Dodaj do ulubionych

Do Pana Doktora

11.07.07, 11:01
Pisałam już w jednym waku, ale napisze też w nowymwątku. Niezgadzam sie z Pana opionią, że niemowlak nie może mieć pasozytów , niech Pan wejdzie na forum alergie i poczyta sobie ile jest dzieci z pasozytami- zdiagnozowane oczyswiście jako alergicy- maultkie dzieci mające po 4-6 miesiecy. I co sie okazuje potem, że po wyleczeniu pasozytów , żadnej alergii nie mają, albo mają ale w owiele słabszym nasileniu.Ale wy lekarze wolicie być ślepi na takie problemy, wydębić od was skierowanie na badanie pasożytów graniczy z cudem, proszę otwórzcie oczy, wiele problemów łączy sie z pasozytami. Ja jestem nastawiona na higiene, codziennie sprzatam w domu mam czyściutko , do tego malutka miała kiedyś podwyższone leukcoyty w moczu i często badałam jej mąćz i od wtetdy byłm bardzo wyczulona na higiene- oczywiście- nie trzymałam dziecka w zamkniętym pomieszczeniu, ale naprawde ręce swoje myłam aż tak bardzo, że mi wyszły krosty i AZS na rękach. I co i tak moje dziecko załapało lamblie, a dlaczego, niech Pan pomyśli, przecież dziecko nie łapie pasozytów z powietrza tylko od innych od dorosłych. Niestety jest epidemia lamblii w przedszkolach - dlaczego- bo lekarze olewają pasozyty i co potem dodorsły też sie zarazi- akurta to ściowa pracuje w przedszkolu i ona przyniosła lamblie. Dziecko u niej bywało sporadycznie, ale niesttey wystarczyło by sie zarazić. Oczywiście diagnoza alergia .( Proszę nie zapominać, że przy pasozytach dziecko mozę być wysypane i moje tak wyglądało- koszmarnie) Po podaniu Furazolidonu wszystko zeszło jak reką odjął. Niesteyt moje dziecko chodziło dość długo z tymi lambliami, bo nikt sie nie umiał wyznać na tym - niestey - i to doprowadziło do dużej ruiny malutkiego organizmu mojego dziecka. Więc proszę głupot nie mówić tylko otworzyć oczy - Bardzo proszę pomóc nie męczyć sie tym malutkim dzieciom i nie wylewać łez biednej matce. Naprawde przypadków pasozytów jest ogrom u niemowlaków niestety, naprawde jak Pan nie wierzy to prosze załozyć watek na forum alergie i poprosić o wpisanie sie matek dzieci chorych na pasożyty, albo w ogóle poczytać to forum.Pozdrawiam. PS. NIe jestem cięta na lekarzy chciałabym tylko by otworzyli oczy i starali sie naprawde pomóc dziecku a nie wciagać je w coraz większe kłopoty- niestety moje dziecko lekarze wepchneli w kłopoty zamiast mu pomóc, na szczeście znalazłam jedą Panią dokotor która ma oczy otwarte na wszystko, a nie na wybiórcze problemy , ( tylko mocz i morfologia) .
Obserwuj wątek
    • salezja Re: Do Pana Doktora 11.07.07, 11:21
      Powinnaś chyba te słowa skierować do swojego pediatry, a nie do p. doktora. Nie
      wiesz jak on by postąpił w przypadku twojego dziecka. W zasadzie wogóle go nie
      znasz i nie wiesz jak postępuje z dziećmi, rozpoznaniem chorób itd. A to, że
      twierdzi, że takie małe dzieci zazwyczaj nie mają pasożyt to nie jest jego
      odrębne zdanie tylko statystyki, na których opierają się późniejsze opinie.
      • katis1 Re: Do Pana Doktora 11.07.07, 17:17
        Ten watek tyczy sie kolejnej odpowiedzi do innego wątku, akoro nie wiesz o co chodzi to po co sie wypowiadasz. Pan dokotr odpowiadał kobitce której objawy dziecka są takie same jak u mojego i nie zlecił badań na pasożyty więc i u mojeg o zapewne by nie zlecił. NIetstey lekarze takich badań nie zlecają u większości dzieci - popytaj matek na forum alergie i nie tylko może też otworzysz oczy. Ne znam sie bo nie jestem lekarzem, a znać sie powinnien lekarz to dlaczego do końca sie nie zna? A Pan dokotr powiedział, że nie zleca badań tak małym dzieciom, bo uważa, że rozsądek matki i higiena nie powinny doporwadzić do zarazęnia pasożytami, a ja chciałam tylko powiedzieć, że bnaprawde stosowałam i stosuje higiene i co z tego i tak dziecko złapała lamblie, nie jesetm jakoś brudaską, słowa Pana dokotra sugerują, że nią niestety jestem. Post napisany był, nie poto byś go czytała i mnie krytykowała, tylko napisałam go w odbrej mierze, by lekarze pomagali dzieciom, i zwracali uwagę na wszystkie możliwe problemy zdrowotne dziecka. NAprawde wycierpiałam wiele i moje dziecko też i mama prawo prosić o to by lekarze mieli współczucie dla dzieci i matek. I nie powoinno sie stosować statystyk, tylko każde dziecko traktować odrębnie, ale niestety startystyki ważniejsze. A co do mojego pediatry to wtetdy z dzieckiem byłam u 3 lekarzy, dziecko nie jadło, było wysypane, spadło z wagi, rzucało sie w nocy na łózku i wstawało w płaczem, zachowywało sie tak jakby bolał jej brzuszek. Czy to nie są objawy świadczące o pasozytach- przecież to tradycyjne objawy- książkowe a lekarze sie nie wyznali,i nie bede ju pisać jakie diagnozy stawiali ( nawet głodzić dziecko mi kazali po to by chciało jeść coś innego niż pierś)Ale dzieki innym matkom, zrobiłam badania i wyszło szydło z wora i co kto tu sie zna na chorobach ja czy kto. Nie mam zamiaru więcej z Tobą dyskutować. Jeszcze raz podkreślam, napisałm ten post do Pana dokotra w dobrej mierze.Pracuje on w dobrewj znanej i szanowanej klinice, trafia do niego dużo zapewne duzo dzieci, wiće jesli zwróci troszkę bardziej uwagę nie tylko na standardowe choroby ale na pasozyty też, to z pewnością pomoże wielu biednym dzieciom i taki przypadek jak mój nie bedzie sie więcej powtarzał.Ja naprawde szanuje prace lekarzy, ale po tym co przeszłam i po to tym co przeczytałam na forum alergie ( o innych matkach których dzieci są podobnie traktowane jak moje) mam prawo mieć żal i mam prawo sie wypowiedziec. To tyle pozdrawiam.
        • salezja Re: Do Pana Doktora 11.07.07, 20:05
          gdzie tu krytyka twojej osoby, po prostu uważam, że to twój pediatra powinien
          odpowiedzieć a nie pan dr. Najlepiej na twoje dziecko i ciebie. Porada dr
          internetowego zwykle jest pobieżna i naprowadzająca- nie ma mocy leczniczej i
          nie zastąpi lekarza.
    • tara34 Re: Do Pana Doktora 11.07.07, 19:57
      aby nikogo nie oceniać ,powiem tylko tyle,że miałam podobną sytuację .Skąd to
      się bierze.Mamy rozmaz krwi dziecka,w którym Eos -eozynofile krwinki
      kwasochłonne są podwyższone i o czym to świadczy ?o alergii,zakażeniu
      pasożytniczym,przewlekle stany zapalne przewodu pokarmowego ,katar
      sienny ,astma i inne.Lekarz stawia diagnozę w oparciu o wywiad .Do czego
      zmierzam,do tego ,że wolałabym na początku diagnostyki usłyszeć ALERGIA,aniżeli
      pasożyty.Bo jak pozniej okazało się moje dziecko miało alergię,ciężką postać
      astmy .Zaczynało się niewinnie .........medycyna to sztuka i nic nie jest takie
      oczywiste jak nam się wydaje.
      Na pierwszą wizytę do alergologa należy przyjść z wynikiem rozmazu krwi.
      • katis1 Re: Do Pana Doktora 11.07.07, 20:42
        I czy nie nasuwa sie więc wniosek taki, że zanikm padnie diagnoza, jakakolwiek, nie powinno sie zlecić wszystkich badań + wywiad i wtetdy jest jasność, a nie błąkać sie po omacku. MOja dziecko gdy dostało diagnozę alergia nie miało zrobionych zadnych EOS itp. Dopiero musiałam położyć dziecko na tydzień do szpitala aby łaskawie porobiono mu wszystkie badania. Ale i tak nie wyszły zadne parametry które świadczyłyby o alergii. Alergię jednak stwierdzono, z wywiadu,ale to było przed lambliami. I ponieważ mała miała alergię to jak dopadły ją lamblie, to wszycy wmawiali mi , że to pogorszenie alergii. Ja jednak widziałam, że jest coś nie tak, prosiłam o wyniki - musiałm zrobić je sama- kosztowało mnie to łącznie 1000 zł, z dojazdami do laboratoriów , wysyłkami do Warszawy itp. Wszystko jest skompliowane, więc chyba powinno sie za każdym razem robić wszelkie badania- ja wiem, że lekarze nie dają skierowań, bo albo nie chcą albo nie mogą, ale gdyby mi zasugerowano jakie wyniki mam zrobić, to i tak zrobiłambym je na swój koszt.Ale o tym jakie wyniki mam zrobić powiedziało mi forum alergie- niestety. Pozdrawiam.
    • gugusia11 Re: Do Pana Doktora 11.07.07, 21:27
      katis1 masz racje,lekarze sa slepi!,niedouczeni,niechca sie dokształcac,moja
      córka ma candidie albicans zlewny wzrost/niepoliczalna ilosc kolonii a 4
      lekarzy super polecanych nie wie co to ,jedni uwazaja ze to nie jest tak zle i
      by sie nie przejmować.Kurcze czy nie mieli tego przedmiotu na studiach.Załosne
      ale przez takich nasze dzieci musza cierpieć!!!!!!!!!
      • luty71 Re: Do Pana Doktora 12.07.07, 01:02
        Z góry przepraszam, że powielam swoje słowa z innego wątku ale chciałabym, żeby
        i moja historia tu się znalazła.
        Zgadzam sie z katis w 100% - badanie kału w kierunku
        pasozytów (robaków, lamblii i grzybów)powinno być pierwszym i podstawowym
        badaniem zanim zaczniemy mówić o alregiach, AZS-ach i astamch, zanim zaczniemy
        faszerować dziecko antyhistaminami, sterydami, hydroksyzynami i innymi
        dipherganami, zanim każemy wywalic mu jego ulubionego kota czy psa, zanim
        wywrócimy życie jego rodziny do góry nogami - wiem co piszę, mój synek
        doświadczył 7 miesięcy męki (koszmarne zmiany skórne, świąd stały graniczący z
        obłędem, rany na całym ciele, ślinotok)- odwiedziliśmy 2 alergologów, 2
        pediatrów i 1 dermatologa dziecięcego - z testów z krwi wyszło, że jest
        uczulony na prawie wszystko - przeszedł na dietę głodową, stosowałam tony
        lekarstw i maści, wywaliłam z mieszkania moje ukochane rośliny, dywany,
        zasłony, prałam, szorowałam i sprzątałam (w zaawansowanej ciąży) - zero
        poprawy - przyszedł moment, że myślałam, że synek umrze z drapania, zmęczenia i
        udręczenia, nocami siedziałam w internecie szukając przyczyn stanu mojego
        dziecka - na forum alergie pierwszy raz usłyszałam o związku pasożytów z
        alergiami - zrobiłam badanie kału - wynik: jaja glisty ludzkiej - po
        odrobaczeniu stał sie cud dziecko wróciło do żywych, skóra się wygoiła,ustąpił
        świąd, okazało sie, że spokojnie może jeść zakazane przez testy produkty-
        trudno opisać moją wściekłość na lekarzy przez których, nie wiem ignorancję?,
        zaniedbanie? moje dziecko tak cierpiało. Owszem przyznaję syn jest alergikiem i
        dalej walczymy z ta chorobą jednak objawy są nieporównywalnie lżejsze od tych
        wywołanych przez pasozyta. Oprócz tego uważam, że tak długa obecność glisty i
        jej toksyn miała ogromny wpływ na rozwój alergii u synka. Moje dziecko zaraziło
        sie glistą w wieku 2 lat, prawdopodobnie przez zabawę jesiennymi liśćmi w
        parku. Na wspomnianym forum alergie jest jednak wiele przypadkow
        paromiesięcznych maluchów cierpiących z powodu lambliozy i candydozy
        (zdiagnozowanych i leczonych na różnego rodzaju alergie)- najczęściej zarażają
        sie od swoich rodziców lub najbliższych członków rodziny, którzy nie mają
        pojęcia, że są nosicielami lamblii - kto w Polsce robi profilaktyczne badania
        kału na pasożyty.
        Kończę tym samym apelem co katis - lekarze otwórzcie oczy!, zlecajcie swoim
        małym pacjentom badania kału na pasożyty i nie traktujcie ich rodziców jak
        mieszkańców Ciemnogrodu,kiedy wspomną o możliwości choroby odpasożytniczej.Nie
        wmawiajcie im, że ich dzieci są za małe na pasożyty. Badanie kału nie boli.

    • kerstink Re: Do Pana Doktora 12.07.07, 08:35
      Witam kolezanki i dodaje tylko, ze przedmiot o pasozytach na studiach medycznych
      jest taki dosyc marginalny ... wiec lekarze naprawde moga nie wiedziec. Tym
      bardziej powinni sie doksztalcic.

      W swojej 'karierze pasozytniczej' zauwazylam takie dziwne zjawiska:

      1. Lekarze w biedniejszych miastach Polski, tzw. Polska B, szybciej wpadaja na
      pomysl, aby szukac robaki jako powod problemu dziecka i doroslego, chetniej
      odrobaczaja dziecko w przypadku objawow alergii (wynika to z rozmow z roznymi
      matkami).
      2. I tak dobrze, ze w Polsce panuje poglad, ze np. zgrzytanie zebami moze
      swiadczyc o robakach. Gdy sie o to pytalam u lekarza w Niemczech to robil
      wielkie oczy. A lamblia to juz kompletna egzotyka przynoszona z innych krajow.
      3. Zauwazylam, ze jako jedno zrodlo problemow z pasozytami znajda czesciej
      lekarzy 'alternatywni' z kontrowersyjna pania Clarc na czele - byc moze dla
      konwencjonalnych lekarzy to sprawa honoru, ze nie moge uznac takiego zwiazku ?

      Tak w ogole to uwazam, ze lekarzy powinni sie troche rozejrzec, co inni robia -
      nie chodzi mi tylko o 'zachodnie' nowosci techniczne.
    • kerstink Re: Do Pana Doktora 12.07.07, 08:59
      Ciekawy link:

      kocia_stronka.republika.pl/alergia.html
    • denay Re: Do Pana Doktora 12.07.07, 12:35
      dopiszę się i ja
      Matka córy z kandydozą
      i mająca co najmniej 4 znajome rodziny z lambliozą.

      aha
      Generalnie lekarze pediatrzy patrzą krzywym okiem
      na lekarzy homeopatów
      Tyle, że to ten drugi naprowadził nas na właściwy ślad...

      Przez to sama radziłam innym matkom zrobienie badań na pasożyty, pierwotniaki i
      grzyby.
      Jedno dziecko z grzybami, drugie z lambliami, a trzecie z obiema...
      • katis1 Re: Do Pana Doktora 12.07.07, 13:21
        Zamieszczam link - bardzo ciekawy- o tym jak to alergia nie dokońca alergią jest.Poczytajcie i Pan doktor też. Pozdrawiam.
        kocia_stronka.republika.pl/alergia.html
    • tara34 Re: Do Pana Doktora 12.07.07, 17:05
      własnie to przeczytałam i pogubiłam się..............
      • luty71 Re: Do Pana Doktora 12.07.07, 22:23
        Co jest niejasne dla Ciebie?
    • mikolaj_danko Re: Do Pana Doktora 17.07.07, 19:50
      Wcale nie twierdzę, że niemowlak nie może mieć pasożytów. Uwarzam jednak, że to rzadkość, zwłaszcza u małych nimowląt - takich które jeszcze nie poruszją się samodzielnie. Jaja glisty czy cyst lamblii (czyli to co zaraża) wydalane są w kale nosicieli i aby zainfekować następną osobę muszą zostać przez nią zjedzone. Oznacza to, że taki niemowlaczek musi wziąść do buźki coś zanieczyszczonego tymże kałem. O ile łatwiej sobie wyobrazić hasającgo po piaskownicach 2-latka, który natknie się gdzieś na zakaźny materiał i go sobie zje (jaja i cysty znajdują się zarówno w kale zarażonych ludzi jaki i zwierząt), to podejrzewanie o to maluszka który nawet nie raczkuje... Chyba że ów maluszek przebywa w domu o kiepskich warunkach higienicznych lub takim, po którym biega zgraja kotów, psów i innych milusińskich. To samo się tyczy starszego niemowlaka, który na spacerki sobie w wózeczku wyjeżdża i raczej się jeszcze w piaskownicach nie tapla, chociaż u takich, raczkujących już, jeżeli mieszkają ze zwierzętami domowymi o pasożytach trzeba już myśleć. W każdym razie napewno powinno się zawsze zebrać dokładny wywiad, w jakich warunkach dziecko przebywa, niezależnie od wieku, i czym jest karmione.
      Jeżeli nawet matka dziecka jest zarażona pasożytami, to przy zachowaniu higieny niepowinna przenieść ich na dziecko.
      • kerstink Re: Do Pana Doktora 18.07.07, 08:19
        > Jeżeli nawet matka dziecka jest zarażona pasożytami, to przy zachowaniu higieny
        > niepowinna przenieść ich na dziecko.

        Takie stwierdzenie wynika chyba z braku wiedzy Panie Doktorze. Prosze sobie
        przypomniec np. sposob rozmnozenia sie owsikow. No i nie kazda matka rodzi przez
        ciecie cesarskie, tylko droga naturalna.

        Co do wnoszenia jaj glist do mieszkania: wnosi sie je rowniez butami doroslych,
        kolami wozka etc. Mysle, ze glista trudniej sie zarazic 2-miesiecznym dziecku,
        jednak zbieg okolicznosci moze powodowac okazje.

        • mikolaj_danko Re: Do Pana Doktora 18.07.07, 19:36
          Nie do końca rozumiem - owsika samica składa jaja w fałdach odbytu zarażonego, mogą one przyczepić się do rąk, majtek, pościeli - tam gdzie zostały złożone. Nadal twierdzę, że niepowinno dojść do zakażenia, chyba że niemowlak śpi z matką, lub mama trzepie swoją pościel nad łózkiem niemowlęcia.
          Co do zarażenia się dziecka przy przechodzeniu przez kanał rodny - prawdopodobieństwo, że noworodek przychodząc na świat połknie jaja pasożyta jest b.małe.
          • kerstink Re: Do Pana Doktora 19.07.07, 07:58
            Oprocz tego jaja owsikow znajduja sie w kurzu, ktorego zawsze jest duzo. Mysle,
            ze matka nie musi trzepac posciel nad lozkiem dziecka, wsytarczy obok w tym
            samym pokoju. Sporo malych dzieci spi z rodzicami, to naturalne. Pamietajmy tez
            o mozliwym rodzenstwie, ktory chodzi do przedszkola i cos moze przynosic -
            zabronic mu kontaktu z malcem ? To babcie wiedza, ze jaja owsikow przetrwaja
            zwykle pranie (do 60 stopni) i dlatego mowia o prasowaniu wszystkiego co sie da.
            Ale czy nieprasowanie kolorowego (pranego w temp. 60 stopni) przescieradla na
            gumke to brak higieny ?

            Mysle, ze mozliwosc zarazenia przy przyjsciu na swiat jest i trzeba to brac pod
            uwage.

            Co za problem badac chore dziecko pod takim katem, za nim robi sie tysiaca
            innych kosztownych i inwazyjnych badan ? Warto wykluczyc te jedna przyczyne.
            • mikolaj_danko Re: Do Pana Doktora 19.07.07, 23:45
              Owszem jaja owsików mogą się przyczepiać do drobinek kurzu znajdującego się w pościeli. Jednak nie można mówić, że w domu, w którym mieszka zarażony owsikami, fruwają one wszędzie, niczym wirusy. Niemowlęta sypiają z rodzicami piszesz - może i tak choć nie wiem czy to dobry pomysł. Co do rodzeństwa, to nie przeczę że jest ono czynnikiem obciążającym, tak jak zwierzęta domowe. Rodzice powinni jednak uczulić rodzeństwo na mycie rąk przed kontaktem z niemowlakiem. Co do zarażeń okołoporodowych, to jeżeli masz jakieś dostępne piśmiennictwo na ten temat (błagam, nie po niemiecku:-), to chętnie przeczytam. W żadnej z przeglądanych przeze mnie książek nie wspominają o takiej możliwości w przypadku owsików, glisty czy lambli. Co do rutynowego badania każdego dziecka w kierunku pasożytów, nie mogę się zgodzić, że to takie łatwe - po Ie - badania te nie są łatwe i dobrze wiesz, że nie wykrycie pasożyta nawet w 3 próbkach kału wcale nie wyklucza jego obecności. Takie badanie trwa poza tym jakiś czas. Myślę, więc, że jeżeli wywiad nie sugeruje dużego prawdopodobieństwa zakażenia pasożytami, warto zająć się na początek bardziej typowymi dla danej grupy wiekowej schorzeniami, w razie rozszerzania diagnostyki pamiętając o parazytach.
              • kerstink Re: Do Pana Doktora 20.07.07, 10:09
                Faktycznie na pierwszy rzut oka sie wydaje, ze w literaturze dostepnej
                luzem w WWW nie wymienia sie mozliwosci zarazenia nowonarodzonego
                lamblia przez zarazona matke. Nie jestem pewna, czy w ogole brano pod
                uwage taka mozliwosc w badaniach. W biednych krajach za bardzo oczywisty
                wydaje sie zwiazek pomiedzy fatalnymi warunkami higienicznymi i
                zarazeniami - tam taki zwiazek zdaje sie przewazac statystycznie. W
                Stanach, gdzie rowniez jest problem z lambliami, glownym zrodlem
                zarazenia jest woda pitna (jak to jest z woda w Polsce ?), i przebywanie
                dziecka w zlobku.

                Znalazlam jednak ciekawy material (po angielsku :-)

                epa.gov/waterscience/criteria/humanhealth/microbial/giardiachild.pdf

                str. 37

                There is no evidence that Giardia is
                transmitted from mother to fetus (Hall, 1994), although infants can
                acquire infections at an early age suggesting
                that mothers can infect their children very soon after childbirth
                (Farthing et al., 1986).

                Rozumiem, ze fetus to jeszcze nienarodzone. Dobrze byloby popatrzec na
                tego Farthinga.

                Powiem szczerze ze troche nie rozumiem, dlaczego zarazenie podczas
                porodu nie mialoby byc mozliwe, skoro wystarczy od 1 cysty do zarazenia.
                Inne zarazki przenoszona sa na dziecko podczas porodu, np.

                www.tigr.org/tdb/e2k1/tvg/intro.shtml
                Co prawda bytuje blizej badz wrecz w drogach rodnych, ale czy do lamblii
                tak daleko podczas porodu ?

                Rozumiem, ze statystycznie takie przypadki moga byc znikome, ale to
                przeciez nie znaczy, ze niemozliwe. Mysle, ze nikt nie badal zjawiska pod
                takim katem, badania robi sie tam, gdzie problem jest wiekszy, wlasnie w
                biednych krajach lub w Stanach, a problem jest wiekszy, bo dochodza inne
                drogi zarazenia.

                Byc moze bym uwierzyla Panu w teorie o zlej higienie, gdyby nie
                przypadek, ze wymioniona na tej stronie Martusie:

                kocia_stronka.republika.pl/alergia.html
                i jej mame znam osobiscie. To nie sa ludzie spod mostu, tam sie dba o
                higiene tak jak w wiekszosci domow.

                Oczywiscie racja, ze takie badanie stolca moze nic nie wykazac mimo
                zarazenia - ale w takim razie mam nie skorzystac i w ogole nie badac ?
                To mimo wszystko bardzo nieinwazyjne badanie. A noz sie znajdzie
                rozwiazanie zagadki. Nie sadze tez, zeby to bylo kosztowne badanie w
                obliczu drogich innych badan, kosztuje raptem ok. 70 zl ...
                Tak, trwa tyle ile sie zbiera 3 porcji kup i potem ok. 2 dni - to
                duzo ?

                Co do jaj owsikow - napewno nie mozna ich porownac do wirusow, no ale
                sa. Sypianie niemowlat z rodzicami to oddzielny temat, z roznych powodow
                jestem akurat zwolennikiem takiego modelu, bo to i dobrze dla matki, i
                dobrze dla dziecka. Ale nie o tym teraz mowa.
                • magdamroziuk Re: Do Pana Doktora 20.07.07, 11:20
                  Nie rozumiem do końca czepiania się pana doktora. To, że ktoś miał problem z
                  pasożytami, to jeszcze nie znaczy, że u innych dzieci jest to przyczyną
                  problemów. Ja też kiedyś miałam takiegi "fibsia" - witaminę D3. Po
                  przedawkowaniu u synka u wszystkich dzieci widziałam objawy..:) Ale już mi na
                  szczęście przeszło. Choć jak czytam o podawaniu np 5 kropli bniemowlęciu, bo
                  główka się poci, to się wtrącam i piszę o badaniach - wielu pediatrów wciąż ich
                  nie robi...

                  Poza tym cała dyskusja zaczęła się, że pan doktor nie wysyła od razu na
                  monotonne i często bezsensowne badania kału. Przecież sugerował morfologię - po
                  krwi widać, czy pasożyty moża wystąpić, lub czy stwarzają problemy. Jak coś
                  takiego może mieć miejsce (np eozynofilia, anemie) to przecież zawsze
                  diagnostykę można prowadzić dalej.

                  A skoro wg niektórych tak łatwo wszędzie pasożyta złapać, to nie widzę też
                  sensu ciągłego badania i odrobaczania etc - przecież dziecko musi nauczyć się
                  walczyć nie tylko z wirusami, bakteriami, ale też i z robakami. Nie mówię
                  oczywiście o sytuacjach, kiedy pasożyt "wygrywa" i wyniszcza organizm. A często
                  tak nie jest.
                  Poza tym może trzeba też odnieść się do literatury, w której czytałam i
                  stwierdzenia, że tak naprawdę nie wiadomo, czy często pasożyty nie osłabiają
                  objawów alergii i innych chorób (osłabiając i oszukując nasz system
                  odpornościowy). Czytałam taki artykuł o związku obecności pasożytów z brakiem
                  pogorszeń a nawet polepszeniem w chorobach z autoagresji - tam była mowa akurat
                  o stwardnieniu rozsianym.
                  Ale to znów dygresja - chodziło mi w tym przydługim poście generalnie o to, że
                  wiele matek uważa się za autorytet większy od wszystkich lekarzy razem
                  wziętych - bo przeczytało kilkadziesiąt artukułów w internecie. Nie przeczę -
                  też czytam i "swoje wiem", ale staram się z tym walczyć i czuje szacunek do
                  ludzi, którzy od nieraz kilkudziesięciu lat uczą się i praktykują w zawodzie
                  lekarza. I nawe jak się wtrącę na tym forum, to mam wrażenie, że "bawię się w
                  doktora", a to forum Pana Doktora:) a nie nas, Goździkowych:)
                  • kerstink Re: Do Pana Doktora 20.07.07, 12:20
                    Po pierwsze, to sie nie czepiam. Po drugie, rowniez szanuje lekarzy, choc jak
                    wiemy sa rozni.
                    Nie wiem, czy te badania sa monotonne, mysle natomiast ze maja sens. Z wlasnego
                    doswiadzenia wiem, ze warto wykluczyc te jedna przyczyne (u mojej corki z
                    badania krwi nic nie wyszlo, nie miala rowniez anemii ale miala inne objawy).
                    Nie moge sie rowniez zgadzac z wmawianiem matkom, ze sa 'brudne', to byloby zbyt
                    proste.
                    Oczywiscie nie mamy innego wyjscia niz wspolzyc z pasozytami, ale jednak warto
                    wiedziec, ze moga byc przyczyna klopotow i wtedy warto z tym walczyc, nie tylko
                    odrobaczajac farmakologicznie, rowniez zapobiegajac w rozne sposoby.
                    Caly czas nie mowie o przypadkach, gdzie nie ma zadnych objawow choroby - tam
                    nie ma sensu robic badania. Co do zwiazku alergii z pasozytami w odwrotna strone
                    - walczac z alergia bym niechetnie polykala jaja pasozytow liczac na to, ze moze
                    alergia minie, mimo powaznosci badan ...

                    Byc moze niektore matki czuja sie madrzejsze, nie wiem. Nie rozumiem, dlaczego
                    walczysz ze soba (to zle ze czytasz ?), mozna swoje trzy grosze powiedziec nie
                    wywyzszajac sie. Dlaczego uwazasz, ze bawisz sie w doktora i ze to zle na takim
                    otwartym forum ?
                    Mnie po prostu ten temat interesuje, proble z zycia wziety.
    • monciad84 Re: Do Pana Doktora 20.07.07, 21:40
      Smiesza mnie takie sytuacje jak osoby bez wyksztalcenia medycznego (typu
      kerstink)bezczelnie kloca sie z lekarzem i podwazaja ich opinie i wiedze...rece
      opadaja.Na miejscu doktora w ogole nie odpisywalabym na tego typu posty bo
      szkoda na to czasu i nerwow
      • kerstink Re: Do Pana Doktora 21.07.07, 11:24
        Moze i smieszne. Dlaczego bezczelne ? Nigdy nie zrozumialam, jak ludzie moga
        przyjac wszystko tylko bo ktos cos studiowal. Napewno pan dr duzo wie, nigdy
        tego nie kwestionowalam, ma ogromna praktyke ktora moim zdaniem zawsze jest
        wazniejsza niz cala teoria.
        Tam, gdzie nic nie wiem tez nic nie pisze. Ale przypadek pasozytow i mnie dotknal.

        Zauwaz, ze medycyna nie jest dzialka dla siebie, powiedzialabym ze jest to wrecz
        dzialka bardzo interdyscyplinarna, to niby tylko lekarz moze cos powiedziec ?

        Mysle, ze pan dr sam bedzie wiedzial, co zrobic. Na razie i tak wyjezdzam, wiec
        bedzie spokoj :-), a pana dra serdecznie pozdrawiam.
        • mikolaj_danko Re: Do Pana Doktora 26.07.07, 19:17
          Proszę pamiętać, że jest to forum - czyli miejsce wymiany uwag. Bardzo sobie cenię dyskusje, dzięki temu na forum jest ciekawiej. Żaden lekarza nie wie wszystkiego i trzeba sobie zdawać z tego sprawę. Czasem też rodzice, którzy na własnych dzieciach "przerobili" jakiś problem mają bardzo dużą wiedzę i ich uwagi są niezwykle cenne.
    • india78 Re: Do Pana Doktora 31.08.07, 01:04
      Przeczytalam wszystkie posty i ręce mi opadly. Ja wiem, ze nikt nie
      mowil, ze bedzie lekko, ale ciezko byc matką!
      Przypomnialo mi sie, ze na etapie diagnozowania przyczyn obnizonego
      napiecia miesniowego u mojego syna neurolog sugerowal wykonianie
      badan na obecnosc lamblii. Pozniej jakos sie to rozmylo. Zreszta
      szczerze mowiac wydawalo nam sie to niemozliwe. A moze to byl
      błąd... Dzis moje dziecko ma 18 mies. Rehabilitacja dala duze
      efekty, ale maly chodzi tylko za ręke. Nie wiem na ile to problem
      fizyczny, na ile zwyczajny lęk przed nowym. Ale moze powinnam
      wykonac takie badania. Od maja maly ma zaparcia. Robię co mogę,
      wyrzucilam z diety zapychacze, sypie do kaszki ekologiczne otręby
      ale problem pozostal. Do tego maly jest niejadkiem. Czesto budzi sie
      w nocy z krzykiem (moze zęby, moze bol stawow przy szybkim wzroscie,
      moze...) Strasznie mnie zaintrygowal temat pasozytow. W przyszlym
      tygodniu bede wykonywac szereg badan, wiec porozmawiam z lekarzem
      rowniez o lamblii.
      W sumie to podlamalam sie. Jak nauczyc zycia spolecznego, skoro
      kazde dziecko, ktore podchodzi do malego moze byc potencjalnym
      zagrozeniem? (pasozyty, mononukleoza (ktorą mozna zarazac nawet pol
      roku po przebyciu choroby)). Moje dziecko co chwile cos podnosi na
      spacerach z ziemi (slimaki, kamienie). Do tej pory traktowalam to
      jako dobre cwiczenie (zalecone zresztą przez rehabilitanta). A moze
      to błąd? A pozwalanie na glaskanie kota? To juz chyba niewybaczalne
      z mojej strony.
      Ja bardzo dbam o higiene, w domu uwielbiam blysk, ale czy to
      ustrzeze mnie przed zagrozeniami? Z dzieckiem spalam od poczatku.
      Trafil mi sie taki "egzemplarz", ze nie mialam wyjscia (slyszalam
      kiedys wypowiedz psychologa, ze rodzice dzielą sie na dwie grupy -
      ci, ktorzy spią z dziecmi i ci, ktorzy sie do tego nie przyznają).

      Podłamałam się tym wszystkim:-(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka