Dodaj do ulubionych

Powracający zawracają

31.05.09, 14:05
Czytałem i aż żyłka pękała. Skupiłem się na absolwentach polskich
uczelni w UK. Nie mogę i nie mogłem tego pojąć. Naprawdę, niech mi
ktoś wytłumaczy - dlaczego wykształceni ludzie jadą do kraju, który
pozwala Polakom na legalną pracę tak samo jak Polska idą do tesko i
wykładają produkty. To tak samo jak w .pl inżynier przechodząc koło
centrum handlowego wpadł do karfura i zapytał czy nie potzrebują
kogos do sprzątania.

Żadna praca nie hańbi, czasam i w życiu tak się układa, że trzeba
przeczekać i robić cokolwiek za byle pieniądze, ale żeby przez dwa,
trzy, pięć lat?

OK, język jest barierą, ale tylko do najwyzszych stanowisk. Na
średnie czy niższe "w zawodzie" można aplikować mając na prawdę
niedużą znajomość angielskiego. Na brytyjskie warunki stawki nie
porażają, ale i tak sa 2 razy większe niż pomoc sklepowa i kilka
razy większe niż w Polsce.

A już tekst o tym, żeby "zrobić podyplomówkę" nie mając żadnego
zajęcia to kuriozum. Przyjmij się człowieku do jak9ejś pracy. Jeśli
będzie nie do końca zgodna z twoim wykształceniem, a będziesz chciał
to w życiu robić, to wtedy "podyplomuj". Marudy.
Obserwuj wątek
    • ssdd1975 Re: Powracający zawracają 02.06.09, 09:56
      wracanie do Polski to jedna wielka pomylka....

      oczywiscie nie kazdy odnajduje sie za granica, nie kazdy sie spelnia zawodowo,
      nie kazdy asymiluje sie w nowym srodowisku itd...

      sam mieszkam juz 10lat za granica i wiekszosc czasu przepracowalem w swoim
      zawodzie - wiec moge powiedziec ze udalo mi sie...ale widzialem ludzi po
      studiach zapieprzajacych na budowach, w sklepach i przy sprzataniu (zadziwiajace
      bylo to ze byli zadowoleni, gdyz po raz pierwszy w zyciu mogli sobie pozwolic na
      "luksus" wycieczek zagranicznych, urlop w hiszpani itd...pomimo najnizszych
      stawek jakie mieli...

      i wiekszosc z nich nie chciala wracac, a Ci ktorzy sie zdecydowali jednak wrocic
      do Polski jeszcze szybciej wracali do Irlandii...

      i wszyscy mowili ze nie moga przyzwyczaic sie do Polski...
      • junk92508 Re: Powracający zawracają 03.06.09, 07:41
        > wracanie do Polski to jedna wielka pomylka....

        Dla 95% ludzi zdecydowanie tak.

        W Polsce jest ogromny odsetek ludzi którzy robią studia - wszyscy mają ambicje
        itp. itd. a fakt jest taki że jestesmy biednym krajem i ambitnych prac nie ma aż
        tyle. I te najlepsze prace są najczęściej
        trzymane dla znajomych - kazdy pewnie moze podac przyklady
        zadziwiajacych awansow ludzi ktorzy sie do tego nie nadaja
        i ktorzy sa kryci bo maja plecy.

        Na Zachodzie tez tyle prac nie ma - ale tam placa za prace wyraznie ponizej
        ambicji ulatwia pogodzenie sie z tym faktem...

        Inna sprawą jest jakość tego wyksztalcenia i umiejetnosci tych
        wszystkich mgr. Bo mgr mgr nie rowne. Ba, nawet mgr z tego
        samego uniwersytetu nie sa rowne. Nie mowiac o tym że w pierwszej 500
        na świecie są tylko 2 nasze uniwersytety...
        • monster_truck Re: Powracający zawracają 03.06.09, 08:28
          Taka nasza gó...ana polska mentalność żeby dowalić temu któremu się udało i krytykuje to czego inni się boją. Wcale się nie dziwie że trudno jest się zaadoptować do tego syfu i chamstwa na ulicach, nieżyczliwości urzędników itd. Pewnie też bym miał problemy. Pozdrawiam Ewę i Łukasza.
          • pogromca_mrowek Byłem w Irlandii 03.06.09, 09:17
            Byłem w Irlandii, praca jak wszędzie, na wyższe stanowiska dostać się jest czasami łatwiej niż w Polsce chociaż też napotyka się niekiedy szklany sufit. Jednakże na pewno bardziej preferowany był cżłowiek i umiejętności a mniej narodowość - bardziej to kwestia by np dobrze znał angielski (ale nie oksfordzki a ajriszowy bo gadajać po "oksfordzku" nie zawsze dogadasz się z jakimis irladzkimi robolami - chodzi tez o mentalnosc i by mieć wsród nich posłuch, dlatego na razie Polacy dostają wyższe stanowiska głownie tam gdzie będą zarządzać Polakami, Słowakami itp lub samodzielne stanowiska specjalistów. Spora tolerancja w Polsce jeszcze nie do pomyślenia - nie mamy długiej historii obcowania z napływową siłą roboczą a może i kultura inna (przedmurze chrześcijaństwa, wrogie otoczenie, sąsiedzi-zaborcy)
            A poza tym normalnie - u nas w urzędzie od razu widzisz jaki babki mają humor, tam relax i of corse pierdu pierdu i że niby chca pomóc a mają Cię totalnie w d... Zresztą nie Ciebie -do Ciebie nic nie mają, po prostu manana. Uśmieszki i uprzejmośc przyklejona do mordek żeby nie podpadło. W PL chociaz wiem czy urzedniczka naprawde chce mi pomóc czy jej zawracam d... i mnie zaraz spławi.
            Na pewno jednak w IRL odczuwają że są po prostu przedsiębiorstwem usługowym do wydawania papierków pobierania podatków itp i nie traktują człowieka jak zbrodniarza czy intruza (wszak przynosi im kase za jakies znaczki skarbowe to tamto). I u nas to się zmienia chociaz jeszcze bardzo wolno.

            Co do kolesia pierwszego. Śmieszny. Jak chce znależć pracę nie szukając? Najbardziej rozbroiło mnie to że w Zgorzelcu który nawet trudno na jakiejś normalnej mapie dostrzec spodziewał się "bogactwa" z milionowego Dublina. To jakby ktoś nawet z Wawy wystartował do jakiegos Kluczborka czy innej podkieleckiej wsi i marudził że biednie tam i goovniano i nic sie nie dzieje.

            To zachłystywanie się Irlandią, UK, generalnei Zachodem męczy mnie i śmieszy. Tekst typu "przecież coś tutaj jeszcze będzie" świadczy o podejściu do Polski - wyjechali z poczuciem przegranej to po powrocie znów się tak czują. Irlandia to miała być mekka więc zacisneli zęby.
            A jeśli ktos ma(miał) pracę tutaj, miał tam, to jak tu wraca (i np lubi urzędnicze humorki bo te chociaż są prawdziwe) nadal czuje speeda.

            Mamy inną mentalnośc plus kapitalizmu wielu się tylko uczy ale wychowało się w komunizmie (bylejakość, nie moje to rozwale, naśmiece, Państwo powinno się mną zając dać prace mieszkanie - tkwi w nich) więc trudno żebyśmy nagle byli jak tam. Dorasta dopiero pierwsze pokolenie urodzone w kapitalizmie a jeszcze z obciążeniami (bo tatuś jeszcze naopowiadał jak to wszystko "załatwiał"). Z czasem znormalnieje.
            Oczywiście, można śię obrazić na świat i uciekać do tego lepszego.

            A wcale nie lepszego - podobnego, innego, w jednym lepszego w innym aspekcie gorzego, I to niby zacofanie Polski - przecież tam jak założysz konto w banku to jesteś doń przypisany jak pies (do KONKRETNEGO oddziału). Ni ch.. nie załatwisz w innym oddziale tego samego banku nawet trzy przecznice dalej. O home bankingu to chyba tylko książki pisza dla zakompleksionych Polaków i pewnie ze strachu wolą wypróbować go najpierw w jakiejś "dzikiej" Polsce (BZ WBK) zamiast sami wprowadzić (AIG). Wiadomo że drogi lepsze że płaca minimalna wystarcza na wszystko, nie musisz się kształcic 50 lat żeby zarabiac 2-3 tys euro (nie wiem czy dlatego wielu Irlandczyków kończy edukacje na średniej szkole?)
            W Polsce podoba mi się bardziej i jedyne co bym zabrał z IRL do Polski do dobre równe drogi.
            • lejla81 Re: Byłem w Irlandii 03.06.09, 09:38
              Podoba mi się Twój post. Jeszcze mi tak przyszło do głowy, że nasi
              urzędnicy są nieuprzejmi, bo właśnie za mało zarabiają ;)
              • jakubowska100 artykuł o pechowcach i nieudacznikach 03.06.09, 11:18
                dla mnie to proste - nie można wziąć kilku pechowców i z nich robić
                wrażenia ogólnego i generalnego marazmu powracających. to raz,
                dlatego pachnie mi to wszystko tendencją, autor artykułu dał się
                nabrać bohaterom na narzekanie. Ja bym każdemu z nich wynalazł w ich
                postawie kilka błędów, które dyskwalifikują ich jeśli chodzi o
                jakikolwiek sukces życiowy gdziekolwiek na świecie. po prostu ci
                ludzie wiozą ze sobą swojego pecha, a nie pech trafia ich. to my
                kształtujemy rzeczywistość nie ona nas. ja zarabiam w kraju ok 25
                tysięcy miesięcznie, żyję świetnie i ciężko pracuję. Widzę
                perspektywę i z każdym dniem mam może nie 50 ale z 5 chociażby
                pomysłów jak kieroważ soba dalej i gdzie się rozwinąć, w co
                inwestować żeby był progres i sukces. spotykam na swojej drodze
                ludzi, którym gdyby dać milion złotych na rozkręcenie biznesu to po
                miesiącu mieli by długi i uciekali z kraju przed wierzycielami i
                policją. Sama dawałam ludziom szanse i wykorzystywali je bardzo
                różnie. Przyczyniłam się do sukcesu mojego kolegi, który teraz ma
                świetne wyniki (i aż mu pozazdrościłam, ale się cieszę, bo dzięki
                niemu dużo też dla mnie się zmieniło, a wystarczyła 3 lata temu
                pomocna dłoń i proszę jak sobie poradził), a z drugiej strony mój
                szwagier mimo pomocnych dłoni i wręcz wciskania go do fajnej pracy
                (miał taką nawet za 4 tysie na starcie - rozwój w tym segmencie do
                15!) to zmarnował to, unosił się dumą, nie współpracował, sam
                odszedł po roku twierdząc na lewo i prawo że wie co robi, że chce
                sam, sam i teraz klepie biedę ma popalone mosty wszystko co się dało
                naobrażał. Wszystko jeszcze możnaby tłumaczyć pechem gdyby to nie
                był którys raz w jego życiu. Ja już mu szansy raczej nie dam, bo
                musiałam się ostro tłumaczyć znajomym, którym za niego ręczyłam, że
                taki świetny zdolny i pracowity. Jeśli życiem się nie kieruje na
                ostro i od tego momentu teraz , a nie: zacznę od jutra - to życie
                zaczyna kierować tobą, wyczynia z tobą co chce. Albo co inni chcą. I
                w 99 procentach się przegrywa. Czasem się trafi los na loterii. Ale
                pewnie po roku... ucieka się kraju z długami. To my powodujemy
                pecha, nie pech powoduje nas. To takie proste. Jak to zrozumiałam
                moje życie nabrało tempa. A autorowi artykułu radzę by nie był tak
                tendencyjny. Owszem czasem trzeba postraszyć czytelników, ale dla
                równowagi można by opowiedzieć teraz z drugiej strony - o ludziach,
                którzy ciężką pracą doszli do czegoś zarówno za granicą jak i w
                kraju. Praca praca praca i wiara we własne siły, w to że możemy
                zmienić swoje życie w sekundę.
                • lukaskul Re: artykuł o pechowcach i nieudacznikach 03.06.09, 12:45
                  pieknie..akim jestes przedstawicelka handlowa??i w wieku 40 lat juz tylko do
                  lekarza;)
                  • jakubowska100 Re: artykuł o pechowcach i nieudacznikach 03.06.09, 13:02
                    działam w mediach, ale jako przedstawicielka handlowa też dałabym
                    radę
                    • ajmax Re: artykuł o pechowcach i nieudacznikach 03.06.09, 13:27
                      To zależy co i za ile byś sprzedawała ;-)
                    • gulaga7 Re: artykuł o pechowcach i nieudacznikach 03.06.09, 14:23
                      Aha! "lub czasopisma..."!! No to sprawa jasna,ze trzeba wierzyc we wlasne sily i
                      25 tysi miesiecznie do kieszeni wpadnie.
                      Tak powaznie-zgadzam sie z Toba.To my tworzymy pecha.
                • komentatur Re: artykuł o pechowcach i nieudacznikach 03.06.09, 13:02
                  Wszystko pieknie ladnie, ale nie mozesz mierzyc wszystkich swoja
                  miarka. Spoleczenstwo sklada sie z tych ktorzy maja glowe na karku
                  jak i z tych ktorzy maja pol glowy albo wcale. I o ile Ty wygrasz
                  zycie w luksusie, to jednak ci sredni i slabsi tez powinni miec
                  szanse na NORMALNE zycie. Nie mowie zarabiac grube pieniadze za nic
                  albo za maly wklad, ale godziwe, godziwe! Za bycie dobrym
                  urzednikiem nizszego szczebla, dobrym sprzedawca w sklepie
                  spozywczym czy sprzataczem nalezy sie godziwe zycie, takie ze gdy
                  dziecku sie scieraja buty to nie ma tragedii ze trzeba kupic nowe.
                  Ze mozna w przyszlosc patrzec spokojnie w przyszlosc bez strachu ze
                  zabraknie do pierwszego. I praca w UK to daje, tutaj wiesz ze bedac
                  kierowca autobusu z 20-letnim stazem bedzie Cie stac na wychowanie
                  dzieci w spokoju, wyjscie na piwo z kolegami (nie od wielkiego
                  dzwonu) i nawet sobie uskladasz na wycieczke zycia. Taka spokojna
                  egzystencja, moze bez fajerwerkow, ale ktorej potrzebuje jednak
                  wiekszosc.
                  • jakubowska100 Re: artykuł o pechowcach i nieudacznikach 03.06.09, 13:09
                    20 lat temu ten kraj był w kosmosie komunizmu, czego oczekujesz? w
                    20 lat zrobiliśmy super skok, ale transformacja jeszcze nie
                    zakończona choć już widać brzeg. nie ma co się oszukiwać, że mamy
                    standardami europejski normalny kraj. NIE MAMY. więc nie ma co
                    oczekiwać od tego kraju że cię wyżywi jak sobie będziesz pracował
                    jako kierowca, po prostu nie ma co tego oczekiwać. Trzeba wziąć
                    tyłek w troki i robić. Swoją drogą nie rozumiem postawy nie-
                    wymagania lepszego życia. Mam znajomych z Londynu (też
                    współpracujemy czasem) i ci żyją wyznaczając nowe cele i je
                    realizując. Świat się dzieli na tych którzy idą do przodu no matter
                    what i tych (jest ich większość) którzy czekają na deszcz. I od
                    dawien dawna ci drudzy dostawali w tyłek, nie wiedząc za co. A ci
                    pierwsi żyli godnie. Dla mnie to jest godność. O nią trzeba walczyć,
                    jej się nigdy nie dostaje. Nawet redneck z MidWest jest
                    niezadowolony i ma frustrację mimo że z perspektywy Polaka z
                    Olsztyna wygląda na milionera. Trzeba brać życie za rogi bo inaczej
                    ono weźmie ciebie i już.
                    • komentatur Re: artykuł o pechowcach i nieudacznikach 03.06.09, 13:26
                      Masz racje - odziedziczylismy pogorzelisko (nawet jesli na wierzchu
                      tego nie widac) i mina lata zanim cos na tym zacznie rosnac. Zgadzam
                      sie z braniem zyciem za rogi - sam biore jak moge i nie marmole,
                      ustawiam sobie poprzeczke wysoko, wyzej i wyzej. Jestem natomiast
                      sklonny rozumiec innych - mam przyjaciol ktorzy do szkoly nie mieli
                      glowy, ale dwie rece maja nie od parady i nie boja sie ich uzyc,
                      szkoda mi po prostu ze to nie wystarcza. Na swoj sposob nie czekaja
                      na deszcz, ale niektorzy po prostu wyzej tylka nie podskocza. A
                      porpos redneckow z MidWest: pewnie, ma sie na chleb, to po jakims
                      czasie przestaje sie to zauwazac i zaczyna sie jeczec ze dzem sie
                      nalezy, i albo sie cos robi, albo sie czeka. Ale gdy ktos oczekuje
                      kawioru za nic, to juz inna historia.
                      • ajmax Re: artykuł o pechowcach i nieudacznikach 03.06.09, 13:31
                        Nie przesadzajcie z tymi rogami. Za rogi to bierze się problemy i
                        ukręca im łeb. Normalnie wystarczy rozejrzeć się, sprawdzić
                        dokładnie czym można, a czym nie można dysponować, pomyśleć chwilę i
                        robić swoje.
                  • jj1978 Re: artykuł o pechowcach i nieudacznikach 03.06.09, 13:15
                    mieszkam w londynie, mam pensje powyzej sredniej ale i tak mi sie wcale nie
                    przelewa wiec nie wiem jak zyja ludzie ktorzy zarabiaja mniej. dalej sie
                    ksztalce wiec mam dodatkowe wydatki i moje dochody beda rosly ale trudno mi
                    sobie wyobrazic ze 3 osobowa rodzina moze sie utrzymac na przyzwoitym poziomie
                    za 2 bardzo przecietne pensje. rozumiem ze dostaja tax credits i inne zasilki na
                    dzieci ale to tez chyba nie sa kokosy. a o przyszlej edukacji dzieci tez trzeba
                    myslec:)
                    • komentatur Re: artykuł o pechowcach i nieudacznikach 03.06.09, 13:32
                      Londyn to inna historia, bo jest bardzo drogi! Tam z dziecmi maja
                      dobrze ludzie zamozni (jak wszedzie) albo "dobrze" niziny jadace na
                      socjalu, sredniakom jest na pewno ciezko.
                • ajmax Re: artykuł o pechowcach i nieudacznikach 03.06.09, 13:18
                  Mam dokładnie takie same obserwacje. Ludzie po prostu nie chcą sami.
                  Tylko mu daj, zapewnij, zagwarantuj, a on łaskawie oceni i da ci
                  odpowiedź. A jak mu się któregoś ranka nie będzie chciało wstać, to
                  przecież nic wielkiego, należy mu się chwila oddechu. Mi też ktoś
                  kiedyś pomógł z firmą w UK, z akomodacją, HM Revenue i kontem w
                  banku. Ale to ja sam zacząłem szukać możliwości w UK, a potem tylko
                  to rozwijałem. A tu ludzie sobie wymyślają, że zrobią to, wyjadą
                  tam, nauczą się tego i tamtego, to będzie można żądać.

                  "Ewa: - Nie wracaliśmy z roszczeniami. Bardziej z myślą, że mamy coś
                  do zaoferowania, wykształcenie, język, energię, i na pewno znajdzie
                  się ktoś, kto zechce wykorzystać nasze umiejętności."
                  Brakuje jeszcze 'umiejętności samodzielnego, sprawnego podejmowania
                  decyzji'. Szczególnie podjęcia decyzji, co dalej ze sobą zrobić.
                  Jeżeli to nie są roszczenia, to co to jest?

                  Ja też pomogłem kilku osobom. Jednym się udało, innym nie (ale
                  spasowali z klasą), a za jeszcze innych musiałem świecić oczami.

                  Z tym rozwojem to nie przesadzaj. To jest bardzo ciężko wymyśleć
                  swoje miejsce. Oczywiście zależy też od wysokości celu. Moi znajomi,
                  którym się udało (dla nas 'udało się' to mieć w miesiąc to, co
                  przeciętnym zajmie rok), czasami bardzo długo szukali swojej branży
                  i zajęcia. Teraz jest już łatwiej. Jeżeli cię stać, żeby przez rok
                  nic nie zarabiać i mieć środki na realizacje nowych pomysłów (ja
                  mówię na to stawiać nowe szyby), to w końcu coś wypali (z któregoś
                  szybu tryśnie ropa). Z tego powodu również bardzo chętnie
                  poczytałbym o ludziach, którym powiodło się.

                  Na koniec dorzucę coś, co ja zrozumiałem. Jak się próbuje i nic nie
                  wychodzi, to jeszcze nic nie znaczy. Zdobywamy obserwacje,
                  doświadczenie. W pewnej chwili przychodzi taki moment, takie 2-3
                  miesiące, że wszystko zaczyna się kręcić, że na wiele nas stać i jak
                  to w ogóle jest możliwe?
                  • mrozinio69 Re: artykuł o pechowcach i nieudacznikach 03.06.09, 16:06
                    DZIEKUJE...NIE ZNAM CIE,ALE POMOGLES
                    CHCE ,BYS WIEDZIAL......MYSLALEM NAD POWROTEM...UCIECZKA...JAK ZWAL
                    TAK ZWAL...ALE PROBLEM LEZY W NAS...NIE W MIEJSCU...MILEGO DNIA
              • lahdaan Re: Byłem w Irlandii 03.06.09, 12:25
                Może. Ja uważam, że problemem jest "umowa na czas nieokreślony". Niech Polacy
                nauczą się stosować kontrakty dwu-, pięcioletnie. Od razu zobaczycie poprawę w
                stosunku do wykonywanej pracy.
            • rafal.dominiak Re: Byłem w Irlandii 03.06.09, 09:54
              Dobrze mowi, wodki Mu nalac!
              Polskiej a nie jakiejs irlandzkiej...!!

              Pozdrawiam


              pogromca_mrowek napisał:

              > Byłem w Irlandii, praca jak wszędzie, na wyższe stanowiska dostać się jest czas
              > ami łatwiej niż w Polsce chociaż też napotyka się niekiedy szklany sufit. Jedna
              > kże na pewno bardziej preferowany był cżłowiek i umiejętności a mniej narodowoś
              > ć - bardziej to kwestia by np dobrze znał angielski (ale nie oksford
            • pogromca_mrowek Re: Byłem w Irlandii 03.06.09, 10:05
              mała errata: Bank AIB a nie AIG.

              Kontynuując: Co, dla psa nic nie miał to nie kupił? To mógł mu przywieżć to goovno którym się karmią Irlandczycy to by mu pies od razu zdechł. No, może dobrze że nei kupił bo znowu by było "no popatrz, w tej Polsce nawet psy zdychają". Oczywiście do wszystkiego się mozna przyzwyczaić ale ja do tego g... w sklekach nie mogłem jakoś. Wolałem przywozić żarcie samolotem (bynajmniej nie taniej) albo kupować polskie w IRL (też wcale nie taniej). Zresztą, pewnie za krótko byłem: po 5-10 latach ogranizm się pewnie adaptuje do tej chemii.

              Ci ludzie przypominają mi troche bite dzieci: uciekły do Szwecji Irlandii zaciskając zęby. Po pierwsze determinacja a po drugie tam było normalnie. Tyle że jeśli w PL byli bici (w przenośni, a po prostu nie mieli pracy perspektyw mieszkania itp) to JAK TU WRÓCĄ po trzech latach to nagle sie to nie zmieni. Samo. Z czego wyjechalo do tego wrócili. A jeśli nauczyli się jezyka, może jakies studia to ZNAJDĄ dobrą pracę. Znam kilka takich osób - po studiach pojechali nianczyc dzieci nawet a teraz są dyrektorami finansowymi i specjalistami.
              Symptomatyczna pani od prezydenta Szczecina. Dziecko. Ile ty masz lat? 30? Widocznei za dużo, nasiąknełaś komunizmem że państwo da pomoże. Nic dziwnego, tzw Ziemie Odzyskane to były niekończące się PGR, mentalnośc kołchożnicza w niej pozostała. (a sama akcja "promocyjna" miast jest po prostu śmieszna - tak samo od lat na śmiesznośc naraża się Wrocław - teraz tor uliczny F! a przecież oni ulic nie mają. Bolidy na bruku? Wow, to rzeczywiście może być ciekawe)
              Pani Ewo - skoro było tam tak dobrze (bo czasami jest, zwłaszcza dla tych którym wiele rzeczy w PL przeszkadza) to po co wracałas? Żeby dołaczyć do chóru biadolących? Najdziwniejsze dla mnei dlaczego pan Łukasz kariery nie chcial robić w UK? Myślał że w Polsce łatwiej będzie? W Polsce póki co jest trudniej, dużo trudniej, choćby z tego nawet powodu że tu z 50% ludzi studiuje albo juz ma mgr/dr i mamy wyż demograficzny setki tys 20-30 latków z którymi się musi zmierzyć i pokazać że jest lepszy.

              W UK każdy żyje jak chce bo nikt tam się nie odważy przyjśc i marudzić ci do ucha jak Łukasz i Ewa. Hey man to twoje życie co mi tu d... zawracasz. Albo powie, no tak, faktycznie masz shit. Ale to już max. I tyle. Bo każdy żyje sobie, po naszemu mówiąc "każdy sobie rzepke skrobie", i dlatego Łukasz nie płakał Bobowi na ramieniu, a jeśli płakał to szybko załapał że tamtego to niespecjalnie obchodzi. Takie podejscie - nie złe, inne po prostu.
              Nie wiem skąd pretensje do prezydenta, rozumiem ikona plus te śmieszne promowanie miast. Ale - sorry - to rynek Was niestety weryfikuje. CVek 100, jesli Wasza jest ok to Was wybierają, jesli nie to niestety nie (przynajmniej w najwiekszych miastach, im mniejsze tym gorzej, w urzędach natomiast albo znajomosci albo tez z ulicy ale wtedy za 1000zł albo trzeba coś umieć np pisać wnioski unijne. Mozna załozyć firmę tego typu, nie trzeba od razu na etat.)

              Witamy w Polsce, tu nie wystarczy chcieć czy troche się starać by do czegoś dojść trzeba zdrowo zapierd..ć (i jeszcze mieć szczęście). Pozdrowienia dla reemigrantów and relax, take it easy.
            • jamesonwhiskey Re: Byłem w Irlandii 03.06.09, 11:41
              >O home bankingu to chyba tylko książki pisza dla zakompleksionych >Polaków i
              pewnie ze strachu wolą wypróbować go najpierw w jakiejś >"dzikiej" Polsce (BZ
              WBK) zamiast sami wprowadzić (AIG). Wiadomo

              no tutaj to cos cie sie chyba kolego pomieszalo
              AIB darmowe konto z dostepem internetowym
              przelewy darmowe po calej europie idzie jakies 3 dni
              przlew krajowy w tym samym banku jest po godzinie
              co jakis miesiac telefon z banku czy czegos nie potrzebuje, czy mam jakies uwagi
              i takie pierdy
              do oddzialu zupelnei nie mam po co sie wybierac
              wszytko przez internet zamawiam usluge przysylaja papiery do podpisu odsylam i
              po herbacie

              • pogromca_mrowek Re: Byłem w Irlandii 03.06.09, 12:16
                No może teraz jest już inaczej. Jak byłem to najbardziej nas wkurzało już nie nawet to że banki internetowe czy obsluga to dla nich jakaś utopijna wizja (gdy u nas były już mbanki inteliga i obługa internetowa "zwykłych" banków) a to że trzeba było np jechać na drugi koniec miasta bo akurat kurna tam otworzyłeś konto. I jak np zmieniłeś miejsce zamieszkania to nie mogłeś podejśc do pierwszego z brzegu oddziału i wszystko załatwić (co jest możliwe nawet w naszym, jeszcze nieco siermiężnym PKO BP)
                • jamesonwhiskey Re: Byłem w Irlandii 03.06.09, 13:29
                  >. I jak np zmieniłeś miejsce zamieszkania to nie mogłeś podejśc do pierwszego
                  > z brzegu oddziału i wszystko załatwić

                  nadal nie bardzo wiem o czym piszesz
                  moze to twoje wspomnienia z lat 70 tych
                  jak zakladalem konto 5 lat temu to rzeczywiscie obsluga internetowa byla raczej
                  podstawowa , ale wtedy wszystko dalo sie zalatwic telefonicznie takze nadal nie
                  widze powodu dla jakiego mialbym sie udawac do oddzialu


                  zapomnilalem dodac darmowe wyplaty z kazdego bankomatu nie tylko AIB
                  wiec podaj mi teraz przyklad polskiego banku gdzie wszystko masz za darmo
                  • stoova Re: Byłem w Irlandii 03.06.09, 15:31
                    Dobrze pisze... Nieraz jechałem przez pół Dublina, żeby zrealizować czek np. od
                    landlorda ze zwrotem depozytu, bo w innym oddziale tego samego banku się nie
                    dało wypłacić kasy.
                    • jamesonwhiskey Re: Byłem w Irlandii 03.06.09, 17:26
                      > Dobrze pisze... Nieraz jechałem przez pół Dublina, żeby zrealizować czek np. od
                      > landlorda ze zwrotem depozytu,

                      o ja cie pierdziele co za wasaty marian
                      jakby landlord mial konto w donegalu tez bys jechal ??


                      bo w innym oddziale tego samego banku się nie
                      > dało wypłacić kasy.

                      nie rozumiesz zasad to sie nie rzucaj

                      • stoova Re: Byłem w Irlandii 05.06.09, 12:16
                        Gadaj z d... to cię o...
                  • achu Re: Byłem w Irlandii 03.06.09, 17:28
                    przelewy za darmo? Ja płace 0,20e za każda operacje.
          • szuwarek75 Re: Powracający zawracają 03.06.09, 10:00
            A co oni zrobili dla Polski, żeby marudzić i krytykować? Porzucili
            syf, pojechali tam gdzie lepiej, przyjechali myśląc że tu się
            zmieniło. A dlaczego miało się zmienić - bo wyjechali?
            Mieliby moralne prawo do narzekań, gdyby siedzieli tutaj i próbowali
            coś zmienić jak każdy z nas, który został w Polsce. Pojechali tam -
            na gotowe - choć oczywiście musieli walczyć o to, aby ze zmywaka
            przejść dalej, i przyjeżdżają tutaj - tez na gotowe. A kiedy tego
            "gotowego" nie ma to konsternacja.
            Totalna lekkość bytu i nastawienie na branie, nie dawanie. A potem
            płacz, że inni nie dokonali rewolucji.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Roszczeniowa postawa 03.06.09, 10:57
              Trudno mi krytykować wybory osób opisanych w artykule, bo to ich życie. Ale
              przejrzałam opinie internautów pod artykułem i co jak co, ale opinie mam prawo
              skrytykować.

              Otóż ludzie piszą: Nie wrócę, bo tam jest chamstwo, syf, nie wrócę, dopóki się
              nie zmieni. "Się" ma zmienić?! Co za roszczeniowa postawa. Ja też wróciłam z
              zagranicy, i to z doskonale - jak na polskie warunki - płatnej pracy. Też
              przeżywam ustawiczny szok kulturowy. Ale nie pitolę, że ja tu nie chcę być i że
              "się" ma zmienić. Ja to zmienię. Co mogę, to zmieniam. Nie licząc specjalnie na
              cuda, ale jednak trzymając poprzeczkę oczekiwań wyżej, niż to wygodne dla wielu.

              Kochani rodacy-emigranci! Jesteście jak dzieci, przyjechaliście tam na gotowe.
              Na to, co przez pokolenia wypracowali brytyjscy, irlandzcy, niemieccy podatnicy.
              Macie to od nich w prezencie. A teraz wracacie do Polski i dziwicie się, że
              polscy podatnicy nic wam w prezencie nie dają... Nikt tego zacofanego kraju nie
              podniesie, jak nie my sami.
              • peha2 Re: Roszczeniowa postawa 03.06.09, 11:20
                jestem ciekaw jak "to" zmienisz? "to" wszystko co przeszkadza normalnie zyc w
                PL: dresiarstwo na ulicach, zascianek mentalny, bieda, itp. itd.
                wcale nie dziwie sie frustracji wracajacych. zycie mamy tylko jedno a szans nie
                mozemy czekac 50 lat na poprawe.
                • peha2 Re: Roszczeniowa postawa 03.06.09, 11:21

                  errata: bez "a szans"
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Roszczeniowa postawa 03.06.09, 12:27
                  peha2 napisał:

                  > jestem ciekaw jak "to" zmienisz? "to" wszystko co przeszkadza normalnie zyc w
                  > PL: dresiarstwo na ulicach, zascianek mentalny, bieda, itp. itd.

                  Przede wszystkim interesuje mnie zmienianie bezpośredniego otoczenia, w którym
                  przebywam. Ja też jestem wygodna i najbardziej zależy mi, na _moim_ wygodnym
                  życiu. ;-) Ale pewne zmiany pomaleńku dyfundują. A na dużą skalę - głosuję w
                  wyborach, popieram różne organizacje, które naprawiają świat, piszę blogi... Ot,
                  takie staroświecko-inteligenckie aktywności.

                  > wcale nie dziwie sie frustracji wracajacych. zycie mamy tylko jedno a szans nie
                  > mozemy czekac 50 lat na poprawe.

                  Ja się nie dziwię ich frustracji. Ja się dziwię, że oni nic z nią nie robią.
                  Rozumiem, że jak ktoś nie chce tracić życia na użeranie się, to wyjeżdża tam,
                  gdzie mu lepiej. No to dlaczego nie wyjadą? A jeśli jednak wolą Polskę, to
                  dlaczego tak płaczą, że im źle i nic z tym nie robią? Wybacz, ale deklarować
                  bezradność to można było za komuny, gdy naprawdę obywatel miał związane ręce,
                  żeby cokolwiek wokół siebie zmienić. Ale teraz - mamy największe możliwości
                  kształtowania polskiej rzeczywistości od kilkuset lat! Jak można tego nie zauważać?

                  W takiej sytuacji robienie z siebie ofiary złego systemu to jakiś defekt
                  psychiczny, polski masochizm, a nie żadna racjonalna postawa.
                  • turbo_wesz Re: Roszczeniowa postawa 03.06.09, 14:28
                    mądre słowa. dodałbym jeszcze że jak samemu się nie zmieni, to jest szansa że
                    nasze dzieci albo wnuki poczują efekty naszych działań, a to się chyba liczy -
                    przynajmniej dla mnie.
              • pogromca_mrowek Re: Roszczeniowa postawa 03.06.09, 11:34
                anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                > Kochani rodacy-emigranci! Jesteście jak dzieci, przyjechaliście tam na gotowe.
                > Na to, co przez pokolenia wypracowali brytyjscy, irlandzcy, niemieccy podatnicy > .> Macie to od nich w prezencie. A teraz wracacie do Polski i dziwicie się, że> polscy podatnicy nic wam w prezencie nie dają... Nikt tego zacofanego kraju nie> podniesie, jak nie my sami.

                Większośc Twoich odbiorów nie zrozumie przekazu bo mają w genach roszczeniowo-postPGRowską postawę.
                Walczymy z tą scheda po komunizmie:
                -w urzędach pozostałości państwa policyjnego,
                -w polityce oczekiwania na "pomoc" i łudzenie się że politycy nam pomagają a tak naprawde to napierw zabierają by potem łaskawie rozdać (bo niby skąd, dopłacają ze swoich pensji?)
                -W gospodarce wciąż króluje bylejakość a jak pracuje to nie ZA TO że dostaje PIENIĄDZE a by nie stracić pracy. A wiadomo że marchewka lepsza niż kij bo uwalnia inicjatywe i w ogóle nie potrzeba stawiac obok policjanta by pracował. Za mało płaci?? Popularne "jaka płaca taka praca"? To człowieku się zwolnij, załóż sam firme, przecież nikt cie nie zmusza a jak podpisujesz umowe na PRACE, kasujekasz zapisaną tam za to KASĘ to pracuj. A nie udawaj. Nawet jesli to 800zł.
                -w wartwie społecznej - ciągłe oczekiwania że Państwo da, pomoże. I faktycznie, "pomaga" (tzn kasę zabraną innym daje młodym, jakby byli bezzębnymi kalekami - tego ich niestety też uczy nibyliberał Tusk: żebractwa plus wpaja że są słabi). Wiele osób sie skusi - po co się szarpać jak tuż obok stoi wujek Tusk i kusi: "weż od nas zapomogę, prosze bardzo masz, nie męcz się". To amoralne i demoralizujące.
                Bo nawet jak bezmyślnie wziąłeś z 500 tys zł megakredytu na mieszkanie (przecież "trzeba gdzieś mieszkać" a nie będziesz dziadował wynajmując jak inni frajerzy, prawda? I oczywiście na 130% bo musi być lux torpeda od pierwszego dnia wprowadzenia) to nie musisz się martwić. Dont panic już towarzysz Tusk biegnie ci dupke podetrzeć.
                Mamy jeszcze te wszystkie ułomności z komunizmu ale... też dlatego że sami ich chcemy! Nie chcemy tego zmieniać. Jak w UK prawo osądzi (choćby niesprawiedliwie) to mówimy, no, tak działa prawo. A u nas? U nas jest "a nie dałoby się tego jakoś załatwić" "przecież nie mam kasy na czynsz/na ratę" "co robi rząd, gdzie jest państwo" itp itd. No i trudno.
                No cash no power, jak to mawiał moj kumpel po powrocie z USA (i dosłownie bo akurat mieszkał w domu gdzie prąd był na aparat wrzutowy)
                U nas jest "no cash? dont panic, we have tusk"
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Roszczeniowa postawa 03.06.09, 12:36
                  Coś w tym jest, co piszesz. Na socjalizm nas po prostu nie stać. W Niemczech
                  mogę być socjalistką, bo wiem, że państwo na to stać i szastanie przez państwo
                  niemieckie moimi niemieckimi podatkami nie bardzo nadszarpnie mój osobisty dobrobyt.

                  Inaczej jest w Polsce. Tutaj każdy grosz trzeba obracać po kilka razy zanim się
                  go wyda. I gdy państwo polskie rozdaje za friko moje polskie podatki, to bardzo
                  wpływa na mój dobrobyt, niestety. Na socjalizm to my jesteśmy za biedni.

                  A dopłaty z moich pieniędzy do kredytów mieszkaniowych to jest normalne
                  państwowe złodziejstwo, które służy zarobkowi chciwych deweloperów. Zamiast
                  przelewać z pustego w próżne, czyli dopłacać cudzymi pieniędzmi do cen mieszkań,
                  należy po prostu obniżyć te ceny. Można obniżać jeszcze bardzo mocno, a
                  deweloperzy - nie bójcie się! - i tak będą co mieli do garnka włożyć.
        • ereta Re: Powracający zawracają 03.06.09, 12:05
          junk92508 napisała:

          > > wracanie do Polski to jedna wielka pomylka....
          >
          > Dla 95% ... tak.
          >
          > W Polsce jest ogromny odsetek ludzi którzy robią studia - wszyscy
          mają ambicje........i ambitnych
          prac nie ma aż
          > tyle. I te najlepsze prace są najczęściej
          > trzymane dla znajomych - kazdy pewnie moze podac przyklady
          > zadziwiajacych awansow ludzi ktorzy sie do tego nie nadaja
          > i ktorzy sa kryci bo maja plecy.
          >
          > Na Zachodzie tez tyle prac nie ma - ale tam placa za prace
          wyraznie ponizej
          > ambicji ulatwia pogodzenie sie z tym faktem...
          >
          > Inna sprawą jest jakość tego wyksztalcenia i umiejetnosci tych
          > wszystkich mgr. Bo mgr mgr nie rowne. Ba, nawet mgr z tego
          > samego uniwersytetu nie sa rowne. Nie mowiac o tym że w pierwszej
          500
          > na świecie są tylko 2 nasze uniwersytety...
        • boewulf Krótka historia sukcesu powrotu z emigracji 03.06.09, 13:24
          A co powiecie na taką historię człowieka wracającego z emigracji do Polski ??

          "Po studiach został przyjęty jako młody inżynier bez doświadczenia do polskiej placówki międzynarodowej korporacji. Jako że był kiedyś na wakacjach w pracy w Szkocji znał język angielski na średnim poziomie. Polski kierownik szukał akurat kogoś na długoterminową delegację do Niemiec, gdzie nawet bardzo podstawowy angielski był wystarczający (bo to Niemcy i tak samo jak on nie porozumiewali się oksfordczyzną).
          Po czterech latach pracy za granicą dobrze poznał zasady rządzące w międzynarodowym biznesie tego rodzaju (delegacje w międzyczasie tu i tam). Wrócił do polski aby zrobić doktorat. Podstawowym motywem było zaoszczędzenie ok 30kEur za semestr. Zarobione za granicą pieniądze pozwoliły przetrwać mu okres studiów i żebraczej pensji.
          Po studiach, "z tytułem" i uzyskaną wiedzą, podpierając się dawnym doświadczeniem biznesowym, założył przedsiębiorstwo wytwarzające cenione w skali światowej produkty (dość wąski rynek)."

          Co powiecie na tę historię. Czy można z emigracji i powrotu do Polski zrobić SUKCES? Można! I pewnie powiecie że fajna to bajka którą opisałem powyżej? To zła wiadomość dla wszystkich emigracyjnych magistrów nieudaczników, ale ta historia jest prawdziwa!
          • kachaduzba Re: Krótka historia sukcesu powrotu z emigracji 03.06.09, 13:39
            Super.
            Tylko ze Twoja historia nie opowiada o emigracji. Przeniesienie z
            oddzialu w Polsce to oddzialu za granica z mozliwoscia awansu i
            powrotu.
            Emigruje sie wtedy, kiedy samemu wyjezdza sie z kraju w poszukiwaniu
            czegos - pracy, innego zycia... O takie historie chodzilo w artykule.
      • marter7 Historia Grzegorza 03.06.09, 08:20
        W sumie nic dziwnego:

        > Miałem nawet myśl, żeby zaczepić się w jakimś sklepie. W Dublinie nie miałem
        oporu, żeby z ulicy wejść i zapytać o pracę. Tu jednak nie zrobiłem tego,

        > - Nie zagrałem po powrocie. Nie wiem, kto ma figury, nie miałem z kim...

        po co komuś pracownik, kto nie umie się normalnie drugiego człowieka o coś
        zapytać? W sumie to jakiś problem psychologiczny - ludzie tu siedzą i narzekają
        i czekają aż ich praca sama znajdzie, podczas gdy za granicą po prostu szukają...
        • moonshana Re: Historia Grzegorza 03.06.09, 09:49
          może dlatego że jak w Polsce pytasz o pracę w np. sklepie to na ogół
          potencjalny pracodawca traktuje Cię jak śmiecia, ot, tak na dzień dobry?! może
          dlatego że jakoś tak się dzieje że u nas człowiek szukający pracy jest
          traktowany jak obibok,leń, nierób? a większość pracodawców zachowuje się tak,
          jakby uważali że osoba przychodząca pytać o pracę powinna zjawić się z bukietem
          kwiatów i padając na kolana im ten bukiet wręczyć dziękując za to że potencjalny
          pracodawca zechciał z nim porozmawiać...
          marter7 napisał:

          > W sumie nic dziwnego:
          >
          > > Miałem nawet myśl, żeby zaczepić się w jakimś sklepie. W Dublinie nie mia
          > łem
          > oporu, żeby z ulicy wejść i zapytać o pracę. Tu jednak nie zrobiłem tego,
          >
          > > - Nie zagrałem po powrocie. Nie wiem, kto ma figury, nie miałem z kim...
          >
          > po co komuś pracownik, kto nie umie się normalnie drugiego człowieka o coś
          > zapytać? W sumie to jakiś problem psychologiczny - ludzie tu siedzą i narzekają
          > i czekają aż ich praca sama znajdzie, podczas gdy za granicą po prostu szukają.
          > ..
      • arius5 I Europa ma sie dobrze 03.06.09, 09:04
        Ludzie zyja sobie wspaniale na Zachodzie, bo przyjechali Polacy i robia to, co
        miejscowi maja gdzies.
        Firmy dzieki temu egzystuja, rynek sie rozwija, biznes rozkreca, Polacy troche
        sobie dorobia i ... wracaja do syfu.
        Bo Polska nic z tego nie ma, kanciarstwo, cwaniactwo i kosciol rozkladaja nasz
        kraj na lopatki, a my rozkrecamy gospodarke wszedzie, tylko nie u nas.
        • tricolour Szczególnie Kościół... 03.06.09, 09:11
          ... rozkłada, ale chyba Twój mózg.

          :)
          • bezzebnypirat miliony jakie wyciaga z budzetu to pomoc? 03.06.09, 15:19
            Maskowanie spraw nieprzyjemnych (molestowanie, zwiazki), wyciaganie kasy za
            nauke religii, wszelakie ulgi ZUSowsko-podatkowe, przekrety przy zwrotach ziemii
            czy nieruchomosci, sprawy firm jak Stella Maris etc... Naprawde tego nie widzisz?
        • rafal.dominiak Re: I Europa ma sie dobrze 03.06.09, 09:52
          arius5 napisał:

          > Ludzie zyja sobie wspaniale na Zachodzie, bo przyjechali Polacy i robia to, co
          > miejscowi maja gdzies.
          > Firmy dzieki temu egzystuja, rynek sie rozwija, biznes rozkreca, Polacy troche
          > sobie dorobia i ... wracaja do syfu.
          > Bo Polska nic z tego nie ma, kanciarstwo, cwaniactwo i kosciol rozkladaja nasz
          > kraj na lopatki, a my rozkrecamy gospodarke wszedzie, tylko nie u nas.

          Jezeli chcesz zostac Romanem G. tego forum to moj glos juz masz!
        • gonzor Re: I Europa ma sie dobrze 03.06.09, 10:12
          Kościół oglądasz z zewnątrz a się wypowiadasz, masz jakieś chore fobie. Podaj mi
          przykłady tego rozkładu...
          • babaqba Re: I Europa ma sie dobrze 03.06.09, 12:34
            Rozpętanie kłótni na temat takich bzdur jak in vitro przy jednoczesnym
            okradaniu kraju za pomocą Komisji Majątkowej. Ile to tam siostrzyczki
            dostały ziemi za "utracone" 69 h? Tysiąc pięćset ha w Warszawie?
          • pol22 Re: I Europa ma sie dobrze 03.06.09, 12:43
            Przede wszystkim postawa roszczeniowa. A to oddajcie nam te ziemie, a to
            oddajcie tamte. A za ziemie zabrane przez komunistów w latach 50-tych utworzono
            Fundusz Kościelny w ramach rekompensaty. A co z dofinansowanie budowy Świątyni
            Opatrzności Bożej? Mało? To tylko tak na gorąco. Pozdrawiam
          • jurasmysz Re: I Europa ma sie dobrze 03.06.09, 15:43
            poczytaj tylko jeden nr. "NIE", lub "FAKTY I MITY" - a zrozumiesz...
      • elske Re: Powracający zawracają 03.06.09, 09:35
        Ja nie chce wracac i nie wroce.Maz co jakis czas planuje powrot do Polski.Ale do
        czego wracac? W Polsce zostawilam rodzine,przyjaciol.I to wszystko.Znowu
        zaczynac od poczatku? Pamietam ,jak wygladalo nasze zycie jeszcze 2 lata
        temu,pamietam dlaczego wyjechalam z Polski.I wracac nie chce.

        Podziwial ludzi,ktorzy wyjezdzaja z kraju i swietnie radza sobie na obczyznie,bo
        wcale tak latwo i rozowo nie jest.Podziam ludzi, ktorzy maja swietne
        pomysly,realizuja sie w Polsce,maja swietna prace i nigdy w zyciu nie pomysla o
        pracy za granica.Bo Polska to ich dom.

        Kazdy szuka swojego miejsca na ziemi.Ja swoje miejsce juz znalazlam.
    • anczija Powracający zawracają 02.06.09, 12:10
      Zgadzam sie z moim przedmowca ssdd1975. Powrot do Polski moze byc
      wielkim szokiem i nie wiem kto lub co wydawalo sie atrakcyjne w
      Polsce dla ludzi wracajacych...i wogole o jakiej fali powrotow
      mowimy?! Jesli nie ma systemu i programu pomocy dla ludzi
      powracajacych to po co wogole zawracanie ludziom glowy i rujnowanie
      tego co juz sobie zbudowali za granica??!! Sama zastanawialam sie
      nad powrotem (mieszkam w UK ponad 3 lata) ale ilekros odwiedzam
      rodzine w Polsce (pragne podkreslic,ze mam cudowna rodzine i bardzo
      dobre relacje)chec powrotu mija, a wrecz przeciwnie-dusze sie w
      Polsce po tygodniu pobytu!!
      Konczac studia w Polsce z tytulem Mrg inz.(na renomowanej uczelni)
      mialam tyle energii do pracy ale to wszystko peklo jak banka mydlana
      w zderzeniu z Polska rzeczywistoscia....przykre ale prawdziwe.
      W przeciwienstwie do Polski w UK jest caly ogrom mozliwosci. Troche
      wysilku i mozna zdzialac WIELE, spelniac swoje marzenia i w koncu
      otworzyc sie na swiat!
      Jesli w Polsce takie mozliwosci sie pojawia, to chetnie rozwaze
      powrot.Pozdrawiam wszystkich odwaznych!!!
      • pogromca_mrowek Re: Powracający zawracają 03.06.09, 11:53
        O jakiej pomocy mówisz? SAMi dali radę wyjechać, to sami dadzą radę wrócić. Powrót nawet łatwiejszy bo nie ma (częstej w "tamtą" stronę) bariery językowej.

        I z jakich pieniędzy ma być ta pomoc? Państwo Ci (tak jak mi) pomogło dając DARMOWE wykształcenie, mogłem wybrać zawód, tak jak Ty - nie zmuszali Cie do danej specjalizacji a co Ty dalej z tym zrobileś to już Twoja sprawa. W nieskończoność chcesz pomocy? Ile Ty masz lat? Nieustająca pomoc i zapomogi?
        Czy w UK te "WIELE możliwości" to zasiłki? No wybacz, bo tak to rozumiem - nie wiem, pytam. Bo o tym piszesz "Pomóżcie, dajcie". Nie piszesz: "państwo powinno obniżyć podatki firmom by się ostro bogaciły bo wtedy będą sie rozwijały i stwarzały miejsca pracy i WIELE mozliwosci dla mnie"
        Zamiast tego piszesz "Państwo powinno dalej doić pozostałych w Polsce, zwłaszcza firmy (mają to niech dają) by mi pomóc". Czemu Ci pomóc? Rękę Ci urwało czy jak? To idz na rente, są na to wypracowane systemy. Jak jestes kaleką to się zgłos do państwa po zasiłek, a jak nie to nie płacz na forum że duszno Ci w Polsce, please.
        • birca Re: Powracający zawracają 03.06.09, 13:42
          Czy twoja przedmowczyni napisala gdzies, ze chodzi jej o kase?!
          sorki pogromco ale to swiadczy o twoim pojeciu o rzeczywistosci.
          Wszystko u nas rozbija sie o kase nie?
          WIELE mozliwosci na zachodzie to chodzby Uniwerystety, ktore
          pomagaja ci znalezc prace. To ulatwienia finansowe, ktore pomagaja
          ci studiowac, ksztacic sie i isc w gore. To ulatwienia podatkowe i
          finansowe dla ludzi, ktorzy rozkrecaja swoje interesy.
          To ulatwienia finansowe dla ludzi z kredytami, ktorzy stracili
          prace. To ulatwienia finansowe dla ludzi, ktorym nagle zmienila sie
          sytuacja finansowa i nie sa w stanie splacac kretydu na mieszkanie.
          Tutaj nikt nie zostawia cie bezradnego bez pracy i srodkow do zycia.
          Jako student w ogole nie place podatkow i mam darmowe ubezpieczenie
          co tutaj nie oznacza jakichs ochlapow jak u nas ale spora roznice
          kiedy odbierasz pensje. Za studia zaplacil za mnie bank. Pracodawca
          splaci za mnie kredyt studencki zatrudniajac mnie w zawodzie,
          ktorego sie wyuczylam.
          Jestem na drugim roku dziennikarstwa na jednym z londynskich
          uniwersytetow i mialam juz praktyke w BBC na pierwszym roku, teraz
          czeka mnie miesiac w The Timesie. Studiowalam dziennikarstwo na UJ -
          dwa lata i wszystko co mialam to pusta teorie pakowana do glowy.
          Tutaj liczy sie czlowiek i to czuc na kazdym kroku.
          Dlaczego wyjechalam z Polski? Poniewaz mialam kredyt. Stracilam
          prace - myslisz, ze bank chcial sluchac, ze po prostu nie mam z
          czego splacac kredytu? Myslisz, ze zmniejszyl mi raty o co
          prosilam !? albo zamrozil kredyt i pozwolil mi splacac jedynie
          odsetki o co rowniez prosilam?! Nie, naslal firme windykacyjna,
          nachodzili mnie w domu wyrosnieci goscie, ktorzy mi wprost
          powiedzieli, ze nie obchodzi ich moja sytuacja mam splacic kredyt
          albo bede miec problemy...kiedy zadzwonilam na policje, ze nachodza
          mnie i groza myslisz, ze ktos sie pofatygowal?! Mimo, ze nawet nasze
          prawo chroni nas przed czyms takim?
          Tutaj byloby to nie do pomyslenia!
          Wiec nie o zasilki i kase chodzi ale o traktowanie cie jak czlowieka
          a nie zbedny, denerwujacy element.
          • pogromca_mrowek Re: Powracający zawracają 03.06.09, 16:18
            Okay boys and girls. Pokażcie mi działania BEZKOSZTOWE, takie które nie wywołają potrzeby dodatkowego wydatkowania kasy na ludzi którzy nie płaca już w Polsce żadnych podatków.
            Ewentualnie prosze o podanie KTO ma za te działania płacić - ci co sa w Polsce czy też ta kasa ma z nieba spaść?

            Powtarzam: niskie podatki, niskie ZuSy i inne goovna. Ale DLA WSZYSTKICH, nie jakies protezy typu jednym dowalimy żeby drudzy mieli miec zniżkę. Gość pisze ze nie ma pomocy, jak to ma niby wyglądać? Znizki dla zakladajacych działalnosc po powrocie z UK??? A z IRL też? Ile trzeba być za granicą by się załapać???
            BO ZNIZKI SĄ. Dla WSZYSTKICH nowo zakładających działalnośc.
            A Wy mówicie o jakichs specjalnych ulgach. Czego oczekujecie? Że PAIIZ Wam bedzie przygotowywać działki w SSE? Pytam JAKIE DODATKOWE zachęty potrzebuje reemigrant-młody przedsiębiorca w stosunku do młodego przedsiebiorcy bez stażu z garami za granicą???

            Następna sprawa: nie chyba nie dziwne ze nie płacisz podatków jako student skoro np w Irlandii kwota wolna to kilkanascie tys euro. W Polsce jakies grosze. Bo nas nie stać. Nie ma kasy. A Wy jeszcze pitolicie o ulgach i pomocy. Okay boys and girls ale wtedy trzeba podnieśc podatki - tylko z kolei bedziecie płakać ze kwota wolna niska i że oczekujecie jakiejs specjalnej kwoty wolnej dla reemingrantow.
            A kredyty spłacac trzeba wszedzie. Nie myśl że w UK bank by Ci odpuscił.

            Co nie zmienia faktu że WIELE rzeczy jest w PL jeszcze do poprawki. Jednak bezmyślne głupie zachłystywanie się na każdym kroku: o tam jest tak a u nas, bez pomyslenia co jak dlaczego jest żenujące.
            Oczywiście nikt nie każe żyć i mieszkać w biednym kraju (PL) - jak pisze - wolny wybór. Ale bez jakichs smiesznych akcji promocyjnych czy superspecjalnych dla reemigrantów itp (prawo równe dla wszystkich - na ile ot możliwe przynajmniej) bo to jedynie wyrzucanie pieniedzy w błoto.
            • pogromca_mrowek Re: Powracający zawracają 03.06.09, 16:27
              Dobra, nie chce się kłócić bo to droga donikąd. I tak nie załapiecie. Pojechaliście na Zachód gdy ten już stać na kosztowny i milusi socjalizm i pytacie się dlaczego u nas nie ma tak.
              Odpowiadam: BO NAJPIERW MUSIMY mieć z 50 lat dzikiego kapitalizmu aż ludziki i firmy sie na tyle wzbogacą że po pierwsze państwowe daniny nie będą tak ciążyły, po drugie kasa wyciągana od obywateli będzie sensowna (czytaj będzie można się bawić w drogie programy typu "podetrzyj tyłek młodemu biednemu trzydziestolatkowi po studiach". Naprawde ludziki potrzebujecie pomocy? Do ilu lat? 40? 50? 70? Szkoda gadać.
        • lokalny7 Re: Powracający zawracają 03.06.09, 14:12
          pogromca_mrowek napisał:

          > O jakiej pomocy mówisz? SAMi dali radę wyjechać, to sami dadzą
          radę wrócić. Pow
          > rót nawet łatwiejszy bo nie ma (częstej w "tamtą" stronę) bariery
          językowej.
          >
          > I z jakich pieniędzy ma być ta pomoc? Państwo Ci (tak jak mi)
          pomogło dając DAR
          > MOWE wykształcenie, mogłem wybrać zawód, tak jak Ty - nie zmuszali
          Cie do danej
          > specjalizacji a co Ty dalej z tym zrobileś to już Twoja sprawa. W
          nieskończono
          > ść chcesz pomocy? Ile Ty masz lat? Nieustająca pomoc i zapomogi?
          > Czy w UK te "WIELE możliwości" to zasiłki? No wybacz, bo tak to
          rozumiem - nie
          > wiem, pytam. Bo o tym piszesz "Pomóżcie, dajcie". Nie
          piszesz: "państwo powinno
          > obniżyć podatki firmom by się ostro bogaciły bo wtedy będą sie
          rozwijały i stw
          > arzały miejsca pracy i WIELE mozliwosci dla mnie"
          > Zamiast tego piszesz "Państwo powinno dalej doić pozostałych w
          Polsce, zwłaszcz
          > a firmy (mają to niech dają) by mi pomóc". Czemu Ci pomóc? Rękę Ci
          urwało czy j
          > ak? To idz na rente, są na to wypracowane systemy. Jak jestes
          kaleką to się zgł
          > os do państwa po zasiłek, a jak nie to nie płacz na forum że
          duszno Ci w Polsce
          > , please.

          "pogromco mrowek"kłania się czytanie ze zrozumieniem.
          Pleciesz na tym forum "trzy po trzy para piętnaście",a sprawa jest
          prosta i łopatologicznie Ci to wyłożę:
          władze miast w Plsce wydały sporą kasę na sprowadzenie do Polski
          ludzi którzy z niej wyjechali ponieważ doszły do wniosku ,że bez
          nich (tych Polaków którzy pracują za granicami sobie nie poradzą)
          A Ci w swojej naiwności tym władzom uwierzyli -wystarczy czy mam się
          rozwijać?
          • pogromca_mrowek Re: Powracający zawracają 03.06.09, 17:00
            Politycy są w Polsce nieodpowiedzialni i obiecają wszystko. Najbardziej nachalny PRar bez pokrycia uprawia(ł) Wrocław ale inne miasta postanowiły nie pozostać w tyle. Ta kampania promocyjna wymyślona zreszta przez jakąs fundacje (organizację?) w Londynie. Co miasta miały powiedzieć? "Do nas nie przyjezdzajcie, u nas padaka"??? Który polityk by tak powiedział nawet gdyby była to prawda???

            Ale dlaczego u nas politycy tak plotą?
            Bo nie ma w Polsce (wielu) wyborców którzy powiedzą "Co Ty mi tu k.. pitolisz, jakie zapomogi, jaka pomoc, jakie sny o potędze?" bo ludzie w Polsce są (moze na szczescie) za mało wyrachowani, ufni są a poza tym często lubią się łudzić (pozostałośc po "mannie z nieba" i ufnosci/nadziei że Bóg czuwa i pomoże. Nadzieja wiadomo...) - chcą się tymi obietnicami karmić.
            Jak laska brzydka jak noc która wie że koleś mówi "jestes piekna" bo chce tylko jej d... ale woli się łudzić (oczywiscie moze tak faktycznie uwazać - o tym przypadku nie piszę).
            Wy też łykacie jak pelikany bo to trafiło przecież tylko do tych co chcieli wrócić. Potrzebowali tego. By mieć pretekst (przed żoną, mężem, rodziną? sobą??) że no, wróciłem bo mi pracę obiecali. A nie "wrociłem bo wole w PL/nie udało mi sie za granicą lub/ nie chce tam mieszkać". Po prostu.
            Przecież prezydent Szczecina nie przekona kogos kto siedzi w CEO jakiegos banku w City do wracania na Werszewo czy Dąbie czy jakies inne blokowisko. Jak będzie mu pasowało to sam wróci. Kpicie?
    • raveness1 Re: Powracający zawracają 02.06.09, 13:36
      Smutne to wszystko, ze az sie komentowac odechcialo... :(
      Przekleta kraina
      • delfig Re: Powracający zawracają 02.06.09, 14:50
        Zgadzam się, że to smutne.
        Ale. Jeszcze nie tak dawno niemal każde okienko świeciło karteczką "przyjmę do pracy" sprzedawców, kelnerów. Teraz, owszem, jest ich zdecydowanie mniej, ale przecież nie zanikły.
        Polskie Tesco też nieustannie poszukuje pracowników.
        Nie wiem, do kogo wszyscy mają pretensje, że nasze pensje są niższe. Chyba trzeba by zacząć od winienia tych, którzy podpisywali traktaty kończące II wojnę światową.
        Wiem, że ceny są nieproporcjonalnie wysokie. Ale w jaki sposób winien temu prezydent Szczecina?
        Jeśli praca w Tesco była spełnieniem marzeń tam, próbuj i tutaj. A jeśli nie, wykaż się aktywnością poszukiwania, załóż swoją firmę. To, że w UK osiągnięto to, co mają (choć też im się przecież teraz kurczy a opisywane jest jak raj utracony), zawdzięcza temu, że przez ileś lat, iluś wypracowało ten dobrobyt. Kiedyś i u nas trzeba zacząć, czyż nie?
        • raveness1 Re: Powracający zawracają 02.06.09, 19:31
          Ja tam nic nie slyszalem, by w moim miasteczku na Mazurach bylo
          jakies zapotrzebowanie na prace.
          Tak czy inaczej, 5 lat po wejsciu do Unii i dalej ten sam smrod,
          bezrobocie, bieda, smutni ludzie wlocza sie po ulicach, przybylo
          troche domkow jednorodzinnych i jakies nowe kamienice dla
          nowobogackich, jest niby wiecej samochodow - no ale jaki z nich
          pozytek? Urzednicy, emeryci, pracownicy panstwowi, mundurowka itp.
          maja sie calkiem znosnie i udaja, ze nie ma zadnego kryzysu.
          Wsiekle psy na osiedlach ujadaja tak jak dawniej ujadaly zza plota
          na kazdego przechdnia (w UK rzecz nie spotykana), chamstwo,
          zazdrosc, obojetnosc, glupota, katolickie pranie mozgu co
          niedziela,...
          Dosc, nie mam juz sily wyliczac dluzej.
          Ale jest cos, co rosnie w moim miasteczku jak grzyby po deszczu -
          nowe, nowe, nowe Koscioly!!!
          Za kazdym jak wracam do Polski,
          jednego jestem pewny - powstal w miescie co najmniej jeden nowy
          kosciol! Ot co.
          • gonzor Re: Powracający zawracają 03.06.09, 10:17
            Nic nie stoi na przeszkodzie byś się wyniósł z tego Mazurskiego bagna, polecam
            Madagaskar tam na tysiącach hektarów są pojedyncze kościoły, nie będą tak kłuć
            biednych oczu twych
            • babaqba Re: Powracający zawracają 03.06.09, 12:37
              Kościoły ze swą grgamelowatą architekturą, są tylko miarą zacofania,
              dowodem na beznadzieję i brak perspektyw. Gdybyś znał historię
              wiedziałbyś, że upadek Polski zaczął się od zwycięstwa katolicyzmu na
              ziemiach polskich. A potem już tylko w dół - wojny o podłożu
              religijnym, upadek intelektualny i moralny w efekcie rozbiory...
          • pm7303 Re: Powracający zawracają 03.06.09, 11:28
            a czemu się dziwisz wysypowi kościołów?

            biznes się kręci, jest wciąż popyt na chętnych do datkowania, to i podaż za tym
            nadąża - zdrowy kapitalizm

            swoją drogą, też bym chciał mieć tylu klientów za 2-3 godziny pracy dziennie;
            tylko łazić w sukience i udawać impotenta ...
          • lahdaan Re: Powracający zawracają 03.06.09, 12:31
            Nowe Kościoły powstają dla nieudaczników, którzy zamiast brać życie we własne
            ręce wolą klęczeć pod figurą i liczyć, że z nieba spadnie legendarna manna (choć
            może lepiej Euro).
            • jurasmysz Euro dla..... 03.06.09, 15:41
              KK nauczyl sie juz lykac kase w euro, szczególnie na wyludzone ha.
        • poszliwpisdu Re: Powracający zawracają 03.06.09, 07:02
          Prezydent Szczecina jest winny temu, ze za pieniadze podatnikow pojechal do UK i
          przekonywal jakie to cudowne mozliwosci sa w tym miescie. Skoro sie cos
          obiecuje, to nalezy obietnice spelnic i znalezc tym ludziom prace.
          • r1111111 Re: Powracający zawracają 03.06.09, 07:22
            poszliwpisdu napisała:
            > Prezydent Szczecina jest winny temu, ze za pieniadze podatnikow
            pojechal do UK
            > i
            > przekonywal jakie to cudowne mozliwosci sa w tym miescie. Skoro
            sie cos
            > obiecuje, to nalezy obietnice spelnic i znalezc tym ludziom prace.

            Donald zapraszał już wsześniej. Obiecywał, to uwierzyli i wrócili.
            • biku5 Re: Powracający zawracają 03.06.09, 08:18
              Nikt "GO" nie słuchał.
              Każdy sam widział, że w Polsce zaczęło brakować ludzi do pracy.

              Tylko, może tam patrzyło się na Polskę przez "różowe okulary".
              • dexterek011 Re: Powracający zawracają 03.06.09, 09:23
                > Każdy sam widział, że w Polsce zaczęło brakować ludzi do pracy.

                I zabraknie znowu. Tylko niech się sytuacja trochę poprawi, to czeka nas exodus.
                Tym bardziej że € i £ umocniły się w stosunku do złotówki.
                • pogromca_mrowek Re: Powracający zawracają 03.06.09, 11:59
                  Obietnice polityczne powinny zostać PRAWNIE ZAKAZANE bo niektórzy się chyba nie znają na żartach. Politycy tylko obiecują. Najlepszy rząd polityk i urzędnik to taki co nic nie robi. Wtedy mniej szkodzi.
        • reklama-bolek5 Re: Powracający zawracają 03.06.09, 08:19
          W Polsce jest system chory. Nie wiem czy to jeszcze posowiecki, czy wcześniejsze
          wynaturzenia...Gdy nie zapłacono mi za pracę /co się tu nierzadko zdarza/ urząd
          skarbowy nakazał mi zapłacić od tego podatek VAT i dochodowy. Dobrze, że
          harowałem tylko trzy miesiące. Bo im wyższy "zarobek" tym większe przecież
          "należności". Jest taki przepis art 14 ust1 w ustawie podatkowej. Paranoja???
          Oczywiście! Ale dla polskich polityków to normalne. Tutaj w ogóle to jest
          normalne, co na zachodzie byłoby przyczynkiem co najmniej do badań psychiatrycznych.
          I dziwić się, że ludzie są spięci, że agresja, nieufność. Sam bym zwiewał stąd,
          ale mam ponad 60 lat. Czeka mnie coraz większa beznadzieja. Ale młodzi?
          Rozumiem, że nostalgia, rodzina. Zmienić coś w swoim życiu można tylko za
          granicą. Też nie zawsze. Ale pozostaje choć nadzieja, to jej szukając, opuściły
          ten piękny i chyba przeklęty kraj miliony Polaków.
        • madissa Re: Powracający zawracają 03.06.09, 11:39
          Dobrobyt GW wypracowały zagraniczne kolonie - na taki start, niestety, nasz kraj nie ma już szans. Rozwój przedsiębiorczości w RP blokują nieżyciowe przepisy, biurokracja i .... danina na ZUS. Myślę, że to jest w dużej mierze wina nasza, jako społeczeństwa. Po prostu - mamy to gdzieś. Nie rozliczamy polityków z realnego działania - od najniższego szczebla poczynając, głosujemy wciąż na te same nazwiska, które w kolejnej kadencji leją tą samą wodę w mediach.

          Ilu jest w Polsce małych przedsiębiorców ? Ilu z nich zorganizowało się i zrzuciło na projekt jakiejś rozsądnej ustawy pro-przedsiębiorczej ? Ilu? A wystarczy 100 tyś podpisów i lobbing...

          Brytyjczycy wykazują mniejszą postawę roszczeniową - z tym się zgodzę. Ale i tam życie nie zawsze jest słodkie...
          • birca Re: Powracający zawracają 03.06.09, 14:08
            absolutna zgoda.
            Ale dobrobyt GW to takze ludzie, pracodawcy, prawo itd. To sluzy
            ludziom a nie na odwrot. W naszym urzedzie podatkowym traktuja ci
            jak smiecia (przeszlam to kilka razy). Sprobuj zalatwic cos w
            krakowskim Zusie gdzie idzie spora czesc twojej pensji. W naszych
            urzedach nie masz prawa masz obowiazki. Tego nie ma w GW i trudno
            mowic, ze to zawdzieczaja koloniom.
            Dlaczego nie mozemy zlikwidowac zusu na wzor tego co maja w GW.
            Tutaj wykupujesz sobie prywatna emeryture (stac cie na to mocno)
            natomiast placisz jedynie ubezpiecznie, ktore idzie na twoje
            leczenie czyli darmowego lekarza i leki. Masz kontrole nad swoimi
            finansami i nie placisz za setki urzednikow, ktorzy i tak maja cie w
            de i nowe, marmurowe budynki.
            Wiesz, ze GW mozesz isc do swojego przedstawiciela w parlamencie i
            zadac pytania albo wrecz prosic o pomoc i on nie moze ci odmowic!?
            Sprobuj u nas czy ktorykolwiek posel bedzie z toba rozmawial po
            wyborach.
            Wiec zgadzam sie, ze rozliczanie politykow jest wazne, ze walka o
            swoje prawa tez jest wazna tylko, ze my nie mamy sily albo wiary w
            taka walke.
    • pasazerjjj [...] 02.06.09, 16:38
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • raveness1 Re: Powracający zawracają 02.06.09, 19:36
        Juz dawno powinnismy byli to zrobic. Nie trzeba by bylo teraz
        wloczyc sie po swiecie za robota, a jedynie jezdzic za granice na
        wczasy.
    • r1111111 Powracający zawracają 03.06.09, 07:10
      Wrócili i żałują. Posłuchali Donalda? To i nie dziwota.
      Cuda Panie, cuda.
    • headvig a my co zostali to co? 03.06.09, 07:19
      a ja mam żal. pracowałam kilka lat za 1200 z wyższym wykształceniem w polsce,
      koleżanki wyjeżdżały bo gardziły takim zarobkiem i śmiały się ze mnie że tu
      pańszczyznę odwalam. teraz jestem zmuszona zmienić pracę i co? koleżanki
      powracają i domagają się naszych etatów. myślą, że jak 5 lat siedziały w anglii
      to będą lepszym anglistą ode mnie. byłam w 47 szkołach z podaniem o pracę, nie
      odezwał się nikt, ale opłotkami wiem, że pewne etaty zostały zarezerwowane dla
      kogoś innego. to jest zgroza.
      • yoka1 Re: a my co zostali to co? 03.06.09, 07:58
        a rzekomo anglistów tak brakuje

        ciekawe tylko gdzie?
        • ex-dziubdziub Re: a my co zostali to co? 03.06.09, 12:25
          Ja jako anglistka szukajaca pracy we Wrocławiu zadaję sobie to samo pytanie...
      • birca Re: a my co zostali to co? 03.06.09, 15:54
        Przepraszam ale co maja do braku pracy twoje kolezanki?
        Bardzo nie lubie tego typu postawy. Wiesz ile odwagi trzeba miec
        zeby zaczac zycie za granica? Ile trzeba sily zeby sie nie poddawac
        mimo samotnosci i tesknoty. Ludzie, ktorzy probuja zrobic cos ze
        swoim zyciem i nie godza sie na glodowe pensje 1200 zlotych sa godni
        podziwu za to, ze umieja walczyc o siebie a nie potepienia.
        Czy to one zabieraja ci teraz prace? To To ich wina, ze ty nie
        mozesz znalezc pracy?! Swietne na prawde :)
        Ponadto zeby uczyc jezyka angielskiego w Polsce trzeba miec albo
        skonczona filologie albo zdany egzamin Proficiency plus kurs
        nauczania jezykow obcych. Jesli ktos zdal ten egzamin (ktory jest
        bardzo ciezki do zaliczenia nawet dla samych anglikow) to ma takie
        samo prawo jak ty uczyc angielskiego. Oznacza to, ze jego angielski
        jest bez zarzutu a to gdzie i jak go sie nauczyl nie ma znaczenia.

    • te_rence Re: Powracający zawracają 03.06.09, 07:19
      Do tych co nie rozumieją czemu wykształceni ludzie wolą pracę w hipermarkecie
      tam niz prace u nas: bo pracując tam jako fizyczny zarobi sie na wynajem lokalu
      rachunki ciuchy jedzenie i jeszcze mozna odłożyć a u nas ja pracuje z mgr inz w
      zawodzie i dostaje 1,4 tys na reke i nie musząc wynajmowac mieszkania
      (szczesliwiec ze mnie) na malo co mi wystarcza bo koszty życia u nas (np prad
      jedzenie) sa ogromne!
      Osobiście jestem zdania że żadna praca nie hańbi byleby była dobrze opłacana.
      Obecnie szukam jakiejś dobrze płatnej pracy fizycznej. Bo w swoim zawodzie nie
      znajdę a raczej nie w swoim miescie.
      Ogólnie jeśli macie dobrą pracę na zachodzie to NIE wracajcie bo u nas cały czas
      prywata (nieustawiane konkursy o prace to rzadkość!)i komuna mentalna!
    • mamabianusi Powracający zawracają 03.06.09, 07:24
      Ja też wróiłam. 2 lata temu,po dwuletnim pobycie.Tam urodziłam córkę (byłam z
      mężem).Wrócilismy,żeby mąż mógł dokończyć studia(ja zdazylam przed
      wyjazdem).Mialo byc pieknie - oszczednosci,perspektywa pracy(maz jest na
      Politechnice). Jest strasznie. Nie ma pracy dla mnie,nie ma przedszkola dla
      córki. Mąż pracuje,ale jedna pensja to za malo...Dobijaja nas wieczne problemy
      finansowe,brak pomocy dla dzieci,urzędy. Minęly 2 lata,a ja wciąż sie nie
      przystosowalam. A tak chcialam wracac...
    • marsjaninzwenusa Powracający zawracają 03.06.09, 07:25
      Na świecie pełno jest różnych nieudaczników. Jeżeli ktoś po trzech
      latach wraca z emigracji tylko z jedną walizką, to samo mówi za
      siebie.
      A po kiego diabła wracają i jęczą? Widocznie tam mają bardzo źle, bo
      jak się mam dobrze to siedzę na miejscu.
      Mam sporo rodziny w UK od lat i wolę się wiecej na ten temat nie
      wypowiadać.
      • gonzor Re: Powracający zawracają 03.06.09, 10:24
        Ja nie rozumiem tego narzekania do jasnej ciasnej. Po studiach pojechałem z
        jednym celem do Londynu - nauka języka, pracowałem tylko by się utrzymać.
        Wróciłem do kraju od razu znalazłem pierwsza prace w biurze projektów, po
        zdobyciu doświadczenia i po 6 latach pracuję w zupełnie innej branży, zaczęliśmy
        w 3 osoby, a teraz mamy 10 pracowników. Ale dwa lata mam wyjęte z życiorysu
        podróżami po kraju... Trzeba mieć plan na życie, od razu nie można mieć wszystkiego
    • jkl13 Re: Powracający zawracają 03.06.09, 07:30
      Jakoś nie mogę zrozumieć tego żalu i rozgoryczenia wracających... Nie bardzo
      rozumiem, czego się spodziewali - że po 3 latach ich nieobecności Polska stanie
      się rajem dla pracujących? Że naleciałości kilkudziesięciu lat znikną, bo Polacy
      wracają z Wysp? Że pani w okienku będzie dla nich milsza, bo znają angielski?
      Wyjeżdżali w poszukiwaniu lepszego życia, jednym się udało, innym nie. I o ile
      mogę zrozumieć tych, którym się nie udało, o tyle tych drugich nie rozumiem.
      Sama mam szwagra w UK. Zaczynał od pracy fizycznej w magazynie, po roku zmienił
      ją na pracę, która go satysfakcjonuje (nie pracuje w zawodzie, ale wykonuje
      pracę, która w PL była jego hobby). Powoli wspina się po szczebelkach kariery,
      awansuje, pracodawca chce wysłać go na studia. Ale to wszystko nie spadło mu z
      nieba - osiągnął to sam, ciężką pracą.
      Podobnie było z Ewą i Łukaszem - zaczynali od ciężkiej pracy, by powoli
      awansować, dorabiać się. I skoro zdecydowali się na powrót, nie mogą oczekiwać w
      PL niczego innego. A że inne realia, że płaca mniejsza, że mniejsza jest wartość
      pieniądza - takie życie, może nie trzeba było wracać...
      • pogromca_mrowek Re: Powracający zawracają 03.06.09, 12:09
        Pan Łukasz myślał że z praktyką w otwieraniu drzwi Bobowi Geldofowi z miejsca zostanie w PL cenionym mecenasem (przepraszam za złośliwość ale mnei to rozbawiło). A poważnei to najlepiej jakby wrócił do UK tam zrobil z siebie czlowieka i potem wracał. Bo inaczej to czy tu czy tam trzeba zaczynac od zera a na zaczynanie od zera nie jest gotowy (mentalnie).
        • pogromca_mrowek Re: Powracający zawracają 03.06.09, 12:22
          "a na zaczynanie od zera w PL nie jest gotowy (mentalnie)."
        • swoboda_t Re: Powracający zawracają 03.06.09, 14:14
          Dokłądnie ten fragment przykuł największą moją uwagę. Ona w UK była
          słabo opłacaną urzędniczką. W Polsce jest... słabo opłacaną
          urzędniczką. On - w UK był cieciem. W Polsce... też może zostać
          cieciem, w każdej chwili.

          Różnica tkwi w zarobkach, ale to przecież dla nikogo nie powinno być
          zaskoczeniem.

          Jeszze długo nie będzie w Polsce wystarczającej liczby "ambitnych"
          etatów dla zastępów magistrów z wyżu demograficznego. Wielu z nas
          (też jestem w tym wieku) jest skazanych na gorsze prace. Jak komuś
          nie pasują zarobki, to zagranica stoi otworem - dla wielu to
          najlepsze wyjście. Ale jak magister wraca ze zmywaka i narzeka, że w
          PL też tylko zmywak mu proponują, no to już naprawdę głupie.
    • frycek.chopin Psychiatra się myli 03.06.09, 07:39
      Zmieniam diagnozę psychiatry : jest Pan nienormalny, że Pan wrócił.
      Moi zanjomi właśnie wczoraj przyjechali z Anglii do nas z wizytą. Po kilku
      minutach rozmowy oświadczyli, że przyjechali nas ściągnąć do Albionu. Jeteśmy
      z żoną lekarzami i nasi znajomi również. Mamy za sobą egzaminy specjalizacyjne
      i językowe. W Anglii musimy zdać tylko egzamin językowy. W wakacje widzieliśmy
      pracę w szpitalu (2 miesiące )
      Za kilka (około 6 )dyżurów 24 godz. byliśmy w stanie ten okres przeżyć za
      swoje. Do mnie kolejki są na rok d przodu do żony około 5 miesięcy. Po
      powrocie zawiesiliśmy przyjecia w gabinetach prywatnych.
      • leokadya Re: Psychiatra się myli 03.06.09, 08:29
        jasne, zatem wyjedźcie sobie i zostawcie tych pacjentów! strasznie irytują mnie
        ludzie (tu będę pisać o Waszych znajomych), którzy w Pl się zapewne medycyny
        uczyli, a które to studia są najbardziej kosztowne, a teraz PKB powiększają w
        innym kraju!
        • wilczek1968 Dlatego właśnie studia powinny być płatne 03.06.09, 08:44
          Nie byłoby potem problemu, że ktoś komuś zafundował a ten wyjechał i powiększa
          cudze PKB.
          I ja się tym lekarzom nie dziwię, mam kontakt z tym środowiskiem, widzę, że żeby
          żyć na poziomie zap... strasznie w 10 miejscach naraz. Tam do tego standardu
          życia wystarczy jedna, spokojna praca. I o to w życiu chodzi, nie o to żeby
          swoją pracą finansować górników, rolników, stoczniowców i partie polityczne.
        • jankbh Lojalnosc tez ma swoje granice 03.06.09, 08:51
          W pewnym momencie czlowiek czuje sie zwolniony z tego
          calego "patriotyzmu" i chce zyc w normalnym, zorganizowanym i
          przyjaznym srodowisku.
          • leokadya Re: Lojalnosc tez ma swoje granice 03.06.09, 08:54
            to "normalne i przyjazne" środowisko też może stworzyć we własnym kraju. im
            więcej ludzi będzie tego chciało, tym większe szanse na realizację. przecież
            Irlandia też kiedyś zamożnym krajem nie była.
            • jankbh Re: Lojalnosc tez ma swoje granice 03.06.09, 09:30
              A przeciez tu nie chodzi tylko o pieniadze. Gdy przyjezdzam do kraju
              na wakacje, na moje czasami delikatne sugestie, ze przy dobrych
              checiach moznaby cos normalnie zorganizowac, by funckjonowalo to dla
              ludzi - to slysze, ze najwyrazniej nie jestem juz Polakiem i
              przestalem rozumiec ich rzeczywistosc. Rozumiec to rozumiem, ale juz
              nigdy nie zaakceptuje.
              • kachaduzba Re: Lojalnosc tez ma swoje granice 03.06.09, 13:47
                Zgadzam sie. Nie chodzi o pieniadze. Chodzi o mentalnosc. W Polsce
                wszyscy jestesmy przyzwyczajeni do tego, ze wladza ma wladze a my nie
                mozemy nic zrobic. Jest szaro, ponuro i nieciekawie - i musimy sie na
                to godzic.
                Potrzeba jeszcze kilku dobrych lat zeby to zmienic. I moze ci
                powracajacy czegos sie za granica nauczyli i za pare lat przejma
                inicjatywe. Bo wiedza, ze moze byc inaczej.
            • dexterek011 Irlandia - na kredyt 03.06.09, 09:34
              I nadal nie jest. Wszystko co mają, to na kredyt. Przecież to jest jeden z
              najbardziej zadłużonych krajów na świecie (licząc w stosunku do PKB). Ich
              zadłużenie przekracza 900% PKB, co jest ewenementem nie tylko w Europie, ale i
              na świecie.
        • oneflesh Re: Psychiatra się myli 03.06.09, 08:53
          mnie irytują za to ludzie co uważają iż mają patent aby oceniać co
          inni mają robić. Co z tego, że te studia sią kosztowne? Czy to
          oznacza iż terez mają pracować z miskę ryżu ?
          Z lata ciężkiej nauki i następne lata specjalizacji i znowu nauki
          chyba powinni być wynagradzani tak aby mogli kupić normalny dom i
          mieć czym do niego dojeżdżać po pracy ??
          Nie było napisane iż nie chcą żyć w kraju gdzie brakuje im Maybacha
          i złote klamki do łazienki...
          • leokadya Re: Psychiatra się myli 03.06.09, 08:56
            nie oceniam innych! chcę po prostu, żeby i w ty kraju dało się żyć tak jak i w
            tych rozwiniętych! wyjeżdżając, niczego w tej kwestii nie zmienimy!
          • krecik_78 Re: Psychiatra się myli 04.06.09, 20:24
            Zgadzam sie w calej rozciaglosci.
            Pozwole sobie cos dodac jako emigrant. Ja po skonczeniu PW w 2004
            przez 3 miesiace mialem dwie rozmowy kwalifikacyjne jedna do
            robienia pomiarow, ale rozmowa toczyla sie dobrze do momentu pytania
            o wiek "ooo prawie 26 lat, to od pana trzeba by bylo placic pelen
            zus" i dup.a placa 1500 zl brutto (~1000 netto - ok 100zl koszt
            dojazdu). No coz bylem za stary. Druga rozmowa handlowiec 1500 na
            reke - dojazdy, upadlo z powodu braku wystarczajacego doswiadczenia.
            Bylem w USA w trakcie studiow i powiedzialem matce, ze moja noga tam
            wiecej nie postanie bo nie podoba mi sie, nie lubie itd. Gdybym
            cokolwiek dostal od rodzicow na start-przynajmniej mieszkanie- to i
            tak bym zostal i probowal w Polsce. A tak majac w perspektywie (lub
            raczej braku perspektyw) zarobki max 2000 zl (o ile nie praca na
            kasie) i mozliwosc legalnego, stalego pobytu w US zdecydowalem sie
            sprobowac (pieniadze na samolot musialem pozyczyc). Poprostu nie
            wyobrazam sobie jak mozna sie uczciwie dorobic czegokolwiek
            startujac od "0" i zalozyc rodzine za ok 2000 zl na miesiac. Do tego
            uwazam ze nie po to tyle lat sie uczylem, zebym mial pracowac jako
            handlowiec i wykonywac prace do ktorej z powodzeniem wystarczy
            szkola srednia + 3/6 mies praktyki i treningow. W/g to dopiero jest
            marnotrawienie czasu czlowieka i pieniedzy podatnikow. Do dzis to
            powtarzam, ze jezeli mialbym jakis normalny start w Polsce typu
            mieszkanie i jakiekolwiek w miare sprawne auto to w zyciu z Polski
            bym nie wyjechal, bo prawda jest taka ze na emigracji wiele wiecej
            raczej sie nie dorobie.
            Jezeli komus wydaje sie ze wyjazd na emigracje to latwa decyzja to
            jest w wielkim bledzie, jak mysli ze asymilacja przebiega
            bezstresowo to takze grubo sie myli. Prawda jest taka ze
            zdecydowanej wiekszosci na poczatku jest bardzo ciezko psychicznie.
            Trzeba przyzwyczaic sie do innej mentalnosci ludzi, innego jezyka,
            czlowiek jest wyrwany ze swojego srodowiska, znajomych i startuje na
            zupelnie obcym gruncie. Wiele rzeczy, ktore lubial robic, sposobow
            spedzania wolnego czasu w jednej chwili przestaje instniec. Nie
            bardzo jest z kim porozmawiac, rozerwac sie. Trzeba to odczuc na
            sobie zeby miec pojecie o czym pisze.
            Co moge powiedziec o sobie. Od 3 lat mam zone, od 1,5 roku dziecko.
            Zona nie pracuje w odkad sie pobralismy, bo najpierw choroba,
            pozniej dziecko. Wiec z jednej pensji po prawie 5 latach kupilem (na
            kredyt) mieszkanie, ktore wyremontowalem i wynajmuje (czytaj ktos mi
            je splaca), pozniej dom (tez kredyt) w ktorym mieszkam z rodzina,
            zeby dziecko mialo gdzie biegac i bawic sie. Staramy sie zyc
            skromnie, pieniadze oszczedzamy, ale stac nas utrzymac jedno
            wzglednie nowe auto i drugiego staruszka, ale w dobrym stanie.
            Pierwsza prace znalazlem po 2 tyg. szukania i przepracowalem tam 4
            lata. Praca dosc dobrze platna nie w zawodzie - 70% fizyczna 30%
            umyslowa (nie bylo to sprzatanie, remonty itd.). W miedzyczasie
            uczylem sie jezyka (zdalem egzamin), ewaluowalem dypolom,
            zorganizowalem sobie jakos zycie tutaj, nie poddawalem sie i
            szukalem pracy w zawodzie. Po 4 latach od przyjazdu dostalem
            kontretna oferte pracy w zawodzie wyuczonym jako inzynier
            projektant. Mam plany na przyszlosc, tzn. chcialbym zrobic sobie
            magistra tutaj, pozniej bede staral sie dalej ksztalcic, lub
            doksztalcac. W Polsce prawodopodobnie kiedys zaczepilbym sie jako
            handlowiec za 2000 zl, popadl w marazm i wkolko narzekal, zyjac
            dniem dzisiejszym, bo jakie mozna snuc plany dysponujac taka
            gotowka.
            Niech nikt nie mysli ze pluje na Polske bo tak nie jest. Prawda jest
            taka, ze nigdzie nie jest idealnie. Tu sa pieniadze, latwiejsze
            zycie. W Polsce jest natomiast wiele rzeczy, ktorych tutaj brakuje.
            Jest wiele dni w roku kiedy autentycznie teskni mi sie za Polska.
            Wrocilbym chocby jutro. Koledzy pytaja kiedy wracam, a ja im
            odpowiadam ze nie szybko. Chcialbym ze wzgledow sentymentalnych, ale
            niestety nie z praktycznych. Po patrzac praktycznie tu mam mozliwosc
            pracy w zawodzie, mam mozliwosc uzywania wiedzy zdobytej w trakcie
            studiowi i poszerzania jej. Tak naprawde trzeba uderzyc sie w piers
            i zastanowic co ma sie potencjalnemu pracodawcy w Polsce do
            zaoferowania. Dobra szkole i kilka miesiecy praktyki i bardzo dobra
            znajomosc jezyka angielskiego w pismie i ze sluchu, gorzej w mowie.
            Co mam wrocic i czekac ze ktos wpadnie w zachwyt bo z ameryki
            przyjechalem, a pozniej narzekac na wlasna ojczyzne, ze to lub tamto
            jest nie tak. Wroce kiedy bede mial przekonanie, ze jestem w stanie
            w Polsce znalezc podobna prace i zyc na normalnym poziomie bez
            ogladania kazdej zlotowki 4 razy zanim zdecyduje sie cos kupic. Poki
            co planuje zostac, zdobywac doswiadczenie, uczyc sie dalej jezyka,
            zrobic magistra tutaj, pozniej moze np. MBA. Czy mi sie uda
            osiagnac, ktorykolwiek z tych celow czas pokaze. Wtedy moge
            zastanawiac sie nad powrotem, wtedy jak bede dysponowal jakims
            bagazem doswiadczen i w czyms przewyzszal srednie umiejetnosci
            pracownika.
            Ludziom, ktorzy emigruja i licza ze po powrocie "ze zmywaka" po
            kilku latach pobytu za granica i licza, ze znajda super prace w
            zawodzie radze sie dwa razy zastanowic, co maja takiemu pracodawcy
            do zaofiarowania, co soba reprezentuja, co potrafia, czego sie
            nauczyli. Trzeba realnie oszacowac swoje szanse i mozliwosci, a
            pozwoli to uniknac wielu rozczarowan i wizyt u psychologa w
            przyszlosci.

            Czego bym chcial to tego, zeby Polacy przestali na siebie pluc i
            zaczeli sobie pomagac. Wspierac tych co zostali w Polsce i tych co z
            roznych powodow wyjechali.
            Nigdzie nie jest idealnie i kazdy musi podjac decyzje indywidualnie.
        • flamengista tak sądzisz? to parę danych dla porównania 03.06.09, 09:07
          1. Przeciętnie lekarz polski zarabia 20 razy mniej, niż przeciętny lekarz w USA.
          Nawet po uwzględnieniu kosztów podróży, asymilacji i uwzględniając koszty
          mieszkania i droższą żywność - robi się co najmniej 10 razy więcej.

          2. Przeciętnie lekarz polski zarabia - z ciężkimi dyżurami nocnymi, nie mając
          czasu na rodzinę - tyle co górnik. I znacznie mniej niż księgowy czy informatyk.

          Czy to nie jest chore?

          A patriotyzm - rzecz fajna, tyle że jeśli WOLNO wyjechać, to nikt się nie dziwi
          lekarzom którzy jadą. Jeśli chodzi o koszty edukacji, trzeba było o tym pomyśleć
          przedtem - np. podpisując ze studentem umowę o konieczności odpracowania studiów
          (np. przez okres 5 lat) w polskim szpitalu.

          Ja np. taką umowę mam podpisaną z moją uczelnią. Nie mogę odejść wcześniej niż 3
          lata po obronie doktoratu, jeśli nie chcę oddawać stypendium doktorskiego.



          O samba de Maria Luiza é bonito pra chuchu
          • tricolour Co jest chore? 03.06.09, 09:11
            Przecież decydując się na studia chyba jest możliwość sprawdzenia wysokości
            zarobków po ich ukończeniu? Czy to jest takie trudne dla lekarza, a nie jest
            trudne dla informatyka?
            • flamengista ależ sprawdzają:) 03.06.09, 09:17
              sprawdzają, ile mogą zarobić w kraju a ile za granicą - po odpracowaniu stażu w
              polskim szpitalu.

              A potem wyjeżdżają.

              Tylko ty masz do nich o to pretensje. A oni po prostu działają zgodnie z
              rachunkiem ekonomicznym.
              • tricolour Ja mam pretensje? 03.06.09, 09:19
                A w którym miejscu wyraziłem te "pretensje"?

                Niech jadą w cholerę...
                • flamengista Re: Ja mam pretensje? 03.06.09, 09:23
                  Sorki, pomyliłem Cię z przedmówcą;)
              • leokadya Re: ależ sprawdzają:) 03.06.09, 09:22
                tylko szkoda, że wyłącznie własnym rachunkiem ekonomicznym ;p
                • tricolour Nie ma innego rachunku ekonomicznego... 03.06.09, 09:24
                  ... nie pisz bzdur.

                  Jedyny rachunek jest rachunkiem własnym. Mówiąc brutalnie: nikogo (poza Tobą)
                  nie obchodzi czy masz co jeść.
                  • leokadya Re: Nie ma innego rachunku ekonomicznego... 03.06.09, 09:27
                    wiadomo, że najbardziej człowiek interesuje się sobą, ale można też coś więcej
                    zrobić. rany! to takie proste rozumowanie, które powtarzam już niczym mantrę:
                    wykwalifikowani pracownicy w kraju przyciągają inwestycje- nowe miejsca pracy,
                    wyższe pensje i ostatecznie- wzrost dobrobytu.

                    pomagając sobie, pomagasz innym i ostatecznie znów sobie- taka moja myśl
                    podsumowująca ;)
                    • tricolour I to jest prawda... 03.06.09, 09:29
                      ... i z tym się zgadzam.

                      Natomiast nie zgadzam się na zaglądanie na obce podwórko, bo sam nie chcę, by
                      zaglądano na moje.
                      • bezzebnypirat Dlatego Kuba ze swoimi lekarzami to kraj dobrobytu 03.06.09, 15:28
                        Wybacz, ale nie moge zdobyc sie na krytyke tych lekarzy...
                • flamengista Judymowie to gatunek wymierający 03.06.09, 09:24
                  I naiwnością jest sądzić, że będzie inaczej.

                  Więc nie można mieć pretensji do lekarzy-emigrantów, że nie chcą być Matką
                  Teresą z Kalkuty.
                  • leokadya Re: Judymowie to gatunek wymierający 03.06.09, 09:30
                    rozszerzmy: nie tylko lekarzy to dotyczy. i nie Judymowie- ostatecznie (może złe
                    słowo) i oni na tym dobrze wyjdą, w co mocno wierzę.
            • igi.wr Tricolor pomysl. 03.06.09, 12:28
              tricolour napisał:

              > Przecież decydując się na studia chyba jest możliwość sprawdzenia
              wysokości
              > zarobków po ich ukończeniu? Czy to jest takie trudne dla lekarza,
              a nie jest
              > trudne dla informatyka?

              Witam,

              Pomyslales o tym, ze ludzie maja rozne umiejetnosci i rozne
              podejscie do zycia?
              Chcialbys, zeby wszyscy kalkulowali?
              Myslisz, ze ktos kto jest dobry z biologii i pasjonuje sie
              pomaganiem innemu czlowiekowi nagle bedzie swietnym matematykiem i
              pojdzie na informayke?
              Chcialbys tego, zeby wszyscy kalkulowali i poszli na politechnike po
              ukonczeniu szkol srednich?
              Piszesz bzdury, twoj sposob myslenia to typowy ograniczony umysl
              scisly.

              Pozdrawiam.
              • tricolour No właśnie myślę... 04.06.09, 09:38
                ... więc zanim rozpocząłem studia pomyślałem, co po nich dostanę. Po tych
                studiach pomyślałem także zanim poszedłem do pierwszej pracy, ile zarobię.

                W tym swoim ograniczeniu (Twoim zdaniem) myślę jakie są konsekwencje moich decyzji.

                PS. Nie jestem informatykiem.
          • leokadya Re: tak sądzisz? to parę danych dla porównania 03.06.09, 09:21
            no właśnie, więc dlaczego by nie do Ameryki? ;p

            i tak- uważam, że to nienormalne, żeby lekarz zarabiał tyle samo, co górnik.
            choć ten 2. zawód niebezpieczny jest dla życia- może stąd taka płaca. chodzi
            bardziej o podwyższenie tych pierwszych, ale myślę, że i na to przyjdzie pora,
            choć na pewno nie teraz- w tych "zawirowanych gospodarczo" czasach (ale po
            kryzysie zawsze jest odbicie i czas na dobrą koniunkturę- to może być
            pocieszeniem na przyszłość).

            i tu nie o patriotyzm chodzi, tylko o to, żeby naszym dzieciom żyło się lepiej.
            zauważ, że jest lepiej niż było kiedyś. nie musimy już, jak nasi rodzice i
            dziadkowie, stać w kolejkach z nadzieją, że na półce coś jeszcze dla nas
            zostanie, albo cieszyć się na banana! i będzie lepiej, tylko zróbmy coś w tym
            kierunku! o to mi chodzi!

            i chyba dobrze, że są takie umowy "przytrzymujące przyszłych pracowników". tak
            samo jest i na wojskowych kierunkach. choć osobiście nie wykluczałabym np.
            możliwości wyjazdu za granicę, by poszerzyć horyzonty swojej wiedzy z korzyścią
            dla siebie i dla kraju(i później wrócić, oczywiście).

            pamiętajmy, że inwestycje przyciąga wykwalifikowany kapitał ludzki.
            • flamengista Re: tak sądzisz? to parę danych dla porównania 03.06.09, 09:31
              > no właśnie, więc dlaczego by nie do Ameryki?
              Do Ameryki nasi lekarze teraz raczej nie jadą. Albo inaczej - jeśli jadą, to na
              krótkie staże po naukę.

              Praca teraz jest na Wyspach, bo nie ma problemu z uznawalnością kwalifikacji. W
              USA jest z tym różnie.

              > i tak- uważam, że to nienormalne, żeby lekarz zarabiał tyle samo, co górnik.
              Jest to pozostałością PRLu, bo w gospodarce centralnie planowanej system płac
              był spłaszczony, a górnicy byli elitą tego systemu.

              > chodzi bardziej o podwyższenie tych pierwszych, ale myślę, że i na to
              przyjdzie pora
              Podwyższenie pensji lekarzy już nastąpiło - ale tam, gdzie da się bez przeszkód
              prowadzić praktykę lekarską. A więc głównie zyskali dentyści. Zauważ, że
              eksodusu tej specjalności nie obserwujemy.

              > kryzysie zawsze jest odbicie i czas na dobrą koniunkturę
              Kryzys nie ma tu nic do rzeczy. To wymaga pełnej komercjalizacji i urynkowienia
              usług medycznych.

              > zauważ, że jest lepiej niż było kiedyś.
              W pełni się zgadzam. Dla mnie jest lepiej, dla moich rodziców. Ale nie wiem, czy
              lepiej jest dla lekarzy.

              > i chyba dobrze, że są takie umowy "przytrzymujące przyszłych pracowników".
              Oczywiście, że tak. Z resztą - nikt mi nie kazał takiej umowy podpisywać. Ja
              lubię swoją pracę i na razie nie chcę z niej odchodzić:)

              > pamiętajmy, że inwestycje przyciąga wykwalifikowany kapitał ludzki.
              No niestety u nas ostatnio nie. Zauważ, że zagraniczne firmy w Polsce mają
              rzadko kiedy rozwinięty dział B+R - dlatego np. dla polskiej nauki współpraca z
              biznesem jest bardzo trudna.
              • leokadya Re: tak sądzisz? to parę danych dla porównania 03.06.09, 09:50
                flamengista napisał:
                > Podwyższenie pensji lekarzy już nastąpiło - ale tam, gdzie da się bez przeszkód
                > prowadzić praktykę lekarską. A więc głównie zyskali dentyści. Zauważ, że
                > eksodusu tej specjalności nie obserwujemy.

                wiesz, ogólnie się mówi o wyjeżdżających lekarzach, a to przecież lekarze
                stomatolodzy- więc trudno mi to zweryfikować, jaki udział mają w tym określone
                ich grupy. choć chyba rzeczywiście lepiej im się wiedzie.

                > Kryzys nie ma tu nic do rzeczy. To wymaga pełnej komercjalizacji i urynkowienia
                > usług medycznych.

                tu już wchodzimy w politykę i reformy. sprywatyzowanie zapowiadały już niektóre
                partie, są też szpitale (z pewnością niewiele na razie), które działają już jako
                "firma". ich dośw pewnie dużo w tej kwestii wniesie. jednak z tą komercjalizacją
                wiążą się też zagrożenia. na chwilę obecną trudno byłoby mi wyważyć, co lepsze.
                płace na razie mogłyby stanowić istotną przeszkodę i podzielić społ. na
                lepszych- bogatszych i gorszych- biedniejszych. samo ustalanie koszyka usług, za
                które pacjent nie musi płacić jest problematyczne.

                > > zauważ, że jest lepiej niż było kiedyś.
                > W pełni się zgadzam. Dla mnie jest lepiej, dla moich rodziców. Ale nie wiem, cz
                > y
                > lepiej jest dla lekarzy.

                wydaje się, że też dobrze, choć RELATYWNIE jeśli chodzi o dynamikę polepszania
                ich sytuacji, może słabiej niż w niektórych innych przypadkach.

                > > i chyba dobrze, że są takie umowy "przytrzymujące przyszłych pracowników"
                > Oczywiście, że tak. Z resztą - nikt mi nie kazał takiej umowy podpisywać. Ja
                > lubię swoją pracę i na razie nie chcę z niej odchodzić:)

                i bardzo mnie to cieszy :)

                > > pamiętajmy, że inwestycje przyciąga wykwalifikowany kapitał ludzki.
                > No niestety u nas ostatnio nie. Zauważ, że zagraniczne firmy w Polsce mają
                > rzadko kiedy rozwinięty dział B+R - dlatego np. dla polskiej nauki współpraca z
                > biznesem jest bardzo trudna.
                >
                no tak, bo Polska wciąż uchodzi za kraj z tanią siłą roboczą, a wydatki na
                badania i rozwój są bardzo niskie (za niskie!). jest jednak furtka pt.
                "wykwalifikowani pracownicy", którzy wg badań ściągają kapitał zagraniczny.
                jeśli w swoim kraju nic z tym nie zrobimy i nadal będziemy uchodzić za tanich
                pracowników, to postrzeganie PL nadal niekorzystne będzie. ale jest dobra
                wiadomość! ost. raporty wskazują właśnie PL jako jedno z miejsc wartych inwestycji.
                no i trzeba dodać, że teraz dopiero coś z tą jakością siły roboczej robimy dopiero.
                • frycek.chopin stomatologom dobrze? 03.06.09, 10:08
                  nie wiem czy lepiej
                  dane z gabinetu kolegi:
                  podpisany pełen etat kontrakt z NFZ na świadczenia specjalistyczne (chirurgia
                  szczękowa) Wartość kontraktu na rok to 200 kpln. Z tego odliczyć czynsz 3
                  kpln/m-c. Inne stałe wydatki : utrzymanie asysty, sterylizacja , przeglądy
                  obowiązkowe, obowiązkowe dodatkowe ubezpieczenia OC z racji wykonywanego zawodu
                  to około 10 kpln/m-c. pOzostała suma to wartośc jego pensji wraz z ZUS. Do tego
                  należy doliczyć obowiązkowe pełnopłatne szkolenia. Wartość obecna na rynku to ok
                  50- 150 za punkt. Obowiązkiem lekarzajest wyrobić minimum 200 pkt w ciągu 4 lat.
                  Rzadko są to szkolenia w miejscu zamieszkania czy prowadzenia gabinetu. Czyli
                  otel i dojazd. Ja pracując w przychodni i szpitalu mam gdzieś papierki i
                  zarabiam tylko niewiele mniej od niego. W albionie stomatolodzy zaczynają od
                  Saabów i na emeryturę przechodzą w wieku około 50 lat tyle mają kasy. Ja
                  niestety będę musiał gonić parę lat dłużej
            • krecik_78 Re: tak sądzisz? to parę danych dla porównania 04.06.09, 21:51
              pamiętajmy, że inwestycje przyciąga wykwalifikowany kapitał
              ludzki.


              Pozwole sobie nie zgodzic. Ja akurat skonczylem kierunek
              projektowania napedow i automatyki przemyslowej. Prawda jest taka,
              ze Polska jest krajem atrakcyjnym dla inwestorow ze wzgledu na tania
              sile robocza nic wiecej. Projektowanie nowych linii technologicznych
              praktycznie nie istnieje, fabryki powstaja w oparciu o isntniejaca
              technologie sprowadzone z zachodu. W Polsce to co najwyzej
              handlowiec podzespolow do sewisowania tychze linii, lub dzial
              utrzymania ruchu. Na prace przy projektowaniu nie ma co liczyc,
              czyli na to na co bylem przygotowywany na studiach. Z drugiej strony
              na dzial utrzymania ruchu tez nie za bardzo, ze wzgledu na
              ograniczona liczbe fabryk i duza konkurencje na rynku pracy. Moim
              zdaniem w Polsce na tak maly rynek pracy ksztalci sie zbyt wiele
              osob nie patrzac na zapotrzebowanie na rynku pracy.
          • dexterek011 Re: tak sądzisz? to parę danych dla porównania 03.06.09, 09:36
            > Przeciętnie lekarz polski zarabia - z ciężkimi dyżurami nocnymi,
            > nie mając czasu na rodzinę - tyle co górnik. I znacznie mniej
            > niż księgowy czy informatyk.

            Sam jestem informatykiem, mam szwagra górnika i nie zarabiam tyle co on.
            Informacje o zarobkach informatyków są wyssane z palca, powiadam Ci.
            • flamengista przecież piszę... 03.06.09, 09:43
              PRZECIĘTNIE.

              Mogłem napisać dokładniej: statystyczny informatyk zarabia...

              Dane mogę ci przesłać na maila, są z ogólnodostępnej bazy danych o zarobkach an
              świecie.

              PS. Mój kuzyn po ukończeniu informatyki nie mógł nawet przez pewien czas znaleźć
              pracy, więc wiem że praca informatyka nie musi być usłana różami.
        • bbielecki Re: Psychiatra się myli 03.06.09, 09:19
          Zapomniales w swoim rozumowaniu o tym ze rodzice lekarza cale zycie placili bardzo wysokie podatki, m.in. na to zeby ich dziecko mialo dostep do darmowej edukacji.
          Zamiast wzbudzac w kims poczucie winy sensowniej byloby my zapewnic godziwe warunki pracy, tak aby byly konkurencja w stsunku do innych krajow.
          • tricolour Godziwe warunki pracy dla lekarzy są... 03.06.09, 09:22
            ... tylko trzeba chcieć. Trzeba chcieć zmienić miejsca zamieszkania i zostawić
            miasto, w którym moczyło się pieluchy. Potem wygrać miejsce pracy, na które jest
            wielu chętnych, bo zarobki baaardzo godziwe.

            Trzeba zrobić to, co się robi jadąc do pracy za granicę.
            • flamengista ha ha ha 03.06.09, 09:34
              Rozumiem, że masz doskonałe rozeznanie co do "rynku pracy" lekarskiego w Polsce.

              I te bardzo godziwe zarobki - szczególnie dla lekarza po studiach...

              Ja na studiach pracowałem w wakacje w knajpie, w której na pełny etat pracowali
              lekarze-stażyści. Bo bez drugiej pensji nie mieli za co żyć.

              A na miejsce młodego lekarza-stażysty owszem czeka sporo chętnych po studiach.
              Tylko pensja to jakieś 1000 zł na rękę.
              • tricolour Po studiach... 03.06.09, 10:02
                ... to się płaci mało, bo nie wiadomo komu. Poza tym zawsze płaci się mało
                pracownikowi najemnemu, bo taki jest sens kapitalizmu. Jedyna różnica jest taka,
                że gdzie indziej "mało", to w PL całkiem dużo, ale tak nie można porównywać i do
                niczego to nie prowadzi.

                Nie mam rozeznania lekarskiego "rynku pracy". Mam kolegę lekarza, który 1000zł
                zarabia w cztery godziny, i doszedł do tego własna pracą.
          • leokadya Re: Psychiatra się myli 03.06.09, 09:23
            zapomniałeś, że nie tylko rodzice tego lekarza płacili, chyba że przyszły
            ekonomista czegoś nie wie, np. o nierówności podatkowej ;>
        • lucky81 Re: Psychiatra się myli 03.06.09, 11:32
          > strasznie irytują mnie
          > ludzie (tu będę pisać o Waszych znajomych), którzy w Pl
          > się zapewne medycyny
          > uczyli, a które to studia są najbardziej kosztowne, a
          > teraz PKB powiększają w innym kraju!

          No to jak z tymi studiami w PL - darmowe one, czy należy odpracować?

          Jak dają za darmo, to trzeba brać.
          • gupek70 Swiat jest okragly 03.06.09, 13:36
            i zgrubsza wszedzie taki sam . Kobiety maja takie same cipki wzdluz i kumple
            zawsze wyskocza na piwo . Nie rozumiem tego biadolenia , ze sie tesknie za domem
            . Dom mozna miec wszedzie i wszedzie mozna byc szczesliwym .
        • igi.wr Re: Psychiatra się myli 03.06.09, 12:19
          leokadya napisała:

          > jasne, zatem wyjedźcie sobie i zostawcie tych pacjentów! strasznie
          irytują mnie
          > ludzie (tu będę pisać o Waszych znajomych), którzy w Pl się
          zapewne medycyny
          > uczyli, a które to studia są najbardziej kosztowne, a teraz PKB
          powiększają w
          > innym kraju!

          Witam,

          Pozwole sie z pania nie zgodzic.
          Po pierwsze studia np. w Wielkiej Brytanii sa tylko teoretycznie
          platne, poniewaz kazdy kto chce studiowac dostaje preferencyjny
          kredyt, ktorego jak sie troszke postara wcale nie trzeba splacac.
          Po drugie na tym polega wolny rynek w obrebie Unii Europejskiej -
          wolna wymiana rowniez sily roboczej.
          Po trzecie policzmy ile Polska zyskala poprzez przystapienie do
          Unii - to sa realne pieniadze, dziesiatki miliarow euro plus zyski
          niewymierne. I ile kosztowalo wyksztalecenie ludzi, ktorzy teraz
          wykorzystuja to za granica.
          Jestem pewien, ze bilans zyskow i strat wyszedlby wyraznie na
          korzysc Polski.

          Pozdrawiam
          Emigrant.
      • dorota.balcerzyk Re: Psychiatra się myli 03.06.09, 08:58
        ja jestem lekarzem teraz w tym albionskim raju. Prawda ze mozna zyc
        za jedna pensje i to niezle. Nie jest to taka spokojna praca,
        stress, przerost biurokracji lekcewazenie pacjenta w imie
        biurokratucznych idealow pod przykrywka pieknych policy. Troche to
        zagmatwane ale tak jest. Jesli ktos mysli tylko o pieniadzach i
        ladnych drogach bedzie szczesliwy. Jesli chcesz miec przyjaciol,
        zjesc cos dobrego, zrozumiec dowcip, czuc sie akceptowany lepiej
        wracaj do Polski. Chociaz niekoniecznie do panstwowej sluzby zdrowia
        • gonzor Re: Psychiatra się myli 03.06.09, 10:28
          Jakiś głos rozsądku w tym tłumie, niech każdy robi swoje, chce w UK być niech
          jest, chce wracać niech wraca, jest wybór i ludzie mają problem, co komu winien
          prezydent Szczecina by mu listy słać??
          • rikol Re: Psychiatra się myli 03.06.09, 11:52
            Jak to co? Ma pensje z pieniedzy mieszkancow - w zwiazku z tym powinien
            odpracowac to, co zarabia. Jego obowiazkiem jest zapewnienie rozwoju miasta,
            stworzenie przyjaznego srodowiska dla rodzin, zapewnienie dobrej infrastruktury itd.
    • clinamen Też wróciłem i nie żałuję 03.06.09, 07:42
      Jasne, że Polska to nie raj
    • anubis83 Jest pan normalny? 03.06.09, 07:45
      Normalnie widze siebie w lustrze mialem to samo tez wracalem z Szkocji 1,5 roku temu. Naszczęście żona, rodzina, praca szybko mnie odratowała od depresji. Czasem zastanawiam sie z zona czy dobrze zrobilismy wracajac i mamy mieszane uczucia, dokladnie te same sugestie co rodzice Matyldy na temat lifestyle w UK. U nas tylko szarosc, bo jak nawet uda sie zarobic to ludzie zaczynaja mieszac zawiscią, tam mozna bylo z niewielkich rzeczy cieszyć sie ogromnie z znajomymi czy nawet obcymi osobami. Najbardziej co mnie denerwuje nie bede uzywal brzydkich wyrazow to chamstwo na kazdym kroku i te smieszne komentarze ludzi o osobach, ktore wracja z UK-zdrajcy, dobrze im, nie powinni wracac. Szczerze jezeli mialbym do wyboru cofnac sie w czasie znow bym wyjechal. Pozdrawiam bohaterow artykulu. Uwazajcie na siebie i co moge dodac, glowa do gory bedzie dobrze.
      • gonzor Re: Jest pan normalny? 03.06.09, 10:29
        kwestia dystansu, którego ci brak
    • bzzzzzzzzz Najłatwiej to się użalać 03.06.09, 07:51
      Najłatwiej to się użalać i obwiniać innych za swoje niepowodzenia. Nie powiem,
      w Polsce łatwo nie jest, ale da się! Trzeba tylko zmienić swoją mentalność i
      nie oczekiwać biernie, że nagle stanie się lepiej bez naszego wkładu. Sam
      przesiedziałem 7 lat w USA i wróciłem w 2004 roku. Udało mi się tam skończyć
      studia, na które ciężko pracowałem. Łatwo nie miałem, ale angielskiego
      nauczyłem się lepiej niż przeciętny amerykanin... Wróciłem do kraju. Pierwszy
      rok był najgorszy bo miałem inne przyzwyczajenia. Zaadoptowałem się. Najpierw
      poszedłem do pracy, gdzie przyjęli mnie z pocałowaniem w rękę z moim
      wykształceniem i doświadczeniem. Dali dobrą pensję, lecz Marną jak na warunki
      w USA. Przepracowałem kilka miesięcy i stwierdziłem, że jak za 10 lat obudzę
      się robiąc to samo za podobne pieniądze to nie będę spełniony. Olałem pracę,
      założyłem swoją firmę. Nałapałem kontraktów. Mam lepiej niż pan prezydent.
      Sekret? Nie miałem do nikogo pretensji o to jak jest. Znalazłem sposób aby to
      nie było problemem.
      • shmulik Re: Najłatwiej to się użalać 04.06.09, 14:33
        gratuluję. też tak uważam. nie wiem, dlaczego zrobiła się sensacja,
        bo parę osób z pretensjami i postawą roszczeniową wróciło nagle do
        kraju...
    • sselrats Powracający zawracają 03.06.09, 08:01
      Gdyby powracajacy mieli do zaoferowania jakies solidne umiejetnosci
      zawodowe... Ale tak...
    • wybitniemadry dlaczego robicie wywiady tylko z idiotami 03.06.09, 08:03
      wiekszosc wyjezdza za pieniedzmi ale znajduje cos wiecej , normalnosc, stan egzystencji nieznany w polsce, idioci jednak tesknia do schabowego, kiszonej kapusty i obszczanych bram, dlaczego robicie z nimi wywiady?
      • barteks1979 Re: dlaczego robicie wywiady tylko z idiotami 03.06.09, 08:13
        Popieram przedpiścę. Umieściliście wywiady z ludźmi, którzy swoimi błędami i
        brakiem zaradności życiowej starają się obarczyć wszystkich tylko nie siebie.
        Może tak dla przeciwwagi wrzucić do artykułu rozmowę z kimś komu się udało? Bo
        nie wierzę, że takich ludzi nie ma. Inna sprawa, że nie bardzo rozumiem, czego
        spodziewają się ludzi jak ci z artykułu wracając do PL, bez praktycznie żadnego
        doświadczenia w pracy i wykształcenia. Najłatwiej narzekać i żądać czegoś za nic.
        • jar_ole Jestem w Pl choć wcześniej 4 lata byłem w UK 03.06.09, 12:00
          tam miałem dobrze (12 f/h) tu mam dobrze (ok. 2800/mc). Tam
          tęskniłem do schabowego i do moich dzieci (w odwrotnej kolejności)
          tu do tamtej pogody ducha, do przyjacielskiego nastawienia Szkotów z
          którymi pracowałem i spędzałem czasem czas - nigdzie nie tęskniłem
          do Polaków, tu jest trudniej, bo nie można ich wyminąć, ich smutnych
          min w komunikacji, ich uproszczeń, ich wyłażących z każdego
          zakamarka kompleksów... Każdy każdemu musi przywalić, żeby się
          lepiej poczuć ze swoją niską samooceną. "teraz to już tylko
          Antarktyda"
      • buj_w_chucie Przeciez to nie z Toba wywiad... 03.06.09, 10:31
        j.w.
    • 77qwerty Protest wyborczy !!! 03.06.09, 08:12

      w proteście przeciwko zmanipulowanej ordynacji wyborczej
      nie idźcie na wybory

      kogo mamy wybierać jak już jest po wyborach !?!?!?
      prezesi partii już wybrali swoich przydupasów na 1-sze miejsca list
      i co z tego ze zagłosujesz na X-ińskiego z Łodzi , Katowic ,Gdańska czy Poznania
      jeśli i tak mandat dostanie Y-owski z Warszawy -kolega prezesa
      Jesteś uczciwym ,nie chcesz wspierać partyjnych mafii -zostań w domu !!!


      • oneflesh Re: Protest wyborczy !!! 03.06.09, 08:57
        Zgadzam się co do ordynajcji wyborczej z Tobą całkowicie, lecz
        niepójście na wybory niczego nie zmieni. W ramach protestu trzeba by
        zrobić protest przed sejmem inaczej polityków nie będzie to
        obchodziło
    • ktopyta podziekowania kierujemy do Donka 03.06.09, 08:15
      żeś nam zrobił dobrze

      dziekujemy Ci żeś zachęcał do powrotu


      • yoka1 Re: podziekowania kierujemy do Donka 03.06.09, 08:18
        czy za każdego bezrobotnego nieudacznika winę ponosi rząd?
        Ludzie nie przesadzajcie.

        Ci z artykułu liczyli na to, że dostaną posadę conajmniej managera, tylko dlatego, że byli 1-3 lat w UK. Pan wysłał KILKANAŚCIE podań i nikt nie zadzwonił, no faktycznie - bardzo intensywnie szukał pracy.
        • maxtown Re: podziekowania kierujemy do Donka 03.06.09, 10:58
          wlasnie i przez takie typowe myslenie ludzie klada noge
          na Polske
    • michals-3 Tragicznie napisany artykuł 03.06.09, 08:22
      Bla bla bla, bla bla bla, bla bla bla i 5 stron trzeba tego przeczytać, żeby
      się dowiedzieć o co właściwie chodzi. Ludzie, tak was uczą pisać na
      dziennikarstwie?? Zgroza. Wam się chyba wydaje, że wszyscy mają
      nieograniczoną ilość czasu na czytanie tych waszych dzieł sztuki.
      • xwanker Re: Tragicznie napisany artykuł 03.06.09, 08:31
        A ja wróciłem z Anglii ze swoją żoną po 1,5 roku.
        Razem pracowaliśmy twardo w magazynie na nocną zmianę.
        Spieliśmy się 1,5 roku ( po pół roku mieliśmy własne wynajmowane mieszkania
        2-pokojowe).
        Przywieśliśmy ok 130 tys PLN. + ciuchy i inne pierdoły.
        Wielu znajomych podobnie. To nam pozwoliło się nieco "ustawić".
        Teraz oboje pracujemy po 2 tys. sie zarabia. Nie jest to to samo co W Anglii,
        ale praca dużo lżejsza i jest sie w domu.
        Nie mam zamiaru wracać , bo tu też sobie można poradzić, ale bez wykształcenia
        lub zawodu to tylko wyjazd. Tam wystarczy nauczyć sie dobrze układać towar na
        półkach i można całe życie to robić i brać 1200funtów i żyć dużo lepiej niż w
        Polsce za 1000zł.

    • kamiltara Powracający zawracają 03.06.09, 08:25
      hajshajshajs
      "Tęskniliśmy do bliskich, do tego, żeby sobie tak normalnie po polsku pogadać! Przyjechaliśmy... Rzeczywistość nas spoliczkowała "
      lol, to w polsce juz nie gada sie po polsku?? czy bliskich juz nie bylo? bo nie czaje....
    • sportif wróciłem z UK po 5 latach, bo 03.06.09, 08:25
      strasznie tęskniłem za Polską. Na początku było fajnie, ale później jak zacząłem
      szukać pracy - to żenada. Trafiłem do psychologa, potem do psychiatry -
      diagnoza: całkowicie zdrowy, ale ma objawy adaptacyjne.
      Żałuję, że wróciłem do tej Warszawy...
      • bzzzzzzzzz Zamiast żałować, wróć do UK 03.06.09, 09:00
        Londyn jest 2 godziny lotu samolotem z Warszawy. To szybciej niż koleją do
        Sopotu. Zamiast żałować kup sobie bilet i bądź szczęśliwy tam gdzie Ci lepiej.
        • sportif myślę o tym, ale 03.06.09, 13:21
          mam tu dziewczynę, która za żadne skarby świata do UK nie pojedzie (zarabia
          3,5kPLN netto i ma lekką pracę).
    • kyyriad nie rozumiem i nie współczuję 03.06.09, 08:29
      Nie było ich w kraju 3 lata i sądzili, że w tym czasie dokonał się przewrót i
      wszystko tutaj zmieniło się tak radykalnie, że nie odczują żadnej zmiany po
      powrocie? Poza tym taka postawa to właśnie przykład na skrajnie polską
      mentalność, marudzenie, że tam był raj a tutaj koszmar, że tak strasznie
      przeżywają polską byle jaką rzeczywistość, a przecież w tej rzeczywistości
      wyrośli, natomiast w Szkocji spędzili tylko 3 lata i już tak przesiąkli
      tamtejszym luksusem, że są nieprzystosowani do życia w Polsce? Bzdura i robienie
      szumu wokół swojej "zagranicznej" osoby. Znam wiele osób pracujących za granicą,
      wracających tutaj i wyjeżdżających ponownie, ale nikt nie prezentuje takiej
      idiotycznej postawy, wszyscy zdają sobie świetnie sprawę z polskich realiów,
      wysokości zarobków, przecież utrzymują kontakty, bywają tutaj u rodziny i
      znajomych, więc nikt nie udaje głupka po powrocie, że "rzeczywistość go
      spoliczkowała", bo świetnie ją zna, przecież z takiej rzeczywistości wyjechał i
      nie nie 30 lat temu tylko rok, dwa czy trzy lata.
      Oni po prostu ze swojej niezaradności i malkontenctwa chcą zrobić atut i
      zainteresować swoim osobami.
      • old_pj Re: nie rozumiem 03.06.09, 08:37
        //Po studiach prawniczych w Szczecinie oboje znajdują pracę w policji, lecz nie
        znajdują tam ani satysfakcji, ani pieniędzy

        to po co ja podjęli ? i to oboje ?

        //Szukałem pracy powoli, nie chciałem dziadowskiej. Zakładałem: 2000 na rękę,
        ale żeby chciało się tam chodzić. Wysłałem kilkanaście ofert i nic, zero odpowiedzi

        sorry ale to jakiś marzyciel :-) zero doświadczenia, 6-miesięcy w PP nie liczę,
        poza tym fizyczna praca na poziomie absolwenta zawodówki

        IMHO zmarnowaliście ten czas w UK i niczego Was to nie nauczyło, zamiast piać
        się po szczebelkach kariery, nabrać doświadczenia, konsumowaliście tylko czas i
        pieniądze ...



      • krupniok_pl I ja również 03.06.09, 08:37
        Bez polskiego job experience w kraju mogą co najwyżej towar na półkach rozkładać.
        A że 60 lat komuny było w Polsce, no to płace są niestety niższe.
        Język angielski jest w kraju przydatny nauczycielom angielskiego i tłumaczom.
        Reszta w kraju używa języka polskiego.
      • sila Re: nie rozumiem i nie współczuję 03.06.09, 08:40
        Wszyscy trzepią pianę o studiach, wykształceniu, językach. Ale
        często osoba po studiach kompletnie nic nie umie i na niczym się nie
        zna.

        Dlaczego mimo takich ambicji, tak mało ludzi zakłada wasłne firmy ?
        Dlatego, że na początku w pracy u siebie trzeba fizycznie
        zapierniczać po 15h/dziennie. A tu każdy ambitny chciałby być od
        razu dyrektorem.

        Ludzie, popatrzcie na rynek, popatrzcie jakie usługi się sprzedają i
        zacznijcie to robić.

        Nie będę się chwalił jak to mi dobrze idzie, ale nie narzekam tylko
        rozwijam swój biznej i ciężko pracuję. Ale mam radochę z tego co
        robię, a dobre pieniądze to już tylko dodatek.
      • geehee też wróciłam i ich nie rozumiem 03.06.09, 08:41
        ja mieszkałam w Londynie 6 lat ale decydując się na powrót świetnie zdawałam
        sobie sprawę co zastanę po powrocie, nie spadłam tutaj z księżyca, bywałam w
        Polsce co roku, rodzina i znajomi na bieżąco relacjonowali mi zawsze co się
        tutaj dzieje, poza tym jestem Z POLSKI, tu są moje korzenie, moja rzeczywistość,
        a życie emigrantki było dla mnie epizodem a nie czymś docelowym. Daleka jestem
        też od gloryfikowania wszystkiego co angielskie
        (irlandzkie/niemieckie/amerykańskie?), tam też są problemy, tam też wszystkim
        ludziom nie jest lekko i różowo, a zwłaszcza emigrantom, wszyscy narzekają na
        wyalienowanie, obcość i tęsknotę do tego polskiego syfu właśnie! Trawa zawsze
        jest bardziej zieleńsza tam, gdzie nas nie ma!
        • tangerka dokładnie tak! 03.06.09, 08:52
          Mieszkali i pracowali w Polsce - było im źle, bo praca nie taka i zarobki za
          małe, wyjechali do UK - znów praca nie taka jakby chcieli, zarobki lepsze ale
          przecież są ambitni, no i do Polski tęsknią, w Polsce po powrocie od nowa to
          samo: brak pracy albo za małe zarobki, brzydko, nudno, ludzie niemili, nawet
          pani w poradni jest przeciwko nim, bo mówi, że mają przeciętne dziecko! Gdzie
          tym ludziom będzie naprawdę dobrze? Oni by chcieli aby ktoś na tacy podał im
          super pracę, super zarobki, a cała Polska na ich powrót stała się drugą Szkocją,
          pomalowano domy, przeszkolono urzędników w uprzejmości i zmieniono przepisy bo
          UWAGA! ONI WRÓCILI! Kraj, niestety, jakoś tego nie odczuł ...
          • slawawojcik Re: dokładnie tak! 03.06.09, 11:16

        • bf109 Re: też wróciłam i ich nie rozumiem 03.06.09, 14:45
          Polska to przecież za siedmioma górami i lasami, nie ma prasy,
          internetu ani żadnych innych wieści dla wygnańców w Londynie czy
          Szkocji. Czego oni się spodziewali w tym Zgorzelcu?? Trzeba było
          jechać do Poznania albo Wrocławia nie do zadupia na granicy.
      • mieszkoi a ja rozumiem 03.06.09, 08:45
        ... bo to nie chodzi do konca o szare bloki czy kiepskie pieniadze
        tylko o syndrom emigranta o ktory sie troche otarlem. wyglada to
        tak: mieszkasz zagranica. tesknisz za kolegami, latami udanej
        mlodosci, studiow, rodzice, ulubiona muzyka itd. idealizujesz sobie
        obraz kraju w ktorym kilka lat temu mieszkales a zagranica proza
        zycia jest szara. praca, spanie, praca, wyobcowanie. wkoncu wracasz
        i co? rodzice sie postarzeli, koledzy juz powyjezdzali, muzyki
        slucha sie innej a twoj brat przejal twoj pokoj. wszystko sie
        zmienilo (wlacznie z toba) i swiat do ktorego teskniles nie
        istnieje. Od tego dostaje sie niezlego dola !
        • nospam-net czyli za granicą też jest proza życia 03.06.09, 09:52
          a nie same uśmiechy i luz? Bo oni piszą o swoim pobycie w UK jakby to było pasmo
          przyjemności, aż dziw bierze że wrócili! Tymczasem ktoś jednak przyznał, że tam
          dla emigranta też jest szaro, obco, prozaicznie i że z tamtej perspektywy Polska
          to cudowny kraj mimo całego swego syfu, bo jednak swój własny, niedoskonały ale
          znajomy, bliski. Dziwię się tym entuzjastycznym opisom UK, bo sam doświadczyłem
          tam wielu niemiłych sytuacji, wyzysku i pracy za grosze, nieprzychylności ludzi,
          wiec wiem, że taki obraz jest czesto mocno przejaskrawiony.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl O tem że dumać na paryskim bruku 03.06.09, 11:14
        > Oni po prostu ze swojej niezaradności i malkontenctwa chcą zrobić
        > atut i zainteresować swoim osobami.

        O to, to.

        Dawniej nie tak łatwo było podróżować, to mogli sobie siedzieć i "o tem że dumać
        na paryskim bruku" i przenosić "swoję duszę utęsknioną do tych pagórków leśnych,
        do tych łąk zielonych". Dzisiaj te emigranckie klimaty już niestety mocno
        staniały, bo na ojczyzny łono i z powrotem można się przemieścić w jeden dzień i
        to za półdarmo.

        Komu się podoba - ten przyjeżdża, komu się nie podoba - ten wyjeżdża. I nie ma z
        czego robić łzawych historii, że byciu spoliczkowanym przez Polskę.
      • ilonka45 Re: nie rozumiem i nie współczuję 03.06.09, 13:47
        Zgadzam sie z przedmowca w 100%. Dwa lata i juz zapomnieli, jak jest
        w Polsce??? Jetem tu prawie od 30 i orientuje sie w tym co sie
        dzieje w kraju. Moja bliska kolezanka wrocila ze Stanow po 25 latach
        i odnalazla sie bardzo dobrze w Polsce. Narzekaja na podejscie
        Polakow do zycia, a sami maja postawe rozczeniowa. Zreszta, czy
        pieniadze sa naprawde najwazniejsze w zyciu?
    • krupniok_pl Wyjechany nieudacznik to ciągle nieudacznik 03.06.09, 08:33
      i niczego pozytywnego od niego oczekiwać nie można.
      Gdzie by się nie znalazł będzie ostatnim frajerem.

      W ogóle nie warto sobie nimi głowy zawracać.
    • tricolour Pracują w barach... 03.06.09, 08:35
      ... zbierają szparagi czyli wykonują najprostsze prace fizyczne. Jednak nawet o
      te najprostsze potrafią zapytać czy wręcz pojechać do innego miasta, a nawet kraju.

      Po powrocie do PL siedzą na dupie i czekają aż praca sama ich znajdzie. Żenada.
      Lenistwo, nieprzystosowanie, nieumiejętność poruszania się po rynku pracy.
      Nieudacznik narzeka, że mu się nie układa, ale nie widzi konsekwencji swoich
      decyzji. Przy takiej postawie będzie żebrakiem do śmierci.
      • bf109 Re: Pracują w barach... 03.06.09, 14:51
        Czego oni się spodziewali po prawie na kiepskim uniwersytecie z
        praktyką niezwiązaną z zawodem w WB?? Że praca do nich sama
        przyjdzie??
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka