kogucik-2972
29.12.11, 14:22
baaardzo ciekawy temat. Ponoć Konstytucja mi gwarantuje wolność wyznania, poglądów i wolność słowa. Znaczy - mogę sobie o wszystkim i o niczym i każdy mi może skoczyć nawet jak brednie tworzę - bo to moja wolność słowa.
Mogę swobodnie wyrażać swoje poglądy, albo komentować cudze. Mogę mieć własne wizje świata, własne pomysły, własne zdanie w każdym temacie.
No dobrze. Dlaczego zatem, trzymając się tego mojego świętego prawa - komentuję czyjeś durne zachowanie - bardzo grzecznie zresztą - i się nagle okazuje że moja wolność słowa to mit ? jakoś tak całkiem niedawno w sumie - prowadziłem bardzo rozległą dyskusję - i co ? nagle, kiedy się okazało że moje poglądy komuś nie pasują - wszystko zostało wycięte, ja zbanowany a na dokładkę obrzucony inwektywami tak głupimi że się uśmiałem zwyczajnie.
to gdzie ta moja wolność słowa. No i czy ma jakieś granice ? Czy jak mi ktoś pojedzie - kogut ty ch...u - to jeszcze wolność słowa, czy gość się po prostu prosi o utratę zębów ?
a jeśli ktoś w tym momencie stanie za mną - to już cenzura - czy jeno poparcie ?
a kto tej wolności słowa pilnuje ? do kogo mam się udać, żeby się poskarżyć, że mi ktoś dziób zamyka, kiedy mówię rzeczy komuś niewygodne ?
czy jak na swoim własnym forum kasuję idiotyczną wypowiedź, która może obrazić innych użytkowników - to ograniczam wolność słowa czy chronię moich przyjaciół przed zaczepkami...?
no nie wiem - tyle pytań - może macie jakieś pomysły sensowne - bo głupio tak nie wiedzieć i komuś Konstytucyjne prawa nieświadomie publicznie odbierać...