Dodaj do ulubionych

Banki nie będą już dawać kredytów "na dowód"

07.08.09, 20:44
"Największym problemem okazują się tzw. zewnętrzni klienci - tacy, którzy do
danego banku przychodzili tylko po pożyczkę gotówkową, a nie mieli w nim
rachunku ani lokaty."

To jest dobry fragment :) Najlepszy klient banku to taki z lokatą na 5% i
pożyczką na 25% jednocześnie.
Obserwuj wątek
    • gugcia0 to sie teraz dopiero zacznie polski subprime tylko 07.08.09, 21:30
      w innym wydaniu.Na razie problemy maja ci, ktorzy kupowali wczasy, auta i
      plaskie TV, jak zacznie sie prawdziwe bezrobocie to problemy pojawia sie w
      kredytach mieszkaniowych.Banki wiele sie jeszcze musza nauczyc. Wiedzialem, ze
      tak bedzie.Dookola byly masy ludzi, ktorzy zarabiali gorzej niz ja, nie mieli
      zadnych zabezpieczen i dostawali ogromne sumy na nowe auta, drogie AGD,remonty w
      dziesiatkach tysiecy. Czulem,ze to kiedys padnie i teraz zabawa sie zaczyna, jak
      na Lotwie.
      • kosmiczny_swir Ja na miejscy bankó zrobił bym tak: 07.08.09, 23:15
        Ja na miejscy bankó zrobił bym tak: wydłużyłbym okres spłaty kredytu i
        zmniejszył raty. Jeśli już zrobiłem ten błąd, że pożyczyłem pieniądze dziadowi
        który nic nie ma, to nie mogę doprowadzić go do bankructwa, bo skoro nic nie ma,
        to licytacja nie przyniesie żadnych dochodów.

        Z wielu względów lepiej jest nie doprowadzać do upadku dłużnika. Po pierwsze,
        upadły dłużnik którego majątek jest mniejszy niż zaciągnięty kredyt to zawalony
        kredyt. Im dłużej będzie płacił, tym moja strata będzie mniejsza.

        Po drugie, będzie to lepiej wyglądało na papierze, bo niespłacony kredyt i
        zbankrutowany dłużnik to czysta strata. Kredyt "żywy" nie powoduje takiej paniki
        u inwestora.

        To jest moje zdanie, nikomu nie każę tak robić i nie uważam sie za wyrocznię ani
        autorytet. Ja jestem tylko inżynierem. Mogę nie znać pełnej złożoności problemu.
        • babaqba Re: Ja na miejscy bankó zrobił bym tak: 08.08.09, 06:42
          kosmiczny_swir napisał:

          > Ja na miejscy bankó zrobił bym tak: wydłużyłbym okres spłaty kredytu
          i
          > zmniejszył raty. Jeśli już zrobiłem ten błąd, że pożyczyłem
          pieniądze dziadowi
          > który nic nie ma, to nie mogę doprowadzić go do bankructwa, bo skoro
          nic nie ma
          > ,
          > to licytacja nie przyniesie żadnych dochodów.
          >
          > Z wielu względów lepiej jest nie doprowadzać do upadku dłużnika.
          (...)


          Tak ty byś zrobił. Niestety polskie banki nie myślą, polskie banki
          działają zgodnie z wylobbowanym "polskim prawem". Kiedy kredytobiorca
          ma trudności ze spłatą raty... stawiamy cały kredyt w stan
          "natychmiastowej wymagalności" (co za bełkot) i zaczynamy naliczać
          odsetki karne. Czyli: spóźniał się z płatnościami, bo nie miał
          środków? Dowalmy mu wielokrotnie większe kwoty do zapłaty, z pewnością
          wtedy da radę!
          Co tam w końcu mają Bankowy Tytuł Egzekucyjny (w jakich jeszcze
          krajach bank może sam zastępować sąd?) - wysyłamy Kaczmarskiego czy
          Kruka w celu wykonania egzekucji. Brzmi fajnie. Szczegóły egzkucji i
          to, czy pozwolą na ostatniego papierosa, wyobraźcie sobie sami.
          • vikmik dlatego cieszą takie inicjatywy...[czytaj dalej] 08.08.09, 10:59
            mstop.pl/1519/nowy-projekt-prawo-bankowe/
        • stawo73 Re: Ja na miejscy bankó zrobił bym tak: 08.08.09, 16:24
          kosmiczny_swir napisał:

          „Ja na miejscy bankó zrobił bym tak: wydłużyłbym okres spłaty
          kredytu i
          zmniejszył raty.”


          Przecież banki stosują taka praktykę od dawien dawna. Problem polega
          chyba na tym ,że większość klientów o takiej możliwości nie wie,
          więc i z niej nie korzysta. Może zatem to pracownicy banków powinni
          wystepować z inicjatywą i informować klientów z problemami o takiej
          możliwości.
      • nikodem_73 Re: to sie teraz dopiero zacznie polski subprime 07.08.09, 23:39
        A tak konkretniej to kiedy? Bo nie wiem, czy zdążę zamówić pizzę. :> Ja już
        czytałem o "rzezi jelonków" na wiosnę. Kurcze mogłem się wtedy dopytać o którą
        wiosnę chodzi. :>

        A bez sarkazmu - "ogromne sumy"? Jaja se robisz? To co oni kupowali? Maybachy?

        Polska to nie USA, tu nie da się powiedzieć "sorry, bankrutuję, gońcie się".
        Bank może Cię zlicytować, a następnie wejść na jakiekolwiek Twoje dochody.

        Provident od lat jakoś żyje z ludzi co dla banków byli za mało wiarygodni nawet
        w okresie prosperity.
    • kruder76 Kogo to obchodzi? 07.08.09, 22:04
      Kogo obchodzi belgijski Żagiel, albo niemiecki mBank? Dla mnie mogą zdychać. Te
      pożyczki na śmieszne kwoty to był dla nich koszt pozyskania klienta. Łapali
      klienta na małą kwotę i jak spłacał to go upsale'owali na co się da. Co za
      różnica, czy dadzą małe kwoty na dowód czy wywalą dziesiątki milionów na
      marketing? Koszt pozyskania klienta będzie taki sam...
      • rasklaat Re: Kogo to obchodzi? 07.08.09, 22:27
        Racja, chromolić banki. Siedzą w nich same pasożyty lichwiarskie w białych kołnierzykach, żywiące się krwawicą ludu pracującego, taka ich mać w te i nazad.
        • kosmiczny_swir Niech upadną zagraniczne banki 07.08.09, 23:18
          Niech upadną zagraniczne banki. Może w ich miejsce odrodzi sie polska bankowość.
          W Szwecji banki są szwedzki, w Niemczech niemieckie, w Hiszpanii hiszpańskie. W
          Polsce powinny być polskie. Nacjonalizm jest dobry. (Uwaga: Nacjonalizm nie
          oznacza nienawiści do innych narodów. Nacjonalizm to tylko dbanie o swój naród.)
          • babaqba Re: Niech upadną zagraniczne banki 08.08.09, 06:48
            Po co komu "polskie banki"? To tak jak z "państwem polskim" i
            pozostałymi polskościami? Lepiej się pracuje w zachodnich
            korporacjach, inne kraje lepiej traktują ludzi niż Polska. Po co nam
            "polskie banki", abyśmy mieli jeszcze gorzej? Spójrz na państwo: dba o
            nas w ten sposób, że zabiera nam większy kawałek dochodu i oferuje w
            zamian o wiele mniej niż wszyscy wokół. "Dba" o nas w ten sposób, że
            mamy najmniej praw obywatelskich i najmniej wolności ze wszystkich
            krajów w Unii. Lepszy byłby rozsądny okupant, niż zakłamany "rodak" u
            władzy. Już dawno to wiedzieliśmy, dlatego królów elekcyjnych
            szukaliśmy po swiecie :)))
    • debilofil Cała prawda co było i co będzie wkrótce ... 07.08.09, 22:51
      oczywiście w skrócie:

      Pisałem już tu o tym wcześniej, ale trzeba powtarzać ludziom.

      Od kilku lat mieszkam w jednym z największych miast w Polsce,
      zarabiam przyzwoicie, a jak na PL dobrze.
      W swoim rodzinnym 30 tysięcznym mieście na zachodzie Polski bywałem
      rzadko, ale kiedy przyjechałem tam rok temu doznałem szoku.
      Pod blokami, gdzie nie miałem wcześniej kłopotów z parkowaniem nie
      mogłem znaleźć miejsca aby zaparkować swoje auto służbowe - a
      przybyło parkingów. Samochody, które tam stały może nie były nowe,
      ale sprawiły że sam poczułem się dość ubogi, no PRZECIĘTNY.
      Dużo rozmawiałem i pospacerowałem po okolicy z której każdy młody
      człowiek chciał uciekać!
      Zobaczyłem polikwidowane "zakłady pracy", firmy a na ich miejscu
      postawiono markety, w miejscach w których kiedyś byli rzemieślnicy
      znalazły się kasy pożyczkowe - niemal na każdym rogu, po dwie na
      jednej ulicy.
      Rany! czytam lokalną gazetę i dowiaduję się że będą za pożyczoną
      kasę nowe baseny w mieście itd.
      Przez chwilę pomyślałem, że może nie trzeba było wyjeżdżać z tego
      miasta. To była jednak chwila, bo zrozumiałem, że to wszystko co
      zobaczyłem to iluzja i głupota ludzi z małego miasta, tzn. mnie nikt
      nie zna w wielkim mieście i mam w d... co kto o mnie myśli, co mówi
      o tym jakie mam auto itd., inna sprawa w takim małym mieście.

      To Łotwa w pigułce - wszystko nakręcone na pożyczkach i kredytach.
      Wystarczy jednak je przykręcić i domino! To właśnie się teraz dzieje
      i starch co się stanie.
      System jest tak stworzony, że działa kiedy cały czas ktoś się
      zadłuża - ludzie, gmina, powiat, firma. Kiedy kredyt zostaje
      ograniczony zacznie się to walić i nie 10% nie bedzie miało z czego
      oddać ale nawet do 40%.

      To się zaczyna właśnie dziać, ale ludzie jeszcze to ukrywają.

      To jak z epidemią grypy - ludzie zaczną się bać dopiero kiedy w
      szpitalu odmówią przyjęć.


      • nikodem_73 Re: Cała prawda co było i co będzie wkrótce ... 07.08.09, 23:49
        Dlaczego sądzisz, że po "przykręceniu" kredytu wszystko zacznie się walić? Bo
        ludzie przestaną kupować rzeczy na które ich tak naprawdę nie stać? A chcesz się
        założyć, że za niedługo pojawią się oferty kredytów konsolidacyjnych (są już
        pierwsze jaskółki)? Bo w końcu ilu jest tych co raty jednego kredytu
        spłacają innym kredytem? 40%? Wątpię.

        Nie wiem skąd pochodzisz i mówiąc szczerze nie interesuje mnie to. Wiesz jaki
        może być efekt? Zwiększenie migracji zarobkowej. Co wg mnie niekoniecznie
        jest takie złe.
        • debilofil a kolega Nikodem w którym banku pracuje? :-) 08.08.09, 09:04
          ubawiłem się, jak masz problemy to jest konsolidacyjny, ha ha ha, a to co nie
          trzeba spłacać niby, jest tańsze, ha ha ha
          To kolejna zaraza zaciemniająca obraz i wpędająca ludzi w jeszcze wieksze problemy.
          Kolejny koleś, któremu imponuje MBA i inne wynalazki, a nie ma pojęcia o życiu
          • nikodem_73 W żadnym 08.08.09, 15:20
            Bo konsolidacyjny nie musi być tańszy, ale pozwala ściągnąć (a przynajmniej
            poluzować) pętlę zadłużenia. Jeśli masz np. 10 pożyczek rozłożonych na 3 lata,
            to jeśli zamienisz ją na jedną rozłożoną na 10 lat to rata będzie prawdopodobnie
            niższa.

            Tu nie trzeba MBA - wystarczy kalkulator.
    • jk Banki nie będą już dawać kredytów "na dowód" 07.08.09, 23:02
      W artykule jest nieścisłość:
      "Robili to tak sprawnie, że nie zalegają z żadnymi płatnościami i ich dane nie figurują w Biurze Informacji Kredytowej."

      Z przytoczonego zdania wynika, że w BIKu znajdują się tylko niesolidni kredytobiorcy. A to nieprawda. Dane klientów, o których (klientach) pisze autorka, z pewnością figurują w BIKu, tylko mają "dobrą" historię.
      • megmegic BIK 08.08.09, 11:45
        w BIK-u znajdują się wszyscy Ci, którzy mają kredyt/konto z limitem/kartę
        kredytową/zakup ratalny w banku zrzeszonym w BIK. Nie ma tu znaczenia czy mają
        "dobrą" czy "złą" historię. ( nie są zrzeszone providenty, skoki i inne
        pomniejsze "instytucje")
    • vikmik banki żyją chwilą 08.08.09, 00:05
      Dziś im się nie opłaca (ryzyko), ale jak się sytuacja uspokoi - znów będą
      udzielać na gębę. Bankowcy żyją chwilą - nażreć się do nieprzytomności dziś, a
      jutro - jutro pobudka z ręką w nocniku. Ale to jutro, więc po co się nad tym
      zastanawiać...

      Krótkowzroczne postępowanie banków można zaobserwować choćby na przykładzie
      BRE (właściciel mbanku i multibanku) należącego do niemieckiego commerzbanku.
      Od pół roku bujają się z kilkoma tysiącami regularnie spłacanych
      kredytów
      hipotecznych zawartych umową z prawdopodobnymi wadami
      prawnymi
      (nawet UOKiK zainteresował się sprawą). I ciągle idą w zaparte -
      nie możemy obniżyć swojej marży, bo ryzyko, bo koszt pieniądza, bo cośtam. I w
      ogóle nie myślą, że za rok czy dwa czy ile bozia da - sytuacja się zmieni i te
      kilka tysięcy ludzi będzie łakomym kąskiem dla innych banków. Grosza złamanego
      wtedy nie zarobią - bo ci klienci stracili zaufanie.
      Proszę, nie piszcie, że widzieli co podpisywali. Dziwnym trafem sporo klientów
      pytało o jeden z zapisów umowy i dostawało taką samą odpowiedź "tu chodzi o
      libor", a przy prośbie o zmianę zapisu na libor właśnie - "te umowy są
      obowiązujące, to taki ogólny wzór". Ludzie ufali tworowi pana Lachowskiego -
      mbank w końcu miał być taki przyjazny... Była to najlepsza oferta na rynku -
      może to też niezły wątek dla UOKiK: czy konsumenci nie byli świadomie
      wprowadzeni w błąd, a oferowane wówczas marże - dumpingowe w celu zwabienia
      jak największej liczby "naiwnych"?

      Czy BRE (głównie mbankowi, choć to klienci multi są większością) uda się coś
      jeszcze ugrać? Marże ponad 3pp dla sprawdzonych klientów to po prostu żal.pl
      podobnie jak wciskanie dodatkowych produktów żeby obniżyć marże o 0,2pp (weź
      pan kartę, weź pani limit). Polak jest pamiętliwy i cierpliwy... A nie
      prościej sensownie obniżyć marże i wpisać w umowę zakaz wcześniejszej spłaty
      całości przez 3 czy 5 lat? Tylko nie o 0,2 a raczej o 2... Zaraz jakieś marki
      nocne z mbanku odpowiedzą, że to niemożliwe. Jeszcze rok temu niemożliwe było
      też, by banki przestały zarabiać...
      A jednak.
      • nikodem_73 Re: banki żyją chwilą 08.08.09, 00:18
        To fakt - ludzie z BRE strzelają sobie po nogach i jeszcze się cieszą, że fajnie
        huczy.
    • jg46889 Re: Banki nie będą już dawać kredytów "na dowód" 08.08.09, 00:06
      Nie wszystkie banki wpisywały kredyty do BIK-u, na przykład przez wiele lat
      Lukas Bank czy Cetelem nie wpisywały. Więc tak naprawdę nie wiemy, jaka jest
      skala problemu.
    • patman Śmierć frajerom!!! 08.08.09, 06:35
      Bankom i ich klientom. Jedni warci drugich.
    • vito3 Banki nie będą już dawać kredytów "na dowód" 08.08.09, 07:21
      a kto powiedzial ze bez krerytu nie mozna zyc polowa dobrych
      samochodow w tym kraju jest na kredyt podjezdza na stacje gosc autem
      za 60 tys i tankuje za 10 zl albo autko 2 lata przebieg 2000km to
      nie rzadkosc ale sa i pozytywy gosc zadluzyl sie zaczyna myslec jak
      z tego wyjsc zapieprza zaklada biznes emigruje a bez nacisku rat
      wachal sie badz zbijal baki oczywiscie beda dramaty ale kredyty
      biora dorosli ludzie a umowa jest umowa
    • yogini1 No proszę___prewncja__wraca do łask...:)))) 08.08.09, 08:31
      To co było kiedyś kulą u nogi dla niejednego banku...czyli utrzymywanie działu PREWENCJI było jedynym skutecznym zastopowaniem lewych kredytów.
      Dla windykacji to było nie na rękę, ponieważ następował konflikt interesów...teraz windykatorzy śmieją się bo dla nich nastał czas prosperity a prezesi banków muszą skulić uszy po sobie i przyznać się do błędu. Wydatki na prewencję byłyby po stokroć niższe niż straty które doprowadziły do światowej recesji. Wirtualne oszczędności z tytułu blokowania kredytów przez prewencję były niezrozumiałymi działaniami dla tych, dla których liczył się szybki kredyt i szybki zysk...okazało się zbyt szybko , że ten zysk jest bardziej wirtualny niż nie udzielenie kredytu osobie niewiarygodnej.
      Sprawdzanie kredytobiorcy przez telefon oraz udzielanie kredytów na dowód...to był kardynalny błąd, który wykorzystali przede wszystkim oszuści oraz osoby bez zdolności kredytowych.
      Szczęście dla nas ,że recesja zaczęła się w Stanach gdzie taki system udzielania kredytów trwał o wiele dłużej . Nasze 5- letnie "doświadczenie" w tej materii nie zdołało spowodować takich strat finansowych jak w komercyjnych bankach na zachodzie.

      Specjalnie dla LB.....TP
      tnij.org/d0ff
      z pozdrowieniami...:)))
    • maniek_ok Re: Banki nie będą już dawać kredytów "na dowód" 08.08.09, 10:08
      Oczywiście jeszcze pół roku temu, kiedy kredyty udzielane były nawet bezrobotnym
      na odcinek emerytury sąsiadki sprzed kilku miesięcy, to TE SAME OSOBY, TEN SAM
      PERSONEL nie widział w tym nic złego i nienormalnego...
      Litości. Lichwa będzie zawsze lichwą.

      Co nie zmienia faktu że jak na razie to te groźby zapowiadane od początku roku o
      komornikach mających pełne ręce roboty i o zatrzęsieniu osób z problemami ze
      spłatą różnego rodzaju kredytów to zwykłe gazeciarskie plociarstwo i robienie
      afer na tzw. "strachu". Jak na razie nic się nie dzieje, i nic nie wzrasta
      lawinowo - stąd pewnie te ogólniki na końcu - bo w liczbach nie ma po tym ani
      śladu. Człowiek pisał wcześniej że był zaskoczony ilością nowych aut w miastach
      z których przed 10laty uciekali wszyscy. Częściowo miał rację, ale nie zauważył
      też tego że na większość tych zakupów ludzi jest po prostu stać. Nie ma bogactwa
      - jest jakiś tam mały poziom zamożności wyżej i ten poziom pozwala na różne zakupy.
      • debilofil To ja pisałem o tych samochodach a miałem na myśli 08.08.09, 12:04
        miałem na myśli to, że owszem stac tych ludzi bo wszystko w okolicy jest z długu.
        Inaczej mówiąc:

        Burmistrz pożycza na budowę basenów 20 mln złotych.
        Zleca prace kilku lokalnym firmom.
        Hurrrraaa! Pan Mieciu zarobił dzięki temu i odłożył do banku 200 tys złotych.
        Problem w tym, że przez 30 lat on i jego dzieci będą spłacać te cholerne baseny
        z lokalnych podatków i utrzymywać ich funkcjonowanie.
        itd.

        To samo z tymi samochodami - stać ich na nie, bo cały czas ktoś w okolicy bierze
        na coś kredyt. Pan Józef wziął kredyt na wielkie LCD więc ja w swoim sklepie AGD
        zarobiłem i wziąłem kredyt na 5 letniego Golfa, kolega co mi go sprzedał wziął
        więc kredyt i kupił działkę którą sprzedaje moja babcie itd.

        A tu sruuuuuuu bo banki przykręcają i cały łańcuszek diabli biorą - pamiętacie
        komunę - nie było kredytów - takich - i co było - niezły syf prawda?

        Domino ruszyło, a tam gdzie nie ma produkcji i eksportu a wszystko opierała się
        na kredycie i takim łańcuszku jak przykład wyżej - MUSI SIĘ ZAWALIĆ - co się
        własnie dzieje.


        No to sruuuuuu
    • spider78 I skończy się iluzja że w Polsce kryzysu nie ma 08.08.09, 10:23
      Cały ten wzrost gospodarczy zipał tylko i wyłącznie dzięki konsumpcji,
      niestety napędzanej wirtualnymi pieniędzmi z kredytów. Oj jesień tego roku
      będzie bardzo ponura.
      • debilofil I tu się z kolegą zgadzam! 08.08.09, 11:55
        Piszę o tym od dawna i ponownie potwierdzam.
        Na jesień i z początkiem 2010 będą złe wieści dla Polaków.

        a ich przesłanie podsumowując jest take:

        - tylko wam się wydawało, że da się żyć na kredyt i kupować choćby mieszkania za
        400 tys
        • etruskw-w Re: Jest jeszcze nadzieja 09.08.09, 20:11
          kiedyś, gdy zmieniła sie władza w tym kraju darowano Polsce 20 mld $
          długu i teraz wielu liczy na podobny cud na Wisłą
    • yola13 i bardzo dobrze! 08.08.09, 10:34
      wiekszosc takich kredytów w dodatku najczesciej bez zadnych
      zaswiadczen i bez zyrantów niestety brała masa nieodpowiedzialnych
      ludzi, lub po prostu ludzi nabitych w butelke przez róznych
      naciągaczy, bardzo czesto brali ją np. emeryci których nikt nie
      sprawdzał ile maja pozaciaganych kredytów gdzie indziej a potem w
      trakcie spłaty kredytobiorca umierał a rodzince zostało podrzucone
      niezło gó...
    • etruskw-w Panie Karpiński a dlaczego Pan odszedł z Ge Money? 08.08.09, 12:44
      śmieszą mnie wypowiedzi specjalistów, którzy z amerykańskiego banku
      przechodzą do rosyjskiego BWE i na dodatek za jego prezesury w GE
      Money udzielano najwięcej kredytów na dowód
      • gugcia0 debilofil ma racje,mnie tez dziwi to zjawisko 08.08.09, 16:54
        Mam prawie 50 lat i bylem uczony w domu aby nigdy nie robic dlugow lub jezeli je
        robic musze, np. na zakup auta czy remont domu to tak abym mogl je naprawde
        kiedys splacic, nawet w trudnych czasach. Dlatego od zawsze jezdze uzywanymi
        autami z RFN, bo mnie na nie stac, na nowe nie, a kredytu nie biore. Dlatego na
        remont domu na wsi zbieralem latami,itd.Mam nawet karte kredytowa, ktorej latami
        nie mialem, ale splacam ja zawsze przed terminem kiedy bank chce odsetek. Mam ja
        tylko po to,ze paliwo na Carrreforze jest tansze z taka karta.Zyje skromnie
        ,pomimo corocznej pracy w RFN, wlasnie dlatego,ze nie oplacam zadnych extra
        wydatkow kredytem. Naleze jednak do mniejszosci, jestem wrecz uwazany za
        dziwaka.Wiekszosc ludzi postrzega zakup na kredyt jako szanse na szybki awans w
        oczach rodziny, sasiadow,kolegow. Wiele rozmow w pracy, na imieninach schodzi na
        temat:kupiliscie sobie cos nowego?Albo planujecie kupic cos nowego?Albo - oj,
        jeszcze jezdzicie tym starym autem?Ja na takie pytania odpowiadam spokojnie:
        nie, bo nie biore kredytow , a gotowki starcza mi na zycie i paliwo. Wiele osob
        nie wytrzymuje jednak tego cisnienia rodziny, kolegow i czasem chce czyms
        zablysnac. A juz szczegolnie w malych miastach, gdzie to wszystko tak widac,
        kazdy kazda rzecz komentuje, kazdy kazdego zna,itd. Mieszkam w Krakowie, prawie
        milion ludzi, zalew bogactwa, u nas nawet Porsche Cayennne i Jaguar nie jest
        niczym specjalnym, tutaj nikt nie musi sie koniecznie pokazac nowa Skoda Octavia
        albo autem typu KIA , bo to i tak na tle wielkiego bogactwa innych nie ma
        znaczenia. Jest latwiej zyc tak jak ja, nikt mnie nie zna , a ci co mnie znaja i
        tak mnie skreslili z listy potencjalnych zakupowiczow i znaja mnie jako dziwaka
        bez kredytow. To jest odpowiedz dla debilofila dlaczego w jego miasteczku tak
        jest. I jeszcze jedno - ogromnie negatywna rola mediow i reklamy, ja olewam to
        calkowicie, jezdze od 1981 do RFN i nie takie cuda widzialem,jestem 100% odporny
        na to, ale masa ludzi poddaje sie temu, ze musza miec, ze to prawie nic nie
        kosztuje, ze jak tego nie kupia to sa out,staromodni,dziady,dno, itd. Masa ludzi
        jest na to podatna, nawet wyksztalconych, bywalych na Zachodzie. Niby wiedza jak
        to dziala, a jednak daja sie podejsc. Mlodzi sa ogromnie uzaleznieni, jak widze
        te katusze jakie przezywaja mlode osoby w Galeriach Krakowska czy inne, ze nie
        moga sobie czegos tam kupic, to az mi ich zal. Nikt w domu nie powiedzial im,ze
        to jest wszystko niewazne, ze czlowiek bez kredytu, ze starym autem i kurtka z
        roku 2003 jest wolny, nie ma przymusu splacania kredytu i odsetek. Ja kocham
        taka wolnosc, juz sie nie zmienie, mnie banki nie dopadna, ale miliony rodakow
        beda mialy z tym wielkie problemy, szczegolnie gdy wzrosnie bezrobocie i skoncza
        sie prace w GB,IRE i innych krajach, gdzie nasi rodacy poprawiali swoje finanse
        domowe.
    • wikonwi Banki nie będą już dawać kredytów "na dowód" 09.08.09, 08:52
      No i dobże żezapędziły się w kozi róg.Cały czas byłem zanipokojony abyśmy my klijęci w pewnym momęcie nie przekoczyli pewnej bariery i wtedy mamy powtórkę z ameryki.
    • tanebo Banki nie będą już dawać kredytów "na dowód" 09.08.09, 15:49
      No i bardzo dobrze! Klienci pójdą tam gdzie ich miejsce - do mafii. A
      tam ściągalność jest 100% :) Jeszcze kilka lat temu każda latarnia była
      oblepiona ogłoszeniami "agencji". Dziś idzie się do sklepu i kupuje
      plazmę za 5tys na "oświadczenie". Tylko że takie oświadczenie trudno
      jest zweryfikować. 30% takich klientów to renciści. ZUS nie udziela
      informacji. Urzędy nie potwierdzają zameldowania. Firmy (zwłaszcza te
      duże) nie udzielają informacji. Bo ustawa o ochronie danych osobowych.
      Chcecie chronić swoje dane? To spier... do mafii po kredyt.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka