Dodaj do ulubionych

Religia na granicy bólu

10.02.09, 14:08
ja rozumiem, że tradycja, czy też atrakcja dla zszokowanych turystów, ale to
chyba powinno się leczyć. Nie rany kłute, ale głowę!
Obserwuj wątek
    • bubio2006 leczyć! 10.02.09, 14:09
      ja rozumiem, że tradycja, czy też atrakcja dla zszokowanych turystów, ale to
      chyba powinno się leczyć. Nie rany kłute, ale głowę!
      • tereska77 Re: leczyć! 10.02.09, 14:14
        a ludzi co na kolanach chodzą do Częstochowy, którzy swoja emeryturę
        przeznaczają na odwietry geotermalne - ich nie powinno się leczyć ???
      • mateuszt14 Re: leczyć! 10.02.09, 16:06
        Święta prawda!!!Takie zachowanie Graniczy z barbarzyństwem!!! XXI wiek?.. Teraz
        już wiadomo dlaczego nie mają oporów prześladować ludzi za wiarę (głównie
        chrześcijan),gdyż ich prymitywne zwyczaje są w stanie tylko NAM uzmysłowić, że
        jest to DZICZ, mająca mało związków z cywilizowanym światem!
        • rainzug nie leczyć 10.02.09, 20:36
          dlaczego wynajdujecie uniwersalne prawdy. Może im ból pomaga i może stają się
          przez to lepsi. Mnie nie byłoby stać na coś takiego i w pewnym sensie jestem pod
          wrażeniem. A tak naprawdę nikogo nie krzywdzą.
          • tomek854 Re: nie leczyć 10.02.09, 20:40
            rainzug napisał:

            > dlaczego wynajdujecie uniwersalne prawdy. Może im ból pomaga i może stają się
            > przez to lepsi. Mnie nie byłoby stać na coś takiego i w pewnym sensie jestem po
            > d
            > wrażeniem. A tak naprawdę nikogo nie krzywdzą.

            Mnie również nie byłoby stać na wykąpanie się w gó...e albo na przykład
            pozwolenie na zrobienie sobie tatuażu podczas jazdy po wybojach albo na wjazd na
            BMXie w kaktusy (polecam film "Jackass").

            Nie wiem dlaczego zachowania kretyńskie w imię religii zaraz stają się godne
            podziwu...

            To prawda nikogo nie krzywdzą. Jak długo zatem mają wykupioną polisę
            ubezpieczeniową która powoduje, że powikłania po tego rodzaju atrakcjach nie są
            leczone z finansów przeznaczonych na zdrowie publiczne droga wolna. A ja tylko
            muszę pamiętać, żeby się od nich trzymać z dala :-)
    • donna9 Religia na granicy bólu 10.02.09, 14:14
      bogu - nie bogowi
      • czarno-bialo Re: Religia na granicy bólu 10.02.09, 15:14
        donna9 napisała:

        > bogu - nie bogowi

        Mianownik: kto?co? (bóg) Dopełniacz: kogo?czego? (boga) Celownik: komu? czemu? -> bogowi

        Sprawdź nim zaczniesz pisać głupoty
        • escott Re: Religia na granicy bólu 10.02.09, 18:55
          celownik: komu? czemu? - bogu jednak ;) jak w "dzięki bogu jestem
          ateistką ;)"
    • nick3 A co powiecie o czymś znacznie bliższym? 10.02.09, 16:10


      www.odan.org/images/cilice_2004.jpg

      Jest to praktyka "zalecana" (w praktyce obowiązkowa) w katolickiej
      organizacji, której JPII nadał status prałatury personalnej, czyli
      instytucji religijnej odpowiedzialnej tylko i wyłącznie bezpośrednio
      przed papieżem.



      Postać Sylasa z "Kodu da Vinci" jest zabawnym kiczem, ale autor nie
      wyssał tego z palca!:)

    • paulina_auguscik Religia na granicy bólu 10.02.09, 19:39
      bogowi i bogu - OBIE FORMY SĄ POPRAWNE. sprawdź w słowniku donna.
      • erg_samowzbudnik Re: Religia na granicy bólu 10.02.09, 20:48
        Każda religia jest wrogiem człowieka.
    • soot Religia na granicy bólu 10.02.09, 21:44
      Gdybyście tylko tak przestali jak zwykle obrażać innych ludzi, ich religię i
      odmienność a trochę o tym poczytali, ale czego można sie spodziewać po pseudo
      ateistach. Otóż ci ludzie wprowadzają sie w stan transu i nie odczuwają bólu co
      według ich wierzeń jest zasługą bóstwa. Oczywiście da się to wyjaśnić naukowo
      ale dla was to za dużo wiedzy naraz.
      • nick3 Mam zastrzeżenia głównie do praktyk katolickich. 10.02.09, 23:44

        Zgadzam się z tobą zasadniczo.

        Jeśli tylko takie praktyki nie są wymuszane przez obyczaj, lecz
        dobrowolne, to nie należy wieszać psów na cudzej religii (co często
        ludzie robią, by odwrócić uwagę od przykrych aspektów własnej
        religii, lub by dowieść sobie jej wyższości - raczej nie czynią tego
        ateiści, nawet "pseudo":).


        Z kwestią dobrowolności jest jednak pewien kłopot, szczególnie w
        tych religiach, które wpędzają wyznawców w poczucie winy i
        niedwuznacznie sugerują potrzebę umartwienia.

        Może to prowadzić do bardzo "toksycznych" sytuacji np. w zamkniętych
        wspólnotach "o podwyższonym rygorze" (jak wspomniane przeze mnie
        Opus Dei).

        Nieco podobna sytuacja ma miejsce wśród szyitów, gdzie właściwie od
        każdego mężczyzny oczekuje się krwawego samoumartwienia przy okazji
        święta Aszura.


        Co do kultów transowych, optowałbym tak jak ty za wymogiem podejścia
        rozumiejącego.

        Ale nie da się wykluczyć, że niekiedy podobne rytuały również i tam
        są narzędziem drastycznej władzy wspólnoty nad jednostką.


        Dlatego ogólna rada brzmi: należy dobrze poznać to, co się chce
        osądzać. A nie wyrokować na podstawie egzotycznie wyglądającego
        zdjęcia.
      • rudy102_t_34_85 Re: Religia na granicy bólu 11.02.09, 00:02
        W zasadzie wszystko można tu sprowadzić do oddziaływania naturalnego
        hormonu tzw.beta-endorfiny produkowanego min.przez gruczoły dokrewne
        (głównie szyszynkę).Oddziaływując na chemoreceptory układu
        neuronalnego blokuje on wszelkie odczucia związane z odczuwaniem
        bólu.Wzmożone wydzielanie endorfin ma miejsce w stanach silnego
        pobudzenia emocjonalnego,także podczas religijnej ekstazy.Oczywiście
        ewolucja nie wykształciła tego mechanizmu z myślą o religijnych
        praktykach umartwiania ciała-to już nasz prywatny użytek.Pierwotnie
        chodziło o to aby zwierzę w sytuacjii zagrożenia mogło forsować swój
        organizm bez odczuwania bólu który normalnie ostrzegałby o
        przekroczeniu dopuszczalnych parametrów.Jeleń uciekający "pełnym
        gazem" przed stadem wilków nie odczuwa bolesnych skurczów mięśni
        które sygnalizują wzrost stężenia kwasu mlekowego czyli mówiąć
        wprost ostre zmęczenie.Oczywiście po udanej ucieczce organizm musi
        naprawić szkody i nasz jeleń wali się ze zmęczenia na ziemię.Na
        forum "nauka" podawałem kiedyś przykład kobiety która przeżyła
        przejście trąby powietrznej i mając wbity głęboko w udo kawał blachy
        przekopywała ruiny domu w poszukiwaniu swoich dzieci.Absolutnie
        niczego nie czuła do momentu gdy dotarła do niej ekipa ratownicza i
        ktoś zwrócił uwagę że jest poważnie ranna.Wtedy dopiero poczuła
        ostry ból i straciła przytomność.Organizm pozwolił sobie na
        ten "luksus" bo obecność ratowników którzy wyciągneli dzieci z
        gruzów spowodowała spadek napięcia i uczucie ulgi.To modelowy
        przykład działania beta-endorfiny choć tu chodziło nie tylko o
        ratowanie siebie ale i własnego potomstwa...
    • wartnik31 co tu dużo gadać, polecam widoczki KK z JP2 w tle 10.02.09, 22:43
      wiadomosci.wp.pl/kat,93034,title,Biczowanie-i-ukrzyzowanie-na-Filipinach,wid,9783924,wiadomosc_video.html?ticaid=177b7
      a jeśli chodzi to, że podobno nikomu krzywdy nie czynią, to co powiecie o
      rodzinie muszącej takiego półgłówka leczyć lub opiekować się nim zamiast mieć
      pożytek, czy też ubezpieczeniu społecznym
      • soot Re: co tu dużo gadać, polecam widoczki KK z JP2 w 11.02.09, 20:57
        Zrozum że on to robi z własnej woli aby zmierzyc się z samym sobą, tak naprawdę
        aspekt religijny ma drugożędne znaczenie, a z tym ubezpieczaniem to mnie
        rozwaliłeś. A co powiesz o indianach którzy aby stać się wojownikami muszą
        zranieni włócznia przez kilka dni wisieć na drzewie ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka