Dodaj do ulubionych

Archiwa IPN? Raczej nie otwierajmy

    • 1stanczyk Archiwa IPN? Raczej nie otwierajmy 20.06.09, 16:44
      [u]Obecny kolega Lenczewskiej z OBOP Zbigniew Maj poddawał szczegółowej analizie
      sondaż sformułowany tak: „W wyborach do rad narodowych wzięło udział 75 proc.
      obywateli. To dużo czy mało?”. Dalej padało pytanie, komu to zawdzięczamy oraz
      kto zyskał na takiej frekwencji. I padały odpowiedzi – wśród nich „władza” oraz
      „partia”.

      Elżbietę Gorajewską, rzecznik odpowiedzialności zawodowej w OFBOR (wcześniej
      była jej prezesem), cytowaliśmy na początku tekstu. Jej postawa przestaje
      dziwić, gdy przeczytamy jej artykuły z lat 80. W jednym z biuletynów obecna
      szefowa AGB Nielsen Media Research dowodziła, jak popularny w społeczeństwie
      jest generał Jaruzelski: „Respondenci wybierając z listy zawierającej nazwiska
      zarówno działaczy państwowych i partyjnych, jak i ludzi związanych z Kościołem,
      działaczy b. „Solidarności” – tych ludzi, którzy darzą sympatią, najczęściej
      wskazują na gen. W. Jaruzelskiego – 71,7% i kardynała Glempa – 68,7%”. Z badań
      wynikało, że zdaniem Polaków Jaruzelski przyczynił się do „zachowania
      suwerenności Polski” (miało tak twierdzić 72 proc.) oraz „zapobieżenia wojnie
      bratobójczej” (aż 83,1 proc.). Gorajewska konkludowała: „Niekwestionowane są
      więc dwa osiągnięcia rządu generała Jaruzelskiego: zaopatrzenie rynku i spokój
      społeczny” (1–2/86).

      W innym numerze (3/85) opublikowała tekst „System społeczno-polityczny kraju w
      ocenie młodzieży szkolnej”. Pisała w nim: „Rejestrujemy natomiast spadek
      krytycyzmu badanych w ocenie 40-letniego dorobku ustroju socjalistycznego w
      Polsce. (…) Zauważamy również stosunkowo wysokie – zwłaszcza w 1985 r. – na tle
      innych instytucji i ugrupowań, oceny działalności wojska. Towarzyszy temu brak
      akceptacji dla działalności nieoficjalnych struktur politycznych – opozycji
      politycznej oraz spadek ocen pozytywnych Kościoła w stosunku do ocen z 1983 r.”.

      Beata Jaworska od 17 października jest dyrektorem badań jakościowych w IPSOS.
      Wcześniej pracowała w Pentorze. Ostatnio przez dwie kadencje zasiadała z nadania
      SLD w zarządzie Polskiego Radia. W biuletynie opisywała badania „Młodzi o
      polityce”, z których wynikało, że oceniają oni korzystniej milicję niż opozycję
      polityczną. Jeszcze lepsze notowania miały wojsko i PZPR („Biuletyn CBOS” 3/87,
      tekst pisany razem z Elżbietą Gorajewską).

      Pluralizm związkowy niekoniecznie

      U pułkownika Kwiatkowskiego pracował cały obecny zarząd Pentora – znany nam już
      Eugeniusz Śmiłowski, Jerzy Głuszyński, i Piotr Kwiatkowski. Głuszyński to były
      członek Komisji Ideologicznej KC PZPR. W latach 1973–1980 był działaczem SZSP, w
      którym m.in. przewodniczył Komisji Nauki (dziś byli członkowie tej organizacji
      tworzą Stowarzyszenie Ordynacka). W PZPR działał od 1978 r. W latach 1984–1986
      był członkiem Prezydium Komisji ds. Młodzieży Sportu i Turystyki KW PZPR w
      Poznaniu. Do wspomnianej Komisji Ideologicznej KC trafił w 1986 r. Działał też
      w Związku Młodzieży Wiejskiej (ZMW). W latach 1987–1988 był przewodniczącym
      zarządu krajowego tej organizacji. W wywiadzie dla „Trybuny Ludu” (93/88)
      Głuszyński mówił: „Jesteśmy dziś jedyną organizacją o charakterze politycznym,
      powstałą w gorącym okresie posierpniowym, która nie została zawieszona podczas
      stanu wojennego i która, oczywiście zmieniając się po drodze, dobrze, jak sądzę,
      wpisana jest w obecny czas dokonujących się zmian”. Dodawał, że „sens istnienia
      związku leży w jego charakterze ideowo wychowawczym i w sferze wychowania musimy
      przede wszystkim osiągać rezultaty”.

      W biuletynach są też teksty Małgorzaty Czarzasty – żony Włodzimierza Czarzastego
      i udziałowca Muzy SA.

      W rozmowie z nami żaden z prominentnych dziś w branży byłych pracowników CBOS
      nie przyznał się do manipulowania sondażami. Elżbieta Lenczewska-Gryma pytana o
      to, jak wspomina czasy CBOS, odpowiedziała. – Cudownie. To była właściwie
      pierwsza w PRL możliwość robienia badań nastrojów społecznych.

      – Pan chyba dzwoni do nieodpowiedniej osoby, żeby pytać o manipulacje. Ja byłem
      w CBOS głównym specjalistą – stwierdził Zbigniew Maj. – Żadnych manipulacji nie
      było, chociaż nie wszystko było publikowane. Były raporty, które otrzymywało
      tylko kilka osób w państwie, trzymane w szafie pancernej.

      Paweł Chełstowski, w latach 80. pracownik CBOS, jest dziś dyrektorem w PBS: –
      Byłem w CBOS szeregowym pracownikiem. Nikt nie usiłował wpływać na moje badania.

      Jerzy Głuszyński, Pentor: To była rzetelna robota badawcza, bez nacisków. Że nie
      wszystkie publikowano, to oddzielna sprawa.

      Na to, jak było w praktyce, wskazują jednak zalecenia KC PZPR. 12 lutego 1985
      r. Sekretariat KC ustanowił „zasady informowania o wynikach opinii społecznej”.
      Pod instrukcją podpisało się dwóch członków Biura Politycznego. Według niej
      uzgadnianiu z odpowiednimi sekretarzami KC w trybie roboczym podlegały „badania
      dotyczące organizacji i instancji partyjnych” oraz „informowanie o wynikach
      badań opinii o PZPR”, a także „publikowanie wyników badań prognostycznych w
      odniesieniu do kierunku rozwoju systemu politycznego w kraju”.

      Niektóre ówczesne wypowiedzi Kwiatkowskiego budzą śmiech. Gdyby wierzyć
      pułkownikowi, to Polacy bez nadmiernej niechęci odnosili się do… podwyżek. Jak
      pisał pułkownik w „Polityce” (13.07.1985), 57,5 proc. badanych uznało podwyżkę
      za nieuniknioną, zaś 41 proc. za konieczną.

      CBOS pod wodzą Kwiatkowskiego dotrwał do 1990 r. W 1989 r. centrum
      zorganizowało osławione badania na zlecenie OPZZ. Wynikało z nich, że Polakom
      raczej wystarczy jeden związek zawodowy. Kwiatkowski referował na łamach „Res
      Publiki”: „W kwestii pluralizmu związkowego opinie są biegunowo podzielone.
      Gdyby zrobić ogólnopolskie referendum, przeważałyby o parę procent głosy
      opowiadających się za jednym związkiem w przedsiębiorstwie. Aż co czwarty Polak
      nie miałby zdania w tej sprawie”.

      Od towarzysza Mauzera do GfK Polonia

      W 1990 r. Kwiatkowski odszedł z CBOS. Jego miejsce zajęła prof. Lena
      Kolarska-Bobińska. Ale nie był to koniec kariery pułkownika. „Największe,
      niezależne, prywatne ośrodki badania w Polsce po 1989 roku tworzyli (od
      podstaw!) specjaliści z CBOS. Przykładem GfK Polonia i Pentor” – napisze w
      swojej książce.

      Sam pułkownik zaczął tworzyć w 1990 r. firmę GfK Polonia, której dyrektorem był
      do 1995 r. Dziś mało kto pamięta, że to kolejne dziecko Kwiatkowskiego.
      Dlaczego? Przez wiele lat GfK nie pojawiała się zbyt często w mediach, bo nie
      prowadziła sondaży politycznych, a tylko badania marketingowe. Dopiero w
      ostatnich latach zajęła się polityką, co w branży zostało odebrane jako
      niespodzianka.

      Z jakich ludzi Kwiatkowski stworzył GfK? Odpowiedź znajdujemy na łamach pisma
      „Brief” (47/2003), w tekście o Elżbiecie Gorajewskiej. „Brief” pisze o niej: „W
      1990 r. opuściła firmę. Powód? Z CBOS-u odszedł jego szef, prof. Stanisław
      Kwiatkowski, który miał stworzyć polski oddział niemieckiego instytutu
      badawczego GfK. Prof. Kwiatkowski zdołał przekonać część pracowników CBOS-u, aby
      rozpoczęli pracę w nowej firmie. Wśród tych osób była Elżbieta Gorajewska, która
      miała zająć się badaniami mediowymi. Ostatecznie, została kierownikiem działu
      mediów i reklamy firmy GfK Polonia”. W GfK pracowała do 1996 r.

      Najwięcej plotek w środowisku budzi osoba Marka Markiewicza, dyrektora w GfK
      Polonia. Markiewicz wyróżnia się tym, że nie jest socjologiem i przed objęciem
      kierowniczego stanowiska w firmie mało kojarzył się z badaniami. Jest
      absolwentem Szkoły Głównej Handlowej, a w latach 1980–1990 był doradcą ministra
      kultury ds. organizacji i zarządzania. Odgrywa też wielką rolę w lo
    • 1stanczyk cd 20.06.09, 16:46
      Sondażu nie ma bez mediów

      Uzdrowienie rynku blokuje jeszcze jeden bardzo istotny mechanizm. W
      ubiegłorocznych wyborach wyniki najbardziej zbliżone do prawdziwych uzyskało po
      raz kolejny (co zostało potwierdzone w analizie przygotowanej przez Centrum im.
      Smitha) konsorcjum Polska Grupa Badawcza. Mimo to sondaże PGB są zdecydowanie
      słabiej nagłaśniane przez media niż badania firm skompromitowanych. Branża stara
      się dyskredytować prowadzone przez PGB badania w miejscach publicznych (tzw.
      metoda „on street”), mimo że dają one lepsze efekty od pozostałych. Ale w
      praktyce liczą się właśnie te sondaże, które istnieją w mediach. A większość
      głównych mediów stoi po stronie tych, którzy nie podzielają poglądów PiS o
      potrzebie rozbijania „układu”.

      Poszczególne redakcje blisko współpracują z reguły z wybranym ośrodkiem.
      Geografia rozkłada się tu następująco: PBS współpracuje blisko z „Gazetą
      Wyborczą” i TVN. „Rzeczpospolita” korzysta z badań GfK. „Dziennik” i „Fakt” oraz
      TVP korzystają z badań OBOP. „Życie Warszawy” blisko współpracuje z Pentorem.
      Zaś badania PGB często bywają dyskryminowane (na przykład wiedzą o nich
      internauci Wirtualnej Polski, rzadziej Interii.pl, aż po całkowitą cenzurę na
      Onet.pl). Jak wspomina jeden z konsultantów PGB, gdy we władzach Polskiego Radia
      zasiadała wspomniana wychowanka Kwiatkowskiego Beata Jaworska, zakazywała
      zapraszania do studia Marcina Palade, współkierującego do niedawna PGB, i
      prezentowania wyników firmy. Ale PGB nie funkcjonuje nawet w programach
      informacyjnych TVP Wildsteina!

      Czy z sondażową patologią, niszczącą demokrację, da się coś zrobić? Mamy
      nadzieję, że powyższy pierwszy w polskiej prasie opis stanu faktycznego może się
      do tego przyczynić. Pozostaje też mieć nadzieję, że wiedza ta może być przydatna
      dla prywatnych firm, oczekujących od sondażowni uczciwości. – Kiedy Pentor
      opublikował badania dotyczące Cimoszewicza, zbulwersowani tym byli marketingowi
      klienci tego ośrodka. Niektórzy mówili wprost, że skoro ośrodek może robić takie
      numery przy badaniach politycznych, to może ich oszukać, gdy chodzi o badania
      rynku dotyczące ich produktów – mówi wpływowa osoba w środowisku badaczy.

      Ale z pewnością sprawa nie będzie łatwa. – Najgorsze jest to, że wielu młodych
      socjologów będących wychowankami starej gwardii nie jest wcale lepszych. Można
      tu mówić o całych „strukturach zła” – stwierdza Włodzimierz Petroff.

      __________________



      16 stycznia 2003 r. w „Gazecie Wyborczej” ukazało się sprostowanie, w którym
      pułkownik Kwiatkowski bronił rzetelności badań CBOS z lat 80. przed krytykami.
      Pułkownik napisał: „Właśnie świętowaliśmy 20-lecie powstania Centrum. Okazuje
      się, że specjaliści z CBOS są dziś na kluczowych stanowiskach w wielu
      najważniejszych ośrodkach badania opinii i rynku. Wszyscy z dumą mówili o
      początkach swojej kariery zawodowej i naszym wspólnym dorobku”.

      Owo sprostowanie było dla mnie inspiracją do napisania niniejszego tekstu. Muszę
      uczciwie stwierdzić, że teza pułkownika okazała się prawdziwa w stu procentach.
      • alakyr Re: cd 20.06.09, 18:59
        Stańczyku, jestem pod wrażeniem, ja dodam tylko jedno pytanie - skąd
        się bierze taka podatność ludzi na głos mediów zwłaszcza u nas?
        Jak znam media zachodnie tam nie ma tak nachalnego lansowania
        jedynie słusznych linii. Tam media dyskutują, omawiają problem na
        dziesięć sposobów. Myślę że to wynik ogólnie słabego wykształcenia
        Polaków, wspaniałych reform szkolnictwa, programów, "etosu" pracy
        nauczycieli. Gdyby średni poziom wiedzy ogólnej był wyższy to
        większość dzisiejszych "opiniotwórczych" dziennikarzy musiała by
        szukać roboty. A tak ludzie kupują w ciemno każdą bzdurę i jeszcze
        mądrze dyskutują czy tą bzdurę pokazać tak a może inaczej.
        To tak w nawiązaniu do tematu artykułu.
        • 1stanczyk skopiowalem z Gazety Polskiej 20.06.09, 19:19
          "Grupa trzymająca sondaże" Piotr Lisiewicz
    • martsy Re: Archiwa IPN? Raczej nie otwierajmy 20.06.09, 17:46
      "Co moze wiedziec o PRLu czlowiek 35 letni albo mlodszy?"
      --------

      może wiedzieć całkiem sporo:
      np. że był to kraj zniewolony, pod sowieckim butem, zarządzany przez
      prymitywnych agentów, buraków powolnych najbardziej nawet kretyńskim
      poleceniom z Moskwy, że szalała cenzura, że mordowano patriotów,
      wielu trzymano w więzieniach i poddawano torturom, innych wysyłano
      na Syberię, że ludzie bali się mówić to co myslą, że trudno było
      podróżować za granicę o ile w ogóle możliwe, że gospodarka to był
      smiech na sali, że brakowało wszystkiego, a ludzie byli zabiedzeni i
      traktowani przez urzędników jak smiecie, że komuna wygnała z kraju
      resztki Żydów nie dobitych po wojnie, że Jaruzel terroryzował kraj
      za pomocą swojej junty ciemniaków, że zwalczanio Kosciół Katolicki i
      aż do samego końca skrytobójczo mordowano księży itd itd.

      oczywiscie najlepiej wiedzą o tym ci, którzy tej upokarzającej
      niewoli doznali na własnej skórze np. ja, ale można o tym również
      przeczytać i pomysleć

      Bogu dzięki, mamy już ten potworny, duszący syf za sobą, jestesmy
      wolni
      • 1stanczyk "którzy tej upokarzającej niewoli doznali na własn 20.06.09, 18:09
        "którzy tej upokarzającej niewoli doznali na własnej skórze np. ja, ale można o
        tym również przeczytać i pomysleć"

        Ale rowniez ci bardzo liczni (w najlepszym gierkowskim okresie przeszlo 3 mln
        doroslych ludzi) , ktorzy w niej aktywnie na rozny sposob uczestniczyli, nie za
        darmo zreszta, w nadziei sprzedajnych karier i "lepszego" niz pozostala reszta
        zycia.
        Uczestniczyli na rozne sposoby od tajnego, sprzedajnego szmacianego
        donosicielstwa po nomenklaturowe marksistowskie kariery siegajace najwyzszych
        wladz w PZPR-rze i PRL-u i ktorzy nagle po zmianach w latach 80 dziwnie za
        sprawa rozdzki czarodziejskiej powszechnie "znikneli" stajac sie pewnie, jak na
        przyklad nasza "gwiazda" ekonomiczna ale nie tylko, goracymi krzykaczami nowej
        rzeczywistosci opluwajac "godnie" ta poprzednia, ktora sprzedajnie i dumnie
        budowali.

        "Bogu dzięki, mamy już ten potworny, duszący syf za sobą, jestesmy
        wolni"

        Ten "potworny duszacy syf" dumnie budowali w duzej czesci ci sami co dzisiaj "sa
        wolni". Po dwudziestu latach bez ideologicznego i moskiewskiego kaganca okazalo
        sie, ze niewiele wiecej potrafia jak uparcie trwac w tym "potwornym duszacym
        syfie" i wlasnie dlatego tak mozolnie przebiegaja dzisiejsze zmiany pomimo
        niebywale sprzyjajacych nam warunkow zarowno tych wewnetrznych jak i
        zewnetrznych (nie mowiac juz o bezzwrotnej unijnej pomocy w wysokosci okolo 1 ml
        € miesiecznie do 2013 roku)

        Re: Archiwa IPN? Raczej nie otwierajmy
        • guru133 Kolejny propagandzista z fikcyjnego matrixu. 20.06.09, 18:42
          Przyjmijcie matołki do wiadomości że w czasach PRL-u zdecydowana
          większość społeczeństwa w d...e miała władzę, opzycję i cały ten
          ideologiczny świataek. Ludzie burzyli się kiedy nie było co do
          garnka włożyć i właśnie byt kształtował świadomość, również tę
          ideologiczną i dzis tak samo jak wtedy większość społeczeństwa ma
          tam gdzie majstra możecie pocałować ideologiczne rozliczenia a od
          polityków żąda pracy na rzecz dobrobytu w państwie a nie ciągłych
          kłótni na temat kto komu i na kogo donosił. Od tego ani chleba ani
          zupy w talerzy nie przybędzie.
          • 1stanczyk To wladza "rozdawala" mieszkania, samochody, bony 20.06.09, 19:16
            kariery, stanowiska za sluzalczosc.

            I tych starajacych sie "zasluzyc" w zakladach pracy, na uczelniach, w szkolach,
            w miasteczkach, w stoczniach, na wsiach, w kopalniach byly po prostu miliony.

            Jedni "starali sie " bardziej (jak na przyklad tajne donosicielskie scierwa,
            pracownicy suzb bezpieczenstw, I-si sekretarze pzpr-owskich powiatowych,
            zakladowych, wojewodzkich, uczelnianych komorek partyjnych) inni mniej jak
            szeregowi czlonkowie PZPR-u.

            Tych co sie nie starali w ogole nigdy zasluzyc wladzy w PRL-u bylo naprawde
            niewielu (nawet wsrod powszechnie znanych "obalaczy komuny").

            Duzo zalezalo od czasow, bo to sie zmienialo, ale rowniez konkretnej sytuacji:
            czy juz dostal mieszkanie, czy mial samochod, czy byl bardziej czy mniej
            sprzedajny i na ile liczyly sie dla wladz jego sprzedajne uslugi.


            "Ludzie burzyli się kiedy nie było co do garnka włożyć i właśnie byt kształtował
            świadomość ..."


            Gdyby tak bylo jak piszesz burzyliby sie tam gdzie bylo najbiedniej.

            Burzyli sie z reguly tam gdzie bylo i jest najbardziej zamoznie na wybrzezu, na
            Slasku, na uczelniach, w Ursusie (kolo Warszawy), w duzych zakladach pracy, w
            Radomiu, a nie terenach biednej "sciany wschodniej" ani tez w szpitalach czy
            szkolach gdzie zarabiano duzo mniej.

            Jedni, bedac blisko koryta, potrzebowali do tego garnka duzo wiecej niz inni i
            dlatego sie burzyli. Raz przyzwyczajeni chcieli coraz wiecej zapominajac gdzie
            naprawde byla prawdziwa bieda: na pewno nie na Slasku ani nie na wybrzezu.

            Re: Kolejny propagandzista z fikcyjnego matrixu.
            • 1stanczyk Wlladza "rozdawala" i paszporty oczywiscie ....... 20.06.09, 19:20
            • alakyr Re: To wladza "rozdawala" mieszkania, samochody, 20.06.09, 19:34
              To na pewno też z Gazety Polskiej.
              • 1stanczyk "To na pewno też z Gazety Polskiej." Nie moje 20.06.09, 19:40
                Re: To wladza "rozdawala" mieszkania, samochody,
        • lks17 Re: "którzy tej upokarzającej niewoli doznali na 20.06.09, 20:49
          Mało wiesz, a jeszcze mniej rozumiesz. Polska wtedy to nie było piękne państwo,
          ale jedyne jakie było. To także nie była niewola. Poza tym wszyscy którzy
          dzisiaj wrzeszczą i plują na prl wzbudzają moją niechęć. Gdzie wtedy byli aby
          rozliczać? Tych którzy moją do tego prawo, znamy z nazwisk, często zbrukanych
          przez IPN. I chwała im za dzielność i niezłomność, także za chwile słabości, ale
          podejrzewam, że i tutaj mamy inny zestaw nazwisk. POza tym nowa Polska powstała
          po to aby wszystkim dac szansę, także tym którzy pobłądzili. I w tym jej siła i
          wielkość. Na przekór nienawistnikom!!!
      • guru133 Kiedy czytam to co napisałeś to zastanawiam się 20.06.09, 18:35
        skąd u ciebie ta wiedza, bo na pewno nie z praktyki codziennego
        życia w PRL-u. Może babcia straszyła cie takimi bajeczkami przed
        spaniem?
      • alakyr Re: Archiwa IPN? Raczej nie otwierajmy 20.06.09, 20:07
        No to opiszę Ci moją wersje:
        - kraj zniewolony a właściwie sprzedany w Jałcie przez naljepszych
        swoich sojuszników, Mogliśmy iść do lasu i ginąć bez sensu jak w
        Powstaniu warszawskim
        - zarządzany prymitywnie przez agentów - zgoda do 1956 roku. Potem -
        można dyskutować czy mogliśmy zrobić więcej w tym zniewoleniu.
        - szalała cenzura? Owszem, tylko w odniesieniu do zachowania ustroju.
        jakbyś chciał dyskutować to zacznij od dorobku kulturalnego
        ostatniego 20 lecia, teatrów, malarstwa, filmu, muzyki.
        - mordowano patriotów? do 1956 zgoda, później? pewnie tak,
        pojedyńcze przypadki ludzi o słabym instykcie samozachowawczym
        - wywożono na Syberię? A po co? mieliśmy Bieszczady, kopalnie,
        kamieniołomy.
        - ta gospodarka odbudowała zniszczony wojną kraj, zgoda że zasady
        ekonomii były księżycowe ale one też obowiązyały w całym RWPG
        - brakowało wszystiego? jeżeli myślisz o samochodach, zmywarkach,
        sprzecie hi-fi, telefonach, drogach to masz rację, co do reszty
        możemy dyskutować. Zgoda że od 1979 roku zaczęło się wszystko
        sypać ale rzeczywiste braki nastąpiły dopiero od 1980roku,
        mimo tego nie oglądaliśmy wtedy takich obrazów biedy jak dzisiaj.
        - zwalczano kościół? tak, o ile wykraczał poza swoją misję, przy
        okazji dowiedz się ile kościołow powstało 20 lat przed i 20 lat po.

        A tak na marginesie, do jakiej szkoły chodziłeś? Gdzie tak uczą
        historii?
    • tadek-1 Polacy o archiwum IPN - raczej nie otwierajmy 20.06.09, 19:56
      Sa dwie mozliwosci. Spalic albo otworzyc. Przekazywanie historykom, nigdy sie
      nie uda, nie w narodzie polskim. Zawsze znajda sie tacy jak Kurtyka czy
      Kaczynski, ktorzy beda falszowac teczki dla wlasnych interesow.
    • amjackowska Re: Archiwa IPN? Raczej nie otwierajmy 20.06.09, 22:02
      takizenek napisał:

      > Co moze wiedziec o PRLu czlowiek 35 letni albo mlodszy? Na czym bazowana jest
      > jego opinia.
      > Dla niego ten okres jest tak samo odlegly jak lata miedzywojenne czy poczatek
      > XX wieku
      Wśród tej młodzieży, którą Pan tak pogardza są również młodzi ludzie
      poświęcający swoje życie na studiowanie historii PRL. Byłoby miło, gdyby Pan to
      zauważył i docenił.
      Nawet gdyby otwarto archiwa i przeprowadzono pełną lustrację. Sprawy to i tak
      nie załatwi, bo sama w sobie "lustracja" nigdy nie zastąpi rzetelnych badań i
      dyskusji historycznych. Chociaż te ostatnie interesują opinię społeczną,
      oczywiście o wiele mniej.
      > Prawde o PRLu znaja tylko ludzie ktorzy w nim zyli i tylko to jest wazne do
      > obecnej oceny
      > Reszte oceni historia a nie mlodziez ktora czesto widzi dzieje przez okulary
      > roznych opcji politycznych
      • alakyr Re: Archiwa IPN? Raczej nie otwierajmy 20.06.09, 22:45
        Nie obrażaj się, my znamy PRL z autopsji, młodzi z jedynie słusznej
        wersji lansowanej po 1989 roku, która jest dla starszych
        nierzetelna, zakłamana i służy wyłącznie bieżącej polityce.
        Ta wersja nie ma nic wspólnego z ówczesną rzeczywitością.
        Nie dziw się więc że młodzi "historycy" szczególnie z IPN ale
        większość są dla nas niewiarygodni i wyśmiewani.
        Podkreślam słowo RZETELNOŚĆ, to klucz do metodologii badań.
    • aum Polacy o IPN - otwierajmy 21.06.09, 02:39
      OTWORZYĆ WRESZCIE. Lewica blokuje ? Kryje swoich, co pracowali w UB ?
      Wreszcie, NIE było by szantażu wobec innych ! A przy okazji. MNIE się NIE
      pytali. JA CHCĘ OTWARCIA archiwum IPN !!! Niemcy i Czesi otworzyli i jest spokój.
    • polld74 Faszystowska propaganda - syzyfowa praca 21.06.09, 03:45
      Jak widać nie pomagają ani kłamstwa pani Nowakowskiej, ani oszustwa pana Gadomskiego popełniane cyklicznie na łamach GW. Nie pomaga faszystowska propaganda publicznych mediów, nie pomaga wreszcie pranie mózgów na lekcjach historii. PRL trzyma się świetnie. Lepiej niż III / VI RP. W PRL czułem się jak u siebie, nie było tego ku...twa, złodziejstwa, wyzysku i ciemnogrodu, nie było parszywych reklam, nie było zakazów palenia, picia pod chmurką, nie było jebanych fotoradarów, władza nie wpie...ła się obywatelowi do łóżka. Świat w którym Tuski, Kaczory i cała styropianowa hołota ma żołdzie USA siedziała w pace, a w każdym razie miała zamkniętą drogę do władzy. Jedyny minus to próby ręcznego sterowania handlem detalicznym, wystarczyło tamten system trochę poprawić, troszkę urynkowić ale tylko w tych dziedzinach gdzie państwo nie dawało sobie rady.
      I jeszcze jedno przesłanie na przyszłość. Jedna nieudana próba nie oznacza, że mamy rezygnować z ideałów, których emanacją miał być PRL. Niech stanie się tak jak chce Kaczyński, do diabła z III-cią RP, III RP i starczy, każda kolejna bardziej sku...ona od poprzedniej, teraz II-ga PRL.
    • wronskipacewicz a homoseksualiści ? 21.06.09, 10:55
      A teraz kwestia, co kogo obraża. Jak zauważyli na łamach „Gazety
      Wyborczej” funkcjonariusze wydziału propagandy homoseksualnej, każdy
      ma takie poczucie humoru, jakim go Pan Bóg obdarzył. Racja. Ich na
      przykład, sądzę, śmieszą obrazy męczeństwa św. Sebastiana poddane
      homoseksualnej obróbce. Mnie brzydzą. Im nie przeszkadza widok
      mężczyzny przebranego za jezuitę, podnoszącego sutannę, by pokazać
      różowe, powiedzmy, majtki, mi tak. Obłudnicy leją teraz krokodyle
      łzy nad rzekomo zranionymi uczuciami gejów. A ja bardziej się
      martwię o doznania tych, których zmusza się coraz częściej do
      oglądania przebranych za księży mężczyzn z zawieszonymi zamiast
      krzyżów penisami.
      Ot, kwestia smaku.

    • nfajw Archiwa IPN nalezy szeroko tworzyć 21.06.09, 11:26
      Archiwa IPN nalezy szeroko tworzyć

      lustronauki.wordpress.com/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka