rydzyk_fizyk 18.10.07, 18:38 I co z tego Zbyniu skoro ty na projektach i konferencjach skończyłeś Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tppiotr Ziobro: PO przez dwa lata przygotowała tylko 19... 18.10.07, 18:41 Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, a bydło przynajmniej się nie rozłazi, gdzie nie powinno. Odpowiedz Link Zgłoś
h5n1_kaczory Na co Sawicka wydała 50 tys. ?? 18.10.07, 23:59 Z tego co wiem pieniądze wydała na leczenie swojego dziecka. Prawdopodobnie gdyby nie choroba jej dziecka, to nawet nie myślałaby o braniu jakichkolwiek łapówkek. Podobno jutro w tej sprawie będzie w TV oświadczenie jej męża. CBA wiedząc o jej ciężkiej sytuacji finansowej (kosztowne leczenie dziecka) celowo właśnie ją wytypowało na obiekt akcji specjalnej. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Ziobro: nie oddam biurka i już 18.10.07, 23:55 To jest śmieszne. Nie mówiąc już o jakości tych projektów, bo jeśli był jeden, który dotyczył wymiaru sprawiedliwości i gdyby wszedł w życie, oznaczałby paraliż polskich sądów, jeśli chodzi o tymczasowe aresztowania - ocenił Ziobro. ************************************ Ale nie wszedł. Natomiast te, co weszły - autorstwa PiS, naprawdę spowodowały paraliż wymiaru sprawiedliwości. Zdaje się, że Ziobro zaczyna dramatyzować. Wygląda to na objaw syndromu dupy odrywanej od stołka. Odpowiedz Link Zgłoś
rybka9915 paru spawaczy sie znajdzie - pomoga odspawac jak 19.10.07, 09:38 tandeta prawa nie odejdzie po dobroci... Odpowiedz Link Zgłoś
trzymilionowy.post Mniej niż... 3,85 19.10.07, 10:02 GORĄCE TEMATY Mniej niż... 3,85 Zbigniew Ziobro to jest naprawdę szczęścia synek, że media mają tyle tematów zastępczych akurat teraz, gdy działania faceta wykazują totalną nieudolność i brak wyobraźni. Ludzie Temidy już dawno przestali wierzyć w prawniczy geniusz pana ministra od sprawiedliwości, a niektórzy (układ?) wręcz obarczają go rozłożeniem na łopatki polskiego sądownictwa. Przekonajmy się, czy i jakie mają podstawy do takich ocen... 21 sierpnia 2007 r. grupa posłów Prawa i Sprawiedliwości wniosła do laski marszałkowskiej projekt ustawy, która oprócz bardzo zawiłego tytułu („Ustawa zmieniająca ustawę o zmianie ustawy o prokuraturze, ustawy – Kodeks postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw”) zawierała zaledwie dwa zdania. Przemknęła przez Sejm niczym błyskawica (trzy tzw. czytania w ciągu jednego posiedzenia) i już 23 sierpnia została uchwalona, a 4 września przyklepał ją Senat. Chodziło o uratowanie tyłka Ziobry. Tym samym jest nadzieja, że lada tydzień (jeszcze tylko podpis prezydenta i publikacja w Dzienniku Ustaw) zostanie wreszcie zmieniona obowiązująca od 12 lipca kuriozalna ustawa – autorski pomysł prokuratora generalnego – przed którą mocno niedawno przestrzegaliśmy: „Minister sprawiedliwości skonstruował bombę i wraz z premierem usiłował wysadzić wszystkie – jak leci – sądy okręgowe w Polsce. Nie do końca im się to udało, ale i tak ładnie pierdykło” („Móżdżek ŕ la Ziobro” – „FiM” 27/2007). Przestrzegaliśmy, bo: ¤ do kodeksu postępowania karnego wprowadzono zapis istotnie rozszerzający katalog przestępstw, którymi sądy okręgowe – bez odpowiedniego przygotowania kadrowego i logistycznego – mają zajmować się, jako sądy I instancji; ¤ ustawa wymagała, żeby z 310 sądów rejonowych do 46 okręgowych przekazać wszystkie nierozpoczęte jeszcze sprawy mieszczące się w rzeczonym katalogu, a także procesy będące w toku, o ile doszło w nich np. do zawieszenia postępowania lub odroczenia rozprawy; ¤ sądy okręgowe praktycznie z dnia na dzień byłyby zasypane tonami akt obejmujących co najmniej 10 tys. spraw przeniesionych z sądów rejonowych, nie licząc kolejnych, sukcesywnie wpływających z prokuratur; ¤ doświadczeni praktycy wymiaru sprawiedliwości, z którymi rozmawialiśmy, przewidywali m.in., że w skali całego kraju wstrzymana zostanie przynajmniej co trzecia z toczących się już przed sądami rejonowymi spraw, dotyczących gangów oraz złodziei i oszustów ponadprzeciętnego kalibru. Obawiali się też, że sami sędziowie rejonowi znajdą w niewygodnej dla siebie sprawie fortel, który pozwoli im pozbyć się „garbu” na rzecz kolegów z sądu okręgowego. Nasza publikacja była niewątpliwie jednym z wielu impulsów, które skłoniły 68 posłów PiS-u (szkoda, że tak późno i że nie przyłączył się do nich poseł Ziobro...) do inicjatywy legislacyjnej, mającej naprawić skutki niekompetencji autora fatalnej ustawy i niechlujstwa jego zaplecza partyjnego, które przegłosowało prawny bubel w Sejmie. „Posłowie wnioskodawcy uzyskali informacje, że unormowania dotyczące zmiany właściwości sądów wywołują wątpliwości interpretacyjne. Konsekwencją tych wątpliwości może być m.in. szkodliwe zjawisko „przetrzymywania” niektórych spraw w sądach rejonowych i niewyznaczania rozpraw, w celu przekazywania ich do sądów okręgowych” – czytamy w uzasadnieniu projektu, mającego zapobiec paraliżowi sądownictwa, szybko postępującemu od 12 lipca. „Możliwość przyjęcia wykładni przepisów tej ustawy, jako podstawy przekazywania z sądów rejonowych do okręgowych spraw w toku, może powodować negatywne skutki dla już toczących się procesów karnych w różnym stadium, w szczególności w razie powstania konieczności prowadzenia ich od początku” – przyznał w Sejmie poseł sprawozdawca Łukasz Zbonikowski (PiS), apelując o niezwłoczne uchwalenie ustawy. Zbonikowski wyraził nadzieję, że perspektywa nowelizacji skłoni sędziów rejonowych do rezygnacji z – nakazanego ustawą (!) – przekazywania akt do wyższej instancji, bo i tak „w sprawach, w których nastąpiło już przekazanie sądowi okręgowemu, będzie zachodziła podstawa ich wtórnego przekazania sądowi rejonowemu w celu kontynuacji procesu”. – Resort sprawiedliwości wybrał nieco ostrzejszą formę nacisku. Ministerstwo rozesłało do prezesów poufne pismo z sugestią, żeby do czasu poprawienia tej nieszczęsnej ustawy prowadzić sprawy tak, jakby jej nie było. To jest prawdziwy dramat obrazujący jakość świadomości prawnej ministra Ziobry. Nie mogę pojąć, jak można choćby sugerować sędziom, żeby nie stosowali obowiązującego prawa, skoro te aktualne przepisy – niezależnie od tego, co o nich myślimy – wyraźnie i jednoznacznie określają, kiedy i jakie sprawy musimy przerwać i oddać sądowi okręgowemu – mówi „FiM” rzecznik prasowy jednego z sądów rejonowych. A czy nowelizacja poprawi sytuację? – Skutki tej ustawy będziemy jeszcze długo odczuwać. Nowelizacja określa, że jeżeli nastąpiła zmiana właściwości sądu, to w sprawie orzekać musi ten sąd, który był „właściwy w dniu wniesienia aktu oskarżenia”. Oznacza to, że tysiące akt przekazanych już do sądów okręgowych znowu wróci do rejonowych, gdzie i tak procesy trzeba będzie zaczynać od początku. Ale czas biegnie i nawet nie chce mi się myśleć, jak Polska będzie wyglądała, gdy ci oskarżeni, którzy są tymczasowo aresztowani, zaczną tę historię eksponować na forum europejskim, przed Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu – dodaje nasz rozmówca. Tzw. sądy 24-godzinne to szalenie kosztowny okręt flagowy PiS-u, zbudowany przez ministra Ziobrę i uroczyście zwodowany w marcu 2007 roku przez robiącego za ojca chrzestnego pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego. I ten okręt... tonie. I wcale nie chodzi o to, że zamiast obiecywanych opinii publicznej spacyfikowanych chuliganów sędziowie muszą skazywać głównie pijanych kierowców, rowerzystów i furmanów (około 90 proc. wydanych orzeczeń), a z zaplanowanych 200 tys. spraw rocznie, po pół roku funkcjonowania ustawy wydano niespełna 24 tys. wyroków. O objawach katastrofy świadczy mianowicie fakt, że na dyskredytowanie pomysłu konstruktorów „trybu przyspieszonego” ważą się już nawet sędziowie stosunkowo niskiego szczebla, występujący do Trybunału Konstytucyjnego z licznymi wątpliwościami dotyczącymi ustawy. Minister Ziobro zdaje się traktować takie zachowania jako osobistą zniewagę, bo np. sądowi lubelskiemu zarzucił w pisemnej odpowiedzi „uprawianie publicystyki, zamiast przedstawienia merytorycznych argumentów”, sugerując między wierszami, że inspiratorzy (układ?) wystąpienia do Trybunału nie mają bladego pojęcia o prawie. – Magister Ziobro uzyskał na studiach średnią ocen 3,84. To zdecydowanie więcej niż zero, ale rozpoczętego przewodu doktorskiego do dzisiaj nie ukończył. „No i co wy, kurka wodna, ode mnie chcecie?” – słusznie zdaje się burzyć pan minister, gdy na artykułowane pod jego – w pewnym sensie – adresem pretensje, że patronuje knotom prawnym, odpowiada nam zarzutem „uprawiania publicystyki”... – ocenia lubelski sędzia. Jego zdaniem Ziobro ma wiele szczęścia, że dostaje po twarzy w okresie, gdy publika ekscytuje się wojną gangów... ANNA TARCZYŃSKA www.faktyimity.pl/archiwum/index.phtml Odpowiedz Link Zgłoś