Dodaj do ulubionych

Co zrobiła Irlandia

13.06.08, 07:15
Tak wygląda "demokracja" w UE. Kasta polityków i urzędników
wie lepiej, co jest dobre dla społeczeństw.
Obserwuj wątek
    • just2008 W Irlandii zrobią to co w Wiedniu 13.06.08, 09:12
      PutItInTheirMouths.com/?39848
      Wynik przecież już ustalony;)

    • paczula8 demokracja wg Unii ... 13.06.08, 09:54
      "Z Europy, m.in. z Francji i Wielkiej Brytanii, napływały sygnały,
      że nawet w razie irlandzkiego "nie" ratyfikacja traktatu będzie
      kontynuowana w innych krajach. To może oznaczać, że Irlandczycy
      zostaną postawieni pod ścianą: jeśli będą chcieli pozostać w Unii,
      to w końcu będą musieli zgodzić się na ten traktat."

      ... mozesz myślec to co chcesz pod warunkiem, że myślisz tak jak my.
      • xiaoping Re: demokracja wg Unii ... 13.06.08, 12:40
        Przed przyjęciem każdego dokumentu i każdego członka Unii wrzawę robili
        sceptycy.Kto najbardziej buntował się przed przystąpieniem Polski do
        Unii?-rolnicy,a kto teraz najbardziej korzysta? Większość ludzi którzy głosują
        na "nie" to ludzie którzy nie mają pojęcia co to jest traktat lizboński.U nas
        nawet prezydent słabo się w tym orientował:) Demokracja nie jest systemem
        doskonałym.Arystoteles miał trochę racji,jednak miał co innego na myśli
    • sigurimix Irlandia odrzuciła E-konstytute!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 13.06.08, 11:50
      Nieoficjalne wyniki z Irlandii - traktat odrzucony!

      Pierwsze wyniki wskazują na zwycięstwo w Irlandii przeciwników
      Traktatu Lizbońskiego.
      (onet.pl)
    • sigurimix "Nie" dla traktatu - wstępne wyniki w Irlandii 13.06.08, 12:03
      Tematy: ue, irlandia11:40, 13.06.2008 /PAP, IAR
      "Nie" dla traktatu - wstępne wyniki w Irlandii
      SZMARAGDOWA WYSPA POGRĄŻY UNIĘ?

      ReutersTV, fot. PAP/EPA
      Przeciwnicy Traktatu Lizbońskiego triumfują w Irlandii - tak
      przynajmniej wynika ze wstępnych, niepełnych wyników referendum. Od
      10:00 trwa podliczanie głosów. Oficjalne dane poznamy wczesnym
      popołudniem.
      Agencja Reuters podała, że referendum wygrali prawdopodobnie
      przeciwnicy Traktatu Lizbońskiego. Nie znamy na razie danych o
      frekwencji.

      Jednak wynik głosowania wciąż stoi pod znakiem zapytania. Oficjalne
      dane poznamy po południu. Jeden z przedwyborczych sondaży dawał
      przewagę przeciwnikom Traktatu. Z innych wynikało, że triumfować
      będą zwolennicy ratyfikacji. Irlandczycy podzielili się w tej
      sprawie. "Głosowałem przeciwko, bo tak będzie dla nas
      lepiej", "Głosowałam za, bo uważam, że do tej pory Europa była dla
      nas niezwykle dobra" - takie skrajnie różniące się głosy można było
      usłyszeć wczoraj przed lokalami wyborczymi.

      Cześniej państwowa telewizja RTE1 podała, że frekwencja wyniosła 40
      proc., ale te dane mogą się jeszcze zmienić, kiedy zaczną napływać
      informacje z poszczególnych okręgów. Im większy udział w głosowaniu,
      tym - zdaniem ekspertów - większe szanse na wygraną zwolenników
      przyjęcia Traktatu.

      Do uznania ważności referendum potrzebna jest zwykła większość.
      Jeśli Irlandia powiedziała "nie", Traktat Lizboński przepadnie.

      Głosowali w roboczy dzień

      Czwartek był w Irlandii normalnym dniem pracy. Stąd w ciągu dnia
      frekwencja była bardzo niska, o godz. 18.00 sięgnęła zaledwie 20
      proc. Wielu ludzi zdecydowało się pójść do lokali wyborczych dopiero
      późnym wieczorem.

      Niska frekwencja sprzyja przeciwnikom traktatu - oni są bardziej
      zmobilizowani i w takiej sytuacji łatwiej mogą uzyskać przewagę. -
      Na ulicach Dublina trudno spotkać kogoś, kto deklarowałby, że
      głosował za traktatem - mówiła korespondentka "Faktów" Anna
      Czerwińska.

      Wychodzący z lokalu wyborczego premier Irlandii Brian Cowen
      powiedział, że traktat jest "jest istotną kwestią dla kraju, a
      referendum, które jego dotyczy zmieni konstytucję i dlatego
      obywatele powinni poważnie do tego podejść".

      Do urn poszli też przywódcy największych partii opozycyjnych, Enda
      Kenny z Partii Jedności Irlandzkiej i Eamon Gilmor z Partii Pracy.

      - Referendum jest chwilą prawdy, niezwykle ważnym dniem dla ludzi w
      Irlandii - powiedział ten pierwszy po oddaniu głosu. Co ciekawe, on
      też zaapelował o wysoką frekwencję. Sądzę, że w ciągu
      ostatnich 10 dni doszło do zmiany postawy. Ludzie zaczęli skupiać
      się na tym, czego faktycznie traktat dotyczy, co oznacza dla kraju,
      co oznacza dla Europy i w obliczu jakich wyzwań musimy stanąć w
      ramach UE i poza nią, w skali globalnej.
      Enda Kenny z przeciwnej traktatowi Partii Jedności Irlandzkiej

      - Sądzę, że w ciągu ostatnich 10 dni doszło do zmiany postawy.
      Ludzie zaczęli skupiać się na tym, czego faktycznie traktat dotyczy,
      co oznacza dla kraju, co oznacza dla Europy i w obliczu jakich
      wyzwań musimy stanąć w ramach UE i poza nią, w skali globalnej -
      powiedział przywódca Partii Jedności Irlandzkiej.

      Przyszłość Unii w rękach garstki obywateli

      Podpisany 13 grudnia 2007 roku Traktat Lizboński ma wejść w życie 1
      stycznia 2009 roku i zastąpić odrzuconą w 2005 roku przez Francję i
      Holandię konstytucję UE. Dotychczas ratyfikowała go ponad połowa z
      27 państw Unii. Traktat Lizboński może wejść w życie, jeśli
      zaakceptują go wszystkie państwa członkowskie. Oznacza to, że losy
      traktatu, który ma usprawnić procesy decyzyjne w unijnych
      instytucjach, zależy od narodu, stanowiącego niespełna jeden procent
      wszystkich obywateli Unii Europejskiej.

      Do udziału w referendum w Irlandii uprawnionych było około 3
      milionów obywateli.

      Zwolennicy i przeciwnicy

      Irlandczycy, którzy mówią "tak" traktatowi, to przede wszystkim
      zwolennicy partii politycznych Fianna Fail i Fine Gael,
      przedstawiciele rządu oraz kongres związków zawodowych i
      Stowarzyszenie Irlandzkich Rolników (IFA). W obozie przeciwników
      traktatu jest przede wszystkim partia Sinn Fein i środowiska
      związane z Kościołem katolickim, ale także irlandzcy Zieloni.

      Czym jest Traktat Lizboński?

      Traktat Lizboński, nazywany też Traktatem Reformującym, zawiera
      serię poprawek do Traktatu z Maastricht i Traktatu Rzymskiego. Ma
      stanowić podstawę funkcjonowania instytucji Unii Europejskiej,
      określa m.in. sposób podejmowania decyzji w unijnych instytucjach.

      Traktat Lizboński zakłada m.in. wprowadzenie stanowiska
      przewodniczącego Unii Europejskiej z 2,5-roczną kadencją oraz
      unijnego przedstawiciela do spraw zagranicznych, zmniejszenie do 18
      członków Komisji Europejskiej (od 2014 roku) oraz ujednolicenie
      osobowości prawnej UE.

      Dokument po raz pierwszy reguluje też sposób wychodzenia z Unii
      Europejskiej państwa, które postanowiłoby ją opuścić. Traktat
      zacznie obowiązywać w 2009 roku, o ile nie będzie problemów z jego
      ratyfikacją. Poprzedni projekt traktatu konstytucyjnego UE przepadł
      w 2005 roku w referendach we Francji i Holandii.

      (CZYTAJ WIĘCEJ)tvn24.pl

      boa, jak/korv/mlas
    • e-skin Co zrobiła Irlandia 13.06.08, 12:47
      dobry uczynek. UratowałaEurope od lewackiej dyktatury obyczajowego półświatka i tym samym od kapitulacjiprzez muzułmańską imigracją
    • sigurimix Co zrobiła Irlandia 13.06.08, 13:05
      Tak "autojytety mołalne" - Irlaldczycy też "nie dorośli do
      demokracji"
    • opiniapollpressagency Lewacy i pedaly to marna i wykrztusna karta 13.06.08, 15:02
      Niestety preferencja lewakow, pedalow, lizaczek, iskariotow i
      bluzniercow czyli pseudoZielonych (?) sa niestrawne dla normalnych
      ludzi. Numery z komercyjna i manipulowana prasa Teleavivkowa Adasiow
      Kurcypedrow i otrebowych pacanow coraz czesciej koncza sie kaput-em.
      Francja, Holandia a teraz Irlandia wywalila swoje galy na to co
      spichcili miejscowe Kurcypedry.
    • timoszyk Re: Co zrobiła Irlandia 13.06.08, 16:02
      Ponury spektakl aroganckich politykow. Dotyczy nie tylko UE, a praktycznie
      kazdego kraju nazywajacego siebie "demokratycznym". Jakze to charakterystyczne,
      ze "demokratyczni" politycy tak bardzo boja sie "demosu".
      Nie wiem, czy ten Traktat jest zly, czy dobry. W praktyce zapewne nikt go nie
      zna, bo jest dlugi i zawily. Powstal jako ulepiec roznych skladowych,
      repezentujacych interesy roznych grup politycznych. Wiec kazda grupa zna tylko
      swoj w niego "wklad".
      Boje sie, ze taki system "demokratyczny" na dluzsza mete okaze sie mniej
      sprawny, niz lagodne dyktatury w postaci rosyjskiej, czy Singapuru, a moze nawet
      i chinskiej. Nie zapominajmy, ze Chiny rozwijaja sie duzo szybciej, niz Indie, a
      Singapur szybciej, niz jakikolwiek kraj UE, lacznie z Irlandia.
      Wierze jednak takze, ze nawet te "lagodne" dyktatury w pewnym momencie
      degeneruja sie i padaja. Wiec lekarstwem wedlug mnie jest poglebianie
      demokracji, a nie jej ograniczanie, co wydaja sie byc celem politykow w UE.

      Waclaw Timoszyk

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka