        sie wyprowadzila.Przesiadywala u mnie calymi dniami, mimo, ze mam
        dzieci i inne obowiazki.Wpychala mi swojego syna na "pol godz"a
        biedny bawil sie u mnie az zmeczony usnal.Jedyne co sie nauczylam
        przy niej to mowic nie i upominac sie o swoje.
        • jednorazowy3 Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 08:38
          jak syn sąsiadki nie opitalał Ci lodówki to w zasadzie w czym problem
    • rozowa_papuga Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 08:53
      Tak to niestety wyglada. Mieszkalam w 10 pietrowym bloku, budynek
      byl nowy, nikt nikogo nie znal i nie zna do dzisiaj choc minelo
      sporo lat. Sa ludzie ktorzy nie wiedza jak sie zachowac,
      powiedzenie ,,dzien dobry'' to zbyt duze poswiecenie (dla ich strun
      glosowych?).Nie znosze jezdzic winda, te przeciagajace sie
      milczenie...
      Mi sie wydaje, ze tacy sa rzeczywiscie mlodzi Polacy, malo
      komunikatywni, nieufni, zahukani.Moze to tez kompleksy, strach przed
      ocena. Boja sie kontaktow z innymi. Nie wiem, moze to wina
      internetu, czat room'ow, forum?
      Przykre, ze w razie pozaru beda nikle szanse, ze ci ktos pomoze, czy
      zadzwoni na policje, gdy maz sasiadki bedzie sie nad nia znecal...
      • wal.do Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 09:58
        rozowa_papuga napisała:

        > Przykre, ze w razie pozaru beda nikle szanse, ze ci ktos pomoze, czy
        > zadzwoni na policje, gdy maz sasiadki bedzie sie nad nia znecal...

        Z tym pożarem to przesada. Zazwyczaj bardzo szybko integrujemy się (jednorazowo, "akcyjnie") w obliczu zagrożenia, tragedii.
        Ale, że bicia żony czy dzieciaków nikt nie zgłosi to tak.
    • franiozabrze Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 08:55
      Ja niestety musze napiasać mniej pozytywną opinię.To osiedle bozywerk Zabrze Biskupice.80% bezrobocie i w 100% polityka prorodzinna.Mieszkamy tu żeby oszczędzać na coś lepszego.Jest tanio ale koszmarnym kosztem.Mysleliśmy że możemy tu jakoś przeczekać,pracując zaoszczędzić.Ale jakość życia tutaj to tragedia.Czujemy się jako jedyni pracujący.Jak idioci wracający z pracy czy treningu wieczorem.Ludzie tu całymi dniami siedzą albo w oknie albo na murku.Piją piwo,wino i politykują,narzekają.Wiecznie głośna muzyka.Nie możecie sobie wyobrazić co to jest słuchać przez 3 godziny tej samej piosenki.Zresztą to jakoś inaczej jest jak z każdej strony każdy puszcza głośno muzykę.Ostatnio od mojej narzeczonej umarł dziadek i w następną noc okradli mu piwnice.Bez komentarza.Tearaz wakacje i szaleją dzieciaki-gnojki-ziomale-gangsterzy-czycokolwiektam.Czyli standart idziesz sam podbiega z 10-15 takich i od razu wiadomo co.Policja na sam dźwięk bozywerk to...bez komentarza.Nie wiemy jak długo tu wytrzymamy.Ja niewidzę żeby zanosiło sie na zmiany.Z tego co zauważyłem to ci ludzie się świetnie bawią.Polityka prorodzinna "żondzi".Dzieciaków niektórzy mają po 8-14.Pomoc społeczna...bez komentarza.Od września znowu będą treningi to jakoś to będzie wychodze z domu o 7 wracam o 21 to jakos to jest.Właśnie tak tu wyglądają sąsiedzi.Ale już za niedługo będę mógł sprostować moje słowa jak zamieszkamy gdzieś indziej.Pozdrawiam wszystkich w podobnej sytuacji.Jak mawia moja babci "bo burzy zawsze jest tęcza" czyli będzie dobrze.
    • filar_zf Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 08:56
      Ostatnio na klatce powiedziałam "Dzień dobry " do starszego Pana,
      którego pierwszy raz widziałam. odpowiedział, ze mnie nie zna.
      Odpowiedziałam, ze ja go też nie ale dobre wychowanie wymaga pewnych
      form. Oczywiście wrzasnął na mnie, ze nie będę go uczyć. Okazuje
      się, ze przychodzi do mojej sąsiadki, ja z uporem maniaka się z nim
      witam, on z takim samym samozaparciem mi nie odpowiada. Żyć nie
      umierać!!
      • e_lizabeth Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 09:10
        Mój sąsiad podaje wszystkich naokoło do sądu. I nie da się z nim
        zagadać i normalnie rozwiązac sprawę, bo głuchawy albo udaje, a jego
        syn z uporem maniaka twierdzi że ojciec ma rację. I ciekawe że te
        sprawy przegrywa, ale niestety uprzykrza tym zycie innym. Teraz
        padło na mnie :((
      • wal.do Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 10:04
        filar_zf napisała:

        > ja z uporem maniaka się z nim
        > witam, on z takim samym samozaparciem mi nie odpowiada.

        Z chamstwem należy walczyć "siłom i godnościom osobistom", więc może kiedyś gość zmięknie w wyniku Twoich działań.
        Powodzenia i wytrwałości. Kultura, to również kulturalne zachowanie pomimo ewidentnego braku kultury z drugiej strony ;)
        • filar_zf Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 14:26
          wal.do napisał:

          > Z chamstwem należy walczyć "siłom i godnościom osobistom", więc
          może kiedyś goś
          > ć zmięknie w wyniku Twoich działań.
          > Powodzenia i wytrwałości. Kultura, to również kulturalne
          zachowanie pomimo ewid
          > entnego braku kultury z drugiej strony ;)

          Wal.do toteż nie mam zamiaru poprzestać! Chociaż przewiduję marny
          skutek :) Co do windy to smieszy mnie popłoch w oczach innych kiedy
          sie witam wsiadając do niej. Chyba według nich powinni ubrać mnie w
          kaftanik :) pozdrawiam
    • mary_elx Kiepscy, Paździochy, Radio Maryja i Ubeki 16.08.07, 09:13
      Wszystkie te panie sąsiadki wyglądają mi na moherówy słuchające
      radia maryja, a sąsiedzi na wścibskich byłych ubeków i ormowców. Kto
      normalny chodzi pożyczać cuker do sąsiada, kiedy osiedlowe sklepy są
      otwarte do 22! Po co prosić o pomoc w remocie - dzisiaj się
      wynajmuje firmę do remontowania i PŁACI.
      • jot6 Re: Kiepscy, Paździochy, Radio Maryja i Ubeki 16.08.07, 09:25
        poczekaj,jak będziesz starsza/y i chora/y,i nie będziesz mógł/mogła
        wyjśc do tego osiedlowego sklepu otwartego do 22,nigdy nie
        wiadomo,kiedy ktoś może być ci potrzebny.A samemu nie można komuś
        pomóc?
      • 1maja1 Re: Kiepscy, Paździochy, Radio Maryja i Ubeki 16.08.07, 09:26
        Aż 40 proc. mieszkańców Mazowsza (i Łódzkiego) nie sądzi, że
        sąsiadom wypada chociażby mówić "dzień dobry"!
        NO COMMENTS!!!
      • jednorazowy3 Re: Kiepscy, Paździochy, Radio Maryja i Ubeki 16.08.07, 09:27
        z tym cukrem i sola to obecnie faktycznie bezsensowne porownanie

        skoro sklepy stoja co 200 metrów to sie po prostu idzie kupic do sklepu a nie do sasiada

        ogromna liczba ludzi remontuje sobie samemu bo przy niskich pensjach mija sie z celem zatrudnianie kogos innego
      • wal.do Re: Kiepscy, Paździochy, Radio Maryja i Ubeki 16.08.07, 10:08
        mary_elx napisała:

        > Wszystkie te panie sąsiadki wyglądają mi na moherówy słuchające
        > radia maryja, a sąsiedzi na wścibskich byłych ubeków i ormowców.

        Wygladają, ale czy są czy to tylko Twoja interpretacja? ;)

        mary_elx napisała:
        > Kto
        > normalny chodzi pożyczać cuker do sąsiada, kiedy osiedlowe sklepy są otwarte do 22!

        A tak, dla podtrzymania stosunków dobrosąsiedzkich. Ten cukier to tylko przykład, ale czasem warto kogoś zapytać co słychać?

        mary_elx napisała:
        > Po co prosić o pomoc w remocie - dzisiaj się
        > wynajmuje firmę do remontowania i PŁACI.

        Jak się ma KASĘ to się PŁACI. A co zrobić jak ktoś ma ograniczone fundusze? Pamiętaj, że są ludzi zarabiający mniej niż Ty.
        • robert.zimnicki dobry narybek na egoiste i egocentryka 16.08.07, 12:58
          Twoj rozmowca, ktorego skomentowales/as to dobry narybek na odmienca i zosie samosie

          ale w dobie internetu, samochodow i kasy nie ma sie czemu dziwic, ze niektore
          indywidua staraja sie byc ponadprzecietne i wydaje im sie ze sa piekne, madre i
          wspaniale

          a tu nagle bec i skonczyla sie mlodosc, skonczyly sie pieniazki i co? teraz
          potrzeba by z kims pogadac, z kims pobyc choc przez chwile? a tu psinco -
          sasiedzi, ktorych sie mialo w d.pie maja nas tez....

          i zaczynamy dziczec, mosci piekna mlodziezy (i bogata, a przez to
          samowystarczalna)....



          wal.do napisał:
          • ajotbe Re: dobry narybek na egoiste i egocentryka 16.08.07, 15:04
            a rodzina to niby gdzie?
    • albania1 Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 09:26
      Młodzi ludzie nie tylko nie mówią dzień dobry sąsiadom, ale też nie
      mówią dzień dobry przychodząc do pracy. Ostatnio zatrudniono u nas 4
      osoby, po studiach, mają po ok.25 lat i nikt z nich nie tylko się
      nie wita jak spotka kogoś w windzie czy na korytarzu, ale nawet nie
      odpowiada innym na przywitanie. Każdy z nich pochodzi z innego
      rejonu polski, więc raczej nie chodzi o jakieś zwyczaje regionalne.
      • jednorazowy3 Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 09:29
        jest zwyczaj mowienia "dzien dobry" jak sie wsiadzie do windy w ktorej ktos jest?

        pytam powaznie bo do tej pory nie jezdzilem prawie windami
        • 36krzysiek Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 09:39
          Moi sąsiedzi zza ściany są OK, dzień dobry i takie tam. Nawet
          przyjęli dla mnie paczkę ostatnio. Takie drobne przysługi,
          wynikające z mieszkania drzwi w drzwi są OK, ale nie wyobrażam sobie
          jakiegoś bardziej zażyłego zbliżenia, kawek, herbatek itp. bardzo
          sobie cenię prywatność i nawet ze znajomymi wolę spotykać się na
          mieście. Natomiast zupełnie nie rozumiem mówienia sobie dzień dobry
          w windzie w biurowcu, lub dziękuję jak ktoś wysiada. Nie znam tych
          ludzi i nawet nie wiem czy tu pracuja czy tylko przyszli załatwić
          jakąś sprawę.
          • jacek226315 Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 10:07
            do 36 krzysiek. zapraszam do stanow gdzie obcy przechodnie na ulicy
            pozdrawiaja sie prostym hi,lub haw are you. To nic nie kosztuje a
            jest mile.Nie znajacy sie ludzie zagadaja do siebie, i nikt nikomu
            nie powie,ze to nie Twoja sprawa ,a jeszcze wszyscy mowia sobie na
            Ty,co nie do pomyslenia jest w Polsce..Samo Twe stwierdzenie ,ze nie
            znasz tych ludzi co spotykasz ich w windzie i nie widzisz potrzeby
            mowienia im dzien dobry,swiadczy jaka prowincja jest Polska
            • wal.do Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 10:14
              jacek226315 napisał:

              > Samo Twe stwierdzenie ,ze nie
              > znasz tych ludzi co spotykasz ich w windzie i nie widzisz potrzeby
              > mowienia im dzien dobry,swiadczy jaka prowincja jest Polska

              Dokładnie tak. Zaściankowa Polska prostaków.
            • wb1981 Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 15:23
              czlowieku jakie Ty masz pojecie o stanach-moze sobie mowia w jakims
              malym town ale nie w duzych miastach jak Boston NYC czy D.C. o
              jeszcze jedno nie haw are you tylko how goes it!
        • wal.do Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 10:12
          jednorazowy3 napisała:

          > jest zwyczaj mowienia "dzien dobry" jak sie wsiadzie do windy w ktorej ktos jes
          > t?
          >
          > pytam powaznie bo do tej pory nie jezdzilem prawie windami

          Jest zwyczaj mówienia "dzień dobry" zawsze jak się kogoś spotyka po raz pierwszy w danym dniu. Niezależnie czy to winda czy inne pomieszczenie.
      • nunik Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 09:32
        A ja jeszcze nie znam swoich sąsiadów bo dopiero kilka dni temu
        dostalismy klucze do naszego mieszkanka.
      • wal.do Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 10:11
        albania1 napisała:

        > Każdy z nich pochodzi z innego
        > rejonu polski, więc raczej nie chodzi o jakieś zwyczaje regionalne.

        I założę się, że nie z Mazowsza. To tak w odpowiedzi na "NO COMMENTS" kilka postów wyżej ;)
    • precesja sąsiad - wróg 16.08.07, 09:35
      sąsiedzi palacze - potrafiący palić na balkonie prosto w moje okna
      sąsiedzi imprezowicze - niezważający na innych
      sąsiedzi towarzyscy - z grillem na balkonie
      sąsiedzi śmieciarze - z koszami na śmieci na klatce schodowej
      sąsiedzi krzykacze - głównie głośno zachowujący się cyganie
      sąsiedzi olewacze - potrafiący w niedzielę przeprowadzać remont mieszkania
      sąsiedzi brudasy - śmiecący po klatce schodowej
      sąsiedzi bezmyślni - wpuszczający każdego do klatki schodowej i piwnic

      sąsiedzi....
    • enskw Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 09:39
      jest dokladnie tak jak mowisz. choc czasami wolalbym ta falszywa powierzchownosc, bo wokolo wszyscy szarzy i przybici. Ludzie normalnie boja sie spojrzec czlowiekowi w oczy!! A co dopiero sasiadowi powiedziec dzien dobry.. Dziko sie porobilo oj dziko.. Kazdy czlowiek to twoj wrog lub potencjalny konkurent (?).
    • snurfik Bardzo Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 09:40
      Mieszkam w bloku.
      Sasiad nade mna codziennie wyrzuca smieci(najczesciej butelki) do
      zsypu o 5:20(!), slychac lacine kuchenna i klotnie. W mieszkaniu
      obok 20-letnia panna slucha techno na caly regulator, matka prawie
      co wieczor robi jej awantury - najczesciej po kilku "glebszych".
      Wiec z jakimi sasiadami mamy sie dobrze "znac"?


      Jedyna normalna sasiadka na pietrze jest tuz kolo nas, z nia
      utrzymujemy tylko kontakt wiekszy niz "dzien dobry".
    • dzioucha_z_lasu Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 09:55
      A właściwie to czemu to integrowanie się z sąsiadami jest aż tak
      ważne, że wszyscy ubolewają nad upadkiem obyczajów, tradycji,
      wartości itp? Kiedyś jak człowiek zamieszkał w jakimś miejscu, to
      siedział tam już na wieki wieków i jego rodzina też. Teraz rok
      mieszkasz tu, dwa lata gdzie indziej, wracasz późno.. No i znajomych
      się wybiera, nie każdy odczuwa potrzebę fraternizowania się ze
      wszystkimi dookoła
      • irenka82 Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 10:04
        ja w sprawie podpisu do ostatniego zdjecia. gorzow to gorzow, a zielona gora to
        zielona gora..piszcie uwazniej:)
      • azja74 madrze godo "dzioucha_z_lasu" 16.08.07, 10:14

        masz racje! wg sondazu najlepszymi sasiadami sa starsze osoby... nic
        dziwnego, ze po kilkudziesieciu latach mieszkania w jednym bloku,
        kamienicy czy domu wiedza o swoich sasiadach wszystko i nie mijaja
        ich obojetnie na ulicy tylko rozgaduja sie na temat swoich bolaczek.
    • dirgone Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 10:03
      Mieszkam w wawie w dziesięciopiętrowcu. Ja pewnie nawet na oczy nie widziałam
      połowy sąsiadów z tego bloku! Znam tylko tych z mojego piętra (ok 10
      mieszkań),ale też tylko z widzenia, panią z piętra wyżej, która mnie kiedyś
      zalała oraz gospodynię z dołu. Dzień dobry mówię tym, których kojarzę (czyli
      wiem, że tu mieszkają - pani wychodząca z psem, pan z kotem itp.). Mówienie
      dzień dobry wszystkim, których mijam w drodze od furtki do mieszkania byłoby
      podobne do mówienia dzień dobry wszystkim mijanym ludziom na ulicy, czyli
      bezsensowne.

      Cukru i soli nie pożyczam, bo wstyd by mi było latać po sąsiadach, kiedy mam
      sklep bezpośrednio pod blokiem, czynny do 22. Kiedyś takie pożyczanie może i
      miało sens, ale teraz?
      A jeśli chodzi o bliższe kontakty, to wolę się przyjaźnić z tymi, których lubię
      i których sama wybieram, niż na siłę utrzymywać kontakt z kimś, kto ma totalnie
      inne poglądy i strasznie mnie denerwuje, ale spotykać się tylko dlatego, że koło
      mnie mieszka. Zresztą mieszkam z moimi przyjaciółmi, więc to ich mogę nazwać
      swoimi sąsiadami :)
    • azja74 Kiepscy (mlodzi) sąsiedzi 16.08.07, 10:11
      to oczywiste, ze starsi ludzie (po 60-tce) sa lepszymi sasiadami,
      wiecej wiedza jeden o drugim, ucinaja sobie pogawedki itd. sa na
      rentach badz emeryturach, maja czas na krotka rozmowe z sasiadem, na
      opowiesci o to co kogo strzyka a gdzie boli, kogo z kim widzial itd.
      osoby pracujace (lepiej lub gorzej wyksztalcone) nie interesuja sie
      tym co robi sasiad zza sciany. mowie to z wlasnego doswiadczenia:
      wychodze z domu o swicie (5.10) gdy cala kamienica mocno chrapie.
      wracam do domu ok. 16 i staram sie jak najwiecej czasu poswiecic
      dzieciom i zainteresowac sie tym co dzieje sie w ich zyciu. malo
      interesuje mnie samopoczcie sasiada. zwlaszcza, ze w mojej kamienicy
      mieszkaja albo starsze pierniki, albo zulerka...
      1 wrzesnia zamieszkam na wsi i czuje, ze tu czy chce czy nie chce
      bede musiala zyc z sasiadami w bardziej zazylych ukladach.
      pozdrawiam ;_)
    • boulo Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 10:49
      mieszkam (wynajmuje) na osiedlu tzw. nowobogackich. W wiekszosci
      mlodzi ludzie! -jak ja. Nie znaja sie nawzajem i maja w d.. innych.
      Parkuja na podjazdach nowymi brykami (bedziesz klac to przynajmniej
      zapamietasz jaka mam fure!) tak ze nie przejdziesz z zakupami. Moj
      sasiad wolal wchodzic na 2-gie pietro z trzema! torbami zeby
      niejechac ze mna winda (choc winda jest 12 os-towarowa). Jak ktos
      czeka na winde to inny taszczy rower na 4-te. O przytrzymaniu drzwi
      od klatki gdy ide z zakupami to moge zapomniec.
      Jak mowie "dzien dobry" to patrza podejzliwie. itd. Szkoda, ze gdy
      to pokolenie sie zestarzeje, opowiesci o "dobrych sasiadach" beda
      juz tylko legenda....
    • emeryt21 Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 10:56
      To troche smutne,ze brak wiezi miedzysasiedzkich.Mieszkalem wiele
      lat w Ameryce i tam jest Fajny zwyczaj.Co pewien czas,np raz w
      miesiacu w ustalony dzien,wszyscy sasiedzi wychodza na
      ulice.Przynosza swoje applepay,piwo,pepsi,kawe itd i wspolnie siadaj
      do zabawy,pogawedki.Dzieci graja w kosza lub baseball.Mlodziez
      urzadza sobie swoje wystepy,tance.Mila atmosfera,przyjazna.
      To potem skutkuje tym,ze konflikty sasiedzkie wystepuja niezbyt
      czasto.
      • dzioucha_z_lasu Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 11:13
        Ale to chyba nie są sąsiedzi z blokowiska, gdzie w jednym bloku
        mieszka 1000 osób albo i więcej ( wystarczy blok 10-cio piętrowy i
        10 klatek, to nie jest jakiś ewenement na osiedlach..). Poza tym -
        ci wspaniali amerykańscy sąsiedzi to zazwyczaj klasa średnia,
        dysponująca wolnym czasem i mieszkająca w domku. Wtedy łatwo znać
        swoich sąsiadów
        • magmaggo Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 11:27
          strasznie przygnebiająca perspektywa..
          ja mieszkam na osiedlu domków jednorodzinnych w krakowie i mam
          wspaniałych sąsiadów (zresztą w poprzednim miejscu zamieszkania,
          blok 4piętrowy, też byli niezwykle sympatyczni)
          dzien dobry jest oczywistością, dzieci bawią się razem, czasem
          organizujemy grill osiedlowy i wszyscy wynoszą stoły, wspólne
          grillowanie, każdy zrobi ciasto, sałtkę. częstrze są spotkania w
          mniejszych gronach w jednym z ogródków. często rodziny, których
          dzieci są w podobnym wieku wyjeżdżają razem na wakacje, wtedy ktoś
          inny z sąsiadów pilnuje im domu, podlewa trawe, wpuszcza/wypuszcza
          kota. nie było sytuacji w której ktoś by nie pomógł (chore dziecko,
          uciekająca babcia z alzheimerem). dodam, że w wiekszości to ludzie
          bardzo zajęci i zapracowani, ale nie przeszkadza im to w
          utrzymywaniu więzi - poprostu nam się chce!!
          nie wyobrażam sobie nie znać sąsiadów. z tymi z poprzedniego miejsca
          zamieszkania do tej pory utrzymujemy kontakt. uważam ich za naszych
          dobrych znajomych
    • joris Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 11:36
      Mieszkam w Holandii od wielu lat. Jestem
      przerazony "chrzescijanskimi stosunkami miedzyludzkimi w Polsce. Od
      lat jezeli chce Polaka przestraszyc lub wpedzic w panike mowie
      mu"dzien dobry". 90% reguje wlasnie w ten sposob.
      • mapi7 Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 12:03
        Mój wpis będzie pogodny.
        Od kilku lat mieszkam na 40-letnim osiedlu w Łodzi przy ul Niciarnianej( obok
        jest stadion RTS "Widzew).Mieszka tu wielu miłych ludzi, szczególnie lubię
        mieszkańców mojego bloku. Lubimy ze sobą rozmawiać, pomagamy sobie w różnych
        sytuacjach, a co najważniejsze nie zakłócamy nagminnie swojego spokoju i
        prywatności. Oczywiście jesteśmy tylko ludźmi i czasami spieramy się o jakieś
        sąsiedzkie sprawy, jednakże nigdy nie przeradza się to w spory sądowe, nienawiść
        czy sąsiedzką wojnę.
      • atibalo Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 15:55


        > Mieszkam w Holandii od wielu lat. Jestem
        > przerazony "chrzescijanskimi stosunkami miedzyludzkimi w Polsce.
        Od
        > lat jezeli chce Polaka przestraszyc lub wpedzic w panike mowie
        > mu"dzien dobry". 90% reguje wlasnie w ten sposob.

        Wszyscy co wyjechaliście jesteście tacy sami - To jaka POLSKA jest
        to również dzięki wam , ale to jak jest "TAM" to napewno nie dzięki
        wam .
    • uj3mny Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 12:20
      Polakom niezwykle trudno jest zrozumieć, iż wtrącania się w sprawy sąsiada może
      nieść za sobą duży pożytek. Wychowałem się w patologicznej rodzinie, z ojcem
      biologicznym alkoholikiem. W mieszkaniu wielokrotnie dochodziło do delikatnie
      rzecz ujmując sprzeczek. Blok to nie konstrukcja dźwiękoszczelna, krzyki
      rozprowadzają się z ostatniego pietra niemal do parteru. Niestety pomimo, że
      każdy sąsiad zdawał sobie sprawę z naszej sytuacji to nikt nie reagował.
      Dodatkowo podczas rozprawy sądowej tylko jedna osoba, której jest bardzo
      wdzięczny zgodziła się wystąpić w roli świadka.

      Szczególnie nie byłem, i nadal nie jestem wstanie zrozumieć postawy sąsiadów z
      przeciwka - praktykujących katolików. Skąd ta bierność w postawie takich ludzi?
      • jednorazowy3 Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 16:44
        biernosc stad, ze mozna sobie bardzo zaszkodzic
    • nroht Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 12:49
      ehhh na temat sąsiadów to można pisać i pisać. Różni są, ale faktycznie ostatnio
      jakby więcej tych niefajnych. Mieszkałem 4 lata na jednym osiedlu we Wrocławiu i
      praktycznie wszyscy w 4 piętrowym bloku to ta gorsza odmiana sąsiadów. Tylko
      dwie osoby odpowiadały na dzień dobry, worki ze śmieciami na korytarzu to norma,
      poza śmieciami na korytarzach stały rowery, choinki, sanki, kanapy i największa
      wiocha - buty zostawiane przed drzwiami!!! No i jeszcze po deszczu ciężko było
      przejść bo wszędzie schły parasole.
      Grupowe palenie papierosów na balkonach to norma. W lato kiedy po 22 można
      próbować trochę schłodzić i wywietrzyć mieszkanie nie dawało się tego zrobić bo
      w mieszkaniu zaraz pełno było smrodu papierochów. A osiedle z nagrodami za
      projekt, budynki z nagrodami dla budynku roku itd itp. Mieszkańcy to młodzi
      ludzie, w większości dobrze zarabiający - na to przynajmniej wyglądało.
      Osobna sprawa to parkowanie aut ale to jest jeszcze dłuższa historia.
      Teraz od miesiąca mieszkam na nowym osiedlu. Na 7 mieszkań po imieniu jesteśmy z
      dwiema rodzinkami, kolejne dwie są na serdeczne dzień dobry i chwilę pogaduchy.
      Pozostali chyba jeszcze nie mieszkają bo ich nie widziałem. Tylko z parkowaniem
      aut jest ten sam problem a nawet większy. Z tym, że nie umiejący parkować to
      najczęściej ci którzy tam nie mieszkają. Normą jest zastawianie wjazdu do
      garażu. Kartka z prośbą o nie zastawianie oczywiście nie działa choć na dobrą
      sprawę w ogóle nie powinna być potrzebna. Gorzej, że znajdują się "talenty"
      zastawiające wjazd/wyjazd nawet jak auto stoi na podjeździe.
      • antybandzior Czy można puknąć sąsiadkę? 16.08.07, 13:20
        czy znacie może nieformalne seksualne grupy sąsiedzkie? kurcże
        brakuje mi wejścia w taki układ, żeby móc po sasiedzku puknąć
        sąsiadkę albo zapodać jej banana do buzi....
        • nroht Re: Czy można puknąć sąsiadkę? 16.08.07, 13:33
          tylko jak już się dostaniesz do takiego układu to uważaj żeby nie było jak w
          pewnym żarcie - w trakcie grupowych zabaw; facet zapala światło i mówi - w dupie
          mam ten cały seks grupowy, już trzeci raz laske robie
          ;)
    • wesoly_siewca_pesymizmu Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 13:22
      Ta śmieszna ankieta równie dobrze może dowodzić tego, że nie brakuje nam cukru
      czy soli, kolejek już nie ma, remonty robią fachowcy itp.
      Dziwne wnioski wysnuwacie, u nas wszyscy dobrze się znają (czasami aż za
      dobrze), a wg ankiety wyszlibyśmy na zamkniętych w sobie gburów.
      • moniowiec Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 22:55
        mieszkam w moim bloku od 2 lat, nie znam wszystkich sąsiadów, bo nie mam pamięci do twarzy. nie znam nazwisk - bo też nie mm pamięci. jednak lubię moich sąsiadów, z niektórymi czasem zagadam jak ide do siebie, sąsiadka z naprzeciwka odbira nam rachunki jak nas nie ma, my jej też. wiemy zawsze od niej c się dzieje (troche plotkara). sąsiad z dołu proponowal pomoc w hydraulice (3 razy go zalalismy), inny w gazie (zmienialismy junkersa), pani z parteru zagadala jak zakladalam na schodach rolki - mili ludzie, przewaznie starsi. mówię wszystkim dzien dobry, nawet przataczce która na początku nawrzeszczałą na mnie że wyrzucam na klatkę ulotki (a to byli sasiedzi, korzy sie teraz wyprowadzili). jest fajnie i dziwie sie ze moja szwagierka, ktora wczesniej tu mieszkala, nie mowila niomu dzien dobry nawet...
    • saxifraga Blokowiska sa po czesci temu winne!!!! 16.08.07, 13:45
      Z ciekawoscia przeczytalam artykul i wszystkie komentarze. Z nich
      wniosek dla mnie jest taki: blokowiska, jako anonimowe konglomeraty
      mieszkaniowe sa wbrew naturze ludzkiej!
      Na brak mieszkan w powojennej Polsce, tamtejsi politycy i wladze
      komunalne odpowiadali brakiem szacunku dla ludzi i ich zapotrzebowan
      budujac te za duze, brzydkie i wybrakowane blokowiska z za malymi,
      tandetnymi mieszkaniami. Trudno sie dziwic, ze w nich wyrosli
      gburowaci, nieprzyjazni i agresywni ludzie bez poczucia humoru i
      estetyki, bez zrozumienia dla innych, dla przyrody i dla piekna.
      Biedni, zahukani, zaszczuci ludzie! Ich sie tak latwo nie zmieni,
      ale jest nadzieja, ze kiedys w przyszlosci blokowiska sie rozpadna i
      beda zastapione formami osiedi godnymi godnych ludzi.

      Mam jeszcze jeden komentarz: Jak w las zawolasz, tak echo odpowie.
      Proponuje, co sama robilam wprowadzajac sie w nowe miejsca - szlam
      do sasiadow, przedstawialam sie i z gory przepraszalam za mozliwe
      halasy etc. zwiazane z przeprowadzka. Do tej pory spotykalam sie
      tylko z zyczliwym przyjeciem, a w rezultacie z poprawnymi
      sasiedzkimi stosunkami.
    • credit28 W nosie mam moją sąsiadkę 16.08.07, 14:14
      Jak potrzebowałem kiedyś pożyczyć 100 zł (tak mjakoś mi wyjątkowo
      zabrakło w okolicach końca miesiąca) to żekomo nie miała, ale za 2
      dni na wczasy wyjechała, bo wielce zmęczona. Ale jak coś jej trzeba
      było, a to pozyczyć np. czajnik bo jej gazu zabrakło, albo nawet
      kasy to wiedziała gdzie przyjść. Wobec tego e d**** mam takich
      sąsiadów, którzy są wspaniali jak im czegoś potrzeba.
    • agnienienia Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 14:42
      Jakoś nie mogę wyobrazić sobie wpadania do sąsiadów po cukier czy sól, i co
      miałabym powiedzieć, czy mogłabym pożyczyć szklankę cukru?? Czułabym sie jak
      kompletna idiotka i chyba postrzegana byłabym jako osoba niespełna rozumu.
      Jeśli potrzebuję cukier to idę do sklepu, a jeżeli nie mam pieniędzy to nie
      słodzę:).
      Mieszkam w bloku na kondygnacji jest 5 mieszkań, ze wszystkimi sąsiadami znam
      sie z widzenia, mówię dzień dobry, uśmiecham sie i tyle.
      Nie są mi potrzebne blokowe ploteczki, wspólne kawki, przyjaźnie, czy
      spoufalanie sie. Nie wiem gdzie moi sąsiedzi pracują, co robią w wolnym czasie,
      gdzie wyjeżdżają na wakacje i nie chce wiedzieć, tak jest mi dobrze:).
      • wet3 Re: Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 14:54
        Ot, jeszcze jedna proba GW w celu zdyskredytowania Polakow. Nic
        nowego pod sloncem.
    • n4zgul forum sąsiedzkie 16.08.07, 14:48
      zapraszam na forum lubelskiego osiedla
      www.osiedlezielone.fora.pl
    • slavapoznalska Kiepscy sąsiedzi 16.08.07, 14:55
      To prawda! Mieszkam w USA, a moimi sąsiadami są zamożni amerykanie którzy na codzień mają więcej pieniędzy w kieszeni niż przeciętne konto.Wszystko zaczeło się 11 lat temu gdy wcześnie rano obudził nas rumor odśnieżarki...to był nasz sąsiad który jak nam powiedział chciał przywitać nowych przybyszów.Klucze Mr.Mrs.DiMaria na stałe wiszą w naszym domu,a Oni sami gdy tylko opuszczają swoje domostwo od razu nas o tym informują.Zasobność i religia nie mają żadnego znaczenia w naszych sąsiedzkich relacjach-liczą się "LUDZIE"...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka