foruman 01.10.08, 10:05 "Przebywa na projekcie"? Co to za język? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ogul_bobra [...] 01.10.08, 10:12 Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
nicwspolnego Polacy zatrzymani na granicy rosyjsko-kazachskiej 01.10.08, 10:21 zatrzymani w Tobolsku? o ile wiem, Tobolsk leży w Rosji, kawałek od granicy z Kazachstanem... a może chodzi o przygraniczne miasteczko Tobol??? Pomylcie jeszcze Lubin z Lublinem - tyle jest warte wasze dziennikarstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
undocumented.alien Re: Polacy zatrzymani na granicy rosyjsko-kazachs 01.10.08, 10:31 Bardzo często dochodzi do takich zatrzymań. Najczęściej z braku wizy wielokrotnej, rosyjskiej lub kazachskiej. Wielokrotna jest droższa kilkadziesiąt złotych, ale biedni studenci oszczędzają i na tym... Odpowiedz Link Zgłoś
walter62 Na początek: Toboł nie Tobolsk 01.10.08, 11:08 Z artykułu wieje grozą: 1. Jeżeli zatrzymania studentów dokonali Kazachowie to najwidoczniej w mieście Toboł (Qostanajskiego Obwódu), a nie w Tobolsku. Na potrzeby GW może i był to Tobolsk, ale tam jurysdykcja kazachska chwilowo nie sięga. 2. Takich wpadek i zatrzymań generalnie jest sporo. Wynikają one z całkowitego lekceważenia, przez organizatorów tego typu "wycieczek" podstawowych wymogów i zasad prawnych, obowiązujących w kraju w którym przebywają. W efekcie mamy pomstowanie na dzikich tubylców i rozpaczliwe nawoływanie o pomoc. "Nasz profesor mówi, że zgodnie z kodeksem administracyjnym straż graniczna nie może nas zatrzymać..." Zgodnie z polskim kodeksem - nie może, zgodnie z kazachskimi przepisami - za naruszenie przepisów meldunkowych mogą aresztować i wlepić bardzo wysoką karę finansową. Z opisu sprawy wynika, że prawdopodobnie "organizator" tej "wycieczki" najwidoczniej olał sobie zgłoszenie w lokalnych organach tzw. "zamiaru przemieszczenia ze wskazaniem trasy". Jest to nagminne naruszenie przez Polaków obowiązujących w Kazachstanie przepisów i przeważnie zawsze się tak kończy. 3. Szkoda bardzo tych studentów - przeżyli całkowicie niepotrzebnie stres, całkowicie zawiniony przez ich tzw. "opiekuna", który wykazał się kompletnym brakiem odpowiedzialności. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Bohaterscy studenci w szponach totalitaryzmu 01.10.08, 11:36 Nie martw się o studentów i ich opiekuna . Jak tylko dojadą do Polski wpiszą sobie do życiorysów piękną kartę walki o wolność i demokrację w totalitarnej Rosji i podłegłym jej Kazachstanie. Opowieściom o własnej odwadze w tej groźnej sytuacji nie będzie końca. Odpowiedz Link Zgłoś
walter62 Witaj Eva15 - Co oni tam robili? 01.10.08, 12:15 No cóż, na męczenników chyba się nie załapali - obyło się na nieprzyjemnym czekaniu w niepewności (bilety przepadły!). Zupełnie inna sprawa to pytanie - co te dzieci tam w ogóle robiły? Swego czasu była firemka - juwentur. Za małe pieniądze i przy znajomościach można było nawet Bułgarię zaliczyć. Lecz nikt nie udawał, że jest to "praca naukowa". Badania na "pograniczu kazachsko-chińskim" brzmi bardzo "naukowo", lecz jest to wyłącznie pusty slogan: 1. Z Alma Ata na pogranicze jedzie się jakieś 3-4 dni w jedną stronę. Uwzględniając ilość dni tej "wycieczki", to jej uczestnicy zdążyli tylko zrobić kilka fotek chińskich słupków granicznych i na tym całe "badania" się skończyły. Żeby tam faktycznie coś "badać" trzeba siedzieć min. jakieś 3-6 miesięcy, w mało komfortowych warunkach. 2. Na tym pograniczu miejscowi (Starszy Żuz) generalnie nie znają rosyjskiego. Więc by coś "zbadać" trzeba znać albo ujgurski, albo kazachski (w dodatku w narzeczu starszego żuzu). To, że ich "zdjęła" służba graniczna jednoznacznie wskazuje, że nikt z tej "wycieczki" nie znał kazachskiego. Gdy "szur" mówi z miejscowymi przedstawicielami władz po kazachsku w sumie idzie się "bezboleśnie" dogadać - nie z takich perypetii się wyłazi i nawiązuje się nowe przyjaźnie (Kazachowie są wyjątkowo sympatyczni i uprzejmi). 3. Gdyby te "badania naukowe" odbywały się w ramach współpracy z miejscowymi uczelniami, to miejscowi natychmiast wszystkie te sprawy "kwitów" pozałatwiali - robi się to praktycznie "od ręki". 4. I ostatnia kwestia - pogranicze kazachsko-chińskie jest terenem dość niebezpiecznym. Czy ta "wycieczka" poruszała się na tym terenie z taką samą nonszalancją jak w rejonie Tobołu? To faktycznie mieli sporo szczęścia. Generalnie, ta historia przypomina nasze wyprawy w rejon Elbrusu. Wycieczki dla tych, komu znudziło się skakać z bandżi - "super ekstrim" wliczony w cenę. Pozdrawiam P.S. Czy zobaczyłaś wczorajsze "podrzutki"? Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Witaj Eva15 - Co oni tam robili? 01.10.08, 12:29 Co do podrzutków, chyba coś mi umknęło... Powtórz, proszę, o ile to możliwe, bo nie jestem pewna, które masz na myśli. Odpowiedz Link Zgłoś
walter62 Re: Witaj Eva15 - dwa podrzutki 01.10.08, 12:59 Dwa podrzutki z zupełnie innej beczki. Trochę stare ale w sumie ciekawe(zwłaszcza o "Ładunku 200" tj. - kiedyś o tym wspominałem). W drugim jest mowa o pewnej rozmowie, której jak widać nie było, o czym GW zapomniała poinformować tubylców: nvo.ng.ru/notes/2008-09-19/16_gruz200.html#korabli www.ng.ru/world/2008-09-16/100_lavrov.html Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Witaj Eva15 - dwa podrzutki 01.10.08, 13:21 Spasibo, to Öawrowie znałam, tego o US-okrętach do specjalnych zadań nie. Dobre nie ma co... Odpowiedz Link Zgłoś
walter62 Re: Witaj Eva15 - dwa podrzutki 01.10.08, 13:42 Przyznasz, musiało być tego sporo. Teraz zawijają do różnych portów dostarczając przesyłki. Dziwne, zamiast to zlecić DHL? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
okarel Re: Witaj Eva15 - Co oni tam robili? 01.10.08, 17:06 Walter to były badania i odbywały się przy współpracy z ichniejszym uniwersytetem. A wielką nonszalancją jest jechać pociągiem... ech... Odpowiedz Link Zgłoś
walter62 Prawdopodobnie masz rację 01.10.08, 18:14 W sumie wiem o tym wyjeździe tyle, co podała GW. Zwykle, gdy tam bywa zapraszające, miejscowe firmy załatwiają wszystkie te "kwity" przejazdowe i z tym nie ma żadnych problemów. Na każdy przejazd - z jednego miasta do drugiego trzeba mieć stosowny "kwit". Nawet (i szczególnie), gdy się jedzie samochodem na miejscowych numerach. Może to w sumie dziwne, ale takie mają przepisy. W sumie, b. żal tych dzieciaków. Wnioski z tej sprawy sprowadzają się do jednego - trzeba znać miejscowe przepisy, które są dostępne chociażby na internetowej stronie naszej Ambasady, żeby daleko nie sięgać. > A wielką nonszalancją jest jechać pociągiem... > ech... Święta prawda. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
m_w_duda Re: Prawdopodobnie masz rację 04.10.08, 16:13 Wrocilam dzis do domu, czytam co wy tu o nas wypisujecie i mi sie wlos na glowie jezy... nie bede kometnowac bo mi sie nie chce. Wyjazd organizaowlismy sami, wspolpraca z Uniwersytetem w Ust Kameniogorsku (a skoro jestes takim specjalsta od spraw kazachskim podam Ci tez nazwe kazaska Oskamen, zebys sie nie pogubil). Nic sie o nas nie martw, 'dzieciaki' od bardzo dawna dzieciakami nie sa, prawo znaly w przeciwienstwie do wladz. Nie mieli nas prawa zatrzymac co zreszzta sami przyznali. I nie madz sie juz tak z tymi zuzami bo nikogo to tu tni obchodzi i wierz mi ze nie jestes jedynym ktory wie co to jest wiec nie imponujesz Pozdrawiam Weronika Odpowiedz Link Zgłoś
walter62 Re: Prawdopodobnie masz rację 05.10.08, 11:51 m_w_duda napisała: > prawo znały w przeciwieństwie do władz. Zostaliśmy tylko pouczeni i uznani za winnych /.../ mówił w czwartek po południu Stefan Wyszyński, jeden z studentów stosunków międzynarodowych Uniwersytetu Wrocławskiego, uczestnik wyjazdu. miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,5762087,Uwolnieni_studenci_wracaja_z_Kazachstanu.html Rozumiem, że w przeciwieństwie do studentów, Sąd R.K. też nie zna obowiązującego w tym Kraju prawa. I to tyle w tym temacie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
greges58 Re: Witaj Eva15 - Co oni tam robili? 02.10.08, 12:27 Walter, pomyliły się Tobie firemki - "Juventur" to ZSMP, koledzy robole, firma koło kościoła na Kruczej. Studenci wyjeżdżali z "Almaturem". Mówisz o znajomościach? Na jakim etapie ? W Radach Uczelnianych była tylko agentura. Rada Okręgowa w " Pałacyku" to już oficerowie na delelgacjach. Etatowi 40. letni studenci... Dziękuję za takie znajomości, wstydziłbyś się ! Grzegorz , były student, jeździłem zawsze za swoje... Odpowiedz Link Zgłoś
walter62 Do greges58 02.10.08, 14:00 greges58 napisał: > .. Dziękuję za takie znajomości, wstydziłbyś się ! Grzegorz , były > student, jeździłem zawsze za swoje... Czy ja twierdzę, że to moje znajomości? Tak więc wiedz: Bułgarii nie zaliczyłem, bo tych znajomości nie miałem i do tej organizacji nie należałem. Natomiast, generalnie uważam, że tego typu wyjazdy nie powinny być drapowane w pseudonaukowe wdzianka - co najwyżej to mogła być zwykła wymiana studencka, lecz na litość, nie nazywajmy tych wyjazdów "pracą naukową". Jak "praca naukowa" takie jej wyniki. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kornel-1 Zmyślasz, kolego! 02.10.08, 14:48 walter62 napisał: > 1. Z Alma Ata na pogranicze jedzie się jakieś 3-4 dni w jedną > stronę. Przede wszystkim, nie ma już nazwy Ałma Ata (Alma Ata). Jest miasto Ałmaty. Autobus z Ałmat do Żarkentu jedzie ok 5 godzin; dalej taksówką do granicy chińskiej 20 minut. Wiem, bo jechałem. Nie wciskaj ludziom kitu. > 2. Na tym pograniczu miejscowi (Starszy Żuz) generalnie nie znają > rosyjskiego. Więc by coś "zbadać" trzeba znać albo ujgurski, albo > kazachski (w dodatku w narzeczu starszego żuzu). W Żarkencie, na granicy i w Ałmatach bez problemu dogadywałem się po rosyjsku. > 4. I ostatnia kwestia - pogranicze kazachsko-chińskie jest terenem > dość niebezpiecznym. To kwestia własnych doświadczeń i wyobraźni. Kornel "Kornel: moje podróże" kornel-1.webpark.pl Odpowiedz Link Zgłoś
walter62 Re: Zmyślasz, kolego! 02.10.08, 22:02 Kto mówi o Alma Ata? Tam się po rosyjsko dogadasz. A w rejonie Dostyq (lub Alaqol) byłeś? Czy tam Tobie udało się dogadać z kimś po rosyjsku? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kornel-1 Re: Zmyślasz, kolego! 03.10.08, 10:53 walter62 napisał: > Kto mówi o Alma Ata? Tam się po rosyjsko dogadasz. > A w rejonie Dostyq (lub Alaqol) byłeś? Czy tam Tobie udało się > dogadać z kimś po rosyjsku? Pisałem również o Żarkencie i granicy kazachsko-chińskiej. Sądzę, że: - w każdym regionie znajdzie się ktoś kto nie mówi po rosyjsku - w każdym regionie znajdzie się ktoś kto mówi po rosyjsku W Dostyk czyli w Drużbie również :) Na marginesie: również podróż do Dostyk z Ałmaty jest prosta jak bułka z masłem - osobowy do Aktogai (12h) i dalej osobowy do Dostyk (6h). Autobusem szybciej :) Kornel Odpowiedz Link Zgłoś
walter62 Znów o Kazachstanie 03.10.08, 13:13 Podziwiam ludzi, którzy z szybkością błyskawicy zaliczają jakiś kraj i są pewni, że wszystko o nim już wiedzą. Jak się w takim kraju dłużej posiedzi to ta pewność znika i dochodzi się do wniosku, że tak naprawdę o tym kraju nic się nie wie. Nie przypadkowo wspomniałem o Dostyq - tak więc się domyślasz czym tam się zajmowałem. Z Alma Aty jechaliśmy do tego miasteczka jakieś dwa dni, sprzęt dotarł po kolejnych dwóch. > Sądzę, że: > - w każdym regionie znajdzie się ktoś kto nie mówi po rosyjsku > - w każdym regionie znajdzie się ktoś kto mówi po rosyjsku Niewątpliwie masz rację. W rejonie Dostyq dla naszej firmy pracowała kazachska firma - kadra kierownicza (przyjezdni) mówiła po rosyjsku, natomiast wszyscy pozostali pracownicy (miejscowi) wyłącznie po kazachsku. Załatwianie bez tłumacza, nawet elementarnych spraw, było delikatnie mówiąc nie możliwe. Podobnie było również w kilku innych miejscowościach - czym bardziej na południe tym z tą "powszechną" znajomością rosyjskiego gorzej. Rzecz jasna nie mówię o Astana, Alma Ata, Atyral... Natomiast, rzecz generalnie nie o tym. W czasach, gdy wyprawa na Giewont w klapkach lub szpilkach już nikogo nie dziwi, przemieszczanie się po bardziej odległych terenach stało się również przysłowiową "bułką z masłem". Natomiast gdy zaczynają się, nie daj Boże, "schody" słychać rozpaczliwe nawoływanie o pomoc i opowieści: "nie wiedzieliśmy...", "zapomnieliśmy..", "nie przypuszczaliśmy..." Kazachstan jest wyjątkowo piękny - i każdemu polecam ten Kraj odwiedzić, zachowując jednak ostrożność i przed taką wyprawą zebrać jak najwięcej o nim informacji, by wrócić tylko z miłymi wspomnieniami i by na miejscu nie szukać rodaka, który może pomóc, załatwić, poradzić ... Zwróć też uwagę na sprzeczność w omawianym artykule: > "Kazachskie wizy studentów tracą ważność 5 października." > "Prawdopodobnie całe zamieszanie to wynik przekroczenia terminu pobytu w Kazachstanie, gdzie sprawy meldunkowe i związane z tym formalności są bardzo rygorystycznie traktowane..." Jeżeli jesteś takim specem od Kazachstanu odpowiedź na pytanie: jakie przepisy meldunkowe oni naruszyli jeżeli cyt.: "Kazachowie uważają, że przebywają na ich terenie nielegalnie." i naruszyli w takim stopniu, że "na czwartek w tamtejszym sądzie zaplanowana została rozprawa sądowa..."? Pozostaje, również, nadal bez odpowiedzi pytanie na czym polegała "praca naukowa", uwzględniając że przyjechali do Kazachstanu 11, a wracali 30 września? Salem Odpowiedz Link Zgłoś
kornel-1 Ależ kolego! 03.10.08, 20:26 Najwyraźniej się nie zrozumieliśmy. Ja odniosłem się tylko do twoich wypowiedzi, z którymi się nie zgadzałem. Kazachstan to wielki kraj ale naprawdę na pogranicze chińskie nie jedzie się "3-4 dni". No chyba, że rowerem :) O powszechność j. rosyjskiego nie zamierzam się kłócić. Ja nie napotkałem trudności. Jak się prawdopodobnie zorientowałeś - byłem w Kazachstanie tranzytem i oczywiście nie roszczę sobie pretensji do miana eksperta :)) Zasadniczo zgadzam się z twoimi wypowiedziami w tym wątku - w "dzikim" Kazachstanie należy umieć żyć z władzą. Studenci (a może ich opiekunowie) najwyraźniej nie opanowali tej sztuki. A Gazeta podkoloryzowała opowieść w charakterystyczny sposób dla współczesnego dziennikarstwa polskiego. Tak więc - nie zamierzam się z tobą tu kłócić :) pozdrawiam, Kornel Odpowiedz Link Zgłoś
walter62 Szkoda rowera 04.10.08, 17:30 Do Dostyq nie jechaliśmy na rowerach - mieliśmy sovieckie terenówki. Po kilku godzinach jazdy droga była wyraźna wyłącznie na mapie - zima, roztopy i ciężarówki zrobiły swoje. Na wsch. od Alma Ata teraz władze na siłę robią "cywilizację" (również przy skromnym udziale naszej firmy) . Natomiast prawdziwy Kazachstan chińskiego pogranicza zaczyna się na płn. od pasma jezior - tylko tam można robić jakieś sensowne "naukowe badania". Nie twierdzę, że Kazachstan jest "dziki" - to my jesteśmy "dzicy" i zachowujemy się "nieadekwatnie" do sytuacji (co wynika głównie z naszej niewiedzy). Też nie przesadzałbym z tą umiejętnością życia z władzą - oni są wyczuleni na punkcie swojej państwowości i przestrzegania przez "szurów" ICH przepisów. Coś GW nie wspomniało o końcu tej pasjonującej historii - w czwartek odbyło się posiedzenie sądu - obyło się tylko na upomnieniu. Również ja nie widzę podstaw do kłótni - mamy różne doświadczenia i spostrzeżenia z tego wyjątkowo pięknego i generalnie życzliwego Kraju. Życzę Tobie satysfakcji ze zwiedzania świata i być może kolejnej podróży po Kazachstanie (rzecz jasna bez przygód, jakie doświadczyli wrocławscy studenci). Salem Odpowiedz Link Zgłoś
remik.bz Infantylni Europejczycy w szponach łapowników 01.10.08, 13:17 Nie mieszaj do tego polityki. Rosyjska strefa wpływów zawsze była "strefą łapownictwa". Nie dali lapówki, to im dokuczono. Po prostu mlodzi , infantylni , wychowani juz na europejskich standardach postrzegają "rosyjską strefę wpływów" tak jak i stara UE- czyli głupio i niezyciowo. Każdy 50 - latek mający za sobą "szkołę komuny" poradził by sobie z tym problemem od ręki. Odpowiedz Link Zgłoś
walter62 Re: Infantylny remik .bz 01.10.08, 13:32 Co ma do tego "polityka"? I w jakim miejscu ja, twoim zdaniem "mieszam do tego politykę"? Co do twojej sugestii - to proponuję Tobie pojechać do Republiki Kazachstan i spróbować kontroli granicznej wręczyć łapówkę. Wcześniej o tym powiadom bym mógł zobaczyć to widowisko - pogonią ciebie z tą łapówką do wyrobisk pod Czymkientem. I będziesz mógł twierdzić, że jesteś ofiarą .... własnej głupoty. Odpowiedz Link Zgłoś
remik.bz Pisałem do Evy 01.10.08, 13:41 Ten post nie był do Ciebie tylko do Evy. I był ironiczny. Eva zawsze drwiła z polskiej skłonnoći do "cierpienia z przyczyn politycznych" i wyraznie gloryfikowała styl zycia "komuny" Wskazałem więc tylko na pewien wstydliwy aspekt tego stylu. Odpowiedz Link Zgłoś
walter62 Re: Pisałem do Evy 01.10.08, 13:47 No cóż. Załączyłeś swój post pod mój. Kiepska też była to drwina, świadcząca o całkowitej nieznajomości Kraju o którym się wypowiadasz. Nie twierdzę, że tam nie istnieje korupcja, lecz usiłowanie dania łapówki ich "mundurowym" to lekka przesada.... Mają sporo kopalni, czekających na tego typu "gieroji". Odpowiedz Link Zgłoś
canisparvus Przecież to ta sama firma 01.10.08, 13:56 Może nawet siedzą przy sąsiednich biurkach? Odpowiedz Link Zgłoś
monia515 Polacy zatrzymani na granicy rosyjsko-kazachskiej 01.10.08, 11:14 "ta sytuacja pokazała, że nie możemy liczyć na polską dyplomację. Pomoc finansową w zakupie biletów na samolot zaoferowały nam władze Uniwersytetu Wrocławskiego." A niby dlaczego rząd miałby opłacić bilety? Niedopatrzenie było po stronie uniwersytetu, więc logiczne chyba jest, że to władze uczelni pomogły studentom. Nie ma potrzeby, żeby w takiej sytuacji interweniowała polska dyplomacja- to nie pierwsze takie zatrzymanie. Poza tym - jak najbardziej uzasadnione wedle kazachskich przepisów. Odpowiedz Link Zgłoś
swiniopas6 Re: Polacy zatrzymani na granicy rosyjsko-kazachs 01.10.08, 12:07 A moze to jest zemsta, opozniona nieco przyznaje, za pobicie w W-wie pare lat temu dzieci rosyjskich i kazachskiego takze- dyplomatow? Slonie i Azjaci maja dluga pamiec. Odpowiedz Link Zgłoś
walter62 Pszesadaaaa 01.10.08, 13:13 Na tej samej zasadzie każdy Niemiec, któremu polska drogówka wlepiła mandat może twierdzić, że to zemsta za 1.09.39 r. Formalnie, Kazachowie mieli podstawę zatrzymać i wlepić dość wysoką karę finansową - tak to jest jak się olewa obowiązujące w innych krajach przepisy. Mogą dziwić, no ale jeżeli się decyduje jechać to warto je przestrzegać. No chyba, że "leci się po bandzie" na własny koszt i ryzyko. ................................................................. swiniopas6 napisał: > A moze to jest zemsta, opozniona nieco przyznaje, za pobicie > w W-wie pare lat temu dzieci rosyjskich i kazachskiego takze- > dyplomatow? > Slonie i Azjaci maja dluga pamiec. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Przesada ale inna 01.10.08, 21:30 Zachciało się studiować jakieś tam "stosunki międzynarodowe" i pętać się po mało ciekawych miejscach, zamiast wkuwać gnaty, żyły i nerwy na akademii medycznej albo ćwiczyć całki i równania na politechnice. Studia mniej "jazzy" ale za to dające porządny zawód i dobre pieniądze. Odpowiedz Link Zgłoś
pawel_bu Granda 01.10.08, 12:29 Po pierwsze artykul razi niefachowoscia i niekompetencja dziennikarza/korespondenta. po drugie dopuszczono sie manipulacji!!!!! wypowiedz Stefana Wyszynskiego jeszcze pol godziny temu wygladala tak : "ta sytuacja pokazała, że nie możemy liczyć na polską dyplomację. Pomoc finansową w zakupie biletów na samolot zaoferowały nam władze Uniwersytetu Wrocławskiego." teraz tekst ocenzurowano i o polskiej dyplomacji nie ma juz ani slowa. pogratulowac Gazecie Wyborczej Odpowiedz Link Zgłoś
tsuranni no to mieli praktyczną lekcję 01.10.08, 12:36 stosunków międzynarodowych ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pawel_bu Polacy zatrzymani na granicy rosyjsko-kazachskiej 01.10.08, 12:41 od Philu NBDP.pl może el Kardinale zadał swoje sławetne pytanie natury egzystencjonalej;) Mam nadzieje, że wrócą spokojnie... może to wszystko tego że nie zdążyliśmy do konsulatu wtedy kiedy trzeba(zabrakło nam 15 minut). pozdrawiam poszkodowanych Odpowiedz Link Zgłoś
servicio Polacy zatrzymani na granicy rosyjsko-kazachskiej 01.10.08, 13:09 GW: "zostali we wtorek wieczorem w miejscowości Tobole wyrzuceni z pociągu" (...) "zostali zatrzymani przez Kazachów na pograniczu kazachsko-rosyjskim w miejscowości Tobolsk" .... Oto cała GW i jej "dziennikarstwo" !!!:) ŻE-NA-DA!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
walter62 Ręce opadają!!! 01.10.08, 13:23 "zostali we wtorek wieczorem w miejscowości Tobole wyrzuceni z pociągu" Boże, kto to redaguje: 1. W Republice Kazachstan nie istnieje miejscowość "Tobole" jest miejscowość "Toboł". 2. Pasażerów "wyrzucają z pociągu" kibole Legii/Polonii/Pogoni/ itd. W omawianym przypadku studenci zostali zatrzymani na przejściu granicznym stacji kolejowej Toboł przez miejscową straż graniczną, w trakcie rutynowej kontroli. Nie GW tylko jakiś "ekspres wieczorny".... Odpowiedz Link Zgłoś
remik.bz Czemu nie dali lapówki ? 01.10.08, 13:09 Czego ich tam uczą na tych stosunkach miedzynarodowych we Wrocławiu? Kazdy , kto zetknął się z "rosyjską strefą wpływów" wie ,ze tam wszystko załatwia się za łapówki. A tylko naukowcy z Wrocławia tego nie wiedzą? Oj niedobrze, niedobrze, źle uczą swoich studentów. Odpowiedz Link Zgłoś
poroboszcz_uk może któryś z nich udawał Borata ? 01.10.08, 13:26 i tym samym wkurzył kazachskie służby. Odpowiedz Link Zgłoś
walter62 Re: może któryś z nich udawał Borata ? 01.10.08, 13:39 Cohena (chyba tak zwali aktora, który grał Borata), władze Kazachstanu zaprosiły by na miejscu zapoznał się z Krajem, o którym się w tym filmie wypowiada. Zapewniam - nikt jemu nic złego nie zrobił. Odpowiedz Link Zgłoś
sany666 Studenci to zaraza 01.10.08, 16:02 i powinni być tępieni na całym świecie. A w Kazachstanie rozstrzeliwani bez sądu. Odpowiedz Link Zgłoś
petroniusz007 Polacy zatrzymani na granicy rosyjsko-kazachskiej 01.10.08, 18:51 Jeśli jest się studentem/stundentką stosunków i to na skalę miedzynarodową to nie dziwota, że formalności nie w głowie. A swoją drogą to wam zazdroszczę przygód..... eh mołodcyyy... Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Jak ktoś idzie do burdelu, to niech 01.10.08, 21:32 nie woła, żeby pomagali mu leczyć syfa. Jak ktoś idzie do szulerni na pokera, to niech nie wrzeszczy o refundowanie przegranej. Odpowiedz Link Zgłoś
sadam_kal Polacy zatrzymani na granicy rosyjsko-kazachskiej 01.10.08, 21:13 Stefan nie daj sie. Pamietaj, ze wychowales sie na kozanowie!!!! W Naddniestrzu tez mozna sie niezle pobawic, nie trzeba jezdzic do Kazachstanu... Pozdrowienia dla Krzyska i calej waszej ekipy Sadam Odpowiedz Link Zgłoś