Dodaj do ulubionych

Genetyczny kłopot rządu

01.12.07, 07:28
Juz jestesmy niewolnikami. Co dalej?:
Obserwuj wątek
    • kazimierz151 Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 08:01
      Proponuję wrócić na drzewa i odżywiać się robakami i korzonkami.
      • maxmycha Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 08:06
        I w zgodzie z naturą umierać ok. 40 roku życia ;-).
        • rookii Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 08:09
          a ja proponuje wam wpierprzać to amrykańskie gó.. i swiecic na zielono...
          • shithead Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 08:24
            ty juz swiecisz na czarno, tak po katolsku
            kwa kwa kwa mlask
            • cyberdemokracja ====Ciemnogród - 80% przeciw GMO?=== 01.12.07, 09:35
              - ludzie nie rozumieją, że wczystko co jedzą jestg w jakiś sposób
              efektem modyfikacji genetycznej, krzyżówek międzygatunkowych. Słowa-
              klucze, jak "modyfikacja genetyczna" tylko przez złe skojarzenia
              oddala szansę na debatę publiczną o prawdziwych szansach i
              zagrożeniach związanych z GMO
              • corvuscroax Re: ====Ciemnogród - 80% przeciw GMO?=== 01.12.07, 10:23
                Ja sie boje ze jak zjem królika to mi takie duze uszy wyrosną :) Bo
                przejme jego DNA, co za bzdury. :))))))))))
                • komentator_1 Normalność... 01.12.07, 13:20
                  Kiedyś ludzie zrywali owoce z drzew i polowali na dzikie zwierzęta...
                  Później zaczęli uprawiać pola i chować bydło...
                  Następnym krokiem jest modyfikowanie genetyczne żywności...
                  Nie ma w tym nic dziwnego. Postęp.
                  • burakpl4 Re: Normalność... 01.12.07, 14:03
                    a na ch... ten "postęp", skoro żarcia w Europie nie brakuje?
                    Wręcz przeciwnie - wprowadzana są ograniczenia produkcji.
                    • ole16 Re: Normalność... 01.12.07, 23:12
                      Kurcze, ten nacisk Komisji Europ. wynika ze zobowiązań międzynarodowych (WTO).
                      UE też była przeciw GMO, ale USA walczyły jak lew:(
                      Druga sprawa, to to że musimy się przyzwyczaić, że prawo UE jest naszym prawem i
                      trzeba myśleć zanim zostanie ono wprowadzone, a nie budzić się kiedy trzeba
                      implementować dyrektywę. Bardzo mi przykro, ale rząd nie może jej nie wprowadzić
                      w życie. Ona ma już wpływ na nasze prawo. W zależności od tego jak została
                      sformułowana, podmioty prywatną mogą albo już ją stosować bezpośrednio, albo
                      przynajmniej żądać odszkodowań.
                  • mike-great Ciekawe co żrą urzędnicy UE ??? 01.12.07, 15:53
                    Ciekawe co żrą urzędnicy UE ???
              • palcopstryk Re: ====Ciemnogród - 80% przeciw GMO?=== 01.12.07, 11:24
                cyberdemokracja napisał:
                > - ludzie nie rozumieją, że wczystko co jedzą jestg w jakiś sposób
                > efektem modyfikacji genetycznej, krzyżówek międzygatunkowych.

                Bullshit. Nie znam się aż tak na biologii, ale krzyżówki i GMO to dwa kompletnie
                różne światy. Przede wszystkim organizmy modyfikowane genetycznie otrzymują
                materiał genetyczny którego nie mogłyby otrzymać w sposób naturalny.

                > Słowa-
                > klucze, jak "modyfikacja genetyczna" tylko przez złe skojarzenia
                > oddala szansę na debatę publiczną o prawdziwych szansach i
                > zagrożeniach związanych z GMO

                Moim zdaniem hodowla GMO to szansa jedynie dla producentów, którzy mogą dzięki
                temu obniżać koszty produkcji. Widzisz jakiś zysk dla społeczeństwa? Pytam, w
                ramach debaty publicznej ;)
                • kapitan.kirk Re: ====Ciemnogród - 80% przeciw GMO?=== 01.12.07, 11:30
                  > Bullshit. Nie znam się aż tak na biologii, ale krzyżówki i GMO to
                  dwa kompletni
                  > e
                  > różne światy. Przede wszystkim organizmy modyfikowane genetycznie
                  otrzymują
                  > materiał genetyczny którego nie mogłyby otrzymać w sposób
                  naturalny.


                  Organizmy modyfikowane genetycznie otrzymywane tradycyjną drogą
                  hodowlaną również mają zestaw genów, którego nigdy nie nabyłyby "w
                  sposób naturalny". Gdzie tu niby różnica (poza oczywiście czasem
                  trwania procesu)?

                  > Moim zdaniem hodowla GMO to szansa jedynie dla producentów, którzy
                  mogą dzięki
                  > temu obniżać koszty produkcji. Widzisz jakiś zysk dla
                  społeczeństwa? Pytam, w
                  > ramach debaty publicznej ;)

                  Owszem - niższy koszt produkcji to niższe ceny. Przegapiłem coś z
                  ekonomii?

                  Pzdr
                  • centrolew Re: ====Ciemnogród - 80% przeciw GMO?=== 01.12.07, 12:25
                    > Organizmy modyfikowane genetycznie otrzymywane tradycyjną drogą
                    > hodowlaną również mają zestaw genów, którego nigdy nie nabyłyby "w
                    > sposób naturalny". Gdzie tu niby różnica (poza oczywiście czasem
                    > trwania procesu)?

                    Nie ma różnicy, ale ciemnota tego nie zrozumie... Dla niej już tylko pozostaje
                    wóda i gusła. To jest najzdrowsze!
                    • ladne_sny Re: ====Ciemnogród - 80% przeciw GMO?=== 01.12.07, 12:41
                      jasne, zwlaszcza geny meduzy lub szczepionki moglyby sie dostac do
                      pomidorow lub kukurydzy, hehe. powodzenia.
                      • kosmiczny_swir Jesteście D E B I L A M I !!!!!!!!!!! 01.12.07, 13:01
                        GMO nie szkodzi ludziom, szkodzi środowisku. Powinna być regulacja odnośnie tego jakie zmiany genetyczne można wprowadzać. Często celem modyfikacji genetycznych jest zwiększenie odpornośći roślin na herbicydy, co powoduje, że na pola wysiewane są większe ilośći chemikaliów. Taka żywność na pewno nie będzie zdrowa. Tu jest haczyk, bo do badań jest dawana żywność z pól laboratoryjnych, gdzie świadomie herbicydów się nie stosuje. Pamiętajmy też że działa dobór naturalny. Chwasty staną się boraz bardziej odporne i suma sumarum żadne chemikalia nie będą na nie działały. I co z tanią produkcją i tanią żywność ? CH*J !
                        • cyberdemokracja Re: Jesteście D E B I L A M I !!!!!!!!!!! 01.12.07, 13:50
                          pomimo wulgaryzmów - rzeczowy głos. i o tym właśnie piszę - debata
                          jest ważna w każdej kwestii, także tego jakiesznase i zagrożenia
                          niesie ze sobą GMO. irracjonalny strach przed słowami-kluczami (jak
                          modyfikowanie genetyczne czy prywatyzacja) uniemożliwia normalną
                          debatę na wiele ważnych kwestii, brak debaty to mniejsza wiedza
                          społeczeństwa, a mniejszą wiedzą społeczeństwa żywią się populiści -
                          i to jest największy problem ;-)

                          pozdrawiam
                          • skagger Re: Jesteście D E B I L A M I !!!!!!!!!!! 01.12.07, 14:57
                            pl.wikipedia.org/wiki/GMO
                            "Modyfikacje, jakim podlegają organizmy można podzielić na trzy grupy

                            * zmieniona zostaje aktywność genów naturalnie występujących w danym organizmie
                            * do organizmu wprowadzone zostają dodatkowe kopie jego własnych genów
                            * wprowadzany gen pochodzi z organizmu innego gatunku"
                            Jak dla mnie to różnice pomiędzy GMO a krzyżówkami typu takiego, że sie uzyskuje
                            np. tulipany dowolnego koloru są jednak duuuże :)))
                          • boguslaw_siemiatkowski prywatyzacja - populizm 01.12.07, 15:25

                            jezeli mieszkasz na zachodzie to zapewne spotkales sie z terminem
                            populizm rynkowy - market populism, ktory objawia sie miedzy innymi
                            w stwierdzeniu, ze prywatyzacja jest dobra na wszystko, a jak jest
                            dobra to widac na przykladzie brytyjskich kolei

                            obawiam sie, ze w Polsce mamy debate pomiedzy populstami ludowymi (
                            PIS ) a populistami rynkowymi ( PO, centrum im. Adama Smitha ).
                            Obie grupy sa winne, a rozsadny glos socjaldemokracji jest w tym
                            kraju zagluszany, wiec jest jak jest. Wsio.
                            • kosmiczny_swir Nic dodać nic ująć. 01.12.07, 16:00
                              Nic dodać nic ująć. Mądre słowa.
                          • kosmiczny_swir Niestety bluzgi to jedyny sposób aby zwrócić uwagę 01.12.07, 15:59
                            Niestety bluzgi w temacie to jedyny sposób aby zwrócić uwagę na tym formum. Inaczej rzczecowa wypowiedź nie zostanie zauważona. Z wieloma opiniami na tym ofum się nie zgadzam, ale cieszę się, że są ludzie którzy myślą inaczej bo to otwiera pole do dyskusji.
                  • palcopstryk Re: ====Ciemnogród - 80% przeciw GMO?=== 01.12.07, 12:33
                    kapitan.kirk napisał:
                    > Organizmy modyfikowane genetycznie otrzymywane tradycyjną drogą
                    > hodowlaną również mają zestaw genów, którego nigdy nie nabyłyby "w
                    > sposób naturalny". Gdzie tu niby różnica (poza oczywiście czasem
                    > trwania procesu)?

                    Różnica jest taka, że za pomocą GMO można im dostarczyć taki zestaw genów,
                    którego nie otrzymałyby na drodze naturalnego krzyżowania. W świetle polskiego
                    prawa organizm genetycznie zmodyfikowany to: "organizm inny niż organizm
                    człowieka, w którym materiał genetyczny został zmieniony w sposób niezachodzący
                    w warunkach naturalnych wskutek krzyżowania lub naturalnej rekombinacji".
                    Dziennik Ustaw z 2001 r. Nr 76 poz. 811. A więc wygląda na to, że jednak jest
                    jakaś różnica poza czasem trwania procesu.

                    > Owszem - niższy koszt produkcji to niższe ceny. Przegapiłem coś z
                    > ekonomii?

                    Niższe ceny produktów z USA, Kanady i Brazylii. Dodajmy jeszcze do tego, że
                    bardziej trwałe, więc lepiej zniosą długi transport i dłużej będą leżały na
                    półkach. Rolnicy z UE pewnie już nie mogą się doczekać. Ale ich przecież można
                    wesprzeć takimi narzędziami, jak dopłaty, na które zrzucą się wszyscy mieszkańcy
                    Unii.
                    • kapitan.kirk Re: ====Ciemnogród - 80% przeciw GMO?=== 01.12.07, 15:45
                      > Różnica jest taka, że za pomocą GMO można im dostarczyć taki
                      zestaw genów,
                      > którego nie otrzymałyby na drodze naturalnego krzyżowania. W
                      świetle polskiego
                      > prawa organizm genetycznie zmodyfikowany to: "organizm inny niż
                      organizm
                      > człowieka, w którym materiał genetyczny został zmieniony w sposób
                      niezachodzący
                      > w warunkach naturalnych wskutek krzyżowania lub naturalnej
                      rekombinacji".
                      > Dziennik Ustaw z 2001 r. Nr 76 poz. 811. A więc wygląda na to, że
                      jednak jest
                      > jakaś różnica poza czasem trwania procesu.

                      Owszem - jest różnica prawna. Nadal natomiast nie ma różnicy
                      faktycznej, bo od tego że dana kukurydza jest niezgodna z art.
                      ochnastym Ustawy nie staje się naraz szkodliwa.

                      Pzdr
                  • boguslaw_siemiatkowski Re: ====Ciemnogród - 80% przeciw GMO?=== 01.12.07, 15:18
                    kapitan.kirk napisał:

                    >
                    > > Moim zdaniem hodowla GMO to szansa jedynie dla producentów,
                    którzy
                    > mogą dzięki
                    > > temu obniżać koszty produkcji. Widzisz jakiś zysk dla
                    > społeczeństwa? Pytam, w
                    > > ramach debaty publicznej ;)
                    >
                    > Owszem - niższy koszt produkcji to niższe ceny. Przegapiłem coś z
                    > ekonomii?
                    >
                    > Pzdr

                    Obawiam sie, ze to wlasnie ty powinienes jeszcze raz zajrzec do
                    podrecznikow ekonomii, gdyz nie ma zadnej korelacji pomiedzy
                    obnizeniem kosztow produkcji a obnizeniem cen produktow. Istnieje
                    jeszcze cos takiego jak czynnik psychologiczny ( czyli
                    przyzwyczajenie klienta do ceny i jego brak swiadomosci co do
                    obnizenia kosztow produkcji ) jak tez oligopole ( czyli zmowy
                    cenowe ).

                    pzdr
                    • kapitan.kirk Re: ====Ciemnogród - 80% przeciw GMO?=== 01.12.07, 15:54
                      > Obawiam sie, ze to wlasnie ty powinienes jeszcze raz zajrzec do
                      > podrecznikow ekonomii, gdyz nie ma zadnej korelacji pomiedzy
                      > obnizeniem kosztow produkcji a obnizeniem cen produktow.

                      Oj, chyba się trochę zagalopowałeś. Między kosztami produkcji a ceną
                      produktów nie ma ŻANEJ KORELACJI?? Rozumiem, że zmiany kosztów nie
                      muszą być zasadniczym elementem ceny produktu, nie muszą przekładać
                      się na zmiany cen w całkowicie adekwatnej skali i dokładnie w tej
                      samej skali - ale "żadna korelacja" to absurdalna, retoryczna
                      przesada. Zwłaszcza na takim rynku, jak światowy rynek rolny, w
                      przytpadku któego liczba producentów idzie w jakieś setki milionów
                      (a w poszczególnych branżach pewnie w dziesiątki), więc żadne
                      oligopole na globalną skalę nie są po prostu fizycznie molżliwe.
                      Inaczej bowiem nie sposób by było wyjasnić zjawiska zmniejszania się
                      ceny produktów, które wszak w przypadku niektórych z nich występuje,
                      i to nieprzerwanie, w retrospektywie nie tylko lat, ale i wielu
                      dziesięcioleci, a nawet stuleci.

                      Pzdr
                • w.groch Re: ====Ciemnogród - 80% przeciw GMO?=== 01.12.07, 12:38
                  palcopstryk napisał:

                  > Moim zdaniem hodowla GMO to szansa jedynie dla producentów, którzy mogą dzięki
                  > temu obniżać koszty produkcji. Widzisz jakiś zysk dla społeczeństwa? Pytam, w
                  > ramach debaty publicznej ;)

                  Konsumenci wybierają produkty żywnościowe, które są tańsze, mają lepsze cechy
                  organoleptyczne, są trwałe, itp. Wszystkie te cechy ma GM Food, natomiast
                  "naturalna" żywność wszystkich cech nie zawiera. Jestem pewien, że gdyby nie
                  ostrzegawcza etykieta, to ludzie wybieraliby produkty pochodzące z GMO.
                  P.S. Producenci również należą do społeczeństwa.

                  adam.imir.agh.edu.pl/staff/rudnicki/Joasia/pol/geny.htm
                  • kosmiczny_swir Jest jeszcze jeden haczyk 01.12.07, 13:04
                    GMO nie szkodzi ludziom, szkodzi środowisku. Powinna być regulacja odnośnie tego jakie zmiany genetyczne można wprowadzać. Często celem modyfikacji genetycznych jest zwiększenie odpornośći roślin na herbicydy, co powoduje, że na pola wysiewane są większe ilośći chemikaliów. Taka żywność na pewno nie będzie zdrowa. Tu jest haczyk, bo do badań jest dawana żywność z pól laboratoryjnych, gdzie świadomie herbicydów się nie stosuje. Pamiętajmy też że działa dobór naturalny. Chwasty staną się boraz bardziej odporne i suma sumarum żadne chemikalia nie będą na nie działały. I co z tanią produkcją i tanią żywność ?
                    • komentator_1 Ważniejszy jest człowiek czy środowisko? 01.12.07, 13:10
                      Dlaczego mamy uważać środowisko za wartość samą w sobie?
                      • xagog Re: Ważniejszy jest człowiek czy środowisko? 01.12.07, 16:24
                        "Ważniejszy jest człowiek czy środowisko?"
                        Co to za pytanie?Przecież jedno jest zależne od drugiego.Obie te rzeczy stanowią
                        całość.
                    • w.groch Re: Jest jeszcze jeden haczyk 01.12.07, 14:24
                      kosmiczny_swir napisał:
                      > Często celem modyfikacji genetyczny
                      > ch jest zwiększenie odpornośći roślin na herbicydy, co powoduje, że na pola wys
                      > iewane są większe ilośći chemikaliów. Taka żywność na pewno nie będzie zdrowa.
                      > Tu jest haczyk, bo do badań jest dawana żywność z pól laboratoryjnych, gdzie św
                      > iadomie herbicydów się nie stosuje. Pamiętajmy też że działa dobór naturalny. C
                      > hwasty staną się boraz bardziej odporne i suma sumarum żadne chemikalia nie będ
                      > ą na nie działały. I co z tanią produkcją i tanią żywność ?

                      Celem modyfikacji genetycznej jest również wyeliminowanie lub ograniczenie
                      stosowania herbicydów. Można np. zastosować takie geny, dzięki którym rośliny
                      uprawne będą wywierały oddziaływanie antagonistyczne (mam na myśli allelopatię)
                      na chwasty. Z oczywistych względów koncernom jak Monsanto nie będzie zależeć na
                      tego rodzaju badaniach.
                      • kosmiczny_swir GMO trzeba poddać regulacji tak samo jak 01.12.07, 16:02
                        GMO trzeba poddać regulacji tak samo jak poddawana jest regulacji telekomunikacja, np. alokacja spektrum.
                      • moherfucker1 Re: Jest jeszcze jeden haczyk 02.12.07, 02:09
                        Podaj przyklady takich modyfikacji. Inaczej uprawiasz demagogie.
                        • w.groch Re: Jest jeszcze jeden haczyk 02.12.07, 13:42
                          moherfucker1 napisał:

                          > Podaj przyklady takich modyfikacji. Inaczej uprawiasz demagogie.
                          Oczywiście, przyznaję że uprawiam demagogię, bo nie jestem w stanie podać
                          konkretnych przykładów takich modyfikacji. Wyraziłem własne oczekiwania wobec
                          kierunku badań genetycznych, dzięki którym można byłoby ograniczyć stosowanie
                          pestycydów. Podobne demagogiczne propozycje pojawiają się m.in. w:

                          www.bioone.org/perlserv/?request=get-abstract&doi=10.1614%2F0890-037X(2001)015%5B0826%3ASFUTTP%5D2.0.CO%3B2&ct=1
                          edis.ifas.ufl.edu/HS186
                          www.ingentaconnect.com/content/klu/joec/2001/00000027/00000004/00297461
                          cat.inist.fr/?aModele=afficheN&cpsidt=1738770
                          agron.scijournals.org/cgi/content/full/93/1/3
                          www.irri.org/science/progsum/pdfs/DGReport2000/UR1.pdf
                  • palcopstryk Re: ====Ciemnogród - 80% przeciw GMO?=== 01.12.07, 14:26
                    w.groch napisał:
                    > Konsumenci wybierają produkty żywnościowe, które są tańsze, mają
                    > lepsze cechy organoleptyczne, są trwałe, itp. Wszystkie te cechy
                    > ma GM Food, natomiast "naturalna" żywność wszystkich cech nie
                    > zawiera.

                    Niech żyje marketing. Cechy organoleptyczne, a zatem opakowanie. Zupełnie, jak z
                    produktami z Azji - przede wszystkim dobrze wyglądające i tanie. A jakość?
                    Jakoś(ć) to będzie... ;) Zresztą argument trwałości w przypadku pożywienia
                    kompletnie do mnie nie przemawia - rozumiem, że zależy na tym producentowi, ale
                    mnie jako konsumentowi zależy bardziej na świeżości niż trwałości. Niby pokrewne
                    pojęcia, a jednak robią różnicę...

                    > Jestem pewien, że gdyby nie
                    > ostrzegawcza etykieta, to ludzie wybieraliby produkty pochodzące z
                    > GMO.

                    To już inna sprawa - na drodze rzeczowej dyskusji staje zazwyczaj irracjonalny
                    lęk podsycany czarnym pi-arem.

                    > P.S. Producenci również należą do społeczeństwa.

                    Jasne. Podobnie jak konsumenci. Pytanie, jakimi priorytetami kierują się obie te
                    grupy?

                    > adam.imir.agh.edu.pl/staff/rudnicki/Joasia/pol/geny.htm

                    Ciekawy artykuł. Tyle tylko, że dyskutanci sami przyznają iż:

                    1. "Konieczna jest jakaś forma okresowej oceny tego, co się dzieje czy co się
                    może stać. Tym bardziej że nawet specjalistom trudno jest się w tym wszystkim
                    połapać."

                    2. "Genetyka nie wyszła jeszcze poza pierwszy poziom wtajemniczenia. 50 lat temu
                    oparła się na dogmacie: DNA koduje RNA, RNA koduje białko. I tak jest do dziś.
                    To, co obecnie robimy, przypomina rzemieślniczą dłubaninę zegarmistrza nad
                    dziełem swojego życia. Aż do przełomu, którego ja jeszcze nie widzę."

                    3. Trochę obawiam się przed wrzucaniem do jednego wora żywności modyfikowanej
                    genetycznie, badań nad genomem, komórek macierzystych, pozytywnego wpływu
                    genetyki na rozwój medycyny i całego szeregu innych badań spod jej szyldu. Nie
                    neguję dokonań genetyki jako nauki, zastanawiam się tylko, kto i w jakiej skali
                    zyska na GMO oraz jakie będą długofalowe skutki rozpowszechniania produktów
                    modyfikowanych genetycznie.

                    4. Martwi mnie ton dyskusji - zwolennicy GMO podpierają się autorytetami z
                    dziedziny medycyny, biologii, genetyki. Dorzucą jeszcze kilka dobrze brzmiących
                    zdań o walce z głodem w krajach trzeciego świata. W takim kontekście łatwo jest
                    oskarżać sceptyków o wstecznictwo, gusła i nazywać ich ciemnogrodem. Ja jednak
                    wolę przyznać się do swojej niewiedzy i zadawać pytania, niż przyłączać się do
                    huraoptymistów. Kiedyś w podobny sposób zachwycano się DDT, tylko ktoś zapomniał
                    zastanowić się nad długofalowymi skutkami jego stosowania. A tych, z tego co mi
                    wiadomo, tak po prawdzie po dziś dzień do końca nie poznaliśmy...
                    • xagog Re: ====Ciemnogród - 80% przeciw GMO?=== 01.12.07, 16:32
                      Ładnie napisane palcopstryk,sam lepiej bym tego nie ujął.

                      "Nie
                      > neguję dokonań genetyki jako nauki, zastanawiam się tylko, kto i w jakiej skali
                      > zyska na GMO oraz jakie będą długofalowe skutki rozpowszechniania produktów
                      > modyfikowanych genetycznie."

                      I właśnie te długofalowe skutki martwią mnie najbardziej,też wielkim mózgiem z
                      genetyki nie jestem,ale wydaje mi sie,że bawimy się w coś,czego skutków na
                      dłuższą metę(na obecnym poziomie wiedzy) nie jesteśmy w stanie przewidzieć.
                    • w.groch Re: ====Ciemnogród - 80% przeciw GMO?=== 01.12.07, 21:33
                      palcopstryk napisał:

                      > Niech żyje marketing. Cechy organoleptyczne, a zatem opakowanie. Zupełnie, jak
                      > z
                      > produktami z Azji
                      Niezupełnie opakowanie, lecz także jego zawartość. Nie będziesz przecież
                      delektował zmysłów jedynie opakowaniem soku porzeczkowego. Organoleptyka to nie
                      tylko oględziny lecz przede wszystkim degustacja. :)

                      > Jakoś(ć) to będzie... ;) Zresztą argument trwałości w przypadku pożywienia
                      > kompletnie do mnie nie przemawia - rozumiem, że zależy na tym producentowi, ale
                      > mnie jako konsumentowi zależy bardziej na świeżości niż trwałości. Niby pokrewn
                      > e
                      > pojęcia, a jednak robią różnicę...
                      >

                      Trwałość ma wpływ na świeżość. Choć to różne pojęcia, jak słusznie zauważyłeś,
                      mniej lub bardziej pokrywają się ze sobą.

                      >
                      > Jasne. Podobnie jak konsumenci. Pytanie, jakimi priorytetami kierują się obie
                      te grupy?
                      >
                      To chyba z ekonomicznego punktu widzenia jest oczywiste. Producenci kierują się
                      maksymalizacją zysku, konsumenci zaś minimalizacją wydatków. Rynek produktów
                      rolnych jest zbliżony do modelu wolnej konkurencji. Od ideału oddalają go:
                      dopłaty, ceny minimalne, skupy interwencyjne i odgórne limitowanie produkcji.


                      > 1. "Konieczna jest jakaś forma okresowej oceny tego, co się dzieje czy co się
                      > może stać. Tym bardziej że nawet specjalistom trudno jest się w tym wszystkim
                      > połapać."

                      Badania poddawane są ciągłej kontroli a w konsekwencji - ocenie, wyciągane są
                      wnioski, pojawiają się kolejne pytania, itd. Nie zauważam specjalnego pośpiechu.

                      >
                      > 3. Trochę obawiam się przed wrzucaniem do jednego wora żywności modyfikowanej
                      > genetycznie, badań nad genomem, komórek macierzystych, pozytywnego wpływu
                      > genetyki na rozwój medycyny i całego szeregu innych badań spod jej szyldu. Nie
                      > neguję dokonań genetyki jako nauki, zastanawiam się tylko, kto i w jakiej skali
                      > zyska na GMO oraz jakie będą długofalowe skutki rozpowszechniania produktów
                      > modyfikowanych genetycznie.
                      >

                      Wszystkie z wymienionych przez Ciebie typów badań dotyczą DNA, stąd bierze się
                      wrażenie "wrzucania do jednego worka". Poza tym może zdarzyć się tak, że pewne
                      odkrycia w dziedzinie GMO mogą mieć istotne znaczenie dla rozwoju innych badań,
                      np. w dziedzinie medycyny. Zależności między dziedzinami nauki przypominają mi
                      istotnie naczynia połączone. Chciałbym bliżej poznać Twoje obawy w tej kwestii.

                      > 4. Martwi mnie ton dyskusji - zwolennicy GMO podpierają się autorytetami z
                      > dziedziny medycyny, biologii, genetyki. Dorzucą jeszcze kilka dobrze brzmiących
                      > zdań o walce z głodem w krajach trzeciego świata. W takim kontekście łatwo jest
                      > oskarżać sceptyków o wstecznictwo, gusła i nazywać ich ciemnogrodem.

                      Nie wszyscy są huraoptymistami, tak jak nie wszyscy są skrajnymi sceptykami -
                      cynikami. Zauważam, że nieliczne głosy rozsądku - jak zwykle - giną wśród krzyku
                      obu wcześniej wymienionych grup.

                      Na osiągnięciach inżynierii genetycznej już się zarabia, tak samo jak zaczyna
                      się zarabiać na efekcie cieplarnianym, stąd też pewnym ludziom zależy na takim a
                      nie innym podejściu do sprawy. Z kolei innym udaje się zarabiać na strachu
                      siejąc zabobony i umacniając obskurantyzm. Ja na przykład uważam się za
                      sceptycznego zwolennika poszukiwania nowych rozwiązań i nie sądzę, że to już
                      jest skrajny optymizm.

                      > Ja jednak
                      > wolę przyznać się do swojej niewiedzy i zadawać pytania, niż przyłączać się do
                      > huraoptymistów.

                      Kto pyta - nie błądzi: w pewnym momencie historii człowiek przestał już ogarniać
                      całą wiedzę o świecie. :)


                      > Kiedyś w podobny sposób zachwycano się DDT, tylko ktoś zapomnia
                      > ł
                      > zastanowić się nad długofalowymi skutkami jego stosowania. A tych, z tego co mi
                      > wiadomo, tak po prawdzie po dziś dzień do końca nie poznaliśmy...
                      >
                      DDT ulega dość powolnemu rozkładowi i jednocześnie kumuluje się w organizmie.
                      Przypuszczam, że dalsze stosowanie tego insektycydu powodowałoby zwiększanie
                      stężenia do niebezpiecznego, toksycznego poziomu. Mogłoby to przypominać
                      sytuację starożytnych Rzymian i ich ołowianych naczyń (zwłaszcza napełnianych
                      kwaśnym winem lub sokiem) i rur, którymi płynęła woda.
                      • palcopstryk GMO - kilka słów sceptyka 02.12.07, 11:23
                        w.groch napisał:

                        Dyskusja zaczyna się niebezpiecznie rozrastać ;)

                        > > Niech żyje marketing. Cechy organoleptyczne, a zatem opakowanie.
                        > > Zupełnie, jak z produktami z Azji
                        > Niezupełnie opakowanie, lecz także jego zawartość. Nie będziesz
                        > przecież delektował zmysłów jedynie opakowaniem soku porzeczkowego.
                        > Organoleptyka to nie tylko oględziny lecz przede wszystkim
                        > degustacja. :)

                        Bingo! Pytanie, jak długo jeszcze zawartość opakowania soku porzeczkowego będzie
                        smakowała porzeczkami :) Obecnie rynek żywności zmierza do paranoicznej
                        sytuacji. Z jednej strony biorę karton soku, który smakuje rewelacyjnie - tyle
                        tylko, że na jego smak składają się chemiczne substytuty, ofkoz identyczne z
                        naturalnymi, mniam! Z drugiej biorę sobie takiego importowanego pomidora i
                        okazuje się, że moje receptory smaku nie są z nim kompatybilne, bo smakuje jak
                        woda. Ciekawi mnie, czy takie organizmy o podwyższonej odporności, wysokiej
                        trwałości i niskiej cenie będą również miały smak identyczny z naturalnym ;)

                        > > Jasne. Podobnie jak konsumenci. Pytanie, jakimi priorytetami
                        > > kierują się obie te grupy?
                        > To chyba z ekonomicznego punktu widzenia jest oczywiste. Producenci
                        > kierują się maksymalizacją zysku, konsumenci zaś minimalizacją
                        > wydatków.

                        A popyt rodzi podaż. Efektem tego może być sytuacja w której nieopłacalne z
                        ekonomicznego punktu widzenia będzie rozprowadzanie produktów, które nie były
                        modyfikowane genetycznie. A jeśli już będą w sprzedaży, to ich cena będzie
                        nieporównywalnie wyższa, gdyby wszyscy dalej hodowali i sprzedawali żywność
                        niemodyfikowaną. Takim sposobem o ewolucyjnym sukcesie organizmów zdecyduje nie
                        selekcja naturalna, tylko rynkowa ;D

                        > Wszystkie z wymienionych przez Ciebie typów badań dotyczą DNA, stąd
                        > bierze się wrażenie "wrzucania do jednego worka". Poza tym może
                        > zdarzyć się tak, że pewne odkrycia w dziedzinie GMO mogą mieć
                        > istotne znaczenie dla rozwoju innych badań, np. w dziedzinie
                        > medycyny. Zależności między dziedzinami nauki przypominają mi
                        > istotnie naczynia połączone. Chciałbym bliżej poznać Twoje obawy w
                        > tej kwestii.

                        Nie zrozumieliśmy się - moje obawy wynikają z tego, że mówiąc o genetyce jako
                        całości, zatraca się kontekst specyficzny dla żywności modyfikowanej
                        genetycznie. O ile bowiem większość badań spod szyldu inżynierii genetycznej
                        odbywa się w obrębie laboratoriów, o tyle wypuszczenie GMO do środowiska ma
                        bezpośredni wpływ na całą biosferę. Po pierwsze przywoływany przez wielu
                        przykład zdominowania środowiska przez zmodyfikowane genetycznie gatunki - czy
                        możemy przewidzieć jak zachowa się środowisko w perspektywie kilkudziesięciu
                        lat? Czy to, że są bardziej odporne, nie będzie oznaczało tego, że jakiś gatunek
                        może nagle zdominować pewną niszę, rugując z niej inny? Czy nie istnieje ryzyko,
                        że wyhodujemy sobie pożywny chwast? W latach '60 ubiegłego wieku Rosjanie na
                        potęgę zwozili z drugiego końca ZSRR ogromne kraby do Morza Barentsa -
                        rozmnożone miały zapewnić tani i pożywny pokarm dzieciom Matuszki Rossiji.
                        Transport z Morza Czukockiego, czyli przez calutką Rosję, przeżyły tylko
                        najsilniejsze sztuki. Ich potomstwo zdominowało nowe środowisko i obecnie
                        zagraża naturalnej faunie. A to tylko jeden z niewielu przykładów, chociaż
                        najbardziej nas rażący, bo godzi bezpośrednio w działalność człowieka - kraby
                        bowiem zaczęły szkodzić rybakom. Gdyby chodziło tylko o zagładę "jakichś małych
                        stworzonek" ciężko było zainteresować opinię publiczną. Skąd zatem pewność, że
                        za 50 lat podobnie nie będziemy mówić o GMO? Druga sprawa - tępimy szkodniki,
                        grzyby i inne szkodliwe paskudztwa. Hodując gatunek odporny na pestycydy możemy
                        wyplenić sprawiającą nam kłopoty zarazę. No i znowu, czy umiemy przewidzieć tego
                        skutki? Kiedy Mao przygotowywał Chiny do wielkiego skoku naprzód, kazał między
                        innymi wytępić wszystkie wróble - czego skutki okazały się opłakane, bo
                        następnego roku kraj nie mógł sobie poradzić z inwazją owadów. Per analogiam,
                        czy jesteśmy w stanie określić skutki naszej wygranej w wojnie z tymi wszystkimi
                        robaczkami? Czy może w dłuższej skali czasu będzie to pyrrusowe zwycięstwo? I
                        jeszcze jedna rzecz, oprócz szkodników GMO mają być receptą na różne grzyby,
                        których nie widzimy, ale które również mogą nam zaszkodzić. I tu martwi mnie to,
                        jak zareaguje człowiek, jako organizm. Nie obawiam się, co imputują sceptykom
                        zwolennicy modyfikacji genetycznych, że DNA kokosa zmodyfikuje moje DNA i nagle
                        odbije mi palma, albo zacznę kwitnąć na wiosnę - tego rodzaju lęki faktycznie
                        dowodzą ignorancji. Ja jednak zastanawiam się jaki będzie skutek przejścia na
                        dietę składającą się z produktów wyjałowionych z tego, co było w nich od zarania
                        dziejów i co mimowolnie i nieświadomie zajadał nasz gatunek? Dzisiaj
                        skonstatowaliśmy zdziwieni, że alergie to choroba cywilizacyjna, trapiąca
                        społeczeństwa żyjące w czystości i przestrzegające zasad higieny. Kraje
                        trzeciego świata praktycznie nie znają alergii - ciekaw więc jestem, czy
                        przerzucając się na GMO też nie sprawimy sobie takiej niespodzianki? A skoro już
                        mowa o krajach trzeciego świata, to kończąc przydługie marudzenie, uważam, że
                        GMO ma na nie akurat najmniejszy wpływ. Przykładowo, głównym problemem Afryki
                        nie jest jakość plonów, tylko brak wody. A w to, że żywność modyfikowana
                        genetycznie poradzi sobie z tym problemem, mógłby uwierzyć chyba tylko Miczurin,
                        bo hodowla bez wody przypomina mi cytrusy na Syberii ;)

                        > Na osiągnięciach inżynierii genetycznej już się zarabia, tak samo
                        > jak zaczyna się zarabiać na efekcie cieplarnianym, stąd też pewnym
                        > ludziom zależy na takim a nie innym podejściu do sprawy. Z kolei
                        > innym udaje się zarabiać na strachu siejąc zabobony i umacniając
                        > obskurantyzm.

                        No i to jest moim zdaniem źródłem problemu - traktując konsumenta jako nabywcę,
                        zastanowiłbym się, czy zysk z inwestycji w GMO jest wart ryzyka. Moim zdaniem
                        nie jest. Tym bardziej, że jako Europa nie mamy problemów z niedoborem
                        pożywienia, ani z dramatycznymi stratami w procesie jego produkcji. Dlatego tym
                        bardziej uznawanie jedzenia modyfikowanego genetycznie za receptę na światowy
                        głód, wydaje mi się hipokryzją. Dla producentów liczy się zysk, nie ideały...
                        • w.groch Re: GMO - kilka słów sceptyka 02.12.07, 16:09
                          palcopstryk napisał:


                          >
                          > Dyskusja zaczyna się niebezpiecznie rozrastać ;)
                          >
                          Mimo to bardzo się z niej cieszę. :)
                          Ważne by trzymać się meritum, inaczej można niebezpiecznie zbłądzić.

                          [Walory smakowe.]
                          Niepotrzebna jest inżynieria genetyczna by popsuć smak. Wpływ na to mają też
                          warunki w jakich rósł ów naturalny lub pomidor. Czy był z gruntu, czy też z waty
                          mineralnej nasączanej roztworem nawozów i fitohormonów, w sztucznym oświetleniu.
                          Pamiętajmy też o zdrowiu :)
                          Naprawdę nie wiem jak smakuje GM Food, gdyż odżywiam się także tym, co sam
                          wyhoduję ;) Nawet jeśli smak się zmieni, to nie zawsze musi być gorszy, co
                          najwyżej inny niż naturalny - czyli nie taki, jakiego byś się spodziewał.
                          Podzielam tu Twoją obawę, że naturalne smaki mogą zniknąć, nawet bezpowrotnie.

                          [Czynnik ekonomiczny i etyczny]
                          Scenariusz wysokich cen naturalnej żywności jest całkiem prawdopodobny.
                          Przykładem niech będzie nieopłacalne rozprowadzanie tzw. żywności ekologicznej
                          bo cena jej jest nieporównywalnie wyższa od ceny żywności naturalnej
                          nieekologicznej. A co w przypadku GM-żywności wyprodukowanej bez pestycydów i
                          sztucznego nawożenia? GMO przecież mogłyby lepiej radzić z chwastami i być b.
                          odporne na szkodniki (a nie na pestycydy).
                          Selekcja naturalna skończyła się z chwilą, gdy człowiek rozpoczął uprawę roślin
                          i hodowlę zwierząt. Najpierw przy pomocy celowej selekcji, później robiąc
                          sztuczne krzyżówki (np. pszenżyto), udało się nam osiągnąć pożądane, lecz nie
                          mające nic wspólnego z doborem naturalnym cechy organizmów. Nazwałbym to...
                          selekcją rynkową :) GMO stanowią podobny, aczkolwiek bardziej doniosły problem
                          etyczny jak dobór nienaturalny.

                          [Obawy]
                          GMO istotnie mogą być gatunkami inwazyjnymi tak samo, jak istnieją naturalne bez
                          lub z udziałem człowieka. Z drugiej strony jednak jako sztuczne formy mogłyby
                          mieć poważne trudności z naturalną konkurencją - dodatkowy (zbędny) gen to
                          dodatkowe obciążenie związane np. z produkcją enzymów radzących sobie z
                          herbicydami. Byłoby dla mnie zaskoczeniem, gdyby jakiś GMO okazał się lepiej
                          przystosowany do środowiska naturalnego niż organizmy ukształtowane w procesie
                          ewolucji. Za przykład niech posłużą zwierzęta i rośliny wyselekcjonowane do
                          hodowli - są wątłe, podatne na choroby (w tym genetyczne) i mają wysokie
                          wymagania - po prostu w naturalnym środowisku nie przetrwałyby.
                          GMO a bioróżnorodność. Problem różnorodności (genetycznej, ekosystemów,
                          krajobrazów, itp.) pojawił się już około 12 tys. lat temu, gdy człowiek zaczął
                          świadomie zmieniać środowisko. Jak wcześniej wspomniałem, ludzie wybierali
                          użyteczne dla nich gatunki i dokonywali sztucznej selekcji w celu udomowienia
                          dzikich zwierząt i zintensyfikowania pożądanych cech. Dzisiaj, środkami
                          stworzonymi przez inżynierię genetyczną jesteśmy stanie modyfikować cechy
                          różnych gatunków. Skutki tych działań mogą być negatywne, konieczne jest
                          zachowanie w tym zakresie maksymalnej ostrożności.
                          Alergie. To prawda, że życie w sterylnym środowisku, pozbawionym potencjalnych
                          alergenów (patogenów?), zaburza układ immunologiczny. W efekcie mamy
                          nadwrażliwość. I tu też genetyka ma pole do popisu - trwają badania i
                          eksperymenty nad ingerencją w układ odpornościowy -
                          www.alergia.org.pl/lek/archiwum/01_03/immuno.html .

                          Będę większym pesymistą - ideały nigdy nie liczyły się bardziej niż własne
                          korzyści i zysk. Inwestując w GMO oczekuje się większych zysków (m.in. korzyści
                          skali), tak jak w przypadku sztucznego doboru i krzyżówek. Jednak dzięki GMO
                          można osiągnąć w krótkim czasie to, do czego ludzie dochodzili kilkanaście
                          tysięcy lat, a nawet znacznie więcej. Czy należy więc zakazać badań nad GMO
                          (chyba niemożliwe), czy raczej pozwolić na nie przy jednoczesnym zachowaniu
                          maksymalnej ostrożności?
                  • zpisinski Re: ====Ciemnogród - 80% przeciw GMO?=== 02.12.07, 12:14
                    porównaj więc sobie "organoleptycznie" kapustę kiszoną w silosach z
                    dodatkiem kwasku cytrynowego z taką domową, albo tańszą kiełbasę z
                    10-proc. zawartością mięsa i kińdziuk wędzony 4 tygodnie.
                    • w.groch Re: ====Ciemnogród - 80% przeciw GMO?=== 02.12.07, 13:06
                      zpisinski napisał:

                      > porównaj więc sobie "organoleptycznie" kapustę kiszoną w silosach z
                      > dodatkiem kwasku cytrynowego z taką domową, albo tańszą kiełbasę z
                      > 10-proc. zawartością mięsa i kińdziuk wędzony 4 tygodnie.

                      Nie da rady, bo kiszonki i inne przetwory robię sam. Jeśli chodzi o mięso, to
                      nie przepadam za kindziukami.
                    • w.groch Re: gm-kindziuk i gm-kapusta 03.12.07, 12:42
                      zpisinski napisał:

                      > porównaj więc sobie "organoleptycznie" kapustę kiszoną w silosach z
                      > dodatkiem kwasku cytrynowego z taką domową, albo tańszą kiełbasę z
                      > 10-proc. zawartością mięsa i kińdziuk wędzony 4 tygodnie.

                      W niedzielę byłem zbyt ustępliwy ;)
                      Co ma wspólnego "kapusta z dodatkiem kwasku cytr." i "kiełbasa z 10% zawartością
                      mięsa" z GMO??
                      Gdzie mogę kupić genetycznie modyfikowaną kapustę i mięso z GM zwierząt? Jak
                      będą dostępne to wtedy sobie "organoleptycznie" porównam i ocenię. Póki co,
                      powstrzymaj się od manipulacji.
                      • zpisinski Re: gm-kindziuk i gm-kapusta 22.03.08, 16:18
                        przeczytaj więc post, na który odpowiadałem, cytuję dla Twej wygody:
                        > Konsumenci wybierają produkty żywnościowe, które są tańsze, mają
                        lepsze cechy organoleptyczne, są trwałe, itp. Wszystkie te cechy ma
                        GM Food

                        a każde mięso w hipermarkecie (łącznie ze śledziem:) jest dziś GM,
                        bo śruta w 99% jest z soi GM. inaczej więc - porównaj sobie smak
                        mięsa takiego "naturalnego zwierzęcia" z np. kurą-grzebułą lub
                        dzikiem
                • roquefinette Re: ====Ciemnogród - 80% przeciw GMO?=== 01.12.07, 12:43
                  > Moim zdaniem hodowla GMO to szansa jedynie dla producentów, którzy mogą dzięki
                  > temu obniżać koszty produkcji. Widzisz jakiś zysk dla społeczeństwa? Pytam, w
                  > ramach debaty publicznej ;)

                  Lewacy widzą niższe koszty produkcji, ale żadnych zysków dla społeczeństwa.
                  Homo sapiens zauważa, że niższy koszt produkcji zmniejsza cenę detaliczną z
                  uwagi na konkurencję. Mniej wydajesz, na więcej cię stać.
                  • sokrates22 Re: ====Ciemnogród - 80% przeciw GMO?=== 02.12.07, 08:32
                    Przypomina mi się dowcip o spotkaniu generałów USA i ZSRR z wojsk specjalnych.
                    Amerykanin mówi ile to kalorii wynosi dzienna stawka żywnościowa komandosa,na to
                    rosjannin niemożliwe nikt nie jest w stanie zjeść 30 kg kartofli.
                    Nic nowego w ekonomi już Kopernik napisał rozprawę o wypieraniu lepszego
                    pieniądza przez gorszy i mam nie od dzisiaj wrażenie że "wypieranie" lepszej
                    jakości stało się ekonomicznie uzasadnione.
                  • zpisinski Re: ====Ciemnogród - 80% przeciw GMO?=== 22.03.08, 16:21
                    roquefinette napisał:

                    > > Moim zdaniem hodowla GMO to szansa jedynie dla producentów,
                    którzy mogą d
                    > zięki
                    > > temu obniżać koszty produkcji. Widzisz jakiś zysk dla
                    społeczeństwa? Pyta
                    > m, w
                    > > ramach debaty publicznej ;)
                    >
                    > Lewacy widzą niższe koszty produkcji, ale żadnych zysków dla
                    społeczeństwa.
                    > Homo sapiens zauważa, że niższy koszt produkcji zmniejsza cenę
                    detaliczną z
                    > uwagi na konkurencję. Mniej wydajesz, na więcej cię stać.

                    a jak wejdziesz w posiadanie czegoś, zaj... poprzedniego
                    własciciela, to jest mały wydatek czy duży?
                    odp. 1. mało - nie tracisz kasy.
                    odp. 2. dużo - zmęczyłeś się, straciłeś szansę na... pogawędkę np.?
                    p. żim
                • blue911 Re: ====Ciemnogród - 80% przeciw GMO?=== 01.12.07, 15:02
                  Wole GMO niz byc pacholkiem Kaczorow.
                  A Polska to taki kraj,ktory ignoruje wszystkie zmiany historyczne.
                  Hahah: u nas powinni sprzedawac kalendarze z roku 1500.
                  Ten 2008 to jakis podejrzany wynalazek ? pewnie chemii w nim duzo i
                  manipulowane genetycznie?!
              • rafvonthorn Re: ====Ciemnogród - 80% przeciw GMO?=== 01.12.07, 11:48
                Ludzie nie rozumieją, jak można wykorzystać manipulacje genetyczne
                do robienia kasy. Jeśli chodzi o debatę, to proponuję się nie
                wypowiadać na ten temat leniom, którym się nawet nie chce poszukać
                informacji i opierają się na "skojarzeniach".
                • rafvonthorn Monsanto 01.12.07, 11:52
                  Poszukaj informacji o strategii wielkich koncernów GMO, największy
                  to Monsanto. Podstawową modyfikacją w kodzie genetycznym rośliny (na
                  przykład kukurydzy) jest wzmocnienie jej odporności na pestycydy
                  (najlepiej pestycydy marki Monsanto ;)). Następnie pole takiej
                  kukurydzy można zasypać tonami trucizny: efekt jest taki, że
                  kukurydza rośnie bujnie, bo cała reszta życia w okolicy umiera.
                  Kukurydza świetnie się czuje, bo na pestycyd jest odporna i nie ma
                  konkurencji innych roślin.
                • rafvonthorn Monsanto 01.12.07, 11:53
                  Poszukaj informacji o strategii wielkich koncernów GMO, największy
                  to Monsanto. Podstawową modyfikacją w kodzie genetycznym rośliny (na
                  przykład kukurydzy) jest wzmocnienie jej odporności na pestycydy
                  (najlepiej pestycydy marki Monsanto ;)). Następnie pole takiej
                  kukurydzy można zasypać tonami trucizny: efekt jest taki, że
                  kukurydza rośnie bujnie, bo cała reszta życia w okolicy umiera.
                  Kukurydza świetnie się czuje, bo na pestycyd jest odporna i nie ma
                  konkurencji innych roślin. Jak czuje się człowiek odżywiający się
                  taką przesiąkniętą pestycydami kukurydzą?
                  • rafvonthorn Re: Monsanto 01.12.07, 11:53
                    Sorry za podwójne posty, coś mi komp szaleje.
              • mg2005 Ciemnogród to cyberdemokracja 01.12.07, 12:53
                cyberdemokracja napisał:

                > - ludzie nie rozumieją, że wczystko co jedzą jestg w jakiś sposób
                > efektem modyfikacji genetycznej,
              • cyow Re: ====Ciemnogród - 80% przeciw GMO?=== 01.12.07, 14:36
                Ciemnogrod???Zywnosc w Stanach nie nadaje sie do
                spozycia ..........kropka koniec .Kiedy jestem w Polsce zachwycam
                sie smakiem polskich owocow ,salat,nawet pieczarki maja smak podobny
                do grzybow.
                Jest to straszne ze Polska zostaje skazana na to co stalo sie z
                Ameryka ,powszechna otylosc u dzieci ,ktore wygladaja jak potwory z
                wielkimi konczynami ,po prostu tragedia.
                PS.modyfikacja naturanlna czyli krzyzowki nie maja nic wspolnego z
                laboratoryjnym zmuszaniem .
              • hefajstos-q Re: ====Ciemnogród - 80% przeciw GMO?=== 01.12.07, 15:17
                Jestem zdecydowanym przeciwnikiem GMO. Kto naprawdę myśli zdrowo, nie powinien
                się zgodzić na następne psucie żywności dla zysku koncernów, których moralność
                mierzy się wysokością konta. Zresztą są dane na ten temat, które budzą głęboki
                niepokój. Oczywiście trzeba ich szukać. Przewrotne koncerny same zlecają badania
                o nieszkodliwości GMO i zgodnie z ich oczekiwaniami wyniki są po ich myśli.
                Najgorsze jest to, że tak zmodyfikowane rośliny "pójdą" niekontrolowane w pole i
                wyniszczą naturalne biologicznie rośliny.
                Niezrozumiałe jest dla mnie także to, że UE może nas Polaków zmusić do
                wpuszczenie na nasz rynek produktów, których my nie akceptujemy. Jeżeli Arabowie
                nie chcą alkoholu, to nikt im na siłę tego nie narzuci.
                Jestem przeciw i żądam referendum ogólnonarodowego w tej sprawie, jeżeli UE chce
                poznac stanowisko Polaków.
              • joanna_krystyna [...] 01.12.07, 16:29
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • szama Re: Genetyczny kłopot rządu 02.12.07, 07:58

            --> a ja proponuje wam wpierprzać to amrykańskie gó.. i swiecic na zielono...
            m
            świeci się na zielono na białorusi i ukrainie po wybuchu elektrowni, zmutowana
            kukorydza nie świeci, świecą kaganki oświaty złaszcza te ze znnej szkoły
            redmptorystmow
      • cyow Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 14:43
        kazimierz151 napisał:

        > Proponuję wrócić na drzewa i odżywiać się robakami i korzonkami
        Wole korzonki anizeli ten ochydny genetyczny stol bez zadnego smaku
        Przyjedz do Stanow lub Canady i zobaczysz jak smakujue zywnosc
        Popularnosc polskich sklepow rosnie nie tylko u ziomkow ale takze
        wsrod rdzennych.
        Ogorek ,salata ,pieczarki ,papryka ,mleko ,chleb ,wedliny ,
        wszystkie maja ten sam smak maczki rybnej
        Nie jestem wielkim amatorem jedzenia ale to co tutaj spozywam to
        uwazam ze zyje w kraju (Canada) o wiele biedniejszym niz Polksa bo
        stanard zycia to takze jakosc zywnosci
        A tutaj spzoywam te pomyje genetyczne
        Jest to dla mnie wielki szok ze Polske chca wrzucic do tego gnoju
      • joanna_krystyna Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 16:20
        Zacznij od siebie
      • sympatyklewicy Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 17:43
        spokojnie towarzysze, mamy chłopską partię w rządzie, nie pozwoli
        krzywdy zrobić sobie ani nam ...
    • stix Zakazać stosowania chemii w rolnictwie! 01.12.07, 08:26
      Wszystko ma dzisiaj plastikowy smak. Chleb smakuje jak plastik,
      jabłka smakują jak plastik, mięso smakuje jak plastik. Wszystko
      przez chemię. Trzeba zrobić z tym porządek.
      • maaac Re: Zakazać stosowania chemii w rolnictwie! 01.12.07, 08:30
        Wtedy otrzymasz 1/10 czy nawet mniej plonów niż dziś. Czym wyżywisz
        resztę ludzi?
        • stix Nie siej tutaj propagandy. 01.12.07, 08:48
          Za komuny żywność była jakościowo 10 razy lepsza (na pewno mniej
          chemii stosowano)i było jej wystarczająco dużo, świat się nie
          zawalił.
          Wszystkie zakłady zajmujące się wytwarzaniem żywności powinny zostać
          bardzo szczegółowo skontrolowane pod kątem technologii produkcji. Te
          które stosują w nadmiernej ilości chemię powinny zostać zamknięte.
          • maaac Sam siejesz propagandę. 01.12.07, 09:16
            O... Teraz piszesz już co innego.
            Zupełnie co innego jest sam fakt stosowania chemii w rolnictwie. Co
            innego fakt stosowania niefrasobliwie chemii ("sypnę 2 razy więcej
            będzie 2 razy lepiej co mnie te głupi w instrukcji będą uczyć"). Co
            innego stosowanie polepszaczy już w czasie samego procesu
            produkcyjnego.

            Oczywiście że z chemii w rolnictwie zrezygnować nie możemy, bo
            spowodowało by to drastyczny spadek wydajności. Tyle że warto by robić
            to mądrzej i w sposób bardziej dostosowany do rzeczywistych potrzeb. I
            nie jest bynajmniej prawdą że "za komuny" ich nie stosowano.
            Oczywiście że stosowano. Tu się kompletnie nic nie zmieniło.

            Zupełnie co innego z "polepszaczami" stosowanymi na etapie produkcji
            żywności. Pierwsza sprawa to to co naprawdę było "za komuny" to nie
            wiemy. Kiedyś nie było obowiązku wypisywania tych wszystkich E***
            teraz jest. Całkiem zwyczajnie nie wiedziałeś co oni tam dosypywali.
            Choć na pewno się zgodzę że dosypywali znacznie mniej niż dziś.
            Następna sprawa to ekonomia. Żywność z tymi wszystkimi świństwami
            jest tańsza. Nie psuje się, zawsze "ładnie" wygląda, ludzie ją
            chętniej kupują!!!. Masz w tym momencie wybór - kupić "zdrową" dwa
            razy droższą żywność czy tańszą "ulepszoną".
            No i nie porównuj "produkcji" czegoś "za komuny", kiedy to nic nie
            kosztowało tyle ile powinno ale ile "wadza" zarządziła do dzisiejszych
            czasów gdzie rynek decyduje o tym co idzie.

            Jeżeli chcesz o coś naprawdę walczyć to o >>prawo o wiedzy<<. Jeżeli
            boisz się żywności z chemią i żywności z produktami GMO żądaj by były
            one wyraźnie oznaczone!!! Ty całkiem zwyczajnie nie będziesz ich
            kupował. Nie będziesz jadał w restauracjach które je stosują, nie
            będziesz posyłał dzieci do stołówek, które je używają. Jeżeli tak
            będzie robiła większość osób w Polsce - produkty znikną. Ot podstawy
            rynku i kapitalizmu.
            • mnbvcx Re: Sam siejesz propagandę. 01.12.07, 11:27
              "Żywność z tymi wszystkimi świństwami jest tańsza. Nie psuje się,
              zawsze "ładnie" wygląda, ludzie ją chętniej kupują!!!"- taak i
              trzeba byc naprawde ostroznym kupujac na przyklad maslo bo wszystkie
              inne maslopodobne produkty sa dziwnym zbiegiem okolicznosci podobnie
              oznaczane. na szczescie jest norma i nie wszystko mozna nazwac
              maslem. wystarczy wiec szukac na opakowaniu slowa maslo. jesli nie
              ma to jest to cos co tylko wyglada jak maslo. niestety z innymi
              produktami juz tak nie jest. nie wiesz jaka jest zawartosc szynki w
              szynce, czy czasem spory procent masy to nie jakies ulepszenie. i
              nie oszukuj sie te 75g starej szynki ma tyle skladnikow odzywczych
              co 100g nowej. to co dodatkowo tam wpakowali to w najlepszym
              przypadku woda. wciskaja nam coraz wiecej tego g.... a stara zasada
              mowi zly pieniadz wypiera dobry. z zywnoscia jest niestety tak samo.
              jesli sie nie zrobi odpowiednich regulacji prawnych to bedzie bedzie
              tylko gorzej.
              • maaac Re: Sam siejesz propagandę. 01.12.07, 12:51
                To co piszesz to prawda. Aż do jednego momentu. Jedyna zasada to
                prawo do pełnej informacji, a nie państwo które będzie ustalało
                normy ile szynki ma być w szynce.
                Chcesz to kupujesz 100% masło, nie chcesz to kupujesz masełko,
                masmix, masmiks czy iiny masshit w którym z masła są tylko aromaty
                identyczne z naturalnymi. Tyle że tylko ty masz prawo decydować co
                chcesz kupić, i masz prawo wiedzieć co kupujesz.
                Ja nie życze sobie być Ty mi via Państwo określał, że nie mogę
                kupować sobie np mieszanki masła z margaryną w propotcjach masło
                80%, margaryna 20% - bo to się lepeij smaruje niż czyste masło.
                • mnbvcx liberalizm gospodarczy ma granice 01.12.07, 16:06
                  to dlaczego zakazywac sprzedazy trujacych zabawek i past do zebow z
                  chin. wystarczy ze napisza z czego zostalo wyprodukowane i juz.
                  wolny wybor. albo moze pojsc jeszcze dalej. po co ustalac normy
                  budowlane. niech murarze sypia tyle piasku do betonu ile uwazaja za
                  stosowne. pozniej spisze sie umowe ze szkody powstale na skutek
                  ewentualnej katastrofy bierze na siebie sprzedajacy badz kupujacy i
                  bedzie dobrze. niech sie kazdy leczy u tego kto chce. jesli znachor
                  namowi glupcow do leczenia raka tajemnicza energia emitowana z
                  czarnego pudelka to ok. ja jednak wole zyc w panstwie gdzie pewne
                  rzeczy sa uregulowane.
                  • mnbvcx liberalizm gospodarczy ma granice. cd 01.12.07, 16:13
                    a najgorsze jest to ze bardzo szybko nie masz wyboru. po prostu w
                    sklepach zostaje sam szajs. bo niestety jest tak ze najczesciej to
                    producenci ustalaja zasady, a biznes jest biznes. motto przewodnie
                    tnij koszty! a najlepiej przerzucaj je na kogos innego (konsumenta).
                    • maaac Re: liberalizm gospodarczy ma granice. cd 01.12.07, 16:22
                      > a najgorsze jest to ze bardzo szybko nie masz wyboru. po prostu w
                      > sklepach zostaje sam szajs. bo niestety jest tak ze najczesciej to
                      > producenci ustalaja zasady, a biznes jest biznes. motto przewodnie
                      > tnij koszty! a najlepiej przerzucaj je na kogos innego (konsumenta).
                      Możesz kupować w osiedlowym sklepie masło "od chłopa". Ups... pod
                      warunkiem że twoje umiłowanie "regulowania" nie zabroni mu produkcji.
                      No i nie zapomnij że będzie droższe - bo produkcja jednostkowa jest
                      zawsze droższa od wielkotowarowej. Jednak twoje zdrowie nie ma ceny?
                      Nieprawdaż?
                  • maaac Re: liberalizm gospodarczy ma granice 01.12.07, 16:18
                    A nieprawda. Chodzi o informację.

                    > to dlaczego zakazywac sprzedazy trujacych zabawek i past do zebow
                    > z chin. wystarczy ze napisza z czego zostalo wyprodukowane i juz.
                    Musi być jeszcze informacja że jako trucizna produkt ten nie nadaje
                    się dla dzieci i/lub do spożycia. Ostatecznie kupujesz codzień
                    trucizny które nie nadają się dla dzieciaków i jakoś nie
                    protestujesz, że ktoś je sprzedaje.

                    > albo moze pojsc jeszcze dalej. po co ustalac normy budowlane.
                    > niech murarze sypia tyle piasku do betonu ile uwazaja za
                    > stosowne. pozniej spisze sie umowe ze szkody powstale na skutek
                    > ewentualnej katastrofy bierze na siebie sprzedajacy badz kupujacy
                    > i bedzie dobrze.
                    A dlaczego nie? Zwróć jednak uwagę że z budynków nie korzysta tylko
                    nabywca ale i osoby postronne. Ja mogę wiedzieć że nie spełniał on
                    norm ale już moi goście nie muszą. Prościej jest normy doptrzymywać
                    niż wszystkich informować że coś jest nie tak.
                    Zwróć uwagę że np w obiektach użyteczności publicznej naprawę
                    instalacji elektrycznej może przeprowadzać tylko fachowiec. W twoiem
                    domu możesz to robić sam. Pomylisz się... ty giniesz.

                    > niech sie kazdy leczy u tego kto chce. jesli znachor
                    > namowi glupcow do leczenia raka tajemnicza energia emitowana z
                    > czarnego pudelka to ok.
                    Przecież tak jest. Jedni wolą chodzić do normalnych lekarzy z
                    dyplomami inni do znachorów. Najważniejsza jest tylko INFORMACJA czy
                    jest on uznawany przez świat lekarski czy nie. Jak twa wola to
                    możesz korzystać z usług znachora czy jedynie zawierzać życie
                    modlitwą za wyzdrowienie jakiegoś kapłana.

                    > ja jednak wole zyc w panstwie gdzie pewne rzeczy sa uregulowane.
                    Oczywiście że tak powinno być. Na pewno coś musi być uregulowane a
                    coś nie musi. Cały problem gdzie przebiega granica. Ty prezentujesz
                    państwo w którym wszystko co się da nalezy "uregulować". Ja raczej
                    widzę konieczność jedynie regulowania tego co niezbędne. A nie jest
                    niezbędne normowanie składu produktu do smarowania pieczywa.
                    • mnbvcx Re: liberalizm gospodarczy ma granice 01.12.07, 20:48
                      niestety wszystko dziala dobrze tylko w teorii. w rzeczywistosci ani
                      nie otrzymasz pelnej informacji o produkcie ani nie bedziesz mial
                      wyboru (i to sie tyczy takze, a moze przede wszystkim, zywnosci z
                      GMO). czy producent maskotki (np pluszowego misia) wyprodukowanej z
                      toksycznych materialow, ktorych wziecie do ust powoduje zagrozenie
                      utraty zdrowia powinien: poinformowac o uzytych substancjach, opisac
                      ich szkodliwe dzialanie, ty twierdzisz ze napisac ze nie nadaja sie
                      dla dzieci, ja twierdze ze nic co przypomina zabawke dla dzieci nie
                      powinno byc toksyczne! bo predzej czy pozniej jakies dziecko sie do
                      takiej maskotki dorwie. podobnie nie nalezy produkowac taksycznych
                      srodkuw do uzytku w gospodarstwie domowym o milym zapachy i smaku
                      itd. oczywiscie sa substancje ktore nie sa bardzo toksyczne ale
                      potencjalnie szkodliwe. nalezy o nich informowac? na swego czasu byl
                      problem zelatyny pochodzenia wolowego (choroba szalonych krow)
                      zelatyna jest uzywana prawie w tak wielu produktach spozywczych ze
                      trudno to wysledzic a tym bardziej sprawdzic jakiego jest
                      pochodzenia (tak samo bedzie z GMO).
                      co do wyboru i kupowania od chlopa to swego czasu kupowalem swieze
                      jajka. raz zoltka byly nadzwyczaj pomaranczowe. powod chlopu
                      dosypalo sie do paszy za duzo odzywki z karotenem. karoten widac i
                      nie jest szkodliwy ale sa zeczy ktorych nie widac i lepiej ich nie
                      jesc. moze przyklad? swego czasu w holandii byla afera z pasza do
                      produkcji ktorej uzyto oleju silnikowego (?!) pewnie byl relatywnie
                      tani. przyklady mozna by mnozyc i mowienie o wolnym wyborze jest
                      smieszne. mozna tylko robic wszystko samemu (choc przed
                      zanieczyszczeniami powietrza wody i gleby i tak sie nie ucieknie)
                      albo odmowic dalszego zycia. marny wybor. zycze wiec dobrego
                      nastroju bo to jest bezcenne za wszystko inne zaplacisz...
              • paskudek1 Re: Sam siejesz propagandę. 01.12.07, 13:02
                mnbvcx napisał:

                > "Żywność z tymi wszystkimi świństwami jest tańsza. Nie psuje się,
                > zawsze "ładnie" wygląda, ludzie ją chętniej kupują!!!"- taak i
                > trzeba byc naprawde ostroznym kupujac na przyklad maslo bo wszystkie
                > inne maslopodobne produkty sa dziwnym zbiegiem okolicznosci podobnie
                > oznaczane. na szczescie jest norma i nie wszystko mozna nazwac
                > maslem. wystarczy wiec szukac na opakowaniu slowa maslo. jesli nie
                > ma to jest to cos co tylko wyglada jak maslo. "
                nie wiem jak jest z innymi produktami ale obecnie trudno znaleźc w sklepie MASŁO, wszędzie jest "tłuszcz mleczny do smarowania". Jest jeszcze mało oselkowe ale mnie na nie po prostu nie stać. Szukam tłuszczu mlecznego o zawartosci 73 % tłuszczu, BEZ DODATKÓW roślinnych i juz.
              • komentator_1 A wiesz, że pociągi odbierają krowom mleko? 01.12.07, 13:24
                Kiedyś ludzie zrywali owoce z drzew i polowali na dzikie zwierzęta...
                Później zaczęli uprawiać pola i chować bydło...
                Następnym krokiem jest modyfikowanie genetyczne żywności...
                Nie ma w tym nic dziwnego. Postęp.
                • arsen44 Re: A wiesz, że pociągi odbierają krowom mleko? 01.12.07, 15:46
                  Kiedyś do zabijania używali pałek, proc, łuków a dzisiaj.....Nie ma
                  w tym nic dziwnego. Postęp.
          • roquefinette Re: Nie siej tutaj propagandy. 01.12.07, 12:45
            Tia, za komuną się tęskni.
            Za przymusowym administrowaniem zakładami, za równością...

            Polać cię czerwoną farbą?
          • w.groch Re: Nie siej tutaj propagandy. 01.12.07, 12:55
            stix napisał:

            > Za komuny żywność była jakościowo 10 razy lepsza (na pewno mniej
            > chemii stosowano)i było jej wystarczająco dużo, świat się nie
            > zawalił.

            Za komuny stosowano stosunkowo dużo nawozów sztucznych i pestycydów (jeszcze w
            latach 70. uniwersalny lecz szkodliwy DDT, także na wszy ;)).
            • blue911 Re: Nie siej tutaj propagandy. 01.12.07, 15:21
              w.groch napisał:

              > stix napisał:
              >
              > > Za komuny żywność była jakościowo 10 razy lepsza (na pewno mniej
              > > chemii stosowano)i było jej wystarczająco dużo, świat się nie
              > > zawalił.
              > Czy DDT to wynalazek komuny czy kapitalizmu? wtedy nie bylo
              wiedzy,ze to jest szkodliwy srodek,osiolku.
              Jak sie fakty pojawily to DDT zostalo zakazane wszedzie.
              • w.groch Re: Nie siej tutaj propagandy. 01.12.07, 22:55
                blue911 napisał:

                > w.groch napisał:
                >
                > > stix napisał:
                > >
                > > > Za komuny żywność była jakościowo 10 razy lepsza (na pewno mniej
                > > > chemii stosowano)i było jej wystarczająco dużo, świat się nie
                > > > zawalił.
                > > Czy DDT to wynalazek komuny czy kapitalizmu? wtedy nie bylo
                > wiedzy,ze to jest szkodliwy srodek,osiolku.
                > Jak sie fakty pojawily to DDT zostalo zakazane wszedzie.

                No właśnie, gdzie ja powiedziałem, że DDT to wynalazek komuny, matołku??? Że o
                wiedzy dotyczącej szkodliwości w ogóle nie wspomniałem, ale ty zawsze musisz
                PiSnąć swoje!

                "Oswiecony czlowieczku: pomysl zanim dotkniesz klawiatury nastepnym
                razem." Twoje słowa - do ciebie :)))))))))))
        • olias Re: Zakazać stosowania chemii w rolnictwie! 01.12.07, 09:46
          to dlaczego do jasnej cholery 1 kg faszerowanej świństwem szynki
          kosztuje 10 x tyle co świnia?
          To wyrwało się spod kontroli społecznej nie tylko u nas. UE ma
          nadwyżki żywności, a równocześnie zwiększa jej ilość dodając
          preparaty chemiczne. Nie wierzę tez w to ze te preparaty obnizaja
          cenę. Raczej nie maja żadnego wpływu na koszt produkcji, cały zysk
          zgarnia producent chemi. analogie - koncerny farmaceutyczne
          • maaac Re: Zakazać stosowania chemii w rolnictwie! 01.12.07, 10:37
            > to dlaczego do jasnej cholery 1 kg faszerowanej świństwem szynki
            > kosztuje 10 x tyle co świnia?
            Bo świnię trzeba jeszcze zabić, mięso powinno być zbadane,
            podzielone na porcje. Nie każdy kawałek świni nadaje się do
            zjedzenia. Następnie szynkę nalezy przygotować do spożycia, ktoś
            musi ją przechowywać, ktoś musi ją przewieźć, ktoś w końcu musi ci
            ją sprzedać. Do tego też nakłada się na każdym etapie podatek
            nakładany przez fiskusa. To jest jeden składnik ceny.
            Drugi to normalna sprawa prawa podaży i popytu. Jakby ludzie nie
            kupowali szynki za taką cenę to by jej nikt nie sprzedawał.
            Sprzedwano by taniej chyba że "cena rynkowa", była by niższa od
            kosztów podanych na początku - wtedy by znikła z rynku.

            > To wyrwało się spod kontroli społecznej nie tylko u nas. UE ma
            > nadwyżki żywności, a równocześnie zwiększa jej ilość dodając
            > preparaty chemiczne.
            Ooooo socjalista się odezwał. "Kontrolą społeczną" straszy...
            Własnie te socjalistyczne pomysły powodują takie efekty a nie na
            odwrót.

            > Nie wierzę tez w to ze te preparaty obnizaja
            > cenę. Raczej nie maja żadnego wpływu na koszt produkcji, cały zysk
            > zgarnia producent chemi. analogie - koncerny farmaceutyczne
            To sobie nie wierz. Hehe "nie mają żadnego wpływu na koszt
            produkcji" no tos mnie rozbawił. Znaczy się są darmowe?
        • deerzet Moi sąsiedzi mieli jabłonie - teraz zaś trawniki 01.12.07, 11:43
          ...i kupe iglakowego badziewia dla ozdoby...
          A po jabłka jadą do sadownika. I nie znają smaku
          koszteli, prawdziwej szarej renety...
          A jabłoni hodowanej na naciągach z drutu nie widział?
          Ich przycinania na wrzeciono?
          Pięęęęękny to widok.
          • maaac Re: Moi sąsiedzi mieli jabłonie - teraz zaś trawn 01.12.07, 12:53
            No i co? Należy im prawnie nakazać uprawiać jabłka?!!!!
        • sokrates22 Re: Zakazać stosowania chemii w rolnictwie! 02.12.07, 08:41
          maaac napisał:

          > Wtedy otrzymasz 1/10 czy nawet mniej plonów niż dziś. Czym wyżywisz
          > resztę ludzi?

          He,He- bez przesady każdego bolą własne hemoroidy a nie cudze,
          tak jak przeważnie interesuje stan własnego konta.:)))
          Co do populizmu to ...
      • lmblmb Zakazać bezmózgowia! 01.12.07, 09:25
        stix napisał:

        > Wszystko ma dzisiaj plastikowy smak. Chleb smakuje jak plastik,
        > jabłka smakują jak plastik, mięso smakuje jak plastik.

        Ale jest tanie, a tylko to interesuje 80% kupujących!
        Jeśli chcesz, masz wybór, możesz kupić droższe produkty organiczne.
      • annam33 co to znaczy naturalny? 01.12.07, 09:37
        Zgodnie z naturą żyć powinniśmy w pieczarze, trudniąc się zbieractwem i
        łowiectwem uprawianym za pomocą kamieni. Cała nasza cywilizacja jest niezgodna z
        naturą. Niezgodnie z naturą leczymy zęby, stosujemy szczepionki, bierzemy środki
        przeciwbólowe, leczymy nowotwory, a także uprawiamy nasze zboża, hodujemy krowy
        (nie ma dzikich krów - krowy to zwierzęta dawno zmodyfikowane genetycznie). Całe
        to gadanie o "naturalności" to tylko chwyt demagogiczny (bardzo często używany
        przez Kościół Katolicki, który też opowiada wiecznie o życiu zgodnie z naturą).
        • deerzet krowy nie maja wstawek genów innego ssaka - a... 01.12.07, 11:51
          ...kukurydza i innne rośliny uprawne - już tak.
          I to, myślę, przestrasza tzw. "ciemnogród".
          Mnie też zadziwia, że naukowcy spokojnie tego
          społeczności nie wyłuszczą.
          .
          Nie mówię o "naukawcach" wynajętych przez takie np.
          Monsantopodobne firmy...
          ...
          [...{annam33} napisała:
          (nie ma dzikich krów - krowy to zwierzęta dawno
          zmodyfikowane genetycznie). ...]
        • beelan Naturalny, gloopia kwoko, oznacza, m.in. 02.12.07, 18:02
          brak wstawek w postaci genów ludzkich! Masz ochotę żryć karpika, krówkę, świnkę
          z ludzkim DNA? Jeśli tak, to dymaj na smętarz wykopać nieboszczyka - bon appetit.
    • fotr Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 08:38
      Na razie głód nam nie doskwiera, a zgoda na sprzedaż GMO w naszym
      kraju oznacza całkowitą ruinę polskiego rolnictwa, bo wielkie firmy
      amerykańskie zaleją polskie rynki.
      • aniabar Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 08:45
        A co znaczy polskie rolnictwo? Zamiast amerykanskiego GMO moglo byc poslie GMO, tylko brak przeplywu kapitalu z firm do instytutow naukowych. Lata zaniechan, lata zaniechan..... Pan minister Lepper zabronil pracy nad GMO w jesdnym z instytutów zwiazanych z rolnictwem i kilka lat pracy poszlo do kosza. Kto teraz to nadrobi? Niedlugo wszystko bedzie z zagranicy bo ciagle polska nauka niedoinwestowana.
        • ha-jo Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 11:27

          ale bzdury! ze niby polska nauka zacofana? skarbie, w sprawie zywnosci nie ma
          jak NATURA, a nie chemia. niedlugo polske zaleja monstrualnej wielkosci
          truskawki o smaku plasteliny, ochydne gruszki, z ktorych na polce kazda jedna
          bedzie blizniaczo podobna do drugiej. sklad witamin jednej gruszki mutanta
          bedzie odpowiadal 20 zwyklym gruszkom, no ale duzo wazniejszy jest przeciz
          aspekt marketingowy, i to, aby "przykuwala wzrok", a frajer sie zawsze znajdzie.
          no i oczywiscie ameryka w roli glownej. czyli piekne opakowanie, a gowno w
          srodku = zywnosc. obecnie wyksztalceni ludzie w usa kupuja tylko zywnosc eko, i
          w sklepach bio. podobny jest trend w europie zachodniej, no ale ciemnogrod
          zawsze da sobie wcisnac papke, zarowno poza granicami, jak i w polsce. i
          jeszcze ta papke osiagnieciem nauki nazywa. monika arndt, guru w kwesti
          zdrowego odzywiania w niemczech pisala, ze kraje europy srodko-wschodniej na
          poczatku lat 90 i zreszta wciaz maja jedna z najnizszych w europie liczbe
          zachorowac na raka w porownaniu do zachodu kontynentu, a przeciez ludziom zylo
          sie i ciezej, i nie mieli dostepu do technologi zachodu. teraz beda miec...w
          kwestii zywnosci, a niektorzy jeszcze nazwa ta "rozwojem". no nic, jesli
          wprowadza te produkty do polski, to juz od razu podsuwam nowy pomysl na biznes,
          ktory u nas wciaz conajwyzej raczkuje. sklepy bio ze zdrowa zywnoscia wyrosna
          jak grzyby po deszczu, podobnie jak na zachodzie. ceny beda wyzsze, zas
          klientela oswiecona, czyli glownie ludzie wyksztalceni, i bogaci. plebs bedzie
          kupowal mutanty - dorobek nauki. paradoks prawda, ze glupi poznal dobrodziejstwa
          GMO< a inteligencja od tych produktow ucieka.
    • aniabar Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 08:39
      GMO do bezpośredniego spozycia dla ludzi to bardzo mały procent. Reszta jest dla przemysłu - np. ziemniaki na skrobię, etanol, które są odporne na PRLV. Nie ma problemu z krzyżowkami bo kto rozmnaża ziemniaki przez nasiona. Tylko w instytutach naukowych wyprowadzajac nowe odmiany.
      A swoja droga cale rolnictwo opiera sie na naturalnych mutantach, które tworzyła natura, a człowiek wybierał to co mu pasuje. Obecnie ten proces przyspieszono. Kiedyś marchewka była fioletowa, pojawila sie pomaranczowa i tak zostalo. Teraz jak bysmy zobaczyli fioletowa to nikt by jej nie chcial jesc. Czerwony grejfrut tez jest mutantem. A przeciez tych naturalnych mutantow nikt tak dokladnie nie badał jak teraz bada sie GMO.
      • ha-jo Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 11:28

        no to wejdz do pierszego lepszego supermarketu w de lub uk.
        • aniabar Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 12:15
          Pisząc o poskiej nauce mialam na mysli jej rozwoj w kilku kierunkach. Oto kilka jej aspektów:
          1)Wyprowadzanie nowych odmian na drodze zwykłych krzyżowek. Czasami krzyżuje się gatunki, które na normalnej naturalnej drodze, bez pomocy ludzi, praktycznie by sie nie skrzyżowały.
          2) Banki roslin, np. utrzymywanie starych odmian w laboratoriach, bo a moga za pare lat sie przydac. Niektore odmiany sliw sa juz tylko w Skierniewicach i teraz sie do tego powraca, bo maja pewne cechy ktorych nie maja odmiany nowe a podczas krzyzowek zostaly te cechy zgubione.
          3) Owszem GMO, ale niekoniecznie w celu spozywania otrzymanych roslin. Komu by przeszkadzalo biopaliwo z rolsin GMO? Bedziesz pil ten etanol? Jak beda rosly lepiej i produkowaly 2x wieksza biomasa to zajma mniej terenow, ktore moga byc wykorzystywane na tereny upraw eko.
          4) Przed niektorymi wirusami roślinnymi, ktore powoduja ogromne straty, tylko dlatego ze w danym roku byla zla pogoda nie da sie inaczej ochronic jak robiac odpowiednie krzyzowki lub wyprowadzajac odpowiednie linie GMO. Co z tego ze wprowadzisz do roslin gen na bialko tego wirusa. Po pierwsze moze byc tak, ze bialko to bedzie produkowane tylko w specyficznych czesciach rosliny, ktorych ludzie nie beda jesc (np. liscie, a je sie bulwy). A po drugie jezeli nawet byloby produkowane w czesciach jadalnych to i tak ludzie przez wieki jadli rosliny zawirusowane. I jakos nie wygineli.

          Trzeba ciagnac wszystkie kierunki badan, później porządnie przebadać co się otrzymało i wtedy na rynek jezeli OK. A jak to sie zrobi, jezeli nie ma pieniędzy i jeszcze urzędnicy blokują - Lepper i Szyszko? Mam nadzieje ze nowi beda lepsi.
    • stix Nie siej tutaj propagandy. 01.12.07, 08:47
      Za komuny żywność była jakościowo 10 razy lepsza (na pewno mniej
      chemii stosowano)i było jej wystarczająco dużo, świat się nie
      zawalił.
      Wszystkie zakłady zajmujące się wytwarzaniem żywności powinny zostać
      bardzo szczegółowo skontrolowane pod kątem technologii produkcji. Te
      które stosują w nadmiernej ilości chemię powinny zostać zamknięte.
    • kowja Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 08:59
      Ja bym im "dokopał" ich własną bronią. Zezwoliłbym na to z
      jednoczesnym NAKAZEM wydruku na opakowaniu końcowym infomacji
      wielkości 30% powierzchni, iż jest to żywność/produkt zawierający
      GMO. No i kampania w TV promująca zdrową żywność. Dla
      nieprzestrzegających tego prawa - drakońskie kary - w imię zdrowia
      obywateli. Po kilku miesiacach i wyrokach nikt by tego shitu nie
      kupował - ani konsument, ani hurtownik. A co do przepisów, co nie
      jest zabronione przepisami UE, jest dozwolone (nakaz drukowania
      ostrzeżeń).
      • roquefinette Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 12:49
        > No i kampania w TV promująca zdrową żywność.

        Jak ją sam sfinansujesz - branie z budżetu oznacza, że np JA, czyli osoba, która
        ma kaprys nażreć się świecących jabłek, będę płacił za takie bzdety.

        > Dla
        > nieprzestrzegających tego prawa - drakońskie kary - w imię zdrowia
        > obywateli.

        Tak, lepsze są socjalistycznoproletariackie nieumyte jabłka z Mazur.
        • lennonjohn Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 13:16
          > Tak, lepsze są socjalistycznoproletariackie nieumyte jabłka z Mazur.
          Jablka sie myje
      • sokrates22 Re: Genetyczny kłopot rządu 02.12.07, 08:49
        kowja napisał:

        > Ja bym im "dokopał" ich własną bronią. Zezwoliłbym na to z
        > jednoczesnym NAKAZEM wydruku na opakowaniu końcowym infomacji
        > wielkości 30% powierzchni, iż jest to żywność/produkt zawierający
        > GMO. No i kampania w TV promująca zdrową żywność. Dla
        > nieprzestrzegających tego prawa - drakońskie kary - w imię zdrowia
        > obywateli. Po kilku miesiacach i wyrokach nikt by tego shitu nie
        > kupował - ani konsument, ani hurtownik. A co do przepisów, co nie
        > jest zabronione przepisami UE, jest dozwolone (nakaz drukowania
        > ostrzeżeń).


        Popieram w 100% ,litery powinny być CZERWONE, w końcu klient powinien
        wiedzieć za "co" płaci.
    • kapitan.kirk Co za bzdury 01.12.07, 09:01
      95% z tego co jemy (my, jako ludzie) od setek lat w ogóle nie
      występuje i nie występowało w naturze, i jest sztucznie wyhodowane
      przez ludzi właśnie. Wszystkie praktycznie zboża i zwierzęta
      hodowlane, ogromna wiekszość owoców i warzyw... No chyba, że ktoś
      żywi się wyłącznie grzybami leśnymi i zającami złapanymi w sidła -
      wtedy można przyjąć, że odżywia sie w miarę "naturalnie", czyli
      kompletnie nienaturalnie właśnie ;-) Jedyna różnica polega na tym,
      że kiedyś wyhodowywanie nowych odmian roślin lub zwierząt trwało
      wiele żmudnych pokoleń krzyżowania, dobierania cech itp., a teraz
      załatwia się to w laboratorium stosunkowo szybko i łatwo. Rzekoma
      szkodliwość GMO też jest bzdurą, bo nawet najzagorzalsi ekowariaci
      nie są w stanie podać ani jednego konkretnego przypadku, żeby
      cokolwiek sie komukolwiek od nich stało - zawsze są to ogólniki
      typu "może powodować", "nie wiadomo jak wpływa", "uczeni nie
      wykluczają" itp.; a zwłaszcza moje ulubione: "naukowcy z Włoch i
      Rosji podawali modyfikowaną soję szczurom i po pewnym czasie 56
      proc. zwierząt zdechło." (gdyby próba trwała nieco dłużej, to
      zapewne po pewnym czasie zdechłoby nawet 100% ;-)

      Pzdr
      • doktor_hiszpan Panie Kapitanie 01.12.07, 09:19
        To niestety nie są bzdury.
        Zachęcam do zapoznania się z lekturą ponizej

        www.przyjazna.pl/ksiazki/58601/nasiona_klamstwa_czyli_o_lgarstwach_przemyslu_i_rzadow_na_temat_zywnosci_modyfikowanej_genetycznie/
        To może zrobić z tej kopaniny (płaconej pod stołem przez Monsanto)w miarę
        rzeczowy spór. Widziałem autora na żywo i mogłem go pytac o co chciałem (był w
        Polsce).
        Smutna rzeczywistośc jest taka, że GMO to paskudztwo. Opowieści o jego
        dobrodziejstwach to bajki z mchu i paproci.

        DH
        • maaac Re: Panie Kapitanie 01.12.07, 09:23
          www.przyjazna.pl/c/196/literatura_ezoteryczna_astrologia/
          Popatrz, a jak nas oszukują mówiąc że nie da się przewidzieć
          przyszłości!!!!! Skandal!!!! :P
          • rs_gazeta_forum Re: Panie Kapitanie 01.12.07, 09:42
            Inaczej chyba dyskutować nie sposób z takimi rewelacjami ;).
            Problem jest jednak poważniejszy, bo te astrologiczne wyciskacze pieniędzy od
            inteligentnych inaczej napotykają na duże zapotrzebowanie... :(
        • kapitan.kirk Re: Panie Kapitanie 01.12.07, 09:32
          > Smutna rzeczywistośc jest taka, że GMO to paskudztwo. Opowieści o
          jego
          > dobrodziejstwach to bajki z mchu i paproci.

          Sęk w tym, że jest dokładnie i odwrotnie: to właśnie korzyści z GMO
          są namacalne i wymierne (lepsze plony, mniejsze koszty upraw,
          mniejsze zuzycie nawozów sztucznych itp.), zaś bajkami - z tym, że
          raczej rodzem z braci Grimm - są na ogół opowieści dziwnej treści o
          szkodliwych skutkach GMO. Nb. pod podaną przez Ciebie linką nie ma
          ani jednego konkretu, tylko same właśnie takie komunały, o jakich
          pisałem (nie wiem jak w samej książce, ale jestem dziwnie
          przekonany, że również). I nic w tym dziwnego, skoro wszyscy
          odżywiamy się praktycznie wyłącznie żywnością genetycznie
          zmodyfikowaną, i to od wielu pokoleń; a mimo to (a może właśnie
          dlatego?) zdrowotnie mamy się na ogół lepiej niż pierwotne
          społeczności zbieracko-łowieckie.

          Pozdrawiam
          • maaac Re: Panie Kapitanie 01.12.07, 09:35
            Pare słów o autorze:

            (...)Smith is the founding director of the Institute for Responsible
            Technology and a member of the Sierra Club Genetic Engineering
            Committee. He has a master's degree in business administration and
            lives with his wife in Iowa, surrounded by genetically modified corn
            and soybeans.(...)
            www.coasttocoastam.com/guests/658.html
            Jak widać facet jest kompetentny tak jak .... Ziobro do stawiania
            diagnoz medycznych, czy pewien hotelarz do pisania o historii.
          • doktor_hiszpan Nie wiem Panie Kapitanie, czy zwrócił Pan 01.12.07, 16:15
            na to uwage, ale to nie autor dokonał wyciągu na rzecz www. Tak więc doradzał
            bym lekturę w miejsce "dziwnego przekonania, że również". Rozmawiamy o dobrze
            zorganizownej hecy, a nie o tym, co się komu wydaje.
            Pyskówki dookolnych "znawców" warte są tyle, ile ich czas poświęcony na pukanie
            w klawisze.
            Teza, jakobysmy (od wielu pokoleń, sic) odzywiali się żywnością genetycznie
            modyfikowaną świadczy, że przez ten termin (GMO - Genetically Modified Organism)
            rozumiemy coś innego.
            W szczególności nie zdajesz sobie sprawy ze skutków monopolizacji zasobów ziarna
            siewnego. Jeżeli sądzisz, że to są bajki, to odsyłam do podstaw ekonomii
            wolnorynkowej, bo na wykłady nie mam czasu.
            Policz też państwa, w których prowadzona jest uprawa GMO na szeroką skalę.

            DH
        • roquefinette Re: Panie Kapitanie 01.12.07, 12:51
          Poczytaj jeszcze książki Henryka Pająka o żydomasonerii.
          W myśl zasady, że skoro ktoś to wydał, to jest to prawda.
          • doktor_hiszpan Kłopot Twój na tem się zasadza 01.12.07, 16:07
            ,że nie wiesz, co komentujesz.
            Na przekładanie słów jestem za stary.

            H.
      • blue911 Re: Co za bzdury 01.12.07, 15:26
        Najlepszy to taki swiat,w ktorym kosciol rzadzi w niedziele,a chlop
        ze wsi PISuje ,sorry kieruje, gospodarka i ludzmi w tygodniu!
        Ich nawet zmiany genetyczne nie biora! hahahah!
        Marmur i beton sa bardziej podatne na zmiany.
    • stefanturnau Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 09:25
      Zakaz sprowadzania nasion, sadzonek itp. jeszcze mogę zrozumieć. Ale żywność i
      pasze nie mają przecież nic do biologicznej różnorodności, a kto się boi, nie
      musi tego kupować. Można kazać naklejać ostrzeżenia jak na papierosach. Opierać
      się nie ma co, bo z technologią i tak nie wygramy. Opinie o rzekomej
      szkodliwości są niejednoznaczne, tak jak w sprawie mięsa kurcząt, którym do
      karmy dodaje się antybiotyki: mówią, że od tego się tyje, a lekarze zalecają
      dietę odchudzającą z mięsa wyłącznie drobiowego.
    • mal49 Nie tylko Austriacy 01.12.07, 09:37
      nie chcą GMO, przede wszystkim Anglia!
      A może zastosować kolejny 'martwy' przepis?
      Przecież mamy sporo takich w polskim prawie.
    • lady_godziwa GMO: Genetyczne trucizny 01.12.07, 09:44
      Żywność i rośliny genetycznie modyfikowane mają wbudowane genetycznie
      pestycydy, i nie nadają sie do konsumpcji ludzkiej ani zwierzęcej.

      Czas da kolejnego KLINA firmie Monsanto która stara sie przekupiać
      polityków na całym świecie aby mieć monopol na GMO ziarna (np.kukurydza).

      W USA już zabroniono używania GMO w produktach do konsumpcji przez
      ludzi gdzie próbowano używa mąkę do bułeczek w Fast Food industry!

      GMO to kolejne przestępstwo przemysłowe!

      • ya_basta Re: GMO: Genetyczne trucizny 01.12.07, 11:05
        nagrode za najdurniejsza wypowiedz otrzymuje lady_godziwa. Gratulacje.
      • roquefinette Re: GMO: Genetyczne trucizny 01.12.07, 12:54
        lady_godziwa ma genetycznie wbudowaną głupotę..
    • atorma Dopuszczac na rynek GM zywnosc, ale zadac 01.12.07, 09:55
      zeby byly ba niej ostrzezenia jak na papierosach. "Ta zywnosc
      zabija, nagle lub powoli". Nie zgadzac sie na szantaz UE, ktora jest
      terroryzowana przez korporacje rolnicze z USA. To jest niewolnictwo
      io holokaust.
      • babaqba Re: Dopuszczac na rynek GM zywnosc, ale zadac 01.12.07, 10:03
        atorma napisała:

        > zeby byly ba niej ostrzezenia jak na papierosach. "Ta zywnosc
        > zabija, nagle lub powoli". Nie zgadzac sie na szantaz UE, ktora
        jest
        > terroryzowana przez korporacje rolnicze z USA. To jest
        niewolnictwo
        > io holokaust.

        Ależ drodzy rodacy może weźcie sobie ścianę wschodnią i urządźcie
        sobie wymarzony kraik religijno-natualny, pełen malowniczych ugorów,
        chłopstwa odrabiającego pańszczyznę u plebana, pielgrzymek i parad
        żołnierzyków na koniach.... i odwalcie się od normalnych! Będzie
        dobrze, unikniecie holokaustu a żebyście się sami nie zagłodzili, to
        dostaniecie od nas paczki.
        • atorma a ty masz prawo zywic sie 01.12.07, 10:10
          korpotacyjnymi truciznami, tylko nie zmuszaj do tego innych, ktorzy
          cenia sobie zdrowie.
        • carramba7 [...] 01.12.07, 10:58
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • roquefinette Re: Dopuszczac na rynek GM zywnosc, ale zadac 01.12.07, 12:56
        Oddychanie też zabija (wolne rodniki).
        Nie oddychaj. Zrobisz dobry uczynek dla siebie i dla nas wszystkich, tu na forum ..
        • lennonjohn Re: Dopuszczac na rynek GM zywnosc, ale zadac 01.12.07, 13:24
          Czyli jesli zabija nas jedna rzecz, to musimy dopuscic do kolejnych?
        • obwozne_sado_maso Re: Dopuszczac na rynek GM zywnosc, ale zadac 01.12.07, 22:38
          Każdy kto miał okazję w życiu spróbować amerykańskiego żarcia powie, że
          modyfikowanie genetyczne źle wpływa na smak a właściwie tego smaku pozbawia. Ale
          na organizm człowieka nie wpływa negatywnie i to jest fakt.
          --
          Księży na Księżyc!
    • d.marcom Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 09:57
      Hmmm... Prawo unijne...zdegenerowane?
      Penie się doczekama niedługo, że jak bezdomnego do domu nie wpuszczę
      to będę musiał płacić kary !!!!!
      Czy o to chodzi degeneratom UNIJNYM????
      TO KOSZMAR DLA NAS A NIE PRAWO KTORE POWINNO NAS CHRONIĆ...
      EUROPEJCZYKÓW..........
    • telefax Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 09:58
      Tak, etykietki na końcowych produktach z dużym napisem. Ale co zrobić z "półfabrykatami". Czyli paszą z gmo? Wg mnie powinno się na każdym produkcie w detalu nawet w "4 pokoleniu" wymusić napisy, jak na papierosach.

      GMO badania
      • atorma Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 10:08
        Na polproduktach tez musza byc ostrzezenia o tokstycznoci, jesli na
        ktorymkolwiek etapie produkcji byly stosowane produkty GMO. Europa
        zachodnia uwielbia polska zywnosc, bo do tej pory byla ona wolna od
        trucizn. biurokraci z UE pod terrorem gangsterow z monsanto chca
        zatruc i nasza zywnosc.
    • atorma zywnosc GMO ma sluzyc 01.12.07, 10:00
      monopolizacji produkcju zywnosci na calym swiecie przez korporacje
      Monsanto. Chodzi o to, zeby zadem rolnik nigdzie nie mogl produkowac
      wlasych upraw i zycie calej ludzkosci zalezalo od mordercow z
      Monsanto.
    • mielis Zasięgnąć rady episkopatu ! 01.12.07, 10:03
      Najlepiej dać czarnym 0,1% odsyp od zysków z tej żywności
      i wtedy może wydadzą zgodę na uprawy w wyznaczonych
      plantacjach.
      • cadyk_z_sedesu [...] 01.12.07, 10:14
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • ktreder Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 10:15
      Argumenty przeciwko GMO są właściwie żadne. Bioróżnorodność zmniejszyliśmy już
      dawno wymyślając rolnictwo. Pole ziemniaków to na pewno nie las lub łąka.
      Ponadto to co jemy, jest wynikiem kilku tysięcy lat genetycznej modyfikacji.
      Geny stosowane do modyfikowania nie biorą się z kosmosu, są już obecne w przyrodzie.
      Ktoś podnosił tu argument na temat chemii - tradycyjne odmiany roślin uprawnych
      bez chemii chroniącej przed chorobami i chwastami nie mają szans. Niechronione
      pole ziemniaków urodzi niewiele więcej niż posadzono. Rośliny w wprowadzonymi
      genami odporności na choroby wymagają znacznie mniej chemii - niezależnie od
      sposobu wprowadzenia - techniki molekularne (GMO) pozwalają po prostu zrobić to
      szybciej niż hodowla krzyżówkowa)
      Ostrożność i gruntowne badania na pewno są wskazane, ale nie paranoja. Sprzeciw
      społeczeństwa wynika z niewiedzy. Poza tym jeżeli rząd chce bronić nasze
      rolnictwo przed stosowanie roślin czy zwierząt modyfikowanych, nie musi się
      uciekać do łamania prawa unijnego. Niech po prostu wprowadzi obowiązkowe
      znakowanie produktów uzyskanych z użyciem GMO (i konsekwentnie egzekwuje).
    • gpopiela Skupiacie sie na szkodliwosci, w ktora nie wierze. 01.12.07, 10:29
      Dla mnie problemem jest to, ze to jest opatentowane! Jesli kupisz garsc ziaren
      od sasiada i po kilku latach cale 20 hektarow bedzie obsiane ta odmiana, moze
      przyjsc wlasciciel genu i zabrac ci caly plon, bo przeciez te geny do niego naleza.
      Problem bedzie nawet wtedy, jesli twoje naturalne rosliny zostana zapylone
      zmodyfikowanymi roslinami sasiada!
      To po prostu potencjalnie moze okazac sie cholernie drogie!
      • cor-tex Re: Skupiacie sie na szkodliwosci, w ktora nie wi 01.12.07, 10:35
        I to jest wlasnie zbrodnia kapitalizmu
      • gpopiela Jak zapewnic ochrone praw autorskich? 01.12.07, 11:10
        Nasz rzad moglby sie zgodzic na updawe tych odmian, ale pod jednym warunkiem:
        jesli choc jedno ziarno zmodyfikowanej rosliny znajdzie sie poza kontrola
        koncernu (to znaczy jesli nie beda potrafili upilnowac swojej wlasnosci), wtedy
        automatycznie odmiana stawalaby sie open-source, a koncern tracilby do niej
        prawa. Nie sadze, by wtedy koncerny byly zainteresowane wchodzeniem na nasz rynek :)
      • roquefinette Re: Skupiacie sie na szkodliwosci, w ktora nie wi 01.12.07, 12:57
        Ceterum censeo, oligophrenia esse delendam in ce forum ...
        • gpopiela Re: Skupiacie sie na szkodliwosci, w ktora nie wi 01.12.07, 21:23
          Uzasadnij.
    • cor-tex USA jest kraj najgrubszych i najbardziej chorych 01.12.07, 10:30
      ludzi dlatego, ze tam od lat stosuje sie trujaca zywnosac GMO. Kto
      chce byc zdrowy musi placic kilkakrotnie wiecej za zywnosc
      naturalna, ktora zywia sie wszyscy korporacjonisci. Zywnosc GMO
      sluzy dla zamieniania zdrowych ludzi w chorych i tym samym
      uzaleniania ich od stalego uzywania lekow i nabijania kasy
      korporacjom.
      • aniabar Re: USA jest kraj najgrubszych i najbardziej chor 01.12.07, 12:35
        Amerykanie są grubi i chorzy bo jedza za dużo nienasyconych tluszczow trans. Te normalnie wystepujace w przyrodzie mają konformację "cis". "Trans" powstaja podczas obrobki termicznej - nie wazne czy z z upraw GMO czy "naturalnych". Ponadto jedza mocno przetworzona zywność. Niektory juz nie maja normalnych kuchni, tylko same kuchenki mikrofalowe do odgrzewania tego co kupili w sklepach. Jest to pelne konserwantów i dodatków. Co z tego ze w kazdym produkcje jest tego "świnstwa" dozwolona ilość, jezeli je sie to w kazdym produkcje i sie akumuluje w organizmie. Trzeba wiedziec ze wit. C zjedzona w owocach,wyprodukowana przez rosliny jest aktywna, a wit. C zsyntetyzowana chemicznie jest w ogromnej wiekszosci nieaktywna. Podczas syntezy chemicznej oraz podczas izolacji z roslin powstają izomery, które nie spelniaja swojej funkcji a zasmiecają i truja organizm. Wiec choroby Amerykanów maja podstawy w zbyt mocno przetważanej zywności, a nie GMO. Dodam jeszcze, że istnieja badania, pokazujące, ze za ADHD u dzieci najprowdopodobniej odpowiadaja dodawane barwniki.
      • blue911 Re: USA jest kraj najgrubszych i najbardziej chor 01.12.07, 15:32
        cor-tex napisała:

        > ludzi dlatego, ze tam od lat stosuje sie trujaca zywnosac GMO. Kto
        > chce byc zdrowy musi placic kilkakrotnie wiecej za zywnosc
        > naturalna, ktora zywia sie wszyscy korporacjonisci. Zywnosc GMO
        > sluzy dla zamieniania zdrowych ludzi w chorych i tym samym
        > uzaleniania ich od stalego uzywania lekow i nabijania kasy
        > korporacjom.

        Tu styl zycia ich wykancza,a nie GMO.
    • po_kolenie_mp3 Pyszałkowaty Donald to genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 10:32
      No cóż dziadka się nie wybiera.... Aufwiedersehen !!
    • wykidajlo2 Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 10:36
      Gdy byłem dzieckiem (50 lat temu) symbolem nowoczesności było DDT,
      nawet w ramach odwszania sypano moim kolegom i koleżankom ze szkoły
      włosy AZOTOXEM. Rolnikom NAKAZYWANO niszczyć stonkę tym preparatem,
      który też w tamtych czasach przeszedł stosowne badania. Minęło 50
      lat...
      • puuchatek Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 10:41
        wykidajlo2 napisał:

        > Gdy byłem dzieckiem (50 lat temu) symbolem nowoczesności było DDT,
        > nawet w ramach odwszania sypano moim kolegom i koleżankom ze szkoły
        > włosy AZOTOXEM (...)

        I co, czy ktoś z twoich kolegów z tego powodu zachorował, zmarł albo miał chore dzieci?

        DDT usunięto z produkcji i użycia bardzo pochopnie, nie mając w zasadzie ŻADNYCH dowodów, że komukolwiek szkodzi...
        • wykidajlo2 Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 10:51
          Pewnie bez pomyślunku też zakazano stosowania azbesu i kazano usunąć
          parę milionów to eternitu z dachów. Zapewne też bez powodu wycofano
          benzynę z dodatkiem azydku ołowiu. A z aptek zniknęły krople
          Inoziemcowa (osobiście nie rozumiem tej decyzji, odjazd dawały
          znakomity).
          • roquefinette Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 12:58
            Dostałeś kiedyś raka od zjedzenia nienaturalnie prostego banana?
            Chyba glioblastoma multiforme.
            • wykidajlo2 Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 21:29
              Wiesz, ja już jestem w schyłkowej fazie życia zawodowego i
              biologicznego i mało co jest mnie w stanie przestraszyć (w końcu
              każdy musi na coś umrzeć). Zebrane przez całe życie doświadczenie
              nakazuje mi jednak zalecać innym, zwłaszcza młodym ostrożność i
              rozwagę. Gdy byłem dzieckiem, w cywilizowanym RFN sprzedawano lek
              uspokajający pod nazwą bodaj Thalidomid, polecany nawe kobietom
              ciężarnym. Po dziś dzień żyją jeszcze urodzone w latach 50.tych
              ofiary tego leku, pozbawione rąk, nóg a niekiedy wszystkich kończyn.
              Nie muszę dodawać, że przed dopuszczeniem do sprzedaży lek był
              gruntownie przebadany i uznany za całkiem bezpieczny. W tychże
              latach 50.tych zalecano u nas matkom, by odstawiały szybko dzieci od
              piersi i przestawiały "na butelkę". Ja i moja młodsza dobiegająca 60
              lat siostra nie mieliśmy pecha być chowani wg tychże zaleceń
              medycznych i jesteśmy jak na swoje lata zdrowi. Dodam jeszcze, że
              wychowywaliśmy się na wsi w warunkach urągających wszelkim zasadom
              higieny. Młodszy o 10 lat brat już się na nowe zasady załapał - ma
              bardzo silną alergię i astmę...Aha, wychowywał się w mieście, w
              czystości i z dala od zwierząt.
      • iceberg69 Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 11:03
        wykidajlo2 napisał:

        > Gdy byłem dzieckiem (50 lat temu) symbolem nowoczesności było DDT,
        > nawet w ramach odwszania sypano moim kolegom i koleżankom ze szkoły
        > włosy AZOTOXEM. Rolnikom NAKAZYWANO niszczyć stonkę tym preparatem,
        > który też w tamtych czasach przeszedł stosowne badania. Minęło 50
        > lat...

        Za Wikipedią:

        Obecnie DDT nie jest używany w krajach wysoko rozwiniętych z powodu jego
        trwałości i nagromadzania się w organizmach żywych. Wycofanie tego środka z
        użycia jest wyrazem zasady przezorności, gdyż do tej pory nie wiadomo w jaki
        sposób jego nagromadzenie w tkankach tłuszczowych wpływa na zdrowie ludzi. W
        krajach trzeciego świata w dalszym ciągu jest używany do walki z malarią.

        Nie udowodniono, że zakaz stosowania DDT wpłynął dodatnio na zdrowotność ludzi.
        Wiadomo natomiast że zakaz ten spowodował gwałtowny wzrost zachorowań na
        malarię. W Sri Lance w 1946 roku na malarię chorowały prawie 3 miliony ludzi, po
        zastosowaniu DDT liczba przypadków tej choroby spadła do zaledwie kilkunastu. Po
        wycofaniu DDT choroba powróciła i w roku 1969 chorowały na malarię ponad 2
        miliony mieszkańców Sri Lanki. Rocznie notuje się około 500 milionów zachorowań
        na malarię, z czego około 2 miliony kończą się śmiercią. Nie odnotowano
        natomiast ani jednego przypadku śmiertelnego na skutek nagromadzenia DDT w
        organizmie ludzkim.
    • puuchatek Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 10:38
      > to dlaczego do jasnej cholery 1 kg faszerowanej świństwem szynki
      kosztuje 10 x tyle co świnia? (...)

      Pewnie mniej więcej z tego samego powodu, dla którego gotowy stół kosztuje 10 razy więcej niż drewno, z którego został zrobiony. Myśleć, to nie boli.

      Nie ma ŻADNYCH, NAJMNIEJSZYCH NAWET dowodów na to, że GMO ma jakikolwiek szkodliwy wpływ na nasze życie czy zdrowie. Pseudoekologowie naoglądali się filmów science-fiction i horrorów w których ktoś wlewa do rzeki zawratość próbówki, a z 5 lat wyłazi z rzeki Godzilla.

      Każdy - KAŻDY - produkt, który pojawia się na naszym stole jest efektem manipulacji genetycznej. Taka pszenica, z jakiej dziś robi się chleb, nie istniała jeszcze kilkaset lat temu. Świnka, z której wykrawa się schabowego, to efekt setek lat chowu selektywnego i dobierania właściwych genów (nawet, jeśli jeszcze sto lat temu przeciętny hodowca nie miał o tym pojęcia).

      Co więcej - to właśnie GMO jest szansą na zmniejszenie nędzy i głodu w krajach trzeciego świata - wiadomo, że wystarczyłoby kilka lat pracy, aby wyhodować zboża bardzij odporne na suszę czy rosnące na gorszych glebach.

      Ale po co prawda? NIech sobie biedne murzynku umierają z głodu, nasi wspaniali ekologowie wytłumaczą im, że to lepsze niż jedzenie tego genetycznie zmodyfikowanego "świństwa".

      W imię durnej ideologii (bo o nic więcej tu nie chodzi) blokuje się coś, co mogłoby uratować życie wielu ludzi - tylko dlatego, że niewykształconym oszołomom "modyfikacja genetyczna" kojarzy się z filmami o szalonym naukowcu.
      • cor-tex GMO zywnosac zabija 01.12.07, 10:43
        Originally published April 10 2007
        Monsanto's GM corn MON863 shows kidney, liver toxicity in animal
        studies
        by David Gutierrez

        A variety of genetically modified corn that was approved for human
        consumption in 2006 caused signs of liver and kidney toxicity as
        well as hormonal changes in rats in a study performed by researchers
        from the independent Committee for Independent Research and Genetic
        Engineering at the University of Caen in France.

        • r.maszkowski a gdzie jest ten artykuł? 01.12.07, 11:34
          cor-tex napisała:
          > Originally published April 10 2007
          > Monsanto's GM corn MON863 shows kidney, liver toxicity in animal studies
          > by David Gutierrez

          Published - ale gdzie? Znalazłem mnóstwo miejsc ze wzmiankami o tym artykule,
          ale żaden nie podaje gdzie jest tekst.
          • rafvonthorn Re: a gdzie jest ten artykuł? 01.12.07, 12:29
            www.newstarget.com/021784.html
      • doktor_kidler Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 10:45
        >> Każdy - KAŻDY - produkt, który pojawia się na naszym stole jest
        efektem manipulacji genetycznej. Taka pszenica, z jakiej dziś robi
        się chleb, nie istniała jeszcze kilkaset lat temu. Świnka, z której
        wykrawa się schabowego, to efekt setek lat chowu selektywnego i
        dobierania właściwych genów (nawet, jeśli jeszcze sto lat temu
        przeciętny hodowca nie miał o tym pojęcia).<<

        BZDURA!!! Mylisz pojęcia. Nie wypowiadaj sie jesli sie nie znasz....

        A co do wpływu na zdrowie - juz zaobserwowano znaczny wzrost alergii
        u dzieci spozywających soje GMO...
        • maaac Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 10:57
          A w Polsce nie je się soi GMO, a też jest wzrost alergii u dzieci...
          Typowy błąd wnioskowania. Zbieżność czasowa dwóch czynników nie musi
          świadczyć o ich zależności ale np o tym że obydwa zależą od jakiegoś
          trzeciego czynnika.
          • doktor_kidler Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 11:02
            W Polsce się je soje GMO. Nie uprawia sie jej, a to inna sprawa.
            • maaac Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 11:10
              Je się jej tak dużo, że to ona wywołała u dzieci negatywne objawy?
              Masz jakieś poważne dane naukowe czy znów wywody jakiegoś następcy
              Daenikena?
              • doktor_kidler Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 11:24
                Jest to poparte badaniami naukowymi... Nie zacytuje ich teraz bo nie
                chce mi sie szukac, wiec musisz uwierzyc na słowo.
                To nie jest wynik ankiet matek z dziecmi przeprowadzanych w
                supermarketach.
                • maaac Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 12:54
                  > Jest to poparte badaniami naukowymi... Nie zacytuje ich teraz bo
                  > nie chce mi sie szukac, wiec musisz uwierzyc na słowo.
                  To nie jest udowodnione prawdziwymi badaniami naukowymi. "Nie
                  zacytuje ich teraz bo nie chce mi sie szukac, wiec musisz uwierzyc
                  na słowo."
          • sznicel4 Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 11:11
            > A w Polsce nie je się soi GMO, a też jest wzrost alergii u dzieci...
            (...)
            Z racji pracy jaką wykonuję coś Ci napiszę:
            Ty się popatrz co troskliwe mamusie wpychają dzieciom. Tony chipsów, bezsensowne
            rogaliki, dziesiątki frykasów, których sam wygląd nie zawstydził by dr oetkera
            czy innego knorra. No i paróweczki i reszta syfa za który dzieci zaprezentują
            nawet histeryczny występ w sklepie.
            Przeanalizuj to a potem dopiero pisz o alergiach u dzieci. O GMO wiem niezbyt
            wiele, stawiam jednak na to, że wśród tego co wymieniłem troszkę tergo by się
            znalazło. O chemii w tych dobrach nawet nie będę pisał.
            • maaac Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 11:19
              :) o widzisz. Z tym się zgodzę, że czynnikiem alergicznym jest zbyt
              dużo "chemii" w żywności. Następną sprawą jest
              szajba "aseptyczności" na codzień w domach.
              Dzieci zamiast co dzień spotykać się z alergenami od małego są
              chowane pod kloszem za to futrowane różnymi czynnikami które
              bynajmniej z naturalnym pokarmem mają mało wspólnego.
              Na ile skład chemiczny GMO jest inny w porównaniu do
              niemodyfikowanej żywności? Nie wiem. Jednak o tym to tu się nie
              rozmawia.
              Zwróć uwagę że Kapitan_Kirk zrobił z jednego koncernu swoich
              prywatnych "masonów". Wszędzie węszy ich wpływy, agentów, spiski.
              • maaac Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 11:22
                > Zwróć uwagę że Kapitan_Kirk zrobił z jednego koncernu swoich
                > prywatnych "masonów". Wszędzie węszy ich wpływy, agentów, spiski.
                Ups. Przepraszam Kapitana - oczywiście chodziło o doktor_kidler.
                • doktor_kidler Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 11:27
                  Bardzo mi milo... Rozumiem ze nie masz pojecia czym jest Monsanto.
                  Mowi Ci cos słowo 'lobbing'? Bo niewatpiwie ma to tutaj miejsce...
                  UE najlepszym przykladem.
                  • maaac Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 12:55
                    Różnica pomiędzy lobbingiem a wietrzeniem spisków jest spora, dawno
                    ją przekroczyłeś.
      • cor-tex Toksyczne soki i wina z GMO winogron 01.12.07, 10:48
        www.i-sis.org.uk/GMGrapevines_and_ToxicWines.php.
    • doktor_kidler Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 10:43
      Ludzie - przecież modyfikacja genetyczna a krzyżowanie i hodowla -
      to dwie osobne sprawy!!! Mierzi mnie taka ignorancja... Zywność
      zmieniała się przez tysiące lat - ale to nie mialo nic wspolnego z
      modyfikacjami. Proponje przeczytac sobie definicje GMO z
      odpowiedniej ustawy...
      • cor-tex Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 10:51
        Otoz to, ale platni agenci korporacji monsanto beda Polakom robic
        wode z mozgu przekonujac ich, ze trucizny sa zdrowe. Ciekawe, ze
        zaden korporacjonista nie spozywa zywnosci GMO.
        • pies_na_lewiznie Kaczki to żrą i jest im z tym dobrze! 01.12.07, 10:53
    • doktor_kidler Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 10:59
      >>Co więcej - to właśnie GMO jest szansą na zmniejszenie nędzy i
      głodu w krajach trzeciego świata - wiadomo, że wystarczyłoby kilka
      lat pracy, aby wyhodować zboża bardzij odporne na suszę czy rosnące
      na gorszych glebach.<<

      To jest kolejny mit... Zadna walka z ubóstwem... Rolnik decydujacy
      sie na uprawe GMO musi rokrocznie kupowac nasiona od koncernu
      biotechnologicznego... Nie moze sobie wykorzystac czesci plonow do
      wysiewu w nastepnym roku. Owszem, zaoszczedzi na pestycydach, ale
      znacznie wiecej wyda na nasiona. A Monsanto zarabia i o to chodzi.
    • hardy01 Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 11:01
      Panie premierze, panie ministrze środowiska - proszę napisać do Brukseli, że GMO
      zrujnują tereny chronione programem Natura 2000 to się odczepią!

      Nie możemy wpuścić nasion GMO, bo za kilka lat z powodu pylenia roślin nie
      będzie żadnej uprawy bez GMO - czy to nie jest ograniczenie swobodnego prawa
      wyboru? Nie chcę pszenicy z genami świni.

      A zresztą, co na to wegetarianie? W końcu ich główny składnik diety to soja, a
      soja to bodajże roślina najbardziej modyfikowana genetycznie. Czy zwierzęce
      geny im nie przeszkadzają? :D
      • chris30 Re: Genetyczny kłopot rządu 01.12.07, 11:35
        A jak powszechnie wiadomo, pyłki zatrzymują się na granicy, karnie
        poddają kontroli celnej i wracają, jeśli celnik tak każe. Zastanów
        się, hardy01, zanim coś napiszesz. Przypuszczam, że cały świat jest
        już pokryty roślinami GMO, tylko niektórzy zbijają kapitał na ich
        zwalczaniu, a inni na propagandzie. Ale płacenie za to kar do UE to
        byłby już szczyt idiotyzmu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka