Dodaj do ulubionych

Zyblikiewicz odpowiada dr. Migalskiemu

04.02.09, 15:59
A ja mam pytanie natury ksiegowo-buchalteryjnej do prof. Zyblikiewicza. 386
stron dla mnie to ok. 20 pelnowymiarowych artykulow. Skoro to nie jest dorobek
wystarczajacy do otwarcia przewodu, to ile tych artykulow zdaniem Pana
Profesora powinno byc? 30? 50?

To pytanie nie odnosi sie do uczciwosci dr. Migalskiego ani do jakosci jego
publikacji i aparatu naukowego.
Obserwuj wątek
    • prof.antoni Zyblikiewicz odpowiada dr. Migalskiemu 04.02.09, 16:00
      Mam pytanie natury ksiegowo-buchalteryjnej do prof. Zyblikiewicza. 386 stron
      dla mnie to ok. 20 pelnowymiarowych artykulow. Skoro to nie jest dorobek
      wystarczajacy do otwarcia przewodu, to ile tych artykulow zdaniem Pana
      Profesora powinno byc? 30? 50?

      To pytanie nie odnosi sie do uczciwosci dr. Migalskiego ani do jakosci jego
      publikacji i aparatu naukowego.
      • presentation.1 jak Migalski by się nie kręcił, du.a zawsze z tyłu 04.02.09, 16:40
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=71635053&a=71696065
      • ford.ka Re: Zyblikiewicz odpowiada dr. Migalskiemu 05.02.09, 00:48
        Tylko 20? Wstęp do zapisu dyskusji Wildsteina, Ziemkiewicza i paru
        innych podobnych (dzielo pod redakcją MM "Prawica w Polsce", gdyby
        ktoś nie wiedział, o czym mówię) sam w sobie wart jest tyle, co 20m
        artykułów! A spis treści (jeśli jest) jeszcze za dziesięć.
        • wrojoz Wildstein, ty juz zniknij draniu 05.02.09, 11:25
    • euro67 Politolog czerwony 04.02.09, 17:01
      Kto 25 lat temu mugl zrobic habilitacje z nauk politycznych?
      Partyjan inteligencja...
      • prawdziwamm2009 Re: Politolog czerwony 04.02.09, 17:18
        Z pewnością nie Ty. Pewnie nawet podstawówka nie ukończona z
        tym "mugł". Do nauki, do nauki przysiąść, a nie buszować po forach
        dla dorosłych.
      • sumer55 euro67: ty chyba jesteś z licencjatu po 89 roku. 04.02.09, 21:56
        • wrojoz Kaczynski razem z Wildsteinem musza odejsc! 05.02.09, 11:25
    • gyubalwahazar Chyba prof. Zyblikiewicz odpowiada dr. Migalskiemu 04.02.09, 19:06
      Nie każde wypociny nadają się na habilitację.
    • alakyr Re: Zyblikiewicz odpowiada dr. Migalskiemu 04.02.09, 19:11
      Prof.Antoni,
      A co jest na tych 386 stronach? Wycinki z Playboya, komentarze
      telewizyjne czy może jakieś przemyślenia wnoszące nową jakość?
      Ekonomiści mówia na to wartość dodana.
      • wrojoz Zaglada dla PiS! Jedyne wyjscie! 05.02.09, 11:27
      • nessie-jp Re: Zyblikiewicz odpowiada dr. Migalskiemu 11.02.09, 06:45
        > Ekonomiści mówia na to wartość dodana.

        To to jest akurat chyba wartość odjęta... jeśli patrzeć na wkład w naukę :/
    • koneser10 ktos tego komunistycznego dinozaura zweryfikowal? 04.02.09, 19:34
      Zyblikiewicz jak sam twierdzi habilitacje robil ze stosunkow miedzynarodowych 25
      lat temu czyli w 1984 roku..... mlodszym czytelnikom wypada przypomniec - na
      jakim poziomie staly wowczas nauki polityczne - najlepszym przykladem jest chyba
      niejaki Longin Pastusiak (amerykanista :-)) - wowczas dyzurny blazen,
      demaskujacy z zapalem wady demokracji amerykanskiej. W calej polemice
      Zyblikiewicz nie odpowiada na podstawowa watpliowsc - dlaczego werdykt rady
      wydzialu rozminal sie z ocena komisji naukowej powowlanej na tym samym wydzialem
      (w sklad komisji wchodzili specjalisci politolodzy zdolni merytorycznie ocenic
      dorobek Migalskiego). Sytuacja jest wiec nastepujaca - komisja ocenia dorobek
      Migalskiego pozytywnie, rada ignoruje te ocene i wystawia ocene negatywna. Co
      ciekawe - na popracie swojej oceny rada nie bardzo potrafi przedstawic
      jakikolwiek merytoryczny argument - pozostaje jedynie zalosne liczenie kartek z
      dorobku Migalskiego..... Albo ktos sie myli fachowcy - politolodzy z komisji
      naukowej (pozytywnie oceniajacy dorobek Migalskieg) czy rada lesnych dziadkow
      specjalistow roznych dziedzin z Zyblikiewiczem na czele (majaca klopot z
      policzeniem stron w dorobku Migalskiego). BTW czy ktos wie na jakim wydziale
      robi kariere naukowa corka Zyblikiewicza?
      • jama.314 koneser10, jesteś okazem tępoty umysłowej... 04.02.09, 19:51
        typowa "pracownica" magla zwanego też RM lub TRWAM...
        Do twarzy ci z świnskim ryjem....
        PS. Napisz coś o Wolniewiczu, Benderze,Nowaku.."wybitnych profesorach"
        na usługach Rydzyka...
        • koneser10 Re: koneser10, jesteś okazem tępoty umysłowej... 04.02.09, 20:02
          Zyblikiewicz pasuje do tej samej szuflady co Pastusiak czy Iwinski. BTW -
          wspolczuje ograniczonych horyzontow - Bender, RM - jakie to przewidywalne.
          • prawdziwamm2009 Re: koneser10, jesteś okazem tępoty umysłowej... 04.02.09, 20:15
            Koneserze, mój drogi, przecież radziłam Ci z dobrego serduszka na
            innym forum: spokojnie, ochłoń, emocje preszkadzają w obiektywnym
            postrzeganiu rzeczywistości. A Ty nic, dalej swoją mantrę głosisz,
            to nie to forum.
            • wrojoz Kaczynski, Nelly Rokita, Kononowicz, Tyminski.... 05.02.09, 11:26
              ...Wildstein, Migalski...
    • czynnikmiarodajny Zyblikiewicz wg Google scholara 05.02.09, 01:14
      Tow. Zybilkiewicz wg scholara opublikował dwa teksty po hiszpańsku i
      jeden po angielsku, oczywiście przez nikogo nie cytowane:
      scholar.google.com/scholar?hl=en&lr=&q=author:L-Zyblikiewicz&btnG=Search
      Habilitacja z 1984 to zapewne "Polityka Stanów Zjednoczonych i
      Wielkiej Brytanii wobec Polski, 1944-1949" wydana przez partyjne
      wydawnictwo Książka i Wiedza. Łącznie nie więcej niż 8 pozycji. A co
      to jest lista filadelfijska ten człowiek pewnie nie wie...

      Migalski tymczasem wg Scholara też nie błyszy. Wygląda, że jego
      autorstwa tam są tylko dwa artykuły, nie cytowane wcale, oba po
      polsku, choć tytył jednego wyskakuje w wersji angielskiej.
      • adept44_ltd Re: Zyblikiewicz wg Google scholara 07.02.09, 12:33
        mało miarodajny, niestety polscy autorzy nie mają opracowywanych tego typu
        indeksów i sporadycznie trafiają do takich baz... więc jest to raczej część (i
        to mniejsza) prac autora...
        • czynnikmiarodajny Re: Zyblikiewicz wg Google scholara 11.02.09, 03:59
          Co to znaczy "polscy autorzy nie mają opracowywanych tego typu
          indeksów"? Sugerujesz, że w innych krajach są jakieś państwowe
          insytucje, które zatrudniają urzędasów, aby sztucznie nabijali
          autorom z danego państwa cytowania w Google Scholar???? Niestety, ale
          w tej grze szane są równe - kto publikuje w znanych tytułach, a
          choćby publikacjach dostępnych w necie, jej automatycznie tu
          uzględniany. A ani Zybilkiewicz ani Miglaski w czasopismach
          międzynarodowych nie publikują...
    • lukeatyourself Zyblikiewicz odpowiada dr. Migalskiemu 05.02.09, 01:31
      Ten dr z kropką albo "dr." to jakaś prowokacja?
      • ford.ka Re: Zyblikiewicz odpowiada dr. Migalskiemu 05.02.09, 01:38
        Jak skracasz "doktorowi" to jest kropka, jak skracasz doktor to nie
        ma, bo wtedy r jest ostatnio literą skracanego wyrazu. Proste?
      • janko411 Re: Zyblikiewicz odpowiada dr. Migalskiemu 05.02.09, 06:35
        Nie, nie prowokacja. Zasady polskiej ortografii: dr = doktor, dr. =
        doktora, doktorowi, doktorem....
      • janko411 Re: Zyblikiewicz odpowiada dr. Migalskiemu 05.02.09, 06:36
        lukeatyourself napisał:

        > Ten dr z kropką albo "dr." to jakaś prowokacja?
      • spokojny.zenek nie trzeba było wagarować, to byś wiedział 05.02.09, 08:30
        • wrojoz PiS do lamusa 05.02.09, 11:27
    • grisza14 Zazwyczaj zaczynam od Szanowny Panie 05.02.09, 08:23
      ale tym razem musze sobie darowac.Ja rozumiem, ze mozna zbladzic raz
      i nastepnie z uporem dziecka przylapanego na grzebaniu raczka pod
      kolderka twierdzic, ze cos swedzialo.Pan przylapany na ewidentnym
      naduzyciu semantycznym popada z kolei w sofizmaty.Wynik powyzszych
      staran zalosny.Co do postulatu jakosci wytwarzanych produktow to w
      moich oczach otrzymuje pan niedostateczny-druga swiezosc.A swoja
      prace habilitacyjna z czasow PRL prosze udostepnic szerokiemu
      czytelnictwu.O ile panskie prorocze "orginalne poglady" kogos sa w
      stanie zainteresowac i nie beda zbytnio kompromitowac ich
      autora.Skoncz wasc, wstydu sobie oszczedz.
      Wałszawianka w łatuszu
    • wrojoz Migalski i Kaczynski musza odejsc! 05.02.09, 11:24
    • wrojoz Migalski to marny bufon! 05.02.09, 11:24
    • kadykianus Zyblikiewicz a jego wkład w naukę swiatową 05.02.09, 13:35
      Publikować po rosyjsku na obszar ZSRR i satelit, w tym pewnie Kuby, nie daje Zublikiewiczowi wkładu w naukę światową. Poza tym co to za argumentowanie, ze Migalski publikuje w Czechach. Jak sie tym zajmuje to publikuje tam gdzie czytają. Dzisiaj tak sie uprawia naukę. To nie te czasy, gdy Henri Poincare publikował fundamentalne prace z Teorii Względności w czasopismach takich jak "Przegląd Elektryczny" albo "Rozważania Metafizyczne". Dzisiaj wszystko idzie w specjalizację, małe nisze, które się zajmuje i uprawia. W tym czasopisma ;-)
      • jjrak Re: Zyblikiewicz a jego wkład w naukę swiatową 05.02.09, 17:43
        Cały kłopot wynika z ogólnikowości ustawy. Czy naprawdę nie da sie tego
        sensownie uściślić?
      • jacgg Re: Zyblikiewicz a jego wkład w naukę swiatową 05.02.09, 18:16
        Święte słowa kadykianus, znam doskonale metody postkomunistycznej bandy z
        "politycznych" kierunków UJ, miałem nieszczęście studiować tam prawo. Spora
        część kadry (przynajmniej jeszcze w latach 90-tych) to były średnio zdolne lub
        wręcz zdolne inaczej szuje i kanalie, w pełni dyspozycyjne wobec reżimu przed
        1989r., konserwujące system układzików i dokładnego lizania dupy wyżej siedzącej.

        Tytułem przykładu polecam dorobek "ŚP" "prof." Płazy (główne "dzieło": "Historia
        prawa w Polsce.." - żenujący plagiat z "Historii prawa..." Krystyny
        Sójki-Zielińskiej, z nielicznymi grafomańskimi wstawkami własnymi, obrażającymi
        fleksję i składnię) - "luminarza nauk prawnych" jak to go niegdyś jedno z wydań
        "Gazety w Krakowie" określiło, czy "prof." Filipka "Prawo administracyjne"
        każące powątpiewać w pełnię władz umysłowych autora, rozpisane wielkimi literami
        z ogromnymi odstępami między akapitami i rozdziałami, okraszone licznymi,
        niezwykle obszernymi cytatami z przepisów, by się na książkę (i tak skrypt
        niezbyt pokaźny wyszedł) tych przerażających wypocin zebrało. Ci panowie
        jednocześnie uwielbiali ulewać, jak leci.

        Pan "prof." Sondel z prawa rzymskiego zgodził się poprawić mi ocenę z 4 na 5 po
        przepytaniu z "Recepcji prawa rzyskiego...", o ile zgłoszę się do niego na
        proseminarium (miał problemy z quorum). Gdy zobaczył, że mi gały wychodzą z
        orbit - wpisał +4 i oddał indeks.

        O tym jak ówczesny dziekan Wydziału Prawa traktował studentów oraz obowiązujący
        regulamin studiów i własne obowiązki wolę nie pisać, bo po latach z trudem
        odzyskałem szacunek do samego siebie, wiary w poszanowanie prawa na Wydziale
        Prawa UJ - nigdy.
        • alakyr Re: Zyblikiewicz a jego wkład w naukę swiatową 05.02.09, 20:22
          Jacagg, i co, nauczyli Cie jednak czegoś na tym durnym UJocie?
          Pracujesz w zawodzie czy może mieli za duże wymagania, albo byli za
          durni na Ciebie i nie dali Ci skończyć?
          • jacgg Re: Zyblikiewicz a jego wkład w naukę swiatową 06.02.09, 11:21
            UJ nie jest durny, jest przeraźliwie kostyczny i zbyt często pielęgnuje
            scholastykę, jest zbiorowiskiem lokalnych układów, bardzo lokalnych (jest
            uczelnią bardzo krakowską - naprawdę nie pachnie tu wielkim światem i
            międzynarodową burzą mózgów). Obok pewnej grupy znakomitych naukowców w
            poszczególnych dyscyplinach (nie mówię, że nielicznej) są co najmniej równie
            liczne towarzystwa wzajemnej adoracji, bezproduktywne i rozpaczliwie
            prowincjonalne (choć to akurat dotyczy w większym stopniu innych kierunków, niż
            prawo gdzie jednak kadra w większości, na tle wielu innych kierunków, dużo
            pracuje - rozbrajające historie słyszałem od znajomych studentów czy
            pracowników naukowych z kilku filologii, psychologii, religioznawstwa). Ponadto
            część znakomitych naukowców nie sprawdza się jako dydaktycy (nie wspominając o
            traktowaniu studentów z góry czy wręcz jak śmiecie - to głównie, może nawet
            wyłącznie na prawie), ale nikt tego głośno nie powie. O sekretarkach
            naśladujących chamstwo swoich szefów nie wspominając (tu piszę o części
            sekretariatów prawa - dziekanat! katedry cywilne! plus kilka paniuś w
            administracji ogólnej, najgorsze były te zakompleksione, bez studiów; na innych
            wydziałach np. na filozofii były bardzo w porządku, żeby nie powiedzieć:
            wspaniałe).

            Przykład z sekretariatu katedr cywilnych: krążysz godzinę wokół zamkniętego w
            środku dnia sekretariatu, w końcu pojawia się prosta baba z siatą (zakupy poszła
            se zrobić). Pytanie też, gdzie ta druga krowa jest? Z obrażoną miną wyciąga
            klucz i chowa się do środka, ciebie obok nie ma: jesteś powietrzem. Nieśmiało
            pukasz, wchodzisz, przepraszasz że istniejesz i zadajesz jakieś idiotyczne
            pytanie, jakbyś czytać w mętnych myślach bezczelnej sekretary nie umiał.

            Przykład z dziekanatu: pan dziekan w godzinach przyjmowania stron przyjmuje
            swoich gości (słyszysz przez drzwi, jak prawią mu takie dusery, że aż mdli,
            gdyby mi ktoś tak kadził to bym chyba zwymiotował) lub rozpatruje pisemne
            podania, o ile łaskawie przyjść raczył - prawie nigdy: punktualnie. Czekaj kilka
            godzin, może jakiś wybraniec zostanie przyjęty, by zostać wyrzuconym. Lubił ów
            pan dziekan od czasu do czasu popomiatać jakimś gnojkiem, naprawdę to lubił. Na
            dodatek w pewnym momencie aż dwóch takich było jednocześnie (jeden główny i
            jeden pro-). MOBBING gościu, uczta się. Tyle, że nikt z nas gó...arzy nie znał
            wtedy tego słowa.

            Powszechna nieobecność kadry na dyżurach lub notoryczne spóźnianie się o pół
            godziny, o godzinę! Spóźnianie się wszędzie wszystkich! Przekładanie egzaminów,
            zwłaszcza zmiana sal bez uprzedzenia, bez informacji! Ustalanie i zmienianie
            zasad prowadzenia pisemnego egzaminu podczas jego trwania! Niedostatek
            pieprzonych formularzy do testów na egzaminie, kosztujących grosze! Brak jasnych
            kryteriów oceniania i uwalanie na niektórych egzaminach 90% studentów studiów
            dziennych wyższych lat, nie żółtodziobów i ludzi przypadkowych z I roku (dlatego
            stale latałem do dziekana żebrać o zgodę na ustne egzaminy, bo w rzetelność
            pisemnych przestałem wierzyć po pierwszym roku - wszyscy się dziwili, że często
            dostaję a on być może bał się, że go podam do sądu za znieważenie, bo raz nazwał
            mnie ...oszustem i to w obecności osób trzecich, do końca życia tego nie zapomnę).

            Wszystko czego się nauczyłem - zawdzięczam wyłącznie swojej własnej pracy, po I
            roku praktycznie nie chodziłem na zajęcia. Na tym wydziale uczono mnie, jak
            kłamać i oszukiwać, jak chodzić w półzgiętej pozycji wobec zwierzchników i
            pryncypałów oraz jak zakuwać przepisy i formułki bez zrozumienia, przepisy które
            zmienią się po raz n-ty za pół roku, tydzień po egzaminie. Atmosfera panująca na
            tym kierunku była dla mnie nie do zniesienia (stworzono z nas stado posłusznych
            baranów, to było zwyczajne pranie mózgów).

            Rzuciłem studia, gdy nie dostałem warunkowego wpisu na IV rok (wbrew jasno
            brzmiącemu w tej materii regulaminowi twierdzono, że nie ma warunkowego wpisu na
            prawie, wbrew przepisom kpa nie chciano nawet przyjąć takiego podania, odmowna
            odpowiedź rektora-historyka była niechlujnym bełkotem nie na temat - całkowicie
            nie odnoszącym się do meritum, wydanym na podstawie opinii dziekana, od którego
            decyzji się odwoływałem) - masowi repetowicze na prawie są zdaje się do dziś
            istotnym źródłem kabony dla uczelni, za to się płaci - większość mojego rocznika
            powtarzała III rok, jak wiele innych w latach 90-tych, starsi koledzy/koleżanki
            kończący studia na początku lat 90-tych mówili nam, że oni by tych studiów tak
            prowadzonych nie przeszli). Drugi kierunek (studiowałem równolegle filozofię)
            jest tam traktowany jako okoliczność obciążająca, jedna z najwyższych średnich
            ocen z dotychczasowych 3 lat (według danych publikowanych do celów
            stypendialnych byłem w grupie 3% najlepszych studentów)? Kogo to obchodzi...
            Ilość punktów niemal wystarczająca już do zaliczenia roku IV, wyższego, plus
            zaliczone seminarium z roku IV? Brakuje ci dwóch egzaminów z roku III, u nas nie
            ma warunków (faktycznie - prawda, regulaminowo - kłamstwo). Powtarzaj III rok i
            płać! Kasa kasa kasa, misiu! Poza tym po co sobie mnożyć konkurencję? To dopiero
            kasa, misiu! Kukurukuku kapitalizm... (znasz tą piosenkę?)

            Nie pracuję jako prawnik, znienawidziłem to środowisko. Mam firmę, ale z tym też
            źle się czuję, zdecydowanie niezrealizowany. Być może prędzej czy później odważę
            się wreszcie na to, by robić co chcę - bo moje życiowe wybory od zawsze są
            obarczone brakiem wiary we własne możliwości. Wybrałem prawo, bo bałem się o
            przyszłość, z czego np. będzie żyć moja rodzina. Przy okazji naiwnie wierzyłem
            jako chłopiec, że prawo coś znaczy w tym kraju, zapominając że rok 1989r. nie
            zmienił Polski w "demokratyczne państwo prawa" jak za pstryknięciem kontaktu, a
            leśnych dziadków z PRL-u w uczciwych i przede wszystkim - przyzwoitych ludzi.
            Gorzko tego pożałowałem już po kilku miesiącach.
            • jacgg Re: Zyblikiewicz a jego wkład w naukę swiatową 06.02.09, 11:34
              Migalski to twardy gość, dużo twardszy np. ode mnie i życzę mu powodzenia.
            • prawdziwamm2009 Re: Zyblikiewicz a jego wkład w naukę swiatową 06.02.09, 19:46
              I po co się było tak męczyc w tym Krakowie. Od razu trzeba było do
              nas do Wrocławia.
            • adept44_ltd Re: Zyblikiewicz a jego wkład w naukę swiatową 07.02.09, 12:40
              biedactwo...
            • ar.co Re: Zyblikiewicz a jego wkład w naukę swiatową 09.02.09, 21:08
              W skrócie: wyrzucili cię, a teraz się usiłujesz odegrać. I po co
              tyle wodolejstwa?
              I druga uwaga - jak ktoś pozwala sobą pomiatać, to nim pomiatają.
              Najwyraźniej przyszli (albo niedoszli) prawnicy na nic lepszego nie
              zasługują. Tylko co to ma wspólnego z Migalskim, który najwyraźniej
              aż przebiera nóżkami, żeby habilitować się akurat na tym ohydnym UJ?
              • jacgg Re: Zyblikiewicz a jego wkład w naukę swiatową 10.02.09, 10:19
                Nikt mnie nie wyrzucał. Kilka miesięcy po zakończeniu w grudniu (!) batalii o
                warunkowy wpis sam rzuciłem studia na obu kierunkach i wyprowadziłem się z domu
                rodzinnego. Czy gdybym po prostu chciał się odegrać, to byłbym taki szczery? Po
                co narażać się na takie zarzuty, jak twoje?...

                "jak ktoś pozwala sobą pomiatać, to nim pomiatają" - ha ha! gdy sobie przypomnę
                tych, którzy wręcz wciskali się w odbyt swoim pryncypałom, rozbrajasz mnie.
                Widać, że nie masz ZIELONEGO POJĘCIA o tym środowisku.

                Niedoszłym prawnikiem jestem, ale z "doszłymi" nie najgorzej sobie radzę
                prowadząc firmę, m.in. wygrałem dwa spory z dwiema bardzo dużymi instytucjami
                finansowymi o zasięgu więcej niż ogólnopolskim, z wielomilionowym zapleczem.
                Przedstawiciel jednej z nich osobiście przyleciał mi DO DOMU z przeprosinami i
                zapytaniem czy aby na pewno odebrałem list jej prawnika uznający wszystkie moje
                roszczenia. Pozostała wściekłość za jedne z największych rozczarowań w moim
                życiu, gdy byłem młody i naiwny oraz przede wszystkim: za zatrute najlepsze lata
                życia, gdy byliśmy młodzi, za niszczenie nas, za łamanie kręgosłupów młodym
                ludziom. Łatwo cwanym gnojom pomiatać 20-latkami, chętnie teraz bym się zmierzył
                z niektórymi draniami, a przynajmniej niech tacy błędni rycerze, jak Migalski
                mają moje poparcie.

                Nie odniosłem wrażenia, że Migalski przebiera nóżkami gdzie bądź. Odniosłem
                wrażenie, że niektórzy aż przebierają nóżkami, by go uwalić.
                • jacgg Re: Zyblikiewicz a jego wkład w naukę swiatową 10.02.09, 10:34
                  A rzuciłem OBA kierunki, bo filozofia była dla mnie tylko odskocznią od tego
                  chamstwa na wydziale prawa. Ja tam odpoczywałem, po początkowym SZOKU, że dla
                  administracji i kadry jestem tu człowiekiem, ba! mam swoje PRAWA! FILOZOFOWIE mi
                  o tym przypomnieli...
                • adept44_ltd Re: Zyblikiewicz a jego wkład w naukę swiatową 11.02.09, 12:46
                  dziwne, bo ja znam mnóstwo ludzi, którzy kończą te studia, a tobie robaczku nie
                  wyszło...
      • adept44_ltd Re: Zyblikiewicz a jego wkład w naukę swiatową 07.02.09, 12:36
        twoja wypowiedź świadczy, że kiepsko się orientujesz w sprawie. Ok, zgadzam się,
        ale chodzi tu o fakt międzynarodowego dorobku badacza (a tym on epatuje,
        podobnie jak 11 książkami, 5 profesorami specjalistami z komisji...), a
        opublikowanie paru stron po polsku w Czechach (kiedy pisze się o Czechach) jest
        raczej wydarzeniem z porządku anegdoty niż dorobku... takie drobne przesuwanie
        akcentów, znamienne dla M. - gdyby miał dorobek ok, nie musiałby tego robić.
      • nessie-jp Re: Zyblikiewicz a jego wkład w naukę swiatową 11.02.09, 06:54
        > Publikować po rosyjsku na obszar ZSRR i satelit, w tym pewnie Kuby, nie daje Zu
        > blikiewiczowi wkładu w naukę światową.

        Tylko że problem nie w tym, czy Zyblikiewicz jest świetny czy do zadu. To nie
        jest tak, że trzeba mieć na swoim koncie 50 publikacji w 50 różnych językach
        żeby zauważyć, że ktoś inny jest do zadu, jeśli chodzi o poziom publikacji.

        Takie rzeczy to powinna zauważyć asystentka pana Migalskiego. Albo sekretarka w
        dziekanacie. I powiedzieć na uszko, że przydałoby się popracować jeszcze nad tym
        dorobkiem. A już w szczególności przydałoby się jasno wyszczególnić, co się
        napisało własną rączką (to jest dorobek), a co się tylko przeleciało wzrokiem w
        ramach redakcji (to jest chałtura).

        Oczywiście i Zyblikiewicz by się dzisiaj nie habilitował
    • abba15 Świadomość narodowa 05.02.09, 17:41

      23-milionowa PRL w 1945 r. przejęła w spadku ok. 3 mln volksdojczów plus dokończyła dzieło Niemiec i Rosji bolszewickiej przy akceptacji USA i Anglii wyniszczenia resztek narodowców i innych patriotycznych elit politycznych.
      III RP przejęła w spadku po PRL ponad 4 mln byłych PZPR-owców i jego satelickich, sprostytuowanych, zdegenerowanych moralnie partii, stowarzyszeń, organizacji.
      Około 2 mln byłych ORMO-wców, 200 tys. UB-eków, SB-eków, ZOMO-wców i innych szmatławych jawnych i tajnych organizacji. Razem z ich rodzinami, które z tych uprzywilejowanych pozycji czerpały profity oraz wychowanych przez ww. własnych dzieci w większości w atmosferze kłamstwa i zgnilizny etyczno-moralnej daje nam to liczbę kilkunastu milionów obywateli III R.P.! Mających problemy z narodową tożsamością i wynikającymi z tego problemami szacunku dla prawdy, patriotyzmu i naszych polskich narodowych interesów. Oddanie 95 proc. dużych mediów praktycznie pierwszej władzy jako inżynierii dusz w ręce wrogich nam nacji kulturowo i politycznie dopełnia dzieło wyniszczenia wszystkiego, co NARODOWE w Polsce.

    • aa_6 Habilitacja to przeżytek 05.02.09, 19:31
      komunizmu i bezwzględnie powinna zostać zniesiona! Doktorat
      natomiast powinien być na znacznie znacznie wyższym poziomie niż
      dotychczas i mógłby być robiony dłużej niż dotychczas. Świetny
      doktorat + publikacje na odpowiednio wysokim poziomie merytorycznym,
      w tym obcojęzyczne, to powinna być podstawa awansu naukowca w Polsce
      naprawdę zreformowanej! Oczywiście lobby doktorów habilitowanych i
      profesorów nie będzie chciało z różnych względów do tego dopuścić.
      Mam jednak nadzieję, że jeśli nie ten, to następny rząd habilitację
      po prostu zniesie! A M. Migalski nie budzi mojego zaufania jako
      naukowiec, choć nie znam jego dorobku, ponieważ jako komentator
      życia politycznego jest skrajnie tendencyjny, a mimo to zawsze
      podkreśla, że wypowiada się jako politolog. Z jego
      publicznego "boksowania" własnego szefa i innych pracowników
      naukowych nic nie wynika dla diagnozy stanu polskiej nauki.
      • prawdziwamm2009 Re: Habilitacja to przeżytek 06.02.09, 19:42
        Masz Waść rację, gdyby nie wymóg habilitacji iluż problemów
        zaoszczędziłby sobie dr Migalski i nadal mógłby być przez pewne
        środowiska postrzegany jako najwybitniejszy współczesny politolog
        polski.
      • adept44_ltd Re: Habilitacja to przeżytek 07.02.09, 12:37
        no, powinny, ale jako że nie są... to hab. jest potrzebna, choćby po to, by
        miernoty robiące karierę przez wizję, nie mięszały w mózgach ludziom swoim
        wielkim (pseudo) dorobkiem...
    • ar.co Zyblikiewicz odpowiada dr. Migalskiemu 09.02.09, 21:13
      Bardzo ważna jest uwaga Zyblikiewicza o "dodawaniu rzeczy zupełnie
      różnych". Przyjmując sposób liczenia Migalskiego (autor, współautor
      i redaktor 9 książek itd) wielu redaktorów wydawnictw naukowych
      mogłoby spokojnie wpisywać w swoim CV np. "autor lub współautor 50
      książek", przy czym nie miałoby znaczenia, że owszem, "autor" - ale
      1 książki (wydanej pracy doktorskiej) i redaktor 49 pozostałych. To
      chyba jednak trochę cość innego,niż samodzielne napisanie 50 książek
      naukowych?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka