Dodaj do ulubionych

Syzyfowy egzamin

    • cogitoona Syzyfowy egzamin 27.04.08, 22:32
      O jakich szansach piszecie, moi drodzy? To znaczy, że jeżeli nie
      nauczę moich gimnazjalistów, co to jest oksymoron, a zdarzy się on
      na teście, to będą mogli się odwoływać, pisać jeszcze raz? A jeśli
      kolega matematyk przegapi ułamki, to szkoła powtórzy egzamin? Dajcie
      spokój, te lektury są w "Podstawie programowej", którą realizuje się
      do egzaminu, potem można wybierać sobie lektury nieobowiązkowe, już
      wg uznania nauczycieli i uczniów. Nie uczyłam tylko pod test,
      realizowałam całość zagadnień, w tym lektury. Może wreszcie mój trud
      (i moich uczniów)wywiazywania się z obowiazków się opłaci? Może w
      istniejącym przecież (no właśnie, po co, skoro ponoć wchodzi w grę
      powtórka dla wybranych?...)rankingu szkół moje gimnazjum zajmie
      nieco lepszą pozycję? A dodam, że jesteśmy w tej sprawie pod ogromną
      presją Organu Prowadzącego, Kuratorium, Rodziców... I czy w końcowym
      odliczaniu nie wyjdzie na to, że jestesmy be, be, bo zdążyliśmy ze
      wszystkim? Hmm, dobrze nam tak! Inni to dopiero są na czasie, nie
      boją się mówić wprost, że lektur nie realizowali, bo w końcu
      nieciekawe są, przestarzałe(!), że sobie zrealizują w maju, bo mają
      prawo (o zgrozo!) itd...A my, biedne robaczki (wiejskie, skromne
      gimnazjum) nie umiemy pracować po swojemu i wyrzucić to, co naszym
      daniem jest nudne! Reasumując, ręce mi opadają, biedni nauczyciele.
      Polonistka.
      • pasli65 Re: Syzyfowy egzamin 27.04.08, 22:48
        Radzę jeszcze raz przeczytać mój tekst. Wiem, że inżynier to
        dla "polonistki" coś "gorszego" , jakiś matoł, co nie czuje
        literatury itp., ale polecam rozbrać go logicznie, choć
        dla "polonistki" może to być trudne (pomijam ostatni fragment, bo
        nie jest merytoryczny).
        :
        "Po przeczytaniu ponad 300 postów (na gazeta.pl forum) wreszcie
        znalazłem ten, który trafia w sedno. Przecież trudno porównać
        wiadomości ucznia na temat szczegółów lektury (niezbędne do
        napisania charakterystyki), który tekst omawiał przed tygodniem, od
        tego, który zgodnie z zaleceniem pana Legutki, omawiał ją w
        pierwszej klasie. Minęły dwa lata i wiele szczegółów mogło ulecieć z
        głowy, choć samo przesłanie tekstu literackiego u tych, którzy go
        przeczytali i ZROZUMIELI, z pewnością pozostało. A do
        charakterystyki bohatera potrzeba tych szczegółów. Aby dostać 16
        punktów wypadałoby znać nie tylko konspiracyjny pseudonim bohatera
        (to w głowie po 2 latach od przeczytania lektury pewnie pozostaje),
        ale też jego prawdziwe imię i nazwisko. Dobrze by było też znać
        szczegóły fizjonomii (aby jakiegoś punktu nie stracić), informacje
        dotyczące rodziny i przyjaciół (j.w.), może adres zamieszkania jego
        i kompanów, imię ukochanej, itp. Aby takich szczegółów wymagać na
        egzaminie, należałoby nakazać w ostatnim miesiącu przed egzaminem
        powtórzyć przeczytanie wszystkich lektur obowiązkowych. I to
        wszystkim uczniom w tej samej kolejności (żeby szanse były równe, bo
        pamięć jest ulotna). Wśród tych ponad trzystu postów z tego forum i
        kilkuset z innych, znalazłem wypowiedź ucznia, który przyznawał, że
        nie jest prymusem, ale przypadek sprawił, że w ostatnim tygodniu
        przed egzaminem mieli zadaną charakterystykę Rudego. Mógł on więc
        sięgnąć do źródła, zapoznać się z nim (jak wszyscy dotychczasowi <do
        2008 roku> gimnazjaliści, podczas wszystkich poprzednich egzaminów
        mający przed sobą tekst, który potem musieli zinterpretować) i
        napisać na równych prawach z innymi zadany tekst na ten temat. Jeśli
        nie przeczytał, to jego strata - zadania najprawdopodobniej nie
        wykonał prawidłowo. Jeśli przeczytał, to miał równe szanse z
        pozostałymi, którym to zadanie postawiono. Odpadał czynnik czasu, bo
        wszyscy czytali tekst mniej więcej w podobnym. I ten uczeń napisał,
        że zadanie było banalne, bo charakterystykę Rudego, napisaną tydzień
        wcześniej, po prostu powtórzył. Ci, co czytali całość tekstu dwa
        lata wcześniej nie mieli równych z nim szans. Nie można z egzaminu
        gimnazjalnego robić Toto-Lotka. Każdy musi mieć równe szanse, bez
        względu na termin omawiania danej lektury w klasie. A taką szansę
        daje tylko tekst, który każdy uczeń może przeczytać w tym samym
        czasie i miejscu (jak to było podczas WSZYSTKICH DOTYCHCZASOWYCH
        EGZAMINÓW)"
        • tenshin_jiyuu Re: Syzyfowy egzamin 27.04.08, 22:55
          phi, to tak jakby winić kogoś, że lubi Szekspira i na maturze akurat trafiła mu
          się Burza. Nie, nie, przecież powinien pod kloszem siedzieć, żeby wszyscy mieli
          równe szanse.
          A najgorsi to są ci wredni wzrokowcy, którzy zapamiętali zdjęcie głównych
          bohaterów, z jednego z wydań Kamieni. Jakże to nie fair wobec słuchowców.
          • pasli65 Re: Syzyfowy egzamin 27.04.08, 23:08
            Do matury to wszyscy oni mają jeszcze co najmniej trzy lata. Inny
            wiek, inne kryteria. Spróbujcie postawić się na miejscu sprintera na
            100 m , którego na starcie zamiast na bieżni, postawiono na słupku
            na basenie też na 100 m stylem dowolnym, tylko na basenie. To same
            100 m. Tylko woda, a nie powietrze (bieżnia), a poza tym to samo. A
            może lekkoatleta nie przygotował się do pływania, bo mu nikt o tym
            nie powiedział.
            • woltron Re: Syzyfowy egzamin 28.04.08, 02:15
              Poza tym na nowej maturze zawsze są dołączone fragmenty tekstów do których uczeń
              ma się odnieść. Na starej maturze był zaś temat nr trzy...

        • cogitoona Re: Syzyfowy egzamin 29.04.08, 00:21
          Pasli65, nie rozumiem, dlaczego mnie tak surowo oceniłeś... Nie
          znasz mnie, skąd możesz wiedzieć, czy to dla mnie za trudne? Nie mam
          nic przeciwko inżynierom, blacharzom czy bezrobotnym... Myślę
          jednak, że Twoje "widzenie" tej konkretnej charakterystyki jest
          nieco błędne. Sądzę, że tak naprawdę nie chodzi w niej o jakieś tam
          szczegóły (choć przykładowe rozwiązania CKE takie także podają), ale
          o proces wczesnego dorastania, o zmiany, jakie dokonywały się w tych
          młodych ludziach pod wpływem otaczającej rzeczywistości, niełatwej
          przecież... I o tym należało pisać. Wystarczyły podstawowe dane,
          konkretny bohater, pseudonim czy imię i nazwisko, a reszta jest
          własciwie bardzo zbliżona... Jesli ktoś przeczytał (ba!, nawet
          przysłuchiwał się omówieniom podczas lekcji), na pewno sobie
          poradził. A to, że niektórzy zrobili to w I, inni w III klasie? No
          cóż, chyba nie sposób znależć treści, które realizowane byłyby w tym
          samym czasie. Trzeba się przyzwyczajać, że sprawiedliwości (czytaj:
          równości) nie ma i nie będzie. Im wcześniej dla uczniów, tym lepiej.
          Pozdrawiam serdecznie.
      • lucynare Re: Syzyfowy egzamin 28.04.08, 15:12
        Brawo, cogitoona!!! Popieram w pełni. Te wymądrzające się
        nauczycielki i nauczyciele wielkich miast i renomowanych gimnazjów!
        Może czas na weryfikację ich pracy???
    • cogitoona Syzyfowy egzamin 27.04.08, 22:44
      Mana 76, swą niewiedzą bardzo mnie zasmucasz...
      • mana76 Re: Syzyfowy egzamin 28.04.08, 06:39
        Chętnie dowiem sie czegoś nowego. Powołałam się na konkretne dokumenty, wiele
        razy uzasadniając swoje stanowisko. Jako nauczyciel działam w oparciu o
        dokumenty, a nie o to, co komu wydaje się słuszne. Jestem egzaminatorem, na
        szkoleniach dowiedziałam się wszystkiego, o czym tu piszę (faktem jest, iż
        komisja zad. 32 zaprzeczyła wykładanym przez siebie tezom). Pani jednym zdaniem
        zbywa wszystkie moje wypowiedzi. Proszę zniżyć sie do mojego poziomu i
        wytłumaczyć mi ten problem, odwołując się do jasnych i czytelnych zapisów prawa,
        nie zaś swojej interpretacji standardów i podstawy.
        • cogitoona Re: Syzyfowy egzamin 29.04.08, 00:05
          Mano 76. Jako egzaminator nie wiesz, że realizacja "Podstawy
          programowej" obowiązuje wszystkich nauczycieli? I to przed egzaminem?
          Dziwne, także pełnię funkcję egzaminatora i dla mnie to jest jasne.
          A w zadaniu 32 może i zaprzeczono wcześniejszym tezom, ale to tylko
          dowód, by nie uczyć "pod egzamin" - bo tak było zawsze, bo wcześniej
          były rozprawki, bo to sprawdzenie umiejętności tworzenia własnego
          tekstu itp. Więcej odpowiedzialności i wyobraźni - to wszystko.
          Przepraszam, że nie stosuję zwrotu "Pani", ale na forach wydaje mi
          się to zbęne.
    • cogitoona Syzyfowy egzamin 27.04.08, 22:46
      abc123d, masz rację. Pozdrawiam.
    • piotrpepi Syzyfowy egzamin 28.04.08, 01:48
      Na pierwszej Waszej stronie koszmarny rywinowski błąd ! W pytaniu 32
      nie ma łącznika " i " lecz " albo " !!! Jak można tego nie widzieć !
    • toja3003 „Wielu polonistów Kamińskiego przerabia we fragmen 28.04.08, 08:53
      „Wielu polonistów Kamińskiego przerabia we fragmentach, a
      Żeromskiego wcale. Uznają "Syzyfowe prace" za książkę archaiczną i
      nudną, którą uczniom trudno dziś zrozumieć”. Brawo poloniści. Trzeba
      wyrzucić te stare knoty z kanonu lektur.

      Dlatego zamiast katować dziatwę szkolną lekcjami typu „powtórki z
      nudnej lekturki”, dociekać czemu Jaś nie dociekał, analizować
      perypetie Naszej Szkapy, współczuć biednemu Jankowi Muzykantowi,
      zastanawiać się czemu „waść nie kończy”, względnie dlaczego „ogary
      poszły w las”, proponuję ciekawą, wpółczesną literaturę, dobry
      kryminał, sensację, przygodę a okaże się,że jest zainteresowanie
      książką.

      • stolat3 Re: „Wielu polonistów Kamińskiego przerabia 28.04.08, 09:11
        Proponuję by egzamin w gimnazjum pisali za uczniów nauczyciele.
        Dochodzimy do absurdu . Powtórzyć egzamin bo ktoś czegoś nie
        przerobił lub nie przeczytał. A kogo to obchodzi ? Nie przerobił
        nauczyciel to w następnym roku na bruk . Nie przeczytał uczeń to
        pała . W następnych latach będzie coraz mniej takich co nie
        przerobią , a tymi co nie przeczytają nie ma się co przejmować.
        • toja3003 Kanon tak ale pytam jaki? Kiedyś katowano w gimnaz 29.04.08, 09:13
          Kanon tak ale pytam jaki? Kiedyś katowano w gimnazjum łacinę i grekę
          u Homerem a dziś sobie młodzież może w kinie film obejrzeć i
          starczy. Czyli jest kwestia proporcji: ile czasu omawiamy starocie a
          ile współczesne. Bo o Gala Anonima to się nikt w życiu nie będzie
          dopominał ale powinien wiedzieć kto to Hary Poter czy Rambo, bo to
          są dzieła współczesne.
    • annamama1 Syzyfowy egzamin 28.04.08, 14:07
      a co z tymi uczniami,którzy napisali test,przerabiali lektury.Bedzie
      powtórka testu dla "pokrzywdzonych"i znowy bęzie protest ,drugi
      egzamin może być łatwiejszy (w ocenie "niepokrzywdzonych")niż
      pierwszy i tak w może to trwać w nieskończoność
    • siab Syzyfowy egzamin 28.04.08, 14:48
      Myślę, że nawet jeśli ktoś tych książek nie czytał mógł napisać tą
      charakterystykę. Może nie na maksymalna ilość punktów, ale na jakieś 12 - 13
      :)Chyba każdy mniej więcej wie jaka jest tematyka " Kamieni na szaniec",
      wystarczyło tylko pamiętać trochę z historii, wiedzieć mniej więcej jak działała
      podziemna Polska. Imię i nazwisko bohatera ostatecznie można przecież wymyślić i
      będzie to tylko błąd rzeczowy. Opisać trudy dorastania w czasie wojny i chyba
      kilka punktów by było.
    • lucynare Syzyfowy egzamin 28.04.08, 15:06
      Test ma sprawdzać, czy uczeń rozumie teksty, potrafi je
      interpretować. Czy potrafi zanalizować wiersz, napisać
      charakterystykę wybranego bohatera literackiego, a nie czy pamięta,
      jak wyglądał bohater z tej, a nie innej książki. - to z artykułu
      pani A. Pezdy. "NAPISAĆ CHARAKTERYSTYKĘ WYBRANEGO BOHATERA" Fakt,
      zawęzili do dwóch, ale i tak jest wybór. Z sześciu lektur, które
      należy omówić w gimnazjum (nie 20, jak chcieli nauczyciele z
      sobotniej czy piątkowej "Wyborczej". Dziennikarze GW sami nie
      wiedzą, co piszą. Tu nie jest winna CKE, tylko nauczycieli, którzy
      uprawiają samowolkę.
      PS Czy kolokacja "zawalili egzamin" jest właściwa? Pod rozwagę
      zostawiam...
    • szaramysz62 Syzyfowy egzamin 28.04.08, 15:14
      Gazeto, nie bądź śmieszna! Dlaczego wyłącznie do testu
      humanistycznego można podejść bez znajomości materiału (wystarczy
      umiejętność czytania ze zrozumieniem)? Żądam równouprawnienia
      humanistów! Niech test z zakresu nauk ścisłych będzie skonstruowany
      na podobnej zasadzie! Niech da sobie z nim radę przeciętny absolwent
      podstawówki(!), umiejący czytać i wyszukiwać gotowe odpowiedzi!
      Żądam tolerancji dla dyskalkulików!
      A nawiasem mówiąc, te 30 szkół w skali kraju to liczba śmiechu
      warta! Wiem o dwóch prywatnych (broniąc swego bytu – prosperują
      przecież całkiem nieźle, w przeciwieństwie do placówek państwowych –
      protestowały już w trakcie egzaminu!), które nie przerobiły lektur
      (nie tylko tych, praktycznie żadnych), z założenia – bo po co, skoro
      dotychczas pytań z lektur nie było, a młodzież i tak nie czyta albo
      woli gotowe opracowania. Obie łącznie to 20 uczniów, mających
      rodziców z pieniędzmi i na stanowiskach. Czy doszłoby do tak
      zaciętej batalii w obronie uczniów z przeciętnych szkół w
      przeciętnych miejscowościach? NIGDY!W naszym "państwie prawa"
      najbardziej w tej sytuacji żal właściwie niewielkiego grona
      ambitnych uczniów,którzy z winy nauczycieli narażeni są na taki
      stres. Ale kto się tym przejmie! Zafundujmy jeszcze jedną imprezę
      500 tys. uczniów : i tym, którzy się przygotowywali, i tym, którzy
      mieli nauczycieli do bani!
    • elizabeth.marzycielka Syzyfowy egzamin 28.04.08, 18:44
      Sama jestem gimnazjalistką i miałam przyjemność pisać egzamin w tym
      roku. 'Kamienie na szaniec' są lekturą z 2 klasy i choć ja osobiście
      jej nie przeczytałam, bo na lekcji omawialiśmy tylko fragmenty, to
      jakieś pojęcie miałam. 'Syzyfowe prace' również były omawiane, choć
      i ta książka nieszczególnie przypadła mi do gustu. Jednak to, czy
      ktoś zostawił w zadaniu 32 puste miejsce, czy nie, zależy już tylko
      od samego gimnazjalisty. Przyznaję, że źle zrobiłam nie czytając
      omawianych lektur, ale wybroniłam się - musiałam dorabiać linijki na
      arkuszu, ponieważ tyle pomysłów przyszło mi do głowy.
      Wybrałam 'Kamienie na szaniec'. Opierałam sie tylko na znajomości
      nazwisk bohaterów i ogólnych wiadomosci na temat II wojny światowej.
      Czyli można? Można!!
      Sama zdziwiona byłam po przeczytaniu polecenia do tej pracy. Brałam
      udział w różnych konkursach polonistycznych, w tym roku także w
      olimpiadzie, ale nigdy nie było podanych konkretnych książek do
      których trzeba się było odnieść przy pisaniu danej formy wypowiedzi.
      Jednak nie rozumiem jakim prawem rodzice, jak i sami gimnazjaliści
      burzą się i mają czelność obwiniać nauczycieli!? Wiadomo, że kanon
      lektur w gimnazjum jest obszerny, a nauczyciele wybierają tylko
      kilka pozycji, które uda im sie przerobic w ciągu roku. Jeden
      wybierze 'Syzyfowe prace' a drugi inną książkę.
      Mnie nurtuje tylko jedno pytanie: skoro gimnazjaliści doskonale
      wiedzą że omawiana jest tylko mała częsć wszystkich obowiązujących
      ich lektur, to czemu w wolnych chwilach nie próbuja, dla własnej
      korzyści, samodzielnie w domu czytac i przerabiać lektur
      wykraczających poza program nauczania w ich szkole? Przecież nie
      mają zielonego pojęcia, o co może spytać ich nauczyciel w liceum, z
      jakimi zagadnieniami będą musieli sie zmierzyć.
      Sama jestem miłośniczką książek <to że nie przeczytałam w.w. lektur,
      to moje własne zaniedbanie> i przeczytałam mnóstwo ponadprogramowych
      tomów. np. czy jakis gimnazjalista przeczytał 'Folwark zwierzęcy'?
      Lub 'Skąpca'? Ja tak...
      Proponuję najpierw przyjrzeć się własnym zaniedbaniom, a dopiero
      potem obwiniać nauczycieli...
      • siab Re: Syzyfowy egzamin 28.04.08, 21:47
        Zgadzam się w 100 procentach. Osobiście książki przeczytałam i charakterystykę
        napisałam, ale wiem, że nawet z minimalna znajomością treści można było to
        napisać :)
    • wj_2000 Prawicowy dureń 29.04.08, 00:18
      Czego można sie spodziewać po prawicowym durniu jakim jest Legutko?
      Komisja Egzaminacyjna olała zasady obowiązujące przy układaniu
      testów.
      Minimalny ratunek, to uczniom, którzy nie mieli tych lektur i
      dostali zero z odpowiedniego punktu (który był za 16 na 50),
      pomnożyć wynik przez 50/34. Czyli przyjąć, że gdyby przerabiali, to
      za ten punkt dostali by taki sam procent punktów jak za pozostałe
      zadania. I już.
      • tenshin_jiyuu Re: Prawicowy dureń 29.04.08, 00:40
        Eh kolejna stała. Prawie jak 'stała Giertycha'.
      • elesar1 Re: Prawicowy dureń 30.04.08, 09:55
        Niby dlaczego mają coś mnożyć i dodawać? A jaką mam mieć pewność ja, osoba która
        pracowała nad tą lekturą poświęciła jej czas i napisała charakterystykę że osoba
        która jej nie miała by jej nie olała i nie napisała tego i tak? bez jaj
    • annamama1 Syzyfowy egzamin 29.04.08, 07:21
      szalejecie,punkty z testow ,a co z uczniami ktorzy w swojej szkole
      na ocene bardzo dobra musza miec 95% poprawnych odpowiedzi, a w
      innych szkolach wystarczy tylko 80% na taka sama ocene.Punkty z ocen
      sa bardzo ważene 4 a 6 roznica znaczna wiedza to ci ktorzy tez
      walcza o dobre liceum
      • elesar1 Re: Syzyfowy egzamin 30.04.08, 10:01
        Uczniami ze szkół :P No więc u mnie w szkole różnią się nawet klasy. Jestem w
        klasie matematycznej i mam 4-5 za to za co inni mają 6... Moja klasa wiele razy
        się bulwersowała na nauczycieli ale Ci obiecują że na koniec roku nas nie
        wyrolują z ocenami i dostaniemy to na co zasługujemy... zresztą dobre oceny są
        też na rękę nauczycielom więc może na koniec będzie sprawiedliwie :]
    • wkris1 Brawo dla CKE 29.04.08, 11:16
      Brawo dla dyrektora CKE, Marka Legutki. Wsród różnych rzeczy, które
      ostatnio powiedział, znalazł się także kolokwializm. Czyżby chciał
      stracić punkty za język i styl w swojej charakterystyce?
    • wkris1 Publiczne ukaranie się! 29.04.08, 11:17
      Szanowna Pani Minister! Cieszą mnie ruszające niczym "Giertychowskie
      Trójki" rzesze wizytatorów, którzy wertują dzienniki. Nie wiem
      tylko, czy zdążą przed końcem roku, bo przecież i matematykom
      zostało coś niecoś do zrobienia, i fizykom, np. optyka, i biologom,
      ekologia, i geografom, i anglistom, ba, nawet nauczycielom
      wychowania fizycznego też coś zostało. Ale nie powinno, bo egzamin
      jest 22 kwietnia i do tego czasu wszyscy wszystko "przerobią",
      dokładnie! Proponuję, żeby wysłać też wizytatorów do liceów. Tam
      zwykle ostatnie wpisy z języka polskiego dotyczą kilku lat po II
      wojnie światowej (wiem, bo chodzę ze studentami na ćwiczenia). Tych
      dopiero będzie mozna ukarać. Wymierzyć dyscyplinarne kary. I z jaką
      radością, i zgodnie z prawem, bo tegoroczni maturzyści już skończyli
      szkołę.
      A żeby ministerstwu i kuratorom ułatwić zadanie, to proszę, aby
      wszyscy nauczyciele, którzy nie omówili do 20 kwietnia
      ani "Syzyfowych prac", ani "Kamieni na szaniec", mieli tyle odwagi i
      uczciwości i sami się ukarali, np. chłostą. Ja po przeczytaniu
      perełkowych wypowiedzi Dyrektora CKE i minister eduakcji już to
      zrobiłem. Wychłostałem się za 12 lat, bo nigdy nie omówiłem w
      całości z młodzieżą "Syzyfowych prac". I obiecuję, że jeszcze
      wieczorem się wychłoszczę. Tak na rozgrzewkę. Żeby było jak
      w "Antku". A co tam.
      Proszę myślących nauczycieli. Wychłoszczcie się!I wpiszcie się tu,
      żeście chłostę odbyli.
      KRAKÓW już się wychłostał.
      • abc123d Re: Publiczne ukaranie się! 29.04.08, 13:37
        Niepotrzebnie tak się chłoszczesz! Chyba z
        nadgorliwości... "Syzyfowe prace" trzeba było - zgodnie z
        obowiązujacym prawem - omówić tylko we fragmentach:)
      • cogitoona Re: Publiczne ukaranie się! 29.04.08, 20:18
        wkris1, chyba nie będzie Ci jednak do śmiechu... I może się zdarzyć,
        że i własnoręczna chłosta nie pomoże. Nie tłumacz się biologami,
        fizykami... Trzeba po prostu realiaować to, co do nas należy... A
        jeśli Ty nie chcesz, rozumiem, ale sam widzisz, do czego to może
        doprowadzić. I naprawdę ironia niczego nie naprawi.
    • sandrusiaa2 Syzyfowy egzamin - bez przesady! 29.04.08, 12:54
      No przepraszam! A może ktoś zapyta o zdanie tych, którzy napisali? Czy to moja
      wina, że inni nauczyciele nie przerabiali tych lektur? Nie! Wiem, ze będąc na
      miejscu tych osób pewnie tak samo bym sie kłóciła, ale np. czuję ze dobrze mi
      ten egzamin poszedł, dlatego nie chce go powtarzać! Jeszcze raz stres, nerwy i
      przygotowania? Nie wytrzymam tego po raz kolejny ... Może znalazłoby się inne
      rozwiązanie? Może chociaż tylko wypracowanie napisać jeszcze raz, a nie całą
      część humanistyczną?! Na ten test ledwo dotarłam, ponieważ jestem ciężko chora,
      lekarze chcieli mnie zatrzymać w szpitalu, ale ja specjalnie chciałam napisać w
      pierwszym terminie. a teraz co? Okazuje się że może trzeba będzie pisać jeszcze
      raz! Może ci którzy nie przerabiali tych lektur piszą jeszcze raz, a nie wszyscy!
      • elesar1 Re: Syzyfowy egzamin - bez przesady! 30.04.08, 10:03
        Masz rację ;) Zresztą powiedz mi jak mieliby nas zmusić do pisania ponownego? ;]
        Zawsze można powiedzieć że mamy ich gdzieś bo mieli rok na ułożenie egzaminu i
        to jest teraz wyłącznie ich problem nie nasz ;)
    • nieukonczony Syzyfowy egzamin 29.04.08, 13:12
      Syzyfowe prace, Syzyfowy egzamin, Syzyfowe posty!
      Trzeba stwierdzić, że najrozsądniejsze wypowiedzi zamieszczają gimnazjaliści,
      którzy pisali egzamin (jeśli to prawda i się nie podszywają). Nawet Ci, którym
      nie poszło. Najgłupsze (najbardziej emocjonalne??)- rodzice. Najbardziej
      osobiste - nauczyciele.
      Smutna prawda jest taka, że lektury NIE SĄ CZYTANE! Dla wielu uczniów to strata
      czasu i nie dlatego, że są trudne czy niezrozumiałe ale ot tak po prostu.
      Problem ten zresztą istniał zawsze (moja matura 1965 - gimnazjum wówczas nie
      było) ale skala jego była znacznie mniejsza (może bardziej wtedy baliśmy się? Na
      pewno byliśmy mniej otwarci i mniej szczerzy!).
      Moja żona jest nauczycielką j.polskiego w liceum (duże miasto wojewódzkie) i w
      tym roku na szczęście odchodzi na emeryturę. Piszę na szczęście - to dla niej,
      bo młodzież ją bardzo lubi i ceni ale lektur i tak nie czyta. Pierwszy termin na
      omawianie którejś z lektur - nikt nie przeczytał (czasami jedna osoba), następny
      termin - znowu ktoś jeden i tak dalej. Najczęściej kończy się to czytaniem
      fragmentów na lekcjach bo przecież trzeba zrealizować program!!! (albo pani
      opowiada uczniom "co jest w tej książce"). Kiedy masowo zaczęły pojawiać się
      tzw. opracowania (gdzieś ok. 1990r. - wraz z wybuchem przedsiębiorczości i
      powstawaniem wydawnictw "od wszystkiego") młodzież zamiast lektur zaczęła
      posługiwać się opracowaniami. Był straszny lament, że tak nie można, że to do
      niczego nie prowadzi. Ale prowadziło!!. Pojawiły się streszczenia (omówienia?)
      opracowań, a potem omówienia streszczeń omówień, itd. Dzisiaj wielu młodych
      ludzi NIE MA CZASU na czytanie. Jest wiele innych atrakcji, dużo
      przyjemniejszych niż czytanie staroci. Nie ma czasu, chęci czy cierpliwości
      nawet na obejrzenie ekranizacji lektury. Gdyby to był jakiś "MATRIX" albo coś
      podobnego (gdzie wyrywa się ręce, obcina głowy ciągle coś wybucha itd.) no to może?
      Zwracam żonie uwagę: "Rozpoczynasz omawianie lektury - nikt nie przeczytał! -
      wpisz stosowną uwagę obok tematu lekcji. Wpisz ją koniecznie jakkolwiek by to
      śmiesznie nie wyglądało, bo któregoś dnia przyjdą panie z kuratorium i będą
      kserować dzienniki.
      Rodzice na wywiadówkach i zebraniach słuchając uwag, że dzieci nie przeczytały,
      że w ogóle nie czytają, kiwają ze zrozumieniem (czasem nawet z troską) głowami,
      niektórzy usiłują tłumaczyć "ogromną ilością nauki jaką mają pociechy), ale
      najczęściej tych do których adresowane są uwagi, na zebraniach po prostu nie ma.
      Pojawiają się za to po nieudanym teście cze egzaminie.
      Wracając do egzaminu, zastanawiam się jak można powiedzieć, że "Kamienie na
      szaniec" to nudna i niezrozumiała lektura? Ci sami młodzi ludzie biorą co roku
      udział w harcerskiej "Akcji pod arsenałem" - wykazując się tam ogromną wiedzą i
      zainteresowaniem - a może to nie ci sami młodzi ludzie???
      "Kamienie na szaniec" napisane przez jednego z najwybitniejszych polskich
      pedagogów (chyba najwybitniejszego), prostym, zrozumiałym językiem z wartką
      akcją i raptem: nudne i niezrozumiałe! Mogę zrozumieć awersje do "Syzyfowych
      prac" - język trochę archaiczny, niektóre słowa już zapomniane (nawet przez
      rodziców czy dziadków), a i realia opisywane wydają się czasami jak nie z tego
      świata. Ale i nie z tego świata są realia w książkach Sapkowskiego, w "Harym
      Poterze" różnych "Drużynach pierścienia" czy innych "Dwóch wieżach".
      A więc nie w tym problem! Problem we właściwym postrzeganiu swoich obowiązków,
      świadomości swojej przyszłości. Ale nade wszystko w kształtowaniu postawy i
      świadomości młodych ludzi przez ich rodziców.
      Pomimo 20 lat życia w "nowym systemie" ogromna większość rodaków, w tym o zgrozo
      także części młodych, uważa, że za ich niepowodzenia odpowiadają inni.
      Przypominają mi się lata 80-81 gdzie obok hasła "odnowa", panował powszechny
      pogląd, że powinna sie ona zaczynać od innych. "A ja odnowić się jeszcze zdążę."
    • tsurugu Syzyfowy egzamin 29.04.08, 16:09
      mojm zdaniem niepowinno być żadnej powturki wszyscy myślą o tych co
      nie napisali a może ktoś pomyślałby o tych co się uczyli i dobrze to
      napisali może oni niechcą przechodzić tego 2 raz
    • iwonka_police Syzyfowy egzamin 29.04.08, 22:04
      Ja też w tym roku pisałam test, ale miał to szczęście, że "Syzyfowe Prace"
      czytałam na początku roku a "kamienie na szaniec" jeszcze w kwietniu przed samym
      testem. Nie miałam więc większego problemu z przypomnieniem sobie bohaterów
      ("kamieni na szaniec", bo "syzyfowe prace" były zbyt nudne i nic nie pamiętam z
      tej książki, niemniej jednak "kamienie..." to chyba jedna z najważniejszych
      lektur) i ich cech. Uważam również, że "kamienie na szaniec" to jedna z
      ważniejszych książek w całym gimnazjum ! A jeśli chodzi o możliwe wyjście z
      sytuacji to sądzę, że nie ma opcji dobrej dla wszystkich, ale żeby Ci którzy
      tych książek nie czytali mieli jakąś jeszcze szanse, to powinni pisać test
      jeszcze raz w tym drugim terminie poprawkowym...
    • elesar1 Syzyfowy egzamin 30.04.08, 09:43
      Współczuje osobom które przez nauczycieli nie mogły napisać wypracowania, lecz
      często na egzaminach zdarza się że dają coś czego dana osoba lub grupa osób nie
      miała tylko że tu wchodzą w grę poważne punkty a nie 1-2. Co do powtórki całego
      egzaminu nie mają prawa tego robić bo mieli dość czasu na ułożenie pytań i
      jestem pewien że gdyby coś takiego zarządzili to połowa Polski znów by
      powiedziała "A my mamy to w dupie teraz już swój stres przeżyliśmy i macie nam
      ocenić to co napisaliśmy" i co wtedy? Taka prawda że zmusić nas do ponownego
      pisania raczej nie mogą i nie zmuszą. Nie zrobienie niczego z kolei jest
      niesprawiedliwością dla uczniów którzy stracili ale zrobienie czegokolwiek jest
      niesprawiedliwością dla uczniów którzy pisali w tym roczniku ponieważ każdy mógł
      czegoś nie wiedzieć czegoś się domyślać itp a teraz to oni będą poszkodowani...
      Więc co zrobią? Zobaczymy w każdym razie mnie i pewnie mojej szkoły do ponownego
      pisania i tak nie zmuszą :P Ewentualnie niech te szkoły które nie miały lektur
      piszą ponownie wypracowanie na inny temat ale i tak to będzie jakaś
      niesprawiedliwość w stosunku do innych bo w końcu jakby na to nie patrzeć inni
      okazali się lepsi a drudzy gorsi choć nie z własnej winy.
    • elesar1 Syzyfowy egzamin - małe dodanie 30.04.08, 09:51
      dodając jeszcze do poprzedniego posta to akurat Kamienie na Szaniec są ważną i
      ciekawą lekturą i jedną z najlepszych w gimnazjum więc sorry... powinno się ją
      przeczytać. Co do Syzyfowych Prac :P Mimo że przerabiałem to nie pamiętałem nic
      poza ogólnym motywem :P więc cieszę się że dali Kamienie na Szaniec :] (Byłem
      nawet ze szkoły na wycieczce gdzie odwiedzaliśmy miejsca takie jak Arsenał itp :) )
    • blodinka Syzyfowy egzamin 01.05.08, 00:14
      my z naszą nauczycielką od polskiego przerobiliśmy obie książki w 2
      klasie gim.Już po egzaminie zdradziła nam że w podstawach
      programowych niektóre książki trzeba znać we fragmentach np. Faraon,
      a my czytaliśmy całą. Sądze że jeżeli przez głupotę niektórych
      nauczycieli, uczniowie stracą miejsce w renomowanym liceum.
    • asjaaa Syzyfowy egzamin 05.05.08, 21:02
      myślę, że największą za to winę ponoszą nauczyciele. Każdy wie że
      egzamin jest w kwietniu i do tego czasu trzeba zrealizować jak
      najwięcej materiału. pozatym te lektóry są obowiązkowe, więc powinni
      byli opracować chociarz jedną... ja również pisałąm ten egzamin i
      zdążyliśmy opracować obie lektóry więc dlaczego inni nie zdążyli? a
      na dodatek mam super nauczycielke od polskiego i dzień przed
      egzaminem zrobiła kartkówe z wszystkich lektór więc każdy je
      przypomniał i nie było żadnedo problemu. nie zgadzam sie z powtórką
      egzaminu bo z jakiej paki oni mają pisać go jeszcze raz? trzeba było
      wcześniej o tym pomyśleć a nie teraz tu cyrki urządzają rozpaczone
      mamusie...to wina nauczyciela i ucznia któremu ciężko było zajrzeć w
      streszczenia lektór...
      • danuta49 Twoja ortografia=Twoja superpolonistka;-)))))))))) 06.05.08, 05:26
        Dziecko!
        Tu chodzi o co innego.
        1.Czy powinno się detalicznie egzekwować szczególy lektur,a nie
        ogólne oczytanie i umiejętności polonistyczne?
        2.Czemu sluży kanon lektur i co wnim być powinno?
        3.Czy ministerstwo powinno przerzucać rozwiązanie tego probemu,z
        którym samo nie wie co zrobić, na kuratoria( każdym województwie
        będzie inaczej)?
        4.Dlaczego egzamin jest 2 miesiące przed końcem roku i co wobec tego
        powinno się przerabiać przez te 2 miesiące?
        Rozumiem,że nie chcesz pisać powtórki, ale to Ci nie grozi.Przy
        Twojej ortografii i tak się do renomowanej szkoly nie dostaniesz;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka