sorel.lina
26.04.14, 18:14
Znalazłam w necie coś takiego:
"Fado się chłonie. Nieistotny jest język, przedziwny zresztą, chrupiący taki, z żadnym innym nieporównywalny, albo raczej z tyloma innymi, że nie sposób określić, któremu bliższy. Nieistotna muzyka. Nieistotny wykonawca. Fado jest tym wszystkim razem i niczym z tego jednocześnie. Jak ZEN. Jest energetyczną całością zmuszjącą do całkowitego oddania. Możesz go słuchać, jeśli potrafisz je chłonąć. Inaczej nie.
Takie rwanie duszy w muzyce mają jeszcze Rosjanie. Skąd się to wzięło akurat
w Portugalii? I tylko tam śpiewane? I jedynie po portugalsku, bo w innym języku to już nie fado?
Korzenie dalekie od Słowian, a dusza dokładnie ta sama. "
Dusza... nie wiem, co to, kto to... ale chyba ją mam...
Kocham muzykę, słucham jednak przede wszystkim tej klasycznej - nieagresywnej, kojącej, bliskiej nirwany.
I tej etno - kreteńskiej, celtyckiej, andyjskiej, arabskiej, andaluzyjskiej...
A teraz to fado...
Nie byłam w Portugalii, nie znam portugalskiego. W Brazylii też nie byłam i nie znam brazylijskiej odmiany portugalskiego.
Studia romanistyczne i średnia szkoła muzyczna nie wystarczają, by zrozumieć ducha fado, salsy, samby, capoeiry...
Rozumieć? Nie rozumiem. Czuć? Czuję.
Postanowiłam jednak zrozumieć. Nauczyć się portugalskiego.