nie, nie... nie chodzi o sen Margott
mnie się za to przyśniło dziś takie coś:
był jakiś ślub, a ja byłam gościem, ale nie sama ceremonia, tylko już po, składanie życzeń
osób malutko, może kilkanaście, jakiś mój wujek, z tych co kojarzę, inni młodsi
do państwa młodych kolejeczka, a tu podano toast - tequila, a wewnątrz kielicha takie miniszlaneczki jak czubek małego palca z solą i sokiem z cytryny, więc jak wypiłam, to prawie je połknęłam
usiłuję wypluć to szkło, a tu mnie wołają do składania życzeń
panna młoda sama, małżonek się zdematerializował, wygląda trochę jak Slayerka, trochę jak Mayenna
podchodzę, a tu się okazuje, że ona każdemu wróży, czy tam przepowiada
i mówi do mnie "Jak zejdą śniegi, ukaże się owoc żywota twojego"
a ja jej coś tam "Wszystkiego dobrego, Kochana"
A Wam co się śniło?