Dodaj do ulubionych

Bydlę nam zdechło...

02.01.04, 22:56
Cholera, a tak dobrze żarło i zdechło....
We wtorek wróciło od mechanika, miało wymieniane klocki hamulcowe i bendix
w rozruszniku (cokolwiek to nie jest tenże bendix), rano ładnie odpalił i
mnie zawiózł do biura; wieczorem jechaliśmy z Lemurem na sporty (ja basket,
Lemur siatka). Znaczy chcieliśmy jechać bo właśnie wtedy zdechło. Nic. Ani
pół obrotu nie zakręci....
Tylko elektromagnes klika.
Podejrzewam że zawiesiły się szczotki w rozruszniku – już kiedyś tak miałem,
zaraz na drugi dzień jak go kupiłem.
Jutro jak mnie sąsiad popchnie/pociągnie to jedziemy do Pana Piotrka.
Znacie Pana Piotrka ? Pewnie nie. Ale to mój ulubiony mechanik gdzie mam
Złotą Kartę Wiecznego I Najlepszego Klienta. (wyrobiłem jeszcze jak miałem
moje pierwsze ukochane auto – Maluszka vel Kaszlaka)
Nie żebym Pana Piotrka reklamował, ale warsztat ma niedaleko ode mnie - tuż
obok Mościckiego (Chyszowska) i jak na razie złego słowa nie mogę
powiedzieć. Dobry znajomy mechanik to skarb !!! Zwłaszcza jak się ma Fiata,
hue hue :o(((

A tenże w/w Maluszek dalej się turla !!!. Sam go niedawno widziałem -
znaczy dobre ręce poszedł. Ale jak go sprzedawałem to mi się płakać
chciało.... Tyle z nim przeżyłem. A jak się psuł to zawsze pod blokiem –
nigdy na mieście czy w trasie.....
Obserwuj wątek
    • qwerty.tarnow Re: Bydlę nam zdechło... 02.01.04, 23:08
      Fakt, nie znam Pana Piotrka. Ale dobrze wiedzieć, że takich można jeszcze
      znaleźć.
      • teklat Re: Bydlę nam zdechło... 02.01.04, 23:43
        Znam ten ból rozstania z maluszkiem - też to przeżyłam... wiozłam dziada, w
        miejsce, gdzie czekał na mnie nowy samochód - i czegoś mi było żal. I nasz też
        miał tę zaletę, że psuł się nieczęsto, a i to, co się psuło czasem i mnie
        udawało się jakoś naprawić. Nie wiem tylko czemu z biegiem lat panowie od
        przeglądów rejestracyjnych mieli naszemu maluchowi coraz wiecej do zarzucenia.
        Przecież jeździł! A to, że trzeba było wcześniej planować hamowanie? No i że
        będzie trochę zjeżdżał przy tym na prawo? To przecież były drobnostki! :))
        • tradycja1 Re: Bydlę nam zdechło... 03.01.04, 01:13
          Moje auto tez ostatnio kaprysi.Zapalila sie kilka dni temu kontrolka-chech
          engine soon-nie wiem czy to zbagatelizowac bo nie chce mi sie zbytnio gdzies
          jechac z tym.Ja znam samych naciagaczy mechanikow tylko, zaraz mi wynajda kupe
          innych "niezbednych napraw"a auto ma dopiero jak mi sie wydaje 23 tys mil.
          Ale tak to jest jak kobieta sama do mechanika jezdzi :(
          Do tego wszystkiego padl mi zamek w drzwiach od strony pasazera, chyba sie
          silniczek jakis spalil bo nie mozna drzwi innaczej otworzyc jak kluczem :(
          • lobuzek1 Re: Bydlę nam zdechło... 03.01.04, 09:10
            Moja Srebrna Strzała w postaci Cinkusia jeździ jak trzeba. Regularnie ją
            serwisuję, właśnie u Pana Piotrka, to najlepszy mechanik jakiego znam, nigdy
            nie odmówi pomocy i po prostu zna się na własnej robocie. Ostatnio miałem
            problemy z wodą w paliwie, co zresztą opisałem w innym wątku. A autko obwiozło
            nas bez zarzutu po Sylwestrach i jestem mu za to bardzo wdzięczny. Tylko brudny
            jest po tych jazdach jak nie wiem co! Ze srebrnego zmienił się w czarny.
            • qwerty.tarnow Re: Bydlę nam zdechło... 03.01.04, 10:34
              Jeśli chodzi o "maluchy" to najlepsze były te z początków prodkcji, które
              miały jeszcze dużo oryginalnych włoskich części. One rzeczywiście się mniej
              psuły, a ich karoserie wytrzymywały długo rdzewienie. Podobnie "duże fiaty".
              Znam właściciela 26-letniego "dużego fiata", w którym od nowości, to chyba
              tylko amortyzatory były wymieniane. No i opony. Karoseria w stanie więcej niż
              dobrym (bez wyraźnych śladów rdzy). Auto jeździ jak trzeba (nawet ponad 100
              km/h). Nic, tylko życzyć wszystkim takich udanych pojazdów!
              • lemuriza Re: Bydlę nam zdechło... 03.01.04, 14:47
                Nasz samochod juz jezdzi. Dzieki Bogu, a wlasciwie dzieki wspomnianemu wyzej
                mechanikowi. Niestety bez auta ciezko tu gdzie mieszkamy, bo i zakupow nie ma
                jak zrobic ( wszedzie daleko). no ale sie wczoraj zdenerowalam bo musialam
                pedzic na hale na piechote ( rozgrzewke mialam juz prawie z glowy), tak
                bieglam.
                Lubie ten nasz samochod, bo tylko nim potrafie jezdzic:).
                No, ale moglby sie nie psuc. No ale coz- starosc nie radosc. Samochod tez
                dopadla.
                • qwerty.tarnow Re: Bydlę nam zdechło... 03.01.04, 15:12
                  Może Geriavit by mu pomógł? To niby na pamięć jest, ale w końcu auto ma
                  pamiętać, żeby się nie psuć. :-)))
                • slav4 Re: Bydlę nam zdechło... 03.01.04, 15:13
                  No przeciez sie rozgrzalas pedzac na hale :oPPP
                  • rafal761 Re: Bydlę nam zdechło... 03.01.04, 23:42
                    mój wiekowy japończyk troche przysypany i troche przymarznięty ale zapalił dziś
                    bez problemu. A co do mechaników to jeżdżę do Tuchowa bo w Tarnowie to tylko
                    samych naciągaczy spotkałem...chyba miałem pecha...
                    • rolotomasi Re: Bydlę nam zdechło... 05.01.04, 17:05
                      Pożyczyłem i oddaję:
                      • FORUM Kraj Forum nr 113
                      rolotomasi 05.01.2004 16:53

                      Bydlę nam zdechło...
                      Cholera, a tak dobrze żarło i zdechło....
                      We wtorek wróciło od mechanika, miało wymieniane klocki hamulcowe i bendix
                      w rozruszniku (cokolwiek to jest ten bendix), rano ładnie odpalił i
                      mnie zawiózł do biura; wieczorem jechaliśmy z Lemurem na sporty (ja basket,
                      Lemur, siatka). Znaczy chcieliśmy jechać bo właśnie wtedy zdechło. Nic. Ani
                      pół obrotu nie zakręci..
                      Tylko elektromagnes klika. Podejrzewam że zawiesiły się szczotki w rozruszniku –
                      już kiedyś tak miałem, zaraz na drugi dzień jak go kupiłem.
                      Jutro jak mnie sąsiad popchnie /pociągnie to pojedziemy do Pana Piotrka.
                      Znacie Pana Piotrka ? Pewnie nie. Ale to mój ulubiony mechanik, gdzie mam Złotą
                      Kartę Wiecznego i Najlepszego Klienta. (wyrobiłem jeszcze jak miałem moje
                      pierwsze ukochane auto – Maluszka vel Kaszlaka). Nie żebym Pana Piotrka
                      reklamował, ale warsztat ma niedaleko ode mnie - tuż obok Mościckiego
                      (Chyszowska) i jak na razie złego słowa nie mogę powiedzieć. Dobry znajomy
                      mechanik to skarb !! Zwłaszcza jak się ma Fiata, hue hue :o((

                      A tenże w/w Maluszek dalej się turla !! Sam go niedawno widziałem -
                      znaczy dobre ręce poszedł. Ale jak go sprzedawałem to mi się płakać chciało..
                      Tyle z nim przeżyłem. A jak się psuł, to pod blokiem zawsze – nigdy na mieście
                      czy w trasie..

                      • Re: Bydlę nam zdechło..
                      Moja Srebrna Strzała w postaci Cinkusia jeździ jak trzeba. Regularnie ją
                      serwisuję, właśnie u Pana Piotrka, to najlepszy mechanik jakiego znam, nigdy
                      nie odmówi pomocy i po prostu zna się na własnej robocie. Ostatnio miałem
                      problemy z wodą w paliwie, co zresztą opisałem w innym wątku. A autko obwiozło
                      nas bez zarzutu po Sylwestrach i jestem mu za to bardzo wdzięczny. Tylko brudny
                      jest po tych jazdach jak nie wiem co! Ze Srebrnej Strzały zmienił się w Czarną
                      Panterę.

                      Autor: slav4 + lobuzek1 forum Tarnów
                      '4.01.2/3

                      / Dajemy radę /

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=9346918&a=9980033
                      • qwerty.tarnow Re: Bydlę nam zdechło... 05.01.04, 19:15
                        rolotomasi napisał:

                        > Pożyczyłem i oddaję...

                        ???
                        Nie rozumiem.
                        • teklat Re: Bydlę nam zdechło... 05.01.04, 19:57
                          qwerty.tarnow napisał:

                          > rolotomasi napisał:
                          >
                          > > Pożyczyłem i oddaję...
                          >
                          > ???
                          > Nie rozumiem.
                          >


                          Ja tez nie!
                          • qwerty.tarnow Re: Bydlę nam zdechło... 05.01.04, 21:20
                            teklat napisała:

                            > Ja tez nie!

                            Hehe
                            No to jest nas dwoje. :-)
                            • lobuzek1 Re: Bydlę nam zdechło... 05.01.04, 21:22
                              I ja też nic nie kapuję.
                              • qwerty.tarnow Re: Bydlę nam zdechło... 05.01.04, 21:42
                                Dwoje to para, troje to już ZGROMADZENIE! ;-)
    • qwerty.tarnow Re: Bydlę nam zdechło... 15.09.04, 20:03
      Też skorzystałem z usług w/w Pana. I jestem bardzo zadowolony.
      • lemuriza Re: Bydlę nam zdechło... 15.09.04, 20:09
        no to cieszymy się bardzo. Prawda, że to miły człowiek? I bardzo uczciwy, a to
        bardzo ważne.
        • lobuzek1 Re: Bydlę nam zdechło... 15.09.04, 20:45
          Piotruś to naprawde "spoko załogant". Ma smykałkę do samochodów i dodatkowo
          przeporządny człowiek - "trudno, co zrobić".
          • qwerty.tarnow Re: Bydlę nam zdechło... 15.09.04, 22:04
            Jam go dziś więcej wymęczył. I poobwoził po okolicy.
            • qwerty.tarnow Re: Bydlę nam zdechło... 15.09.04, 22:14
              i niewykluczone, że jeszcze pomęczę. Ale nie za bardzo. W końcu miłych i
              przyjaznych ludzi się źle nie traktuje. A Jego usługi i wiedza są nieocenione.
    • kixx Re: Bydlę nam zdechło... 15.09.04, 22:14
      sugerowalbym przeczyszczenie klem akumulatora
      oraz sprawdzenie go
      • qwerty.tarnow Re: Bydlę nam zdechło... 15.09.04, 22:30
        Ale to wątek sprzed 9 miesięcy. :-D
        • rafal761 Re: Bydlę nam zdechło... 15.09.04, 22:36
          ale nie zaszkodzi.... :))))))
          • qwerty.tarnow Re: Bydlę nam zdechło... 15.09.04, 22:38
            To bezpośrednio do zainteresowanego kierować - może przeczyta? :-D
    • qwerty.tarnow Re: Bydlę nam zdechło... 16.11.04, 21:56
      Uratowany!!! Mimo ze rano źle się jednak zapowiadało. Udało się jednak. Dzięki
      komu? Wiadomo! Patrz powyższe wpisy!!! :-D
      • lemuriza Re: Bydlę nam zdechło... 16.11.04, 21:57
        Pan Piotruś???
        • qwerty.tarnow Re: Bydlę nam zdechło... 16.11.04, 21:59
          Brawo! Wygrałaś. :-D


          Tylko że niestety w tym konkursie nagród nie przewidziano. :-(
          • lemuriza Re: Bydlę nam zdechło... 16.11.04, 22:07
            Jaka nagroda???:)))
            och, my też będziemy chyba mieć wkrótce bliskie spotkanie z Panem Piotrkiem:).
            Nie żebym go nie lubiła, ale...
            • qwerty.tarnow Re: Bydlę nam zdechło... 16.11.04, 22:12
              lemuriza napisała:

              > Jaka nagroda???:)))

              No nagroda za udzielenie poprawnej odpowiedzi.

              > och, my też będziemy chyba mieć wkrótce bliskie spotkanie z Panem Piotrkiem
              > Nie żebym go nie lubiła, ale...

              Wiem! Po prostu głupio się narzucać komuś ze swoimi zbyt częstymi
              odwiedzinami! :-D (napisałem to zdanie na podstawie własnym biernych
              doświadczeń z moim gościem)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka