Dodaj do ulubionych

O książkach z dzieciństwa raz jeszcze

08.02.05, 19:00
Przeczytałam wczoraj taki cudny fragment w Rzeczy o ksiązkach:

" niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka,
ktora od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć
wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe zycie
i wznoszą w pamięci pałac, do którego wcześniej czy później - i nieważne ile
w tym czasie książek przeczytamy, ile nowych światów odkryliśmy, ile się
nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć - wrócimy".

Nie musiałam się zastanawiać długo jaka to dla mnie jest ksiązka.
Pisałam juz kiedyś, byłam w III klasie SP, kiedy Babcia przeczytała mi
pierwszy rozdział "Ani z Zielonego Wzgórza" i w ten sposób weszłam w świat,
ktory zachywcił mnie do reszty i chyba jakoś ukszałtował.
Czerpałam z tej Ani, chciałam być Anią, wrażliwą, z wyobrażnią, widzącą
piekno wokół, wierną swoim przyjaźniom.
Chciałam znaleźć miłość jak Ania - zawsze myśląć o idealnym partnerze
życiowym myślałam- żeby był taki jak Gilbert.Zawsze myśląc o małżenstwie
idealnym myślałam o Ani i Gilbercie.
zawsze chciałam jak Ania - pisać opowiadania i napisałam ich całe mnóstwo:).
Ale nie ocałały:).
Chyba dużo we mnie dobrych rzeczy z tej Ani Shirley zostało.
( te złe to chyba z Józi Pye):).
"Ania" towarzyszyła mi przez całe życie, była ukojeniem. Kilka razy do roku
czytałam ją od nowa.
Była można powiedzieć moją wirtulaną przyjaciółką i wzorem.
a jak jest u Was? Pomyślcie.
Obserwuj wątek
    • qwerty.tarnow Re: O książkach z dzieciństwa raz jeszcze 08.02.05, 19:10
      "Dzieci z Bullerbyn" (wielokrotnie), "Tajemnica zielonej pieczęci"
      (naśladowanie tajnych bractw) ;-)
      • lemuriza Re: O książkach z dzieciństwa raz jeszcze 08.02.05, 19:31
        no ja wiem... Dzieci z Bullerbyn też kocham...
        Tylko czy to była rzeczywiście "ta" książka?
        Poruszająca człowieka do głębi, kształtująca jakoś? Jakiś punkt odniesienia...
        Bo tak rozumiem słowa, ktore zacytowałam.
        Moze dałam zły tytuł wątku, bo przecież to mogła być książka przeczytana np. w
        liceum.
    • tradycja1 Re: O książkach z dzieciństwa raz jeszcze 08.02.05, 19:49
      W moim przypadku to byly Basnie Andersena oraz wiersze Tuwima i Brzechwy.
      Do dzis do nich wracam.
      • lubona Re: O książkach z dzieciństwa raz jeszcze 08.02.05, 19:59
        Ja też Andersen, Brzechwa, Tuwim. Jednak pamiętam książki Fleszarowej - Muskat,
        a zwłaszcza pierwszą, którą przeczytałam "Pozwólcie nam krzyczeć". To była
        książka, którą przeczytałam właśnie w liceum. Wstrząsęła mną bardzo. Potem były
        następne i chyba mam jej wszystkie książki.Napadł mnie również w liceum szał
        czytania Joanny Chmielewskiej i przyznam się bez bicia, że do dzisiaj lubie ją
        czytać. Czasami jak mam chandrę, czytam "Wszystko czerwone" i inne zresztą też -
        lubię jej humor językowy.
        • qwerty.tarnow Re: O książkach z dzieciństwa raz jeszcze 08.02.05, 20:06
          O! Joanna Chmielewska "Nawiedzony dom" o dwójce młodych detektywów - to też był
          hit dla mnie. :-)
        • teklat Re: O książkach z dzieciństwa raz jeszcze 08.02.05, 20:09
          Co tu dużo gadać... Ja też "Anię" czytywałam tam i z powrotem... Po kolei
          wszystkie części... i za jakiś czas znowu... To chyba też jest książka mojego
          życia. Nie tak dawno rozmawiałam z koleżanką, która ma córkę w wieku mojego
          syna - to pokolenie już sie Anią tak nie zachwyca. One, bo w końcu rozmawiamy o
          dziewczyńskiej literaturze, wolą coś z szybszą i bardziej zwartą akcją.
          Chociaż - przyznam się tu do czegoś.... ja całą serię książek M. Musierowicz
          przeczytałam kilka lat temu.... I też lubię pasjami :))
          • tradycja1 Re: O książkach z dzieciństwa raz jeszcze 08.02.05, 20:19
            Ja do dzis w czytanie ksiazek mam pewnien problem, chyba to wynika z charaktetu.
            Po prostu nie lubie fikcji literackiej, to az nienormalne jak na dziewczynke :)
            i tak mi zostalo, czytalam ksiazki rowno z mama glownie biografie,
            przewodniki,podreczniki szkolne!!( to do dzis mi zostalo), literature faktu,
            poezje...

            Pamietam jak czytajac Akademie Pana Kleksa bylam wielce rozczarowana ze nie ma
            wysp Bergamutach, wyawalo mi sie to wszystko wielkim oszustwem.
            • lubona Re: O książkach z dzieciństwa raz jeszcze 08.02.05, 20:42
              Tak, Ania. Oczywiście, bezwarunkowo i też teraz czasem do niej sięgam.
              • lemuriza Re: O książkach z dzieciństwa raz jeszcze 08.02.05, 21:10
                Ja mam nadzieję, że miłość do Ani jednak w narodzie nie zginie, bo to jednak
                taka pozytywna bohaterka, której w zyciu wyszło pomimo nienajlepszego pocżątku.
                Mojej znajomej siedmiolatce podrzuciłam na urodziny "Karolcię", przeczytała ,
                polubiła i wypozyczyła sobie z biblioteki II część.
                marzę o chwili kiedy jej będę mogła sprezentować "Anię", ale jeszcze muszę
                zaczekać, bo jeszcze za wcześnie.
                mam nadzieję, ze ją pokocha jak i ja.
                A w niedzielę z wielkim sentymentem oglądałam w Polsacie film "Ania z Zielonego
                Wzgórza", część druga będzie w tę niedzielę.
                Zapraszam dziewczyny przed telewizory.
                • qwerty.tarnow Re: O książkach z dzieciństwa raz jeszcze 08.02.05, 21:21
                  lemuriza napisała:

                  > Mojej znajomej siedmiolatce podrzuciłam na urodziny "Karolcię", przeczytała ,
                  > polubiła i wypozyczyła sobie z biblioteki II część.

                  "Karolcia"? Ta co ten koralik czarodziejski miała? Rety! Całą podstawówkę nie
                  mogłem zdobyć drugiej części, bo albo wypożyczona była, albo zginęła z
                  biblioteki. Dopiero na studiach jak byłem, to znalazłem w zbiorach u rodziny -
                  siedziałem wtedy w wakacje wieczorami i czytałem! :-)
    • atob Tylko J. Verne ;) 08.02.05, 21:58
      Ech sie czlek zaczytywal ;)
      Przeczytalem chyba wszystko co napisal a co bylo przetlumaczone.
      Moj idol ...


      Ps Z komiksow to wiadomo Tytusy ;)
      • kuczman Re: Tylko J. Verne ;) 09.02.05, 04:45
        No... Verne byl dla mnie wazny. W ogole Sci-Fi.
        Ale Anie tez czytalem i corke nia zarazilem juz dawno temu.
        • caro333 Re: Tylko J. Verne ;) 09.02.05, 10:24
          Umiałem czytać jeszcze przed pójściem do szkoły i w przedszkolu zaliczyłem "W
          pustyni i w puszczy",potem "Klechdy polskie" i Verne'a.Dalej był "Tomek"
          A.Szklarskiego(pasjami!)i wreszcie Trylogia.Do Trylogii wracam jeszcze
          czasami.A co zaważyło na moim życiu?Nie jestem pewien.Może jednak ten Staś-
          Tomek,podróże,przygody...
          • lemuriza Re: Tylko J. Verne ;) 09.02.05, 10:43
            rozmarzyłam się... tak miło wrócić pamięcią do tych książek...
            "Ania" była dla mnie naprawde ważna, była odskocznią od trudnego co by nie
            powiedzieć dzieciństwa.
            Dziekuję Ci Lucy Maud Montgomery!
            • lemuriza Re: Tylko J. Verne ;) 09.02.05, 18:38
              no i tyle rozważań?
              ej, napiszcie coś jeszcze... to taki wdzięczny temat.
              Łobuzek się nie wypowiedział na przykład... wzywam do odpowiedzi szwagrze.
              • lemuriza Re: Tylko J. Verne ;) 09.02.05, 21:09
                A Gomez?
                Jak u Ciebie?
                • 1gomez a mi to sie chyba zaczelo od Winetou 09.02.05, 21:42
                  cztery opasle tomiska kupione przez moja mame na dorocznym kiermaszu ksiazki i
                  prasy.tradycja u mnie byla ze na ten kiermasz sie szlo tak jak z baranem na
                  wielkanoc.pozniej pozyskalem od wujka old surechanda bedzie dwa tomy a
                  pozniej ,a pozniej sie zaczelo.pamietam ze siedzac w szkole czekalem kiedy
                  pojde do domu wreszcie bo zawsze mialem stosik pod reka.otwieralem czytalem nie
                  podobala mi sie odkladalem bralem nastepna. pamietam rodzice byli zaklopotani
                  bo mysleli ze mam cos z gorem.do dzis pozostal mi glupi zwyczaj czytania przy
                  jedzeniu.ot dewiacja.a pozniej to mi sie zacielo zostalem w tym co
                  lubie.przestalem sie rozwijac.a moze ci najwieksi juz wszystko napisali.mam
                  swoja bibliteczke nazywa sie Miesiac zatajony (pamietacie z pana
                  wolodyjowskiego niezrownanego lucznika pana muszalskiego byl tego herbu).czsem
                  luukne cosik ale jakos mnie nie wciaga,to se otworzemoja ulubiona ksiazke i
                  zaraz slysze jak Prew gra capstrzyk ten jeden w zyciu na Arlingtoon.a moze ktos
                  wie w jakiej ksiazce Prew gra capstrzyk na Arlington myslac o tym jak o
                  najwiekszyn dokonaniu w swoim zyciu :) ?
                  • caro333 Re: a mi to sie chyba zaczelo od Winetou 10.02.05, 10:21
                    Kurcze,zaintrygowałeś mnie Gomez.Winnetou,Old Surehand i wszyscy ci inni
                    bohaterowie dzikiego zachodu byli moimi "idolami".Ale także
                    korsarze,kaprzy,odkrywcy...Nie wiem, w jakiej książce Prew gra ten capstrzyk.:(
                    • 1gomez On gra w '"Stad do wiecznosci " Jamesa Jonsa 10.02.05, 10:31
                      a czasem wydaje mi sie ze slysze :)
              • lobuzek1 Re: Tylko J. Verne ;) 09.02.05, 21:58
                "Awantura w Niekłaju" autorstwa chyba Niziurskiego. Klasyka.
                A oprócz tego Kajko i Kokosz.
            • teklat Re: Tylko J. Verne ;) 09.02.05, 21:45
              Ja miałam jeszcze dwie ulubione książki: "Robinsona Crusoe" i "Tajemniczą
              Wyspę"... Ktoś mi kiedys powiedział, ze upodobanie do tych powieści doskonale
              oddaje moją raczą naturę - budowanie domu, osiedlanie się, urządzanie,
              oswajanie, znajdowanie swojego miejsca na ziemi w każdych warunkach. Coś w tym
              chyba jest :))
              • caro333 Re: Tylko J. Verne ;) 10.02.05, 10:22
                "Szatan z siódmej klasy" Makuszyńskiego!:)
                • caro333 Re: Tylko J. Verne ;) 10.02.05, 10:38
                  "Próby" Montaigne'a!:)Hłe,hłe,ale zawyżyłem poziom! (żartowałem!):))!
                  • caro333 Re: Tylko J. Verne ;) 10.02.05, 10:40
                    O!A teraz zasadnicze pytanko! Kto przebrnął przez całego "Ulissessa"J.Joyce'a???
                    Hmmmm?..Bo ja nie:))
                    • kuczman Re: Tylko J. Verne ;) 10.02.05, 13:48
                      Oj maja te ksiazki wiele wspolnego z tym kim sie stajemy, maja. Zamiast latac
                      po podworku i bic po pysku inne dzieciaki cobym mogl byc dzisiaj jakims
                      podziwianym politykiem czy inna gruba ryba, to ja czesto gesto lezalem sobie w
                      lozku z notorycznie chorym gardlem czy sliniankami i sterta "przekrojow". Potem
                      byly wszystkie Tomki, Stasie, Robinsony, Verne i cokolwiek tylko mozna bylo
                      dostac w trzech okolicznych bibliotekach gdzie czasem panie odmawialy mi
                      wymiany ksiazek "bo tego nie mozna bylo przeczytac w jeden dzien"...
                      Dzis- co prawda sam pracuje dla siebie- to chociaz tyle mam z tego ze jak sie
                      odrobie to rzucam wszystko i jade w dzicz. W miejsca ktorych Tomek by sie nie
                      powstydzil aby wrocic z trofeum- odmianami bursztynu z roznych miejsc Swiata.
                      Cudowne krajobrazy, dzika zwierzyna i przygody kiedy to trzeba bylo ratowac
                      wlasna skore samemu bo do ludzi daaaaaaaaaaleeeeeeeekoooooo... Pewnie mozna by
                      fajny cykl "Jankow":P z tego napisac, ale takich talentow to ja nie mam...
                      A druga czesc przygody to targi Amberif w Gdansku gdzie spotykaja sie ludzie z
                      wielu krajow zafascynowani tym tematem i rownie tym co moge im pokazac a o czym
                      jak do tej pory mogli sobie tylko poczytac. Kazdy moze, w Muzeum Ziemi w
                      Warszawie rosnie moja kolekcja. Nawet i tam mialem fajna przygode: nocleg
                      w "pokoiku" goscinnym ponad wystawionymi eksponatami, pod wszystkimi alarmami :-
                      D :-D
                      Tak ze uwazajcie co dajecie swoim pociechom czytac, bo moga sobie w zyciu cenic
                      niekoniecznie to, co by rodzice sobie zyczyli:P
                      • caro333 Re: Tylko J. Verne ;) 10.02.05, 14:01
                        Rozumiem,że dopracowałeś się statusu,kiedy nie liczy się kasa,liczy się piękno
                        świata.Bez złośliwości,serio - gratuluję.Tym bardzej,że z tak pięknym
                        materiałem związane jest Twoje hobby.Pozazdrościć!A wracajac do tego wątku,w
                        którym już było o bursztynach,targach w Gdańsku itp - przypomnę Ci,że kiedyś
                        opisując nasze krakowskie spotkanie napomknęliśmy delikatnie również o naszym
                        statusie,majątkowym zresztą.Nie wiem,jak dawno byłeś na dłużej w Polsce.Chcąc -
                        niechcąc masz swoją optykę postrzegania naszych realiów,to nie zarzut,myślę,że
                        się z tym zgodzisz.Usłyszałem niedawno,że ponad 20 mln (sic!)Polaków żyje
                        tak,że nie starcza im "do pierwszego".To moje ostatnie zdania o tym
                        charakterze,bo przecież gentlemani nie rozmawiają o pieniądzach,i sam bardzo
                        tego nie lubię,ale tylko jeszcze jedna zasłyszana informacja w tym "klimacie"-
                        poziom życia w USA jest o 50% wyższy,niż w "starej" Unii.Gdzie nam,Polakom, do
                        poziomu starej Unii?..no comment.Wracając jednak do pięknych książek,zgodzisz
                        się chyba,że problemem dzisiejszych rodziców nie jestdziś to, CO czytają
                        dzieci,ale CZY W OGÓLE czytają,prawda?Pozdrawiam i życzę SOBIE spotkania na
                        targach Amber.:)))
                        • caro333 Re: Tylko J. Verne ;) 10.02.05, 14:14
                          Amberif,of course!:)
                          • caro333 Re: Tylko J. Verne ;) 10.02.05, 14:18
                            PS.A może te targi to są "Amber...if...you've got money"? Żart!:))
                            • kuczman Re: Tylko J. Verne ;) 10.02.05, 14:37
                              Piszac, nie mialem na mysli zadnego statusu- tym bardziej ze go nie mam.
                              Platnych wakacji tez nie mam- nie pracuje, nie zarabiam...
                              Przykre ale prawdziwe i wcale mi to nie przeszkadza:P
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka