Dodaj do ulubionych

Nawrzucać doktorowi

02.08.09, 09:06
hahaha nabardziej mi sie podobaja gesty w okolicach rozporka:)
Obserwuj wątek
    • cartman71 Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 09:20
      'Dzisiejszy system po prostu produkuje konflikty i frustrację. To służba
      zdrowia wymaga pilnego leczenia'. OK. Ale to nie tłumaczy chamstwa. A trzeba
      sobie powiedzieć, że co najmniej połowa polaków to zwykłe chamy i prostaki.
      • uczula Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 09:35
        wierz mi, lekarze tez kultura nie grzesza.
        wiem tylko po swoim przykladzie.
        Jak lekarz w czasie obchodu pozwolil sobie na bynajmniej niewybredne
        zarty, nikt sie jakos nie smial co go nie otrzezwilo.
        tylk,o ze sytuacji pacjent-lekarz to pacjent jest na straconej pozycji,
        o tym jakos "pokrzywdzeni" lekarze nie pamietaja.
        • radeks666 Lekarze-aniolki ? 02.08.09, 10:35
          Taki z artykulu wylania sie wniosek. A jaka jest prawda? Łowcy skór,
          czytaj mordercy, lekarze pracujacy 26 godz na dobe, przypadek
          opisywany w ciagu ostatnich 10 lat kilkakrotnie, czyli oszusci !!!
          Lekarze wiecznie spozniajacy sie do przychodni, to juz jest norma i
          nikogo nie dziwi. Lekarze traktujacy pacjentow jak zlo konieczne,
          obrazeni, ze sie do nich w ogole przyszlo. Zadania pieniezne, ze
          innym pracujacym w Polsce nawet by sie taka kasa nie snila. LApowki
          na porzadku dziennym, przypomne tylko, ze lekarze chcieli
          zalegalizowania lapowek dla nich (oczywiscie pod inna nazwa).
          LEKARZE PRZEZ LATA SAKI ZAPRACOWALI SOBIE NA TAKA OPINIE. WIEC SKAD
          U NICH TE STEKANIE AN SWOJ LOS?
          • pct3 Re: Lekarze-aniolki ? 02.08.09, 10:46
            Łowcy skór, czytaj mordercy,

            nie udowodniono lekarzom morderstwa!

            lekarze pracujacy 26 godz na dobe,

            nie słyszałem o tym przypadku.

            Lekarze wiecznie spozniajacy sie do przychodni, to juz jest norma i
            nikogo nie dziwi.


            nie wiem gdzie norma. Ja się w życiu spóźniłem może 2 razy, przy kilkunastu
            latach pracy w wielu miejscach. Moi koledzy też się nie spóźniają.


            Zadania pieniezne, ze innym pracujacym w Polsce nawet by sie taka kasa nie
            snila.


            poza dekarzami, informatykami, księgowymi, prawnikami itd itp. Polski lekarz
            zarabia pieniądze które u sprzedawcy majtek budzą śmiech i zdziwienie, że za
            tyle w ogóle opłaca się z domu wychodzić i jeszcze nadstawiać tyłka.

            LApowki na porzadku dziennym, przypomne tylko, ze lekarze chcieli
            zalegalizowania lapowek dla nich (oczywiscie pod inna nazwa).


            Widocznie masz inny od większości porządek dzienny.
            Nie chodzi o moje doświadczenia. Chodzi o to że na forum wszyscy "wiedzą" o
            łapówkarstwie wśród lekarzy, a gdy zrobić sondaż, to łapówki dawało kilka-
            kilkanaście procent, a kilka procent lekarzy ich oczekiwało. Jak to jest?

            • iamhier Re: Lekarze-aniolki ? 02.08.09, 11:38
              Juz dawno rekrutacje winni zmienic na studia-centralne testy predyspozycyjne sa
              na takie kierunki jak medycyna,prawo,psychologia,a nie jakies tam baju baju,plus
              śrendia ocen ze szkoly z calosci-5,0 wymagane.Oczywiscie nie mam tu na mysli
              matury...bo to co innego....

              Tak to jest jak przecietna swołocz zaczyna studiowac takie kierunki..
              No,to najgorszy bedzie najlepszym-uklady,a najkepszy bedzie uciekal ZA GRANICE.....
              • aplus dokladnie, takim dziadom pacjenci niepotrzebni, je 02.08.09, 13:29
                iamhier napisała:

                > Juz dawno rekrutacje winni zmienic na studia-centralne testy predyspozycyjne sa
                > na takie kierunki jak medycyna,prawo,psychologia,a nie jakies tam baju baju,plu
                > s
                > śrendia ocen ze szkoly z calosci-5,0 wymagane.Oczywiscie nie mam tu na mysli
                > matury...bo to co innego....
                >
                > Tak to jest jak przecietna swołocz zaczyna studiowac takie kierunki..
                > No,to najgorszy bedzie najlepszym-uklady,a najkepszy bedzie uciekal ZA GRANICE.
                > ....
                • aplus Re:dokladnie, takim dziadom pacjenci niepotrzebni 02.08.09, 13:35
                  sami prowokuja "agresje" pacjentow, a jesli pacjent skargi pisze to znaczy ze
                  jest nienormalny w/g tej ich pieprzonej izby.
                  Totalna olewka pacjenta nawet w przychodni przy zwyklej wizycie gdzie
                  pierwszenstwo przed pacjentem ma komiwojazer sprzedawca lekow.
                  Takim "lekarzom" pensje i tak placi koncern, pacjent jest o tyle potrzebny ze
                  ktos musi lykac te gowna

                  > iamhier napisała:
                  >
                  > > Juz dawno rekrutacje winni zmienic na studia-centralne testy predyspozycy
                  > jne sa
                  > > na takie kierunki jak medycyna,prawo,psychologia,a nie jakies tam baju ba
                  > ju,plu
                  > > s
                  > > śrendia ocen ze szkoly z calosci-5,0 wymagane.Oczywiscie nie mam tu na my
                  > sli
                  > > matury...bo to co innego....
                  > >
                  > > Tak to jest jak przecietna swołocz zaczyna studiowac takie kierunki..
                  > > No,to najgorszy bedzie najlepszym-uklady,a najkepszy bedzie uciekal ZA GR
                  > ANICE.
                  > > ....
                  • porshe Re:dokladnie, takim dziadom pacjenci niepotrzebni 02.08.09, 13:59
                    nie zapominasz się? Z twojego tonu można przynajmniej wyczuć 'zazdrość', że ty
                    tak nie masz...
                    Pensja płacona przez koncern? Pierwsze słyszę. Owszem - długopisy, kalendarze,
                    bloczki na notatki, ewentualnie jakiś lepszy gadżet (latareczka, breloczek z
                    termometrem), ale pensja? Oj, nie! Mylisz się. Jak twoim zdaniem 'trzeba kogoś
                    by łykał te gowna' to ich nie bierz. Pół roku i jeden 'oświecony' mniej na tym
                    świecie. Tylko nie miej pretensji do lekarzy, bo na własne żądanie twój stan się
                    pogorszy.
                    • aplus Re:dokladnie, takim dziadom pacjenci niepotrzebni 02.08.09, 14:14
                      porshe napisał:

                      > nie zapominasz się? Z twojego tonu można przynajmniej wyczuć 'zazdrość', że ty
                      > tak nie masz...

                      no nie mam, musze stac w kolejce do "pana" lekarza jak reszta bydla - tak to
                      chyba okreslacie.
                      W tym czasie choroba sie rozwija i efekcie albo trwala utrata zdrowia no i
                      koszta. Wiec tak masz racje jestem "zazdrosny" ze nie
                      naleze do mafii lekarskiej po pewnie bym wszystko lub prawie mogl wyleczyc i taniej

                      • lstiti Re:dokladnie, takim dziadom pacjenci niepotrzebni 02.08.09, 14:16
                        Oczywiście to, że musisz stać w kolejce jest winą lekarzy. Bo przecież Ciebie
                        należy wszędzie i zawsze przyjmować bez kolejki i za darmo.
                        • aplus Re:dokladnie, takim dziadom pacjenci niepotrzebni 02.08.09, 14:50
                          lstiti napisał:

                          > Oczywiście to, że musisz stać w kolejce jest winą lekarzy. Bo przecież Ciebie
                          > należy wszędzie i zawsze przyjmować bez kolejki i za darmo.

                          nieprawda ja tak nie napisalem. Przekreczasz cudze wypowiedzi jak GW, TVN i PO.
                          A kolejki tez nieprawda - kolejki sa dzieki brudnej babie ktora nierzondzi
                          sluzba zdrowia dzieki kupie wyksztalciuchow.
                          I cos mi mowi ze tez maczales w owych przygotowaniach do prywatyzacji SZ swoja
                          "kartke" wyborcza. To "dzieki" takim jak ty jest w Polsce zle i jeszcze dlugo
                          bedzie.
                          • lstiti Re:dokladnie, takim dziadom pacjenci niepotrzebni 02.08.09, 14:52
                            Źle jest dzięki socjalistom, którzy domagają się państwowej służby zdrowia. Ten
                            burdel należało by sprywatyzować zaczynając od likwidacji NFZ.
                            • aplus Re:dokladnie, takim dziadom pacjenci niepotrzebni 02.08.09, 14:59
                              lstiti napisał:

                              > Źle jest dzięki socjalistom, którzy domagają się państwowej służby zdrowia. Ten
                              > burdel należało by sprywatyzować zaczynając od likwidacji NFZ.

                              ta bo prywatne to samo dobro dobra, lek na cale zlo jak Lehman Bro., Enron,
                              Cigna i inne przekretasy.
                              A dlaczego policji i strazy nie prywatyzujesz ?
                              Wez juz przestan bo tylko sie kompromitujesz
                              • lstiti Re:dokladnie, takim dziadom pacjenci niepotrzebni 02.08.09, 21:00
                                Sam się kompromitujesz. NFZ jest niewydolny. Wykorzystuje pozycję monopolisty by
                                narzucać placówkom medycznym limity. A z jakiej racji w ogóle są jakiekolwiek
                                limity?? Jeśli pacjent chce leczyć się u danego lekarza to powinien mieć do tego
                                pełne prawo. A nie żeby dochodziło do sytuacji, że limit wyczerpany i przez
                                najbliższe kilka tygodni nikogo więcej lekarz przyjąć nie może bo NFZ nie zapłaci.
                                • aplus Re:dokladnie, takim dziadom pacjenci niepotrzebni 02.08.09, 21:55
                                  lstiti napisał:

                                  > Sam się kompromitujesz. NFZ jest niewydolny. Wykorzystuje pozycję monopolisty b
                                  > y
                                  > narzucać placówkom medycznym limity. A z jakiej racji w ogóle są jakiekolwiek
                                  > limity??

                                  tak udajesz czy naprawde taki POpaprany jestes ?
                                  bo rudy nie chce pinidzy dac. Z tym ze limity nie wszystkich obowiazuja jakbys
                                  nie wiedzial, np. konowaly nie narzekaja ich zawsze i wszedzie przyjma a i
                                  recepte czytelnie wypisza !
                                  A jak ktorys sie wylamie i faktycznie zacznie leczyc tak jak np. lekarka ubogich
                                  z Krakowa to zakapuja do NFZ a potem sa,d i prokuratura !


                                  > Jeśli pacjent chce leczyć się u danego lekarza to powinien mieć do teg
                                  > o
                                  > pełne prawo. A nie żeby dochodziło do sytuacji, że limit wyczerpany i przez
                                  > najbliższe kilka tygodni nikogo więcej lekarz przyjąć nie może bo NFZ nie zapła
                                  > ci.

                                  no niby racja ale jakis powod do prywatyzacji Tusk musi miec.

                                  • lstiti Re:dokladnie, takim dziadom pacjenci niepotrzebni 02.08.09, 21:57
                                    > tak udajesz czy naprawde taki POpaprany jestes ?

                                    Cham i prostak z ciebie. Ja cie nie obrażałem więc nie życzę sobie takiego
                                    zachowania wobec mnie. Koniec dyskusji popaprańcu.
                                    • aplus Re:dokladnie, takim dziadom pacjenci niepotrzebni 02.08.09, 22:07
                                      lstiti napisał:

                                      > > tak udajesz czy naprawde taki POpaprany jestes ?
                                      >
                                      > Cham i prostak z ciebie. Ja cie nie obrażałem więc nie życzę sobie takiego
                                      > zachowania wobec mnie. Koniec dyskusji popaprańcu.

                                      latwo sie denerwuje bo twoje konowaly nie chca leku przypisac
                                      ale ty jestes gorszy bo nie potrafisz dyskutowac merytorycznie, a jak koncza ci
                                      sie argumenty to na wyzwiskach sie skupiasz i do tego falszujesz cudze posty
                                      • radeks666 Gdzie jest bezplatna sluzba zdrowia? 02.08.09, 22:48
                                        Bo ja wraz z zona w 2008 roku oddalismy w postaci haraczu na sluzbe
                                        zdrowia 26 tysiecy zlotych. W tym czasie ja bylem raz chory na
                                        grype. Jedna wizyta w przychodni zdrowia kosztowala mnie 26 tysiecy
                                        zlotych. Moze <b> istiti</b> wskaze mi te bezplatna sluzbe zdrowia?
                                        A poza tym to ty istiti jestes chamem, bo zachowujesz sie jak cham.
                                        • lstiti Re: Gdzie jest bezplatna sluzba zdrowia? 03.08.09, 17:25
                                          > Bo ja wraz z zona w 2008 roku oddalismy w postaci haraczu na sluzbe
                                          > zdrowia 26 tysiecy zlotych.

                                          A bezrobotny Kowalski nie oddał nic. Tak to jest gdy służba zdrowia jest
                                          socjalistyczna.

                                          > A poza tym to ty istiti jestes chamem, bo zachowujesz sie jak cham.

                                          A może jakiś cytat, czy tylko tak rzucasz hasło i uciekasz?
                                          • aplus Re: Gdzie jest bezplatna sluzba zdrowia? 04.08.09, 17:16
                                            lstiti napisał:

                                            > > Bo ja wraz z zona w 2008 roku oddalismy w postaci haraczu na sluzbe
                                            > > zdrowia 26 tysiecy zlotych.
                                            >
                                            > A bezrobotny Kowalski nie oddał nic. Tak to jest gdy służba zdrowia jest
                                            > socjalistyczna.

                                            tak samo on gdyby zostal bezrobotnym nie placilby i tak samo ty bys nie placil
                                            chociaz ty to masz tych znajomkow wiec tobie generalnie PO-wiewa. Ale jak
                                            placisz OC czy kazde inne ubezpieczenie tez placisz za tych ktorym sie nie
                                            poszczescilo dlatego nazywa to sie ubezpieczenie a nie pomoc spoleczna !
                                            nierozumny czlowieku ! Ale uwazam ze tacy jak ty lstiti powinni harowac po 20h
                                            godzin zeby moc placic i placic dla tych w gorszej sytuacji. Dlaczego ? Dlatego
                                            lstiti bo tobie praca sie nalezy bo to jest sprawiedliwe.

              • porshe Re: Lekarze-aniolki ? 02.08.09, 14:03
                no ale nie rozumiem...
                na te studia trudno się dostać, bardzo łatwo można z nich wylecieć, egzaminy są
                na każdym kroku (przed studiami, na studiach, po stażu, na specjalizację...) i
                oczywiście myślicie, że 'kolesiostwo' na studiach rządzi. To wam powiem, że
                wyścig szczurów od zawsze był obecny. Ja akurat 'spełniałem' te warunki, o
                których piszecie (średnia 5.0 na każdym roku liceum, stara matura na 5.0,
                centralny egzamin - wtedy jeszcze był - nie najgorzej, nie najlepiej,
                przeciętnie - około 15% zapasu do minimum przyjęcia). Więc nie rozumiem, skąd
                jakieś takie dziwne argumenty, że na te studia przyjmują nieuków. Ale widać
                ZAWIŚĆ musi być w narodzie, bo inaczej naród zginie.

                P.S
                Szukajcie mnie w Norwegii. Tam jadę pracować.
                • lstiti Re: Lekarze-aniolki ? 02.08.09, 14:08
                  > P.S
                  > Szukajcie mnie w Norwegii. Tam jadę pracować.

                  Mam nadzieję, że większość Twoich kolegów i koleżanek z roku też wyjedzie. Im
                  mniej lekarzy w Polsce tym lepiej. Będzie to bolesna lekcja, ale społeczeństwo
                  szybko się nauczyć, że lekarz za darmo pracować nie będzie i obelg wysłuchiwać
                  nie musi.
                  Powodzenia w cywilizowanym kraju :)
                  • porshe Re: Lekarze-aniolki ? 02.08.09, 14:16
                    generalnie sporo osób zamierza wyjechać. Wiem, że nie tylko z mojej uczelni, ale
                    również z innych uczelni (szczególnie ościennych, jak
                    szczecin,gdańsk,białystok). Chyba największy odsetek studentów planuje pracować
                    w kraju z centralnej polski, bliżej granicy więcej osób chce wyjeżdżać, choć nie
                    jest to reguła. Zdarzają się przypadki, że 70% studentów na danym roku jedzie na
                    'eksport' i zamierzają wrócić dopiero na emeryturze (po kilku latach po
                    specjalizacji), mając zapewnioną niemałą emeryturę z kraju, w którym pracowali i
                    w Polsce zajmować się leczeniem 'hobbystycznie' 1 dzień w tygodniu, tylko po to,
                    by coś robić i się nie nudzić.

                    Również życzę życia w cywilizowanym kraju!
                    • pacal2 cwaniaczku 02.08.09, 14:41
                      a może przed wyjazdem oddasz/odpracujesz polskim podatnikom to, co zainwestowali
                      w twoją edukację?
                      10 semestrów x ok. 10K zł = 100K złotych.

                      Tak ze 3-4 lata (2 gdybyś pracował za darmo) wypadałoby popracować na miejscu,
                      żeby móc ze spokojnym wobec Polski sumieniem wyjechać.
                      • porshe Re: cwaniaczku 02.08.09, 14:45
                        a przepraszam, ty płaciłeś za studia? Bo zapewniam, że moi rodzice płacili
                        niemałe podatki w tym czasie.

                        Poza tym 3-4 lata pracuję już jako wolontariusz na klinice pediatrii, całkowicie
                        za darmo, popołudniami i wieczorami wyręczam doktorów w żmudniejszych częściach
                        pracy (wypełnianie papierków, skierowań, pisanie wywiadów, wypisów,
                        kompletowanie historii chorobowych, rozmowa z rodzicami o operacji etc, za co
                        mogę np. pod okiem lekarza zszyć skórę, czy też uczyć się więcej z tematu, który
                        mnie interesuje). Sekretarka medyczna robiłaby mniej i w ciagu tych kilku lat na
                        pewno zarobiłaby więcej.
                        I co ty na to? Dodam, że wszyscy moi znajomi robią podobnie, bo zdają sobie
                        sprawę, że trzeba się starać od razu aby mieć jakieś szanse na specjalizację i
                        trzeba uczyć się nie tylko z książek ale tez praktyki.
                      • lstiti Re: cwaniaczku 02.08.09, 14:50
                        Podaj mi przepis prawa, który zobowiązuje absolwenta wyższej uczelni do
                        odpracowania kosztów swojej edukacji.
                        • aplus Re: cwaniaczku 02.08.09, 15:25
                          lstiti napisał:

                          > Podaj mi przepis prawa, który zobowiązuje absolwenta wyższej uczelni do
                          > odpracowania kosztów swojej edukacji.

                          no to jest luka w prawie, alimenty na rodzicow mozna wyksztalciuchom zdaje sie
                          zasadzic a alimentow na PO dlaczego nie mozna ?
                        • radeks666 przepisow prawa nie ma, ale sa gnidy 02.08.09, 22:53
                          takie jak wy. Owszem glupi narod nie domaga sie glosno byscie
                          placili za studia, polski narod zaplacil wam za nie, a korzysac
                          bedzie inny. W USA studia medyczne kosztuja POL MILIONA DOLAROW.
                          Zaplaccie a pozniej won z Polski. NIestety wybralismy do sejmu
                          debili, ktorym trudno jest zmienic glupie prawo, ktore drenuje
                          polskiego obywatela, by korzystac mogl np. norweski.
                          Ja placilem za swoje studia i to ja mam moralne prawo wyjechac i
                          rpacowac dla kogo chce, niemca, amerykanca, zyda czy tez
                          muzulmanina. Bo na mnie nie placila kasjerka z hipermarketu.
                          • lstiti Re: przepisow prawa nie ma, ale sa gnidy 03.08.09, 17:28
                            Ja jestem za odpłatnymi studiami. To nie moja wina, że wciąż żyjemy w
                            socjalistycznym państwie gdzie studia należą się każdemu za darmo.
                            • spokojny.zenek Każdemu??? 04.08.09, 17:54
                              lstiti napisał:

                              > Ja jestem za odpłatnymi studiami. To nie moja wina, że wciąż żyjemy w
                              > socjalistycznym państwie gdzie studia należą się każdemu za darmo.

                              Każdemu???
                              Już od dawna większość studiujących płaci za swe studia. Co zresztą jest
                              kolejnym argumentem na rzecz wprowadzenia odpłatności za wszystkie studia i
                              porządnego systemu stypendialnego.

                              • lstiti Re: Każdemu??? 04.08.09, 22:22
                                > Każdemu???
                                > Już od dawna większość studiujących płaci za swe studia.

                                Każdy kto jest w stanie dostać się na dzienne studia na państwowej uczelni nie
                                płaci za studiowanie.
                                Inną kwestią jest to, że nie każdy się dostaje na studia dzienne i nie każdego
                                stać na życie z dala od domu rodzinnego. No ale opłat za wynajem pokoju w
                                akademiku bądź na stacji oraz wydatków na jedzenie nie można liczyć jako opłata
                                za studia. To są koszty, które musi ponieść każdy niezależnie od tego czy
                                studiuje czy nie.
                                • spokojny.zenek Re: Każdemu??? 06.08.09, 09:26
                                  lstiti napisał:

                                  > > Każdemu???
                                  > > Już od dawna większość studiujących płaci za swe studia.
                                  >
                                  > Każdy kto jest w stanie dostać się na dzienne studia na państwowej uczelni nie
                                  > płaci za studiowanie.

                                  Rzecz w tym, że większość płaci, co sprawia, że niejednokrotnie niezamożni
                                  fundują "darmowe" studia zamożniejszym.


              • spokojny.zenek Re: Lekarze-aniolki ? 02.08.09, 18:39
                iamhier napisała:

                > Juz dawno rekrutacje winni zmienic na studia-centralne testy predyspozycyjne

                Dopiero co była dyskusja o przywróceniu możliwości wprowadzania na niektóre
                "wrażliwe" kierunku egzaminów wstępnych. Poszukaj sobie - zobaczysz jaka się
                rozpętała histeria.

            • radeks666 do ptc3 02.08.09, 22:43
              To ze nie slyszales o lekarzach pracujacych 26 godxz na dobe,
              swiadczy tylko o tym, ze zamiast ogladac "m jak milosc" warto
              poczytac prase, obejrzec choby programy typu "UWAGA".
              To, ze byc moze Ty nie wziales lapowki, nie oznacza, ze norma nie
              jest przyjmowanie przez lekarzy, a to ze nie slyszales o pomysle
              legalizacji lapowek dla lekarzy, to swiadczy tylko o tym, ze w
              dalszym ciagu jestes nieuswiadomiony, ciekawe, ze az tak wciagnal
              cie ten serial, ze wyobcowany jestes z rzeczywistosci.
              Jezeli sprzedawcy majtek maja podstawe 10 tys zl, to faktycznie
              niezle im sie powodzi. Ja po 6 letnich studiach pracujacy w ciezkich
              warunkach, zarabiam tylko namiastke tego co lekarze, a lapowki nikt
              mi nie przyniesie.
              Wiesz dlacego nikt nie chce sie przyznac do lapowek wreczanych
              lekarzom? Bo uwazaja to za norme. Ale skad wy macie takei wypasione
              bryki, skoro tak cienko wam placa. Wystarczy przejsc sie po
              szpitalnym parkingu dla personelu, wystarczy podjechac pod "domek"
              lekarza. Nie pisze tu o lekarzu bez spoecjalizacji, bo ci powinni
              doplacac spoleczenstwu, ze ksztalca i eksperymentuja na zywym
              organizmie.
              Wiesz ile kosztuja studia medyczne w USA? PÓŁ MILIONA DOLAROW !!! Wy
              to macie za darmo. I nie pisz mi, ze musicie sie utrzymac i ksiazki
              kupic, bo to musi nawet murarz ktory chce sie ksztalcic z daleka od
              domu, np. w Warszawie bo to trendy.
          • cartman71 Re: Lekarze-aniolki ? 02.08.09, 15:00
            No to czuję się szczęściarzem bo trafiłem naprawdę na rewelacyjnych lekarzy i
            pielęgniarki. Apropopo jak mawia siostra basen. Kolejny przypadek polaka
            narzekacza. Na podstawie jednego przypadku natychmiast wyrabia sobie opinię o
            wszystkich. Qrwa jakie to patetyczne.
      • strikemaster Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 21:09
        Nie tylko polskiego. Odsetek chamów i prostakó w innych społeczeństwach jest podobny, a tam do takich sytuacji dochodzi znacznie rzadziej. Winny jest w znacznej mierze źle działający system. Ludzie traktowani jak szczury zaczynają się jak szczury zachowywać.
    • nico72 Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 09:20
      Pani redaktor, nie pulmonolożka tylko lekarz pulmonolog albo
      specjalista chorób płuc. Nie przenośmy codziennych kolokwializmów do
      artykułów.
      • skoda_rapid Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 11:25
        Sto lat temu słowo "studentka" nie mogło ludziom przejść przez gardło. Jak jest
        teraz?
        • dwakilo Gargamele 02.08.09, 12:48
          nie istnieje coś takiego jak pulmunolożka, psycholożka, socjolożka... to są
          chore językowe gargamele...
          • goodwater Re: Gargamele 02.08.09, 13:21
            tak samo nie istnieje słowo urlop "tacierzyński" tak namiętnie
            lansowane przez GW.
      • daflippi Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 12:39
        To nie jest kolokwializm.
    • uczula Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 09:31
      ta...
      ja mialam inny przyklad.
      w rodzinie : mloda dziewczyna przez wiele lat chodzila do przychodni
      dermatologicznej - bez rezultatu, znaleziony w koncu dobry(co wcale
      nie jest latwe) lekarz okreslil chorobe, zlecil badania, w przychodni
      lekarka powiedziala ze nie przepisze (fakt ze to byla pediatra a nie
      dermatolog) wiec sie nie upieralam.
      No ale po wynikach okazalo sie ze cholesterol jest za wysoki - wiec z
      wynikami jeszcze raz do ogolnego, i co? i znowu badania.
      A czy lekarz zauwazyl ze dopiero po prywaciarzu wzial sie do roboty?
      tak to do tej pory wszystko bylo w porzadku?
      nic wiec dziwnego ze w przychodnia siedza konowaly co im sie glowy
      ruszyc nie chce i do przychodni to faktycznie jedynie po skierowanie
      a tak to omijac szerokim lukiem bo tylko taki "lekarz" to czas
      zmarnuje.
      i co my jestesmy winni agresji??ja sie swojej agresji do lekarza nie
      wstydze, bo taki konowal to budzi bezsilnosc taka, ze mimowolnie sie
      rece zaciskaja same.
      a prywaciarz - no tu trzeba naprawde dobrze szukac, bo to ze
      przyjmuje prywatnie nie znaczy ze jest dobry. mozna stracic czas i
      dodatkowo jako bonus kase.
      dobry lekarz z agresja sie nie spotka.
      taka prawda.
      a pielegniarki to juz osobny temat.
      qw dzisiejszych czasach to najlepiej NIE chorowac, a jak juz to wtedy
      gdy ma sie duuuzo kasy w zapasie...
      • madry11 Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 10:45
        Uczula pisze: "i co my jestesmy winni agresji??ja sie swojej agresji do lekarza
        nie wstydze, bo taki konowal to budzi bezsilnosc taka, ze mimowolnie sie rece
        zaciskaja same"

        To jest żywy dowód na to, że polskie społeczeństwo to agresywne, niedouczone
        chamy i prostaki. Z twojego niechlujnego postu wynika, że poszłaś do
        dermatologa, potem do lekarza dziecięcego (to był podświadomy wybór twojego
        umysłu?) a potem już nie rozumiem, do kogo i o co kierujesz agresję?

        Jedynym skutecznym sposobem jest wprowadzenie "czarnej listy pacjentów" - jak
        się delikwent awanturuje, powinien trafić na taką listę (ogólnodostępną), i
        każdy lekarz będzie wiedział z kim ma do czynienia. Taka lista powinna też
        trafić do pracodawcy takiego delikwenta.
        • mmena Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 14:07
          "Z twojego niechlujnego postu wynika, że poszłaś do dermatologa, potem do
          lekarza dziecięcego (to był podświadomy wybór twojego umysłu?) a potem już nie
          rozumiem, do kogo i o co kierujesz agresję?"

          A coz w tym dziwnego? Jesli poszla z malym dzieckiem to chyba oczywiste, ze do
          pediatry. Dermatolog tez nie jest zarezerwowany tylko dla doroslych, czemu zatem
          sie tak dziwisz?
          Nie rozumiesz? Popros madrzejszych to wytlumacza.

          "- Jesteśmy pozbawieni ochrony - mówi doktor B. - Pacjenci mają kartę praw,
          rzecznika, mogą się na nas skarżyć przełożonemu, izbie lekarskiej. Po nas można
          jeździć jak po łysej kobyle."
          Bardzo smieszne. Naprawde zabawne. A ilu z was zostalo ukaranych po zlozeniu
          takiej skargi? Ilu z was wyplacilo odszkodowanie pacjentowi? Swoj swojego chroni
          wiec nie opowiadajcie bajek o braku ochrony.

          "Wczoraj była matka z przepięknie rozwiniętą różą na praktycznie całe podudzie u
          dziecka. Przyszła TYDZIEŃ po pierwszych objawach.Założę się, że gdyby jej na
          ciele takie coś powstało, to nie minęłaby nawet doba, a siedziałaby u lekarza."
          I przegralbys. Zeby "siedziec u lekarza" trzeba najpierw sie zapisac. Numerki
          wydawane od 7.00, o 7.05 juz ich nie ma.
          Ladnie wyglada sie w TV namawiajac spoleczenstwo na badania, profilaktyke,
          nielekcewazenie pierwszych objawow, ale troche gorzej jest w zyciu, gdy juz
          spoleczenstwo chce sie na te wizyte dostac. Wtedy nie ma juz numerkow.
          • porshe Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 14:22
            > I przegralbys. Zeby "siedziec u lekarza" trzeba najpierw sie zapisac. Numerki
            > wydawane od 7.00, o 7.05 juz ich nie ma.
            > Ladnie wyglada sie w TV namawiajac spoleczenstwo na badania, profilaktyke,
            > nielekcewazenie pierwszych objawow, ale troche gorzej jest w zyciu, gdy juz
            > spoleczenstwo chce sie na te wizyte dostac. Wtedy nie ma juz numerkow.

            Przyszła do poradni przyszpitalnej, chodzi o dziecko. Żaden znany mi lekarz
            pracujący w klinice z ostrym dyżurem nie odeśle żadnego pacjenta zanim go nie
            zbada. U dzieci często 24h to sprawa życia lub śmierci. A pani może iść do
            dermatologa - też przyjmują dwa budynki dalej bez kolejki w ramach ostrego
            dyżuru (a ona na pewno uważałaby, że takie coś to zagrożenie dla jej zdrowia -
            np. psychicznego ;)).

            Do dermatologa nie trzeba skierowania! Po drugie - dlaczego lekarzowi ma się
            obrywać za limity, które przyznaje NFZ? Niech pacjenci wymogą większe limity na
            funduszu, a nie skarżą lekarzy, że ci nie przyjmują wszystkich zainteresowanych
            jednego dnia.
            Trzecia sprawa - gdyby poradni było naprawdę dużo, to nie byłoby takich kolejek
            (więcej punktów dostępowych), jednak większość z nas woli wyjechać za granicę
            niż 'użerać się' w kraju.
          • madry11 Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 14:38
            "A coz w tym dziwnego?"

            To, że wg postu ona sama poszła do pediatry, nie z dzieckiem (vide: "młoda
            dziewczyna"). I jeszcze to jest dziwne, że "uczula" pisze że się nie wstydzi
            swojej agresji w stosunku do lekarzy, a ty i tobie podobne prymitywy jej
            poklaskują.
        • aplus Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 14:07
          ok ale zmien nick na glupi11
        • rybak_stefan Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 14:35
          może alternatywa dla "znanylekarz.pl", gdzie pacjenci wylewają wiadra pomyj na
          lekarzy?
        • shadowofeclipse Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 14:36
          Jeżeli lista będzie ogólnodostępna i opublikowana w internecie to nie ma sensu
          wysyłanie jej do pracodawcy.

          www.dobrypacjent.info :D
    • pippen64 Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 09:32
      od paru lat nie pracuje juz w szpitalu i nawet sie ciesze, chociaz
      zawod wybralam i kochalam swoja prace..aale przestalo mi sie podobac
      kiedy pacjejntak strzelila mnie z kopa..bo ja bolalo..a ja skonczylam z
      urazem pecherza
    • alterpars Bo Polacy to w przytlaczajacej wiekszosci chamy! 02.08.09, 09:33
      Mlodym radze emigrujcie!!!! Kocham kazdy dzien spedzony z dala od
      Polski
      • rheo Niestety masz racje 02.08.09, 11:05
        Troche siedzialem za granica i po powrocie byłem (teraz juz
        przywyklem) przerażony chamstwem Polaków. Chamstwem i brakiem
        profesjonalizmu wszystkich: urzedników, nauczycieli, sprzedawców w
        sklepach itd.
        Na tym tle lekarze jawią się jako grupa o bardzo wysokiej kulturze
        osobistej.
    • arczia lekarz to też człowiek, nie maszyna 02.08.09, 09:56
      Lekarz jest tylko człowiekiem - jeśli do gabinetu wchodzi rozwścieczony
      pacjent (np. tym, ze czekał 3 godz. w kolejce, a przed niego wlazł zasłużony
      krwiodawca, a po nim kombatant, inny lekarz , kobieta w zaawansowanej ciąży
      itp) to automatycznie agresja prowokuje agresję. To normalna fizjologiczna
      reakcja, którą lekarz stara się poskramiać w sobie ( choć nie każdy to
      potrafi) Potrzeba dobrej woli obu stron. Za upadek etosu lekarza najbardziej
      winić trzeba tanich pismaków, TVN-owców z histerycznym zaśpiewem plujących na
      nieliczne przypadki doktorów łamiących prawo. Ciekawe, że nikt się nie kwapi
      zrobić dobre programy o tych, którzy robią coś ponad to, niż wymaga ich zawód.
      O lekarzach woluntariuszach - ofiarnych i bezinteresownych. To taki nieciekawy
      temat - adrenaliny nie wywoła u nikogo, najwyżej łzy wzruszenia...
      • pyosalpinx Re: lekarz to też człowiek, nie maszyna 02.08.09, 10:03
        nikt nie zrobi, bo nikt by tego nie ogladal. Spoleczenstwo jest
        ogolnie agresywne i w tv ogladajac reportaze o chamskich lekarzach
        szukaja potwierdzenia dla swoich zachowan. Lekarze wolontariusze sa
        w Afryce...(tez tam kiedys bylem z MSF)...
        teraz mam do czynienie z inna forma chamstwa...jako ginekolog wobec
        agresywnych muzulmanskich mezow...od tego problemu Polska jeszcze
        jest wolna....
    • net_friend Podziękujmy politykom 02.08.09, 10:07
      za podtrzymywanie zwyrodniałego systemu. Nie ma odważnego, chociaż nie trzeba
      cudów, bo wzorce istnieją. Ale łatwiej grzebać w cudzych teczkach i zasiadać w
      komisjach.
    • gypsi w cywilizowanym kraju 02.08.09, 10:14
      Niezadowolony pacjent wie gdzie sie skarzyc na niekompetentnego lekarza i umie
      to zrobic (oraz ma w tym pomoc wszelka), ale wie tez, ze na poczatku musi
      wylozyc kase na adwokatow i ja wyklada, wiec nie wylewa jadu na forach
      internetowych, tylko dochodzi swoich praw.
      Samorzad lekarski nie przykrywa bledow kolegow.
      Awanturujacego sie pacjenta wyprowadza policja.

      To nie je bajka, to rzeczywistosc w UK. Gdzie podobno tylko paracetamolem lecza;)
      Dzieki Ci, Panie, za natchnienie do wyjazdu 4 lata temu...
      • iamhier Re: w cywilizowanym kraju 02.08.09, 10:40
        do gypsi-sadze,ze juz dawno powinni otworzyc studia medyczne dla adwokatow...z
        duzym pozytkiem dla ludu zapewniam....
        • gypsi Re: w cywilizowanym kraju 02.08.09, 10:58
          Po co? Zrobic zaocznie prawo po medycynie to bulka z maslem, sa juz tacy adwokaci.
          Ciekawe, ze w komentarzach nadal legitymizuje sie chamstwo wobec lekarza, temu
          ostatniemu kazac byc chlopczykiem do bicia.
          Kiedy pacjenci zaczna domagac sie swiadczen od odpowiedzialnej za ich
          zapewnienie instytucji czyli NFZ?
          Za daleko, lepiej pokrzyczec w poczekalni.
          • iamhier Re: w cywilizowanym kraju 02.08.09, 11:29
            do gypsi-i zdecydowanie nie dopuszczac cymbalow z medycyny na prawo BEZ
            EGZ.WSTĘPNEGO!!!!

            Za duzo kasy na nich panstwo wydaje...
            • gypsi Re: w cywilizowanym kraju 02.08.09, 11:50
              A ktos dopuszcza na studia bez egzaminow wstepnych? To juz tak sie w tym kraju
              porobilo?
              Jesli chodzi o wydawanie kasy przez "panstwo" (jakie panstwo, to podatki, Twoje
              rowniez, nie wiesz?) to coz - potem sobie to "panstwo" odbija w "pensjach"
              lekarzy. Po kilku latach harowki za taka "pensje" kazdy lekarz jest kwita z
              "panstwem" za te swoje "bezplatne" studia.

              Cymbaly z medycyny? Ochlon, po co ta agresja? Musisz potwierdzac opinie o
              Polakach, ze sa chamscy i agresywni?
    • cezbak To ile tej pracy? 02.08.09, 10:31
      "Pracuję po 12, 14 godzin na dobę w trzech miejscach." No właśnie - jeśli
      wkażdym 12 godzin to wychodzi, że doba ma 36. Jeśli suma godzin we wszystkich
      trzech miejscach to 12 - wtedy to jest raptem 1,5 etatu.
      • madry11 Re: To ile tej pracy? 02.08.09, 14:45
        W trzech miejscach 12-14 godzin = w każdym po ok. 3-5 godzin, ciołku...
        • cezbak Re: To ile tej pracy? 02.08.09, 20:31
          Rozumiem, że mądry "inaczej". Takim też wolno pisać. Jednakże ja nikogo nie
          obraziłema a twój poziom dyskusji mi nie odpowiada. Tymczasem wypowiedź dr "A"
          sugerowała, że ilość godzin pracy usprawiedliwia wysokie nad miarę zarobki. Moim
          zdaniem niczego nie usprawiedliwia. Nie pozdrawiam.
    • iamhier Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 10:33
      Polska jest jedynym krajem gdzie lekarz moze pracowac publicznie i prywatnie z
      czego ma ogromne profity.....to jest absolutny ewenenment.
      PO drugie- dobrym,rzetelnych lekarzy sie nie atakuje....Atakuje pacjent ,ktory
      przeczuwa ,ze lekarz go nie leczy,nie diagnozuje,tylko udaje,ze leczy.....

      Co do tej wiedzy internetowej....No,coz....swiat idzie do przodu i nie jest
      wina pacjenta,ktory medycyny nie studiowal,ze JEST LEPSZY NIZ JEGO
      LEKARZ....BA!Ja znam takie osoby,ktore znacznie lepiej pisza egzaminy medyczne
      niz ich koledzy po medycynie..
      No,coz ....w Polsce kazdy absolwent medycyny musi miec etat,i 11 lat
      sponsoringu panstwego...brak konkurencyjnosci powoduje spadek wiedzy...No,bo
      talent do medycyny to absolutnie co innego.....

      Ja uwazam,ze nie kazdy z wyksztalceniem medycznym musi byc praktykujacym
      lekarzem (jak sie dziwnie systemowo przyjelo).
      • gypsi Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 11:01
        Nieprawda, ze tylko Polska.

        W UK pracuje i publicznie i prywatnie (jak wielu moich kolegow zreszta). Z tym
        ze - w odroznieniu od Polski - prywatnie nie po to, zeby przezyc do pierwszego,
        ale miec kontakt z naglymi chorobami, ktore mnie w normalnej pracy (rejestracja
        na termin) omijaja.
        A, no i na waciki;)
        • iamhier Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 11:40
          chyba korzystasz z koniunkturytakiej,ze tam brakuje lekarzy i przymyka sie oko
          na cos takiego.....
          • zawsze.aliks Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 12:05
            Szukaj, szukaj spisku doktorów! ...Tak tam jest. W Hiszpanii
            podobnie. Co do poprzednich postów Gypsy, w Polsce personel też już
            się wdraża do wzywania policji do awanturników. Ciekwawym zjawiskiem
            jest natomiast (czego nie ma w GB), że najgłośniej gardłują co to im
            sie należy ci, którzy w życiu pracą się nie hańbią. To
            najgłośniejsi, najmniej kulturalni i najbardziej roszczenowi
            pacjenci.
      • porshe Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 11:23
        'Ja znam takie osoby, które znacznie lepiej piszą egzaminy medyczne niż ich
        koledzy po medycynie'...

        No tak, jasne. Test można łatwo 'przejrzeć' jak się zna schemat układania
        pytania. Pytanie brzmi, czy dana osoba potrafi wiedzę teoretyczną przełożyć na
        praktyczną, czy ma jakiekolwiek doświadczenie w prawidłowym prowadzeniu chorego
        w/g zaleceń (o to na egzaminach nie pytają!), czy też wiedzę opiera raczej na
        wiedzy teoretycznej, w dodatku wybiórczej. Bo co z tego, że dobrze zna się na
        dermatologii, skoro nie ma pojęcia o reumatologii? Albo o internie.

        Nie demonizujcie lekarzy, że to banda konowałów - to świadczy tylko o waszym
        poziomie. Nieraz spotkałem się z przypadkami tak zaniedbanego leczenia (bo mi
        poradziła znajoma, co robić...) że głowa mała. Pacjenci by chcieli, aby choroba
        hodowana 10 lat zniknęła po 2 tabletkach. Takie myślenie życzeniowe (dostęp do
        wszystkich specjalistów od ręki, dostęp do wszystkich badań za darmo) rodzi
        frustrację. I nie mówcie mi, że płacicie składki. To, co z tych składek
        otrzymują ci, którzy je płacą, to śmiech na sali. 10 lat składek 'wystarcza'
        zaledwie na 4 dni pobytu w szpitalu i jedno 'tanie' badanie obrazowe +
        przepisane leki na te cztery dni. A wy się spodziewacie, że płacąc takie
        pieniądze powinniście dostać:
        a) apartament w szpitalu z pielęgniarką dedykowaną tylko dla was i menu, aby
        zamówić obiad
        b) dostępu do specjalisty, który będzie dosłownie stał za drzwiami, będzie na
        każde skinienie i na każde zawołanie (jeden lekarz - jeden pacjent)
        c) dostępu do wszelkich, najdroższych i zupełnie niepotrzebnych badań
        (szczególnie dzięki wiedzy zaczerpniętej z internetu). To tak, jakby ze złamaną
        ręką żądać od razu tomografii całego ciała...(no ale przecież napisali, że
        tomograf jest lepszy od RTG).

        Wniosek - pacjenci w polsce to 'chamy i prostaki'. Ja akurat pracuję na oddziale
        chirurgii dziecięcej i tylu gróźb od rodziców, że jak dziecku się cokolwiek
        stanie podczas operacji, to nigdzie nie słyszałem, ale akurat tych rodziców
        rozumiem. Niejeden dałby się sam pokroić, żeby uratować dziecko. Inną brochą
        jest przychodnia przyszpitalna. Wczoraj była matka z przepięknie rozwiniętą różą
        na praktycznie całe podudzie u dziecka. Przyszła TYDZIEŃ po pierwszych objawach.
        Założę się, że gdyby jej na ciele takie coś powstało, to nie minęłaby nawet
        doba, a siedziałaby u lekarza. Do tego przychodzą przypadki na ostry dyżur, że
        dziecko nabiło się na jakiś pal/metal/bronę przez nieuwagę rodziców,a teraz
        rodzice nagle super-troskliwi i na nic nie pozwalają lekarzowi.

        Takie są realia, nie ma bardziej zdenerwowanego pacjenta (na trzeźwo) niż na
        chirurgii dziecięcej. Większość rodziców jest spokojna do czasu, gdy pojawiają
        się komplikacje (i mają prawo się pojawić). Np. odrzucenie przeszczepu palca
        praktycznie oderwanego (nie odciętego) od reszty ciała. Np. szpecące blizny
        pooperacyjne (nie wchodzi nawet cień szansy, że przecież to normalne i można
        będzie to poprawić, jak dziecko będzie starsze), jakaś infekcja.

        Ale nie! Lekarze to zło tego świata. Wybić ich do nogi! Będziemy sami mieli
        dostęp do służby zdrowia w/g naszego widzimisię.
        • seth.destructor Tydzień? Tylko tydzień? 02.08.09, 13:19
          A nie zapominasz o tym, że np. do dentysty to trzeba się umówić i
          dwa miesiące na przód? Wyobraź sobie, że rozrywa cię ból zęba, a
          hrabini w przychodni mówi, żebyś sobie szukał prywatnego dentysty,
          bo pani doktor może cię łaskawie przyjąć w październiku.
          • rheo Re: Tydzień? Tylko tydzień? 02.08.09, 13:48
            A dlaczego Cię tak ząb boli ? Czy zawsze prawidłowo myjesz zęby ? Z
            czyszczeniem nitką oczywiście. Czy regularnie chodzisz do dentysty ?
            Co pół roku trzeby by pójść, nawet jak nic nie boli. W moim
            przypadku ból zęba pojawiał się zawsze jak skutek zaniedbania
            (mojego własnego zaniedbania - przyznaję się). Ponadto jak ostatnio
            byłem u dentysty to z bólem przyjmowali praktycznie od ręki.

            Temat dyskusji dotyczy chamskiego zachowania się pacjentów wobec
            lekarzy, jesli ludzie będą się tak zachowywać, to coraz mniej będzie
            lekarzy, więc za 10 lat będziesz czekał 4 a nie 2 miesiące.
          • porshe Re: Tydzień? Tylko tydzień? 02.08.09, 13:55
            a przepraszam, to wina 'hrabini' że ma takie limity czy NFZ'tu? Nie 'łaskawie'
            bo ty nic nie wykonujesz za darmo, a od lekarza oczekujesz...
            Ba! Jak lekarz przyjmie cię na 'kasę chorych' powyżej limitu, to musiałby sam
            pokryć koszty całego leczenia. Więc ty dalej masz pretensje, że NFZ takie limity
            ustalił do pani dentystki, tak? Gratuluję ... nie ma co! Oskarżmy kolej o brak
            węgla na rynku! Przecież to nie wina upadającej kopalni, tylko zbyt małej ilości
            pociągów! (mam nadzieję, że rozumiesz analogię).

            poza tym, nie wiem czy wiesz, ale przychodnia przyszpitalna razem z ostrym
            dyżurem (szczególnie na pediatrii) działa w ten sposób, że każdy pacjent musi
            być przynajmniej obejrzany/zbadany przez lekarza, czy dana sprawa nie zagraża
            życiu lub zdrowiu (bo dziecko przeważnie samo nie powie, że dokładnie tutaj go
            boli i nie rozumie, że musi to rodzicom powiedzieć i nie wie czym to grozi. To,
            że matka WIDZĄC takie wielkie paskudne coś na nodze dziecka zareagowała dopiero
            po TYGODNIU świadczy o tym, że może i poziom wiedzy medycznej w społeczeństwie
            rośnie, ale jest to wiedza bardzo nieuporządkowana).
            • cezbak Re: Tydzień? Tylko tydzień? 02.08.09, 20:42
              Oczywiście, że nic nie wykonuję za darmo, ale też nikt mi nie wycenia każdej
              czynności w firmie i po wyczerpaniu limitu nikt mi nie pozwoli siedzieć za
              biurkiem i czekać na nagły "przypadek" , " bo limit się wyczerpał". Zbyt często
              zasłaniacie się NFZ-em. Jest wam z tym wygodnie, bo dzięki temu gabineciki
              prywatne aż puchną od zdesperowanych pacjentów
              • lstiti Re: Tydzień? Tylko tydzień? 02.08.09, 21:04
                > Oczywiście, że nic nie wykonuję za darmo, ale też nikt mi nie wycenia każdej
                > czynności w firmie i po wyczerpaniu limitu nikt mi nie pozwoli siedzieć za
                > biurkiem i czekać na nagły "przypadek" , " bo limit się wyczerpał".

                No właśnie, a NFZ zmusza do tego lekarzy bo za zabiegi i badana wykonane ponad
                limit muszą płacić z własnej kieszeni. Ciekawe jak Tobie by się podobało gdybyś
                po wyczerpaniu limitu musiał fundować klientom swoje usługi i towar.
          • rybak_stefan Re: Tydzień? Tylko tydzień? 02.08.09, 14:38
            ... w jakim filmie to było - cyt.: "tylko chamów bolą zęby"?
          • strikemaster Re: Tydzień? Tylko tydzień? 02.08.09, 21:10
            W prywatnych też się czeka ok. miesiąca. Jest to dowód na to, ze prywatyzacja ochrony zdrowia w niczym nam nie pomoze. Potrzeba innych rozwiązań.
        • rheo No właśnie - ile kosztuje leczenie ? 02.08.09, 14:13
          W sumie poruszyłeś ten sam wątek co ja poniżej. Ludzie myślą że dużo
          płacą na leczenie, bo nie wiedzą ile leczenie kosztuje. Zatem
          jeszcze raz - kazdy pacjent powinien dostawać rachunek za swoje
          leczenie. Płacić powinna ubezpieczalnia, ale pacjent miałby
          swiadomość jakie są koszty leczenia. Wtedy skończyły by się bajki o
          bajońskich sumach jakie ludzie płacą na ubezpieczenie.

          Co do rodziców dzieci, w życiu nie straszyłem lekarza leczącego moje
          dzieck, to jest po prostu bez sensu. Co do skutków ubocznych - do
          dziś pamiętam lekarza w USA który spokojnie tłumaczył mi o wszelkich
          możliwych komplikacjach jakie mogą powstać w trakcie operacji mojego
          dziecka - z paraliżem i śmiercią włącznie a potem kazał podpisac
          dokument w którym wyraziłem zgodę na operację. Trochę mnie to
          zmroziło, ale w sumie to lepsze niż system udawania że nic się nie
          stanie. Co do krzyków rodziców i gróźb - nie wyobrazam sobie czegoś
          takiego w USA. Agresywny rodzic zaraz zostałby pewnie odsunięty od
          dziecka a i ochrona zapewne wezwana. Przecież takie groźby są
          karalne.
          • porshe Re: No właśnie - ile kosztuje leczenie ? 02.08.09, 14:41
            wiesz - jako praktykant/wolontariusz na tej klinice nieraz sam jestem od razu
            postrzegany jako 'zło', bo mam biały fartuch i stetoskop. I wiele widziałem.
            Nieraz musiałem rodzicom wyjaśniać, podobnie jak lekarz w USA, wszystkie możliwe
            skutki operacji. I oni nie słuchali spokojnie. O ile jeszcze na 'blizny
            nieszpecące' reagowali spokojnie, o tyle już na 'wylew' czy 'nagłe zatrzymanie
            krążenia' czy też 'śmierć' reagowali bardzo agresywnie. Nie mówię, że wszyscy.
            Większość kierowanych do kliniki przypadków ma już naprawdę długą historię
            chorobową, usłyszeli to już nieraz i są spokojni. Bardziej od 'skutków
            nieporządanych' chcą wiedzieć jak operacja będzie przebiegała, co zostanie
            zrobione. Problemem są rodzice, którzy nigdy kontaktu ze szpitalem nie mieli.
            Dziecko dajmy na to w wakacje zostało uderzone ostrym elementem drewnianym (np
            wystającym kikutem gałęzi) i ten pozostał w ciele (przeważnie w brzuchu). Jak
            rodzice docierają na miejsce (karetka przyjeżdża jednak szybciej z pacjentem) to
            jak tornado suną w kierunku sali operacyjnej i biada temu, kto im stanie na
            drodze. Nie patrzą na tabliczki, że nie wolno wchodzić, nieraz (dopóki nie
            zamontowano specjalnego, wytrzymałego zamka magnetycznego) przechodzili już
            przez śluzę zanim ich powstrzymano. Jak się im mówi prawdę (stan ciężki,
            nieustalony) to wpadają w taką furię, że nie da się nad nimi zapanować. Ale
            nawet takie zachowanie mogę zrozumieć. Problemem są rodzice, którzy ciągle się o
            wszystko rzucają (dlaczego to tyle trwa, kiedy przyjedzie lekarz z nami
            porozmawiać - de facto jeszcze lekarzem nie jestem, ale papierki mogę wypełniać
            i po skontrolowaniu przez lekarza on przybija pieczątkę) gdzie jest
            pielęgniarka, dlaczego nikt im nic nie mówi. Nagle są bardzo troskliwi i
            opiekuńczy, a wcześniej to nawet nie zainteresowali się, co robi ich dziecko. Ja
            rozumiem, że wypadki się zdarzają. Ale jak pozwala się dziecku bawić w ruinie
            budynku to już chyba przesada...

            No i nieśmiertelne i pozostające bez odpowiedzi pytanie 'czy on z tego wyjdzie'
            - NIE WIEM, proszę mnie nie pytać przed zakończeniem operacji, nie uspokoję
            wcześniej, bo nie będę potem świecił oczami, że mówiłem, że wszystko będzie
            dobrze, a dziecko zmarło (nie mówiąc już o konsekwencjach prawnych z
            wprowadzania rodziny w błąd).

            mimo to uważam, że na chirurgii dziecięcej mamy najbardziej wdzięcznych
            pacjentów z całej służby zdrowia. Matki nie odstępują dzieci na krok, pozwalają
            badać dziecko, udzielają chętnie wszystkich informacji, chętnie słuchają
            doktorów. Ojcowie czasem się zdarzają, ale to nieliczne przypadki. Też są
            troskliwi, choć nie wiedzą np. czy dziecko było szczepione, jak przebiegał
            poród, więc generalnie są mniej 'przydatni' od matek. Ale też nie powiem o nich
            złego słowa.

            Aha - jak opiekunom dziecka słoma z butów wystaje to zaciskamy zęby i zaczynamy
            opiekę nad dzieckiem. Mimo wszystko.
          • ewa1125 Re: No właśnie - ile kosztuje leczenie ? 02.08.09, 15:32
            Mysle,ze jest prostszy sposob aby pacjent wiedzial na co ida jego
            pieniadze-ubezpieczenie powinno byc obowiazkowe,ale to,gdzie ktos
            sie chce ubezpieczac powinno byc dowolne.Rzad ustala kwote minimalna
            (razem z koszykiem swiadczen),a kazdy,kto chce, moze placic wiecej i
            miec ten koszyk powiekszony.W takiej sytuacji kazdy bylby
            zainteresowany,co otrzyma za dana sume i pretensje mialby do
            ubezpieczyciela,a nie do lekarza,ktory ma podpisana umowe z
            ubezpieczycielem.
            • rheo Re: No właśnie - ile kosztuje leczenie ? 02.08.09, 18:38
              Niestety nie masz racji. Problem który poruszyłe nie nie sprowadza
              się do pytania : "Do czego pacjent ma prawo?". Ani nawet "Gdzie idą
              moje pieniądze?" (zakładam że to można sprawdzić w raportach NFZ)

              Wiekszość ludzi ma pretensje o to że płacą składkę i NIC za nią nie
              dostają. To nieporozumienie polega na tym, że pacjent nie dostaje
              rachunków za usługi medyczne. Nie chodzi o ogólne statystyki, ale o
              mozliwość policzenia sobie ile ja płacę składki i ile dostaję w
              formie usług. Poniżej jeszcze raz podam parę stawek z USA. Spróbuj
              przeliczyć to na polskie realia. Jakbyś nie liczyła i tak wyjdą
              pokaźne sumki.

              "Dla Twojej wiadomości kilka
              cen z USA z 2007: wizyta lekarska zwykła z dzieckiem (bez żadnych
              badań laboratoryjnych, czyli osłuchanie płuc, ogląd gardła i uszu) -
              100 USD, operacja przepukliny pachwinowej dziecka (całkowita długość
              pobytu w szpitalu 4 godziny)- 7000 USD, poród fizjologiczny ze
              znieczuleniem zewnątrzoponowym - 20 000 USD; pobyt 4 dni na OIMie ze
              względu na zator w płucach (nie jestem pewien czy to poprawna nazwa)-
              150 000 USD. W Polsce zarabiemy mniej - podziel więc sobie te kwoty
              przez 4 czy 5 i zobacz jakie kolosalne są wydatki na leczenie
              pacjentów. "
      • shadowofeclipse Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 14:45
        A są inne ścieżki kariery zawodowej po kierunku lekarskim oprócz pracy w
        szpitalu czy w przychodni?
        • porshe Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 22:07
          jeśli chodzi o pracę w zawodzie to jeszcze 'przedstawiciel
          farmaceutyczny'. Ale spoko, po 2-3 kursach doszkalających można zostać
          dyplomowanym ekonomem czy absolwentem psychologii.

          Na te studia się idzie, bo się wybrało zawód wcześniej od równieśników
          (często dlatego, że się ma takie powołanie, a czasem dlatego, że
          rodzice zmuszają) :D
    • lernakow Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 10:53
      Jedyne 5 zł za wizytę w przychodni radykalnie skróciłoby kolejki, poprawiło nastroje pacjentów i komfort pracy lekarza. Nie pozbawiłoby nikogo prawa do opieki medycznej. Ale nie - lepiej pielęgnować skansen i szlachetną fikcję.

      Pojawia się też tekst:
      Zaatakowani czy zelżeni przez pacjentów lekarze mogą jedynie dochodzić swych praw z powództwa cywilnego.
      Zelżeni - tak. Zaatakowani fizycznie - nie. Wystarczy, że zgłoszą to na policję. Tym bardziej, że mają wszystkie dane napastnika.
      Pomysł, by uczynić ich funkcjonariuszami publicznymi (jeżeli chcemy utrzymywać fikcję "darmowej" służby zdrowia) jest słuszny. Pomysł, by dać z tej funkcji same przywileje i żadnych obowiązków - jest niesłuszny.
      I tak jest z większością poruszanych kwestii. Jeżeli stawia się sprawę jako walkę lekarzy z pacjentami z NFZ i z kim tam jeszcze, to rodzą się skrajności, gorzkie żale i absurdalne pomysły. Ale jeżeli podejdziemy do problemu kwestia po kwestii, to da się rzecz całą rozstrzygnąć. Bez eskalacji, bez podnoszenia składek, bez utraty lekarzy, którzy uciekają z kraju.
      • seth.destructor Może 02.08.09, 13:21
        Plagą mojej lokalnej przychodni były stare babcie, które traktowały
        poczekalnię jak salonik i od rana tam przesiadywały. Wobec tego, by
        dostać się do lekarza, trzeba było się ustawiać w kolejce na
        godzinę - półtorej przed otwarciem przychodni.
    • kruk51 Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 10:54
      Tak to prawda co napisano w tym artykule ! Stoję w obronie lekarzy a i
      pacjentów. W zależności od przypadku. Gdzie jest przyczyna tych konfli
      któw ? A no jak zawsze na górze ! Przysłowie mówi; ryba psuje sie od głowy.
      Choć jestem zwolennikiem tego Rządu, z całą stanowczością jemu przypisuję
      winę. Pani minister zdrowia sobie nieradzi ! Ambitna baba,
      ale tyko baba. Pan Premier tego nie widzi. Reforma zdrowia zaś się nie
      udała. Z tym fantem jak najszybciej należy coś zrobić, Panie Premierze !
      Istotną winą polityków jest to, że nie chcą i nie rozumie
      ja iż należy zmierzać do tworzenia społeczeństwa obywatelskiego. Du
      chownym i restauratorom sanacji to się oczywiście nie podoba. Ale już
      czas i nie można zwlekać. Naród nie jest głupi i mądrzeje z roku na
      rok. Już nikt nie będzie wielbił duchownego i naukowca lekarza za swo
      je ciężko zapracowane pieniądze.
      • seth.destructor Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 13:23
        Przepraszam, ale ani premier, ani prezydent nic nie zrobią na
        przypadki jaśnie pań z rejestracji, które niczego nie mogą znaleźć,
        czy chamskich lekarzy. Pieniądze nie nauczą ludzi kultury.
    • nineveh Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 10:58
      Zapraszam do wyprobowania panstwowej opieki medycznej w Wielkiej Brytanii. Po
      tym horrorze nasze przychodnie zaczynaja wygladac jak spa w Tunezji...
      • gypsi Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 11:06
        Wiedzialam;)
        Paracetamolem tylko lecza? Dogadac sie nie mozna? Nie robia tego, co
        pacjent-wielepiej od drzwi dyktuje?
        A w szpitalach, to juz w ogole - m-o-r-d-u-j-a!
        • galcio Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 11:47
          Bylam u lekarza w WB z powodu migren. Szokujaca wizyta trwala 3
          minuty - lekarka zadala 3 pytania i przepisala silny lek migrenowy z
          dluga lista przeciwskazan i efektow ubocznych (takich jak zawal
          serca itp. wiec niebagatelnych). Zadnych badan, nawet nie sprawdzila
          cisnienia (bo mialam mierzone tydzien wczesniej przez pielegniarke,
          prawdopodobnie dlatego). Nie osluchala mnie (co w Polsce bylo zawsze
          standartem by sprawdzic jak mi bije serducho - a nuz mam wade czy
          cos). I poslala do domu z recepta. Ale za to wizyta byla za darmo, a
          nawet nie musialam czekac w kolejce bo pacjenci umawiani sa na
          konkretna godzine...

          Dla porownania, w USA (gdzie placilam na ubezpieczenie zdrowotne
          jakies 40 dolarow na miesiac a sama wizyta kosztowala mnie kolene
          50) podczas jedej wizyty lekarz badal mnie przez 30 minut
          (cisnienie, osluchanie, opukanie itp) plus mialam wykonane pelne
          badanie krwi (z hormonami wlacznie). Dzieki tak szczegolowemu
          badaniu wykryto ze mam wysoki cholesterol oraz niedoczynnosc
          tarczycy.

          W Polsce w przychodni, tzn. u lekarza ogolnego czy rodzinnego nie
          bylam latami wiec sie nie wypowiem. Ale zawsze jak ide (chocby
          prywatnie) to zamiast wyslac mnie na badania, lekarze mowia ze
          powinnam schudnac bo za duzo waze. Bardzo pomocne dla pacjenta rady,
          jednym slowem. Pacjent, najwyrazniej duren, sam by na to nigdy nie
          wpadl. I na pewno od lat sie nie stara schudnac - na przekor
          lekarzom, nic tylko sie obzera i tyje :)

          Ot moje porownanie sluzby zdrowia od strony pacjenta. Pomimo
          nierownosci systemu amerykanskiego, jestem za platna sluzba zdrowia
          jesli jest polaczona z panstwowa pomoca dla najbiedniejszych ktorych
          na nia nie stac. Lekarze oplacani godnie nie beda miec powodu sie
          denerwowac. Oplacajac wiekszosc badan, pacjenci beda mieli pelny
          dostep do tychze badan. Wykrywalnosc chorob we wczesnym stadium
          bedzie duzo bardziej prawdopodobna. A poniewaz w Polsce tak wiele
          osob korzysta z prywatnej opieki lekarskiej to kto zauwazy rownice?
        • seth.destructor Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 13:28
          Hm, ja nawet paracetamolu nie dostałem, tylko zapewnienie, że to
          normalne, bo dużo ludzi na to choruje. Efekt - miesiąc infekcji dróg
          oddechowych z codziennym odpluwaniem flegmy.
          Ale lekarz miał więcej pacjentów, bo wszystkich w pracy i okolicy
          pozarażałem.
      • black_madonna opieka medyczna w Wielkiej Brytani 02.08.09, 11:59
        Moje doświadczenia ze służbą zdrowia w Wielkiej Brytani wyglądały następująco:
        Dzwonię do przychodni około godz. 11, że chciałabym widzieć się z lekarzem. Pani
        uprzejmie zawiadamia mnie, że może mnie umówić z GP (lekarzem pierwszego
        kontaktu) na 15:) Przychodzę na kwadrans przed planowaną wizytą. Potwierdzam
        swoje przyjście używając do tego komputera z ekranem dotykowym i siadam w
        klimatyzowanej poczekalni słuchając muzyki relaksacyjnej. Przede mną dwa ekrany
        (popularne plazmy) - na jednym z nich wyśywietlane są praktyczne informacje na
        temat zdrowia (np. konieczności szczepień przed wyjazdami zagranicznymi), a na
        drugim co parę minut pojawia się nazwisko pacjenta, doktora i pokój, w którym
        zostanie się przyjętym. Dokładnie o 15.05 wchodzę do gabinetu, lekarz grzecznie
        pyta mnie "Jak może mi pomóc", po czym tłumaczę spokojnie, jakie objawy mnie nie
        pokoją. Chwilę rozmawiamy, rozważamy możliwe scenariusze, lekarz zadaje mi kilka
        pytań (o wcześniejsze choroby, alegrie itp) a następnie wystawia (drukuje) mi 3
        recepty (dla niewtajemniczonych - wszystko jest tutaj skomputeryzowane a moje
        dane znajdują się w systemie)- zapewniam, że nie na parecetamol. Żegnam się i
        idę do apteki, która znajduje się na terenie przychodni. W ciągu 5 minut dostaję
        swoje lekarstwa, za które nie płacę ani pensa. Przepraszam, ale gdzie tu horror?
        Z całym szacunkiem, ale mam wrażenie, że na tutejszą służbę zdrowia narzekają
        ludzie, którzy mają problemy z językiem angielskim. Nie znają brytyjskich
        procedur lub nie potrafią wyjaśnić lekarzowi, co złego się dzieje... Ale czy w
        takim przypadku można obwiniać służbę zdrowia?

        Ps: W razie wątpliwości, leczę się na NHS (NFZ).

        Pozdrawiam,
        Black_madonna
        • sabina Re: opieka medyczna w Wielkiej Brytani 02.08.09, 12:12
          no to ja dopisze moje doswiadczenia. Mam problem z nadcisnieniem.
          Pierwsze trzy wizyty pomiary cisnienia przez pielegniarke, 3 tygodnie. Wizyta u
          lekarza, skierowanie na EKG i badanie krwi termin za tydzien, wyniki za tydzien.
          nastepna wizyta u lakarza,przepisanie lekow, nastepny test krwi, za tydzien,
          wyniki za tydzien. Nastepna wizyta, wreszcie dostaje leki na stale. Lacznie 8
          wizyt w sumie rozciaglo sie na 10 lub wiecej tygodni. nie ma problemu bo obecnie
          nie pracuje, ale gdybym pracowala w zyciu bym tego nie zrobila. Za recepty
          place, co prawda 7 funtow, ale to i tak wiecej niz lek kosztuje w PL. O ile sie
          orientuje tylko niewielka grupa spoleczna w angli za recepty nie placi.
          Zadowolona jestem bo wszystko zostalo przeprowadzone zgodnie z podrecznikiem, co
          nie zmienia faktu, ze jakbym pracowala nie moglabym sobie na to pozwolic.
          (lekarz przyjmuje od 9-17 tylko w tygodniu).
          • black_madonna Re: opieka medyczna w Wielkiej Brytani 02.08.09, 12:36
            Hmm...
            ,,Za recepty
            > place, co prawda 7 funtow, ale to i tak wiecej niz lek kosztuje w PL. O ile
            sie orientuje tylko niewielka grupa spoleczna w angli za recepty nie placi."
            Troszkę mnie to zaintrygowało, sprawdziłam i rzeczywiście:

            (W Anglii) prawo do bezpłatnego otrzymania leków wydawanych na receptę przysługuje:
            - dzieciom do 16 roku życia,
            - młodzieży się dziennie od 16 do18 roku życia,
            - kobietom w ciąży i przez rok po porodzie (potrzebna jest tzw. maternity
            exemption card),
            - osobom mającym powyżej 60 lat,
            - osobom cierpiącym na niektóre rodzaje schorzeń;
            - osobom otrzymującym zasiłki (Income Support, Jobseeker's Allowance, Pension
            Credit Guarantee Credit) i ich partnerom,
            - niektórym emerytom wojennym,
            - osobom posiadającym certyfikat HC2 (Help with health costs).

            Pozostałe osoby płacą z lekarstwa opłatę ryczałtową, która wynosi 7,10 funtów
            (Anglia), 6,85 funtów (Irlandia Północna), 5 funtów (Szkocja). W Walii recepty
            wystawione przez lekarza rodzinnego (GP) realizowane są za darmo.


            W takim razie cóż... cieszę się, że mieszkam w Walii:)
            Jeżeli wprowadziłam kogoś w błąd, to przepraszam. Zrobiłam to zupełnie
            nieświadomie:)
        • lstiti Re: opieka medyczna w Wielkiej Brytani 02.08.09, 12:57
          Dopisz jeszcze ile zarabia lekarz w Anglii. Niech ludzie mają całościowy obraz
          sytuacji i niech wiedzą dlaczego wielu polskich lekarzy woli leczyć angielskich
          pacjentów :)
          • porshe Re: opieka medyczna w Wielkiej Brytani 02.08.09, 14:12
            orientacyjnie 4-5x więcej jako specjalista, 3-4x więcej jako GP (bez
            specjalizacji z medycyny rodzinnej), specjalista wysokiej klasy (z
            nadspecjalizacją) 8-10x więcej niż na rynku krajowym.

            Dane zebrane od znajomych, którzy już wyjechali.

            Oczywiście koszty życia w Polsce są dużo większe niż w Anglii (paradoksalnie) bo
            pensja tylko w części (małej) idzie na opłaty/kredyty/zobowiązania a reszta
            trafia 'na rachunek'. W Polsce duża część pensji idzie na w/w opłaty, a 'na
            rachunek' dostają się grosze...
            • pacal2 ręce opadają... 02.08.09, 15:09
              > Oczywiście koszty życia w Polsce są dużo większe niż w Anglii
              > (paradoksalnie) bo pensja tylko w części (małej) idzie na
              > opłaty/kredyty/zobowiązania a reszta trafia 'na rachunek'.
              > W Polsce duża część pensji idzie na w/w opłaty, a 'na
              > rachunek' dostają się grosze...

              Oczywiście koszty życia w Polsce są parokrotnie niższe niż w Anglii. To nie
              podlegający żadnej dyskusji fakt. Period. Niezbyt paradoksalnie, wynika to ze
              względów historycznych, ekonomicznych i społecznych.

              W razie wątpliwości proponuję wziąć 1500PLN/300GBP i spróbować się za nie
              utrzymać miesiąc w Anglii. Co innego zestawienie stosunku zarobków do kosztów
              życia tu i tam, ale to zupełnie inna para kaloszy.

              Doskonale rozumiem, że matematyka i medycyna to dwa różne światy (choć oba na
              M), ale na litość boską ja przynajmniej rozróżniam płuca i wątrobę, układ
              krwionośny i nerwowy itd. (choć naukom matematycznym medycyna, w przeciwieństwie
              do sytuacji odwrotnej, nie jest do szczęścia potrzebna).

              Boję się o zdrowie twoich pacjentów którym będziesz musiał ilość leku przeliczyć
              (ratunku!) proporcjonalnie do wagi ciała...
              • porshe Re: ręce opadają... 02.08.09, 21:53
                oczywiście, ze mną jest źle. To ja ci podam jakie są dysproporcje:
                weźmy najmniej kontrastowy przykład. Lekarz ogólny (GP)
                W polsce rocznie po odliczeniu podatków 3000 pln (z dyżurami) x 12 m-
                cy = 36000 pln.
                Opłaty: wynajem/rata kawalerki 1200 pln x 12 mcy = 14400
                opłaty za prąd, gaz, etc 500 pln miesięcznie x 12 = 6000
                Razem zysk roczny netto (bez jedzenia, ubrania, samochodu etc) 16000
                pln /12 miesięcy = 20 000 zysk teoretyczny


                A teraz weźmy sobie GP 5000 funtów x 12 (bez dyżurów, czysta pensja)
                = 60 000
                mieszkanie (wynajem/rata, nie kawalerki) 1700 funtów x 12 = 20400
                telefon, gaz, prąd, etc 1000 funtów (naprawdę gruba perspektywa) x12
                = 12000 funtów

                Razem zysk netto na rok: 38 400 funtów

                I co? Dalej źle z moją matematyką? Jak ludziom łatwo napisać, że
                koszty życia w Polsce są niskie w porównaniu do takiej Anglii. Nawet
                biorąc pod uwagę różnicę w cenach jedzenia to i tak więcej
                zaoszczędzisz w Anglii. Dodaj do tego tanie samochody, porównywalne
                ceny benzyny co w Polsce, przelicz to wszystko a może dojedziesz do
                podobnych wniosków. Jeśli nie to udowodnij.

                Wszystkie ceny w/g własnego i znajomego doświadczeń (ja w PL on w UK)
                • spokojny.zenek ręce i nogi opadają... 02.08.09, 22:49
                  Jak nazwać kogoś, dla kogo 20 400 PLN to "znacznie więcej", niż 32 400 GBP?
                  Analfabetą matematycznym? Jak nazwać kogoś, kto "koszt życia" mierzy wyłącznie
                  czynszem i opłatami? Analfabeta ekonomiczny?
                  Człowieku, czy ty rozumiesz znaczenie słów, którymi się posługujesz?
      • zawsze.aliks Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 12:14
        Poczekalnia lekarza rodzinnego. Tabliczka na drzwiach
        gabinetu: "Plan wizyty przewiduje 1. 3 minuty na zebranie wywiadu ,
        2. 3 minuty na badanie fizykalne, 3. 3 minuty na przedstawienie
        planu leczenia, 4. 1 minuta na wyjaśnienia w przypadku pytań
        pacjenta; prosimy pamiętać że 1 wizyta może dotyczyć tylko 1
        problemu zdrowotnego."
        Gdzie? W Kanadzie.
    • fan.club Dziwne gesty w okolicach rozporka... 02.08.09, 11:13
      są obelgą!? W takim razie czym są gesty jednoznaczne w tych samych
      okolicach?
    • rheo Jak rozwiązać problem ? Pomysł pierwszy 02.08.09, 11:14
      Jak rozwiązać ten problem ? Mam kilka pomysłów. Po pierwsze
      przestrzeganie prawa. Wyzywanie, lżenie, bicie a nawet używanie słów
      wulgarnych jest zabronione przez nasze prawo. W każdej przychodni,
      szpitalu itp. powinna zawisnąć informacja, że do każdego takiego
      przypadku wzywana będzie policja a agresor nie będzie obsługiwany.
      Początkowo będzie z tym trochę kłopotów, ale później ludzie będą się
      zachowywać lepiej. Podstawą jest doprowadzenie do sytuacji, że
      agresja nie popłaca, tzn. że nie da się niczego w ten sposób
      wymusić, można najwyżej kłopotów sobie narobić. Wiekszość ludzi
      zachowujących się chamsko to ludzie którzy w ten sposób wielokrotnie
      przyśpieszali lub wymuszali korzystne dla siebie rozwiązania. Czas z
      tym skończyć !
      • rheo Jak rozwiązać problem ? Pomysł drugi 02.08.09, 11:33
        Wszelkie usługi medyczne MUSZĄ BYĆ ODPŁATNE !!!
        Jak coś jest "za darmo" to nikt tego nie szanuje. Nie muszą to być
        kwoty duże np. wizyta u rodzinnego 5 zł, u specjalisty 10 (20?) zł.
        Płatne także gdy pacjent nie stawi się bez usprawiedliwienia na
        umówioną wcześniej wizytę. Przyniesie to dwa efekty: po pierwsze
        zmniejszy się ilość pacjentów przychodzących bez potrzeby lub po
        zwolnienia (mam tu na myśli głównie uczniów, studentów itp.), po
        drugie ludzie będą bardziej szanować osobę lekarza (bo to co za
        darmo nie jest wszak nic warte).

        Każdy pacjent powinien za każdą poradę OTRZYMAĆ RACHUNEK z
        wyszczególnioną kwotą jaką płaci on i jaką płaci NFZ. Tak samo
        powinno być w przypadku leczenia szpitalnego. Po operacji/zabiegu
        powinien do każdego zostać wysłany rachunek okreslający koszty
        zabiegu płacone przez NFZ i pacjenta (tak - usługi szpitalne powinny
        być również współpłacone przez pacjentów, najlepiej kwotą ryczałtową
        np. 50 zł za zabieg/ 100 za operację). Uniemożliwi to dopisywanie
        fikcyjnych zabiegów szpitalom, zlikwiduje więc patologie oraz sprawi
        że ludzie przestaną gadać głupoty w stylu - całe życie płacę na NFZ
        i NIC z tego nie mam. Równocześnie należy zadbać o zorganizowanie
        systemu dopłat dla najbiedniejszych - maksymalnie 3-5%
        społeczeństwa, których naprawdę nie stać na opłacenie tych ryczałtów.
        • avvg Re: Jak rozwiązać problem ? Pomysł drugi 02.08.09, 13:02
          > Wszelkie usługi medyczne MUSZĄ BYĆ ODPŁATNE !!!

          Przecież są, idioto... Wpisz sobie w Google ZUS i
          NFZ.
          • lstiti Re: Jak rozwiązać problem ? Pomysł drugi 02.08.09, 13:03
            > > Wszelkie usługi medyczne MUSZĄ BYĆ ODPŁATNE !!!
            >
            > Przecież są, idioto... Wpisz sobie w Google ZUS i
            > NFZ.

            Jemu chodziło o to żeby każdy dorzucał coś z własnej kieszeni. Czytanie ze
            zrozumieniem to faktycznie trudna sztuka, ale staraj sie może kiedyś Ci się uda :)
            • ewa1125 Re: Jak rozwiązać problem ? Pomysł drugi 02.08.09, 16:04
              Tylko,ze w takiej sytuacji pacjent placilby dwa razy,raz via NFZ
              (placi z podatkow pacjentow)i raz z wlasnej kieszeni.Czyli nauczy
              sie,ze wszyscy go dymaja,a nie szacunku do lekarzy.Ja bym sie ostro
              wkurzyla gdyby mi przyszlo doplacac w momencie,kiedy obowiazkowo
              moje podatki na leczenie ida na NFZ.Jak juz pisalam,niech rzad
              pozwoli ludziom sie ubezpieczac prywatnie,chociaz tez obowiazkowo, i
              ustali minimalna kwote z koszykiem swiadczen.Przynajmniej bede miec
              wplyw na co moje pieniadze ida i bede miec jasna sytuacje,kiedy
              przyjdzie mi za cos doplacic.
              • rheo Re: Jak rozwiązać problem ? Pomysł drugi 02.08.09, 17:50
                Nie ma mowy o podwójnym płaceniu. Dostajesz rachunek za wizytę
                lekarską np. na 55 zł. 50 zł płaci ubezpieczalnia a 5 Ty.

                Co do prywatnych firm ubezpieczeniowych to zgoda, ale kiedy wejdą
                takowe na rynek, to zobaczysz, że opcja: ubezpieczenie ze
                współpłaceniem (tak jak zaproponowałem) będzie znacznie tańsza niż
                bez współpłacenia. Chodzi o to, że jeśli ktoś ma wydać choćby 5 zł z
                własnego portfela to zaczyna mysleć racjonalnie i ogranicza liczbę
                wizyt lekarskich do optymalnej.

                Co do konkurecji między prywatnymi ubezpieczalniami: dlaczego
                uważasz, że ubezpieczenie zdrowotne powinno być obowiązkowe ?
          • rheo Re: Jak rozwiązać problem ? Pomysł drugi 02.08.09, 13:28
            Jak juz kolega wyjaśnił chodzi o to, żeby pacjent musiał wyjąć chćby
            małą sumkę a własnej kieszeni gdy idzie do lekarza. Porozmawiaj z
            pacjentami - wiekszość z nich nadal uważa że leczenie powinno
            być "darmowe", czyli bez takiego współpłacenia.
            Ponadto pacjent powinien wiedzieć ile kosztuje jego leczenie. Jeśli
            płacisz za leczenie to powiedz mi ile kosztowało leczenie Twojej
            ostatniej choroby ? Nie wiesz ? Ja też nie - i o to chodzi - nie
            mamy żadnej informacji na temat kosztów, więc od strony
            psychologicznej traktujemy leczenie jak darmowe (jest rzeczą
            oczywistą że nigdy takie nie było).

            Co do tego "idioty" - dyskusja tutaj dotyczy chamstwa, którego
            objawem są takie właśnie epitety. Na marginesie - ciekawe czy
            mógłbym Ciebie podać do sądy za znieważenie. Jesli ktoś wie niech
            napisze jak to wygląda od strony prawnej.
      • rheo Re: Jak rozwiązać problem ? Pomysł trzeci 02.08.09, 11:40
        Wprowadzić karty z mikroprocesorem na których będzie zapisana
        historia wszelkich chorób i wizyt lekarskich pacjentów. Po pierwsze
        przyśpieszy to obsługę pacjenta, po drugie wyeliminuje jednoczesne
        leczenie się u wielu lekarzy równocześnie i zażywanie leków których
        nie powinno się zażywać jednocześnie.

        To rozwiązanie zmniejszy kolejki do lekarzy, co spowoduje, że
        problem agresji bedzie mniejszy.
      • rheo Jak rozwiązać problem ? Pomysł czwarty 02.08.09, 11:50
        Szkolić personel - zarówno pielęgniarki jak i lekarzy wysłać na
        szkolenia/warsztaty nt. jak sobie radzić z agresją pacjentów.
        Ponadto uczynić przychodnie bardziej przyjazymi: gazety rozkładać do
        poczytania, może film albo telewizję włączyć, miniplacyk zabaw dla
        dzieci, żeby sie nie nudziły, no i umawiać pacjentów na godziny,
        żeby ludzie nie musieli siedzieć godzinami w poczekalni.
        • lstiti Re: Jak rozwiązać problem ? Pomysł czwarty 02.08.09, 13:06
          Umawianie pacjentów na godziny to dobry pomysł pod warunkiem, że jednocześnie
          nauczy się społeczeństwo, że należy wizytę odwołać jeśli nie zamierza się
          przyjść. Wiem, że zadzwonienie i poinformowanie, że się na wizytę nie przyjdzie
          jest dość trudne, ale ludzie to nie małpy i chyba da rade ich tego nauczyć.
          • rheo Re: Jak rozwiązać problem ? Pomysł czwarty 02.08.09, 13:31
            Napisałem i o tym w "pomyśle drugim":
            "Płatne także gdy pacjent nie stawi się bez usprawiedliwienia na
            umówioną wcześniej wizytę."
            • lstiti Re: Jak rozwiązać problem ? Pomysł czwarty 02.08.09, 13:38
              > "Płatne także gdy pacjent nie stawi się bez usprawiedliwienia na
              > umówioną wcześniej wizytę."

              To raczej nie było by możliwe. Skoro się nie stawił to znaczy, że nie skorzystał
              z usługi czyli nie może za nią płacić.
              Co prawda można by to obejść po przez pobieranie kaucji przy rejestracji. Kaucja
              musiała by być niezależna od opłaty za samą wizytę i była by zwracana po
              wizycie. W razie nie stawienia się bądź wcześniejszego nie odwołania wizyty
              kaucja by przepadała. W ten prosty sposób ludzie szybko by się nauczyli, że
              jeśli nie zamierza się przyjść to trzeba wizytę odwołać.
              • rheo Re: Jak rozwiązać problem ? Pomysł czwarty 02.08.09, 13:53
                Dokładnie - nawet jeśli nie było leczenia, był czas lekarza
                przeznaczony na to leczenie. Przychodnia więc poniosła koszty -
                musiała zapłacić lekarzowi, pielęgniarce, za światło itp.
                Ludzie się nauczą błyskawicznie cenić czas lekarza i dzwonić żeby
                odwołać wizytę, jesli będą musieli zapłacić, nawet małe kwoty.
                • lstiti Re: Jak rozwiązać problem ? Pomysł czwarty 02.08.09, 14:06
                  Mnie raczej chodziło o to, że jeśli pacjent nie odwołuje wizyty to czas lekarza
                  jest marnowany a przecież w to miejsce mógłby wejść ktoś inny.
    • sebam81 Jak konował nic nie wie to nie ma czemu się dziwić 02.08.09, 11:17
      Jak co drugi lekarz nie ma pojęcia o medycynie, to nie ma się czemu dziwić, że
      pacjenta szlak trafia. W normalnej pracy niekompetentnych pracowników wyrzuca
      się na bruk.
      • ku.ku.lka Re: Jak konował nic nie wie to nie ma czemu się d 02.08.09, 11:38
        A ty czym się zajmujesz? Wszystko wiesz najlepiej. To może zamiast pyskować
        jak tobie lub twoim bliskim coś się stanie załątwisz sprawę sam...żeby nie
        narażać ich na niepotrzebne cierpienie. Ciekawe ile rzeczy zdążyłeś sam
        spieprzyć? Pracujesz już czy jeszcze nie?

        Lubię takich misiów znających się na wszystkim lepiej.
      • rheo Mistrzu wszystkowiedzący 02.08.09, 11:43
        Jak dochodzę do wniosku, że mechanik nie zna się na samochodach to
        mu mojego nie zostawiam. Ot wszystko na ten temat.

        A tak na marginesie. Skończyłeś medycynę, żeby oceniać wiedzę
        lekarzy ?
        • lstiti Re: Mistrzu wszystkowiedzący 02.08.09, 13:07
          > A tak na marginesie. Skończyłeś medycynę, żeby oceniać wiedzę
          > lekarzy ?

          Przecież wiadomo, że każdy polak jest wybitnym specjalistą w każdej dziedzinie.
          A zwłaszcza jeśli chodzi o medycynę.
          • rheo Re: Mistrzu wszystkowiedzący 02.08.09, 13:37
            Masz rację - wszyscy wiedzą jak budować autostrady, kanalizacje,
            wodociągi itp. To że wiedzą wszystko o leczeniu jest już oczywiste.
            Myślę że bierze się to także stąd, że dziennikarze z mniej niż
            marnym przygotowaniem w danej dziedzinie biorą się za jej
            opisywanie. Do ludzi dociera więc mnóstwo półprawd, prawd, zabobonów
            połączonych ze świętym oburzeniem. Każdy jest więc mistrzem w każdej
            dziedzinie. A tak naprawde ludzi wykonujących swoją pracę
            profesjonalnie ze świecą szukać. Każdy powinien skupić się na
            własnej robocie (a nie na tym jak źle pracują inni), to wszystkim
            żyłoby się lepiej.
            • lstiti Re: Mistrzu wszystkowiedzący 02.08.09, 13:39
              A najzabawniejsze jest to, że wszyscy ci domorośli lekarze nie potrafią nawet
              udzielić pierwszej pomocy gdy jest to potrzebne.
            • zawsze.aliks Re: Mistrzu wszystkowiedzący 02.08.09, 17:06
              Co więcej, uświadomieni w dziedzinie praw pacjenta zapominają o
              obowiązkach pacjenta, które są obowiązkami wobec samoego siebie:
              przestrzeganie zaleceń, przyjmowanie leków, utrzymywanie higieny...
              Z tym w Polsce cały czas są kłopoty, bo każda sąsiadka jest większym
              autorytetem niż specjalista (o znachorach nie mówiąc), a naród
              zbiorowo cierpi na mydłowstręt.
      • whoopiee Re: Jak konował nic nie wie to nie ma czemu się d 02.08.09, 11:46
        A na medycynie się nie zna bo nie przepisuje tego co Goździkowa zalecała?
    • szmaterlok.1 Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 11:26
      na wrogosc pacjenta w przychodni nie ma pewnie wplywu dlugie oczekiwanie na
      podniesienie sluchawki przy probie telefonicznej rejestracji. nie jest tutaj
      na miejscu tlumaczenie: "brak personelu", co mozna zaobserwowac przy osobistej
      rejestracji. znikanie kuponow potrzebnych przy wizycie u lekarza, to chyba
      sprawa nagminna. widac z gory zaklada sie, ze pacjent cierpi na zaniki
      pamieci, a odejmowac to juz w ogole nie potrafi. pacjent w pierwszej
      kolejnosci spotyka sie z niechecia przy probie wyjecia kartoteki. laska,
      jakiej dostepujemy jest nie do opisania. trudno sie tez dziwic pacjentowi
      czekajacemu na wizyte, ze dostaje furii, kiedy przed nim wchodza osoby
      zarejestrowane po nim. nie honorowi dawcy, nie kobiety w zaawansowanej ciazy,
      nie pracownicy sluzby zdrowa. to tylko niechlujstwo przy ukladaniu kartotek
      dla lekarza i blizsza znajomosc z paniami z rejestracji. mozemy tez mowic o
      szczesciu, kiedy w aptece uda sie rozszyfrowac nazwe zapisanego nam leku.
      jezeli jest klopot, wracamy do przychodni!

      czym innym jest agresja osob pod wplywem srodkow oduzajacych czy pijanych, a
      czym innym agresja spowodowana bezsilnoscia pacjenta wobec traktowania go jak
      intruza.
      • aagatuss Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 11:57
        Dodałabym jeszcze ilość numerków w rejestracji. Ostatnio usłyszałam, że Pani
        doktor ma już 6 pacjentów i nie może mnie zapisać na ten dzień. W sumie nie
        dziwne, bo jeżeli mając wizytę na 18 o 18:30 jest jeszcze 3 pacjentów przede mną.

        A jeżeli idzie o spóźnianie podam taki przykład. Musiałam zapisać się na
        operację. Zapisy u pielęgniarki oddziałowej, jak mnie poinformowano
        telefonicznie od godziny 6:30. O 6 byłam na miejscu, bo jak wiadomo trzeba być
        wcześniej. O 6:30 próba podejścia do gabinetu, na co dowiedziałam się, że
        przecież pielęgniarka oddziałowa przychodzi na 7 (mina osób w kolejce bezcenna,
        bo pan doktor z oddziału mówił 6:30). Pielęgniarka suma sumarum zjawiła się z
        poślizgiem ok. 15 min.

        Dalej. Ktoś wspomniał o pójściu z dzieckiem zaraz po pierwszych
        objawach.Koleżanka poszła do lekarza pierwszego kontaktu zaraz po zauważeniu
        powiększonych węzłów chłonnych. Chłopak dostał antybiotyki, nieskuteczne. W
        sumie kilka rodzai, bo pani doktor nie wiedziała co mu jest. W międzyczasie
        wizyty w innych przychodniach, w szpitalu. W końcu internet i diagnoza
        postawiona przez pacjenta. Po kilku kolejnych badaniach okazało się, że diagnoza
        słuszna. No ale badanie przeprowadzone tylko w jednym miejscu w warszawie,
        wyniki trzeba odebrać w tym właśnie szpitalu, a następnie jechać do drugiego w
        którym jest prowadzone leczenie. Nie można badań przesłać, bo..., no właśnie bo
        co? Koleżanka straciła ponad 10 dni urlopu, ale dobrze. Dzieciak przynajmniej
        już jest leczony prawidłowo. Tylko powiedzcie, czy matka, albo nawet samo
        dziecko nie może po tym być złe?
        A ktoś pisał o naszych składkach i pobycie w szpitalu. Zakładając, że płacone
        jest ok. 300 zł miesięcznie (przy pensji poniżej średniej krajowej) to w ciągu
        roku mam 3.600 a w ciągu 10 lat 36.000. To mi wystarcza na 4 dni pobytu w
        szpitalu. Przepraszam ale za tyle kasy to ja mogę spędzić te 4 dni w
        pięciogwiazdkowym hotelu, co rok. Ja z chęcią przestanę płacić obowiązkowe
        składki i wykupię sobie ubezpieczenie w prywatnym szpitalu gdzie będzie
        apartament i właściwa opieka, bez zbędnych niewybrednych komentarzy (kumpel jest
        lekarzem i słyszałam kilka opowieści).

        Zatem reasumując: Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Zmieńcie się wy-lekarze,
        zmienimy się i my-pacjenci.
        • rheo Bajki o hotelach, realne koszty i kilka cen w USA 02.08.09, 12:13
          No i znwu problem kosztów. Żaden pacjent w Polsce nie wie ile jest
          wydawane na jego leczenie, więc wszyscy opowiadają bajki jak Ty - o
          pięciogwiazdkowych hotelach itp. Żeby każdy wiedział ile kosztuje
          jego leczenie powinien każdorazowo po wizycie lakarskiej/pobycie w
          szpitalu otrzymać RACHUNEK. Skończyły by się te opowieści ile to
          moglibysmy kupić za wpłacone pieniądze. Dla Twojej wiadomości kilka
          cen z USA z 2007: wizyta lekarska zwykła z dzieckiem (bez żadnych
          badań laboratoryjnych, czyli osłuchanie płuc, ogląd gardła i uszu) -
          100 USD, operacja przepukliny pachwinowej dziecka (całkowita długość
          pobytu w szpitalu 4 godziny)- 7000 USD, poród fizjologiczny ze
          znieczuleniem zewnątrzoponowym - 20 000 USD; pobyt 4 dni na OIMie ze
          względu na zator w płucach (nie jestem pewien czy to poprawna nazwa)-
          150 000 USD. W Polsce zarabiemy mniej - podziel więc sobie te kwoty
          przez 4 czy 5 i zobacz jakie kolosalne są wydatki na leczenie
          pacjentów. I proszę nie opowiadaj więcej bajek o pięciogwiazdkowych
          hotelach. Aha - te obliczenia są oczywiście szacunkowe, bo jak
          wspomniałem żaden pacjent nie dostaje w Polsce rachunku za leczenie.
          A powinien.
          • pacal2 po co podajesz ceny z USA? 02.08.09, 16:21
            liczby z kosmosu, wyrwane z kontekstu i kraju pochodzenia.

            > operacja przepukliny pachwinowej dziecka (całkowita długość
            > pobytu w szpitalu 4 godziny)- 7000 USD,

            W Polsce operacja przepukliny pachwinowej kosztuje ok 2500 PLN, czyli jakieś 9x
            mniej. Nie trzeba szacować. Wystarczy użyć Googli.

            > poród fizjologiczny ze
            > znieczuleniem zewnątrzoponowym - 20 000 USD;
            j.w. w Polsce poród bez pomocy NFZ ok. 5-7000 PLN - czyli ok. 10x taniej.

            > W Polsce zarabiemy mniej - podziel więc sobie te kwoty
            > przez 4 czy 5 i zobacz jakie kolosalne są wydatki na leczenie
            > pacjentów.

            A jak widać wyżej, nie przez 5 tylko raczej przez 10, a poza tym ILU pacjentów
            przechodzi takie poważne zabiegi, a ILU płaci składki?
            Ile operacji przepukliny przechodzi przeciętny Polak, ile porodów odbywa
            przeciętny mężczyzna? A składki wszyscy płacą. Statystyka się kłania - zdrowsi
            składają się na częściej chorujących.

            Kolosalne są też nakłady na służbę zdrowia. 9,5% każdej zarobionej przez każdego
            Polaka złotówki. Chyba ci to umknęło w ferworze walki.

            Masz jakieś dane dot. tego ile przeciętnie kosztują usługi medyczne dla jednej
            osoby w trakcie jej życia? (z pominięciem opłat za czynnik ludzki, bo to dopiero
            na podstawie powyższego powinno się kalkulować oferowane lekarzom zarobki, i
            koszty ubezpieczeń)? Ja nie. I ty raczej też nie. Więc skąd takie kategoryczne sądy?

            O statystyce i rachunku prawdopodobieństwa często lekarze zapominają w swoich
            obliczeniach. I o tym że raczej nieprzypadkowo wylądowali na medycynie a nie na
            studiach ekonomicznych / matematycznych.
            Tymczasem za to, że służba zdrowia jest finansową studnią bez dna odpowiadają w
            dużej mierze niekompetentni w zarządzaniu nią lekarze.
            Niech szewc buty kraje...
            ----

            Ad. pomysł drobnych płatności za wizytę:
            Jest to kompletna demagogia, bo zgodnie z tym co sami lekarze twierdzą (i mają
            całkowitą rację) pacjent nie jest w stanie, i nie powinien sam się diagnozować.
            Ma to zrobić lekarz rodzinny, i taki jest sens jego istnienia - odsiać
            "drobnicę" i fałszywe alarmy. To nie pacjent jest od decydowania, czy powinna, a
            czym nie powinna się zająć służba zdrowia. Fałszywa oszczędność/zysc, bo efekt
            będzie taki, że wielu pacjentów do gabinetu trafi dopiero w poważnych stanach
            chorobowych (i koszty ich leczenia wzrosną, nie spadną). (panie, szkoda mi tych
            5 zł, do jutra przejdzie).

            Służba zdrowia i jej klienci to zbyt złożone zjawisko by móc pozwolić sobie na
            komfort patrzenia tylko ze strony pacjentów/tylko lekarzy/tylko zarządzania
            budżetem.
            • rheo Re: po co podajesz ceny z USA? 02.08.09, 18:36
              Tak ogólnie to ja o nic nie walczę. No, może trochę z chamstwem. I
              dlatego wdałem się w dyskusję na ten temat. Chamstwo pacjentów ma
              wiele przyczyn i staram się tylko wyjaśnić niektóre z nich (istotne
              z mojego punktu widzenia). Jedną z przyczyn jest brak wiedzy
              pacjentów na temat kosztów leczenia. Stąd te bajki o
              pięciogwiazdkowych hotelach i cudach medycznych jakie to niby można
              sobie kupić gdyby skladki zdrowotnej nie pożerał zły NFZ.

              Poruszyłeś mnóstwo wątków. Poniżej odnoszę się do niektórych.

              Najważniejszy - pomysł współpłacenia. Nadal uważam, że jest to dobry
              pomysł. Uważam tak, bo sam ten system na sobie testowałem, bedąc za
              granicą. Sprawdza się doskonale i prowadzi do tego, że ludzie sami z
              siebie optymalizują ilość wizyt u lekarza, co globalnie obniża
              koszty i zmniejsza kolejki.

              > liczby z kosmosu, wyrwane z kontekstu i kraju pochodzenia.

              Liczby nie z kosmosu, ale z doswiadczenia (ziemskiego ;-) ) mojego
              lub moich przyjaciół.

              Dlaczego z USA ? Bo tam dostawałem rachunki za leczenie, więc
              wiedziałem ile co kosztuje. I byłem szczęśliwy, że mogę siebie i
              rodzinę ubezpieczyć za niecałe 300 USD miesięcznie (pracodawca
              dopłacał ponad drugie tyle).
              W Polsce jako pacjent nie wiem nic o kosztach. Więc nic o nich nie
              piszę. Bo po prostu nie mogę. Niespecjalnie interesują mnie stawki
              podawane w Google, bo nie dotyczą mnie i nie zawsze są wiarygodne.

              > A jak widać wyżej, nie przez 5 tylko raczej przez 10, a poza tym
              ILU pacjentów
              > przechodzi takie poważne zabiegi, a ILU płaci składki?
              Nie rozumiem, przecież jest oczywiste że każdy system ubezpieczeń
              opiera się na zasadzie solidarności - każdy płaci a tylko niektórzy
              korzystają.
              > O statystyce i rachunku prawdopodobieństwa często lekarze
              >zapominają w swoich obliczeniach. (...) odpowiadają w dużej mierze
              >niekompetentni w zarządzaniu nią lekarze. Niech szewc buty kraje...

              Pijesz do mnie ? Ja nie jestem lekarzem. I uważam że służbą zdrowia
              powinni zarządzać ekonomiści a nie lekarze.

              Jesli u nas koszty operacji są niższ 10 razy niż w USA, to trzeba
              się zastanowić dlaczego. Jesli różnice w zarobkach/innych kosztach
              tego nie uzasadniają to może różnica tkwi jakości usługi ?

        • corka_marnotrawna Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 17:34
          >Zakładając, że płacone
          > jest ok. 300 zł miesięcznie (przy pensji poniżej średniej krajowej) to w ciągu
          > roku mam 3.600 a w ciągu 10 lat 36.000. To mi wystarcza na 4 dni pobytu w
          > szpitalu. Przepraszam ale za tyle kasy to ja mogę spędzić te 4 dni w
          > pięciogwiazdkowym hotelu, co rok. Ja z chęcią przestanę płacić obowiązkowe
          > składki i wykupię sobie ubezpieczenie w prywatnym szpitalu gdzie będzie
          > apartament i właściwa opieka, bez zbędnych niewybrednych komentarzy (kumpel jes
          > t
          > lekarzem i słyszałam kilka opowieści).

          Tak to moja droga dziala, ze kazdy w tym kraju placi tyle samo. Tyle, ze Ty w
          tym momencie nie jestes obloznie, przwlekle, ciezko , nieuleczalnie itp chora i
          na Twoja leczenie nie wydaje sie np 20 tys w ciagu roku tylko duzo mniej.
          Naprawde chcialabys byc powaznie chora, zeby wiedziec ile takie leczenie
          kosztuje? Albo chcialabys przechodzic 150 kosztownych badan po to, zeby miec
          poczucie, ze Twoje pieniadze z ubezpieczenia sa w pelni wykorzystane?

          Plakac mi sie chce jak czytam co niektore posty, bo wiem jak wyglada zycie
          lekarza w Polsce. Dlatego zycze powodzenia wszystkim lekarzom, ktorzy ten kraj
          pelen zjadliwcow opuszczaja.

          Ja sama jestes pacjentka w UK i faktycznie nie jest idealnie, chociaz horrorow
          tez nie ma, jednak faktem jest, ze wiekszosc polskich lekarzy to lepsi
          specjalisci niz wiekszosc angielskich i gdyby tak wdrozycw Polsce system
          angielski, to w rodzimej sluzbie zdrowia dzialoby sie duzo lepiej.
    • skoda_rapid Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 11:40
      Nie jestem lekarzem, nie mam pana doktora w rodzinie ani pani doktor również,
      mam za to wiadomość dla półgłówków potępiających w czambuł lekarzy, w języku
      specjalnie dla Państwa spreparowanym, by udało się Państwu zrozumieć:

      ODPIER*OLCIE SIĘ OD NICH,

      bo większość z Was jest przy nich taka malutka. Oczywiście, zdarza im się
      popełniać błędy, mieć gorszy dzień, ale z tego co ja i moja rodzina zdążyła
      odczuć na własnej skórze, robią bardzo wiele, a najczęściej wszystko, by
      pacjenta wyleczyć.
      • iamhier Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 11:44
        Ja sie do lekarzy nie czepiam....nie krytykuje,choc w rodzinie mam przypadki,ze
        zanim sie pacjent wyleczyl w Polsce to z nerwow w kontakcie ze sluzba zdrowia
        dostal zawalu....

        Rozni sa ludzie tak samo jak rozni sa lekarze.......
        • eri4 Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 12:23
          Moja córka studiuje medycynę, mam nadzieję, ze będzie dobrym lekarzem, ale zaraz
          pozostanie człowiekiem.

          Niestety, od kilku miesięcy walczę z chorobami swoją i ojca i widzę jak różnie z
          przedstawicielami tego zawodu bywa :(
    • leew1 "biała mafia" chce ochrony przed chorymi 02.08.09, 12:27
      biednymi, starymi ludźmi, których nie stać na łapówki i drogie, często
      niepotrzebnie przepisywane leki, ale za to produkowane przez firmy
      farmaceutyczne, które płacą lekarzom za ich przepisywanie nie tylko
      gotówką, ale wycieczkami do wielu ciekawych krajów dla nich i ich
      rodzin. żądają większych pieniędzy i przywilejów i nie łudźmy się,że
      kiedyś będą mieli dość kasy. lekceważenie zdrowia i życia pacjentów,
      którzy nie dają kopert to nie tylko chamstwo lekarzy, ale często to
      zbrodnia.
      • slon.w.skladzie.porcelany Re: "biała mafia" chce ochrony przed chorymi 02.08.09, 13:01
        i nie zapomnij następnym razem jak będziesz się widział ze swoim lekarzem
        powiedzieć mu to prosto w twarz... widzicie go, kolejny anonimowy internetowy
        gieroj...
        • aplus Re: "biała mafia" chce ochrony przed chorymi 02.08.09, 17:16
          slon.w.skladzie.porcelany napisał:

          > i nie zapomnij następnym razem jak będziesz się widział ze swoim lekarzem
          > powiedzieć mu to prosto w twarz... widzicie go, kolejny anonimowy internetowy
          > gieroj...

          dobrze wiesz ze nie powie bo w ogole by pewnie nawet recepty wiecej nie wydali.
          nie powie bo przestepcza organizacji stoi po stronie konowalow wiec jaki sens ?
          zobacz sobie na pomysly angielskie tego lstiti zeby wpisywac pacjentow na czarne
          listy normalnie jak w filmie "Mis" w PRLu.
          Dla tych przyglupow wiadome ze skoro angielski no to przeciez nie morze byc
          glupi ani zlodziej.
          • lstiti Re: "biała mafia" chce ochrony przed chorymi 02.08.09, 21:13
            > zobacz sobie na pomysly angielskie tego lstiti zeby wpisywac pacjentow na czarn
            > e
            > listy normalnie jak w filmie "Mis" w PRLu.

            Jest to dobry pomysł, ale jak sądzę Ty należysz do grona pacjentów, którzy
            opluwają lekarzy. Tacy jak Ty musieli by nauczyć się kultury albo szukać
            lekarza, który lubi wysłuchiwać obelg. Cała reszta miała by święty spokój bo
            awanturujący się debile nie mieli by wstępu do przychodni.
            • aplus Re: "biała mafia" chce ochrony przed chorymi 02.08.09, 22:01
              lstiti napisał:

              > > zobacz sobie na pomysly angielskie tego lstiti zeby wpisywac pacjentow na
              > czarn
              > > e
              > > listy normalnie jak w filmie "Mis" w PRLu.
              >
              > Jest to dobry pomysł, ale jak sądzę Ty należysz do grona pacjentów, którzy
              > opluwają lekarzy.

              to zle sadzisz bo lekarzy to ja bym na rekach nosil.
              ALE LEKARZY A NIE K-O-N-O-W-A-L-O-W !!!


              > Tacy jak Ty musieli by nauczyć się kultury albo szukać
              > lekarza, który lubi wysłuchiwać obelg. Cała reszta miała by święty spokój bo
              > awanturujący się debile nie mieli by wstępu do przychodni.

              debilizm to jest choroba tylko konowal uzywa nazw chorob jako obelgi
    • nowak11 Przez lata byli arogantami w białych fartuchach 02.08.09, 12:42
      Większość lekarzy sama sobie zapracowała na takie traktowanie. Zresztą
      niektórzy nadal na to pracują...
      • lstiti Re: Przez lata byli arogantami w białych fartucha 02.08.09, 12:44
        A co z tymi, którzy pracują ciężko i uczciwie a mimo to są opluwani?
    • misiu-1 Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 12:47
      Niech okupanci oddadzą ludziom ich składki zdrowotne i zabiorą sobie swoją
      "bezpłatną służbę zdrowia", wprowadzając w zamian wolną konkurencję, a znikną
      kolejki, protekcja, korupcja, roszczenia i pretensje.
      • lstiti Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 12:52
        Problem w tym, że pacjenci nie chcą prywatyzacji systemu. W końcu lepiej płacić
        za malucha a żądać mercedesa niż dostawać to za co się rzeczywiście płaci.
        • misiu-1 Re: Nawrzucać doktorowi 06.08.09, 08:58
          lstiti napisał:

          > Problem w tym, że pacjenci nie chcą prywatyzacji systemu. W końcu lepiej
          > płacić za malucha a żądać mercedesa niż dostawać to za co się rzeczywiście
          > płaci.

          Niezupełnie. Na ubezpieczenie zdrowotne idą całkiem spore pieniądze, a wysokie
          koszty leczenia wynikają właśnie z powszechności ubezpieczenia i tego, że chory
          nie płaci z własnej kieszeni. To z grubsza tak, jak idziesz do warsztatu
          blacharskiego i zadają Ci pytanie - płaci pan sam, czy PZU? A jeśli PZU, to
          rachunek jest trzy razy wyższy. Dlatego płacisz jak za Volskwagena, żądasz, być
          może Mercedesa, ale i tak dostajesz na ogół hulajnogę, bo za Twoje pieniądze z
          ubezpieczenia pożywiło się dziesięciu krewnych i przyjaciół królika. A że ludzie
          nie chcą tego systemu zmieniać, to dlatego, że ci socjalistyczni złodzieje,
          pasący się na ich pieniądzach, wmówili im kłamstwo, że bez ZUSia nie byłoby ich
          stać na leczenie.
    • lstiti Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 12:49
      Marzy mi się system Angielski. Tam jak pacjent zaczyna się awanturować to jest
      skreślany z listy pacjentów danej przychodni i po kłopocie. Lekarze,
      pielęgniarki i pozostali pacjenci mają spokój bo nie muszą wysłuchiwać awantur.
      A krewki pacjent może poszukać sobie innego lekarza skoro według niego poprzedni
      był taki zły.
      • rheo Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 14:15
        Jestem za - wszechobecne u nas chamstwo trzeba tepić.
      • niobe25 Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 15:21
        Isti ale w innych krajach odpowiedzialnosc lekarza co do bledu
        lekarskiego jest tez o wiele wieksza niz u nas. Tam sie szpitale i
        lekarze trzesa zeby pacjenci nie zaskarazali wiec kazdego prawa w
        akim razie sa chronione. Ja rozumiem lekarzy, ale zrozumcie tez
        pacjentow. Kiedy wy zachorujecie latwiej wam wyzdrowiec bo macie
        dostep i znajomosci do wszystkiego. a zwykly pacjent nie. to tyle w
        temacie
    • ulanzalasem Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 12:54
      Niech zmienią zawód jak im źle...Niech się lekarze przekwalifikują np. na
      policjantów ;)
      Lekarze idą w ilość a nie jakość usług lekarskich, do tego ich zachowanie
      wobec pacjentów - tych którzy na nich łożą jest bardzo często karygodne!
      • lstiti Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 12:58
        Karygodne jest też zachowanie się wielu bezrobotnych, emerytów i rencistów a
        przecież na nich też łoże.
        • nicola261 Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 13:14
          pracuje już dobrych kilka lat w służbie zdrowia i spotkałam sie z
          agresją. Niestety, straszenie TV, prasą, grożby wręcz fizyczne są na
          porzadku dziennym.Za pracownikami stoja przepisy ustawy, i to co
          wymyśla NFZ i nie można ich poprostu przeskoczyć. Pacjent
          niestety "żąda" nie słucha, bo on chce, jemu sie należy etc. Żal mi
          ludzi " bo płacą podatki" ale my też płacimy, my też nie dostajemy
          skierowań jeśli lekarz nie moze ich wypisywać. Jesteśmy ludzi /
          pacjentami tak jak kazdy. Niestety nikt tego nie rozumie.
      • slon.w.skladzie.porcelany Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 13:07
        idąc Twoim torem rozumowania pacjent, który nie jest zadowolony z usług swojego
        lekarza powinien zmienić go na innego... proste jak drut
    • sunshine4 Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 13:11
      "Pokaż lekarzu - co tam masz w garażu"
      Niesprawiedliwe ? Hmm...
      A czy sprawiedliwe jest to, że większość banków dla takich grup
      zawodowych jak lekarze czy prawnicy (zwłaszcza ci prowadzący swoje
      działalności) ma oferty kredytowe na lepszych warunkach niż dla całej reszty
      przedsiębiorców ? Moja znajoma skorzystała na tym zupełnie mimowolnie - jest
      fizjoterapeutą a nie lekarzem - ale pracownik banku "dopasował" ją do tej
      grupy zawodowej - dzięki czemu mając takie samo konto firmowe jak ja - płaciła
      za jego obsługę 50% mniej niż ja, i oczywiście debet w koncie do dyspozycji
      dostała 4 razy większy niż ja. Wpływy na konto miesięcznie mieliśmy podobne. A
      czy to niesprawiedliwe, że lekarze na włąsnych działanościach mając spore
      dochody rozliczają się z podatków ryczałtowo lub za pomocą karty podatkowej i
      dopiero pod koniec roku rozliczają całkowicie podatki co pozwala im bez
      problemu zebrać na koniec roku odpowiednie fundusze i dokonać "inwestycji"
      unikając płacenia tegoż podatku w sporej części a nawet w całości (a jak nie
      mają funduszu to wezmą kredyt na dobrych warunkach i znów są do przodu) ???
      Więc znów nie czarujmy - im naprawdę nie jest tak źle. A agresja i
      roszczeniowość szarego Kowalskiego jest wszędzie - najpierw ukazała się w
      polityce a potem w mediach - więc skoro ONI mogą po chamsku i coś uzyskują to
      dlaczego Kowalski nie może ?
      • spokojny.zenek Re: Nawrzucać doktorowi 02.08.09, 18:41
        Prywatny przedsiębiorca (bank) może różnicować warunki prowadzenia konta wedle
        własnego uznania, zaś rozważanie tego w aspekcie "sprawiedliwości" (!?) jest
        kuriozalną głupotą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka