Dodaj do ulubionych

Co w "Spieglu" napisano o Polsce

21.05.09, 09:19

W ostatnich dniach widziałem / słyszałem / czytałem „szlachetny odpór
kłamstwom” Spiegla w wykonaniu prawdziwych polaków, patriotów,
katolików
(np. wczorajsze „Warto Rozmawiać” Jaśka Pospieszalskiego).

Brunatne plamy na honorze „Chrystusa Narodów” nie mają szans zaistnieć w tej
całej załganej „Polityce Historycznej” PL „katolickiej” NEOENDECJI (i nie
tylko) wszelkiej partyjnej maści.

Jakiż to wspaniały naród tak wychował dzieci, że zabawą dla nich było
tropienie Żydów tak jak zabawa w podchody
, a ograniczone Państwo Podziemne
wydało ponad dwa tysiące wyroków śmierci na szmalcowników.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

z procesu mordu Jedwabnego wyjęte:

Gdy cześć Żydków skwierczała w stodole
Bo nie dało się wszystkich tam upchać
Wzięli Rywkę chłopaki na pole
I gwałcili - normalnie i w usta
I Ona szybko pobladła jak chusta
I umarła od polskiej siekiery
Odrąbali jej główkę prześliczną
I zagrali nią w nogę na miedzy.

Maciej Zębaty

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

„Antysemickie dziedzictwo” (archiwum płatne)
new-arch.rp.pl/artykul/636344_quot%3BAntysemickie_dziedzictwoquot%3B.html

…”Wszystkie przytoczone sądy pomijają bowiem te źródła zbrodniczych postaw i
czynów, które zakorzenione są w polskiej tradycji historycznej i politycznej
ukształtowanej na początku XX wieku, dalej ewoluującej w Polsce międzywojennej
i mającej wpływ na charakter polskiego reżimu komunistycznego.”…

…”Bielecki pisze, że "Polacy mordujący w czasie pogromu dali się sprowokować,
dlatego że nosili w sobie dostatecznie duży ładunek ślepej nienawiści". Otóż
ta nienawiść wcale nie była ślepa. Od dziesięcioleci Żydzi byli wskazywani
jako jej obiekt. To ich, jako symbol zła, wskazywali politycy ruchów
narodowych, w tym najbardziej wpływowej i dla polskiej sprawy zasłużonej
Narodowej Demokracji. To wywodzące się z tego kręgu elity, pisarze,
publicyści, dziennikarze, upowszechniali język, przemycający pogardę i
odczłowieczenie tych obywateli polskich, którzy byli Żydami. Język, który
obejmował swoim wpływem praktycznie całość społeczeństwa, od warstw
najprostszych przez Kościół po intelektualne "szczyty", często zresztą również
lewicę i zasymilowanych Żydów.”…

…”Jednak wpływ prawicy narodowej na mentalność społeczeństwa był ogromny. To
ona w dużym stopniu ukształtowała polską tożsamość. To ona, chociażby poprzez
kler, miała decydujący wpływ na postawy wielkich grup społecznych. Przez
Niemców, Rosjan i komunistów polskich była bezwzględnie prześladowana, a
pamięć tych prześladowań pozwala spadkobiercom narodowców przedstawiać się
dzisiaj w glorii męczenników. I zapominać, że ideologia narodowa zawierała w
sobie elementy z dzisiejszego punktu widzenia zbrodnicze. Hasła i poglądy,
które wyznawcy ideologii narodowej propagowali w latach 30., były straszne.”…

…”W krajach, w których narodowa prawica doszła do władzy, zwykle popełniała
zbrodnie w majestacie prawa.”…

„Zbiorowa odpowiedzialność za Holokaust” (archiwum płatne)
new-arch.rp.pl/artykul/613611_quot%3BZbiorowa_odpowiedzialnosc_za_Holokaustquot%3B.html

…"Polskie państwo podziemne nie tylko nie brało udziału w morderstwach
dokonanych na społeczności żydowskiej, ale wydawało wyroki śmierci na Polaków,
którzy się tego dopuszczali. W ten sposób zostało zabitych ponad dwa tysiące
tzw. szmalcowników"…

„Jak Żyd stawał się wrogiem”
www.polityka.pl/zobacz-takze/Lead01,1139,256497,18/

= = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =

„Opowieść zwolenników IV Rzeczypospolitej to polityczny thriller, w części
już przetestowany za rządów Jana Olszewskiego. Może być kontynuowany, jeżeli
jego konstruktorzy zdołają opanować język debaty publicznej, zburzyć
dotychczasową hierarchię społecznych wartości, czyli znieść panowanie w
sferze symbolicznej zwolenników III RP. Trzeba na to trochę czasu. Elity
wyruszyły więc na wojnę.” - Prof. J.Raciborski (11.02.2005)

Obserwuj wątek
    • pioro111 Co w "Spieglu" napisano o Polsce 21.05.09, 16:21
      STALINOWSKIE KORZENIE KOR-u, SLD I UNII WOLNOŚCI - m.in. Balcerowicz, Labuda,
      Frasyniuk, Olechowski, Gronkiewicz Walc, Bielecki, Piskorski, Geremek,
      Modzelewski, Michnik, Siwiec, Urban, Lityński...


      Ludzie PRL, dawni działacze PZPR, wielu organizatorów pierwszej „Solidarności”,
      inicjatorzy, twórcy i uczestnicy „okrągłego stołu” unikają, jak diabeł święconej
      wody ujawniania życiorysów...) oraz bliższych informacji o swojej roli, zarówno
      w PRL, jak i III RP. Obawiają się bowiem, że gdyby społeczeństwo dowiedziało się
      prawdy o ich przeszłości inaczej by się mogło zachować w czasie wyborów do
      parlamentu i do innych obywatelskich reprezentacji. Toteż dobrze się stało, że
      grupa opozycyjnych działaczy i publicystów próbuje przypomnieć prawdę o
      ludziach, którzy, jak kameleony zmieniali swoje barwy polityczne, ideologiczne,
      a nawet nazwiska. Oczywiście taka działalność demaskatorska wymaga od ich
      inicjatorów, charakteru, zasad moralnych, rzetelności, odpowiedzialności,
      uczciwości, cywilnej odwagi. Ale nie wystarczy tylko przypominać i wypomnieć, że
      ktoś w przeszłości należał do obozu rządzącego, był faworytem władz PRL, partii.
      Trzeba również wskazać, z jakich korzystał przywilejów, jakie czerpał on, i jego
      najbliżsi, z tego korzyści. Dlaczego np. Bronisław Geremek w okresie
      najgłębszego stalinizmu w Polsce wyjeżdża na studia do Paryża, kto go tam
      wysłał, za jakie zasługi, jakie pełnił tam funkcje i zajmował stanowiska;
      podobnie Karol Modzelewski i inni beneficjanci ówczesnych władz. Nie można
      pominąć życiorysów takich postaci, jak Stanisław Ciosek. On sam przemilcza np.
      swoje rodzinne koligacje, zajmowane stanowisko pierwszego sekretarza KW PZPR w
      Jeleniej Górze, milczy o nadużyciach i przekrętach finansowych, jakich tam
      dokonywał. Nie powinno się przemilczać ani tuszować roli i dywersyjnej
      działalność Karola Modzelewskiego w „Solidarności”, szkód, jakie wyrządził tej
      organizacji i Polsce. Społeczeństwo wciąż nie zna przeszłości wielu wpływowych
      do niedawna ludzi, którzy odpowiadają za to , co się w Polsce stało: za miliony
      bezrobotnych, rozkradziony majątek narodowy, za zubożenie Narodu, za krzywdy, za
      miliony głodnych dzieci, za nędze byłych pracowników PGR-ów, za choroby,
      kalectwa i przedwczesną śmierć setek tysięcy obywateli, za pozbawienie setek
      tysięcy starszych ludzi, emerytów, rencistów wielodzietnych rodzin, mieszkań, za
      skazanie młodych pokoleń Polaków na poszukiwanie chleba za granicą... Młodsze
      pokolenie nie zawsze wie i rozumie, kto mu zgotował taki los. Nie wie nic lub
      bardzo niewiele, że sprawcami ich nieszczęsnego losu są członkowie partii
      wywodzący się z Unii Demokratycznej, przekształconej w Unię Wolności, a ostatnio
      w Partię Demokratyczną, że znaczna cześć dzisiejszych elit politycznych,
      gospodarczych, kulturalnych pochodzi z rodzin dawnych stalinowskich władców
      Polski. Warto, więc uświadomić Polakom zasięg i skalę tego zjawiska. Dlatego
      pozwoliłem sobie wykorzystać do tego celu gotowe, rzetelnie opracowane, znowu
      aktualne materiały sprzed kilku lat Pawła Sergiejczuka i Jerzego Roberta Nowaka.
      Jest bardzo smutne, że mimo istnienia od kilku lat tych demaskatorskich dowodów
      osoby skompromitowane wciąż egzystują w życiu publicznym: Leszek Balcerowicz,
      Barbara Labuda, Władysław Frasyniuk, Lech Wałęsa, Andrzej Olechowski, Hanna
      Gronkiewicz Walc, Jan Krzysztof Bielecki, Paweł Piskorski, Bronisław Geremek,
      Karol Modzelewski, Adam Michnik, Jan Lityński i kilkaset podobnych osób. Poniżej
      cytujemy te materiały bez uzupełnień i bez komentarza Dr Leszek Skonka

      Pan Paweł Siergiejczuk dowodzi, że wielu potomków bierutowsko-bermanowskiego
      establishmentu zasila dzisiaj, nie tylko szeregi SLD, ale także tzw.
      postsolidarnościowe ugrupowania polityczne, a przede wszystkim Unię Wolności,
      Platformę Obywatelską, Samoobronę.

      Czołowy polityk lewicy, były wicepremier i marszałek Sejmu Marek Borowski, jest
      synem Wiktora, przedwojennego działacza Komunistycznej Partii Polski. Ojciec
      Borowskiego, który naprawdę nazywał się Aron Berman, w roku 1944 był
      założycielem i pierwszym redaktorem naczelnym "Życia Warszawy", a w latach
      1951-1967 - zastępca redaktora naczelnego "Trybuny Ludu". .(…) 1996 r.).

      „Inny bliski współpracownik Kwaśniewskiego, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego
      Marek Siwiec, również pochodzi z takiej rodziny: Jego ojciec był wicedyrektorem
      tarnobrzeskiego kombinatu siarkowego "Siarkopol", matka - prokuratorem (R.
      Szubstarski, Misjonarz prezydenta, "Życie" z 26-27 października 1996 r.). W
      prezydenckiej Kancelarii został zatrudniony także znany (m.in. z publikacji na
      lamach prasy prawicowej!) publicysta i poeta, Aleksander Rozenfield ( dziś
      minister Spraw Zagranicznych , przyp. L.Skonka), który w tekście pt. Być Żydem w
      Polsce pisał: Moi rodzice po to, by nie być obcymi wymyślili, że bedą budować
      komunizm, to była właśnie ideologia, która kazała wierzyć, ze ludzie są sobie
      równi, bez względu na kolor skory, religie i status społeczny. Uwierzyli jeszcze
      przed wojna, ocalili życie w sowieckiej Rosji i wrócili do Polski, nie
      rozumiejąc, że słowo komunista będzie się właśnie w Polsce kojarzyć z Żydami
      ("Najwyższy Czas!" Z 12 marca 1994 r.).

      Od UB do UW

      Ale nie tylko w pobliżu SLD i prezydenta Kwaśniewskiego znaleźli się potomkowie
      "zasłużonych" komunistycznych rodzin. Wielu z nich znalazło swoje miejsce w Unii
      Wolności, gdzie prym wiodą działacze, którzy partyjne legitymacje nosili jeszcze
      za życia Bieruta - Bronisław Geremek i Jacek Kuroń.
      W takim towarzystwie bardzo dobrze czuje się np. poseł Jan Lityński, którego
      rodzice byli komunistami jeszcze przed wojna; ojciec zmarł w 1947 roku. (...)
      Lityński najwcześniej wkroczył do historii. Jako sześciolatek na manifestacji 22
      lipca 1952 roku podbiegł do trybuny i wręczył Bierutowi kwiaty (A. Bikont,
      Siedmiu spośród wybranych, "Magazyn Gazety Wyborczej" z 5 listopada 1993 r.).
      Inni prominentni członkowie UW posiadają podobne związki rodzinne: prezydent
      Warszawy Marcin Święcicki jest zięciem PRL-owskiego wicepremiera, członka KC
      PZPR w latach 1948-1981 Eugeniusza Szyra. (sam Święciki był także w fazie
      końcowej sekretarzem KC PZPR, przyp. L.Skonka) członkiem zaś, czołowy udecki
      ekonomista Waldemar Kuczyński , przyznał się do tego, iż jego teściem był Stefan
      Staszewski, I sekretarz Komitetu Warszawskiego PZPR w roku 1956. Zatrudniona
      przez Święcickiego na stanowisku sekretarza gminy Warszawa-Centrum, żona posła
      UW Henryka Wujca, Ludwika Wujec, jest córka przedwojennej działaczki KPP Reginy
      Okrent, która w latach 1946-1949 pracowała w Urzędzie Bezpieczeństwa w Łodzi.

      Burmistrzem warszawskiego śródmieścia w latach 1990-1994 był Jan Rutkiewicz, syn
      Wincentego, działacza komunistycznego, który zginął w czasie wojny, i Marii, w
      latach 1948-1950 szefowej Kancelarii Sekretariatu KC PZPR. Matka Jana
      Rutkiewicza po wojnie wyszła za mąż za Artura Starewicza, który w latach
      1949-1953 był kierownikiem Wydziału Propagandy KC PZPR, a następnie sekretarzem
      CRZZ i sekretarzem KC PZPR.

      "Sami swoi" w Ministerstwie Spraw Zagranicznych

      Również wśród pracowników sterowanego przez Geremka Ministerstwa Spraw
      Zagranicznych znajdziemy ludzi o podobnych rodowodach. W latach 1995-96
      wiceministrem w tym resorcie był Stefan Meller, którego ojciec, Adam pracował w
      Informacji Wojskowej, a następnie, do roku 1968, w dyplomacji (…). Dyrektorem
      Departamentu Studiów i Planowania MSZ jest Henryk Szlajfer, syn Ignacego,
      oficera UB we Wrocławiu w latach 1947- 1952, a następnie cenzora w Głównym
      Urzędzie Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk. Natomiast stanowisko dyrektora
      Departamentu Promocji i Informacji MSZ zajmowała do niedawna Małgorzata
      Lavergne, córka znanego działacza komunistycznego, pierwszego szefa Głównego
      Zarządu Politycznego LWP, gen. Wiktora Grosza, który jeszcze przed wojna nosił
      nazwisko Izaak Medres.

      Stanowiąca finansowe zaplecze udecji Fundacja
    • 52zbigi6 Co w "Spieglu" napisano o Polsce 21.05.09, 16:25
      Jakoś nikt nie zwrócił uwagi, że określenie "ciemny kontynent"
      jest cytatem z Freuda (praca "Problem kłamstwa" z 1926 roku). Freud
      tak określa zagadnienia związane z życiem seksualnym dojrzałych
      kobiet. "Ciemny kontynent" to nie określenie geograficzne, ale spraw
      wypychanych poza obszar zainteresowania nauki - u Freuda
      psychologii, w artykule "Spiegla" - oficjalnej historii. Jednak
      perspektywę freudowską można zastosować i w tym przypadku. Europa
      jest "dojrzałą kobietą", o której doświadczeniach wstydzimy się
      mówić i pisać.
    • pioro111 Co w "Spieglu" napisano o Polsce 21.05.09, 16:26
      cóz można ująć więcej w paru słowach!!! Polska nie wygląda źle na tle innych a
      nawet o wiele lepiej!!!ale to nic nie znaczy dla "Żydowsko-Stalinowskiej Gazety
      dla Polaczków!!! cóz się dziwić takiej p. Łuczywo czy Michnikowi! Stalinowskie
      korzenie ich ciągną w dół ! trudno
      • med555 Re: Co w "Spieglu" napisano o Polsce 21.05.09, 16:55
        I po co te bicie piany pióro111! Czy to co piszesz zmienia fakt, że u nas szmalcowników-katolików polskiej narodowości były całe chmary?
        • maaac Re: Co w "Spieglu" napisano o Polsce 21.05.09, 18:21
          Zaraz ci odpisze że żydowskich kolaborantów było więcej. :) Spoko
          już nie raz widziałem takie odzywki. Albo zacznie się podpierać
          Sprawiedliwymi których skądinąd sam by z chęcią opluł.
        • kontaktowiec Dzis tez mamy bolszewickich kolaborantow 21.05.09, 18:34
          med555 napisał:

          > I po co te bicie piany pióro111! Czy to co piszesz zmienia fakt, że > u nas
          szmalcowników-katolików polskiej narodowości były całe chmary?
          wiec nic sie nie zmienilo. Dzis tacy stalinowscy kolaboranci jak mazowiecki,
          ktory pisal donosy na biskupa Kaczmarka uchodza za "autorytety" a SBecki agent
          TW Bolek objezdza szkoly udajac "bohatera"
    • malkontent6 Warto jednak... 21.05.09, 18:32
      Warto jednak brać pod uwagę wszystkie aspekty sprawy:

      www.ushmm.org/wlc/media_nm.php?lang=en&ModuleId=10005161&MediaId=358
    • miroslawkraszewski Co w "Spieglu" napisano o Polsce 21.05.09, 21:59

      Cytuje wpis z portalu salon 24.pl
      hambura.salon24.pl/106289,sensacja-pisarz-w-gazecie-wyborczej
      uwieczniony również jako zdjęcie strony internetowej, ażeby nie było
      wątpliwości, ze pan redaktor Wieliński nie ma pojęcia o znaczeniu niemieckich
      slow i nie korzysta ze słownika języka niemieckiego, ale wypowiada się na
      temat treści artykułu.

      Wracam do zapowiedzianego cytatu ujawniającego luki w podstawach znajomości
      języka niemieckiego rzekomego specjalisty z Niemiec, który już nieraz został
      zdemaskowany jako nieuczciwy dziennikarz.

      Cale szczęście, ze GW wywaliła go ze stanowiska korespondenta z Berlina.
      -------------------------------------------------

      "W artykule (21.05.2009 o godz. 17.23) „Co w "Spieglu" napisano o Polsce” na
      stronie internetowej
      (wyborcza.pl/1,75477,6631483,Co_w__Spieglu__napisano_o_Polsce.html)
      „Gazety Wyborczej” znalazłem następujące zdanie:

      „Jak pokazuje ostatnio sfilmowana biografia Marcela Reicha-Ranickiego, przeżył
      on okupację pod Warszawą dzięki temu, że pewien polski pisarz ukrył jego i
      jego żonę, ryzykując wszystko.”

      Ale w „DER SPIEGEL” (Nr. 21/18.5.09), który leży na moim biurku, czytam, że
      był to polski zecer (Schriftsetzer), a nie pisarz (Schriftsteller), który
      uratował Marcela Reicha-Ranickiego i jego żonę. W tym samym artykule „Co w
      "Spieglu" napisano o Polsce” czytam także, że „Hehler” (tak w „DER SPIEGEL) to
      po polsku hycel. W „Wielkim Słowniku POLSKO-NIEMIECKIM” PWN z 2008 r. czytam
      na stronie 192, że hycel to Hundefaenger, a na stronie 497, że paser to Hehler.

      Nawet chciałoby się zgodzić z Redaktorem „Gazety Wyborczej” Bartoszem T.
      Wielińskim cytując jego następujące zdanie: „Mam wrażenie, że czytaliśmy dwa
      różne artykuły.” (zobacz tutaj:
      wyborcza.pl/1,75968,6631475,Wina_Niemcow_i_Europy.html).
      Jedank coś powstrzymuje mnie od tej wspólnej konkluzji. Moja jest następująca:
      „Czytaliśmy ten sam artykuł. Każdy z nas go przeczytał, ale niestety ktoś nie
      zrozumiał”.

      Na koniec dla zainteresowanych następujące zdanie Redaktora Wielińskiego:
      „Redaktorowi z serwisu internetowemu TVN 24 radziłbym spojrzeć do słownika. W
      języku niemieckim nie ma słowa „Stainbach”, jest „Steinbach”.”
      (wielinskiberlin.blox.pl/2009/03/O-naszej-ignornacji-w-sprawie-Steinbach.html)

      No cóż, trzeba uważać na literówki!"

      Koniec cytatu
    • polonski Wiehliński rodem z piekła.. 22.05.09, 01:38
      relatywizuje niemieckie mordy i niemieckie manipulacje powojenne.
      A kto psychicznie może znieść cięzar strasznego mordu milionów ludzi.
      Niemcy opłacali sfolksdojcz_szmalcowników "zyciem" a często wódką i chlebem,
      ktorego wtedy brakowało.
      Nawet niemiec nie wytrzyma takiego ciśnienia. Barthowi przydałby się krótki kurs
      u psychologa jak się ludzie i szczury zachowują w czasie zagrożenia życia. A
      niemcy to znani z propagandy goebbelsowskiej i manipulacji ludżmi.

      Nic się nie zmieniło i jak się powtórzy to pierwsi polscy folksdojcze posłużą do
      brudnej niemieckiej roboty.
      • art.usa Re: Wiehliński wspanialy Redaktor 22.05.09, 08:25
        Co pisze Pyra poznanska Polonski?.

        Nic nowego,
        gdzie brak inteligenci, nie moze nic mądrego wyjsc.
        To niby tak jak by ktos z tym liczyl, ze z tylka bezie wychodzić
        zloto jak z zaczarowanego osla.
    • 3m05 Czego w "Der Spieglu" nie napisano 22.05.09, 20:26
      Dla kogos, bez podstawowej wiedzy o przebiegu WWII w Europie, wniosek po
      przeczytaniu artykulu w "Der Spiegl" moze byc tylko jeden - glownym (jedynym?)
      celem okupacji niemieckiej w Europie byla likwidacja Zydow. Cel ten Niemcy mogli
      osiagnac tylko przy przy znacznym udziale nie-zydowskiej ludnosci krajow
      okupowanych. Na dowod tego padaja liczby, nazwy, nazwiska i anegtotyczne
      przyklady. Ofiarom nie-zydowskim poswiecono jedno zdanie (w wersji
      angielskiej) - "Since 1945 the countries invaded and ravaged by Hitler's armies
      have seen themselves as victims
    • martinidry Teza "Spiegla" podszyta fałszem 22.05.09, 21:49
      Wracając raz jeszcze do meritum. Główną tezą artykułu w niemieckim tygodniku,
      było stwierdzenie, że Niemcy nie daliby rady wymordować Żydów bez pomocy
      innych narodów, także Polaków
      .

      Takie stawianie sprawy jest manipulacją, bo miesza przyczynę ze skutkiem!

      Przyczyną Holocaustu była wywołana przez Niemcy wojna oraz zbrodnicza polityka
      państwa niemieckiego. Gdyby nie było wojny, to nie byłoby polityki mordowania
      Żydów w Polsce.
      Kolaboracja i donosicielstwo (które zasługują na oczywiste potępienie) były
      również skutkiem a nie przyczyną ludobójstwa popełnionego w Polsce i innych
      krajach podbitych.


      Również wstawianie opinii o ekscesach antyżydowskich w przedwojennej Polsce do
      tekstu o Holokauście jest manipulacją. Sugeruje to, że Polacy i bez Hitlera
      byli w chętni mordować Żydów. Oczywiście w II RP zdarzały się antyżydowskie
      zajścia, ale gdzie ich w ówczesnej Europie nie było? Taka była ówczesna
      świadomość i nie należy czasów minionych oceniać z dzisiejszego punktu
      widzenia. Co więcej przedwojenni polscy antysemici uważali, że Żydów można
      nienawidzić, ale nie zabijać (pisał o tym niedawno Szewach Weiss).

      Inna manipulacja kryje się w zdaniu:
      "40 polskich katolików spędziło żydowskich sąsiadów na rynek za pomocą pałek
      nabijanych gwoździami i rur."
      Określenie grupy zbirów mianem "polskich katolików" sugeruje, że motorem ich
      działalności była religia. Co należy uznać za grube nadużycie. To trochę tak,
      jakby twierdzić, że wychowani na Talmudzie Morel i Berman mordował gojów.
      J.T. Gross np. twierdził kiedyś, że prowodyrem zajść w Jedwabnem był miejscowy
      ksiądz, problem w tym, że owego księdza kilka lat wcześniej wywieziono na
      Syberię.
      Pragnę przypomnieć, że "polscy katolicy" odmówili udziału w krucjatach, przez
      wieki dawali azyl Żydom, uchwalili prawo zakazujące przemocy w imię religii.

      Kolejnym nadużyciem jest włączanie powojennych napadów na Żydów do Holocaustu.
      To nie była część Holocaustu, bo miała miejsce po jego zakończeniu!

      Ale niemiecki autor nie musiał znać historii jakichś niższych narodów ze Wschodu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka