grzechoz
16.04.03, 16:48
Uwaga pana Johna Smith'a została przykuta przez neonowy napis na
supermarkecie, który był raczej dość dziwny - bo było na nim tylko
napisane "7.11". Zdziwiony pan Smith wszedł do tego sklepu i po chwili
znalazł się wewnątrz wielkiej hali.
- Co to oznacza? - wskazując palcem na napis, spytał się pana z obsługi,
który podszedł, aby go przywitać.
- Och, to proste. Jesteśmy otwarci w godzinach od 7 rano do 11 wieczorem -
odpowiedział mu dobry człowiek.
Rzeczywiście, proste. Pan Smith wiedział, co chciał wiedzieć, więc właściwie
mógł już opuścić ten sklep, ale... w końcu jak już jest w środku... wybrał
więc 4 produkty z kolorowych półek, podchodzi do kasy i natychmiast pada
odpowiedź kasjera:
- płaci pan 7.11 złotych
- Co? Dlaczego? - zapytał zdziwiony.
- To jest 7 złotych i 11 groszy za wszystkie towary, które pan wybrał -
odpowiedział kasjer.
- Bo takie są godziny waszego otwarcia? - zapytał z jeszcze większym
zdziwieniem?
- Nie proszę pana. Ja po prostu wziąłem wartość każdej z tych cen, wymnożyłem
je i wynik jest 7.11 - wyjaśnił kasjer.
- Że co pan zrobił ?!?!? Pan powinien je dodać, nie pomnożyć!!! - Istotnie.
Muszę pana przeprosić - Kasjer zaczął znowu wklepywać dane na swojej kasie i
po chwili pada wynik - płaci Pan 7.11.
- Pan sobie chyba żartuje!!! - wykrzyknął zirytowany John.
- Nie proszę pana. Może pan to osobiście sprawdzić.
Po dokładnym zweryfikowaniu pan Smith musiał przyznać, że kasjer, a raczej
jego maszyna nie popełniła błędu w obydwu działaniach.
Jakie były wartości cen tych 4 produktów? Dużo ważniejszym pytaniem jest: jak
to może być policzone? Dużo ważniejsze są tutaj algorytmy i wywody
filozoficzne na ten temat niż sam wynik.
Pozdrawiam.