Dodaj do ulubionych

Ania Trynkiewicz :)

06.03.16, 11:23
Tak w kontekście dyskusji w innych wątkach...

Może zamiast zastanawiać się po co i dlaczego, lepiej przyjąć, że są baby (i jest ich niemało), które mają po prostu nierówno pod sufitem. Dobra rada - masz problemy z kobietami? Czujesz się przeźroczysty? Weź se kurwa siekierę albo tasak, pomorduj, pogwałć i bingo! :)


- „Jestem dumna z bycia panią Trynkiewicz”, „W 80 procentach ofiary gwałtów i molestowań są same sobie winne”, „to była decyzja tych chłopców, że nie żyją”. Słyszysz takie zdania i...?

- Trudno było mi tego słuchać. Gdy rozmawiam z ludźmi, staram się ich wysłuchać i nie pokazywać moich ocen. Ale przy słowach o chłopcach Anna zobaczyła, że jestem poruszona. Zaczęła opowiadać jak wiele lat temu została zgwałcona. Anna obwinia nie tylko ofiary, o to co je spotkało, ale także siebie. Też była ofiarą, cudem uniknęła śmierci. To bardzo skomplikowany psychologicznie obraz kobiety, którego nie powinni oceniać dziennikarze, a psycholodzy.

- Ale dlaczego zafascynowała się zbrodniarzem?

- Nie ona jedna. Trynkiewicz dostawał mnóstwo listów od kobiet. To jest zjawisko społeczne znane na całym świecie. Gdy w 1989 roku w stanie Nowy Jork zniesiono przepis zakazujący więźniom skazanym na dożywocie brania ślubów, to w ciągu roku ożeniło się 800 skazanych.

Ted Bundy, który miał na koncie 30 ofiar, podczas wizyt małżeńskich w więzieniu spłodził syna. Odpowiedzialny za brutalne zamordowanie ośmiu pielęgniarek Richard Speck, gdy zobaczył stertę listów miłosnych zaadresowanych do siebie, powiedział: - Te kobiety mają chyba źle w głowie.

- A twoja bohaterka ma źle w głowie?

- To już ocenią czytelnicy. Formalnie jest normalną, atrakcyjną kobietą po trzydziestce, pracuje w korporacji, wykonuje pracę umysłową.

- Dlaczego z tobą rozmawiała?

- Chciała to wszystko wyjaśnić. Kilka miesięcy temu media poinformowały, że Trynkiewicz bierze ślub. Wszyscy próbowali ją wytropić, ale nikomu się nie udało. Mimo to newsy dalej powstawały. Anna chciała to raz na zawsze uciąć.

- Myślałaś o tym, że rodzice zamordowanych chłopców przeczytają: „Planujemy z Mariuszem podróż poślubną do tego lasu w Piotrkowie. Tak, do tego, gdzie ich zamordował”?

- Jestem przekonana, że rodzice tych chłopców docenią to, iż wszystko zostało powiedziane i ujawnione: to, że Trynkiewicz był już na wolności i nikt go nie poznał, ma prawo do widzeń małżeńskich, być może zaraz wyjdzie ponownie na wolność. Oni mają prawo wiedzieć, co się dzieje z zabójcą ich dzieci. A jeśli się dowiedzą - mogą przeciw temu protestować.

- Trynkiewicz zgodził się na waszą rozmowę? Jak wyglądają ich spotkania?

- Tak, ale powiedział, że nie chce jej czytać. Oni się regularnie spotykają, przytulają, ale ciągle stoi nad nimi strażnik i to bardzo denerwuje Annę.

- Anna mówi, że Mariusz pomógł wychować jej córkę...

- Córka Anny, Kasia, ma 16 lat. Jest świadoma wszystkiego. I tylko na początku zapytała matkę "mamusiu, czy ty na pewno wiesz, kto to jest Mariusz Trynkiewicz?”.

- Anna chce mieć dziecko z Mariuszem Trynkiewiczem?

- Tak.

weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,19714479,ci-chlopcy-sami-sa-sobie-winni-ze-mariusz-ich-zabil-uslyszalam.html#TRwknd
Obserwuj wątek
        • zawle Re: Ania Trynkiewicz :) 06.03.16, 13:06
          Bo wiesz wont, my jesteśmy sama słodycz i niewinność. Jak ktoś nas zgwałci i nie możemy rozpieprzyć całego świata, gdzieś tam sobie kropelką zemsty drążymy tunelik. I ten tunelik to nam się wydrąży tak że same byśmy chciały zadawać ból . Ale przecież nie naszymi drobnymi i delikatnymi rączkami. To sobie pokombinujemy żeby cudzymi i żeby jeszcze było że to z pobudek cudownych i przystojnych kobiecie. Miłość to można nazwać, daniem szansy, zmianą na lepsze.
          A tak naprawdę tak jak istnieję tacy Trynkiwicze, tak istnieją kobiety Trynkiewiczów. Wiesz ilu wśród ludzi zwyczajnych jest pojebów?
          • wont2 Re: Ania Trynkiewicz :) 06.03.16, 13:21
            Kurka wodna, ale poważnie się zrobiło. Na rozluźnienie atmosfery dowcip:

            Idzie Trynkiewicz z małym chłopcem przez las. Nagle dzieciak mówi:
            - Proszę Pana, ale ja się boję!
            Na to Trynkiewicz:
            - Ja też się boję. Na dodatek będę wracał sam!!!
    • moletka5 Re: Ania Trynkiewicz :) 06.03.16, 12:10
      Kurcza stopa, nie wiem do czego pijesz :D
      Chcesz pokazac, ze nawet Tryniewicz moze sie ozenic, udawadniasz ze niektore kobiety maja zle w glowach, czy moze to, ze przy odpowiednio glosnym marketingu kazdy potwor znajdzie swoja amatorke? I odwrotnie - ze niepozorny mezczyzna nie bedzie przyciagac uwagi? Sila rzeczy, lepiej niech mowia zle niz wcale. Same truizmy, zatem nie sposob sie nie zgodzic.
      Ale czy rzeczywiscie to jest glowne przeslanie Twojego posta? :)
      Bo nie wiem czy gwalcenie i rabowanie to dobry sposob zwracania na siebie uwagi. Sa znacznie bardziej oplacalne :D
      • wont2 Re: Ania Trynkiewicz :) 06.03.16, 13:14
        Ostatnio to piję niewiele i do lustra :(

        Wydaje mi się, że głównym przesłaniem mojego wpisu jest to co napisałem. Że "są baby (i jest ich niemało), które mają po prostu nierówno pod sufitem.". Ja naprawdę jestem prosty i nie ma co szukać na siłę drugiego dna. OK, to truizm, że ludzie są pojebani. Ale skala ludzkiego pojebaństwa czasami nawet mnie zaskakuje. No bo powiedz sama - chwalenie się w mediach, że w podróż poślubną wybierze się z Mariuszem do lasu w Piotrkowie, w którym mordował tych chłopców, to już jest troszkę prowokacyjne. Naprawdę, nie boi się kobieta o siebie i swoją córkę? Myślę, że jakbym był ojcem jednego z tych zamordowanych chłopców, to po przeczytaniu tych wyznań już przygotowywałbym się logistycznie do długich tortur.

        Czy gwałcenie i mordowanie to dobry sposób zwracania na siebie uwagi? I czy są znacznie bardziej opłacalne? Pewnie są, ale wymagają pracy nad sobą a ich efekty są niepewne. Gwałcenie i mordowanie (byle masowe!) - jest chyba jednak dużo prostsze i bardziej efektywne, biorąc pod uwagę ilość miłosnych listów i małżeńskich ofert ze strony kobiet. Ja rozumiem, że taki mechanizm istnieje - jakaś wariacja syndromu sztokholmskiego, ale jest to mechanizm szkodliwy bo demoralizujący i w związku z tym społeczeństwo powinno wypracować mechanizm obronny i podawać takie kobiety społecznemu ostracyzmowi. Przecież to jest korespondencja z więźniami, więc z definicji nie jest chroniona tajemnicą korespondencji. Informacje o treści listów oraz danych autorów/autorek powinny być zatem podawane do publicznej wiadomości. Tylko tyle.

        I żeby była jasność - nie jestem żądnym krwi "zatroskanym obywatelem". Uważam dalsze przetrzymywanie Trynkiewicza w tym specjalnym ośrodku po odbyciu przez niego kary i mające to uzasadnić podrzucanie mu do celi materiałów pedofilskich, za gwałt na praworządności. Ten cały syf z jego wypuszczeniem został spowodowany przez posłów, ćwierć wieku temu, kiedy wiadomo było jakie będą skutki wprowadzenia moratorium na wykonywanie kary śmierci i niewprowadzenie jednoczesnej kary dożywotnego pozbawienia wolności. No ale jak to u nas - kto by się przejmował tym co będzie za 25 lat... Jakoś się załatwi...
        • zawle Re: Ania Trynkiewicz :) 06.03.16, 13:19
          wont2 napisał: Naprawdę, nie boi się kobieta o siebie i swoją córkę?

          Przecież ani ona ani jej córka nie jest młodym chłopcem. Czego ma się bać?;) Moja znajoma wzięła sobie przestępcę seksualnego. Ma w domu córki a on lubi małe dziewczynki. Tyle że on jest "niewinnie oskarżony" a to pewnie inna bajka.
          • wont2 Re: Ania Trynkiewicz :) 06.03.16, 13:28
            Chodziło mi o to, że ją i/albo jej córkę może ktoś skrzywdzić, niekoniecznie Trynkiewicz. Ktoś kogo zabolała jej zapowiedź odbycia podróży poślubnej do lasu w Piotrkowie.

            Swoją drogą fascynuje mnie skąd ty bierzesz zawle te swoje znajome/znajomych? Powaga, jak to możliwe jest żeby w jednym miejscu zgromadzić tylu patoli?
            • zawle Re: Ania Trynkiewicz :) 06.03.16, 13:34
              Może ludzie ze mną są szczersi? Albo lubię patologię? Albo bywam i tu i tam? Albo zawodowo się tym zajmuję i piszę jako o ludziach których znam z racji uprawianego przeze mnie zawodu- znajomi.
              Wont, a Ty siebie uważasz za normalsa, czy patola?:)))
                • moletka5 Re: Ania Trynkiewicz :) 06.03.16, 13:51
                  wont2 napisał:

                  > Zdecydowanie normals. Ale z ciągotkami do patolstwa. Tylko jeszcze nie zdecydow
                  > ałem się czy będę mordować czy gwałcić :)

                  Lepiej gwalcic. Nie dosc, ze wyrok krotszy i szybciej bedziesz mogl chodzic na spacery po lesie z Ania Wontowa, to jeszcze sama zbrodnia przyjemniejsza. Ale wez pod uwage, ze zainteresowane jak sie dowiedza gdzie gwalcisz to same moga tam zaczac lazic i co gorsza nic nie zglaszac na policje ;)
                  • wont2 Re: Ania Trynkiewicz :) 06.03.16, 14:19
                    No nie wiem... Przy gwałcie to się jednak można hiv-em zarazić. No bo jak gwałcić to chyba bez gumki, mam rację? Poza tym, istotnie, jest ryzyko o którym piszesz - że gwałcone nie będą zgłaszać się na policję i nie zostanę sławny :(
                    • moletka5 Re: Ania Trynkiewicz :) 06.03.16, 14:32
                      wont2 napisał:

                      > No nie wiem... Przy gwałcie to się jednak można hiv-em zarazić. No bo jak gwałc
                      > ić to chyba bez gumki, mam rację?

                      Mozesz byc pierwszym gwalcicielem dzentelmenem, ktory bedzie gwalcil w gumce.

                      >Poza tym, istotnie, jest ryzyko o którym pisz
                      > esz - że gwałcone nie będą zgłaszać się na policję i nie zostanę sławny :(

                      Nie dosc ze gwalci to jeszcze bezkarnie, a jemu sie slawy zachciewa. Wybacz, ale to juz jest parcie na szklo.
                      • wont2 Re: Ania Trynkiewicz :) 06.03.16, 15:55
                        Moletko, to naprawdę nie jest dobry pomysł z gwałceniem przeze mnie kobiet w lesie. Ja mam taki szkopuł, że bardzo późno dochodzę, więc to nie byłoby tak, że szast prast, trzy minuty i po gwałcie, gacie na tyłek i w długą. I jeszcze ta gumka :(

                        Poza tym ja lubię dotykać, całować, pieścić... Myślę, że zdecydowanie lepiej byłoby gdybym porywał dziewczyny, trzymał je w piwnicy, robił badanie krwi na obecność w wirusa hiv i po zamknięciu okienka serologicznego gwałcił bez gumki. Myślę też, że po kilku miesiącach byśmy się na tyle do siebie emocjonalnie zbliżyli, że stosunek seksualny nie polegałby na jednostronnym rozładowywaniu chuci ale byłby wyrazem obustronnej więzi. I wynikałaby ona nie tyle z faktu przykucia kajdankami do piwnicznego łóżka o ile ze zrozumienia że od czasu porwania jesteśmy dla siebie najbliższymi ludźmi. I jeśli się któregoś dnia nie zjawię, to ktoś umrze z pragnienia i głodu.
                          • wont2 Re: Ania Trynkiewicz :) 06.03.16, 16:03
                            sea.sea napisała:

                            > s.lubimyczytac.pl/upload/books/262000/262167/402772-352x500.jpg?_ga=1.206606547.171587148.1456648911
                            >
                            > [bez linka, żeby bez spojlerów]
                            -------
                            W sensie, że polecasz?
                              • wont2 Re: Ania Trynkiewicz :) 06.03.16, 16:12
                                sea.sea napisała:

                                > Taaa, a propos tego trzymania w piwnicy i przywiązywania się.
                                >
                                > No i samo w sobie też polecam w sumie, podszyte takim miłym, czarnym humorem, c
                                > zyli tygryski lubią :)
                                ---------
                                Ach, czyli poradnik. Dzięki :)
                        • zawle Re: Ania Trynkiewicz :) 06.03.16, 16:00
                          chyba Cię Wony muszę uratować;) Nie dość że byłaby raczej niesamodzielna, raczej na twoim utrzymaniu to jeszcze z tego co wiem ( oglądałam filmy, nie od znajomych), tam rodzą się dzieci. No i jeszcze jedno....pieski tak miały ofiary, żeby można było je czym szantażować lub karać.
                          • wont2 Re: Ania Trynkiewicz :) 06.03.16, 16:07
                            zawle napisała:

                            > chyba Cię Wony muszę uratować;) Nie dość że byłaby raczej niesamodzielna, racze
                            > j na twoim utrzymaniu to jeszcze z tego co wiem ( oglądałam filmy, nie od znaj
                            > omych), tam rodzą się dzieci. No i jeszcze jedno....pieski tak miały ofiary, że
                            > by można było je czym szantażować lub karać.
                            ------
                            Nie no, wiem. To jedyne co mnie powstrzymuje. Poza tym kura piwniczna, bez własnego życia i znajomych. Bez zainteresowań. Nigdzie nie wychodzi, tylko leży na łóżku i patrzy się tępo w ścianę. Żadnych książek, gazet, nawet telewizji, nic, bo nie ma światła i prądu.

                            A z pieskami to nie zrozumiałem.
                            • zawle Re: Ania Trynkiewicz :) 06.03.16, 16:12
                              Oprawcy prezentowali zwierzaka, w ramach osłodzenia życia uwięzionym. Zwierzak szybko najczęściej umierał, bo ofiara nie traktowała tego gestu z należytą wdzięcznością i usiłowała uciec. U Ciebie wyobrażam sobie że ofiara bierze Twoją sunię za zakładnika, przystawia jej nóż go gardła i "na sukę" zamierza uciec.
                              • wont2 Re: Ania Trynkiewicz :) 06.03.16, 16:33
                                To ci oprawcy nie wiedzieli, że zwierze to nie prezent? Kurde, ile można tłumaczyć taką prostą rzecz? Nigdy nie można nikomu robić "prezentu" ze zwierzaka! Nawet w takiej, wydawałoby się, uzasadnionej okolicznościami, sytuacji - jak porwanie, więżenie i gwałcenie ofiary. Żeby jej umilić niewolę. I wina za śmierć psa leży po stronie oprawcy, a nie ofiary, mimo że to ona była formalnie odpowiedzialna za opiekę nad zwierzęciem.

                                A jeśli chodzi o moją sukę, to jakoś nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mógłby być tak okrutny i przystawić jej do gardła nóż.
                                • zawle Re: Ania Trynkiewicz :) 06.03.16, 16:38
                                  wont2 napisał:

                                  > To ci oprawcy nie wiedzieli, że zwierze to nie prezent? Kurde, ile można tłumac
                                  > zyć taką prostą rzecz? Nigdy nie można nikomu robić "prezentu" ze zwierzaka! Na
                                  > wet w takiej, wydawałoby się, uzasadnionej okolicznościami, sytuacji - jak porw
                                  > anie, więżenie i gwałcie ofiary. Żeby jej umilić niewolę. I wina za śmierć ps
                                  > a leży po stronie oprawcy, a nie ofiary, mimo że to ona była formalnie odpowied
                                  > zialna za opiekę nad zwierzęciem.

                                  E weż powstawiaj w tą wypowiedź jakieś emotikony. W takim stanie wygląda na wypowiedź 12 latki .
    • aandzia43 Re: Ania Trynkiewicz :) 06.03.16, 15:49
      Zzanim zacznę czytać artykuł powiem: tak, są baby, które mają nierówno pod sufitem. I nie zamierzam się nad nimi pochylać, jeśli są szkudne dla otoczenia. Zamierzam przykładać się do ostracyzmu społecznego.
    • that.bitch.is.sick Re: Ania Trynkiewicz :) 07.03.16, 10:18
      I czemu to niby ma służyć? Jakiejś kolejnej wojence płci? Konkluzja że wśród bab zdarzają się psychopatki ma wspierać twoje antyzwiązkowe fobie? A co z faktem że mężczyźni biją na głowę kobiety w zaburzeniach psychicznych, seksualnych dewiacjach, brutalnych przestępstwach i perwersyjnych morderstwach? Powiesisz się, czy połkniesz własny język bo należysz do grupy ryzyka? Powiem ci lepsze: Wszyscy jesteśmy potencjalnymi trynkiewiczami i ich oblubienicami. Mózg i jego biochemia to niezwykle kruche instrumenty.
      • wont2 Re: Ania Trynkiewicz :) 07.03.16, 15:49
        A czy wszystko ma czemuś służyć? Wyimaginuj otóż sobie, że tak się jakoś składa, że podejmuję w swoim życiu niewiele działań czy starań, które "mają czemuś służyć". A jakbym wyeliminował codzienne poranne wstawanie do roboty, żeby zarobić pieniądze, to chyba by, tak z ręką na sercu, nic nie zostało. Także ten tego, wyluzuj, na pewno wojenka płci mi nie w głowie.
        • that.bitch.is.sick Re: Ania Trynkiewicz :) 08.03.16, 01:59
          Czyli że atakujesz kobiety i czynisz ohydne uwagi na temat grupy do której należę zupełnie bez motywu i celu? Wolałabym abyś opisał swój problem zamiast tej propagandy sukcesu i penisa który leczy. Może coś doradzimy?
          • wont2 Re: Ania Trynkiewicz :) 08.03.16, 06:32
            Po pierwsze, atakowanie i czynienie ohydnych uwag na temat grupy kobiet nie jest atakowaniem i czynieniem ohydnych uwag na temat kobiet. Jest to logika całkowicie mi obca. Ale, z przykrością przyznaję, że wciąż popularna - nie podoba ci się Michnik, jesteś antysemita; nie podobają ci się imigranci albo uważasz, że OJ Simpson jednak zabił - rasistą etc etc.

            Po drugie - nie wiem gdzie niby uprawiam propagandę sukcesu oraz "penisa który leczy", cokolwiek to znaczy. Czy filozofia lenia, który uważa, że skoro nic tak naprawdę nie ma sensu, to lepiej nic nie robić jest filozofią sukcesu? Tacy jak ja mogą żyć jedynie na obrzeżach systemu, pasożytując, korzystając z jego dobrodziejstw i starając się minimalizować szkody, jakie uczestnictwo w systemie powoduje. Dobrze mi z tym i nie wyobrażam sobie życie w domowym kieracie ale żeby od razu pisać, że to sukces? Bez przesady.
            • that.bitch.is.sick Re: Ania Trynkiewicz :) 08.03.16, 12:13
              Prezentujesz teraz jakiś histeryczny punkt widzenia. Nikogo nie obchodzi zachowanie drugiego na tyle by odnotować jakąś jednorazową akcję, natomiast przyciągają nas schematy. I wzory. U Ciebie niechęć do kobiet i antyzwiązkowa narracja manifestuje się jest w każdej niemal wypowiedzi co czyni cię dość charakterystyczną personą. Zauważ że nikt nie dopina Ci etykietek, to komentarz do twojego zachowania. Jakkolwiek nie ma nic nadzwyczajnego w negatywnym nastawieniu mężczyzny do związku, można rzecz że to banał, jednak ty zdajesz w swoje poglądy zaangażowany, gula ci rośnie wobec odmiennych, masz poczucie misji, nawracasz. Chciałam spytać, czy coś w twoim życiu, otoczeniu czy rodzinie spowodowało takie usztywnienie stanowiska. Przykładowo - ja dostrzegam w otoczeniu szczęśliwe, nieudane czy pełne hipokryzji związki. Nie tworze jednak systemowych teorii. Nie wiążę ludzkiej zdolności do szczęścia z okolicznościami zewnętrznymi, nie zwalam na nie wszystkiego. Dla mnie szczęście za wyjątkiem kwestii związanych z przetrwaniem biologicznym, czy fizycznym komfortem, jest prostą dysproporcją między oczekiwaniami i rzeczywistością.
              Czyli że niewiele jest obiektywnie tak niepomyślnych sytuacji w których człowiek musiałby czuć się nieszczęśliwy to kwestia nastawienia. Oczywiście tu piszesz o dewiacji, odrealnieniu - lecz nasze dostosowywanie oczekiwań do rzeczywistości jest często narowiste nie zawsze spójne i jest pewne kontinuum między tym co indywidualne a dewiacją.
              Ty próbujesz sprzedać jakieś niepodważalne prawdy, nierozerwalne kombinacje które dla innych nie są oczywiste, dla niektórych osobliwe: małżeństwo-kierat, związek- zniewolenie. Kobiece dążenie do więzi- pułapka. Itd...
              Skąd to?
              • wont2 Re: Ania Trynkiewicz :) 08.03.16, 13:33
                Naprawdę tak cię ta kura domowa ubodła, że próbujesz mi wmówić niechęć wobec kobiet? Nieprawda, bardzo lubię kobiety. A kobiety samodzielne, czyli nie-kury domowe, po prostu uwielbiam.

                Nie mam też nic do związków. Tyle, że ja się do związku, takiego klasycznie rozumianego - ślub, dzieci, kredyt - po prostu nie nadaję. Zdaję sobie z tego sprawę i nikogo nie unieszczęśliwiam, to chyba fair. Czasami być może napiszę coś gorzkiego o jakości związków międzyludzkich, ale jest to wynikiem chyba moich zbyt wysokich oczekiwań.

                I nie przeżyłem żadnej traumy, tatuś nie bił mamusi.
                • that.bitch.is.sick Re: Ania Trynkiewicz :) 08.03.16, 13:55
                  wont2 napisał:

                  > Naprawdę tak cię ta kura domowa ubodła, że próbujesz mi wmówić niechęć wobec ko
                  > biet? Nieprawda, bardzo lubię kobiety. A kobiety samodzielne, czyli nie-kury do
                  > mowe, po prostu uwielbiam.
                  >
                  > Nie mam też nic do związków. Tyle, że ja się do związku, takiego klasycznie roz
                  > umianego - ślub, dzieci, kredyt - po prostu nie nadaję. Zdaję sobie z tego spra
                  > wę i nikogo nie unieszczęśliwiam, to chyba fair. Czasami być może napiszę coś g
                  > orzkiego o jakości związków międzyludzkich, ale jest to wynikiem chyba moich zb
                  > yt wysokich oczekiwań.
                  >
                  >oj chyba raczej piszesz te gorzkie prawdy za każdym razem ( np.stopka)nie żeby było, że uczepiłam się Ciebie konkretnie, jest tu kilka bezkompromisowych osób i nie żebym oceniała twój styl życia. Ja też się nie nadaję, choć domniemuję z innych przyczyn. Forum tak działa że wymieniamy się przeważnie poglądami na aspekty seksualne związków, są tu ludzie co tu kryć którzy taki "feralny" sposób na życie sobie wybrali i są zainteresowani docelowo kontynuacją. Sam rozumisz że sprzedawanie na dzień dobry prawd że to wszystko jest formą kieratu i zmierza w kierunku katastrofy od momentu gdy pierwsze rysy się pojawią - to wizja ponura a wobec ludzi którzy nie mają szans się wycofać, nabiera to sadystycznego zabarwienia. Tym bardziej że twój brak wiary jest efektem twoich subiektywnych odczuć, co sobie wyjaśniliśmy. Trochę tolerancji. Inaczej uważam że powinniśmy przenieść się na forum a la planeta singli ( tyle że ja tam osobiście niczego nowego się nie dowiem oprócz starej narracji kompensacyjnej-nie jestem w związku, argumentuję za słusznością mojego wyboru)
                  • wont2 Re: Ania Trynkiewicz :) 08.03.16, 14:20
                    No ale małżeństwo, dzieci, to jednak jest kierat. Swoją drogą dobrze, że nie wyciągnęłaś mi, że kiedyś nazwałem małżeństwo chomątem :) I tak samo jak są ludzie, którzy małżeński kierat lubią albo nie wyobrażają sobie życia bez niego, tak samo są ludzie, którzy kieratu nie lubią. Ja nie lubię, ale to nie znaczy, że krytykuję tych, którzy lubią. Wręcz przeciwnie - bez tych, którzy pchają ten nomen omen wózek, że się tak poetycko wyrażę, mój sposób życia byłby nie do utrzymania. No ktoś te dzieci musi płodzić i wychowywać, nie? :)

                    I to na pewno nie ja twierdziłem, że jak się pojawią pierwsze rysy to zmierza to do katastrofy. Albo zdefiniujmy co to oznacza "rysy", bo ja jedynie twierdziłem i twierdzę, że jak się coś dokumentnie pierdoli (wydaje mi, że użyłem właśnie takiego wyrażenia, ale nie dam sobie ręki uciąć), to już jest pozamiatane. Innymi słowy - jeśli ktoś ma na kogoś wyjebane, to naprawdę nie ma znaczenia, że on mniej całuje, mniej się troszczy, rzadziej uprawia seks. Bo to są tylko efekty tego, że on ma już na nas wyjebane. I tyle.

                    Ale proszę cię, nie drążmy tego dłużej i postaraj się uwierzyć, że obsadzenie mnie w roli Mężczyzny, który nienawidzi kobiet, byłoby większą kastingową porażką niż obsadzenie Noomi Rapace (mam uczulenie na tę babę, co ona robi w Hollywood?!) w roli Lisbeth.
                    • that.bitch.is.sick Re: Ania Trynkiewicz :) 08.03.16, 14:36
                      Definicja rys i tu właśnie jest clou. To co jest w stanie ( bo musi) zaakceptować człowiek z trójką dzieciarni, z kredytem - to dla ciebie może być popierdoleniem się na całego. I związkiem bez szans. Albo patologią. Dla jednych seks oralny jest meega dewiacją, dla innych fisting nie jest dewiacją. Musimy trochę uśrednić to wszystko.
                      Tyle w sumie chciałam powiedzieć, bo stąd się wzięły nawiązania do trynkiewicza. Ty zachowujesz się jak Nicolas Cages w filmie family man. Ciągle zszokowany na co ludzie się godzą w imię rodziny. Radzę się odszokować.
                      • wont2 Re: Ania Trynkiewicz :) 08.03.16, 14:52
                        that.bitch.is.sick napisała:

                        > Ciągle zszokowany na co ludzie się godzą w imię rodziny. Radzę się odszokować.
                        -----
                        Ja po prostu widzę różnicę pomiędzy "na co ludzie się godzą w imię rodziny" (budzi to mój olbrzymi szacunek) od "na co ludzie się godzą i imię posiadania rodziny". Z tego drugiego rzeczywiście czasami pokpiwam.
                        • that.bitch.is.sick Re: Ania Trynkiewicz :) 08.03.16, 15:08
                          wont2 napisał:
                          > -----
                          > Ja po prostu widzę różnicę pomiędzy "na co ludzie się godzą w imię rodziny" (bu
                          > dzi to mój olbrzymi szacunek) od "na co ludzie się godzą i imię posiadania rodz
                          > iny". Z tego drugiego rzeczywiście czasami pokpiwam.

                          Dlaczegóż? Dążenie do rozmnażania - irracjonalne, instynktowne, a zarazem zupełnie naturalne. To tak jakby pokpiwać z instynktu samozachowawczego.


                          Don't hate what you can't imitate.
                          • wont2 Re: Ania Trynkiewicz :) 08.03.16, 15:36
                            Akurat do rozmnożenia się, związek nie jest potrzebny.

                            Ja to generalnie jestem zwolennikiem zasady, że można robić co się chce, póki nie krzywdzi się innych. No i z bezrozumnym rozmnażaniem problem mam taki, że dla zrealizowania swojej potrzeby posiadania dziecka, krzywdzi się to dziecko sprowadzając je na świat w sytuacji kiedy pewne jest, że nie będzie się temu dziecko w stanie zapewnić ciepła i miłości. Zaczęliśmy od Trynkiewicza i skończmy Trynkiewiczem - naprawdę uważasz że potrzeba posiadania drugiego dziecka jest tak przemożną potrzebą, że usprawiedliwia skrzywdzenie łasnego dziecka poprzez spłodzenie go z Mariuszem Trynkiewiczem?
                            • that.bitch.is.sick Re: Ania Trynkiewicz :) 09.03.16, 02:55
                              wont2 napisał:

                              > Akurat do rozmnożenia się, związek nie jest potrzebny.
                              >
                              > Ja to generalnie jestem zwolennikiem zasady, że można robić co się chce, póki n
                              > ie krzywdzi się innych. No i z bezrozumnym rozmnażaniem problem mam taki, że dl
                              > a zrealizowania swojej potrzeby posiadania dziecka, krzywdzi się to dziecko spr
                              > owadzając je na świat w sytuacji kiedy pewne jest, że nie będzie się temu dziec
                              > ko w stanie zapewnić ciepła i miłości. Zaczęliśmy od Trynkiewicza i --

                              Stary gadasz o bezmyślnym rozmnażaniu i o Trynkiewiczu, a nie rozumiesz potrzeby związku i rodziny na okoliczność rozmnożenia?! Kogoś z nas może pogrzało ale mam wrażenie że każdy damski podlotek z ma rozsądniejsze plany prokreacyjne.
                              Co do dalszej części wypowiedzi i ogólnie to bardzo dobrze że selekcja naturalna nie występuje na etapie możliwości prokreacyjnych - byle debil może mieć dziecko ( radzę się cieszyć), im szersza pula genów tym lepiej.

                              Don't hate what you can't imitate.
                              • wont2 Re: Ania Trynkiewicz :) 09.03.16, 09:45
                                that.bitch.is.sick napisała:

                                > Stary gadasz o bezmyślnym rozmnażaniu i o Trynkiewiczu, a nie rozumiesz potrzeb
                                > y związku i rodziny na okoliczność rozmnożenia?!
                                ----------
                                Rozumiem potrzebę dobrego związku i dobrej rodziny a nie jakiegokolwiek związku i jakiejkolwiek rodziny.


                                byle debil może mieć dzie
                                > cko ( radzę się cieszyć), im szersza pula genów tym lepiej.
                                ---------
                                Lepiej dla puli ale nie dla dziecka.
                            • zawle Re: Ania Trynkiewicz :) 09.03.16, 08:01
                              wont2 napisał: No i z bezrozumnym rozmnażaniem problem mam taki, że dl
                              > a zrealizowania swojej potrzeby posiadania dziecka, krzywdzi się to dziecko spr
                              > owadzając je na świat w sytuacji kiedy pewne jest, że nie będzie się temu dziec
                              > ko w stanie zapewnić ciepła i miłości.

                              Nie byłbyś w stanie swojemu dziecku dać ciepła i miłości? A czego Tobie brakuje?
                              Do tego świat nie jest idealny. Gdyby był to z każdych porządnych rodzin wychodziłyby równie porządne i umiejące dokonywać dobrych wyborów dzieci- tak niestety nie jest.
                              • that.bitch.is.sick Re: Ania Trynkiewicz :) 09.03.16, 09:55
                                zawle napisała:

                                > >
                                > Nie byłbyś w stanie swojemu dziecku dać ciepła i miłości? A czego Tobie brakuje
                                > ?
                                > Do tego świat nie jest idealny. Gdyby był to z każdych porządnych rodzin wychod
                                > ziłyby równie porządne i umiejące dokonywać dobrych wyborów dzieci- tak niestet
                                > y nie jest.

                                I nie tylko. Mnie nikt nie chciał ani nie potrzebował, rodzice chcieli się pozbyć, bili, w końcu zostawili. Wont by pewnie powiedział że nie powinnam się pojawić na świecie, że to bezrozumne rozmnażanie. Ja się jednak cieszę że otrzymałam od moich rodziców szansę na życie.
                                Przestałam pytać o sens istnienia in vitro, dzieci zdeformowanych fizycznie i potworów. Owszem, mam podobne zdanie do wonta - nie powinniśmy się rozmnażać. Jest nas za dużo, zanieczyszczamy ziemię, torturujemy zwierzęta i siebie, zabijamy, czynimy potworności, ślad węglowy itd. Na dodatek naszym dzieciom nie będzie lepiej bo nie potrafimy im zapewnić chociażby pokoju. Jednak życie to ogromna wartość i dar. Nieważne od jakich rodziców, w jakich warunkach.
                                • wont2 Re: Ania Trynkiewicz :) 09.03.16, 10:24
                                  Bardzo ci współczuję, bitch. Niczego takiego bym nie powiedział, no co ty. Powiedziałbym, że jakbyś urodziła się w innej rodzinie, to być może zamiast "that.bitch.is.sick" mielibyśmy na forum jakąś kolejną mdłą, nudną, przewidywalną "anię.z.zielonego.wzgórza". A "that.bitch.is.sick" jest tylko jedna.
                                  • that.bitch.is.sick Re: Ania Trynkiewicz :) 09.03.16, 11:40
                                    wont2 napisał:

                                    > Bardzo ci współczuję, bitch. Niczego takiego bym nie powiedział, no co ty. Powi
                                    > edziałbym, że jakbyś urodziła się w innej rodzinie, to być może zamiast "that.b
                                    > itch.is.sick" mielibyśmy na forum jakąś kolejną mdłą, nudną, przewidywalną "ani
                                    > ę.z.zielonego.wzgórza". A "that.bitch.is.sick" jest tylko jedna.
                                    >

                                    Ania jest moją idolką. Staram się być taka jak ona . Dawać ludziom coś pozytywnego. Jakie to piękne. Wieś i pisanie książek. I seks z Gilbertem. Czułym i współczującym idealistą który nikogo nie chce krzywdzić:). Muszę kiedyś spróbować, a nie harować z poczucia winy dzień i noc w tym przeklętym mieście.
                                    • wont2 Re: Ania Trynkiewicz :) 09.03.16, 13:05
                                      that.bitch.is.sick napisała:

                                      > Ania jest moją idolką. Staram się być taka jak ona . Dawać ludziom coś pozytywn
                                      > ego. Jakie to piękne. Wieś i pisanie książek. I seks z Gilbertem. Czułym i wspó
                                      > łczującym idealistą który nikogo nie chce krzywdzić:). Muszę kiedyś spróbować,
                                      > a nie harować z poczucia winy dzień i noc w tym przeklętym mieście.
                                      ---------
                                      Ha ha :) Dobre. Ale lippy w trollingu jeszcze nie przebiłaś :)
                              • wont2 Re: Ania Trynkiewicz :) 09.03.16, 10:01
                                zawle napisała:

                                > Nie byłbyś w stanie swojemu dziecku dać ciepła i miłości? A czego Tobie brakuje
                                > ?
                                -------
                                Oczywiście, że byłbym zajebistym ojcem. Ale brakuje mi chęci bycia ojcem :)


                                > Do tego świat nie jest idealny. Gdyby był to z każdych porządnych rodzin wychod
                                > ziłyby równie porządne i umiejące dokonywać dobrych wyborów dzieci- tak niestet
                                > y nie jest.
                                --------
                                No ale jednak statystycznie to częściej porządni ludzie pochodzą z porządnych domów (porządnych w sensie poczucia bycia kochanym) a nieporządni z nieporządnych.
                                • zawle Re: Ania Trynkiewicz :) 09.03.16, 10:20
                                  wont2 napisał:
                                  > Oczywiście, że byłbym zajebistym ojcem. Ale brakuje mi chęci bycia ojcem :)

                                  To po co dorabiasz do tego filozofię? Zresztą, trudno być zajebistym ojcem gdy się ojcem nie chce być:)) Byłabym zajebistym koszykarzem murzynem, ale nie chcę;)

                                  > No ale jednak statystycznie to częściej porządni ludzie pochodzą z porządnych d
                                  > omów (porządnych w sensie poczucia bycia kochanym) a nieporządni z nieporządnyc
                                  > h.

                                  Gdyby tak odjąć inne czynniki które mają na to wpływ ( kasa, ostracyzm, wpychanie na siłę w rolę itd) może statystyka dotycząca porządności byłaby zupełnie inna?
                                  • wont2 Re: Ania Trynkiewicz :) 09.03.16, 10:49
                                    zawle napisała:

                                    > To po co dorabiasz do tego filozofię? Zresztą, trudno być zajebistym ojcem gdy
                                    > się ojcem nie chce być:)) Byłabym zajebistym koszykarzem murzynem, ale nie chcę
                                    > ;)
                                    -------
                                    Moje zdolności rodzicielskie ćwiczę na sucho z psami :) I stwierdzam, że posiadanie psów, to jest szczyt obowiązków, jakie mam ochotę brać na swoje barki. Wystarczy, że raz na ruski miesiąc któremuś się zachce kupę w nocy i muszę się ubrać i wyjść. Jak pomyślę, że posiadanie dziecka polega non-stop na tym właśnie, to ja dziękuję za taki interes. Skupiam się na byciu fajnym wujkiem dla dzieciaków znajomych.


                                    > Gdyby tak odjąć inne czynniki które mają na to wpływ ( kasa, ostracyzm, wpychan
                                    > ie na siłę w rolę itd) może statystyka dotycząca porządności byłaby zupełnie in
                                    > na?
                                    -----------
                                    Nie wiem, nie znam się, nie orientuję się. Wiem tylko, że dzieci, które czują się kochane, są szczęśliwsze od tych, które nie czują się kochane.
                                    • marek.zak1 Re: Ania Trynkiewicz :) 09.03.16, 11:01
                                      wont2 napisał:

                                      > Moje zdolności rodzicielskie ćwiczę na sucho z psami :) I stwierdzam, że posiadanie psów, to jest szczyt obowiązków, jakie mam ochotę brać na swoje barki. Wystarczy, że raz na ruski miesiąc któremuś się zachce kupę w nocy i muszę się ubrać i wyjść. Jak pomyślę, że posiadanie dziecka polega non-stop na tym właśnie, to ja dziękuję za taki interes.
                                      ===========================================================
                                      Tak, ale po pierwsze z psami ten problem jest zawsze podobny, a z dzieckiem tylko przejściowy, Potem możesz iść do kina, do ZOO.
                                      Po drugie to kwestia organizacji. Obowiązki można rozparcelować na innych członków rodziny.
                                      • that.bitch.is.sick Re: Ania Trynkiewicz :) 09.03.16, 11:43
                                        marek.zak1 napisał:

                                        > wont2 napisał:
                                        >
                                        > > Moje zdolności rodzicielskie ćwiczę na sucho z psami :) I stwierdzam, że
                                        > posiadanie psów, to jest szczyt obowiązków, jakie mam ochotę brać na swoje bark
                                        > i. ===========================================================
                                        > Tak, ale po pierwsze z psami ten problem jest zawsze podobny, a z dzieckiem tyl
                                        > ko przejściowy, Potem możesz iść do kina, do ZOO.
                                        > Po drugie to kwestia organizacji. Obowiązki można rozparcelować na innych człon
                                        > ków rodziny.

                                        Marek ma rację. Pies jest chyba gorszy. Nigdy nie dorośnie i o siebie nie zadba. A dziecko zawiązuje sandałki już po kilku latach.
                                        • wont2 Re: Ania Trynkiewicz :) 09.03.16, 13:03
                                          that.bitch.is.sick napisała:

                                          > marek.zak1 napisał:

                                          > > Tak, ale po pierwsze z psami ten problem jest zawsze podobny, a z dziecki
                                          > em tyl
                                          > > ko przejściowy, Potem możesz iść do kina, do ZOO.
                                          > > Po drugie to kwestia organizacji. Obowiązki można rozparcelować na innych
                                          > człon
                                          > > ków rodziny.
                                          >
                                          > Marek ma rację. Pies jest chyba gorszy. Nigdy nie dorośnie i o siebie nie zadba
                                          > . A dziecko zawiązuje sandałki już po kilku latach.
                                          ----------
                                          Ale pies umrze po tych kilkunastu latach, a z dzieckiem to się trzeba użerać całe życie :)
                                          • marek.zak1 Re: Ania Trynkiewicz :) 09.03.16, 15:19
                                            wont2 napisał:


                                            > > > ków rodziny.
                                            > >
                                            > > Marek ma rację. Pies jest chyba gorszy. Nigdy nie dorośnie i o siebie nie zadba
                                            > > . A dziecko zawiązuje sandałki już po kilku latach.
                                            > ----------
                                            > Ale pies umrze po tych kilkunastu latach, a z dzieckiem to się trzeba użerać całe życie :)
                                            ================================================

                                            Ja się z moimi dziećmi rzadko kiedy użerałem, a jak teraz mieszkają oddzielnie to sama przyjemność :). Jak chcę spotykam się z nimi, jak nie mam chęci, tego nie robię.

                                              • marek.zak1 Re: Ania Trynkiewicz :) 09.03.16, 17:13
                                                zawle napisała:

                                                > Nie namawiaj go marek, bo się jeszcze zdecyduje;).
                                                ------------------------------------------------------------------

                                                Wont teoretyzuje, a ja miałem kilkoro dzieci, kilka psów(koty tez były) i mogę porównać nakłady i efekty :).

                                                • wont2 Re: Ania Trynkiewicz :) 09.03.16, 20:07
                                                  marek.zak1 napisał:

                                                  > Wont teoretyzuje, a ja miałem kilkoro dzieci, kilka psów(koty tez były) i mogę
                                                  > porównać nakłady i efekty :).
                                                  ----------
                                                  No ale, póki co, nie widziałem na forum wpisu - "Wzięliśmy z żoną psa. Od tego czasu nasze życie seksualne się posypało. Żona śpi w legowisku z Azorem i nie uprawia ze mną seksu. Co zrobić, żeby obniżyć sobie libido? Pomóżcie!"
                                                  • marek.zak1 Re: Ania Trynkiewicz :) 09.03.16, 22:03
                                                    wont2 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Wont teoretyzuje, a ja miałem kilkoro dzieci, kilka psów(koty tez były)
                                                    > i mogę porównać nakłady i efekty :).
                                                    > ----------
                                                    > No ale, póki co, nie widziałem na forum wpisu - "Wzięliśmy z żoną psa. Od tego czasu nasze życie seksualne się posypało. Żona śpi w legowisku z Azorem i nie uprawia ze mną seksu. Co zrobić, żeby obniżyć sobie libido? Pomóżcie!"
                                                    =======================================================
                                                    Wont. To nie mój case. Nasze życie seksualne nie ma związku z psem. Obecnie żona śpi ze mną, a Sowa w fotelu w innym pokoju.
                                                    Dzisiaj jest inaczej, bo jestem w Krakowie.
                                                    >
                                                  • wont2 Re: Ania Trynkiewicz :) 09.03.16, 22:29
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Wont. To nie mój case. Nasze życie seksualne nie ma związku z psem. Obecnie żon
                                                    > a śpi ze mną, a Sowa w fotelu w innym pokoju.
                                                    > Dzisiaj jest inaczej, bo jestem w Krakowie.
                                                    ----------
                                                    Ale pisząc o psie nie miałem wcale tego na myśli. Chodziło mi o to, że oboje z bitchem zdawaliście się sugerować, że wychowywanie i posiadanie dzieci jest mniej żmudne niż wychowywanie i posiadanie psa.

                                                    Pozdrawiam z Paryża :)
                                                  • marek.zak1 Re: Ania Trynkiewicz :) 09.03.16, 22:35
                                                    wont2 napisał:


                                                    > ----------
                                                    > Ale pisząc o psie nie miałem wcale tego na myśli. Chodziło mi o to, że oboje z bitchem zdawaliście się sugerować, że wychowywanie i posiadanie dzieci jest mnej żmudne niż wychowywanie i posiadanie psa.
                                                    ==================================================

                                                    To po prostu co innego. Jest bardziej żmudne ale bardziej satysfakcjonujące.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Ania Trynkiewicz :) 10.03.16, 00:51
                                                    wont2 napisał:

                                                    > > ----------
                                                    > Ale pisząc o psie nie miałem wcale tego na myśli. Chodziło mi o to, że oboje z
                                                    > bitchem zdawaliście się sugerować, że wychowywanie i posiadanie dzieci jest mni
                                                    > ej żmudne niż wychowywanie i posiadanie psa.
                                                    >
                                                    > Pozdrawiam z Paryża :)
                                                    >

                                                    Ja, pisząc że pies jest gorszy, miałam na myśli że z psem jest mniejszy fun, a kupy sprzątać trzeba do końca życia. A moje koleżanki wciąż mają zmiany. Egzystencjalny dylemat karmienia piersią czy butlą zastąpił kolejny dramat wyboru pomiędzy zupkami ze słoiczków a gotowanymi w domu. Czekam na kolejne doniosłe problemy. Oczywiście koleżanki są tak przejęte konsystencją kupy że wieści ze świata przestały docierać. Płat czołowy się odłączył. Zupełnie tego nie rozumiem, fascynujące i pouczające obserwacje przemian małej istotki ( które mnie ciekawią) zostały zastąpione nieefektywnym zamartwianiem się o rzeczy przyziemne. No ale rozumuję że przyjaciółki przeżywają ekscytacje największe w swojej historii - z psem zupełnie nieporównywalne. Trochę mnie skala tych emocji razi i wydaje się nienaturalna ale cóż -nie mnie osądzać.
                                                  • zawle Re: Ania Trynkiewicz :) 10.03.16, 08:55
                                                    that.bitch.is.sick napisała:
                                                    A moje koleżanki wciąż mają zmiany. Egzyst
                                                    > encjalny dylemat karmienia piersią czy butlą zastąpił kolejny dramat wyboru pom
                                                    > iędzy zupkami ze słoiczków a gotowanymi w domu. Czekam na kolejne doniosłe prob
                                                    > lemy. Oczywiście koleżanki są tak przejęte konsystencją kupy że wieści ze świat
                                                    > a przestały docierać. Płat czołowy się odłączył. Zupełnie tego nie rozumiem, fa
                                                    > scynujące i pouczające obserwacje przemian małej istotki ( które mnie ciekawią)
                                                    > zostały zastąpione nieefektywnym zamartwianiem się o rzeczy przyziemne. No al
                                                    > e rozumuję że przyjaciółki przeżywają ekscytacje największe w swojej historii -
                                                    > z psem zupełnie nieporównywalne. Trochę mnie skala tych emocji razi i wydaje s
                                                    > ię nienaturalna ale cóż -nie mnie osądzać.

                                                    Normalne że nie rozumiesz. Moje koleżanki z praca, będąc jeszcze bezdzietnymi były najsurowszymi recenzentami młodych mam. Przeszło im jak ręką odjął gdy urodziły swoje. Czego i Tobie życzę.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Ania Trynkiewicz :) 10.03.16, 09:14
                                                    zawle napisała:

                                                    > > Normalne że nie rozumiesz. Moje koleżanki z praca, będąc jeszcze bezdzietnymi b
                                                    > yły najsurowszymi recenzentami młodych mam. Przeszło im jak ręką odjął gdy urod
                                                    > ziły swoje. Czego i Tobie życzę.

                                                    Dzięki, u mnie to fizyczne niemożliwe. Już tak na amen.
                                                    Pozostać muszę gorzką recenzentką.
                                                  • moletka5 Dość już... 10.03.16, 09:36
                                                    that.bitch.is.sick napisała:
                                                    > Dzięki, u mnie to fizyczne niemożliwe. Już tak na amen.
                                                    > Pozostać muszę gorzką recenzentką.

                                                    ...albo słodką, zakoffaną w bobasku przybraną mamą.
                                                    Dzisiejsza rzeczywistość oferuje człowiekowi taki ogrom możliwości odnalezienia się w tej czy innej roli społecznej, że można by wręcz powiedzieć, że to kim jesteśmy i w jakiej roli się ustawiamy zależy już prawie wyłącznie od nas samych. Nawet facet babą może zostać jak się uprze... i odwrotnie.
                                                    Zatem - nie, nie musisz. Ty nie chcesz.
                                                    Tylko nie rozumiem, skąd obudziły się w Tobie sentymenty do ról społecznych, których nie chcesz/nie potrafisz pełnić, albo budzą one w Tobie uzasadnione obawy? Musisz przecież zdawać sobie sprawę z tego, że ustawiasz się w ten sposób na przegranej pozycji, a jesteś ostatnią osobą, którą podejrzewałbym tutaj o cierpiętnictwo. Zechcesz przybliżyć?
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Dość już... 10.03.16, 10:01
                                                    moletka5 napisał(a):

                                                    > > . Nawet facet babą może zostać jak się uprze... i odwrotnie.
                                                    > Zatem - nie, nie musisz. Ty nie chcesz.
                                                    > Tylko nie rozumiem, skąd obudziły się w Tobie sentymenty do ról społecznych, kt
                                                    > órych nie chcesz/nie potrafisz pełnić, albo budzą one w Tobie uzasadnione obawy
                                                    > ? Musisz przecież zdawać sobie sprawę z tego, że ustawiasz się w ten sposób na
                                                    > przegranej pozycji, a jesteś ostatnią osobą, którą podejrzewałbym tutaj o cierp
                                                    > iętnictwo. Zechcesz przybliżyć?

                                                    Hej, samo stwierdzenie faktu że nie mogę, to nie cierpiętnictwo mam nadzieję? Sentymenty? Nie. Czuję się kobietą mimo wszystko, nie chcę się czuć wykluczona z naturalnych dla kobiet w moim wieku i środowisku tematów czy dyskusji tym bardziej że wiele z moich znajomych właśnie urodziło, wchodzi w ten etap albo wychowuje. Straciłabym koleżanki gdybym nie próbowała zrozumieć, ocenić, przeżywać z nimi tego etapu, krytykować gdy uważam że krzywdę sobie robią. Po co się izolować ?

                                                  • moletka5 Re: Dość już... 11.03.16, 10:28
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > Po co się izolować ?

                                                    Poprzez dobór grupy definiujesz własną tożsamość. Jeśli nie jesteś w stanie sprostać wzorcom przyjętym przez własną grupę, to takie ustawienie się może być na dłuższą metę destrukcyjne.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Dość już... 12.03.16, 12:31
                                                    moletka5 napisał(a):

                                                    > that.bitch.is.sick napisała:
                                                    >
                                                    > > Po co się izolować ?
                                                    >
                                                    > Poprzez dobór grupy definiujesz własną tożsamość. Jeśli nie jesteś w stanie spr
                                                    > ostać wzorcom przyjętym przez własną grupę, to takie ustawienie się może być na
                                                    > dłuższą metę destrukcyjne.

                                                    Jestem kobietą, na swój wiek wyglądam. Ciężko by mi było przekonywać że jestem wysokim murzynem i gram kosza. Co do relacji towarzyskich to racja - dla starych panien jest przewidziana jakaś upokarzająca rola i ostracyzm. W Chinach jest jeszcze gorsza matka/ lepsza matka. Gorsza jest ta co nie urodziła syna np.. Są różne hierarchie, świadomość jakie to względne pomaga mi się nie utożsamiać z ocenami grupy.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Ania Trynkiewicz :) 10.03.16, 00:27
                                                    wont2 napisał:

                                                    > > ----------
                                                    > No ale, póki co, nie widziałem na forum wpisu - "Wzięliśmy z żoną psa. Od tego
                                                    > czasu nasze życie seksualne się posypało. Żona śpi w legowisku z Azorem i nie u
                                                    > prawia ze mną seksu. Co zrobić, żeby obniżyć sobie libido? Pomóżcie!"
                                                    >

                                                    Jeśli mogę się wtrącić ( jako samozwańczy teoretyk:)) - nie obwiniałabym dzieci jako takich za uwiąd seksualny w związku, tylko zakorzenione w naszej kulturze rozmaite wzorce tabuizujące seksualność i wszelkie przejawy erotyzmu, zmysłowości w zestawieniu z dziećmi. Wielu ludzi seksualnie się blokuje i spycha seks do czeluści z uwagi "wstyd i niestosowność" zderzenia ich z obecnością "niewinnej" istoty. Obwiniałabym tu kościół, silną emanację tabu pedofilii, całkowitą deseksualizację instytucji macierzyństwa. Kobieta musi się przekształcić w szybkim tempie z istoty seksualnie wrażliwej w matkę polkę nie dającą podstaw do gorszenia niewiniątek - tu presja na kobiety jest bardzo silna i brak alternatyw dla pogodzenia roli kochanki i matki w jednej, spójnej formie. ( dotyczy osób o standardowym poziomie konformizmu, indywidualiści mogą mieć mniejsze problemy). Harówka przy dziecku to wynik nadopiekuńczości i syndromu kwoki moim skromnym zdaniem. My nie wychowujemy dzieci - my pokazujemy jak sobie te ręce urobiliśmy po łokcie. Nie widzę tu dążenia do efektywności w działaniu tylko czynności wizerunkowe - tak z obserwacji. Ogólnie modele rodzicielskie nie poprawiły się moim zdaniem od czasu gdy pisał Korczak, że chronimy dzieci tak bardzo że bronimy żyć, doświadczać kontaktu z realnym światem. Czekam na krytykę że nic nie wiem bo nie przeżyłam;). Mam nadzieję że moje spostrzeżenia z zewnątrz kogoś skłonią do refleksji. Marek, ciekawe czy ma to sens, te moje rojenia:-)? Jako ojciec, co powiesz?
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: Ania Trynkiewicz :) 10.03.16, 00:48
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > Mam nadzieję że moje spostrzeżenia z zewnątrz kogoś skłoni
                                                    > ą do refleksji. Marek, ciekawe czy ma to sens, te moje rojenia:-)? Jako ojciec,
                                                    > co powiesz?

                                                    Uprzedzę Marka, a i też jestem ojcem.
                                                    Te Twoje "rojenia", ja nazwę kwintesencją.
                                                    Refleksje?
                                                    Od lat piszę i namawiam.
                                                    Ludzie, budujcie swój świat, swoje enklawy. żyjcie według swojego rytmu. Szukając na zewnątrz wzorców i pomocy w rozwiązywaniu problemów, otworzycie się, to idiotów z was zrobią.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Ania Trynkiewicz :) 10.03.16, 01:56
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > that.>
                                                    > Uprzedzę Marka, a i też jestem ojcem.
                                                    > Te Twoje "rojenia", ja nazwę kwintesencją.
                                                    > Refleksje?
                                                    > Od lat piszę i namawiam.
                                                    > Ludzie, budujcie swój świat, swoje enklawy. żyjcie według swojego rytmu. Szukaj
                                                    > ąc na zewnątrz wzorców i pomocy w rozwiązywaniu problemów, otworzycie się, to i
                                                    > diotów z was zrobią.

                                                    To fajne podejście, a nie bałeś się nigdy że stracisz jakiś rodzaj moralnego drogowskazu, oddalając się od tego co "normalne" w powszechnym mniemaniu, że gdzieś się zagubisz, poczujesz dziwnie.. samotny? Jak wyznaczyć sobie granice gdy nie mam ochoty podążać utartymi ścieżkami zarówno w seksie jak i stylu życia. Jak uniknąć potępienia obrzydzenia ze strony innych? (albo się nie przejmować) :)
                                                  • marek.zak1 Re: Ania Trynkiewicz :) 10.03.16, 08:14
                                                    that.bitch.is.sick napisała:


                                                    > Harówka przy dziecku to wynik nadopiekuńczości i syndromu kwoki moim skromnym zdaniem.
                                                    =========================================
                                                    To plus słaba organizacja. Korzystaliśmy ze wszelkich możliwości podrzucania dzieci do bliższej i dalszej rodziny, żeby mieć czas dla siebie, chodzić do kina, teatru itp. Babcie czy ciocie były zresztą niemal zawsze chętne, a jak nie były chętne, to przekonywaliśmy je, ze tak ma być i koniec. to Cierpiętnictwo i poświęcanie wszystkiego, żeby być cały czas z dziećmi było nam obce. Kochamy nasze dzieci, ale najważniejsi dla dla nas byliśmy i jesteśmy my sami.

                                                    -------------------------------------------------------------------------------
                                                    Czekam na krytykę że nic nie wiem bo nie przeżyłam;). Mam nadzieję że moje spostrzeżenia z zewnątrz kogoś skłoni ą do refleksji. Marek, ciekawe czy ma to sens, te moje rojenia:-)? Jako ojciec, co powiesz?
                                                    -----------------------------------------------------------------------------------
                                                    Osobiście na własnym przykładzie, nie widzę związku, za wyjątkiem organizacyjnego, między dziećmi i seksem. Wyjątkiem oczywiście kilka tygodni przed i po porodzie. Moja żona była zawsze chętna i miała i ma do dzisiaj świetną figurę.
                                                    Wydaje mi się także na podstawie forum, że dzieci są dla wielu kobiet pretekstem do odstawienia seksu i męża. Jak jest chęć zawsze znajdzie sie możliwości, a jak nie ma - powód, czy raczej pretekst, żeby tego nie robić.




                                                  • zawle Re: Ania Trynkiewicz :) 10.03.16, 08:57
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    Babcie czy ciocie były zresztą niemal zawsze chętne, a jak nie by
                                                    > ły chętne, to przekonywaliśmy je, ze tak ma być i koniec. to Cierpiętnictwo i p
                                                    > oświęcanie wszystkiego, żeby być cały czas z dziećmi było nam obce.

                                                    Mało asertywną macie rodzinę.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Ania Trynkiewicz :) 10.03.16, 09:25
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > > ----
                                                    > Osobiście na własnym przykładzie, nie widzę związku, za wyjątkiem organizacyjne
                                                    > go, między dziećmi i seksem. Wyjątkiem oczywiście kilka tygodni przed i po por
                                                    > odzie. Moja żona była zawsze chętna i miała i ma do dzisiaj świetną figurę.
                                                    > Wydaje mi się także na podstawie forum, że dzieci są dla wielu kobiet pretekste
                                                    > m do odstawienia seksu i męża. Jak jest chęć zawsze znajdzie sie możliwości, a
                                                    > jak nie ma - powód, czy raczej pretekst, żeby tego nie robić.
                                                    >

                                                    Nie wiem, jako strona unikająca seksu swego czasu mogę powiedzieć, że byłby to najgłupszy pretekst jaki może istnieć. Strzelanie sobie w stopę i rujnowanie rodziny dziecku? Myślę że tu musi być jakaś ideologiczna podbudowa. Ale ja unikałam seksu z konkretnym facetem, nigdy nie doświadczyłam abstrakcyjnej niechęci do seksu.
                                                    Odkąd pamiętam, szaleje we mnie Dziki Gon:)
                                                  • zawle Re: Ania Trynkiewicz :) 10.03.16, 09:47
                                                    that.bitch.is.sick napisała: > Nie wiem, jako strona unikająca seksu swego czasu mogę powiedzieć, że byłby to
                                                    > najgłupszy pretekst jaki może istnieć. Strzelanie sobie w stopę i rujnowanie ro
                                                    > dziny dziecku? Myślę że tu musi być jakaś ideologiczna podbudowa. Ale ja unikał
                                                    > am seksu z konkretnym facetem, nigdy nie doświadczyłam abstrakcyjnej niechęci d
                                                    > o seksu.
                                                    > Odkąd pamiętam, szaleje we mnie Dziki Gon:)

                                                    Jak Ciebie czytam bitch to widzę że Cię własne doświadczenie ( a w zasadzie jego brak) kurewsko ogranicza. Idż na jakiś trening rozwijający empatię. Jak nie pomoże..skup się tylko na wyobraźni.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Ania Trynkiewicz :) 10.03.16, 10:11
                                                    zawle napisała:

                                                    > > Jak Ciebie czytam bitch to widzę że Cię własne doświadczenie ( a w zasadzie jeg
                                                    > o brak) kurewsko ogranicza. Idż na jakiś trening rozwijający empatię. Jak nie p
                                                    > omoże..skup się tylko na wyobraźni.

                                                    Ogranicz ekspansję i władcze tendencje względem otoczenia. Może idź na kurs. Bo na razie twój styl dyskusji to przeważnie wycieczki osobiste, a to nie zachęca do kontynuacji. Zajmij się rozwijaniem form bardziej konstruktywnych. Nie musisz się czuć za mnie odpowiedzialna:).
                                                  • zawle Re: Ania Trynkiewicz :) 10.03.16, 10:40
                                                    that.bitch.is.sick napisała:
                                                    > Ogranicz ekspansję i władcze tendencje względem otoczenia. Może idź na kurs.

                                                    O widzę że Ci się spodobało;)

                                                    B
                                                    > o na razie twój styl dyskusji to przeważnie wycieczki osobiste, a to nie zachęc
                                                    > a do kontynuacji. Zajmij się rozwijaniem form bardziej konstruktywnych. Nie mus
                                                    > isz się czuć za mnie odpowiedzialna:).

                                                    I fajnie że doceniasz, że zauważyłaś. Wszak jesteś mistrzynią wycieczek osobistych.
                                                  • marek.zak1 Re: Ania Trynkiewicz :) 10.03.16, 10:02
                                                    that.bitch.is.sick napisała:


                                                    > Nie wiem, jako strona unikająca seksu swego czasu mogę powiedzieć, że byłby to
                                                    > najgłupszy pretekst jaki może istnieć. Strzelanie sobie w stopę i rujnowanie rodziny dziecku? Myślę że tu musi być jakaś ideologiczna podbudowa. Ale ja unikałam seksu z konkretnym facetem, nigdy nie doświadczyłam abstrakcyjnej niechęci d seksu.
                                                    ------------------------------------------------\
                                                    Babki po urodzeniu dziecka także unikaja seksu z konkretnym facetem - ojcem dziecka.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Ania Trynkiewicz :) 10.03.16, 10:26
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > > ------------------------------------------------\
                                                    > Babki po urodzeniu dziecka także unikaja seksu z konkretnym facetem - ojcem dzi
                                                    > ecka.

                                                    Sugerując że jest to pretekst, co właściwie chcesz powiedzieć? Że mamy sytuację gdzie motywy związku z jednej strony nie były uczciwe i szczere? Zamiast wzajemnego uczucia i pożądania była chęć uzyskania innych korzyści? Bo nie rozumiem tej dziwacznej kombinacji, kto i co zyskuje na stosowaniu niby takiego pretekstu?
                                                  • marek.zak1 Re: Ania Trynkiewicz :) 10.03.16, 10:31
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > > ------------------------------------------------\
                                                    > > Babki po urodzeniu dziecka także unikaja seksu z konkretnym facetem - ojcem dziecka.
                                                    >
                                                    > Sugerując że jest to pretekst, co właściwie chcesz powiedzieć? Że mamy sytuację
                                                    > gdzie motywy związku z jednej strony nie były uczciwe i szczere? Zamiast wzajemnego uczucia i pożądania była chęć uzyskania innych korzyści? Bo nie rozumiem tej dziwacznej kombinacji, kto i co zyskuje na stosowaniu niby takiego pretekstu?
                                                    =====================================
                                                    Choćby przypadek Sabata i innych facetów, użalających si na forum, że po urodzeniu dziecka seks zamarł a macierzyństwo całkowicie zdominowało ich partnerki. To oni uważają, że zostali wmanewrowani w ojcostwo.

                                                    >
                                                  • zawle Re: Ania Trynkiewicz :) 10.03.16, 10:43
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Choćby przypadek Sabata i innych facetów, użalających si na forum, że po urodze
                                                    > niu dziecka seks zamarł a macierzyństwo całkowicie zdominowało ich partnerki. T
                                                    > o oni uważają, że zostali wmanewrowani w ojcostwo.

                                                    Taka narracja to narracja dziecka. Wmanewrowani w dziecko....co to jest?
                                                  • marek.zak1 Re: Ania Trynkiewicz :) 10.03.16, 10:56
                                                    zawle napisała:


                                                    > Taka narracja to narracja dziecka. Wmanewrowani w dziecko....co to jest?
                                                    ==================================
                                                    Seks tylko dla prokreacji, spełnienie instynktu macierzyńskiego, a potem szlaban.
                                                  • zawle Re: Ania Trynkiewicz :) 10.03.16, 11:05
                                                    Ty naprawdę myślisz że jakikolwiek człowiek przy zdrowych zmysłach wiąże się z kimś tylko w celach prokreacyjnych? Że ma taki zamysł i plan? A jeśli nawet, to musi dostać Oskara za grę aktorską.
                                                  • zawle Re: Ania Trynkiewicz :) 10.03.16, 11:06
                                                    Wycofuję się. Znam taką kobietę. Ale ona seks uprawiała tylko w celach prokreacyjnych o czym jej mąż wiedział od początku, bo się raczej nie ukrywała z tym faktem.
                                                  • marek.zak1 Re: Ania Trynkiewicz :) 10.03.16, 11:21
                                                    zawle napisała:

                                                    > Wycofuję się. Znam taką kobietę. Ale ona seks uprawiała tylko w celach prokreacyjnych o czym jej mąż wiedział od początku, bo się raczej nie ukrywała z tym faktem.
                                                    ===========================================
                                                    Może miał nadzieję, że się zmieni. Może on tez nie był fanem seksu. Dramat jest przy dużej różnicy temperamentów,bo jedna strona czuje sie oszukana, a druga molestowana.
                                                  • zawle Re: Ania Trynkiewicz :) 10.03.16, 11:43
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Może miał nadzieję, że się zmieni. Może on tez nie był fanem seksu. Dramat jest
                                                    > przy dużej różnicy temperamentów,bo jedna strona czuje sie oszukana, a druga m
                                                    > olestowana.

                                                    To popełnił złe założenie. Powinien wziąć pod uwagę że jej się nie zmieni lub że jemu się zmieni. Ty myślisz Marek że ja mam pretensje do męża byłego że mnie nie chciał bzykać? A to jakiś obowiązek jest? Mam alergię na słowo "obowiązek małżeński " który nawet z najprzyjemniejszych czynności robi powinność;) Zmieniło się/nie zmieniło się. I co teraz? Chcę zostać- zostaję. Nie chcę- odchodzę. Po co mi te uczucia oszukania, molestowania, skoro mogę ich sobie zaoszczędzić. Wiem że są osoby z rzędu "Trwam". I niech trwają, ale bez obwiniania o wszystko innych. To niezdrowe.
                                                  • druginudziarz Re: Ania Trynkiewicz :) 10.03.16, 23:42
                                                    zawle napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Może miał nadzieję, że się zmieni. Może on tez nie był fanem seksu. Drama

                                                    > To popełnił złe założenie. Powinien wziąć pod uwagę że jej się nie zmieni lub ż
                                                    > e jemu się zmieni. Ty myślisz Marek że ja mam pretensje do męża byłego że mnie
                                                    > nie chciał bzykać? A to jakiś obowiązek jest? Mam alergię na słowo "obowiązek m
                                                    > ałżeński " który nawet z najprzyjemniejszych czynności robi powinność;)

                                                    A na inne obowiązki? ;)
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Ania Trynkiewicz :) 10.03.16, 11:27
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Taka narracja to narracja dziecka. Wmanewrowani w dziecko....co to jest?
                                                    > ==================================
                                                    > Seks tylko dla prokreacji, spełnienie instynktu macierzyńskiego, a potem szlaba
                                                    > n.

                                                    Tak przypuszczałam, że za przeproszeniem was pojebało. Takie sobie mówisz sabat wymyślił alibi? Tyle że ja akurat znam jego problem. On ma talent do wymyślania niespójnych historyjek.

                                                    A za co mi się zawle rzuciłaś do gardła? Z czymś tu się zgadzasz?
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Ania Trynkiewicz :) 10.03.16, 11:50
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ja nawet nie do Ciebie piszę bitch...wdech i wydech.

                                                    Ja w jednym poście piszę dla wygody w odpowiedzi i tobie i Markowi. Przecież w tym temacie mnie próbowałaś kąsać. Dwa posty wyżej. O co chodzi? O empatię i doświadczenie? Więc powinnaś w pokorze przyjąć autorytet Marka. Z empatią wspiera żonę, dzieci wychował/spłodził/utrzymał.
                                                  • zawle Re: Ania Trynkiewicz :) 10.03.16, 11:55
                                                    that.bitch.is.sick napisała:
                                                    > Ja w jednym poście piszę dla wygody w odpowiedzi i tobie i Markowi. Przecież w
                                                    > tym temacie mnie próbowałaś kąsać.

                                                    Daj spokój bitch. Ja z natury jestem pacyfistką. Tyle że ateistką, więc jak mnie ktoś zaczepia to oddaję. Kąsam tylko wtedy gdy mnie ktoś wkurwi bezgraniczną głupotą. Ty głupia nie jesteś, więc nie masz szans. Jesteś wredna, agresywna, masz moralność Kalego, wyobraźnię bakterii, ale głupia nie jesteś.

                                                    Dwa posty wyżej. O co chodzi? O empatię i do
                                                    > świadczenie? Więc powinnaś w pokorze przyjąć autorytet Marka. Z empatią wspiera
                                                    > żonę, dzieci wychował/spłodził/utrzymał.

                                                    Doczep to do czegoś, bo nie wiem o czym piszesz. A co do doświadczenia Marka....ma...z jedną, ciągle chcącą seksu kobietą. W sprawie Jadwigi jest niekwestionowanym ekspertem. No chyba że chodzi Ci o dzieci..tych miał trochę więcej:))
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Ania Trynkiewicz :) 10.03.16, 12:08
                                                    zawle napisała:

                                                    > > Doczep to do czegoś, bo nie wiem o czym piszesz. A co do doświadczenia Marka...
                                                    > .ma...z jedną, ciągle chcącą seksu kobietą. W sprawie Jadwigi jest niekwestiono
                                                    > wanym ekspertem. No chyba że chodzi Ci o dzieci..tych miał trochę więcej:))

                                                    A guzik. To ty mnie zaczepiłaś więc wróć łaskawie do swoich wcześniejszych pretensji i sama określ czego w mojej wypowiedzi się doszukałaś oprócz kwestii ad personam bo choć jesteś hipokrytką i bywasz dwulicową manipulatorką to sklerozy nie odnotowałam. Jeśli ci się chce. Bo może twój motyw to dojebać bitch. Chcesz o tej potrzebie porozmawiać:)? ja nie mam z tym problemu że ci się nie podobam. Mogę być wielkoduszna i się nad tą kwestią pochylić wspólnie.
                                                  • zawle Re: Ania Trynkiewicz :) 10.03.16, 12:35
                                                    Ja odpiszę...a nie, bo ty.
                                                    A Ty odpisz : Nie, bo ty pierwsza.
                                                    I ja znowu...a właśnie że Ty.
                                                    I tu może skończmy?
                                                    Za resztę komplementów dziękuję:))
                                                    Myślę....
                                                    No chyba że chodzi Ci o to że nie potrafisz sobie wyobrazić co czuje matka, bo nią nie byłaś nigdy. Nie rozumiesz co może czuć kobieta która traci zainteresowanie seksem w ogóle po porodzie, bo nigdy tak nie miałaś? Powielam prośbę chociażby zasugerowanie mi o co ci kaman?
                                                  • marek.zak1 Re: Ania Trynkiewicz :) 10.03.16, 17:38
                                                    zawle napisała:
                                                    Doczep to do czegoś, bo nie wiem o czym piszesz. A co do doświadczenia Marka...
                                                    > .ma...z jedną, ciągle chcącą seksu kobietą. W sprawie Jadwigi jest niekwestionowanym ekspertem. No chyba że chodzi Ci o dzieci..tych miał trochę więcej:))
                                                    =========================================
                                                    Wprowadzenie określenia Masturbator jest czymś bardzo podobnym do wprowadzenie ,,Singielki". Dawniej mówiono ,,stara panna" z podtekstem mocno negatywnym. Masturbator i Singielka są określeniami pozbawionymi negatywnego wydźwięku.
                                                    Nie trzeba być ekspertem od masturbacji, żeby to wyczuć.

                                                  • bgz0702 Re: Ania Trynkiewicz :) 10.03.16, 23:52
                                                    wiele lasek czuje się wmanewrowane w macierzyństwo, bo niejeden tata jedzie po bandzie: boi się, nie umie, nie potrafi, ma wazniejsza prace, woli mecz w tv od kina itp. Ale ich tu nie ma na tym forum
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Ania Trynkiewicz :) 11.03.16, 01:27
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > wiele lasek czuje się wmanewrowane w macierzyństwo, bo niejeden tata jedzie po
                                                    > bandzie: boi się, nie umie, nie potrafi, ma wazniejsza prace, woli mecz w tv od
                                                    > kina itp. Ale ich tu nie ma na tym forum

                                                    No jasne że tak! Markowi forum szkodzi. To jedyne wyjaśnienie. Albo jest tak bezmyślny, że nie zdaje sobie sprawy co powtarza. Przecież umie myśleć. Rozczarowanie. On czerpie jakieś sprzeczne, paranoiczne teorie ponoć od sabata który jest zdziecinniałym egoistą jak zresztą większość. Co to za bezczelność tak w ogóle insynuować, że kobieta ma interes w ciąży i związku. Tak jakby poród i ciąża , ryzyko śmiertelne nota bene i inwestycja własnych sił witalnych, stanie się przetrwalnikiem genów dla mężczyzny który pasożytuje w ten sposób ( tak - plemnik to egzogamiczny pasożyt), tak jakby to ogromne poświęcenie - to była kobieca fanaberia, a chłop jej robił łaskę za którą ona płaci seksem. Jak dziadka kocham wyście już powariowali na tym forum. Straciliście proporcje ( faceci) a normalnych kobiet też tu już chyba nie ma, tylko te co dały sobie w mówić że poświęcenie jest w ich interesie i powinny być wdzięczne za to a nie odwrotnie. Jakżeż wygodnie!
                                                    Zawle raz uciekła od chorej sytuacji i teraz już na zawsze unika konfrontacji? To jest ta awangarda? To odwrót. Czy jest jakaś wygrana życiowo kobieta na forum? I co jest tym sukcesem? Mamy spójną definicję ? Jak nie tylko nie dać się sobie wysrać na głowę, tylko jak zyskać coś w życiu nie będąc kurwą jakiegoś mężczyzny. Ja retorycznie pytam.
                                                  • proteinowy Re: Ania Trynkiewicz :) 11.03.16, 04:29
                                                    > Co to za bezczelność tak w ogól
                                                    > e insynuować, że kobieta ma interes w ciąży i związku. Tak jakby poród i ciąża
                                                    > , ryzyko śmiertelne nota bene i inwestycja własnych sił witalnych, stanie się p
                                                    > rzetrwalnikiem genów dla mężczyzny który pasożytuje w ten sposób ( tak - plemni
                                                    > k to egzogamiczny pasożyt), tak jakby to ogromne poświęcenie - to była kobieca
                                                    > fanaberia, a chłop jej robił łaskę za którą ona płaci seksem.

                                                    "Interes", "płaci", "pasożytuje". Ciekawe.

                                                    Obraz, który maluje Marek jest przeciez nałożeniem prywatnej narracji na obiektywną rzeczywistość. Jak na osobę zarzucającą większości egoistyczne zdziecinnienie (domyślnie: osobę dojrzalszą i bardziej altruistyczną) za bardzo dajesz sie animować formie cudzej narracji, moim zdaniem. Po odcedzeniu subiektywnych odczuć z opowieści Marka nie wyłania sie przecież nic kontrowersyjnego: kobiece libido spada w niektórych przypadkach po ciąży na wiele lat. Czasem na zawsze.

                                                    Ciąża jako śmiertelnie niebezpieczeństwo podjete w celu zapewnienia trwania genów mężczyzny. Rozpakujmy.

                                                    - Dziecko dziedziczy połowę materiału genetycznego biologicznego ojca (czasem to oznacza 0% faktycznego opiekuna). Z pewnością dziedziczy polowe materiału matki, dlatego dymorfizm płciowy tak dominuje wsród zwierzat: osobnik każdej płci cos zyskuje a zarazem traci. Przyznaje ze ludzkie zwierze przez swój gigantyczny mózg obciąża samice znacznie bardziej niz w przypadku wielu innych zwierząt, stad wspólna opieka nad małymi jest koniecznością. Wiecej: przez jakiś czas samiec powinien sie zająć samicą.

                                                    - Decyzja o zajściu w ciąże nie jest wolna od emocji, czasem od przypadku. Gdyby dało sie odciąć ten proces od milosci, pożądania i instynktu macierzyńskiego możnaby element "poświęcenia dla pasożyta" wysunąć mocniej na pierwszy plan.

                                                    - Niezależnie od tego jak bardzo decyzja zajścia w ciąże jest świadoma - ciąża, poród i połóg to jest masakra, której facet nie doświadcza nigdy w życiu (na wojnie moze?). Stad poprzednie pokolenia (ktore reprezentuje chyba Marek) trzymały sie strategii rozdziału ról społecznych, zwłaszcza tam gdzie mozna było sobie na to pozwolić. Facet był od tego, zeby kobiecie-matce usuwać z drogi stresujące problemy w stylu zarabianie pieniądzy czy władza. Ten układ to historia, chyba że nasz bieżący model wyprze jakiś inny w którym kobietom wycina sie łechtaczki, a niechęć do seksu prostuje kijem.

                                                    - Frustracja facetów na bezseksiu nie jest moze piękna, ale jest w niej jeszcze mniej decyzji niz w decyzji wielu kobiet o zajściu w ciąże. Popęd mnożony przez monogamię mnożoną przez brak seksu, to jak przywiązanie Reksia do budy i postawienie pachnącej michy z żarciem tuż poza zasięgiem łańcucha. Zarzucanie zaślinionym kundlom infantylnego egoizmu źle świadczy tak o umiejętności chłodnej obserwacji i wyciągania wniosków, jak i o niewielkiej empatii. Tak: sa egoistyczni przypisując partnerkom niskie pobudki, ale oburzanie sie na nich o to stawia Cie na dokładnie tym samym poziomie.
                                                  • marek.zak1 Re: Ania Trynkiewicz :) 11.03.16, 09:26
                                                    proteinowy napisał(a):

                                                    Facet był od tego, zeby kobiecie-matce usuwać z drogi stresujące problemy w stylu zarabianie pieniądzy czy władza. Ten układ to historia,
                                                    ===========================================
                                                    To własnie komuna obaliła ten układ, kierując kobiety do fabryk i na traktory i zrównując niemal pensje kobiety i mężczyzny, dając marny, bo marny, ale jednak socjał w postaci darmowych przedszkoli i żłobków - zawsze dostępnych dla pracownic, darmowy dojazd do pracy itp. Obecny system jest raczej powrotem do tego, co było w dawnym kapitalizmie, a więc duże rożbieżności w zarobkach i rosnące rozwarstwienie.
                                                    Opisała to dokładnie jakiś czas temu Fanny, która stwierdziła, ze przy zarobkach męża rzędu kilkunastu, czy kilkudziesięciu tysięcy dolarów miesięcznie, jej pójście do pracy nie ma sensu.
                                                    a o gasnącym libido kobiet po porodzie dowiedziałem się z tego forum.
                                                  • aandzia43 Re: Ania Trynkiewicz :) 15.03.16, 11:56
                                                    Ja pie...ę! Wraca człowiek po latach, a tu te same baśnie w tym samym wykonaniu. I w nowym też ;-) O tym, jak dopiero komuna wysłała kobiety do pracy zarobkowej. Ludzie, uczta się historii spoza schematu "król, bitwa, pakt"!
                                                    A Marek znowu buja w sferach tych niezmiennych od zarania dziejów kilku procent społeczeństwa, w których wyłącznie praca mężczyzny wystarczała do utrzymania rodziny i usilnie stara się naciagnac ten ciasny płaszczyk na resztę świata :-P
                                                  • sabat3 Re: Ania Trynkiewicz :) 15.03.16, 12:05
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Ja pie...ę! Wraca człowiek po latach, a tu te same baśnie w tym samym wykonaniu
                                                    > . I w nowym też ;-) O tym, jak dopiero komuna wysłała kobiety do pracy zarobkow
                                                    > ej. Ludzie, uczta się historii spoza schematu "król, bitwa, pakt"!
                                                    > A Marek znowu buja w sferach tych niezmiennych od zarania dziejów kilku procent
                                                    > społeczeństwa, w których wyłącznie praca mężczyzny wystarczała do utrzymania r
                                                    > odziny i usilnie stara się naciagnac ten ciasny płaszczyk na resztę świata :-P

                                                    Bo te baśnie i rozmaite koszałki-opałki są potrzebne do odziania w odświętne szaty własnych lęków i frustracji. To tylko pretekst. Każdy ma jakiś swój punkt siedzenia i wynikający z tego punkt widzenia. A że punkt widzenia się u niektórych nie zmienił? No, zasiedzieli się widać, biedaki. Strach tak trochę, wilka można dostać :D
                                                    Dlatego mam spore przekonanie, że tych farmazonów wygłaszanych na forum przez różne strony nie należy brać sobie zbytnio do serca. To jest informacyjny szum, wynikający z czegoś co jest głębiej w ludziach, ale pozostaje głęboko ukryte.
                                                  • aandzia43 Re: Ania Trynkiewicz :) 15.03.16, 12:45
                                                    Nie Sabat, tego szumu nie można nie brać pod uwagę, bo kłamstwo wypowiedziane kilka razy staje się prawdą. "Prawda" o tym, że.kobiety "kiedyś" nie pracowały zarobkowo ma się wyjątkowo dobrze. Młode, wykształcone korwinistki wierzą w nią święcie. A przecież to niepowinno być kwestią wiary, tylko wiedzy. Ale ponieważ człowiek jest wygodny (i słusznie), to każda zapracowana kobieta wzdycha do fizycznych "dawnych czasów", kiedy to nie musiałaby pracować zarobkowo. I w dupie ma zdrowy rozsądek, który powiedziałbymoże kretynce gdyby dopuscilaby go do zakutej glowiny, że mała szansa, aby była szlachcianką, żoną lekarza czy dobrego majstra. Że najprawdopodobniej na 90-95% byłaby chlopką, robotnicą, służbą domową,
                                                  • aandzia43 Re: Ania Trynkiewicz :) 15.03.16, 12:56
                                                    praczką, handlarką, akuszerką, żoną rzemieślnika pracującą razem z nim i z dziecmi w formowanymprzez męża warsztacie. To gigantyczne kłamstwo jest o tyle niebezpieczne, że może spowodować, że kobiety zrezygnują z jedynej rzeczy, która daje im szansę na żywot lepszy od żywota wyrobnicy za połowę pensji nie mającej w dodatku pełnej władzy nad swoją kasą - zrezygnują z trzymania pazurami dostępu do wykształcenia i zawodów dających porządną kasę i prestiż. A to się równa pozostanie przy ciężkiej robocie i rezygnacja z niezależności i wygodnego życia. Tzw. równouprawnienie nie zapedzilo kobiet do roboty, tylko dało im lepszą robotę. A procent kobiet, które mogą sobie pozwolić na zajmowanie się tylko domem pozostał mniej więcej taki sam. Amen.
                                                  • aandzia43 Re: Ania Trynkiewicz :) 15.03.16, 13:11
                                                    To mówiłam ja, kobieta która mogła sobie pozwolić na kilkuletnie pielęgnowanie dziecięca i ogniska domowego tylko i wyłącznie, i która ten stan rzeczy bardzo sobie chwaliła. Bo jej przodkiniom nie było to dane. I której ta wygoda nie padła na mózg i nie uczyniła z niej jedynej słusznej (a klamliwej jak widać) wizji życia kobiety.
                                                  • rekreativa Re: Ania Trynkiewicz :) 16.03.16, 16:48
                                                    Do tego, co wymieniłaś dochodzi oczywiście cała praca domowa, której to chłop się nie imał, a która w tamtych czasach była znacznie trudniejsza i cięższa niż dziś.
                                                    Ale faktycznie dziwi mnie, że ktoś, kto nie jest gimnazjalistą, może takie bzdury pleść, jak to kobiety dawniej nie musiały pracować...
                                                  • aandzia43 Re: Ania Trynkiewicz :) 16.03.16, 22:10
                                                    90% Polaków (jak z innymi nacjami, nei wiem) to tacy gimnazjaliści. I to bez względu na wykształcenie. Nawet ci po humanistycznych studiach, co wydawałoby się, że liznęli nieco literatury, pieprzą takie farmazony. Przerażające.
                                                  • sabat3 Re: Ania Trynkiewicz :) 15.03.16, 13:03
                                                    Szlachcic jak dobrze poszło to też nie musiał pracować :D
                                                    Mówiąc o "braniu pod uwagę" mam na myśli budowanie samego siebie na bazie przemyśleń innych. Mam do tego procesu zastrzeżenia w ogólności. Człowiek powinien sam nauczyć się wyciągać wnioski, na bazie surowych faktów. Stąd - oczywiście - masz rację, powinniśmy bazować przede wszystkim na wiedzy.
                                                    Ale uleganie intelektualnym gotowcom typu feminizm, konserwatyzm, katolicyzm, socjalizm, nacjonalizm, szowinizm itp. jest pociągające, bo zwalnia od myślenia i powoduje, że mamy z głowy cały proces indywidualnych poszukiwań. Cholernie wygodne, ale i bardzo zgubne.
                                                  • zawle Re: Ania Trynkiewicz :) 11.03.16, 09:45
                                                    proteinowy napisał(a): > "Interes", "płaci", "pasożytuje". Ciekawe.

                                                    Ale to słowa męskiej strony publiczności tego forum. Na temat kobiet. W drugą stronę brzmią wręcz niewiarygodnie?

                                                    kobiece li
                                                    > bido spada w niektórych przypadkach po ciąży na wiele lat. Czasem na zawsze.

                                                    No czasami spada. Pewnie część z tych pań już wcześniej nie była zbyt chętna do zabaw łóżkowych, pojawienie się dziecka to świetne alibi. Ja jednak optuję za tym, że część Pań została z dzieckiem sama. I Twoje słowa "Więcej: przez jakiś czas sam
                                                    > iec powinien sie zająć samicą: są dla części panów wielką abstrakcją. Ja wiem że żaden facet nigdy nie rodził i trudno mu sobie wyobrazić jakim lękiem może być owinięty fakt wkładania fiuta w miejsce gdzie niedawno "siłami" natury wypchnięto z niej młodego, ale opowieści młodych mam czasami mrożą krew w żyłach. Ja dzięki Bogu takich doświadczeń nie miałam, bo mój aseksualny mąż zostawił mnie w absolutnym spokoju z chwilą zajścia ze mną w ciążę.
                                                    Niekiedy panowie stają się dzieckiem w domu którego pojawiła się konkurencja. I kobiety zamiast wsparcia otrzymują następnego rozwrzeszczanego dzieciaka który drze się ( Daj, mnie daj. Ja byłem pierwszy!!!) . To akurat znam:))
                                                    No i jak tu iść do łóżka z nowo odkrytym własnym synusiem?;)

                                                    Stad poprzednie pokolenia (ktore reprezentuje chyba Marek) trzyma
                                                    > ły sie strategii rozdziału ról społecznych, zwłaszcza tam gdzie mozna było sobi
                                                    > e na to pozwolić. Facet był od tego, zeby kobiecie-matce usuwać z drogi stresuj
                                                    > ące problemy w stylu zarabianie pieniądzy czy władza.

                                                    Marek to jest akurat chlubnym przedstawicielem poprzedniego pokolenia. Uważasz że kobietom ten układ się nie podobał z dobrobytu i braku trosk???? Czy może dlatego że takich marków w poprzednik układzie było tak naprawdę niewielu? Pozostali przynosili do domu pensyjkę z której ta ochraniana kobieta musiała wykroić porządny obiad dla rodziny i całą resztę z reszty? Do dzisiaj tłumaczenie "ja pracuję" jest tak popularne w Polsce jak "byłem na wojnie" na Ukrainie ( według słów mojej psiapsiuły). Jakby na tym obowiązku mężczyzny się kończyły- pracuje. Jakby mógł nie pracować gdyby był sam;)

                                                    Zarzucanie zaśli
                                                    > nionym kundlom infantylnego egoizmu źle świadczy tak o umiejętności chłodnej ob
                                                    > serwacji i wyciągania wniosków, jak i o niewielkiej empatii. Tak: sa egoistyczn
                                                    > i przypisując partnerkom niskie pobudki, ale oburzanie sie na nich o to stawia
                                                    > Cie na dokładnie tym samym poziomie.

                                                    Ale po co się oburzać, brak pociągu przyjdzie sam;)
                                                  • proteinowy Re: Ania Trynkiewicz :) 11.03.16, 10:48
                                                    > proteinowy napisał(a): > "Interes", "płaci", "pasożytuje". Ciekawe.
                                                    >
                                                    > Ale to słowa męskiej strony publiczności tego forum. Na temat kobiet. W drugą s
                                                    > tronę brzmią wręcz niewiarygodnie?

                                                    "Pasożytujące DNA" to akurat Bitch.
                                                  • zawle Re: Ania Trynkiewicz :) 11.03.16, 11:12
                                                    proteinowy napisał(a):

                                                    > > proteinowy napisał(a): > "Interes", "płaci", "pasożytuje". Ciekawe.
                                                    > >
                                                    > > Ale to słowa męskiej strony publiczności tego forum. Na temat kobiet. W d
                                                    > rugą s
                                                    > > tronę brzmią wręcz niewiarygodnie?
                                                    >
                                                    > "Pasożytujące DNA" to akurat Bitch.

                                                    No tu to akurat tak. Dlatego pytam czy te słowa, bardzo często używane przez większość panów z tego forum, wydają Ci się niewiarygodne z ustach kobiety? Czemu? Skąd ten protest? Męski plemnik czyni spustoszenie w organizmie kobiety. Oczywiście w połączeniu z komórką jajową. I tu zaczyna się po równo. Jednak to "po równo" kończy się tak szybko jak się zaczęło. Bo wszystko dzieje się w CIELE KOBIETY. I z NIEJ wychodzi.
                                                    Mój "znajomy" niedawno obrodzony potomkiem z obrzydzeniem opowiadał o swoje żonie w połogu, że ma suty jak koła od Jelcza i że wygląda obrzydliwie. Nic tylko się z nim kochać;) Facet ma wyższe wykształcenie, jego żona to lekarka ( żeby nie było że patologia).
                                                  • proteinowy Re: Ania Trynkiewicz :) 11.03.16, 16:13
                                                    Mieszasz dwie rzeczy. Jako facet nic nie mogę poradzić na fakt ze biologia az tak rozdeptuje ciężarne kobiety. Moze poza trzymaniem sie od nich z daleka.

                                                    Natomiast publiczne obwieszczanie swojego obrzydzenia do ciała partnerki jest złym wychowaniem, na to ma sie wpływ. Z drugiej strony nie ma sie wpływu na swoje odczucia obrzydzenia. Moze niechęć Twojego znajomego ma jakies ewolucyjne uzasadnienie np dzieki temu stary nie bije sie o cyca z niemowlakiem.

                                                    Tak, ze facet jest cham, ale jakby pojechał w druga stronę to ostudzilbym go Gbrowiczem (Boże, ratuj, jak to mnie zachwyca, kiedy mnie nie zachwyca?)
                                                  • zawle Re: Ania Trynkiewicz :) 11.03.16, 21:43
                                                    Nic nie mylę, tylko wymieniam ciurkiem jak ta męska opieka czasami wygląda. I co nas może odrzucać. poza tysiącem innych rzeczy. Czy dla Ciebie Twoja kobieta po porodzie też wydawał Ci się taka "rozdeptana"?;)
                                                  • proteinowy Re: Ania Trynkiewicz :) 12.03.16, 03:02
                                                    > Nic nie mylę, tylko wymieniam ciurkiem jak ta męska opieka czasami wygląda. I
                                                    > co nas może odrzucać. poza tysiącem innych rzeczy.

                                                    Też nie jestem z obozu obowiązków małżeńskich, żebrania, wymuszania, namawiania. Odrzuca to odrzuca.

                                                    > Czy dla Ciebie Twoja kobieta
                                                    > po porodzie też wydawał Ci się taka "rozdeptana"?;)

                                                    Była zmasakrowana, wykończona, dojście do siebie zajęło jej kilka tygodni, czy miesięcy.
                                                  • zawle Re: Ania Trynkiewicz :) 12.03.16, 08:07
                                                    proteinowy napisał(a):

                                                    > Była zmasakrowana, wykończona, dojście do siebie zajęło jej kilka tygodni, czy
                                                    > miesięcy.

                                                    Nie, nie .....
                                                    > > Czy DLA CIEBIE Twoja kobieta
                                                    > > po porodzie też wydawał Ci się taka "rozdeptana"?;)
                                                    >
                                                  • proteinowy Re: Ania Trynkiewicz :) 12.03.16, 10:34
                                                    > Nie, nie .....
                                                    > > > Czy DLA CIEBIE Twoja kobieta
                                                    > > > po porodzie też wydawał Ci się taka "rozdeptana"?;)

                                                    Pytanie na ktore najwyraźniej Twoj znajomy od sutów odpowiedział bez zastanowienia. Jezeli pytasz o mój odbiór sytuacji to to był mix bardzo wielu emocji wsród ktorych najmocniejszym była reakcja na nasze nowe, ruszające się dziecko. Tej reakcji sie w ogole po sobie nie spodziewałem. Stosunek do zony - głownie litość i chłodna ręka lęku przed odpowiedzialnością ściskająca worek mosznowy (uczucie którego musiałaś nieraz doświadczyć ale opisujesz je pewnie inaczej). Uczucie, któremu pozwoliłem zdominować ostatnie prawie 6 lat, zmrozić ten ledwie letni związek, podwoić czy potroić zarobki, odsunąć przyjaciół i zalogować sie na BSwM. Oraz serdecznie znienawidzić wszystkich idealistów.

                                                    Teraz pytanie do Ciebie: zdarzyło Ci się kiedyś być przy chorym i bezsilnym partnerze? Czy wydawał Ci sie rozdeptany?
                                                  • marek.zak1 Re: Ania Trynkiewicz :) 12.03.16, 10:40
                                                    Widze ze zwiekszajac zarobki i naklady pracy idxiesz znana mi droga. Roznice widze w tym ze nasz zwiazek nigdy nie byl letni.
                                                    Teraz po latach mysle ze wsrto bylo. Jade do corki do Berlina na weekend. Bedzie fun.
                                                  • proteinowy Re: Ania Trynkiewicz :) 12.03.16, 11:07
                                                    > Jade do corki do Berlina na weekend.

                                                    Przywiez jakies newsy z piewszej reki z Germanii. Cokolwiek tam sie dzieje (zlego czy dobrego) zawedruje i do Polski. Brytfania zaczyna coraz silniej otrzasac sie z Europy, szczegolnie z nas, Słowian. Jeszcze nie pojawily sie hasla typu "wszy" ale zaczynam sie zastanawiac nad nastepnym skokiem do Stanow albo Australii. Albo powrotem do Polski.
                                                  • marek.zak1 Re: Ania Trynkiewicz :) 12.03.16, 11:23
                                                    Niemcy sa wsciekli na Merkel ale poprswnosc polityczna blokuje krytyke. Mowia co mysla jak sie zamknie drzwi.
                                                    U nas tak bylo za komuny. Nie spodziewalem sie ze wroci.
                                                    Zobaczyszco bedzie na nastepnych wyborach.
                                                  • mabelle2000 Re: Ania Trynkiewicz :) 12.03.16, 11:27
                                                    Najnowsze niusy z Germanii- dwoch uchodzcow w samych gaciach strajkuje przed ratuszem w moim malym miasteczku. Nie zgadzaja sie na przeniesienie do nowego lokum, bo nie odpowiada im lokalizacja. W starym trzeba usunac grzyb na scianach, poniewaz panowie uzytkujac lokal zapomnieli, ze oprocz ogrzewania na maksa trzeba tez wietrzyc.
                                                    Wniosek-nie uszczesliwiaj na sile.
                                                  • zawle Re: Ania Trynkiewicz :) 12.03.16, 11:23
                                                    proteinowy napisał(a):
                                                    > Teraz pytanie do Ciebie: zdarzyło Ci się kiedyś być przy chorym i bezsilnym par
                                                    > tnerze? Czy wydawał Ci sie rozdeptany?

                                                    Nie mam negatywnych konotacji do słowa "rozjechany". Słyszałam gorsze słowa pod swoim adresem mówione z taką sympatią/miłością, że wywoływały we mnie tylko dobre i radosne emocje. Usiłuję sobie przypomnieć ...cóż....jeszcze nie jestem w tym wieku żeby mieć partnerów w stanie przypominającym swój poporodowy. Widziałam z bólem gardła/temperaturą/ospą. Trudno to chyba porównywać, nie?:))
                                                  • proteinowy Re: Ania Trynkiewicz :) 11.03.16, 16:02
                                                    > Ja jednak optuję za
                                                    > tym, że część Pań została z dzieckiem sama. I Twoje słowa "Więcej: przez jakiś
                                                    > czas sam
                                                    > > iec powinien sie zająć samicą: są dla części panów wielką abstrakcją. Ja
                                                    > wiem że żaden facet nigdy nie rodził i trudno mu sobie wyobrazić jakim lękiem m
                                                    > oże być owinięty fakt wkładania fiuta w miejsce gdzie niedawno "siłami" natury
                                                    > wypchnięto z niej młodego, ale opowieści młodych mam czasami mrożą krew w żyłac
                                                    > h. Ja dzięki Bogu takich doświadczeń nie miałam, bo mój aseksualny mąż zostawił
                                                    > mnie w absolutnym spokoju z chwilą zajścia ze mną w ciążę.

                                                    Na szczescie współczesny mężczyzna nie musi sobie niczego wyobrażać, bierze udział w spektaklu jako obowiązkowy ale bezsilny widz. "Patrz coś narobił". Po czyms takim "wkladanie fiuta w miejsce gdzie siłami natury itd" zmienia swoją wymowę z "dobra zabawa/pożądanie/romans" na "prucie miękkich, wrażliwych tkanek/bóle kręgosłupa/osteoporoza/rak". Nie wiem dokładnie co (de)motywuje Twojego byłego ale dla mnie sceny z porodu sa na liscie rzeczy ktore stawiam sobie przed oczami jak potrzebuje sie szybko otrzasnac z podniecenia.

                                                    Zebysmy sie tu dobrze zrozumieli: jestem za tym zeby pomagac, wspierac i nie zostawiac samej. Bylem przy porodzie, teraz myje gary, zajmuje sie dzieckiem, sprzatam. Nie sam, zona udziela sie w tej spolce bardziej. Moj zasob empatii ciagle rosnie. Zyje z istota, ktora rozumiem, czuje i lubie coraz bardziej i bardziej. W zyciu nie wyobrazalem sobie ze mozna osobe znac tak dobrze, mimo ze sie z nia nie gada.

                                                    Tylko moj penis okazuje sie niewystarczajaco na czasie, bo komunikuje mi cos w rodzaju "jakbym chcial seksu z przyjacielem - bylbym gejem, przynajmniej moznaby pogadac o SF, grach, fizyce i informatyce". Moj penis to ch*j bez cienia empatii...
                                                  • zawle Re: Ania Trynkiewicz :) 11.03.16, 21:35
                                                    proteinowy napisał(a): > Zebysmy sie tu dobrze zrozumieli: jestem za tym zeby pomagac, wspierac i nie zo
                                                    > stawiac samej. Bylem przy porodzie, teraz myje gary, zajmuje sie dzieckiem, spr
                                                    > zatam. Nie sam, zona udziela sie w tej spolce bardziej. Moj zasob empatii ciagl
                                                    > e rosnie. Zyje z istota, ktora rozumiem, czuje i lubie coraz bardziej i bardzie
                                                    > j. W zyciu nie wyobrazalem sobie ze mozna osobe znac tak dobrze, mimo ze sie z
                                                    > nia nie gada.
                                                    >
                                                    > Tylko moj penis okazuje sie niewystarczajaco na czasie, bo komunikuje mi cos w
                                                    > rodzaju "jakbym chcial seksu z przyjacielem - bylbym gejem, przynajmniej moznab
                                                    > y pogadac o SF, grach, fizyce i informatyce". Moj penis to ch*j bez cienia empa
                                                    > tii...

                                                    Czego Ci w tym układzie brakuje? Bo widzisz....sabat tez pomagał, a nadal pragnął.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Ania Trynkiewicz :) 12.03.16, 02:58
                                                    Sęk w tym że mam dupie czy Marek powiedział coś kontrowersyjnego. Przemoc symboliczna nie musi być kontrowersyjna.
                                                    Kobieca seksualność i fizjologia były przez lata okaleczane i dyscyplinowane w utylitarnych ramach. Odmawiano im badań, miejsca w medycynie i istnienia. W tym czasie szalały mizoginistyczne zabobony w wykonaniu sfrustrowanych impotentów, panów małych penisów, odrzuconych zaślinionych kundli. Na forum też.
                                                    Mam gdzieś czy twoje samopoczucie poprawiają bajki że ciąża i dziecko to wspólny wysiłek, obopólna korzyść , fifty fifty i mężczyźni dzielą solidarnie trudy ( zapytaj zawle), czy bajki Marka że ciąża to potrzeba i fanaberia kobiety którą realizuje zwabiając mężczyznę seksem by go potem pożreć jak modliszka.
                                                    Dobrze wiesz że ciąża to kolonizacja i obarczenie połowy populacji trudami rozmnażania aby druga połowa mogła swobodnie zdominować i uzależnić drugą. Piszą o tym ewolucjoniści. Dobrze wiesz że facet może fiuta wytrzeć o firankę i nie chronić nikogo prócz siebie, kobieta zaś zostaje z problemem w środku i musi za niego odpowiadać. On może, ona musi. Rozumiesz różnicę? Taka jak między obcym i ofiarami w których złożył jaja.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Ania Trynkiewicz :) 12.03.16, 03:43
                                                    proteinowy napisał(a):

                                                    > > Sęk w tym że mam dupie [...]
                                                    > > Mam gdzieś czy twoje samopoczucie poprawiają bajki że [...]
                                                    >
                                                    > Ja tez.

                                                    Masz ten luksus będąc facetem, że możesz. Nic dawnego że niektórych z was to deprawuje i się w dupie przewraca.
                                                  • proteinowy Re: Ania Trynkiewicz :) 12.03.16, 09:37
                                                    > Masz ten luksus będąc facetem, że możesz.

                                                    I nie widzisz żadnej logicznej ironii w poniższym dialogu?
                                                    Kobieta: X
                                                    Mężczyzna: ja tez X
                                                    Kobieta: masz szczescie, ze mozesz X, bo jestes facetem

                                                    Widzisz, seksizm (tak jak rasizm czy inne ideologiczne fekalia) trzeba umieć rosiewać z dużym taktem w publicznych miejscach. Wczesniej czy pozniej znajdzie sie ktos kto bedzie sie upierał, ze w ocenie ludzi ważniejsza jest zawartość charakteru a nie przynależność do jakiejś grupy (zwłaszcza zdeterminowanej przed urodzeniem, typu płeć czy rasa).

                                                    Ostatnio masz jakiś gorszy okres, przepychanki z Zawle, mnie i Marka częstujesz strawmanem (chochołem?), którego pozniej siekasz na kawałki z piana na ustach. Odpuść.
                                                  • marek.zak1 Re: Ania Trynkiewicz :) 12.03.16, 10:34
                                                    Merytorycznie sie zgadzam z teza ze kobietom jest trudniej a ja i wiekszosc facetow pewnie nie zdecydowalibysmy sie na dziecki gdybysmy byli kobietami. Ale przeciez to nie napsza w tym wina ze tak jest w przyrodzie.
                                                  • proteinowy Re: Ania Trynkiewicz :) 12.03.16, 10:56
                                                    > Merytorycznie sie zgadzam z teza ze kobietom jest trudniej a ja i wiekszosc fac
                                                    > etow pewnie nie zdecydowalibysmy sie na dziecki gdybysmy byli kobietami. Ale pr
                                                    > zeciez to nie napsza w tym wina ze tak jest w przyrodzie.

                                                    Uściślijmy: Z punktu widzenia biologii ciężarnym kobietom jest trudniej niż mężczyznom. Do tego _często_ matkom jest trudniej niż ojcom, ale na to sensowni ludzie mogą próbować coś poradzić. Za to bezdzietne "aktywistki" z klasy średniej, profesjonalne płaczki-seksistki nie łapią się na sucharek współczucia do którego im tak spieszno.
                                                  • zawle Re: Ania Trynkiewicz :) 12.03.16, 11:27
                                                    proteinowy napisał(a):
                                                    > Uściślijmy: Z punktu widzenia biologii ciężarnym kobietom jest trudniej niż męż
                                                    > czyznom. Do tego _często_ matkom jest trudniej niż ojcom, ale na to sensowni l
                                                    > udzie mogą próbować coś poradzić. Za to bezdzietne "aktywistki" z klasy średnie
                                                    > j, profesjonalne płaczki-seksistki nie łapią się na sucharek współczucia do któ
                                                    > rego im tak spieszno.

                                                    I popatrz proteinowy jak to jest. Pytasz, człowiek odpowiada, niby jesteś zaciekawiony, nibyc chcesz wiedzieć. A gdy dostajesz prawdę, bo Ci się ta prawda nie podoba. I zaczynają się insynuacje że ktoś od Ciebie coś potrzebuje ( ????), że w ogóle coś potrzebuje ( ??????). I inwektywy....profesjonalne płaczki seksistki ( to chyba ja), bezdzietne aktywistki ( bitch). Ciągle to widzę wokół.
                                                  • proteinowy Re: Ania Trynkiewicz :) 12.03.16, 11:52
                                                    > I popatrz proteinowy jak to jest. Pytasz, człowiek odpowiada, niby jesteś zacie
                                                    > kawiony, nibyc chcesz wiedzieć. A gdy dostajesz prawdę, bo Ci się ta prawda nie
                                                    > podoba. I zaczynają się insynuacje że ktoś od Ciebie coś potrzebuje ( ????), ż
                                                    > e w ogóle coś potrzebuje ( ??????). I inwektywy....profesjonalne płaczki seksis
                                                    > tki ( to chyba ja), bezdzietne aktywistki ( bitch). Ciągle to widzę wokół.

                                                    Nie to nie do Ciebie, nie myślałem że jesteś seksistką. Jesteś?

                                                    Mam na myśli ten typ (6 sekund, zobacz): www.youtube.com/watch?v=PL2Zmye3BkY

                                                    Ten typ potrzebuje narracji, potrzebuje konspiracji i żyje z tego. To co Anita S. robi prywatnie i na małą skalę istnieje też jako odrażająca (przez swój kolektywizm) idea socjalna.

                                                    Ode mnie konkretnie nikt nic nie chce, ale odpowiednio dużo jadu wsączonego między płcie daje konkretne rezultaty w postaci politycznego poparcia. Tak jak faszysci zyskują na straszeniu Żydem czy obcym, tak post-marksiści zyskują na walce z "patriarchią".
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Ania Trynkiewicz :) 12.03.16, 12:12
                                                    proteinowy napisał(a):

                                                    >>
                                                    > Ten typ potrzebuje narracji, potrzebuje konspiracji i żyje z tego. To co Anita
                                                    > S. robi prywatnie i na małą skalę istnieje też jako odrażająca (przez swój kole
                                                    > ktywizm) idea socjalna.
                                                    >
                                                    > Ode mnie konkretnie nikt nic nie chce, ale odpowiednio dużo jadu wsączonego mię
                                                    > dzy płcie daje konkretne rezultaty w postaci politycznego poparcia. Tak jak fas
                                                    > zysci zyskują na straszeniu Żydem czy obcym, tak post-marksiści zyskują na walc
                                                    > e z "patriarchią".

                                                    Jezuuu....
                                                  • proteinowy Re: Ania Trynkiewicz :) 12.03.16, 12:30
                                                    >
                                                    > Jezuuu....
                                                    >

                                                    Dawaj, dawaj.

                                                    Ja dałem się wciągnoć w youtubowe trollowiska w tym temacie całkiem niedawno, więc moje emocje i opinine mają w sobie ogień zelota. Jeżeli są idiotyczne - im szybciej padną tym lepiej. Na razie rozsiewam idywidualizm i libertarianizm, wydają mi się najkorzystniejsze dla wszystkich. W przypadku relacji kobiety-mężczyźni-geje-transi-(...) też.

                                                    Błądzę?
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Ania Trynkiewicz :) 12.03.16, 13:09
                                                    proteinowy napisał(a):

                                                    > > Dawaj, dawaj.
                                                    >
                                                    > Ja dałem się wciągnoć w youtubowe trollowiska w tym temacie całkiem niedawno, w
                                                    > ięc moje emocje i opinine mają w sobie ogień zelota. Jeżeli są idiotyczne - im
                                                    > szybciej padną tym lepiej. Na razie rozsiewam idywidualizm i libertarianizm, wy
                                                    > dają mi się najkorzystniejsze dla wszystkich. W przypadku relacji kobiety-mężcz
                                                    > yźni-geje-transi-(...) też.
                                                    >
                                                    > Błądzę?

                                                    Zapał gasi wątpliwości. To z reguły fajna jazda. Czy bezpieczna? Niby to nie motocykl i nikt nie zginie. ;)
                                                  • zawle Re: Ania Trynkiewicz :) 12.03.16, 13:21
                                                    proteinowy napisał(a): > Nie to nie do Ciebie, nie myślałem że jesteś seksistką. Jesteś?

                                                    Oczywiście że jestem. Jestem ksenofobką, rasistką, seksistką, antyklerykalistką itd:)) W czasach wkurwiającej mnie poprawności jestem tym wszystkim.

                                                    > Mam na myśli ten typ (6 sekund, zobacz): rel="nofollow">www.youtube.com/watch?v=PL2Zmye3BkY
                                                    >
                                                    > Ten typ potrzebuje narracji, potrzebuje konspiracji i żyje z tego. To co Anita
                                                    > S. robi prywatnie i na małą skalę istnieje też jako odrażająca (przez swój kole
                                                    > ktywizm) idea socjalna.
                                                    >
                                                    > Ode mnie konkretnie nikt nic nie chce, ale odpowiednio dużo jadu wsączonego mię
                                                    > dzy płcie daje konkretne rezultaty w postaci politycznego poparcia. Tak jak fas
                                                    > zysci zyskują na straszeniu Żydem czy obcym, tak post-marksiści zyskują na walc
                                                    > e z "patriarchią".

                                                    No pewnie...bo przecież robotnicy, chłopi, murzyni, kobiety i inni dyskryminowani powinni zachowywać się z godnością i roztropnie. Ich postulaty zawsze były wysłuchiwane z uwagą i natychmiast spotykały się ze zrozumieniem i akceptacją. Duży chłopak jesteś, niby pełen akceptacji a nie rozumiesz że dyskryminowani są nimi dlatego, że nikt ich nie zauważa i nie słucha...