trasat
21.03.08, 09:52
Pan Lis jest znanym człowiekiem. Może więc jako dziennikarz
zaprotestuje. Mógłby np. pojechać do Indii i przez granicę pomagać
Tybeańczykom. Albo spędzić święta pod ambasadą chińska (w namiocie z
odpowiednim transparentem). Bardzo nie podoba mi się obłuda tych
moralistów, którze oczekują od innych ofiary, a sami niczym nie
ryzykują. Może pan Lis ogłosi bojkot produktów korporacji
międzynarodowych (lub bardzo narodowych), które zarabiają w Chinach
na łamaniu praw człowieka.Trzeba coś samemy zrobić, a nie oceniać
innych. I odczepcie się tchórzliwi mężczyźni od pani Pyrek. Dla niej
rezygnacja z Olimpiady, to tak, jakby pan Lis zrezygnował z zawodu
dziennikarskiego. Moze to uczyni z odpowiednią motywacją.