Dodaj do ulubionych

Pozwoliłam się uwieść

    • andrzej369 Pozwoliłam się uwieść 09.04.08, 23:30

      Droga Bochaterko tego niezwykklego artykulu !

      Napisz do mnie, na adres andrzej369@gazeta.pl
      Postaram sie Tobie wytlumaczyc logicznie na czym polega katolicyzm.

      Pozdrawiam
    • panbuk1 Arab jak zrobi bum dostaje 10 dziewic w niebie 10.04.08, 00:21
      A mój syn ma już 60.
      Ciekawe czy zostanę dziadkiem??
      Będę musiał gołębicę namówić.
      Najlepiej Antoniego gołębice.
      Amen.
    • bat56 Pozwoliłam się uwieść 10.04.08, 00:40
      >Obowiązkowe są badania psychologiczne. Testy miały pokazać moją
      >niej zaufanie i wiedziałam, że jest rzetelna i badania zrobi
      >dobrze. Nie będzie naginała wyników, jak wyjdzie, że jestem
      >niepoczytalna. Powiedziała, że wszystko w porządku. To dr
      >Aleksandra Gała, psycholog z KUL. Pierwsza dziewica konsekrowana w
      >diecezji.
      Zaprawdę, rzetelne testy. Zaprawdę. Dalej komentował już nie będę.
      Przez litość.
    • priller chyba pozwole sie uwiesc marii magdalenie 10.04.08, 03:45
      nie ma to jak swietosc za zycia, a maryska to chyba wdowa jest,
      nieprawdaz?
    • 79er sredniowiecze i marketing 10.04.08, 04:13
      temat dotyczacy 60 osob w czterdziestomilionowym kraju okazal sie
      bardzo goracy, ponad 700 dyskutantow, klasyczna recepta GWazety
      sensacja, namieszac w Kosciele, wysmiac w kabaretowy sposob uczucia
      religijne. Dziennik obnoszacy sie ze swoja tolarancja potrafi byc
      tolerancyjny tylko w stosunku do wlasnego salonu, wszystko poza jest
      smieszne i zalosne, w tym wypadku zarowno temat jak i spsob i
      potrzeba pokazania go w ten sposob. Nie mam nic wspolnego z Kosiolem
      ani religia i nie zamirerza miec ale sposob manipulowania tematow
      religijnych budzi we mnie glebokie oburzenie i odraze do autorow i
      wydawcow. Moze lepiej bylob zajac sie wielomilionowa rzesza
      biednych, glodnych li zyjacych na skraju ubostwa Polakow ktorzy zyja
      na groszowych rentach i emeryturach bez elementarnej opieki
      zdrowotnej pomimo placenia przez cale swoje zycie ponad 50 % haraczu
      ZUS socjalistycznemu panstwu, noale wtedy trzeba by zmierzyc sie z
      rzeczywistymi tematami, uwlaszczenia nomenklatury partyjnej ze
      skarbu i budzetu panstwa, prywatyzacje i transfer majatku narodowego
      nalezacego do wszystkich Polakow w rece drobnych grupek interesow
      nominowanych i wspieranych przez byla nomenklature, w tym rowniez
      tworcow GWazety i spolki AGORA a nie czepianie sie watpliwych
      sensacji typu 60 dyplomowanych dziewic kosciola katolickiego,
      gruba kreska, ktora jest tematem przewodnim p. Michnika i
      towarzyszow sklada sie wlasnie z waty i papieru toaletowego w
      postaci sensacji i tematow zastepczych oby tylko nie dotknac tego co
      rzeczywiscie istotne,
      • priller Re: sredniowiecze i marketing 10.04.08, 05:50
        79er napisał:

        Moze lepiej bylob zajac sie wielomilionowa rzesza
        > biednych, glodnych li zyjacych na skraju ubostwa Polakow ktorzy
        zyja
        > na groszowych rentach i emeryturach bez elementarnej opieki
        > zdrowotnej pomimo placenia przez cale swoje zycie ponad 50 %
        haraczu
        > ZUS socjalistycznemu panstwu

        te kwestie zagospodarowuje juz ojciec radiator. wszystkie pozostale
        zreszta tez.
      • vogon.jeltz Re: sredniowiecze i marketing 10.04.08, 08:46
        > temat dotyczacy 60 osob w czterdziestomilionowym kraju okazal sie
        > bardzo goracy, ponad 700 dyskutantow

        Temat sekt również dotyczy niewielkiej liczby osób, a tymczasem kościół wyje bez
        przerwy, jakie stanowią zagrożenie, a dominikanie zorganizowali nawet
        sonderkommando do ich zwalczania. Tu mamy do czynienia z bardzo niebezpiecznymi
        zachowaniami sekciarskimi, które doprowadziły do zniszczenia życia tej biednej
        kobiecie, ale tu wszystko jest w porządku, bo firmuje to Kościół Katolicki, tak?

        > klasyczna recepta GWazety sensacja, namieszac w Kosciele, wysmiac w
        > kabaretowy sposob uczucia religijne.

        Cóż, katole sami się prosili. Jak sami np. plują na gejów i odmawiają im praw,
        to jest to wola zdrowej moralnie większości, którą należy uszanować, a jak się
        przypadkiem tak składa, że akurat większość wyszydza ich kabaretowe rytuały, to
        - ohohooo, jaka straszna nietolerancja jest. To naprawdę nie nasza wina, że
        robiąc i propagując takie rzeczy narażają się na śmieszność i kpiny. A uczuciami
        religijnymi mi się tu nie wachluj, bo mnie obraża każdy publicznie wywieszony
        wizerunek trupka na rzymskim narzędziu kaźni i co?
        • babcia_eulalia Re: sredniowiecze i marketing 10.04.08, 09:28
          vogon.jeltz napisał:

          > dominikanie zorganizowali nawet
          > sonderkommando do ich zwalczania.
          mógłbyś napisać trochę więcej? albo jakiś link np
          • vogon.jeltz Re: sredniowiecze i marketing 10.04.08, 10:53
            Dominikański Ośrodek Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach
            www.centrum.k.pl/
            • babcia_eulalia Re: sredniowiecze i marketing 10.04.08, 20:50
              vogon.jeltz napisał:

              > Dominikański Ośrodek Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i
              Sektach
              > www.centrum.k.pl/

              kliknełam i znalazłam:

              "Co robić, gdy ktoś bliski znalazł się w sekcie?

              Nie warto działać w pojedynkę.
              Warto zaangażować rodzinę i przyjaciół w dotarciu do bliskiej osoby.
              Należy sprawdzić kompetencję "ekspertów".
              Nie korzystaj z pomocy osób pochodzących z tej samej grupy."

              Nie rozumiem, albo za płytko szukałam - Twoje wyrażenie "komando"
              odnosi się do zalecanego wsparcia ze strony osób bliskich w sytuacji
              poszukiwania sensownego dojścia do otumianionego oszołomską
              ideologią człowieka? czyli co, albo nie zgadzasz sie z sugestiami
              zawartymi w pkt. 1 i 2, albo też naginasz swoje teorie, poddając
              nieuzasadnionej nadinterpretacji proste i klarowne sugestie.
              • vogon.jeltz Re: sredniowiecze i marketing 10.04.08, 23:46
                > Twoje wyrażenie "komando" odnosi się

                sjp.pwn.pl/lista.php?co=hiperbola
                • babcia_eulalia Re: sredniowiecze i marketing 11.04.08, 09:44
                  vogon.jeltz napisał:

                  > sjp.pwn.pl/lista.php?co=hiperbola

                  własne zapultanie się ironią linku pokrywasz?
                  • vogon.jeltz Re: sredniowiecze i marketing 11.04.08, 17:45
                    > własne zapultanie się ironią linku pokrywasz?

                    Poproś kogoś, kto skończył chociaż gimnazjum, żeby wyjaśnił ci rolę i zastosowanie środków stylistycznych.
                    • babcia_eulalia Re: sredniowiecze i marketing 11.04.08, 21:31
                      Bardzo dziękuję za merytoryczna dyskusję ;D
    • tango9 Pozwoliłam się uwieść 10.04.08, 07:08
      nie wiem, czy to żart, czy serio. Ale dajmy temu spokój. Zobaczymy, co będzie za
      parę lat, a może parę miesięcy.
    • jarek.gurtowski przygnębiające i przerażające. 10.04.08, 07:43
      ale to wolny (mniej więcej) kraj więc nie należy potępiać tej biednej dziewczyny.
      Wolę już śluby homoseksualistów.
    • bylinky Kosciol tkwi w sredniowieczu 10.04.08, 07:53
      To, ze cos takiego jest mozliwe z udzialem wysokich urzednikow
      koscielnych oraz mediow dowodzi zacofania kosciola. Kosciol w Polsce
      chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, ze uroczyste popieranie takich
      wydarzen spowoduje spadek ilosci aktywnych wiernych.
      Co do jej wyboru, no coz, sprawa prywatna!
      • prawdziwy-alasek Re: Kosciol tkwi w sredniowieczu 10.04.08, 08:04
        Właśnie przeczytałam ten artykuł i siedzę w osłupieniu. Przepraszam, ale dla
        mnie jest to bardzo chore. Rozumiem pragnienie miłości, wiarę itd. Ale te
        dziewice konsekrowane (ostatnio też czytałam o wdowie konsekrowanej w Kielcach)
        mają jakiś poważny defekt osobowości. Nie jestem psychiatrą, ale myślę, że
        właśnie taki specjalista powinien się podobnymi przypadkami zająć.
    • szmul_zygelbojm Pozwoliłam się uwieść 10.04.08, 09:23
      a szkoda, bo nawet niebrzydka dziewczyna
      • babcia_eulalia Re: Pozwoliłam się uwieść 10.04.08, 10:48
        jednocześnie jedna myśl nas nawiedziła?! ani chybi Duch Święty
    • babcia_eulalia Pozwoliłam się uwieść 10.04.08, 09:23
      może już nie dowidzę, ale przecież z tej Ani całkiem ładna
      dziewczyna jest!? chociaż w tych burych okryciach to niczego poza
      samoą buźką nie mogę ocenić... kto jej wmówił jej nieatrakcyjność?
      dlaczego tutaj tak wiele komentarzy o potworach-adoratorach,
      depilacji, maseczkach itp?
    • karola1008 Pozwoliłam się uwieść 10.04.08, 09:46
      Mam wrażenie, że przypadek tej dziewczyny jest dosyć typowy.
      Nadwrażliwa, cicha, wycofana, osamotniona. Oderwana od
      rzeczywistości. Jeślichodzi o regligię-poszukiwała i znalazła.
      Niestety, mam wrażenie, że zatrzymała się na poziomie nastolatni,
      egzaltowanej panienki. Jest tak blisko Boga, ze oddaliła się całkiem
      od ludzi. Nie chodzi o to, czy ma czy nie ma znajomych. Zapewne ma,
      w jakiejś wspólnocie. Chodzi o to, że "odjechała"tak daleko, że po
      prostu nie da się z nią normalnie rozmawiać. Prezentuje całkowite
      skupienie się na sobie i swoim wnętrzu. Jaki pożytek mają z tego
      inni, poza enigmatycznym "wzbogacaniem życia parafii"?
      Myślę, że jej wydaje się, ze tak jest ławtwiej. Bo trudniej jest
      zbudować zwiazek z innym człowiekiem, trudniej pomagać innym jako
      wolontariusz. Trudniej też jest być zakonnicą, bo tam dzień jest
      wypełniony pracą i służbą.
      To co ta dziewczyna mówi o Jezusie, to gadanie niedojrzałej,
      egzaltowanej nastolatki.
      Zastanawia mnie tylko jedno-dlaczego z osobami takimi rozmawia
      psycholożka, która sama jest dziewicą konsekrowaną? Czy kuria nie
      mogłaby zapewnić pomocy obiektywnego profesjonalisty? Bo nie wierze,
      żeby ta pani psycholog była obiektywna. Czy biskup nie zastanawia
      się nad tym, że w pewnym sensie bierze odpowiedzialność za
      niedojrzałą, egzaltowaną pannę?
      Nie wykluczam oczywiście, ze ja po prostu nie jestem w stanie
      zrozumieć takiej miłości do Boga. Dodam tylko, że gdyby moja córka
      chciałaby zostać zakonnicą, to w przerażenie bym nie wpadła. jej
      wybór. Ale gdyby zaczeła opowiadac takie rzeczy, jak bohaterkla
      artykułu, to bym się naprawdę wystraszyła.
    • akiika Pozwoliłam się uwieść 10.04.08, 10:36
      Na dziewicę może zostać konsekrowana kobieta, która "nigdy nie
      zawierała małżeństwa ani nie żyła publicznie, czyli jawnie, w stanie
      przeciwnym czystości".
      CZYLI NIE ISTOTNE CZY ŻYŁA W CZYSTOŚCI CZY NIE
      WAŻNE, ŻE NIE PUBLICZNIE , CZYLI JAWNIE!!!
      to są po prostu szczyty hipokryzji, i powolne morderstwo na
      ogłupionej kobiecie
      do psychologa ją wysłali! : też dziewicy konsekrowanej, żeby ktoś
      przypadkiem nie zachwiał jej "postanowieniem"
      a najgorsze jest to, że ona nie zdaje sobie sprawy z tego że jest
      manipulowana
      TAK DZIAŁAJĄ SEKTY!
    • szmul_zygelbojm Jarek K. 10.04.08, 11:13

      jest prawiczkiem konsekrowanym przez samego Ojca Redaktora.
      • ariella to nowa krolowa Polski???? 10.04.08, 12:34
        skoro jej tesciowa jest krolowa Polski (oficjalnie koronowana) to moze
        jej sie tez zamarzylo??? Jesli poslom PIS uda sie przeforsowac
        projekt, zeby Jezus byl koronowany na krola Polski, to ona zostanie
        krolowa z automatu, czy tylko zona krola? Anyway trezba bedzie te
        dziewice jakos czcic, nie?
        • 444a Re: to nowa krolowa Polski???? 11.04.08, 20:06
          No i widzisz Jarek Wielki Manipulator już to wszystko przewidział sobie
          wcześniej strategicznie. Dziewczyna żoną Jezusa, Jezus królem Polski, dziewczyna
          zostaje królową, w jej imieniu rządzi Jarek! W razie czego unieważnienie
          małżeństwa i w ramach alimentów pół królestwa, Jarek dostaje Polskę jako zapłatę
          za koszta procesowe.
    • tonimaler59 Pozwoliłam się uwieść 10.04.08, 12:26
      To wszystko jest jakieś chore. To ucieczka przed tym wszystkim co niesie
      życie.Przed obowiazkami jako żona, matka, patronka domowego ogniska. To przejaw
      tchórzostwa a nie odwagi.
      • nick3 W wolnym kraju żyjemy, kolego:) 10.04.08, 15:04

        Ależ niektórzy to umieją powtarzać frazesy oderwane od normalnego
        kontaktu z rzeczywistoscią! Jej!

        Co to jest "patronka domowego ogniska"?;-)

        (Czy chodzi może o boginię Westę?)

        > ucieczka przed tym wszystkim co niesie
        > życie.Przed obowiazkami jako żona, matka, patronka domowego
        > ogniska.

        Co za bezmyślne moralizowanie, którym tylu strupieszalców zatruwa
        ludziom życie w naszym kraju!

        Człowieku, czy ona miała dzieci, rodzinę, byś mówił o jakichś
        jej "obowiązkach"?

        W wolnym kraju żyjemy. Demokracja liberalna.

        To naprawdę znaczy, że można się żenić lub nie żenić. Rodzić dzieci
        lub nie rodzić.

        Ba, o zgrozo rozwodzić się wolno i żenić ponownie:)

        I nikt nie uchodzi za uprawnionego, by mówić za drugiego, co on w
        tym względzie powinien.

        Kiedyż wy to, ludziska dobre, zrozumiecie!:)

        • fluxxx Re: W wolnym kraju żyjemy, kolego:) 10.04.08, 15:30
          nick3 napisał:

          >
          > Ależ niektórzy to umieją powtarzać frazesy oderwane od normalnego
          > kontaktu z rzeczywistoscią! Jej!

          >
          > Co za bezmyślne moralizowanie, którym tylu strupieszalców zatruwa
          > ludziom życie w naszym kraju!
          >
          > Człowieku, czy ona miała dzieci, rodzinę, byś mówił o jakichś
          > jej "obowiązkach"?
          >
          > W wolnym kraju żyjemy. Demokracja liberalna.
          >
          > Ba, o zgrozo rozwodzić się wolno i żenić ponownie:)
          >
          > I nikt nie uchodzi za uprawnionego, by mówić za drugiego, co on w
          > tym względzie powinien.
          >
          > Kiedyż wy to, ludziska dobre, zrozumiecie!:)

          No wlasnie, w wolnym kraju. Gosc wyrazil swoja opinie, mial do tego prawo? Mial.
          Wszystko w tym temacie. Tak w ogole to jesli tamten post byl moralizotorski to
          co Ty robisz? Przyganial kociol garnkowi.

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=78016190&a=78129278
          • nick3 Re: W wolnym kraju żyjemy, kolego:) 10.04.08, 15:48

            Ależ oczywiście, że miał prawo.

            A ja mam prawo z nim dyskutować. Nawet - krytykować jego postawę
            (skadinąd właśnie jako moralizatorską, czyli wywierającą
            nieuprawnioną presję werbalną na cudze wybory życiowe).

            A link, który przytoczyłeś? Zwyczajna polemika.

            Zaraz chciałbyś "prześladowania"?:)


            Owszem - polemika z elementami oceny. Ale ocena ta dotyczy
            przekonań, które same w sobie są już maksymalnie oceniające (i
            roszczące sobie prawo do obowiązywania wszystkich).

            (Nie przesadzajmy. Jak na forum.gazeta.pl to taka dyskusja to niemal
            Wersal:)
            • fluxxx Re: W wolnym kraju żyjemy, kolego:) 10.04.08, 16:06
              nick3 napisał:

              >
              > Ależ oczywiście, że miał prawo.
              >
              > A ja mam prawo z nim dyskutować. Nawet - krytykować jego postawę
              > (skadinąd właśnie jako moralizatorską, czyli wywierającą
              > nieuprawnioną presję werbalną na cudze wybory życiowe).

              No jasne, i ja Ci tego nie zabraniam. A Ty dwa posty wyzej wyjezdzasz z haslem
              "Co za bezmyślne moralizowanie, którym tylu strupieszalców zatruwa ludziom życie
              w naszym kraju!" oraz "I nikt nie uchodzi za uprawnionego, by mówić za drugiego,
              co on w tym względzie powinien.
              Kiedyż wy to, ludziska dobre, zrozumiecie!:)" - co brzmi nie tylko zajebiscie
              moralizotorsko ale jeszcze paternalistycznie.

              "Przesladowania"? Wspomnialem chocby slowem o "przesladowaniu"?

              > Owszem - polemika z elementami oceny. Ale ocena ta dotyczy
              > przekonań, które same w sobie są już maksymalnie oceniające (i
              > roszczące sobie prawo do obowiązywania wszystkich).

              Hehe, nie czepialbym sie gdybys nie udawal, ze Twoje poglady sa zupelnie nie
              agresywne. A takie nie sa, vide pieprzenie o "sprawiedliwosci spolecznej" czy
              apoteoza "politycznej poprawnosci". Wiec skoncz stroic sie w piorka relatywisty
              czy bezstronnego obserwatora bo to wyglada smiesznie.

              > (Nie przesadzajmy. Jak na forum.gazeta.pl to taka dyskusja to niemal Wersal:)

              A to swoja droga - i jak juz mowilem nie tego sie czepiam.
              • nick3 "Zabrania się zabraniać!" 10.04.08, 17:56

                Zabrania się zabraniać (oczywiście kwestia dotyczy tylko tego, co
                mieści się w obrębie zasady "granicami wolności mojej pięści jest
                wolność twojego nosa". Przemoc, wykorzystywanie, wyzysk są jak
                najbardziej zabronione.)

                Potępiam potępianie, oceniam ocenianie.

                Ale nic innego.

                I ta przemoc jest nawet obowiązkiem, jeśli społeczeństwo
                tolerancyjne ma trwać!

                "Nie ma tolerancji dla wrogów tolerancji."

                Inaczej tolerancja i liberalizm byłyby ideami samobójczymi.

                (Oczywiście mam na myśli autentyczną obronę autonomii jednostkowych
                wyborów przed presją opinii, a nie oddawanie za cios -
                siedmiokrotnie.)
                • fluxxx Re: "Zabrania się zabraniać!" 10.04.08, 21:04
                  nick3:

                  > Zabrania się zabraniać (oczywiście kwestia dotyczy tylko tego, co
                  > mieści się w obrębie zasady "granicami wolności mojej pięści jest
                  > wolność twojego nosa".
                  >
                  > Potępiam potępianie, oceniam ocenianie.

                  Bla, bla, bla... takie tam puste gadanie jakie slychac z kazdej, zwlaszcza
                  totalizujacej, strony - od KK przez partie komunistyczne po
                  polityczniepoprawnych. Takie w stylu "ale gdzie tam? my?! my chcemy tylko dobrze!".

                  > I ta przemoc jest nawet obowiązkiem, jeśli społeczeństwo
                  > tolerancyjne ma trwać!

                  Ooo! To juz dochodzimy nawet nie do tego, ze ktos cos "powinien", ale ze nawet
                  "musi"!

                  > (Oczywiście mam na myśli autentyczną obronę autonomii jednostkowych
                  > wyborów przed presją opinii, a nie oddawanie za cios -
                  > siedmiokrotnie.)

                  Presja opinii? Wez moze to jakos zoperacjonalizuj. Podobnie jak "wyzysk" bo tez
                  ciekawa kwestia. Zobiektywizuj to po prostu.

                  Poza tym jakos nie zauwazylem, bys stanal akurat w obronie autorki tego watku
                  gdzie stosunek glosow krytycznych do pochwalnych to - szacujac - jakies
                  maksymalnie 2 do 1 przy ponad 800 postach.(choc wydaje mi sie, ze to bedzie 3 do
                  1 albo nawet 4.)
                  • nick3 Re: "Zabrania się zabraniać!" 10.04.08, 21:45

                    Nie cierpię "liberalizmu silnych" (tego, który przemawia przez twoje
                    demaskowanie mojego "totalitaryzmu").

                    Kto nie ma interesu zrozumieć, o co mi chodzi (bo jest w
                    społeczeństwie na silniejszej pozycji), ten może się bardzo długo
                    przed zrozumieniem bronić:)


                    Wtedy się okazuje, że nie wiadomo, co to jest presja opinii.

                    Że zakaz hajlowania narusza wolność słowa.

                    Że nie ma nic szkaradniejszego od słowa "psycholożka".

                    A już presja ludzi kulturalnych, by mówić raczej "Afroamerykanin"
                    niż "Czarnuch" ("przecież zawsze mówiło się Czarnuch") trąci Koreą
                    Północną.


                    Kto jest na silniejszych pozycjach w społeczeństwie, ten chętnie
                    bagatelizuje faktyczną przemoc, bo czysto formalne rozumienie
                    równości mu się po prostu opłaca.


                    Tyle, że nie o tym jest ten wątek, więc i tak już dość się
                    rozpisałem.


                    > Poza tym jakos nie zauwazylem, bys stanal akurat w obronie autorki
                    > tego watku

                    Tego zarzutu akurat nie kapuję.

                    Jestem przeciwko wszelkiej konformizującej preji na jednostkę:



                    przeciwko presji religii (wyrażającej się także poprzez ostentacyjny
                    kult dziewic - nie bez ich udziału) na 'nie-dziewice'

                    przeciwko presji normalsów na ekscentryczkę uważającą się za
                    małżonkę Jezusa

                    przeciwko presji 'religijnej poprawności' na wszystkich próbujących
                    pokazać w religii jakiś aspekt patologiczny



                    Ludzie zostawmy się nawzajem w spokoju:)

                    I'm OK. You are OK.

                    • vogon.jeltz Re: "Zabrania się zabraniać!" 10.04.08, 23:56
                      > Ludzie zostawmy się nawzajem w spokoju:)

                      A znasz religię, która zostawiałaby innych ludzi w spokoju?
                      • nick3 Re: "Zabrania się zabraniać!" 11.04.08, 00:49

                        Myślę, że totalitaryzm jest rysem monoteistycznych religii
                        Objawienia (judaizm, chrześcijaństwo i islam).

                        Utrzymują one, że przekazują prawdę jedyną ujawnioną przez absolut w
                        formie Żądania (dotyczącego całości życia odbiorcy).

                        Taka postawa oznacza, że wszystkie inne religie i światopoglądy mają
                        obowiązek zniknąć ze świata (!).

                        To jest terror. Nawet, jeśli w przypadku chrześcijaństwa (inaczej
                        niż islamu) treść religii sugeruje (lub pozoruje), by pozostał on
                        terrorem czysto psychologicznym.


                        > A znasz religię, która zostawiałaby innych ludzi w spokoju?

                        Myślę, że "pogańskie" religie nieuniwersalistyczne (tj. bez
                        roszczenia do ogarnięcia całego świata) mają tu większe szanse (choć
                        i niektóre z nich potrafią dokuczyć niepokornemu członkowi
                        społeczności).


                        Spośród religii uniwersalistycznych wydaje się, że religie
                        dalekowschodnie są zdolne do znacznej tolerancji wobec myślących
                        inaczej (np. w Chinach w znacznej zgodzie współegzystowały przez
                        tysiąclecia trzy zupełnie odmienne religie: taoizm, konfucjanizm i
                        buddyzm. Rzecz w Europie nie do pomyślenia).

                        To pociągać musiało za sobą znaczną dozę "pozostawienia jednostki w
                        spokoju". (Komu nie odpowiadają zasady jednej religii mógł bez bycia
                        napiętnowanym przejść do innej!)

                        Potoczne w naszym myśleniu religijnym rozumienie prawdy (wyniesione
                        m. in. z Biblii) wyklucza taką postawę.

                        Moim zdaniem jest to płytkie i ułomne rozumienie prawdy.
                        • fluxxx Re: "Zabrania się zabraniać!"<a href="http://forum.gazeta.p" targe 11.04.08, 02:11
                          "Nie cierpię "liberalizmu silnych" (tego, który przemawia przez twoje
                          demaskowanie mojego "totalitaryzmu")."

                          Wiesz czemu nie cierpiszz liberalizmu? Bo go nie uznajesz. To co Ty wyznajesz to
                          postmodernistyczny socjalizm, a nie liberalizm "slabych". Dajesz zreszta dowod
                          tego w nastepnej wypowiedzi:

                          "Kto nie ma interesu zrozumieć, o co mi chodzi (bo jest w
                          społeczeństwie na silniejszej pozycji), ten może się bardzo długo
                          przed zrozumieniem bronić:)"


                          "Wtedy się okazuje, że nie wiadomo, co to jest presja opinii.

                          Że zakaz hajlowania narusza wolność słowa.

                          Że nie ma nic szkaradniejszego od słowa "psycholożka".

                          A już presja ludzi kulturalnych, by mówić raczej "Afroamerykanin"
                          niż "Czarnuch" ("przecież zawsze mówiło się Czarnuch") trąci Koreą
                          Północną."

                          1. Zdefiniuj i zoperacjonalizuj presje opinii, odrzuc inne zmienne tak zeby
                          mozna bylo jasno powiedziec, ze x ma wplyw na y.

                          2. Zakaz hajlowania narusza wolnosc slowa - czy sie to komus podoba czy nie.
                          Nawet superlagodny liberal J.S. Mill uwazal, ze nie ma zadnego sensu szukanie
                          powiazan pomiedzy czynami a tzw. "mowa nienawisci". Sorry, blizej mi do Voltaira
                          niz do postmodernistycznych ekhem... filozofow.

                          3. "Psycholozka" to akurat przypadek z kategorii "humor i obyczaje" a nie "zly
                          smak".

                          4. Rozumiem, ze Francuz-Algierczyk, ktory w zyciu Afryki nie widzial to takze
                          Afroamerykanin?

                          Przy okazji: odroznij presje od konsekwencji karnych, ktore groza za naruszenie
                          regul politycznej poprawnosci.

                          "Kto jest na silniejszych pozycjach w społeczeństwie, ten chętnie
                          bagatelizuje faktyczną przemoc, bo czysto formalne rozumienie
                          równości mu się po prostu opłaca."

                          definicja za SJP PWN:

                          przemoc «przewaga wykorzystywana w celu narzucenia komuś swojej woli, wymuszenia
                          czegoś na kimś; też: narzucona komuś bezprawnie władza»

                          Gdzie Ty widzisz "faktyczna przemoc" gdy ktos mowi "pani psychologi" czy "murzyn"?

                          Nie mowiac juz o tym, ze tzw. "sprawiedliwosc spoleczna" opierajaca sie na
                          "rownosci spolecznej" sankcjonuje zwykla kradziez.
                          • fluxxx Re: "Zabrania się zabraniać!" 11.04.08, 02:17
                            "przeciwko presji normalsów na ekscentryczkę uważającą się za
                            małżonkę Jezusa"

                            A tego jakos w tym watku na forum u Ciebie nie widac, zaczelo sie od"

                            "Perfekcyjne pranie mózgu.

                            I to z jak doskonałymi pozorami indywidualizmu i wolności!;-)"

                            reszta tu:

                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=78016190&a=78112982&s=7
                            • nick3 Czy tobie decydować, kto jest liberałem?:) 11.04.08, 16:45

                              Z tego, że w Polsce "liberałami" nazywają się wielbiciele Pinocheta
                              czy porządków singapurskich, nie ma jakoś istotnego wpływu na
                              znaczenie tego pojęcia:)

                              Według mnie to gbury wpadające w otchłanny rechot na dźwięk
                              słowa "psycholożka" nie mają prawa nazywać się liberałami. A nie ja.

                              Sorry. Pozostaje stwierdzić w tej kwestii różnicę zdań między nami.

                              Myślę, że przy całej mojej pozycji lewicowej, jestem bliższy
                              intencjom Milla, niż brutalizujący konserwatywny "liberalizm
                              silnych".

                              (Co do jego powinowactw z Voltairem jestem skłonny widzieć
                              przynajmniej to jedno: "Jeśli Boga nie ma, nie chciałbym, by
                              dowiedzieli się o tym moi służący." :) (Voltaire)

                              Zakaz hajlowania nie narusza wolności słowa, podobnie jak nie
                              narusza jej zakaz gróźb karalnych.

                              (W rzeczy samej hajlowanie jest formą groźby, a nie wyrażania
                              poglądów czy nawet gustów.)

                              nick3 napisał:
                              > "przeciwko presji normalsów na ekscentryczkę uważającą się za
                              > małżonkę Jezusa"

                              fluxxx napisał:
                              > A tego jakos w tym watku na forum u Ciebie nie widac, zaczelo sie
                              od

                              A widzisz, trzeba było czytać starannie, a nie rozpędzać się w
                              złośliwości.

                              Gościowi (ksywy nie pomnę), który pisał o "obowiązkach wychowania
                              dzieci" i o "strażniczce domowego ogniska", odpowiedziałem
                              stanowczym postem pt. "W wolnym kraju żyjemy, kolego".

                              Gdzie nie kogo innego brałem w obronę przed moralizowaniem normalsa,
                              jak właśnie naszą dziewicę. (Tak czy nie?)

                              Nie muszę się zgadzać z dziewczyną, by sprzeciwiać się formom
                              prześladowczej presji na nią.


                              (Zastanów sie uważniej nad moim sposobem myślenia, bo sądzę, że jest
                              spójniejszy i bardziej konsekwentny, niż chciałbyś wiedzieć. Nie
                              mówiąc o tym, że jest bardziej humanitarny i rzetelny od
                              formalistycznie rozumianego liberalizmu.)




                              • ellubis Re: Czy tobie decydować, kto jest liberałem?:) 12.04.08, 07:39
                                nick 3:

                                > Nie muszę się zgadzać z dziewczyną, by sprzeciwiać się formom
                                > prześladowczej presji na nią.

                                podpisuję się pod tym. sprzeciwiam się atakom na bohaterkę reportażu.

                                wybory to sprawa indywidualna, dopóki nikomu nie szkodzą, każdy ma prawo żyć,
                                jak mu serce dyktuje (z tym "sercem", to celowo, bo "serce", symbolicznie, jest
                                z racji siedziby uczuć pojemniejsze niż "rozum"), gorzej z tym, co Kościół
                                sankcjonuje, jeżeli są to średniowieczne praktyki, sprzeciwiam się temu. można
                                by wprawdzie pod "średniowieczne praktyki" podciągnać również klasztory, celibat
                                itd. itp., i wyszłoby, że w ogóle Kościół jako taki, ale aż tak dalece się,
                                przynajmniej w kontekście tej dyskusji ;), nie sprzeciwiam.

                                jednak co passe, to passe, np. pojęcie "dziewicy konsekrowanej", wystarczyłoby w
                                zupełności, że ktoś woli sobie żyć bez seksu. jeśli taka jest jego wola? gorzej,
                                jeśli to wcale takie pewne nie jest, że to "z dobrej i nieprzymuszonej woli", a
                                Kościół zasysa.

                                jeszcze raz polecam, bo mało ludzi o tym wie, jak to w przypadku innych praktyk
                                Kościoła bywało, na szczęście to już naprawdę jest passe (zatwierdzone przez KK
                                20.4.2008, niedługo rocznica):

                                www.racjonalista.pl/kk.php/s,5400/q,Meska.decyzja.Pstryk%21.i.limbus.puerorum.znikl%21
                              • focus35 Re: Czy tobie decydować, kto jest liberałem?:) 12.04.08, 20:41
                                BRAWO nick3
                                ciesze sie, ze czasem mozna spotkac sie z pogladami, takimi jak
                                Twoje!

                                nick3 napisał:

                                >
                                > Z tego, że w Polsce "liberałami" nazywają się wielbiciele
                                Pinocheta
                                > czy porządków singapurskich, nie ma jakoś istotnego wpływu na
                                > znaczenie tego pojęcia:)
                                >
                                > Według mnie to gbury wpadające w otchłanny rechot na dźwięk
                                > słowa "psycholożka" nie mają prawa nazywać się liberałami. A nie
                                ja.
                                >
                                > Sorry. Pozostaje stwierdzić w tej kwestii różnicę zdań między nami.
                                >
                                > Myślę, że przy całej mojej pozycji lewicowej, jestem bliższy
                                > intencjom Milla, niż brutalizujący konserwatywny "liberalizm
                                > silnych".
                                >
                                itd.
    • piotrek410 To nie obled... 10.04.08, 14:48
      TO NIE JEST OBLED TO JEST CHRZESCIJANSTWO

      Ciągnąca się aż po wiek XX kronika potworności Kościoła katolickiego
      jest tym ohydniejsza, że działy się one co niech zabrzmi jak
      krwawe szyderstwo! w imię pokoju, miłości, do­brej nowiny. Żadna
      religia nie zrewolucjonizowała dziejów świata tak jak ta i żadna nie
      stała się tak reakcyjna, żadna nie odbiegała w swej praktyce tak
      daleko od głoszonych nakazów i żadna nie wypierała się tak bardzo,
      bądź też nie bagatelizowała tak bardzo, przepaści między praktyką a
      doktryną.

      Czy był jakikolwiek inny Kościół, który musiał przez całe stulecia
      zakazywać lektury świętej księgi, bo rzeczywistość przeczyła jej w
      tak przerażającym stop­niu?! Czytać ją pozwalano tylko `ludziom
      pobożnym i uczonym", a po lekturze in vulgań translatos, in vulgari
      lingua spodziewano się `większej szkody" niż pożytku.

      Ludzie znajdują chyba szczególną przyjemność w tym, że po­zwalają się
      wciąż ogłupiać, sprzedawać, unicestwiać: za ojczyznę, przestrzeń
      życiową, wolność, za Wschód i Zachód, za tego czy in­nego pana, ale
      najczęściej za tych, którzy ciągle i z taką pewnością siebie mylą
      Boga z własną korzyścią, a własną korzyść z Bogiem, którzy z taką
      świadomością celu służą danej chwili, choć nigdy nie tracą z oczu
      wieczności, którzy w czasie pokoju propagują pokój, a w czasie
      wojny wojnę, w obu wypadkach z równym przeko­naniem i równą
      perfekcją: tu Dzieciątko Jezus, tam armaty; tu Biblia, tam proch; tu
      `Kochajcie się", tam `Zabijajcie ich, tego chce Bóg". `Oni
      przysięgli, oni muszą być posłuszni!" Muszą gi­nąć marnie, skoro
      tylko rozkaże to jakiś arcyzbrodniarz obda­rzony władzą, muszą ginąć
      tysiące, setki tysięcy, miliony.

      Tak, to chyba szczególna przyjemność przez tyle stuleci nurzać się w
      ludz­kiej krwi i wołać `Alleluja"! To chyba szczególna przyjemność od
      bez mała dwóch tysiącleci kłamać, fałszować, oszukiwać. To chyba
      szczególna przyjemność, gdy przeżywając czasem upadki, ale i wo­dząc
      za nos i rujnując narody, czyni się z hipokryzji sztukę nad sztuki i
      sankcjonuje się ją wciąż na nowo by wiodło się nam dobrze i byśmy
      długo żyli na tej ziemi.

      Czy znajdziemy gdzie indziej takie zdumiewające przemie­szanie
      wilczego wycia i pokojowej nuty, nowiny o narodzinach bożych i
      stosu, legend o świętych i historii katów?! Gdzie znaj­dziemy tyle
      frazesów o wszechogarniającej miłości i taką, pochła­niającą
      właściwie wszystko, nienawiść? Gdzie znajdziemy religię, która z
      miłości zabija, torturuje, kradnie, szantażuje, pozbawia czci,
      oczernia, wyklina?

      Tak wspaniale uszczęśliwiało chrześcijań­stwo świat, taka była jego
      praktyka zaraza, która szalała przez dwa tysiąclecia. Ujmijmy to
      krótko: chrześcijaństwo stało się an­tychrystem. Ono samo stało się
      owym ukazywanym przez siebie diabłem! Ono samo było tym złem, które
      rzekomo zwalczało! Tym piekłem, którym straszyło, było właśnie ono!

      Wśród wszyst­kich złych rzeczy stało się ono tą najgorszą: nie
      dlatego, że inne były lepsze, ale dlatego, że wszystkie inne nie
      potrafiły być złe tak długo i tak intensywnie, dlatego, że nic
      innego nie zdobyło takiej władzy nad ludźmi podatnymi na
      oszałamiającą ułudę, na którą składały się łacina, kłamstwa,
      duszpasterski patos, świątobliwe ge­sty, opowieści o koszmarach i
      urokach zaświatów; podatnymi na podjudzanie do zbrodni, byleby
      dochodziło do nich w imieniu Boga (i kapłanów), które to imię
      pozwalało na wszystko, wszystko czyniło możliwym i wszystko
      ułatwiało, a tymczasem sami kapłani umywali ręce, dbali o własną
      skórę, napełniali kiesy i pouczali: `Nie zbierajcie skarbów na tej
      ziemi", `Nie sądźcie innych", `Ko­chajcie się nawzajem", `Czyńcie
      dobro tym, którzy was nienawi­dzą".

      Oni czynili zło tym, którzy kochali Jezusa, którzy chcieli
      przestrzegać jego przykazań, takim ludziom wyrywali języki, wy­
      krawali oczy, miażdżyli kończyny, takich ludzi grzebali żywcem,
      rozpinali na krzyżach, palili, zamurowywali na resztę życia, nie
      oszczędzali im niczego, żadnej hańby, żadnego bólu, mścili się na
      ich dzieciach i wnukach, czując się dobrymi i uprawnionymi do owych
      czynów i nadal tak się czują.

      A przecież ukrzyżo­wali ludzkość! Wszyscy za jednego? Wszyscy za
      nich! Od czasów Konstantyna cechami, po których rozpoznaje się ten
      Kościół, są obłuda i przemoc; codzienną praktyką tej religii stała
      się ma­sowa zagłada. Surowo zakazywano zabijania pojedynczych osób,
      ale uśmiercanie tysięcy ludzi było dziełem miłym Bogu. To nie obłęd,
      to jest chrześcijaństwo.

      K.H. Deschner
      • babcia_eulalia święta księga 10.04.08, 21:03
        piotrek410 napisał:

        > Czy był jakikolwiek inny Kościół, który musiał przez całe stulecia
        > zakazywać lektury świętej księgi, bo rzeczywistość przeczyła jej w
        > tak przerażającym stop­niu?! Czytać ją pozwalano tylko `ludziom
        > pobożnym i uczonym", a po lekturze in vulgań translatos, in
        vulgari
        > lingua spodziewano się `większej szkody" niż pożytku.
        (..)
        > K.H. Deschner

        Zdawałam maturę i egzaminy wstępne z historii, ale nic o tym fakcie
        nie wiedziałam :( Czy mógłbyś, nawet bez powoływania sie na
        Deschnera, napisać trochę więcej nt?
        • piotrek410 Re: święta księga 10.04.08, 22:47
          Czytanie Bibli przez "maluczkich" bylo surowo w sredniowieczu
          zakazane. Tak, Biblia byla na indeksie koscielnym!!!

          Ci ktorzy chcieli ja tlumaczyc z laciny na narodowe jezyki byli
          uznani za najwiekszych wrogow Kosciola (patrz Tyndal). To sa
          wszystko znane historie )))
        • vogon.jeltz Re: święta księga 10.04.08, 23:52
          > Zdawałam maturę i egzaminy wstępne z historii, ale nic o tym fakcie
          > nie wiedziałam

          Oj babciu, babciu, przecież o tym jest nawet w wikipedii:
          pl.wikipedia.org/wiki/Indeks_ksi%C4%85g_zakazanych
          A tu lista ksiąg na kościelnym indeksie z 1559:
          www.aloha.net/~mikesch/ILP-1559.htm
          • babcia_eulalia Re: święta księga 11.04.08, 09:55
            ja=kretynka, idiotka, ćwierćinteligent, bezmózgowiec.......!!!!!
            w miejsce kropek wstawcie sobie, co tylko chcecie. eh, chłopcy,
            bardzo dziękuję za delikatność z waszej strony :P

            vogon.jeltz napisał:

            > > Zdawałam maturę i egzaminy wstępne z historii, ale nic o tym
            fakcie
            > > nie wiedziałam
            >
            > Oj babciu, babciu, przecież o tym jest nawet w wikipedii:
            > pl.wikipedia.org/wiki/Indeks_ksi%C4%85g_zakazanych

            indeksy to se już dawno temu obejrzałam, niedokładnie troche, bo
            zakazania tam bez liku, ale brakowało mi...:

            " (..)Początki średniowiecznego indeksu sięgają czasów, gdy waldensi
            przetłumaczyli Biblię na język prowansalski. W celu zwalczania tego
            ruchu oraz herezji albigensów Synod w Narbonne w 1229 roku wydał
            zakaz posiadania jakiejkolwiek części Pisma Świętego przez laików[1].
            (..)

            ...tego pierwszego kamyczka-przyczyny ich powstania, bardzo bardzo
            dziękuję :) zapomniałam? wyparłam?
    • rdabr Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść.. 10.04.08, 15:14
      ...ujarzmiłeś mnie i przemogłeś. Stałem się codziennym pośmiewiskiem, wszyscy mi urągają. (Jeremiasz 20, 7)

      Kto wierzy, ten rozumie.
      • nick3 "Optyka nadprzyrodzona" alibi religi przed krytyką 10.04.08, 15:39

        Kto wierzy, ten wszystko "rozumie".

        Kłopot polega na tym, że objęcie jakiejś sprawy "optyką
        nadprzyrodzoną" całkowicie wyklucza ją ze sfery racjonalnej krytyki.

        Formuła "Kto nie ma wiary, ten nie może tego zrozumieć." - zamyka
        każdą próbę oceniania zjawisk religijnych według jakichkolwiek
        kryteriów innych niż wywiedzione z samej wiary!


        Tak naprawdę więc argument z potrzeby posiadania "optyki
        nadprzyrodzonej" jest odmową rozmowy. Reakcją typowo sektową.

        • tomeczeka Re: "Optyka nadprzyrodzona" alibi religi przed kr 10.04.08, 15:55
          Pomyśl o kryteriach moralnych. To że o nich zapomniałeś, nie dziwi,
          przecież krytyka racjonalna nie uwzględnia takich dyskusyjnych i -
          przyznajmy - zbędnych elementów.

          Ty wydzisz - finalizujesz - stwierdzeniem, że to SEKTA. Sam
          odmiawiasz rozmowy nt nazwanej przez ciebie optyki nadprzyrodzonej
          uciekając się do napiętnowania i tym samym zamknięcia sprawy jednym
          pejoratywnym określeniem. Czy to jest racjonalne? Aj...aj...
          • 444a Re: "Optyka nadprzyrodzona" alibi religi przed kr 10.04.08, 16:31
            Dodam tylko, że "nieomylny w sprawach wiary" papież powiedział, że wiara nie
            może być sprzeczna z rozumem. Katolikom radzę więc słuchać rozumu.

            Po drugie, można przyjąć opcję bez rozumu, to się nazywa głupota.
            • tomeczeka Re: "Optyka nadprzyrodzona" alibi religi przed kr 10.04.08, 16:51
              O mój drogi. A skąd wniosek, że ja jestem wyzniania Rzymskokatolickiego? Mogę
              czytać Pismo Święte - och - na tyle sposobów, - przechodzi wyobrażenie. Do tego
              - ale zostańmy nawet w kręgu określeń - mogę być protestantem.

              I głupota tak cię straszy, że jesteś gotów zrobić wszystko tylko by ostać się
              jako mądry. No-no! To już było przerabiane mój drogi quasi-Ateńczyku.
              • vogon.jeltz Re: "Optyka nadprzyrodzona" alibi religi przed kr 10.04.08, 17:56
                > Mogę czytać Pismo Święte

                Możesz. Tylko po co?
                • tomeczeka Re: "Optyka nadprzyrodzona" alibi religi przed kr 10.04.08, 19:17
                  Posłuchaj opowieści zatem:

                  "...(oni - królowie ich, książęta, kapłani ich i prorocy),
                  mówiący do drzewa: "Tyś moim ojcem!", a do kamienia: "Ty mnie zrodziłeś". Bo
                  obrócili się do mnie plecami, nie twarzą. Lecz w czasie ucisku swego wołać będą:
                  "Powstań i ratuj nas!". A gdzie są twoi bogowie, których sobie zrobiłeś? Niech
                  przyjdą, jeśli cię ocalą w czas twojej klęski!..."

                  Na zrozumienie tego masz dużo czasu. Nie napiszę zatem jak to zwykle "czy
                  zrozumiałes?". Poczekaj.
                  • nick3 "Bóg-Nowotwór"? ;-) 10.04.08, 20:22

                    Ale czy cokolwiek oprócz ludzkiej trwogi wskazuje na to, by ratował
                    w nieszczęściu (choćby na duchu!) lepiej niż ten kamień czy drzewo?

                    Okazuje się, że wbrew potocznym mniemaniom - nie.

                    Chrześcijanie przeżywają więcej trwogi i udręki w sytuacji bliskiej
                    śmierci, niż ateiści w tej samej sytuacji.

                    Oprócz przypowieści o domu na piasku warto też znać wyniki
                    empirycznych badań psychologów...

                    (co do cytatu biblijnego uważam, że jest to terrorystyczna retoryka
                    wyznawców IHVH, który to brutalny kult był moim zdaniem etycznie
                    gorszy od wielu z tych, które wyniszczył (i które w związku z tym
                    faktem znamy pod nazwą "bałwochwalstwa").

                    Cóż, nie zawsze zwycięża to, co lepsze:(
                    • tomeczeka Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 11.04.08, 08:07
                      Mój drogi przyjacielu. Jeżeli chcesz mi powiedzieć, że pokładasz ufność w
                      *empirycznych metodach psychologii* i będiesz się modlił w odpowiednich chwilach
                      do metod statystycznych, to świadczy, żeś nie tylko głupi, ale jeszcze nie
                      doświadczony.

                      Jesteś zatem ateistą mój drogi racjonalisto. Piotr Aleksandrowicz Miusow zatem.
                      Liberał w stylu lat 40 i 50. Tak. Zrozum. Przeczytaj książkę i po cichu, a nie
                      na forum, odpowiedz sobie jeszcze raz na odpowiednie pytania. Potrzeba na to
                      trochę czasu.
                    • tomeczeka Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 11.04.08, 11:18
                      > Ale czy cokolwiek oprócz ludzkiej trwogi wskazuje na to, by
                      ratował
                      > w nieszczęściu (choćby na duchu!) lepiej niż ten kamień czy
                      drzewo?

                      Nie wierzysz. Nie jednogo jednak dopada zwątpienie. Ciebie jednak
                      jeszcze nie opuściło.

                      > Okazuje się, że wbrew potocznym mniemaniom - nie.

                      Nie przeciwstawiać - jak to nazwałeś - *potocznych* - mniemań
                      naukowym. To jest wartościowanie które doprowadza *wartościującego*
                      do ostatecznego zgrzytania zębami na swoją wcześniejszą ciemnotę.

                      > Chrześcijanie przeżywają więcej trwogi i udręki w sytuacji
                      bliskiej
                      > śmierci, niż ateiści w tej samej sytuacji.

                      Gdyby to nawet było dowiedziane naukami przyrodniczymy, metodą
                      geometryczną, czy ty jak to wspomniałęś - na drodze rozumowej
                      analizy zagregowanych danych - przez empirię, musiałbym dać temu
                      naprzód wiarę. A dajmy na to. To nie świadczy przeciw wierze.
                      Pomyliłeś chrześcijan z sybarytami, Piotrami Łużynami. Tą jednak
                      nieznajomość można wybaczyć.


                      > Oprócz przypowieści o domu na piasku warto też znać wyniki
                      > empirycznych badań psychologów...

                      O tym była już mowa. Wystarczy.

                      Bałwochwalstwo ludzi wykształconych polega na tym, że paradoksalnie
                      czerpią wiarę z nauki, jak niejeden katolik czerpie nadzieje z
                      obecności Boga. Nauka to tylko nieme zasady, zasady których
                      ostatecznie nie obchodzisz i obyś nie musiał doczekać momentu w
                      którym nie pozostani ci już nic; momentu kiedy będziesz zdany tylko
                      i wyłącznie na nie. Gdybyś rzeczywiście pomyslał o pustce....
                      Zamień tylko kamienie i drzewa z odpowiedniego cytatu w zasady
                      ekonomiczne i metody empiryczne.

                      > Cóż, nie zawsze zwycięża to, co lepsze:(

                      Nie zawsze. Ateny zwycieżyły Jerozolimę.
                      • 444a Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 11.04.08, 14:46
                        Z tego co piszesz wynika, że nie potrafisz dostrzec czegoś co widzą "ateiści".
                        I miło by było gdybyś potrafił podawać argumenty nie na zasadzie "kiedyś
                        zrozumiesz" tylko wyjaśniał własnymi słowami.

                        A osobiście to... prezentowanie protekcjonalnego tonu, właściwego "wiedzącym
                        lepiej" nie dodaje mocy argumentom, ale wskazuje na kompleks księdza.

                        W kwestii nauki i religii, to zauważ, że religie doprowadziły do ogromnej liczby
                        zabójstw, "naukowcy" są w końcówce. Po to mamy rozum, żeby go używać.
                        • tomeczeka Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 11.04.08, 15:42
                          Istnieje bezpośrednie przełożenie faworyzowania czystej nauki na Łagry i komory
                          gazowe. Nauka zawsze będzie miała w pogardzie człowieka. Dla niej liczy się coś
                          innego. Trzeba o tym pamiętać. Nie mówie o naukowcach. Ale o nauce, która ma w
                          pogardzie wszystko inne.
                          Husserl pisał tak:
                          "Być może nie ma w całych nowożytnych czasach potężniejszej, w bardziej
                          niepowstrzymany sposób prącej do przodu idei, niż idea nauki. Jej zwycięskiego
                          pochodu nic nie powstrzyma. W swoich uprawionych celach jest ona praktycznie
                          wzsechogarniająca. Pomyslana w idealnie doprowadzonej do końca postaci byłaby
                          ona samym rozumem, który nie mógłby już mieć obok siebie żadnego autorytetu."

                          Pamiętajcie tylko, że nauka miażdzy człowieka. Najlepszym przykładem jest skowyt
                          racjonalnych na - powiedzmy - hipotetyczne zachowanie takiej - jak prezentowana
                          tutaj - osoby. Istenieje bezpośrednie przełożenie absolytuzowania czystej nauki
                          na wykorzystywanie komór gazowych i łagrów. Pamiętajcie i myślcie, skoro
                          jesteście tacy racjonalni.
                          • andrzej369 Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 11.04.08, 17:35

                            Absolutyzowanie nauki nie istnieje, ale istnieje absolutyzowanie
                            wiary, jako prawdy objawionej.
                            Do komor gazowych nie poslala nauka, a poslal absolutyzm wiary.
                            Wiara, to nie nauka. Nauka poszukuje, a wiara wyznaje, i stad te
                            komory gazowe. Te komory, to dzielo wiary, a nie nauki.

                            Tomoczeka mowi jak duchowny, a moze nim jest ?
                            • tomeczeka Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 11.04.08, 21:40
                              Andrzeju. Miło, że napisałeś z takim opóźnieniem. Świadczy to tylko dobrze o
                              tobie. Nie chcę jednak używać takich argumentów. Zostawmy przeszłość. Rozumiesz?
                              Nauka poszukuje, ale to co ustanowiła ostatecznie zwraca się przeciwko
                              człowiekowi. Dosojewski pisał, "dwa plus dwa równa się cztery oznacza śmierć."
                              Znasz to? Pisali o tym także filozofowie posmodernistyczni, których niepodobna
                              posądzać o specjalną miłość w kierunku Boga. Wiesz o kim mówię? Jako człowiek
                              wykształcony powinieneś wiedzieć. Jestem duchownym czy nie jestem duchownym ?
                              Miło, że tak pięknie to napisałeś.
                          • fluxxx Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 13.04.08, 13:08
                            > Pamiętajcie tylko, że nauka miażdzy człowieka. Najlepszym przykładem jest skowy
                            > t
                            > racjonalnych na - powiedzmy - hipotetyczne zachowanie takiej - jak prezentowana
                            > tutaj - osoby. Istenieje bezpośrednie przełożenie absolytuzowania czystej nauki
                            > na wykorzystywanie komór gazowych i łagrów. Pamiętajcie i myślcie, skoro
                            > jesteście tacy racjonalni.

                            Aaa, ja tu widze "ukaszenie baumanowskie"!:) To juz wiem skad to naiwne
                            spojrzenie i tylko potwierdza sie to, ze pojecia nie masz czym jest racjonalnosc
                            dzialania i racjonalnosc celu. Baumana sie fajnie czyta ale czesto pieprzy bez
                            skladu i ladu. Ten fragment o komorach gazowych jest tego super przykladem.
                            • tomeczeka Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 13.04.08, 16:37
                              > Aaa, ja tu widze "ukaszenie baumanowskie"!:) To juz wiem skad to naiwne
                              > spojrzenie i tylko potwierdza sie to, ze pojecia nie masz czym jest racjonalnos
                              > c
                              > dzialania i racjonalnosc celu. Baumana sie fajnie czyta ale czesto pieprzy bez
                              > skladu i ladu. Ten fragment o komorach gazowych jest tego super przykladem.


                              To jest własnie kontynuacja analizy krytycznej w twoim wykonaniu. Wykazujesz się
                              niekonsekwencją straszą. Nietrafnie z Baumanem jednak...bardzo! Gdzie to znowuż
                              pasuje do całej reszty kochany - Bauman i *klecha* *ciemny* *ortodoksyjny* - czy
                              jak tam mnie określaliście. Nie wystarczy podać jednego nazwiska - tak jak to ty
                              zrobiłeś - żeby się podnieść z upadku. Gdy zbiorę wszystkie twoje wiadomości do
                              kupy - nawet Bauman tobie nie pomaga. Chociaż to już świadczy o tym, że
                              cokolwiek przeczytałeś. Dobre i to. *Wierze, że czytałeś Baumana, a nie analizy
                              publicystyczne jego książek.

                              Pozdrawiam.
                              • fluxxx Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 13.04.08, 16:51
                                tomeczeka napisał:

                                > To jest własnie kontynuacja analizy krytycznej w twoim wykonaniu. Wykazujesz si
                                > ę
                                > niekonsekwencją straszą. Nietrafnie z Baumanem jednak...bardzo! Gdzie to znowuż
                                > pasuje do całej reszty kochany - Bauman i *klecha* *ciemny* *ortodoksyjny* - cz
                                > y
                                > jak tam mnie określaliście. Nie wystarczy podać jednego nazwiska - tak jak to t
                                > y
                                > zrobiłeś - żeby się podnieść z upadku. Gdy zbiorę wszystkie twoje wiadomości do
                                > kupy - nawet Bauman tobie nie pomaga. Chociaż to już świadczy o tym, że
                                > cokolwiek przeczytałeś. Dobre i to. *Wierze, że czytałeś Baumana, a nie analizy
                                > publicystyczne jego książek.

                                I znow zero argumentow tylko takie tam lanie wody. Wiec jak? Beda jakies
                                argumenty czy dalej bedziesz opowiadal o "czuciu i wierze" i "mędrca szkiełku i
                                oku"?:)
                                • tomeczeka Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 13.04.08, 17:15
                                  Gdybyś kochaniutki jeszcze nie zauważył, czekam cierpliwie ma twoje *racje*,
                                  natomiast dopóki wylewasz pomyje - mogę tylko probować je ścierać.
                                  • fluxxx Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 13.04.08, 17:37
                                    Ale ty jestes oporny, poczytaj moze jeszcze raz - powoli - posty 444a, nicka3
                                    czy moje. Jak nie znajdziesz w nich argumentacji to juz twoj problem i serio nie
                                    mamy o czym rozmawiac. I chyba faktycznie tak jest bo sie w ogole nie potrafisz
                                    odniesc do konkretnych zdan. Zamiast tego opowiadasz o wierze i doswiadczeniu
                                    zyciowym, ktore niby posiadasz.
                                    No coz, czasem sie nie da.

                                    Wez moze sprobuj logicznym wywodem udowodnic, ze racjonalizm prowadzi do komor
                                    gazowych.
                                    • tomeczeka Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 14.04.08, 03:45
                                      Straszysz mnie kochaniutki moim strachem, podobnie robili to twoi koledzy calym
                                      stadem napadajac i prezentujac swoje racjonalne dowody. Tacy z was racjonalisci.
                                      Swoją droga jestem pierwszym człwiekiem w dziejach, który mał okazje konwersować
                                      ze świniami Pirrona. Z zadowolonymi z siebie. Różnica między wami jest jednak
                                      taka, że cześć umilkła - rozumiejąc lub czując. Ty pozostałeś jako niezłomny.
                                      Choć może jesteś tylko ciekaw.
                                      • priller Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 14.04.08, 05:50
                                        tomeczeka napisał:

                                        jestem pierwszym człwiekiem w dziejach, który w czapce z
                                        dzwoneczkami mał okazje konwersować ze świniami Pirrona.

                                        amen.
                                    • tomeczeka Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 14.04.08, 03:55
                                      Wreszcie - Kochaniutki. Chciałbym zobaczyć jak to w przypadku skomplikowanego
                                      problemu wybierasz się na wizytę u Wittgensteina - w celu zdobycia odpowiednich
                                      wyjaśnień. Patrząć - natomiast - na twoje płody na forum - płody wyjątkowego
                                      tytana myśli, a przy okazji człowieka arcy empatycznego, niezwykłego eryduty i
                                      logika, ludzie, których wymieniłeś muszą się przewracać w grobie z zadowolenia.
                                      To ci dopiero nam się cypisek trafil.
                                      • fluxxx Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 14.04.08, 06:27
                                        Pytanie:

                                        "Wez moze sprobuj logicznym wywodem udowodnic, ze racjonalizm prowadzi do komor
                                        gazowych."

                                        Odpowiedz:

                                        "> Wreszcie - Kochaniutki. Chciałbym zobaczyć jak to w przypadku
                                        > skomplikowanego problemu wybierasz się na wizytę u Wittgensteina - > w celu
                                        zdobycia odpowiednich
                                        > wyjaśnień. Patrząć - natomiast - na twoje płody na forum - płody wyjątkowego
                                        > tytana myśli, a przy okazji człowieka arcy empatycznego, niezwykłego eryduty i
                                        > logika, ludzie, których wymieniłeś muszą się przewracać w grobie z zadowolenia.
                                        > To ci dopiero nam się cypisek trafil."

                                        Konkret, naprawde konkret. EOT.
                                        • tomeczeka Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 14.04.08, 19:47
                                          Absolutyzacja rozumu zaślepia ludzi w ogóle - a szczególnie - na istnieje Boga.
                                          Wtedy gdy go brakuje wszystko wolno. Wolno wsadzać ludzi do pieca i sporządzać z
                                          tego dane. Może nawet szykują się większe potworności? Kto wie?

                                          Nie wyczuwam jednak w tobie człowieka racjonalnego. Raczej głupca, który nad
                                          wyraz ceni sobie samoubóstwienie. Spytasz mnie skąd wiem? Tertium genus cognitionis.

                                          "Samoubóstwienie człowieka, któremu marksizm dał filozoficzny wyraz, kończy się
                                          tak samo jak wszystkie, indywidualne i zbiorowe, próby samoubóstwienia: okazuje
                                          się jako farsowa strona ludzkiej niedoli."

                                          A potem czytamy takie gorzkie konstatacje.
                                          • fluxxx Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 14.04.08, 20:04
                                            Przepraszam, to jest ten logiczny wywod? Spodziewalem sie wiecej, znacznie
                                            wiecej, a dostalem cos co napisaloby dziecko w IV klasie na religii.

                                            > Absolutyzacja rozumu zaślepia ludzi w ogóle - a szczególnie - na istnieje Boga.
                                            > Wtedy gdy go brakuje wszystko wolno. Wolno wsadzać ludzi do pieca

                                            Natomiast historia pokazuje, ze gleboka religijnosc takze prowadzila do palenia
                                            ludzi, tyle, ze nie w piecach a na stosach. Czy powiesz, ze oprawcy takze byli
                                            racjonalistami?

                                            Ale nie, jak sie nad tym zastanowic to nie dziwie sie, ze twoje "dowodzenie"
                                            jest tak marnej jakosci - po prostu nie podejrzewam cie o zdolnosc do
                                            analitycznego myslenia. A u zadnych "postmodernistycznych filozofow" nie
                                            widzialem sensownej argumentacji za ta hipoteza wiec po prostu nie masz od kogo
                                            "zerznac".
                                            • 444a Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 14.04.08, 20:34
                                              Stary odpuść. Koleś ma osobowość narcyza, który nie potrafi nawiązać normalnych,
                                              szczerych relacji z ludźmi stąd takie poglądy oraz niezdolność ich uzasadnienia.

                                              Nie widzi, że jego zaburzenie wpływa na jego poglądy, nie jest w stanie głębiej
                                              zrozumieć ludzi to i wynalazł sobie zastępczo Boga (abstrahując od dyskusji nt.
                                              jego istnienia).

                                              Sprawom, które w jego przypadku są sprawami zaburzonych relacji i uczuć,
                                              przypisuje znaczenie religijne - stąd i ta religijność taka chora, pragnienie
                                              nawracania (czyli bycia mądrzejszym przy braku zdolności do rzeczowej
                                              argumentacji - "kiedyś zrozumiesz", "poczytaj kogośtam").

                                              Ponieważ broni się przed zobaczeniem swojego wnętrza (lub pustki, odrzucenia,
                                              które czuje) za wszelką cenę nie dopuści do naruszenia psychicznej struktury
                                              udającej religijność. Religia nie służy mu jako wyjaśnienie, ale jako ucieczka,
                                              trwanie w groźnym świecie.
                                              Właściwe to chyba masie księży, sekciarzom, pedofilom, socjopatom.

                                              Powinniśmy to chyba uszanować, bo leczenie na siłę niewiele daje.

                                              To było chyba jakoś tak: "kiedy ktoś mówi ci, że źle robisz możesz to
                                              zlekceważyć, ale kiedy mówi ci to więcej ludzi to się chociaż zastanów, czy to
                                              oni nie mają racji a nie ty".
                                              • fluxxx Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 15.04.08, 12:22
                                                Masz racje, ale interesuje mnie w jaki sposob ludzie jego pokroju interpretuja
                                                rzeczywistosc. Chyba pierwszy raz spotykam sie z przypadkiem takiej egzaltacji,
                                                pogardy i postawy "kiedys zrozumiesz".

                                                Pzdr.!
                                                • tomeczeka Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 15.04.08, 16:46
                                                  To widać, że mało rozumiesz jednak - nawet tutaj - podrzucę ci małą wiadomość.
                                                  Czy wiadomo ci, czy tobie - choć odrobinę - znane są ścieżki tych co odnosili
                                                  się bardzo nieładnie, bez krztyny wyrozumiałości, ze zdecydowanym zniechęceniem,
                                                  bez wyraźnej afirmacji do ludzi - no powiedzmy sobie szczerze - zachowując pewną
                                                  konsekwencję logiczną - do protoplastów małp?

                                                  Pozdr.!
                                                  • fluxxx Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 15.04.08, 17:38
                                                    tomeczeka napisał:

                                                    > To widać, że mało rozumiesz jednak - nawet tutaj - podrzucę ci małą >
                                                    wiadomość. Czy wiadomo ci, czy tobie - choć odrobinę - znane są ścieżki tych co
                                                    odnosili
                                                    > się bardzo nieładnie, bez krztyny wyrozumiałości, ze zdecydowanym zniechęceniem,
                                                    > bez wyraźnej afirmacji do ludzi - no powiedzmy sobie szczerze - zachowując
                                                    pewną konsekwencję logiczną - do protoplastów małp?

                                                    Przetlumaczy mi ktos ten belkot?
                                                  • tomeczeka Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 15.04.08, 17:54
                                                    Oj pomyliłem tylko słowa. Wystarczy wstawić *tych co mają za protoplastów
                                                    małpy*. Jesteś w stanie słodziutki dokonać eksplikacji odpowiedniej, przecież
                                                    czytałeś logików od języka!
                                                  • fluxxx Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 15.04.08, 18:11
                                                    Chcialo sie blysnac "protoplasta" i nie poszlo, nie?:> Za trudne slowo, za trudne...

                                                    "Czy wiadomo ci, czy tobie - choć odrobinę - znane są ścieżki tych co odnosili
                                                    się bardzo nieładnie, bez krztyny wyrozumiałości, ze zdecydowanym zniechęceniem,
                                                    bez wyraźnej afirmacji do ludzi - no powiedzmy sobie szczerze - zachowując pewną
                                                    konsekwencję logiczną - tych co mają za protoplastów małpy?"

                                                    Piekny przyklad przerostu formy nad trescia! Nie umiesz sie wyrazac jasniej?
                                                    Uzywajac przy tym slow, ktorych znaczenie jest ci znane? To i tak jest belkot.

                                                    Przy okazji - czytanie logikow od jezyka nie sprawia jeszcze, ze potrafi
                                                    rozszyfrowac sie tekst napisany przez idiote. Wrozenie na temat "co autor chcial
                                                    przez to powiedziec" to jednak lekko inna dzialka.
                                                  • tomeczeka Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 15.04.08, 21:14
                                                    Ja sobie poczytam tego Carnapa. Ale mówię ci, jak się okaże, tak jak
                                                    przypuszczam, że to tylko dobra zabawa, a ty przeczytałeś tylko wstęp, to
                                                    postaram się w przyszłości o dwie sprawy. Po pierwsze zleje ci - kochaniutki -
                                                    goła pupę...kablem, a przyłożę taką racjonalną ilość, aż się rozkleisz. Po
                                                    drugie postaram się poprosić o specjalny prezent dla ciebie: i wtedy złapie
                                                    ciebie geometryczne diabelskie bydle i będziesz zdawał prawdziwy egzamin z
                                                    racjonalności.
                                                  • fluxxx Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 16.04.08, 00:39
                                                    tomeczeka napisał:

                                                    > Ja sobie poczytam tego Carnapa.

                                                    Odpusc sobie, nic nie zrozumiesz.

                                                    "Po pierwsze zleje ci - kochaniutki - goła pupę...kablem, a przyłożę taką
                                                    racjonalną ilość, aż się rozkleisz."

                                                    Takimi tekstami cioto to sobie mozesz rzucac do wlasnej matki.

                                                    "Po drugie postaram się poprosić o specjalny prezent dla ciebie: i wtedy złapie
                                                    ciebie geometryczne diabelskie bydle i będziesz zdawał prawdziwy egzamin z
                                                    racjonalności."

                                                    Hehe, kilkaset lat temu pewnie bys siedzial w swietym oficjum. Ach, ta wiara, z
                                                    ktorej ma wynikac milosc blizniego - co za bujda.

                                                    PS. wiesz co znaczy "geometryczne" czy to slowo tez wydaje ci sie trudne i
                                                    umiesciles je bo dobrze wyglada?
                                                  • tomeczeka Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 16.04.08, 06:34
                                                    "> Takimi tekstami cioto to sobie mozesz rzucać do własnej matki.;

                                                    No to proszę już zaczynasz pokazywać prawdziwego siebie. Racjonalnego i
                                                    oczytanego logika. Zlał bym ci tyłek paskiem - złotko - to zobaczylibyśmy jak
                                                    byś śpiewał. Bo ja uważam - rozumiesz - widzę w takim praniu coś bardzo
                                                    logicznego: sztubakowi po sztubacki na gołą skórę. Przylać, huknąć, zlać,
                                                    przyłożyć: laciem, paskiem, kablem, rzemieniem, gałęzią. Dużo to by cię to nie
                                                    nauczyło, ale może byś przyjamniej nie używał tak wyrafinowanego języka - a
                                                    rebours - jak to teraz czynisz.
                                                  • fluxxx Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 16.04.08, 10:36
                                                    (Internetowa aninomowosc duzo daje, nie?)

                                                    tomeczeka napisał:

                                                    > No to proszę już zaczynasz pokazywać prawdziwego siebie.
                                                    > Racjonalnego i oczytanego logika.

                                                    Za to ty prawdziwego siebie, tj. sfrustrowanego idiote z tendecjami do utraty
                                                    kontaktu z rzeczywistoscia pokazujesz od poczatku tego watku. Idealnie tez
                                                    wpisujesz sie w pewna wizje czlowieka, ktora przedstawil ktorys z forumowiczow -
                                                    masz powazne problemy z wlasna osobowoscia.

                                                    > widzę w takim praniu coś bardzo logicznego: sztubakowi po sztubacki
                                                    > na gołą skórę. Przylać, huknąć, zlać,
                                                    > przyłożyć: laciem, paskiem, kablem, rzemieniem, gałęzią.

                                                    Bardzo sie podnieciles jak to pisales?
                                                  • tomeczeka Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 16.04.08, 14:16
                                                    Straszysz mnie udowadniając, że masz ochotę na wsadzenie mnie do
                                                    psychuszki, tylko daltego, że udowodniłem, że jako człowiek
                                                    racjonalny jesteś mierny i głupi. Głupi po trzykroć. Ostatecznie -
                                                    skarbie - nie wystarczy czytać publicystyki, żeby się później
                                                    chełpić.

                                                    > (Internetowa aninomowosc duzo daje, nie?)

                                                    Za to powinno ci się dostać: przełożyć przez kolanko i metodycznie a
                                                    rebours - po kartezjańsku - najpierw jasno i wyraźnie przyciąć, by
                                                    następnie doprowadzić ciebie do de omnibus dubitandum. Wtedy może by
                                                    z ciebie nawet był człowiek, kto wie. A zatem! W skórę! Po tyłku!
                                                    Tnijmy z pasją - małego sztubaka. Tylko jeszcze jest jedna kwestia,
                                                    tak się prosiłeś, że nie mam wątpliwości, że dostaniesz cięgi i mój
                                                    kochaneczku - będziesz jeszcze palił coś ubóstwiał.
                                                  • fluxxx Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 16.04.08, 14:47
                                                    tomeczeka napisał:

                                                    > Straszysz mnie udowadniając, że masz ochotę na wsadzenie mnie do
                                                    > psychuszki, tylko daltego, że udowodniłem, że jako człowiek
                                                    > racjonalny jesteś mierny i głupi. Głupi po trzykroć. Ostatecznie -
                                                    > skarbie - nie wystarczy czytać publicystyki, żeby się później
                                                    > chełpić.
                                                    >
                                                    > Za to powinno ci się dostać: przełożyć przez kolanko i metodycznie > a rebours
                                                    - po kartezjańsku - najpierw jasno i wyraźnie przyciąć,
                                                    > by następnie doprowadzić ciebie do de omnibus dubitandum. Wtedy
                                                    > może by z ciebie nawet był człowiek, kto wie. A zatem! W skórę! Po > tyłku!
                                                    Tnijmy z pasją - małego sztubaka. Tylko jeszcze jest jedna
                                                    > kwestia, tak się prosiłeś, że nie mam wątpliwości, że dostaniesz
                                                    > cięgi i mój kochaneczku - będziesz jeszcze palił coś ubóstwiał.

                                                    Brawo.

                                                    Powiem ci cos. Nikomu na tym forum nie udalo sie tak skutecznie, jak tobie,
                                                    zaprezentowac i osmieszyc mentalnosc religijna. Po prostu perfekcja. Jestes
                                                    autoparodia, negatywem, linkiem do bash.org.pl chrzescijanstwa.

                                                    Ciezko dyskutuje sie z fanatykiem, ale zalozylem sobie, ze ten watek przekroczy
                                                    1000 postow. To jak? Dasz rade? Bluzgnij jeszcze troche miloscia blizniego, rzuc
                                                    jeszcze troche pseudoargumentow, zaprezentuj jeszcze raz sztuke belkotu:) Wiec,
                                                    pytam jeszcze raz, dasz rade?:]

                                                    PS. nikt cie do psychuszki za bycie idiota nie wsadzi.
                                                  • tomeczeka Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 16.04.08, 16:13
                                                    Ja oczywiście tobie nic nie zrobię. Nie będę ci przycinał zadka, mimo, iż
                                                    uważam, że się tobie należy. Wyzywałeś mnie systematycznie i jako *logik* jesteś
                                                    tylko konsekwentny w obrażaniu i stosowaniu obraźliwego słownictwa;
                                                    prymitywnego, wulgarnego, małpiego... Przy czym - ja tobie wybaczam. Logicznie
                                                    rzecz ujmując, jest to niemożliwością, ale ponieważ byłoby to prymitywne
                                                    będziesz jeszcze mógł się wykazać żyjąc następne kilkadziesiąt lat z
                                                    niepoprzycinaną, a niemowlęcą skórą na tyłku. Więcej nawet - ja bym bardzo
                                                    chętnie - wypił - podawaną przez ciebie cykutę. Niewiem czy to zrozumiesz mój ty
                                                    Anytosie kochany.
                                                  • fluxxx Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 16.04.08, 19:00
                                                    "Ja oczywiście tobie nic nie zrobię. Nie będę ci przycinał zadka, mimo, iż
                                                    uważam, że się tobie należy."

                                                    Wow, dzieki laskawcze.

                                                    "Więcej nawet - ja bym bardzo chętnie - wypił - podawaną przez ciebie cykutę."

                                                    Czy oprocz nagminnego nadinterpretowania i przypisywania ludziom intencji,
                                                    ktorych nie mieli masz jeszcze jakies inne zaburzenia w postrzeganiu
                                                    rzeczywistosci? Nie wiem, slyszysz glosy albo cos?
                                            • tomeczeka Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 14.04.08, 21:17
                                              > Przepraszam, to jest ten logiczny wywod? Spodziewalem sie wiecej,
                                              znacznie
                                              > wiecej, a dostalem cos co napisaloby dziecko w IV klasie na
                                              religii.

                                              Czasami ważne rzeczy są bardzo proste. Dziecko w IV klasie religii
                                              może więcej wiedzieć o życiu niż profesor logiki. Proszę nie
                                              dezawuować lekcji religii jako takich! Spinoza - o czym - mój nie
                                              do końca szlachetny kompanie - możesz nie wiedzieć - rozpoczyanł
                                              tak właśnie swoją edukację. I wiesz jak było dalej? Książe
                                              filozofów. A więcej nawet. Od more geometrico - do czujemy i
                                              doświadczamy, że jesteśmy wieczni. Zapytaj go - jak to rozumiał.

                                              Zobacz też - proszę - jak pięknie wypowiedział się twój kompan w
                                              rozumowaniu. Odpowiedziałbym mu. Ale jak to z tymi świniami
                                              Pirrona. Potem stado pasło się na górze ... i runeło do morza.

                                              Czy powiesz, ze oprawcy takze byli
                                              > racjonalistami?
                                              Tego nie mogę powiedzieć. Głęboko wierzyli. W diabła.
                                              • fluxxx Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 15.04.08, 00:22
                                                > Tego nie mogę powiedzieć. Głęboko wierzyli. W diabła.

                                                ("w diabla"? - i znow infantylnosc przebija)

                                                A ty nie wierzysz w "diabla"? Nie wiem jakiego jestes wyznania, zgaduje, ze wierzysz w boga chrzescijanskiego. Z tego co wiem to doktryna chrzescijanska zaklada istnienie szatana (i inne demony piekielne), chyba ciezko bez tego byc chrzescijaninem.
                                                • tomeczeka Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 15.04.08, 06:52
                                                  A znasz to jak Fiodor Pawłowicz pytał Ivana Fiodorowicza:

                                                  Kto tak robi sobie żarty z człowieka?
                                                  -diabeł
                                                  A istnieje diabeł?
                                                  -nie nie istnieje.

                                                  Jeszcze nie wiesz co było dalej. Ale czas mija, kto wie jak się ludzie rozwijają
                                                  i jak porzucają stare *prawdy*. Kto wie.
                                                  • fluxxx Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 15.04.08, 11:43
                                                    Nic nie zrozumiales. Nie pytam o to czy diabel istnieje czy nie bo takiej
                                                    odpowiedzi mi nie udzielisz.

                                                    Pytam o to czy skoro m.in. inkwizytorzy wierzyli w diabla i dokonywali takich
                                                    rzeczy to czy to sprawia/oznacza, ze ty w niego nie wierzysz.

                                                    Inaczej: czy wg ciebie wiara w diabla jest przyczyna sprawcza zachowan, ktore
                                                    zbiorczo mozemy okreslic jako zle?
                                                  • tomeczeka Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 15.04.08, 16:37
                                                    Wiara jest rzeczą trudniejszą niż zabawa w *analizowanie*. Choć oczywiście dla
                                                    rozrywki poczytać Carnapa - czemu nie?. Oni oddali diabłu pokłon. Widzisz, że
                                                    tutaj zaczynają się schody - dla takich - racjonalizatorów - bardzo trudne do
                                                    przejścia. Jego ścieżki są zawiłe, może połknął cześć zasad i reguł. Także -
                                                    wybaczysz - najdroższy - każdy w swoim czasie coś zrozumie. Może jak będziesz
                                                    się bardzo starał...rozumieć - to kto wie co się przydarzy. Tak przyjemnie używa
                                                    mi się słowa *rozumie*, nie mogłem się obejść. W takim kontekście,:zrozum!

                                                    Widzę również, że poklepaliście się z 444 po pleckach. To bardzo dobrze. Ale i
                                                    przykro. Bardzo mało mogę wam napisać, wszak wpadłeś w ekskrementy twojego
                                                    *kolegi*. Teraz mam rzucać perły w wieprze. O przepraszam.
                                                  • fluxxx Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 15.04.08, 17:57
                                                    tomeczeka napisał:

                                                    > Wiara jest rzeczą trudniejszą niż zabawa w *analizowanie*.

                                                    Na jakiej podstawie tak wnosisz? Wydaje mi sie, ze masz ogromne kompleksy
                                                    intelektualne i znalazles sobie kilka cytatow z autorytetow (bo widac, ze masz
                                                    wielka potrzebe autorytetu) i sie nimi podpierasz. Podejrzewam, ze przykladowo
                                                    z Einsteina znasz i ogarnales tylko "bog nie gra w kosci" bo jest cos o bogu i
                                                    naukowiec to powiedzial i w ogole.

                                                    > Choć oczywiście dla
                                                    > rozrywki poczytać Carnapa - czemu nie? Oni oddali diabłu pokłon.

                                                    Kto? Carnap!? Czy inkwizytorzy? Bo jesli ci drudzy to wlasnie przylapalem cie na
                                                    niekonsekwencji albo na nie znajomosci znaczenia slow. Napisales:

                                                    > Tego nie mogę powiedzieć. Głęboko wierzyli. W diabła.

                                                    A teraz piszesz o oddawaniu poklonu. Odrozniasz oddawanie czci od wiary?

                                                    > Także - wybaczysz - najdroższy - każdy w swoim czasie coś zrozumie. > Może jak
                                                    będziesz się bardzo starał...rozumieć - to kto wie co się przydarzy.

                                                    I znow ten nadety ton. Przy okazji: nie obchodzi mnie z kim sie macasz. Nie
                                                    przypominam sobie bysmy sie kiedys poznali wiec daruj sobie te wtrety
                                                    "najdrozszy", "kochaniutki", itd., ok?

                                                    > Widzę również, że poklepaliście się z 444 po pleckach. To bardzo
                                                    > dobrze. Ale i przykro. Bardzo mało mogę wam napisać, wszak wpadłeś > w
                                                    ekskrementy twojego *kolegi*.

                                                    Wymienilismy opinie na temat pewnego przypadku klinicznego.

                                                    > Teraz mam rzucać perły w wieprze. O przepraszam.

                                                    "Perly przed wieprze"? Te twoje pseudoargumenty (to nawet nie sa
                                                    pseudoargumenty, to jest belkot) nazywasz perlami? Naprawde, dowcipny jestes.
                                                  • tomeczeka Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 15.04.08, 18:47
                                                    Bo wiara oznacza przebaczanie, miłość bliźniego, poświęcenie, zdolności
                                                    wypędzania demonów, czy przenoszenia gór. Bardzo mało jest ludzi, którzy
                                                    potrafią robić takie rzeczy. Bardzo mało takich było w dziejach. Analizowanie
                                                    doprowadzane do granic możliwości - oznacza wsadzanie ludzi do pieca. W dziejach
                                                    ludzkości - człowiek często lądował w piecu, a rzadko przebaczał czy czynił
                                                    cuda. Ergo jedno musi być łatwiejsze od drugiego.

                                                    Moja perełko - jako logik - trzy dni nastawałeś na to by głupiemu udowodnić
                                                    niekonsekwencję, i teraz, kiedy dałem ci taką możliwość - szastasz nóżką z
                                                    zadowoleniem.

                                                    Czyli jestem przypadkiem klinicznym. Proszę - kroczek, po kroczku,
                                                    konsekwentnie, sam sobie udowadniasz o to, o co tak bardzo zabiegałeś.
                                                  • fluxxx Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 16.04.08, 00:33
                                                    Cale to rozumowanie o kant tylka potluc, popelniasz blad na samym poczatku.

                                                    "Bo wiara oznacza przebaczanie, miłość bliźniego, poświęcenie, zdolności
                                                    wypędzania demonów, czy przenoszenia gór"

                                                    Wiara niczego takiego nie oznacza.

                                                    Wiara to prostu przekonanie o isntnieniu jakiegos zjawiska bez falsyfikacji badz
                                                    weryfikacji tego przekonania. Brak tych zabiegow moze wynikac z niecheci
                                                    podmiotu do przeprowadzenia falsyfikacji/weryfikacji lub, czesciej, z
                                                    wlasciwosci zjawiska gdy niespelnia ono odpowiednich kryteriow. I tylko tyle
                                                    oznacza wiara.

                                                    "Czyli jestem przypadkiem klinicznym."

                                                    Jestes i ani ty ani ja nic na to nie poradzimy.
                                    • fluxxx Re: "Bóg-Nowotwór"? ;-) 14.04.08, 06:24
                                      Pytanie:

                                      "> Wez moze sprobuj logicznym wywodem udowodnic, ze racjonalizm prowadzi do komor
                                      > gazowych."

                                      Odpowiedz:

                                      "Straszysz mnie kochaniutki moim strachem, podobnie robili to twoi koledzy calym
                                      stadem napadajac i prezentujac swoje racjonalne dowody. Tacy z was racjonalisci.
                                      Swoją droga jestem pierwszym człwiekiem w dziejach, który mał okazje konwersować
                                      ze świniami Pirrona. Z zadowolonymi z siebie. Różnica między wami jest jednak
                                      taka, że cześć umilkła - rozumiejąc lub czując. Ty pozostałeś jako niezłomny.
                                      Choć może jesteś tylko ciekaw."

                                      To wszystko w temacie twojej merytorycznosci.
                  • fluxxx Re: "Optyka nadprzyrodzona" alibi religi przed kr 10.04.08, 21:22
                    Hehehe, piekny przyklad na to dlaczego ludzie wierza w Cos.

                    Wam sie po prostu portki ze strachu trzesa;]
                    • tomeczeka Re: "Optyka nadprzyrodzona" alibi religi przed kr 11.04.08, 08:02
                      Bawi cię to wyraźnie. Ale źle świadczy o tobie. Jeszcze tego nie rozumiesz.
                      Spokojnie jesteś takim samym człowiekiem, któremu być może więcej czasu trzeba
                      na zrozumienie niektórych spraw. Póki czujesz się dobrze możesz potwarzać
                      dowcipy, tak jak prawie codziennie robisz to w pubie. Ale przyjdzie taka chwila,
                      że będziesz palił to coś ubóstwiał i ubóstwiał to co paliłeś. Proszę, naprawde
                      na drugi raz się zastanowić, zanim zaczniesz pleść bzdury.
                      • nick3 Re: "Optyka nadprzyrodzona" alibi religi przed kr 11.04.08, 17:07
                        > Ale przyjdzie taka chwila
                        > że będziesz palił to coś ubóstwiał i ubóstwiał to co paliłeś.

                        Tego nie wiesz:)

                        (Proroctwo tu przemawia? Czy nadwyżka mądrości życiowej?)

                        Wbrew temu, co przyjmują bezrefleksyjnie za oczywistość liczni
                        wierzący, bieg życia, nieszczęścia czy bliskość śmierci nie
                        skłaniają ateistów do wiary w specjalnie większym stopniu niż
                        wierzących do ateizmu.

                        Nawet drastyczne cierpienia (Oświęcim) powodowały chyba równą liczbę
                        przejść z ateizmu do wiary, co z wiary do ateizmu.

                        Oczywiście nie należy grać zucha (wiele cierpień przekracza nasze
                        obecne wyobrażenia).

                        Ale naprawdę nie wiadomo, czy to, czego się dziś boisz, lub to, w
                        czym dziś pokładasz nadzieję (czymkolwiek by to nie było!), nie
                        okaże się zupełnie pozbawione tej mocy, którą im dziś przypisujesz.

                        Może w obliczu diagnozy nowotworu zaczniesz bać się czarnego kota, a
                        nadzieję pokładać w bioenergoterapii?...;-)))


                        • tomeczeka Re: "Optyka nadprzyrodzona" alibi religi przed kr 11.04.08, 21:50
                          Popatrz. Kto tu się kieruje rozumem, a kto kieruje się ślepą wiarą. Ja zakładam,
                          że istnieje prawdopodobieństwo - jak jeden z tysięcy licznych składników
                          twojego ciała zbuntuje się na tyle, że będziesz pozbawiony sił i pozostawiony
                          zasadom statystycznym tylko. (skoro nie wierzysz). Ty zakładasz, że *tego nie
                          wiesz*. Ale przyznaj kochany, że takie prawdopodobieństwo istnieje. I widzisz
                          mówimy tak - zamykając się tylko i wyłącznie - w naszych poszukiwaniach - do
                          siebie samego. Ale cóż to za egozim pfu! Nawet tuaj istnieje napięcie nie do
                          przezwyciężenia. Tylko ty nawet nie rozumiesz. Co to za rozum, który wyklucza
                          ewentualności? Hę? Zapytaj tych co przeszli Oświecim co sądzą o metodach
                          statystycznych. Czy byłbyś w stanie z siebie wydobyć podobne pytanie zostawmy na
                          inny moment.

                          Kochani - odpowiadacie na moje wiadomości tłumnie i wybiórczo - tak jest
                          łatwiej. Mam nadzieję, że coś do was doszło. Ponieważ zaś piszesz:

                          > Oczywiście nie należy grać zucha (wiele cierpień przekracza nasze
                          > obecne wyobrażenia).

                          muszę stwierdzić, że jesteś jednym z mądrzejszych - piszących tutaj.

                          I napisałbym to raz jeszcze, ale pozostała część wiadomości:

                          > Ale naprawdę nie wiadomo, czy to, czego się dziś boisz, lub to, w
                          > czym dziś pokładasz nadzieję (czymkolwiek by to nie było!), nie
                          > okaże się zupełnie pozbawione tej mocy, którą im dziś przypisujesz.

                          Sprowadza ciebie znowu na manowce.
                          Ewangelia - przyznaj się, że jej nie czytałeś. To nic strasznego. Masz jeszcze
                          dużo czasu, żeby zobaczyć, co to znaczy mówić z *mocą*.
                          Zmierz się i wyciągnij *racjonalne* wnioski.

                          > Może w obliczu diagnozy nowotworu zaczniesz bać się czarnego kota, a
                          > nadzieję pokładać w bioenergoterapii?...;-)))

                          Mój drogi przyjacielu, oto bowiem wychodzi twoja krótkowzroczność. Zapewniam
                          cię, że nie pokładałem nadziei w bioenergoterapii. Tak mnie próbojesz upokorzyć hę?

                          Skąd wiesz, że takie doświadczenie - będzie tobie zawsze obce - i zawsze
                          będziesz mógł pisać jak kilkunastolatek ( o przyznam, że sporo kilkunastolatków
                          jest teraz obrażonych - gdy to czyta), albo np nie dotknie twojej mamy, taty,
                          żony, dziecka; tak ograniczny enumerowanie? Polecisz im wtedy studiowanie
                          książek z psychologii i socjologii ?
                      • andrzej369 Re: "Optyka nadprzyrodzona" alibi religi przed kr 11.04.08, 18:08
                        tomeczeka napisał:

                        > Bawi cię to wyraźnie. Ale źle świadczy o tobie. Jeszcze tego nie
                        rozumiesz.
                        > Spokojnie jesteś takim samym człowiekiem, któremu być może więcej
                        czasu trzeba
                        > na zrozumienie niektórych spraw. Póki czujesz się dobrze możesz
                        potwarzać
                        > dowcipy, tak jak prawie codziennie robisz to w pubie. Ale
                        przyjdzie taka chwila
                        > ,
                        > że będziesz palił to coś ubóstwiał i ubóstwiał to co paliłeś.
                        Proszę, naprawde
                        > na drugi raz się zastanowić, zanim zaczniesz pleść bzdury.

                        Ten post jest dowodem o strachu.
                        Czy mozna bac sie czegos, co nie zostalo poznane ?
                        Mozna, jak sie dopusci do indoktrynacji.
                        Tomeczek jest dobrze zindoktrynowany.
                        Tacy jak Tomeczek, strach maja przed "Bogiem", ale posylac ludzi na
                        meki, juz strachu im brakuje.
                        Kim zatem jest Bog ?
                        Skoro twierdzicie, ze miloscia, dlaczego tyle jest cierpienia ?
                        Bardziej racjonalne by bylo stwierdzenie, ze Bog jest dobrem i zlem,
                        dla utrzymania biegunowosci. Dla poznania dobra i zla.
                        Wy nazywacie zlo "szatanem".
                        A skad wiecie o tym, ze to "szatan" ?
                        Skoro twierdzicie, ze Bog ma wladze nad wszystkim.
                        Sami juz w tych swoich bajeczkach, pogubiliscie sie.



                        Tomeczek, zyj w swoim swiecie i pozwol zyc innym, wedlug wlasnych
                        swiatopogladow.
                        • tomeczeka Re: "Optyka nadprzyrodzona" alibi religi przed kr 11.04.08, 22:16
                          > Czy mozna bac sie czegos, co nie zostalo poznane ? To już nauka mój drogi.
                          Zobacz co mówi o strachu psychologia. Człowiek najbardziej boi się tego, czego
                          nie zna.

                          > Kim zatem jest Bog ?
                          > Skoro twierdzicie, ze miloscią, dlaczego tyle jest cierpienia ?

                          Tyle sceptycyzmu i wątpliwości, wyzwisk i kłamstw z twojej strony - przyznasz -
                          i chcesz się dowiedzieć - jako leniuch - z forum internetowego. A co z twoimi
                          naukowymi poszukiwaniami? *Skąd się bierze zło* mój drogi. Pytanie do ciebie.
                          Najlpierw mocno pomyśl przed odpowiedzią, bo możesz wyjść jako głupiec. A tego
                          boisz się najbardziej. Pamietaj. A ja ci chętnie wyjąsnie za
                          pomocą...kartezjańskiego clare et discinte, kroczek po kroczku, gdybyś popełnił
                          jakąś głupotę i opowiedział bajeczkę.
                          • vogon.jeltz Re: "Optyka nadprzyrodzona" alibi religi przed kr 12.04.08, 11:08
                            > *Skąd się bierze zło*

                            Oczywiście z arbitralnej decyzji pojedynczego człowieka lub grupy ludzi, która
                            uznaje coś za złe. A co myślałeś?
                          • andrzej369 Re: "Optyka nadprzyrodzona" alibi religi przed kr 12.04.08, 15:48

                            Tomoczeka !
                            Maly rozum Misia Puchatka byl wiekszy od Twojego - oto moja bajeczka
                            dla Ciebie.
                            • tomeczeka Re: "Optyka nadprzyrodzona" alibi religi przed kr 12.04.08, 16:46
                              Taki strach obleciał naszego naukowca. Hooo! Myślałem, że nie będziesz uciekał.
                              Ale proszę, oto racjonalny człowiek w pełni swojej chwały. Trzęsie się i siłuje
                              się na inwektywy. Zresztą ta twoja obraza, to komplelent. Kto wie czy nie miał
                              większego.
                      • 444a Re: "Optyka nadprzyrodzona" alibi religi przed kr 11.04.08, 19:57
                        A mógłbyś tak konkretnie, a nie "bawi cię to", "kiedyś zobaczysz", jeszcze
                        chwila i napiszesz, że bozia nas ukarze. Taki protekcjonalny ton, który
                        przykrywa niewiedzę i fałszywy autorytet dobry bywa w prowincjonalnych
                        parafiach, sektach i rodzinie radia maryja.

                        Słowem dlaczego poleganie na rozumie ma być złe? Dlaczego sprawdzanie wiary
                        przez rozsądek ma być złe? Nie wmawiaj, że nauka "bezpośrednio" prowadzi do
                        komór gazowych, bo z historii wcale to nie wynika. Z historii za to wiadomo, że
                        w imię religii fanatycy zabili więcej milionów ludzi. Nie zabijano w imię nauki
                        tylko przez wiarę! w komunę i naród.
                        Nie słyszałem o zabójstwie w imię psychoanalizy, fizyki kwantowej czy psychoterapii.

                        I na jakiej podstawie sądzisz, że opisane poślubienie Jezusa jest
                        normalne/zdrowe? Jak odpowiesz na pytania o ślub z Marią? Z apostołami?
                        Poligamię Jezusa z dziewicami konsekrowanymi? Skoro nie ma seksu to i facet może
                        Chrystusa poślubić?

                        Tylko plizz.. bez "kiedyś zrozumiesz", "nie wierzysz to nie wiesz".
                        • 444a aha 11.04.08, 21:03
                          Aha, zauważ wiara w komunizm, w nazizm, Hitlera itd. Naziści właśnie wierzyli,
                          tylko zmienili temat.
                          Wspólny jest nie temat tej wiary, ale sama "wiara". Stąd i podobne zbrodnie
                          chrześcijan.

                          Ściślej chodzi właśnie o ten moment kiedy wiara (w sensie odpowiedzi na pytania
                          podstawowe) odrywa się od rozumu, co prowadzi do niemoralnego, nieludzkiego
                          postępowania, fanatyzmu, wynaturzeń i nawet zbrodni.

                          Po to jest rozum, żeby mówić "sprawdzam", żeby nie oderwać się od
                          rzeczywistości, nie wierzyć w bzdury.
                        • tomeczeka Re: "Optyka nadprzyrodzona" alibi religi przed kr 11.04.08, 22:39
                          Jest taka grupa ludzi, która ciągle wymyka się takim jak ty. Zaraz zrozumiesz o
                          czym mówię. Są tacy odtrąceni, którymi gardzisz. Są tacy poniżeni, których
                          unikasz albo przy okazji lżysz. Są też tacy - umierający, okaleczeni, chorzy,
                          przed którymi uciekasz - jak tylko możesz. To są wszystkie grupy, które - dla
                          metod racjonalnych - dla metod, którymi rządzi utylitaryzm - są bezwartościowe.
                          Są tacy, którym nie pomoze psychoanaliza razem z fizyką kwantową. I to oznacza
                          agonię. Ja wiem, że nie często myśli się o takich osobach. Nie często rozpatruje
                          się ich życie. Nie czesto - przez ich doświadczenie - próbujemy zrozumieć sens
                          życia *w ogóle*. Wiesz dlaczego ? *Zdrowy i racjonalny człowiek dwóch rzeczy boi
                          się najbardziej: płaczu umierających i jęków cierpiących" Bo widzi tam przepaść,
                          której niepdobna rozumem przekroczyć. Taki człowiek najbardziej boi się swojej
                          słabości, bo wie, że wtedy całe jego życie - wobec takich ułomności - wszystkie
                          prawdy, którym służył zostają puste i bezwartościowe. Chcesz się bronić:
                          "przecież ja czuje się dobrze, nawet sobie nie wyobrażam, żeby moje życie mogło
                          tak wyglądać!" Ale to już przynasz jest ograniczanie horyzontów i eliminowanie
                          prawpdoodobieństw. Czyli rezygnowanie z poznania i kierowanie się ślepotą. *Tak
                          mnie to cieszy, kiedy widzę ten hardy rozum upokorzonym i błagającym* To Pascal.
                          Pomógł mi.
                          • 444a Re: "Optyka nadprzyrodzona" alibi religi przed kr 12.04.08, 22:58
                            tomeczeka napisał:

                            > Jest taka grupa ludzi, która ciągle wymyka się takim jak ty. Zaraz zrozumiesz o
                            > czym mówię.

                            Jest taka grupa ludzi, która ciągle wymyka się takim jak ty, pewnie tego nie
                            zrozumiesz...

                            >Są tacy odtrąceni, którymi gardzisz.

                            Świetnie, ciekawe dlaczego arbitralnie uznałeś, że nimi gardzę?

                            Są tacy poniżeni, których
                            > unikasz albo przy okazji lżysz.

                            To niestety tkwi w tobie, przypisujesz mi rzeczy, których nigdzie tu nie napisałem.

                            Są też tacy - umierający, okaleczeni, chorzy,
                            > przed którymi uciekasz - jak tylko możesz.

                            Że co? Gdzie ja uciekam od tych chorych?
                            Widzisz z tego co piszesz wiać wyraźnie, że właśnie uciekasz od tych chorych w
                            krainę fantazji. Zamiast szukać dla nich pocieszenia wolisz wmawiać im, że
                            czarne jest białe, że ratunkiem jest porzucenie rozumu i rozsądku.

                            To są wszystkie grupy, które - dla
                            > metod racjonalnych - dla metod, którymi rządzi utylitaryzm - są bezwartościowe.

                            Co??? Zmyślasz już na maksa.

                            > Są tacy, którym nie pomoze psychoanaliza razem z fizyką kwantową. I to oznacza
                            > agonię.

                            A rozsądek oznacza śmierć...

                            Ja wiem, że nie często myśli się o takich osobach. Nie często rozpatruj
                            > e
                            > się ich życie.

                            Pewnie dlatego, że nie myślisz o tych osobach tylko o ideologii.

                            Dalej w tą samą mańkę.

                            Nie czesto - przez ich doświadczenie - próbujemy zrozumieć sens
                            > życia *w ogóle*. Wiesz dlaczego ? *Zdrowy i racjonalny człowiek dwóch rzeczy bo
                            > i
                            > się najbardziej: płaczu umierających i jęków cierpiących"

                            KOlejne zmyślanie.

                            Bo widzi tam przepaść
                            > ,
                            > której niepdobna rozumem przekroczyć.

                            Ty widzisz przepaść.

                            Taki człowiek najbardziej boi się swojej
                            > słabości, bo wie, że wtedy całe jego życie - wobec takich ułomności - wszystkie
                            > prawdy, którym służył zostają puste i bezwartościowe.

                            Ty tak widzisz.

                            Nie zauważasz pewnej rzeczy dla której krytykowane jest to, co przedstawiasz
                            (nie odpowiadając na pytania).
                            Otóż prezentujesz wiarę bałwochwalczą i wydaje ci się, że człowiek, który używa
                            rozumu jest równie bałwochwalczy wobec nauki.
                            Słowem zaślepienie to nie religia.

                            Cóż twoje podejście
                      • fluxxx Re: "Optyka nadprzyrodzona" alibi religi przed kr 12.04.08, 02:34
                        tomeczeka napisał:

                        > Bawi cię to wyraźnie. Ale źle świadczy o tobie. Jeszcze tego nie rozumiesz.
                        > Spokojnie jesteś takim samym człowiekiem, któremu być może więcej czasu trzeba
                        > na zrozumienie niektórych spraw. Póki czujesz się dobrze możesz potwarzać
                        > dowcipy, tak jak prawie codziennie robisz to w pubie.

                        Nie wyjezdzaj mi z tym protekcjonalnym tonem, bo stajesz sie zalosny. Moze tobie
                        by sie od czasu do czasu przydalo odwiedzic jakis pub bo z glowka to slabo,
                        slabo... wiesz, taka izolacja, zamkniecie nie najlepiej dziala na psychike. A o
                        mnie sie nie martw, troche juz w zyciu przezylem i im wiecej doswiadczen tym
                        mniej religijnych potrzeb.

                        > Ale przyjdzie taka chwila, że będziesz palił to coś ubóstwiał i
                        > ubóstwiał to co paliłeś. Proszę, naprawde na drugi raz się
                        > zastanowić, zanim zaczniesz pleść bzdury.

                        Wez to do siebie, ok? Na razie to ty pie..sz jak potluczony, do tego
                        przyjmujac ton podstarzalej guwernantki albo klechy z wiejskiej parafii.
                        • tomeczeka Re: "Optyka nadprzyrodzona" alibi religi przed kr 12.04.08, 08:17
                          Fluxx chciał mnie obrazić. Naprawdę duży opór materiału, ten cały fluxx. Podobno
                          dużo przeżył. Ale nie chodzi tutaj o dwydziestoletnią karierę kibica
                          piłkarskiego, nie wystarczy znac wszystkich producentów sprzętu hi-fi... Zresztą
                          drogi fluxx pewnie zrozumiał coś, bo odpowiedział ucieczką. Zaniast podać
                          *racjonalne* argumenty, zdecydował się obrażać i rzucac potwarzami, które
                          prawdę powiedziawszy - oj takie to prymitywne określenie, ale niech będzie -
                          cieszą mnie bardzo.

                          im wiecej doswiadczen tym
                          > mniej religijnych potrzeb

                          Fluksiku najdroższy. A znasz tą opowieść o tym filozofie, co to tak się chełpił
                          ile on nie przeżył, o takim, co to wchodził na spotkania i od razu zaczynał:
                          *nie ma Boga!*. A potem jak chorobka delikatnie nadgryzła powłokę padał na twarz
                          i błagał o przebaczenie. Wtedy te kamienie mu się przypominały. Ale może wówczas
                          wystarczy znowu obejrzeć ligę mistrzów? Kto wie.
                          • fluxxx Re: "Optyka nadprzyrodzona" alibi religi przed kr 13.04.08, 00:56
                            > A znasz tą opowieść o tym filozofie, co to tak się chełpił
                            > ile on nie przeżył, o takim, co to wchodził na spotkania i od razu
                            > zaczynał: *nie ma Boga!*. A potem jak chorobka delikatnie nadgryzła
                            > powłokę padał na twarz i błagał o przebaczenie. Wtedy te kamienie
                            > mu się przypominały.

                            Znow potwierdzasz przyczyne "wiary" - strach. Wspaniale swiadectwo sobie
                            wystawiasz:)

                            tomeczeka napisał:

                            > Fluxx chciał mnie obrazić. Naprawdę duży opór materiału, ten cały fluxx. Podobno
                            > dużo przeżył. Ale nie chodzi tutaj o dwydziestoletnią karierę kibica
                            > piłkarskiego, nie wystarczy znac wszystkich producentów sprzętu hi-fi... Zresztą
                            > drogi fluxx pewnie zrozumiał coś, bo odpowiedział ucieczką. Zaniast podać
                            > *racjonalne* argumenty, zdecydował się obrażać i rzucac potwarzami, które
                            > prawdę powiedziawszy - oj takie to prymitywne określenie, ale niech będzie -
                            > cieszą mnie bardzo.

                            Ciezko dyskutowac z nawiedzonym - racjonalne argumenty kwitujesz kretynskim
                            stwierdzeniem "kto nie wierzy, nie zrozumie" wiec jaki tu sens? Nie bede sie
                            kopal z koniem.
        • tomeczeka Re: "Optyka nadprzyrodzona" alibi religi przed kr 10.04.08, 16:02
          Formuła "Kto nie ma wiary, ten nie może tego zrozumieć." - zamyka
          każdą próbę oceniania zjawisk religijnych według jakichkolwiek
          kryteriów innych niż wywiedzione z samej wiary!


          I jeszcze jedno. To jest wniosek wyciągnięty przez Ciebie. Kto
          kieruje się tylko rozumem i poddaje się jego wyrokom, innego
          wniosku wyciągnąć nie potrafi. Tym samym jak dzięcie jest i miast
          wiedzieć tylko myśli, że wie. Kto wierzy, wie, że takie twierdzenia
          mie mają mocy absolutnej i nie muszą obowiązywać jako powszechniki.
          Ignava ratio.
          • fluxxx Re: "Optyka nadprzyrodzona" alibi religi przed kr 10.04.08, 16:15
            > I jeszcze jedno. To jest wniosek wyciągnięty przez Ciebie. Kto
            > kieruje się tylko rozumem i poddaje się jego wyrokom, innego
            > wniosku wyciągnąć nie potrafi.

            Nick3 zauwazyl, ze stwierdzenie "kto nie wierzy, nie zrozumie" jest takim
            chwytem retorycznym, ktory zamyka probe racjonalnej analizy i potem dyskusji (co
            zreszta potwierdziles/potwierdzilas). I tylko o to mu chodzilo. Tylko dyskurs
            racjonalny umozliwia dyskusje - inaczej rozpatrywanie jakiejkolwiek kwestii
            przypomina poplekywanie sie po ramionach ("tak, tak, wspaniale") lub walke do
            upadlego.

            Myslenie w kategoriach "mleko skwasnialo - pewnikiem krasnoludki do niego
            naszczaly" jest malo praktyczne.
          • fluxxx Re: "Optyka nadprzyrodzona" alibi religi przed kr 10.04.08, 16:20
            "Tym samym jak dzięcie jest i miast wiedzieć tylko myśli, że wie. Kto wierzy,
            wie, że takie twierdzenia mie mają mocy absolutnej i nie muszą obowiązywać jako
            powszechniki."

            To jest czystej wody pieprzenie glupot.

            Ale podsumowales sie celnie:

            "Ignava ratio."
            • tomeczeka Re: "Optyka nadprzyrodzona" alibi religi przed kr 10.04.08, 16:47
              Dziękuje. Ulżyło mi. Czy ze stwierdzenia "kto wierzy ten rozumie" trzeba
              wywnioskować, że ten kto nie wierzy koniecznie już jest głupi? Już pomijając, że
              to się nie odnosiło do tego.

              Ale może to zrozumiesz czytając Platona - proszę bardzo - nawet się pośmiejemy:

              „– Czy ty masz psa? – Tak. – A czy ten pies ma dzieci? – Tak. – A więc ten pies
              jest ojcem? – Tak. – Ale to jest twój pies? – Tak. – Czyli on jest twoim ojcem!”

              • nick3 Czy dla wiary czarne może być białe? 10.04.08, 21:17

                Sprowadziłeś sprawę do starego poczciwego protestanckiego
                pomstowania na "pustą filozofię".

                Ale moje zarzuty nie chciały być rozumiane abstrakcyjnie.

                Na ziemię:)

                Pytam: czy kiedy ciężko chory odstawia leki i pomimo alarumujących
                diagnoz twierdzi, powołując się na swoje "doświadczenie wiary", że
                "zdrowieje", to raczej zdrowieje czy raczej umiera?

                Czy kiedy wierzący wyraźnie bzikuje (dla "Świata" - wyraźnie:) ale
                twierdzi np. że wstępuje do raju (albo coś takiego), to nie wolno
                tego w ogóle kwestionować (bo "precz z bezbożnymi łapami od świętych
                tajemnic"?

                Gdzie jest granica, do której nie wolno o wierzących pytać?


                A kiedy wierzący twierdzą, że ich wiara jest żywą relacją z osobowym
                Bogiem i może przynosić samo tylko dobro, a tu gołym okiem widać, że
                prawie każde odrodzenie tej wiary w społeczeństwie wynosi do władzy
                prawicowe nurty antyliberalne, antydemokratyczne i w praktyce
                pobrzmiewające faszyzmem - to czy nie wolno "światowym rozumem"
                pytać, co w tej wierze jest takiego, że ona to wszystko sprawia?

                Mały przykład, o czym te 'insynuacje' mogą być:)


                www.rumburak.friko.pl/ARTYKULY/religia/nazizm/franco.php


                I czy w takim razie nie wolno "światowemu rozumowi" dojść nawet w
                tej kwestii do jakiejś próby odpowiedzi (która najpewniej nie będzie
                czystą pochwałą działania Dobrej Nowiny).


                Wiem, że mu "nie wolno".

                Musi powtarzać: "Święty kościół grzesznych ludzi"

                Albo (wersja protestancka): "Dobra Nowina i grzeszne ludzkie religie"



                "Wiara tak, wypaczenia nie":)

                Ale co jest "wypaczeniem, znowu ma prawo rozstrzygać tylko
                sama "wiara"...


                To właśnie nazwałem "sektowym zamknięciem umysłu" (w istocie chodzi
                o klasyczną strukturę myślenia totalitarnego).


                Wiara powtarzająca o "ignava ratio" jest totalitarna.

                • tomeczeka Re: Czy dla wiary czarne może być białe? 11.04.08, 08:28
                  > Pytam: czy kiedy ciężko chory odstawia leki i pomimo alarumujących
                  > diagnoz twierdzi, powołując się na swoje "doświadczenie wiary", że
                  > "zdrowieje", to raczej zdrowieje czy raczej umiera?

                  Umiera.

                  > Czy kiedy wierzący wyraźnie bzikuje (dla "Świata" - wyraźnie:) ale
                  > twierdzi np. że wstępuje do raju (albo coś takiego), to nie wolno
                  > tego w ogóle kwestionować (bo "precz z bezbożnymi łapami od świętych
                  > tajemnic"?

                  Chcesz zatem doświadczających stanów mistycznych zamykamć w szpitalach
                  psychiatrycznych. Robiono już podobnie w Związku Radzieckim. Tego możesz nie
                  wiedziec.

                  > Gdzie jest granica, do której nie wolno o wierzących pytać?

                  Pytaj ile chcesz i wolno to robić jak ci się podoba. Pytania sugerujące
                  odpowiedź, ostatecznie nie udzielą ci innej odpowiedzi niż taką, która sobie
                  wcześniej założyłeś. Czy wiesz o czym mówię? - zobacz fragment dialogu Platona.

                  > I czy w takim razie nie wolno "światowemu rozumowi" dojść nawet w
                  > tej kwestii do jakiejś próby odpowiedzi (która najpewniej nie będzie
                  > czystą pochwałą działania Dobrej Nowiny).

                  Możesz tego nie wiedzieć. Bo to nie jest takie proste. Światowy rozum jest
                  tyranem, na którego tak bardzo pomstujesz w swoich wiadomościach. To ty chcesz
                  zamykać ludzi w szpitalach psychiatrycznych, opierając się na metodach
                  statystycznych.

                  > Wiara powtarzająca o "ignava ratio" jest totalitarna.

                  Tylko dla tego kto zakochał się w mądrości i *wierzy*, że dzięki niej cokolwiek
                  osiągnie w wymiarze egzystencjalnym. Tylu już było wielkich przed nami, którzy
                  się dali zwieść takiej ścieżce. Kiedyś może natkniesz się na doświadczenie
                  Pascala. Zobaczysz jak wielki człowiek rezygnuje z wszystkiego co daje rozum i
                  pochwala cierpienie. Ale to kiedyś. To jest bardzo trudne.

                  Co do totalitaryzmu, sektowo jest zamknieta strona racjonalna. Nie potrafi
                  powiem wyjść poza swoje zasady sprzeczności. Ty tego nie widzisz jeszcze. Ale
                  pomyśl. Straszycie głupotą. Bo czcicie mądrość rozumu i pustą refleksje, metody
                  statystyczne, tabelki ekonomiczne. Tylko odpowiedz mi kochaniutki gdzie tam jest
                  miejsce dla ciebie jako czlowieka? Wystarczy ci, jak będziesz cyferką? "Ten nasz
                  piękny, skażony rozum skaził wszystko."
                  • 444a Re: Czy dla wiary czarne może być białe? 11.04.08, 20:36
                    > Chcesz zatem doświadczających stanów mistycznych zamykamć w szpitalach
                    > psychiatrycznych.

                    Nie, ponieważ używa rozumu, chce ich zabijać w komorach gazowych.

                    Nauka, ludzie rozumu zajmowali się mistykami i do pewnych wniosków doszli,
                    m.in. dlatego podanie większości "mistyków" np. soli litu pozwala przestać im
                    cierpieć z powodu ciemnych mocy.
                    • tomeczeka Re: Czy dla wiary czarne może być białe? 11.04.08, 22:41
                      Nic zatem przyjacielu nie zrozumiałeś. Lekcja przepadła. Następną będzie życie.
                      • 444a Re: Czy dla wiary czarne może być białe? 12.04.08, 22:25
                        > Nic zatem przyjacielu nie zrozumiałeś. Lekcja przepadła. Następną będzie życie.

                        Właśnie, nie obawiasz się, że jesteś dewotem? I że twoja postawa przyniesie ci
                        coraz więcej cierpienia, coraz mniej odpowiedzi na ważne pytania?
                        Domyślam się, że ludzie mają Cię za kogoś kto się wywyższa, być może jesteś
                        księdzem, nie sądzisz, że Tobie też warto się zastanawiać?
                  • fluxxx Re: Czy dla wiary czarne może być białe? 13.04.08, 12:29
                    Poczytalem inna "galazke" Twoich postow i teraz jeszcze dobitniej widze jak
                    naiwna postawe reprezentujesz. Myslalem, ze jestes madry i oczytany a tylko
                    poglady mamy inne, ale ty jestes zwyczajnie glupi:

                    > Chcesz zatem doświadczających stanów mistycznych zamykamć w
                    > szpitalach psychiatrycznych. Robiono już podobnie w Związku
                    > Radzieckim. Tego możesz nie wiedziec.

                    Bardzo ciekawy chwyt. Czy 444a napisal o zamykaniu w szpitalach
                    psychiatrycznych? Nie. Prztlumacze Ci co napisal nie wprost:

                    "czy uznajesz, ze istnieje cos takiego jak pewna norma psychiki i abberacje od
                    tej normy?".

                    Tlumaczac na jeszcze prostszy jezyk:

                    "czy uwazasz, ze istnieje cos takiego jak choroba psychiczna?".

                    I tylko tyle napisal, zadnych intencji nie przedstawial.

                    > Możesz tego nie wiedzieć. Bo to nie jest takie proste. Światowy
                    > rozum jest tyranem, na którego tak bardzo pomstujesz w swoich
                    > wiadomościach. To ty chcesz zamykać ludzi w szpitalach
                    > psychiatrycznych, opierając się na metodach
                    > statystycznych.

                    I znow przyklad imputowania intencji + popisowy przyklad "oswieconej ciemnoty".
                    Upraszczasz rzeczywistosc jak sie tylko da.

                    > Tylko dla tego kto zakochał się w mądrości i *wierzy*, że dzięki
                    > niej cokolwiek osiągnie w wymiarze egzystencjalnym. Tylu już było
                    > wielkich przed nami, którzy
                    > się dali zwieść takiej ścieżce. Kiedyś może natkniesz się na
                    > doświadczenie
                    > Pascala. Zobaczysz jak wielki człowiek rezygnuje z wszystkiego co
                    > daje rozum i
                    > pochwala cierpienie. Ale to kiedyś. To jest bardzo trudne.

                    Wszystko co przeczytales to Pascal i Platon? Poza tym jaki jest sens w
                    cierpieniu dla samego cierpienia? To jakis rodzaj masturbacji intelektualnej?

                    > Co do totalitaryzmu, sektowo jest zamknieta strona racjonalna.
                    > Nie potrafi powiem wyjść poza swoje zasady sprzeczności. Ty tego
                    > nie widzisz jeszcze. Ale
                    > pomyśl. Straszycie głupotą. Bo czcicie mądrość rozumu i pustą
                    > refleksje, metody
                    > statystyczne, tabelki ekonomiczne. Tylko odpowiedz mi kochaniutki
                    > gdzie tam jest miejsce dla ciebie jako czlowieka? Wystarczy ci, jak będziesz
                    cyferką?

                    Ten fragment ciezko skomentowac - takiego popisu ciemniactwa dawno nie
                    widzialem. Rozumiem, ze dla ciebie swiat jest tylko dwy wymiarowy : wymiar zly
                    bo plytki czyli racjonalny i wymiar dobry bo gleboki czyli duchowy. Twoja broszka.

                    Tylko, ze kompletnie nic nie rozumiesz w temacie "racjonalizm", ba!, nie
                    odrozniasz nawet racjonalnosci celu od racjonalnosci dzialania. O tym
                    zestawieniu "gleboka refleksja duchowa kontra tabelki ekonomiczne" nie mowie -
                    jak kiepski tekst muzyczny mlodziezowego zespolu.

                    Miesza Ci sie wszystko ze wszystkim. Poczytaj moze cos nowszego, wydanego juz po
                    roku 1650. Mysl od tego czasu tez troche ewoluowala.
                    • tomeczeka Re: Czy dla wiary czarne może być białe? 13.04.08, 16:52
                      > Tylko, ze kompletnie nic nie rozumiesz w temacie "racjonalizm", ba!, nie
                      > odrozniasz nawet racjonalnosci celu od racjonalnosci dzialania. O tym
                      > zestawieniu "gleboka refleksja duchowa kontra tabelki ekonomiczne" nie mowie -
                      > jak kiepski tekst muzyczny mlodziezowego zespolu.
                      >
                      > Miesza Ci sie wszystko ze wszystkim. Poczytaj moze cos nowszego, wydanego juz p
                      > o
                      > roku 1650. Mysl od tego czasu tez troche ewoluowala.

                      Tobie się wydaje, że jak coś ma datę 1650 - niech już będzie taka - to jest
                      anachroniczne? Widać, że bardzo mało rozumiesz. chcesz mi zaproponować jakiś
                      podrecznik? - podaj tytuł. Chetnie posłucham i poczytam tych nowoczesnych
                      egzystencjalistów, czy tam racjonalistów, teraz to już chyba tak się nazywa?
                      Może ekonomów?! No jeden czort. Tylko uwaga. Podaj mi książki, które
                      rzeczywiście - po pierwsze mają coś do przekazania, po drugie - takie, które
                      przeczytałeś.
                      • tomeczeka Re: Czy dla wiary czarne może być białe? 13.04.08, 16:58
                        Możesz napisać nawet do mnie na pocztę. Wieczorem odpowiem. Tymczasem mój drogi:
                        zastanawiaj się...
                      • fluxxx Re: Czy dla wiary czarne może być białe? 13.04.08, 17:07
                        tomeczeka napisał:

                        > Tobie się wydaje, że jak coś ma datę 1650 - niech już będzie taka - to jest
                        > anachroniczne? Widać, że bardzo mało rozumiesz. chcesz mi zaproponować jakiś
                        > podrecznik? - podaj tytuł. Chetnie posłucham i poczytam tych nowoczesnych
                        > egzystencjalistów, czy tam racjonalistów, teraz to już chyba tak się nazywa?
                        > Może ekonomów?!

                        Brawo, kolejny pokaz ignorancji:) Szczegolnie dobry jest ten fragment o
                        egzystencjalistach i racjonalistach.

                        Co do ksiazek wartych polecenia - osiolku, to nie "Pegaz". Nie placa mi tez za
                        doksztalcanie ignorantow na forum. Dobra, zreszta co mi tam - wez przeczytaj cos
                        Russella albo Carnapa, moze ci sie nieco pod czaszka rozswietli.
                        • tomeczeka Re: Czy dla wiary czarne może być białe? 13.04.08, 17:13
                          Nie placa mi tez za
                          > doksztalcanie ignorantow na forum.

                          Tobie muszą za coś zapłacić, żebyś zaprezentował próbkę swoich mysli, miast
                          wymieniania nazwisk? A ja udzielałem lekcji za darmo. Ale czy ja dobrze
                          rozumiem? Aleksandrowicz Miusow chce się wykazać erudycją? Może nawet jesteś
                          mądrym człowiekiem. Może tylko sprytnym. A może wyjdziesz na głupca? Kto wie. Do
                          godzin wieczornych zatem.
              • fluxxx Re: "Optyka nadprzyrodzona" alibi religi przed kr 10.04.08, 21:19
                Yyy? Halo? To do mnie?

                >> Dziękuje. Ulżyło mi. Czy ze stwierdzenia "kto wierzy ten rozumie"
                >> trzeba wywnioskować, że ten kto nie wierzy koniecznie już jest
                >> głupi? Już pomijając, że to się nie odnosiło do tego.

                Czy w ktoryms miejscu napisalem, ze uwazasz, ze ze stwierdzenia:

                "kto wierzy ten rozumie" trzeba wywnioskować, że ten kto nie wierzy koniecznie
                już jest głupi?"

                Nie wydaje mi sie, ale wskaz mi ten fragment.

                Napisalem tylko tyle, ze "Bog" czy moze w tym wypadku lepiej napisac "wiara" to
                taka konstrukcja, chwyt retoryczny ktory sprawia, ze proba racjonalnej analizy
                jest zupelnie bezsensowna.

                A to: "Tym samym jak dzięcie jest i miast wiedzieć tylko myśli, że wie." to w
                ogole super zdanie - rozumiem, ze uznajesz mistycyzm? Jak gadam ze swoim
                kaloszkiem to tez kontaktuje sie z Absolutem czy jeszcze nie? I moje poznanie
                jest przez to "bogatsze" i "pelniejsze"?
        • rdabr Nie wiem co to "optyka nadprzyrodzona" 10.04.08, 20:40
          Co to jest w ogóle "racjonalna krytyka" w odniesieniu do cudzego życia ? Czy osoba która decyduje się pracować w zawodzie w którym co i raz ociera się o śmierć, zachowuje się racjonalnie ? Czy osoba która trenuje sporty ekstremalne - zachowuje się racjonalnie ? Ludzie zachowują się stosownie do swoich pragnień. Ta osoba też.

          Artykuł jest najeżony sformułowaniami zrozumiałymi dla osób głęboko wierzących, ale dla niewierzących mogącymi dawać różne dziwne skojarzenia. Wręcz skłaniających do tego by pukać się w czoło. Nie wolno oceniać osoby na podstawie jednego, subiektywnego artykułu.
          • nick3 To sposób rozumienia dostępny tylko wierzącym. 10.04.08, 22:04

            A nawet tylko głęboko wierzącym":

            > Artykuł jest najeżony sformułowaniami zrozumiałymi dla osób
            głęboko wierzących


            Niewierzący, gdy po swojemu usiłują zrozumieć sprawy związane z
            wiarą, to zamiast "optyki nadprzyrodzonej" mają tylko "dziwne
            skojarzenia":)


            > ale dla niewierzących mogącymi dawać różne dziwne skojarzenia.


            Nie muszę dodawać, że tylko "optyka nadprzyrodzona" umożliwia
            słuszne myślenie o tym, czym są przeżycia wierzących, zaś "dziwne
            skojarzenia" nie dość że wiodą na manowce, to jeszcze są prawie
            gwarantowaną "obrazą uczuć religijnych".

            (A to już nie przelewki:)

            > Co to jest w ogóle "racjonalna krytyka" w odniesieniu do cudzego
            życia ?


            Po pierwsze to cudze życie ma przesłanie do innych.

            I to przesłanie wolno nam próbować zrozumieć i nawet ocenić (i nie
            musimy ocenić go jako pozytywnego).

            > Czy os
            > oba która decyduje się pracować w zawodzie w którym co i raz
            ociera się o śmier
            > ć, zachowuje się racjonalnie ?

            Ale ja nie domagam się racjonalności od sposobów życia ludzi, lecz
            prawa do wymiany racjonalnych ocen na temat tych sposobów życia.


            > Ludzie zachowują się stosownie do swoich pragnień.

            Nie wszyscy! (Może nawet tak naprawdę nieliczni!)

            Wielu ludzi żyje pod presją rozmaitych przymusów. Jeszcze więcej te
            przymusy uwewnętrzniło i nie rozpoznają ich jako przymusów.
            A jednak ich życie różni się od życia realizujące swobodnie
            pragnienia.

            > Ta
            > osoba też.


            Ja tego nie wykluczam!

            Ale mam tu jednak pewne podejrzenia, że nie, i chciałbym, by
            dyskutowanie o nich stało się akceptowalne społecznie i zrozumiałe.
          • 444a Re: Nie wiem co to "optyka nadprzyrodzona" 10.04.08, 22:13

            > Co to jest w ogóle "racjonalna krytyka" w odniesieniu do cudzego życia ?

            M.in. zgodna z logiką, bez odwoływania się do "bytów, których istnienia nie
            można udowodnić", czyli np. działania krasnali, strzyg itd.

            Czy osoba która trenuje sporty ekstremalne - zac
            > howuje się racjonalnie ?

            Z reguły tak - jeśli zabezpiecza się w miarę możliwości przed szkodami.

            Ludzie zachowują się stosownie do swoich pragnień. Ta
            > osoba też.

            Tak, sęk w tym, że te pragnienia to m.in. potrzeba skupiania uwagi, bycia
            wyjątkowym, ucieczki od zła w świecie itd.
            Niespełnione pragnienia w skrajnych formach prowadzą do zachowań jak u tej
            dziewczyny.

            > Artykuł jest najeżony sformułowaniami zrozumiałymi dla osób głęboko wierzących,
            > ale dla niewierzących mogącymi dawać różne dziwne skojarzenia. Wręcz skłaniają
            > cych do tego by pukać się w czoło. Nie wolno oceniać osoby na podstawie jednego
            > , subiektywnego artykułu.

            Fajnie by było gdybyś nie uznawał z góry, że niewierzący widzi mniej niż
            wierzący lub Ty.
            Słowem, że to ateista, buddysta, żyd itd. może mieć rację a nie katolik i że ten
            ateista może widzieć coś czego nie widzi "wierzący".
    • organmaster tak mnie skrusz, tak mnie złam, tak minie... 10.04.08, 16:26
      u w i e d ź?
      panie;
      (taka fraza ze śpiewki młodych kościoła)

      i wszystko jasne?!
    • crazydaisy1989 Pozwoliłam się uwieść 10.04.08, 19:30
      nie mam nic przeciwko zeby byla w zwiaku duchowym modlila sie itp ale zeby mowic o sobie ze jest sie zona Jezusa to dla mnie jest bynajmniej dziwne..albo ja po prostu nie rozumiem pewnych rzeczy bo jestem plytka..i moze dlatego ze malo znam swoja wiare...ale znam ja tez na tyle zeby byc krytycznym wobec tekiego czegos nazywania tego zwiazkeim malzenskim z Jezusem...wydaje mi sie ze jest to w jakis sposob pogwalcenie zasad ustanowionych od wiekow a z 2strony moglo to po prostu nazywac sluby dziewicze a nie bycie zona Chrystusa...nie wiem byc moze moze moja niewiedza wynika z tego iz za krotko zyje..ale w sumie nie wiadomo jak to komentowac...ludzie podejmuja rozne decyzje niekiedy przemyslane a niekiedy nie...jedyne co pozostaje do powiedzenia to, to zeby wytrawala w tym "zwiazku" jak najdluzej...
    • bebe200 Re: Pozwoliłam się uwieść 11.04.08, 13:34
      "problem leży pewnie po stronie rodziców którzy nigdy nie okazywali sobie miłości w domu"

      i tu sie mylisz... jestem jej siostrą i boli jeśli ktoś kto nas nie zna wydaje takie osądy, wychowywałam się w tym domu i nasi rodzice zawsze okazywali sobie miłość i szacunek tak samo jak w stosunku do nas... ja w przyszłym roku planuje ślub i założenie własnej rodziny- może to też jest nienormalne??,może wszystkie zakonnice i księża składający śluby czystości wychowali sie w rodzinach bez miłości, radzę nie wypowiadać takich osądów na temat osób których się nie zna i nie uogólniać...a do psychologa powinni sie udać ci którzy nie potrafią zaakceptować faktu że ktoś może wybrać inne życie niż on sam.
      • 444a Re: Pozwoliłam się uwieść 11.04.08, 20:48
        Pytam bez "podtekstów" i nie zamierzam się do twojej odpowiedzi później odnosić,
        chcę tylko wybadać.

        Jesteś dużo młodszą siostrą? Dużo macie rodzeństwa?

        Czy twoja siostra była badana standaryzowanymi testami psychologicznymi? -
        oprócz rozmowy z psychologiem.

        Czy wiara może być sprzeczna z rozumem?

        Jak rodzice okazywali wam szacunek i miłość?
        Czy możesz opisać jakiś szczególny moment kiedy poczułaś ciepło i bezpieczeństwo
        płynące od rodziców?

        Czy myśl, uczucia mogą być grzeszne?

        Możesz opisać stań akceptacji i miłości swojego ciała?

        Czy mając "chwile zwątpienia" masz poczucie bezpieczeństwa ze strony Boga?
      • babcia_eulalia Re: Pozwoliłam się uwieść 11.04.08, 21:29
        Bebe, wszystkie te komentarze pod artykułem to chwilowo_dwudniowa
        reakcja na news'a. Taki hyde park. Tyle, że wybiórczo sprofilowany.
        Nie wiem, czy jestes siostrą Ani, ale jeśli tak rzeczywiście jest,
        to nie pisz więcej, nie ospowiadaj na Ż A D N E pytania (jak np
        te w/w) i ŻYJ. Po swojemu. Tak, jak umiesz najpiękniej :P
    • pani_rosomak Pozwoliłam się uwieść 12.04.08, 13:29
      Tu w ogóle nie chodzi o decyzję życiową tej pani, to jej prywatna sprawa. Chore w moim pojęciu jest zderzenie samego pojęcia CZYSTOŚCI z całą tą otoczką seksualną emanującą z jej duchowego małżeństwa. Co innego jest odkładać na bok tę sferę życia w ogóle, dla jakiejś wyższej idei- to jestem w stanie zrozumieć, ale odgrywać wyimaginowane sceny życia małżeńskiego z wyobrażeniem Boga? Toż to duchowa masturbacja. Tu mi się ta cała historia kupy nie trzyma. Można być teologiem, zakonnicą, neurochirurgiem, kimkolwiek kto wykonuje ważny społecznie i absorbujący zawód i poprostu poświęcić się pracy, czy to w służbie ubogim, czy pomocy chorym. Można nawet spędzić życie na modlitwie ZA INNYCH jak to robią w zakonach kontemplacyjnych- i to też jest OK. Ale tam czystość to poprostu NIEZAJMOWANIE się sferą seksualną. Przecież Matka Teresa nie udawała że jest żoną Jezusa! ona poprostu starała się iść Jego śladami, postępować tak jak On by postąpił. Czy naprawdę nie widzicie różnicy???
      • istna Re: Pozwoliłam się uwieść 12.04.08, 14:00
        Też odniosłam wrażenie, że stosunek tej kobiety do Jezusa jest mocno podszyty
        erotyzmem. To zupełnie nieszkodliwe, wg mnie, dziwactwo, dziwi mnie tylko, że
        Kościół je legitymizuje.
      • totalna_apokalipsa Re: Pozwoliłam się uwieść 13.04.08, 11:00
        Ja widze i to ogromną . Dla mnei seksualnosc tej kobiety to rewers
        seksualności Eryki, bohaterski ksiazki "Pianistka" Jelinek...
    • mfaza1 Oblubienica Jezusa...nawiązanie do "pogaństwa" 12.04.08, 15:51
      Ww. artykuł potwierdza tylko, że religia katolicka przejęła żywcem symbolikę i
      obrzędy innych religii. Słowa "pogaństwo" użyłem celowo.
      Omawiana dziewica konsekrowana, czy też Oblubienica Jezusa, kojarzy mi się z
      niczym innym jaz z Boską Małżonką Amona -w starożytnym Egipcie, każdy większy
      ośrodek kultu Amona, np Teby posiadał "na Etacie" Boską Małżonkę. Też ślubowały
      czystość, ubóstwo i posłuszeństwo, też były konsekrowane przez Arcykapłana. Ich
      głównym zadaniem było...hmmm...podniecenie Boskiego Amona!!!
      TAK!!! Każdej bowiem nocy, Boski Amon miał arcyważne zadanie do
      wykonania-mianowicie musiał odbyć stosunek z Boginią Nut, w celu spłodzenia
      Boskiego Amona Ra - czyli słońca. Amon musiał być w pełni sprawny seksualnie,
      inaczej--słońce by nie wzeszło, a Boska Nut byłaby niepocieszona ;)Tak więc
      Boska Małżonka była obrzędową "podnietką" bóstwa.
      W rzeczywistości kobiety te miały ogromną władzę religijną i polityczną. Na ogół
      były konkubinami i faworytami faraonów i ka[łanów, i miały ogromny wpływ na ich
      decyzje polityczne. A w Okresach Przejściowych, gdy rządzili Kapłani miały
      faktyczną władzę
      na państwem Egipskim. Hatszepsut też była Boską Małżonką...
    • almagus Pozwoliłam się uwieść. Jak plama z obrusa, 12.04.08, 16:50
      Jak plama z obrusa,
      Przypomina Chrystusa.
      I ta rysa na ścianie.
      Czy mam powołanie¿

      Jak kulki kaktusa.
      Mają wygląd Chrystusa.
      Światełka mruganie.
      Czy mam powołanie¿
      • misima Re: Pozwoliłam się uwieść. Jak plama z obrusa, 13.04.08, 16:14
        kto to napisał? bo widzę, że kilka osób to cytuje, ale nie mogę znależć w necie.
        a zabawny. :)
      • misima Re: Pozwoliłam się uwieść. Jak plama z obrusa, 13.04.08, 16:15
        almagus napisał:

        > Jak plama z obrusa,
        > Przypomina Chrystusa.
        > I ta rysa na ścianie.
        > Czy mam powołanie¿
        >
        > Jak kulki kaktusa.
        > Mają wygląd Chrystusa.
        > Światełka mruganie.
        > Czy mam powołanie¿

        Kto to napisał? Kilka osób to cytuje, a nie mogę wygooglać. ;)
        • almagus Re: To powołanie almagusa na temat Chrystusa! 14.04.08, 11:20
          Powołanie.

          W plamie z obrusa,
          Widzę Chrystusa.
          W rysie na ścianie.
          Czy mam powołanie?

          W kulkach kaktusa.
          Widzę Chrystusa.
          Światła mruganie.
          Czy mam powołanie?

          Jak grają bluesa.
          Słyszę Chrystusa.
          Z kropelką w kranie.
          Czy mam powołanie?

          W jadzie sługusa.
          Nie ma Chrystusa.
          Koguta pianie.
          Szatana wezwanie¿

          W rogach beanusa.
          Nie ma Chrystusa.
          Owcy bekanie.
          Szatana wezwanie¿

          Widok garbusa.
          Dziełem Chrystusa.
          Dam mu miłowanie.
          Czy mam powołanie?

          Gdy jest pokusa.
          Widzę Chrystusa.
          Na tacę zbieranie.
          Czy mam powołanie?
    • chakotay Pozwoliłam się uwieść 13.04.08, 16:54
      Chlopa jej trzeba z porzadnym 'sprzetem' no chyba ze juz za pozno to
      zostaje pokoj bez klamek.........
      • priller Re: Pozwoliłam się uwieść 14.04.08, 05:52
        chakotay napisał:

        > Chlopa jej trzeba z porzadnym 'sprzetem'

        no przeciez juz jednego ma.
    • napoczeta_dziewica I dobrze - przynajmniej stara panna nie zostanie! 14.04.08, 23:01
      ... jak to pisal Sztaudynger;
      Serce dziewczyny problem przygniata,
      stracic opinie... czy mlode lata?
    • rafiki_yako Pozwoliłam się uwieść 28.04.08, 11:07
      Ja mam tylko jedno pytanie: czy Jezusowi, który nauczał tych
      wszystkich rzeczy ok. 2000 lat temu, rzeczywiście zależało na czymś
      takim, jak zrobiła ta pani? Czy siedząc po prawicy Boga (jak tego
      chce Biblia, abstrahujmy teraz od tego, czy prawda to, czy nie)
      cieszy się z decyzji tej pani, czy też leje łzy smutku nad tym, że
      zdecydowała się ona na jakąś ascezę bez sensu, zamiast cieszyć się
      życiem, rodziną, dziećmi?

      Co się zaś tyczy komentarzy o zdrowiu psychicznym tej pani: moim
      zdaniem nie jest ona chora psychicznie, a jedynie - w toku
      indoktrynacji w kościele, w rodzinie, wśród znajomych i przyjaciół -
      całkowicie wyzuta z umiejętności samodzielnego, logicznego i
      krytycznego myślenia.

      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka