slav4
02.01.04, 22:56
Cholera, a tak dobrze żarło i zdechło....
We wtorek wróciło od mechanika, miało wymieniane klocki hamulcowe i bendix
w rozruszniku (cokolwiek to nie jest tenże bendix), rano ładnie odpalił i
mnie zawiózł do biura; wieczorem jechaliśmy z Lemurem na sporty (ja basket,
Lemur siatka). Znaczy chcieliśmy jechać bo właśnie wtedy zdechło. Nic. Ani
pół obrotu nie zakręci....
Tylko elektromagnes klika.
Podejrzewam że zawiesiły się szczotki w rozruszniku – już kiedyś tak miałem,
zaraz na drugi dzień jak go kupiłem.
Jutro jak mnie sąsiad popchnie/pociągnie to jedziemy do Pana Piotrka.
Znacie Pana Piotrka ? Pewnie nie. Ale to mój ulubiony mechanik gdzie mam
Złotą Kartę Wiecznego I Najlepszego Klienta. (wyrobiłem jeszcze jak miałem
moje pierwsze ukochane auto – Maluszka vel Kaszlaka)
Nie żebym Pana Piotrka reklamował, ale warsztat ma niedaleko ode mnie - tuż
obok Mościckiego (Chyszowska) i jak na razie złego słowa nie mogę
powiedzieć. Dobry znajomy mechanik to skarb !!! Zwłaszcza jak się ma Fiata,
hue hue :o(((
A tenże w/w Maluszek dalej się turla !!!. Sam go niedawno widziałem -
znaczy dobre ręce poszedł. Ale jak go sprzedawałem to mi się płakać
chciało.... Tyle z nim przeżyłem. A jak się psuł to zawsze pod blokiem –
nigdy na mieście czy w trasie.....