kretek_bladzi
31.05.09, 14:05
Czytałem i aż żyłka pękała. Skupiłem się na absolwentach polskich
uczelni w UK. Nie mogę i nie mogłem tego pojąć. Naprawdę, niech mi
ktoś wytłumaczy - dlaczego wykształceni ludzie jadą do kraju, który
pozwala Polakom na legalną pracę tak samo jak Polska idą do tesko i
wykładają produkty. To tak samo jak w .pl inżynier przechodząc koło
centrum handlowego wpadł do karfura i zapytał czy nie potzrebują
kogos do sprzątania.
Żadna praca nie hańbi, czasam i w życiu tak się układa, że trzeba
przeczekać i robić cokolwiek za byle pieniądze, ale żeby przez dwa,
trzy, pięć lat?
OK, język jest barierą, ale tylko do najwyzszych stanowisk. Na
średnie czy niższe "w zawodzie" można aplikować mając na prawdę
niedużą znajomość angielskiego. Na brytyjskie warunki stawki nie
porażają, ale i tak sa 2 razy większe niż pomoc sklepowa i kilka
razy większe niż w Polsce.
A już tekst o tym, żeby "zrobić podyplomówkę" nie mając żadnego
zajęcia to kuriozum. Przyjmij się człowieku do jak9ejś pracy. Jeśli
będzie nie do końca zgodna z twoim wykształceniem, a będziesz chciał
to w życiu robić, to wtedy "podyplomuj". Marudy.