kapitan.kirk
29.04.09, 21:09
Mała poprawka:
Tymczasem o militarnym powodzeniu III powstania już na początku
przesądziła doskonale przygotowana operacja dywersyjna "Mosty",
czyli wysadzenie przepraw na rzekach, aby odciąć Niemców na Śląsku
od zaopatrzenia z głębi Rzeszy. W grupie Konrada Wawelberga, która
przeprowadziła tę akcję, ponad połowa ludzi to nie-Ślązacy, wśród
nich np. Stefan Baczyński, ojciec Kamila. To był majstersztyk, który
w czasie II wojny światowej dowództwo Armii Krajowej wykorzystało
przy planowaniu akcji "Wachlarz".
Operacja Mosty była niewątpliwie dobrze przemyślana i sprawnie
przeprowadzona; na tyle, że do dziś w odpowiednich podręcznikach
przytacza sie ją nierzadko jako przykład dużego sukcesu osiągniętego
relatywnie niewielkimi środkami. Natomiast dalszy rozwój wypadków
pokazał, że właściwie niewiele ona zmieniła w przebiegu Powstania.
Posiłki ludzkie i materiałowe dla strony niemieckiej okazały się
ostatecznie znacznie mniejsze niż obawiała się strona Polska. Po
pierwsze bowiem, armia niemiecka, nie dość że po chaosie
rewolucyjnym rozprzężona i niekarna, to jeszcze właśnie kończyła
bolesny program redukcji do zaledwie 100 tys. ludzi i wycofania
wiekszości nowoczesnego sprzętu (zwłaszcza ciężkiego) - w związku z
tym na Śląsk nie było za bardzo kogo ani czego przesyłać. Po drugie,
Niemcy zwyczajnie się tego bali. Śląsk był obsadzony przez wojska
rozjemcze Ententy, które całkiem niedawno pokonały wszak Niemcy, a
teraz nie pozostałyby z pewnością obojętne wobec bezpośredniej akcji
militarnej Niemiec. Poza tym, jakby to dziwnie nie zabrzmiało z
dzisiejszej perspektywy, armia polska była wówczas o wiele
silniejsza od niemieckiej i w przypadku otwartego konfliktu byłaby w
stanie bez żadnego problemu ją rozpirzyć - a do takiego konfiktu
niewątpliwie by doszło, gdyby np. Niemcy wbrew Traktatowi
Wersalskiemu ściągnęli wojsko z głębi kraju na Śląsk. Stąd też
ostatecznie strona niemiecka - podobnie jak i polska - ograniczyła
sie ogólnie do podsyłania ochotników i "ochotników", tudzież do
okazjonalnego przemytu broni, z obu stron zresztą na relatywnie
niewielką skalę.
Pzdr