kryzys totalny

03.08.05, 23:12
dopadł mnie właśnie.oczywiście nie mogę tego wszystkiego rzucić, jestem już
na 3 roku, coś już zrobiłem, nie byłbym w stanie zwrócić stypendium.ale te
okoliczności chyba tylko pogarszają sprawę...promotor mówi, że jestem zbyt
ambitny i niespokojny;) i każe prace upraszczac (jest z metodologii historii
sztuki), ja nie widzę dla siebie perspektyw zawodowych, doktorat piszę siłą
rozpędu, tłumaczę sobie, że tak zarabiam na stypendium, które szczęśliwie
dostałem...ale czuję totalną beznadzieję we własnej głowie, wydaje mi się że
wszystko co robiłem do tej pory było delikatnie rzecz ujmując niezbyt
sensowne.chyba zajmę się czymś innym, a doktorat jakos powstanie, tak z
boku...problem jest tylko taki, że głupio mi iść na inne studia w tym wieku,
nie mogę tez jakos barzdo silnie wiazac sie z warszawą na długo, z różnych
powodów.
czy to się zdarza tak po prostu czy to znak, ze trzeba sie zajac czyms innym?
wypalenie moze..

pozdrawiam, pierwszy raz tu piszę:)
    • mama.tadka Re: kryzys totalny 04.08.05, 10:46
      Nie tragizuj, tylko - jako rzecze Autumna - się oderwij. W sytuacji kryzysowej
      nie jesteś, więc rzuć to na jakiś czas w cholerę i naladuj akumulatory.
    • rilian Re: kryzys totalny 04.08.05, 11:47
      o! historyk sztuki!?

      czyli tak mamy wszyscy w pewnym momencie, nie załamuj sie. da sie skończyć!
      • mikiel79 Re: kryzys totalny 04.08.05, 17:04
        na inne studia nigdy nie jest za póżno!!! byłem w komisji rekrutacyjnej
        widziałem papiery ludzi z rocznika 1972 -kandydatów na pierwszy rok!! inny
        kierunek zmienia optyke. nie trezba rezygnowac z zainteresowan... moze tak jak
        poprezdnicy pisali potrzeba Ci odpoczynku... a moze bardziej wrzuc na luz??
        wiedz jedz w te góry (tylko nie na krupówki!!!!) ;) i za jakis czas napisz jak
        to wszystko widzisz
        p. s. ja mam ciagle takie deprechy, nawet permanantne... czuje ze albo napisze
        e expresowym tempie albo mnie wywala na zbity pysk
        pozdrawim wszystkich;)
        • troijnis Skąd ja to znam?! 05.08.05, 11:06
          Ojej! Chyba napisałes o mnie! Bo ja mam tak. Wstaję jednego dnia i mam łeb
          pełen pomysłów. Zabieram papierzyska i pędzę do biblioteki. Wracam umęczona ale
          szczęśliwa i z otwartym umysłem. Po klku dniach takiej energii dostaję "kopa
          smutku"! Nie mogę zasnąć bo mam tragiczne wizje. Czuję się beznadziejnie że
          jestem leniuchem i nierobem. Dostałam szansę od losu i się ochrzaniam! Od marca
          mam temat, od maja mam plan pracy. A już koniec sierpnia a ja jeszcze nie
          piszę. Mam 10 stron! Szok! A ja cały czas zbieram tą cholerną literaturę!
          Wszyscy móią dosyć szukania, pisz, masz wiele, dasz radę. A ja mam jakieś chore
          ambicje. Chyba nie warto się napinać. Ale na dziś dzień jest ok. W poniedziałek
          idę do biblioteki bo muszę coś pilnie przejrzeć. I kilka mailikó wyślę, i
          pocztę jeszcze do kogoś tam, i ... jak widac mam wyż! ;-)
          • andantee Re: Skąd ja to znam?! 06.08.05, 20:36
            dzięki za pocieszenie:)chyba skończy się na tym, że zredukuję znacznie swoje
            naukowe ambicje, bo przywiązywanie się do tego tylko potęguje frustrację w
            momentach kryzysu....mam zresztą pomysł, co mogę robić obok doktoratu...kiedy
            zacząłem w ten sposób o tym myslec (a stalo się to przedwczoraj), od razu
            lepiej mi się pisze;)

            pozdrawiam
            and
          • mikiel79 Re: Skąd ja to znam?! 07.08.05, 01:08
            oj nie ja nie pisałem o Tobie:)
            ja jestem prawdziwym LESEREM który skonczy w niesławie:) pozdrawiam i zycze
            wszystkiego naj;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja