alakyr Czy wstrząsająca? 25.01.09, 17:46 Bardzo ciekawe spojrzenie na Rosję. Wydaje się jednak że punktem odniesienia dla Afanasjewa są kultury zachodnio-europejskie. Pytanie, na ile taki punkt odniesienia nadaje się do oceny społeczeństwa rosyjskiego. Dążenia imperialne? Zgoda, należy to obserwować ale czy Polacy są od tego wolni? A co z misją chrystianizacji Europy i wschodu. Misja stworzenia pod przewodnictwem Polski kurtyny złożonej z państw poradzieckich oddzielającej dziki wschód od Europy jest niczym innym jak imperializmem z punktu widzenia Rosji. Chciałbym poznać stanowisko opozycjonistów Afanasjewa. On sam to za mało by wyrobić sobie zdanie n/t Rosjii. Odpowiedz Link Zgłoś
pendrek_wyrzutek Chciałbym poznać stanowisko opozycjonistów Afanasj 25.01.09, 20:58 alakyr napisał: > chrystianizacji Europy i wschodu. Misja stworzenia pod > przewodnictwem Polski kurtyny złożonej z państw poradzieckich > oddzielającej dziki wschód od Europy jest niczym innym jak > imperializmem z punktu widzenia Rosji. > Chciałbym poznać stanowisko opozycjonistów Afanasjewa. > On sam to za mało by wyrobić sobie zdanie n/t Rosjii. Afanasjew o tyle nie spotka się z opozycją bo jest zbyt mało ważny i zmarginalizowany. Najwyżej spostrzegą go jako jednego z zapadnickich ekstremistycznych oszołomów. Formacja pro-zachodnich reformistów tak doszczętnie się skompromitowała w czasach smuty jelcynowskiej, że musi minąć co najmniej jedno pokolonie zanim jej przedstawiciele będą w stanie zaistnieć w glównym nurcie. Czasy Jelcyna były gorsze niz Wielki Kryzys lat 1930s w Stanach i Niemczech. Żaden normalny Rosjanin nie będzie chciał powrotu do nich. Są jednak teksty, które zajmują się zapadnicka ekstremą całościowo jako formacją. Przykładem jest dzieło Szafarewicza "Rusofobia", wspomniane w poniższym tekscie: www.propolonia.pl/blog-read.php?bid=25&pid=1078 Szafarewicz rozwija pojęcie "małego narodu" wprowadzone wcześniej przez Georga Orwella w tekstach o intelektualistach poszukujących alternatywnej ojczyzny, nienawidzących społeczeństwa w którym żyja i snującymi utopijne fantazje lub chcącymi siłą czy manipulacją urobić swój kraj na wzór wyidealizowanego innego kraju. Takim byli na zachodzie tak zwani "fellow travellers", którzy gardzili swoimu krajami w imię drugiej przybranej sowieckiej ojczyzny. en.wikipedia.org/wiki/Fellow_traveler Odpowiedz Link Zgłoś
easy.teraz Jaka Rosja? 25.01.09, 19:32 Chroniczna niedemokratyczność Rosji jest wynikiem nieusuwalnych sprzeczności w dążeniach społecznych i narodowych, a nie skutkiem genetycznego imperializmu jej przywódców, jak wielu tutaj sądzi. Patriotyzm to także obowiązek obrony państwa przed jego rozpadem. Demokracja to w przypadku Rosji rozluźnienie więzów terytorialnych. To jest prawo natury, które obejmuje wszelkie państwa ale w Rosji manifestuje się szczególnie mocno ze zrozumiałych względów. Odpowiedz Link Zgłoś
slowianska_dusza Re: Jaka Rosja? 25.01.09, 21:06 Rosja jest ogromna, ale na wielkich połaciach słabo zaludniona. Ludziom z tych terenów nie w głowie organizowanie się i walka o zmianę ustriju, bo walczą o przetrwanie z okrutną przyrodą. O zorganizowanie się dużo łatwiej na terenach zurbanizowanych. Stany Zjednoczone, zróżnicowany, wieloetniczny kraj stanowi jedność i jest demokratyczny. Należy podziwiać największą demokrację świata -Indie. Hindusów jest osiem razy więcej niż Rosja, na dużo mniejszym obszarze, a wiadomo, że im mniej człowiek ma dla siebie miejsca, tym bardziej jest zestresowany. Odpowiedz Link Zgłoś
naf-naf Re: Jaka Rosja? 25.01.09, 22:54 No, wlasnie porownanie "Demokratycznych Indii" z regularnymi rzeziami i systemem kastowym do "dyktatorskiej Rosji" wylania cala obludnosc i wzglednosc zachodnich icen, cynyczny inctrumentalizm "standartow i wartosci".Jakos nigdy nie spotykalem narzekan na manipulacyjne wybory, a przeciez innych w Indiach wobec ogolnego poziomu wysztalcenia poprostu byc nie moze! Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Jaka Rosja? 25.01.09, 23:04 Tak, top prawda. Nazywanie Indii demokracją urąga zasadom zdrowego rozsądku, ale przecież rozdawanie znaczków z napisem "demokracja" to nie kwestia zdrowego rozsądku lecz niezdrowej zachodniej obłudy. Odpowiedz Link Zgłoś
slowianska_dusza A jednak! 25.01.09, 23:12 W Indiach wybory są prawdziwe, a nie fikcyjne, tzn. przed wyborami nie wiadomo kto w nich wygra. W Rosji i w innych krajach WNP wygrywa aktuala władza. Ponadto w Indiach są wolne media. Konflikty jakich nie brakuje w tym społeczeństwie są na tle etnicznym lub religijnym, nie politycznym. Jest to biedny, zacofany cywilizacyjnie pod wieloma względami, ale wolny kraj. Dzięki temu że jest wolny, rozwija się bardzo szybko mimo że nie ma surowców. Wydaje mi się, że lepiej zniesie kryzys niż Chiny czy Rosja. Drugim takim ciekawym, bardzo dużym krajem na dorobku jest Brazylia. To jest kolejna rodząca się potęga demokratyczna. Odpowiedz Link Zgłoś
naf-naf Re: A jednak! 25.01.09, 23:23 Narazie nikt nie ma iekszego interesu w rozkladzie Indii id zwewnatrz. A jak bedzie mial- Indzie predko okaza sie "wezieniem ludow". " Uczciwe wybory" w tribalistycznym kraju-to zart. Jak w kazdym kraju tego typu "demokracja" jest kamuflazem ukladow elitarnych ugrupowan. Taka sama byla za Mogolow.Z Maharadzami i systemem kastowym.Przyklasd Indii dowodzi brak uniwersalnych standartow i zasadnicza oblude zachodniej politologii. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 A jednak nie wiesz o czym mówisz! 25.01.09, 23:31 Jakie prawdziwe wybory, jeśli 80% ludności jest analfabetami i nie ma dostępu i nic rozumie ze świata polityki i gospodarki - na taki % wykluczonych Rosja jeszcze długo musi poczekać. Jaka demokracja jeśli nagminne jest podpalanie kobiet po ślubie w celu uzyskania wiana od rodziców następnej narzeczonej/żony. Niechby się zdarzył w Roskji choć jden etaki przypadek, dopiero byłby wrzask. Jaka demokracja jeśli życie milionów ludzi z kast niższych (nietykalni) jest mniej warte niż krów? Do tego dochodzą rzezie na tle religinym i etnicznym o jakich Rosja nigdy nie słyszała. Przywódców w Indiach rozstrzeliwuje się, zastrzeliwuje, wiesza lub (o łaska!) skazuje na banicję. Ha, ha, ha, porównaj sobie na tym tle jak obszedł się Putin z prawdziwym łobuzem Jelcynem, który roztrwonił państwo. Bzdurą jest plecienie, że Indie szybko się rozwijają. Jak narazie są to małe wysepki zagospodarowane przez Zachód ze wzgl. na niskie koszty pracy i jej mordercze warunki. Od czego ten kraj jest wolny? Chyba tylko od dobrobytu, humanizmu i demokracji. Odpowiedz Link Zgłoś
slowianska_dusza Re: A jednak nie wiesz o czym mówisz! 26.01.09, 00:06 Z tym analfabetyzmem jest źle, ale nie aż tak. Według FactBook CIA Literacy total population: 61% male: 73.4% female: 47.8% (2001 census). Wynika z tego, że kobiety mają w Indiach gorzej. Ale nie aż tak dużo jest podpalanych przez teściowe, bo średnia długość życia jest następująca: total population: 69.25 years male: 66.87 years female: 71.9 years (2008 est.) Tam się rzeczywiście zdarzają przypadki zabójstw o jakich pisałaś nie tylko kobiet (w GW był reportaż o zabiciu chłopaka nieakceptowanego przez rodziców żony, mimo że był świetnie zarabiającym programistą), ale jest to od razu nagłaśniane przez wolną prasę. Dla porównania, w Rosji piśmienność prawie 100%, ale średnia długość życia: total population: 65.94 years male: 59.19 years female: 73.1 years (2008 est.). > Od czego ten kraj jest wolny? Chyba tylko od dobrobytu, humanizmu i demokracji. Z danych któe przedstawiłem wynika, że w tym biednym kraju średnia długość życia jest większa niż w pełnej humanizmu i dobrobytu Rosji o 3,5 roku! Pewnie nie wiesz, ale "zacofane" w porównaniu z Rosją Indie są wielkim eksporterem nie surowców, ale oprogramowania. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: A jednak nie wiesz o czym mówisz! 26.01.09, 00:24 slowianska_dusza napisał: >Z danych któe przedstawiłem wynika, że w tym biednym kraju średnia > długość życia jest większa niż w pełnej humanizmu i dobrobytu Rosji > o 3,5 roku! Wygląda na to, że dla ciebie tylko mężczyźni są ludźmi, a kobiety służą jedynie do podnoszenia średniej. Ale, tak na marginesie - Rosjanki żyją o 1,2 roku dłużej niż Hinduski. Ludzie, którzy są analfabetami NIE są w stanie ocenić i świadomie wybierać programów swoich przedstawicieli, zresztą pewnie nie wiedzą, co to wybory i w nich nie uczestniczą. Przypadki zabójstw kobiet nie "zdarzają się" lecz są nagminne. Zdarzają to się przypadki zabójstw młodych mężów, jak tego programisty. Ty najwyraźniej nie wiesz, ale Rosjanie też są eksporterem oprogramowania. Ba, niemiecki CEBIT -największe na świecie targi IT był niedawno w całości poświęcony Rosji (jakoś nie Indiom) - jako ukłon dla jej prężności w tym zakresie. Nie wiesz też , że w takich Niemczech są w międzyczasie rosyjskie firmy IT zatrudniające Niemców, a rosyjskie programy translatorskie są w ścisłej światowej czołówce. Odpowiedz Link Zgłoś
slowianska_dusza Re: A jednak nie wiesz o czym mówisz! 26.01.09, 00:49 eva15 napisała: > slowianska_dusza napisał: > > >Z danych któe przedstawiłem wynika, że w tym biednym kraju średnia > > długość życia jest większa niż w pełnej humanizmu i dobrobytu Rosji > > o 3,5 roku! > > Wygląda na to, że dla ciebie tylko mężczyźni są ludźmi, a kobiety służą jedynie > do podnoszenia średniej. Zarzut wobec mnie jest tak głupi i wyssany z palca, że nie będę z nim dyskutował. Pisałem o średniej długości życia dla całej populacji tzn. dla kobiet i mężczyzn łącznie. Powtórzę, bo jak widać niektórzy mają kłopoty ze zrozumieniem słowa pisanego w obcym języku. Indie total population: 69.25 years Rosja total population: 65.94 years Poziom analfabetyzmu w całej populacji w Indiach wynosi nie 80%, lecz 40%. Twoja wiedza o Indiach jest sprzed kilkudziesięciu lat. > Ludzie, którzy są analfabetami NIE są w stanie ocenić i świadomie > wybierać programów swoich przedstawicieli, zresztą pewnie nie > wiedzą, co to wybory i w nich nie uczestniczą. I tak, i nie. Człowiek niepiśmienny nie musi być kompletnie głupi czy ciemny. Zapomniałaś, że kampanie wyborcze prowadzi się przede wszystkim w telewizji, także w radiu, a to wszyscy mają w domu. Tam programy są omawiane. Mało kto zadaje sobie trud, ma tyle czasu, żeby czytać programy partii. Mówiąc szczerze, ja wiele czytam, ale na program partii zawsze mi było szkoda czasu. Na przykład ostatnio głosowałem tak, żeby odsunąć od władzy PiS, program nie miał dla mnie znaczenia, bo to są obiecanki, podobne wszędzie. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: A jednak nie wiesz o czym mówisz! 26.01.09, 01:36 Powtórzę, bo nie pojąłeś: manipulowałeś posługując się średnią, która zaciemniła FAKT, że Hinduski żyją krócej niż Rosjanki, które nie służą za zapałki. Nawet jeśli średnia analfabetyzmu spadła do 40% to wynika z tego, że 40% ludności jest analfabetami pierwotnymi. To wg ciebie nie wadzi demokracji? A do tego dochodzi jeszcze szeroko, nawet w USA i po części trochę i w EU, rozpowszechniony analfabetyzm wtórny, więc tym bardziej jest on i w Indiach... Oba do kupy to pewnie ca owe 80%. Co do czytania programów: OK, to prawda, że i piśmienni programów nie czytają. Ale czytanie jako takie poszerza horyzont, daje lepsze możliwości oceny słów, możliwość zajrzenia do źródeł informacjo, UNIEZALEZNIA od tv, której poziom jest często niższy niż słowa pisanego. A przede wszystkim - analfabetyzm odbiera możliwość spokojnej refleksji - powrotu do wypowiedzianych zdań, ich ponownej analizy, zastanowienia się. Odpowiedz Link Zgłoś
slowianska_dusza Re: A jednak nie wiesz o czym mówisz! 26.01.09, 02:09 Średnia jest dla obydwu płci, ja jej nie preparowałem, tylko skopiowałem. Szkoda że nie analizujesz dlaczego mężczyźni w Rosji żyją krócej niż w dużo biedniejszych Indiach. Nie wiem, czy Rosjanki dlatego żyją dłużej że w Indiach morduje się masowo synowe. Mam nadzieję że nie, tylko dlatego, że Rosja jest bogatsza i na wyższym poziomie cywilizacyjnym. Twoje wyliczenia średniej analfabetyzmu są absurdalne. Wynika z nich, że więcej procentowo wtórnych analfabetów jest w Rosji niż w Indiach, bo aż 50% populacji, gdy w Indiach tylko 30%. > analfabetyzm odbiera możliwość spokojnej > refleksji - powrotu do wypowiedzianych zdań, ich ponownej analizy, > zastanowienia się. Ty chyba nie wiesz na jakim świecie żyjesz?! Gazety i książki czyta drobny ułamek dorosłej populacji. Większości wystarcza TV i przekaz obrazkowy, a o wygranych kampaniach decydują spoty reklamowe i debaty. Tak było w Polsce w 2005 roku (spot PiS-u z pustą lodówką), w 2007 roku (debata Kaczyński-Tusk), tak też było w 2009 roku w USA. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Jaki jest los Hindusek w tej wzrocowej demokracji 27.01.09, 15:40 Akurat jak na zawołanie ukazał się w Rzepie artykuł o wielomilionowych mordach na Hinduskach w Indiach. www.rp.pl/artykul/252982_Zniknely_miliony_Hindusek_.html Ciekawe jak reagowałby świat na takie obyczaje w Rosji? W Indiach jakoś to nikomu nie wadzi. Wiadmomo - demokracja. Odpowiedz Link Zgłoś
slowianska_dusza Re: Jaki jest los Hindusek w tej wzrocowej demokr 29.01.09, 23:17 Dziękuję za linka. Jest to okropna rzecz. Taka jak setki tysięcy bezdomnych dzieci w Rosji, tzw. bezprizornych. W krajach najbogatszych i demokratycznych ani jedno ani drugie jest nie do pomyślenia. Jest jednak dziwne, że biedniejsi i gorzej wykształceni Hindusi mogą korzystać w pełni z praw politycznych w swoim kraju, a Rosjanie nie. Wydaje mi się, że w systemie demokratycznym, m.in. dzięki wolnej prasie i konkurencji politycznej, łatwiej jest rozwiązać tak nabrzmiałe problemy społeczne jak wspomniane wyżej. Korupcja się szerzy tam gdzie media są kontrolowane przez władze lub zastraszone. Wolne społeczeństwo w Indiach próbuje coś zrobić z tymi nieszczęsnymi dziewczynkami, ale przyjmowanie współczesnych standardów zachodnich trwa tam, w moim przekonaniu, stanowczo za długo. Odpowiedz Link Zgłoś
slowianska_dusza Jak ginęli przywódcy w Indiach 26.01.09, 00:27 eva15 napisała: > Przywódców w Indiach rozstrzeliwuje się, zastrzeliwuje, wiesza lub (o łaska!) > skazuje na banicję. Ha, ha, ha, porównaj sobie na tym tle jak obszedł się Putin > z prawdziwym łobuzem Jelcynem, który roztrwonił państwo. W Indiach, niestety, niektórzy przywódcy ginęli z rąk zamachowców. Ja wiem o dwóch premierach: Indirze Gandhi i jej synu Rajivie. To że desygnoway przez Jelcyna Putin nie zrobił krzywdy Jelcynowi jest według ciebie wielkim wydarzeniem w Rosji, ale nie jest to wielkie osiągnięcie na tle Indii. Tam zmiana władzy po wyborach odbywa się bez problemów. W Indiach zamordowano dwa razy URZĘDUJĄCYCH premierów, ale zrobili to terroryści, a nie ich następcy, czy protegowani. Coś ci się pomyliło. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Jak ginęli przywódcy w Indiach 26.01.09, 00:48 Znaczy, że nie słyszałeś o Mahatmie Gandhim - wielkim (nieformalnym) przywódcy Hindusów. Terroryści to słowo GUMA. Ilu przywódców rosyjskich zamordowali w tym samym okresie rosyjscy "terroryści"? Odpowiedz Link Zgłoś
slowianska_dusza Re: Jak ginęli przywódcy w Indiach 26.01.09, 01:07 eva15 napisała: > Znaczy, że nie słyszałeś o Mahatmie Gandhim - wielkim (nieformalnym) przywódcy > Hindusów. Ale to było w 1948 roku! W tym czasie Stalin jeszcze był żwawy i np. rozprawiał się z Żydami: pl.wikipedia.org/wiki/Stalin#Okres_powojenny Ponadto w najlepsze rozwijał się terror w krajach satelickich. > Ilu przywódców rosyjskich zamordowali w tym samym okresie rosyjscy "terroryści" > ? A jak się Chruszczow rozprawił 5 lat później z Berią i innymi swoimi przeciwnikami? A co się działo 8 lat później w Budapeszcie. Wiesz chyba jak i gdzie zginął premier Nagy? Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Jak ginęli przywódcy w Indiach 26.01.09, 01:20 O czym ty pleciesz? Co ma stalinowska polityka wobec Zydów wspólnego z wymordowaniem przywódców najwyższego szczebla w ZSRR/Rosji? Co ma do tego interwencja w Budapeszcie? Czy dyskutuejmy np. o ofiarach politycznych wynikłych z wojen zewnętrznych Indii - chośby z Pakistanem o Kaszmir? Zdaje się, że jesteś dyskutantem z gatunku: mydło, powidło, wszystko do jednego wora, bez ładu i składu. Bałagan intelektualny jest równie szkodliwy jak każdy inny... Odpowiedz Link Zgłoś
slowianska_dusza Re: Jak ginęli przywódcy w Indiach 26.01.09, 01:33 Szkoda że nie przeczytałaś tego o latach po 1948 (czyli roku śmierci Gandhiego): "Stalin próbował zastraszyć także najbliższych pracowników aresztowaniami żon i synów, rozstrzeliwaniami braci, podejrzeniami o szpiegostwo." Przykro mi, ale za to co się działo w Europie Środkowej i Wschodniej, za wszystkie mordy dokonane w tym czasie przez władze na społeczeństwie i na ludziach włądzy, odpowiada ZSRR. Nasze kraje nie były suwerenne, Moskwa o wszystkim decydowała. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Jak ginęli przywódcy w Indiach 26.01.09, 01:39 Ty naprawdę nie rozumiesz, o czym jest dyskusja i próbujesz wepchnąć do wora wszystko, co ci tylko do antyrosyjskiej głowy przyjdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
slowianska_dusza Re: Jak ginęli przywódcy w Indiach 26.01.09, 01:52 W ZSRR i krajach satelickich były przez włądze popełniane zbrodnie na ludziach władzy i na społeczeństwie po 1948 roku. Te drugie uważam za gorsze niż te pierwsze. Ale mam już dość tej dyskusji. Nie jestem antyrosyjski (np. bardzo lubię ten język), tylko antybolszewicki. Nie manipuluj. Odpowiedz Link Zgłoś
naf-naf Re: Jak ginęli przywódcy w Indiach 26.01.09, 01:49 A ktos twierdzil, ze ZSRR za Stalina byl wzorem demokracji? Zdaje sie, ze walczysz z wyimaginowanym adwersarzem. Chyba chcesz dowiesc, ze Indie z zalozenia sa lepsze od Rosji-coz, nie bede negowal twe gusty. Ze swej strony tylko powiem, ze nie chodzi mnie wcale o jakakolweiek obrone Rosji lub negowanie jej wad-chcialem tylko zauwazyc, ze korzystanie z tak metnych pojec o zmiennej tresci, jak "demokracja" w jej rozumieniu zachodnim pozbawia kieruje rozmowe w strone propagandowych konstrukcji i pozbawia dyskusje sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
slowianska_dusza Re: Jak ginęli przywódcy w Indiach 26.01.09, 01:58 naf-naf napisał: > A ktos twierdzil, ze ZSRR za Stalina byl wzorem demokracji? Na przykład Eva15 tak twierdzi. > Chyba chcesz dowiesc, > ze Indie z zalozenia sa lepsze od Rosji-coz, Pod względem demokracji tak jest, nie trzeba tego dowodzić. Pod innymi niekoniecznie (np. analfabetyzmu, długości życia kobiet). > korzystanie z tak metnych pojec o zmiennej tresci, > jak "demokracja" w jej rozumieniu zachodnim pozbawia kieruje rozmowe > w strone propagandowych konstrukcji i pozbawia dyskusje sensu. To jest jakieś inne rozumienie demokracji? To bardzo ciekawe. Oświeć mnie jakie są inne współczesne modele demokracji? Ale faktycznej demokracji, gdzie zmienia się władza w rezultacie wyborów. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Jak ginęli przywódcy w Indiach 26.01.09, 18:30 slowianska_dusza napisał: > naf-naf napisał: > > > A ktos twierdzil, ze ZSRR za Stalina byl wzorem demokracji? > > Na przykład Eva15 tak twierdzi. A GDZIE, bedaku pocieszny? Odpowiedz Link Zgłoś
slowianska_dusza Re: Jak ginęli przywódcy w Indiach 26.01.09, 23:13 Zdaniem evy15 ZSRR po roku 1948 jeszcze za Stalina był bardziej demokratyczny niż wolne i demokratyczne już wówczas Indie. Taka jest wymowa tego posta: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=90035552&a=90362064 > A GDZIE, bedaku pocieszny? To bardzo nieładnie naigrywać się z czyjejś biedy albo choroby. Odpowiedz Link Zgłoś
naf-naf Re: Jak ginęli przywódcy w Indiach 27.01.09, 01:39 Tolko jeszcze raz dajesz swiadectwo swemu propagandowemu zacietrzewieniu.Gratuluje "wolnosci i demokracji" podczas ktorej odbywa sie jedna z najwiekszych masakr w historii ludskosci.Zafundowania przez oswieconych Anglikow podczas podzialu Indii. Moze cie to zdziwui, lecz jednoczesnie z gulagiem dzialy sie rzeczy od Gulagu gorsze. Odpowiedz Link Zgłoś
slowianska_dusza Re: Jak ginęli przywódcy w Indiach 27.01.09, 11:37 Jak się dzielił dużo później kilka razy mniejszy od Indii Związek Radziecki także wybuchały wojny na tle etnicznym i religijnym. Nie wszystkie z nich są nawet teraz zakończone. Nie sądzę żeby wtedy Anglicy chcieli źle, tak jak Bush nie chciał źle w Iraku. Mimo tych wojen, konfliktów społecznych i nędzy Indie są demokratyczne od połowy XX wieku. Odpowiedz Link Zgłoś
slowianska_dusza Jest jeszcze gorszy przykład krwawego podziału 27.01.09, 11:50 Po ZSRR dzielił się jeszcze jeden kraj realnego socjalizmu - Jugosławia. Tam to dopiero była jatka! Idealnie, kulturalnie, wzorcowo wręcz podzieliła się jedynie Czechosłowacja. Może dlatego, że między Czechami i Słowakami nie ma różnic etniczno-religijnych. Mówiąc szczerze, nie wiem dlaczego to zrobili, ale zrobili to pięknie. Odpowiedz Link Zgłoś
pendrek_wyrzutek Czesi i Słowacy 27.01.09, 14:05 slowianska_dusza napisał: > Czechosłowacja. Może dlatego, że między Czechami i Słowakami > nie ma > różnic etniczno-religijnych. Mówiąc szczerze, nie wiem dlaczego to > zrobili, ale zrobili to pięknie. Właśnie, że są różnic. Małe i subtelne ale w sam raz aby sobie działali na nerwy. Znajomy Czech opowiadał mi jak w grupie jego kolegów w czasach szkolnych był pewien bardzo irrytujący i upierdliwy facet. Wszystko robił po swojemu inaczej niż inni ludzie. Zastanawiali się wszyscy co w nim nie w porządku. Aż w koncu tajemnica się wyjasniła - "on był po prostu Słowakiem" tak mi powiedział oburzony znajomy! Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Jest jeszcze gorszy przykład krwawego podział 27.01.09, 15:43 puściłam ci wyżej art. o masowym, wielomilionowym mordowaniu hindusek w demokratycznych Indiach. Odpowiedz Link Zgłoś
pendrek_wyrzutek Moskwa o wszystkim decydowała? 26.01.09, 03:38 slowianska_dusza napisał: > Nasze kraje nie > były suwerenne, Moskwa o wszystkim decydowała. Mieszkańcy Moskwy? Czy raczej nomenklatura rekrutowana z całego Związku Sowieckiego i rezydująca w Moskwie? Czy w Generalnej Guberni decydował Kraków? Odpowiedz Link Zgłoś
slowianska_dusza Re: Jaka Rosja? 25.01.09, 23:22 naf-naf napisał: > No, wlasnie porownanie "Demokratycznych Indii" z regularnymi > rzeziami i systemem kastowym do "dyktatorskiej Rosji" Ja bym konfliktów etnicznetych w Indiach rzeziami nie nazywał. Przede wszystkim są to konflikty między różnymi grupami społeczenstwa, a nie między władzą a społeczeństwem. Nie zaprzeczysz, że w "demokratycznej" Rosji ludzi o ciemnej skórze potrafią spotkać także bardzo, bardzo przykre rzeczy. Ponadto częścią Rosji jest Czeczenia. Jeszcze pamiętamy co tam się niedawno działo. Odpowiedz Link Zgłoś
pendrek_wyrzutek "Bizantyńska Lekcja" 25.01.09, 21:44 Jednak piszą coś of Afanasjewie. W związku z filmem "Bizantyńska Lekcja", który to film Afanasjew chciał zakazać a autorów ukarać. www.pravoslavie.ru/english/7409.htm Film można obejrzeć lub ściągnąć na tej stronie: vizantia.info/docs/73.htm lub wprost: www.pravoslavie.ru/kino/byzantine-6a60a0.wmv Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: "Bizantyńska Lekcja" 25.01.09, 22:16 pendrek_wyrzutek napisał: > Jednak piszą coś of Afanasjewie. W związku > z filmem "Bizantyńska Lekcja", który to film > Afanasjew chciał zakazać a autorów ukarać. Potwierdza to tezę, że Afanasjew jest demokratą w euroamerykańskim stylu. Nic dziwnego, że z takimi poglądami na wolność słowa w Rosji ma na US i EU - dworach zapewniony centryfikat światowca i zachodniego demokraty, na czym mu najwyraźniej b. zależy. Odpowiedz Link Zgłoś
herr7 Łagowski w ostatnim Przeglądzie 25.01.09, 22:25 Polecam, niestety nie posiadam linka do artykułu. "Przegląd" jest w bardzo trudnej sytuacji, stąd redakcja robi wszystko żeby zachęcać do kupowania papierowej kopii. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Łagowski w ostatnim Przeglądzie 25.01.09, 22:39 Dziękuję za zwrócenie uwagi. Ja ze swej strony robię co mogę, by utrzymać Przegląd przy życiu, czyli kupuję go (z kilkudniowym poślizgiem i dużo drożej niż w kraju rzecz jasna). Łagowskiego przeczytałam, dobry jak zwykle. Aż mnie kusi, by mu puścić posta i próbować namówić do omówienia eseju Afanasjewa. Ja tego eseju niestety nie znam, bo nie robię co mogę, by utrzymać GW przy życiu, a w necie wciąż go jeszcze nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
herr7 podobno jest wersja rosyjska w Nowej Gazecie 25.01.09, 23:03 Łagowskiego to trzeba raczej namówić do założenia blogu. "Przegląd" jest pismem raczej słabym. Jej redaktorzy stoją w rozkroku. Chcą być zarówno lewicowi jak i prokwaśniewscy. A to wróży jedynie upadkiem... Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: podobno jest wersja rosyjska w Nowej Gazecie 25.01.09, 23:12 Już kiedyś pisałam Łagowskiemu, że kupuję przegląd praktycznie dla niego i że takich ludzi jak ja pewnie jest więcej, więc powinien wystąpić o % od sprzedanych egzemplarzy. Pomysł z blogiem Łagowskiego jest przedni. Moglibyśmy się razem skrzyknąć (Ty, lubat, c_k, ja i inne pimpusie) i wysłać zbiorowego posta. Afganasjew pisze pewnie pokrętnie i zawile, więc czytać go w orginale będzie nieco mozolniej i szczerze mówiąc chyba nie chce mi się. Trochę wątpię, czy jest wart aż takiej ilości mojego czasu. Niemniej - jeśli trafisz na linka, podrzuć proszę, może zmienię zdanie, albo przynajmniej przeczytam część. Odpowiedz Link Zgłoś
herr7 raczej tęsknota za utopią 25.01.09, 23:22 Piszę o tym w tym samym wątku: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=90035552&a=90259976 Bronisław Łagowski w pierwszym zdaniu swojego komentarza zwraca uwagę na wyobcowanie tego "liberalnego intelektualisty". Sądzę, że jest to kluczowe zdanie w jego opinii, gdyż wskazuje że cała ta diagnoza jest po prostu zwykłą brednią. Trudno jest oczekiwać prawidłowych diagnoz od kogoś, kto tego społeczeństwa nie rozumie i nie akceptuje. Jeżeli jest w tym coś "rosyjskiego", to chyba jedynie ten specyficzny dla rosyjskiego inteligenta masochizm. Pisać źle o swoim państwie i społeczeństwie zawsze było w Rosji w modzie. Takie postawy przyjmuje się jednak tylko w pijackim widzie, stąd moje podejrzenie, że profesor Afanasjew nieźle musiał się w trakcie tworzenia tego dzieła urżnąć. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Raczej tęsknota za utopią i to zachodnią 25.01.09, 23:59 Wiem zauważyłam u Was obu uwagę o wyobcowanie tego "liberalnego intelektualisty". To prawda, że jest to słowo kluczowe dla oceny Afanasjewa. Ale nie odpowiada to na pytanie CZEMU on nie potrafi postawić prawidłowej diagnozy, czemu on własnego społeczeństwa nie akceptuje i skąd bierze się ten rzeczywiście częsty, typowy dla rosyjskiego inteligenta masochizm? Nie wiem, czy pisanie źle o swoim państwie i społeczeństwie zawsze było w Rosji w modzie. Może tak, ale skąd się to bierze w ostatnich latach można się trochę domyślać. To nawet nie tyle tęsknota za uniwersalną utopią co fakt, że przez dziesięciolecia Zachód był synomimem czegoś lepszego tak w materialnym jak i niematerialnym wymiarze, a komuna była symbolem upodlenia. Z Zachodem jest trochę jak z prymusem w klasie, nawet jak się w nauce opuści, to długo jeszcze jedzie na świetnej opinii. W międzyczasie Zachód zatracił te wartości, które wyniosły go w Europie Wsch.(i nie tylko) do ideału i dawały mu prawa arbitra w każdym wymiarze ludzkiej, ziemskiej egzystencji. Mimo, to jedzie jeszcze na opinii i nadal jest audytorem rozdającym nalepki "denokrata", "człowiek inteligentny, światowiec", "państwo demokratyczne" etc. To jak z polskimi pożal się Boże "elytami", które nie czuje się wystarczająco mądre i światowe, o ile GW tego w jakiś sposób nie potwierdzi, jeśli dojdzie do tego poklask na Zachodzie, to jest jeszcze lepiej. Podobnie z Afanasjewem i rosyjskimi intelektualistami. Oni szukają, pragną potwierdzenia, że dotarli, dobili do Zachodu, i że są jednymi z nich. Oczywiście najłatwiej dotrzeć surowo oceniając własny tępy naród, który jeszcze nie dotarł. Mało kto ma format Sołżenicyna, by przejrzeć grę audytorów i się od niej zewnętrznie i zwłaszcza wewnętrznie uniezależnić. Jemu zachodnie nalepki przestały być potrzebne. Ale Sołżenicyn był wybitny i naprawdę wolny jak mało kto. Ale zdążył wypracować sobie pozycję Takie > postawy przyjmuje się jednak tylko w pijackim widzie, stąd moje podejrzenie, że profesor Afanasjew nieźle musiał się w trakcie tworzenia tego dzieła urżnąć. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Re: Raczej tęsknota za utopią i to zachodnią 26.01.09, 00:01 Wiem zauważyłam u Was obu uwagę o wyobcowanie tego "liberalnego intelektualisty". To prawda, że jest to słowo kluczowe dla oceny Afanasjewa. Ale nie odpowiada to na pytanie CZEMU on nie potrafi postawić prawidłowej diagnozy, czemu on własnego społeczeństwa nie akceptuje i skąd bierze się ten rzeczywiście częsty, typowy dla rosyjskiego inteligenta masochizm? Nie wiem, czy pisanie źle o swoim państwie i społeczeństwie zawsze było w Rosji w modzie. Może tak, ale skąd się to bierze w ostatnich latach można się trochę domyślać. To nawet nie tyle tęsknota za uniwersalną utopią co fakt, że przez dziesięciolecia Zachód był synomimem czegoś lepszego tak w materialnym jak i niematerialnym wymiarze, a komuna była symbolem upodlenia. Z Zachodem jest trochę jak z prymusem w klasie, nawet jak się w nauce opuści, to długo jeszcze jedzie na świetnej opinii. W międzyczasie Zachód zatracił te wartości, które wyniosły go w Europie Wsch.(i nie tylko) do ideału i dawały mu prawa arbitra w każdym wymiarze ludzkiej, ziemskiej egzystencji. Mimo to jedzie jeszcze na opinii i nadal jest audytorem rozdającym nalepki "denokrata", "człowiek inteligentny, światowiec", "państwo demokratyczne" etc. To jak z polskimi pożal się Boże "elytami", które nie czuje się wystarczająco mądre i światowe, o ile GW tego w jakiś sposób nie potwierdzi, jeśli dojdzie do tego poklask na Zachodzie, to jest jeszcze lepiej. Podobnie z Afanasjewem i rosyjskimi intelektualistami. Oni szukają, pragną potwierdzenia, że dotarli, dobili do Zachodu, i że są jednymi z nich. Oczywiście najłatwiej dotrzeć surowo oceniając własny tępy naród, który jeszcze nie dotarł. Mało kto ma format Sołżenicyna, by przejrzeć grę audytorów i się od niejzewnętrznie i zwłaszcza wewnętrznie uniezależnić. Jemu zachodnie nalepki przestały być potrzebne. Ale Sołżenicyn był wybitny i naprawdę wolny jak mało kto. Odpowiedz Link Zgłoś
borrka Effcia .... 26.01.09, 09:05 A nie przyszedl Ci do glowy pomysl MERYTORYCZNEJ oceny artykulu, zamiast dywagacji (sprawdz, co to slowo znaczy - jest z reguly blednie uzywane) na temat rosyjskich intelektualistow ? Rozumiem, ze brakuje Ci wiedzy, ale od czegoz Google lol. Odpowiedz Link Zgłoś
marcowsky Re: Afanasjew - mason i agent japońskiego tyż! 26.01.09, 21:05 beria tez byl agentem wielu wywiadow nie mowiac o trockim ,tuchaczewskim,bucharinach i innych panach. Dzierżyński gdyby dożył 1937 zostałby polskim szpiegiem-szkoda że nie dożył tego roku;( Odpowiedz Link Zgłoś
bmc3i A jakie sa roznice poziomow, sojusze? 26.01.09, 00:04 blagam_nie_podwazajcie_sojuszy napisał: > choć na różnych poziomach, co jest pewną metaforą różnic poziomu na > jakim znajdują się sąsiadujace kraje. A bez metafor moglbys napisac kilka konkretowo tych roznicach poziomow, czy tez poza pustymi frazesami nic w Twoim posicie nie ma? Odpowiedz Link Zgłoś
blagam_nie_podwazajcie_sojuszy Re: A jakie sa roznice poziomow, sojusze? 26.01.09, 17:11 Pisząc o róznicy poziomów, miałem głównie na mysli stan elit intelektualnych obydwu narodów i ich zdolność do autorefleksji. Bez wzgledu na to czy Afanasjew się całkowicie myli, czy też stawia słuszną diagnozę, czy jest luminarzem czy outsiderem rosyjskiej inteligencji (Naprawdę nie chce mi się w to wchodzić) samo powstanie takiego tekstu, świadczy o jej żywotności, co w smutny sposób kontrastuje z apologetyczno-państwotwórczą fiksacją naszej. Co wiecej? z pewnością daleko wieksze skundlenie polskiego społeczeństwa, za który to stan, w ogromnym stopniu intelektualne elity odpowiedają. Piszę skundlenie a nie zniewolenie, to zupełnie różne rzeczy. Można pozostać wilkiem zamkniętym w ciasnej klatce i żyjacym z merdania ogonem kundelem, wałęsajacym się na skraju wielkiej puszczy. Cała publicystyka wyborczej jest tego doskonałym przykładem. Fiksacyjnie wtłaczane podatnemu - dzieki chronicznym kompleksom, i naiwnym restentymentom - ciemnemu polskiemu ludowi, teksty o bezkarnych zbrodniach, rozwoju chorób wenerycznych, katastrofach naturalnych i tym podobnych rosyjskich atrakcjach, będą kiedyś wdzięcznym obiektm badań, jakie swego czasu prowadził M Głowiński. Wreszcie całkowite oderwanie od rzeczywistości dystursu na temat polityki zagranicznej. Programowe skundlenie łączy się tu ewidentnie z dziecinnymi fantazjami. Zupełnie jawnie formułowane oczekiwania polityków, publicystów i prostych ludzi co do profitów z faktu bycia oddanym lokajem czy też "psem łancuchowym" możnego protektora, komicznie rozmijają się nie tylko z tym co realnie dostajemy. Przede wszystkim, ze stawkami obowiazujacymi na miedzynarodowym rynku tego typu usług. Stąd, żale że dotychczasowa służba była zbyt skąpo wynagradzana i dobijanie się o poprawę uposażenia, nie mają szans powodzenia. Kiedyś głośna była sprawa przeniesienia amerykanskich baz z niechętnych inwazji na Irak Niemiec do naszego kraju. Oczywiście od samego początku było to zupełnie nierealne, teraz mamy podobny fetysz w postaci jednej z baz systemu antyrakietowego. Ma ona wprowadzić do Polskę grona najbliższych sojuszników USA, jak niegdyś poparcie operacji irackiej. Wkrótce okazało się, że kilka tyś żołnierzy może wysłać do Iraku, choćby kilkumilionowa postsowiecka republika, co zresztą w żaden sposób nie pomogło jej, gdy w wyniku wojny straciła cześć swojego terytorium. Rzecz najzupełniej normalna, sojusz miedzy poteżnym a słabym krajem, jest z zasady jednostronny, słabszy partner obowiązany jest wykazywać swoją użyteczność dla silniejszego. Ten drugi już nie, owszem może, ale jesli jest mu to akurat na rękę. Przyklad Gruzji i jej relacji z USA obrazuje jaki jest los służby, co nie zna dobrze swojego miejsca w szeregu. Rosji można oczywiście wiele zarzucić, jednak z pewnością nie to, że pełni u kogoś służbę. Przeciwnie, wasalizuje z lepszym lub gorszym skutkiem inne słabsze państwa. Nie jest supermocarstwem jak Związek Radziecki, jednak mocarstwem w miedzynarodowej polityce pozostaje nadal. Różnica poziomów miedzy, państwem oczekujacym w zamian za wysłanie na wojnę swoich żołnierzy, połatanych, pamietajacych Wietnam samolotów transportowych i zniesienia upokarzajacych wiz, a Rosją dysponującą jako jeden z 5 krajów świata prawem weta w RB ONZ czy bezkarnie pacyfikujacą niepokornych sąsiadów powinien być oczywisty. Powinien ale jak widać z tej dyskusji, wcale nie jest. To też ogromny problem naszego kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
herr7 "George nie zadzwonił..." 26.01.09, 18:07 Oto bardzo dobry komentarz nt. rzeczywistej wartości stosunków polsko-amerykańskich. Dla przypomnienia, Cezary Michalski jest raczej konserwatywnym komentatorem i jego poglądy nie odbiegają od ogólnie przyjętych w Polsce standardów "natowskich". Jak sądzę, jego tekst bardzo dobrze pasuje do Twojej wypowiedzi. www.dziennik.pl/opinie/article300355/George_nie_zadzwonil_.html Odpowiedz Link Zgłoś
blagam_nie_podwazajcie_sojuszy Re: "George nie zadzwonił..." 26.01.09, 19:15 George nie dał też medalu co z żalem wypomina mu P. Gilbert z Rzeczpospolitej. Naiwnie, ale niezwykle symptomatycznie sądzać, że mozemy być dla USA choć w części tak ważni jak Kolumbia... www.rp.pl/artykul/245167_Zapomniany_sojusznik_USA_.html Jeszcze wcześniej ten jeden z najbardziej prawicowych prezydentów w USA, znalazł dla rozpaczliwie dobijajacego się o ten zaszczyt przywódcy "Dużego narodu w środku Europy" kilkadziesiąt sekund - jak zauważyli złośliwi - po drodze do kibelka. Mimo chronicznego braku czasu dla swej niższej służby, przywódca wolnego świata spędził caly weekend, na goszczeniu u siebie i nieprzyzwoitym honorowaniu rosyjskiego przywódcy Władymira Putina. Dziękujac mu za r e a l n ą pomoc w proklamowanej przez siebie wojnie z terroryzmem, poparcie w RB ONZ ograniczonych sankcji wobec Iranu i najprawdopodobniej prosząc o łaskawsze spojrzenie na sankcje idące daleko dalej. Teraz Bush nawet nie zadzwonił na pożegnanie do Polski, choć wykonał ten gest w stosunku do Danii czy Grecji:)) Można w tej sytuacji obrażać się na Amerykę, można czuć żal, można złorzeczyć, albo zamknąć się w sobie i nie reagować na otaczającą rzeczywistość. Jednak to nic nie zmieni. Podstawowym problemem jest w Polsce brak - oczywistej zdało by się - świadomości, że administracja USA,(tak jak każdego innego panstwa) ma obowiązek dbać o interesy przede wszystkim własnego kraju i jego obywateli, a w drugiej kolejności o sojuszników. Nawet najbardziej kluczowych, o drugo i trzecioligiowej drobnicy nie wspominając. Rozpowszechnione niestety jest u nas traktowanie Ameryki, w sposób w jaki kiedyś Kraj Rad traktowali zagorzali komuniści - niczym swoją honorową ojczyznę. W tej dziecinnej perspektywie interes USA choćby dotyczył ich relacji z Ekwadorem czy Nową Zelandią jest zawsze zbiezny z polskim interesem narodowym. Przy tej okazji liczymy ze strony Stanów na wzajemnośc w tak prymitywnym postrzeganiu relacji miedzynarodowych. To wszystko uzupełnia żenujące w swojej naiwności przeświadczenie, że sojusze buduje się na wspólnocie doświadczeń a nie interesów. I stąd już zupełnie oczywista potrzeba oddania się na przysłowiową służbę, zachwalany tekstami skorumpowanych publicystów klientyzm w najpodlejszej postaci. A na końcu tej drogi bolesne rozczarowania. Na razie przy odznaczaniu orderami, spotkaniach, wizach, żebraniu o pomoc wojskową czy prestiżowych telefonach - w przypadku Ameryki i co juz jest wyraźnie widoczne w sprawie gazu - w przypadku sojuszu z Ukrainą. Oby nie było większych. Odpowiedz Link Zgłoś
zalazna Rosja: wstrząsająca diagnoza 26.01.09, 18:51 Na końcu eseju wyraźnie podane jest źródło, trzeba tylko uważnie czytać.Tytuł oryginału: "My nie raby?" można znaleźć na stronie www.novayagazeta.ru:80/data/2008/color47/14.html.Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś