ilpalazzo 15.06.09, 01:07 Patrzcie, watykan ma już nawet księdza - ateistę. Brakuje tylko jeszcze księdza - kobiety i księdza - pedała. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kibiczdala Religia sytych 15.06.09, 01:41 Pseudo intelektualne wypociny, "rzekl glupiec w sercu swoim .Nie ma Boga" Psalm 14 w 1 .Czarne to biale a biale to czarne. Odpowiedz Link Zgłoś
andhy Re: Religia sytych 15.06.09, 13:54 Czytanie ze zrozumieniem się kłania. Hal~k nie twierdzi tego co mu przypisałeś. Oczywiście, jego pochwała ateizmu może kłuć w oczy Ciebie jako religijnego cietrzewia, ale to już tylko Twój problem ;) Odpowiedz Link Zgłoś
zuq1 bzdeciochy 15.06.09, 15:52 Ja też tekst przeczytałem i uważam, że to kolejne lanie wody. Po prostu można być wierzącym lub niewierzącym. Dla wierzącego papierkiem lakmusowym jest spieranie się z ateistą, ale tworzenie "chrześcijaństwa bez Boga" jest rzeczą niemożliwą i sprzeczną w swej istocie. Coś jak próba podpalenia wody zapałką. A skoro ks. Halik jest Czechem, to cytacik z książki w wymowie swej jak najbardziej antychrześcijańskiej (o Szwejku): "Im większy intelektualista, tym większe bydlę". Odpowiedz Link Zgłoś
andhy Re: bzdeciochy 15.06.09, 16:09 zuq1 napisał: > Ja też tekst przeczytałem i uważam, że to kolejne lanie wody. Po > prostu można być wierzącym lub niewierzącym. Dla wierzącego > papierkiem lakmusowym jest spieranie się z ateistą, Celem wiary nie jest toczenie sporów ale głoszenie kerygmatu. > tworzenie "chrześcijaństwa bez Boga" jest rzeczą niemożliwą i > sprzeczną w swej istocie. Coś jak próba podpalenia wody zapałką. Tyle, że nikt we wzmiankowanym artykule nie sugerował takiego rozwiązania :) Sugerowano coś odmiennego: najgłębszym doświadczeniem religijnym może być spojrzenie na Boga z perspektywy człowieka wątpiącego. Czyli bez przeświadczenia o misyjnym obowiązku przeciągania go swoją stronę. Głód i otwartość na Tajemnicę w miejsce religijnej - niezdrowej - sytości, oto co proponuje Hal~k. Odpowiedz Link Zgłoś
adrem63 bzdeciochy ? 20.06.09, 18:05 zuq1 napisał: > tworzenie "chrześcijaństwa bez Boga" jest rzeczą niemożliwą i > sprzeczną w swej istocie. Tak może się wydawać po tylu latach „błędów i wypaczeń”, ale ja tu nie widzę ani sprzeczności ani niemożliwości. > Coś jak próba podpalenia wody zapałką. Więc może raczej jak próba zmiany wody w wino :). Odpowiedz Link Zgłoś
wrd6611 Re: Religia sytych 15.06.09, 17:58 Straszenie pieklem i kuszenie niebem zaczyna byc nudne. Nawet 99 dziewic w siodmym niebie straca na wzieciu. Ot takie durne kuszenie osla marchewka. Odpowiedz Link Zgłoś
skydak Re: Religia sytych 15.06.09, 12:14 Na podstawie tego, co tu przeczytałem, nie mogę powiedzieć, że zgadzam się w 100% z księdzem Halikiem. Niemniej, zamierzam jego książkę przeczytać. Wątpliwości i pokusa niewiary są rzeczą ludzką. Lepiej je poznać i oswoić niż wypychać ze świadomości. Odpowiedz Link Zgłoś
andhy Re: Religia sytych 15.06.09, 13:58 ilpalazzo napisał: > Patrzcie, watykan ma już nawet księdza - ateistę. A gdzie znalazłeś informację, że to ateista? :) Bo nie w tekście artykułu - to pewne. Odpowiedz Link Zgłoś
bolekzaja Religia sytych 15.06.09, 15:06 ta formacja jeszcze przez wieki będzie ta nielubiana - ale akceptowana Odpowiedz Link Zgłoś
benek231 Religia bylaby OK, gdyby nie ten zlodziejski kler 15.06.09, 16:24 ilpalazzo napisał: > Patrzcie, watykan ma już nawet księdza - ateistę. Brakuje tylko > jeszcze księdza - kobiety i księdza - pedała. ==== O pedalow to u nich zatrzesienie, po prostu. Normalny, zdrowy mezczyzna nigdy nie zostanie ksiedzem. Odpowiedz Link Zgłoś
pj.pj Re: Religia sytych 15.06.09, 18:43 A więc zdarzają się nawet wierzący księża... Tylko jeden błąd (nie wiem, czy Halika czy autorki tekstu): agnostyk i ateista to dwa różne światopoglądy. Ateista jest człowiekiem wierzącym (czyli przekonanym) - w nieistnienie bogów, boga czy Boga. Agnostyk zazwyczaj uważa, że te sprawy są niepoznawalne dla człowieka i ani nie jest przekonany do wiary, ani niewiary. Dopuszcza hipotetyczne istnienie czgoś nadprzyrodzonego, ale uważa, że jeśli to istnieje, to i tak jest to niedostępne dla zmysłów i rozumu, jakie mamy. Odpowiedz Link Zgłoś
benek231 Klepiesz katechetyczne bzdury 15.06.09, 20:11 pj.pj napisała: > A więc zdarzają się nawet wierzący księża... Tylko jeden błąd (nie wiem, czy Halika czy autorki tekstu): agnostyk i ateista to dwa różne światopoglądy. > Ateista jest człowiekiem wierzącym (czyli przekonanym) - w nieistnienie bogów,boga czy Boga. === Przekonanie o nieistnieniu Boga (bo nie istnieja przeslanki swiadczace na rzecz istnienia) to daleko nie to samo co "wiara w nieistnienie", badz niewiara istnienie, ktora mialaby byc antyteza dla "wiary w isnienie" (slepej, irracjonalnej, wbrew brakowi dowodow czy poszlak). Gdyby ateista mial wierzyc w nieistnienie to niczym nie roznilby sie od "dzikiego" z dzungli, ktory takze w cos wierzy. Ateista nie ma nic wspolnego w wierzeniami. >Agnostyk zazwyczaj uważa, że te sprawy są niepoznawalne dla człowieka i ani nie jest przekonany do wiary, ani niewiary. Dopuszcza > hipotetyczne istnienie czgoś nadprzyrodzonego, ale uważa, że jeśli to istnieje, > to i tak jest to niedostępne dla zmysłów i rozumu, jakie mamy. Odpowiedz Link Zgłoś
skydak Re: Klepiesz katechetyczne bzdury 15.06.09, 21:30 Po pierwsze: wierzenia to nie to samo co wiara. Wierzenia to bardziej światopogląd, wiara to coś więcej. To uznanie jakiegoś faktu za podstawę swojego życia. Postawą ateisty jest odrzucenie transcendencji, uznanie, że nie ma Boga, mimo braku dowodów na jego nieistnienie (tak samo, jak brak jest dowodów na jego istnienie) i życie według tego. Niestety, musisz się pogodzić z tym, że w tej materii (nawet dla ateisty) nie ma prostych odpowiedzi. A poza tym: >..Gdyby ateista mial wierzyc w > nieistnienie to niczym nie roznilby sie od "dzikiego" z dzungli, ktory takze w > cos wierzy. A czym my się różnimy od "dzikich" z dżungli? Rodzimy się pod tym samym niebem i zakopują nas w tej samej ziemii. Mamy taki sam rozum i takie same uczucia. "Dziki" też może zwątpić w swoje wierzenia. Twoja postawa trąci szowinizmem. Tak samo jak bywają kiepscy chrześcijanie, muzułmanie i buddyści, bywają też kiepscy ateiści. I Ty, Benku231 właśnie do tych ostatnich należysz. Odpowiedz Link Zgłoś
benek231 Re: Klepiesz katechetyczne bzdury 17.06.09, 23:43 skydak napisał: > Po pierwsze: wierzenia to nie to samo co wiara. > Wierzenia to bardziej światopogląd, wiara to coś więcej. To uznanie jakiegośfaktu za podstawę swojego życia. ==== Zgadza sie: wiara w Krasnoludki podstawa Twojego zycia. = > Postawą ateisty jest odrzucenie transcendencji, uznanie, że nie ma Boga, mimo braku dowodów na jego nieistnienie (tak samo, jak brak jest dowodów na jego istnienie) i życie według tego. === Tylko polglowki szukaja dowodow na nieistnienie czegos. Nie udowadnia sie negatywow. No i co teraz? Nie wiesz tak podstawowych rzeczy a zabierasz sie do oceniania mojego ateizmu.... > > Niestety, musisz się pogodzić z tym, że w tej materii (nawet dla ateisty) nie ma prostych odpowiedzi. > > A poza tym: > > >..Gdyby ateista mial wierzyc w nieistnienie to niczym nie roznilby sie od "dzikiego" z dzungli, ktory takze w cos wierzy. > > A czym my się różnimy od "dzikich" z dżungli? Rodzimy się pod tym samym niebem i zakopują nas w tej samej ziemii. Mamy taki sam rozum i takie same uczucia. > "Dziki" też może zwątpić w swoje wierzenia. Twoja postawa trąci szowinizmem. > > Tak samo jak bywają kiepscy chrześcijanie, muzułmanie i buddyści, bywają też kiepscy ateiści. > I Ty, Benku231 właśnie do tych ostatnich należysz. >==== Wstawilem "dzikich" w cudzyslow by nie czepiano sie mnie z powodu szowinizmu - no ale Tobie ten cudzyslow nie dal do myslenia. Ja nie oceniam jakosci Twojego katolicyzmu czy judaizmu, gdyz, po pierwsze nie wiem nic o powyzszym, a po drugie nie to jest tematem naszej dyzkusji. Jest nim, ze przypomne, niepoprawne przypisywanie wierzen ateiscie, podczas gdy ateista nie ma z wierzeniem nic wspolnego. Ateista, lub tez niewierzacy po prostu nie wierzy w istnienie Boga, co nie jest tozsame z "wierzeniem w nieistnienie". W przeciwienstwie do Ciebie, ja nie wierze w Krasnoludki, co nie jest jednoznaczne ze stwierdzeniem, ze ja wierze w nie_Krasnoludki. :) Acha, wyobraz sobie zatem, ze oto ja zyje sobie najzupelniej bezpodstawnie :O)) Odpowiedz Link Zgłoś
przemek05 Re: matematycy = półgłówki? 18.06.09, 01:26 benek231 napisał: > Tylko polglowki szukaja dowodow na nieistnienie czegos. Nie udowadnia sie negatywow. A to sie usmialem :-) Cala matematyka roi sie od twierdzen o nieistnieniu. A nawet w fizyce istnieja teorie, ktore nie zostaly potwierdzone obserwacjami, lecz nie zostaly obalone (tzn nie zaobserwowano niczego jawnie sprzecznego z dana teoria). Np. teoria strun. Czy fizycy, ktorzy sie nad nia zastanawiaja, to "polglowki"? Odpowiedz Link Zgłoś
benek231 Re: matematycy = półgłówki? 18.06.09, 16:28 przemek05 napisał: > benek231 napisał: > > > Tylko polglowki szukaja dowodow na nieistnienie czegos. Nie > udowadnia sie negatywow. > > A to sie usmialem :-) Cala matematyka roi sie od twierdzen o > nieistnieniu. A nawet w fizyce istnieja teorie, ktore nie zostaly > potwierdzone obserwacjami, lecz nie zostaly obalone (tzn nie > zaobserwowano niczego jawnie sprzecznego z dana teoria). Np. teoria > strun. Czy fizycy, ktorzy sie nad nia zastanawiaja, to "polglowki"? ===== Udowadnianie nieistnienia a "rownania i teorie z innych swiatow" to jednak nie to samo. Powyzsze nie sa dowodami na nieistnienie czegos lecz teoriami i rownaniami poprawnymi matematycznie lecz nie znajdujacymi odniesienia w rzeczywistosci. Tu praktykuje sie "odkladanie ich na polke" az doczekaja "swoich" czasow. czesc z nich doczekala sie, w miare rozwoju nauki. Aktualnie do ukladania tych rownan zatrudniane sa komputery. W wyniku ich pracy matematycy otrzymuja mase matematycznie poprawnych rownan, z ktorymi nie wiadomo co zrobic. Innymi slowy do (najpierw) stworzonego rownania usiluje sie znalezc odpowiednik w rzeczywistosci. W naszym przypadku mielibysmy jednak do czynienia z nieznanym wycinkiem rzeczywistosci (najpierw) na ktorego nieistnienie dopasowywalibysmy dowod pozniej. Odpowiedz Link Zgłoś
gronostaj8 ateizm czy agnostycyzm? 15.06.09, 21:45 Nie mylcie ateistów z angostykami ;) Mnie nic nie obchodzi czy istnieje jakiś bóg czy nie. Co za różnica czy coś jest po śmierci czy nie? Zapewne po śmierci czeka nas to samo co przed narodzinami. Nigdy do tego nie dojdziemy, nie ma żadnych naukowych przesłanek i nie ma co sie podniecać tematem. Natomiast wszelkie zorganizowane Kościoły są tylko od wyciągania kasy z ludzi. Działają jak wirus albo rak gnębiąc słabsze społeczeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
benek231 Re: ateizm czy agnostycyzm? 19.06.09, 16:11 gronostaj8 napisał: > > Natomiast wszelkie zorganizowane Kościoły są tylko od wyciągania kasy z ludzi. > Działają jak wirus albo rak gnębiąc słabsze społeczeństwa. === Zgadza sie. Tyle ze powiedzenie o klerze pasozyci nie oddaje wlasciwie problemu. To zlodzieje. Od 20 lat, uzywajac do tego panstwa, poprzez podatki, lupia polskiego obywatela na ok. 5 mld dolarow rocznie. Oczywiscie obywatela nikt nigdy o zdanie nie pytal. Odpowiedz Link Zgłoś
hefajstos-q Re: ateizm czy agnostycyzm? 20.06.09, 14:46 Po pierwsze bardzo mi się podoba artykuł i poglądy w nim zawarte. Uważam się za chrześcijanina (korzenie katolickie), ale trudno uformowanemu w KK katolikowi przybliżyć się do Boga, bo doktryna i stereotypy, a także brak wolności w myśleniu to utrudnia. Stąd bliski mi jest ten zaprezentowany w artykule typ myślenia. Po drugie nie ma ludzi niewierzących. Wszyscy jakoś wierzą. Występują dwa rodzaje wiary. Jedni wierzą, bo muszą, bo przyjmują narzuconą okolicznościami wiarę. Ci nie są tolerancyjni (czasem są fanatykami). Są też inni, którzy poszukują swej prawdy, czyli wiary i wybierają świadomie. Oni są tolerancyjni, gdyż znają trud poszukiwań i wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
drojb To książka dla T. Terlikowskiego 15.06.09, 22:17 Powinien sobie poczytać - dla uniezależnienia własnego sumienia. To co charakteryzuje tego, skądinąd niegłupiego i sprawiającego wrażenie - wrażliwego dziennikarza, to jakś wariacka histeria w sprawach d... Maryni, błędnie przez KK nazywanych "moralnością". Za każdym razem, kiedy pada słowo "aborcja", "in vitro", "homoseksualizm" - zaczyna machać rękami i krzyczeć, nie dopuszczając innych do głosu. Dobrze to o nim świadczy - można przypuszczać, że ta histeria bierze się z niepokoju sumieni, który próbuje zakrzyczeć. Odpowiedz Link Zgłoś
pampelune Re: Religia sytych 17.06.09, 12:31 O ile mi wiadomo, akurat księdza-pedała nie brakuje. ilpalazzo napisał: > Patrzcie, watykan ma już nawet księdza - ateistę. Brakuje tylko > jeszcze księdza - kobiety i księdza - pedała. Odpowiedz Link Zgłoś
adrem63 Religia sytych 20.06.09, 11:15 Ciekawy gość ten ksiądz. Ciekawe jak definiuje Boga. Bóg to kwestia definicji. Powiedz jak definiujesz Boga, a powiem ci kim jesteś. Odpowiedz Link Zgłoś