daniel-3
05.03.08, 08:09
Kicz a'la ostatnie dzieło Wajdy - z nadziejami na Oscara. Reżyserzy
widać zajmują się bardziej polityką niż sztuką. Film niemiecki - to
pranie mózgów. Nikt z niemieckich widzów po obejrzeniu filmu nie
wie, jak to się mogło stać na terenie wód polskich i w pobliżu portu
Gdynia. I pewnie o to chodziło twórcom. Drugim - też bardzo ważnym
celem filmu - było pokazanie tragedii biednych wypędzonych niemców.
Założyć się można, że nasz obecny rząd urządzi spektakularną
promocję tego filmu - pewnie w Gdańskiej Olivii. A kto wie, może
także - w Sali Kongresowej - z udziałem - Eriki Steinbach, Wajdy,
przedstawicieli rządu i sejmu, ministra kultury. Zabroni się Wajdzie
i Zdrojewskiemu wnosić szale na swoich szyjach - ze względów
bezpieczeństwa.