czareg
27.03.09, 12:08
Jeżeli "pełnię władzy" przejmie miejscowy rząd (a właściwie reżim), to w
ramach państwa Federacja Rosyjska powstanie pierwszy, niezależny organizm
państwowy (choć de facto przez nikogo nie uznawany oficjalnie). Rozumiem, że
kreml spodziewa się pełnej kontroli nad miejscowym satrapą, ale doświadczenia
Białorusi, Kazachstanu, Tadżykistanu czy Kirgizji raczej pokazuje, że ta
kontrola będzie raczej iluzoryczna i jak te państwa, które Rosja spodziewała
się całkowicie zdominować, będzie to raczej stosunek wasalny, za który Rosja
obyczajem ostatnich 15 lat będzie płacić (choćby dostarczając zdecydowanie
poniżej cen rynkowych różnych towarów). Oczywiście, dla demokratycznych państw
satrapa nie będzie żadnym partnerem do negocjacji, i tu kreml może się nie
obawiać, ale istnieją takie państwa jak Iran czy reżimy arabskie, dla których
zaoferowanie większych pieniędzy "miejscowemu władcy" nie będzie problemem
ideologicznym ani finansowym, co automatycznie umiędzynarodowi konflikt. A
przed tym, Rosja broniła się zaciekle ostatnie 15 lat.
Rosjanie mogą jedynie liczyć, że partyzantka patriotyczna w Czeczeni utrzyma
stały klientyzm reżimu względem kremla a zarazem uniemożliwi dogadanie się
satrapy z konkurentami z bliskiego wschodu, ale jak uczy historia, tego typu
kalkulacje mają bardzo kruche podstawy.