Dodaj do ulubionych

Papież jako obcy

26.07.08, 19:06
Według mnie to ta powyższa krytyka krytyki Bartosia to nic innego jak potwierdzenie Bartosia diagnozy o zupełnie marnym poziomie polskiej teologii. O tym marnym, zaściankowym poziomie pisał tez ksiądz Obirek. Autor tego artykułu jest takim właśnie prowincjonalnym, polskim teologiem. Na pewno nie jest naukowcem. Wychwalanie Orygenesa który mówi, że możesz dociekać ale jak dociekniesz czego innego co ci mówi Kościół to sie wycofaj. No to przecie to jest katastrofa i zaprzeczenie wszystkiego.

A to jest nawet, idąc dalej, zupełnie niezgodne z nauczaniem Tomasza z Akwinu, który mówił o pierwszoplanowej roli sumienia w poznawaniu Boga - w próbach Jego poznania! Bo nie da sie Boga poznać do końca.
A zatem jeśli w moich dociekaniach dojdę do czego innego niż aktualne nauczanie Kościoła to muszę pozostać temu wiernym. Sobie wiernym. Swojemu sumieniu. Sam bowiem akt zgłębiania tajemnicy Boga zbliża mnie niesłychanie do Jezusa. A jeślibym zdradził swoje sumienie i zamiast być wolnym stałbym sie jednym z klakierów Ratzingera - niech mnie szlag! Tak uczy Tomasz.

Postawa jaką proponuje i chwali autor tego artykułu jest zaprzeczeniem mądrości i uczciwości w dążeniu do prawdy.

To Bartoś ma racje. I Obirek ma racje. Kościół katolicki w ogóle po Janie Pawle II pozostał anachroniczny i na pewnych polach absurdalny (przykład: podejście do seksualności ludzkiej - to co KK proponuje to najwyższy szczyt obrazy człowieka; pochwala erosa zwierzęcego - powiedziałbym) ale Kościół polski to zaścianek zaścianka. I naprawdę widząc, ze ten artykuł napisał młody facet z dobrze dobranymi okularami nie mogę uwierzyć, ze (on) marnuje życie naukowe pozostając na sznurku Wyszyńskiego.
Obserwuj wątek
    • toni25 Tylko nie w Watykanie 27.07.08, 01:24
      Artykuł ten jest przykładem lekceważenia przez kolejnego kościelnego publicystę krytyki Tadeusza Bartosia. Tym razem jest to lekceważenie w wersji łagodnej, unikającej "łatwej dyskredytacji", czyli zakładającej - to niesamowite! - wstępne zapoznanie się z ocenianą lekturą. Pomimo "niebezpiecznego" tytułu i autora eks-księdza Jarosław Makowski do przeczytania książki zachęca następująco: "Autor (Bartoś) nie tyle straszy, co prowokuje". Cóż...
      Szkoda, że w krytycznym spojrzeniu na papieskie urzędowanie Jana Pawła Makowski nie jest w stanie dostrzec przyczynku do głębszej refleksji i nad postacią polskiego Papieża, i nad papieskim urzędem w ogóle. A może jako teolog tak dobrze przystosował się do "teologii ładu i kontroli, porządku i ujednolicenia", że nie chce dostrzec?
      Rację ma cytowany Orygenes - gdyby teolog doszedł do innego przekonania niż wierzący Kościół, to lepiej niech się trzyma Kościoła i zrezygnuje z samodzielnych poszukiwań, bo ma za dużo do stracenia. Nie warto podcinać gałęzi, na której się siedzi. Jak teolog w porę z samodzielnego myślenia nie zrezygnuje, to Kościół zrezygnuje z niego. "Przypadek Künga" był silnym wstrząsem w stosunkach między władzami kościelnymi a teologami. Bo kimże jest teolog bez kościelnego "błogosławieństwa"? W jaki sposób zarobi na swoje utrzymanie, gdzie znajdzie pracę bez kościelnych "referencji"?
      Taka wizja jest wystarczająco zniechęcająca, żeby "kroczyć samemu z własną teologią". Wtedy łatwiej niż przyznać krytykowi rację jest powiedzieć, że fakty "interpretuje na opak". Łatwiej jest nie brać krytyki papieża na serio i odnieść się do niej na zasadzie "przekornej chęci niezgody". Tyle że przekora nie jest poważną motywacją do dyskusji, jest podejściem infantylnym i lekceważącym.
      A jednak coś mocno zazgrzytało w powyższym tekście - na ogólnie propapieskim tle zadziwia jedno zdanie świeckiego teologa: "Miejsce teologa jest wszędzie, tylko nie w Watykanie". A skoro z papieżem tak dobrze, to co z tym Watykanem?

      • zdanka1 Re: Tylko nie w Watykanie 01.08.08, 08:27
        Bartoś chciał dialogu i to podwójnego - na poziomie hierarchii i na
        poziomie teologii, skręcajacego w stonę filozofii i socjologii. Nikt
        nie odpowiedział ani na pierwszą propozycje, ani na drugą i wiadomo,
        jaką drogą poszedł. Monologi i nauki dla maluczkich skazuja polski
        kosciół na nieustanne promowanie w nim małosci, głupoty, ludowosci i
        hipokryzji.
        Trudno mówić o dialogu z zachodem, skoro polski kosciół obecnie nie
        jest w stanie dogadać się z własnymi rodakami, a ewangelizacje
        realizuje przez zaszczuwanie, zastraszanie i grozenie.
        • kronopio77 Dzięki takim ludziom, jak Makowski, KK tkwi w śred 01.08.08, 09:18
          w średniowieczu. Żenujący artykuł.
          • poszeklu [...] 01.08.08, 13:15
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • japico Re: Bartos niepeniony kopulator z obciazeniami ps 01.08.08, 14:14
              -
              • toni25 Głodnemu chleb na myśli 01.08.08, 14:44
                Jeśli ktoś mówi bez znajomości rzeczy (osoby), to wtedy mówi o sobie
                samym. I sam sobie wystawia świadectwo.
                Publiczne, wulgarne napastowanie za nic osoby znanej z imienia i
                nazwiska przy zachowaniu własnej anonimowości to uczynek niski,
                podły i trzóchliwy.
                • czerwoneszmaciarstwo Głodnemu Bartosiowi chleb na myśli 01.08.08, 19:21
                  To dokladnie trafiony i zatopiny Bartos.
                  Tak samo jak Obirek. spodnie za ciasne w rozporku.
                  Uderzenie spermy na mozg. Ci biedacy katowali sie
                  nakladajac na siebie cnote celibatu przez latao.
                  Ubierali sie w cnote poboznosci, ale za kolnierzem
                  diabel juz im siedzial. Niby to z naukowa dociekliwoscia ,
                  ale stale w jednym kierunku zmierzali i w koncu juz
                  nie byli w stanie sie opanowac. Sperma wytrysla na
                  mozg. Trzeba bylo to zatrzec. Wymyslili, ze Kosciol
                  trzeba poprawiac aby Bartos i Obirek mieli ulge w
                  parciu spermy. Papiez nie chcial, o to Papiez zrobil
                  blad, Obirek i Bartos to wiedza.
                  Dajcie im znizke do domu publicznego, albo cwiartke etatu
                  bo im diabel juz podnosi to i owo. Odeszli od Kosciola,
                  ich sprawa, juz w nim nie sa; sami chcieli, ale niech
                  w takim razie nie wracaja z pretensjami bo celibat
                  byl i jest i pewnie do konca zycia Bartosia i Obirka
                  pozostanie. Wstepowali do stanu duchownego swiadomie,
                  teraz zatem udowadniaja jak byli niedojrzali i jak
                  sa dalej, ze nie moga zdobyc sie na samokrytyke, ale
                  czepiaja sie Papieza i instytucji Kosciola.
                  Najglupszy chlop na wsi wie, ze jak Bartosiowi
                  i Obirkowi sie gacie naprezaja, to z powolania nic nie
                  bedzie, chocby sie nie wiem jak z tym mocowali.
        • mala.mi74 Re: Tylko nie w Watykanie 01.08.08, 10:00
          zdanka1 napisała:

          > Bartoś chciał dialogu i to podwójnego - na poziomie hierarchii i
          na
          > poziomie teologii, skręcajacego w stonę filozofii i socjologii.
          Nikt
          > nie odpowiedział ani na pierwszą propozycje, ani na drugą i
          wiadomo,
          > jaką drogą poszedł. Monologi i nauki dla maluczkich skazuja polski
          > kosciół na nieustanne promowanie w nim małosci, głupoty, ludowosci
          i
          > hipokryzji.
          > Trudno mówić o dialogu z zachodem, skoro polski kosciół obecnie
          nie
          > jest w stanie dogadać się z własnymi rodakami, a ewangelizacje
          > realizuje przez zaszczuwanie, zastraszanie i grozenie.

          ??? To Kosciół w Polsce głosi jakąs inna nauke niż ta w Watykanie i
          całym Kosciele? Przegapiłam jakąs schizme?
          • zdanka1 Re: Tylko nie w Watykanie 01.08.08, 10:18
            Nie głosi innej nauki, ale ma szczególną specyfikę, zwłaszcza
            jezykowo - światopoglądową, serwująca dodatkowo bardzo wysokie
            standarty moralne i nie przesrzegając ich we własnym gronie w dosc
            widowiskowy sposób . Do tego dochodzi obsesyjne wręcz w kontekscie
            Europy koncentrowanie się na seksie,prokreacji i tzw. roli
            kobiety , a wszystko serwowane jezykiem, który odstrasza od koscioła
            <40. Ubogacona niewiasta rozeznaje powołanie - jest już chyba takim
            klasykiem, jak "twoja stara klszcze u Rubika"
            • mala.mi74 Re: Tylko nie w Watykanie 01.08.08, 10:49
              zdanka1 napisała:

              > Nie głosi innej nauki, ale ma szczególną specyfikę, zwłaszcza
              > jezykowo - światopoglądową,

              Trudno aby Polscy mówili po Chinsku czy Koreansku. Co do
              swiatopogladu to nadal nie widze różnicy miedzy nauka swiatopogladu
              katolików polskich a amerykańskich czy włoskich, w kazdym badz razie
              w zakresie tego co naucza Kosciół.

              serwująca dodatkowo bardzo wysokie
              > standarty moralne i nie przesrzegając ich we własnym gronie w dosc
              > widowiskowy sposób .

              Co za slogan. Nikt nie głosi ,ze w Kosciele sa same katolicy-
              bożkowie bez zadnej skazy, wprost przeciwnie- Kosciól jest kosciołem
              grzeszników, dla nich zostal stworzony. Co do moralnosci w KK, to
              akurat polscy katolicy prezentuja się o niebo lepiej niz np.w
              zachodniej Europie.

              Do tego dochodzi obsesyjne wręcz w kontekscie
              > Europy koncentrowanie się na seksie,prokreacji i tzw. roli
              > kobiety , a wszystko serwowane jezykiem, który odstrasza od
              koscioła
              > <40. Ubogacona niewiasta rozeznaje powołanie - jest już chyba
              takim
              > klasykiem, jak "twoja stara klszcze u Rubika"

              To juz widze skad bierzesz opinie o Kosciele-z antyklerykalnych
              mediów.I one faktycznie jakos obsesyjnie koncentruja się na sprawach
              seksualnych.
              Co do samego Koscioła- nauczenie w sprawach seksualnosci jest
              NIESTETY marginalne i na kazaniach i przy spowiedzi i na
              rekolekcjach.
              Zapraszamy do Koscioła, niekoniecznie aby praktykowac ,aby aby
              zweryfikowac swoją wyobraznie z faktami.
              • zdanka1 Re: Tylko nie w Watykanie 01.08.08, 13:51
                To juz widze skad bierzesz opinie o Kosciele-z antyklerykalnych
                > mediów

                I tutaj od razu kończę z toba dyskusję . Po prostu wygodne byłoby
                abym miała takie obserwacje na takiej podstawie - niestety, mam je z
                osobistych dośwadczeń. Dziwne, ze od razu kiedy przeczytakam twój
                pierwszy post , wiedziałam, z e ta rozmową nie pójdzie w stonę
                porownywania encyklik w kontekscie teologii, ale w tę własnie strone
                twierdzy katolickiej, którą atakują media i ludzie, którzy nie mają
                nic wspólnego z kosciołem.
                Dziekuję, ale ja lubię polemiki intelektualne, nie rozmowy na
                poziomie - kiedy ostatnio byłaś w kosciele oraz księza mówią po
                poslku nie po chińsku.
                • mala.mi74 Re: Tylko nie w Watykanie 01.08.08, 14:11
                  zdanka1 napisała:

                  > To juz widze skad bierzesz opinie o Kosciele-z antyklerykalnych
                  > > mediów
                  >
                  > I tutaj od razu kończę z toba dyskusję . Po prostu wygodne byłoby
                  > abym miała takie obserwacje na takiej podstawie - niestety, mam je
                  z
                  > osobistych dośwadczeń. Dziwne, ze od razu kiedy przeczytakam twój
                  > pierwszy post , wiedziałam, z e ta rozmową nie pójdzie w stonę
                  > porownywania encyklik w kontekscie teologii, ale w tę własnie
                  strone
                  > twierdzy katolickiej, którą atakują media i ludzie, którzy nie
                  mają
                  > nic wspólnego z kosciołem.
                  > Dziekuję, ale ja lubię polemiki intelektualne, nie rozmowy na
                  > poziomie - kiedy ostatnio byłaś w kosciele oraz księza mówią po
                  > poslku nie po chińsku.

                  Moja droga, konczysz rozmowe bo zostałas przyłapana na gadaniu
                  sloganów i na zwykłej niewiedzy.
                  Mozesz powiedzic jakie to doswidczenia miałas ,ze Kosciól gada
                  ciagle o seksie?
                  Ja kilkanascie lat chodze do Koscioła,regularnie do spowiedzi,klika
                  razy w roku jestem na rekolekcjach i o seksie w ciagu tych
                  kilkunastu lat słyszalam moze kilka razy i to zazwyzcaj w
                  kontekscie aborcji badź czystosci przedmałzenskiej.
                  Słyszalam o o aborcji(zazwyczaj w telewizji), moze z kilka razy
                  wspomniane na kazaniach , sprawy seksualne na spowiedzi sa
                  traktowane marginalnie i ksiaza wola o tym nie gadac i to nie tylko
                  moja opinia, a rekolekcje dla małzenstw to jakis wyjatek i zazwyczaj
                  prowadzone sa przez swieckich( i trzeba się takich po Polsce
                  naszukac). Dlatego wiedza Polsków na ten temat jesli chodzi o
                  spojrzenie czlowieka wierzacego jest co najmniej marna.
                  Moze Ty masz jeszcze jakies dowiadczenia za czasów komuny?
                  Bo gadasz slogany nie zwiazane z praktyka,strzelasz ślepakami i
                  próbujesz odwracac kota ogonem. Załosne...
                  ps. ja jestem ogromnym krytykiem Koscioła, ale trzeba wiedziec CO
                  się krytykuje.

                  • zdanka1 Re: Tylko nie w Watykanie 01.08.08, 14:24
                    Nie, kończę rozmowę, bo wiem, ze nie da się z Toba dyskutować i w
                    ogóle nie ZWRACASZCASZ UWAGI NA TO, CO MÓWIA TWOI ROZMÓWCY, po
                    prostu.

                    A wiem to, bo w pierwszym poście stwierdziłaś, ze

                    1)A priori WIESZ skąd czerpię wiedzę o kosciele (antyklerykalne
                    media) , choc nawet nie zapytałaś, kiedy byłam tam ostatnio, więc
                    doprawdy nie wiem skąd mozesz to wiedzieć i skąd wzieły się te media
                    i ta pewność. Co więcej zapraszasz mnie do koscioła, abym
                    konfrontowała wyobrazenia z rzeczywistości(sic!), choc nie
                    zapytalas nawet kiedy tam byłam i czy nie wynika to z moich
                    doswiadczen w tejze rzeczywistości.

                    2) W kolejnym poscie juz stwierdziłas, ze przyłapałaś mnie na
                    niewiedzy , która wynika z tego, z e nie mam z kosciołem nic
                    wpólnego, choc nadal opierasz sie tylko na swoim pierwszym poscie, w
                    którym wyrazaSZ pewnosc, ze nie nei mam nic wpólnego z kosciołem.

                    Jak dotad ani razu nie dyskutowałaś z jakimkolwiek moim
                    stwierdzeniem, ale sama ze swoimi pzrekonaniami i wiedzą na mój
                    temat, ktore wzieły się Bóg wie skąd.

                    A ja tak jałowych dysput, w ktorych jeden dyskutant słucha tylko
                    samego siebie,stawia hipoteztezy na temat działan drugiego, a
                    minute pózniej własną hipotezę bierze już za pewnik, który jest
                    argumentem w sporze nie prowadze.

                    Dla twojej wiedzy bylam w kosciele ostatnio tydzień temu. Przykto
                    mi, ze cię rozczarowałam.

                    OT.
                    EOT.
                    • mala.mi74 Re: Tylko nie w Watykanie 01.08.08, 14:45
                      zdanka1 napisała:

                      > > Dla twojej wiedzy bylam w kosciele ostatnio tydzień temu.
                      Przykto
                      > mi, ze cię rozczarowałam.
                      >
                      I co usłyszałas tydzien temu w sprawie seksu??
                      I gdzie ten kosciól, chetnie pójde, bo w kosciołach ,w których ja
                      bywałam i bywam ciagle się gada wyłacznie o sprawach
                      duchowych ,zupełnie pomijajac moralnosc, a juz kompletmie nie wiaze
                      się jednego z drugim.
                      Uwazasz,ze przecietny polski katolik wie jakie sa podstawy biblijne
                      czystosci przedmałzenskiej, wie i potrafi uzasadnic z punktu
                      widzenia duchowego dlaczego Kosciół wypowiada się w sprawach
                      antykoncepcji, wie jak wplywa aborcja w rodzinie na wychowanie
                      dzieci??
                      Jesli tak, to zwaracam honor, Kosciól faktycznie ciągle gada o
                      seksie;)
                      • michal_in_uk i co sie dziwic ze kk postepuje w ten wlasnie... 01.08.08, 14:59
                        sposob skoro zawsze znajda sie takie osoby jak Ty, ktore zaslepione swoja
                        nieomylnoscia i nienawiscia do wszystkiego co inne, a w tym przypadku myslace
                        samodzielnie.

                        I nie pisze tego do Ciebie mala.mi74 bo jestem przekonany, ze do Ciebie to nie
                        dotrze, ale mam nadzieje ze na podstawie tego forum ktos inny nie bedzie patrzyl
                        na rzeczywistosc tak jednostronnie jak Ty i bedzie uzywal wlasnego mozgu do
                        przemyslen i wysnuwania wnioskow, a nie tego wypranego przez kk.

                        pozdr. wszystkich myslacych samodzielnie, czyli tych ktorych nie lubi wladza,
                        kazda wladza... czy to panstwowa czy kk.
                        • mala.mi74 Re: i co sie dziwic ze kk postepuje w ten wlasnie 01.08.08, 15:10
                          michal_in_uk napisał:

                          > sposob skoro zawsze znajda sie takie osoby jak Ty, ktore
                          zaslepione swoja
                          > nieomylnoscia i nienawiscia do wszystkiego co inne, a w tym
                          przypadku myslace
                          > samodzielnie.
                          >
                          > I nie pisze tego do Ciebie mala.mi74 bo jestem przekonany, ze do
                          Ciebie to nie
                          > dotrze, ale mam nadzieje ze na podstawie tego forum ktos inny nie
                          bedzie patrzy
                          > l
                          > na rzeczywistosc tak jednostronnie jak Ty i bedzie uzywal wlasnego
                          mozgu do
                          > przemyslen i wysnuwania wnioskow, a nie tego wypranego przez kk.
                          >
                          > pozdr. wszystkich myslacych samodzielnie, czyli tych ktorych nie
                          lubi wladza,
                          > kazda wladza... czy to panstwowa czy kk.

                          No i znowu slogany rodem z FiM. Skad bierzesz info o Kosciele? Chyba
                          nie z samodzielnej,osobistej praktyki kontaktu z Kosciołem? I kto tu
                          nie mysli niesamodzielnie?:))) I kogo niby ja nienawidze??
                          Jedyna Twoja bronia jest obrazanie ludzi? Co to za poziom? I Ty
                          chcesz mnie moralizowac?
                          Smieszne;)))
                          • kas.ia Re: i co sie dziwic ze kk postepuje w ten wlasnie 01.08.08, 15:15
                            Czy naprawde uważasz, że krytyka Kościoła moze byc prowadzona
                            jedynie przez Fakty i Mity? Czy uważasz, że krytyczna wiedza o
                            Kościele ma wyłacznie źrodła antyklerykalne? Kobieto, świat nie jest
                            czarno-biały.
                        • hubkulik Re: i co sie dziwic ze kk postepuje w ten wlasnie 01.08.08, 16:07
                          Mózg wyprany przez Kościół, też własny.
                          • maura4 Re: i co sie dziwic ze kk postepuje w ten wlasnie 01.08.08, 16:26
                            Tylko mało użyteczny.
                      • kas.ia Re: Tylko nie w Watykanie 01.08.08, 15:12
                        rozpatrując te kwestię, warto spojrzec na nią porównawczo. Gdy się
                        porówna (a są takie badania, także prowadzone przez osoby związane z
                        Kościołem katolickim) na przykład na homilie polskich duchownych i
                        niemieckich, to jasno wychodzi, że niemieckie skupiają się na
                        pogłębieniu kwestii teologicznych, są skierowane na zycie wewnętrzne
                        wiernych. Polskie homilie, mówią o seksualności w kontekście i
                        wyłącznie w kategoriach grzechu i przewinień. Straszą cielesnością,
                        tak jak indywidualizmem, pluralizmem i kulturą świecką.
    • kruk51 Makowski: Papież jako obcy 27.07.08, 19:03
      Jan Paweł II, to ewenement w historii Kościoła. Teologicznie pozostał
      nie zrozumiany przez Kościół. Administracyjnie w ogóle sobie z nim nie
      radził. Polski Kościół Katolicki schlebiał Mu, ale go dokumentnie ole
      wał. Wilkołak Ratzinger poprawia administrację kościelną i ma z tym wiele
      zachodu. My naród jak zawsze wyszliśmy na głupków. Miała być " Nowa
      Ewangelizacja. " Nic z tego nie wyszło w Polskim Kościele Katoli
      ckim. Rozczarowałem się !
      • bettyp3 Re: Makowski: Papież jako obcy 27.07.08, 19:06
        wszystko jakos dziwnie wyglada i przemyslenia jakies ZYdoskie....
        • tehuana Re: Makowski: Papież jako obcy 27.07.08, 19:53
          no a Twoje przemyslenie wybitnie polskie i ograniczone
      • icc217 'Wilkołak Ratzinger'? 01.08.08, 14:50
        Durniu, ten Ratzinger przewyzsza JP2 inteligencja o glowe.
        Byl konserwa i chetnie pop star. Postepowy Zachod stukal sie w czolo.
        A dzis nikt o nim juz nie mowi ...
    • sigismundus57 Teolodzy a rzezczywistość ?! 27.07.08, 20:37
      Teolodzy mają tendencje do komplikowania spraw niezwykle prostych. Wiara MUSI
      być -podobna do dziecięcego "zawierzenia".
      Historia ludzkości pokazuje iż "poprawianie Pana Boga" nigdy ludziom nie wyszło
      na dobrze. Dla mnie w sprawach wiary większe wrażenie robi rozmodlona staruszka
      niż "wymysły" teologa?!
      Jak z tym koniem którego wykształcony właściciel chciał oduczyć jeść -
      teoretycznie wszystko było wspaniałe TYLKO w rzeczywistości koń głupi zdechł?!
      • kadykianus Re: Teolodzy a rzezczywistość ?! 27.07.08, 21:00
        Z tym sie nie zgodzę choć kiedyś też tak bym powiedział, bo to wydaje się oczywiste. Ale to sie chyba tylko takie wydaje. Dlaczego rozmodlona babcia nie jest super przykładem do naśladowania? Dlatego, że religijność na "poziomie babci" jest najpowszechniejszą i starą jak świat religijnością magiczną. Nie jest ona zła ale Jezus zaproponował coś subtelniejszego. Chrześcijaństwo tym różni się od wielu religii i wierzeń dawnych i współczesnych że jest "wiarą wyższej próby". Bardzo mi sie to określenie podoba a przeczytałem je u Bartosia. Wobec tego teologia ma tu wiele do roboty i nie lekceważył bym jej.
      • toni25 Re: Teolodzy a rzezczywistość ?! 27.07.08, 23:40
        Powielasz pewne stereotypy na temat teologii. Jeśli wolisz, zamiast "teologia" można powiedzieć "myślenie o sprawach wiary". Myślenie nie jest ani grzechem, ani błądzeniem. Jest specyficznie ludzką aktywnością psychiczną i czemuż to akurat człowiek religijny miałby jej unikać? To bezrefleksyjność, a nie myślenie, szkodzi ludziom, także na gruncie religii.
        "Dziecięce zawierzenie", o którym piszesz, często po prostu oznacza zwykłą niedojrzałość religijną. Ona w przypadku osoby dorosłej z pewnością nie jest niczym dobrym. Wiara powinna dojrzewać razem z człowiekiem, a nie trwać w infantylizmie i bezmyślności. I chociaż nie każdy wierzący musi być teologiem, to niedobrze jest wierzyć bezrefleksyjnie i na ślepo. Teologia powinna pomagać ludziom w dojrzewaniu religijnym, tak widzę jej zadanie i związek z rzeczywistością.

        • abrahadabra tylko nie teologia katolicka to jak z demokracją 01.08.08, 08:04
          to już było demokracja i demokracja socjalistyczna.

          A dalej to jak? logika katolicka, matematyka katolicka...

          Wszystko upośledzone i wadliwe już z definicji.
          • poszeklu wiara to nie ideologia 01.08.08, 13:52
            abrahadabra napisał:

            > to już było demokracja i demokracja socjalistyczna.
            > A dalej to jak? logika katolicka, matematyka katolicka...
            > Wszystko upośledzone i wadliwe już z definicji.

            Cos Sie pomieszalo. To jakbys nie rozroznial, ze jedna
            droga idzie na wschod, a droga na poludnie. Warto wiedziec
            ktora droga idziemy, gdy chcemy gdzies dojsc.
            Demokracja socjalistyczna to tylko ideologia w formie
            reklamy: "prawdziwy smak", "sprawiedliwosc ludu" itp.
            Nie oklamujmy sie i nie sprowadzajmy wiary do ideologii.
        • sunday Jasne, Jezus też... 01.08.08, 10:34
          > "Dziecięce zawierzenie", o którym piszesz, często po prostu
          > oznacza zwykłą niedojrzałość religijną.

          Jasne. Jezus też wolał dyskutować z uczonymi w Piśmie, niż zajmować się dziećmi.
      • hubkulik Re: Teolodzy a rzezczywistość ?! 01.08.08, 16:05
        Religia to złożone zjawisko. Jest tu miejsce zarówno na rozmodloną staruszkę,
        jak i na "wymysły" teologa.
    • teyoo Makowski: Papież jako obcy 27.07.08, 21:08
      No i? Przeczytałam artykuł i jest to lanie wody, nic konkretnego. Autor mógł
      sobie darować pisaninę o niczym. Jest tu dokładnie ZERO treści. Strata czasu
      na czytanie.
      • joyz Re: Makowski: Papież jako obcy 01.08.08, 12:54
        Twoja wypowiedź jest za to brzemienna w treści, jak matka wielokrotnie
        przełożona. Jakiś konkret? Czy tylko lanie żółtej wody?
    • edi54 Makowski: Papież jako obcy 27.07.08, 22:17
      Makowski w polemice z Tadeuszem Bartosiem stara sie odgrywac
      role Salomona.Lecz Prawda jest po stronie Tadeusza Bartosia.
      Polski Kosciol ,wspomagany gorliwie przez media publiczne
      i media Rydzykowe ,wykreowal osobe Jana Pawla II niemal
      jak postac Swietego.Jest to opinia wylacznie polska i obliczona
      na nasze polskie zasciankowe podworko.Pod kazdym wzgledem
      bezrefleksyjna i bezkrytyczna wobec Jana Pawla II.To jest
      jedna wielka hagiografia.Tymczasem Osoba Jana Pawla II
      bynajmniej tak przez swiat , w tym przez ludzi Kosciola,
      przyjmowana nie byla.Wielu wybitnych teologow (Polska
      w tym wzgledzie jest kamienista pustynia) zachodnich bardzo
      krytycznie ocenialo pasterzowanie Jana Pawla II , w tym
      Jego encykliki.Hans Kung nie byl tu postacia jednostkowa
      (wyjatkowa).Wspomne tu tez Eugena Drewermanna, Uty Ranke-
      Heinemann. Bardzo mocno obciazaja pontyfikat Jana Pawla II
      dobrze udokumentowane ksiazki Karlheinza Deschnera
      (Kryminalna historia chrzescijanstwa ,t. I - V , I znowu
      zapial kur ,t.1-2 ,Krzyz Panski z Kosciolem ,Opus diaboli),
      Horsta Hermanna (Jan Pawel II zlapany za slowo),Georga Baudlera
      (Bog i kobieta).Makowski zdaje sie usprawiedliwiac
      poglady Jana Pawla II doswiadczeniem historycznym i polska
      tradycja.Rodzi sie jednak nieuchronne pytanie ,czy piastujac
      godnosc Papieza wolno zawezac swe nauczanie do takiej jednej
      tradycji.Odpowiedz moze byc tylko jedna:nie wolno.
      Nauczanie papieskie musi miec charakter uwzgledniajacy
      uniwersalia czasow wspolczesnych.Jan Pawel II wyraznie
      "blokowal" ewolucje w doktrynie koscielnej w sprawach o znaczeniu
      fundamentalnym dla ludzkiej egzystencji i wiary.Upraszczajac:
      Jan Pawel II byl religijnym konserwatysta,ktory miast sprzyjac
      rozwojowi mysli posoborowej w Kosciele skutecznie go ograniczal.
      Jednoczesnie tolerowal Zlo jakie w tym Kosciele sie rozpanoszylo
      (zjawisko pedofilii i homoseksualizm wsrod ksiezy ,materializm
      praktyczny Kosciola )


      • wari Re: Makowski: Papież jako obcy 02.08.08, 02:41
        edi54 napisał:
        > Jednoczesnie tolerowal Zlo jakie w tym Kosciele sie rozpanoszylo
        > (zjawisko pedofilii i homoseksualizm wsrod ksiezy ,materializm
        > praktyczny Kosciola )

        Homoseksualizm nie jest Złem i nie panoszy się w KK, ale w pewnym
        sensie zawsze tam był, bo zawsze pewien % ludzi jest orientacji
        homoseksualnej. To jest w głowie i czym innym praktykowanie
        okreslonych zachowań seksualnych, a czymś zupełnie inym byciem
        człowiekiem o takiej czy inej orientacji. Oczywiście wśród księzy
        jest więcej homoseksualistów niż w przeciętnej populacji, ale w
        społeństwie tak nietolerancyjnym jak polskie to nie dziwi, wielu
        ludzi o tej orientacji seksualne uważa, że to sposób na "ułożenie
        sobie życia". Postawa KK wobec homosekaulistów jest nie tylko
        niesprawiedliwa, ale po prostu podła i oparta na wiedzy rodem z
        zapadłej polskiej wsi. Dotyczy to obu papiezy, zarówno JPII jak i
        B16.
    • kas.ia Makowski: Papież jako obcy 27.07.08, 23:30
      Nie zgadzam się z Makowskim ani trochę. Taką obroną jeszcze bardziej
      dyskredytuje Jana Pawła II, a same zarzuty, jak ktoś dobrze
      określił, są po prostu laniem wody.

      Po pierwsze Tischner mówił też, że taka postawa neoromantyczna
      (która jest typowa dla papieża) jest w żaden sposób niezdolna do
      kompromisu. Mesjanizm i powiązanie Polski z niewinnie cierpiącym
      Chrystusem powodują, że„łatwiej przychodzi cierpieć za miliony niż
      porozumiewać się z sąsiadami. Wiara romantyczna więcej korzyści
      duchowych czerpie z klęski, niż ze zwycięstwa”. Od mesjanizmu
      papieskiego tylko więc krok do postawy zamkniętej, nienawistnej, a
      więc wykluczającej innych z dialogu. Przywoływanie cytatów z
      Tischnera wyrwanych z kontekstu dla poparcia swojej tezy, to stary
      zabieg, jak świat.

      Rozłożył mnie też argument, że skoro papież był nie zrozumiany na
      Zachodzie, to było to wystarczającym powodem, by się na Zachód
      zamykać. Papież nie był głową jakiegoś lokalnego kościółka czy
      religii w małej wiosce. Był głową Kościoła, który mieni się
      powszechnym, a to go obligowało do tego, by się na Zachód nie
      obrażać, a starać się go zrozumieć. Taka jest droga księdza, że to
      ON ma wychodzić do wiernych, a nie łaskawie czekać, aż oni go
      poszukają. A jeśli miał traumy z przeszłości, z którymi sobie nie
      radził, to na drogę papieską nie powinien się decydować. Jako osoba
      odpowiedzialna, winna mieć na uwadze, że straszenie Zachodem,
      Europą, pluralizacją, będzie wykorzystywane przez ruchy
      fundamentalistyczne, takie jak Radio Maryja, do poparcia swoich tez.
      Dodatkowo, jak mógł oczekiwać od tych „niedobrych”, spluralizowanych
      Europejczyków, że będą chcieli go słuchać, jak ich po prostu
      obrażał. Ile razy to papież mówił, że bez chrześcijaństwa to tylko
      żyją ludzie z pustką duchową, z amnezją, a ich życie jest fikcją? Że
      są właśnie „syci” pozornie, że są dumni i egoistyczni. Od takich
      założeń dialogu się nie zaczyna. Wygląda to wiec tak, że papież
      krzyczał na Zachód, a potem liczył, że ten go będzie pokornie
      słuchać.

      Porównanie papieża do jurodiwego może jest i trafne, ale Makowski,
      jako teolog, powinien wiedzieć, że jurodiwi, gdy zaczęli przeginać
      za przeproszeniem, uciekać od świata, krytykując go wszem i wobec,
      to przestali być traktowani poważnie, i wymarli w sposób naturalny.

      Inna kwestia to kwestia dialogu. Makowski wylicza osoby, które brały
      udział w spotkaniach w Castel Gandolfo. Czy jednak to byli
      teolodzy? Tacy faktycznie krytykujący papieża, i jego teologię u
      podstaw? Nie sadzę. To byli – jeśli już –świeccy, niewierzący,
      którzy traktowali papieża jako głowę obcej sobie religii, którzy
      dyskutowali o wartościach, świecie, ale faktycznego wpływu na
      kształt teologii papieskiej nie mieli. Innym razem Makowski mówi o
      Asyżu i 1986 roku.. Właśnie.. to było przecież 20 lat temu. Później
      pojawił się dokument Dominus Iesus, w którym papież odebrał prawo do
      nazywania siebie Kościołem nawet protestantyzmowi. Otwartość, jeśli
      już była, to jasno upadła po 89 roku.

      Inne kwestie szkoda komentować, bo gdy Makowski pisze, „Choć był
      mężczyzną, promował nowy feminizm”, to ja dziękuje. papież nie
      promował feminizmu, jeśli już to teologię feministyczną, choć
      teologowie feministyczni mają na tę kwestię inny pogląd. Na pewno
      kwalifikowanie kobiety w wypowiedziach wyłącznie jako matki,
      opiekunki i pielęgniarki, jest nadspodziewanie feministyczne.


      Liczyłam, że z Makowskiego wyrośnie dojrzały teolog, myślący,
      krytyczny, wnoszący nową jakość do teologii katolickiej, tym
      bardziej, że sam miał odwagę zrezygnować z drogi księdza, w imię
      niezalezności. Zawiodłam się niestety.


      • mala.mi74 Re: Makowski: Papież jako obcy 01.08.08, 09:12
        kas.ia napisała:

        > > Porównanie papieża do jurodiwego może jest i trafne, ale
        Makowski,
        > jako teolog, powinien wiedzieć, że jurodiwi, gdy zaczęli przeginać
        > za przeproszeniem, uciekać od świata, krytykując go wszem i wobec,
        > to przestali być traktowani poważnie, i wymarli w sposób
        naturalny.
        >
        > Inna kwestia to kwestia dialogu. Makowski wylicza osoby, które
        brały
        > udział w spotkaniach w Castel Gandolfo. Czy jednak to byli
        > teolodzy? Tacy faktycznie krytykujący papieża, i jego teologię u
        > podstaw? Nie sadzę. To byli – jeśli już –świeccy, niewierzący,
        > którzy traktowali papieża jako głowę obcej sobie religii, którzy
        > dyskutowali o wartościach, świecie, ale faktycznego wpływu na
        > kształt teologii papieskiej nie mieli. Innym razem Makowski mówi o
        > Asyżu i 1986 roku.. Właśnie.. to było przecież 20 lat temu.
        Później
        > pojawił się dokument Dominus Iesus, w którym papież odebrał prawo
        do
        > nazywania siebie Kościołem nawet protestantyzmowi.

        Z tego co piszesz to tego dokumentu nawet nie przeczytałas.
        jest odwrotnie niz piszesz-to własnie z wtym dokumnecie słowo
        Kosciół obejmuje zarówno KRK, jak i wszytskich naszych braci
        odłaczonych. To czy oni za naszych braci się uznaja czy nie-to juz
        inna sprawa.
        Ale po co tyle piszesz, skoro piszesz tylko jakies mity wyciagniete
        z jakiejs brukowej propagandy? Szkoda klawiatury...
        • kas.ia Re: Makowski: Papież jako obcy 01.08.08, 13:26
          o czytałam czytałam, i tez czytałam odpowiedzi innych Kościołów
          chrzescijańskich na ów dokument. wielu członków niekatolickich
          wyznań chrześcijańskich uznało tą deklarację za „powód do poważnej
          troski” (słowa patriarchy Bartłomieja I), za oznakę nowego
          konfesjonalizmu i przejaw odejścia od ducha Vaticanum II. Również
          luteranie dostrzegli w konstytucji umniejszenie znaczenia swoich
          Kościołów, jak i sprzeczność z treścią wspólnej deklaracji o
          usprawiedliwieniu z 1999 roku. Co ważne w styczniu 2001 roku w
          Portugalii na wspólnym spotkaniu katolickiej CCEE [Rada Konferencji
          Biskupów Europy] i ekumenicznej KEK [Konferencja Kościołów
          Europejskich] stwierdzono, że „Komitet mieszany (CCEE i KEK)
          przyznaje, że watykański dokument Dominus Iesus sprawił ból wielu
          chrześcijanom” .

          A w samej konstytucji DI przypomniano katolikom o jedynej słuszności
          drogi wiodącej do absolutnej prawdy, która jest drogą prowadzącą
          przez Kościół katolicki. Stwierdzano: „Kościół Chrystusowy, pomimo
          podziału chrześcijan, nadal istnieje w pełni jedynie w Kościele
          katolickim;” „Kościół ten, ustanowiony i zorganizowany na tym
          świecie jako społeczność, trwa w (subsistit in) Kościele katolickim,
          rządzonym przez następcę Piotra oraz biskupów” a „liczne pierwiastki
          uświęcenia i prawdy znajdują się poza jego organizmem to znaczy w
          Kościołach i kościelnych Wspólnotach, które nie są jeszcze w pełnej
          wspólnocie z Kościołem katolickim” I dalej – co ważne – „natomiast
          Wspólnoty kościelne, które nie zachowały prawomocnego Episkopatu
          oraz właściwej i całkowitej rzeczywistości eucharystycznego
          misterium nie są Kościołami w ścisłym sensie; jednak ochrzczeni w
          tych Wspólnotach są przez chrzest wszczepieni w Chrystusa i dlatego
          są w pewnej wspólnocie, choć niedoskonałej, z Kościołem”.
          • michal_in_uk Dziekuje Ci za ten tekst. 01.08.08, 16:23
            Wyszczekana mala.mi74 (bo inaczej tego nazwac juz nie moge po przeczytaniu kilku
            jej postow) za pewne teraz stwierdzi ze sfabrykowalas wszystkie kopie tego
            dokumentu w internecie...

            Nadal, po tylu latach nie jestem w stanie zrozumiec mechanizmu, ktory w tak
            silny sposob wykrzywia rzeczywistosc tak wielu ludzi...
            • hubkulik Re: Dziekuje Ci za ten tekst. 01.08.08, 16:55

              > Nadal, po tylu latach nie jestem w stanie zrozumiec mechanizmu, ktory w tak
              > silny sposob wykrzywia rzeczywistosc tak wielu ludzi...

              Mechanizmy mogą być różne.
              To, co mi przychodzi na myśl:

              Lęk przed piekłem (różne wyobrażenia i sugestie mające na celu wywołanie lęku
              przed nielojalnością).
              A skoro śmierć jest niewiadomą, to na wszelki wypadek lepiej pozostać lojalnym.
              Przywiązanie do systemu, który się znało od dziecka i który daje pewne dość
              spójne widzenie świata, w który to system zawierza również matka, ciotka i babka.
              Różne wyobrażenia, sugestie: to było od zawsze więc to jest Prawda. Wielu
              odchodzi od tego, co było zawsze, więc świat czeka zagłada, za wyjątkiem tych,
              którzy są wybrani i lojalni, nie zdradzili. Poczucie własnej wartości.
              Brak odpowiedzi na pewne istotne pytania: co się dzieje z człowiekiem po
              śmierci, jaki jest życia sens, czym jest prawda? Kościół daje tu pewne odpowiedzi.
              Uczestnictwo w praktykach, słuchanie wielokrotne tych samych twierdzeń
              działające jak hipnoza, wzmacnia przywiązanie, pewność wybranej drogi.
              Realizacja misji wobec "niewierzących" i wątpiących, która jest cnotą
              ewangeliczną ("idźcie i nauczajcie..."). Realizacja tej misji daje poczucie
              sensu życia, poczucie własnej wartości (robię coś dla dobra tego świata), wiara
              w to, że za realizację misji czeka nagroda w przyszłości (po śmierci w niebie).
              Lęk przed samotnością.
              Lęk przed herezją.
              Lęk przed wykluczeniem ze strony bliskich, rodziny.
              Lęk przed "przecięciem pępowiny", samodzielnym, dojrzałym życiem.
              I wiele innych.

              Na poziomie funkcjonowania struktury kościelnej również:

              Manipulacja umysłami po to, by utrzymać strukturę i wpływy.
              • hubkulik Re: Dziekuje Ci za ten tekst. 01.08.08, 16:58
                Jeszcze ważna rzecz. W tym systemie przekonań znajduje się wiele wartościowych,
                ważnych rzeczy rodzących wiele pozytywnych emocji nadających życiu sens. To też
                umacnia wiarę w całość systemu.
                • michal_in_uk Re: Dziekuje Ci za ten tekst. 01.08.08, 19:53
                  Odnosze wrazenie ze to takie "podcieranie sie dobrym slowem".

                  Na zasadzie, jesli na sam koniec wypowiedzi z podtekstem nienawisci dorzucisz,
                  ze trzeba kochac bliznich, okazywac milosierdzie, kochac kwiatuszki i
                  zwierzaczki przerozne to nagle okazuje sie, ze jestesmy bardzo dobrym
                  czlowiekiem, ktory musi walczyc ze zlem...
      • bosman_plama Re: Makowski: Papież jako obcy 01.08.08, 10:11
        Mam tylko jedną uwagę - nie należy traktować artykułu Makowskiego jako
        samodzielnej całości. Zawarte w im argumenty stanowią odpowiedzi na tezy
        Bartosia. Dlatego część argumentów nie jest rozbudowana itp. itd. Makowski nie
        napisał "co sądzę o papieżu i dlaczego", ale odnosił się do czyichś tez i od
        nich wychodził.
        Nie uważam, by artykuł był idealny, warto jednak zwrócić uwagę na jego
        ograniczenia formalne, bo z nich także wziął się taki a nie inny kształt tekstu.
      • wari Re: Makowski: Papież jako obcy 02.08.08, 02:44
        > Inne kwestie szkoda komentować, bo gdy Makowski pisze, „Choć był
        > mężczyzną, promował nowy feminizm”, to ja dziękuje. papież nie
        > promował feminizmu, jeśli już to teologię feministyczną

        Moja siostrzenica właśnie doświadczyła chyba tego "nowego
        feminizmu". Musiała przerwac nauki przedślubne, bo nie zgodziła
        się "być posłuszną" swojemu mężowi. To o to chodzi ?
    • je2bny Jako były ksiądz zna owo zagadnienie od wewnątrz. 28.07.08, 00:04
      >>>>Autor jest byłym księdzem, który - w opinii wielu środowisk
      kościelnych - odnalazł się w życiu publicznym jako krytyk Kościoła.
      Jednak postanowienie, że "nie przeczytam Bartosia i już", to droga
      na skróty. Zdradza jakiś odruch obronny. Odwracamy głowę, kiedy nasz
      kochany papież oskarżany jest przez rodzimego publicystę o
      promowanie ludzi "biernych, miernych, ale wiernych". Gdy Bartoś
      przekonuje, że Jan Paweł II - podziwiany i oklaskiwany nie tylko
      przez katolików - tłamsił wewnątrzkościelny dialog, nie tolerował
      jakichkolwiek głosów sprzeciwu.<<<<<
      --------------------------------
      No to teraz zacznie się ""wieszanie psów"" na autorze.
      Polacy, jako głupi naród [ z pewnymi wyjątkami ] zawsze wierzyli i
      jeszcze wierzą w to wszystko co transwestyci[faceci mający problemy]
      w czarnych sukienkach im wmawiają, aby tylko wygodnie i syto żyć
      na rachunek tych wszystkich ""wierzących lub udajacych, że wierzą"".
      Dopóki ten Naród nie zacznie samodzielnie myśleć, a nie pod dyktando
      kleru KK, dopóty będziemy zaściankiem nie tylko Europy.
      A mówi się, że myślenie[samodzielne] nie boli, choć praktyka pokazuje
      wręcz coś odwrotnego. Myślenie samodzielne boli i to bardzo boli
      co niektórych.
      • piotr7777 Re: osoba autora ma duże znaczenie 28.07.08, 01:48
        ...dlatego, że choć w ramach wolności słowa kazdy ma prawo
        krytykować zmarłego papieża, jednakże nie w każdych ustach ta
        krytyka będzie brzmiała wiarygodnie.
        Fakt, ze Bartoś i Obirek porzucili stan kapłański nie stawia ich w
        pozytywnym świetle. Tą decyzją przekreślili dotychczasową drogę
        życiową a także pozstawili pod znakiem zapytania swoją dotychczasową
        wiarygodność. Czy teraz ich krytykę JPII nalezy traktować poważnie?
        Otóż w moim przekonaniu nie dlatego że nawet najzagorzalsi
        przeciwnicy Karola wojtyły muszą przyznac, że do końca pozostał on
        wierny raz dokonanemu wyborowi. Miał więc mocny kręgosłup, którego
        tym dwóm ex-duchownym zabrakło. Zupełnie inna była postawa o.
        Stanisława Musiała, którego Obirek uważa za swojego mistrza - on
        pomimo róznych szykan i przykrości też pozostał wierny swoim
        zasadom, ale i wierny kapłaństwu - zmarł jako zakonnik.
        Co do Bartosia - w jego przypadku mówienie, że "zdjął habit" jest
        właściwie nie do końca prawdziwe - on nawet będąc dominikaninem
        ostentacyjnie wkładał swiecki strój i tak np. wystepował w mediach.
        Ta demonstracyjna niechęć do noszenia stroju zakonnego dla mnie była
        czymś zenującym - oznaczało to, że facet traktuje zakon
        instrumentalnie. "Jestem dominikaninem, bo mam dostęp do wielu
        źródeł, w tym zapyziałym kraiku mam status autorytetu, jak ktoś nie
        będzie się ze mną zgadzał, przywalę mu, że jestem ksiedzem, ale tak
        właściwie mam to gdzieś" - to było jego credo.
        Bartoś idealnie pasował do zachodnich "teologów" atakujących
        Wojtyłę. Celowo użyłem cudzysłowiu, nie dlatego, że mam wątpliwości
        co do intelektualnych możliwości tych panów. Jednak od kogoś, kto
        naukowo zajmuje się Bogiem, nalezałoby wymagać wiary w przedmiot
        swoich badań. Jednak oni właściwie byliby skłonni uznać, że Bóg to
        tylko pewna metafora, Jezus to po prostu postać literacka, religia
        to swoiste opium a człowiek na pewnym poziomie intelektualnym nie
        powinien obnosić się ze swoją wiarą. W tym sensie JPII był dla nich
        nie do strawienia, ponieważ był ... katolikiem. Owszem niektóre
        zarzuty (sprzeciw wobec teologii wyzwolenia, brak stanowczej reakcji
        na zjawisko pedofilii w kościele, zaniedbanie administracji) miały
        charakter konkretny. Jednak podstawowy problem tych panów to niechęć
        wobec instytucji papiestwa w ogóle. Uważają bowiem tę instytucję za
        anachroniczną i ich ideałam byłby raczej pewien moderator dyskusji.
        Dlatego jedynym papieżem, którego moga zaakcpetowac jest Jan
        XXIII.
        Bartoś powtarzając za nimi jak za panią matką te same wyświechtane
        zarzuty liczy na to, że w polskich warunkach zostanie uznany za
        wroga Kościoła i że zyska uznanie w kręgach antyykelrykalnej
        inteligencji. Wątpię natomiast by rzeczywiście zależało mu na
        wspólnocie Kościoła katolickiego do której formalnie wciąż należy.
        • kas.ia Re: osoba autora ma duże znaczenie 28.07.08, 12:11
          A może jednak, zamiast dyskredytować personalnie Bartosia i Obirka,
          zechciałbyś przemyśleć argumenty, o których oni mówią?
          Czy naprawde uwazasz, że każda krytyka Kościoła i papieża, jest
          krytyką katolicyzmu? Że krytyka Jana Pawła II to krytyka papiestwa
          jako instytucji jako takiej? Przecież na Janie Pawle II świat się
          nie konczy i nie konczy się (na szczęscie) katolicyzm jako taki.

          A ponadto, prowadzona przez Obirka krytyka pontyfikatu, kończyła się
          tym, ze dostawał zakaz nauczania. W Polsce więc jeśli ktoś chce
          mówić krytycznie o nauczaniu papieskim, zostaje zepchniety na
          margines Kościoła. Ma wybór - albo zamilknąć, albo odejść z
          Kościoła. Jak odejdzie, to przestaje być słuchany, bo jest właśnie
          peryferyjny a więc niewiarygodny, no bo brak habitu go dyskredytuje.
          Jak zamilczy, to problemu nie ma.





        • nick3 Jan XXIII 28.07.08, 17:09

          > Fakt, ze Bartoś i Obirek porzucili stan kapłański nie stawia ich w
          > pozytywnym świetle. Tą decyzją przekreślili dotychczasową drogę
          > życiową a także pozstawili pod znakiem zapytania swoją
          > dotychczasową wiarygodność

          Nigdzie nie jest powiedziane, że niezmienność przekonań czyni
          człowieka bardziej wartościową osobą (człowiek, który serio myśli,
          raczej będzie zmuszony predzej czy później zakwestionować swoją
          dotychczasową tożsamość intelektualną - i o klasie osobowości
          świadczy właśnie to, czy się na to zdobędzie).

          Czy jest się przez to mniej wiarygodnym? To zależy dla kogo!:)
          (jedni pokładają nadzieję w niezmienności Autorytetu, a drudzy w
          szczerości poszukiwań Człowieka)


          > nawet najzagorzalsi
          > przeciwnicy Karola wojtyły muszą przyznac, że do końca pozostał on
          > wierny raz dokonanemu wyborowi. Miał więc mocny kręgosłup, którego
          > tym dwóm ex-duchownym zabrakło.

          Nie on jeden - dodam.

          Ale nigdy dość przypominania: zdrowy kręgosłup to kręgosłup
          elastyczny. Zesztywnienie jest najcięższą chorobą tego subtelnego
          układu kostnego.


          > Bartoś idealnie pasował do zachodnich "teologów" atakujących
          > Wojtyłę. Celowo użyłem cudzysłowiu, nie dlatego, że mam
          wątpliwości
          > co do intelektualnych możliwości tych panów. Jednak od kogoś, kto
          > naukowo zajmuje się Bogiem, nalezałoby wymagać wiary w przedmiot
          > swoich badań.


          Pycha fundamentalisty!


          Ty się nie zajmuj tym, czy oni dobrze wierzą. Skoro wyobrażenie o
          tym, czym jest wiara, bierzesz ze swoich własnych ograniczonych
          możliwości rozumienia w tym względzie, to nic dziwnego, że ci
          wychodzi, że oni są niewierzący.

          Ale te twoje wnioski polskiego prawomyślnego katolika mówią więcej o
          tobie niż o nich.


          > oni właściwie byliby skłonni uznać, że Bóg to
          > tylko pewna metafora, Jezus to po prostu postać literacka, religia
          > to swoiste opium a człowiek na pewnym poziomie intelektualnym nie
          > powinien obnosić się ze swoją wiarą.

          To nie są tak absurdalne idee;)

          Nie są też niereligijne (wcale nie jest pewne, czy stoi za nimi
          większy brak wiary niż za ideami ich fundamentalistycznych
          przeciwników!)


          >W tym sensie JPII był dla nich
          > nie do strawienia, ponieważ był ... katolikiem.

          Jeśli fundamentalistycznie definiujesz katolicyzm w sposób
          wykluczający, to masz rację.

          Tylko że trzeba zaznaczyć, że to właśnie tak rozumiany katolicyzm
          był dla nich nie do strawienia u JPII.

          "Innego katolicyzmu nie ma"?

          Choć Polakom to raczej do głowy nie przyjdzie, oni mieli prawo
          zmagać się o inne rozumienie katolicyzmu!



          > Jednak podstawowy problem tych panów to niechęć
          > wobec instytucji papiestwa w ogóle. Uważają bowiem tę instytucję
          > za anachroniczną i ich ideałam byłby raczej pewien moderator
          > dyskusji. Dlatego jedynym papieżem, którego moga zaakcpetowac jest
          > Jan XXIII.


          Dokładnie tak!

          Jedyny papież, który przedsięwziął zdecydowane kroki (Sobór), by
          przezwyciężyć tradycyjną totalistyczną naturę Kościoła katolickiego.

          Pomimo początkowych sukcesów jego dzieło zostało gwałtownie
          zastopowane, a Kościół oddany przez kontrreformatorów (imiennie:
          przez JPII) we władanie takim instytucjom jak Opus Dei otrąbił całą
          wstecz, a walkę przeciwko tendencjom otwartym przez Sobór uczynił
          swoim głównym celem.

          • kadykianus Re: Jan XXIII 28.07.08, 18:33
            Całkowicie sie zgadzam! Jan XXIII to był bardzo mądry człowiek. Miał marzenie o
            Kościele otwartym. Niech o jego wspaniałości i mądrości świadczy takie zdanie
            jakie powiedział:

            - "Papież który przemawia ex cathedra jest nieomylny. Wiem o tym. Tyle, że ja
            nigdy nie będę przemawiał ex cathedra"

            Tyle Jan XXIII

            A po nim? Nieszczęsny Paweł VI ze swoją niesławną encykliką "Humane vitae" w
            której poległ "na pigułce". Choć, zwołana przez niego samego, rada doradców z
            różnych dziedzin nauki zarekomendowała mu pigułkę antykoncepcyjną jak coś OKAY,
            to Paweł VI odwołał się do dogmatu o nieomylności papieży i nie chcąc
            kompromitować wielu twardogłowych poprzedników przyjął stanowisko przeciwne
            radzie i zakazał pigułki.
            I to był jego koniec. I od tego wydarzenia rozpoczęło sie odchodzenie zachodnich
            katolików od Kościoła.

            Kościół miał przez chwilę szansę na świeży oddech. Wraz ze śmiercią mądrego Jana
            XXIII stracił ją. Paweł VI zastopował reformy Soboru a Jan Paweł II to juz
            totalna konserwa. A Ratzinger? - tu nie ma określenia na niego. Podwójna konserwa?
        • alexaonly Re: osoba autora ma duże znaczenie 01.08.08, 07:32
          > oni właściwie byliby skłonni uznać, że Bóg to
          > tylko pewna metafora, Jezus to po prostu postać literacka, religia
          > to swoiste opium a człowiek na pewnym poziomie intelektualnym nie
          > powinien obnosić się ze swoją wiarą.

          Tak- bóg to metafora,jezus postac literacka,religia -opium a ludzie
          nie powinni obnosic sie ze swoja wiara....
        • bosman_plama Re: osoba autora ma duże znaczenie 01.08.08, 10:26
          piotr7777 - moim zdaniem przesadzasz. Bartoś niewątpliwie nie odnalazł się w
          zakonie. Można się zastanawiać, czy część jego działań nie jest konsekwencją
          odejścia, czy nie stara się niejako go usprawiedliwić sam przed sobą. To byłoby
          dość naturalne zachowanie. Jednak robienie z tego wykładni do oceny Bartosia
          byłoby nieuczciwe. Niewątpliwie pasjonuje go teologia i sprawy związane z
          Kościołem, niewątpliwie też ma na ich temat wiedzę. I niewątpliwie podchodzi do
          sprawy z zaangażowaniem, które było w nim już, gdy wstępował do zakonu (inaczej
          by tego nie zrobił).
          Pomylił się, trudno. Nie dyskredytuje go to jednak jako inteligentnego i
          interesującego rozmówcę. Jeżeli będziemy zamykać się na argumenty doszukując się
          w każdym ukrytych wad i uwarunkowań, nie dowiemy się niczego.
        • i_fought_the_law O Kościele wolno myśleć tylko dobrze albo wcale 01.08.08, 11:33
          Jeśli dobrze zrozumiałem, za tego rodzaju argumentacją stoi następująca logika:
          Będąc członkiem zakonnikiem Bartoś nie powinien krytykować papieża ani Kościoła,
          ponieważ jest zobowiązany do posłuszeństwa, pokory i lojalności.
          Nie będąc już zakonnikiem Bartoś nie powinien krytykować, ponieważ dobrowolnie
          odszedł i z tego względu nie jest już uprawniony do zgłaszania zastrzeżeń.
          Inaczej mówiąc: prawo do zabrania głosu w dyskusji mają tylko ci, którzy
          pozostają poprawnymi wiernymi, stąd nie mają w zasadzie żadnych uwag
          krytycznych. Krytycy prawo głosu mają ograniczone, gdy należą do Kościoła, a
          wraz z odejściem tracą je całkowicie. Jest to przejaw niezwykle defensywnego,
          fundamentalistycznego i wynikającego zapewne ze strachu przed światem
          przekonania, że nie-katolik nie ma prawa krytykować Kościoła (podobnie jak
          ateista nie ma prawa krytykować religii), które gwarantuje wielu katolikom
          poczucie wyższości i nieomylności wobec niewierzących i w ten sposób utrudnia
          podjęcie dialogu z innymi światopoglądami.
          Doprawdy, bezbłędny mechanizm, niczym Paragraf 22.
          • zdanka1 Re: O Kościele wolno myśleć tylko dobrze albo wca 01.08.08, 14:44
            Ten mechanizm bardzo dobrze sprawdzał się przez wieki - obecnie
            mówimy tylko o mozliwych zerwaniach z KK i odejsciach od niego
            księży, zakonników, teologów, kiedys rzeczy te objawiały się w
            postaci schizm, klątw i wyodrębniania ruchów, które nastepnie
            dostawały etykietki sekt lub herezji w ramach tej samej walki o rząd
            dusz. Obawiam się, ze nic się pod tym względem mentalnie nie
            zmieniło.
            • adam_wolny Papież mylił się w sprawie przerwatyw 01.08.08, 16:55
              Chcę, żeby była jasność - ogólnie uważam Go za wielkiego człowieka,
              to był KTOŚ - w odróżnieniu od np. polityków mówił nie to co ludzie
              chca usłyszeć, ale to co On sam uważał za słuszne. Szacunek!
              Natomiast z powodu nie stosowania prezerwatyw giną ludzie w krajach
              rozwijających się i nie ma to w 100% nic wspólnego z Ewangelią...
              • sternocleidomastoideus Re: Papież mylił się w sprawie przerwatyw 01.08.08, 17:00
                adam_wolny napisał:

                > Chcę, żeby była jasność - ogólnie uważam Go za wielkiego
                człowieka,
                > to był KTOŚ - w odróżnieniu od np. polityków mówił nie to co
                ludzie
                > chca usłyszeć, ale to co On sam uważał za słuszne. Szacunek!
                > Natomiast z powodu nie stosowania prezerwatyw giną ludzie w
                krajach
                > rozwijających się i nie ma to w 100% nic wspólnego z Ewangelią...

                ja bym rozwinął myśl - to jest sprzeczne z ewangelią, bo z powodu
                doktryny /bez umocowania moralnego/ szerzy się zaraza /HIV i inne
                ch.weneryczne/.
                a gadki że ludzie z krajów 3 świata mają nie współżyć to już
                hipokryzja jest!!!
              • ewolucja3 ---->Papież mylił się w sprawie przerwatyw 01.08.08, 17:03
                adam_wolny napisał:

                > Chcę, żeby była jasność - ogólnie uważam Go za wielkiego
                człowieka,
                > to był KTOŚ - w odróżnieniu od np. polityków mówił nie to co
                ludzie
                > chca usłyszeć, ale to co On sam uważał za słuszne. Szacunek!
                > Natomiast z powodu nie stosowania prezerwatyw giną ludzie w
                krajach
                > rozwijających się i nie ma to w 100% nic wspólnego z Ewangelią...

                stary, nie wiesz, że lateks to wymysł samego szatana
                • tak_slucham_radia_maryja Re: --->Papież mylił się w sprawie przerwatyw 01.08.08, 20:13
                  Jakby wasi rodzice używali prezerwatyw to dziś nie bredzilibyście na
                  forach, liberalne matołki...
                  • ewolucja3 Re: --->Papież mylił się w sprawie przerwatyw 01.08.08, 21:50
                    do Twojej informacji - sterowny z Torunia konformisto - nigdy nie
                    byłam i nie będę miała, jak to określiłeś "liberalnych" poglądów,
                    śwat jest bardziej skomplikowany niz ci sie wydaje.
                  • adam_wolny +++ 01.08.08, 21:56
                    tak_slucham_radia_maryja napisał:

                    > Jakby wasi rodzice używali prezerwatyw to dziś nie bredzilibyście
                    na
                    > forach, liberalne matołki...

                    stawiam na >>perturbatio personalitatis<<
      • stokrotka29 Re: Jako były ksiądz zna owo zagadnienie od wewną 01.08.08, 07:15
        Piszesz że samodzielne myślenie nie boli,a jednak sam boisz się
        chyba tego "bólu"bo posługujesz się najbardziej zgranymi
        antyklerykalnymi zarzutami, tyleż banalnymi ile
        pustymi.Polemizujesz,jak twierdzisz,z krytyką Makowskiego,ale chyba
        do polemiki nie dorosłeś bo w niej, jak sam zauważyłeś,potrzeba
        samodzielnego myślenia.
      • hubkulik Czy myślenie samodzielne jest możliwe? 01.08.08, 16:27
        Czy myślenie samodzielne jest w ogóle możliwe? Co to jest myślenie samodzielne?
        Dane, które przekształcamy za pomocą pewnej logiki w umyśle wszystkie dotarły do
        umysłu kiedyś z zewnątrz i są w taki czy inny sposób ograniczone.
        Wg mnie kluczem do tej kwestii jest zdolność do przyjęcia postawy wątpiącej
        wobec danego twierdzenia.
        Czyli przyjęcie postawy "nie wiem". Może tak jest, a może nie jest.
        Inną możliwą postawą jest wiara. Wierzę, że tak jest. Ja wierzę, kto inny może
        nie wierzyć i to jest ok.
        Poza tym jest jeszcze pewność. Pewność jest jak sądzę poparta tylko i wyłącznie
        osobistym doświadczeniem. Widzę, że teraz piszę post na forum gazety i stukam
        palcami w klawiaturę. Jestem tego pewien. Pewność nie wymaga dyskusji.
        • toni25 Re: Czy myślenie samodzielne jest możliwe? 02.08.08, 00:56
          Myślenie samodzielne można tak czy inaczej definiować, ale zawsze jest czymś, co się dzieje w umyśle konkretnego człowieka. W religii chodzi raczej o bardziej ogólną postawę przejawiającą się także w myśleniu - zewnątrzsterowność i wewnątrzsterowność. Tej pierwszej bliskie jest posłuszeństwo. Jest to - mówiąc mniej tradycyjnie - konformizm, czyli uleganie presji grupowej. Praktyczny katolicyzm z tego żyje i tym się karmi. To jest zasadniczy problem.
          Postawa "nie wiem", o której piszesz, jest zupełnie innym aspektem tego problemu. To pytanie, JAK myśleć samodzielnie , a nie CZY tak myśleć. Jeśli nie wiem, mogę podjąć próbę samodzielnego myślenia lub zdać się na przygotowane przez innych rozwiązania, czyli pozwalać sobie na bezmyślność. Ku temu skłania religia dostarczająca np. gotowego kodeksu moralnego. Po co samodzielna refleksja moralna, skoro z góry wiadomo, co jest złe (zakazane), a co jest dobre (nakazane)? Wystarczy słuchać Kościoła, samodzielne myślenie jest zbędne, a wręcz groźne. Ale jest to nie tylko pokusa bezrefleksyjnego zdawania się na zewnętrzne autorytety. To jest co gorsza ćwiczenie w konformizmie. W warunkach polskich bycie katolikiem oznacza bycie konformistą, bycie jak większość.
          Dlatego zgadzam się z Bartosiem, że religia w takim wydaniu oducza człowieka samodzielności myślowej i demoralizuje. Przy dokładniejszym przyjrzeniu się widać, że JP II wewnątrz Kościoła katolickiego propagował właśnie ten rodzaj religijności. Ona zmierza nie w kierunku jednostkowego rozwoju, ale kultu duchownych, kultu samego papieża. Ten kultyczny stosunek jednych wobec drugich dzisiaj w naszej szerokości geograficznej staje się nie do przyjęcia.
          • hubkulik społeczna potrzeba "ojca świętego" 02.08.08, 21:17
            W społeczeństwie partiarchalnym, gdzie mężczyzna staje się w tym układzie w
            pewnym sensie oprawcą, nadal jest potrzeba mężczyzny - wybawcy. Pojawiają się
            więc różnego typu święci żyjący w celibacie, czyli "nieuwikłani" w związek z
            kobietą i układy rodzinne (Jezus jest zdaje się archetypem tego wzorca), czasem
            nawet ojcowie święci, którzy zapełniają tę lukę. Byc może jest to jedna z
            przyczyn dla których Kościół Katolicki nie może zrezygnować z celibatu.
            • toni25 Re: społeczna potrzeba "ojca świętego" 02.08.08, 23:34
              Prof. Józef Baniak z Wydziału Teologicznego UAM w Poznaniu niedawno
              przeprowadził badania 1836 księży obecnych i 375 byłych. Na pytanie: Czy gdyby miał ksiądz możliwość wyboru (tak jak np. w Kościele prawosławnym), to wybrałby życie księdza żonatego czy w celibacie? 47% ankietowanych odpowiedziało, że wolałoby mieć żonę i rodzinę, 28% wybrałoby samotność w celibacie, pozostali odpowiedzieli "nie wiem", bądź nie udzielili odpowiedzi.
              Z tych i innych źródeł wynika, że ok. 50% polskich księży opowiada się przeciwko przymusowi celibatu i skłania się ku ojcostwu wcale nie "świętemu", ale realnemu.
              Problemem jest więc brak podstawowego wyboru: życie samotne czy w związku.
              Jeśli patriarchalizm traci moc, to zgodnie z Twoją tezą, słabnie zapotrzebowanie na wybawców.
              • hubkulik Re: społeczna potrzeba "ojca świętego" 05.08.08, 22:57
                Możnaby rozważyć model pośredni: obie opcje są możliwe, może przyjąć celibat
                (np. zakonnicy) lub mieć żonę. Inna opcja, która mi przychodzi do głowy: możliwe
                święcenia czasowe. Można odejść ze stanu kapłańskiego, ale bez obecnej dziś
                atmosfery potępienia. Mógłby towarzyszyć temu np. specjalny ceremoniał (związany
                z odejściem ze stanu kapłańskiego), który legalizowałby tą kwestię i dawał wyraz
                szacunku władz Kościoła dla tej decyzji. Jest tak np. w buddyzmie koreańskim.
                Mnich ślubuje celibat, ale może odejść z tego stanu i wejść w związek małżeński.
                Ceremonia nazywa się "oddaniem mnisiej szaty", czy jakoś tak.
                • toni25 Re: społeczna potrzeba "ojca świętego" 06.08.08, 22:16
                  Ceremonie mogą być różne. Istotne jest to, CO ceremonię poprzedza i CZEGO
                  później ceremonia jest formą wyrazu. Czyli czyjaś samodzielna decyzja zamiast
                  uniwersalnego, narzuconego schematu. Żeby iść, trzeba mieć wygodne, dobrze
                  dobrane buty, a nie dostosowywać stopy do jednego, uniwersalnego rozmiaru
                  obuwia, bo inaczej nie można. Bez względu na składane śluby i przysięgi z
                  odgórnego ujednolicenia nic dobrego nie wynika.
                  • hubkulik Re: społeczna potrzeba "ojca świętego" 07.08.08, 16:30
                    Właściwie wybór dotyczący przyjęcia święceń kapłański jest już samodzielny, w
                    tym sensie, że podmiot - człowiek podejmuje taką decyzję, niezależnie od tego
                    czy w pełni świadom konsekwencji. Czyli sam podejmuje decyzje i sam za nią
                    odpowiada. Czy rzeczywiście nie ma innego wyboru (jeśli chce się być kapłanem
                    chrześcijańskim)? Takie możliwości się już wytworzyły kilka wieków temu. Można
                    być pastorem protenstanckim, popem itd...
                    • toni25 Re: społeczna potrzeba "ojca świętego" 08.08.08, 00:29
                      A kto odpowiada za dopuszczenie do wyboru "jedynie słusznej" opcji? Za pozorowanie wolności? Samodzielność staje się niepotrzebna tam, gdzie nie ma wolności.
                      Za czasów PRL regularnie odbywały się wybory do różnych organów władzy, a samodzielność była zbędna. Bo dobry obywatel z góry wiedział, w którym okienku należy postawić krzyżyk.
                      Czyli alternatywa: możesz chodzić tylko w ustalonym z góry numerze buta albo na boso - jest nieuczciwą propozycją zniewolenia. Prawdziwy, samodzielny wybór w takiej sytuacji sprowadza się do przyjęcia lub odrzucenia tego zniewolenia. Nie ma różnicy, czy dzieje się to na gruncie religijnym czy innym.

    • nick3 Politruk piętnuje rewizjonistę. 28.07.08, 01:29
      Sytuacja znajoma: Rewizjonista (oczywiście "zajadły" - nie
      wymyśliłem; taki epitet pada w tekście Makowskiego pod adresem
      Künga;) powodowany przez wiadome siły w wiadomym celu podważa
      Słuszną Linię wyznaczoną przez Mądrą Instancję Przewodnią.

      Analogii z komuną nie uważam za jakkolwiek naciąganą.

      By postawić kropkę nad "i" mówię jasno: uważam Kościół za instytucję
      władzy totalitarnej.


      Politruk może na moje dictum przyoblec nerwowy uśmieszek i przywołać
      drwiny Kołakowskiego z prześladowanych teologów.

      Powiem tyle: Kołakowski nie stanął tu na wysokości zadania
      humanisty, człowieka zobowiązanego do obrony wszystkich
      prześladowanych (zachował się jak, dajmy na to, wybitny antyfaszysta
      bagatelizujący doniesienia o łagrach).

      Tak, panie Kołakowski, dysydenccy teologowie SĄ w kościele
      prześladowani. Inaczej niż dysydenci komuny. Ale często też ogromnie
      dotkliwie.


      Przyznaję, że władza totalitarna kościoła polega na czymś innym niż
      władza totalitarna państwa, więc komuś pobieżnie patrzącemu na
      pogląd, że JPII był totalitarystą, może się on na pierwszy rzut oka
      wydać idiotyczny.


      Wystarczy jednak uświadomić sobie, że o ile totalitaryzm państwa
      posługuje się sankcją fizyczną, o tyle totalitaryzm kościoła sankcją
      psychiczną - i cały "absurd" znika.

      Tak - sankcja psychologiczna również dostarcza możliwości ogromnej
      władzy nad miliardowymi rzeszami ludzi, choć inaczej niż właściwa
      władzy państwowej sankcja fizyczna. Często władzy sięgającej głębiej
      w życie osobowe jednostki.


      JPII i Ratzinger zawiesili w prawach nauczania wielokrotnie więcej
      teologów niż poprzedni papieże.

      Dla wielu z tych teologów była to osobista tragedia. Czy to
      przypadek, że wielu z nich po tym fakcie nie żyło zbyt długo? Liczni
      umarli wkrótce potem np. na zawał.

      Pozostali znoszą w swoim życiu nękanie ze strony ortodoksów mniej
      więcej tak intensywne jak to, które Alicja Tysiąc znosi ze strony
      pobożnych antyaborcjonistów.

      Czy to nie jest rodzaj prześladującej władzy ze strony kościoła?


      W Polsce motywy opozycji Zachodu wobec nauk JPII są rozpatrywane w
      kategorii "wrogich sił". Właściwie nabiera się wody w usta na temat
      tak "pożałowania godnych" zaszłości, za wyjątkiem może
      hagiograficznej potrzeby udokumentowania zasług męczeńskich
      polskiego papieża (ale już, o co tym "wrogim siłom" mogło chodzić,
      tego się znikąd nie dowiemy).

      Jedynie Tischner próbował (zastrzegając od razu na wstępie, że
      zarzut Kunga jest "absurdalny") racjonalnie odeprzeć podejrzenie, że
      katolicyzm ma naturę totalitaryzmu.

      NIE UDAŁO MU SIĘ TO.

      Argumentacja Tischnera wyraźnie kuleje i raczej właśnie wzmacnia
      podejrzenia niż je rozwiewa.

      (Ma to miejsce w książce "W krainie schorowanej wyobraźni" - polecam)



      Artykuł Makowskiego pozostawił we mnie wrażenia bardzo przykre, na
      granicy niesmaku ("Bartoś nie powiedział nic nowego, powtarza tylko
      za Zgniłym Zachodem, wrogim naszemu mądremu, wymagającemu i dlatego
      nierozumianemu przez nikogo - oczywiście za wyjątkiem dzieci i
      młodzieży - Wielkiemu-Autorytetowi-dla-Wszystkich. A my te wszystkie
      zachodnie błędy już dawno cały jeden raz przytoczyliśmy w
      naszym "Tygodniku Powszechnym" i wszystkie en bloc zdemaskowaliśmy i
      odparliśmy z kretesem. Fe, Bartosiu, fe.")


      Jakoś tak się dzieje, że apologia władzy nie idzie w parze z ludzką
      przyzwoitością.


      Makowski (podobnie jak np. Hołownia w "Newsweeku") nie dyskutuje z
      Bartosiem, tylko dyskredytuje nieposłusznego rewizjonistę metodami
      właściwymi propagandzie reżimów.

    • toja3003 Papież stał na gruncie Ewangelii a tam 28.07.08, 09:01
      Papież stał na gruncie Ewangelii a tam słowo „patriotyzm” nie
      występuje. Co więcej kwestia narodowościowa kwitowana jest
      słowami „nie masz między wami ni Żyda ni Greka”. Zatem przesadne
      akcentowanie wymiaru narodowego w kościele katolickim jest
      nieporozumieniem.
    • postkom Re: Papież jako obcy 28.07.08, 15:37
      A facet, który recenzuje artykuł nie - zna podstawowych dogmatów
      Kościoła. "Powinszować znajomości tematu".
      • piotr7777 Re: Papież jako obcy 28.07.08, 23:29
        Nic na to nie poradzę, że Bartoś - duchowny unikający stroju
        zakonnego mnie raził. Nic też nie poradzę na to, że postrzegam
        religię w kategoriach zerojedynkowych - to znaczy albo jest się
        chrześcijaninem i tym samym uznaje osobowego Boga tudzież boskość
        Chtystusa albo się poddaje te kwestie w wątpliwość, ale wtedy nie
        można nazywać się chrześcijaninem, co najwyżej można przynależeć do
        chrześcijańskiej kultury. Zachodzni krytycy JPII chceiliby w istocie
        zjeść ciastko i je mieć - to znaczy głośić swoje prywatne poglądy
        (co z powodzieniem praktykują) i robić to w imieniu kościoła
        katolickiego. Jednakże religia to pewien zbiór przyjetych założeń a
        nie pole do dyskusji.
        Twierdzenie, że po śmierci Jana XXIII zahamowano reformy Vaticanum
        II opiera się na fałszywym założeniu, że gdyby nie zmarł tenże
        papież to sobór poszedłby w kierunku totalnej liberalizacji.
        Tymczasem jest faktem, że w czasie pontyfikatu papieża z Polski
        dialog międzyreligijny osiągnął niespotykane wcześniej rozmiary.
        Oczywiście zawsze można stwierdzić, że to wyłącznie efekt kontekstu
        historycznego i że papież musiał się dostosować do epoki, ale na
        przykładzie obecnego pontyfikatu widać, że tak nie jest.
        Po prostu poprzedni papież był jednocześnie konserwatywny i
        postępowy i założenie, że w pewnych sprawach i tak nie miał wyjścia
        a gdzie tylko mógł tam nie chciał, jest uproszczeniem.
        • nick3 Sobór jako obcy... 29.07.08, 00:43
          piotr7777 napisał:

          > Nic też nie poradzę na to, że...


          Tak źle nie jest;) (Choć nie przeczę, że jeśli zechcesz uczynić coś,
          by "poradzić", sprawa wymagać będzie od ciebie solidnego myślenia,
          być może lat doświadczenia życiowego, a na pewno otwartego serca.)


          > Jednakże religia to pewien zbiór przyjętych założeń a
          > nie pole do dyskusji.

          Tak źle to na pewno nie jest!;)


          > Tymczasem jest faktem, że w czasie pontyfikatu papieża z Polski
          > dialog międzyreligijny osiągnął niespotykane wcześniej rozmiary.


          Bartoś o tym ciekawie pisze.

          Ja myślę radykalniej od Bartosia: uważam, że JPII nie był szczery.

          Miał gust do akcji teatralnych (mających pozorować kontynuowanie
          ducha Soboru, w czasie, gdy papież metodycznie zamykał kolejne
          otwarte przez niego drzwi).

          A więc mamy "dialog międzyreligijny", "feminizm papieski" i inne
          akcje pozorowanej otwartości.

          Spotkanie w Asyżu, choć spektakularne, nie było żadnym realnym
          dialogiem. Dawało się z powodzeniem zinterpretować w ten sposób - i
          w istocie chyba o taką wymowę chodziło - że wszystkie religie
          jako "niepełne zapowiedzi chrześcijaństwa etc. etc." znajdują swoje
          wypełnienie w po katolicku odczytanej Ewangelii (co symbolizuje Asyż
          św. Franciszka).

          "Wspólna modlitwa" była fikcją. Wkrótce po spotkaniu papież wydał (w
          niewielkim nakładzie, do użytku teologicznego;) dokument
          objaśniający, że spotkanie nie było wcale żadną wspólną modlitwą.

          Gdyby papieżowi chodziło o dialog, podjąłby np. większy wysiłek
          interpretacyjny, niż ten zawarty w stwierdzeniu, że "buddyzm jest
          ateizmem" (choć to i tak lepiej niż BXVI, który stwierdził, że jest
          on "masturbacją duchową";)

          Encyklika "Dominus Iesus" zamyka praktycznie dialog z
          protestantyzmem (co było wielkim priorytetem Soboru - i to właśnie w
          odniesieniu do liberalnego protestantyzmu starych kościołów)

          "Feminizm papieski" to kpina z kobiet. Encyklika "Mulieris
          dignitatem" skupia się na powtórzeniu wszystkich antykobiecych tez i
          stereotypów tradycji katolickiej. Tylko, że teraz mówi się tu
          o "szczególnej godności" kobiety.

          "Rola kobiety jest rolą służebną." - twierdzi papież (co wprawdzie
          ma za alibi fakt, że w tradycji chrześcijańskiej można tak
          powiedzieć o każdym człowieku, ale czy to aby nie dziwne, że bardzo
          często mówi się to partykularnie o "kobiecie", a o "mężczyźnie"
          nigdzie?:)

          "Papieski feminizm" jest w istocie samogloryfikacją
          Kościoła: "Ojcowie Kościoła sprawili, że w żadnej religii czy
          światopogladzie kobieta nie cieszy się takim poważaniem i taką czcią
          jak w chrześcijaństwie."

          To po prostu fałsz. Szczególnie dotkliwy wobec faktu występowania
          wyjątkowo zjadliwych obelg pod adresem kobiet u większości wybitnych
          Ojców Kościoła.

          > Twierdzenie, że po śmierci Jana XXIII zahamowano reformy Vaticanum
          > II opiera się na fałszywym założeniu, że gdyby nie zmarł tenże
          > papież to sobór poszedłby w kierunku totalnej liberalizacji.

          Nie wiem, co to jest liberalizacja "totalna" (przeczuwam, że to
          chyba coś bardzo strasznego - na pewno gorszego niż Donald Tusk;)

          Jakie były tendencje teologiczne stojące u podłoża Soboru można
          jednak łatwo się dowiedzieć, czytając rzeczonych "wyklętych"
          teologów, którzy personalnie patrząc stworzyli naukę tego Soboru.

          Papież zawiesił w prawach nauczania większość wybitnych twórców
          soborowego aggiornamento i wielu ich bezposrednich uczniów i
          kontynuatorów.



          > założenie, że w pewnych sprawach i tak nie miał wyjścia
          > a gdzie tylko mógł tam nie chciał, jest uproszczeniem

          Jako założenie - pewnie tak. Ale jako wniosek - już niekoniecznie.


          > ale na
          > przykładzie obecnego pontyfikatu widać, że tak nie jest.

          Właśnie widać, że tak jest!:)

          Czasy soborowe z wczesnym JPII włącznie to czasy, kiedy zwycięstwo
          Kościoła i "rewolucji konserwatywnej" lat 80-tych wcale jeszcze na
          świecie nie było przesądzone.

          Lewicowość była ciągle szanowana i atrakcyjna dla szerokich rzesz
          ludzkości. Dlatego wczesne encykliki JPII mówią językiem wcale
          nieodległym od języka humanizmu Marksa.

          Nawet Mahomet potrafił być liberalny i całkiem "nowoczesny", kiedy
          jego oddziały dostawały w skórę i zwycięstwo wcale nie było pewne.

          "Nie ma przymusu w religii." - głosi wers Koranu z tamtego okresu:)

          Podobnie JPII...

          A BXVI - to już konsumpcja owoców zwycięstwa konserwy (te
          gronostaje!;)

          Tylko że (czego papież się nie spodziewa, ufny w fakt, że stanowiska
          kościelne obsadzone są bez reszty lojalnymi konserwatystami) to
          zwycięstwo może okazać się krótkotrwałe...

    • kristof.kwiec Makowski: Papież jako obcy 01.08.08, 02:20
      Przyznam, ze z trudem przebrnalem pierwszych kilka paragrafow powyzszego tekstu. Zniechecila mnie do dalszej lektury absurdalna teza o obcosci Jana Pawla w zachodnim swiecie. Zyje od 25 lat na zachodzie (Niemcy, Kanada, Hiszpania) i moge jako naoczny swiadek wydarzen powiedziec, ze jedynymi srodowiskiem ktorymu Papiez mogl byc obcym byli pseudo-katoliccy libertyni - napewno nie miliony wiernych, ktore swoja obecnoscia na szlakach papieskich pielgrzymek zaswiadczaly zarowno o bliskosci osoby Jana Pawla jak i prawd (czesto niewygodnych)konsekwentnie przez niego gloszonych. Uporczywosc z jaka "swietli-katolicy" mowili i mowia o tematach popularnych wsrod sceptykow lub ateistow, daje duzo do myslenia. Co do autora ksiazki, to pozwole sobie zacytowac hiszpanskie powiedzenie: "przy wielkim ogniu zawsze cieplej."
      • kas.ia Re: Makowski: Papież jako obcy 01.08.08, 13:30
        ale jakich wydarzeń? Uważasz, że Twoje doświadczenie biograficzne to
        faktycznie obiektywne doświadczenie?
    • 123rbr Papież jako obcy 01.08.08, 02:42
      edi54 napisał:
      "Nauczanie papieskie musi miec charakter uwzgledniajacy
      uniwersalia czasow wspolczesnych.Jan Pawel II wyraznie
      "blokowal" ewolucje w doktrynie koscielnej w sprawach o znaczeniu
      fundamentalnym dla ludzkiej egzystencji i wiary.Upraszczajac:
      Jan Pawel II byl religijnym konserwatysta,ktory miast sprzyjac
      rozwojowi mysli posoborowej w Kosciele skutecznie go ograniczal.
      Jednoczesnie tolerowal Zlo jakie w tym Kosciele sie rozpanoszylo
      (zjawisko pedofilii i homoseksualizm wsrod ksiezy ,materializm
      praktyczny Kosciola )"
      Sczególnie ostatnie zdanie, to smutna prawda o pontyfikacie JP2.
    • jozin.z.bazin Papież jako obcy 01.08.08, 03:18
      Hmmm... a miało nie być leadów antypapieskich. Sam słyszałem, jak TW Ketman o
      tym mówił. ;)
      • felix_macierewicz Re: były Papież jako obcy 01.08.08, 06:39
        nie dla wszystkich był świętym. Gdyby któryś z Polaków został
        sekretarzem generalnym ONZ,to pewnie nikt o Wojtyle by już nie
        pamietał. Trzeba zauważyć, ze Kościół pilnuje , aby kult Wojtyły
        był podtrzymywany, natomiast nigdy nie broni ataków na Lecha Wałęsę,
        bo świadomości młodych ludzi musi utrwalić się ,ze siła przewodnią
        transformacji był Karol Wojtyła /papież/. Prawie w każdym mieście
        pomnik, w każdym ulica, albo plac jego imienia, co ciekawe większość
        nadawana jeszcze za jego zycia . JP II nigdy zdecydowanie nie
        zabronił, tych praktyk a wręcz przeciwnie, czynnie w nich
        uczestniczył , tak było przy nadaniu jego imienia, szpitalowi im.dr
        Anki w Krakowie przy ul Prądnickiej. Łechtało przyjemnie człowieka ,
        że rodak tak wysoko się wybił, ale autorytetem nigdy dla mnie nie
        był. Uważam go wręcz za sprawcę religijnego zniewolenia Polski.
        Kiedyś przewodnia siła była w Moskwie, a później w Watykanie.
        Konkordat, ukrywanie pedofili w sutannach, zakaz antykoncepcji, brak
        zdecydowanej reakcji na działalność księdza Rydzyka, skutecznie
        zniechęciło mnie do tej osoby, jak i działalnosci całego koscioła
        katolickiego.
        • mentice Re: były Papież jako obcy 02.08.08, 00:38
          Wszystko zgadza sie. Trzeba powiedziec ze Wojtyla byl jednak
          bardziej inteligentny od naszego Bolka, ktory tez jednak i za zycia
          ma cos swojego: Port Lotniczy. Wojtyla mogl zrobic duzo dla Polski,
          niestety nie zrobil wiele.
    • koala35 Makowski: Papież jako obcy 01.08.08, 07:12
      A kogo to jeszcze obchodzi?
      • toni25 Re: Makowski: Papież jako obcy 01.08.08, 21:26
        Tę "garstkę" polskich katolików.
    • ksks3 Jesteśmy zbyt zaściankowi 01.08.08, 07:15
      Ocena obiektywna Jana Pawła II jest w Polsce niewykonalna z wielu
      przyczyn. Z jednej strony próba jakiejkolwiek krytyki, ba czy tylko
      oceny zawierajacej cień krytycyzmu skończy sie wrzaskiem
      katolickiej ciemnoty, za to "dzieła" lizodupów zrobiły z tej
      postaci świętego większego niż wszyscy święci razem wzięci.
      Dokąd nie zrozumiemy, że kultura zachodu nie przyjmuje już zadnego
      dogmatu ograniczajacego wolność myślenia, dotąd nie pojmiemy
      dlaczego JP II dla Francuza, Niemca a nawet Włoch nie jest i nigdy
      nie bedzie ( nawet po ogłoszeniu przez watykan ) żadnym swiętym.
      JP II zostanie tylko regionalnym bohaterem.
    • abrahadabra wielkie NIC zostało po nauczaniu JPII pośród ludu. 01.08.08, 07:58
      Czy w istocie swej może być dobrym człowiek który z własnej woli
      odrzuca miłość ziemską do drugiego człowieka.
      Co myśleć o człowieku który nie pragnie ciepła rodzinnego a pragnie
      władzy i zaszczytów.
      Domyślać sie tylko mogę jak wypaczony i zafałszowany jest obraz
      świata dla takiego człowieka.

      Eh Ci papieże, biedni samotni starcy siedzący w szklanej klatce z
      czapką jak torbą po mące na głowie...

      Prawdziwe życie jest gdzie indziej a papieskie dywagacje w istocie
      nie są warte funta kłaków.
    • erneste Papież jako obcy 01.08.08, 08:01
      Dziwicie się dlaczego tekst artykułu wydaje się taki pusty, jałowy?
      Dlaczego "obrona" Jana Pawła II brzmi cokolwiek fałszywie? Otóż
      jestem przekonany, że tak naprawdę głównym celem i główną radością z
      publikacji tego artykułu było - dla ludzi z "Wyborczej" -
      umieszczenie na głównej stronie gazeta.pl tytułu: "Czyż Jan Paweł II
      to nie <<święty idiota"?. Ot taka "szokująca" fraza dla lemingów,
      tak na początek urabiania w nich opinii w rodzaju "papież może był
      staroświecki, nie znał życia, nowocześni ludzie z Zachodu go nie
      akceptowali". W końcu już, wyznaczony przez Maleszkę,
      czas "rezygnacji z leadów antypapieskich" raczej minął, na papieżu
      już się za dużo zarobić nie da (vide: dodatki do gazety poświęcone
      papieżowi) i powoli można zacząć atakować...
      • galopujaca.zyrafa Re: Papież jako obcy 01.08.08, 08:21
        Zgadzam sie. Coraz czesciej beda sie pojawiac takie teksty i takie
        tytuly, coraz czesciej beda sie pojawiac antyklerykalni platni
        forumowicze udajacy intelektualistow (zauwazyliscie, ze nie ma poki
        co tradycyjnego blota o "moherowych beretach", "katofaszystach"
        czy "pisuarach"? Daje do myslenia...). Teraz na czasie jest wszak
        hagiografia "drogiego Bronislawa"...
      • zdanka1 Re: Papież jako obcy 01.08.08, 08:54
        Zamiast wypisywać takie brednie, sprawdz kto to taki jurodywyj i jak
        tłumaczenie tego słowa brzmi po polsku w kontekscie , w którym
        jurodiwi występowali.
    • jacekszz a jak to z Teologia Wyzwolenia bylo? 01.08.08, 08:03
      Czyz nie tandem JPII plus obecny BXVI nie zdlawili kosciola z ludzka twarza w
      Ameryce Poludniowej? A kto popieral owczesnych satrapow i dyktatorow tego
      regionu? Czyzby to byli jacys agenci z Watykanu? Smiech pusty mnie ogrania jak
      czytam takie bzdety na temat wyimaginowanego wolnomyslicielstwa JPII. Caly
      artykul wpuszcza w kanal dyskusje o braku pluralizmu mysli w kosciele katolickim
      odwracajac nasza uwage od brutalnie trywialnych problemow wspolczesnego
      kosciola: pedofilia wsrod ksiezy, dyskryminacja kobiet, wspolpraca z
      dyktaturami, rzadza pieniadza, obsesja wladzy itp itd.
      • abrahadabra i dlatego wolą go nie beatyfikować... 01.08.08, 08:08
        wywołali by tym zgorszenie pośród wiernych.

        Naturalnie nie w pięknym kraju nad Wisłą.
      • mars53 Re: a jak to z Teologia Wyzwolenia bylo? 01.08.08, 08:49
        pleciesz
    • mala.mi74 dziwne jest ,ze Wy... 01.08.08, 09:08
      Dziwne jest,że Wy polemizujecie z polemiką. To absurdalne.
      Zwłaszcza,że ksiazki o której pisze Makowski nikt tu prawdopodobnie
      nie przeczytał. Dlatego nie sa dla mnie wiarygodne oklaski dla
      Bartoscia odnosnie tej ksiązki.
      Ludzie klaszcza Bartosciowi nie ze wzgledu na to co mówi (bo nawet
      czesto nie wiedza co mówi ),tylko ze wzgledu na to ,że krytykuje
      on Koscioł (coraz bardziej zajadle, im bardziej się go ignoruje) .
      A jesli krytykuje Kosciół to jest swietnym usprawiedliwieniem ich
      straty wiary czy odejścia od Koscioła. To żenujące.
      Załaszcza ,ze treść tego co głosi Bartos to nie obiektywne
      poszukiwanie prawdy ,a subiektywne próby usprawiedliwiania własych
      słabosci. Od Bartoscia prowincja traci na odległosc, nie spotkałam
      się u niego z niczym nowym.
      To wszystko co on mówi juz w Kosciele było i dawno się
      skompromitowało....nie wiem o czym tu jeszcze mówić.
      Kosciół potrzebuje madrych teologów,którzy pokaza nam nowe
      mozliwosci i poprowadza teologie "w głab",a nie beda z rzeczy
      skompromitownych,które dawno już były i nie prowadzą w żadnym dobrym
      kierunku (chyba,że w strone ateizmu i nihilizmu).
      Takim prowincjonalnym, powtarzajacym jak papużka tanie
      slogany "teologów" których wiarę, obiektywność i wierność WŁASNYM
      wyborom można postawic pod znakiem zapytania, to my dziekujemy.
      • sunday mogli przeczytać... 01.08.08, 10:42
        > Dziwne jest,że Wy polemizujecie z polemiką. To absurdalne.
        > Zwłaszcza,że ksiazki o której pisze Makowski nikt tu
        > prawdopodobnie nie przeczytał.

        Mogli przeczytać - ten wątek prawdopodobnie przeżywa najazd uczniów bartosiowej
        szkoły teologii. Której, podobno, główną zaletą jest niezależność od Kościoła.
        • mala.mi74 Re: mogli przeczytać... 01.08.08, 10:59
          sunday napisał:

          > > Dziwne jest,że Wy polemizujecie z polemiką. To absurdalne.
          > > Zwłaszcza,że ksiazki o której pisze Makowski nikt tu
          > > prawdopodobnie nie przeczytał.
          >
          > Mogli przeczytać - ten wątek prawdopodobnie przeżywa najazd
          uczniów bartosiowej
          > szkoły teologii. Której, podobno, główną zaletą jest niezależność
          od Kościoła.

          To dlaczego mam wrazenie,ze oni sa niewolniczo uzaleznieni od
          Koscioła?
          Katolicy nie sa uzależniani,a już na pewno nie niewolniczo,a oni są.
          Ciekawe...
          • maura4 Re: mogli przeczytać... 01.08.08, 16:55
            Co do teologów ,którzy oderwali sie od kościola skłonna jestem się
            zgodzic ,że sa uzaleznie ni od niego jak palacz od papierosów,czy
            narkoman od narkotykow. Natomiast twierdze w przeciwieństwie do
            ciebie ,że katolicy sa uzalezniani od kościoła i to juz od
            przedszkola. Jeżeli 74 jest rokiem twoich urodzin ,to ominela cię
            religia w szkole i nie bardzo wiesz ,jak duże sa naciski na
            mlodziez. Mlodzież sie nie daje . Na ogol jeszcze jakoś trzymaja sie
            do bierzmowania - to niemile przezycie ,ktore rozciagnęlo się juz na
            caly rok. Po tym wydarzeniu odwrót od kościola jest totalny .W mojej
            klasie nie przesadzę jak powiem ,że dotyczylo to co najmniej 80%.
            Nie brak argumentow ślubnych i pogrzebowych ,co by jednak ze strachu
            przed brakiem slubu czy brakiem księdza na pogrzebie ,do kosciola
            chodzic. Szkoda nawet wspominać o przymusowych rekolekcjach ,bo w
            mojej szkole w końcu dyrektor skrócił tylko lekcje ,aby ten co chce
            mógl iśc .Wszyscy bardzo żalowali trzech dni wolnego. No i nacisk
            rodziny. Wiem ,że rodzicow tak naprawde nie iteresuje czy ich
            dziecko wierzy ,ważne żeby chodziło na religie i do kościoła -
            kościół odpuszczaja szybciej.
    • wir2008 Makowski, Bartoś miernoty, miernoty 01.08.08, 09:12
      Zera aby się wybić zachowują się jak prostytutki się w tym wypadku
      piszą nieprzychylnie o Janie Pawle II.
      Każda inna nacja chroni swoich wielkich niezależnie od ich poglądów
      liczy się człowiek i jego zasługi. Ciekawe ilu z nas posługuje się
      tyloma językami co nasz Papież ilu z nas w swoim zawodzie zdobyło
      mistrzostwo, zostało nr 1 w świecie.
      • kronopio77 O jakich zasługach JPII mówisz? 01.08.08, 09:21
        Może o tym, ilu ludzi zmarło na AIDS w Afryce w wyniku zakazu
        stosowania prezerwatyw?

        "Ciekawe ilu z nas posługuje się tyloma językami co nasz Papież" -
        jaja sobie robisz? To jest wg ciebie miernik wielkości człowieka?
      • grubymisiek1 Re: Makowski, Bartoś miernoty, miernoty 01.08.08, 10:15
        wir2008 napisał:

        > Zera aby się wybić zachowują się jak prostytutki się w tym wypadku
        > piszą nieprzychylnie o Janie Pawle II.
        > Każda inna nacja chroni swoich wielkich niezależnie od ich
        poglądów
        > liczy się człowiek i jego zasługi. Ciekawe ilu z nas posługuje się
        > tyloma językami co nasz Papież ilu z nas w swoim zawodzie zdobyło
        > mistrzostwo, zostało nr 1 w świecie.

        Każdy prezesio większej korporacji przeczyta w 20 językach "naszi
        firma duże jest" jak mu napiszą. Co do nr 1 to są zawody, gdzie
        trudniej się wybić bo ludzi inteligentnych jest więcej niż w
        aparacie KK. Zasługi są duże dla Polski bo znalazł się człowiek,
        który w komuniźmie był osobą wokół, której ludzie mogli się
        gromadzić i mieli podstawową busolę moralną, nie donoś, nie kradnij,
        nie mów fałszywego świadectwa. Dla przeciętnego Polaka jego wielkośc
        polega na tym, że był Polakiem a doszedł wysoko, więc dawał
        nadzieję, że nie jesteśmy tak beznadziejni. Gdy czasy znormalniały i
        proste prawdy już nie wystarczyły, pokazało się, że ten rodzaj
        przekazu moralnego był dobry na komunę ale nie przystaje do świata
        wolnych ludzi. I zaczęło się pompowanie nastrojów.Wielki, święty,
        pokolenie JPII. A w tle walka ze środkami antykoncepcyjnymi,
        edukacją na temat własnego ciała, relacji między płciami i
        fundamentalizm w sprawie aborcji. I jeszce praktyka zamiatania pod
        dywan niewygodnych tematów jak pedofilia wsród księży. A świat
        widział to co w tle a nie to co w kraju próbowały napompować kościół
        i media. Legenda żyje u nas a nie na świecie i świat rozróżniał
        papieża medialnego od praktyki pontyfikatu i stąd ten rozdźwięk
        pomiędzy obserwacjami "zdegenerowanego Zachodu" i świętej
        Polski.
      • and_nowak Przeczytaj ponownie, może zrozumiesz 01.08.08, 11:49
        Może zauważysz, że krytykujesz Makowskiego za coś, czego nie uczynił. Ba, on dał
        odpór krytyce Bartosia!
        • kronopio77 Re: Przeczytaj ponownie, może zrozumiesz 01.08.08, 12:55
          Dał odpór? W którym miejscu? Jakoś nie zauważyłem kontrargumentów :)
      • wari Re: Makowski, Bartoś miernoty, miernoty 02.08.08, 03:04
        wir2008 napisał:

        . Ciekawe ilu z nas posługuje się
        > tyloma językami co nasz Papież


        Poseł Tadeusz Iwiński z SLD zna biegle 15 języków. W odróżnieniu od
        paru słów i bełkotania JPII zna je dobrze.
    • aba1991 Obrażliwe 01.08.08, 09:15
      Akceptuję odmienne zdanie, ale nie rozumiem dlaczego autor posługuje
      się epitetem.
      Słowo idiota jest obrażliwe. No ale cóż, Chrystus też był lżony
      przez mu współczesnych.
      • kas.ia Re: Obrażliwe 01.08.08, 13:38
        ale "święty idiota" to określenie teologiczne. poczytaj proszę, a
        potem się wypowiadaj. "baranek boży" też przecież nie brzmi dobrze,
        ale za to przeciez nikt sie nie obraza.
        • maura4 Re: Obrażliwe 01.08.08, 17:01
          Jednak sa tacy ,którzy sie obrazaja ,kiedy nazywa sie ich barankami
          na polu swieckim ,nawet wtedy kiedy to dyskusja religijna.
    • princealbert Swiety-nie. To drugie, jak najbardziej. 01.08.08, 09:41
      Sa ludzie, dla ktorych papiez nic nie znaczyl.

      Nie zgadzali sie z jego wypowiedziami i nie rozpaczali gdy umarl.

      Czekam kiedy powie to publicznie ktorys z polskich politykow. Moze
      wtedy dostanie moj glos.
      • stoova Re: Swiety-nie. To drugie, jak najbardziej. 01.08.08, 11:39
        Są i tacy, którzy cieszyli się, że ten rozdział się zamknął.
        Kościół w Polsce ma charakter rustykalny. Większość - do tego przytłaczającą -
        stanowią ci, którzy twierdzą, że "religia to pewien zbiór przyjętych założeń a
        nie pole do dyskusji", jak to napisał piotr7777. Co więcej - stan ten się nie
        zmieni, ponieważ ludzie tak rozumujący stanowią fundament kościoła katolickiego
        i każdej innej religii. Bez tego fundamentu każda z nich upada, tracąc członków
        - czego doświadczają kościoły podchodzące liberalnie do kapłaństwa kobiet etc.
        Pokój, spokój, dobrobyt prostą drogą do odejścia od bogów i religii. Kościoły
        największe sukcesy odnosiły mieczem zaszczepiając religię. Otwartość? Kompromis?
        Dyskusja? Przecież to nieefektywne.
        Na szczęście tej rzeki nie da się zawrócić. 'Prawda was wyzwoli' - pełna zgoda.

        PS Bardzo ciekawa i pouczająca dyskusja.
    • orcas NieEkspert 01.08.08, 09:44
      Ekspertem nie jestem, dokladnie nie wiem bo nie studiuje tematu. Ale
      na normalny rozum, skoro wyborcza tak czesto,otwarcie, wybiorczo,
      natretnie i uparcie analizuje katolicyzm (graniczac powaznie z
      obsesja) - proszona czy nie, to czy cala nas reszta nie moze tez
      powaznie zanalizowac i docenic rabinicyzm i antyKatolicyzm - w
      mediach Polskich szczegolnie, i nie tylko? Czy analiza w dwie strony
      jeszcze istnieje? O co tu tak naprawde chodzi patologicznym
      (wyssane z mleka) antyPolakom?
      • mala.mi74 Re: NieEkspert 01.08.08, 09:55
        orcas napisał:

        > Ekspertem nie jestem, dokladnie nie wiem bo nie studiuje tematu.
        Ale
        > na normalny rozum, skoro wyborcza tak czesto,otwarcie, wybiorczo,
        > natretnie i uparcie analizuje katolicyzm (graniczac powaznie z
        > obsesja) - proszona czy nie, to czy cala nas reszta nie moze tez
        > powaznie zanalizowac i docenic rabinicyzm i antyKatolicyzm - w
        > mediach Polskich szczegolnie, i nie tylko? Czy analiza w dwie
        strony
        > jeszcze istnieje? O co tu tak naprawde chodzi patologicznym
        > (wyssane z mleka) antyPolakom?

        Tez mnie zastanawia ten "nurt".
        Przypomina mi to manifestacje Australijczyków odnosnie głoszenia
        przez KK zakazu antykoncepcji w małzenstwach:)) To tak jakby
        manifestowac przeciwko niejedzeniu niektórych pokarmów przez Zydów:)
        Jesli ktos komus chce narzucic w co tenze ma wierzyc i co Kosciól ma
        głosic a co nie, to jest jakis szczyt nietolerancji.
        Przeciez nikt siła w Kosciele nikogo nie trzyma.
        Moze to chodzi tak naprawde o ZAZDROSC?
        • orcas Re: NieEkspert 01.08.08, 10:12
          Zazdrosc moze to tlumaczyc. Ale zazdrosc to choroba.
          • mala.mi74 Re: NieEkspert 01.08.08, 10:50
            orcas napisał:

            > Zazdrosc moze to tlumaczyc. Ale zazdrosc to choroba.
            Nie wiem czy zazdrosc,ale obsesja to na pewno choroba...psychiczna.
            Ciekawe czy oni sa swiadomi podstaw swego postepowania? Chyba nie
            chca byc swiadomi, tak wygodniej i myslec nie trzeba...
        • kas.ia Re: NieEkspert 01.08.08, 15:06
          Oczywiscie, że jest różnica. Kościół katolicki dąży do narzucania
          swojej wizji i koncepcji życia i śmierci także niewierzącym. JEśli
          ktos nie podziela jego koncepcji, jest na wstępie uznawany za, co
          najmniej - błądzącego i pustego, a i czasem, za wspierającego
          zabójstwo. Takie dyskredytowanie niewierzących, nie dzieje się
          wyłącznie na poziomie dyskursu tekstowego, to także mobilizacja
          wiernych do manifestiacji, nasyconych bluzgami, parcie na polityków,
          do włączenia w akty prawne jedynej słusznej katolickiej drogi.
          A Żydzi całemu społeczeństwu w Polsce czy w Australi swojego menu
          nie narzucają. Chyba, ze wiesz coś, o czym ja nie wiem?
      • kas.ia Re: NieEkspert 01.08.08, 13:41
        tiaaa.. bo każdy, kto polemizuje z katolicyzmem, albo inaczej - z
        wizją katolicyzmu czy to papieską, czy rydzykową, nie jest Polakiem.
        jeśli wiec tak, to co proponujesz zrobic? wysłac owych "niepolaków"
        na Madagaskar?
      • krawiec6661 Re: NieEkspert 01.08.08, 16:21
        Problem w tym, że z katolikami ciężko dyskutować, co potwierdza twoje ostatnie
        zdanie. Utożsamiacie "polskość" z katolicyzmem (oraz ateizmu z byciem żydem),
        już samo to jest trochę denerwujące, bo stawia rozmówcę w pozycji "nie polaka".
        Idąc tym tokiem rozumowania, kwintesencją "polskości" są rodzimowiercy, bo
        rdzenna wiara słowian była pierwsza na tych ziemiach i została wyparta siłą i
        politycznymi zagrywkami.
    • grubymisiek1 Papież jako obcy 01.08.08, 09:53
      Módlcie się, pracujcie, dawajcie na tacę, nie używajcie prezerwatyw,
      zaszczujcie kobiety co chcą przerwać ciązę i dajcie spokój księdzom
      pedofilom. Ot i cała nauczanie kościoła.
      • mala.mi74 Re: Papież jako obcy 01.08.08, 09:59
        grubymisiek1 napisał:

        > Módlcie się, pracujcie, dawajcie na tacę, nie używajcie
        prezerwatyw,
        >
        Sprecyzyj, raczej cała Twoja "wiedza" odnośnie tego nauczania.
        nawet nie ma pozimie I klasy podstawowki, bo dzieci najczesciej mają
        dużo wieksza wiedze religijną.
        Trzeba poczytaj encykliki, zamiast FiM... choc lepiej nie- pewnie i
        tak nic nie zrozumiesz. A nie daj Boze wrócisz do Koscioła brrr.
        • grubymisiek1 Re: Papież jako obcy 01.08.08, 10:21
          mala.mi74 napisała:

          > grubymisiek1 napisał:
          >
          > > Módlcie się, pracujcie, dawajcie na tacę, nie używajcie
          > prezerwatyw,
          > >
          > Sprecyzyj, raczej cała Twoja "wiedza" odnośnie tego nauczania.
          > nawet nie ma pozimie I klasy podstawowki, bo dzieci najczesciej
          mają
          > dużo wieksza wiedze religijną.
          > Trzeba poczytaj encykliki, zamiast FiM... choc lepiej nie- pewnie
          i
          > tak nic nie zrozumiesz. A nie daj Boze wrócisz do Koscioła brrr.

          Encykliki piękna rzecz. ZSRR miało najlepszą konstytucję na świecie.
          Liczy się praktyka dnia codziennego. Poza tym jak się zdejmie całe
          pięknosłowie z encyklik to zostaje dokładnie to co napisałem. Dzięki
          za chrześcijańskie miłosierdzie w sprawie powrotu do kościoła- no
          ale jak się przeczytało encykliki...
          • mala.mi74 Re: Papież jako obcy 01.08.08, 10:54
            grubymisiek1 napisał:

            > mala.mi74 napisała:
            >
            > > grubymisiek1 napisał:
            > >
            > > > Módlcie się, pracujcie, dawajcie na tacę, nie używajcie
            > > prezerwatyw,
            > > >
            > > Sprecyzyj, raczej cała Twoja "wiedza" odnośnie tego nauczania.
            > > nawet nie ma pozimie I klasy podstawowki, bo dzieci najczesciej
            > mają
            > > dużo wieksza wiedze religijną.
            > > Trzeba poczytaj encykliki, zamiast FiM... choc lepiej nie-
            pewnie
            > i
            > > tak nic nie zrozumiesz. A nie daj Boze wrócisz do Koscioła brrr.
            >
            > Encykliki piękna rzecz. ZSRR miało najlepszą konstytucję na
            świecie.

            No jak porównujesz encykliki do prawa ZSRR, nieswietej pamieci ZSRR
            to
            własnie o tej "wiedzy " mówie..

            > Liczy się praktyka dnia codziennego.

            A co masz do praktyki mojego zycia? Znamy się?

            Poza tym jak się zdejmie całe
            > pięknosłowie z encyklik to zostaje dokładnie to co napisałem.
            Dzięki
            > za chrześcijańskie miłosierdzie w sprawie powrotu do kościoła- no
            > ale jak się przeczytało encykliki...

            Nie znasz znaczenie słowa "miłosierdzie". Milosierdzie jest dla
            skruszonych grzeszników ,nie dla bezczelnych faryzeuszy,dla nich
            jest upomnienie lub bardziej pobłazliwie-ironia.
            Jakbys mial kiedys w reku te encykliki lub Biblie to moze byc
            chociaz nauczył się znaczenia słów....
            • koala35 Ja mialem w reku i o dziwo przeczytalem i Biblie i 01.08.08, 12:02
              encykliki ( te ostatnie, fakt, po lebkach) i takiego steku bzdur juz dawno nie
              zdarzylo mi sie spotkac. I pomyslec, ze
              miliony ludzi dopasowuje do tego swoje zycie. Przykre. Moze gdyby tak naprawde
              SAMI to przeczytali zamiast uzywac posrednikow, oblicze tego swiata byloby
              bardziej normalne.
              • mala.mi74 Re: Ja mialem w reku i o dziwo przeczytalem i Bib 01.08.08, 14:14
                koala35 napisała:

                > encykliki ( te ostatnie, fakt, po lebkach) i takiego steku bzdur
                juz dawno nie
                > zdarzylo mi sie spotkac. I pomyslec, ze
                > miliony ludzi dopasowuje do tego swoje zycie. Przykre. Moze gdyby
                tak naprawde
                > SAMI to przeczytali zamiast uzywac posrednikow, oblicze tego
                swiata byloby
                > bardziej normalne.

                To raczej świadczy o Twoim poziomie intelektualnym,a nie jakosci
                tego co przeczytałes"po łebkach";).
                Najwybitniejsi naukowcy -humanisci jakich znam, nie tylko wierzący
                polecaja Biblie swoim studentom i sa nią zachwyceni.
                Wiec albo próbujesz znaleźc naiwnych albo nie jestes zbyt madry...
                • maura4 Re: Ja mialem w reku i o dziwo przeczytalem i Bib 01.08.08, 17:19
                  Kto te encykliki jest w stanie przeczytać ? Robotnik budowlany po
                  pracy co zwala z nóg ,slusarz ,pielęgniarka ,babcia moherowa ,której
                  trzeba tłumaczyc pismo z urzedu ,bo nie rozumie czego chcą ?
                  Większośc ludzi to nie intelektualiści ,ale cięzko pracujący
                  fizyczni. One sa napisane takim językiem ,żeby przypadkiem maluczki
                  czego nie zrozumial i rzucił po pierwszych zdaniach. Zachwyt nad
                  Biblią ? A z jakiego to powodu ,bo literacko to gniot .
                • vogon.jeltz Re: Ja mialem w reku i o dziwo przeczytalem i Bib 01.08.08, 20:04
                  > To raczej świadczy o Twoim poziomie intelektualnym,a nie jakosci
                  > tego co przeczytałes"po łebkach";).
                  > Najwybitniejsi naukowcy -humanisci jakich znam, nie tylko wierzący
                  > polecaja Biblie swoim studentom i sa nią zachwyceni.
                  > Wiec albo próbujesz znaleźc naiwnych albo nie jestes zbyt madry...

                  A jakiż to wyśrubowany poziom intelektualny jest wymagany, by móc czytać te wypociny półdzikich starożytnych bliskowschodnich pastuchów? Czym tu sie zachwycać - niespójnym logicznie, niejasnym interpretacyjnie i wielokrotnie fałszowanym zbiorem baśni, mitów i zwyczajnych bredni, stworzonym przez zlepek plemion, które poza tą pożałowania godną książeczką (w historii świata wyrządziła ona co najmniej tyle samo zła, co czerwona książeczka Mao) nie mieli zielonego pojęcia o świecie i żadnych, ale to żadnych osiągnięć cywilizacyjnych? Trzeba jasno powiedzieć: Biblia to przereklamowany, bezwartościowy chłam, a co do zachwytów nad nią wybitnych humanistów to polecam "Nowe szaty cesarza".
                  • qin Re: Rozum jest największym wrogiem wiary religii!! 01.08.08, 21:56
                    Bibla zbiór staroplemiennych opowieści o bogu.Czy on istnieje?
                    Kto go stworzył? Dla tego okrutnego bożka należy składać ofiary
                    całopalne z dzieci - Abraham jak BAAL bożek fenicjan Księga
                    pobierająca kazirodztwo Lot współżyje płuciowo z swoimy córkami po
                    ty jak "miłościwy" bożek zamienił jego żonę w słup soli.Co młode to
                    młodę .Tą książeczkę pisali mężczyżni.Ksiązka pobierająca
                    ludobójstwo Mojrzesz

                    Luter - "Rozum jest największym wrogiem twojej wiary.Każdy, kto
                    chce być chrześcijaninem,powinien wydłubać oczy własnemu rozumowi."
                    Ja je chcę zachować i korzystać z moich szarych komórek.
                  • qin Re: Rozum jest największym wrogiem wiary religii!! 01.08.08, 23:16
                    Bibla zbiór staroplemiennych opowieści o bogu.Czy on istnieje?
                    Kto go stworzył? Dla tego okrutnego bożka należy składać ofiary
                    całopalne z dzieci - Abraham jak BAAL bożek fenicjan Księga
                    pobierająca kazirodztwo Lot współżyje płuciowo z swoimy córkami po
                    ty jak "miłościwy" bożek zamienił jego żonę w słup soli.Co młode to
                    młodę .Tą książeczkę pisali mężczyżni.Ksiązka pobierająca
                    ludobójstwo Mojrzesz

                    Luter - "Rozum jest największym wrogiem twojej wiary.Każdy, kto
                    chce być chrześcijaninem,powinien wydłubać oczy własnemu rozumowi."
                    Ja je chcę zachować i korzystać z moich szarych komórek.
              • vitabravo Re: To chyba agent ze WSI, umieszczony w seminariu 01.08.08, 18:38
                Jego zadaniem było odnalezienie się w krytyce Kościoła.
                Jest to całkowicie zbędna książka. Krytyków i opluwaczy
                Kościoła i Jana Pawła II jest tak dużo, że ten konspekt
                Bartosia nic nie znaczy.
            • wari Re: Papież jako obcy 02.08.08, 03:16
              mala.mi74 napisała:

              > Nie znasz znaczenie słowa "miłosierdzie". Milosierdzie jest dla
              > skruszonych grzeszników ,nie dla bezczelnych faryzeuszy,dla nich
              > jest upomnienie lub bardziej pobłazliwie-ironia.

              Mogę prosic o informację z której encykliki wzięłaś ten tekst o
              ironii ?
        • edi54 Re: Papież jako obcy 01.08.08, 10:41

          malej.mi 74 pod rozwage: daruj sobie te pyche ,jaka w Tobie
          rozkwita.Grzeszysz tez w ostatnim zdaniu wulgarnym
          cynizmem.Pontyfikat Jana Pawla II ,wbrew naszym polskim
          emocjom ,postrzegany jest przez wielu wybitnych teologow,
          filozofow,naukowcow bardzo krytycznie.Taki jest stan rzeczy,
          choc nam Polakom moze sie to nie podobac.Jesli mamy na serio mowic
          o chrzescijanstwie to powinnismy zawezyc to pojecie do dwoch
          pierwszych wiekow.Pozniejsze dzieje Kosciola zostaja oparte
          na doktrynie ,ktora jest odbiciem konkretnych czasow
          historyczno-kulturowych ,posilkujacych sie interpretacja
          Ksiag Starego i Nowego Testamentu.Wystarczy uwaznie przestudiowac
          dzieje papiestwa.Podlozem nauczania papieskiego Jana Pawla II
          bylo niewatpliwie doswiadczenie historyczne i religijne
          wyniesione z polskiej ziemi.Polski Kosciol byl ,jest i pozostanie
          Kosciolem prowincjonalnym,nad ktorym od wiekow unosi sie
          duch "parafianszczyzny" rodem z czasow feudalnych.
          Zas chrzescijanstwa w Polakach jest mniej niz nalezaloby oczekiwac.
          Wystarczy rozgladnac sie wokol: w rodzinach,sasiedztwie, w kraju.
          Polski katolicyzm z istoty swej jest kosciolem
          jarmarcznym,odpustowym.W nim pierwsze skrzypce odgrywa symbolika
          zewnetrznosci (ceremonie,pielgrzymki) ukierunkwoane na efektownosc.
          Podstawowym intrumentem dzialanosci Kosciola jest u nas metoda
          biurokratyczna ,ktora ostro szafuja proboszczowie.Kosciol
          przejal tez kontrole na wieloma panstwowymi instytucjami
          (ordynariaty ,kapelani).Jego dzialania w duzym stopniu
          prowadzone sa pod psychologicznym przymusem.Trzeba byc slepym
          albo czlowiekiem zlej woli by tego nie dostrzegac.
          Zatem ,by uniknac powtorzen z mojej wczesniejszej glosy do
          tej publikacji-vide: wyzej) powiem tak: szczesliwi ci wszyscy,
          ktorzy sa chzrescijanami poza polskim Kosciolem katolickim.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka