Dodaj do ulubionych

Podarunki....

10.12.11, 19:47
"Dzieciom należą się ode mnie przeprosiny za to, że książkę tę dedykuję osobie dorosłej. Mam poważne usprawiedliwienie : ta dorosła osoba jest mym najlepszym w świecie przyjacielem. Kolejne usprawiedliwienie : ta dorosła osoba potrafi zrozumieć wszystko, nawet książki dla dzieci. Mam jeszcze następne usrawiedliwienie : ta dorosła osoba mieszka we Francji, gdzie cierpi głód i chłód. I ogromnie potrzebuje pocieszenia.
Gdyby wszystkie te usprawiedliwienia okazały się niewystarczające, chętnie zadedykuję tę książkę dziecku, którym ongiś była ta dorosła osoba. Wszyscy dorośli byli przeież kiedyś dziećmi. ( tyle, że nieliczni spośród nich jeszcze to pamiętają )
A zatem wnoszę do mojej dedykacji poprawkę : Leonowi Werthowi, gdy był małym chłopcem...

Szał przedświątecznych zakupów. Szał bieganiny od półki do półki. Metalowe szprychy marketowych wózków są przez minuty niczym ciężarowiec wagi superciężkiej. Byle dowieźli do kasy. Byle wypakowali, przepakowali, zapakowali do samochodowego bagażnika. Chwila wytchnienia, nim kolejny nabywca wysunie wózek na nowo. Potem historia dokładnie się powtórzy. Zmieni się tylko waga jaką przyjdzie mu unieść.
Tak wkółko i - zdać by się mogło - bez końca.
Od bibelotu, po rakietę. Od tego, co znajdzie miejsce w lamusie lub koszu, po coś z czego korzystać się będzie przez wiele , wiele lat........

Wracam więc od dedykacji z "Małego Księcia".... Dedykaja skreślona dłonią A. de Saint-Exupery.
Dedykacja, która może jest nawet piękniejsza treścią niż wszystko co potem uwiecznione w najcudowniejszej i najbardziej wzruszającej opowieści.....
Przyjaciel żyjący gdzieś tam.... Cierpiący głód i chłód....
- Była wojna - ktoś powie. Ten, któremu poświęcono dedykację - jako Żyd - musiał się zapewne ukrywać, więc jak miało mu być dobrze (syto i ciepło )? - doda inny.....
-Cóż autor - sam nie śmierdzący szmalem -mógł sprezentować takiemu komuś ? - podsumuje ostatni.....

"Ogromnie potrzebuje pocieszenia......"
Przeprosiny pod adresem dzieci....
Mimo treści - nie one stają się adresatem "Księcia"......
Piękno wzruszeń w czasach terroru... Piękno przekazu w chwilach cierpień i niedoli....
Piękno gestu....
Bo ta powieść nie ma w sobie ciężaru osobowego auta. Nie zaskrzypi, niczym masywne odrzwia... Nie spadnie nigdy do rangi bibelotu....
A zapach róży z planety Małego Księcia, będzie słodszy i trwalszy niż wszystkich perfumów świata razem wziętych...

Piękno trwania przy tych, którzy są w potrzebie.
Ciepłe słowo, jako odsiecz w rozpaczy.
Baśniowy świat symboli, zmuszający odbiorcę do refleksji....
Słowo ....
Czy to zbyt mało ?
Pamięć bliskiego człowieka....
Czy to nic nie znacząca więź ?

Dziś tak wielu uznaje głód i chłód, za przepaść cywilizacyjną. Chełpi się urodą i bogactwem...
Tych, którzy w pocie czoła dbają o byt bliskich odmawiając sobie tak wielu - im osiągalnych rzeczy - traktują, jak życiowych nieudaczników....
Na tytułowej stronie - po dedykacji - autor własnoręcznie kreśli "zaprzęg z ptaków".
Mały Książę dzierży w dłoniach linki podpięte do ptaków. Wir pędu odchyla szaliczek ku tyłowi. Tu i tam nieznana nam gwiazda. Postać oderwała już stopy od swojej Planety.
A my ?
Obserwuj wątek
    • kogucik-2972 Re: Podarunki.... 10.12.11, 19:57
      a nam zabrakło skrzydeł

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka