Dodaj do ulubionych

Tequila Sheila

07.02.08, 20:58
o country będzie trochę później, bo teraz taki drobny wtręt co do
ostatniego weekenda
Dałem się mianowicie podpuścić imprezkowym zajawkom Koźlika i
próbując trochę nieudolnie naśladować jego zblazowany styl,
skorzystałem z tej alternatywy spędzania wolnego czasu. A wręcz
nawet pomyślałem, że zahacza to już o snobizm, gdy w bufecie
pojawiły się kawior, szampan i krakersy. Europejczykiem już jestem,
a tu chciałem być światowcem. A do tego po niezwykle okazyjnych
cenach, bo kawior za jedyne 6,60zł/50gr. Przystąpiliśmy więc do
degustacji, ale jakoś te specjały nie wzbudziły smakowej euforii. Po
bliższym przyjrzeniu się etykiecie okazało się, że zawartością
słoiczka jest ikra ryby lumpfish (cyklopetrus lumpus). I wszystko
stało się jasne - był to kawior dla lumpenproletariatu ! A po
głębszym zagłębieniu w temat okazało się, że po polsku ta ryba to...
zając morski ! Szampan zaś okazał się popłuczynami Sawietskoje
Igristoje. Dobrze, że chociaż krakersy nie były podrabiane.
Na szczęście mamy na podorędziu zawsze zgrzewkę zdrowych polskich
kartonów, przy których wymięka francuskie młode beaujolais noeveau.
Teraz się zaczeła prawdziwa kompsumcja. Nawet melanż lekki był.
Tylko z rana (przez jakiś czas) trochę migrenę mieliśmy. To pewnie
przez ten kawior. Też burżuazja wymyśliła. A ludzie - i wydawałoby
się , że mądrzy - mówili, że głowa boli od myślenia
Ostatni raz

I nie rozumiem dlaczego w Necie po jakimś artykule np. O Katyniu,
czy umieszczeniu u nas obronnej tarczy antyrakietowej większość
krytycznych komentarzy jest pisana bez polskich znaków
diakrytycznych. Czyżby zasiadali wówczas przed kompami wszyscy
etatowi (a może nie tylko) pracownicy sowieckich ambasad na świecie,
tylko nie mają odpowiednich klawiaturek ?
A z języczkami jest naprawdę bardziej dogłębnie i namiętnie
Może żeby lepiej zrozumieć sowiecką mentalność wypadałoby przeczytać
Zapiski oficera Armii Czerwonej Sergiusza Piaseckiego. Tylko należy
się wykazać pewną porcją cierpliwości, gdyż jest to niezwykle
poważna analiza, że wręcz nie nudna w swojej dociekliwości. Ale po
przebrnięciu przez pierwsze rozdziały atmosfera się rozrzedza i
nabiera lekkości
no bo z Ruskimi trzeba umić pić
Mimo to jedynym rozumianym w miarę przeze mnie językiem pozostaje
rosyjski, a : >Wa wriemia stojanki palzowatsia tualietom
waspraszczajetsia< z pociągowej toalety zapamiętam na zawsze

Ale i nasi mnie wczoraj zaskoczyli kopiąc piłkę. Gdy w 9 min.
włanczam a tu 1:0 dla naszych. Choć ci Czesi tak ciśli, że zaczęły
mnie ogarniać wątpliwości co do końcowego wyniku. Ponieważ miałem
zabłocone buty, to poszedłem je umyć z podświadomościę, że może
bpaść bramka. Noi i padła. Tylko że 2:0 dla naszych ! A Czesi jakby
chcieli nas zaganiać niczym psy gończe zakosami po całym boisku. A
nasi dali im mimo to skuteczny odpór. Nie to co kiedyś w Izraelu,
gdy powaliły ich skurcze na murawę (ciekawe jaką diagnozę wydałby w
tym wypadku prof. Gross?)

właśnie, a miało być o country...
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka