kadykianus
26.07.08, 19:06
Według mnie to ta powyższa krytyka krytyki Bartosia to nic innego jak potwierdzenie Bartosia diagnozy o zupełnie marnym poziomie polskiej teologii. O tym marnym, zaściankowym poziomie pisał tez ksiądz Obirek. Autor tego artykułu jest takim właśnie prowincjonalnym, polskim teologiem. Na pewno nie jest naukowcem. Wychwalanie Orygenesa który mówi, że możesz dociekać ale jak dociekniesz czego innego co ci mówi Kościół to sie wycofaj. No to przecie to jest katastrofa i zaprzeczenie wszystkiego.
A to jest nawet, idąc dalej, zupełnie niezgodne z nauczaniem Tomasza z Akwinu, który mówił o pierwszoplanowej roli sumienia w poznawaniu Boga - w próbach Jego poznania! Bo nie da sie Boga poznać do końca.
A zatem jeśli w moich dociekaniach dojdę do czego innego niż aktualne nauczanie Kościoła to muszę pozostać temu wiernym. Sobie wiernym. Swojemu sumieniu. Sam bowiem akt zgłębiania tajemnicy Boga zbliża mnie niesłychanie do Jezusa. A jeślibym zdradził swoje sumienie i zamiast być wolnym stałbym sie jednym z klakierów Ratzingera - niech mnie szlag! Tak uczy Tomasz.
Postawa jaką proponuje i chwali autor tego artykułu jest zaprzeczeniem mądrości i uczciwości w dążeniu do prawdy.
To Bartoś ma racje. I Obirek ma racje. Kościół katolicki w ogóle po Janie Pawle II pozostał anachroniczny i na pewnych polach absurdalny (przykład: podejście do seksualności ludzkiej - to co KK proponuje to najwyższy szczyt obrazy człowieka; pochwala erosa zwierzęcego - powiedziałbym) ale Kościół polski to zaścianek zaścianka. I naprawdę widząc, ze ten artykuł napisał młody facet z dobrze dobranymi okularami nie mogę uwierzyć, ze (on) marnuje życie naukowe pozostając na sznurku Wyszyńskiego.