Dodaj do ulubionych

Zabiłem rodziców. 27 lat później

01.04.08, 11:23
dobry tekst, przypomina mi się od razu "Zbrodnia i Kara". Są ludzie,
których okoliczności przerastają, potem jakaś agresja, potem
potęguje to kaca moralnego...To nie jest kraj dla kruchych i
zagubionych ludzi
Obserwuj wątek
    • katerina2 Re: Zabiłem rodziców. 27 lat później 01.04.08, 16:08
      chcialam powiedziec temu Panu Pawlowi, ze Bog mu przebaczyl, i ze go
      kocha, i ze naprawde ma duze poczucie humoru i milosc tak ogromna do
      nawroconych grzesznikow, ze nawet sobie tego nie umiemy wyobrazic.
      Badz teraz dobrym czlowiekiem, a wszystko bedzie dobrze.
      Pozdrawiam
      • tirri_smialek mały mesydż do paana pawła 01.04.08, 22:27
        panie pawle kochany! jak panu kolejny raz strzeli do głowy żeby
        kogoś zamordować, to proszę się najpierw trochę zastanowić. z góry
        dzięki!
        • spokojny.zenek Re: mały mesydż do paana pawła 01.04.08, 22:41
          O jakie inteligentnie dowcipne!
          • tetlian Nie zasługuje na przebaczenie 02.04.08, 19:36
            Gdyby zabił tylko ojca, to powinien mieć oczywiście szansę. Ale co zawiniła temu
            matka? Zamordował niewinną osobę, która przecież zawsze broniła przed ojcem. W
            takim przypadku skrucha nie pomoże.
            • michalng Re: Nie zasługuje na przebaczenie 03.04.08, 07:21
              Naprawdę uważasz ze są morderstwa "usprawiedliwione" i "nieusprawiedliwione" ?
              Ze skoro ojciec "zawinił" to to usprawiedliwia zabicie go ?
            • and_nowak Czyje? Czyje przebaczenie? 03.04.08, 17:32
              Najpierw należałoby zapytać o czyje przebaczenie chodzi. Ja mu nie wybaczę,
              ...bo nie mam czego. Facet zrobił straszną rzecz, ale nie mnie, nie mojej rodzinie.
              Rodzice mu nie wybaczą, bo nie żyją.
              Inni - no cóż, nie wiem.

              Myślę, warto tu przytoczyć postawę grecko-polskiej piosenkarki Eleni. Wybaczyła
              mordercy swojej córki. Facet odsiaduje wyrok, ale to jest całkowicie od Eleni
              niezależne.
              Jeszcze bardziej wstrząsający przypadek miał miejsce we Francji. Chłopak
              zamordował córkę. Podczas procesu rodzice córki - głęboko wierzący chrześcijanie
              poprosili sąd o szansę dla tego chłopaka. Żeby mógł z nimi zamieszkać! W pokoju,
              który się zwolnił po ich córce! Bo doszli do wniosku, że chłopak nigdy nie
              zaznał normalnego domu, miłości i chcieli mu dać tę szansę.
              Nie sądzę, żeby była to kpina, lub blef. To wymaga ogromnej siły duchowej, wręcz
              niewyobrażalnej.

              Żeby było jasne: niczego nie sugeruję. W/w historie nie sugerują żadnego
              rozwiązania, postawy, "właściwego zachowania" czy czegokolwiek W TYM PRZYPADKU.
        • janus9 Re: mały mesydż do paana pawła 02.04.08, 08:36
          this guy is a pure psychopath..........
          • nett1980 Re: mały mesydż do paana pawła 02.04.08, 11:15
            Psychopatia, to cierpienie duszy. W takim sensie, to moze i jest.
            Ale ludzie jakos inaczej to schorzenie wyobrazaja.
          • hajota Re: mały mesydż do paana pawła 02.04.08, 12:20
            Anglik z Kołomyi się odezwał...
            • janus9 Re: mały mesydż do paana pawła 02.04.08, 16:29
              przynajmniej wyrazil swoja konkretna opinie a nie pograzyl sie w
              glupich i bezowocnych twojego typu szyderstwach , zaadoptuj tego
              pana mieszka z rodzicami zony ? pewnie mu ciasno , pokaz
              swoj "humanizm"
              • janus9 Re: mały mesydż do paana pawła 02.04.08, 16:34
                Nawiasem mowiac kiedy ja sie rodzilem w Krakowie i spedzalem tam
                swoje blisko 30 lat ty marzyles o wycieczce do Krakowa ale mamusia
                nie dostala premi w PGR i nie pojechales.
                • ole16 Re: mały mesydż do paana pawła 03.04.08, 10:50
                  No, facet jest psychopatą, tyle, że Ty też byś nim został mając takich rodziców.
                  Jak się czyta historie dzieci, które zabiły rodziców, to zwykle człowiekowi
                  zaczyna być żal mordercy, a coraz mniej ofiary.
      • lilith.b Re: Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 12:48
        CO za głupie gadanie?! Co Ty bóg jesteś żeby wiedzieć, co kto komu przebacza?
        Skąd wiesz jakie ma poczucie humoru...urojenia jakieś masz?

        katerina2 napisała:

        > chcialam powiedziec temu Panu Pawlowi, ze Bog mu przebaczyl, i ze go
        > kocha, i ze naprawde ma duze poczucie humoru i milosc tak ogromna do
        > nawroconych grzesznikow, ze nawet sobie tego nie umiemy wyobrazic.
        > Badz teraz dobrym czlowiekiem, a wszystko bedzie dobrze.
        > Pozdrawiam

      • boulihacker Re: Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 12:56
        Ach, więc to Ty reprezentujesz Boga w tym rejonie galaktyki! Dobrze wiedzieć.
      • pisces Re: Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 14:40
        Nie rozumiem. Boga zabił, czy rodziców? Niestety, tam gdzie zaczyna
        się religia, tam kończy się rozum... Ten bandyta nigdy nie będzie
        normalnym człowiekiem. Przez ponad 30 lat praktyki nie
        spotkałem "nawróconego bandyty"! Moge tylko współczuć ludziom,
        którzy myślą inaczej, ale ich rozumiem. Po prostu nie mieli do
        czynienia z bandziorem...Resocjalizacja to
    • vilia Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 08:23
      A mnie przerazila postawa spowiednika. Zamiast zajac sie chlopcem,
      wyslac go do psychologa, osobiscie nadzorowac to ksiezulo lamie
      sekret spowiedzi i leci z tym problemem do tatusia. Oportunizm,
      glupota i lenistwo. Panie Pawle, Bog jest wszedzie, lecz najmniej go
      w sercach niektorych tak zwanych duszpasterzy.
      • ready4freddy Re: Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 09:24
        szczerze mowiac to akurat go rozumiem - gdyby gosc przyszedl opowiedziec o juz
        dokonanym zabojstwie, to faktycznie, tajemnica spowiedzi i takie tam
        kato-hipokryzje, ale w tym przypadku? kiedy mozna zapobiec zbrodni?
        • hecer Re: Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 10:59
          zapobiec zbrodni? ale ktorej????

          To ze zamordowal bylo konsekwencja tego, ze cale swoje zycie zyl
          dreczony i byl w tym dramacie calkowicie samotny.

          Nie twierdze ze nie jest psychopata. Byc moze jest. Ale on sie takim
          sam nie zrobil. To nie jego wina czy odpowiedzialnosc ze stal sie
          tym kim sie stal.

          On nie jest morderca, zostal stworzony morderca.

          Tylko dzieki samemu sobie nie popelnil kolejnych zbrodni. Tylko
          dzieki wlasnemu rozumowi i sumieniu jako dojrzaly czlowiek wybral
          inna droge. Nikt nad nim nie pracowal by go naprawic tylko on lapal
          kazda okazje i okolicznosc by sie zmienic - szukal w ludziach, w
          znakach, w opatrznosci, w kontaktach z innymi tego co by mu pomoglo
          sie zmienic.

          Nie wiem czy on sie zmienil na tyle by nie popelnic kiedys kolejnej
          zbrodni. Mysle ze on z tym zyje, z ta swiadomoscia. Ale trzyma sie
          mocno, trzyma sie od tego z daleka. Bardzo bym chcial zeby pozostal
          niezlomny do konca, nawet gdy "bedzie ciezko". On mowi jak "latwo"
          wyszedl na prosta, za latwo. Mozna sie obawiac, ze gdyby mialo
          byc "trudno" on znow popadnie w szalenstwo. Mam nadzieje ze wobec
          niepowodzen znajdzie w ludziach, w Bogu, w opatrznosci wsparcie. I w
          samym sobie.

          Jest jednym z nas, najego miejscu moglby byc inny czlowiek. Kazdy z
          nas, normalnych ludzi jest ofiara i morderca, tylko roznie
          obciazonym przez okolicznosci, wychowanie i poczucie winy. Mam
          nadzieje ze on w to bedzie wierzyl dalej, ze jest jednym z nas, bez
          wzgledu na to czy ludzie okaza mu dobro czy zlo. Bo kazdego z nas
          stac i na jedno i na drugie.

          Ten czlowiek wiele wycierpial i wiele cierpi. Nie mieszalbym
          Raskolnikowa - on zamordowal dla siebie, on mial dom i kochajaca
          rodzine, matke i Dunie. On popelnil zbrodnie dla siebie. Ten
          czlowiek, Pawel, popelnil zbrodnie w wyniku tego jak zostal
          wychowany. On popelnil zbrodnie z milosci - z pustki ktora narastala
          w wyniku jej braku, z powodu odebrania mu mozliwosci kochania. Kto
          nigdy nie doswiadczyl milosci, jak moze kochac? Jak dziecko
          wychowane bez milosci, ktore odczuwa jej naturalna potrzebe a jest
          jej systematycznie pozbawiane, moze kochac normalnie? On chcial
          kochac lecz ta potrzeba milosci spotykala sie z przesladowaniem. Ale
          nauczyl sie kochac pozniej, nauczyl sie sam. Ma te potrzebe. Mam
          nadzieje ze w ludziach zawsze bedzie umial odnalezc sposob na
          realizacje tej potrzeby, chociaz czasem ludzie potrafia byc tak
          okrutni ze widzac potrzebe milosci szydza z niej.

          Dla mnie ten czlowiek jest pod wieloma wzgledami piekniejszy i
          normalniejszy od innych, ktorzy maja jakby mniejsza potrzebe
          milosci, mimo ze jej zaznali od innych. Dlatego ma niezwykle ciekawa
          osobowosc, bardzo wrazliwa. Ma szalenie ludzka - w najlepszym tego
          znaczeniu - nature. W jego naturze dominuje bowiem potrzeba milosci
          silniejsza od krzywdy. Wielu ludzi na jego miejscu poddaloby sie a
          on walczy, by poczucie krzywdy i winy nie odebralo mu milosci.
          • jerry21 Re: Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 11:33
            inteligentny i wrazliwy komentarz - chyba najblizszy prawdy.
            pozdrawiam
            • noise213 cukierkowy 02.04.08, 13:02
              jerry21 napisał:

              > inteligentny i wrazliwy komentarz - chyba najblizszy prawdy.
              > pozdrawiam

              cukierkowy
          • janus9 Re: Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 16:44
            Ale kobiecy BS. Boze gdyby swiatem rzadzily kobiety ......
      • listek86 Re: Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 11:18
        Złamanie tajemnicy spowiedzi jest najpowazniejszym pogwalceniem zasad
        koscielnych, ktore natychmiastowo prowadzi do ekskomuniki takiego ksiedza.
        Dlatego nie chodze do spowiedzi, wole wyspowiadac sie swojemu przyjacielowi niz
        obcemu facetowi w sutannie. Bohater tej historii przejawia powazne zaburzenia
        osobowosci i nadaje sie od dawna do leczenia psychiatrycznego. Kruchy i
        delikatny jest umysl ludzki.
        • jerry21 Re: Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 11:35
          tzw. psychiatrzy to dopiero maja umysly -nieuleczalne
          • listek86 Re: Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 12:01
            Urwales sie z bajki Hanny Barbery Jerry. Psychiatrzy sa takimi samymi ludzmi jak
            my. Z tym wyjatkiem ze sa lekarzami. Skad takie dziwne stereotypy w ludziach i
            lęk przed wiedzą, z lenistwa ?
            • jerry21 Re: Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 12:21
              lek przed jak wiedza ?
              • listek86 Re: Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 13:06
                Jerry, skad sie w was biora te wszystkie stereotypy ? z kim przystajesz takim
                sie stajesz ? psychiatrzy maja nieuleczalne umysly ? to za wytlumaczenie
                problemu, to jest wasze lenistwo umyslowe i rozprzestrzenianie idiotycznych
                stereotypow, jak zab Cie bedzie bolal to co zrobisz, sam go wyrwiesz ? pozdrawiam
          • eti.gda Re: Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 12:13
            jerry21 napisał:

            > tzw. psychiatrzy to dopiero maja umysly -nieuleczalne
            Nic dziwnego.
            Z kim przestajesz, takim się stajesz.
            Z czym robisz, tym się zmażesz.
      • patriot1 Re: Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 15:50
        sorrry,ale jesteś chyba głupia delikatnie mówiąc.ksiądz,tak naprawdę
        zrobił co do niego należało.powiedział ojcu,że jego syn chce go
        zabić-ojciec mógł zrobić z tej wiedzy użytek,ale nie zrobił,bo w
        takie rzeczy trudno uwierzyć.równie dobrze księżulo mógł iść z tym
        na policję-milicję,ale nie chciał szkodzić młodemu gościowi.
        a swoją drogą dziwna rzecz-starczyło mu odwagi na zabicie
        rodziców,ale siebie,jak planował,juz nie potrafił skrzywdzić.pic na
        wodę panie Pawle.dobrze pan wykombinował z tą morfiną.odsiedzieć 7
        lat za podwójne morderstwo to naprawde fart.
        nic do pana nie mam i nie rzucę kamieniem,choć nikogo nie
        zamordowałem,ale ta pana wielkodusznosc w przebaczeniu rodzicom to
        już przesada.wielka(ps.sam wychowałem sie w rodzinie,gdzie rodzice
        nie mieli czasu dla dzieci,nie bawili sie z nami,nie brali na kolana-
        harowali od rana do nocy.ja im też wybaczam,bo robili to także dla
        mnie i nie mieli takich powojennych losów jak pana ojciec chociażby)
    • iskiereczka.mruga piękna, straszna opowieść 02.04.08, 08:28

      w Panu jest wiele prawdy o naszym marnym rodzaju

      jak pięknie i strasznie jest wiedzieć, że nic nie jest proste

      żyjmy
      • noise213 Re: piękna, straszna opowieść 02.04.08, 13:11
        z tym gościem jest coś 'nie tak', a nie z jego rodzicami.
        Jak można było napisać artykuł w takim tonie?!?!
        Przecież ten człowiek jest mordercą! coś mu się ubzdurało i zabił rodziców, a dziennikarz nie potępia tego!!
        To jest skandal!
        W tym artykule wystąpiło oczyszczenie mordercy w wyniku przeintelektualizowania czynów!
        No i potem są komenatrze w stylu:

        > w Panu jest wiele prawdy o naszym marnym rodzaju
        > jak pięknie i strasznie jest wiedzieć, że nic nie jest proste
        > żyjmy

        Przecież to jest Monty Python w czrnym wydaniu!!!!
        • boulihacker Re: piękna, straszna opowieść 02.04.08, 13:15
          Prosty człowieku, to za trudna lektura dla Ciebie jest.
          • noise213 Re: piękna, straszna opowieść 02.04.08, 13:37
            sam jesteś prosty
            dlaczego za trudna? doskonale rozumiem w czym rzecz!

            i nie obrażaj ludzi, bo lek. medycyny NA PEWNO nie jesteś.
            • ole16 Re: piękna, straszna opowieść 03.04.08, 10:57
              noise213 napisał:

              > dlaczego za trudna? doskonale rozumiem w czym rzecz!
              >
              Właśnie nie rozumiesz skoro piszesz, że z jego rodzicami było wszystko O.K.
              Ojciec był całkowicie porąbany, a matka pozwoliła, żeby zniszczył syna, więc też
              nie była bez winy. Pozdrawiam.
        • g.suss Re: piękna, straszna opowieść 02.04.08, 14:14
          > Przecież ten człowiek jest mordercą! coś mu się ubzdurało i zabił rodziców, a d
          > ziennikarz nie potępia tego!!
          > To jest skandal!
          > W tym artykule wystąpiło oczyszczenie mordercy w wyniku przeintelektualizowania
          > czynów!

          Może poproś kogoś, kto skończył podstawówkę, czym się różni wywiad od artykułu.
          • g.suss Re: piękna, straszna opowieść 02.04.08, 14:16
            *poproś kogoś, kto skończył podstawówkę, żeby Ci wyjaśnił, czym się różni wywiad
            od artykułu.
        • mark.parker Re: piękna, straszna opowieść 02.04.08, 21:25
          Zadaniem dziennikarza nie jest potępianie swego rozmówcy. Jak widać na tym forum
          - nie brak "potępiaczy", choć jest też kilka osób ogarniętych empatią.

          Ja widzę to tak: rodzice wychowali sobie kalekie, zestresowane dziecko. Lodowaty
          ojciec, który to dziecko pognębiał, ilekroć miał okazję, despota podejmujący
          jako jedyny decyzje w domu, nie dał temu dziecku szansy stać się człowiekiem
          niezależnym. Nadopiekuńczość matki miała pewnie niwelować skutki postępowania
          ojca, ale prawdopodobnie przyczyniła się do tego, że dziecko znajdowało się na
          huśtawce emocjonalnej i dostało od tego wariacji. W domu nie miało prawa o nic
          pytać, więc się w końcu zbuntowało. A jednak chłopak czuł potrzebę powiedzenia
          spowiednikowi o swoich zbrodniczych myślach, lecz zamiast pomocy spotkał się ze
          zdradą.
          Traktowałbym ten wywiad m.in. jako przestrogę pod adresem rodziców: oto, do
          czego może doprowadzić przemoc psychiczna w domu czasami przejawiająca się w
          postawie wyniosłego despoty. Czy wiecie, że znakomita większość seryjnych
          morderców pochodzi z domów nacechowanych przemocą? Ich pierwszymi ofiarami są
          najczęściej słabsze istoty - muchy, motyle, żaby, jaszczurki, psy i koty. To na
          nich odciska się gwałt zadawany dziecku w domu. To dlatego grzeczne z pozoru
          dziecko potrafi ni stąd, ni zowąd rzucić się z pięściami na słabszego
          rówieśnika w piaskownicy i bez powodu go skatować. Ale powód jednak istnieje - w
          warunkach domowych.
          "Paweł" zapłacił i dalej płaci cenę swego wychowania i występku.
          Odpowiedzialność za swe czyny ponosi sam, ale przy ocenie tego przypadku nie
          można ignorować wszystkich zaszłości. Ja osobiście wierzę w to, że odkrył na
          nowo B-ga i jestem przeświadczony, że B-g mu wybaczył, bo wierzę, że B-g jest
          Wielkim Miłosierdziem, a nie Wielkim Prokuratorem obojętnym na szloch dochodzący
          do Niego z ziemskiego padołu. Zbyt często widzimy w B-gu jedynie karzącą rękę
          Sprawiedliwości, a zbyt rzadko - kochającego, troskliwego Ojca. Nie twierdzę, że
          zbrodni nie należy piętnować i karać, ale wierzę, że B-g potrafi podnieść
          każdego z nas z upadku. Na tym też polega Jego Sprawiedliwość. Daje każdemu z
          nas szansę poprawy. Każde z nas, Jego dzieci, przychodzi na świat golusieńkie i
          takie też stanie przed Nim. Mam gorącą nadzieję, że uczynki "Pawła" do końca
          życia zrównoważą jego zbrodnię i w dniu Sądu stanie przed Panem dusza człowieka,
          która - jak dusza każdego z nas - ma na swoim koncie plusy i minusy

          noise213 napisał:

          > z tym gościem jest coś 'nie tak', a nie z jego rodzicami.
          > Jak można było napisać artykuł w takim tonie?!?!
          > Przecież ten człowiek jest mordercą! coś mu się ubzdurało i zabił rodziców, a d
          > ziennikarz nie potępia tego!!
          > To jest skandal!
          > W tym artykule wystąpiło oczyszczenie mordercy w wyniku przeintelektualizowania
          > czynów!
          > No i potem są komenatrze w stylu:
          >
          > > w Panu jest wiele prawdy o naszym marnym rodzaju
          > > jak pięknie i strasznie jest wiedzieć, że nic nie jest proste
          > > żyjmy
          >
          > Przecież to jest Monty Python w czrnym wydaniu!!!!
    • winka53 Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 08:34
      Nie potepiam,bo co to byl za DOM i RODZINA...?
      Gdzie bylo miejsce dla dziecka...?Sprawy tak sie potoczyly...ze bylo
      nieuniknione Nieszczescie...to byla tylko kwestia czasu
      i...okolicznosci,zal mi tego czlowieka.Wierze jednak,ze umie z tym
      zyc,nie ma innej mozliwosci.
      DOM bez Milosci-samo ZLO.
      • and_nowak A ja tak 02.04.08, 08:51
        winka53 napisała:
        > Nie potepiam,bo co to byl za DOM i RODZINA...?
        > Gdzie bylo miejsce dla dziecka...?Sprawy tak sie potoczyly...
        > ze bylo nieuniknione Nieszczescie...

        Chyba żartujesz! Zabił ojca, bo go nie przytulał i nie puszczał na rower??? W
        takiej sytuacji osiemnastolatek się wyprowadza z domu. Albo kończy szkołę i
        rozpoczyna własne życie.

        Zabił matkę CHYBA (sam nie wie) dlatego, że uznał jej dalsze istnienie za
        niepotrzebne ???

        Ten facet powinien być izolowany i tyle. Może znowu dojść do "budujących"
        wniosków i np. skrócić ziemską wędrówkę swoim teściom.
        A może w tej opowieści z samochodem jednak jest "ziarno prawdy", tylko teraz pan
        synalek próbuje do tego dorobić jakąś psychologiczną otoczkę ?
        • bardu Re: A ja tak 02.04.08, 09:34
          > takiej sytuacji osiemnastolatek się wyprowadza z domu.
          A gdzie miał się wyprowadzić? Myślisz, że tak jak dzisiaj wziął gazetę,
          zadzwonił na numer z ogłoszenia i wynajął mieszkanie? Otóż - do Twojej
          wiadomości - na wynajęcie mieszkania w tamtych czasach nie starczała średnia
          pensja. 18-latek nie miał szans zarobić nawet średniej pensji. Więc nie zabieraj
          głosu w sprawach, o których nie masz pojęcia.
          • hollowcat w tamtych czasach było wyjście 02.04.08, 09:44
            studia, wojsko, ucieczka za granicę i pewnie jeszcze parę innych.
            • pszeszczep666 Re: w tamtych czasach było wyjście 02.04.08, 10:23
              jacy mądrale. normalnie powinniście doradzać zagubionym nastolatkom
              • and_nowak Re: w tamtych czasach było wyjście 02.04.08, 10:34
                pszeszczep666 napisał:
                > jacy mądrale. normalnie powinniście doradzać zagubionym nastolatkom

                Nie. Powinniśmy zrozumieć zagubionego nastolatka, który zabił ojca za rower i
                matkę za nic. W końcu to normalne zagubienie.

                Wiesz, nie tylko ten gościu miał nieciekawe dzieciństwo. Jednak rzadko który
                robi to co on - sam widziałeś - jakieś trzy osoby w Polsce.
                • spoleczenstwoobywatelskie Re: w tamtych czasach było wyjście 02.04.08, 10:46
                  Wiesz nawet najciekawsza historie mozna splycic do jakiegos waskiej
                  i cieniutkiej warstwy i wyjdzie nam teza ktora akurat sobie
                  upodobalismy:) po pierwsze nie rower, tylko z jego slow wynika ze
                  przez 18 lat byl poddawany roznego rodzaju szykanom i przemocy
                  psychicznej! cale jego dziecinstwo to strach!
                  W takiej sytuacji w normalnym czlowieku narasta gniew, powoli, saczy
                  sie kroplami, ale nie ma swojego ujscia. Dokladnie to opisal ten
                  czlowiek, bal sie ojca jak diabla i nie byl nawet w stanie sie
                  odwazyc na zwykla rozmowe w obszarach uznawanych za tabu w tej
                  rodzinie. Uwazal sie za "zlego czlowieka" i w swojej aktywnosci
                  religijnej upatrywal drogi do oczyszczenia i przemiany. Uwazal ze to
                  on jest winny jego sytuacji rodzinnej jak klasyczny dzieciak.
                  18 lat strachu, nienawisci do siebie i zapewne pozniej w okresie
                  dorastania w stosunku do ojca.
                  Co do tego ze zabil matke. Klasyka. To sie czesto zdarza. Zabojca w
                  takich sytuacjach kieruje obawa ze ta bliska osoba sobie nie
                  poradzi, bedzie dla niej tragedia jak pozostanie przy zyciu, wiec
                  zabiera ja ze soba. Zaden wybitny motyw.

                  A czlowieka bardzo latwo jest zaszczuc nie uzywajac ani odrobiny
                  przemocy. Wystarczy chlod, zapedzenie w kozi rog, pozbawienie
                  perspektyw i presja.
                  • egzystencjalne_znuzenie Re: w tamtych czasach było wyjście 02.04.08, 12:02
                    W podobnej sytuacji byl pewien bliski mi chlopak. Juz prawie zatopil
                    siekiere w glowie ojca, po 23 latach ciaglej krytyki, bicia, braku
                    poszanowania, bicia i upodlania matki przez satrape rodzinnego. 23
                    lata tlumil, by w koncu wybuchlo.
                    Mial ten bufor jednak, ze kochala go matka, starsze siostry. W
                    ostatniu przeblysku reka odmowila ojcobojstwa.
                    Ten zas mial tylko proznie uczuciowa dookola, troche go rozumiem.
                    Bierzcie pod uwage, ze mowa jest o nastolatku, a nie o facecie pod
                    50. Nalezy tez zauwazyc, ze sam nie chcial miec dzieci, bal sie ze
                    nie umie byc ojcem.
                    • adomas Re: w tamtych czasach było wyjście 02.04.08, 12:49
                      Ja rozumiem tego człowieka.
                      Myślę, że każdemu skonfliktowanemu z rodzicami przychodzą czasami złe myśli do
                      głowy. A on wziął narkotyk który pozbawił go hamulców i po prostu te myśli
                      zrealizował. Potem już sam fakt spowodował kolejne nieodwracalne zmiany
                      emocjonalne. Możliwe że budowa mózgu też sprzyjała tej zbrodni, może miał
                      uszkodzony układ limbiczny lub źle rozwinięty. Czy to było wrodzone czy było
                      efektem złego wychowania to już teraz nieważne, ale ciekawe.
                      To że go rozumiem nie oznacza oczywiście że go pochwalam. Jednak nie życzę mu
                      źle. Myślę że się sam ukarał najbardziej jak można.
                      • and_nowak Re: w tamtych czasach było wyjście 02.04.08, 16:59
                        adomas napisał(a):
                        > Ja rozumiem tego człowieka.
                        Ja nie do końca. Bardziej rozumiem Hitlera. Co bardziej istotne: Obu nie
                        pochwalam, obu nie usprawiedliwiają okoliczności zewnętrzne.

                        > Myślę że się sam ukarał najbardziej jak można.
                        Wydaje mi się, że właśnie nie. Obawiam się, że jest to psychopatycznie zaburzona
                        osobowość.
                        Ktoś tu pisze o narkotykach - z całym szacunkiem wydaje mi się, że to ściema i
                        oszustwo. Mające na celu znalezienie motywu. Nie wierzę, że wziął pierwszy raz,
                        nie wierzę, że za pierwszym razem nie bardzo wiedział co bierze, ale wiedział
                        jak. I w domu była morfina. A pokój był zamykany latami - tylko akurat wtedy tam
                        wszedł i morfina była na wierzchu. TERE FERE!

                        Dodajmy do tego kolejne wizyty za kratkami - "trochę wydawał na siebie". A może
                        wcale nie trochę ? A może przyznawał się jako jedyny podejrzany ?


                        Tak w ogóle to przypomina mi się historia młodego człowieka z Łodzi - on właśnie
                        jechał na morfinie i zabił rodziców. Może to ta sama historia zniekształcona w
                        trosce o personalia jej bohatera ? W końcu sam powiedział że takich jest w
                        Polsce 2-3 osoby. Tamten zabił, bo ...rodzice zmusili go do studiowania
                        medycyny, a on podobno nie chciał. Skończył medycynę, zaczął pracę i ćpanie
                        szpitalnej morfiny.
                        • bravia13 Re: w tamtych czasach było wyjście 02.04.08, 18:52
                          Wcale nie w Lodzi! To zdarzylo sie w Gliwicach (ul.Barlickiego)
                          Zamordowany ojciec to moj byly kolega z pracy.
                          Jego obraz przedstawiony w artykule przez Pawla
                          absolutnie nie pasuje do rzeczywistosci.A znalem Go ladnych pare lat.
                          Przyjaznilismy sie (troche). Nikt z nas nie mogl w to uwierzyc co
                          sie stalo!
                          • rakunica Kolega z pracy 03.04.08, 02:07
                            To charakterystyczne - ludzie w pracy, wsrod kolegow, na zewnatrz - sa inni niz
                            jako domownicy. Maja inne role do spelnienia na zewnatrz rodziny i calkiem inne
                            - wewnatrz. Z jednej roli moga wywiazywac sie znakomicie, z drugiej niekoniecznie.

                            Zimny dom, brak dobrych kontaktow emocjonalnych w rodzinie, wsrod najblizszych,
                            brak zycia rodzinnego i silnych zyczliwych wiezow z innymi - to podloze do
                            wyhodowania dzieci-frustratow, nieszczesnikow rozsiewajacych dalej to zlo.

                            Anna Kozlowska
                  • and_nowak Re: w tamtych czasach było wyjście 02.04.08, 17:05
                    spoleczenstwoobywatelskie napisał:

                    > Wiesz nawet najciekawsza historie mozna splycic do jakiegos waskiej
                    > i cieniutkiej warstwy i wyjdzie nam teza ktora akurat sobie
                    > upodobalismy:)

                    Przyjmuję krytykę. Spłyciłem, zasugerowałem się czyjąś wypowiedzią i spłyciłem.
                    Tak czy inaczej ów terror psychiczny nie był terrorem, a raczej nieprzyjemną
                    obojętnością. Nieodzywanie się przez rok (czy to w ogóle prawda ?) to nawet nie
                    jest powód do nerwicy, a cóż dopiero szaleństwo i czy zabójstwo. Myślę że
                    najbardziej popapranym osobnikiem w tej rodzinie był właśnie on, a nie ojciec,
                    czy matka. Znam wiele rodzin, gdzie auto było święte, a słowo ojca było
                    decydujące. I zdarzały się długotrwałe "ochłodzenia stosunków" między ojcem a
                    synem (trudne charaktery). I NIGDY nie słyszałem w nich o przemocy.


                    > A czlowieka bardzo latwo jest zaszczuc nie uzywajac ani odrobiny
                    > przemocy. Wystarczy chlod, zapedzenie w kozi rog, pozbawienie
                    > perspektyw i presja.

                    Nie każdego człowieka. Ale - znowu mi powiesz, że spłycam - chłód i kozi róg to
                    trochę za mało by zabić. Za mało dla człowieka normalnego. Charaktery
                    psychopatyczne reagują inaczej, vide słynny amerykański test z nieznajomym na
                    pogrzebie.


                    • tooz Re: w tamtych czasach było wyjście 02.04.08, 23:11
                      and_nowak napisał:
                      > Przyjmuję krytykę. Spłyciłem, zasugerowałem się czyjąś wypowiedzią i spłyciłem.
                      > Tak czy inaczej ów terror psychiczny nie był terrorem, a raczej nieprzyjemną
                      > obojętnością. Nieodzywanie się przez rok (czy to w ogóle prawda ?)

                      No wlasnie... a zastanowil sie ktorys z tych wielce wspolczujacych pieknej historii itp itd czy facet wogole mowi prawde? Czemu niby wszyscy uwierzyliscie ze jest dokladnie tak jak ten koles mowi? Uzyjcie pomyslunku troche...
                • jasminowo Re: w tamtych czasach było wyjście 02.04.08, 11:32
                  and_nowak napisał:

                  > >
                  > Nie. Powinniśmy zrozumieć zagubionego nastolatka, który zabił ojca
                  za rower i
                  > matkę za nic. W końcu to normalne zagubienie.
                  >
                  Normalne jest, że rodzice mają jakieś zasady, że uczą dzieci, że
                  nie wszystko im wolno. Ale nie jest normalne, że ojciec nie odzywa
                  się do syna przez rok. To jest koszmarna deprywacja. Przemoc
                  psychiczna. Wczoraj oglądałam reportaż o chłopcu, który popełnił
                  samobójstwo w wyniku poniżenia jakiego doświadczył od kolegów i
                  grona pedagogicznego. W jedno popołudnie podjął decyzję i zakończył
                  życie. I wszyscy są za nim. Mówią - rozumiem, to straszne. Ale gdy
                  latami ktoś poddawany jest przemocy psychicznej - nie znajdują się
                  słowa zrozumienia. Nie usprawiedliwienia, po prostu zrozumienia...
                  >
              • kkrolewna Re: w tamtych czasach było wyjście 03.04.08, 06:54
                dokladnie to samo chcialam powiedziec:
                JACY WY K*RWA JESTESCIE WSZYSCY MADRZY
          • and_nowak Re: A ja tak 02.04.08, 10:22
            bardu napisała:
            > A gdzie miał się wyprowadzić?
            Hotel robotniczy, wojsko, milicja, kopalnia, , akademik, stancja, pokój w
            kamienicy, inne.

            > Więc nie zabieraj głosu w sprawach, o których nie masz pojęcia.
            Mam pojęcie, to ty nie masz pojęcia, że tak można było. Ceny z tamtych lat
            również pamiętam.
          • wylly77 Re: A ja tak 02.04.08, 11:53
            Hmmm.....To fakt,inne czasy itp.Ale nikt mi nie powie ze 7 lat
            więzienia za podwójne morderstwo to słuszna kara,jakimkolwiek by ten
            człowiek nie był.Jezeli byłoby to nieumyślne spowodowanie śmierci to
            ok ale nie w sytuacji gdy popełniono je z premedytacją.Nie życzę
            temu facetowi zle,dostał drugą szansę więc niech ją dobrze
            spożytkuje,niech nie narzeka na małe zarobki,niech się cieszy że
            żyje.
            • iw78 Re: A ja tak 02.04.08, 14:04
              wylly77 napisał:

              >Nie życzę temu facetowi zle,dostał drugą szansę więc niech ją
              dobrze > spożytkuje,niech nie narzeka na małe zarobki,niech się
              cieszy że żyje.

              Może jeszcze powienien za darmo pracować, co?

              ......................................
              Zanurz się głębiej– tam, gdzie nie zrani Cię pustka złudzeń...
          • janus9 Re: A ja tak 02.04.08, 17:09
            Wiec rzeczywiscie lepiej ze zabil dwoje zamiast sie gdzies tulac.
      • ready4freddy Re: Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 09:26
        powiedz, ile masz lat? mam nadzieje, ze bardzo niewiele i jeszcze z tego
        wyrosniesz. ida twoim tokiem "rozumowania" w co drugiej, albo chociaz co
        trzeciej rodzinie dochodziloby do zbrodni. pomysl chwilke.
      • noise213 eeeeeee...??? 02.04.08, 13:33
        a nie przyszło Ci na myśl, że ten człowiek źle ocenił swoją rodzinę?
        on jest psychopatą i nie potrafił wyciągnąć zdrowych wniosków.
        Wydawło mu się, podkreślę, wydawało, że wszyscy są przeciwko niemu. Psychika nie wytrzymała i zabił.
        W szkole nie miał kolegów - to skutek jego psychopatii, a nie wina rodzców.
    • allspice Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 08:51
      Niesamowita historia,tragiczna aż do bólu. I to wszystko za sprawą
      ludzi,którzy nie powinni byc rodzicami:(.
      • michalng Re: Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 08:58
        > Niesamowita historia,tragiczna aż do bólu. I to wszystko za sprawą
        > ludzi,którzy nie powinni byc rodzicami:(.

        Przeraża jak łatwo ludzie po przeczytaniu krótkiego artykułu szybciutko znajdują
        winnych.
        • pietruszewskih Re: Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 09:06
          Fragment z "The New York Times":
          "Jack Unterweger, zwany w Austrii "Kurierem wiedeńskim", był
          seryjnym mordercą, który
          zabił 12 kobiet. Był też świetnym manipulatorem. Kiedy trafił do
          więzienia, napisał kilka
          powieści, sztuk teatralnych i wierszy. Dzięki temu stał się
          ulubieńcem wiedeńskich
          intelektualistów, którzy doprowadzili do jego zwolnienia. Po wyjściu
          z więzienia Unterweger
          zabijał nadal, i co więcej, pisał o tym reportaże."

          P.S. Pozostaje mieć nadzieję, że ten artykuł nie tatchnie jakiegoś
          nastolatka do swojej "życiowej" decyzji.
          • bravia13 Re: Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 19:05
            Trzeba bylo dodac, ze ow Unterweger popelnil w wiezieniu
            samobojstwo.
            Ktos ze strazy dostarczyl mu sznur.
        • noise213 o, to to! 02.04.08, 13:41
          o, to to!!
    • wissenwertes Katolicki psychopata. 02.04.08, 09:04
      Typowo katolickie, wytlumaczyc sobie, ze to inni sa winni.
      • noone13 Re: Katolicki psychopata. 02.04.08, 09:29
        Puknij się w czoło, gościu.
        Potem się puknij jeszcze raz, a potem zasuwaj do kościoła i módl się, żebyś na takiego czuba nie trafił.
      • kaz-oo Re: Katolicki psychopata. 02.04.08, 09:29
        Taka postawa nie dotyczy jedynie katolików. To jest obecnie zjawisko bardzo
        typowe - szukanie winy w otoczeniu, środowisku, okolicznościach, a nie w sobie,
        własnych zaniedbaniach, zaniechaniach, złej woli, lenistwie itd.
        • rumpa Re: Katolicki psychopata. 02.04.08, 10:30
          Jak mialam 9 lat chcialam popełnić samobójstwo żeby nie przeszkadzać
          rodzicom. Marzyłam o tym stojąc w oknie 11 pietra. Nie bili mnie.
          Było pusto i nienawistnie w domu - myslałam że to przeze mnie.
          Tu nie chodzi o to że nie chodził na rower- to symbol - tu chodzi o
          kompletny brak kontaktu - życie w zamknietym pudle najeżonym
          kolcami.
          a co do wyprowadzenia się - rodzice przygotowują dziecko do tego
          przez całe życie - i dlatego dziecko sie wyprowadza - to nie twoja
          zasługa, nie ty byłeś taki dzielny - oddaj honor swoim starym
          którzy całe lata cie uczyli jak sobie radzic - dziecko poddane
          kontroli i pozbawione kontaktu sie tego nie uczy. Poza tym - matka -
          jak ją nieszczęśliwą zostawić z ojcem ??? Ja mu akurat wierzę. Sama
          mam czarne dziury gdy nie wiem co robic albo nawet wiem że czegos
          nie powinnam ale robie.
          Wiesz ja myslę że nawet sobie takiej trupiarni nie potrafisz
          wyobrazić, bo nawet w pijackim domu jest wiecej życia i kontaktu z
          druga osobą niż w czyms takim, bo domem tego nazwać nie można -
          innymi słowy kaz- ooo: brak stosownych doswiadczeń, brak wyobraźni i
          brak umiejętnosci czytania ze zrozumieniem - bo on nigdzie nie
          powiedział że jest niewinny - a twoje widzenie świata jest jeszcze
          bardziej smutne niż przecietnego katolika- bo mimo przejęcia
          "szukania winy w sobie" zapomniałeś o miłości i zrozumieniu, które
          są podstawą tej religii - poczytaj sobie Ewnagelie. Życzę Ci abys
          stanał twarzą w twarz z sytuacja która cie przerasta kompletnie -
          może wtedy zmądrzejesz.
          Ja wolę szukać w sobie nie winy - ale rozwiazania sytuacji. Jak
          zaczynam szukać winy to albo mi się życ odechciewa albo zaczynam
          nienawidzić cały swiat. Mimo że teoretycznie "wina moja".
          Acha, mnie sie udało uciec bo wyszłam za mąż a starzy dzieki bogu
          sie rozwiedli, więc napiecie zmalało , gdy miałam 11 lat, a więc
          przed najgorszym wiekiem. Potem mialam czas na leczenie - i dopiero
          teraz mając 33 lata - wychodze na prostą. Przetrwałam dzięki
          psychoterapii i mężowi - ale nie chce myslec co by było gdybym
          musiała dłużej życ miedzy parą milczących i wrzeszczących wrogów, co
          by było gdybym była chłopakiem i czuła sie tak bezradna i
          beznadziejna i jeszcze prała sobie mózg w oazie czy czymś takim- bez
          moxliwosci wyrażenia gniewu na bieżąco - co oczywiscie powoduje
          narastanie napiecia ?
          I miała wsparcie w literaturze pokazujacej jak mężczyzna radzi sobie
          z gniewem - przemocą. Zauważ że kobieta - cierpi w milczeniu. I
          gdyby kiedy mialam 22 lata zrealizowała do końca moja małą akcje -
          to pewnie takie kaz -oo wydaliłoby z siebie tekst o
          "własnych zaniedbaniach, zaniechaniach, złej woli, lenistwie itd."
          Coś Ci powiem Kaz-oo - to nie moja zasługa że nie zabiłam nikogo -
          ani siebie ani nikogo innego - po prostu czara sie nie przelała
          wtedy kiedy ja NIE POTRAFIŁAM i nawet nie wiedziałam w jakim
          kierunku szukać tego "potrafienia" - z niej odlewać. Łez - nie tylko
          moich.
          ty sobie nawet nie potrafisz wyobrazić jak to jest gdy człowiek sie
          stara ale nic mu nie wychodzi, jest ciagle gnojony i nie wie co robi
          źle, bo " sam powinienieś wiedziec", a kiedy inni szukaja już
          własnych rozwiazań, on nie szuka, bo nie potrafi - (tak jak dziecko
          z zasłonietymi od urodzenia oczami nie widzi)- bo nikt go nie
          nauczył … uczyc się. Bo cokolwiek zrobił - było źle albo
          niezauważone.
          Wiesz ludzie czasem postepują w sposób przynoszący złe skutki,
          czasem tragiczne - ale wiesz co - przeważnie i tak najlepiej jak
          potrafią.
          ale ty najwyrazniej uważasz że czlowiek siedzi na kanapie, oglada
          taniec z gwiazdami i se mysli - to dzisiaj albo se zabije kogoś albo
          pozbieram kase na WOŚ - najlepiej rzuce monetą!
          Ale może poprawiłaś sobie humor.
          Może dzieki temu swojemu postowi, w lepszym nastroju , spojrzysz
          nieco łaskawiej na żebraka, u niego jedno pogardliwe spojrzenie
          mniej nie przeleje czary goryczy i nie rąbnie butelką w łeb kumpla -
          może te twoje dwa zdania uratowały komus życie.
          Efekt motyla.
          Dla malo inteligentnych - nie piszę że dwie krople przelewające
          wspomnianą czarę zabijają - woda jak leci to po calości.Tylko czasem
          dwu kropel brak. Może lepiej tu z tym dzbanem połaczyć przykład
          :))))
          • kaz-oo Re: Katolicki psychopata. 02.04.08, 10:50
            Rumpo chyba źle mnie zrozumiałaś. To co napisałam nie odnosiło sie do treści
            artykułu, a do stwierdzenia mojego przedmówcy o katolikach i do pewnej ogólnej
            tendencji.
            Jeśli obrzucenie mnie inwektywami i przypisanie mi tego czego ani nie
            napisałam, ani nawet nie pomyślałam poprawiło Ci nastrój i choć trochę pomogło,
            to się cieszę. I nie mam żalu o skrajnie niesprawiedliwą ocenę i
            mega-nadinterpretację moich słów. Pozdr.
            • rumpa Re: Katolicki psychopata. 02.04.08, 11:58
              Typowo katolickie, wytlumaczyc sobie, ze to inni sa winni.

              to był pierwszy post

              potem twoja odpowiedź

              Taka postawa nie dotyczy jedynie katolików. To jest obecnie zjawisko
              bardzo
              typowe - szukanie winy w otoczeniu, środowisku, okolicznościach, a
              nie w sobie,
              własnych zaniedbaniach, zaniechaniach, złej woli, lenistwie itd.

              Acha czyli po prostu zaprotestowałas przeciwko czepianiu sie jakos
              szczególnie katolików a nie że ogólnie popierasz takie podsumowanie
              tej szczególnej sprawy.

              W takim razie - Bardzo Przepraszam.

              Myslałam że dotyczy to artykułu.
              Aczkolwiek dalej twierdzę że większość ludzi postepuje najlepiej jak
              potrafi i takie podsumowanie ich wysiłków jest dla nich bardzo
              krzywdzące.
        • pszeszczep666 Re: Katolicki psychopata. 02.04.08, 10:30
          Teoretycznie to własnie katolicyzm powinien skłaniać do poszukania winy w sobie. Z moich obserwacji wynika jednak, że to tylko czysta teoria. własćiwie zastanawiam się po co tym ludziom to całe chrześcijaństwo, skoro, nic, kompletnie nic z tego tak naprawdę nie stosują w życiu.
          • rumpa Re: Katolicki psychopata. 02.04.08, 12:03
            To sa własnie efekty szukania w sobie winy - wtedy źle się czujesz i
            zaczynasz nienawidzieć cały świat.
            Zamiast tego można próbować zrozumieć o co biega, jak i dlaczego
            postepować żeby nie krzywdzić siebie i innych - żeby sie lepiej czuć.
            I uwierzyć że nawet jak zrobisz źle, to po protu byłeś bezsilny - ze
            złosci albo braku wiedzy albo rozpaczy. I że można natępnym razem już
            postapić lepiej. Tylko tyle i aż tyle.
            • pszeszczep666 Re: Katolicki psychopata. 02.04.08, 13:11
              no jasne, zgadzam się,że nie o to chodzi, to jest druga skrajność, która mają do zaoferowania, albo "jestem do niczego, grzesznik, nic tylko się biczować" albo "wszystko przez innych , żydów, liberałów i dzisiejszą młodzież".
              • rumpa Re: Katolicki psychopata. 02.04.08, 13:16
                bo to sa zwykli ludzie i sami maja pod kopułą … różnie
                może powrót do źródeł?
                są nieco bardziej racjonalne tak bym powiedziała
                chociaż jestem niewierząca
      • and_nowak Europejski, biały, męski, polski - jaki jeszcze ? 02.04.08, 17:53
        wissenwertes napisał:
        > Typowo katolickie, wytlumaczyc sobie, ze to inni sa winni.

        Co w tym typowo katolickiego ?
        Mea maxima culpa - o to ci chodziło ?
    • marcowsky Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 09:26
      Opis zbrodni jest najbardziej niesamowity.I tez mnie naszla taka
      refleksja-a jak Pawel znowu postanowi zrobic "porzadek" z jakimis
      dwiema zlymi wg niego osobami.
      • jmanek Robin Chłód normalnie 02.04.08, 09:37
        no i prosze oddawał pieniądze innym.. tylko troche sobie wziął,
        zreszta to byłą zachodnia firma to im ukraśc to nie grzech przecież
        Bóg wybaczy... nieważne, że żone miał co tam żóna przecież żeniłem
        się z nią nie po to żeby mięć dzieci bo Bóg zabrania dzieci..i
        rozwodu też to wolałem ukraść i już sie samo rozwiązało...
        Kobieta która z nim jest teraz powinna iść do psychologa... jest
        chora tak samo jak on, straciła kontakt z rodziną
        najbliższą...oklamuje ich, zataja fakty... no i nie zauważyła, że on
        z nią jest tylko dlatego, że pewnie myślał, że tym razem Bóg, do
        ktorego zwrócił się przez spowiednika ileś lat temu tym razemj
        jednak rozwiąże sprawe za niego,a tu tymczasem niespodzianka i Bóg
        znowu umył ręce...
      • slawek73 Re: Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 09:37
        Psychopata i tyle. Nie rozumiem po kiego grzyba ktokolwiek chce
        gadac z tym czymś. W końcu znowu kogoś zaszlachtuje i tyle z tej
        jego skruchy pozostanie. Bydlę i tyle.
      • jasminowo Re: Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 10:47
        Niezależnie od niebezpieczeństwa manipulacji czytelnikami - i tak
        nie dowiemy się czy tak jest czy nie. Czytamy i myślimy (łudzę się).
        A ja myślę nad poczuciem winy. Za dobrze wiem jak to jest czuć się
        winnym, złym dzieckiem, złym człowiekiem. Dopiero jako dorosła osoba
        zrozumiałam, że nie jestem zła. Kto nie przeżył nie wie...
        Oczywiście nie usprawiedliwiam, ale i bohater artykułu też nie...
        Przysłowiowy nóż w kieszeni mi się otwiera kiedy czytam o zachowaniu
        spowiednika lub psychologa...
        Co do płatów czołowych - faktycznie, dziś nauka umożliwia
        zrozumienie niektórych zachowań właśnie poprzez analizę czynności
        tychże płatów. Osoby psychopatyczne mają zaburzoną ich czynność. To
        nie usprawiedliwianie lecz wyjaśnianie niektórych zadziwiających
        zachowań. I dlatego warto świadomie wychowywać nasze dzieci,
        ponieważ właśnie ta część naszego mózgu rozwija się w dzieciństwie.
        Rodzice ucząc dzieci zachowań empatycznych, odpowiedzialnych
        stymulują właśnie tę część mózgu.
        Pozdrawiam Pana Pawła i życzę stabilnego życia. Myślę, że dalsza
        część życia będzie lepsza.
    • ob.laden prawidłowo zinterpretowaliście tekst Pawka 02.04.08, 09:33
    • orliczanka Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 09:37
      Jedno jest pewne - ten czlowiek powinien miec regularny kontakt z
      psychologiem... Jego tlumaczenia i uzasadnienia sa co najmniej
      przerazajace... A te "piki" w wyniku ktorych postepuje w sposob dla
      siebie samego niezrozumialy nie sa na pewno przejawem zdrowia
      psychicznego. Chcialabym mu zyczyc powodzenia, ale po prostu czasem
      czlowiek nie jest w stanie poradzic sobie sam z wlasna psychika.
    • hollowcat Winny jest on i tylko on. 02.04.08, 09:39
      Jest mordercą i tyle. Zamordował z zimną krwią swoich rodziców! Tu nie można się wytłumaczyć, nie ma żadnego ale. Mówienie, że to wina rodziców lub księdza niczego nie zmieni - tylko pokazuje że ten człowiek jeszcze nie zrozumiał co zrobił.

      Ja jestem ateistą, ale nigdy nikogo bym nie zabił, nawet nie miałem takich myśli - a tu gorliwy katolik, minstrant, oazowiec zabija najbliższych bo byli "źli i niedobzi". Coś tu nie tak...
      • pietruszewskih Re: Winny jest on i tylko on. 02.04.08, 10:00
        Niewielu ludzi myśli, jak ty.

        Kiedy czytałem ten wywiad przypomniał mi się wpis Rafała
        Ziemkiewicza na jego blogu. Tytuł: "Pocałujta Krakowiaka". Oto jego
        fragment:
        "25 lat więzienia w praktyce oznacza, że wyjdzie już po kilku
        latach. W końcu stać go na dobrego „papugę”, a całe to państwo jest
        po jego stronie. A już zwłaszcza tzw. elity. Mędrkowie w gazetach
        wypisują przy każdej możliwej okazji, że, jak to ujął oberautorytet,
        jeśli ktoś popełnił przestępstwo, to to jest jego tragedia, jego, a
        nie nikogo innego. To wina społeczeństwa. To myśmy zawiedli. I nie
        łudźmy się, że mnożenie kar cokolwiek da. Represywność prawa to
        droga donikąd. Trzeba pozytywnej wizji. Trzeba „krakowiaka”
        zrozumieć, pokochać, przytulić i pocałować.

        A ten facet – słuchajcie – po prostu nami wszystkimi gardzi.

        I, prawdę mówiąc, ma rację."

        Często sobie zadaję pytanie: po co skazuje się na 25 lat więzienia?
        Chyba tylko w tym celu, żeby zaspokoić lud. Gdyby od razu zasądzono
        siedem lat, byłby szum. A tak, sprawa przycichnie, lud zapomni i po
        siedmiu latach można gościa wypuścić.
        • ready4freddy Re: Winny jest on i tylko on. 02.04.08, 11:48
          cos pomyliles. moze i ten grafoman ma racje co do "Krakowiaka", ale zupelnie to
          nie pasuje w tym przypadku. ten facet nie jest, ze tak to ujme, zawodowym
          przestepca. "Krakowiak" i owszem. zabojstwo jest zabojstwem, ale czym innym jest
          np. zabojstwo kochanka zony w afekcie, a czym innym zastrzelenie jakiegos
          zupelnie obcego czlowieka na zlecenie, za pieniadze - i tez inaczej chyba sadza
          takie przypadki.
        • and_nowak Re: Winny jest on i tylko on. Pewnie że tak 02.04.08, 17:42
          1. Guzik mnie obchodzi opinia red. Ziemkiewicza nt. Krakowiaka.

          2. Piszesz:
          > Często sobie zadaję pytanie: po co skazuje się na 25 lat więzienia?
          Nie rozumiesz prostej rzeczy: Zwolnienie warunkowe jest jedyną "marchewką",
          która może skłonić więźnia do poddania się resocjalizacji. Wiem, u nas to
          zazwyczaj fikcja, ale wcale nie zawsze. Często to sam więzień ciężko pracuje na
          dobre zachowanie. W ten sposób nie tylko udaje lepszego - przyzwyczaja się do
          bycia innym. Później na wolności podobnie - jest na próbie.
          Przy okazji: w niektórych krajach podaje się "widełki", np. od 15 do 25 lat. I
          wtedy tacy jak ty nie czują się oszukani, że 25 lat, to może być krócej.


          W przypadku tego faceta nie mógł wyjść po 7 latach, jeżeli dostał 25.
      • zx22aw Re: Winny jest on i tylko on. 02.04.08, 11:55
        mysle ze nie umiesz czytac ze zrozumieniem sensu. widac to chocby na najprosszym
        przykladzie : ty piszesz o zamorodowaniu z zimna kriwa, tymczasem w tekscie jest
        o narkotykach mowa (morfina)
        innych rzeczy, bardziej subtelnych tez nie zrozumiales. inteligencja ponizej
        sredniej krajowej.
        • wylly77 Re: Winny jest on i tylko on. 02.04.08, 12:18
          zx22aw napisał:

          > mysle ze nie umiesz czytac ze zrozumieniem sensu. widac to chocby
          na najprosszy
          > m
          > przykladzie : ty piszesz o zamorodowaniu z zimna kriwa, tymczasem
          w tekscie jes
          > t
          > o narkotykach mowa (morfina)
          > innych rzeczy, bardziej subtelnych tez nie zrozumiales.
          inteligencja ponizej
          > sredniej krajowej.


          Jasne,za to Ty inteligencją błyszczysz.Już wcześniej facet myślał o
          popełnieniu tej zbrodni więc wytłumaczenie że morfina i
          nieświadomość jest marne.Wiesz jak działa morfina???Byłeś(aś)kiedyś
          pod wpływem tego antybiotyku???Ja byłem i wiem jak działa.A
          morderstwo popełnine z premedytacją,takie są fakty.I 7 lat to żadna
          kara za takie wykroczenie.Niech się Paweł teraz cieszy życiem bez
          żadnych narzekań.
          • michalng Re: Winny jest on i tylko on. 02.04.08, 12:54
            > Wiesz jak działa morfina???Byłeś(aś)kiedyś
            > pod wpływem tego antybiotyku???Ja byłem i wiem jak działa.

            A czy aby teraz nie jestes pod wpływem działania jakiegoś "antybiotyku" panie
            znawco morfiny ?
            • wylly77 Re: Winny jest on i tylko on. 02.04.08, 13:07
              michalng napisał:

              > > Wiesz jak działa morfina???Byłeś(aś)kiedyś
              > > pod wpływem tego antybiotyku???Ja byłem i wiem jak działa.
              >
              > A czy aby teraz nie jestes pod wpływem działania
              jakiegoś "antybiotyku" panie
              > znawco morfiny ?

              Hahahahaha no jasne że jestem.

              Boże widzisz i nie grzmisz.
              • michalng Re: Winny jest on i tylko on. 02.04.08, 17:34
                To uważaj ;)
                antybiotyki: zażywasz - przegrywasz :P
                • wylly77 Re: Winny jest on i tylko on. 02.04.08, 23:33
                  No cóż niestety czasami trzeba po nie sięgać,tym bardziej gdy ból
                  bardzo doskwiera.Czyli cóż rzec.....chyba przegrywam.:)
      • boulihacker Re: Winny jest on i tylko on. 02.04.08, 13:19
        > Ja jestem ateistą, ale nigdy nikogo bym nie zabił, nawet nie miałem takich myśl
        > i - a tu gorliwy katolik, minstrant, oazowiec zabija najbliższych bo byli "źli
        > i niedobzi". Coś tu nie tak...

        Co, świat się okazał bardziej skomplikowany niż sądziłeś? A to ci niespodzianka...
        • noise213 bredzisz 02.04.08, 13:47
          bredzisz
      • vivincia Re: Winny jest on i tylko on. 02.04.08, 15:17
        Więc dla katolików bycie porządnym człowiekiem to obowiązek, a dla
        ateistów akt dobrej woli??
        • kkrolewna Re: Winny jest on i tylko on. 03.04.08, 07:04
          BINGO
    • tomi3 Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 09:49
      Szkoda, że na takich ludzi nie ma kary. Ten człowiek powinien dostać karę
      śmierci i ta kara powinna być na nim wykonana.
      • egzystencjalne_znuzenie Re: Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 12:25
        A i bardzo dobrze, ze mozesz tylko poklepac w klawiature, a nie
        prawo stanowic. Chociaz to i tak za wiele.
      • michalng Re: Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 12:58
        Wczasach kiedy sądzono tego pana karę śmierci w Polsce orzekano, mimo to sąd nie
        zdecydował sie na taki wymiar kary.
      • boulihacker Re: Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 13:20
        I jeszcze końmi powinni go włóczyć i ze skóry na gorąco obdzierać. To by mu
        pokazało.
    • petrucio Bohater! Prawdziwy Bohater gazety Wyborczej!!! 02.04.08, 09:55
      Qrva mać! To jest tak chore, ze az brak slow. Wyborcza z mordercy
      robi bohtera, inteligenta, wrazliwca, ale wszystko, co tylko dotyczy
      kosciola w tym tekscie to patologia. No i oczywiscie to, ze morderca
      byl wychowany w rodzinie "katolickiej". Tyle z katolicyzmem i dobrym
      rozumieniem nauk kosciola miala ta rodzina wspolnego co te niby 90%
      Polakow deklarujacych sie jako wierzacy katolicy obecnie. Obmierzly
      tekst.
      • pietruszewskih Re: Bohater! Prawdziwy Bohater gazety Wyborczej!! 02.04.08, 10:06
        Normalka. Mąż tłamszonej kury domowej będzie w GW zwolennikiem
        Korwina-Mikke, konserwatysta - ukrytym zboczeńcem, przestępca -
        ofiarą, kapuś - autorytetem.
        • and_nowak Re: Bohater! Prawdziwy Bohater gazety Wyborczej!! 02.04.08, 10:29
          pietruszewskih napisał:

          > Normalka. Mąż tłamszonej kury domowej będzie w GW zwolennikiem
          > Korwina-Mikke, konserwatysta - ukrytym zboczeńcem, przestępca -
          > ofiarą, kapuś - autorytetem.

          Może jakieś przykłady?

          Bo jak na razie mam jeden: Kapuś J.R.Nowak, niesłusznie zwany profesorem, jest
          autorytetem w Radiu Maryja i Naszym Dzienniku.
          Ale to inna gazeta. ;-)

          W GW był Maleszka, ale go zdjęli z funkcji redaktora jak się okazało, że donosił.
      • and_nowak Nie zabijaj posłańca 02.04.08, 10:26
        Rolą gazety jest opisywanie rzeczy CIEKAWYCH, a nie DOBRYCH. Gdyby facet był
        zwykłym ojcem rodziny, to nikogo by to nie obchodziło. Ciekawe było i jest co
        czuje człowiek, który zamordował swoją rodzinę. W artykule jest jedynie jego
        (jednostronna) relacja, ale absolutnie nigdzie nie jest powiedziane, że autor w
        jakikolwiek sposób przychyla się do ocen bohatera artykułu, lub się z nim
        solidaryzuje.
        I dobrze, bo to bardzo nieprzyjemny typek (mówię o bohaterze).

        Cechą ludzi ograniczonych jest, że utożsamiają posłańca z treścią wiadomości. Że
        jeżeli ktoś prezentuje opinię Iksińskiego, to na pewno go popiera.
        • petrucio Szkoda pisac. 02.04.08, 11:36
          Pewnie nie slyszales o dowcipie, gdy trzech biegaczy bieglo i trzeci
          zostal ogloszony tym, co zajal zaszczytne trzecie miejsce. Pewnie
          nie wiesz, ze mozna by ten artykul napoisac tak, by postac mordercy
          rodzicow byla bardziej jednoznacznie przedstawiona? I ze Wyborcza
          piszac na poczatku ze to "on wybacza" przekracza wszelkie granice
          normalnosci? I ze w Wyborczej nalezy pisac tak, by dokopywac
          rodzinie i kosciolowi. To pewnie sa wedlug ciebie wymysly? Nie sa.
          Poczytaj sobie w Rzepie z ostatniej soboty o sytuacji mezczyzn w
          Szwecji i jak mozna manipulowac faktami. To wlasnie zrobila Wyborcza
          w rzeczonym artykule. A autorka napisala go tak, by zwyrodnialca
          przdstawic w jak najlepszym swietle. I buy dokopac kosciolowi. To
          oczywiste dla kazdego choc troche inteligentnego czytelnika, ale nie
          dla ciebie. Szkoda.
          • wylly77 Re: Szkoda pisac. 02.04.08, 12:23
            petrucio napisała:

            > Pewnie nie slyszales o dowcipie, gdy trzech biegaczy bieglo i
            trzeci
            > zostal ogloszony tym, co zajal zaszczytne trzecie miejsce. Pewnie
            > nie wiesz, ze mozna by ten artykul napoisac tak, by postac
            mordercy
            > rodzicow byla bardziej jednoznacznie przedstawiona? I ze Wyborcza
            > piszac na poczatku ze to "on wybacza" przekracza wszelkie granice
            > normalnosci? I ze w Wyborczej nalezy pisac tak, by dokopywac
            > rodzinie i kosciolowi. To pewnie sa wedlug ciebie wymysly? Nie sa.
            > Poczytaj sobie w Rzepie z ostatniej soboty o sytuacji mezczyzn w
            > Szwecji i jak mozna manipulowac faktami. To wlasnie zrobila
            Wyborcza
            > w rzeczonym artykule. A autorka napisala go tak, by zwyrodnialca
            > przdstawic w jak najlepszym swietle. I buy dokopac kosciolowi. To
            > oczywiste dla kazdego choc troche inteligentnego czytelnika, ale
            nie
            > dla ciebie. Szkoda.


            I dobrze,skopać tą chorą pasożytniczą instytucję.
        • kiczkis Nie zabijaj posłańca - i nie manipuluj ordynarnie 02.04.08, 12:22
          and_nowak napisał:
          (...)
          > Cechą ludzi ograniczonych jest, że utożsamiają posłańca z treścią
          > wiadomości. Że jeżeli ktoś prezentuje opinię Iksińskiego, to na
          > pewno go popiera.
          ========================================

          Cecha zas manipulatorow - i to oddelegowanych lub wynajetych -
          jest "zaklinanie rzeczywistosci"(formowanie) stosownie do potrzeb
          pryncypalow-hegemonow..

          Czym innym jest PRZEKAZYWANIE informacji, a zupelnie czyms innym
          jest przetworzenie tej "informacji" w smierdzący pasztet
          i "wciskanie" naiwnym jako wytwornego i pachnącego dania..

          Oczywista iz ci z wydrenowanym mozgowiem, przyzwyczajeni do jedzenia
          informacyjnego gowna i tego, ze za nich mysla me(n)dia - w tym i
          GWybiorcza - "kupią" taki smierdzący wytwor natychmiast i bez
          zastrzezen - zeby nie wiem jak byl smierdzący.. manipulacyjny i
          naiwny..
          Wazne ze bedzie spelnial kilka niezbenych warunkow - w tym
          stymulacje warunkowych odruchow na okreslone bodzce(w tym GNIOCIE sa
          to bodzce-hasla: - "kosciol".. "RODZINA".. - "kontrast miedzy
          pozytwna matka i negatywnym ojcem").. I spelnia! - Motloch
          zareagowal bezblednie!! - Plec zenska NATYCHMIAST byla pelna uczucia
          i milosierdzia, zas "psy Pawlowa" bezblednie rozpoznaly wlasciwy
          trop - "kosciolowy" - etc..

          Tobie zas pozostaje wykonywac swoja robote, czyli NEUTRALIZ<OWAC
          wypowiedzi takich jak ja (o ile potrafisz tym razem..)
          • adomas Re: Nie zabijaj posłańca - i nie manipuluj ordyna 02.04.08, 12:53
            A jaka jest w tym twoja rola, jesteś szambonurkiem co chce naprawić
            oczyszczalnię ścieków czy co?
            Czy masochistą?
            W tym co napisałeś jest dużo racji,
            ale które media w Polsce są teraz obiektywne?
            Jedni przeginają pałę w lewo a drudzy w prawo. I nawzajem się oskarżają o
            manipulowanie czytelnikami. GW wydaje mi się normalniejsza od Naszego Dziennika.
            Czyżbym uległ praniu mózgu? Wolę wierzyć że nie.
          • and_nowak Właśnie: nie manipuluj 02.04.08, 17:15
            Artukułu nie uważam za dobry, choć sam temat - wypowiedź mordercy - jest ciekawy.

            G*wno w nim jest, a nie manipulacja. Tacy jak ty wszędzie widzą manipulację,
            wszędzie widzą agentów, lub bezmyślnych zmanipulowanych matołów. Nie mam zamiaru
            ci udowadniać, że myślę, dokumentować wykształcenia, ani IQ. Jako katolik nie
            dostrzegam w tym tekście ŻADNEGO - powtarzam - ŻADNEGO ataku na Kościół.
            Ja również wiem, że rozwodnik nie dostanie rozgrzeszenia, jeżeli pozostaje w
            związku, wiem, że rozgrzeszenie przysługuje każdemu kto żałuje za grzechy -
            choćby były wielkie jak góra. Artykuł nie nowego w tej sprawie nie wniósł.
            Pokazał popapraną rodzinę, psychopatycznego osobnika, który zabił rodziców.
            Ojciec - rozwodnik, on - niewierzący. Gdzie tu atak ???

            Nie obrażaj dyskutantów zarzucając im naiwność, brak inteligencji itp. - to nie
            obserwacja, tylko obelga.
          • and_nowak kichkis - z jednym masz rację! 02.04.08, 17:59
            Z jednym muszę (CHCĘ!) przynać ci rację:
            W odpowiedzi na artykuł odezwało się dużo - nazwijmy to - "ekstemistów"
            nastawionych przeciwko Kościołowi, próbujących dokopać katolikom.
            Są tacy sami jak ty! Tylko ty siedzisz po drugiej stronie barykady.

            Jak Michnik skrytykował Żydów - pluliście na Michnika i jego ...związki z
            Niemcami. Jak psychopata był (a był?) ministrantem - to plujecie na Kościół.
            Byleby pluć na znienawidzoną osobę/instytucję.

            Jedni z jednej, drudzy z drugiej. Najgorzej mają ci, którzy nie obrzucają nikogo
            g*wnem. Są atakowani przez obie strony.
            Stanowimy przedmurze ...obrotowe (Słonimski)
        • patriot1 Re: Nie zabijaj posłańca 03.04.08, 09:34
          nie masz racjii w tym sensie,ze autor artukułu kreuje rozmowę
          zadając np.pytanie mordercy rodziców:czy wybaczyłeś już rodzicom?
          czyli,choć wprost nie komentuje to już sam wydźwięk tego wywiadu
          jest jednoznaczny.w dodatku nie ma tam mowy o faktach.są tam tylko
          jednostronne wynurzenia dorosłego człowieka na temat atmosfery jego
          rodzinnego domu. ja mam troje rodzeństwa i każde z nas inaczej
          pamięta "fakty" z lat dzieciństwa.może Paweł był wrażliwym
          chłopakiem i mocniej odbierał to co dla innych było by chlebem
          powszednim,jednak czy naprawdę wrażliwy chłopak zabija ojca i
          matkę,a później zdaje się"mieszka" ze zwłokami?jeszcze później
          okrada innych,niszczy swoje małżeństwo(też jego jednostronna relacja
          i znów robi z siebie ofiarę).jeśli faktycznie ma coś z tymi płatami
          (gdzie jest dokumentacja o której wspomina i która niby zaginęła) to
          nie tylko powinien się leczyć,ale powinien być pod nadzorem jako
          recydywista -w sumie mniej dostał za zabójstwo rodziców niż za
          pospolite przestępstwa-wszak nie wiadomo kiedy znowu coś
          mu"piknie"jak sam to nazywa i czy pod wpływem tego pikania nie
          będzie znowu jakiejś ofiary.autor artykułu powinie być nieco
          bardziej staranny i przynajmniej próbować skonfrontować to co mówi
          Pawełek z rzeczywistością
      • sorrowandsadnessremains Dla kogo ten denny artykuł? 02.04.08, 11:22
        Dla takich psycholi jak jego bohater? Może zróbcie wywiad jeszcze z paroma
        więźniami, bo o ile wiem to w więzieniu nie ma nikogo, kto jest lub czuje się winny.

        A ta próba ukazania siebie w pozytywnym świetle przez pryzmat katolickiej
        rodziny z ojcem, który nie potrafi wychować syna jest marna... Strach, niedługo
        dowiemy się że człowiek nie tylko rodzi się gejem, ale i mordercą.
        • eti.gda Re: Dla kogo ten denny artykuł? 02.04.08, 12:11
          sorrowandsadnessremains napisała:

          > Dla takich psycholi jak jego bohater? Może zróbcie wywiad jeszcze
          z paroma
          > więźniami, bo o ile wiem to w więzieniu nie ma nikogo, kto jest
          lub czuje się w
          > inny.
          >
          > A ta próba ukazania siebie w pozytywnym świetle przez pryzmat
          katolickiej
          > rodziny z ojcem, który nie potrafi wychować syna jest marna...
          Strach, niedługo
          > dowiemy się że człowiek nie tylko rodzi się gejem, ale i mordercą.

          A wiesz, że takie teorie pojawiały się w XIX wieku, kiedy to na
          podstawie pomiarów czaszki usiłowano dowodzić, że ten czy ów ma
          skłonności przestępcze czy homoseksualne(co było równoznaczne, gdyż
          jeszcze w XX wieku homoseksualizm był uaważany za przestępstwo i
          surowo karany)? I że teorie te zostały odgrzane przez nazistów i
          nawet obecnie są przypominane przez różnych pseudonaukowców
          i "ałtorytety" w rodzaju Waldemara Łysiaka, niegdyś świetnego
          pisarza?
      • rumpa Re: Bohater! Prawdziwy Bohater gazety Wyborczej!! 02.04.08, 12:25
        To się w końcu zdecyduj

        Tyle z katolicyzmem i dobrym
        > rozumieniem nauk kosciola miala ta rodzina wspolnego co te niby
        90%
        > Polakow deklarujacych sie jako wierzacy katolicy obecnie.

        Ale to są własnie katolicy a kościół jest Powszechny - znaczy tworza
        go ludzie i ci ludzie tacy są że … co tu dużo mowić - problem na
        problemie i problemem pogania. Orzą jak możą i tyle - chcą dobrze, w
        wiekszosci, ale często jest tak że intencje dobre a wykonanie do d…

        to może mi wyjasnisz jak, skoro taka jest twoja opinia o 90%
        katolików, jak powyżej, ci ludzie maja tworzyć cos dalekie od
        patologii a bliskie prawdziwemu Kosciołowi?
        Bo to trochę jak zaklinania komunistów że idea dobra tylko ludzie do
        kitu i wszystko psują i nie wolno szkalować i my nic nie rozumiemy.


      • houha Re: Bohater! Prawdziwy Bohater gazety Wyborczej!! 02.04.08, 19:25
        to czy to katolik czy nie gowno mnie to obchodzi. co jest smieszne a do tego
        straszne to to jak teraz qrwa robia z takiego smiecia swietego. powinien wisiec
        i psycholodzy z forum gw moga mi skoczyc bo zygac sie chce czytajac ten belkot
        milosiernych ynteligentow. chcialbym zobaczyc czy tez beda tacy wyrozumiali jak
        im taki palant kogos z rodziny zabije
        i wyjdzie sobie na wolnosc po 7 latach. do qrwy nedzy co w tej super kolonii
        polskiej sie wyprawia - przestepcy maja wieksze prawa od swych ofiar. brawo!!!
        wypuscie wszystkich z pierdli bo przeciez tam sami niewinni siedza
    • maciekamigo Gościu zabija starych bo mu na rowerze nie dają 02.04.08, 10:00
      jezdzic, a Wyborcza robi z niego bohatera.

      Ciekawe co autorzy powiedza jak jego nastepnym pomyslem bedzie
      przejscie na islam i rozbicie samolotu z niewiernymi?
      • pszeszczep666 Re: Gościu zabija starych bo mu na rowerze nie da 02.04.08, 10:20
        Zabolało trochę prawdy, o kosciele i tradycyjnej rodzinie. No ale przynajmniej nie wychowywał go Brendan Gej ze swoim małżonkiem, bo to by dopiero była dla tego dziecka prawdziwa tragedia:P
    • arcoiris2008 mieszane uczucia 02.04.08, 10:00
      mieszane uczucia wzbudza we mnie ten tekst... mam wrażenie , że p.Paweł pomimo
      stwierdzeń o winie , mocno pragnie się wybielić, usprawiedliwić... rodzice
      zginęli bo dom był oschły, surowy, bez emocji... znam gorsze sytuacje, setki,
      tysiące takich.... kilka rzeczy mi się nie zgadza, mam wrażenie, że ktoś tu
      próbuje wykreować pozytywny wizerunek.. przerażajace jest to, że niektórym się
      wydaje, że spowiedź załatwia sprawę... może zamiast poszukiwac rozgrzeszenia,
      naprawiać realcje o które chodzi? nie wiem czy Bóg wybacza morderstwo rodziców:
      ja bym nie potrafiła dać szansy takiej osobie.
      Choć wierzę, że bardziej wrażliwym, nieodpornym, niedostosowanym jednostkom
      niewiele trzeba do skrajnej frustracji... tyle, że zabójstwo rodziców to chyba
      jedna z najstraszniejszych zbrodni, dla , której wytłumaczenia nie ma...
      troche wbrew pozorom mało pokory widze u Pana P.... mówi jedno, ale między
      słowami przebija żal, że brak szans na dobrą pracę ect... nie wiem czy po czyms
      takim ma się prawo do jakichkolwiek roszczeń...
      no i kilka niejasności, naciąganych spraw - teściowie... nie dziwią się, że
      inteligentny facet nie szuka innej pracy? ect ect....
      • selavi2 Re: mieszane uczucia 02.04.08, 10:38
        Bohater artykulu ma 45 lat, nie ma matury, ma powazne problemy emocjonalne,
        przezyl kolejna ciezka sytuacje zwiazana z choroba obecnej zony i wedle
        wszelkich dostepnych danych jest pelnoprawnym kandydatem do leczenia
        przeciwdepresyjnego i podejrzewam, ze nie tylko.
        Ja jestem jego rownolatka i choc mam mature, to nie mam sily i czasu i
        pieniedzy, by studiowac, choc wiele osob w moim wieku zaczelo studia. I
        osobiscie znam troche osob, ktore sa inteligentne, a z roznych przyczyn maja
        byle jaka i nisko platna prace. Ja sama mam malo platna prace ale lubie ja i to
        moj wybor.
        Jak latwo innych rozliczac z tego, co powinni zrobic, nie liczac sie wogole z
        okolicznosciami, w ktorych zyje dany czlowiek.
    • deepress Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 10:06
      Pewien genialny facet nazwiskiem Jung stwierdził kiedyś, że tego,
      czego nie rozumiemy w innych ludziach, nie rozumiemy również w
      sobie. Polecam kwestię do przemyślenia wszystkim, którzy zbyt łatwo
      ferują wyroki.
      A swoją drogą, co za idiotyczny podtytuł? "Czy pan swoim rodzicom
      wybaczył?". Pytanie powinno brzmieć: "kiedy wreszcie pan sobie
      wybaczy?". Pan Paweł potrzebuje profesjonalnej psychoterapii. No i
      może ktoś zająłby się rozwiązaniem zagadki zmian w jego płacie
      czołowym? Pewnie to dla dziennikarzy stanowi zbyt duże wyzwanie.
      Łatwiej poplotkować przy kawie o tym, jak się zabija rodziców, niż
      dążyć do poznania prawdy i zorganizowania rzeczywistej pomocy dla
      człowieka, który przecież ewidentnie nadal cierpi. Ważny jest njuz.
    • selavi2 Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 10:29
      Czytacie po lebkach.
      Po pierwsze bohater reportazu sie naćpal morfina i pod wplywem tego narkotyku
      zrobil to, co zrobil.
      Po drugie - wcale siebie nie wybiela, nie zrzuca winy na nikogo - uwaza, ze
      tylko on sam jest odpowiedzialny za to, ze zabil, i ze poniosl za mala kare w
      stosunku do swego przewinienia.
      Faktem dla mnie bezspornym jest to, ze powinien miec staly kontakt z
      psychologiem, tylko na litosc boska nie takim, jak w wiezieniu.
      Co do wynajmowanie mieszkania w tamtych latach, to wynajmowalam stancje -pokoj z
      osobnym wejsciem- w latach 1984-1999 za 1/3 pensji.
      Pensji najpierw sprzataczki pozniej magazyniera bibliotecznego.
      A wyprowadzilam sie z podobnego domu jak skonczylam 18 lat.
      Tym, co potepiaja w czambuł wyrachowanego morderce, przypominam ze nie wszystko
      jest albo czarne albo biale i ze narkotyk diametralnie zmienia sposob myslenia i
      zachowania oraz, ze istnieje cos takiego, jak przemoc psychiczna, czyniaca
      rownorzedne lub gorsze szkody co przemoc fizyczna i Pawel najprawdopodobniej od
      momentu urodzenia byl jej ofiara a nie rozkapryszonym smarkaczem, ktoremu tatus
      nie chcial dac auta. Zycie w przewleklym stresie przez dlugie lata czyni ofiare
      coraz mniej zdolna do racjonalnych dzialan i tak zaburza jej poczucie wlasnej
      wrtosci, ze nie wierzy ona w to, by cokolwiek jej sie w zyciu udalo. Duzo
      samobojstw i czesc zabojstw bierze sie z tego, ze dla sprawcy jest to jedyne
      rozwiazanie trudnej sytuacji.
      A tym, ktorzy maja watpliwosci czemu zginela matka - Moze dlatego, ze pozwolila
      na to, ze ojciec prawdopodobnie psychicznie znecal sie na nia i dzieckiem? Ale
      to tylko domysl, a nie usprawiedliwianie.
      Rodzice sa po to by chronic i kochac dziecko, uczyc zycia, uczyc wkasciwych
      relacji i kontaktow miedzyludzkich, dawac mu wsparcie emocjonalne, uczyc
      nazywania, przezywania i okazywania uczuc,(ojcowie tez) a nie tylko zeby
      pracowac, odpoczywac po pracy i wydawac dyspozycje np.maz zonie oraz
      podporzadkowywac sobie wszystkich, nie zwazajac na ich uczucia i przekonania.
      Artykul mnie bardzo poruszyl, tym bardziej, ze dziennikarz wielolkrotnie
      prowokuje Pawla do obwinienia rodzicow, ale nie udaje mu sie to.
      • rumpa Re: Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 10:39
        Dziekuję Ci Selavi2 za tak piękną,mądrą i przejrzystą wypowiedź.

        • jerry21 Re: Zabiłem rodziców. 27 lat później 02.04.08, 11:48
          ja rowniez
    • entropia Logika dziennikarki 02.04.08, 10:33
      - Czy pan swoim rodzicom wybaczył?
      - Tak.

      Głupie pytanie. A Pani jak już zabije kogoś, to nadal nie jest w stanie mu
      wybaczyć?
      • rek888 Re: Nudne 02.04.08, 10:46
        I debilne komentarze.I co tu komentowac? Wyrazny brak zajecia i w
        zamian wypisywanie bzdetow na necie.wezcie sie za prace
    • somatico Niezły z niego psychopata. W dodatku nawet teraz 02.04.08, 11:04
      ujawnia swe bieżące zachowania socjopatyczne. Zaś te jego bajki o wierze w Boga
      to takie lampki na choince świecą dopóki ktoś lub coś nie wyjmie gniazdka z
      kontaktu ;a potem znów zapanuje ciemność
      • wylly77 Re: Niezły z niego psychopata. W dodatku nawet te 02.04.08, 12:33
        somatico napisał:

        > ujawnia swe bieżące zachowania socjopatyczne. Zaś te jego bajki o
        wierze w Boga
        > to takie lampki na choince świecą dopóki ktoś lub coś nie wyjmie
        gniazdka z
        > kontaktu ;a potem znów zapanuje ciemność



        Hehehehehe,niezle to ująłeś.
    • korozain - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 02.04.08, 11:06
      Ach ten zły Kościół Katolicki!
      Gdyby zezwolił na rozwody i zlikwidował Oazę to pewnie nie byłoby
      psychopatów-zabójców.
      • rumpa Re: - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 02.04.08, 13:27
        To że jeszcze żyję i nie ćpam w zaistniałej lata temu sytuacji
        zawdzięczam tylko temu że moi starzy się rozwiedli - byli zbyt
        zamknięci w sobie by sie jakos dogadac i efekty były jakie były.
        Może to przypadek ale moja siostra udzielajaca się w oazie jeszcze
        sobie życia nie poukładała i nie wyglada na to aby się to jej udało.
        To oczywiście tylko doswiadczenie jednostkowe. :))))))
        Podobnie z moją kumpelą - oaza, porąbany katolicki dom z podziałem
        na męskie i żeńskie, czterech braci - a ona ciagle sama - ciekawe
        dlaczego? Może ze strachu że jak trafi na gościa w typie swego
        tatusia to nawet się rozwieść nie będzie mogła?
        A co do twojego twierdzenia - ludzie znajda zawsze sposób na
        karmienie swoich demonów :) Toteż tak optymistyczna nie jestem.
    • bugmenot0 Re: Nic dziwnego, że zabił, to katolik 02.04.08, 11:06
      Ignorancja do potegi. Znasz w ogole jakis ludzi z oazy? A jezeli znasz, to masz
      cos do nich (pomijajac oczywiscie roznice w swiatopogladzie)? Ja znam wielu
      ludzi z oazy i wiekszosc sobie bardzo cenie. Brak mi slow ze na taki artykul
      odpowiadasz taka arogancja i brutalnoscia :/
      • wymiatator1 Re: Nic dziwnego, że zabił, to katolik 02.04.08, 16:23
        Z arogancją i brutalnością bogobojni polscy katolicy biją swoje żony i molestują
        dzieci. Nie ma ludzi gorszych niż ci, którzy myślą, że bóg im wszystko wybaczy.
        • fioolkaa Re: Nic dziwnego, że zabił, to katolik 02.04.08, 17:20
          oczywiście biją swoje żony bo wiara im tak nakazuje tak?
          w polsce 98% osób jest ochrzczonych, ale ile z nich jest prawdziwymi katolikami?
          dlatego bycie katolikiem nie ma tu nic do rzeczy.
          znam ludzi z oazy. jedni są chamscy i zadufani w sobie, inni są wspaniali. jak
          to ludzie
    • trafiony_zatopiony No i od razu człowiek czuje się bezpieczniej 02.04.08, 11:09
      Nie wierze bohaterowi.
      Jak dla mnie za mało sprytnie... ;)
    • nett1980 Re: Nic dziwnego, że zabił, to katolik 02.04.08, 11:14
      Ten czlowiek doswiadczyl przezyc i emocji, o ktorych ty nie masz
      pojecia i nie bedziesz mial, chociaz mozesz tego chciec. A co ty
      mozesz wiedziec o zabijaniu, przebaczeniu, o uczuciach? Ciebie
      napedza jedno uczucie, nienawisc do kleru, normalnemu ateiscie to
      zwisa, a takim jak ty, gdyby dac gnata do reki, to przekuja slowa
      na czyny i masakre w kosciele urzadza. W imie czego, nie wyczaje.
      • gs-arts.net Re: Kazda religia to dno! Ateizm to zdrowie psychi 02.04.08, 13:42
        czne .
        • wymiatator1 Wytłumacz to ludziom, którzy dobrowolnie wybrali 02.04.08, 16:25
          życie na klęczkach.
          • dylana Re: Wytłumacz to ludziom, którzy dobrowolnie wybr 02.04.08, 18:14
            wymiatator1 napisał:

            > życie na klęczkach.
        • michalng Re: Kazda religia to dno! Ateizm to zdrowie psych 02.04.08, 17:39
          Tylko ze antyklerykalizm to tez rodzaj dennej religii.
    • tepicpo powinien zawisnąc 02.04.08, 11:25
      psychopata.
      • indianski Re: powinien zawisnąc 02.04.08, 11:36
        wracaj do komiksow :P
        • tepicpo Re: powinien zawisnąc 02.04.08, 15:27
          za podwójne zabójstwo???? Tylko 25 lat ??? W tamtejszym KK za znacznie mniejsze
          przewinienia karano Kś. Tylko do tego trzeba mieć wiedzę, a ciebie stać tylko na
          głupie komentarze. Cóż nie pierwszy i nie ostatni to prosty, żeby nie powiedzieć
          prostaczek wychowany przez GóW*anych dziennikarzy.
          • pamejudd Oszołomuszku... 02.04.08, 17:26
            ...po pierwsze: "k.k."; po drugie: "k.ś.". Nikomu nie zaimponowales, wiec - jak napisal kolega powyzej - wracaj do komiksów.
    • mojboze Re: Nic dziwnego, że zabił, to katolik 02.04.08, 11:26
      Znam mnóstwo normalnych osób, które kiedyś były w oazie. Są zupełni normalni.
      Najczęściej mają rodziny i dobrą pracę, bez skłonności morderczych. W
      przeciwieństwie do tych, którzy ćpali i pili za szkolną bramą. Z tymi bywa
      różnie. Choć i niektórzy z tego środowiska "wyszli na ludzi". Więc po co to
      generalizacje?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka