Dodaj do ulubionych

Francuski listonosz chce rewolucji w granicach ...

16.12.08, 08:55
"Francuzi darzą go sympatią, bo są coraz bardziej zawiedzeni kapitalizmem,
którego owocem jest obecny kryzys finansowy"

Nie tylko obecny kryzys. Na wiele lat przed kryzysem, jeszcze w latach
90-tych, można było już przeczytac, jak wredną mordę pokazuje kapitalizm,
który nie ma nad sobą straszaka komunizmu. I trwa to dalej - coraz głębsze
obcinanie poprzednich zdobyczy ludzi żyjących z pracy własnej. Coraz częściej
dochodzi do tego, że człowiek z dobrym zawodem, mający pracę na pełny etat nie
jest w stanie utrzymac ze swojej pracy siebie i jednego dziecka.
A przecież produkt narodowy w żadnym kraju Zachodu się nie zmniejszył, wprost
przeciwnie - rośnie ciągle. Gdzie się więc podziewa?

A co do samego Oliviera Besancenota, nie życzę mu źle, ale obawiam się, że
podzieli los polskiego hydraulika. Był tam gwiazdą jednego sezonu.
Obserwuj wątek
    • szulgan Re: Francuski listonosz chce rewolucji w granicac 16.12.08, 10:29
      Wpływ na politykę francuską ma masoneria wielkiego wschodu Francji. Obrała ona
      kierunek kapitalistyczny, jakiekolwiek więc chwilowe promocje ludzi lewicy mają
      jedynie na celu ich dalsze kompromitacje i ośmieszenie. Widać to na przykładzie
      Segolene Royal czy choćby całej Partii Socjalistycznej. Sarkozy jest natomiast
      jedynie marionetką w rękach tej olbrzymiej i jakże wpływowej Masonerii.
    • antyreakcjonista Re: Francuski listonosz chce rewolucji w granicac 16.12.08, 12:21
      A przecież produkt narodowy w żadnym kraju Zachodu się nie zmniejszył, wprost
      przeciwnie - rośnie ciągle. Gdzie się więc podziewa"
      Jak to w kapitaliznie ktory funkcjonuje cyklicznie, od koncentacji kapitalu w rekach nielicznych(kryzysy) do jego rozproszenia(wojny) dynamicznego wzrostu do...nastepnej koncentracji i zastoju, teraz jestesmy w przededniu wojny.
    • odrzut.z.eksportu Azja, kolego. Azja. 16.12.08, 12:42
      Z jednej strony masz rację - socjaldemokracja to nie socjalizm+demokracja, ale kapitalizm+strach przed rewolucją.

      Ale powinieneś tez pamiętać argumenty, które podnosili przed chwilą zwolennicy pomocy Wuja Sama dla amerykańskiego przemysłu samochodowego. Mówili: "Nie możemy być krajem, który żyje wyłącznie z usług oraz fabryk zbrojeniowych". Istotnie, nie jest to wesoła perspektywa.
      Ale czy na pewno odpowiada za nią brak komunistycznego straszaka?

      Zapomniałeś chyba o proletariackim internacjonalizmie.
      Naprawdę nie zauważyłeś Azji? Jeszcze w latach 90 "bohaterscy powstali Malaje" et consortes. I wreszcie usiedli przy stole i sięgają teraz po swój kawałek tortu.
      Ci z dobrymi zawodami robią to samo, co rozkapryszeni Francuzi, ale za ułamek francuskich dochodów. Spróbuj powiedzieć Chińczykowi, że w tygodniu powinno się pracować tylko 35 godzin, a jeszcze lepiej 32. Raczej cię nie zrozumie, delikatnie rzecz ujmując.

      A PKB nie jest miernikiem dochodów jednostek.
      • zigzaur A czy "rewolucja" poprawiła życie robotników? 16.12.08, 22:46
        Raczej nie.
        Zapędziła ich do fabryk zbrojeniowych do tyrania po 16 godzin na dobę za miskę
        barszczu i pod groźbą rozstrzelania za sabotaż.
        Zapędziła ich na pochody pierwszomajowe i inne komunistyczne obrzędy.
        Zapędziła ich pod lufy niemieckich bunkrów lub pod gąsienice niemieckich czołgów.
        I jakoś niemieccy i rosyjscy robotnicy nie zbratali się. Ani nad Bugiem w 1939
        (bratali się generałowie) ani nad Wołgą, ani nad Szprewą. Napieprzali się nieźle
        ze sobą. Taki to był ten proletariacki internacjonalizm.
    • zigzaur Kto jeszcze pamięta osobnika nazwiskiem 16.12.08, 22:43
      Piotr Ikonowicz?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka