dmuchawcelatawce
06.01.14, 23:11
Prosze o rade, bo nie wiem czy jestem nadwrazliwa i nie powinnam sie przemowac, czy jednak domagac sie spradzenia.
Trzy miesiace temu wraz z mezem razem jak na zawolania zachorowalismy na ostre i przewlekle zapalenie zatok, oboje po raz pierwszy w zyciu. Wtedy jeszcze nie wiedzielismy, ze to zatoki.
Lekarz (nie w Polsce) nas olal. Zachorowala tez nasza coreczka: byla goraczka, katar, kaszel i nie chcialo minac. Po pewnym czasie nasza coreczka dostala amoksycyline i jej przeszlo.
Nam sie pogarszalo. A corcia ygladala na zdrowa.
Moj maz juz jest po punkcji, po ktorej pojawil sie katar i dokladnie w tym samym czasie pojawil sie katar u dziecka. Mala nie ma zadnych innych oznak choroby, przynajmniej ja nie widze, ale cala ta chorobowa sytuacja rodzinei odebrala mi zdolnosc racjonalnego widzenia sytuacji.
W kazdym razie nigdy nie martwilam sie katarem u corki, ale w kontekscie naszych chorob, ze strachu przed punkcja (jakos sobie nie wyobrazam punkcji u takiego dzieciatka) zastanawiam sie czy mozna cos zrobic aby nie dopuscic do najgorszego.
Chodzi mi o to, ze nasze problemy lekarz olal i doprowadzil do tego, ze nasz stan jest zly i przewlekly. Nie chce zaniedbac sprawy u corki.
Bardzo prosze o porade. Czy nalezaloby jednak corke sprawdzic. Czy moze jednak za bardzo sie przejmuje?