Dodaj do ulubionych

Stopień z religii w Trybunale

30.06.09, 12:22
Trudno wróżyć z fusów, co postanowi TK w sprawie wliczania oceny z religii do
średniej.
Z jednej strony rzecz jest oczywista, bo sam pomysł wliczania do średniej
oceny z przedmiotu nadobowiązkowego jest absurdalny.
Z drugiej strony, skoro mimo tej oczywistości w Polsce ten absurd ma miejsce,
to przecież TK też jest produktem tej Polski i zapewne będzie szukał
argumentów, by ten absurd utrzymać, a przynajmniej przeciągnąć rozstrzygnięcie
w nieskończoność. Mnie groźby Głódzia i reszty czarnych wiszą, sędziom z TK
niekoniecznie.
Obserwuj wątek
    • maruda.r Stopień z religii w Trybunale 30.06.09, 13:16

      "Rok temu Komisja Wychowania Katolickiego Episkopatu w specjalnym dokumencie
      zaleciła, żeby katecheci nie oceniali na lekcjach praktyk religijnych."

      *******************************

      Wygląda na to, że albo katecheci mają gdzieś zalecenie episkopatu, albo
      zalecenie episkopatu jest mydleniem oczu opinii publicznej. Wszak nic w tej
      sprawie się nie zmieniło - bo zmienić się nie może. Religia w obecnej formie
      łączy wiedzę i praktykę. Ignorowanie praktyk jest możliwe dopiero wtedy, gdy
      religię zastąpi religioznawstwo.

      Gdyby ktoś miał wątpliwości - to przywołuję przykład gdański. Owszem,
      ekstremalny, ale pomiędzy nim, a "zaleceniem" episkopatu jest wiele innych metod
      przymuszania do praktyk religijnych, jako elementu nauki religii.

    • elsby Kościól cię nie dyscyplinuje. 30.06.09, 13:23
      Bierze cię tylko czule za mordę,żebyś nie błądził.
      • garra3 Kościól cię nie dyscyplinuje. 30.06.09, 13:42
        mamy po czesci panstwo wyznaniwe i zaden trybunal nic tu nie zrobi a
        sedziowie trybnalu wyrokuja koniakturalnie
    • maruda.r Re: Stopień z religii w Trybunale 30.06.09, 13:23
      rs_gazeta_forum napisał:

      > Trudno wróżyć z fusów, co postanowi TK w sprawie wliczania oceny z religii do
      > średniej.
      > Z jednej strony rzecz jest oczywista, bo sam pomysł wliczania do średniej
      > oceny z przedmiotu nadobowiązkowego jest absurdalny.

      ******************************

      Kwestia pytania. Klarowne i nie pozostawiające wątpliwości orzeczenie uzyskamy
      na pytanie o konstytucyjną zasadność prowadzenia indoktrynacji religijnej w
      szkołach publicznych.

      Jednak oceny są konsekwencją "umowy", którą Suchocka zawarła z Watykanem - a
      więc sprawa nie jest prosta i oczywista.

      • rs_gazeta_forum Re: Stopień z religii w Trybunale 30.06.09, 13:44
        maruda.r napisał:
        > Kwestia pytania. Klarowne i nie pozostawiające wątpliwości
        > orzeczenie uzyskamy na pytanie o konstytucyjną zasadność
        > prowadzenia indoktrynacji religijnej w szkołach publicznych.

        W pierwszej chwili po przeczytaniu stwierdziłem - oczywiście tak.
        Ale po drugiej chwili rzecz przestaje być oczywista ;). Bo choćby nawet padło
        takie pytanie do TK i uzyskalibyśmy taką odpowiedź, to wątpliwe jest, by
        ktokolwiek oficjalnie skojarzył obecną sytuację w Polsce z opisaną tym pytaniem...
        • maruda.r Nieoczywista oczywistość 30.06.09, 17:24
          rs_gazeta_forum napisał:

          > W pierwszej chwili po przeczytaniu stwierdziłem - oczywiście tak.
          > Ale po drugiej chwili rzecz przestaje być oczywista ;).

          *******************************

          Choć Konstytucja gwarantuje wolność sumienia i wyznania oraz definiuje Polskę
          jako państwo neutralne światopoglądowe, to jednocześnie zawiera w sobie furtkę
          dla specjalnego traktowania KK - w art. 25.4. Chodzi o umowę międzynarodową ze
          Stolicą Apostolską - konkordat. Inne związki wyznaniowe państwo traktuje na
          zasadach typowych dla organizacji wyznaniowych, a dla Watykanu ma specjalny
          przywilej. Przywilej określony jako "umowa międzynarodowa" - ratyfikowana może
          stać ponad prawem krajowym.

          Kluczem jest więc rozwiązanie Konkordatu.

          Widzimy sprzeczność między Konstytucją, a umową międzynarodową, która nadaje
          specjalne przywileje hierarchii jednego wyznania. Wyobraźmy sobie umowę np. z
          Rumunią, która mieszkającym w Polsce Rumunom gwarantuje przywileje podatkowe i
          możliwość wprowadzenia języka rumuńskiego, jako uprzywilejowanego w szkołach
          publicznych.

          Działanie kk w Polsce jest oparte na sprzeczności. Owszem, prawo międzynarodowe
          stoi wyżej krajowego, ale nie powinno być sprzeczne z ideą państwa neutralnego
          światopoglądowo. O ile Traktat Lizboński umacnia gwarancje praw podstawowych, to
          Konkordat je zawęża.

          • rs_gazeta_forum Re: Nieoczywista oczywistość 30.06.09, 19:19
            Masz rację, że sprzątanie należy zacząć od konkordatu, bo inaczej bez przerwy
            będziemy mieli problemy z jakimiś średnimi. Ale póki co nie mam pomysłu, jak to
            zrobić :(.
          • burlasino Re: Nieoczywista oczywistość 01.07.09, 10:19
            W Konstytucji RP istnieje spore zamieszanie jeśli chodzi o
            tę "separację". Sprawom wiary i religii (jeśli nie liczyć preambuły)
            poświacone są w Konstytucji RP aż dwa całe artykuły, liczące w sumie
            12 punktów, a ponadto odnosi się do niej pośrednio jeszcze kilka
            innych punktów.
            I tak. np. art.25 pkt.1 Konstytucji mówi, że "Kościoły i inne
            związki wyznaniowe są równouprawnione", jednak już punkty 4 i 5
            tego samego artykułu wyraźnie różnicują kościoły i wyznania poprzez
            wyróżnienie Kościoła katolickiego spośród innych, a mianowicie.
            4. Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a Kościołem katolickim
            określają umowa międzynarodowa zawarta ze Stolicą Apostolską i
            ustawy.
            5. Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a innymi kościołami oraz
            związkami wyznaniowymi określają ustawy uchwalone na podstawie umów
            zawartych przez Radę Ministrów z ich właściwymi przedstawicielami.
            Zwraca przy tym uwagę, że Konstytucja RP posługuje się tu
            nienormatywnymi lub nieadekwatnymi określeniami jak "Stolica
            Apostolska" (nie ma takiego państwa, jest państwo Watykan)
            oraz "umowa międzynarodowa" (nie istnieje żaden "naród watykański",
            umowa <Konkordat> jest międzypaństwowa).
            Z kolei pkt.2 artykułu 25 Konstytucji mówi, że:
            2. Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują
            bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i
            filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu
            publicznym.
            Nie ma więc wyraźnej "separacji", a jedynie
            enigmatyczna "bezstronność" (czyli władze mogą zajmować się wiarą i
            religią byle "bezstronnie"; w domyśle: traktujac wyznania i
            przekonania równo). Do tego, tuż po przecinku w głównym zdaniu
            następuje zobowiązanie władz do zapewnienia "swobody wyrażania
            przekonań religijnych w życiu publicznym". Stwarza to oczywisty
            pretekst do powszechnego wieszania krzyży wszędzie tam, gdzie tylko
            jakaś osoba ma ochotę publicznie wyrazić swoje przekonania (szkoły,
            urzędy itd), a także demonstracyjnego uczestnictwa przedstawicieli
            władz w uroczystościach czysto religijnych, transmitowanych - rzecz
            jasna - przez media publiczne również w ramach "swobody wyrażania".
            Tak więc polska Konstytucja tylko "na niby" stanowi o oddzieleniu
            państwa od kościoła (takie sformułowanie było w Konstytucji PRL).
            O "oddzieleniu" nie ma tez mowy w KOnkordacie, gdzie zapisano, ze
            państwo i Kościół katolicki sa wobec siebie wzajemnie AUTONOMICZNE,
            a zatem kościół postawiony jest na równi z państwem czyli - mówiąć
            kolokwialnie - stanowi "państwo w państwie".
            Tak, niestety, wygląda na prawdę sytuacja w sprawie
            rzekomego "oddzielenia państwa od kościoła" oraz równoprawności
            światopoglądów i możliwości ich wyrażania oraz propagowania.

            (przepraszam, że powtarzam ten tekst, ale umieściłem go wcześniej w
            mniej stosownym miejscu)
      • jk1962 Re: Stopień z religii w Trybunale 30.06.09, 15:32
        maruda.r napisał:
        > Kwestia pytania. Klarowne i nie pozostawiające wątpliwości
        orzeczenie uzyskamy
        > na pytanie o konstytucyjną zasadność prowadzenia indoktrynacji
        religijnej w
        > szkołach publicznych.
        ..........................
        Na to pytanie odpowiedzi udziela Konstytucja. Jak to sie stało że
        Kościół uzyskał niewyobrażalną w momencie wprowadzania religii do
        szkoły pozycję? Warto przypomnieć ekspansję Kościoła bo to jest
        historia łamania Konstytucji ale także obietnic składanych przez
        biskupów. Szkoły miały na początku udostępnić sale katechetom
        opłacanym przez Kościół dla wygody dzieci. Lekcje katechezy miały
        odbywać się przed lub po innych lekcjach aby ci co na religię nie
        chodzą nie mieli "okienek". Zaraz okazało się że nie jest zgodne z
        Konstytucją to że katecheci nie otrzymują wynagrodzenia za pracę.
        Jak powiedział jeden z biskupów: "jeśli trzeba płacić to trzeba". No
        i płacimy. Zaraz też okazało się że rozkłady lekcji tak są
        konstruowane że religia nigdy nie jest ani na poczatku ani na końcu
        lekcji. Ocena z religii na państwowym świadectwie, wliczanie tej
        oceny do średniej, uroczystości szkolne z obowiązkowym udziałem
        księzy, uroczystości i świeta kościelne organizowane przez szkołę.
        To jest jakiś obłęd. Można powiedzieć że my Polacy mamy w dupie
        naszą Konstytucję. Mam nadzieję że przynajmniej ci którzy stoją na
        straży Konstytucji nie mają Konstytucji w dupie i przerwą żerowanie
        Kościoła na Polakch.
        • maruda.r Re: Stopień z religii w Trybunale 30.06.09, 16:45
          jk1962 napisał:

          > Na to pytanie odpowiedzi udziela Konstytucja. Jak to sie stało że
          > Kościół uzyskał niewyobrażalną w momencie wprowadzania religii do
          > szkoły pozycję?

          *******************************

          Owszem, udziela: w pewnych kwestiach jej zapisy są podporządkowane ratyfikowanym
          umowom międzynarodowym.

        • rs_gazeta_forum Re: Stopień z religii w Trybunale 30.06.09, 19:25
          jk1962 napisał:
          > Warto przypomnieć ekspansję Kościoła bo to jest ...

          Dodam, że początkowo lekcje religii to były pojedyncze godziny w tygodniu, potem
          obowiązkiem wręcz stały się dwie.
          Zaś na świadectwie religia jest na honorowym miejscu, boże broń wśród
          przedmiotów nadobowiązkowych.
          Natomiast obecnie z nowym rokiem szkolnym według zamierzeń obecnego ministra
          oświaty religia ma przejść z grupy przedmiotów nadobowiązkowych do obowiązkowych.

          I to na pewno nie byłoby na tyle.
        • 3lucky Re: Stopień z religii w Trybunale 30.06.09, 19:51
          Nic dodać, nic ująć !
        • burlasino Re: Stopień z religii w Trybunale 01.07.09, 11:11
          jk1962 napisał:
          > Można powiedzieć że my Polacy mamy w dupie naszą Konstytucję

          Niestety, jest to nie tylko metafora, ale szczera prawda.
          Czas spojrzeć prawdzie w oczy:
          POLSKIE SPOŁECZEŃSTWO JEST NA WSKROŚ ZINDOKTRYNOWANE RELIGIJNIE I
          NIETOLERANCYJNE.
          Zapisy w Konstytucji mówiące o równouprawnieniu światopoglądów,
          bezstronności władzy itp. są tylko "listkiem figowym" mającym ukryć
          tę wstydliwą prawdę. Są one wynikiem przenikliwości niektórch
          światłych działaczy katolickich, m.in. Tadeusza Mazowieckiego,
          którzy rozumieli, iż uchwalenie Konstytucji w brzmieniu zgodnym z
          dążeniami i wymaganiami ówczesnych partii "przykościelnych" oraz
          samego Episkopatu, skompromituje Polskę w oczach społeczności
          międzynarodowej czyniąc z niej katolickie państwo teokratyczne.
          Warto przypomnieć, że nawet o tak fasadową, w zakresie zapewnienia
          wolności sumienia, Konstytucję toczył się wielki bój i aby
          referendum konstytucyjne ją zatwierdziło, trzeba było
          bezprecedensowego jak na lata 90. porozumienia wielu sił
          demokratycznej opozycji z postkomunistyczną formacją lewicową oraz
          licznymi organizacjami pozarządowymi. Mimo, że w opozycji do tego
          bezpreccedensowego "zjednoczenia" pozostało tylko ZCHN oraz ojciec
          Rydzyk i jego Radio Maryja, referendu z trudem przeczołgało się
          przez punkt krytyczny i uzyskało większość głosów za Konstytucją.
          Tak naprawdę bowiem przeciętny Polak jest już od kołyski "w
          szponach" katoilicyzmu i trzeba ogromnego poczucia niezależności
          oraz siły woli i odporności psychicznej aby - będąc dorosłym wyrwać
          się z tego "żelaznego uścisku" Kościoła katolickiego i
          zindoktrynowanego religijnie społeczeństwa.
          Począwszy od polania główki niemowlęcia święconą wodą, dziecko jest
          karmione wciąż i wszędzie religijną retoryką, a jego
          nieukształtowany umysł nasycany takimi pojęciami jak bozia, paciorek
          itp jako elementami oczywistymi i bezaletrnatywnymi. Do pierwszej
          komunii, bierzmowania itp przygotowuje się więc już jak do zdarzeń
          równie obiektywnych co ukończenie szkoły, matura czy pełnoletność.
          Poprzez składanie rączek, klękanie przed obrazkami i klepanie
          paciorków (z których, ze wzgledu na archaiczne teksty nic nie
          rozumie) dziecko jest tresowane jak słyny pies Pawłowa nabierając
          odruchów warunkowych kierujących nim później w życiu poza własną
          świadomością. Tak woięc dorastającemu młodemu Polakowi nie
          przychodzi więc najczęściej do głowy, że cała koncepcja boskiego
          pochodzenia świata to jedynie wymysł człowieka i że obiektywnie
          model taki jest równie fikcyjny jak krasnoludki czy wąż z Loch Ness.
          Nic więc dziwnego, że przeciętny dorosły Polak traktuje religię jako
          coś zupełnie naturalnego, bo obecnego w jego życiu i świadomości (a
          także w podświadomości) "od zawsze". Stąd też jego stosunek do
          innowierców czy ateistów jest a priori niechętny, często wręcz
          wrogi, a tylko czasami pobłażliwy lub obojętny.
          Czy zatem jest czymś dziwnym, że sformułowania zawarte w
          Konstytucji, mówiące o równoprawności wyznań czy bezstronności władz
          są w ogóle nieznane większości Polaków, a u tych, którzy się o nich
          dowiadują, budzą zdziwienie i mieszane uczucia? Czy nie trudno
          uwierzyć im zatem ojcu Rydzykowi, który twierdzi, że obecna
          Konstytucja RP to wynik spisku międzynarodowego amerykańskich żydów
          i europejskiej masonerii?
          Przykro mi zatem, jk1962, ale - jak na razie - na "przerwanie
          żerowania Kościoła na Polakach" się nie zanosi. I pewnie długo
          jeszcze się "nie zaniesie", gdyż nic nie wskazuje na to aby
          ekspansja Kościoła katolickiego i religii katolickiej zmniejszała
          się, a przeciwnie. Kościół wciąż poszerza swe wpływy i umacnia
          pozycję materialną. Już obecnie KK jest największym "latyfundystą"
          Europy, a w miastach jego stan posiadania przewyższa wszystkich
          innych właścicieli i jest tylko mniejszy od stanu posiadania skarbu
          państwa. Przy czym tzw. substancja tego ostatniego jest
          nieporównywalnie gorszej jakości, a jednak skarb państwa, zanidbując
          często własne budynki i budowle nieustannie świadczy na rzecz
          Kościoła dofinansowując jego prywatne obiekty jako zabytki kultury
          itp. Równie chojnie traktowane są kościelne uczelnie, które jako
          jedyne spośród szkół niepublicznych otrzymują dotacje państwowe.
          Summa summarum końca "żerowania Kościoła katolickiego" na polskich
          podatnikach, w tym również niewierzących, nie widać. Trzeba uzbroić
          się więc w cierpliwość, która jednak w przypadku pojedyńczego
          człowieka oznacza wieczność.
          • burlasino Re: Stopień z religii w Trybunale 01.07.09, 11:15
            Oczywiście, hojnie, a nie chojnie
    • jerjar Stopień z religii w Trybunale 30.06.09, 15:33
      Dwa lata rządów, a sprzątania po nich na dziesięć.
    • easyyerycho Stopień z religii w Trybunale 30.06.09, 15:39
      Wolność słowa, wyznania, sumienia...
      Nie widzę zasadności w ogóle wystawiania ocen z religii, nie
      wspominając o ich wliczaniu do średniej! Przecież wszyscy wiemy, jak
      w większości szkół wyglądają te lekcje. Może należałoby postawić
      pytanie: Czy wprowadzenie religii do szkół było dobrym posunięciem i
      czy nie należałoby się zastanowić nad jej wycofaniem?
      Niech szkoła zajmie się krzewieniem oświaty, a Kościół krzewieniem
      wiary i niech każdy to robi na swoim podwórku!
    • jacek1948 Stopień z religii w Trybunale 30.06.09, 18:37
      Stopien musi byc bo dobry Polak to katolik. Panie, jakis niedowiarek, czy Zyd
      nie bedzie nam tu bruzdzil. Tak, jak w Iranie kosciol jest potega i basta!
    • burlasino Przedmiot "jak każdy inny"? 30.06.09, 19:29
      > - To normalny przedmiot i powinien mieć taki sam status jak inne -
      > mówił "Gazecie" bp Tadeusz Pieronek.

      Albo pan się myli, panie biskupie, albo z premedytacją łże. Religia
      nie jest przedmiotem, jak każdy inny, gdyż nie uczy wiedzy, a wiary.
      Przedmiotem "jak każdy inny" jest religioznawstwo czyli nauka o
      istniejących na świecie religiach, ale tego przedmiotu Kościół
      Katolicki wystrzega się jak diabeł święconej wody aby ucznioowie nie
      dowiedzieli się, że na świecie istnieje kilkaset róznych wyznań, a
      katolicyzm nie jest bynajmniej ani religią najstarszą ani nie ma
      najwięcej wyznawców.
      • szampans Re: Przedmiot "jak każdy inny"? 30.06.09, 22:27
        Wiara z definicji nie moze byc nauka. Ksieza i katecheci daja
        stopnie z uczestnictwa w uroczystosciach religijnych, zatem z wiary.
        Od wiernych zada sie wiary slepej i ci, ktorzy opieraja sie mysleniu
        logicznemu i nauce, sa stawiani za wzor. Ten, kto probuje dojsc do
        prawdy, musi wiec byc potepiony.

        Tymczasem szkola jest po to, aby nauczyc mlodziez MYSLEC, a nie
        przyjmowac dogmaty bez zadnych na nie dowodow. "Nauka" religii, jak
        to ma miejsce w Polsce, to dowod na dazenie Kosciola do zredukowania
        wiernych do poziomu potulnych baranow, ktore bedzie mozna strzyc do
        golej skory.
    • 3lucky Stopień z religii w Trybunale 30.06.09, 19:58
      Warto by dodać przy tym że jedynka ma emitować kolejny serial "z
      życia kościoła" - totalna indoktrynacja, niedobrze się robi ...
    • yatyter Stopień z religii w Trybunale 30.06.09, 22:37
      Proponuje jeszcze dodatkowa ocene za pierwsze piatki,sypanie kwiatkow i uleganie
      ksiezom pedofilom.
    • easyyerycho Stopień z religii w Trybunale 01.07.09, 01:16
      A może wprowadzić do Kościoła kasy fiskalne i ocenę z religii
      uzależniać od datków. Od razu ze świadectwa będzie można wyczytać,
      czy ktoś jest dobrym samarytaninem czy ma "węża-kusiciela w
      kieszeni".
    • benek231 Re: Stopień z religii w Trybunale 01.07.09, 01:57
      rs_gazeta_forum napisał:


      > Z drugiej strony, skoro mimo tej oczywistości w Polsce ten absurd ma
      miejsce,to przecież TK też jest produktem tej Polski i zapewne będzie szukał
      argumentów, by ten absurd utrzymać, a przynajmniej przeciągnąć rozstrzygnięcie w
      nieskończoność. Mnie groźby Głódzia i reszty czarnych wiszą, sędziom z TK
      niekoniecznie.
      =======
      O to wlasnie chodzi. TK musi troszczyc sei o system a system to panstwo
      wyznaniowe. Wprawdzie decyzja na niekorzysc giertychowej ustawy to dla systemu
      pryszcz, ale nie zapominajmy o Nygusach, dla ktorych jest to sprawa ambicjonalna.

      Ponadto popatrz no jakich ta Polska ma konstytucjonalistow:


      >>Gdyby dostęp do nauczania etyki byłby równy z dostępem do religii, to nie
      miałbym nic przeciwko ocenom w średniej. Ale w praktyce w szkołach jest tylko
      religia, a etyki prawie nie ma. Uczniowie, którzy nie chodzą na religię, mogą
      mieć gorszą średnią, co stwarza sytuację pewnej nierówności, a nawet
      dyskryminacji - przekonuje w rozmowie z "Gazetą" konstytucjonalista prof. Piotr
      Winczorek.>>

      Czyli gdyby obok religijnej indoktrynacji byla neutralna etyka to Wieczorek nie
      mialby nic przeciwko sporzadzaniu przez szkoly list proskrypcyjnych oraz
      wystawianiu uczniom ideoloicznych wilczych biletow na "lepsza przyszlosc."

      Zwiazek etyki z panstwem nie jest zabroniony przez Konstytucje, ale religia ma
      byc od panstwa odseparowana.

      > Trudno wróżyć z fusów, co postanowi TK w sprawie wliczania oceny z religii do
      > średniej.
      > Z jednej strony rzecz jest oczywista, bo sam pomysł wliczania do średniej
      > oceny z przedmiotu nadobowiązkowego jest absurdalny.
      • burlasino Re: Stopień z religii w Trybunale 01.07.09, 10:09
        benek231 napisał:
        > Zwiazek etyki z panstwem nie jest zabroniony przez Konstytucje,
        > ale religia ma byc od panstwa odseparowana.

        Niestety, benek231, nawet w Konstytucji RP istnieje spore
        zamieszanie jeśli chodzi o tę "separację". Sprawom wiary i religii
        (jeśli nie liczyć preambuły) poświacone są w Konstytucji RP aż dwa
        całe artykuły, liczące w sumie 12 punktów, a ponadto odnosi się do
        niej pośrednio jeszcze kilka innych punktów.
        I tak. np. art.25 pkt.1 Konstytucji mówi, że "Kościoły i inne
        związki wyznaniowe są równouprawnione"
        , jednak już punkty 4 i 5
        tego samego artykułu wyraźnie różnicują kościoły i wyznania poprzez
        wyróżnienie Kościoła katolickiego spośród innych, a mianowicie.
        4. Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a Kościołem katolickim
        określają umowa międzynarodowa zawarta ze Stolicą Apostolską i
        ustawy.
        5. Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a innymi kościołami oraz
        związkami wyznaniowymi określają ustawy uchwalone na podstawie umów
        zawartych przez Radę Ministrów z ich właściwymi przedstawicielami.
        Zwraca przy tym uwagę, że Konstytucja RP posługuje się tu
        nienormatywnymi lub nieadekwatnymi określeniami jak "Stolica
        Apostolska" (nie ma takiego państwa, jest państwo Watykan)
        oraz "umowa międzynarodowa" (nie istnieje żaden "naród watykański",
        umowa <Konkordat> jest międzypaństwowa).
        Z kolei pkt.2 artykułu 25 Konstytucji mówi, że:
        2. Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują
        bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i
        filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.

        Nie ma więc wyraźnej "separacji", a jedynie
        enigmatyczna "bezstronność" (czyli władze mogą zajmować się wiarą i
        religią byle "bezstronnie"; w domyśle: traktujac wyznania i
        przekonania równo). Do tego, tuż po przecinku w głównym zdaniu
        następuje zobowiązanie władz do zapewnienia "swobody wyrażania
        przekonań religijnych w życiu publicznym".
        Stwarza to oczywisty
        pretekst do powszechnego wieszania krzyży wszędzie tam, gdzie tylko
        jakaś osoba ma ochotę publicznie wyrazić swoje przekonania (szkoły,
        urzędy itd), a także demonstracyjnego uczestnictwa przedstawicieli
        władz w uroczystościach czysto religijnych, transmitowanych - rzecz
        jasna - przez media publiczne również w ramach "swobody wyrażania".
        Tak więc polska Konstytucja tylko "na niby" stanowi o oddzieleniu
        państwa od kościoła (takie sformułowanie było w Konstytucji PRL).
        O "oddzieleniu" nie ma tez mowy w KOnkordacie, gdzie zapisano, ze
        państwo i Kościół katolicki sa wobec siebie wzajemnie AUTONOMICZNE,
        a zatem kościół postawiony jest na równi z państwem czyli - mówiąć
        kolokwialnie - stanowi "państwo w państwie".
        Tak, niestety, wygląda na prawdę sytuacja w sprawie
        rzekomego "oddzielenia państwa od kościoła" oraz równoprawności
        światopoglądów i możliwości ich wyrażania oraz propagowania.
        • burlasino Re: Stopień z religii w Trybunale 01.07.09, 10:12
          Przepraszam za "literówki" oraz "na prawdę". Naprawdę wiem, że pisze
          się to łącznie. :)
        • benek231 Re: Stopień z religii w Trybunale 01.07.09, 14:38
          Wychodzi wiec na to, ze Polska jest krajem bardziej wyznaniowym niz nawet mnie
          sie wydawalo. Decyzja TK, mozna powiedziec, znana jest tym bardziej: zdecyduja
          na rzecz utrzymania ocen na swiadectwach (no bo komu to szkodzi...)

          Do tego co powiedziales dodalbym termin Kosciol, zamiast religia,
          ktore jest o tyle jasne, ze ewentualnie moze mowic o rozdziala od panstwa
          biskupow. Iran.
    • amelie2 Stopień z religii w Trybunale 01.07.09, 15:14
      Skandalem jest umieszczanie stopnia z "religii" na świadectwie. A wliczanie
      tego stopnia do średniej mogło się urodzić tylko w pustej głowie, szukającej
      taniego poklasku.
      Przecież to nie są stopnie z wiedzy tylko z religijności. Kto nie chodzi do
      kościoła i nie usługuje klechom nie ma szans na dobry stopień. Z kolei puste
      miejsce na świadectwie (bez stopnia z religii) to jak napiętnowanie w naszym
      wyznaniowym państwie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka