Dodaj do ulubionych

Nie wierzę w zmianę

14.12.08, 00:09
Lubiłem USA. Ale jeśli ten facet miałby rację to znaczy że kraj ten
czeka koniec. A jeśli tak to by może dobrze by nadszedł on jak
najszybciej, tak by wyklarował się nowy ład międzynarodowy. Zła
wiadomoś jest taka, że "nowym wspaniałym światem mogą zarządzac
Rosja i Chiny". Europa nie ma wizji własnej integracji, jest też
zależna od rosyjskiej ropy. Mimo wszystko kapitalizm amerykański
naprawdę staje się po trosze takim widmem z sowieckiej propagandy -
wnosi coraz mniej twórczego, opierając się jednocześnie na ślepej
konsumpcji i wyzysku biedaków z całego świata. A ilośc jego REALNYCH
beneficjentów wydaje się faktycznie kurczyc. Do diabła z takim
porządkiem. Trzeba szuka alternatywy.
Obserwuj wątek
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Rozsądny facet 14.12.08, 06:08
      Rozsądny facet.

      Najbardziej podoba mi się to:

      "Często zauważa się, że zespół Obamy do spraw ekonomii w znacznym stopniu
      przypomina zespół Clintona. Czasem jednak pomija się fakt, iż jest to ta sama
      grupa ekonomistów, którzy forsowali konsensus waszyngtoński, wymuszając surowe
      neoliberalne zasady polityki gospodarczej na krajach Europy Środkowo-Wschodniej
      i Azji, kiedy próbowały one odbudować swoje gospodarki w latach 90.
      Jedno wydaje się pewne. Doradcy ci nie będą forsować w Stanach takich samych
      "terapii szokowych"."

      Co za ironia losu: Dziś Polacy twardo budują kapitalizm, a tymczasem Amerykanie
      fundują sobie socjalizm, i to akurat w trakcie kryzysu...

      20 lat temu nie do pomyślenia!

      Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że tym razem to my jesteśmy mądrzejsi. ;-)
      • sumer55 anuszka: są dwie możliwości - albo amerykanie są 14.12.08, 20:52
        głupi a my mądrzy albo amerykanie są mądrzy a my głupi. W przypadku 1szej
        możliwości USA mają jeszcze jakieś zasoby i możliwości i jeżeli to co robią
        teraz (a robią nie najmądrzej) to sobie jakoś poradzą. My w tym przypadku nie za
        bardzo: już dzisiaj jesteśmy "podwykonawcami" bez żadnego wkładu
        intelektualnego. Kto z nami będzie chciał gadać?
        Natomiast w przypadku drugiej możliwości (amerykanie mądrzy a my głupi) no to
        nie ma o czym mówi. Klasyka: Polak przed szkodą i po szkodzie głupi. Smutne.
      • iluzja_wiarusa Re: Rozsądny facet? 16.12.08, 21:20
        My jestesmy, jak zawsze, 20 lat do tylu. Budujemy wciaz, i to w XXI
        wieku prymitywny, balcerowiczowski kapitalizm, gdy Zachod szuka
        inych rozwiazan niz kapitalistyczne...
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Nie wierzę w zmianę 14.12.08, 06:11
      > Mimo wszystko kapitalizm amerykański
      > naprawdę staje się po trosze takim widmem z sowieckiej propagandy -
      > wnosi coraz mniej twórczego, opierając się jednocześnie na ślepej
      > konsumpcji i wyzysku biedaków z całego świata. A ilośc jego REALNYCH
      > beneficjentów wydaje się faktycznie kurczyc. Do diabła z takim
      > porządkiem. Trzeba szuka alternatywy.

      Niby tak, ale było nie było to wciąż Stany zdecydowanie przodują w nauce, nowych
      technologiach i (co się wbrew pozorom łączy) w sile armii. Rządzić światem
      będzie dopiero ten, kto zdoła im podskoczyć na tych polach.
      • 2berber Re: Nie wierzę w zmianę 14.12.08, 08:01
        anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:
        > Niby tak, ale było nie było to wciąż Stany zdecydowanie przodują
        > w nauce, nowych technologiach i (co się wbrew pozorom łączy)
        > w sile armii.
        Tak było i nie wróci więcej.
        Ciężar nauki, nowych technologii przemieszcza się do Azji a raczej
        krajów basenu Pacyfiku.
        Siła armii USA - jak ją mierzyć? Od lat 70 następuje
        zanik jej skuteczności np. Wietnam, Irak, Afganistan.
        W jednym USA zwiększa swoją przewagę nad resztą świata
        to wzrost siły i skuteczności służb specjalnych - dzisiaj
        bardzo potrzebne i korzystne dla ludzi na całym świecie.
        Jutro skończy się nadmiarem władzy tych służb nad
        społeczeństwem USA :-(.

        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Nie wierzę w zmianę 14.12.08, 13:09
          > Tak było i nie wróci więcej.
          > Ciężar nauki, nowych technologii przemieszcza się do Azji a raczej
          > krajów basenu Pacyfiku.

          Prześledź, kto publikuje w Nature. Niestety, niestety - hegemonię naukową USA
          wciąż widać wyraźnie.

          in-cites.com/countries/2007allfields.html
          W liczbie cytowań na publikację Chiny są wyprzedzane nawet przez Polskę.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Nie wierzę w zmianę 14.12.08, 13:14
            Bardzo ciekawe jest zestawienie piperwszej 20. przodujących krajów w fizyce:
            www.timeshighereducation.co.uk/story.asp?storyCode=401258§ioncode=26
            Z Azji jest tam tylko Japonia i Korea Południowa, przy czym Polska wyprzedza
            Koreę i stoi tuż za Japonią.

            www.timeshighereducation.co.uk/story.asp?storyCode=402640§ioncode=26
            Natomiast top 20 przodujących instytutów w fizyce, z imponującymi liczbami
            cytowań na jedną publikację - instytuty amerykańskie, prócz jednego CERNu. Po
            Azji śladu nawet nie ma.

            Więcej linków tutaj:
            swiat-jaktodziala.blog.onet.pl/2,ID341324447,index.html
            • boguslaw_siemiatkowski syćko piknie 14.12.08, 20:07
              tylko, ze zapomnialas o jednym szczegole: liczbie ludnosci, ktora w
              USA przekracza 310 milionow mieszkancow. W przeliczeniu na jednego
              mieszkanca, Ameryka nie wypada juz tak wspaniale, dlatego o
              dominacji w nauce trudno jednak mowic.
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: syćko piknie 14.12.08, 21:34
                Co za głupstwo! Dlaczego przeliczać to na jednego mieszkańca??? Nie ma to
                żadnego sensu.

                W dodatku myśląc w ten sposób, to sam się wkopujesz, bo przy takim przeliczeniu
                to Chiny leżą i kwiczą.
            • iluzja_wiarusa Re: Nie wierzę w zmianę 16.12.08, 21:24
              A co ostatnio wymyslili ci amerykanscy naukowcy? Ich ostatnie
              wielkie odkrycie to byly kwarki, w ubieglym stuleciu. Dzis Nobla z
              science dostaja szefowie wielkich zespolow za badania przyczynkowe.
              Stad Nobel Rentgena jest wart 100 dzisiejszych...
          • acid.jazz Re: Nie wierzę w zmianę 16.12.08, 17:46
            anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:
            > Niestety, niestety - hegemonię naukową USA
            > wciąż widać wyraźnie.

            To się skończy jeśli się skończy drenaż mózgów z całego świata, naukę w USA
            robią cudzoziemcy.
            • honecker32 Re: Nie wierzę w zmianę 16.12.08, 18:00
              Kolejna legenda, no chyba ze uznać ze imigrantem jesteś dalej chociaż twoja
              rodzina juz od kilku pokoleń rodzi się w USA
          • tymon99 Re: Nie wierzę w zmianę 16.12.08, 20:17
            a dlaczego jest to 'niestety'?
            na poziomie spostrzeżeń dostępnych prostemu rolnikowi: co się zasiało, to się
            żnie. dobrze zasiali, więc dobrze żną.
          • iluzja_wiarusa Re: Nie wierzę w zmianę 16.12.08, 21:22
            A co to jest Nature? Pismo redagowane w USA... Niestety, myslisz
            wciaz w kategoriach ubieglego, XX wieku...
      • iluzja_wiarusa Re: Nie wierzę w zmianę 16.12.08, 21:21
        US Army szybko sie rozleci, bez wspierajacej ja potegi ekonomicznej
        USA...
    • lmblmb Obama nie jest "czarnoskóry"! 14.12.08, 10:15
      Panie autorze, pobudka! Obama nie jest "czarnoskóry" w sensie bycia Murzynem z
      USA. On nie reprezentuje czarnej mniejszości amerykańskiej, bo jego ojciec jest
      z pochodzenia Afrykańczykiem! To _ogromna_ różnica! Obama nie jest potomkiem
      niewolnikow, nie mówiąc już o tym, że nie jest nawet Afrykaninem w stu
      procentach, a zwykłym Mulatem.

      To oczywiście nie ujmuje jego cechom charakteru, a w mojej opinii wręcz
      przeciwnie. Lepszym prezydentem jest ktoś, kto musiał być inny za młodu (w
      Indonezji).
    • eva15 Change szybko się zmieni w no change 14.12.08, 14:42
      Wiele na to wskazuje, że autor może mieć rację i change szybko się
      zmnieni w no change. Swiadczy o tym i dobór eipy prezydenckiej i
      program "naprawy" gospodarki. Najnowszy pomysł, by wydrukować 1000
      miliardów dolarów dla uruchomienia szerokiego frontu robót
      publicznych zaczyna wyglądać jak pomysły w latach 30. w Niemczech po
      przejęciu w samym środku głębokiego kryzysu władzy przez nazistów.
      Ta sztucznie stymulowana konjunktura skończyła się po kilku latach
      wojną.
      • bezportek Rusko-pruska recepta na krach 16.12.08, 22:37
        W dzikich krajach niemieckiego i sowieckiego socjalizmu, lata 30 to
        kurczowe proby odgornego pobudzania ekonomii kijem w garsci.
        Skonczylo sie krwawym konfliktem, w ktorym i ruskie i szwaby
        stracily raz na zawsze szanse wyjscia na ludzi.
        Wspolczesna Ameryka rozni sie od przedwojennych panstewek podludzi -
        dominuje w swiecie, w nauce, w technice i kulturze. Nawet
        lewackie "ideologie" prowincjonalnych dzikusow pochodza glownie z
        obfitego, zyskownego eksportu hollywoodzkiego porno/filmo/audio
        konglomeratu rozrywki dla debili. Jednym z chwytow tego eksportu
        jest powtarzanie co dwadziescia lat bzdurnych prognoz o koncu
        swiata/Ameryki/cywilizacji. Niedorozwoje z zachwytem placa za te
        bzdety i powtarzaja jak najete. Tak malpom bywa.
    • 3m05 Zycie na kredyt 14.12.08, 19:58
      "Amerykanie skonsumują wyjście z kryzysu, który został w dużej mierze
      spowodowany właśnie nadmierną konsumpcją."

      Problem nie tyle w konsumpcji, ktora jest zdrowa i potrzebna kazdej
      gospodarce, co w amerykanskiej kulturze zycia na kredyt. Zadluzenie
      przecietnej rodziny amerykanskiej wynosilo do niedawna 23 000 dolarow!
      Zadluzone sa przedsiebiorstwa, farmerzy, instytucje uzytecznosci publicznej,
      administracje miejskie i stanowe, o rekordowym deficycie rzadu federalnego nie
      wspominajac. Najszybciej rosnacym sektorem gospodarki byl sektor finansowy
      czyli "money lenders". Lichwiarskie procenty naliczane dluznikom za
      korzystanie z kart kredytowych (czesto ponad 20%) wpedzaja przecietnych
      Amerykanow w petle permanentnego zadluzenia i coraz czestsze bankructwa. Czy
      Obamie uda sie zmienic te fatalne przyzwyczajenia, ktore staly sie juz druga
      natura Amerykanina nalezy watpic. Agresywna ingerencja w sektor finansowy i
      rzadowy nadzor nad sektorem "lichwiarskim" bylyby krokiem we wlasciwym kierunku.
      • iluzja_wiarusa Re: Zycie na kredyt 16.12.08, 21:27
        Obama nic nie zrobi, bo po pierwsze nie ma on najmniejszego pojecia
        o ekonomii, a po drugie, USA sa juz de facto bankrutem z ich ponad
        50 trylionami dlugu...
        mwhodges.home.att.net/nat-debt/debt-nat.htm
        Trylion - liczba o wartości: 1 000 000 000 000 000 000 = 1018.
        W USA i krajach byłego ZSRR: 1 000 000 000 000 = 1012.
        W układzie SI mnożnikowi 1018 odpowiada przedrostek jednostki miary
        Eksa o symbolu E, a jego odwrotności (jedna trylionowa) 10-18
        odpowiada atto o symbolu a.
        pl.wikipedia.org/wiki/Trylion
        Zobacz też: nazwy dużych liczb, przedrostek SI

        Źródło: „pl.wikipedia.org/wiki/Trylion”
        • 3m05 Re: Zycie na kredyt 16.12.08, 23:07
          Najwieksza zaleta Obamy jest jego gotowosc do sluchania madrzejszych od siebie
          (ze zrozumieniem!) oraz brak doktrynalnego gorsetu. Obama jest pragmatykiem i
          charyzmatycznym przywodca, co w ciezkich czasach jest wazne. Ameryka nie
          zbankrutuje ani nie popelni samobojstwa.
          Kryzys ma wymiar globalny, ale to od Ameryki swiat oczekuje renesansu.
          Strategiczne priorytety Obamy (edukacja, infrastruktura, sluzba zdrowia,
          innowacje ( alternatywne zrodla energi), ograniczenie amerykanskiej zaleznosci
          od bliskowschodniej ropy i wycofanie sie z ideologicznie motywowanych krucjat
          militarnych) pozwalaja miec nadzieje, ze manewr sie uda.
          • eva15 Re: Zycie na kredyt 17.12.08, 01:32
            Przy tej obstawie jaką Obama dostał w charakterze rządu, wyglądasz
            na przesadnego/dną optymistę/tkę. Na razie wygląda to na powtórkę z
            Clintona, ale obyś miał/a rację.
      • eva15 USA same wepchnęły się w błędne koło zadłużenia 17.12.08, 01:53
        3m05 napisała:

        > Czy Obamie uda sie zmienic te fatalne przyzwyczajenia, ktore staly
        >sie juz druga natura Amerykanina nalezy watpic. Agresywna
        >ingerencja w sektor finansowy i rzadowy nadzor nad
        >sektorem "lichwiarskim" bylyby krokiem we wlasciwym kierunku

        Ale jak ma mu się udać i jakie "przyzwyczajenia"? Piszesz o tym jak
        o jakiś samoistnych odchyleniach od pożądanej normy. Zastanów się,
        skąd się to bierze, bo przecież nie z nudów, odbić psychicznych czy
        z nadmiaru bogactwa. Otóż:

        zadłużanie się narodu jest niezależną od jego woli, PERMANENTNA
        cechą systemu neoliberalnego wszędzie, nie tylko w USA, tyle, że w
        USA to się zaczęło i tam jest najbardziej rozwinięte.

        System neoliberalny charakteryzuje się ostrą redystrybucją PKB z
        dołu do góry, czyli zabiera się biednym/średnio zamożnym i daje
        bogatym i zwłascza b. bogatym. Jest w tym jednak swoisty paradoks:
        - z jednej strony pozbawia się warstwy niższe i średnie ich dochodów
        na rzecz bogatych
        - z drugiej strony to właśnie od tych warstw oczekuje się stymulacji
        gospodarki przez konsumpcję, po to by generować dalsze zyski

        Bogaci tezauryzują od pewnego poziomu swój dochód, niebogaci
        przekuwają go w konsumpcję, to od dawna wiadomo w ekonomii i to
        akurat (jak jedno z nielicznych) zawsze się w niej sprawdza..

        Ale skoro klasę niższą i zwłaszcza średnią okrada się w ramach
        neoliberalizmu z jej dochodów, to może ona realizować swe zadania
        konsumenta już TYLKO na KRTEDYT. Innego wyjścia w tym systemie nie
        ma.
        • eva15 Re: USA same wepchnęły się w błędne koło zadłużen 17.12.08, 02:04
          Innymi słowy - jeśliby Obama miał przerwać błędne koło zadłużenia,
          musiałby przerwać błędne koło pauperyzacji Amerykanów. Musiałby
          zwrócić im godność, dać powszechne ubezpieczenia, szkolnictwo i
          godziwą płacę. Prędzej go raczej chyba zastrzelą z dwojga złego.

          USA stają się na naszych oczach najwyraóniej niereformowalne, tak
          jak niegdyś komunizm. Aż do potężnej impolozji, oby bezkrwawej, jak
          w przypadku ZSRR...
        • mikado111 Re: USA same wepchnęły się w błędne koło zadłużen 19.12.08, 16:02
          eva15 napisała:
          > - z jednej strony pozbawia się warstwy niższe i średnie ich
          dochodów
          > na rzecz bogatych
          > - z drugiej strony to właśnie od tych warstw oczekuje się
          stymulacji
          > gospodarki przez konsumpcję, po to by generować dalsze zyski

          Sąd właśnie wzięły się kredyty subprime, które doprowadziły do
          wielkiego "bum!" (nie mylić z boomem). Jeśli nowa administracja
          będzie dalej pompować pieniądze w ten system, to wkrótce nastąpi
          jeszcze większe "bum!" (nie mylić z boomem), tym razem już ostatnie.
    • zarone Nie wierzę w zmianę 14.12.08, 21:50
      Póki w ZSRR, Europie wsch., Chinach panował socjalizm USA i Europa
      zach. nie miały w zasadzie w świecie zbyt dużej konkurencji. Rozwój
      Chin, Indii i innych krajów spowodował, że USA nie są już tak
      atrakcyjne dla inwestorów. Spadek znaczenia USA będzie postępował.
      Do tego dochodzą konflikty etniczne i degeneracja społeczeństwa
      amerykańskiego na skutek postępującej narkomanii, otyłości i
      brutalizacji życia. Nie sądzę by Amerykanie w przyszłosci skoczyli
      sobie do gardeł, raczej będą żyć w izolujących się enklawach,
      niezdolnych do wspólnego działania.
    • otis_tarda Chłechłechłe 16.12.08, 16:53
      Lemmings zrobiły swoje, lemmings mogą odejść.
    • sselrats Nie wierzę w zmianę 16.12.08, 17:34
      Widac, ze autor nigdy nie rozumial tego, co dzieje sie w
      USA. "American dream" byl zawsze zjawiskiem klasowym. Chodzi o
      ubranie klasy nizszej w kredyty hipoteczne, i karty kredytowe
      poprzez wylansowanie celow materialnych, na ktore klase wyzsza stac
      za gotowke. Czlonkowie klasy nizszej, w sztywnym gorsecie kredytow
      sa idealna sila robocza, nie mogaca sobie pozwolic na odpuszczenie
      pracy. Klasa nizsza jest tez latwa do manipulowania masa polityczna
      poniewaz zatrudnienie dla splacania dobr materialnych jest
      najwyzszym priorytetem. Dodatkowo, czlonkowie tej klasy,
      odseparowani w zadluzonych domkach jednorodzinnych nie sa prawdziwa
      sila polityczna gdyz nie ma miedzy nimi silnych wiezi spolecznych
      czy ideologicznych. Dla umocnienia biernosci politycznej, Amerykanom
      wdrozono modele sportow zespolowych, ktore uprawiaja jako dzieci a
      potem sledza w TV jako dorosli. Sporty a nie polityka sa tematem
      pogawedek w pracy. Jak wszedzie, oswiata jest jednym z kluczy do
      drogi wzwyz pomiedzy klasami. Wiec dlatego szkoly wyzsze sa platne i
      jesli juz komus przyjdzie do glowy studiowanie, to na zakonczenie
      dyplomowi towarzyszy pokazne zadluzenie, ktorego splata jest
      pierwszym celem na drodze kariery zawodowej. Tak bylo od 50 lat i
      nic tu sie nie zmienilo.

      Powyzszy system stwarza mozliwosci wzrostu ekonomicznego jednostki,
      ktory jest szybszy niz w Europie Zachodniej. Tu silnie pokutuje
      uklad terminator - czeladnik - mistrz i trzeba swoje odbebnic aby
      ruszyc sie do gory. Rowniez inne bariery jak np. wiek czy plec
      kandydata do pracy sa silniejsze w Europie niz USA. W sytuacji gdy w
      ogloszeniach z praca w Europie widzie sie oczekiwane przedzialy
      wiekowe kandydatow (szczegolnie wiek maksymalny), w USA pytanie
      osoby starajacej sie o prace o wiek czy plec jest nielegalne - licza
      sie wyksztalcenie, doswiadczenie i umiejetnosci.

      Tak wiec, "American dream" istnieje i bedzie istnial. Wystarczy
      popatrzec na liczbe internetowych ogloszen z praca w USA i
      gdziekolwiek poza. Roznica rzedow wielkosci. I jak zawsze, "American
      dream", byl i bedzie zjawiskiem klasowym.
      • iluzja_wiarusa Re: Nie wierzę w zmianę 16.12.08, 21:32
        Masz racje i jej nie masz. W USA rzadzi tak na prawde elita starych
        pieniedzy czyli fortuny powstale jeszcze w XIX wieku, a reszta to
        tylko polityczny marketing, lacznie z czarnym prezydentem-
        figurantem... I w UE dyskryminacja rasowa, plciowa czy wiekowa jest
        rownie nielegalnea jak w USA, i rownie podobnie jest ona zakazana
        tylko na papierze...
        • malkontent6 Re: Nie wierzę w zmianę 16.12.08, 21:56
          iluzja_wiarusa napisała:

          > W USA rzadzi tak na prawde elita starych
          > pieniedzy czyli fortuny powstale jeszcze w XIX wieku,

          Bill Gates, Larry Ellison, założyciele Yahoo, Googla, Cisco itp.,
          założyli swoje korporacje (obecnie najważniejsze w gospodarce)pod
          koniec XX wieku.

          Przychodzi do głowy pytanie - dlaczego Dolina Krzemowa powstała
          właśnie w USA? Może dlatego, że w tym kraju liczą się nie
          tylko "stare pieniądze" ale głownie innowacyjność.
        • sselrats Re: Nie wierzę w zmianę 16.12.08, 22:18
          "w UE dyskryminacja [...] wiekowa jest rownie nielegalna -
          uwierzylbym gdyby nie to, ze niedawno widzialem na potralu duzej
          niemieckiej firmy ogloszenie z praca, gdzie wymieniony byl
          oczekiwany wiek kandydata. W USA nie do pomyslenia, przynajmniej
          trzeba zachowac pozory.
      • malkontent6 Re: Nie wierzę w zmianę 16.12.08, 21:58
        Widać, że znasz ten kraj tylko z gazet.
        • sselrats Re: Nie wierzę w zmianę 16.12.08, 22:53
          Hehe jasnowidz Gazety Wyborczej. Kon by sie usmial.
          • malkontent6 Re: Nie wierzę w zmianę 17.12.08, 15:05
            Czy to jest komentarz do mojej wypowiedzi? Jeśli tak to muszę tylko
            dodać, że ja ni jestem jasnowidzem. Ja mieszkam w USA. Od wielu
            lat.
    • stary.wilk Nie wierzę w zmianę 16.12.08, 19:19
      Wszyscy gadaja tylko o kryzysie ekonomicznym , ale nikt nie mowi o strasznym
      kryzysie(upadku) moralnym elit kierujacych krajem.Zreszta w krajach EU wcale nie
      jest lepiej. Reformy robione przez bandziorow w bialych kolnierzykach nikomu
      niczego dobrego nie przyniosa.Ryba psuje sie od glowy.
      • sselrats Re: Nie wierzę w zmianę 16.12.08, 19:57
        W USA nie ma kryzysu moralnego elit kierujacych krajem, bo ich
        moralnosc nie byla lepsza niz jest teraz. Jest natomiast, spowodowny
        ekonomicznym uzaleznieniem i polityczna obojetnoscia, kryzys moralny
        nizszych a szerokich warstw spolecznych. W przeszlosci kolosalne
        przegiecia rzadu USA, z jakimi mamy do czynienia od kilku lat,
        bylyby zwiazane z wyjsciem ludzi na ulice czy innym pospolitym
        ruszeniem.
      • sselrats Re: Nie wierzę w zmianę 16.12.08, 20:43
        W USA nie ma upadku moralnego elit rzadzacych bo historycznie ich
        morale nie bylo lepsze. Jest natomiast kryzys moralny ekonomicznie
        uzaleznionego szerokiego dolu spoleczenstwa. W przeszlosci kolosalne
        przewalanki rzadu USA jakie widzi sie od kilku lat wiazaly sie z
        ryzykiem, ze ludzie wyjda na ulice, moze z bronia. Teraz wszystko
        potulne jak baranki. Oklamani w 2001 i 2003, okradzeni w 2008, tylko
        patrzec jak im w 2010 zabiora bron. A wszystko jedynie pod naciskiem
        ekonomicznym.
    • miragnot Prezydent USA ma inicjatywę ustawodawczą? 16.12.08, 20:31
      Dobrze wiedzieć. Od kiedy?

      Prezydent USA na początku roku występuję z mową o stanie Unii, w której może
      zawrzeć zdanie na temat ustaw jakie powinien przegłosować Kongres - ale w żadnym
      wypadku to nie jest inicjatywa ustawodawcza.

      Gratuluje ekspertów.
    • iluzja_wiarusa Re: Nie wierzę w zmianę 16.12.08, 21:18
      Wyglada na to, ze masz racje...
    • popijajac_piwo toś się Waść obudził z ręką w nocniku... 17.12.08, 00:07
      podobnie jak cała naiwna masa, która łyknęła hasło "zmiana".
    • sany666 The system has failed 17.12.08, 01:37
      Rzecz nie w osobie, a w systemie. W obecnym stanie rzeczy amerykańska
      oligarchia, demokracją wśród ciemnych ludów zwana, nie jest i nie będzie
      gotowa na żadną "zmianę", ponieważ żadna zmiana nie służy jej interesom klasowym.
      Tylko rewolucja może przynieść prawdziwą zmianę.
    • greenpiss Biedny, rozczarowany komuszek... 17.12.08, 03:16
      Musiał łzy lać nad klawiaturą, pisząc ten tekst.
      • m_16 Re: Biedny, rozczarowany komuszek... 25.07.09, 21:43
        greenpiss napisał:

        > Musiał łzy lać nad klawiaturą, pisząc ten tekst.

        biedny bezmózgi kretyn (ty rzecz jasna) - od kiedy to "komuszki"
        popierają ,chocby częsciowo liberalizm gospodarczy a la USA? Dla bez
        mózgów wszystko co nie jest faszyzmem zalatuje komunizmem...
    • alexandra220 Nie wierzę w zmianę 17.12.08, 03:42
      ten tez tam z niskim prawdopodobienstwem ale tworzymy nowy
      standard.. od kryzysu finasowego ktory w dodatku walnal w nasza
      walute a nie ich wlasną i teraz nastepnego oszusta do języka
      potocznego chcemy wprowadzic amerikan dżołks

      amerykański jak mongoł..
      albo amerykanski debil
      debilny jak amerykanin
      amerykańska tępa sraka
      amerykańska miernota
      amerykańskie zero
      głupi jak amerykański finansista
      tepy i skorumpowany jak amerykańska mafia na wall street
    • paul8550 Nie wierzę w zmianę 17.12.08, 04:48
      artykul godny trybuny ludu i radzieckiej prawdy, kompletny brak zrozumienia
      zagadnien ekonomicznych, spolecznych i balwochwalcza wiara w opiekunczy rzad
    • bmc3i Gośc nie wie o czym pisze 25.07.09, 21:51
      Drobny tylko przyklad:

      "Ameryka mogłaby przestać korzystać z bliskowschodniej ropy. I poczekać, aż
      głód wypędzi Osamę z gór."



      Tak sie akurat sklada, ze USA sa jednym z najmniejszych importerow ropy z
      Zatoki Perskiej. Import z tamtad dzieli sie tak: Chiny - 50%, Unia Europejska
      - 30%, USA- 10%, Reszta świata - 10%.

      Jesli wiec pan JakiS Tam chce radzic Ameryce, to niecfh opiera sie na faktach.

      Zgadzam sie ze roforma ubezpieczen zdrowotnych oraz reforma oswiaty do stopnia
      średniego, to dwie najpilniejsze potrzeby w polityce wewnmeytrznej USA,
      dzisiaj - obok zwalczenia kryzysu oczywiscie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka