Dodaj do ulubionych

Nie będzie szkoły polskiej

18.10.07, 14:18
Mój tekst ma nieco inny sens niż sugeruje Tadeusz Sobolewski. Nie
chcę żadnej propagandy, domagam się narodowego samokrytycyzmu,
uznania przez Polaków własnych błędów itp. Podaję link. Niech
czytelnik sam oceni.
klopotowski.salon24.pl/38635,index.html
Obserwuj wątek
    • toja3003 Ta, już widzę te tłumy walące na ten „najlepszy fi 18.10.07, 15:46
      Ta, już widzę te tłumy walące na ten „najlepszy film”; na pewno już
      nielegalne kopie krążą po internecie a ludzie z wypiekami na
      twarzach wyrywają sobie te kopie kiepskiej jakości byle tylko jak
      najszybciej obejrzeć to dzieło. Ale oczywiście frekwencję można
      zrobić. Wystarczy zrobić przymusowy spęd dziatwy szkolnej do kin w
      ramach „powtórki z lekturki” i potem się okazuje, że mamy
      kolejny „najlepszy film polski ostatnich lat”.

      Mnie nie interesują teorie o funkcjach "opiekuńczo-pielęgnacyjno-
      mecenasowskich" połączonych z "wczaso-kurso-konferencjami-
      warsztatami" dla młodych, dynamicznych, dobrze zapowiadających się
      artystów po 60-tce bez sukcesów.

      Ja za moje podatnicze pieniądze chce właśnie takich sukcesów polskich
      filmów jak mają Amerykanie!

      Odpowiedź na pytanie dlaczego w PRL polskie kino
      było ważne a teraz o wiele mniej jest
      taka sama jak na pytanie
      dlaczego ścinki gazet były w klozetach
      bardziej popularne niż normalny papier toaletowy.

      Teraz jest normalna konkurencja
      i demokracja wyboru, także w sztuce.
      I nagle okazuje się, że
      teatr telewizji nie ma milionów
      zwolenników tylko mała grupkę.

      Podobnie jest w kinie.
      Rzekome polskie superprodukcje
      to widzowie w postaci dziatwy
      szkolnej zapędzanej tam przez
      szkolne lektury.

      Jest jeszcze parę nie nakręconych rzeczy.
      Np. pamiętniki Chryzostoma Paska
      albo zapiski Galla Anomina.
      Nakręcić to, zapędzic parę milionów
      dzieciaków do kina i mowić o „sukcesie”.
      A wszystko za nasze podatnicze pieniądze.

      Każdy wytwór kultury musi być dla ludzi
      a nie dla garstki reżyserów czy
      krytyków, którzy mają specyficzne
      potrzeby. Mogą mieć, tylko proszę
      nie za moje podatnicze pieniądze.
      Póki co sam chce decydować na co je wydaje.

      • pm1966 Re: Ta, już widzę te tłumy walące na ten „n 18.10.07, 19:17
        Czyli wedlug Ciebie sztuka ma sie jedynie klaniac rynkowi?

        Czy naprawde uwazasz, ze Wajda, Kies'lu czy ktokolwiek z
        tej 'garstki' nie mial ludziom nic waznego do przekazania?


        toja3003 napisał:

        > Każdy wytwór kultury musi być dla ludzi
        > a nie dla garstki reżyserów czy
        > krytyków, którzy mają specyficzne
        > potrzeby.
        • toja3003 Co to znaczy „kłaniać się rynkowi”? Kto ma decydow 19.10.07, 14:33
          Co to znaczy „kłaniać się rynkowi”? Kto ma decydować o tym co jest
          sztuką i na jakim poziomie?

          A co to niby jest ta „sztuka wyższa”? Kto ma o tym decydować?
          Demokracji w sztuce!

          Uważam, że sztuka to cudowna rzecz,
          pasjonuję się jej wieloma przejawami,
          oszczedzę ich wymieniania tudzież
          szczegółów aktywnego jej kreowania
          np. w zakresie publikacji,
          w tym poetyckich ale przede
          wszystkim uważam, że najważniejszą
          cechą znamionującą nasze człowieczeństwo
          jest wolność i to musi dotyczyć także sztuki.

          Nie może być tak, że ktoś mi sięga do kieszeni
          i powiada, że to „na teatr”, którego ja np.
          nie mam zamiaru oglądać. Ja również nie żądam żeby
          ktoś do mnie dopłacał. Przecież to nie ma sensu.

          Pasjonuję się golfem ale czy mam prawo powiedzieć
          miłośnikowi piłki nożnej, której nie lubię: dawaj kasę, bo
          ja "muszę, inaczej się uduszę"? Nie, sam
          muszę sobie te przyjemności sfinansować.
          Podobnie, nie chciałbym dopłacać do piłkarstwa;
          kibic który się tym pasjonuje powinien wyłożyć
          s w o j e pieniądze na stół.

          Dlaczego inaczej miałoby być w sztuce? Kto ma
          decydować, że coś jest „lepsze” i bardziej
          godne istnienia? To może zrobić tylko
          wolny człowiek. Nie można zmuszać kogoś
          aby np. chodził do teatru miast do kina.

          Jestem przeciwnikiem zmuszania do
          płacenia abonamentu radiowo-telewizyjnego,
          choc akturat należę do oglądaczy co ambitniejszych programów
          (są jeszcze takie).

          Jeśliby jednak te programy
          miały zniknąć, trudno, wowczas musimy
          zagłosować naszą portmonetką czy chcemy
          aby istniały. I wtedy okaże się czy jesteśmy
          gotowi zapłacić za to aby w poniedzialki
          o 20-tej w telewizji był teatr czy też
          wolimy holywoodzki film akcji.

          Mam znajomego malarza, który powiedział,
          że musi malować, że tylko to go pasjonuje.
          I co z tego, skoro jego obrazy nie znajdują
          nabywców, miewa czasami wystawy ale mnie się
          jego dzieła też nie podobają. Dlaczego
          mam finasowac jego sposób życia moimi podatniczymi
          pieniędzmi?

          Też chciałbym pisać co mi się podoba
          i kasować cudze (społeczne) pieniądze
          za możliwość drukowania, niezależnie
          od nakładu. Uważam, że nie mam do tego
          prawa.
      • pako113 Re: Ta, już widzę te tłumy walące na ten „n 19.10.07, 07:55
        Jakie sukcesy mają Amerykanie? Przecież jedynie ciągną kasę z
        produkcji mało ambitnych typu "Legalna blondynka". Kina
        ambitniejszego nie mają, chyba, że Sundance, ale to nisza... Jedyne
        co mają świetne to seriale: mądre, poważne, dowcipne, rzeczywiście
        ciekawe i niebanalne. Cały namysł nad rzeczywistością ulokowali w
        serialach. Hollywood żyje obecnie z remaików europejskich filmów
        (duńskich np "BRacia") i nie wierzę, że zrobia to lepiej od
        Duńczyków.
        • toja3003 Jakie „szmiry”? Popatrz sobie na dorobek amerykańs 19.10.07, 14:35
          Jakie „szmiry”? Popatrz sobie na dorobek amerykańskiego kina,
          podziwiany na świecie tak długo jak istnieje kino: od Chaplina,
          braci Marx i Disneya, dzieła Wellesa, Spielberga czy Polańskiego,
          cała paleta świetnych musicali, jak „Skrzypek na dachu”, „West Side
          Story” czy „Hair”, klasyka westernu ze znakomitymi aktorami,
          np. „Siedmiu wspaniałych”. Uważasz „Absolwenta” z Hoffmanem za
          szmirę? A może dokonania Stanleya Kubricka? Przejrzyj choćby listę
          amerykańskich filmów s-f, albo wojennych (Wietnam) albo weź tylko te
          nagrodzone oskarami a znajdziesz tam wiele dobrych. Tak, oni kręcą
          masę filmów więc jest też i masa szmiry ale dlaczego potrafią być
          popularni na świecie? Dlaczego my w Polsce nie nakręcimy choćby
          popularnej „szmiry”?
    • martakucharska Nie będzie szkoły polskiej 18.10.07, 16:05
      W czerwcu złożyłam w PISF scenariusz o życiu i śmierci Grzegorza
      Przemyka.Kilkoro filmowców po przeczytaniu gratulowało mi efektu
      ponad rocznej pracy.Na napisanie scenariusza dostałam z PISF-u
      stypendium, bo projekt uzyskał w swojej kategorii najwyższą ilość
      punktów.Od czerwca nie mogę znaleźć nikogo,kto zająłby się
      skierowaniem scenariusza do produkcji.Wydaje mi się,że problem nie w
      tym,że nie umiemy spojrzeć odważnie na najnowszą historię. Takich
      scenariuszy jest w byłej Agencji Scenariuszowej, a teraz w PISF-ej,
      więcej. Są scenariusze pisane od lat dla Ministerstwa
      Kultury.Szkoda, że w większości wypadków pokryje je kurz.Jest w tym
      po prostu jakiś błąd. Boleśnie odczuwamy brak na rynku sztuki osoby
      agenta, menadżera, jakiego dorobiły się już środowiska np aktorskie
      czy estradowe.Dopokąd Agent nie zjawi się na rynku sztuki
      każda diagnoza,czy "raport o stanie" nie będą kompletne.
      • pako113 Re: Nie będzie szkoły polskiej 19.10.07, 08:01
        Marto, to prawda... Nie wie lewica coczyni prawica... tam w
        szufladach leżą scenariusze i nikt nie wie o nich. Zaproponowałem
        internetowy katalog tych scenariuszy, żeby można było wejśc na
        stronę i przeczytać, choćby streszczenia i sytuację prawna takiego
        tekstu (czy jest na sprzedaż). Każdy producent, który miałby ochotę
        zrobić coś ambitniejszego mógłby tam zajrzeć i wybrać co go
        interesuje, a potem dogadać się z autorem. Równiez reżyserzy
        szukajacy dobrego tekstu mieliby szansę zobaczyć co jest na "polskim
        rynku" dostępne, co mogliby zrobić. Mam nadzieję, że ta inicjatywa
        zostanie podchwycona (wszystkie teksty mają swoja wersje
        elektroniczną i łatwo je umieścic w przestrzeni wirtualnej).
        Pozdrawiam Cię Marto i życzę sukcesów. P.
    • wojcigr Nie będzie szkoły polskiej 18.10.07, 16:14
      Oto kilka slow od cinefila. Kino polskie jest nudne, brukuje
      odwaznych ponadczasowych tematow. Artysci skupiaja sie na tematach
      zastepczych- bieda, pijanstwo,patologia, agresja- ciagle w tych
      samych dekoracjach a la Walabrzych (Sztuczki). Albo filmy wloka sie
      dlugo, artysci sami bawia sie przy robieniu (np zdjeciami,
      dialogami, popisami aktorskimi)tak dobrze ze zapomnieli chyba o nas,
      a widz sie nudzi. Najbardzej na Katyniu.
      Tematy tabu - przerywanie ciazy, homoseklalizm, eutanazja, itp, ...
      sa nieobecne. Autorzy scenariuszy - (w poszukiwaniu pieniedzy na
      film ?)- czy chca sie przypodobac wladzy i sami sie cenzuruja? Jesli
      artysci sa zaklamani -to co to za sztuka. A widz to widzi, i idzie
      na film francuski albo amerykanski... bo epoka jest juz inna. Juz
      dzisaj o tym sie mowi otwarcie. Kosciol, ze swoja hipokryzja nam
      wystarczy.

      Juz kilka mlodych osob (zwiazanych z filmem) powiedzialo mi -
      najwiekszym problemem w polskim kinie jest pani Agieszka i jej
      insytut. Trzyma twardo wladze, domaga sie promocji siebie samej przy
      byle okazji, jak to nie po mysli filmowca to nie ma pieniedzy...
      pieniadze sa natomiast zawsze zagwarantowane dla starej gwardi
      filmowcow, nawet na kaszany.
    • pm1966 Re: Nie będzie szkoły polskiej 18.10.07, 19:37
      fakt, mimo, ze momentami b. upolityczniony, tekst p. Klopotowskiego
      jest duzo glebszy niz to sugeruje p. Sobolewski


      k.klopotowski napisał:

      > Mój tekst ma nieco inny sens niż sugeruje Tadeusz Sobolewski. Nie
      > chcę żadnej propagandy, domagam się narodowego samokrytycyzmu,
      > uznania przez Polaków własnych błędów itp. Podaję link. Niech
      > czytelnik sam oceni.
      > klopotowski.salon24.pl/38635,index.html
    • grba Sobolewski, Sobolewski 19.10.07, 16:57
      "Kolejne paszkwile Krzysztofa Kłopotowskiego na >>baronów<<
      polskiego kina czytałem ze zdumieniem i niesmakiem".

      "Powiem wprost: nie czułem wewnętrznej potrzeby, żeby oglądać film
      fabularny o Katyniu. Po co? Wydaje się, że wszystko na ten temat
      zostało powiedziane."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka