Dodaj do ulubionych

Wodzu, prowadź nas na Czechy

28.09.08, 13:34
Drobna korekta do "Chociaż nie padł ani jeden strzał i nie stoczono żadnej
potyczki": 27 października na Przełęczy Żdżarskiej miała miejsce potyczka
między 10 BK a czeskimi pogranicznikami. Zginął d-dca dywizjonu 10 BK mjr
Stefan Rago, a kpr. Henryk Oleksowicz zmarł w wyniku odniesionych ran [vide J.
Majka, Brygada Motorowa płk. Maczka, Libra, Rzeszów, 2008].
Obserwuj wątek
    • rs_gazeta_forum Wodzu, prowadź nas na Czechy 29.09.08, 08:54
      Tak nawiasem nagonka prasowa na Czechy jako żywo przypomina mi tę obecną na
      Rosję, gdy ta próbowała naśladować USA w konflikcie z Gruzją.
      Natomiast warto zapamiętać, że Polska, mając pretensję o "nieumieranie za
      Gdańsk", wcześniej sama postawiła się w jednym szeregu z agresorami
      faszystowskimi. Dlaczego więc miałby takiego agresora bronić szeregowy Anglik
      czy Francuz? Jak notuje ambasador Raczyński, oficjalnie nic nie usłyszał, ale
      spotkał się za to z milczącym nieoficjalnym potępieniem.
      Dobrze byłoby to mieć na uwadze, gdy nasz prezydent prowadzi "politykę
      zagraniczną" - nikt mu nic oficjalnie nie powie, ale cierpimy z tego powodu
      wszyscy, bo widzą nas przez jego pryzmat.
      • honecker32 Re: Wodzu, prowadź nas na Czechy 29.09.08, 10:36
        A mi tamta nagonka przypomina to co było w prasie Rosyjskiej, taka potężna chęć
        rozbioru słabszego i wg mnie to jest lepszy niż twój przykład
      • marekkrukowski No bez przesady! 29.09.08, 11:08
        Różnica między ówczesną Czechosłowacją a dzisiejszą Rosją jest
        jednak dość znaczna!
        Nagonka sprzed 70 lat, prężenie muskułów przy kopaniu leżącego,
        kopaniu leżącego powalonego przez kogoś innego, jest czymś wyjątkowo
        odbrzydliwym - nawet jeśli uznać, że Czechosłowacja zdobyła Zaolzie
        w podobnie nieelegancki sposób. Natomiast działań dzisiejszej Rosji
        nie da się w żaden sposób obronić - tyle, że warto jednak zachować
        umiar i równowagę ducha, bo nie da się również obronić działań
        Gruzji.

        Pretensje o "nieumieranie za Gdańsk" to jeden z kluczowych punktów
        kształtowania naszego narodowego kretynizmu. Co właściwie wyobrażamy
        sobie, gdy słyszymy ten zwrot? Że nasi sojusznicy nie chcieli bronić
        przed niemiecką napaścią polskiego Gdańska. Tymczasem oni mieli na
        myśli, że nie bardzo mają ochotę na to, by wplątywać się w wojnę
        taką jak Wojna Światowa (nie zapominajmy, że dla nich niezwykle
        krwawa, w sumie bardziej krwawa niż II!), o to by niemiecki Gdańsk -
        oczywiście, że wedle ich wiedzy niemiecki - nie mógł zz powrotem
        należeć do Niemiec, tak jak tego sobie życzą jego mieszkańcy. Nie
        mógł bo nie pasuje to Polsce - mało sympatycznemu, rządzonemu przez
        wyjątkowo nieinteligentnych wojskowych państwu, które albo wikła się
        w przerastające go wyprawy wojenne jak wyprawa Kijowska (1920), albo
        atakuje swojego słabszego sąsiada Litwę i odbiera mu stolicę (1920),
        albo groźbą ostrzelania przez artylerię niszczyciela Wicher wymusza
        na Wolnym Mieście Gdańsku cofnięcia zakazu wpływania polskiej floty
        wojennej (1932), albo namawia Francję na wojnę prewencyjną z
        Niemcami (1933), albo korzysta ze zmiażdżenia Czechosłowacji przez
        te same Niemcy, by urwać jej kawałek do którego ma pretensje (1938),
        a do tego na swoim terytorium prowadzi represyjną politykę wobec
        Ukraińców i nie robi nic wobec nastrojów antysemickich w
        społeczeństwie. (Uwaga! Nie chodzi mi tu o obiektywną ocenę polskiej
        polityki, tylko o to w jaką całość układała się ona komuś
        obserwującego nas z zewnątrz bez należnej nam miłości.) Czy naprawdę
        można socjopata by chciał.

        Ale mamy tu niezwykle cenny artykuł.

        Przypominanie, że istotą rządów piłsudczykowskiej junty, było
        wyskrobanie Polsce tych resztek rozumu, które przetrwały powstania
        listopadowe i styczniowe, jest jedyną szansą na to, by po ponad 80
        latach całkowitego skretynienia rozum zaczął nam odrastać.

      • dzielanski Militarystyczne mocarstwo ratuje mniejszość 29.09.08, 12:08
        Coś Ci się kompletnie pokiełbasiło, rs_gazeta_forum. Powiedziałbym,
        że Twojej sprawie - popieraniu rosyjskiego imperializmu -
        jakiekolwiek odwołania do roku 1938 akurat szkodzą.
        Silne militarnie państwo, aspirujące do odzyskania utraconej przed
        dwudziestu laty roli światowego mocarstwa wkracza na górskie
        pogranicze ze słabym południowym sąsiadem, rzekomo po to, by
        zaopiekować się mniejszością narodową żyjącą na tymże górskim
        pograniczu. Dzięi czemu dotarcie do Pragi mogłoby zająć niemieckim
        wojskom pancernym 24 godziny. Dzięki czemu dotercie do Tbilisi
        mogłoby zająć rosujskim pociskom artylerysjkim 24 minuty.
        Co do polskiej reakcji, to zgoda - panujący w Polsce poziom poparcia
        dla rosujskiej agresji rzeczywiście zadziwia.
        • czyngis_chan Re: Militarystyczne mocarstwo ratuje mniejszość 29.09.08, 16:58
          > Co do polskiej reakcji, to zgoda - panujący w Polsce poziom
          poparcia
          > dla rosujskiej agresji rzeczywiście zadziwia.
          Takiej nie było od 1939.
          • dzielanski Była - już w sierpniu 1945. 29.09.08, 19:41
            W sierpniu 1945 roku wbrew podpisanym przez siebie postanowieniom
            paktu o nieagresji, ZSRR wraz z Twoimi rodakami, Czyngis
            Chanie,dokonał niczym niesprowokowanej napaści na państwo Mandźuko
            oraz stacjonujące w nim siły japońskie. Piszę o tym nie dlatego, bym
            jakoś specjalnie współczuł Japończykom, którzy wtedy mieli za sobą
            dokonanie własnych agresji, ale dlatego że Sowiety dzięki tej napści
            ponownie znalazły się w sojuszu z nielubianymi przez Ciebie USA.
            A później, rzecz jasna, Rosjanie dokonywali kolejnych agresji, z
            kórych ostatnia miała miejsce w sierpniu tego roku.
            • boguslaw_siemiatkowski Re: Była - już w sierpniu 1945. 29.09.08, 20:53
              A to ciekawe. Musialo mi najwyrazniej cos umknac, bo zupelnie sobie
              nie przypominam zadnej rosyjskiej agresji z sierpnia tego roku.
            • czyngis_chan Re: Była - już w sierpniu 1945. 30.09.08, 18:05
              > A później, rzecz jasna, Rosjanie dokonywali kolejnych agresji, z
              > kórych ostatnia miała miejsce w sierpniu tego roku.
              No tak: Rosji nie wolno nawet się bronić.
        • boguslaw_siemiatkowski Jestes tego pewien? 29.09.08, 20:48
          Twoje porownanie Rosji do III Rzeszy, zwazywszy na fakt, ze to
          Gruzini ponosza odpowiedzialnosc za ten ostatni konflikt na
          Kaukazie, zupelnie ci sie nie udalo. Wine Saakasviliego wykazal
          miedzy innymi raport OBWE, o czym szeroko pisala prasa europejska.

          "Five weeks after the war in the Caucasus the mood is shifting
          against Georgian President Saakashvili. Some Western intelligence
          reports have undermined Tbilisi's version of events, and there are
          now calls on both sides of the Atlantic for an independent
          investigation."

          www.spiegel.de/international/world/0,1518,578273,00.html
          Warto rowniez pamietac, ze w czasie gruzinskich nalotow na stolice
          Osetii, zgineli stacjonujacy tam w ramach misji pokojowej pod
          auspicjami ONZ rosyjscy zolnierze ergo Rosja zostala w ten sposob
          zaatakowana.

          Najwyzszy chyba czas wyrosnac z tej patologicznej rusofobii moj ty
          robaczku.

          • dzielanski Rosjanie sami zaprzeczeją temu, co odkryło OBWE! 29.09.08, 21:48
            Poniżej inny cytat z przytaczanego przez Ciebie artykułu:
            "In the Red Star account, Captain Denis Sidristy, the commander of a
            company of the 135th Motorized Infantry Regiment, describes how he
            and his unit were already in the Roki Tunnel, on their way to
            Tskhinvali, in the night preceding Aug. 8. Did Moscow's invasion
            begin earlier than the Russians have admitted, after all?"
            Ale bardziej ciekawi mnie to, że sam nie potrafiłeś sobie znaleźć
            cytatu popierającego Twoją tezę. To że "istnieją meldunki wywiadu
            zachodniego podważające wersję prezentowaną przez Tbilisi [artykuł]"
            to jednak nie to samo co "fakt, ze to Gruzini ponosza
            odpowiedzialnosc za ten ostatni konflikt na Kaukazie [Twój post]"
            robaczku, rybciu, czy jak tam wolisz
            • dzielanski I jeszcze odkrycia wysłannika Chamberlaina: 29.09.08, 21:57
              Dorzucę garść odkryć dokonanych w 1938 roku w Sudetach przez
              niezależnego obserwatora, wysłannika premiera Chamberlaina, Lorda
              Runcimana (słowo "invaders" podkreślone przeze mnie):

              “ Czech officials and Czech police, speaking little or no German,
              were appointed in large numbers to purely German districts; Czech
              agricultural colonists were encouraged to settle on land confiscated
              under the Land Reform in the middle of German populations; for the
              children of these Czech INVADERS Czech schools were built on a large
              scale; there is a very general belief that Czech firms were favoured
              as against German firms in the allocation of State contracts and
              that the State provided work and relief for Czechs more readily than
              for Germans. I believe these complaints to be in the main justified.
              Even as late as the time of my Mission, I could find no readiness on
              the part of the Czechoslovak Government to remedy them on anything
              like an adequate scale ... the feeling among the Sudeten Germans
              until about three or four years ago was one of hopelessness. But the
              rise of Nazi Germany gave them new hope. I regard their turning for
              help towards their kinsmen and their eventual desire to join the
              Reich as a natural development in the circumstances.
            • boguslaw_siemiatkowski spokojnie robaczku 30.09.08, 12:56
              Ten fragment, wbrew twojemu chciejstwu, wcale nie neguje raportu
              OBWE, ktory wskazuje wyraznie, ze to Gruzini rozpoczeli prowokacje
              na granicy a nastepnie akcje zbrojna, bombardujac przez trzy dni
              stolice Osetii. Niech ktos ci pomoze w zrozumieniu tego tekstu.

              Reakcja administracji Busha wydaje sie rowniez bardzo wymowna, czyz
              nie? Rozumiem, ze Amerykanow stawiasz na miejscu Chamberlaina, tak?
              No to powodzenia, robaczku.
      • pioter-85 Re: Wodzu, prowadź nas na Czechy 29.09.08, 17:08
        Racja! Potępmy z tego miejsca zbrodniczy i nienasycony imperializm gruziński!
      • andrzej-zz Re: Wodzu, prowadź nas na Czechy 30.09.08, 21:54
        Ja akurat jestem z Zaolzia i w odróżnieniu od większości z was wiem
        co tam się działo nie tylko w 1938 a również 1919 roku. To ciekawe,
        że "gazeta" szeroko opisuje przykłady bicia Czechów, "sojuszu z
        Hitlerem", "najazdu na bratni naród" i.t.p., i.t.d. a zapomina już
        szerzej przytoczyć fakty o czeskim napadzie w r. 1919 (w czasie gdy
        Polska broniła Europy przed Rosją - dlaczego nikt nie interpretuje
        tego jako czeskiego sojuszu z Sowietami?), mordowaniu polskich
        jeńców z niewielkiego oddziału jaki bronił Zaolzia(jest zbiorowy
        grób w Stonawie), polskich ofiarach cywilnych (ci którzy akurat nie
        walczyli o Warszawę bronili swojej ziemi na Zaolziu)i rasistowskiej
        polityce państwa czeskiego w okresie międzywojennym wobec Polaków.
        Zaolzia już nie odzyskamy i nie ma co do tego wracać... ale jak już
        ktoś wraca to niech przedstawia całą historię bez tendencyjności,
        która dla wyborczej jest już zjawiskiem typowym.
        Pozdrawiam,
        Andrzej
    • eva15 Polski haniebny atak na Czechy 29.09.08, 11:37
      To ciekawy w sposób wyważony napisany artykuł o tym wsydliwym
      chętnie przemilczanym w publicystyce fragmencie polskiej historii.
      • andrzej-zz Re: Polski haniebny atak na Czechy 30.09.08, 22:06
        Droga Ewo (15),
        przemilczany jest niemal zawsze rok 1919 - kiedy to Czesi w
        podobnych okolicznościach (wojna z sowiecką Rosją) napadli na
        Polskę. Zbyt często przepraszamy za rok 1938 pomijąc oczywisty fakt,
        że wtedy po prostu upomnieliśmy się o to co nam skradziono 19 lat
        wcześniej i to w znacznie bardziej haniebny sposób.
        Andrzej (Zaolzie)
    • jan_maliniak Wodzu, prowadź nas na Czechy 29.09.08, 12:21
      Dzieki za ten artykul. Malo znany temat, a wazny.
    • grba Wodzu, prowadź nas na Czechy 29.09.08, 13:35
      Argument o podłości Polski jest często używany przez historyków
      wywodzących sie z krajów, które sprzedały Hitlerowi Czechosłowację w
      Monachium. Nie gardzą nim przedstawiciele kochającego pokój Imperium
      wschodniego, zawsze właczającego do swojego terytorium "istinno
      ruskije ziemli".

      Wina Sanacji jest sprawą "obrotową". Piłsudski twierdził, że państwo
      czechosłowackie rozpadnie się. Pomylił się? Nie. Niestety rację
      trzeba mieć w odpowiedniej chwili, rok 1938 był absolutnie
      nieodpowiednim momentem na załatwianie spraw z naszymi południowymi
      sąsiadami.

      Sanację krytyka za sprawę Zaolzia i tak by nie ominęła, bez względu
      na aneksję czy nie, bo w pierwszym wypadku mamy zarzut współudziału
      z Hitlerem, a w drugim Sanacja została by potepiona za ignorowanie
      losu zaolziańskich Polaków. Cokolwiek zostało by zrobione i tak
      byłoby źle.
      • dzielanski dlaczego zaraz "podłość Polski"? 29.09.08, 15:24
        Może lepiej podyskutowac o podłości Polaków, na przykład tych
        wspomnianych w artykule, którzy bili Czechów po aneksji. Autor wcale
        nie potępia Polaków za cheć odzyskania Zaolzia, ale za sposób, w
        jaki tego dokonali. Możemy oczywiście udawać, że to wszystko
        czeska/angielska/francuska/żydowska/ sowiecka propaganda, możemy też
        spróbowac wyciągnać z tego wnioski.
        A argumenty takie jak Twój, o "faktycznym rozpadzie najechanego
        państwa", w rok po naszej interwencji na Zaolziu wysuwał niejaki
        Mołotow.
        • psie.pole a gdzie o tym co robili Czesi na Zaolziu po 1919 ? 29.09.08, 17:45
          Pan Osęka albo sie nie przygotował albo nie zna tematu, który opisuje, bo pomija
          milczeniem to co Czesi robili z Polakami po 1919 roku - m.in. wysiedlanie
          Polaków z Zaolzia do RP, przymusowa czechizacja dzieci poprzez tworzenia tzw.
          czeskiego menšinového školství (bo Czesi to była mniejszość wtedy) do którego
          Polacy MUSIELI wysyłać dzieci pod groźbą utraty pracy i duża ilość innych
          szykan. Dość przypomnieć tylko cytat z P. Hulka-Laskowski, Śląsk za Olzą,
          Katowice 1936, str. 447- [...] „mniejszość polska w Czechosłowacji byłaby gotowa
          uczynić wszystko, aby pośredniczyć rzetelnie w wymianie dóbr kulturalnych
          polsko-czeskich. [...] Ale warunkiem byłoby przede wszystkim, aby ta polska
          mniejszość mogła żyć i rozwijać się, spokojna o swoje jutro i o przyszłość
          własnych dzieci. [...] Widziałem dużo dobrej woli i gotowości do współpracy, ale
          tylko z jednej strony. [...]

          Efekt jest taki, że na Zaolziu w 1919 r. mieszkało 150 tys Polaków, a teraz
          mieszka tylko ok. 37 tys.
          • psie.pole oferta Benesza 29.09.08, 17:51
            Jeszcze jedno o czym nie napisał Osęka.

            22 września 1938 (na tydzień przed dyktatem w Monachium)

            List Benesza do Mościckiego

            Praga, 22.IX. 1938 r.

            Panie Prezydencie!


            W chwili, kiedy losy Europy są zagrożone i kiedy dwa nasze narody są żywotnie
            zainteresowane w zbudowaniu trwałych podstaw pod szczerą współpracę między
            obydwoma krajami, zwracam się do Jego Ekscelencji z propozycją ułożenia
            przyjaznych stosunków i nowej współpracy między Polską a Czechosłowacją.

            Przedkładam przeto w imieniu Państwa Czechosłowackiego W. Ekscelencji propozycję
            szczerego i przyjaznego wyrównania naszych odmiennych punktów widzenia na sprawy
            dotyczące problemu polskiej ludności w Czechosłowacji. Pragnąłbym ułożyć tę
            sprawę na płaszczyźnie zasady rektyfikacji granic. Zgodność w sprawie naszych
            wzajemnych stosunków będzie oczywiście logiczną i bezpośrednią konsekwencją tego
            porozumienia. Jeżeli osiągniemy porozumienie, a jestem pewien, że to będzie
            możliwe – uważałbym to za początek nowej ery w stosunkach między naszymi dwoma
            krajami. [....]

            [...] Jestem przekonany, że przyszłość naszych obydwu narodów i ich przyszła
            wzajemna współpraca musi być ostatecznie zapewniona.[...]

            dr Edvard Beneš
            --------------------------------------------

            27 września 1938 (na dwa dni przed dyktatem w Monachium) odpowiada Mościcki

            Warszawa, 27 września 1938 r.

            Panie Prezydencie!

            W odpowiedzi na list Waszej Ekscelencji, który został mi doręczony 26 bm.,
            śpieszę Pana zawiadomić, że rozważyłem nader starannie propozycje Waszej
            Ekscelencji.

            Podzielam całkowicie opinię Waszej Ekscelencji, że stosunki między naszymi
            krajami mogą tylko w tym wypadku ulec poprawie, jeśli zostaną natychmiast
            podjęte skuteczne i poważne decyzje.

            Również ja jestem zdania, że w chwili obecnej wysuwa się zdecydowanie na
            pierwszy plan decyzja w sprawie kwestii terytorialnych, które w ciągu niemal 20
            lat uniemożliwiały polepszenie atmosfery między naszymi krajami.

            Przedkładając Rządowi mojemu sugestie Waszej Ekscelencji jestem przeświadczony,
            iż będzie rzeczą możliwą opracować w krótkim terminie projekt umowy, która by
            mogła odpowiadać wymogom poważnej sytuacji w chwili obecnej.

            MOŚCICKI

        • grba Re: dlaczego zaraz "podłość Polski"? 29.09.08, 18:40
          Kogo cytujesz pisząc "faktycznym rozpadzie najechanego
          państwa", mnie na pewno nie.
          Rozpad państwa czechosłowackiego w opinii Piłsudskiego oznaczał
          rozwód Słowaków z Czechami i wyłonienie się niepodległych republik
          czeskiej i słowackiej. Pomylił się? Nie, bo spełniło się w 1
          stycznia 1993... Pytanie jest inne: dlaczego sojusz polsko-
          czechosłowacki był niemożliwy?
          • dzielanski Re: dlaczego zaraz "podłość Polski"? 29.09.08, 19:29
            Mam na myśli tylko tyle, że rozejście się Czechów i Słowaków nie
            było żadnym argumentem za aneksją Zaolzia.
            A brak sojuszu polsko-czechosłowackiego to moim zdaniem efekt
            traktowania polityki międzynarodowej jako pretekstu do wyrównywania
            krzywd. Oczywiście, że ze współczesnej perspektywy zbyt łatwo jest
            potępiać przedwojennych polityków za "krótkowzroczność", ale w
            sytuacji, gdy sąsiadowaliśmy z dwoma militarystycznymi, agresywnymi
            imperiami, chyba powinniśmy byli wykazać się większą elastycznością
            w stosunkach ze słabszymi sąsiadami.
            • grba Re: dlaczego zaraz "podłość Polski"? 30.09.08, 08:02
              Sojusz polsko-czechosłowacki był niemożliwy ponieważ istniała
              zasadnicza różnica na temat Rosji/Związku Radzieckiego. Dla Polaków
              był to sprawdzony wróg, dla Czechów sojusznik i przyjaciel. Czesi
              panslawiści w XIX wieku wierzyli, że będą wolni, kidy "Kozak napoi
              konia w Wełtawie".
              Potem nastąpiły wydarzenia smutne dla obu krajów... Oba rządy
              emigracyjne przystąpiły do rozmów w Londynie. Owocem negocjacji była
              deklaracja podpisana 11 listopada 1940 r.: „…Polska i
              Czechosłowacja zamykają raz na zawsze – okres dawnych uraz i sporów.
              Biorąc pod uwagę wspólność podstawowych swych interesów zdecydowane
              są po ukończeniu wojny – wejść ze sobą, jako państwa niepodległe i
              suwerenne, w ściślejszy związek polityczny i gospodarczy, który
              stałby się podstawą nowego porządku rzeczy w Europie Środkowej i
              gwarancją jego trwałości.”
              A potem znowu nasze kraje poróżnił znowu Związek Radziecki... 25
              stycznia 1942 r. J. Masaryk poinformował posła polskiego przy
              rządzie czechosłowackim A. Tarnowskiego, że Kreml jest przeciwny nie
              tylko konfederacji polsko-czechosłowackiej, ale i układowi
              sojuszniczemu. E. Benesz mógł się więc w ten sposób wycofać z
              głoszonych przez siebie planów współpracy bilateralnej ze stroną
              polską i skierować swą uwagę na zawarcie sojuszu z ZSRR. 10 lutego
              1943 r. H. Ripka powiadomił Radę Państwową o stanowisku rządu, który
              zadecydował, że nie będzie uczestniczył w niczym, co byłoby w
              jakikolwiek sposób skierowane przeciwko Związkowi Sowieckiemu”.
        • andrzej-zz Re: dlaczego zaraz "podłość Polski"? 30.09.08, 22:14
          Chłopie,
          weź napij się lepiej jakiejś lepszej wódki bo wyraźnie nie wiesz co
          piszesz.
          Polska miała pełne prawo odebrać Zaolzie, które skradziono nam w
          podły sposób w 1919 roku. Kiedy moi pradziadkowie jechali bronić
          całej Europy przed Sowietami pod Warszawą to Czesi po prostu napadli
          na Zaolzie mordując cywilów i jeńców z małego oddziału w Cieszynie.
          Ciekawe, że o tym jakoś się autor ani ty nie rozpisujecie. Nie
          wspominacie także o wynaradawianiu Polaków okresie międzywojennym,
          wyrzucaniu z pracy za odmowę wysłania dzieci do czeskiej szkoły
          (akurat mój dziadek znał to z autopsji), zatrzymywaniu transportów
          broni na polski front wschodni (ciekawe, że czeską agresję nie
          interpretujecie w tym kontekście jako sojusz z sowiecką Rosją).
          i.t.d. i.t.p.
          Także moja rada jest taka - nie wypowiadaj się w tematach, których
          nie kumasz.
          Andrzej z Zaolzia.
      • andrzej-zz Re: Wodzu, prowadź nas na Czechy 30.09.08, 22:04
        Dziękuję za ten komentarz. Ja też tak to interpretuję. Bo co niby
        miał zrobić Rydz-Śmigły (skąd inąd trochę niesympatyczna postać)?
        Skoro Czesi nie chcieli lub nie potrafili bronić własnego państwa to
        niby dlaczego nasz rząd nie miałby bronić Polaków? Tym bardziej, że
        Czesi Zaolzie po prostu ukradli w podobnych okolicznościach 19 lat
        wcześniej.
        Andrzej Z Zaolzia
    • tedreger Wodzu, prowadź na Czechy - polska prasa w 1938 r. 29.09.08, 20:58
      Czechosłowacja nigdy nie miała zamiaru wiązać się z państwem
      sezonowym, za jakie (z wzajemnością) uważała Polskę, zagrożoną z
      dwóch stron przez Niemcy i ZSRR. W 1938 r. było już za późno.
      Francja chętnie wepchałaby Polskę w wojnę z Niemcami, ale sama nie
      ruszyłaby palcem.
      Polacy na Zaolziu, stanowili ludność autochtoniczną o bardzo
      patriotycznym nastawieniu, i przez cały XX wiek dostawała po głowie
      i nikogo nie obchodziło ich prawo do samostanowienia (bez
      aroganckiego cudzysłowia, który wstawiają dziś niektórzy "Polocy").
      W 1938 r. zakończył się ucisk narodowościowy i zapanowała euforia,
      porównywalna tylko z końcem okresu zaborów na pozostałych ziemiach
      polskich. Nastąpił oczywiście odwet za 20 lat pod obcym panowaniem i
      za dawne prześladowania.
      Warto zajrzeć do Karty nr 55, gdzie jest artykuł o konflikcie z
      Czechami w 1919 (stamtąd wziąłem cytaty).

      W 1919 Czesi zaatakowali Śląsk, co Masaryk uzasadniał:
      Polakom prztyknięcie by nie zaszkodziło, ba, przydałoby się,
      ostudziłoby niebezpiecznych szowinistów. To rzeczywiście prawda: my
      jedyni jesteśmy gotowi i potrafimy zjednać i utrzymać porządek. Nasz
      wzór będzie decydować. (...) Ci Polacy to nie autochtoniczni
      Ślązacy, lecz robotnicy z Galicji, ludzie zupełnie niegramotni, a
      więc — bolszewizm w wersji polskiej. Bardzo niebezpieczne.

      Prasa czeska pisała o polskich obrońcach swojej małej ojczyzny:
      Za wszystko, co wydarzyło się na Śląsku Cieszyńskim w czasie
      obecnych walk, odpowiedzialni są polscy podżegacze i polskie gazety,
      które tylko podburzały ludność i wprost nawoływały do mordowania.
      Przelana krew to ich dzieło. (...) Nauczyciele, ksiꬿa,
      profesorowie, adwokaci, członkowie Rady Narodowej i redaktorzy
      uciekli do Krakowa, a tylko biedni ludzie, którzy w swym zaślepieniu
      posłuchali ich rad i rozkazów, za nich teraz cierpią.

      W czasie przygotowań do plebiscytu Czesi wypędzili kilka tysięcy
      Polaków wyszukując różne preteksty. Czech z jednej miejscowości koło
      Ostrawy wspominał:
      Miejscowych Polaków pilnowaliśmy surowo. Raz dowiedzieliśmy się, że
      chcą spowo¬dować wybuch w naszej kopalni i mają poświęcić
      niedorozwiniętego umysłowo chłopca, którego przyłapano przed zjazdem
      w dół z zapałkami w kieszeni. Rzucało się w oczy, że na tę zmianę
      nie zjechał ani jeden Polak. Na skutek tego zdarzenia około 23
      polskich rodzin zostało przemocą wysiedlonych. Wszystko im
      zostawiono i przy pomocy naszych ludzi załadowano do podstawionych
      wagonów. Odjechali do ojczyzny, na rzecz której tak się angażowali.

      Inny pisał o chwalebnym "oczyszczaniu" swojej miejscowości z Polaków.

      Jeden z plebiscytowych przywódców czeskich po decyzji o podziale
      Cieszyna napisał:
      Trzeba było zacząć rozdział nowy, rozdział nie tylko pokoju, ale i
      politycznego zbliżenia i braterstwa. (...) Naszym założeniem i
      postulatem było i jest całkowite zlanie się mniejszości polskiej z
      naszym państwem i jego losem! Nie może być żadnego zerkania za
      granicę, żadnej irredenty! Na takiej bazie możliwa jest
      najściślejsza współpraca i zbliżenie obu narodowości na Śląsku
      Cieszyńskim!

      I jeszcze wypowiedź jednego polskiego hutnika:
      Gdy „dyplomaci” nasz kraj pokrajali, dając Czechom najwartościowszą,
      przemysłową część Śląska wraz z ludnością z całej duszy do Polski
      przywiązaną, jak górnicy karwińscy i hutnicy trzynieccy, wbrew woli
      autochtonicznej ludności kraju polskiego aż po Ostrawicę... Wtedy
      ja, tak samo jak wielu działaczy śląskich — hutników i górników,
      załamałem się. Miesiącami, latami chodziliśmy jakby zarżnięci.
      Usunąłem się na lat blisko pięć od wszelkiej pracy społecznej.
    • niemiec.niemiec Wodzu, prowadź na Czechy - polska prasa w 1938 r. 29.09.08, 22:40
      "W latach 1919-20 na obszarze tym toczyły się walki ..."

      Historia pisana przez Wyborcza.
      Tak, toczyly sie walki z tym, ze autor zapomnial napisac, ze wojska czeskie
      zaatakowaly Polske 23 stycznia 1919 roku.
      Po prostu autor zapominalski.

      "...zakończone zaakceptowaniem przez Polskę i Czechosłowację arbitrażu Rady
      Ambasadorów mocarstw sprzymierzonych."

      Jak mi ktos kladzie noz na gardle to tez jestem zdolny zaakceptowac wiele.

      No nic - autorzy w Wyborczej, szczegolnie ten Oseka sa naprawde fachowcami :))
      • andrzej-zz Re: Wodzu, prowadź na Czechy - polska prasa w 193 30.09.08, 22:24
        Do autora niemiec.niemiec - Dzięki za ten komentarz.
        Autor artykułu rzeczywiście jest trochę zapominalski. Cóż - taki
        widać jest los tych, którzy chcą publikować coś w Wyborczej. Chyba
        gość uznał, ze warto schylić się po to mydło bo i tak nikt nie zna
        tematu.
        Andrzej z Zaolzia
        • temelin Re: Wodzu, prowadź na Czechy - polska prasa w 193 06.10.08, 14:39
          Poloki na ...ale komplejszik se tzrymie cooo!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka