Dodaj do ulubionych

Polsko, otwórz się

02.10.07, 15:01
Wszechobecnosc zamknietych osiedli przeraza!!!! To nie tylko
niszczy klimat miasta, to oznaka mentalnosci. To jest jeden z
powodow, dla ktorych nie chce mi sie wracac do Polski ze Wschdniego
Wybrzeza Stanow.
Mieszkam teraz w Bostonie i tutaj czegos takiego nie ma, a jest to
jedno z najbezspieczniejszych duzych miast w USA. Dzieciaki z
biednych rejonow niasta moga sie spokojnie bawic na placu zabaw w
modnej i bogatej dzielnicy. Co za problem?
Los Angeles za to nie robi dobrego wrazenia
Obserwuj wątek
    • rydzyk_fizyk Dramat miasta napływowego 03.10.07, 13:01
      zbudowanego na imigracji i chłoporobotnikach.
      • drzejms-buond jesteśmy po prostu zjawiskowi 03.10.07, 13:25
        artykuł tyle ciekawy co samo zjawisko.
        traf chciał , ze od roku wynajmuję mieszkanie na osiedlu zamkniętym.
        wczesniej, przez całe życie mieszkałem w domku z ogródkiem...
        ale też ogrodzonym.
        na osiedlu zamknietym mieszka sie INACZEJ!
        lepiej, wygodniej i rzeczywiscie coś jest w tym "braku poczucia bezpieczeństwa"
        za co można jedynie winic
        sytuację społeczno-polityczną w naszym kraju.
        programy telewizyjne typu 997,filmy takie jak KRYMINALNI tylko podsycają nastrój
        wszechobecnej grozy
        z drugiej strony ludzie , którzy mieszkaja na takich osiedlach stanowia zgrana
        społeczność.
        obserwuję ich codziennie,wręcz fascynują mnie!
        dodam tylko,ze to osiedle jest dodatkowo NIEZYWKLE ŁADNE, jak na bloki.zadbany
        ogród, fontanny itp...
        przestała mnie dziwić chęć mieszkania w takich miejscach.
        podobnie jak wysokie mury wokół własnego domu z ogródkiem, typowe dla mazowsza!
        • zapalka151206 Re: jesteśmy po prostu zjawiskowi 03.10.07, 20:08
          trzy lata temu zamieszkałam na nowym osiedlu pod Warszawą, wybudowanym obok
          starych prl-owskich bloków, w dzielnicy uważanej w tym miasteczku za biedną.
          Osiedle było małe i postanowiliśmy go nie rodzić.
          Po roku ogrodzili się mieszkańcy starych bloków, abyśmy nie mogli przechodzić
          przez ich "przestrzeń" do sklepu i stacji pkp.
          Jakiś czas potem na naszym- niestrzeżonym, niegrodzonym- osiedlu zaczęły się:
          kradzieże (kilka w ciągu miesiąca), uszkodzenia samochodów, włamania do mieszkań
          i dzikie ryki młodzieży przyjeżdżającej tu w sobotnie wieczory.
          Teraz przeprowadzam się na strzeżone, ciche osiedle z nadzieją, że wychodząc do
          pracy nie będę się zastanawiać czy moje mieszkanie w tym czasie ktoś okradł czy
          jeszcze nie nadeszła moja kolej.
          I NIKT MNIE NIE PRZEKONA, żE STRZEżONE OSIEDLA Są FE
          Teraz przeprowadzam się
          • eischted Re: jesteśmy po prostu zjawiskowi 03.10.07, 22:14
            Ostatnio ukradli mi radio w samochodzie.
            - oczekiwanie na policję (1h = 70 zł)
            - 4 dni załatwiania (70zł*8h*4d = 2240 zł)
            - dokupienie ubezpieczenia AC = 150 zł

            Razem straciłem 2460 zł. Dla niektórych czas to pieniądz i nie mam zamiaru
            męczyć się ze złodziejami. I tu nie chodzi o żadne bezpieczeństwo tylko o zwykły
            biznes. Na osiedlu strzeżonym nie marnuje mojego życia na pierdoły.
            • pszeszczep666 Re: jesteśmy po prostu zjawiskowi 03.10.07, 23:28
              ok trzy wpisy [powyżej są od ludzi, którzy to lubią i trzeba to uznać. takich ludzi jest masa w tym biednym kraju, w którym dopiero względnie niedawno poznaliśmy co to dostatek. to jest trochę tak jak z ludźmi, którzy głodowali i potem przez całe życie gromadzą żywnośc, bo tylko wtedy czują sie bezpiecznie, jak w domu jest zapasów na pół roku. już teraz takich nie ma, ale czytałem, że po wojnie to było normalne. teraz się grodzą, ale to minie, jak sie oswoją z normalnym światem, którym ten kraj się staje. ten szok kulturowy dotyczy zwłaszcza przyjezdnych z małych miasteczek, oni w dużym mieście czują się podwójnie niepewnie i bardzo potrzebują zapewnić sobie poczucie bezpieczeństwa. ale to minie jak ludzie przekonają się że to getto zamknięte tak naprawdę od wewnątrz.
              • mario-radyja Żałosny bełkot lewaków z Wydziału Psychologii 04.10.07, 02:01
                Cholera, jak ja nienawidzę ludzi, którzy innym udowadniają jacy to
                oni są źli bo nie żyją zgodnie z ich utopią. Takie skłonności ma
                zarówno prawactwo jak i lewactwo, ale najgorsi są napuszeni
                ynteligenci z dyplomami psychologii, politologii czy czego tam
                jeszcze, wyhodowani w szklarnianym ciepełku.

                Zanim zaczniecie gadać o "segregacji", "snobiźmie", szacunku w
                Europie i wstydzie / tłumaczeniu się przed kolegami z Niemiec to
                sobie pomieszkajcie w przeciętnej warszawskiej kamienicy albo bloku.

                Po pierwsze na zachodzie wszystkie domy mają sprawne domofony a w
                Polsce mamy do czynienia z regularnym wandalizmem. Jak już domofon i
                zamek w drzwiach jest zniszczony to, nagle okazuje się, że wnętrze
                domu staje się tą waszą ukochaną przestrzenią publiczną. Na klatce
                pojawiają się dresy, żule i prawdopodobnie dealerzy załatwiający
                swoje interesy z plecaka na schodach do piwnicy.

                I dla mnie jest oczywiste, że jak ktoś kupił mieszkanie na własność,
                to chce chronić je i dom przed dewastacją i najazdem.

                Ja byłem w różnych osiedlach i tych strzeżonych również. W dużej
                mierze grodzenie ZAPOBIEGA wandalizmom. Lokatorzy czy właściciele
                mając świadomość ograniczenia grupy mającej dostęp do klatki
                schodowej bardziej pilnują estetyki i wyglądu.

                Dlatego mierzi mnie, że jakiś psycholog najchętniej to by zakazał
                stawiać ogrodzenia, bo one kłócą się z JEGO POCZUCIEM ESTETYKI.
                Tylko dlaczego gust tego lewaka jest więcej wart niż gust innych
                ludzi?
                • tpepe Re: Żałosny bełkot lewaków z Wydziału Psychologii 04.10.07, 10:22
                  Zaiste w artykule roi się od nieprawd i płytkich opinii.

                  1. 2 i pół roku mieszkałem w USA i moje obserwacje są raczej rozbieżne z
                  opiniami autorów. Tam nie grodzi się nawet domów jednorodzinnych a Beverly Hills
                  jako przykład to jakaś całkowita pomyłka.
                  2. Brak poczucia bezpieczeństwa w dużym stopniu wynika z kompletnej bierności
                  służbo do tego powołanych. Nawet jeśli policja spaceruje po ulicach to nic z
                  tego nie wynika. Dobrym przykładem jest zachowanie kierowców na ulicach. W
                  cytowanych stanach 50% samochodów parkujących na chodnikach tak, że przejść nie
                  można zostałoby odholowanych ze smakowitym mandatem przy pierwszej próbie
                  dłuższego pozostawienia. Dresiarze zaś pijący przed klatką by grabili liście w
                  pomarańczowych uniformach (chyba, że zostali by w swym biednym gettcie). Te
                  służby tworzą takie wirtualne płoty. Znacznie skuteczniejsze. Może dlatego, że
                  policja jest samorządowa a nie podlega jakiejś odległej centrali?
                  3. Indolencja władz, która np. nie stworzyła żadnego systemu organizującego
                  wjazd na osiedla zamknięte policji/straży/pogotowia. Na moim osiedlu, które się
                  zamknęło (zresztą w przedwojenny zasięgu ogrodzenia) ale nie ma ochrony, problem
                  się pojawił, kto ma w nocy wpuścić pogotowie.

                  Podsumowując, ludzie się grodzą bo to najprostsze by zyskać poczucie
                  bezpieczeństwa. Nie należy ich krytykować, tylko poszukać sposobów innego
                  rozwiązania problemów. Zaraz zwolnią ochroniarzy, bo to racjonalni ludzie a
                  ochrona kosztuje. (Dwa razy zresztą, bo za policję każdy z nas płaci).
                  • lucusia3 Re: Żałosny bełkot lewaków z Wydziału Psychologii 04.10.07, 13:08
                    ja tez mam zastrzeżenia do artykułu. Czytamy:
                    "W Polsce mało jest osób, które świadomie rezygnują z osiedla strzeżonego". - a parę wersów wyżej mamy informację, że w Krakowie grodzonych osiedli jest jak na lekarstwo.
                    No to mamy kolejnych autorków, którzy uważają, że Polska=Warszawa.
                    To Warszawa lubuje się w grodzonych osiedlach, Kraków i ,jak zauważyłam, wiele innych miast nie.
                    • mukroko w GOP-ie też praktycznie coś takiego niewystępuję 04.10.07, 13:20

              • w.s3 Re: jesteśmy po prostu zjawiskowi 04.10.07, 02:34
                Zwykłe wydumane tzw.pierdoły.Ja nie chcę mieć zdewastowanej
                windy ,podrapanych ścian,wulgarnych napisów na ścianach,ryków
                pijanych piwem "dzieci" z tzw dobrych domów.Od prapradziadków W-wiak.
                Pszeszczep się na takie osiedle i porównaj z blokowiskiem.Nie
                wszystkim odpowiada czystość i ład.
                • pszeszczep666 Re: jesteśmy po prostu zjawiskowi 04.10.07, 10:13
                  kto wam cos narzuca. napisałem po prostu że to się zmieni z czasem, że to grodzenie to typowa tendencja odzwierciedlająca stan umysłów w okresie przejścia od biedy do dostatku.
                  a jesli chodzi o brak doswiadczeń to tez jestem warszawiakiem (może nie od pradziadków, jakby to miało jakies znaczenie, ale od urodzenia) i to na dodatek z pragi i może mam jakieś nietypowe doświadczenia ale mieszkałem w bloku na targówku a teraz w domku na zaciszu i wszędzie był ład i porządek i nie trafił mi się zaden akt bandytyzmu, kradzież itp. mityczni dilerzy na klatkach znikają jeśli zadzwoni sie po policję. taniej wychodzi niż budować ogrodzenia. już nie wspominam o czymś takim jak monitoring czy po prostu solidarna wspólnota sąsiedzka. nie mówię że tak było zawsze ale tak jest w ostatnich latach. cywilizujemy sie, ale mentalność ludzi jak zawsze zmieni się jako ostatnia
                • tees1 znaczy "ten lepszy" warszawiak? 07.11.07, 19:37
                  w.s3 napisał:

                  > Od prapradziadków W-wiak.

                  Zawsze daje mi to do myslenia, gdy ktos sie rodzina swiadczy.
              • eischted Przeszczep o czym ty do mnie rozmawiasz 04.10.07, 13:29
                Nie powinieneś takim mentorskim tonem mi tu wyskakiwać, jakbyś najlepiej
                wiedział co nam w głowach siedzi. Jak ma się nowy samochód to wszystko jest
                ubezpieczone i nikt się nie obawia utraty czy kradzieży, tylko problemem jest,
                że każdą ryskę i kradzież muszę zgłosić w ubezpieczalni i jeździć autem
                zastępczym. Formalności zajmują mi kilka dni i strasznie mnie to irytuje. To
                jest taki krzyż, którzy muszą w tym kraju nieść ci, którym się chce cokolwiek robić.
                • mukroko ładny horro w tej warszawie macie 04.10.07, 14:00
                  ja stoję pod blokiem w Katowicach już dwa lata Clio i jednej ryski mi nie
                  przybyło... ty tak masz co miesiąc? W życiu nie zamieszkałbym w wawie...
            • katarzyna4511 Re: jesteśmy po prostu zjawiskowi 04.10.07, 10:37
              Ostatnio na zamkniętm osiedlu dwa razy okradziono samochód
              znajomego, stojący zresztą w garażu. Firma ochroniarska się wypięła
              (potem ją zmieniono). Osiedle to ma już kilka lat - brzydkie,
              zniszczone place zabaw, przestrzeń zaniedbana. Więc o co tu chodzi z
              tym grodzeniem?
              • pokeo2 Re: jesteśmy po prostu zjawiskowi 04.10.07, 10:41
                Ale my tu mowimy o ogrodzonych osiedlach mieszkaniowych, a nie ogrodzonych obozach pracy dla recydywistow. Ja wiem ze moze sie pomylic bo tu plot i tam plot ale sama rozumiesz...
            • 1marcin1234 Re: jesteśmy po prostu zjawiskowi 04.10.07, 14:45
              jakie miałes to radio?
              jak dla Ciebie czas to pieniądz to nic nie powinieneś załatwiać tylko kupic
              sobie nowe radio. byłoby taniej
            • tinga1 Re: jesteśmy po prostu zjawiskowi 05.10.07, 13:51
              Siostra mieszka na osiedlu zamkniętym. Jakieś 3 - 4 miesiące temu opiekowałam
              się przez weekend jej synkiem. Z parkingu pod blokiem zwinęli mi kołpaki i
              złamali lusterko (tej samej nocy).
              Znaczy - reguł nie ma.
              • cerambyx Re: jesteśmy po prostu zjawiskowi 05.10.07, 14:10
                tinga1 napisała:

                > Siostra mieszka na osiedlu zamkniętym. Jakieś 3 - 4 miesiące temu opiekowałam
                > się przez weekend jej synkiem. Z parkingu pod blokiem zwinęli mi kołpaki i
                > złamali lusterko (tej samej nocy).

                typowe zachowanie zazdrosnych sasiadow z tzwanych dobrych, grodzonych i
                bezpiecznych osiedli :))
                • pokeo2 Typowa 07.10.07, 10:20
                  wypowiedz kompleksu blokowiska.
        • loppe Re: jesteśmy po prostu zjawiskowi 03.10.07, 20:16
          wydaje się że Polacy sa szczególnie znerwicowani

          nie tylko te osiedla o tym śiwadcza - KRATY w oknach, ogroszenia!
          porównajcie to z GB czy USA...

          pamiętam moje zdumienie w Kanadzie (więcej przestepstw niż w Polsce
          jesli chodzi o wskaxniki!) gdy (ani jednej kraty w oknie
          oczywiśvcie) widziałem balkony (drzwi) na poziomie prawie ziemi
          pozostawione otwarte na noc!

          • jednorazowy3 co Cie w tej kanadzie zdziwilo? 03.10.07, 20:43
            widzisz, tam ludzie myślą praktycznie, jesli ktos chce wejsc to wejdzie chocbys wstawil pietnascie zamkow
            roznica jest taka, ze przynajmniej nie zniszczy drzwi jak juz wejdzie


            a w Polsce glupota sie szerzy niestety na kazdym kroku :)
            • loppe Re: co Cie w tej kanadzie zdziwilo? 03.10.07, 21:17
              blok, przy ruchliwej ulicy, balkon na poziomie prawie ziemi
              i ...drzwi na balkonie zostawione otwarte na upalną noc (u nas kraty
              w oknach na parterach)

            • mikka07 Re: co Cie w tej kanadzie zdziwilo? 03.10.07, 21:40
              prymityw. nie każdy, kóry może wejsc przez otwarte drzwi wejdzie
              przez owe 15 zamkow. po co mam mu ulatwiać. nie zanmykasz drzwi na
              klucz? Po co?
          • loppe Re: jesteśmy po prostu zjawiskowi 03.10.07, 21:48
            w Anglii, USA nawet domy jednorodzinne nie maja ogrodzeń - czyli
            jest wolny dostep z ulic wprost pod okna i drzwi...
            • starablachara Re: jesteśmy po prostu zjawiskowi 03.10.07, 22:53
              W USA wejście na czyjąś posesję to przestepstwo i włąściciel może takiego
              intruza legalnie ustrzelić z procy ;)

              Generalnie te płty wszędzie mnie denerwują, ale z drugiej strony mieszkając w
              nieogrodzonym bloku sąsiadującym z trzema różnymi ogrodzonymi przestrzeniami
              cierpię przez to, że patologia, od której tamci się odgrodzili, zbiera się u
              mnie. Niestety kazdy kolejny płot to zjawisko nasilał.
              • pszeszczep666 Re: jesteśmy po prostu zjawiskowi 03.10.07, 23:39
                nie w każdym stanie tak jest i na pewno nie dotyczy trawnika przed domem:). to legenda że możesz zastrzelić każdego kto ci wejdzie na trawnik i nic ci nikt nie zrobi. trzeba być bardzo naiwnym żeby w to wierzyć. po prostu stany poza wielkimi metropoliami to tak naprawdę bezpieczny świat, gdzie ludzie się znają, gdzie jest dużo sprawnej policji, a przede wszystkim nie jest to ameryka południowa gdzie sa tylko bardzo bogaci i bardzo biedni (i tam to się grodza-pod napięciem i z wierzyczkami strażniczymi). w stanach ludzie generalnie żyja na podobnym poziomei. są bardzo biedni, owszem ale ci zyją w gettach, podobnie jak bardzo bogaci:) reszta żyje tak jak wszyscy i nie ma powodu, żeby sie od kogoś dogradzać. i owszem raz na milion przez te uchylone drzwi od tarasu wśliźnie się seryjny morderca albo uciekinier z więzienia, ale taki jest urok tego kraju
      • pixos Re: Dramat miasta napływowego 03.10.07, 18:21
        To nie to - przynajmniej w moim przypadku. Nie wiem, jak mieszkasz Ty, ale ja
        mam nieszczęście posiadania okien (1. piętro) na wprost placu zabaw z ławkami. I
        o niczym od paru lat nie marzę, jak tylko o kupieniu sobie mieszkania na
        ogrodzonym osiedlu. Dość mam conocnego darcia ryja, tłuczonych butelek, pawi i
        odlewania się pod moim oknem. I uwierz mi - nic się z tym nie da zrobić -
        obijesz takiemu ryj, to gó..arz poleci z płaczem do mamusi i założy Ci sprawę o
        pobicie. Bo to przecież takie grzeczne dziecko, a Ty go napadłeś (znam z
        doświadczenia). O policji czy straży miejskiej litościwie nie wspominam. W zimę
        od biedy da się wytrzymać, bo można zamknąć okno, ale latem musisz te wycia
        znosić do rana. Musisz, bo - jak napisałem wyżej - "perswazja" nie działa, a
        wstydu u rodziców nie narobisz - osiedle jest na tyle duże, że praktycznie
        codziennie na imprezie melduje się nowy skład.

        I teraz napisz mi, dlaczego mam nie chcieć zamieszkać na zamkniętym osiedlu? Bo
        komuś to estetycznie nie pasuje? To niech k***a pomieszka trochę na Jelonkach.
        • mukroko Re: Dramat miasta napływowego 04.10.07, 13:27
          a u mnie zawsze jak pod blokiem jakieś lumperstwo działa mi na nerwy, to dzwonie
          na policje i mówię, że piją i zaczepiają przechodniów. Policja dojeżdża do pół
          godziny i legitymuje swołocz, po czym wlepia im mandacik za picie w miejscu
          publicznym. Rzadko kiedy sytuacja sie powtarza, lumpy wolą iść w
          "bezpieczniejsze" miejsce...
        • gshegosh81 Re: Dramat miasta napływowego 04.10.07, 17:20
          Jasne, a na zamkniętym osiedlu to takich gó..arzy nie będzie, nie? ;)

          Dzieci rodziców zajętych zarabianiem kasy i niemających czasu na takie
          przyziemności jak wychowywanie latorośli to takie grzeczne będą? :)

          Nie mieszkam na osiedlu zamkniętym, ale podwórko między dwoma blokami sobie tu
          emerytki ze wspólnoty mieszkaniowej przegłosowały ogrodzić. I co? I g...
          Wychodzi sobie z klatki paniusia z psem i myślisz że odchodzi dalej niż na 5
          metrów? Pies defekuje pośrodku tego ogrodzonego terenu. Zwracam uwagę za każdym
          razem i co to daje.
      • proboszcz_z_tylawy Niekoniecznie napływowego 03.10.07, 20:08
        Ci co kupują mieszkania na takich osiedlach pewnie często wychowywali się na
        warszawskich 'osiedlach otwartych' z całym ich urokiem - zaszczanymi
        śmietnikami, pomazanymi windami, hordami palącymi papierosy na klatkach i
        pijaczkami siedzącymi w nocy na ławkach.

        Ludzie oprócz bezpieczeństwa pragną także porządku a grodząc osiedle łatwiej
        uchronić plac zabaw przed zdewastowaniem a klatkę przed obszczaniem.

        Myślę, że zamiast wzbudzać poczucie winy w ludziach chcących mieszkać w
        przyzwoitych warunkach gazeta zrobiłaby o wiele lepszą robotę poganiając
        policjantów i strażników miejskich - nierobów.
        • pszeszczep666 Re: Niekoniecznie napływowego 03.10.07, 23:47
          mieszkam na warszawskim zaciszu na nieogrodzonym osiedlu domków, jest ultra bezpiecznie, kradzieże samochodów skończyły sie pod koniec lat 90, włamania do domków praktycznie znacznie wcześniej, nie słyszę żadnych awanturujących sie grupek itp. . doslownie obok jest zamknięte osiedle "zielone zacisze". poczytajcie sobie ich forum. normalnie dreszcze przechodzą, wszystko obszczane, popijawy i darcie mordy po nocach na porządku dziennym (czy raczej nocnym i raczej nie ma po nich porządku), nawet jakies bandyckie akcjie. a ludzie są zastraszeni i nawet ochrona boi sie interweniować. to jest taka spolecznośc zewsząd, dużo mieszkań jest wynajmowanych jakimś przypadkowym ludziom i to wszytsko za tym klaustrofobicznym ogrodzeniem. u mnie przynajmniej czasem przejeżdża patrol policji albo straży miejskiej, a czasem nawet widywana jest piesza dwojka mundurowych. na grodzone nie wejdą. mozna na luzie pić browary, dziadek ochroniarz nie będzie sie za te pieniądze narażał. a ludzie sa zrozpaczeni, piszą na tym swoim forum że nie tego oczekiwali po grodzonym.

          tak to wyglada w praktyce izolujesz się- jesteś zdany na siebie
          • pszeszczep666 Re: Niekoniecznie napływowego 03.10.07, 23:55
            a jeszcze żeby nie być gołoslownym tematy z pierwszej dziesiatki "wandale" "KRZYKI, wolanie Policji...placz..co sie dzialo?" "Po co złodziejowi moja wycieraczka? ", a jak sie tam żrą między sobą na tym forum, po prostu poezja, jak z filmów koterskiego
    • magdzicka1 Polsko, otwórz się 03.10.07, 13:24
      Bylam ostatnio u kolezanki, ktora mieszka w poblizu ogrodzonego
      osiedla i zdecydowalysmy sie tam przejsc na spacer i musze przyznac
      ze mialam duze obawy zwiazane z przekroczeniem bramy. Wystraszylam
      sie tych wszystkich tabliczek, ostrzezen i odnioslam wrazenie, iz
      jest to teren zamkniety dla obcych spodziewajac sie tego ze w pewnym
      momencie podejdzie do mnie bardzo kulturalny ochroniarz i mnie
      wyprosi. Dziwne uczucie... Jak intruz a to przeciez zwykle osiedle
      tylko ze dla wysegregowanej czesci spoleczenstwa. Nie wyobrazam
      sobie by odciac sie tak od wszystkich i z pewnoscia nie kupie
      mieszkania na takim osiedlu.
      Dzien w ktorym rodzice zalozyli alarm w swoim domu (dobra dzielnica
      ale bez paranoi na temat bezpieczenstwa) byl jednym z
      najsmutniejszych dni w moim zyciu ale zrobili to dopiero po 3
      wlamaniu, w trakcie ktorego wlamywacze dostali sie do kuchni a
      ucielki tylko dlatego ze zorientowali sie ze ktos z domownikow byl
      jednak obecny. Cos czegos nie potrafie wyrazic slowami wtedy peklo i
      alarm okazal sie przymusem.
      Dodam ze mieszkam zagranica i z takim zjawiskiem nigdy sie nie
      spotkalam.
      • kraq to osiedle jest terenem prywatnym należącym do 04.10.07, 11:59
        wspólnoty tam mieszkającej i to oni się mają tam dobrze czuć a nie
        ty, urządzając tam sobie wycieczki. coś ci się pomyliło. nie podoba
        ci się to tam nie łaź. ludzie, którzy tam mieszkają też pewnie nie
        będą protestować, że ich nie odwiedzasz nie proszona
        • tinga1 Re: to osiedle jest terenem prywatnym należącym d 05.10.07, 14:04
          Ależ agresja - swoją drogą ciekawe skąd sie bierze? ;-) Dziewczyna dzieli sie
          refleksją a ty na nią napadasz.

          Mam pomysł - może zaznaczymy jeszcze, którędy w przestrzeni publicznej mogą
          poruszać się poszczególne grupy społeczne - wtedy na 100% unikniemy dyskomfortu
          poszczególnych uczestników.

          I co? "mój jest ten kawałek podłogi!" Smutne
    • vivian.darkbloom nie rozumiem nagonki na zamknięte osiedla 03.10.07, 16:05
      co jest złego w zamkniętych osiedlach?! czy to dziwne, że ludzie chcą zmniejszyć
      ryzyko włamania, że wolą mieszkać w czystym, niezdewastowanym bloku, że nie maja
      ochoty słuchać w nocy wrzasków meneli pijących piwo na ławce pod blokiem, że ich
      dzieci będą bezpieczniejsze bawiąc sie pod blokiem? Rozumiałabym sprzeciwy gdyby
      ktoś chciał zagrodzić teren w centrum miasta, ale czemu ludziom przeszkadzają
      osiedla w dzielnicach podmiejskich - naprawdę nie pojmuję.
      • krwawy.zenek Re: nie rozumiem nagonki na zamknięte osiedla 03.10.07, 17:56
        Spójrz na Niemcy i Skandynawię. Albo choćby na Kraków. Może
        zrozumiesz.
        • trombozuh To pomieszkaj sobie z menelami pod podłogą. 03.10.07, 18:44
          Codzienne wycie do 3 rano, awantury, zasyfiała klatka schodowa.
          Może zrozumiesz.
          • krwawy.zenek co za głupi "argument"... 03.10.07, 18:50
            Pomiędzy grodzonym osiedlem a menelami pod podłogą nie ma nic
            pośrodku? Albo-albo? W Krakowie albo w Berlinie, gdzie w zasadzie
            nie ma grodzonych osiedli wszyscy żyją z menelami pod podłogą? A w
            Skandynawii i w Bostonie są wyłacznie menele?
            • g.suss Re: co za głupi "argument"... 03.10.07, 19:18
              Polska mentalność od, dajmy na to, skandynawskiej różni się zasadniczo. Dla
              Szweda czy Norwega przestrzeń publiczna jest wspólna, dla Polaka - niczyja. Tam
              nie uświadczysz jednego peta na ulicy, a jak jest u nas, wiadomo - ludzie
              śmiecą, plują, rzygają po chodnikach, leją i srają na klatkach schodowych,
              jumają papier toaletowy z kibla w publicznych instytucjach, kradną żarówki z
              wind, w których wcześniej wydrapują scyzorykiem obelżywe hasła, itd. itp.

              Niestety, ludzie nie żyją tak długo, żeby mogli czekać aż nasza mentalność
              osiągnie poziom skandynawski i będzie można zostawiać otwarte
              mieszkanie/samochód czy nieprzypięty rower. Więc się grodzą.

              I nie chodzi tu o poczucie bezpieczeństwa, a o uniknięcie wandalizmu, który
              wynika z przekonania, że nieogrodzone jest "niczyje".
              • osa.ka Re: co za głupi "argument"... 03.10.07, 20:23
                śmieszne a raczej tragiczne jest to, ze w jakiejs czesci to wlasnie te bezczelne
                szczyle, ktore bedac w szczeniecym wieku pija, ćpają i dra po nocach ryje pod
                cudzymi oknami, jak sie dorobia przenosza sie na takie strzezone osiedla i
                tlumacza, ze chca miec spokoj pod oknami
            • emelem1 Re: co za głupi "argument"... 03.10.07, 19:51
              w Krakowie też sa ogrodzone osiedla np. za Parkiem Lotnoków
              • krwawy.zenek Re: co za głupi "argument"... 03.10.07, 20:28
                I nie tylko. Ale jest ich kilka. W innych dużych miastach też po
                kilka. W Berlinie dwa. W Warszawie podobno ponad 400.
                • smalltownboy Re: co za głupi "argument"... 03.10.07, 20:56
                  I własnie dokładnie ten fakt pokazuje, iż w naszym kraju nie da się
                  stosować zachodnich wzorców polityczno- prawnych, bo materiał, czyli
                  więszkość ludzi się do tego nie nadaje. Dlatego np. rozwiązania
                  prawne, które skutecznie sprawdzają się na zachodzie, u nas zawodzą.
                  U nas musi być specjalne prawo, jak dla krajów III świata, a nie
                  demokracji zachodnich.
          • boncza Re: To pomieszkaj sobie z menelami pod podłogą. 03.10.07, 20:12
            A ja jestem chyba jakis dziwny bo mieszkam na zwykłym osiedlu
            szeregowców z niewielkim płotem przed domem. Ukradziono mi domofon ,
            dwa razy drzewo sprzed domu (niezłe jaja:) ) ,przed domem miałem
            kiedts strzelanine ale jakos nie wyobrazam sobie mieszkac na
            ogrodzonym osiedlu . Nie czuje sie zagrozony.
            • mario-radyja A instynkt samozachowawczy to ty jeszcze masz? 04.10.07, 01:21
              Bo po takich wydarzeniach zdrowy psychicznie człowiek powienien
              wytworzyć w sobie chociaż odrobinę nieufności wobec świata.

              Jak by mi ktoś ukradł zamek z drzwi (no bo czym jest domofon?) to
              bym się zastanawiał nad bezpieczeństwem w tym miejscu.
          • dean08 Re: To pomieszkaj sobie z menelami pod podłogą. 04.10.07, 11:47
            Jak ogrodzenia osiedla ma pomóc na menela pod podłogą ???
            • krwawy.zenek Re: To pomieszkaj sobie z menelami pod podłogą. 04.10.07, 12:33
              Zapewne tak, że menel nie przedrze się przez to ogrodzenie, by zająć
              swe stanowisko pod podłogą.
              No chyba, że będzie tam zainstalowany na stałe.
      • ready4freddy Re: nie rozumiem nagonki na zamknięte osiedla 03.10.07, 20:29
        nie zgadzam sie z toba, ale gratuluje nicka. doceniam klase :)
      • 1marcin1234 Re: nie rozumiem nagonki na zamknięte osiedla 04.10.07, 14:57
        bo ludzie chcą grodzić wszędzie. poza tym zaraz ludzie ze satrszych osiedli
        powiedzą dlaczego ci z grodzonego moga chodzić po naszym osiedlu jak my nie
        możemy po ich i tez sie ogrodzą. a wtedy na spacer będziesz mógł iśc tylko ulicą
        prosto przed siebie bo wszędzie będą płoty. spójrz na tarchomin - są tam
        miejsca, gdzie idzieszz setki metrów i nie możesz skręcić bo jest ogrodzenie
        obok ogrodzenia.
    • krwawy.zenek Re: Polsko, otwórz się 03.10.07, 17:58
      Trzeba pamiętać, że Polska jest krajem stosunkowo bezpiecznym,
      zarazem jednak subiektywne poczucie bezpieczeństwa ludzi jest chyba
      najniższe w Europie. Owszem, wyższe niż ok. 2000 roku, gdy było
      niebotycznie wysokie (w sztuczny sposób wywindowane, czego skutki
      odczywać będziemy co najmniej do 21 października).
      • hanni Re: Polsko, otwórz się 03.10.07, 18:13
        krwawy.zenek napisał:

        > Trzeba pamiętać, że Polska jest krajem stosunkowo bezpiecznym,

        Doprawdy? W liczbie morderstw lezymy statystycznie miedzy Kostaryka i Gruzja. W
        Urugwaju albo na Dominice jest bezpioeczniej niz w Polsce.
        W Polsce dokonywanych jest 4,5 raza wiecej morderstw per capita niz w Niemczech.

        forum.gazeta.pl/forum/0,62489,1540823.html?f=902&w=69879019&a=69942839&rep=2
        • krwawy.zenek Bez urazy 03.10.07, 18:54
          Bez urazy, ale Twój post jest świetnym przykładem, skąd w Polsce
          bierze się to kuriozalnie wysokie poczucie zagrożenia.
          Otóż liczba zabójstw waha się około 1000 rocznie. W kraju nieomal
          czterdziestomilionowym. Prawdopodobieństwo, że padnie się ofiarą
          zabójstwa jest mikroskopijne. Co więcej, biorąc pod uwagę, że do
          przytłaczającej większości zabójstw dochodzi na tle konfliktów
          wewnątrz rodziny, wpływ płotu wokół osiedla na to prawdopodobieństwo
          jest w zasadzie zerowy.

          PS: Nie świadczy o Tobie dobrze ten "przykład" z Kostaryką. Jest to
          cywilizowany, demokratyczny kraj o poziomie życia wyższym niż w
          Polsce. Wyobraź sobie.
        • ssen Re: kiepskie masz informacje... 03.10.07, 18:55
          Jestesmy miedzy Cyprem a Francja
          na samym dole tabela
          przejedz sobie na sam dol
          en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_murder_rate
          Polska 1.62/100,000 mieszk.
          UE 2.37/100,000 mieszk.
          USA 5,9/100,00 mieszk.

          Gruzja ma 6,22
          Dominika 2,74 (ponad 50% wiecej)
          Kostaryka 6,23
          Urugwaj 5,64

          i zeby nie bylo ze wikipedia sie nie liczy itp wszystko jest na podstawie badan ONZ
          www.unodc.org/pdf/research/9th_survey/CTS9ByIndicatorExtract.pdf
          • krwawy.zenek Re: kiepskie masz informacje... 03.10.07, 18:58
            Każdy, kto choć trochę interesuje się tą problematyką wie, że akurat
            liczba zabójstw jest w Polsce tradycyjnie bardzo niska na tle innych
            krajów, więc tego kuriozalnego twierdzenia "hanni" nawet nie
            prostowałem.
            Istotne jest co innego - że liczba zabójstw nie ma żadnego wpływu na
            poczucie bezpieczeństwa ludzi, co tysiąc razy potwierdzono w róznych
            badaniach a całym świecie.
            • and_nowak Warto odróżnić PoCZuCiE do FaKtYcZnEgO 03.10.07, 19:58
              Warto odróżnić poczucie bezpieczeństwa od faktycznego poziomu bezpieczeństwa. Te
              rzeczy niekoniecznie idą w parze. Oczywiście wolna wola, niech się ludziska
              grodzą, jak dal mnie, mogą smarować ściany g*wnem dla 'podniesienia śwadomości
              zagrożenia'. Nie mój interes. Tylko nie ma co ściemniać szukając uzasadnienia.
              Jeden patrol ochroniarzy na osiedlu (plus ekipy interwencyjne w odwodzie) i
              płoty nie są potrzebne. Fajny przykład: w parkingu pod budynkiem ktoś zawadził
              znajomemu samochód. Stłuczony cały róg. Brama na pilota, itd. Sprawca nieznany.
              Gościu musiał się ukrywać ze swoją - też potłuczoną - gablotą. ;-)))
              Innemu wynieśli cały sprzęt RTV, komputery itd. "Służbowo na statek". Super
              drzwi rozwalili podnośnikiem hydraulicznym.

              Owszem, kraty i płoty podnoszą bezpieczeństwo. Dają zniżki przy ubezpieczeniu.
              Pytanie JAKIM kosztem. Po pierwsze, czy to się opłaca finansowo, po drugie, czy
              chciałbym mieszkać za kratami.
          • wojtzuch A jak było kilka lat temu? A no tak: 03.10.07, 21:40
            2000 - 5,61
            1999 - 4,70
            1998 - 4,83

            Nagły skok, nagły spadek. Może wtedy zrodziła się ta psychoza?

            Tak czy inaczej, morderstw mamy mało choćby z tego powodu, że nie ma u nas swobodnego dostępu do broni palnej. Niestety, decyduje przestępczość jako taka, a przede wszystkim powolność i niska skuteczność policji i w ogóle wymiaru sprawiedliwości. Wycia kiboli i tłuczone butelki dopełniają obrazu; jeszcze mnie nikt na moim osiedlu nie napadł, ale nie wiem przecież, czy to nie jest zasługa choćby tego, że w dni meczów piłkarskich nie wychodzę wieczorem biegać.
    • hanni Tak wyglada ta rzekoma polska "otwartosc" 03.10.07, 18:02
      "Europejskie sondaże pokazują, że Polacy plasują się najniżej w całej Europie,
      jeśli chodzi o poziom zaufania do ludzi w ogóle. A - jak z kolei pokazują nasze
      badania - to właśnie brak zaufania jest najlepszym wyznacznikiem stosunku do
      grodzenia. Ci, którzy zasadniczo ufają ludziom, są przeciwni grodzeniu i
      woleliby mieszkać na przestrzeni otwartej."

      " W Skandynawii nie ma ich (osiedli zamknietych) w ogóle. W Niemczech bardzo mało."

      Tak to wygladaja te bajki na opak o "otwartych" Polakach i "nieufnych"
      Skandynawach i Niemcach.
    • neokomunista Upodabniamy się do snobów 03.10.07, 18:04
      rodem z USA.
      Zatracamy się w tym neoliberalnym kapitalizmie i kompletnie przyjmujemy wzorce z
      za Oceanu, próbujemy być "lepsi" nawet od nich w wymyślonych przez nich pomysłach.
      Zamiast z sobą współpracować, otwierać się na siebie, w końcu wielu z nas ma
      podobne interesy klasowe, stajemy się egoistami i żyjemy w małych światkach.
      Czego się tak boją ludzie zamożni że się kryją za "murami"?
      • hanni Re: Upodabniamy się do snobów 03.10.07, 18:14
        neokomunista napisał:

        > rodem z USA.

        raczej z Afryki, Chin, Ameryki Poludniowej albo Rosji.
        Odgradzanie sie to cecha rozwarstwionych, niesolidarnych i nieufnych spolecznosci.
        • krwawy.zenek Re: Upodabniamy się do snobów 03.10.07, 18:59
          Faktem jednak jest, że grodzone osiedle jest wynalazkiem
          amerykańskim i jako takie stało się modne w zakompleksionej
          Warszawie.
          • kolargolo Re: Upodabniamy się do snobów 03.10.07, 22:37
            tylko ze wiekszosc osiedli w USA nie jest ogrodzonych i mowie o
            osiedlach w ktorych domek kosztuje 2 miliony dolarow a nie glupie
            300 tysiecy.
            • pokeo2 Zabawne 03.10.07, 22:46
              Nie masz pojecia o tych osiedlach. Onie nei sa ogrodzone ale w 110% monitorowane i chronione. Gwarantuje Ci, masz to jak w banku - wystarczy abys sie pojawil na takim osiedlu nie bedac mieszkancem to minucie bedzie za Toba jechac ochrona, a jak zobaczy ze tylko sie krecisz bez celu to Cie w kilka sekund "zapakuja" do samochodu i uprzejmie wywioza. I nawet Cie nie beda pytac czy Ci sie to podoba czy nie.
              • ready4freddy Re: Zabawne 03.10.07, 22:53
                wystarczy abys sie pojawil
                > na takim osiedlu nie bedac mieszkancem to minucie bedzie za Toba jechac ochrona
                > , a jak zobaczy ze tylko sie krecisz bez celu to Cie w kilka sekund "zapakuja"
                > do samochodu i uprzejmie wywioza. I nawet Cie nie beda pytac czy Ci sie to podo
                > ba czy nie.

                w jakim filmie to widziales? na takie pakowanie i wywozenie to i w USA sa paragrafy.
                • pokeo2 Re: Zabawne 03.10.07, 22:56
                  Wyobraz sobie ze nie w filmie. W USA takie osiedla to sa tereny prywatne, podobnie jak w Polsce zreszta, o czym inforumje stosowna tabliczka (a czasami i jej brak). To ze nie ma plotu to nic nie zmienia.
                  • ready4freddy Re: Zabawne 04.10.07, 13:48
                    i ta prywatnosc osiedla uprawnia ochroniarzy do bezprawnego pozbawiania cie
                    wolnosci (pakowanie do samochodu)? interesujace.
      • kolargolo przeczytaj artykul 03.10.07, 22:36
        a potem jeszcze raz a potem popros kolege zeby ci wytlumaczyl
        fragmenty ktorych nie zrozumiales. I na koniec napisz na ten temat
        post.
    • pablowawa74 mieszkam na zamkniętym osiedlu dwa lata i nie.. 03.10.07, 18:19
      zamieniłbym się na inne. Dlaczego? Ano dlatego zdziwione Panie
      psycholożki:
      1) wychodzę (lub moja panna) z psem o północy i wiem że nie dostanę
      w łeb - podkreślam: wiem a nie mam nadzieję
      2) mam zniżki na ubezpieczenie mieszkania - to chyba nie jest
      przypadek
      3) nie ma najmniejszych śladów dewastacji wspólnej przestrzeni
      4) mam pewność, że mi nie zniknie auto
      5) brak bezdomnych i meneli na ławkach, zbieraczy śmieci i innych
      osobowości

      podawanie jako przykład Skandynawii, że tam nie ma grodzonych
      osiedli śmieszy mnie. Tu jest Polska i takie porównanie jest żartem.
      Chyba że będziemy udawali że problemy które ująłem w punktach to
      wymysł a nie fakty.

      Poza tym - dlaczego właściwie komukolwiek fakt istnienia ogrodzonych
      osiedli przeszkadza i zastanawia? Mi nie przeszkadza fakt istnienia
      nieogrodzonych.

      Każdy ma wolny wybór jak chce zamieszkać, ciekawszym tematem są wg
      mnie lewackie śmiecie które próbuję ludzi uszczęśliwiać na siłę i
      kreują problem poprzez zamykanie bram łańcuchami

      Może niedługo wpadną na pomysł, że jak ktoś jeździ autem a nie np.
      tramwajem to mu trzeba przebić oponę?

      • dariusz22 Re: mieszkam na zamkniętym osiedlu dwa lata i nie 03.10.07, 18:56
        Jak slusznie zauwazyles obecna "debata" na temat osiedli zamknietych
        ma charakter scisle ideologiczny i jest w pewnym sensie odgrzanym
        tematem a ubieglej epoki. Wowczas oczywiscie nie mowiono o
        urbanistyce, przestrzeni wspolnej czy alienacji mieszkancow a
        raczej o nadmetrazu, dokwaterowaniach i wywlaszczeniach. Metodologia
        tez podobna choc zamiast "elementow burzuazyjnych" mamy dzis attak
        na "nowobogackich", "zamoznych snobow" czy innych aspolecznych
        elementow niechcacych docenic dziurawych chodnikow, wybitych okien,
        zaszczanych klatek i co najwzniejsze mozliwosci bratania sie z
        nieskazonym konsumpcja ideologicznie zdrowym jadrem narodu.
        • ready4freddy Re: mieszkam na zamkniętym osiedlu dwa lata i nie 03.10.07, 20:28
          mylisz sie, ale to normalne. postkomunizm nie musi oznaczac checi powrotu do "komunizmu", a raczej pewien schemat myslenia, odcisniety w glowie. to twoj przypadek, niestety. tu nie ma polaryzacji - naprawde wielu ludzi, mogacych sobie pozowolic na te ponoc "elitarne" blokowiska wybiera normalne domy bez plotu. problem nie lezy w tym, ze ty chcesz mieszkac w ZOO - twoja sprawa. problem zaczyna sie w momencie, kiedy twoje wymarzone ZOO rozpieprza calkowicie trakty komunikacyjne w miescie i zaburza przestrzen publiczna. musze cie przy okazji zmartwic - dopoki stawianie plotow dotyczy wylacznie osiedli, a nie calych dzielnic, bedziesz skazany na te chodniki i bratanie sie z (twoim zdaniem) gorsza czescia spoleczenstwa tuz za brama swojego wybiegu :)
      • and_nowak Re: mieszkam na zamkniętym osiedlu dwa lata i nie 03.10.07, 19:35
        pablowawa74 napisał:
        [...]
        > 4) mam pewność, że mi nie zniknie auto

        A jeździsz czasem tym autem ? Wyjeżdżasz POZA BRAMĘ ?
        Parkujesz na mieście ? Co wtedy czujesz ?
        ;-)))


        Co do REALNEGO bezpieczeństwa: Jestem przekonany, że zamiast płotu wystarczy
        ochrona. Tak robią inni, np. w Ameryce. Większe podatki lokalne z przeznaczeniem
        na dodatkowe patrole, oprócz tego ochroniarze. Przysłowiowy lump czuje się
        nieswojo, gdy 20 za nim porusza się radiowóz. Lumpowi wolno chodzić po ulicy,
        policjantowi wolno gapić się na lumpa, trzymając rękę na pałce. Jeżeli lump
        schyli się po kamień, to może nie zdążyć nim rzucić...

        Oczywiście tobie wolno wybrać POCZUCIE bezpieczeństwa, nawet, jeżeli jest ono
        złudne. Tzn. płoty poprawiają bezpieczeństwo, ale nie aż tak, jak się ludziom
        wydaje.
        • proboszcz_z_tylawy Re: mieszkam na zamkniętym osiedlu dwa lata i nie 03.10.07, 20:21
          and_nowak napisał:

          > Oczywiście tobie wolno wybrać POCZUCIE bezpieczeństwa, nawet, jeżeli jest ono
          > złudne. Tzn. płoty poprawiają bezpieczeństwo, ale nie aż tak, jak się ludziom
          > wydaje.

          Oczywiście mieszkając na takim osiedlu nie wyeliminujesz wszelkich zagrożeń ale
          niektóre zredukujesz - mała szansa, że Cię ktoś zaczepi etc.
          Natomiast na grodzonych osiedlach jest zdecydowanie większy porządek - nie ma
          zaszczanych klatek i piwnic, pomazanych wind etc. I to pewnie ludzi przyciąga.
          Grodzone jest 'swoje' a nie 'niczyje' i ludzie tego nie niszczą widocznie.

          Ktoś mądrze napisał w tym wątku, że ludzie nie żyją tak długo żeby czekać na
          zmianę mentalności na skandynawską więc jak chcą mieszkać jak ludzie to się grodzą.
          • cerambyx Re: mieszkam na zamkniętym osiedlu dwa lata i nie 03.10.07, 21:08
            proboszcz_z_tylawy napisał:

            > Oczywiście mieszkając na takim osiedlu nie wyeliminujesz wszelkich zagrożeń ale
            > niektóre zredukujesz - mała szansa, że Cię ktoś zaczepi etc.

            ale wyjdziesz juz kawalek za brame i juz poziom zagrozenia jest taki jakby to
            bylo osiedle otwarte. Czyli de facto poziom bezpieczenstwa jest taki sam,
            jedynie wydaje sie, ze dzieki ogrodzeniu czlowiek jest bezpieczniejszy.

            > Natomiast na grodzonych osiedlach jest zdecydowanie większy porządek - nie ma
            > zaszczanych klatek i piwnic, pomazanych wind etc.

            wychowywalem sie na osiedlu otwartym i tez takich problemow nie bylo

            > Grodzone jest 'swoje' a nie 'niczyje' i ludzie tego nie niszczą widocznie.

            nie koniecznie - u mnie tak ludzie nigdy nie mysleli, ale moze to bylo
            spowodowane wspolna solidarnosci i wiezami spolecznymi, ktore byly pomiedzy
            ludzmi nawet z roznych klatek. Jak widac nie jest to niemozliwe, zeby ludzie
            nawet z roznych srodowisk w zgodzie zyli Trzeba jedynie postawic na integracje i
            budowanie wiezow spolecznych, a nie antagonizowanie ktore jest teraz na porzadku
            dziennym w zyciu publicznym.
        • pablowawa74 Re: mieszkam na zamkniętym osiedlu dwa lata i nie 03.10.07, 22:35
          ryzyka nie wyeliminujesz ale mocno ograniczysz, tylko barany widzą
          białe lub czarne
      • osa.ka Re: mieszkam na zamkniętym osiedlu dwa lata i nie 03.10.07, 20:26
        > 1) wychodzę (lub moja panna) z psem o północy i wiem że nie dostanę
        > w łeb - podkreślam: wiem a nie mam nadzieję

        sorry, ale jak znam zycie to ty lub twoja jak to napisales "panna" z pieskiem
        wychodzicie poza bramy, zeby sraly na trawniku nieogrodzonego osiedla, bo na
        swoim musialbys posprzatac
        • proboszcz_z_tylawy Re: mieszkam na zamkniętym osiedlu dwa lata i nie 03.10.07, 20:52
          Niekoniecznie, na wielu osiedlach są specjalne miejsca, gdzie wyprowadza się psy.
          Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby takie robić też na osiedlach nieogrodzonych -
          wystarczy inicjatywa mieszkańców. Pewnie zresztą na wielu osiedlach są.
          Moim zdaniem trzymanie w domu psa, który łazi po obs*anym trawniku / ogródku,
          liże innym psom fiuty i wącha tyłki a potem pana po twarzy jest w ogóle
          nieporozumieniem, niezależnie od tego czy pan po nim sprząta czy nie.
        • pablowawa74 Re: mieszkam na zamkniętym osiedlu dwa lata i nie 03.10.07, 22:33
          rozumiem że chodzi ci tylko o zdyskredytowanie mojej wypowiedzi - a
          może nie wychodzę i sprzątam?
    • anew3 Re: Polsko, otwórz się 03.10.07, 18:21
      Moze najpierw zajmijmy sie przestepczoscia o potem ten apel jak w
      tytule.Pare przykladow z mojej rodzinnej Czestochowy:Kolezanka z
      podstawowki zostala zaatakowana w windzie,wielkiego blokowiska,
      bezdomny zostal pobiy na smierc, w nocy dookola 3 wielkie
      wiezowce,brud, odrapane mury, grafiti na scianach, pijacy na
      klatkach schodowych.Kto chce tak mieszkac? pani dziennikarka moze?
      Wiekszosc ludzi jednak nie , dlatego jestem za zamknietymi a
      przynajmniej strzezonymi osiedlami.
    • ypsilon123 Polsko, otwórz się 03.10.07, 18:24
      Mieszkam w ''nieufnej'' Skandynawii i tutaj rzeczywiscie nie ma
      zamknietych strzezonych osiedli. Co nie znaczy, ze nie ma
      dzielnic ''lepszych'' i ''gorszych''.
      Pisze nieco wiecej o strzezonych osiedlach na moim blogu
      ypsiland123.blox.pl/2007/10/TYLKO-MI-CIEBIE-BRAK-W-TYM-
      WIEZNIU.html#ListaKomentarzy
      Natomiast do powyzszych opinii oraz do stwierdzenia w artykule o
      segregacji mieszkaniowej dodalabym: faktyczna segregacja
      mieszkaniowa jestlustrzanym odbiciem coraz silniejszej polaryzacji
      spoleczenstwa w krajach przechodzacych transformacje ustrojowo-
      ekonomiczna.
      • stworzenje Re: Polsko, otwórz się 03.10.07, 18:28
        własnie,niestety gdyby te osiedla sie otworzyly,to zaraz sciany by byly
        pomazane,obsikane,klatki brudne,niestety chamstwa jest mnostwo dookola,a i co
        wazne: pieski by regularnie robily pod oknem,bo do tych zacofanych Polakow nie
        dociera,ze kupy to trzeba sprzatac,skoro tak lubia papugowac zachod to niech i
        to papuguja zawziecie.W Finlandii jak bylam majac 8 lat w 88 roku to juz wtedy
        sprzatali psie odchody na ulicach wlascicele.
        • smokpz Tylko które chamstwo gorsze? To z bloków czy to 04.10.07, 00:13
          z grodzonych osiedli. Niestety sporo jest buraków którzy uważają się
          za nie wiadomo kogo i chętnie rozprawiają o 'klasie średniej' do
          której zaliczają siebie, hehe. A tymczasem trąbią rano na
          ochroniarza bo za wolno otwiera szlaban, trzymają śmieci na klatce
          schodowej, wiercą coś w niedzielę wieczorem by powiesić właśnie
          nabyte meble i trzaskają swoim dobrze znanym sąsiadom furtką przed
          nosem no bo w końcu osiedle jest strzeżone i każdy musi się
          osobiście zidentyfikować przy wejściu. Natomiast w ich telefonach
          jako dzwoniki grają fragmenty muzyki klasycznej, no bo to 'klasa
          średnia' w końcu, mecenasi kultury :-). Ja mieszkam w bloku, wkrótce
          przeprowadzam się na nowe osiedle, niestety grodzone a już niektórzy
          narzekają że za mało, paranoja.
          • nalezyta_starannosc recepta - osiedla pol zamkniete 04.10.07, 11:46
            od dziecka mieszkam w zwykłym bloku na bielanach. osiedle jest
            ogordzone ale nie dlatego, ze ktos tak wymyslil tylko dlatego ze w
            tym miejscu miescila sie kiedys inna instytucja i postanowiono plotu
            nie rozbierac.
            - furtki otwarte sa 24h
            - brama na pilota (do zeszlego roku byla rowniez otwarta ale kiedy
            leje przyjemniej jest kliknac pilotem niz wychodzic z fury :)
            - smietniki zamykane na klucz (brak szperaczy, wyeliminowany problem
            wc)
            - przy drzwiach zwykly domofon
            - zero ochrony

            generalnie przez nasze osiedle mozna przejsc do przystanku,przyjsc z
            dzieckiem na sanki, nie mam zniszczonej windy, "obszczanych" klatek
            i tylko sporadycznie zdarza sie ze ktos "drze ryja". pilnuja
            sasiedzi i jest to duzo skuteczniejsze niz kiepsko oplacany
            rencista.

            btw. zobaczymy jak beda wygladaly owe strzezone osiedla kiedy
            podrosna latorosle owych zapracowanych 30latkow. gwarantuje ze i tam
            beda pomazane windy (wpadna ziomale w odwiedziny), bronksik na
            osiedlu stanie sie powszechny, a i bełcika na klatce rowniez
            mieszkancy tej iddyli uswiadcza.

            pozdro "z blokowiska"
    • login-ka Polsko, otwórz się 03.10.07, 18:29
      Mieszkam w zamkniętym osiedlu w Łodzi. Fakt, że mieszkańcy osiedla "otwartego" zdają się nie darzyć nas sympatią, a przynajmniej tak było na początku. Wychodząc za bramę lub idąc przy siatce czułam się, jak w Zoo - wszyscy mi się przyglądali z zaciekawieniem. Chodziły ponoć pogłoski, że jesteśmy Niemcami. Kolejny stereotyp.
      Nie widzę nic złego w osiedlach zamkniętych póki co. Jest czysto, sympatycznie. A wiecie dlaczego? Bo wiemy, że to nasze miejsce i dbamy o nie. Problemem osiedli otwartych jest to, że nikt ich nie traktuje jako swoich, nie czuje się odpowiedzialny za czystość chociażby. Ulica należy do miasta, więc dlaczego mam nie pluć na chodnik? Wiem coś o tym, bo na ogrodzonym siedlu mieszkam od 2 lat dopiero.
      A dzieci? Tam, gdzie mieszkałam ludzie bali się dzieci wypuszczać na ulicę, tutaj tego problemu nie ma.
      Bezpieczeństwo... Chyba podobne, nie mamy jeszcze ochrony, choć część mieszkańców walczy o jej założenie. Bezpieczeństwo to dla niektórych obsesja, ale w pewnym sensie to rozumiem.
      • mar.was Re: Polsko, otwórz się 03.10.07, 19:23
        >Jest czysto, sympatycznie.
        > A wiecie dlaczego? Bo wiemy, że to nasze miejsce i dbamy o nie

        Wolne żarty, czyli co każdy z osobna w sobotę wychodzi i czyści swój
        kącik czy może sprząta wynajęta ekipa na całym osiedlu? O jakim
        dbaniu mówisz, o tym że podwijasz rękawy i sprzątasz czy też
        chwytasz za telefon i dzwonisz do clinersów?

        >Ulica należy do miasta, więc dlaczego mam nie
        > pluć na chodnik?

        Z takim podejściem to można narobić na chodnik na Rynku w Krakowie i
        powiedzieć mieszkańcom że rynek należy do miasta, więc generalnie
        mam was gdzieś.
        Gratuluję podejścia.


        -----
        "...Najwyraźniej moja twarz nie przypadła do gustu mieszkańcom tej
        dzielnicy. Mimo to nadal zamierzałem się z nią obnosić. Przynajmniej
        do czasu, aż znajdę tę małą..."
        • g.suss Re: Polsko, otwórz się 03.10.07, 19:42
          > O jakim
          > dbaniu mówisz

          Pewnie o takim, że ogrodzone przestaje być "niczyje", więc ludzie nie charkają i
          nie rzucają petów na chodnik, nie łamią z nudów roślin, nie kopią białych ścian,
          nie kradną żarówek i nie wydrapują nożem "kocham Jolkę" w windzie.

          > Gratuluję podejścia.

          Poproś kogoś, kto umie czytać, żeby Ci wyjaśnił, że kolega nie pisał o swoim
          podejściu.
          • mar.was Re: Polsko, otwórz się 03.10.07, 22:34
            Taaa... już widzę takiego społecznika ze strzeżonego osiedla co to sam sprząta i
            pielęgnuje całe osiedle. Przyjeżdża ekipa i działa w interesie osiedla. Więc o
            jakim dbaniu i sprzątniu mówimy? To jest zwykła bzdura; mówienie o tym że "dbamy
            i sprzątamy" jest hipokryzją.

            A wycieczki osobiste zostaw dla mniej wyrobionych, bo widać że chyba kto inny
            powinien zasięgnąć lekcji czytania szczególnie gdy myli kolegę z koleżanką.

            -----
            "...Najwyraźniej moja twarz nie przypadła do gustu mieszkańcom tej dzielnicy.
            Mimo to nadal zamierzałem się z nią obnosić. Przynajmniej do czasu, aż znajdę tę
            małą..."
            • g.suss Re: Polsko, otwórz się 03.10.07, 23:30
              No co ja poradę, że Ty naprawdę nie umiesz czytać? Polemizujesz nie z tym co
              napisała login-ka czy ja, tylko z tym, co Ci się zdaje, że napisała. Nie
              napisała "dbamy i sprzątamy" - niby z jakiej paki miałaby osobiście sprzątać; po
              to płaci czynsz, żeby sprzątaniem, stróżowaniem, monitoringiem zajmowali się
              wynajęci ludzie. Napisała: "wiemy, że to nasze miejsce i dbamy o nie". A jak
              wygląda traktowanie miejsca które ludzie uznają nie za "nasze" tylko niczyje, bo
              nieogrodzone, to już Ci napisałem. Może idź się przejdź na jakieś nieogrodzone
              osiedle z wielkiej płyty i zobacz jak tam wygląda - tam też przecież sprząta
              ktoś wynajęty, a jednak ludzie nie dbają. Napisałbym "ulica należy do miasta,
              więc mogę pluć, rzucać pety i odlewać psa na chodnik", ale znowu nie zrozumiesz,
              że to nie jak tak uważam, bo nie umiesz czytać.
              • mar.was Re: Polsko, otwórz się 04.10.07, 02:28
                Pod słowem "dbamy" ukrywa się 100 różnych znaczeń i można stosować je na wielu
                płaszczyznach, dla mnie dbanie to również sprzątanie i pielęgnacja. A dla Ciebie?
                Hipokryzją dla mnie jest jeśli słyszę że "my mieszkańcy osiedla dbamy o nasz
                teren" - dbają o to służby a nie żadni mieszkańcy. Mieszkańcy co najwyżej płacą
                kasę a reszta ich nie obchodzi.
                OK, mogę przyjąć do wiadomości fakt że dla innych "dbanie" to po prostu słowo
                wytrych, które pomieści wiele związków frazeologicznych.
                Co do drugiej kwestii (napiszę b. wyraźnie); specjalnie przejaskrawiłem
                porównanie (Rynek w Krakowie) po to żeby pokazać że zarówno jedno jak i drugie
                zachowanie nie powinno mieć miejsca. Czy to jest jasne? To się nazywa hiperbola.
                Poza tym, oszczędź sobie trudu wmawiania (przede wszystkim sobie),że nie umiem
                czytać - dyskutuj, lepiej na tym wyjdziesz.

                -----
                "...Najwyraźniej moja twarz nie przypadła do gustu mieszkańcom tej dzielnicy.
                Mimo to nadal zamierzałem się z nią obnosić. Przynajmniej do czasu, aż znajdę tę
                małą..."
        • critto Re: Polsko, otwórz się 03.10.07, 20:06
          mar.was napisał:

          > >Jest czysto, sympatycznie.
          > > A wiecie dlaczego? Bo wiemy, że to nasze miejsce i dbamy o nie
          >
          > Wolne żarty, czyli co każdy z osobna w sobotę wychodzi i czyści swój
          > kącik czy może sprząta wynajęta ekipa na całym osiedlu? O jakim
          > dbaniu mówisz, o tym że podwijasz rękawy i sprzątasz czy też
          > chwytasz za telefon i dzwonisz do clinersów?

          a co to za roznica? Czlowiek ciezko zarabia pieniadze nie po to, aby tracic czas
          na wlasnoreczne sprzatanie; to normalne, ze wynajmuje firme - to sie nazywa
          PODZIAL PRACY, o ktorym pisal juz Adam Smith; dzieki temu ludzie zajmujacy sie
          sprzataniem maja z czego zyc, a korzystajacy z tej uslugi ma swiety spokoj w
          zamian za drobna oplate. Przy okazji, to wcale nie jest nowe, bo dawni bogacze
          tez mieli sluzbe, ktorej placili za prace (i to znacznie mniej uczciwie niz
          teraz - czesto sluzba byla traktowana jak polniewolnicy).
          • mar.was Re: Polsko, otwórz się 03.10.07, 22:03
            Klasyków ekonomii cytować mi nie musisz, rzecz w tym że różnica jest. Chodzi o
            podejście do samego faktu "pseudosprzątania". O jakim dbaniu mówimy? O tym że
            przyjedzie firma sprzątająca i z uśmiechem na ustach powiem że "dbamy" o swoje
            osiedle? Czy może sam wezme się do roboty, i posprzątam po swim psie,
            posegreguje swoje śmieci etc. Wtedy z czystym sumieniem mogę powiedzieć że
            faktycznie dbam o swoje osiedle a nie tylko żenię głodne kawałki jaki to ze mnie
            społecznik osiedlowy.

            -----
            "...Najwyraźniej moja twarz nie przypadła do gustu mieszkańcom tej dzielnicy.
            Mimo to nadal zamierzałem się z nią obnosić. Przynajmniej do czasu, aż znajdę tę
            małą..."
            • critto Re: Polsko, otwórz się 04.10.07, 01:16
              oczywiscie, jesli chodzi o sprzatanie *po sobie* to robie je sam i nie trzeba
              mnie przekonywac. Wkurzaja mnie ludzie, ktorzy pozostawiaja po sobie balagan.
              Ale wieksze, regularne sprzatanie (strzyzenie trawnikow, sadzenie kwiatow, mycie
              scian, itd) spokojnie moze robic firma, bo zwykli mieszkancy nie maja czasu. Ja
              np. wracam z pracy o 21 i ide spac - nie mam wolnej chwili na tego rodzaju sprawy.
    • jerry1938 Polsko, otwórz się ? 03.10.07, 18:32
      Jesli autor mieszka w domku jednorodzinnym mniech zlikwiduje plot i
      zaprosi pijaczkow, sr.. psy i samochody ktore najczesciej chcialyby
      wjechac do sypialni, niszczycieli zieleni; niech nie sprząta psich
      odchodow i niedopałków papierosów. Niech tak mieszka a wtedy moze
      sobie pisac.
      Pozdrawiam
    • robert_wwa Re: Polsko, otwórz się 03.10.07, 18:33
      Wszystko ma dwie strony, ja mieszkam na grodzonym nie jak to się próbuje wmówić
      ze snobizmu, ale zwyczajnie bezpieczeństwa. I nie chodzi tu o kradzież auta,
      włamanie czy morderstwo, ale o zwykłe chuligaństwo. Mój blok był kiedyś
      niegrodzony i ciągle na ławeczkach przesiadywały różne typy darły się i
      niszczyły, teraz naprawdę jest zwyczajnie spokój i nie ma kosztów naprawy ławek
      czy placu zabaw.
      Gdybym miał pewność że będzie po prostu schludnie bez konieczności grodzenia to
      od razu byłbym za, ale koszty na naprawy głupot jak wspomniana ławka, urwana
      huśtawka czy zamalowanie napisów po prostu się skończyły.
    • ypsilon123 Poprawiam linka do mojego bloga 03.10.07, 18:37
      Cos nie caly link sie zmiescil.
      Teraz prawidlowo:
      ypsiland123.blox.pl/2007/10/TYLKO-MI-CIEBIE-BRAK-W-TYM-WIEZNIU.html
      Link jest do notki dotyczacej strzezonych osiedli w Polsce.
    • bergman1 tam jeszcze nie potrzebują płotów 03.10.07, 18:39
      ale co będzie jak zlikwiduja granice?
    • fotoamator13 Agoro, otwórz się 03.10.07, 18:42
      Widziałem biuro Agory na Czerskiej. Niedostępne, pełno ochroniarzy. Widziałem
      osiedla, na których mieszkają funkcjonariusze Agory (np. Kabaty). Ogrodzone,
      strzeżone, pełno ochroniarzy. Czy ktoś wie, gdzie mieszka Nadredaktor? Chciałbym
      tam się wybrać i zobaczyć czy ma płot, czy też prowadzi "dom otwarty" i każdy
      może wejść i posiedzieć sobie na trawniku. Bo o ile mi wiadomo, to chyba nie
      mieszka już w Alei Przyjaciół, na domofonie nie ma tabliczki "Szechter". Ten
      budynek w Alei Przyjaciół też jest zamknięty i niedostępny.
      • cerambyx Re: Agoro, otwórz się 03.10.07, 18:45
        wieeelu ludzi, czesto tzwanych prawdziwych POlakow chcialoby PObic ludzi z
        agory, ba - czesto nawet i noz do gardla by im przystawili, wiec siedzibie, czy
        tym ludziom sie nie dziwie :D
        • ready4freddy Re: Agoro, otwórz się 03.10.07, 20:23
          sugeruje nie dyskutowac z idiota - sprowadzi cie do swojego poziomu i pokona doswiadczeniem. mieszkam w polnocnych Wloszech, bez plotu, za to w firmie plot jest, i straznicy. nie widze sprzecznosci, to raczej normalne, bo biurowiec to nie osiedle. twoj przedmowca najwyrazniej nie widzi :)
          tak przy okazji: bylem raz w takim miejscu, gdzie plot mial chyba ze 4 metry wysokosci, a noca jezdzi po tym ogrodzonym terenie uzbrojony patrol. non stop. tyle tylko, ze to byl punkt sprzedazy samochodow i ciezarowek (czyli sklad towaru o duzej wartosci) w trojkacie Melito-Scampia-Secondigliano. kto zna Neapol, wie w czym rzecz. jak rozumiem, w Warszawie sa podobne klimaty?
    • tomg4 Dlaczego "Polski Problem"? 03.10.07, 18:42
      siostra byla we francji, kolega w usa i hiszpanii, ja mieszkam w anglii. w
      kazdym z tych wymienoonych krajów sá zamkniete osiedla - nie tylko dla snobow,
      ale dla normalnych ludzi. z mówieniem/pisaniem, ze na zachodzie, pónocy czy
      gdziekolwiek problem ogrodzonych blokow nie istnieje jest tak jak z twierdzeniem
      o wyzzszosci edukacji w europie zachodniej nad polska - gowno prawda. wiecie ze
      w niektorych krajach nie zamyka sie drzwi na noc? czy to oznacza ze mamy robic
      dokladnie tak samo? zrobmy tak! nie dla zamykanych na noc domow! a najlepiej
      wyslijmy tam niemieckich szpecjalistow - niech oni ocenia sytuacje.

      kazda sytuacja wymaga myslenia, a nie bezsensownego kopiowania cudzych pomyslow.
      • krwawy.zenek Re: Dlaczego "Polski Problem"? 03.10.07, 18:56
        tomg4 napisał:

        > siostra byla we francji, kolega w usa i hiszpanii, ja mieszkam w
        anglii. w
        > kazdym z tych wymienoonych krajów sá zamkniete osiedla - nie tylko
        dla snobow,
        > ale dla normalnych ludzi.

        Na taką skalę, jak w Warszawie? A widzisz... W tym rzecz.

    • cerambyx Re: Polsko, otwórz się 03.10.07, 18:42
      hehe warszawa to dopiero bedzie 'miasto' jak kazdy budynek bedzie ogrodzony i
      przechodzic bedzie mozna jedynie po wyznaczonych kilku uliczkach w centrum :D
      a na razie w tym kierunku zmierzamy... ale za to jak bezpieczne bedzie nasze
      miasto :DDD
      • jasmina_tdi Re: Polsko, otwórz się 03.10.07, 19:01
        Mieszkam na strzezonym osiedlu i musze wam powiedziec, ze
        najbardziej rozwalają mnie ci, ktorzy w zwiazku z faktem
        zamieszkania za plotem, zaczeli postrzegac teren jak swoj prywatny
        folwark. Baba na materacu na srodku trawnika / chodnika to standard.
        Zawalony wiadrkami / lopatkami / smieciami trawnik to standard (po
        co zabierac graty do mieszkania, przeciez jestesmy U SIEBIE. Nie pod
        moim oknem, tylko U SIEBIE, nawet jak mieszkamy trzy budynki dalej).
        Od miesiecy toczy sie wojna o "miejsce do grilla" czy jak to zwą
        zwolennicy "miejsce na plac zabaw dla doroslych". Przeciez to
        normalne, ze jak jest trawnik, a dookola plot, to musi byc grill.
        Nawet jesli mialoby to oznaczac zaczadzenie kilkudziesieciu rodzin.
        Biegajace dzieciaki po parkingu to tez normalka (normalnie po
        parkingu sie nie biega, no ale jak jest sie "u siebie" to mozna).

        I milion innych przykladow. Oczywiscie, milo jest wyjsc na czysta
        klatke schodowa i zobaczyc swoj samochod w jednym kawalku. Gorzej
        jak przegina sie w jedna albo z druga strone. Bo oburzenia w zwiazku
        z tym, ze ktos mieszka za plotem, rowniez nie rozumiem.
        J.
        • ready4freddy Re: Polsko, otwórz się 03.10.07, 22:54
          ciekawy glos "z wewnatrz" takiego osiedla :) podejrzewam, ze na wiekszosci wlasnie tak to wyglada.
    • gm114 Ghetta wymyslili Niemcy, a teraz się dziwią?? 03.10.07, 18:45
      Toż w Warszawie Niemcy zbudowali ghetto, zamknięte osiedle dla
      ż/Ż/ydów, których potem nieomal wszystkich zagazowali i spalili.
      Nieomal wszystkich, bo niektórych rozstrzelali.

      Podobnie było w Krakowie, gdy stacjonujące w Krakowie jednostki
      niemieckiej policji politycznej NSDAP, czyli SS, mordowało
      mieszkańców ghetta na kakowskim Kazimierzu, to krew z getta
      wypływała ciurkiem, jeszcze żyją świadkowie, którzy to widzieli na
      własne oczy.
      Pokazano mi DECYZJĘ OBECNEGO PREZYDENTA KRAKOWA GDY BYŁ JESZCZE
      WOJEWODĄ KRAKOWSKIM, ORAZ WYROK NSA (Z SĘDZIĄ R. W ROLI GŁÓWNEJ),
      KTÓRZY TE ZBRODNICZE JEDNOSTKI SS UZNALI /dla załatwienia
      partykularnych spraw okradzenia właścicieli z nieruchomości/ ZA
      PODMIOT UŻYTECZNOŚCI PUBLICZNEJ. RĘCE OPADAJĄ !!

      To Niemcy właśnie już w latach 40-tych wszczepili nam ghetta.

      A z kolei inny ulubiony zwyczaj niemiecki - obozy koncentracyjne,
      koedukacyjno-międzynarodowe jak np. Auschwitz (k.Oświęcimia), lub
      narodowy polski KL Warschau w Warszawie? Niemcy mordowali tam
      miliony ludzi i teraz trudno nawet dokładnie zbadać ile, ale np. w
      systemie wielu obozów i podobozów Auschwitz zagazowali i spalili ok.
      4 milionów ludzi, część więźniów przeżyła, wśród więźniów byli
      polscy geniusze matematyczni i rzecz policzona była poprawnie. Teraz
      niektórzy pseudobadacze zaniżają ilość ofiar do miliona z hakiem i
      wówczas nie wiadomo gdzie się podziała polska ludość (przed wojną 35
      mln, po wojnie 23 miliony). Zbrodni krasnoludki nie zrobiły, to w
      pełni inicjatywa niemiecka. Niech się zatem teraz nie dziwią - tylko
      poszukają inspiracji u siebie.
      Z drugiej strony Niemcy, jak wiadomo, pomysł obozów koncentracyjnych
      przejęli od Rosjan. W rosyjskim systemie obozów koncentracyjnych
      zginęło od grubo ponad 100 milionów - do 150 milionów osób.
      Dokładnie ile, to trzebaby zbadać w rosyjskich archiwach NKWD, ale
      Rosjanie je może otworzą za jakieś 1000 lat. Albo nigdy. Zatem być
      może faktycznie pierwszeństwo grodzenia ludzi należy przypisać
      Rosjanom.

      Tak na marginesie, to największy mur na świecie zbudowali, wiadomo -
      ż/Ż/ydzi w izraelu sla oddzielenia się od arabów. Co prawda jedni i
      drudzy sa semitami, no ale nienawidzą się śmiertelnie.
      Tym Niemcom, co to tak się u nas dziwia poleciłbym wyjazd do
      Izraela. Tam to się dopiero zdziwią!!

      Przepraszam za te myśli, ale zdenerwowałem się, że ci "kulturalni
      jak zwykle Niemcy" dziwią się, widząc w Polsce płoty.
      • ax4 getta to dzielo zydow chlopcze.. 03.10.07, 18:53
        troche historii, zydzi od kiedy przybyli od europy separowali sie od
        chrzescijan, gdyz zycie miedzy gojami bylo niezgodne z ich tradycja
        i zwyczajnie obelzywe /jak dla ciebie miedzy pijanymi menelami/
        setki lat pozniej niemcy wykorzytsali poprostu ten fakt aby
        sprawniej przeprowadzic ich ostateczna zaglade.. nie mieszaj
        historii z demagogia
      • pynky Re: Ghetta wymyslili Niemcy, a teraz się dziwią?? 03.10.07, 19:02
        ale jesteś głupi, albo kacza propaganda siadła ci na łeb, getta wymyślili włosi
        w 16 wieku, cel był jednak taki sam grodzenie żydów
        • pynky Re: Ghetta wymyslili Niemcy, a teraz się dziwią?? 03.10.07, 19:06
          noi dążenie do separacji jak któs wyżej wspomniał było z początku obustronne, z
          naleganiami żydów
        • wet3 Re: pynky 03.10.07, 22:35
          pynky napisał:

          > ale jesteś głupi, albo kacza propaganda siadła ci na łeb, getta
          wymyślili włosi
          > w 16 wieku, cel był jednak taki sam grodzenie żydów

          Zapomniales powiedziec druga czesc prawdy. Zydzy osiedlali sie w
          gettach chetnie i dobrowolnie. Woleli zyc miedzy soba w
          odseparowaniu od gojow!
          • pynky Re: pynky 03.10.07, 23:39
            nie zapomniałem:)
      • piotr.kalinowski Re: Ghetta wymyslili Niemcy, a teraz się dziwią?? 03.10.07, 19:09
        gm114 napisał: Podobnie było w Krakowie, gdy stacjonujące w Krakowie
        jednostki
        niemieckiej policji politycznej NSDAP, czyli SS


        niemiecka policja polityczna to gestapo.
      • pynky Re: Ghetta wymyslili Niemcy, a teraz się dziwią?? 03.10.07, 19:12
        boże przeczytałem twój post do końca i jestem zdumiony głupotami jakie piszesz
        po pierwsze dane że w rosyjskich obozach: 100 mln wydają mi sie nieprawdziwe,
        ale nie jestem ekspertem:)

        natomiast nie wiem czy to od Rosjan Niemcy czerpali wzory obozów
        koncentracyjnych, ale wiem że pierwsze obozy zbudowali Anglicy w czasie wojny
        burskiej lata 80 19 wieku - może to od nich inspiracje czerpali Niemcy
      • cerambyx Re: Ghetta wymyslili Niemcy, a teraz się dziwią?? 03.10.07, 21:16
        omg jak to sie mowi, rece opadaja - taka drobna uwaga Zyd, tak jak Polak pisze
        sie z duzej liter - bo widze, ze nie byles pewien ;)
        • mobbick niekoniecznie 04.10.07, 00:37
          Jeśli chodzi o narodowość, to Żyd (tak jak Polak). Ale jeśli jest
          mowa o wyznawcach religii, to powinno się pisać żyd (jak muzułmanin,
          chrześcijanin, katolik itd.)
      • wet3 Re: Ghetta wymyslili Niemcy, a teraz się dziwią?? 03.10.07, 22:32
        Pierwsze getto bylo chyba w Wenecji. Jednak Zydzi sami dadzyli do
        izolacji od gojow i woleli mieszkac w na terenie im przydzielonym.
        Getta organizowane przez Niemcow w czasie 2WW byly przez wielu Zydow
        aprobowane. Dopiero proces eksterminacji przyczynil sie do zmiany
        tej opinii. Kto organizuje wspolczesne getta? Podejrzewam, ze sa
        one "ekskluzywne" w podobnym znaczeniu co "zatoka swin", czyli
        mieszkaja tam nowobogaccy - czerwone "pany" i "chamy"!
      • andykon Re: Ghetta wymyslili Niemcy, a teraz się dziwią?? 05.10.07, 06:38
        - czy obecnie nalezy dzieci ludzi tamtej strasznej epoki, nawiasem mowiac
        zmanipulowanych przez system , nienawidzic, obwiniac?
        niemcy duzo zrobili aby swoj wizerunek poprawic.ps. zamiast sie denerwowac moze
        lepiej realnie bez emocji oceniac obecna rzeczywistosc , ktora nie jest az tak
        "rozowa".

      • andykon Re: Ghetta wymyslili Niemcy, a teraz się dziwią?? 05.10.07, 06:39
        - czy obecnie nalezy dzieci ludzi tamtej strasznej epoki, nawiasem mowiac
        zmanipulowanych przez system , nienawidzic, obwiniac?
        niemcy duzo zrobili aby swoj wizerunek poprawic.ps. zamiast sie denerwowac moze
        lepiej realnie bez emocji oceniac obecna rzeczywistosc , ktora nie jest az tak
        "rozowa".pozdrawiam

    • ukos Określić maksymalną wielkość zamkniętego osiedla 03.10.07, 18:46
      A dokładniej maksymalne parametry (powierzchnia, długość, szerokość)
      obszar zajmowanego przez osiedle czy zespół graniczących osiedli.
      Tak, żeby były przejścia. Innego problemu nie ma.
      • zbig76 [...] 03.10.07, 18:51
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • reynevan_a Re: Polsko, otwórz się 03.10.07, 18:47
      "We Francji, podając adres domowy, nie podaje się numeru mieszkania,
      bo wiadomo, że listonosz czy gość zawsze znajdzie nazwisko na
      domofonie. U nas najlepiej sprzedają się domofony bez wizytowników."

      Mieszkam we Francji, właśnie w takiej kamienicy, o jakiej wspomniała
      Pani profesor. Z tym, że we Francji po prostu nie ma numerów
      mieszkania podobnie, jak i skrzynek pocztowych :). Kamienica jest
      strzeżona, bo na dole mieszka zawsze tzw. stróż, który sprząta,
      roznosi pocztę, segreguje smieci. Żeby wejść do kamienicy trzeba
      znać kody do drzwi, które regularnie są zmieniane. Ja nie
      porównywałabym miast francuskich z Warszawą - to zupełnie inna
      bajka. Ludzie mają inną mentalność,za sobą nie mają ery socjalizmu
      dzięki czemu istnieją klasy społeczne. W Paryżu o prestiżu świadczy
      to, w jakiej dzielnicy się mieszka.
      • krwawy.zenek Re: Polsko, otwórz się 03.10.07, 19:01
        W innych przypadkach podaje się piętro, numerów mieszkań
        rzeczywiście po prostu nie ma.
      • ready4freddy Re: Polsko, otwórz się 03.10.07, 20:35
        to doprawdy niesamowite, jak wszystko mozna wytlumaczyc "komunizmem". jak rozumiem, w Pradze czy Budapeszcie, gdzie "komunizm" byl o wiele silniej - jakby to ujac - zaimplementowany, tez wszyscy sie grodza? natomiast w Wenezueli czy Brazylii, gdzie takie osiedla tez sa, panowal przez lata "socjalizm" i stad odreagowanie?
    • zbig76 Znowu ten temat - dajcie ludziom WYBÓR 03.10.07, 18:48
      ja mieszkam na "zmakniętym" w życiu nie wróciłny do "zwykłego"
      bloku...

      zresztą tłumaczenie dlaczego, to jak rozmowa ze ślepym o kolorach -
      tylko ten kto nie pomieszkał i tu i tu może takie głupoty pisać jak
      w tym artykule

      dajcie ludziom wybór - chcą się grodzić, ich właśność, ich prawo...
      • cerambyx Re: Znowu ten temat - dajcie ludziom WYBÓR 03.10.07, 21:30
        zbig76 napisał:


        > zresztą tłumaczenie dlaczego, to jak rozmowa ze ślepym o kolorach -
        > tylko ten kto nie pomieszkał i tu i tu może takie głupoty pisać jak
        > w tym artykule

        Mieszkalem i tu i tu i ogolnie zgadzam sie z artykulem.

        > dajcie ludziom wybór - chcą się grodzić, ich właśność, ich prawo...

        Oczywiscie, ale chodzi tez o pewne granice. Miasto zlozone z samych ogrodzonych
        enklaw przestaje byc miastem w sensie spolecznym - masz tutaj wylacznie grupki
        ludzi, ktorzy przemieszczaja sie tylko pomiedzy praca - centrum handlowym -
        mieszkaniem (bo przeciez tak najbezpieczniej), jest cale poszatkowane, nie
        tworzy calosci jako spoleczenstwo. Nie ma przestrzeci publicznych, bo wszystkie
        osiedla, parki i place zabaw przyosiedlowe sa ogrodzone, nie ma zadnej
        wspolnoty, czy identyfikacji z danym miastem - co najwyzej ze swoim gettem.
        Dalej idac w tym kierunku dojdziemy do zamarcia warszawy jako miasta ludzi,
        zostana jedynie ci poruszajacy sie w wyzej nakreslonym trojkaciku - mi by sie
        takie moje miasto nie podobalo. Wole duch miasta jaki jest w krakowie, niz
        warszawy jako miasta wylacznie do robienia kasy ;)
    • goodwater Polsko, otwórz się 03.10.07, 18:50
      jeszczwe jeden powód by nie lubić nowej warszafki
      • cerambyx Re: Polsko, otwórz się 03.10.07, 21:33
        goodwater napisał:

        > jeszczwe jeden powód by nie lubić nowej warszafki

        kocha sie nie za cos, ale pomimo wszystko :)
        zamist nielubienia i ciaglego narzekania lepiej sie postarajmy, zeby to miasto
        lepiej wygladalo.
    • bok4 W Szwecji jest to nie do pomyślenia 03.10.07, 18:54
      Mieszkam teraz trochę w Szwecji i tutaj ludzie nawet okien nie zasłaniają, wszyscy czują sie swobodnie, wielkie okna, nie widziałem nawet nigdzie krat na parterze. W PL mieszkam na osiedlu otwartym i tak sie wychowalem, TO WSPANIALE poznawac cale osiedle i obrzeza jak jest sie malym chlopcem. Niestety my jako POLACY wolimy wydac 200 zł na zamki i kłódki niż poznawać sąsiadów i eliminować społeczne różnice. To straszne z perspektywy z jakiej teraz patrzę, do tego tworzenie różnic (MY i ONI) przez obecną władzę. I to Polskie (Nieważne żebym był bogaty, byle sąsiad nie był bogatszy) itp. Niestety to przygnębiające.
      • krwawy.zenek Re: W Szwecji jest to nie do pomyślenia 03.10.07, 19:00
        Dychotomia MY-ONI zawsze była opisywana jako cecha polskiego
        społeczeństwa. Bardzo trafnie to odniosłeś do problemu grodzenia.
        • critto Re: W Szwecji jest to nie do pomyślenia 03.10.07, 20:04
          bo niestety, ale podzial my-oni zawsze bedzie istnial, no chyba, ze nadejdzie
          RAJ, gdzie wilk z barankiem bedzie pil przy jednym zrodelku:)) Ale w to nie
          wierze, dla mnie to kolejny mit. Tak, jak chetnie bym dobrze poznal wszystkich
          sasiadow, na pewno nie chcialbym sie bratac z lumpami, ani tym bardziej zulami i
          chuliganami.
          • krwawy.zenek nie zrozumiałeś 03.10.07, 20:36
            critto napisał:

            > bo niestety, ale podzial my-oni zawsze bedzie istnial

            Nie zrozumiałeś. Postrzeganie świata w kategoriach MY-ONI jest dawno
            zauważoną cechę polskiego społeczeństwa. Nie miejsce tu na
            szczególowy wykład, ale ma to fatalne skutki dla więzi społecznych i
            chociażby budowy społeczeństwa obywatelskiego. Umacnia też postawy
            antyliberalne, oduczając ludzi odpowiedzialnosci za swoje czyny i
            prowokując tzw. "wyuczoną bezradność", która w polskim społczeństwie
            jest ogromnym problemem.

            • cerambyx Re: nie zrozumiałeś 03.10.07, 21:38
              krwawy.zenek napisał:

              > Nie zrozumiałeś. Postrzeganie świata w kategoriach MY-ONI jest dawno
              > zauważoną cechę polskiego społeczeństwa. Nie miejsce tu na
              > szczególowy wykład, ale ma to fatalne skutki dla więzi społecznych i
              > chociażby budowy społeczeństwa obywatelskiego.

              hmm tak na pocieszenie moze powiem, ze istnieja takie miejsca w Polsce i nawet
              wawie, gdzie wiezy spoleczne maja sie dobrze i nie ma podzialow MY-ONI i ludzie
              maja do siebie szacunek, bez znaczenia czy robol, intelektualista, czy emeryt.
              Moze po prostu powinno sie troche popracowac nad tymi wieziami na osiedlach i od
              razu zycie i swiat stalby sie lepszy i dzieki temu w wielu wypadkach osiedla
              ogrodzone przestalyby byc potrzebne;)
              • critto Re: nie zrozumiałeś 04.10.07, 00:38
                popracowac - na pewno. Tyle, ze problemem nie jest wyksztalcenie czy zawod.
                Robotnik po zawodowce moze byc porzadnym czlowiekiem (sam znam takich),
                zwlaszcza jesli nie pije; menel - NIGDY! W koncu samo menelstwo polega na
                lamaniu wszelkich norm. Spolecznosc musialaby byc bardzo twarda i solidarna,
                zeby menela wyrzucic poza nawias.
                • pokeo2 Re: nie zrozumiałeś 04.10.07, 10:32
                  Nie zgadzam sie - dobry czlowiek czy zly - nie ma znaczenia konto bankowe, znajomosci, kolor skory czu pochodzenie etc.
                  • critto Re: nie zrozumiałeś 04.10.07, 11:17
                    z czym sie nie zgadzasz, skoro ja pisze tak samo?? MENEL to MENEL - zul, pijak,
                    cham, chuligan, czasem drobny zlodziej. To nie ma nic wspolnego z kolorem skory,
                    pochodzeniem, znajomosciami, ani nawet stanem konta...
      • pompompom Re: W Szwecji jest to nie do pomyślenia 03.10.07, 21:01
        Mieszkam teraz trochę w Szwecji i tutaj ludzie nawet okien nie
        zasłaniają, wszy
        > scy czują sie swobodnie, wielkie okna, nie widziałem nawet nigdzie
        krat na part
        > erze. W PL mieszkam na osiedlu otwartym i tak sie wychowalem, TO
        WSPANIALE pozn
        > awac cale osiedle i obrzeza jak jest sie malym chlopcem. Niestety
        my jako POLAC
        > Y wolimy wydac 200 zł na zamki i kłódki niż poznawać sąsiadów i
        eliminować społ
        > eczne różnice. To straszne z perspektywy z jakiej teraz patrzę, do
        tego tworzen
        > ie różnic (MY i ONI) przez obecną władzę. I to Polskie (Nieważne
        żebym był boga
        > ty, byle sąsiad nie był bogatszy) itp. Niestety to przygnębiające.

        Ciekawe jak sobie wyobrażasz w takim przypadku eliminowanie różnic
        społecznych? Czy może tak, że ja 5 dni w tygodniu chodzę do pracy,
        którą wcześniej chciało mi się znaleźć, znoszę humory szefa,
        inwestuję w siebie, żeby lepiej zarabiać, płacę podatki, czynsz,
        odpalam wyznaczoną kwotę na fundusz remontowy, a mojemu sąsiadowi
        dobrze rano robi piwko, w południe drugie, potem kolejne, do pracy
        się mu nie opłaca iść, czynsz albo zapłaci albo i nie. W dodatku to
        nie ja, jak zapomnę klucza od drzwi frontowych, wybijam szybę, bo
        sąsiadowi założenie w mieszkaniu domofonu się nieopłaca (będzie
        mniej kasy na piwko), ale z moich pieniędzy m. in. pójdzie kasa na
        wstawienie nowej szyby zamiast np. odnowienie klatki, czy wymianę
        wyeksploatowanej windy. I co może mam oddać pijakowi te dwie stówy,
        które, gdyby nie ów sąsiad i koledzy odwiedzający go na pochlaj, a
        potem śpiący na klatce, sikający tamże, mogłabym przeznaczyć na inne
        wydatki. W końcu zarabiam te pieniądze, z nieba mi nie spadają. Mam
        je oddać w ramach solidarnego państwa? A wara od mojego. Rozumiem,
        że w społeczeństwie są ludzie, którym trudniej się żyje np. ze
        względu na chorobę, niepełnosprawność, ale gros z tych biednych to
        biedni na własne życzenie, bo przechlali co mieli, bo lenie
        śmierdzące, bo nauczyli się, że państwo i tak da.
        Namnożyło się kombinatorów, lewych rencistów, wcześniejszych
        emerytów i reszta ma to towarzystwo utrzymywać? W imię czego?
        Solidaryzmu społecznego? To nie solidaryzm społeczny, to zwykłe
        pasożytnictwo. I jeszcze rządzący zamiast niwelować różnice poprzez
        aktywizację tych ludzi do wysiłku, do pracy lekką reką odpala im
        kasę i jeszcze szczuje na tych, którym chce się w siebie inwestować,
        w swój rozwój, chce się pracować, podejmować wysiłek. Wmawia, że
        bogaci są be, bo mogą sobie pójść do prywatnej przychodni i kupić
        więcej w sklepie. zapominają tylko, że skoro taki "bogaty"
        (specjalnie w cudzysłowiu - bo bogatym jest często ten, kto zarabia
        50 złotych więcej)korzysta z prywatnej służby zdrowia, to nie
        korzysta z państwowej, na którą i tak płaci. Zapomina, że przy
        okazji taki "bogaty" nie ma czasu chorować i dba o zdrowie prowadząc
        zdrowy tryb zycia, więc i lekarza odwiedza rzadziej, za to wydaje
        więcej kasy na zdrowie, na sport, na witaminy. Ktoś te pieniądze
        zarabia (sprzedawca, właściel siłowni), potem płaci podatki. Koło
        się kręci. Jak wytłuczemy tych "bogatych" czytaj odpowiedzialnych to
        niestarczy kasy na pijaków, na leczenie ich obtłuczonych,
        zapijaczonych ryjów, na wyjmowanie noży spod żeber, bo tak miło się
        rozmawiało z kolegą od gorzały, a że nerwy troszku puściły to inna
        kwestia.
        Jak nauczymy, że wyciąganie łapy jest be, to wtedy możemy
        porozmawiać o solidarnym państwie. Solidarnym z rzeczywiście
        potrzebującymi, a nie z cwaniakami i obibokami. Wtedy się pewnie
        nagle okaże, że jest kasa na naprawdę potrzebujących.
        Wiem, że fajnie jest mieszkać w Szwecji, gdzie ludzie przestrzegają
        z reguły przepisów, gdzie respektują cudzą własność, i nie tylko
        cudzą, bo wspólną też. Niestety mieszkamy w Polsce, gdzie wmawiano
        nam, że wszyscy jesteśmy równi tylko niektórzy ową równość rozumieli
        i nadal rozumieją jako przyzwolenie na żerowanie na innych.
        Ps. pamiętam jak ponad 30 lat temu w takiej Austrii ludzie nagminnie
        zostawiali niedokręcone szyby w autach, żeby przez szparkę wpadało
        świeże powietrze i szli sobie coś załatwiać. I pamiętam jak potem
        wraz z przybyciem fali emigracji m. in. z Polski (obóz
        przesiedleńczy pod Wiedniem), przestali to robić, bo wzmogły się
        kradzieże.
        I tak, owszem wspaniale jest poznawać nowe tereny, nowych ludzi, ale
        mniej wspaniałe jest być okradzionym, pobitym, mieć zarzyganą i
        zasikaną klatkę w bloku, wysłuchiwać pijackich wrzasków przez całą
        noc. Zawsze było tak, że jak już za coś trzeba było zapłacić to
        większość z nas nagle zaczyna o to dbać, bo wie jak ciężko jest
        zarobić te wydane pieniądze. Ludzie zaczynają dbać o najbliższe
        otoczenie, bo skoro wydali kasę np. właśnie na ten płot, to mają
        poczucie, że są właściecielami ogrodzonego terenu, że wniesli jakiś
        wkład finansowy, że to jest ich. Nie chcą za swoje żyć w śmietniku i
        z brakiem poczucia bezpieczeństwa.
      • zeusa Re: W Szwecji jest to nie do pomyślenia 07.11.07, 19:19
        bok4 napisał:

        > Mieszkam teraz trochę w Szwecji i tutaj ludzie nawet okien nie
        zasłaniają, wszy
        > scy czują sie swobodnie, wielkie okna, nie widziałem nawet nigdzie
        krat na part
        > erze. W PL mieszkam na osiedlu otwartym i tak sie wychowalem, TO
        WSPANIALE pozn
        > awac cale osiedle i obrzeza jak jest sie malym chlopcem. Niestety
        my jako POLAC
        > Y wolimy wydac 200 zł na zamki i kłódki niż poznawać sąsiadów i
        eliminować społ
        > eczne różnice. To straszne z perspektywy z jakiej teraz patrzę, do
        tego tworzen
        > ie różnic (MY i ONI) przez obecną władzę. I to Polskie (Nieważne
        żebym był boga
        > ty, byle sąsiad nie był bogatszy) itp. Niestety to przygnębiające.
        A Ty jestes naprawde taki ograniczony czy tylko udajesz? Nienawiść
        do bogatszego sąsiada jest powszechną cecha całej ludzkośći na tej
        planecie . I jeszcze jedno , nie porównuj biednego kraju do bogatego
        i jak ci się Polska nie podoba to spadaj na Szwedzki portal.
    • neokomunista Ghetto defendant 03.10.07, 18:56
      Zmierzamy w złym kierunku ale wielcy tego świata którzy krytykują ten obrany
      kierunek zazwyczaj to robią przed samą śmiercią.
      • pixos Re: Ghetto defendant 03.10.07, 19:03
        Weź się wypałuj, może wróci ci trzeźwość myślenia. I zostaw te swoje lewackie
        bzdety dla siebie, ewentualnie swoich towarzyszy. Możliwość wolnego wyboru to
        bardzo dobry kierunek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka