andantee
03.08.05, 23:12
dopadł mnie właśnie.oczywiście nie mogę tego wszystkiego rzucić, jestem już
na 3 roku, coś już zrobiłem, nie byłbym w stanie zwrócić stypendium.ale te
okoliczności chyba tylko pogarszają sprawę...promotor mówi, że jestem zbyt
ambitny i niespokojny;) i każe prace upraszczac (jest z metodologii historii
sztuki), ja nie widzę dla siebie perspektyw zawodowych, doktorat piszę siłą
rozpędu, tłumaczę sobie, że tak zarabiam na stypendium, które szczęśliwie
dostałem...ale czuję totalną beznadzieję we własnej głowie, wydaje mi się że
wszystko co robiłem do tej pory było delikatnie rzecz ujmując niezbyt
sensowne.chyba zajmę się czymś innym, a doktorat jakos powstanie, tak z
boku...problem jest tylko taki, że głupio mi iść na inne studia w tym wieku,
nie mogę tez jakos barzdo silnie wiazac sie z warszawą na długo, z różnych
powodów.
czy to się zdarza tak po prostu czy to znak, ze trzeba sie zajac czyms innym?
wypalenie moze..
pozdrawiam, pierwszy raz tu piszę:)