Dodaj do ulubionych

Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach

22.08.07, 12:23
>Bałem się, że na mój samochód spadnie jakieś drzewo lub jego część.
>Bałem się wysiąść z samochodu.
normalnie strach sie bać...
Ja rozumiem, że sytuacja ekstremalna, ale jednak kapkę rozsądku nie zaszkodzi.
Obserwuj wątek
    • prof_krajek Re: Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 22.08.07, 12:31
      Wczoraj też widziałem tragedię
      Siedziałem w ogródku piwnym i kolesiowi przy stoliku obok ta wichura przewróciła
      kufel w piwem. Widziałem jego wyraz twarzy, wiem co musiał czuć...
      • aplus mozna powiedziec sprawiedliwosc dziejowa realizowa 22.08.07, 12:37
        na przez nature. Teraz takie burze beda pewnie dluzsze i czesciej w tym rejonie.
      • baerenfang a piwo się przedtem nie spieniło?;-) 22.08.07, 13:31
        • adeinwan Re: a piwo się przedtem nie spieniło?;-) 22.08.07, 14:36
          biały szkwał na trzy palce
      • adamo64 zydki usunely moj post, BOJA SIE !!!! 23.08.07, 18:52
        To i tak nic nie da. Pamietamy i pmaietac bedziemy co wyrabiacie z
        naszym krajem POLSKA!
        • onufry.zagloba To Zydzi i nawalnicy winni? Jasne, Ten na gorze,to 23.08.07, 22:17
          przeciez takze Zyd, Jahwe. I Syn Jego niewatpliwie takoz, z Zydowki
          Miriam zrodzony, co potem zostala Polska Krolowa:))
          • adamo64 Re: To Zydzi i nawalnicy winni? Jasne, Ten na gor 24.08.07, 08:54
            Czy ja cos pisalem o nawalnicy? Znales poprzedni temat zydowskiej
            jaki nadali temu artykulowi. NIe? To zastanow sie dlaczego go
            zmienili? Widzisz jak latwo manipulowac takimi jak ty. Sprytnie
            zmienili go po jakims czasie, a moj post skasowali, a po co? Po za
            tym kto gdzie i kiedy powiedzial, ze ten na samej gorze jest zydem?
            Moze mnie oswiecisz.
    • duziabuzia cumka,pagaj,szkwał,szot - mają słownictwo snoby 22.08.07, 13:22
      nie cierpię tych zarozumialców..można ich porównać w pogiętości do
      informatyków..
      • wrezz Re: cumka,pagaj,szkwał,szot - mają słownictwo sno 22.08.07, 13:39
        Albo do murarzy: szlaufwaga, szpachla, kielnia, kastra...
      • truten.zenobi to mnie pewnie nie cierpisz do kwadratu ;P ;) 22.08.07, 13:40

      • biszkot Re: cumka,pagaj,szkwał,szot - mają słownictwo sno 22.08.07, 13:41
        bez tych snobistycznych słów niestety nie za bardzo da się nawet odbić od brzegu
      • wesoly_siewca_pesymizmu Re: cumka,pagaj,szkwał,szot - mają słownictwo sno 22.08.07, 13:46
        A co mają mówić, ej kolego podaj mi tę długą linkę co tam wisi przy tym pionowym
        słupku?
      • kerk5 Jak ktoś żegluje to używa terminologi żeglarskiej 22.08.07, 14:02
        nic w tym dziwnego ani snobistycznego
        tak jak matematyk ma swoj język, prawnik swój, a mechanik swój
      • lehoo Re: cumka,pagaj,szkwał,szot - mają słownictwo sno 22.08.07, 16:29
        Nic się na to nie da koleś zrobić. Po prostu tak nazywamy elementy naszej rzeczywistosci. I masz taką oto alternatywę : albo zrozumiesz, o czym mówimy, albo jak tępy koł rozumieć nie będziesz.
      • soeve Re: cumka,pagaj,szkwał,szot - mają słownictwo sno 22.08.07, 16:30
        duzabuzia a rozumbardzomaly?
        nie pozdrawiam
        S.
    • ipswich1 Zgadzam się z autorem, absolutnie 22.08.07, 13:31
      Jestem byłym żeglarzem regatowym i to co widziałem na Mazurach, to
      przechodziło ludzkie pojęcie. Było to dosyć dawno temu, teraz może
      być tylko gorzej. Kasa, łódki bez sensu, szpanerstwo i niestety
      pijacki idiotyzm. Kompletny brak umiejętności i arogancja wobec
      natury. Jestem ciekaw ilu z tych "wilków szuwarowo-bagiennych"
      kiedykolwiek zrobiło sobie trening z wywrotek? Nawet nie wiadomo jak
      wypasiony jacht kiedyś się kładzie i trzeba wiedzieć jak się
      zachować. Taki trening prowadzi sie na łódkach sportowych i nie ma
      znaczenia: duża czy mała. Chodzi o wyszkolenie zachowań i odruchów.
      I jeszcze jedno: to nieodłączne pieprz...e o kamizelkach
      ratunkowych. Na wodzie pływa się w piankach albo suchych
      sztormiakach. Może któryś z tych "znawców" powie jakie szanse ma
      człowiek w kamizelce wpadający pod żagiel? Odpowiem: NIEWIELKIE! A w
      suchym sztormiaku czy piance można zanurkować i nic Ci nie krępuje
      ruchów, przy dobrym wyszkoleniu wyjdziesz bez problemu. Sprawdziłem
      na sobie.
      • sniperslaststand Re: Zgadzam się z autorem, absolutnie 22.08.07, 15:01
        Wszystko, co powyżej tego, ma sens, ale...

        > I jeszcze jedno: to nieodłączne pieprz...e o kamizelkach
        > ratunkowych. Na wodzie pływa się w piankach albo suchych
        > sztormiakach

        OK, to załóżmy pianki i siedząc w piankach pomyślmy:

        A jakie są szanse, że wpadniesz nagle do zimnej wody, rozgrzany,
        dostaniesz szoku termicznego, nie będziesz w stanie pływać i
        przeżyjesz?

        Albo że będziesz musiał sam dopłynąć do bardzo odległego brzegu,
        bo łódź Ci odpłynie?

        Albo, że złapie Ciebie silny skurcz w wodzie?

        Akurat w przypadku dostania się pod żagiel, może kamizelka ratunkowa
        zaszkodzić. Tak samo jak poduszka powietrzna w aucie zaszkodzi jak
        zderzysz się, mając nos tuż przy kierownicy. Ale jakie niebezpieczne
        sytuacje na jeziorze są bardziej prawdopodobne - takie, w których
        kamizelka zaszkodzi czy takie, w których pomoże?
        • ipswich1 Wyjaśnienie 22.08.07, 16:34
          Pianki, których używamy na łodzi to nie takie jakich używają
          płetwonurkowie: nasze są oddychające i wypornościowe. Może być 30
          stopni ciepła a wody 5 i szoku nie dostaniesz. Zapewniam Ciebie.
          Zgadza się, że nie wszystkich na nie stać. Jednak jeżeli "Misia"
          stać na korytko za bańkę to nie stać go na środki ratunkowe?
          I jeszcze jedno: żeglarstwo to nie szpanerstwo. Ja może i stary już
          jestem, brzuchaty ale jak wsiadam na kata to wiem po co! Z całą
          pokorą dla wody, dla jej potęgi! Dzięki temu mogę się cieszyć swoim
          hobby już 37 lat.
          Nie jestem mądralą wiedzącym wszystko, tych właśnie szukają a innych
          znaleźli, jeszcze innych nigdy nie znajdą. Respekt i umiejętności,
          trening i zaufanie, trzeźwość i odwaga (nie mylić z głupotą) i
          przejdziesz przez każdy biały szkwał. Poza wybitymi zębami, ja
          miałem TYLKO szczęście. Może mnie kiedyś dopadnie ta mściwa bestia.
    • truten.zenobi z tym pijństwem to trochę przesada... 22.08.07, 13:35
      nie no oczywiście piwko wódeczka wieczorem na kei, przy ognisku lub w knajpie,
      ale nie na wodzie! ( to znaczy się nie zarzekam że nie ma takich przypadków ale
      nie jest to normą tak jak to ktoś przedstawia)

      moim zdaniem to kozactwo, głupota, brak doświadczenia(wszak większość z nas
      pływa 1x w roku lub weekendowo) dopiero na końcu pech lub niefortunny zbieg
      okoliczności.
      • wal.do Re: z tym pijństwem to trochę przesada... 22.08.07, 15:46
        truten.zenobi napisał:

        > nie no oczywiście piwko wódeczka wieczorem na kei[...]

        ...a rano to już trzeźwi jak niemowlaki na łajbę i z wiatrem... ;)
      • bazyl328 Re: z tym pijństwem to trochę przesada... 22.08.07, 16:04
        truten.zenobi napisał:

        > nie no oczywiście piwko wódeczka wieczorem na kei, przy ognisku lub w knajpie,
        > ale nie na wodzie! ( to znaczy się nie zarzekam że nie ma takich przypadków ale
        > nie jest to normą tak jak to ktoś przedstawia)
        >


        Mylisz się. Ja dośiwdczyłem tego na własnej skórze. Gdy żeglowałem po Zatoce
        Gdańskiej przywaliła w moją żaglówkę motorówka KOMISJI REGATOWEJ. Dwie osoby
        znalazły się za burtą, w tym jedna miała bliskie spotkanie ze śrubą motorówki
        (na szczeście obyło się bez poważniejszych obarżeń). Komisja regatowa popłynęła
        sobie dalej, tak jak by się nic nie stało (nie udzielili żadnej pomocy). Potem
        jak policja sciągnęła komisję regatową na brzeg okazało się, że sternik
        motorówki miał 2 promile.
    • racuch9 Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 22.08.07, 13:35
      Właśnie widać fachowca rufą do takiego wiatru, z taką prędkością, jeden błąd idąc z falą, niekontrolowane ostrzenie i wywrotka gwarantowana.

      Ludzie poprostu nie myślą. Albo nie pływają przy 4 albo jak wypływają to prosto w burzę, a kapoki, przecież są dla frajerów po co ich używać.

      Jak się widzi czarną chmure szybko w trzciny, to nic nie kosztuje, a przy wielkiej burzy z piorunami nawet warto położyć maszt.
      • zenek_z_puszczy Re: Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 22.08.07, 14:31
        tez zwrocilem uwage na wypowiedz doradzajaca ustawianie sie rufa to
        takiego wiatru - nie dziwne ze z taka wiedza zaliczyli wywrotke
        (ktora to kazdemu sie moze zdarzyc, ale tu chodzi o totalna
        ignorancje i glupie porady)
        • bazyl328 Re: Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 22.08.07, 16:22
          zenek_z_puszczy napisała:

          > tez zwrocilem uwage na wypowiedz doradzajaca ustawianie sie rufa to
          > takiego wiatru - nie dziwne ze z taka wiedza zaliczyli wywrotke
          > (ktora to kazdemu sie moze zdarzyc, ale tu chodzi o totalna
          > ignorancje i glupie porady)

          Co byś zalecał w takiej sytuacji ?? Jesli ustawisz się pod wiatr to tracisz
          prędkość manewrową, i kontrole na łodką. W lini wiatru nie utrzymasz się długo.
          Wystarczy że odrzuci ci dziub od lini wiatru i po chwili jesteś w półwietrze, a
          przyjęcie na burtę takiego szkwału to wywrotka murowana. Ustawienie się rufą do
          wiatru (odpadnięcie do baksztagu lub fordewindu) jest niezłym rozwiązaniem w tej
          sytuacji. Nie "wlaczysz z wiatrem" przez co minimalizujesz przechył łodki i
          zachowujesz prędkość manewrową. Oczywiście takie ryzykowne zagrywki należy
          stosować w ostateczności, a najlepsze rozwiązanie to schować się w szuwary i
          przeczekać. Taki jest mój pogląd. Chętnie poznam twoje zdanie na ten temat.
        • mikron575 Re: Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 22.08.07, 16:29
          Zastanawiająca jest wasza pewność ( kto i gdzie was szkolił?!!!!) przy takim wietrze i fali tylko ucieczka rufa do wiatru najlepiej z kawaleczkiem foka dla zachowania sterownosci plus modlitwa. Nie mieszajcie ludziom w glowach. to bylo 12B a nie 6.
          • racuch9 Re: Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 22.08.07, 16:50
            toś mówie silnik i pod wiatr można z kawałekiem foka do tego jeszcze podnieść miecz żeby siła bocznego oporu nie robiła za dźwignie ale to jak się nie uda zrywka w krzaczory
            • xgronj Re: Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 22.08.07, 17:15
              Przy takim wietrze ? Próbowałeś ? Silniczki mają zazwyczj 4-5 KM - nie masz
              szans isć pod wiatr. Na Foku ? Może dobrego sztaksla to by nie porwało (choć
              wątpię)- w relacjach TV z foków zwisały tylko strzępy. Mądry to jest każdy
              dopóki nie przeżyje mocnej burzy - ja miałem taką "przyjemność" parę lat temu na
              Sportinie 595 : pod wiatr nie szło na silniku, bokiem odwracało i mało nie
              wywróciło, fok by na pewno nie wytrzymał, ustawiłem się rufą do wiatru i przed
              samym brzegiem do góry miecz, płetwa i w trzciny. Na szczęście burza nie była aż
              tak silna jak ta wczorajsza bo wtedy pewnie bym poszedł od razu do grzyba
              próbując iść na wiatr. Takie rady to dobre przy 6B powyżej to od razu
              spierdzielać fordewindem.
              • racuch9 Re: Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 24.08.07, 10:01
                Próbowałem i działało 5 koni mechanicznych wystarczy żeby stać dziobem do fali w zupełności

                rufa jest ciężka i lata ... chciałem zauwazyć że jacht skręca rufą a nie dziobem
                • xgronj Re: Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 24.08.07, 11:25
                  Stary nie przy takim wietrze!!!! Silniczek 5 KM powyżej 5-6B nie pociągnie pod
                  wiatr, szczegulnie przy dużej fali jak śruba wyskakuje ponad wodę. Szkwał to nie
                  tylko wzrost siły wiatru ale i zmiana jego kierunku (i to nawet do 180 stopni) -
                  ustawiłeś się dziobem a tu wieje ci w burtę.
                  Nie masz pojęcia o czym mówisz, "burza" o której piszesz to była zwykła sytacja
                  a nie ekstremalna. Sądząc po buńczucznoiści twoich wypowiedzie to jesteś
                  świeżutkim żeglażem albo pływasz raz na kilka lat, jakby było inaczej to byś
                  wiedział że przyroda jest silniejsza od nas i czasem to pokazuje - więcej
                  pokory. EOT
                  • racuch9 Re: Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 27.08.07, 10:12
                    heh misiu ponad 100 wyszkolonych żeglarzy, 1100 godzin ma morzu, niedługo morski, pływanie przy 12 na bałtyku, kilkukrotne branie udziału w udanych akcjach ratunkowych, właśnie kolesiom którzy pływali rufą do wiatru.
                    Pozatym jak się płynie rufą do fali fala jest szybsza i często gęsto wyrywa ster z ręki a wtedy ostrzenie niekontrolowane i gleba... powodzen ia.. może kiedyś Cię wyciągne z wody jak się wywalisz tylko nakładaj kamizelkę.

                    A jak chcesz się dowiedzieć jak się zachowuje jacht podczas płynięcia przy duzej fali z rufą do niej polecam Marchaja "Dzielność morską" (drgania samowzbudne, a stateczność poprzeczna) i nie gadaj głupot bo się pogrążasz.
                    • xgronj Re: Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 27.08.07, 15:46
                      No właśnie: 1100 godzin na morzu i polecana lektura "Dzielność morska", kolego
                      przekładasz wiedzę z morza bezpośrednio na Mazury, nie biorąc pod uwagę czym się
                      różnią - kilka postów poniżej to wypisałem więc się nie będę powtarzał.
                      • xgronj Re: Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 27.08.07, 15:54
                        "misiu ponad 100 wyszkolonych żeglarzy, 1100 godzin ma morzu, niedługo morski" -
                        szczerze gratuluję i zalecam odrobine pokory, najlepiej w tabletkach - przed
                        użyciem skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą ;-)
                        • racuch9 Re: Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 27.08.07, 16:02
                          No ja jeszcze żyje i jakoś nie zamierzam kończyć szybko życia. Powodzenia pływaj tak dalej i ucz tak dalej.
                      • racuch9 Re: Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 27.08.07, 15:58
                        Dzielność morska pana Marchaja to podstawa teorii stateczności jachtów żaglowych, czy mieczowych(stateczność kszałtu), czy kilowych(ciężaru), czy katamaranów. Głupoty wypisujesz i tyle. Troche wiedzy nie zaszkodzi, a uzywanie głowy też. Jeżeli raz Ci się zdarzyło przy mocniejszym wietrze pływać na Mazurach to naprawde mało pływasz..

                        Rada wyciągasz zdania z kontekstu, to niezadobrze.

                        A statecznoość to chyba jest taka sama na wodzie hę ? w końcu to siła ciężkości :P
                        • xgronj Re: Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 27.08.07, 16:17
                          Raz to mi się zdarzyło przy wietrze przekraczjącym skromne możliwości mazurskich
                          jachtów, sądząc po tekście że ty "spokojnie" pod wiatr płynąłeś na silniku 5 KM,
                          wnioskuję że warunki których doświadczyłeś było duuuuużo łagodniejsze.
                          EOT - się już nie wypowiadam, pisz co chcesz.
            • mikron575 Re: Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 22.08.07, 17:17
              opór samego kadłuba i takielunku dla wiatru powyżej 10B jest zbyt wielki by mazurska mieczówka typu Tango czy Sasanka popłynęła na zaburtowym silniku pod wiatr.jeśli dołożymy do tego krótką stromą falę odrzucającą dziób w jedną lub drugą stronę to mamy po 5 sek jacht bokiem do fal i prawdopodobnie to kończy naszą i jachtu walkę.
              Bierzmy pod uwagę to,że mieliśmy w tym dniu warunki skrajne , na które żeglarze śródlądowi (szczególnie w czarterze) są nieprzygotowani . Stopień paniki jest wtedy tak duży,że człowiek posługuje się wyuczonymi schematami typu "dziób na wiatr" i prujemy pod falę ....
              Oczywiście najlepiej wiać do brzegu ale przecież rozważamy tu sytuację tych, którzy nie zdążyli
          • mangold Mi zostaje tylko kawałek foka.... 22.08.07, 17:11
            Modlitwa w moim wypadku nie pomoże

            mikron575 napisał:

            przy takim wi
            > etrze i fali tylko ucieczka rufa do wiatru najlepiej z kawaleczkiem foka dla za
            > chowania sterownosci plus modlitwa.
        • perski_dziadzio Re: Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 22.08.07, 17:47
          zenek_z_puszczy napisała:
          > tez zwrocilem uwage na wypowiedz doradzajaca ustawianie sie rufa
          to
          > takiego wiatru - nie dziwne ze z taka wiedza zaliczyli wywrotke
          > (ktora to kazdemu sie moze zdarzyc, ale tu chodzi o totalna
          > ignorancje i glupie porady)

          Albo jesteś ignorantem, albo po prostu nie zrozumiałeś porady.
          Dotyczyła ona sytuacji, gdy żagle są zrzucone. Z postawionym grotem -
          tylko dziobem do wiatru (można utrzymać sie w łopocie, dopóki ma co
          łopotać), ale bez żagli? Tylko tyłem!!!, by mieć prędkość =
          sterowność i nie dać sobie dmuchnąć w burtę. Jakim cudem utrzymasz
          się dziobem do wiatru nie mając żagli i sterowności? ZAWSZE obróci
          Cię burtą do wiatru i przy jego odpowiedniej sile wywróci. Jest
          piękny filmik nagrany przy przejściu białego szkwału "przez" jacht
          bez żagli, ale nie płynący zgodnie z wiatrem. Grzyb jednosekundowy.
          A wystarczyło po prostu "odpaść" do pełnego. Przez dziób zapewne by
          go nie przerzuciło.
          • chilum Re: Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 27.08.07, 10:57
            >Jakim cudem utrzymasz się dziobem do wiatru nie mając żagli i >sterowności?

            Ja użyłbym dryf kotwy.
            Tzn. wypuscić na max długiej linie kotwicę,a wtedy łodka sama się ustawi dziobem pod wiatr.
    • 52b1 Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 22.08.07, 13:39
      Od kilku lat jezdzimy z męzem nad kanał Tałtański i co obserwujemy:
      1.mlodzi ludzie z puszkami piwa na jachtach-bardzo częsty widok
      2.jachty wypozyczaja przypadkowi zeglarze- mimo, ze plywaja
      żaglowkami to najczęściej nie uzywaja zagli, moze i dobrze bo to
      byloby jeszcze większe niebezpieczeństwo.3.w Kanał Tałtański
      wplywaja z pelna moca silnika mlodzi bogaci ludzie nie zwazajac na
      innych uzytkownikow- ostatnio widzialam(20.08)- to byly dwie super
      torpedy prawdopodobnie z hotelu Gołębiewskiego.O malo co nie rozbili
      ludzi na malej czerwonej żaglowce- guzik ich to obchodzilo. Szpan
      jest najwazniejszy. Tak samo z duza szybkoscia wplywaja w kanal
      skutery wodne.
      4.nikt z doroslych zeglarzy nie plywa w kapoku-cale szczęście w
      wiekszości dzieci maja kapoki-choc zdarza sie , ze też nie maja.Coś
      tu jest nie tak- pewnie nikt nad tym nie panuje.
      • tomjani Re: Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 22.08.07, 15:08
        52b1 napisała:

        > Od kilku lat jezdzimy z męzem nad kanał Tałtański i co
        > obserwujemy: 1.mlodzi ludzie z puszkami piwa na jachtach-bardzo
        > częsty widok

        Heh, mam niadzieją że nie widałaś również mnie (choć wcale taki
        młody już nie jestem). Bo w ciągu ostatnich lat pływałem mając
        niejedną piwną puszkę w ręku. Ale były to puszki wyłowione z wody,
        które płukałem, i gromadzilem w achterpiku. Teraz jest tam ich już
        kilkadziesiąt, i możnaby pomyśleć że moczymorda ze mnie straszliwy
        ;-)
        Pozdrawiam
        Tomek Janiszewski
      • forresty Re: Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 22.08.07, 15:45
        a co??? są efekty 'edukacji" medialnej. Wszystko wolno, wszystko jest dla ciebie
        inic na pewno się nie stanie. jakby mogli to jeszcze by grila na wodzie
        rozpalili. jak ktos traktuje żeglarstwo na równi z imprezą przy ognisku to o cym
        tu mówić? Etos żeglarstwa ginie. Wsiada kto chce, płynie jak chce, potrafi czy
        nie potrafi... kogo dziś to obchodzi wypożyczając jacht? A potem dupki budzą się
        z ręka w nocniku.
        Nigdy tam nie jadę w sezonie. Zawsze albo przed albo po... Doszedłem do takiego
        wniosku jak znalazłem się kiedyś na środku jeziora z dziurą w burcie. Taki to
        był panie "kirowca motorowy"
    • mishuggah Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 22.08.07, 13:43
      Przeżyłem biały szkwał dobrych parę lat temu na Tałtach... widać
      wszystko wcześniej i można się przygotować... nie zdążylismy spłynąć
      do brzegu, więc poszliśmy na środek, zrzuciliśmy zagle, wszyscy w
      kamizelki, za burtą dryfkotwa... nic nikomu sie nie stało...

      Większość ofiar jest wynikiem brawury i braku wyobraźni (a także
      umiejętności) żeglarzy...
      • wieczna-gosia Re: Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 22.08.07, 15:52
        nie zdążylismy spłynąć
        > do brzegu, więc poszliśmy na środek, zrzuciliśmy zagle, wszyscy w
        > kamizelki, za burtą dryfkotwa... nic nikomu sie nie stało...

        dobra dobra, aj tez w lipcu przezylam bialy szkwal na Niegocinie na wysokosci
        wilkasow. mielismy troje dzieci na jachcie, wiadomo kowadlo burzowe, maszt sie
        kladzie, kapoki sie zaklada, do jachtu sie wlazi i juz. Ale przy tamtym bialym
        szkwale jednak dachow w Gizycku ani w Mikolajkach nie pozrywalo, Reklamy Orlenu
        tez nie rozwalilo, petonowe pomosty byly nietkniete.

        Z wieloma uwagami sie zgadzam- w relacjach sie przewija, ze juz okolo 15 bylo
        czuc burze. Godzina dla nieszarzujacego zeglarza to normalna sprawa, wszystko
        czlowiek zdarzy zrobic. Mozna tez wiac przed cumulonimbusem do ostatniej chwili,
        ale z rozsadkiem, niedaleko brzegu zeby wiadomo jak zaczyna sie pieklo walimy w
        trzciny gdzie popadnie i juz. I tez nam sie krzywda nie dzieje. Albo zakladamy
        ze sztormujemy sie na jeziorze- tez godzina starczy zeby sie do tego
        przygotowac. Rzecz w tym, ze ta konkretna burza naprawde byla silniejsza niz
        zwykle.
    • mniklas5 Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 22.08.07, 13:48
      ludzie igraja z losem , kiedys tego nie bylo, loty ze spadochronem ,
      latawce nad woda, ekstremalne wycieczki w 40 stopniu upale jak ta na
      Krecie, chodzenie po gorach bez przygotowania, szybka jazda
      samochodem, dzisiaj strony internetowe nt huraganu na Karaibach
      podaja ze fizyk z Lodzi ktory jest z zona na Jukatanie koniecznie
      chcial zostac zeby zobaczyc epicentrum huraganu, rozsadna zona
      odwiodla go od tego szalonego pomyslu. Ludzie nie maja wyobrazni, sa
      szaleni i mysla ze sa sprawni, maja umiejetnosci itp, np te wypadki
      autobusowe, to kompletny brak rozumu, ostateczna glupota i
      lekcewazenie przepisow. Ludzie musicie sie opamietac, czyzby zycie
      nie bylo wam drogie
      • kodem_pl taak, kiedys to bylo zycie. 22.08.07, 13:58
        Kocham ludzi o twoim podejsciu do rzeczy:-) 'kiedys tego nie bylo'. No pewnie,
        ze nie bylo, bo ludzie bardziej emocjonowali sie zdobywaniem papieru
        toaletowego. To dopiero bylo cos!

        Teraz Polska normalnieje, ludzi stac na rozrywke to sie bawia. Kiteboarding,
        paragliding, ekstremalne wycieczki w 40 stopniowym upale... Ciekawsze to niz
        libacje przy samogonie czy hodowla marchewek w pracowniczym ogrodku.

        Co wiecej mamy 'wolne' media i internet, wiec o wszystkim slyszysz. Kiedys
        slyszales o... niczym.
      • xnw4 Re: Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 22.08.07, 16:23
        Huragan nie ma epicentrum,
        moze chcial zaobaczyc oko
        (jako ceche charakterystyczna)
    • kodem_pl boszzzzz, problemow sobie szukaja 22.08.07, 13:48
      Ze kapokow nie zakladaja, ze browary na lodce pija...

      Wlasnie na tym polega cala uroda zeglowania na mazurach. Sloneczko, piwko w reku
      i zapach wolnosci. Ze rocznie w normalnych warunkach utonie z 5 osob? No coz,
      zdarza sie, mogli z domu nie wychodzic. Polacy kochaja widze nakazy, zakazy... a
      nasze patenty i tak najtrudniej zdobyc w Europie. Po 2 piwach przez kilka godzin
      faktycznie czlowiek stanowi straszne zagrozenie na wodzie.
      • racuch9 Re: boszzzzz, problemow sobie szukaja 22.08.07, 13:56
        A co tam 5 osób... nicto :P
        • kodem_pl przy tysiacach osob na mazurach? 22.08.07, 14:01
          Co proponujesz, aby ograniczyc ta liczbe, a niech tam, o 50%? Wprowadzic
          obowiazek oplacania Policjanta, zeby byl jeden na kazda lodke, dla
          bezpieczenstwa? Chodzi mi po prostu o balans pomiedzy bezpieczenstwem, a luzem,
          ktory w obecnej chwili jest moim zdaniem odpowiedni na mazurach.

          Opisywane w art. wydarzenie to cos wyjatkowego, takie rzeczy praktycznie sa
          niespotykane na mazurach. Ale co ma do tego alkohol? Normalny sternik po 0.7
          wodki bedzie wiedzial, ze trzeba zrzucic zagle i uciekac w trzciny jak cos
          takiego ciagnie. Jestem niemal pewien, ze i ta 50 letnia kobieta i 22 letni
          kajakarz i 5 letnie dziecko byli trzezwi.
          • czerniakowianka Re: przy tysiacach osob na mazurach? 22.08.07, 14:09
            kodem_pl napisał:
            Ale co ma do tego alkohol? Normalny sternik po 0.7
            > wodki bedzie wiedzial, ze trzeba zrzucic zagle i uciekac w trzciny
            jak cos
            > takiego ciagnie.

            Dokładnie... :)
            • racuch9 Re: przy tysiacach osob na mazurach? 22.08.07, 15:34
              Nie powiem nie jesteś święty i sam często na bańce pływałem i to całkiem mocnej ale wieje więcej niż 5-6 zrywka do brzegu, bo stety czasem czesto pływam z ludzmi którzy nie są załoga regatową, która walczy.
          • marjory_m Re: przy tysiacach osob na mazurach? 22.08.07, 15:54
            Normalny sternik po 0.7
            > wodki bedzie wiedzial, ze trzeba zrzucic zagle i uciekac w trzciny jak cos
            > takiego ciagnie.

            w przypadku burzy może i tak. ale z pływaniem, zwłaszcza teraz, jest tak, że
            trzeba myśleć i przewidywać, nie tylko za siebie ale i za innych. I wielokrotnie
            z opresji doświadczonych żeglarzy ratował refleks. A ja nie wierzę w refleks po
            procentach.
          • racuch9 Re: przy tysiacach osob na mazurach? 22.08.07, 15:58
            proponje rozsądek ??
            • kodem_pl Re: przy tysiacach osob na mazurach? 22.08.07, 16:16
              To co ja proponuje to wlasnie zaufanie rozsadkowi ludzi, a nie slepym dogmatom.
              Na razie tak jest i zdaje to egzamin...
              • racuch9 Re: przy tysiacach osob na mazurach? 22.08.07, 16:31
                Nie no oczywiście ale jak ktoś pływa od święta raz na rok to niech czuje resekt przed wodą, a nie hulaj dusza, piekła nie ma. Ja spędzałem po 2-3 miechy co roku na wodzie przez ostatnie 7, może nawet 8 lat i wiem jak się człowiek zachowuje po piwku i nie tylko.. może miałem szczęście, nie wiem, ale chyba raczej wiedziałem co robić, jak zrobić i na co stać jacht, żagle i silnik no i załoge.

                Poprostu czasem zwycieza brak mózgu
      • marjory_m Re: boszzzzz, problemow sobie szukaja 22.08.07, 15:49
        "Wlasnie na tym polega cala uroda zeglowania na mazurach. Sloneczko, piwko w rek
        > u
        > i zapach wolnosci."

        taki zapach wolności czują chyba tylko ignoranci, ludzie bez wyobraźni, czy
        zwyczajni idioci. Wierz mi, mam 21 lat i lubie sie dobrze bawić, także na
        rejsie. Jednak nawet taka siksa jak ja wie ze picie w trakcie pływania to
        totalny kretynizm. Nie chcę ci źle życzyć, ale ciekawa jestem jak brzmiałby twój
        komentarz, gdybyś to ty lub ktoś z twoich bliskich "utonął w normalnych
        warunkach" lub w wypadku spowodowanym przed palanta o przytłumionym alkoholem
        refleksie.
        • kodem_pl Re: boszzzzz, problemow sobie szukaja 22.08.07, 16:13
          No to jestesmy z tego samego rocznika.

          Nie zrozum mnie zle, ja nie pisze o plywaniu w stanie oczywistego upojenia alk..
          To oczywisty kretynizm, podobnie jak samo wyjscie z domu w takim stanie. Mowie o
          zeglowaniu z chlodnym piwkiem w dloni, jak wypijesz dwa piwa w przeciagu kilku
          godzin to refleks tak Ci spadnie? Mam dla Ciebie smutna wiadomosc, prowadzono
          kiedys badania odnosnie prowadzenia aut po alku i do 0,5 promila czas reakcji
          spadal... Nie przytocze niestety zrodla, no chyba, ze bardzo sie zawezmiesz to
          poszukam.

          Jak ktos ma rzeczywiscie ewidetnie przytlumiony alkoholem refleks to nie
          powinien plywac. Ale ilu jest takich zeglarzy? Ile spowodowali wypadkow? A te
          utoniecia w normalnych warunkach... wszystkich wypadkow nie da sie wyeliminowac.
          No i teraz pytanie czy dla tych kilku istnien warto wprowadzac rezim rodem z III
          rzeszy? Bo idac za ciosem, to powinno sie nakazac sternikom korzystania z
          zestawow glosnomowiacych podczas 'prowadzenia' jachtu...
          • bri Re: boszzzzz, problemow sobie szukaja 22.08.07, 16:28
            Robiąc kurs na żeglarza na Zegrzu byłam świadkiem jak doświadczeni
            żeglarze i w ogóle ludzie doświadczeni życiem bo tak koło 50-tki
            wpłynęli do portu na pełnych żaglach i z taką prędkością, że przy
            zwrocie przewróciło im łódkę. Pod pokładem była kobieta, którą ledwo
            dali radę wyciągnąć zanim się utopiła. Był też pies, który już
            niestety się utopił. Wszyscy byli kompletnie pijani. Pogoda była
            niegroźna.
            • kodem_pl Re: boszzzzz, problemow sobie szukaja 22.08.07, 16:30
              No i jaki masz na takich debili sposob? No i jaki tacy debile stanowia procent
              zeglarzy?
              • racuch9 Re: boszzzzz, problemow sobie szukaja 22.08.07, 16:42
                Odpowiedź jest jedna to nie byli doświadczeni żeglarze i tyle ... jak ktoś ma jacht i 50 lat to ma etykietę "doświadczony" matoły i tyle.
                • bri Re: boszzzzz, problemow sobie szukaja 22.08.07, 16:44
                  No, może masz rację.
          • marjory_m Re: boszzzzz, problemow sobie szukaja 22.08.07, 17:53
            "i do 0,5 promila czas reakcji spadal..." ??

            No i dobra, teraz jak sobie wyobrażasz co dalej. Przepis, że zezwala się na
            pływanie z max 0,5 promila we krwi? Jeśli się zezwoli na picie alkoholu na
            wodzie (nieważne czy prawnie, czy będzie to tylko nieme przyzwolenie) to ja ci
            mówię, nie ma takiej możliwości żeby ludzie wiedzieli gdzie jest umiar. Niestety
            byłam świadkiem już kilku kolizji i wypadków, po fakcie argumentowanych "to było
            tylko jedno piwko". jakieś zasady muszą obowiązywać, piwa można sie napić
            wieczorem do ognicha albo w portowej tawernie. jeśli nie potrafisz się
            powstrzymać i musisz sie napić siedząc za sterem, to moim zdaniem, ten sport nie
            jest dla ciebie. (dla ciebie czytający, nie personalnie do kodem_pl, choć też :)
            I naprawdę można poczuć w żeglarstwie prawdziwą wolność i bez piwa, na tym to
            polega.

            "A te utoniecia w normalnych warunkach... wszystkich wypadkow nie da sie
            wyeliminowac"

            ale można zmniejszyć ich ilość

            I proszę cię, nie dramatyzuj z tym reżimem III Rzeszy, bo ci się ten przykład
            nie udał.
            • kodem_pl Re: boszzzzz, problemow sobie szukaja 22.08.07, 19:06
              Nieme przyzwolenie jest teraz, co mi odpowiada.

              Czy masz pewnosc, ze owe zdarzenia o ktorych piszesz nie zdarzylyby sie gdyby
              nie to jedno piwko? I czy rzeczywiscie bylo to jedno piwko?

              Jasne, ze mozna w zeglarstwie wolnosc bez piwa. Podobnie jak w zyciu spelnienie
              bez seksu. Ale po co?

              I mozna zmniejszyc ilosc wypadkow, ale ile z tych 5 osob rocznie uratujemy?
              Jakim kosztem?
              • marjory_m Re: boszzzzz, problemow sobie szukaja 22.08.07, 19:41
                kodem_pl napisał:

                > Jakim kosztem?

                kosztem napicia się piwa 4 godziny później przy brzegu a nie na wodzie. w
                delirium chyba nie wpadniesz?
                • kodem_pl Re: boszzzzz, problemow sobie szukaja 22.08.07, 22:46
                  To nie bedzie koszt. Kosztem bedzie policja kontrolujaca wszystkich. Ja wiem, ze
                  jak sie nie ma nic do ukrycia... tylko gdzie wtedy bedzie atmosfera wolnosci?
                  • kodem_pl Re: boszzzzz, problemow sobie szukaja 22.08.07, 22:51
                    i jeszcze jedno: ile osob tym uratujemy?:-)
                    • marjory_m Re: boszzzzz, problemow sobie szukaja 22.08.07, 23:00
                      kodem_pl napisał:

                      > i jeszcze jedno: ile osob tym uratujemy?:-)

                      A nawet jeśli "tylko" jedną? Masz odwagę przeliczać ludzkie życie na inną wartość?
      • mangold Piwo owszem..ale 1-2 dziennie a nie skrzynkami!! 22.08.07, 17:13
        kodem_pl napisał:


        >
        > Wlasnie na tym polega cala uroda zeglowania na mazurach. Sloneczko, piwko w rek
        > u
        > i zapach wolnosci.
        • kodem_pl a i owszem, skrzynkami. 22.08.07, 19:03
          Czesto stala na jachcie, ktorym plywalem skrzynka, a nawet dwie, piwa. Dlaczego?
          Bo bylo nas na jachcie kilku i skrzynki sporo ulatwialy zycie. Jak sie
          przycumowalo 'w krzakach posrodku niczego' nie bylo problemu z zaopatrzeniem (z
          podobnych wzgledow mielismy wiecej jedzenia i tak dalej), skrzynie zawsze pelne
          byly butelek, gdy butelki pustoszaly wymienialo sie calosc (zero smieci +
          oszczednosc na kaucjach). Ale jakbys nas zobaczyla niosacych skrzynke piwa i tak
          zostalibysmy pewnie wykleci...
      • bankionline Re: boszzzzz, problemow sobie szukaja 22.08.07, 22:39
        > Wlasnie na tym polega cala uroda zeglowania na mazurach. Sloneczko, piwko w rek
        > u
        > i zapach wolnosci. Ze rocznie w normalnych warunkach utonie z 5 osob? No coz,
        > zdarza sie, mogli z domu nie wychodzic. Polacy kochaja widze nakazy, zakazy...
        > a
        > nasze patenty i tak najtrudniej zdobyc w Europie. Po 2 piwach przez kilka godzi
        > n
        > faktycznie czlowiek stanowi straszne zagrozenie na wodzie.

        Bardzo ci współczuję.
        Tak, stanowisz zagrożenie.
        Ile browarów walisz przed wyjechaniem samochodem na ulicę?

        ---
        bankionline.eu.interia.pl - Nowa Platforma Finansowa On-Line
        • kodem_pl Re: boszzzzz, problemow sobie szukaja 22.08.07, 22:49
          Zadnego. Ale tylko dlatego, ze konsekwencje czegos takiego sa straszne. I czy
          sprawia to, ze nasze drogi sa bezpieczne? Siedze wlasnie w kraju, w ktorym
          mozesz prowadzic popijajac piwko calkowicie legalnie (norma 0.8) i na drogach
          jest duuuuuzo bezpieczniej. Ojc, chyba wlozylem kij w mrowisko;-)
    • czerniakowianka Pijaństwo pijaństwem, a głupota głupotą. 22.08.07, 14:04
      "Kiedy już nadejdzie szkwał nikt nie ma szans - zwykle jest za późno
      na zrzucanie żagli, a jeśli nawet ich nie mamy to na nic się zda
      ustawianie dziobem do wiatru."
      Nie jest jednak za późno na założenie kapoków. A według informacji
      podawanych przez policję - żadna z wyłowionych osób nie miała na
      sobie kapoka. Że nie wspomnę już o tym biednym 5-latku, który
      powinien być ubrany w kapok cały czas, niezależnie od pogody...
      • gotfael Czy ktoś wie? 22.08.07, 14:49
        Jak zachowuje się łódka ustawiona RUFĄ do szkwału?
        • racuch9 Re: Czy ktoś wie? 22.08.07, 16:03
          Proste, ma o wiele większą prędkość i płynie z falą mały ruch sterem i ostrzenie do tego maszt mający kilka metrów robi dodatkową siłę odśrodkową, która chyli, jacht się elegancko kładzie w pewnym momencie zaczyna tak się kłaść, że płetwa wychodzi z wody (np większość modeli dość popularnych maków, sasanek) i już nic nie można zrobić. Bec i jacht leży.
        • xgronj Re: Czy ktoś wie? 24.08.07, 11:34
          Płynie, ma prędkość manewrową, należy tylkko zachować ostrożność aby nie ustawić
          się bokiem (w szkwale kierunek wiatru może się zmieniać). Przy bardzo silnym
          wietrze dużo lepsza opcja od ustawiania się dziobem - na pewno jak zrzuciliśmy
          żagle lub siła wiatru jest większa od mocy naszego silnika.
          • racuch9 Re: Czy ktoś wie? 24.08.07, 12:08
            Eh chyba nie pływałeś przy takiej fali rufą do niej przy dużym wietrze jacht zasuwa jak motorówka i bierze wodę rufą
            • xgronj Re: Czy ktoś wie? 24.08.07, 15:58
              Pływałem własnie przy dużej fali (szkwał szedł od Darginu aż na Łabap gdzie nas
              dorwał więc fala była już spora), może na Omedze mogło by zalać rufę (czy Twoje
              doświadczenia sprowadzają się właśnie do pływania tymi jachtami ?) Looknij sobie
              na ten artykuł www.kulinski.sail-ho.pl/article.php?sid=1397 ,był już na tym
              forum polecany, i weź pod uwagę że:
              A) z jednej strony:
              - jachty na mazurach to nie morskie jednostki sportowe: nikt nie ma sztormowego
              ożaglowania, nic się nie da wyregulować (naciąg want, sztagów itp.), jakość
              czarterowanych jachtów pozostawia czasem wiele do życzenia (stare żagle,
              zerdzewiałe beczki, sztukowane wanty i sztagi, stery urywające się przy dużym
              obciążeniu - mówi Ci to coś ?)
              - załogi nie mają takiego wyszkolenia jak opisywani w artykule "zawodowcy",
              często to koledzy co pierwszy raz łajbie stopę postawili
              B) ale z drugiej Mazury to nie morze więc fala jest mniejsza, choć i nie bardzo
              można płynąć ze sztormem, ale za to prawie zawsze można znaleźć bezpieczne
              wejście na brzeg tak więc nie trzeba się sztormować przez kilka godzin a
              wystarczy kilka-kilkanaście minut do znalezienia zatoczki, miękiegu brzegu itp.
              I przestań proszę wciskać ludziom że przy tak ekstremalnych warunkach jak "białe
              szkwały" powinni iść pod wiatr - przez takie rady ktoś może wpaść w poważne
              kłopoty. Przy "normalnej" burzy jak najbardziej sztormuiemy w bajdwwindzie na
              foku, ale jeżeli warunki są wyjątkowe to i zachowywać się należy
              niestandardowo. Ja raz byłem w takich warunkach i odwrócenie się rufą uratowało
              mi i załodze skórę.
              • racuch9 Re: Czy ktoś wie? 27.08.07, 15:33
                A ja trochę więcej razy.
                Życze powodzenia, pływaj tak dalej ... pamiętaj o kamizelkach i kole na pokładzie :P

                Jak wywrócisz jacht i komuś się krzywda stanie, to może zmienisz zdanie.

                To może zadziałać jak jestes 50-100 metrów od brzegu, a nie na środku jeziora.
              • racuch9 Re: Czy ktoś wie? 27.08.07, 15:51
                To przeczytaj ten artykuł jeszcze raz i jeszcze raz na wszelki wypadek, bo przecież na Mazurach na każdym jachcie siedzi trymer grota, no i katamaranów jest masa, a i na spinakerze ludzie pływają (ludzie w większości nawet nie wiedzą z czym to się je) ten artykuł dotyczy jachtów regatowych i większości porusza opcje morską (3 metrowe fale-na mazurach nie występują, na morzu całkiem klasyczne, ucieczka 72- godziny przed burzą, jacht rozpędzający się do 25 węzłów), a nie turystycznych. ciekawe jak wenusk-a albo mak 707 które mają za małą płetwe sterową z deafult-a jak raz bujnie to z fordziela ostrzonko na samym maszcie i gleba. najpierw się czyta, a póżniej wskazuje jako wzór, a może podałeś nie ten artykuł co trzeba ????
                • xgronj Re: Czy ktoś wie? 27.08.07, 16:13
                  "To przeczytaj ten artykuł jeszcze raz" Głupiego udajesz, czy nie potrafisz
                  czytać ze zrozumieniem ? Wypisałem różnice między tym co w artykule a sytuacją
                  na Mazurach, ze szczególnym uwzględnieniem niedostatku sprzętu i jego kiepskiej
                  jakości wobec czego należało wydedukować, że z przedstawionych przez autora
                  opcji pozostaje tylko jedna: rufką, a dalej specyfika mazurska: w trzciny.
                  Wenuski i Maki to królowały na mazurskich jeziorach jakieś 10 lat temu - od
                  ostatniej twojej wizyty trochę się zmieniło, dzisiaj Tango 780 to taka
                  przeciętna. Sorki ale z jednej strony zachowujesz się jak 16-latek, który zjadł
                  wszystkie rozumy, a z drugiej prezentujesz się jako stary "wilk morski" - coś mi
                  tu nie gra: albo konfabulujesz, albo jesteś posiadaczem patentu na "jedyną
                  prawdę objawioną".
                  W każdym razie powodzenia, dla mnie to EOT
    • manonthemon Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 22.08.07, 14:08
      "jedna ręka dla jachtu, druga dla browara". Tej zasady trzymać się
      warto. Pić na łudce można i warto tylko żeglować to trzeba umić.
    • manonthemon Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 22.08.07, 14:25
      "jedna ręka dla jachtu, druga dla browara". Tej zasady trzymać się
      warto. Pić na łódce można i warto tylko żeglować to trzeba umić.
    • ciagciulaciag Wiatr byl kurna taki, ze mi drinka rozlalo! 22.08.07, 14:33
    • ksks3 Wilki morskie od siedmiu boleści 22.08.07, 14:46
      Widziałem w tv jak jakiś sternik robił zwrot na wiatr na silniku
      przy zwalonych żaglach. Albo był nawalony jak szpadel albo
      wystraszony. decyzja zbyt późna i łódź do góry stępką. Gdyby został
      z wiatrem od rufy / na zwrot było za późno / nic by mu się nie
      stało.
      Na mazurach dobremy żeglażowi na dobrej łajbie nic się stac nie
      może. Nawet chwilowe uderzenie wiatru o predkosci 100km/h nie jest
      tragedią. Chmury widać nawet z pod zalesionego brzegu i jest czas
      wykonać niezbędne manewry. Natomiast jak zalane piwem pały nie
      dostrzegą zagrożenia, pozostaje tylko sprawdzić czy dobrze
      założyłem kapok
      • unmonitoredalias Re: Wilki morskie od siedmiu boleści 22.08.07, 14:58
        > Albo był nawalony jak szpadel albo
        > wystraszony.

        Jest jeszcze jedna możliwość: był niedoświadczony, nie wiedział co
        robi. Żeby podjąć trafną decyzję w takiej sytuacji, trzeba wiedzieć,
        jak łódź się zachowa. Czy dwutygodniowy kurs na patent żeglarza do
        czegoś takiego przygotowuje? Absolutnie nie.

        > Na mazurach dobremy żeglażowi na dobrej łajbie nic się stac nie
        > może.

        Otóż to. I chyba tylko naprucie się do nieprzytomności mogłoby ten
        stan zmienić. Na pewno nie piwo czy dwa, nie ma co demonizować.
        • racuch9 Re: Wilki morskie od siedmiu boleści 22.08.07, 15:41
          2 tygodnie w fabrykach patentów gdzie przez 4 turnusy puszczają 200-250-ciu żeglarzy nie będe wymieniał firm. Ci ludzie nie umieją zacumować jachtu, a refowanie dla nich jest bez sensu...
    • gotfael Czy ktoś wie 22.08.07, 14:50
    • simplypainting Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 22.08.07, 14:53
      nie zawsze zdąży się zauważyć w porę zmianę pogody, miałem ostatnio przypadek w
      okolicach Sorkwitów, tam jezioro z obu stron jest zalesione i do tego wąskie
      (400-500 m) siedziałem na rybach na łodzi, było jeszcze widno ok 21, zdążyłem
      zanęcić i jak nie huknie, zdążyłem na szczeście dopłynąć do miejsca w którym
      biwakowałem ale pogoda zmieniła się w ciągu 5 minut, z jasnego nieba w ciemną noc.
    • konryk Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 22.08.07, 15:12
      Ten obiekt na zdjęciu z prawej strony przypmina potwora z Loch Ness.
      • competer1 Re: Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 22.08.07, 15:33
        W niedzielne popołudnie siedzielismy sobie w knajpce przy porcie w Giżycku. Obserwowaliśmy co raz przepływające łódeczki i jachciki z niekoniecznie trzeźwymi załogami i latającymi po pokładzie dzieciakami (bez kapoków). Widzielismy również młodzież szykująca się do wypłynięcia. Nieśli ze sobą prowiant w postaci zgrzewek piwa z pobliskiej Biedronki. Czterech smyków z czterema zgrzewkami. Ciekawe co teraz pływa w wodzie, oni czy piwo?
    • czerniakowianka ??? 22.08.07, 15:44
      "Dlatego proponowałabym ustawianie się rufą do wiatru i spływanie z
      wiatrem do brzegu, jaki tylko zdoła się dosięgnąć."
      NA ŻAGLACH?!
      To ja już zupełnie się nie dziwię tym wszystkim wywrotkom...
      Na głupotę niestety nie ma lekarstwa.
      • racuch9 Re: ??? 22.08.07, 16:09
        to samo jak nauka na kursach sztormowania na grocie ... idiotym... foczek i styka a jacht płynie prosto trochę tępiej ale płynie do przodu a nie bokiem.
      • gorbaczow Nauka pójdzie w ... wodę? 22.08.07, 16:20
        Witam, żegluję już przez 10 lat, więc prawie przez połowę mojego
        życia. Doświadczenie zdobywałem w różnych sytuacjach - na morzu, na
        małych i dużych łódkach regatowych i wydaje mi się że dużo już
        umiem, niemniej jednak ciężko mi mówić, skoro mnie tam nie było, bo
        nie wiem jakbym się zachował. Osoby doradzające komukolwiek ( a
        szczególnie osoba zalecająca płynięcie z wiatrem) to albo laicy,
        albo ludzie, którzy uczyli się pływać 100 lat temu.
        Gdyby to mnie taka burza dopadła na jeziorze (już nie raz się
        zdarzyło, że szedłem na biały szkwał, zamiast do brzegu) to pewnie
        zrobiłbym to co zwykle. Zrzucił żagle, odpalił silnik i hajda pod
        wiatr, jednak na pewno nie kładłbym masztu. Myślę że kazałbym też
        wyrzucić kotwicę (oczywiście przywiązaną...) z dziobu na głębokość
        ok. 4 m., żeby dociążyć dziób, a już na pewno kazałbym wyjąć
        kamizelki ratunkowe na pokład.

        Ludziom, którzy mówią że pływanie bez kamizelek jest niebezpieczne
        itp. polecam posiedzieć w temperaturze 30st. C z bluzą polarową na
        sobie, jest to porównywalne uczucie. Co nie znaczy że nie ma ich pod
        ręką, tylko leżą sobie pod pokładem w odległości 3 kroków od wejścia.
        • emes-nju Re: Nauka pójdzie w ... wodę? 22.08.07, 16:30
          gorbaczow napisał:

          > Ludziom, którzy mówią że pływanie bez kamizelek jest niebezpieczne
          > itp. polecam posiedzieć w temperaturze 30st. C z bluzą polarową na
          > sobie, jest to porównywalne uczucie.

          To nie jest porownywalne uczucie! Chyba, ze na bluze polarowa zalozy
          sie gruby foliwy worek :-) Polar oddycha - kamizelka nie.

          Wciaz jednak otwarty jest temat jak to sie stalo, ze na wodzie bylo
          tylu ludzi. Gdzie ich instynkt samozachowawczy?! Chmure, ktora moze
          zrobic takie zamieszanie widzac z wielu kilometrow! Od
          zauwazenia "obloku o groznym wygladzie" (nie wyobrazam sobie, ze
          mozna nie zauwazyc wypietrzonej na kilka, kilkanascie kilometrow w
          gore chmury!), do rozpetania sie piekla musialo minac nie mniej niz
          godzina.

          Ci ktorzy mysla i maja wobec zywiolu troche pokory nie musieli
          zakladac kamizelek - burze ogladali z brzegu!
    • archicon Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 22.08.07, 16:26
      Pływam po Mazurach od lat, zaczynałem gdzieś w 70- tych. Biały
      szkwał zdarza się w zasadzie co roku gdzieś, jak nie na Wielkich to
      w Augustowie, na Pojezierzu Drawskim albo gdzie indziej. Jak
      przyjdzie i złapie na pełnym jeziorze to nie ma siły i wywraca
      wszystko jak leci bo to Biały Szkwał! Nawet jak jesteś doskonałym
      żeglarzem to lepiej wiej w trzciny bez szmat i módl się! Ustawianie
      przodem do fali to na pewno jakiś sposób tyle że jacht w dryfie bez
      napędu ma dużą bezwładność i to pomoże przyjąć pierwsze uderzenie, a
      jak masz oczy zalane wodą i wokół kipiel to gdzie jest ta fala? Po
      dwóch minutach kręci tobą jak bączkiem! Dwa lata temu na Śniardwach
      przy sześciu w skali Beauforta odmaszerował mi fok i było ciężko ale
      się udało (byłem sam), a Biały to 12 W SKALI! Co do pijaństwa to
      ŚWIĘTA RACJA, każdy od razu w Mikołajkach czy Sztynorcie musi się
      nachlać i naryczeć (bo to nie śpiew) a potem rzyga i opowiada jak
      było fajnie! Ale na wielkich szkunerach czy brygach przed laty też
      tak było, młody majtek zamustrowany przechodził chrzest i albo się
      przetarł albo go przetarło. Oczywiście że nie może to
      usprawiedliwiać hamstwa i bandytyzmu- tyle że piracą najczęściej
      ci "enteligentni" miastowi bo odreagowują. Woda co roku pochłania
      znacznie więcej ofiar nie umiejących pływać niż ofiar żeglarstwa.
      • brrr3 Re: Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 22.08.07, 17:05
        W większości racja, ale... nie domonizujmy " białego szkwału" To nie
        czary mary, tylko silny wiatr o czasami sile 12B. Zdarza się. Inną
        oczywistością jest ,że w wakacje pływają całe " stada" łódek z
        załogami nie tylko nie mającymi odpowiednich umiejętności, ale
        głównie pozbawionych totalnie wyobraźni, myślenia, czujności i
        zdolności do wczesnego reagowania na zmieniajace się warunki
        meteorologiczne. Kto by tam obserowował niebo ? Prawda ? Potem zaś
        się klepie bzdety, że szkwał spadł jak "jastrząb na pisklęta".
        Jestem od prawie 20 lat na żaglach po kilka razy w roku i
        wielokrotnie widziałem niefrasobliwe zachowania "żeglarzy" totalnie
        ślepych na zmieniające się warunki. Następna sprawa, kto pływa w
        kamizelkach w razie wzrostu siły wiatru ? To takie "niehonorowe"
        dla "prawdziwego" żeglarza...Kto się refuje z odpowiednim
        wyprzedzeniem, mając na uwagę myśl,że rozrefować sie można migiem
        ale odwrotnie...w silnym wietrze to trudniejsze zadanie ? Pijaństwo
        w czasie płynięcia moim zdaniem nie jest aż tak nagminne, choc sie
        zdarza...Chyba,że za pijaka uznajemy każdego sączącego piwo
        płynącego żeglarza. Kończąc uważam,że przetrzeganie pewnych
        podstawowych zasad uchroniło by, jeśli nie wszystkich ( bo to był
        jednak żywioł)ale większość potencjalnych jeszcze...ludzkich ofiar.
    • guru133 A dlaczegóż to żeglarze mieli by być wyjątkiem. 22.08.07, 16:54
      Już dawno temu wieszcz napisał:
      "Bo prawda, jeśli alkoholik
      To wiesz że Polak i katolik
      A tak to zaraz się wyłania
      Ta kwestia zaufania"....
    • mangold Na zaglach zawsze piło się za dużo :( 22.08.07, 17:01
      Niekiedy bałem sie pływać z moimi kumplami :( Wiekszośc z nich wyrwana od zon i
      dziewczyn przesadzała z chlaniem niestety ......
    • kownacek sztormowanie na Mazurach 22.08.07, 17:29

      Chciałem obronić tezę, iż stanięcie rufą do wiatru może uratować przed wywrotką.

      Zaznaczę, iż parę lat temu przeżyłem biały szkwał na Rosiu z dwiema osobami z
      zerowym doświadczeniem. Jako jedyni na jeziorze nie leżeliśmy po przejściu szkwału.

      Walka z gwałtownym, bardzo silnym wiatrem na mazurach jest trudna z wielu
      powodów, tj. brak doświadczenia, lekkie łódki, słabe silniki, bliskie brzegi,
      płycizny...

      Istnieje wiele metod sztormowania jachtami morskimi (np. utrzymanie go dziobem
      prostopadle do fali za pomocą silnika albo dryfowanie/stawanie na kotwicy).
      Polecam link: www.kulinski.sail-ho.pl/article.php?sid=1397
      Jednak większość z tych metod bazuje na tym, iż jachty morskie są mocnymi
      jednostkami balastowymi. Na mazurach jachty mają mało wytrzymałe konstrukcje,
      słabe i zawodne silniki zaburtowe (mogą wychodzić z wody na dużej fali), a same
      łódki (zwykle z małym balastem) wiatr będzie skutecznie odkręcał przy próbach
      ostrzenia, nawet z mocnym silnikiem.

      Co z załogą?
      Ogólnie jak jest jasne, że robi się niebezpiecznie, można wysłać
      niedoświadczonych ludzi do kabiny (nie zamykać jej i nie przywiązywać nikogo do
      niczego) i kazać im przygotowywać kapoki/pasy/koła dla wszystkich. Moim zdaniem
      lepiej, żeby byli w kabinie i nie wypadli za burtę mimo faktu, iż przy wywrotce
      (jeśli nie zdążą wyjść), znajdą się pod wodą.
      Reszta załogi (na małych łódkach nie więcej niż 3 osoby) powinna robić co
      następuje...

      ##
      1. Lekkie jachty (mieczowe)
      ##

      Moim zdaniem: lecieć z wiatrem, z małym mieczem, bez żagli (ew. z malusim
      fokiem), pomagać silnikiem utrzymać kurs, wyrzucić z rufy dryfkotwę. Im szybciej
      płynie z wiatrem jacht, tym słabszy wiatr pozorny.

      Chyba, że brzeg po zawietrznej jest niebezpieczny - wtedy nie ma wyjścia, nie
      można sobie pozwolić na tracenie wysokości. Trzeba powalczyć, ale pewnie w końcu
      zaliczy się wywrotkę.

      Na lekkich łódkach powinno się:
      1. zrzucić żagle (szybko zabezpieczyć grota, żeby stawiał jak najmniejszy opór i
      się nieoczekiwanie nie rozwinął)
      2. rzucić z rufy dryfkotwę (wiadro/kotwicę/koło - na linie oczywiście)
      3. podnieść większość miecza (jeśli szybrowy to podnieść cały - jeśli nie od
      razu, to blisko brzegu na pewno!)
      4. jeśli jest rollfok, to rozwinąć malutkiego foczka, mały żagielek na dziobie
      pomoże w utrzymaniu łódki rufą do wiatru
      5. jeśli jest czas to można pomóc sobie silnikiem w utrzymywaniu kursu
      6. pędzić z wiatrem do brzegu, a najlepiej do trzcin

      Dlaczego z wiatrem?
      Od pełnego bajdewindu do ostrego baksztagu jacht mieczowy nie ma szans. Zostają
      trzy opcje: zupełnie pod wiatr, ostry bajdewind albo wiatry pełne.
      - Pod wiatr (bez żagli oczywiście): po pierwsze przy próbie stawania pod wiatr
      zapewne zaliczy się wywrotkę, a jeśli jakoś się to uda, to łódka będzie płynąc
      do tyłu, chyba że ma się naprawdę bardzo dobry silnik. Utrzymanie wstecznego w
      takich warunkach graniczy z cudem. Dziób będzie uciekał na boki, a ster będzie
      bardzo wrażliwy i ciężko będzie nim ruszać. Po chwili łódka stanie bokiem do
      wiatru i siup na bok.
      - Bajdewind: kurs możliwy do utrzymania tylko na żaglach albo z mocnym
      silnikiem, ale nie na łódkach mieczowych! Można próbować na sztormowym grocie,
      powodzenia.
      - Wiatry pełne są moim zdaniem jedynym rozsądnym wyjściem dla lekkich łodzi.

      Kwestia miecza - przy szkwalistym wietrze miecz jest przydatny, ponieważ pomaga
      zapobiegać nagłym przechyłom, ALE przy stałym, bardzo silnym wietrze w sytuacji,
      kiedy łódka stanie bokiem do wiatru, boczny opór miecza będzie dodatkową siłą
      kładącą łódkę. Dlatego moim zdaniem przy stałym, bardzo silnym wietrze na
      lekkiej łódce wypornościowej trzeba podnieść miecz - ale nie w całości. Trochę
      miecza przyda się do utrzymania kierunku.


      ##
      2. jednostki balastowe (balastowo-mieczowe)
      ##

      Tutaj sprawa jest prostrza. Można zrzucić żagle, podnieść większośc miecza (cały
      jeśli ma się kil) i stanąć bokiem albo tyłem do wiatru (+dryfkotwa). Jachty
      balastowe nie powinny zaliczyć wywrotki nawet przy bardzo silnym wietrze
      bocznym. Pomagać sobie silnikiem.

      Można również postępować tak samo jak w przypadku łódek mieczowych.

      Ewentualnie można pokusić się o walkę w bajdewidzie, na małym grocie i
      ewentualnie na zrefowanym foku. Mimo pozorów kurs ten na jachtach morskich jest
      stosunkowo bezpieczny, jednak łódki mazurskie mogą mieć zbyt słabe elementy
      takie jak wanty, kadłuby - jest duża szansa, że coś pójdzie nie tak, łódka
      stanie bokiem do wiatru i żagle przykleją się do wody. Wtedy zacznie nabierać
      wodę i jak to jachty balastowe mają w zwyczaju, pójdzie na dno. Dodatkowo
      utrzymanie kursu przy ekstremalnym wietrze wiąże się z bardzo ciężką pracą
      (doświadczonej) załogi.
      • emes-nju Wszystko cacy, ale... 22.08.07, 17:53
        ... zamiast leczyc, lepiej zapobiegac. Czyli obserwowac otoczenie i
        zmykac ZANIM zacznie wiac. Wystarczy raz na pol godziny podniesc
        zmeczona glowe i sie rozejrzec, zeby zobaczyc "kowadlo". Nawet
        jezeli proces myslowy "rozgladacza" bedzie mocno zaburzony alkoholem
        (co niektorzy sugeruja w odniesieniu do ogolu zeglarzy), to moze sie
        on zastanwiac "co to jest" z kwadrans. I nadal, w wiekszosci
        przypadkow, nie bedzie za pozno na ucieczke PRZED burza! Ci ktorzy
        zostali na wodzie mieli, w wiekszosci przypadkow, klopoty na wlasne,
        wyrazne zyczenie!

        W tej burzy wiatr osiagal 130 km/h. Tylko naprawde solidne jachty
        poradza sobie z czyms takim. Chocby dlatego, ze tak wygodne w
        przecietnych warunkach rolfoki bardzo "lubia" rozwijac sie blisko
        topu masztu. Robi sie wtedy sliczny, trzepiacy sie balonik i na
        dwoje babka wrozyla - najpierw peknie zagiel czy maszt, a moze
        najpierw sie po prostu wywalimy.

        Co do opisow sztormowania - ok. Z jednym ale - absolutnie nie
        polecam sztormowania na grocie. To jest "zegluga poprzeczna" -
        potezny dryf i marna sterownosc. Zdecydowana wiekszosc jachtow
        bardzo ladnie radzi sobie za to na foku (nawet Omega - sprawdzalem) -
        nawet mocno zarefowanym. Dlaczego? Otoz kazdy jacht w przechyle ma
        tendencje do ostrzenia. Zostawienie grota powoduje poglebienie tej
        tendencji i ciagla (malo skuteczna) walke ze sterem. Jazda na foku
        rownowazy jacht plynacy w duzym przechyle.
      • wieczna-gosia Re: sztormowanie na Mazurach 22.08.07, 20:47
        Na lekkich łódkach powinno się:
        1. zrzucić żagle (szybko zabezpieczyć grota, żeby stawiał jak najmniejszy opór i
        się nieoczekiwanie nie rozwinął)
        2. rzucić z rufy dryfkotwę (wiadro/kotwicę/koło - na linie oczywiście)
        3. podnieść większość miecza (jeśli szybrowy to podnieść cały - jeśli nie od
        razu, to blisko brzegu na pewno!)
        4. jeśli jest rollfok, to rozwinąć malutkiego foczka, mały żagielek na dziobie
        pomoże w utrzymaniu łódki rufą do wiatru
        5. jeśli jest czas to można pomóc sobie silnikiem w utrzymywaniu kursu
        6. pędzić z wiatrem do brzegu, a najlepiej do trzcin

        dokladnie tego samego uczono mnie na kursie w kwestii burzy- rufa do wiatru,
        silnik lub pagaje (nie na zaglach jednak) miecz gora i zwiewac w najblizsze
        trzciny bez kombinowania z dziobem.
        Prosze sobie wyobrazic zestawienie niedoswiadczony sternik plus jacht spychany
        do tylu- jak on tym sterem manewruje? Ano tak ze mu sie myli staje bokiem do
        wiatru i lezy- taka prawda. Umowmy sie- ci doswiadczeni dawno stali w trzcinach,
        znajomi co wlasnie sa na Mazurach potwierdzaja ze cumulonimbus i kowadlo burzowe
        bylo jak zloto- jak zobaczyli ze cos takiego ich goni- wlaczyli silnik i wiali z
        jeziora az sie kurzylo. O tym typie chmur, latwym do rozpoznania szczegolnie w
        sloneczny dzien w kazdej "nauce zeglowania w weekend" mozna przeczytac ze:
        biale szkwaly
        wieje
        pada
        wiac z jeziora.

        Co nie zminia faktu ze ludzi mi szkoda- szczegolnie malucha przywiazanego na
        sztywno do masztu- sama plywam z trojka dzieci i one sa ZAWSZE w kapokach, a
        najmlodsze wiaze- ale sobie do reki- jesli cos sie wydarzy- bom czy cos- wywali
        go za lodke- w najgoprszym wypadku znajdziemy sie w wodzie oboje- w najlepszym
        zawisnie mi na lince i nawet do wody nie wpadnie......
      • racuch9 Re: sztormowanie na Mazurach 23.08.07, 11:30
        hmm zwłaszcza jak dwumetrowa fala wlewa się przez rufę zalewając silnik. jak kiedyś wlazła mi taka fala na omce, na śniardwach, mało nie zatoneła dobrze że krzaczory były niedaleko. Pływanie przy takim wietrze nawet na samym maszcie, bez żagli, rufą do wiatru nadaje jachtom takie duże prędkości, że jacht wtedy nie wybacza żadnych błędów. malutki ruch, jacht zaczyna ostrzyć, a później wiadomo, wolna burta wiatr w bok i po jabłkach, do tego maszt chyli i gleba.

        nawet jak się utrzyma przez jakiś czas to ciągłe kontry wprowadzają takie przechy boczne, które po krótkim czasie już są samowzbudne, że wywrotka murowana.

        Dorze ktoś napisał kotwa z dziobu, silnik i pod wiatr oczywiście jak nie ma alternatywy 100 metrów do brzegu.

      • pawelwinnicki Re: sztormowanie na Mazurach 23.08.07, 14:21
        Niestety Pana doświadczenie jest nadal małe. Poruszę tylko parę
        aspektów:
        1. Szoty fola które mają choć trochę luzu przy pierwszym uderzeniu
        wiatru (tak zaczyna się burza) zamieniają się w supeł który można
        przeciąć lub rozwiązać z pomocą marszpikla - to taki szpikulec do
        robót bosmańskich dlatego zabawa w malutkiego foka może zamienić się
        w nispodziewanego dużego foka. Proszę pamiętać, że przy pierwszym
        uderzeniu szkfału wszystko wygląda całkiem inaczej.Ten kto tego nie
        widział na własne oczy jest zawsze zdziwiony.
        2. Jacht kabinowy np. tango 780 jest doskonale sterowny na samej
        kabinie w zakresie siły wiatru 5-8B. Wiem to z praktyki na Mazurach.
        3. Wiadro może być dryfkotwą jeżeli jest stalowe. Czy ma Pan takie
        na łodzi. Te które są na wyposażeniu jachtów na WJM to z regóły
        wiadra budowlane. Po chili od wyrzucenia wiadra za burtę na lince
        bedziemy mieć tylko jego ucho. Doskonałym pomysłem jest kotwica. Dla
        wygody armatorzy dołączają do jachtów małe kotwice na których strach
        stawać na noc ale jako dryfkotwa są akurat. Byłem świadkiem sytuacji
        w której na j. Łabap tango 780 sztormowało na korwicy jako
        dryfkotwie. Uratowali się wbici solidnie w trzciny.

        Polecam dużo pokory dla przyrody przy żeglowaniu nawet po WJM.
        Pzdr P.
    • dzdzd malutkie dzieci i wyprawy 22.08.07, 20:49
      pogodziłam się z wyjazdami z maleńkimi dziećmi 0-3 lat na różne wyprawy;
      powiedzcie jak to jest? czy warto dla relaksu i nie tracenia czasu wyjeżdżać z
      maluchem tam gdzie jest mniej bezpiecznie niz w domu czy nie? kiedyś uważało
      się, że zmiana klimatu i otoczenia dla dziecka 0-1 jest niekorzystna i
      niebezpieczna ? jestem rozsadnym człowiekiem i kiedy dziś po wichurze na
      Mazurach usłyszaam od młodych ludzi, których nosi po świecie z niemowlakiem :
      może jednak nie należy?
      pytam czy straszyć doswiadczeniem czy pozwolić beztrosko korzystać z zycia?
      To szalone tępo powoduje, że młodzi ludzie nie cieszą sie biedronką i swoimi
      maleńkimi dziećmi tylko muszą jeszcze wleź na szczyt lub na środek jeziora itd
      jak to jest?
      Byłabym happy gdyby młodzi ludzie powiedzieli czy na prawdę konieczne jest
      ryzyko, wielka wyprawa? czy nie wystarczy wyjazd na wieś do jakieos agro? sama
      nie wiem ? dla mnie kiedyś dziecko było skarbem ponad wszystko i nie miałam
      ochoty ani potrzeby ryzykować czy słusznie? byłam szczęśliwa. Czy dziś jest
      inaczej? czy jest tak samo bezpiecznie, a ja powinnam żałować, że coś mnie
      ominęło? a co ważniejsze nie dałam swoim małym dzieciaczkom takich emocji jak
      dają dziś rodzice?
      • wieczna-gosia Re: malutkie dzieci i wyprawy 22.08.07, 20:56
        Czy dziś jest
        > inaczej? czy jest tak samo bezpiecznie, a ja powinnam żałować, że coś mnie
        > ominęło? a co ważniejsze nie dałam swoim małym dzieciaczkom takich emocji jak
        > dają dziś rodzice?

        a jakie to byly czasy?
        moi rodzice jezdzili ze mna na agro trabantem, w ktorym bylam przypieta luzem a
        nie w foteliku :)
        Prawde mowiac na zagle i splywy tez ze mna jezdzili. Sa ludzie, ktorzy po prostu
        lubia jezdzic z dziecmi. wazne jest by robic to z glowa, nie szarzowac, nie
        chodzic po gorach takim tempem jak to bylo przed dziecmi i jak sie widzi chmury
        to wiac z jezora a nie czekac do ostatniej chwili.
      • wieczna-gosia a propos pogody 22.08.07, 21:01
        spedzilam w tym roku trze tygodnie na zaglach- 2 w lipcu, jeden w siepniu- czy
        ja mam wrazenie czy tez ogolnie na Mazurach jakos zwiawiej wialo? z tych trzech
        tygodni mialam jeden dzien z flauta i moze 3 ze szkoleniowym wiaterkiem do 4.
        Pozostale dni wialo jak wsciekle 5-6 moze i 7-8, bo pozniej juz sie gubie-
        mialam nieoplywane zalogi i dzieci na pokladzie wiec plywalam zachowawczo,
        zarefowana czasami na samym grocie.... ale kiedy na samym FOKU z wiatrem w rufe
        w trzy godziny zrobilam dystans od kanalu na Taltach do sluzy prawie... to
        doszlam do wniosku ze cos chyba nienormalnie wieje...... mieliscie takie
        wrazenie czy mi sie zdaje po prostu?
        tylu wywalonych lodek w czasie zeglowania i tylu bialych szkwalow nie widzialam
        nigdy.....
        • rolexik Re: a propos pogody 22.08.07, 21:38
          Zgadzam się, że w tym roku jakoś ten wiatr bardziej po Mazurach hula...

          Poza tym w sobotę mam zamiar na tydzień jeszcze na Mazurki skoczyć...ciekawe czy
          jeszcze jakieś Tango 730 się ostało...inaczej chyba kajaki mi zostają :(
        • trinity_1 Re: a propos pogody 23.08.07, 13:39
          Pływam co roku, może faktycznie wieje coraz bardziej? W tym roku
          byłam w drugiej połowie lipca. Pierwszy tydzień bardzo słabiutki,
          wiaterek do 3,na Niegocinie i Kisajnie smażalnia i totalna flauta.
          Drugi tydzień lepszy, 22.07 wracaliśmy z Orzysza do Mikołajek, wiało
          pięknie, Śniardwy zrobiliśmy w 3 godziny fordewindem.25 lub 26
          złapała nas dość spora burza na Nidzkim, zdążyliśmy spłynąć bo było
          ją słychać ok. 1,5 godz. wcześniej.Potem wiało fajnie, ale bardzo
          szkwaliło. No i w piątek 27 po południu stojąc w porcie na Guziance
          oglądałam piękną 5 minutową burzę, która przeszłą przez nas jak
          czołg, a doświadczeni mówili:"przejdzie bokiem" Mimo dość dużego
          doświadczenia i na jeziorach i na morzach, a może właśnie dzięki
          temu wykazujemy się ostrożnością i pokorą wobec natury.
    • gerard73 Wasze relacje z nawałnicy na Mazurach 23.08.07, 09:40
      Współczuję rodzinom ofiar. Byłem na rejsie 3 tyg. temu. Była burzowa
      pogoda, ale nie tak gorąco. Za każdym razem, jak zobaczyłem czarne
      chmury i zrywał się silny wiatr zawijałem do portu. Kazałem zakładać
      kapoki. Bałem się płynąć w ten rejs mimo, iż mam doświadczenie.
      Zdawałem sobie sprawę z zagrożeń i odpowiedzialności jaką biorę za
      rodzinę i przyjaciół. Strach i obawy to wynik doświadczenia z
      ubiegłych lat. Mimo, iż uważałem, że biały szkwał zdarza się tylko
      na morzu, przeżyłem go na mazurach kilka lat temu. Była piękna
      pogoda, wpłynęliśmy w kanał na J. Jagodnym. W kanale załoga nie
      miała co robić, więc grała i śpiewała. W kanale nie można rozeznać
      się co do zbliżającej się burzy wzdłuż rosną wysokie drzewa
      ograniczające obserwacje nieba. Wypłynęliśmy z kanału na jezioro
      Tałty. Załoga postawiła żagle i nawet jeszcze fok nie poszedł do
      końca w górę, gdy dałem komendę do zrzucenia żagli. Grot poszedł w
      dół, fok się zaciął na sztagu. Widziałem białą ścianę-jakby mgłę na
      drugim końcu jeziora i przewracające się jachty. Szkwał doszedł do
      nas. Mimo, że przygotowałem załogę do wywrotki, wszyscy mieli
      kapoki, nie zdołałem zmienić położenia jachtu, który ustawiał się
      burtą na wiatr-prawdopodobnie przez końcówkę nie zwiniętego foka.
      Powoli jacht się kładł i w końcu padł, kolega zabezpieczył top, ja w
      tym czasie zanurkowałem po załogantkę, której wysunął się kapok
      przez głowę i poszła pod wodę wciągnięta przez wantę. Za15 min wiatr
      się uspokoił i postawiliśmy jacht z pomocą ludzi na brzegu, którzy
      to widzieli. Tubylcy mówili, że odkąd żyją
      nie pamiętają takiego zjawiska. Wszyscy przeżyliśmy. Wczorajszy
      szkwał i burza obejmowała większy obszar. Decydując się na rejs w
      tym roku postanowiłem śledzić prognozę pogody i
      nie wypływać, gdy są ostrzeżenia o burzach oraz gdy jest gorąco i
      parno, chociaż myślę, że można dmuchać i chuchać na zimne a i tak
      każdemu z nas może się przytrafić nieoczekiwany bieg wydarzeń...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka