Dodaj do ulubionych

Rozpoznaję go po krokach

19.03.09, 12:00
I po raz kolejny urzędas narzeka. Za wiele stresów? Proszę zmienić pracę. NIe
każdy musi być urzędnikiem. Dzięki zmianom kwalifikacji ulice mogą być
dokładniej wysprzątane.
Obserwuj wątek
    • lukas2406 Re: Rozpoznaję go po krokach 19.03.09, 12:10
      A Pan zapewne sprawuje odpowiedzialną, dyrektorską posadę...
      • kosmosiki Fajny temat prowokacyjny :) 21.03.09, 03:01
        Np. ja sprowokuję w ten sposób, że z dwojga złego:

        - urząd w którym wiem jakie są zasady, mogę sobie przeczytać ustawy i wszystko
        jest formalne do bólu
        - dział obsługi klienta jakiejś firmy

        To ja wybieram jednak urząd.
        • ajmax Re: Fajny temat prowokacyjny :) 21.03.09, 10:39
          kosmosiki napisał:

          > ...urząd w którym ...wszystko jest formalne do bólu...
          Niestety, tu w Polsce jeszcze nie osiągnęliśmy tego poziomu. Jeszcze
          decyduje uznaniowość urzędnika. Albo klikasz zza granicy, albo
          jesteś urzędasem, któremu się wydaje...
        • badjuk Re: Fajny temat prowokacyjny :) 21.03.09, 12:38
          Tak, a ten Marcinek z artukułu to by tak chcial caly dzien siedziec
          przy kawce i moze jeszcze gazetce. Jak tak to niech sobie robote w
          kiosku z gazetami znajdzie.
      • goodwater Re: Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 07:28
        Ludzie sie denerwuja juz samym faktem, ze w dobie internetu musza stac w
        kolejkach. Np. ja ostatnio zlozylem wniosek o wtornik prawa jazdy. Zaznaczylem
        opcje "prosze o wyslanie prawa jazdy poczta" . I co? I nic, czekam 3 tyg.,
        dzwonie i okazuje sie, ze moj urzad nie wysyla. To po co jest taka opcja? To po
        co trzeba podac telefon do siebie? Chyba nie po to zeby mogli zadzwonic i
        wyjasnic watpliwosci? Jest was za duzo, banki preferuja korzystajacych z
        bankomatow, zeby ludzie nie blokowali okienek, czy tak samo nie moze byc w
        urzedzie?
        • kretek_bladzi Re: Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 11:10
          goodwater napisał:

          > Ludzie sie denerwuja juz samym faktem, ze w dobie internetu musza
          stac w
          > kolejkach. Np. ja ostatnio zlozylem wniosek o wtornik prawa jazdy.
          Zaznaczylem
          > opcje "prosze o wyslanie prawa jazdy poczta" . I co? I nic, czekam
          3 tyg.,
          > dzwonie i okazuje sie, ze moj urzad nie wysyla. To po co jest taka
          opcja?

          A składałeś i podpisywałeś wniosek przy urzędniku? Jak tak, to
          dziwne.
          Ja wysłałem pocztą wniosek i potwierdzenie wpłaty, odczekałem ze dwa
          tygodnie i w okienku prawko odebrałem - ale to dlatego, żeby
          urzędnik zweryfikował, że ja to ja. Przecież list moze
          wysłać/odebrać każdy i skraść tożsamość.

          To po
          > co trzeba podac telefon do siebie? Chyba nie po to zeby mogli
          zadzwonic i
          > wyjasnic watpliwosci?

          Heh, do mnie kiedyś zadzwonili, ale z innego urzęu - że można już
          odebrać paszport (tydzień przed czasem). Opadająca szczęka wybiła
          dziurę w podłodze.

          Jest was za duzo, banki preferuja korzystajacych z
          > bankomatow, zeby ludzie nie blokowali okienek, czy tak samo nie
          moze byc w
          > urzedzie?

          A
          • osmanthus Re: Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 12:22
            kretek_bladzi napisał:


            >
            > A składałeś i podpisywałeś wniosek przy urzędniku? Jak tak, to
            > dziwne.
            > Ja wysłałem pocztą wniosek i potwierdzenie wpłaty, odczekałem ze
            dwa
            > tygodnie i w okienku prawko odebrałem - ale to dlatego, żeby
            > urzędnik zweryfikował, że ja to ja. Przecież list moze
            > wysłać/odebrać każdy i skraść tożsamość.

            A u mnie prawo jazdy zalatwia sie od reki, w ciagu ca 10 minut. Kwit
            do wypelnienia przysylaja do domu co 5 lat (tyle jest wazne prawo
            jazdy -zeby bylo latwiej to data waznosci = data urodzin). Idziesz
            do shopfront, placisz, dostajesz wydruk, na ktorym sie podpisujesz,
            robia ci zdjecie (jeszcze pytaja uprzejmie czy ci odpowiada, a moze
            chcesz , zeby ci pstrykneli kolejne?), wydruk + zdjecie przenosza na
            plastik, prosze, dziekuje i do widzenia. Prawo jazdy = tutaj dowod
            osobisty (ktorego nie ma). Jest na nim adres, gdy zmieniasz miejsce
            zamieszkania wykonujesz telefon do urzedu i na drugi dzien wyjmujesz
            ze skrzynki koperte a w niej samoprzylepna etykietka z twoim nowym
            adresem, ktora sonbie przyklejasz na rewersie prawa jazdy.


            >
            > Heh, do mnie kiedyś zadzwonili, ale z innego urzęu - że można już
            > odebrać paszport (tydzień przed czasem). Opadająca szczęka wybiła
            > dziurę w podłodze.

            A jezeli chodzi o paszport, to podanie sklada sie na poczcie.
            Paszport tutejszy MSZ prysyla listem poleconym do domu (zabiera im
            to tydzien).


      • pavle to może zróbcie Państwo tak: 21.03.09, 09:16
        To może zacznijcie Państwo nas obsługiwać tak, żebyśmy czuli
        że Wam zależy na tym, żeby nam pomóc (czyli załatwić sprawę),
        a nie tylko spławić, pozbyć się, przerzucić na kogoś innego.

        My, petenci (pardon - ISO kazało Wam nazywać nas klientami,
        i macie z tego wyraźnie niezły ubaw!) też dzielimy urzędników
        na różne sposoby. Głównie po kompetencji, ale też po nastawieniu
        do wykonywania swojej pracy.

        A Państwo jak jeszcze dzielą? Czy na jedzących tylko czosnek?
        Czego jeszcze nie wolno jeść przed przyjściem do urzedu? Kebab?
        Bigos? To może trzeba ustanowić zasadę, że do Wielce Urzędu
        tylko na czczo? Ale wtedy nam, peten.. sorki, KLIENTOM będzie
        burczało w brzuchach...
        • soul_coffin Re: to może zróbcie Państwo tak: 21.03.09, 09:35
          > My, petenci też dzielimy urzędników na różne sposoby.

          Tak Ci się tylko wydaje, że głównie po kompetencji, ale też po
          nastawieniu:) Klienci (jeżeli wolisz nazywać siebie petentem droga
          wolna) mają naprawdę różne kryteria. Dzielą urzędników na tych w
          okularach i tych bez okularów. Na tych ubranych na jasno i na tych
          ubranych na ciemno. Na tych siedzących przy oknie i na tych
          siedzących przy drzwiach. Merytoryczne kompetencje urzędnika zwykle
          są drugo lub trzeciorzędnym kryterium oceny, o ile w ogóle występują.

          > Czego jeszcze nie wolno jeść przed przyjściem do urzedu? Kebab?
          > Bigos?

          Być może Ty lubisz nieświeży oddech (czosnek, nieumyte zęby, smród
          papierosów). Ale nie każdy lubi. Odwróć sytuację i wyobraź sobie, że
          urzędnik do którego przychodzisz śmierdzi czosnkiem. Odpowiada Ci
          to? Czy też może wolałbyś wprowadzić zasadę, że urzędnik musi
          przychodzić do pracy na czczo a pierwszy posiłek może zjeść dopiero
          po zamknięciu urzędu?
          • zigzaur Re: to może zróbcie Państwo tak: 21.03.09, 09:56
            Akurat przychodzenie do urzędu skarbowego w starych łachach, nieogolony, z
            zapachem najtańszych papierochów, ze zmierzwionymi włosami itd.

            jest bardzo inteligentnym postępowaniem.
        • 2-pswiecki Święte słowa Drogi Forumowiczu 21.03.09, 10:13
          Z tekstu wynika,że urzędas lekko kruszeje,Unia mu kazała,ale dalej
          ma ludzi w głębokim niepoważaniu. Ponieważ nigdy w życiu nie zadał
          sobie pytania, czy on w ogóle jest do czegokolwiek ekonomii
          potrzebny.Jakoś naszego życia określa ekonomia, a nie przekładanie
          papierków, których zawsze jest za mało dla urzędnika. Gdyby
          popracował w biznesie, wiedziałby, że klient ma ZAWSZE
          rację.Ponieważ przynosi mu dochód.
          • sokolasty Re: Święte słowa Drogi Forumowiczu 21.03.09, 10:34
            Różnica jest taka, że urząd ma monopol i klient gdzie indziej nie pójdzie.
          • carlfrost Re: Święte słowa Drogi Forumowiczu 21.03.09, 11:36
            masz bardzo naiwne spojrzenie na "biznes", w działach klienta nie jest tak, że
            klient ma zawsze rację, tylko klientowi przyznaje się racje (nic nie
            załatwiając) aż w końcu zdenerwuje się i sobie pójdzie
    • koraz89 Re: Rozpoznaję go po krokach 19.03.09, 12:22
      Po wypowiedzi widać, że należysz do ludzi którzy mylą empatię z
      telepatią.
      • dzyndzelbaum Urzędnik to pasożyt i hiena 21.03.09, 02:07
        Zmęczenie i frustracja osobnicza urzędnika to jedyna skuteczna broń na
        urzędniczą hubę.
        Oczywiście urzędnik nie odpowiada osobiście za prawne gnioty generowane w
        zabójczym tempie przez sejmowych nieuków.
        Lecz czy rzeczywiście nie ma wpływu?
        Przecież musi dostrzegać powszechną głupotę wielu ustaw?
        Zaniechanie postulowania rozsądnych rozwiązań to jest bezsprzeczna wina tej
        formacji.
        Gradacja zachowań petenta to najzwyczajniej bezczelność.
        Ludzie tam nie idą z chęci obcowania z gryzipapierowym menem lecz z narzuconej
        potrzeby,którą się im uprzykrza do granic wytrzymałości nerwowej za ich własne
        środki z resztą .

        Niestety jedyną skuteczną drogą załatwiania zwykłych spraw jest notoryczne nękanie.

        Sprawy które można załatwić od ręki z minimum dobrej woli są celowo komplikowane
        utrudniane i zdane na długie terminy.

        Dlatego społeczeństwo się broni przed niekompetentnym i szkodliwym prawem.

        • blacklord1 Re: Urzędnik to pasożyt i hiena 21.03.09, 07:59
          Elementarna nieznajomość tematu.

          Ustawy tworzą i zmieniają posłowie. Regulaminy urzędów tworzą
          wójtowie/burmistrzowie/prezydenci miast lub inni właściwi kierownicy tych urzędów.

          Uważasz, że warto dla osoby która ma dla ciebie jedynie chamską odzywkę
          ryzykować konflikt z przełożonym od którego zależy Twoja ocena?
          2 razy otrzymasz negatywną ocenę i automatycznie jesteś pozbawiony pracy. Prawo,
          które miało mieć na celu dbanie o poziom urzędników, służy do zamykania ust
          krnąbrnym.
          Ustawy piszą posłowie, żeby coś zdziałać musisz zebrać setki tysięcy podpisów, a
          i to nic nie da jeżeli posłowie zechcą znowu na czymś zarobić na boku.
          W apolitycznej służbie urzędniczej twój awans i szansa na objęcie kierowniczego
          stanowiska zależą od twojej przynależności partyjnej, a każda kolejna władza
          robi czystki. Takie chore środowisko nie ma prawa mieć wysokiego morale.
          Btw. dzięki nowej ustawie o służbie cywilnej już nikt nie kryje się z tym, że
          konkurs konkursem a i tak naczelnik decyduje np. o przeniesieniu kogoś z innego
          stanowiska (np sprzątaczki:P, żartuje... musi być urzędnik). Kochani posłowie
          zadbali o to by ktoś im dał stołki jak kadencje pokończą! :)

          W sumie może są tu jakieś błędy merytoryczne, bowiem do egzaminu z prawa
          urzędniczego jeszcze sporo czasu, ale wydaje mi się, że dobrze zapamiętałem to
          co na wykładzie usłyszałem.

          Pozdrawiam :)
          • zigzaur Re: Urzędnik to pasożyt i hiena 21.03.09, 09:32
            W urzędach powinni zatrudniać osoby, które jakiś czas przepracowały w rynkowej
            firmie w dziale obsługi klienta. Osoby takie powinny być nauczone grzeczności i
            pokory.
            • kropekuk1 Re: Urzędnik to pasożyt i hiena 21.03.09, 10:42
              I z tym się zgadzam. Nawet jeżeli napluje w twarz urzędnikowi to
              powinien twarz wytrzeć i z uśmiechem przyznać mi racje i to nawet w
              przypadku jeżeli tej racji nie mam.
              • paszczakur Re: Urzędnik to pasożyt i hiena 21.03.09, 11:09
                to miał być sarkazm jakiś?
            • carlfrost Re: Urzędnik to pasożyt i hiena 21.03.09, 11:39
              taa i w tym dziale obsługi klienta nauczyłby się co najwyżej tego jak spławiać
              ludzi z uśmiechem na ustach, macie naprawdę bardzo naiwne podejście
            • kylax Dobrze, ze nie jestem urzednikiem czy dzialem obsl 30.03.09, 00:08
              ugi klienta.
              Juz po pieciu sekundach z trudnym petentem/klientem zakonczylbym spor
              poderznieciem gardla jegomosciowi.
          • dzyndzelbaum Re: Urzędnik to pasożyt i hiena 21.03.09, 13:02
            Do > Elementarna nieznajomość tematu.

            > Uważasz, że warto dla osoby która ma dla ciebie jedynie chamską odzywkę
            > ryzykować konflikt z przełożonym od którego zależy Twoja ocena?

            Oto typowy schemat "myślenia" urzędnika.

            Jak nie będę ludziom szkodził swą niekompetencją to będę bezrobotny.
            ZOMO UB SB oprawcy i esesmani identycznie się tłumaczyli był rozkaz.
        • fibius Re: Urzędnik to pasożyt i hiena 21.03.09, 08:44
          Mam nadzieję że w pracy masz do czynienia z klientami i nie możesz ukazywać
          emocji gdy przyjdzie ci cham. Bo widzę że brak ci wyobraźni dziecko
    • godeep Proponuję dyskusję o urzędnikach... 19.03.09, 13:33
      Witam. Proponuję dyskusję o Państwa doświadczeniach w obcowaniu z urzędnikami,
      od których naprawdę coś zależy. Mam na myśli tych, w których gestii leży
      przyznawanie koncesji, mieszkań komunalnych, wszelkiego rodzaju świadczeń itp.
      Zapraszam serdecznie.
    • sommernachtstraum Rozpoznaję go po krokach 19.03.09, 13:39
      Nie ma co, fajny temat na jedynkę. Przecież ani w Polsce ani na świecie nic
      ciekawego właśnie się nie dzieje. I ten czosnek taki zabawny.
      • zat4ra Re: Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 05:21
        >w Polsce ani na świecie nic
        >ciekawego właśnie się nie dzieje

        No wlasnie, czyzby jakies chwilowe zaburzenia w Matrixie
        i zrobilo sie jakos tak "zdrowo"?

        Jaroslawie Kaczynski, przybywaj na odsiecz!
        • skrzydlate Re: Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 08:05
          eee tam, mamy Rydzyka i dyskryminację ze względu na płeć i wiek, nie wystarczy?
    • deerzet Empatia empatią ... 19.03.09, 13:41
      Empatia empatią - ale kto to proponuje kontakt z urzędem jedynie
      drogą internetową?
      Któż to wdrażał w wielu magistratach zamykanie KRATĄ głównych wejść
      w rejon ubiurkowany urzędu - dla dania urzędnikom czasu na spokojną
      [=bez klientów=petentów] robotę? Papierkową.

      A nazwę "minister" w rządzie państwa tłumaczyć należy jako "służący"
      społeczeństwu...
      To słowo pokrewne "ministrantowi". Ten sam źródłosłów, Szanowni
      Państwo Urzędnicy i Urzędniczki.

      Wiele lat w swej jednej i drugiej pracy miałem comiesięczny
      PRZYDZIAŁ herbaty.

      Nie lubię herbaty.
      • zigzaur Re: Empatia empatią ... 21.03.09, 09:40
        Pierwsza czynność urzędnika:
        nalać wody do czajnika.
    • mattika Rozpoznaję go po krokach 19.03.09, 14:36
      Cytat:
      Mam umowę z pracownikami: po spotkaniu z trudnym klientem odchodzisz od biurka i spacerujesz po korytarzu. Czasem wystarczy rundka w tę i z powrotem, czasem trzeba obejść cały budynek.
      --------

      Może stąd te kolejki przy okienkach - wszyscy urzędnicy spacerują i kółko się zamyka.

      Niestety większość moich doświadczeń w urzędach (samorządowych i nie tylko zresztą) jest zdecydowanie negatywna. Personel bardzo często zachowuje się arogancko i nawet nie stara się udawać, że mógłby w czymś pomóc. Zwykłe pytania o szczegóły procedur, o to jak coś zostanie załatwione często odbierane są jak atak i wtedy właśnie słyszy się zazwyczaj klasyczną wymówkę "Co pan chce! My tego nie wymyślamy".
      Krótko mówiąc te smętne żale raczej mnie nie poruszają. Taki już los kogoś, kto podjął pracę w obsłudze klienta - w urzędzie, hotelowej recepcji czy serwisie telefonicznym.

      Mam nadzieję, że stopniowo to się zmieni - oby na lepsze.

      Pozdrawiam
    • hetmanwiechu przyjmowac tylko klientow w krawacie 19.03.09, 15:50
      bo klient w krawacie jest mniej awanturujacy sie
    • quant34 Jacy oni biedni... 19.03.09, 16:17
      Chyba się rozpłaczę nad losem biednego polskiego urzędnika. Jakiegoż oni mają
      pecha! Nic nie jedzą bo przecież jak pachnie żarciem w pokoju to zły klient ten
      zapach zostawił bo się "obżarł czosnkiem", jeżeli ktoś narzeka, że stał w
      kolejce kilka godzin, to przecież zawsze kłamie bo urząd wtedy jeszcze nie był
      czynny, a jak ktoś robi awanturę, że okienko zamknięte, to przecież tylko przez
      chwilkę i co za pech, że akurat wtedy przed okienkiem znalazł się pieniacz. Ból
      współczucia rozrywa moje serce jak to czytam. Autorowi tego artykułu polecam
      pochodzenie po polskich urzędach, może jak się pary razy spotka z arogancją,
      traktowaniem z góry, niekompetencją, nieżyczliwością, szukaniem dziury w całym,
      dowartościowywaniem się zakompleksionego idioty kosztem klienta, to może
      przestanie wypisywać brednie. Pewnie zdarza się, że dobrego, pracowitego i
      kompetentnego urzędnika spotka nieuzasadniona przykrość, ale przypadków chamów
      na stanowiskach, którzy pracę traktują jak karę, a klientów jak zło konieczne,
      jest setki razy tyle. Zachowajmy proporcje i nie wciskajmy ludziom bzdetów o
      złym losie urzędników. Nie odpowiadają za nic, bo nie ponoszą materialnej
      odpowiedzialności za szkody wyrządzone swoją głupotą (vide: przedsiębiorstwa
      doprowadzone przez skarbówkę do bankructwa), pracują w ściśle określonych
      godzinach (za pięć trzecia kolejka ubranych i gotowych do wyjścia urzędników
      ustawia się w kolejce pod drzwiami - widziałem wiele razy na własne oczy),
      dostają regularnie wynagrodzenie bez względu na wyniki pracy i jest to
      wynagrodzenie z reguły znacznie wyższe niż minimalna krajowa. Mają pewną pracę,
      pewną płacę, regularne godziny pracy i zero odpowiedzialności. Jeżeli stres
      wynikający z kontaktu z niektórymi klientami jest ceną za takie warunki, to jest
      to cena niewielka. Większość ludzi pracuje na gorszych warunkach. Nie mam nic do
      urzędników jako takich, znam kilku osobiście i są to porządni, dobrzy ludzie
      (nota bene nie narzekają i doceniają swoją stabilną sytuację). Ale nie
      wciskajcie kitu, że urzędnicy mają ciężkie życie i że każda pretensja klienta
      jest nieuzasadniona bo aż nader często dzieje się dokładnie odwrotnie.
      • stefankawalec Re: Jacy oni biedni... 21.03.09, 02:04
        Podpisuje się pod Pańskim wpisem. Wszystkim czym mogę się podpisać.
        Mam identyczne doświadczenia i doznania.
        Bardzo słuszna była też uwaga w poście wyżej o interakcjach z urzędnikami, od
        których coś zależy.
        Problem, moim zdaniem bierze się z tego, że niektórzy urzędnicy nie tylko nie
        widzą przełożenia swojej pracy, czasu, wydajności na swoją pensję (po prostu nie
        ma takiego :), ale też na czas, pracę i pieniądze/pensje klienta. Czyli - czymże
        są moje trzy godziny wobec urzędowej wieczności. Plus dwie na dojazd w tę i z
        powrotem. I każdemu dzionek minął. Urzędnikowi na plus, mnie na minus :)

        --

        Infundybuła chronosynklastyczna
        • kupaczewski Re: Jacy oni biedni... 21.03.09, 08:17
          Ciekawe, jakoś pracowałem jako urzędnik i obsługiwać musiałem do ostatniego
          klienta, nawet siedząc po 30-40 min dłużej za darmo, a jaki polak jest w
          urzędzie to każdy wie co go obsługiwał, oprócz masy normalnych miłych ludzi
          trafiają się takie perełki jak cham wiecznie wiedzący że urzędnik się opierd...
          i pije kawę. Panowie i Panie jak jest w urzędzie tak idealnie to czemu tam nie
          pracujecie? Gwarantuje, że jak będziecie chcieli to się da dostać pracę...
          Spróbujcie poobsługiwać Polaków.... Niezapomniane doświadczenie, jak Ci taki
          cham postanowi się wyżyć na tobie bo mu żona nie dała a szef go opierd. Darmowa
          psychoanaliza jak zrównasz urzędnika z ziemią, zwyzywasz go do ostatnich bo on
          ma Cię KULTURALNIE obsługiwać. A przy okazji rzędnik g... może względem
          procedury. Ma mieć to a to w papierach, to nie urzędnicy są chorzy tylko państwo
          i posłowie + centrala w Warszawce. Tym masz mieć to a to w papierach po każdym
          kliencie, jak nie masz to nawet prokuratura na twojej głowie bo podejrzenie
          korupcji itp.... lub przynajmniej postępowanie dyscyplinarne. J już na szszęscie
          mam to z głowy , rzuciłem tą idealną pracę, z której wychodziłem mokry ze
          zmęczenia i z nerwów i pracuję w Anglii w biurze na bezobsługowym stanowisku.
          Spokojna, miła praca (czytaj zmywak dla zawistnych). Jak tak idealnie to do
          urzędów do pracy wiara, tylko zaznaczcie we wniosku o pracę że chcecie
          koniecznie obsługiwać petentów/klientów LOL...
          • szymciolo1 Re: Jacy oni biedni... 21.03.09, 09:41
            1. Od kiedy to urzędnik odpowiada za cokolwiek?
            2. Co to jest/są "Warszawce"
            • zigzaur Re: Jacy oni biedni... 21.03.09, 09:43
              A właśnie powinien odpowiadać za wszystkie, także pośrednie, skutki własnej
              decyzji. Czasami jedna kartka z pieczątką potrafi zrujnować byt rodzinie (patrz
              słynna sprawa z piekarzem darującym chleb).
              • carlfrost Re: Jacy oni biedni... 21.03.09, 11:43
                mówisz o tym piekarzu, który sprzedawał "na lewo" pieczywo nie rejestrując tego
                na kasie, a później lał krokodyle łzy wciskając kit że to pieczywo rozdał biednym
          • 6x9 Re: Jacy oni biedni... 21.03.09, 09:57
            kupaczewski napisał: Panowie i Panie jak jest w urzędzie tak idealnie to czemu
            tam nie
            > pracujecie? Gwarantuje, że jak będziecie chcieli to się da dostać pracę...
            > Spróbujcie poobsługiwać Polaków....

            no nie, ale wypaliłeś, do urzędu 90% pracowników dostaje się po znajomości
            • zigzaur Re: Jacy oni biedni... 21.03.09, 10:49
              Gdy jest ogłaszany konkursowy nabór na stanowisko urzędnicze, to warunki i
              wymagania są tak formułowane, aby na to stanowisko dostały się urzędasy z
              likwidowanego czy reorganizowanego wydziału.

              Powinien być ustawowy zakaz pracy w urzędach dłużej niż przez 5 lat. Przed pracą
              w urzędzie powinien być wymagany staż w prywatnym przedsiębiorstwie. A po
              przepracowaniu 5 lat powinien być zakaz pracy w organach państwowych.
              • kupaczewski Re: Jacy oni biedni... 21.03.09, 14:17
                Sprawdź, a się zdziwisz, w moim byłym urzędzie przyjmowali z konkursu, a oprócz
                tego czy myślisz że kierownik obsługuje petentów? Robi to szary urzędas....
                • 6x9 Re: Jacy oni biedni... 21.03.09, 19:56
                  konkursy i inne takie bzdety, wszędzie warunek: "Doświadczenie zawodowe minimum
                  6 miesięcy(czasami 5 lat) w urzędach administracji publicznej", skąd zdobędziesz
                  doświadczenie jak musisz go mieć aby pracować w urzędzie.Koło się zamyka!
          • stefankawalec Re: Jacy oni biedni... 21.03.09, 14:57
            Mam również doświadczenia z obsługą klienta, bo prowadzę firmę budowlaną:)
            Dlatego w urzędach zachowuję się, tak jakbym chciał, żeby klienci zachowywali
            się wobec mnie. Czyli staram się wiedzieć, po co przychodzę. Na ile to możliwe,
            jestem przygotowany od strony formalnej. Ubieram się w sposób nie naruszający
            zasad szeroko pojętych wizyt. Nie żuję gumy. Ściągam okulary przeciwsłoneczne.
            Nie gadam przez komórkę w trakcie rozmowy z urzędnikiem. Itp, itd. A i tak
            zdarza mi się doświadczyć jaśniepańskiego traktowania.
            I cały czas mam poczucie zanurzenia w doskonale Kafkowskiej atmosferze
            wszechmocnego urzędu.
            Mimo wcześniejszych telefonów, żeby zasięgnąć języka, zdarza się, że po
            godzinnym oczekiwaniu i odsyłaniu z pokoju do pokoju, dowiaduję się, że nie mam
            jakiegoś zaświadczenia. A ja wiem, że dana osoba może mi to zaświadczenie
            wydrukować i podbić na miejscu. Bo tak było wcześniej, tylko urzędnik był
            normalny. Ale teraz ktoś musi mi pokazać, że będę tańczył jak mi zagrają.
            I nie trafia do mnie argument, że "siedząc po 30-40 min dłużej za darmo". Po
            prostu, jak JA MAM INTERES do zrobienia, to zależy mi na kliencie. Od jego
            decyzji zależy moja pensja. A w przypadku urzędów po prostu, jak już napisałem,
            takiej zależności nie ma.
            A czy praca w urzędzie taka wspaniała. Nie do końca. Jak dla mnie, to stanowczo
            za monotonnie.
      • urzednik.ilawa Re: Jacy oni biedni... 21.03.09, 05:35
        quant34 napisał:

        > Nie odpowiadają za nic, bo nie ponoszą materialnej
        > odpowiedzialności za szkody wyrządzone swoją głupotą (vide:
        przedsiębiorstwa
        > doprowadzone przez skarbówkę do bankructwa)

        oj to coś nowego ! :) niestety ponoszą odpowiedzianość
        majątkową ,natomiast nie odpowiadają materialnie za decyzje które są
        wydane w oparciu o niejasne przepisy. Za to niech odpowiada
        prawodawca


        , pracują w ściśle określonych
        > godzinach (za pięć trzecia kolejka ubranych i gotowych do wyjścia
        urzędników
        > ustawia się w kolejce pod drzwiami - widziałem wiele razy na
        własne oczy),

        ja też ale nie we wszystkich urzędach - spójrz na godzinę kiedy
        umieszczam ten post i pomyśl sobie, że za 20 minut wychodzę do
        pracy. a za nadgodziny nie mam płacone bo to praca umysłowa!!!

        > dostają regularnie wynagrodzenie bez względu na wyniki pracy i
        jest to
        > wynagrodzenie z reguły znacznie wyższe niż minimalna krajowa.

        :):):):):):) "z reguły znacznie wyższe" yhym proponuję dowiedzieć
        się dokładnie ile zarabiają urzednicy niższego szczepla /poza
        ministerstwem i W-awą/


        > wynikający z kontaktu z niektórymi klientami jest ceną za takie
        warunki, to jes
        > t
        > to cena niewielka. Większość ludzi pracuje na gorszych warunkach.

        czy w gorszych nie wiem, ale cena stresu to cena jaką można
        spokojnie zapłacić, tu się muszę zgodniż jak ktoś nie potrafi
        pracować w służbie cywilnej to przykro mi i powinien się
        przekwalifikować



        Ja na "nadpobudliwych" klientów mam kilke metod. W zależności od
        przypadku, a jeśłi jakiś urzędnik na atak petenta odpowiada
        strachem, no to nie nadaje się do pracy

        Jeszcze mała uwaga
        Drodzy forumowicze, każdy z nas jest petentem, klientem, lub
        beneficjentem jakiegoś urzędu. Apeluję o jedno, jeśli nie
        odpowiadają wam przepisy to nie wyżywajcie się na urzędnikach którzy
        siedzą w okienku, bo przecież na skrzynce pocztowej przed wysłaniem
        dokumentów też sięnie wyżywacie. Jeśli coś wam nie pasuje - godziny
        pracy urzędu, kolejkli itd usiądzcie policzcie do 10, jeśłi nadal
        jesteście zdenerwowani to piszcie skargi i pisma ale na urząd a nie
        na urzedników!



        • morqadir Re: Jacy oni biedni... 21.03.09, 08:04
          urzędnicy to pasożyty i nic tego nie zmieni .
          Trzeba dążyć do tego żeby było ich jak najmniej i mieli jak najmniej do powiedzenia.
          • zigzaur Re: Jacy oni biedni... 21.03.09, 09:42
            Zwykła urzędnicza pchła
            zagryźć może nawet lwa.
        • 2-pswiecki Szanowny Urzędniku, pewne rzeczy muszą być robione 21.03.09, 10:27
          tak przynajmniej myślimy wychowani przez system socjalistyczny( w
          Anglii jest 3 x mniej urzędników, a ekonomia jakoś ciągnie;
          Amerykański kryzys to i tak mniejsza stopa bezrobocia jak w
          biurokratycznej Europie). Jednak czy można wszystko zganiać na Urząd
          jako taki? Pracownicy powinni słuchać klientów i przekazywać ich
          uwagi w górę, ponieważ sądzę, że inicjatywa ustawodawcza, a więc i
          zmiana krępujących rozwój gospodarczy przepisów, powinna wychodzić
          od urzędów. Od biznesu są biznesmani, od leczenia lekarze. Służba
          cywilna to chyba elastyczne tworzenie dobrego prawa, a nie gorset
          tłumiący wzrost gospodarczy.
          • urzednik.ilawa Re: Szanowny Urzędniku, pewne rzeczy muszą być ro 21.03.09, 12:29
            2-pswiecki napisał:

            > Jednak czy można wszystko zganiać na Urząd
            > jako taki? Pracownicy powinni słuchać klientów i przekazywać ich
            > uwagi w górę,

            powinni
            ale mają zakaz
            niestety skarga petenta odnośnie niejasności jakoiegoś zapisu lub
            jakiejś "niedogodności" liczy się 100 razy bardziej niż uwaga
            urzędnika. Dlaczego tak jest? nie wiem. Ale dochodzi do śmiesznych
            sytuacji gdy urzędnicy sami piszą anionymy do urzędu z sugestiami co
            należy zmienić - dopiero wtedy porzełożeni sietym zajmą.
          • ready4freddy Re: Szanowny Urzędniku, pewne rzeczy muszą być ro 21.03.09, 13:48
            2-pswiecki napisał:

            > Amerykański kryzys to i tak mniejsza stopa bezrobocia jak w
            > biurokratycznej Europie).

            bo inaczej liczona, specjalisto z bozej laski. przestan powtarzac jak papuga
            opinie innych i doczytaj :)
        • radiska.sl Re: Jacy oni biedni... 21.03.09, 12:17
          inna sprawa sa niejasne czesto przepisy, a inna stosunek do petenta.
          uwage na niekompletnosc dokumentow, mozna przekazac spokojnie, a nie wykazywac
          wyzszosc i czesto politowanie. nikt nie jest nieomylny,tym bardziej urzednik
          panstwowy. petent rowniez to dotyczy.
          problem polega na tym, ze czesciej spotykamy sie z brakiem kultury u
          obslugujacej nas osoby niz ze zrozumieniem. nastepnym razem, udajac sie do
          jakiegos urzedu z gory zakladamy, ze bedzie zle. osoba przed nami moze miec jak
          najlepsze intencje, a my jestesmy nastawieni na "nie".
          w moim miescie sa II Urzedy Skarbowe. kiedy slucham opowiesci o perypetiach
          znajomych w pierwszym z urzedow, nie moge wyjsc z podziwu dla urzedu pod ktory
          ja naleze. nie wiem, na jakich zasadach mozna sie zalapac na kontrole, ale
          mialam taka. osoba, ktora mnie sprawdzala ( sprawdzala jedynie 3 lata wstecz,
          osoba fizyczna nie prowadzaca dzialalnosci gospodarczej,odpisy na remont) byla
          uprzejma i sluzyla pomoca. kontrola nie byla masakra. co wiecej, na koncowe
          podpisanie protokolu nie dostalam wezwania, tylko umowilysmy sie na telefon.
          mozna, jak sie chce!
          ale mile doswiadczenie sypie sie w proch przy probie zalatwienia malej nawet
          sprawy w ZUS!
          wiecej zalezy od nastawienia urzednika niz petenta.
          tego drugiego mozna do siebie przekonac, pierwszy bywa niereformowalny.

      • jarekp661 Re: Jacy oni biedni... 21.03.09, 06:11
        Racja , panie szanowny . Święta racja ! :-)
      • ola.ola2 Ja również jestem urzędnikiem 21.03.09, 07:33
        Nie narzekam na swoją pracę, lubię ją, lubię pracę z klientem nwet tym trudnym. Ale zdarza się tak jak ostatnio, że przychodzi klient ja go o wszystkim informuję tak jak on sobie życzy, bez uśmiechu na twarzy bo bez przesady, sam sympatyczny nie był, a on kilka dni później przychodzi odebrać dokument i mówi, że nie był o niczym informowany (koleżanka w tym samym dniu również go informowała o wszystkim, bo był w tym dniu 2 razy). I ja jako urzędnik muszę zacisnąć zęby i słuchać przykrych opini na mój temat, ale cóż. A co z jedzeniem, ja akurat mam fatalne warunki, bo nie mam gdzie zjeść jak tylko przy biurku i często się zdarza, że wchodzi klient a ja jem, ale co mam zrobić 8 godzin bez jedzenie i picia, nawet dyrektor nie pozwolił zamknąć pokoju na 15 min. tak jak jest ustawie, mamy nic do gadania.Wiem bywają niemili urzędnicy sama się z takimi spotykam nie raz, ale nie wolno stawiać wszystkich pod jednym murem, niestety są przepisy i my urzędnicy jak się do nich nie będziemy stosować to "bekniemy", spróbuj wjechać pod znak zakazu, albo poprostu nie przestrzegać przepisów drogowych zobaczysz co się stanie.
      • ola.ola2 Re: Jacy oni biedni... 21.03.09, 07:36
        Zresztą ty chyba jesteś jednym z tych uroczych klientów, co uważają, że wszystkie przepisy trzeba dostosować do ciebie, do tego czego ty oczekujesz.

        > Chyba się rozpłaczę nad losem biednego polskiego urzędnika.
        Nikt ci płakać nie karze i my tego nie oczekujemy i tak będziemy robić swoje, a wkurzających klientów i tak będziemy traktować jak na to zasługują :)
      • kupaczewski Re: Jacy oni biedni... 21.03.09, 08:18
        Ciekawe, jakoś pracowałem jako urzędnik i obsługiwać musiałem do ostatniego
        klienta, nawet siedząc po 30-40 min dłużej za darmo, a jaki polak jest w
        urzędzie to każdy wie co go obsługiwał, oprócz masy normalnych miłych ludzi
        trafiają się takie perełki jak cham wiecznie wiedzący że urzędnik się opierd...
        i pije kawę. Panowie i Panie jak jest w urzędzie tak idealnie to czemu tam nie
        pracujecie? Gwarantuje, że jak będziecie chcieli to się da dostać pracę...
        Spróbujcie poobsługiwać Polaków.... Niezapomniane doświadczenie, jak Ci taki
        cham postanowi się wyżyć na tobie bo mu żona nie dała a szef go opierd. Darmowa
        psychoanaliza jak zrównasz urzędnika z ziemią, zwyzywasz go do ostatnich bo on
        ma Cię KULTURALNIE obsługiwać. A przy okazji rzędnik g... może względem
        procedury. Ma mieć to a to w papierach, to nie urzędnicy są chorzy tylko państwo
        i posłowie + centrala w Warszawce. Tym masz mieć to a to w papierach po każdym
        kliencie, jak nie masz to nawet prokuratura na twojej głowie bo podejrzenie
        korupcji itp.... lub przynajmniej postępowanie dyscyplinarne. J już na szszęscie
        mam to z głowy , rzuciłem tą idealną pracę, z której wychodziłem mokry ze
        zmęczenia i z nerwów i pracuję w Anglii w biurze na bezobsługowym stanowisku.
        Spokojna, miła praca (czytaj zmywak dla zawistnych). Jak tak idealnie to do
        urzędów do pracy wiara, tylko zaznaczcie we wniosku o pracę że chcecie
        koniecznie obsługiwać petentów/klientów LOL...
        • zigzaur Re: Jacy oni biedni... 21.03.09, 09:37
          90 % (jeśli nie więcej) tzw. prywatnych szkół wyższych przygotowuje do pracy w
          urzędach. Taki jest cel życiowy większości młodych ludzi po maturze.

          Z drugiej strony, nic dziwnego, skoro założenie prywatnej działalności
          gospodarczej powoduje, że delikwent staje się a priori przestępcą podatkowym.
          Podatnik w sporze z urzędem skarbowym ma mniej praw niż aresztant w NKWD czy Żyd
          w Birkenau.
          Jeśli urząd skarbowy ma roszczenia podatkowe, to powinien ich dochodzić metodą
          pozwu cywilnego. W razie przegranej urzędas ma z własnej kieszeni ponosić koszty.
        • 2-pswiecki W Anglii się robi konkrety,dlatego praca jest miła 21.03.09, 10:55
          Minimum biurokracji, papiery służą do komunikowania się ludzi ze
          sobą, a nie do budowania czyjegoś ego, są więc i pieniądze, i
          satysfakcja z wysiłku. Ostatnio urzędniczka w Skarbowym Wwy pyta
          mnie jak chcę nazwać swoje pismo: Odwołanie? czy coś tam jeszcze? bo
          słów takich nawet nie znam. Zapytałem ją: "Może list? Polska jest
          nadal przesycona terminologią quasi-militarną modo-sovieticus,która
          z człowieczeństwem ma niewiele wspólnego, a podkręca jedynie emocje.
          Zmywak w Anglii daje czyste, higieniczne talerze; kucharz gotuje
          dobre potrawy; Co daje wypełnianie formularzy? Oprócz wpieniania
          wolnych ludzi?
      • szjk od 7 do 15 21.03.09, 10:23

        praca od 7 do 15, wolne weekendy i wolne wszelkie możliwie "długie weekendy",
        13ki, brak odpowiedzialności. Do tego praca z członkami rodziny. Biedni, biedni...
        • urzednik.ilawa Re: od 7 do 15 21.03.09, 12:37
          szjk napisał:

          >
          > praca od 7 do 15, wolne weekendy i wolne wszelkie możliwie "długie
          weekendy",
          > 13ki, brak odpowiedzialności. Do tego praca z członkami rodziny.
          Biedni, biedni
          > ...


          praca od 6 do 18tej /często bez wykazywania/
          od marca do wrześnie 3 soboty w miesiącu pracujące /nieodpłatnie!/
          w okresie maja pracuje siętez w niedzielę /nieodpłatnie/
          od września do stycznia praca na dwie zmiany od 6-15 i od 13-
          22 /wykazane 8 h/

          nie generalizujmy drodzy forumowicze bo urząd urzędowi nie jest
          równy i urzędnik urzędnikowi też nie

    • jacgg Rozpoznaję go po krokach 20.03.09, 12:07
      Też jakoś nie mogę wczuć się w straszną niedolę polskiego urzędnika...

      Poza tym kawusię niech sobie popija na przerwie tam, gdzie nie obsługuje się
      klientów - to jest elementarz.

      Ponadto niejeden zdenerwowany klient uspokoi się, a nawet poczuje głupio -
      jeżeli będzie miała do czynienia z urzędnikiem kompetentnym i rzeczowym, mającym
      ZAWODOWY DYSTANS do ludzi, których OBSŁUGUJE.
      Który jak trzeba wytłumaczy cierpliwie krok po kroku, jak trzeba - pokiwa głową
      ze zrozumieniem nawet, jeżeli nie podziela opinii klienta. Empatię ma przede
      wszystkim wykazywać ten, kto pracuje - za to mu płacą. Tzw. zawodowa uprzejmość
      nic nie kosztuje, wiele daje.

      Płacą za mało? Nie podoba się? Nikt cię nie zmusza. Przyjdą inni na twoje
      miejsce, nie zatruwaj ludziom życia i nie każ jeszcze sobie za to płacić, nikomu
      łaski nie robisz.

      Ludzi niechlujnych załatwiam na zimno i jak najszybciej, żeby się ich szybko pozbyć.

      Nielicznych patologicznych awanturników wyprowadza ochrona, tak jak Rokitę z
      samolotu.

      Z całego tekstu bije ogólna niechęć do PETENTÓW, niechęć do innych ludzi, i
      tyle. Dosyć powszechna w Polsce, Polacy często nie lubią siebie nawzajem, co
      widać na ich twarzach.
      • jacgg Re: Rozpoznaję go po krokach 20.03.09, 12:10
        Ludzie o takim nastawieniu, jak napisałem - nie powinni pracować na stanowiskach
        wymagających intensywnego kontaktu z klientem, bo się do tego nie nadają. Nie
        służy to ani im - ani instytucji, którą REPREZENTUJĄ.
        • ziefco Re: Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 02:19
          Ot, "petencka" mentalnosc. Urzedas to zlo wszechswiata. Pracowalem dwa lata jako
          urzednik w Urzedzie Pracy przy rejestacji bezrobotnych, obslugiwalem dziennie
          nawet po 120 klientow. Potem pracowalem 2 lata w handlu, rowniez z bezposrednim
          kontaktem z klientem. No i... 2 lata to maks ile normalny czlowiek moze
          wytrzymac. Obserwowalem to wyraznie i w urzedzie i w sklepie. 2 lata to okres po
          ktorym w czlowieku frustracja zaczyna brac gore nad "zawodowstwem".

          Ile mozna wytrzymac traktowania cie jak gowno? Darcia na ciebie ryja? Bluzgania,
          wyzywania, grozenia, ponizania? Grozono mi poderznieciem gardla, rzucano sie na
          mnie, rozwalano sprzet urzedniczy, okradano sklep w ramach "zemsty" za moja
          obsluge, mimo, ze smiem twierdzic, ze bylem jednym z najmilszych i najbardziej
          kompetentnych urzednikow i handlowcow w mojej pracy.

          Niestety, po 2 latach sie wypalalem, ja i wspolpracownicy. Oni reagowali
          obojetnoscia, przedluzona kawka, dluzsza przerwa, zrzucaniem spraw na innych. Ja
          z moim charakterem dziekowalem za prace i odchodzilem. Oni zostawali bo czesto
          nie mieli alternatywy, kobiety pozachodzily w ciaze i popadali w rutyne. Jestem
          ostatni ktory bedzie ich tlumaczyl, ale bede tez ostatnia ktora bedzie ich
          obwiniac o cale zlo wszechswiata.
          • super_maupa Re: Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 09:56
            > Ot, "petencka" mentalnosc. Urzedas to zlo wszechswiata. Pracowalem dwa lata jak
            > o
            > urzednik w Urzedzie Pracy przy rejestacji bezrobotnych, obslugiwalem dziennie
            > nawet po 120 klientow. Potem pracowalem 2 lata w handlu, rowniez z bezposrednim
            > kontaktem z klientem. No i... 2 lata to maks ile normalny czlowiek moze
            > wytrzymac.

            Zgadzam się z Tobą w 100%. Też mam takie spostrzeżenia po 2 latach pracy w
            obsłudze klientów (w firmie, nie urzędzie). Ci którzy tutaj najbardziej na
            urzędników narzekają to są właśnie ci przez których taka praca po pewnym czasie
            staje się koszmarem. Niektórych drażni sam artykuł o urzędnikach, domyślam się
            jak się zachowują w urzędzie. "Petencka" mentalność - świetne określenie. Drodzy
            narzekacze - to o Was opowiadają urzędnicy w tym artykule. Zamiast negować to co
            mówią, spróbujcie wczuć sie w ich rolę i spojrzeć na siebie ich oczami.
            • jacgg Re: Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 20:56
              Są ludzie, którzy się do tej pracy nadają i tacy, którzy też się nadają - ale do
              innej (przynajmniej miejmy taka nadzieję...).

              Nie cuchnę czosnkiem, nie tupię na korytarzu, nie trzaskam drzwiami, nie żuję
              gumy podczas rozmowy wbrew twoim sugestiom. Znam prawo i procedury w
              przeciwieństwie do większości urzędników, z którymi się w życiu zetknąłem.
        • viper39 Re: Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 02:21
          ciekawe... jak mozna rozpoznac petenta po krokach....

          w Polsce najwiekszym problemem jest to ze urzedas ma mozliwosc
          interpretacji przepisow, a interpretuje je kiedy i jak chce poniewaz
          przepisy sa niedokladne, tak sie sklada ze ostatnio mnie i mojej
          zonie zdarzylo sie to przy wyrabianiu dowodu, prawa jazdy i
          paszportu w Polsce, poprostu komedia ktorej nie powstydzilby sie
          Bareja.

          jaka moze byc alternatywa? mieszkam w USA, zalatwienie czegos
          takiego jak dowod osobisty / prawo jazdy (to samo biuro), jest
          rzecza prosta i bezstresowa, jest druk, na nim pisze to co trzeba
          przyniesc, dowod / prawo jazdy (w USA w zasadzie nie istnieje cos
          takiego jak dowod osobisty) przychodzi poczta pod podany adres, to
          potwierdza w zasadzie adres podany na druku, cala operacja trwa
          kilka minut przy okienku

          to samo dotyczy rejestracji samochodu, czy innych kwitow

          to samo tyczy sie tez paszportu wyrabia sie to np na poczcie

          lazenie po urzedach nigdzie nie nalezy do przyjemnosci ale moze byc
          szybkie i bezstresowe jesli urzedasowi odbierze sie mozliwosc
          interpretacji przepisow, taki urzedas przestaje sie kreowac na kogos
          wiecej niz jest, w Polski urzedach komuna nadal nie padla
      • miszawa_24 Re: Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 09:00
        co do tej przerwy to bardzo chętnie bym korzystała z tych 15 minut przysługujących na zjedzenie posiłku i wypicie herbaty, ale niestety przy biurku nie można a pokoju socjalnego nie mamy, więc nie wiem dla kogo jest to elementarz.
        Mam dziwne wrażenie, że ludzie rzeczywiście w urzędzie przestają nad sobą panować. Co urzędnik ma zrobić jak przychodzi interesant, który kładzie mu się przy biurku i zaczyna opowiadać o swoim napletku? oczywiście ze stoickim spokojem wypytywać interesanta w jakiej sprawie przyszedł, co chce załatwić i pomóc mu załatwić jego sprawy. Co do przyszłych stwierdzeń, że trzeba pomyśleć i wezwać ochronę, to informuję, że ochrony nie posiadamy, by nie wydawać niepotrzebnie pieniędzy podatników.
      • luni8 Re: Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 10:25
        urzędnikiem nie byłem.
        Ot sprzedawca w sklepie wielobranzowym i jakoś wczuć sie moge.
        ludziska potrafiący sie wykłócac że w jakimś sklepie na drugim koncu miasta fajki są taniej więc i u mnie musza takie być.
        Albo babka oskarżająca mnie od złodzieii bo sama nie potrafiła naładować konta w telefonie. I tak siedziała godzinie w sklepie i marudziła kiedy ok. 500 metrów dalej był punkt tej sieci.

        Ludziska są dziwni.
        Osobiście z urzędnikami nie miałem większych problemów. Problem w tym że głupie przepisy i pojedyncze przypadki są przerzucane na całość zawodu.
      • jabba25 Re: Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 14:27
        > Poza tym kawusię niech sobie popija na przerwie tam, gdzie nie obsługuje się
        > klientów - to jest elementarz.

        Ta, elementarz... A jak żadna przerwa nie przysługuje? A jak nie ma żadnego zaplecza socjalnego? To co wtedy? O suchym pysku cały dzień? Oczywiście to już do głowy nie przyszło, prawda?
        • jacgg Re: Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 20:45
          Zgodnie z kodeksem pracy: jeżeli dobowy wymiar czasu pracy wynosi co najmniej 6
          godzin - pracownikowi przysługuje minimum 15-minutowa przerwa w pracy, WLICZANA
          DO CZASU PRACY. Podczas przerwy piję kawusię, nie potrzeba pomieszczenia
          socjalnego do picia kawusi czy np.: herbatki według rytuału japońskiego. W
          większości bardzo obszernych i licznych w naszym kraju urzędów są zresztą
          niezliczone pomieszczenia, do których osoby postronne nie wchodzą, w tym
          kuchenki, łazienki i palarnie.

          Urząd, który tego nie przestrzega - łamie kodeks pracy.

          Jeżeli pracuję krócej, niż 6 godzin dziennie: piję kawusię przed pracą albo po
          pracy.
    • 111slavo Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 03:18
      W Polskich urzedach od czasow 'Misia' czy innych 'Alternatyw' nie
      zmienilo sie nic, urzedasy sa jacy sa gdyz: petenci sa gotowi
      pomyslec, ze my tutaj jestesmy dla nich!!! ;-)
      Proponuje wyjazd na zachod od Odry by zmienic nastawienie o
      urzedasach, policjantach, sklepikarzach i w ogole o ludziach.
      Tak czy owak jak urzedasowi sie nie podoba droga wolna

      pozdr
      • josef_miejski Re: Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 03:52
        111slavo napisał:

        > W Polskich urzedach od czasow 'Misia' czy innych 'Alternatyw' nie
        > zmienilo sie nic, urzedasy sa jacy sa gdyz: petenci sa gotowi
        > pomyslec, ze my tutaj jestesmy dla nich!!! ;-)
        > Proponuje wyjazd na zachod od Odry by zmienic nastawienie o
        > urzedasach, policjantach, sklepikarzach i w ogole o ludziach.
        polaczkowate scierwo rozpycha sie , jak moze od 50 lat - komplene debile,
        burakowaty syndrom, 0 kultury- to katoland w oczach calego swiata. Jestescie durni!
        > Tak czy owak jak urzedasowi sie nie podoba droga wolna
        >
        > pozdr
        • toksol Rozpoznaję go po kroku 21.03.09, 09:28
          "polaczkowate scierwo rozpycha sie , jak moze od 50 lat - komplene
          debile,
          burakowaty syndrom, 0 kultury- to katoland w oczach calego swiata.
          Jestescie durni!"
          Przedstawiłeś stan swojej głowy. Rzeczywiście powinieneś czuć swą
          niższość wobec Polaków, nawet nielubienych urzedników.
          A twój tatuś kim był w czasie II wojny?
    • mr.hell czy "urzędnik" znaczy klerykał? 21.03.09, 03:27
      jakaś fobia antyklerykalna.. ]:O/
    • kamilo_82 Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 03:38
      Problem w tym, że -przynajmniej w Wawie- młodzi i energiczni ludzie nie garną
      się do pracy w urzędach. Dlatego w wielu z nich pracują osoby, które hołdują
      zasadom rodem z poprzedniej epoki. Oczywiście nie chcę generalizować, bo miałem
      też do czynienia z wieloma urzędnikami "zasiedziałymi" ale kompetentnymi.

      Poza tym załatwianie wielu spraw, np. wykup lokalu komunalnego trwa latami.
      Urzędnicy gubią dokumenty, źle interpretują przepisy. Często jedynym wyjściem
      jest zlecenie wielu spraw adwokatom, którzy po prostu nie dadzą się zbyć.

      W korporacji w zasadzie nie ma teoretycznie godzin pracy. Pracujesz aż zrobisz.
      I wbrew pozorom wynagrodzenie wcale nie jest wysokie. A na dodatek znacznie
      częściej łamie się przepisy prawa pracy i stosuje mobbing. W urzędzie -
      spotykałem panie urzędniczki wracające z siatami z zakupów w godzinach pracy. Na
      pół godziny przed końcem pracy panuje "wesoła atmosfera końca dnia". A czego nie
      zrobiło się dziś - zrobi się później. Proste sprawy załatwiane są tygodniami. Z
      resztą, przestałem się dziwić, jak zobaczyłem, jakie są umiejętności niektórych
      pracowników np. w zakresie obsługi komputera.

      Dlatego - jak chcesz coś załatwić, to nierzadko musisz wydzwaniać do znudzenia
      lub chodzić i ciągle się dopytywać.

      Ale - podkreślam - wiem, że nie wszyscy urzędnicy są tacy.
    • assa5 Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 04:27
      ciekawe co to za urzednik, który przejmuje sie petentami -
      klientami. Chciałabym go zobaczyc bo realia sa takie, ze to banda
      niedouczonych leni z muchami w nosie
      • anez44 Re: Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 08:49
        Na pewno jest bardziej wykształcony od ciebie assa5 i bardziej
        kulturalny.Zapraszam do pracy w jakimkolwiek urzędzie.Ciekawe jak
        byś sobie dała radę??Według mnie w ogóle.A należysz, po twojej
        wypowiedzi to widać , do tych chamskich klientów, którzy już na
        początku wszystko wiedzą najlepiej, a tak naprawdę to ....nic nie
        wiedzą.Nie mają pojęcia o obowiązującym prawie, nadrabiają to
        ubliżaniem innym.
    • waldemar591 Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 04:52
      Cyt. "Kłopoty wróży pojawienie się klienta objedzonego czosnkiem..."
      _______________________________________________________________________

      Coś w tym musi być... :)

      A tak powazniej, parę lat temu, przy okazji załatwiania dowodu osobistego po
      powrocie z zagranicy po 20 latach miałem przeprawę z klasyczną biurwą w USC
      drącą na mnie jadaczkę "a pesel gdzie ma?".
      Nie byłem w stanie babie wytłumaczyć, że nie wiem co to jest pesel i skąd go wziąć.

      Z drugiej strony byłem BARDZO mile zaskoczony uprzejmym i profesjonalnym
      podejściem urzędniczki w wydziale finansowym, (gdzie zawsze wszystko było
      najtrudniej załatwić) starając się o umorzenie podatku za samochód sprowadzony
      na mienie przesiedleńcze.
      Młoda dziewczyna bardzo sprawnie, szybko pomogła wypełnić mi wszystkie niezbędne
      formularze i w niecałe pół godziny sprawa była załatwiona.
    • obywatelpiszczyk Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 05:57
      Problem z polską biurokracją jest problemem złożonym. Składa się z:
      1. upierdliwych i wkurzonych "klientów".
      2. leniwych, durnowatych i apatycznych urzędasów
      3. idiotycznych przepisów
      4. zbyt rozbudowanej biurokracji.

      Z naszej strony ("klientów") postarajmy się trochę częściej uśmiechać do siebie
      i innych.
      Zobaczymy czy urzędnicy wykonają swój kawałek pracy.
    • jotembi dobry tekst! 21.03.09, 06:37
      congrats, bardzo fajny tekścik (a ostatnio coś rzadko mam okazję się
      czymś zachwycić niestety)
      a co do urzędników - jestem do nich nastawiona raczej życzliwie,
      może dlatego że nieczęsto mi się zdarza coś u nich załatwiać... ale
      zauważyłam zmianę standardów obsługi klienta - na lepsze
      jednocześnie niestety zauważyłam też zmianę poziomu tychże klientów -
      na znacznie gorsze :(
      epicentrum chamstwa zdecydowanie przeniosło się na tą zewnętrzną
      stronę okienka
      i współczuję urzędnikom, niektórzy klienci to musi być katorga brrr
      fajny pomysł z tą przerwą na spacerek po trudnym kliencie!
    • zamany Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 06:42
      Tak na marginesie,to z mojego doświadczenia.tam gdzie urzędnicy mają
      choć trochę władzy i wpływu na załatwienie sprawy to dzieje sie żle.
      Są arogantcy,a wręcz chamscy.Nie wszyscy oczywiście ale znakomita
      większość.I nie ma co płakać panowie i panie,inne zawody czekają.
      Nie trzeba wysłuchiwać pretensji,że przecież poprzednio pan nie
      powiedział o tym,że trzeba przynieść ten dokument,a nie inny.
      Trochę dobrej woli i ułatwimy sobie wzajemnie życie. Osobiście mam
      niestety same negatywne odczucia po wizytach w urzędach.
    • frei10 Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 07:22
      Klienci..Po kilku latach w urzędzie można przestać lubić ludzi:)są sprawy,
      które generują określone typy klientów. a gdyby ich spróbować typować:
      1)bezczelni - pójdę wyżej i sobie załatwię,
      2)grożący - ja Pana zwolnię, Pan tu już nie pracuje,
      3) miauczące koty - na litość /w przypadku nie załatwienia sprawy zmieniają
      się w pkt.1 lub 2-wyjątkowo wredne typy/,

      Może i polecą gromy na moją głowę, ale widzę jak dewaluuje się pozycja
      urzędnika-ale w sumie IV władza nie oszczędza-urzędasy to, urzędasy tamto...
      Załatwienie spraw niekiedy bardzo skomplikowanych wymaga sporej wiedzy i
      doświadczenia- a przede wszystkim czasu.

      Zresztą najciekawsi klienci i tak przychodzą w okolicach świąt i nowego
      roku-wtedy w urzędach przydałby się dyżurny psychiatra -i tyle...
      • ice_ice Re: Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 08:34
        Jasne - a co to znaczy, że w okolicach świat i nowego roku? co to, są jakieś
        INNE dni? obowiązują wtedy inne przepisy i ustawy? Ostatnio właśnie, próbując
        załatwić coś w Sylwestra, ale wciąż w godzinach pracy - około godziny 10,
        zastałam zamknięte drzwi i wesołe hałasy za nimi - włącznie ze stukaniem
        kieliszków! gdybym ja piła alkohol w pracy, zostałabym wywalona w ciągu minuty
        na pysk z pracy, którą, skądinąd, bardzo wysoko cenię. Na stukanie nikt nie
        reagował, skutek przyniosła dopiero interwencja u burmistrza - no sorry, ale coś
        za coś. Drzwi zamykać, żeby sobie pochlać? Jak mogą i chcą, to niech sobie piją,
        ale nie kosztem pete... przepraszam, KLIENTA.
        • frei10 Re: Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 09:50
          źle zrozumiałaś to, co napisałem:)
          tam gdzie pracowałem we WSZYSTKIE dni każdą sprawę można było załatwić-nawet w
          sylwestra przed 16.Klienta nasz Pan-jakkolwiek nie brzmi to realnie...chodziło
          mi tylko o to, że w TAKIE dni przychodzi duża liczba osób, która ma poważne
          problemy psychiczne i się uaktywnia-poparte wieloletnią praktyką.i tyle

          pozdrawiam
      • super_maupa Re: Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 10:05
        > Klienci..Po kilku latach w urzędzie można przestać lubić ludzi:)

        Po kilku latach pracy w obsłudze klientów (nie tylko w urzędzie) można przestać
        lubić ludzi :)
      • 2-pswiecki Trafiles w sedno sprawy..) 21.03.09, 11:23
        Urzędy nie tworzą wiele poza chorobami psychicznymi: depresje,
        wyczerpania nerwowe itd. Rozumiem: edukacja,zdrowie, może militaria
        (choć gdy poseł o wysokim ego nie rozumie, że przy ostatnim nocnym
        locie, w dobie terroryzmu powietrznego, siada się szybko na swoim
        miejscu w samolocie zamiast naród na wojnę prowadzić) to i
        ostatniego nie jestem pewny jako roli państwa. Autostrady buduje się
        przez lanie asfaltu, a nie wypełnianie formularzy. Ludzie z nudów by
        je położyli, gdyby nie musieli stać przy okienkach
    • prababka44 Gdy taki w klapkach żuje..... 21.03.09, 07:37
      Należy natychmiast wziąć z biurka gumę i podobnie jak on - żuć tępo i
      bezmyślnie przy otwartych ustach...
    • baseciq Rozpoznaję go po minie. 21.03.09, 08:06
      Rozpoznaje go po minie. Już wiem, że nic nie załatwię a dodatkowo człowiek mi
      spierniczy cały dzień.

      Urzędników dzielę na dwie grupy. Łaskawców i całą resztę. Po wizycie u
      łaskawcy będę ofiarę w kościele na tacę dawał w podzięce że te 2 mm. najechane
      jedną z literek na kratkę formularza nikomu nie przeszkadzają. I będę w ogóle
      zadowolony że zostałem obsłużony. Po wizycie u pozostałych urzędników wyjdę
      zadowolony że wszystko przebiegło bezstresowo i że mimo tego że połowę rzeczy
      źle zrobiłem w składanych dokumentach, Pan(i) w okienku z cierpliwością i
      uporem wartym lepszej sprawy tłumaczy mi po raz pięćdziesiąty co należy
      zrobić. I nadal się uśmiecha.

      Na szczęście, ta druga sytuacja jest dużo częstsza niż pierwsza. Chociażby
      niedawno - wpadam o 8:00 po odbiór DR i PJ do wydziału komunikacji a o 8:12
      mam pociąg do pracy :) Panie jak się o tym dowiedziały zmobilizowały wszystkie
      siły i wszystkie dokumenty zostały wydane w niespełna 5 minut.

      Przeciwny biegun można najczęściej znaleźć na poczcie w dużych miastach. Ale o
      tym jak się Panie w pocztowych okienkach zachowują, pisać nie trzeba.
      • z_jak_zwirz Re: Rozpoznaję go po minie. 21.03.09, 08:52
        Potwierdzam, spora część urzędników bardzo dobrze pracuje, sprawy załatwia się
        możliwie szybko i bez stresów generowanych przez osobę urzędnika.
    • mal49 biedni urzędnicy 21.03.09, 08:07
      Tylko dlaczego takie rzesze ciągną do tego nieznośnego miodu?
      Każdy prawie konkurs w urzędzie na obsadę stanowiska jest ustawiany!

      --------------
      ;-)
    • skrzydlate Re: Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 08:10
      ostatnie lata pare razy bylam w urzedach... samochod, dowod, jakies papiren w
      gminie.. urzedy skarbowe... sorry... ale wszystko odbywalo sie jak w rodzinie,
      poza samochodem - na Mokotowie jak zwykle dzika kolejka, dzika aczkolwiek
      cywilizowana.. ale pogodnie i jasno jak w niedzielny swiateczny poranek....
      temat rozdmuchany moim zdaniem na potrzeby praso-dawcy ;)
    • zdzisiek_2 Re: Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 08:14
      Taaa - jacy ci urzędnicy dobrzy i kulturalni. Nieba by tylko klientom uchylili.
      A ileż razy gdy coś załatwiałem to panienka w okienku z politowaniem zwracała mi
      uwagę że jak mogłem nie wiedzieć że do wniosku X potrzeba zaświadczenia Y z
      urzędu Z ? Przecież takie rzeczy to wiedzą już dzieci w przedszkolu !
    • czarek.logan Re: Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 08:19
      Widać nigdy nie pracował pan w obsłudze ludzi. ja przrz pięć lat
      pracowałem w mcdonaldzie i doskonale wiem co to upierdliwy klijent.
      wielu czuje wyższośc nad tobą i od razu wie ze ty moze sobie
      pokrzyczeć. po twoim komentarzu podejzewam ze właśnie ty nalezysz to
      takiej grupy ludzi. dobrze by było ja by każdy w młodości popracował
      z rok lub dwa w okienku i zobaczył jak to jest, świat byłby wtedy
      lepszy :-)
      • zigzaur Re: Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 10:00
        Bywają upierdliwi klienci ale upierdliwych urzędasów jest procentowo znacznie
        więcej.

        Przyczyna jest oczywista: jeśli urzędas coś komuś ułatwi, to narazi się na
        podejrzenie o wzięcie łapówki. Jeśli natomiast coś utrudni, to szef go pochwali
        za gorliwość.
        • super_maupa Re: Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 10:10
          > Przyczyna jest oczywista: jeśli urzędas coś komuś ułatwi, to narazi się na
          > podejrzenie o wzięcie łapówki. Jeśli natomiast coś utrudni, to szef go pochwali
          > za gorliwość.

          Ale bullshit. Postaraj się bardziej.
          • zigzaur Re: Rozpoznaję go po krokach 21.03.09, 10:51
            Mój post został napisany na podstawie relacji znajomych urzędasów, zatem
            odpowiada rzeczywistości.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka