Dodaj do ulubionych

Nowy Minister Zdrowia

15.06.15, 22:32
Jestem pewna, że świat lekarski odetchnął z ulgą po zdymisjonowaniu Arłukowicza.
Bardzo się cieszę z nominacji profesora Mariana Zembali i przy okazji znalazłam takie o nim (i oczywiście nie tylko o nim) informacje smilesmilesmile

213.227.100.63/scripts/expertus3e3.exe?KAT=c%3A\expertus.cd\bib\par\&FST=data.fst&FDT=data07.fdt&ekran=ISO&lnkmsk=2&cond=AND&mask=2&F_00=02&V_00=Trzos+S+
Obserwuj wątek
    • man_sapiens Re: Nowy Minister Zdrowia 15.06.15, 22:37
      Przy całym szacunku dla prof. Zembali - bez wątpienia jest dobrym lekarzem, w przeciwieństwie do Arłukowicza i Kopacz. Ale... Minister nie ma leczyć, ma zarządzać leczeniem. Ministrem powinien być dobry menedżer, nie dobry lekarz.
      Co nie zmienia faktu, ze odetchnąłem z ulgą (a nie jestem lekarzem). Jak można było tego buca trzyma na stanowisku - a przecież niczego nie potrafił zorganizować sensownie.
      • k.karen Re: Nowy Minister Zdrowia 15.06.15, 23:10
        Profesor Zembala jest nie tylko świetnym lekarzem, jest również świetnym menadżerem. Bez umiejętności doskonałego zarządzania placówka, którą kierował dawno by już upadła, mimo świetnych, pracujących w niej specjalistów smile

        W 1993 roku prof. Zembala został dyrektorem Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Placówka szybko stała się synonimem świetnego, innowacyjnego ośrodka leczącego chorych z najtrudniejszymi chorobami serca. W rankingu „Newsweeka” zajęła pierwsze miejsce wśród klinik kardiologicznych – najwyższą ocenę dali mu zarówno specjaliści z Towarzystwa Promocji Jakości w Ochronie Zdrowia, jak i koledzy po fachu, czyli szefowie klinik kardiologicznych mających uprawnienia Ministerstwa Zdrowia do prowadzenia specjalizacji w tej dziedzinie. Drugie miejsce zajęła zaś w rankingu klinik kardiochirurgicznych. Tak czy inaczej – wniosek był jeden: jeśli zachorujesz na serce, jedź na Śląsk, do ośrodka prof. Zembali.

        polska.newsweek.pl/profesor-marian-zembala-kim-jest-nowy-minister-zdrowia-,artykuly,365071,1.html
        • wscieklyuklad Re: Nowy Minister Zdrowia 16.06.15, 09:58
          Zaiste, kandydatura to najlepsza z najlepszych. Lekarz nie tylko manualnie genialny, ale swoją postawą kontynuujący wizerunek lekarza przedwojennego - osoby nie tylko o wybitnej wiedzy, ale i kulturze.
          Nasza współpraca rozpoczęła się na początku lat 90-tych i byla efektem otwartości przede wszystkim Prof. Religi, ale bez entuzjazmu Prof. Zembali nie dokonalibyśmy żadnego z tych ważnych odkryć w dziedzienie transplantologii serca.
          Ileż z Ich strony trzeba było samozaparcia i głodu wiedzy, by w pogotowiarskiej "nysce" przyjeżdżać z kilkoma osobami po przeszczepie taki kawał drogi do Łodzi, po to tylko, by sprawdzić, czy nowa metoda nieinwazyjnej oceny odrzucania przeszczepu opracowana przez nas jest wiarygodna i przydatna.
          Nawet nie wiedziałem, że internet cytuje te prace - informatyka i komputery w tamtych czasach raczkowały.
          Szkoda jedynie, że zamiast najbeznadziejniejszego w historii powojennej celebryty (Arłukowicza), nie mianowano Profesora Zembali na to stanowisko z początkiem kadencji.
          Oczywiście bardziej pewnie przyda się chorym przy stole operacyjnym ( a ma też niewyobrażalną wiedzę internistyczną, co w przypadku chirurgów nie jest normą), ale przede wszystkim jest praktykiem i osobą otwartą na dialog.
          Jego poprzednik był we własnym mniemaniu nieomylny i nie interesowało go stanowisko środowiska na temat żadnej z propozycji, jakie miał nieszczęście zaproponować.
          Szkoda, bo za kilka miesięcy nowa władza wybiorze zapewne kolejnego nieudacznika, który będzie myślał jedynie o dotrwaniu do końca kadencji.
          Reforma - po dewastacji systemu ochrony zdrowia przez Arłukowicza - będzie pracą tytaniczną. Ale przecież w końcu trzeba komuś zaufać.
          • sorel.lina Re: Nowy Minister Zdrowia 16.06.15, 10:12
            Właśnie przed chwilą profesor Zembala odebrał nominację i złożył przysięgę... Ze łzami w oczach i wzruszeniem w głosie. To prawdziwy lekarz, naukowiec i Człowiek.
            Niech Mu los sprzyja!
            • sorel.lina Re: Nowy Minister Zdrowia 16.06.15, 10:30
              Profesor Zembala będzie prowadził konsultacje ze środowiskiem lekarskim i pacjentami, w każdy czwartek odwiedzając inną placówkę zdrowia w Kraju. Zaczyna od... Łodzi! smile
              • sorel.lina Re: Nowy Minister Zdrowia 16.06.15, 10:39

                Profesor Zembala:
                "Moja filozofia na "moje" cztery miesiące w Rządzie - Kropla drąży skałę.
                Wszystkiego w tak krótkim czasie nie da się naprawić, ale trzeba próbować i ja będę próbował!"
                • sorel.lina Re: Nowy Minister Zdrowia 16.06.15, 20:06
                  https://fbexternal-a.akamaihd.net/safe_image.php?d=AQD6I0toj0_-31_o&w=470&h=246&url=http%3A%2F%2Fr-scale-c1.dcs.redcdn.pl%2Fscale%2Fo2%2Ftvn%2Fweb-content%2Fm%2Fp107%2Fi%2F8c00dee24c9878fea090ed070b44f1ab%2Fddc01c50-925a-4a2b-9ad1-018df0b74922.jpg%3Ftype%3D1%26srcmode%3D3%26srcx%3D0%252F1%26srcy%3D0%252F1%26srcw%3D972%26srch%3D547%26dstw%3D972%26dsth%3D547&cfs=1&upscale=1&sx=0&sy=13&sw=972&sh=509

                  "Minister zdrowia prof. Zembala: nie wstydzę się być plombą

                  Będzie wędrował po Polsce, nie myśli o wyborach i nie boi się być nazywany plombą – ministrem zdrowia do wynajęcia na kilka miesięcy. O profesorze Marianie Zembali niemal wszyscy wypowiadają się tylko dobrze lub bardzo dobrze. Co jednak wcale nie ułatwia mu zadania – czasu do końca kadencji mało, a problemów wiele."


                  Trzymajmy kciuki za Profesora!
                • sorel.lina No i się zaczęło! 17.06.15, 14:40
                  Nie minęła nawet doba od kiedy prof. Zembala objął tekę ministra zdrowia, a chodzące "niezależne" worki jadu już popękały i wylewają swoją zawartość na jego głowę...


                  "Portal wPolityce opublikował zapis rozmowy nowego ministra zdrowia prof. Mariana Zembali z matką chorego dziecka i oskarża, że prof. zmuszał ją do "żebrania" o pieniądze. - Profesor zachował się jak należy - tłumaczy prof. Ewa Helwich, krajowy konsultant w dziedzinie neonatologii.(...)
                  W ministerstwie zdrowia poinformowano nas natomiast, że nie jest planowane wydawania żadnego specjalnego oświadczenia w związku z tą sprawą. Prof. Marian Zembala odniesie się do opublikowanej przez portal braci Karnowskich informacji w jednej z telewizji, gdzie będzie udzielał wywiadu po godzinie 19:00.

                  O to, czy konsultanci często prowadzą rozmowy takie jak ta, której zapis opublikowało wPolityce, zapytaliśmy profesor Ewę Helwich, krajowego konsultanta w dziedzinie neonatologii. - Oczywiście, przy czym trzeba pamiętać, że nie jesteśmy przecież cudotwórcami. Choć większość wad jest operowana w Polsce, zdarzają się sytuacje, w których jesteśmy bezradni. Powołuje się wtedy zespół interdyscyplinarny i rozważa różne możliwości. Znam profesora od lat, współpracowaliśmy jako konsultanci i uważam, że zachował się jak należy – komentuje profesor Helwich."
                  / źródło: Newsweek /


                  Jakie intencje miała osoba "bezinteresownie" nagrywająca profesora?
                  Zapewne szczytne.
                  • sorel.lina Re: No i się zaczęło! 17.06.15, 15:03
                    Smutna wiadomość dla nagrywaczy.

                    Nielegalne nagrania nie będą dowodami w sądzie!

                    Na nic się przyda dokument wykradziony ze skrzynki pocztowej czy nagrania z podsłuchu. Sąd nie będzie mógł od 1 lipca stosować w procesie karnym dowodu zdobytego z naruszeniem prawa. W myśl art. 168a kodeksu postępowania karnego, będącego elementem dużej noweli, dowody takie zostaną zdyskwalifikowane – pisze „Rzeczpospolita”.
                    To nowość w Polsce, ale nie np. w USA, gdzie zakazane są wszelkie nielegalnie zdobyte dowody."

                    Ku zmartwieniu szlachetnych podsłuchiwaczo-nagrywaczy, odbiera to wartość ostatnio ujawnionym nagraniom rozmów polityków.
              • sorel.lina Re: Nowy Minister Zdrowia 16.06.15, 14:57
                A to na dobry początek smile

                Dziś Przystanek Zdrowa Łódź - możliwość wykonania bezpłatnie badań profilaktycznych, na które zazwyczaj trzeba czekać. Są to m. in. diagnostyka naczyń krwionośnych, spirometria, mammografia. Ponadto można obejrzeć profesjonalne pokazy pierwszej pomocy, film prewencyjny w kinie 5D, symulator zderzeń, bezpiecznej jazdy i dachowania.


                https://scontent-fra3-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xft1/v/t1.0-9/s851x315/11403335_786839948097216_3620647908658126584_n.jpg?oh=d04909c842293d9e7c08eccbf397d304&oe=563448F0

                https://scontent-fra3-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xpf1/v/t1.0-9/10984988_786840008097210_4571466363784226143_n.jpg?oh=68f79818e6ea93f183008824c1715929&oe=56349866

                https://scontent-fra3-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xap1/v/t1.0-9/10672181_786840138097197_5307890240766105376_n.jpg?oh=8611ea65b33d3588047dd06683b1994d&oe=562EEB9F
                • wscieklyuklad Re: Nowy Minister Zdrowia 17.06.15, 15:24
                  Rany boskie! Zupełnie jak dzisiaj u mnie! No może kilka osób mniej na Piotrkowskiej.
                  • wscieklyuklad Re: Nowy Minister Zdrowia 18.06.15, 16:11
                    A tu informacja dla zmartwionych, że Prof. Zembala działa na kilku frontach, co ma być przejawem cwaniactwa i chęci dojenia kasy.

                    www.dziennikwschodni.pl/lublin/n,1000163166,swoi-wsrod-wybrancow-dotacje-dla-kuzynki-radnego-pis-i-brata-pracownika-fundacji.html
          • man_sapiens Re: Nowy Minister Zdrowia 21.06.15, 15:24
            Przez te parę miesięcy do wyborów wiele nie zrobi, cudów nie ma. Ciekawe jaką ma koncepcję na poprawę naszego leczenia. Ja widzę takie najważniejsze problemy - jako pacjent:

            1. Niedobór lekarzy.
            Jest ich u nas na 10000 mieszkańców dużo mniej niż w reszcie Europy. Kształci się ich za mało, bo za mało dostają wydziały lekarskie (limity przyjęć ustala ministerstwo). Kiepsko ze specjalizacjami - trzeba mieć bogatych rodziców albo małżonka, żeby można w to zainwestować. I nie potrafimy zachęcić dobrych lekarzy z innych krajów (Białoruś, Rosja, Ukraina, Bliski Wschód, Afryka itd.) żeby imigrowali do Polski. A naszych zagranica kusi skutecznie.

            2. Szpitale i przychodnie nie konkurują o pacjentów.
            To nie wynika (tylko) z niedoboru lekarzy. Szpitale i przychodnie przyjmą tylu pacjentów, ile dostaną limitu z NFZ. To nie pacjent ale NFZ decyduje o tym, gdzie pójdę się leczyć. W dobrym szpitalu będę czekał latami, w kiepskim są wolne limity. Jak kiepski szpital poprawi swoje leczenie, to nie będzie miał więcej pieniędzy od NFZ. Jeżeli mają być limity to nie dla szpitala, ale dla pacjenta i decydować o nich powinni lekarze a nie urzędnicy.

            3. Nie ma konkurencji dla NFZ.
            Założeniem reformy Buzka było, że regionalne Fundusze będą mogły działać poza swoim terenem i że będą także prywatne fundusze. Tak jest w Niemczech i funkcjonuje to dobrze. U nas monopol NFZ przywróciło SLD i nikt tego nie zmienia.

            4. Za małe składki zdrowotne.
            Jest zbyt dużo ludzi, którzy nie płacą składek (umowy "śmieciowe") albo płacą śmiesznie mało (KRUS, samodzielni płacący od średniej krajowej a nie swoich rzeczywistych dochodów).

            Nasz system jest niezły dla szpitali i przychodni, nie dla pacjentów. Dlatego kolejny lekarz jako minister nie budzi we mnie entuzjazmu. Obym się mylił.
            • k.karen Re: Nowy Minister Zdrowia 21.06.15, 22:32
              Też nie wierzę w cuda. Gdyby choć jeden z tych podanych przez Ciebie problemów udałoby mu się rozwiązać to już będzie sukces.
            • wscieklyuklad Re: Nowy Minister Zdrowia 22.06.15, 19:34
              Moim zdaniem nie zrobi nic, nie tylko Prof. Zembala, ale NIKT inny.
              Jedyna możliwością popchnięcia spraw naprzód, jest (przy obecnym systemie organizacyjnym) wprowadzenie odpłatności za dostęp do usług medycznych (począwszy od POZ, a skończywszy na lecznictwie zamkniętym).
              Sytuacja jest podobna do tej, jaką napotykamy przy każdej okazji nowelizacji wielkości mandatów dla kierowców - wtedy teza, iż stawka winna zależeć od dochodów jest przełykana łatwo, gdyż jest jedynie teoretycznym rozważaniem i nikt z dyskutantów nie dopuszcza myśli, iż jego to właśnie dotknie, jest mu wiec obojętne ile ktoś inny będzie musiał zabulić. Oczywiście w chwili przyłapania na wykroczeniu, delikwent rozpoczynałby "taniec z władzą" udowadniając najpierw, iż doszło do bezwzględnej pomyłki "prześladowcy", a następnie - wobec faktu winy bezspornej, łasiłby się o "najniższy wymiar kary".
              Tak, czy tak mandaty - przynajmniej dla części zainteresowanych - są pewnym zimnym prysznicem zniechęcającym do naruszania kodeksu.
              Zatem opłaty wyeliminowałyby głównie tych, którym porada medyczna jest zbędna, a do placówki udają się po to, by coś tam jeszcze "wyłudzić".
              Oszczędności z tego tytułu są nie do przeszacowania - setki bzdurnych badań "bo mi się", tyleż idiotycznych skierowań, "bo jak się drapię, to mnie skóra swędzi" itd. itp.
              Oczywiście dzieci i bezrobotni płacić nie powinni, można też np. pozostawić dwie bezpłatne wizyty miesięcznie - i tak zmniejszy to liczbę porad i kosztów.

              cdn.
              • wscieklyuklad Re: Nowy Minister Zdrowia 22.06.15, 19:44
                Lekarzy w Polsce jest aż nadto. Jeszcze w czasach Układu Warszawskiego stworzono ponad miarę uczelni medycznych, które miały kształcić personel na wypadek urazów bojowych (drugą funkcją zarezerwowaną dla Polski miała być obsługa linii przemieszczania się wojsk frontowych).
                Problem nie polega więc w liczbie kończących studia, ale w dalszych ich losach.
                Rozwój zawodowy został zastopowany na etapie wręczenia dyplomu, gdyż w systemie jako całości obowiązuje idea nadkomunistyczna (każdemu wedle jego chętki), a na szczeblu placówek - feudalna - kierownik placówki jest dziedzicem, personel to chłopstwo pańszczyźniane harujące by utrwalić wizerunek "pana".
                Tylko rotacja (prawdziwa) na stanowiskach kierowniczych może zmienić ten układ i zachęcić młodych do szukania swego miejsca w systemie.
                Każdy młody lekarz (a dziś znają oni języki obce ponad "jezajhewynt" i "noajhew") mając do wyboru pracę za grosze i gnanie do n-tej pracy za identyczne grosze lub bieganie z dyżuru na dyżur (za kolejne grosze) i w każdym z tych miejsc wizję przyjęcia kilkudziesięciu rozwydrzonych i coraz to agresywniejszych petentów lub racę za granicą, gdzie w komfortowych warunkach wyposażonego full-wypas gabinetu, bez obowiązku wypełniania tysięcy kretyńskich świstków i z kilkunastoma przyjmowanymi na dobę (z czasem wolnym po południu przy odpowiednim wynagrodzeniu), byłby idiotą stawiając na pozostanie w kraju.
                Liczba jest więc konsekwencja emigracji zarobkowej, ale i zawodowej - tam nie trzeba zdawać wielu egzaminów, pisać jakichś idiotycznych doktoratów czy habilitacji - tam pozycję naukowa i zawodową ocenia się liczbą publikacji i zawodowych sukcesów.
                cdn.
                • wscieklyuklad Re: Nowy Minister Zdrowia 22.06.15, 19:47
                  Wiara, iż sprowadzenie lekarzy obcokrajowców poprawi sytuację jest płonnym marzeniem.
                  NIKT nie przyjdzie pracować na opisanych wyżej warunkach - Polska może być jedynie punktem "odbicia" się dalej z przyczyn analogicznych - nie da się harować niewolniczo, ponad siły, bez perspektyw osobistych za grosze - większa siła nabywcza złotówki w warunkach ukraińskich, nigdy nie dorówna wartości nabywczej euro/funta w warunkach tychże.

                  cdn.
                  • wscieklyuklad Re: Nowy Minister Zdrowia 22.06.15, 19:58
                    Nie bardzo wiem, co masz na myśli pisząc o konkurowaniu szpitali czy poradni o chorego?
                    Jak niby szpital miałby konkurować? Chyba wyłącznie poprzez podnoszenie typu i jakości usług, to jednak wiąże się nieuchronnie z kosztami - odgórnie narzucony limit finansowy (NFZ) uniemożliwia jakiekolwiek działania w tym względzie, tym bardziej, iż urzędasy mają w nosie liczbę i jakość tych usług, a całe ich działanie zmierza do udowodnienia, iż usługa nie spełnia warunków refundacji - tak rodzą się długi szpitali nie otrzymujących zwrotu za "nadwykonania".
                    Prof. Zembala - podobnie zresztą jak rząd - przejadą się zresztą na strajku pielęgniarek i jesienią odgryzą sobie język obiecujący prawdziwe gruchy na wierzbie, gdyż podwyżki nie są przecież finansowane z budżetu państwa (jak to sugerują Ciemnemu Ludowi rządzący) ale wyłącznie z pieniędzy przekazanych rzez NFZ na funkcjonowanie każdej placówki - fundusze te są już ustalone, zatem z obecnej puli księgowi będą musieli wysupłać jakieś grosze.
                    Podwyżek zatem nie będzie, lub będą na tyle śmieszne, że Szanowna Pani Beata Sz. będzie musiała się zderzyć ze społecznymi niepokojami już tym razem prawdziwie oddolnymi, a nie napędzanymi przez psychopatów stojących na czele organizacji związkowych.
                    Być może Światły Mąż Stanu JPZICh Kaczyński dlatego właśnie zrezygnował tymczasowo z premierowania, gdyż wizjonersko przewidział, jakie baty czekają obiecakocacankiewiczów.
                    Po pierwszych rozczarowaniach (jakiś drugi rok rządzenia) trzeba będzie ratować Polskę i wtedy dopiero Inkarnowany Chrystus (podobnie jak to miało miejsce w wariancie z Marcinkiewiczem) wkroczy na plan pierwszy, tym bardziej, iż więzienia zapełnią się już w stopniu poprawnym, a liczba pomników i ulic Ku Pamięci, wyczerpie oczekiwania Zbawcy Narodu.

                    cdn.
                    • wscieklyuklad Re: Nowy Minister Zdrowia 22.06.15, 20:10
                      I na zakończenie ubezpieczenia i składka zdrowotna.

                      Reforma systemu ubezpieczeniowego jest w obecnym systemie niemożliwa.
                      Składki zdrowotne idą do wspólnej puli i - poza rządzącymi - nikt nie wie, jak są rozdysponowywane. Mogę się założyć o dowolną sumę (im większa tym chętniej się założę), że przy podziale stosowany jest ten sam manewr co w przypadku OFE - każda wyrwana złotówka jest przeznaczana na latanie budżetu w miejscu największego deficytu, dopiero reszta idzie na lecznictwo.
                      Każdy, kto pracuje (niezależnie od liczby "fuch" i zasad zatrudnienia) odprowadza składkę zdrowotną. Ja odprowadzam trzy takie stawki, co jest kuriozum - obaj pracodawcy "państwowi" płacą za mnie spore kwoty, do czego ja dokładam swoje 279 złotych z tytułu działalności. Większość lekarzy jest w sytuacji podobnie, więc jeśli pomnożymy składkę wpłacaną netto już tylko przez lekarzy, to okaże się, że już oni pewnie pokrywają nakłady. Podobnie jest z nauczycielami okupującymi kilka etatów.
                      Konkurencyjny system ubezpieczeń doprowadziłby do zapaści ekonomicznej państwa, gdyż składka zdrowotna byłaby w przypadku "wieloetatowców" jedna i w dodatku przeznaczana wyłącznie na leczenie, stąd już tylko krok ku tezie wyjściowej - ten system jest niereformowalny i będzie w dotychczasowej konstrukcji jednym z zasadniczych elementów wyborczych porażek.
                      Warto zacząć od sprawy prostej. Zainwestować w informatyzację - zabronić rejestracji w kilku poradniach o tym samym profilu (dziś bomisia zażądała skierowania do kolejnego laryngologa, by "wypowiedział się jeszcze laryngolog niezależny" - taka konsultacja winna być płatna).
                      Powinno się wprowadzić rodzaj kaucji przy rejestracji w Poradniach Specjalistycznych - przepadałaby ona w chwili nie zgłoszenia się na wyznaczoną wizytę. Daję głowę, iż czas oczekiwania na poradę skróciłby się w sposób widoczny.

                      Tylko kto będzie miał w sobie odwagę Lenina?
                      • man_sapiens Re: Nowy Minister Zdrowia 24.06.15, 07:24
                        > Konkurencyjny system ubezpieczeń doprowadziłby do zapaści ekonomicznej państwa,
                        > gdyż składka zdrowotna byłaby w przypadku "wieloetatowców" jedna i w dodatku p
                        > rzeznaczana wyłącznie na leczenie, stąd już tylko krok ku tezie wyjściowej - te
                        > n system jest niereformowalny i będzie w dotychczasowej konstrukcji jednym z za
                        > sadniczych elementów wyborczych porażek.

                        Znam system z Austrii. "Ozusowane" są wszystkie dochody. Urząd skarbowy sumuje przychód z PITu i przekazuje do ZUSu wysopkość podstawy opodatkowania. ZUS oblicza na tej podstawie należną składkę za ubiegły rok, porównuje z wpłaconymi zaliczkami i ściąga albo zwraca różnicę. Na tej podstawie wyliczana jest też kwota zaliczki na bieżący rok.

                        > Powinno się wprowadzić rodzaj kaucji przy rejestracji w Poradniach Specjalistyc
                        > znych - przepadałaby ona w chwili nie zgłoszenia się na wyznaczoną wizytę. Daję
                        > głowę, iż czas oczekiwania na poradę skróciłby się w sposób widoczny.

                        Sorry za obelgę, ale to myślenie w stylu Arłukowicza smile Czy w twojej przychodni jeżeli pacjent nie przyjdzie na zaplanowaną wizytę, to lekarz siedzi w gabinecie i kręci palcami z nudów?
                        Zmniejszy się ilość nazwisk w kolejce, ale nie czas oczekiwania na wizytę.
                        • wscieklyuklad Re: Nowy Minister Zdrowia 24.06.15, 09:23
                          Postaram się bez obelg.
                          Odnoszę wrażenie, że masz niewielkie pojęcie o działaniu systemu, albo nie zrozumiałeś mojej interpretacji.
                          Po pierwsze: napisałem o fakcie rejestrowania się w kilku placówkach specjalistycznych równocześnie i w ten sposob blokowanie miejsca i sztuczne wydłużanie kolejek - wprowadzenie wadium zlikwidowaloby ten proceder i zdecydowanie skróciło czas oczekiwania ( podałem przy okazji przyklad wymuszania kolejnego skierowania do " niezależnego" laryngologa dla bomisi- ten niezależny potwierdzil diagnozę poprzednika i zalecil podobną terapię).
                          Co robię, gdy pacjent nie zgłosi się do placowki specjalistycznej? Rozczaruje Cię, ale niestety siedzę i zajmuję sie takimi bzdurami jak w tej chwili, czyli zabawą na forum.
                          Przyjęcia są bowiem uzgadniane i rezerwowane z wyprzedzeniem. Ci, którzy się nie zgłosili przychodzą za jakiś czas i na tzw. gębę rozdartą od ucha do ucha żądają przyjęcia w terminie niewyznaczonym i poza kolejką. Wtedy nie mam czasu na zabawę na forum.
                          Najczęściej nie zgłaszają się tacy, którzy już uzyskali poradę u niezależnego identycznego specjalisty i o dziwo uznali, że nie trzeba konsultacji specjalisty niezależnego.
                          Kolejka z jednej strony się wydłuża, a z drugiej strony zakontraktowana liczba porad jest zagrożona realizacją.
                          Wyjściem (jedynym) jest dopisanie osób nadlimitowych i w zwiazku z tym konieczność przyjęcia przez lekarza nie np. 30, ale 40 osób na dobę w końcu miesiąca. Wtedy nie ma się ani czasu, ani ochoty nie tylko na kręcenie palcami, ale nawet na zajrzenie na forum.
                          • wscieklyuklad Re: Nowy Minister Zdrowia 24.06.15, 09:58
                            Zadziwil mnie natomiast wywód dotyczący likwidowania usług poradnianych i szpitalnych, gdyż widzę w tym wywodzie istotną sprzeczność.
                            Skoro jakiś szpital/poradnia ma renomę, to nie musi konkurować z nikim, więc teza o braku konkurencji jest chybiona. Niestety, za kuriozalne uznaję stwierdzenie o podziale na " patałachow i czempionow", gdy chodzi o instytucje - ale może uściślisz.
                            W dobie reform gros placówek zostaoł zamkniętych, gdyż uznano, iż liczba danych łóżek specjalistycznych jest nadmierna (vide wiele oddziałów pediatrycznych).
                            Te, jakie pozostały i tak są obłożone w stopniu nadmiernym, a czas oczekiwania na zabiegi wciąż się wydłuża ( zresztą nie tylko w Polsce).
                            Większość placówek ma tzw. nadwykonania i toczy potem boje - włącznie z procesami sądowymi o zwrot poniesionych kosztów (z efektem zresztą nikłym,) co wpędza je w spirale długów, nagłaśnianą natychmiast jako dowód niegospodarności dyrekcji.
                            Praca wszystkich placówek jest świadczona na miarę możliwości, a dysproporcje najczęściej wynikają nie z różnicy w lekarskim talencie/solidnosci, ale z dramatycznego stanu aparatury odmawiajacej posłuszeństwa, a często też niedostępnej w danej placowce - stąd podział na poziomy referencyjne świadczące usługi o coraz to wyższym stopniu skomplikowania, ale też i bardziej przez to kosztochłonnych.
                            Rywalizacja o pacjenta, czy uwolnienie uslug nie są możliwe, gdyż budżet tego nie wytrzyma - W ŻADNYM zresztą kraju!
                            Potrzebne są ubezpieczenia poza NFZ, refundujące OKREŚLONY typ pomocy i za określone kwoty. Wtedy rywalizacja i zróżnicowanie dochodow szpitali będzie możliwe, bo uwzględni aspekt ekonomiczny i opłacalność.
                            W przeciwnym wypadku albo trzeba wprowadzić współpłatność za te uslugi ze strony pacjenta (co równałoby się odejsciu reformatora i jego zwolenników w polityczny niebyt, ale naprawiłoby sytuację w stopniu wybitnym, likwidujac bomisizm), albo po prostu powiedzieć głośno społeczeństwu, że jeśli chce wszystko mieć za darmo i na tip-top, to musi uzbroić się w cierpliwość i pokornie czekać na swoją kolejkę, zgodnie zresztą z polskim odpowiednikiem angielskiego znaczenia słowa "patient".
                            • czuk1 Re: Nowy Minister Zdrowia 24.06.15, 11:27
                              W drugim Twoim wpisie jest wielka krytyka , polityka i wnioski . Mógłbym tu wrzucać swoje trzy grosze ....ale jestem ze szczebla lokalnego i nie znam się na krajowej organizacji placówek służby zdrowia.

                          • czuk1 Re: Nowy Minister Zdrowia 24.06.15, 11:06
                            Potwierdzę albo zakwestionuję treść odpowiedzi merytorycznej (komu innemu) dot. organizacji obsługi pacjentów.... ale od strony pacjenta i trochę (z doświadczeń czł. Rady Społecznej w szpitalu x):

                            Po pierwsze: napisałem o fakcie rejestrowania się w kilku placówkach specjalistycznych równocześnie i w ten sposob blokowanie miejsca i sztuczne wydłużanie kolejek - wprowadzenie wadium zlikwidowaloby ten proceder i zdecydowanie skróciło czas oczekiwania ( podałem przy okazji przyklad wymuszania kolejnego skierowania do " niezależnego" laryngologa dla bomisi- ten niezależny potwierdzil diagnozę poprzednika i zalecil podobną terapię).

                            Wg mnie: Wniosek słuszny czy jest tu aż taki problem ? Taka masówka ? Poza tym do wprowadzenia wniosku potrzebny jest krajowy CSI - centr.sys.infor, co przy takim jak obecnie rozproszeniu placówek służby zdrowia jest niemożliwe do wprowadzenia. Poza tym - nie ma powszechnego zwyczaju/możliwości zapisywania się do dwóch lekarzy jednocześnie. A przypadki kiedy ktoś zapisze się i nie przyjdzie są zupełnie wyjątkowe. Zaś poszukiwanie "lepszego" lekarza jest naturalną "obroną" chorego.... podkreślam... przed chorobą . smile

                            Piszesz - Co robię, gdy pacjent nie zgłosi się do placowki specjalistycznej? Rozczaruje Cię, ale niestety siedzę i zajmuję sie takimi bzdurami jak w tej chwili, czyli zabawą na forum.
                            Przyjęcia są bowiem uzgadniane i rezerwowane z wyprzedzeniem. Ci, którzy się nie zgłosili przychodzą za jakiś czas i na tzw. gębę rozdartą od ucha do ucha żądają przyjęcia w terminie niewyznaczonym i poza kolejką. Wtedy nie mam czasu na zabawę na forum.
                            Najczęściej nie zgłaszają się tacy, którzy już uzyskali poradę u niezależnego identycznego specjalisty i o dziwo uznali, że nie trzeba konsultacji specjalisty niezależnego.
                            Kolejka z jednej strony się wydłuża, a z drugiej strony zakontraktowana liczba porad jest zagrożona realizacją. Wyjściem (jedynym) jest dopisanie osób nad limitowych i w związku z tym konieczność przyjęcia przez lekarza nie np. 30, ale 40 osób na dobę w końcu miesiąca. Wtedy nie ma się ani czasu, ani ochoty nie tylko na kręcenie palcami, ale nawet na zajrzenie na forum.


                            Moja uwaga: Zła to - opisana tu - organizacja przyjęć chorych. A po drugie - problem wyolbrzymiony.Od strony chorego patrz, tak postępuje chory.:- jestem zapisany na godz. 12-tą , idę na 11.30 bo może ktoś "wypadnie". I tak się często zdarza. W ten sposób "naprawiamy" słabe planowanie, synchronizację przyjęć ? Dopisywanie osób poza limitowych na koniec miesiąca źle świadczyło by o jakości przyjęć pacjentów. Lepiej ustawiać przyjęcia elastycznie, zapisywać mniej a w trakcie przyjęć (decyzją lekarza) dopuszczać "pilne przypadki" w miarę posiadanego czasu.

                            Możliwości uruchomienia rezerw w pracy lekarzy są spore. Moja wizyta sobotnia to pokazuje, a ściślej praca "sobotniego" młodego, wziętego lekarza chirurga-onkologa. Przyjmuje ok. 40 osób. Zakres pracy - wizyta, małe zabiegi, usg, biopsje. Oszczędności czasowe ma ten lekarz - zatrudniając pielęgniarkę, mając na miejscu urządzenia a przede wszystkim pracując bardzo szybko, sprawnie, bez zbędnych rozmów, opisy i recepty dyktuje. Możliwe ? możliwe. Praca ciężka .... owszem. Ale chyba nieźle płatna. Zaskoczę ....bylem z NFZ. USG z opisem - 12 min.
                            Z kolei mój "rodzinny" działacz zielonogórskiego , bez pielęgniarki , sprawny informatycznie i dobrze zorganizowany ma optymalną liczbę pacjentów. Czeka 2-5 osób. Ma rezerwy. Na politycznych rozmowach (np. ze mną) na tematy MZ i A. może zyskać sporo wolnego czasu.
                            Recepty pisze mi na 3 m-ce.
                            Dużo jest prostych rezerw. Inny przykład z prywatnego szpitala, w przychodni pulmonologicznej właściciel chyba nie był, bo jak rejestratorek nie trzymał bym w pracy nawet m-c, odstają od wszelkich standardów i bałagan jest totalny, lekarze do tego dokładają się znacznie. A my pacjenci jesteśmy ofiarami tego bałaganu. System jak system. Są jeszcze ludzie i ludziska. Pisałem gdzieś .... jak 30 lat temu działał (opowiadał mi znajomy laryngolog) w mieście
                            niepisany "system onkologiczny". Pojawił się pacjent z nowotworem u felczera , odesłał go lekarza miejscowego który znał się tych chorobach i w tym samym/następnym dniu wynajętą
                            przez lekarzy sanitarką chory jechał do kliniki w Lublinie. To był pakiet, a ścisłej - system szybkiej , miejskiej pomocy lekarskiej.
                            A propos dziś - pakiet onkologiczny sam chciałem nieopatrznie uruchomić ale okazało się niesłusznie . Rodzinny na moje hasło -bój, potrzebna tu zielona książeczka - zaśmiał się. Zaczęło się od specjalisty- ten TK - (TK u nas 2 m-ce, z podpowiedzi - w H. 2 dni i telefonicznie, bez kreatyniny, potem szybko gastrolog, inne TK - za m-c, usg - to w sobotę) . Minęło 2 m-ce. Już wcześniej ból ustał i stan zapalny ustąpił. Alarm był niepotrzebny.
                            A gdyby był nowotwór ? Po 2 miesiącach interwencja ? wink
                            • czuk1 Re: Nowy Minister Zdrowia 24.06.15, 11:11
                              mała poprawka :

                              ...bo ja rejestratorek nie trzymał bym w pracy nawet m-c.....
                              • wscieklyuklad Re: Nowy Minister Zdrowia 24.06.15, 16:55
                                Na początek odpowiedzi taka notka z dnia dzisiejszego:

                                Właściciel zlikwidowanego szpitala musiał zniszczyć leki warte 300 tys. zł, bo prawo zakazuje przekazywania ich innym placówkom – informuje „Rzeczpospolita”. Podobny problem mają likwidowane apteki.

                                Marszałek województwa śląskiego przekazał do utylizacji 4,5 tys. opakowań leków o wartości ponad 300 tys. zł, w tym te znajdujące się na listach refundacyjnych. Musiał również zapłacić 2 tys. zł za utylizację.
                                • wscieklyuklad Re: Nowy Minister Zdrowia 24.06.15, 16:56
                                  Przejęte po zlikwidowanym szpitalu leki próbował i chciał przekazać innej placówce. Przez dwa lata prosił o zgodę Ministerstwo Zdrowia i nadzór farmaceutyczny, ale bezskutecznie.

                                  Potrzebne zmiany w prawie

                                  Wiceminister zdrowia tłumaczył, że prawo nie pozwala na przekazywanie leków. Eksperci twierdzą jednak, że przepisy mogłyby przewidywać szczególne sytuacje. Dzięki temu nie dochodziłoby do marnotrawienia leków. Podobny problem mają właściciele likwidowanych aptek.

                                  „Rzeczpospolita” zauważa, że – choć w ciągu ostatnich dwóch lat Sejm nowelizował prawo farmaceutyczne aż sześć razy – zabrakło woli, by zająć się sprawą przekazywania leków.
                                  • wscieklyuklad Re: Nowy Minister Zdrowia 24.06.15, 17:49
                                    Już ten wstęp winien Ci Czuku uzmysłowić, iż systemem zarządzają idioci, dla których liczy się jedynie populistyczny zwrot "dobro pacjenta", za którym to nie idzie NIC mającego służyć realizacji tego założenia. Dziś, gdy media miauczą o wywożeniu leków za granicę, bo tam producenci (a właściwie hurtownie) zarabiają krocie na zbycie, gdy utyskują nad biedą "Polskiego pacjenta", który musi konać w męczarniach pozbawiony przez drania-farmaceutę (i gnoja lekarza, który przepisuje mu lek niedostępny) podstawowego środka refundowanego ratującego Życie Poczęte i Narodzone.
                                    Szkodnik, który doprowadził do niszczenia leków przydatnych do użycia, winien być wywalony z pracy na zbity ryj z wilczym biletem, a ten kto stopował stosowne zmiany (warto prześledzić kodyfikację) winien być wywalony na polityczne i zawodowe śmietnisko.
                                    Najbardziej dramatyczna sytuacja lekowa jest w DPS-ach (dom pomocy społecznej). Przebywający tam starsi, często opuszczeni, o utrudnionym/żadnym kontakcie ludzie, muszą opłacać z lichych rent opiekę a także na własną rękę kupować lekarstwa. Barierą nie do przezwyciężenia jest skromność środków, jakimi dysponują - DPS są pod opieką POZ-tów i konsultujący chorych lekarz staje wobec faktu braku szans na skuteczna terapię nie dlatego, że leku brak w aptece, ale dlatego, że w portfelu chorego brak kasy.
                                    Domy Dziecka przyjęłyby taki dar (nie tylko szpitala, ale likwidowanych aptek) z pocałowaniem ręki.
                                    Trochę to odbiega od meritum tutejszej dyskusji, ale dobrze odzwierciedla mechanizm rządzący ochroną zdrowia - debile, debile wszędzie debile.
                                    Prof.. Zembala nie zdąży już nic zdziałać w tej kwestii - dziś dla publikatorżników nie jest ważna reforma, ale nagonka - już do końca kadencji będzie on strajkowym terrorystom wyzbytym podstawowych ludzkich uczuć i kimś łamiącym prawo do odejścia od łóżek pacjenta.

                                    cdn.
                                    • wscieklyuklad Re: Nowy Minister Zdrowia 24.06.15, 18:30
                                      W swych postach skumulowałeś niestety tematykę od sasa do lasa, dlatego ciężko odpowiedzieć w sposób precyzyjny.
                                      Odnoszę wrażenie, iż zbyt wczułeś się w rolę petenta, a mniej organizatora (reformatora?) systemu.
                                      Ale od początku.

                                      Po pierwsze osławiona "Zielona karta".
                                      Opowiem Ci, jak ona działa w moim miejscu pracy.
                                      Z chwilą wysunięcia podejrzenia, iż ktoś cierpi na raka, nie rzucam się ochoczo do wypełniania jakiegoś kwestionariusza i nie wręczam go po natychmiastowym wypełnieniu osobie zainteresowanej.
                                      Proszę ją natomiast o opuszczenie gabinetu, bym mógł udać się o rejestracji, skad muszę OSOBISCIE zatelefonować do poradnianego... MARKETINGU.
                                      Marketing łączy się następnie z lokalnym oddziałem NFZ, by ustalić, iż dany człowiek... nie ma innego typu nowotworu, co wystawienie kolejnej karty uniemożliwia!
                                      Oba telefony zajmują mi tyle czasu, ile trwa połączenie z adresatami zapytania - średnio kilka minut.
                                      Następnie udaję się do gabinetu, by czekać cierpliwie na odpowiedź zwrotną. Mogę naturalnie zbadać w międzyczasie kogoś innego, tyle, że wtedy łatwo o pomyłkę, gdyż biurko zalega już dokumentacja "zielonego", którą muszę na nowo złożyć (by potem ponownie rozłożyć) i to tak, by nie pomylić osób.
                                      Po mniej więcej 20 min. od telefonu, otrzymuję kartę z wydrukowanymi danymi pacjenta onkologicznego, symbolem schorzenia i moimi personaliami (do ewentualnego rozliczenia mnie rzez NFZ w przypadku skandalicznej omyłki i błędnego rozpoznania na wyrost - to nie jest jednak przedmiotem naszych rozważań o idiotach). Wizyta "zielonokartkowca" zajmuje mi więc łącznie ok. 40min. czyli czas, w jakim - wobec NIEOGRANICZONEGO dostępu do lekarza POZ - winienem przyjąć co najmniej 10 innych osób.
                                      Tak wygląda informatyzacja Czuku w praktyce, choć oczywiście nie znaczy to, że ten system działa tak wszędzie - są z pewnością ośrodki, w których lekarz może połączyć się bezpośrednio z NFZ i ustalić - jak wyżej.
                                      Jednak ZAWSZE jest to czasochłonne.
                                      Reformę trzeba było zacząć od informatyzacji właśnie - piszesz o braku centralnego rejestru poradni specjalistycznych i przechodzisz obok tego faktu w sposób najoczywiściej oczywisty, a tu leży właśnie cały problem. By szukać oszczędności i skrócić kolejki trzeba stworzyć taki właśnie system, bo tylko on wyeliminuje POWSZECHNE (wbrew Twym sugestiom) zapisywanie się do kilku poradni specjalistycznych o tym samym profilu.
                                      Naturalnie masz rację twierdząc, iż każdy ma prawo do poszukiwania specjalisty najlepszego, ale jeśli tak, to niech się do takiego zapisuje wyłącznie a nie "alternatywnie". Jeśli szuka dubla - niech zań płaci - niekoniecznie kwotę wygórowaną. Nie można gwarantować multiplikacji darmowych porad na zasadzie, bo może tamten pan/tamta pani doradzi mi lepiej.

                                      Twoje rozważania na temat organizacji pracy w Poradni Specjalistycznej nijak się mają do praktyki. Na jutrzejszą sesję poradnianą z pewnością nie stawi się ok. 20% pacjentów i nie dlatego, że wybiorą innego lekarza, ale dlatego, że nie ponoszą z tego tytułu żadnych konsekwencji. Zasady już tylko dobrego wychowania nakazują poinformowanie lekarza czekającego na zgłaszającego się, iż z przyczyn obiektywnych nie będzie go dziś w Poradni.
                                      Taka praktyka ma skutek tylko u kilku procent zainteresowanych, którzy wiedzą, iż kolejny termin wypadnie za wiele miesięcy (w przypadku zgłoszenia nieobecności termin jest ok. miesięczny), a nie mają tak zaawansowanego bomisizmu, by z wrzaskiem wtargnąć do gabinetu tegoż za tydzień z agresywnym żądaniem przyjęcia - nie wiem skąd wyciągasz wniosek, iż to przypadki sporadyczne. Zapewniam Cię, że tak powszechne, iż właściwie nie wywołują już nawet we mnie reakcji buntu.
                                      Wadium wpłacane przy rejestracji i przepadające z chwilą nieuzasadnionej i niezgłoszonej absencji byłaby znakomitym czynnikiem dyscyplinującym.
                                      Trochę śmieszne są Twoje rady odnośnie wykorzystywania wolnego czasu na obsłużenie innej z osób, która nie miała terminu wyznaczonego w danym dniu, ale może załapać się w "lukę" spowodowaną absencją innego chorego.
                                      Jako osoba z Rady Szpitalnej wiesz chyba zbyt dobrze, jak wygląda poczekalnia.
                                      Nie zdążysz nawet umyć rąk by przygotować się do kolejnej porady, a natychmiast wpada do gabinetu kolejny - szczęśliwie gdy jeden a nie kilu skaczących sobie do oczu bomisiów, kłócących się o kolejkowy prymat. Dopiero po przyjęciu ostatniego można dokonać analizy "wolnych mocy przerobowych" a chyba nie wyobrażasz sobie, iż w związku z tym winienem wyjść na ulicę i okrzykami zachęcać do zajrzenia do nas, albo obdzwaniać POZ-ty z propozycją "strassenwizyty". "Niedoróbki" są zatem NIEUNIKNIONYM efektem takich absencji, a konieczność wypełnienia kontraktowego limitu może zmusić do kumulacji przyjęć dodatkowych w końcu miesiąca - lekarzy jest więcej i każdy ma IDENTYCZNE problemy, zaś "dziura" zależy od ilości olewaczy systemu. Bywa, że dwa ostatnie robocze dni są związane z koniecznością przyjęcia do 10 zapisanych "na cito" osób.
                                      W Twych wypowiedziach na ten temat jest sporo sceptycyzmu ale niestety bardzo niewiele przejawów znajomości tematu.
                                      Przykład Twojego znajomego NZOZ-owca nie przystaje do poradnictwa specjalistycznego.
                                      Lekarz POZ ne ma limitu przyjęć a kontrakt opiewa usługę jako taką i nieokreśloną ilością przyjęć - może przyjąć 5 osób na dobę lub 1000 osób na dobę - pieniędzy dostanie ZAWSZE TYLE SAMO! W specjalistyce są natomiast punkty wyceniane kosztowo.
                                      Mija Poradnia Kardiologiczna ma do "wyrobienia" 3500 pkt. co przekłada się na obowiązek udzielenia porad mniej więcej 700 osobom miesięcznie (a w praktyce - ze względu na wyższą punktację usg serca, holtera, czy próby wysiłkowej - ok. 550). 550:22 dni robocze= ok. 25 osób dziennie czyli ok. 1o dziennie na lekarza. Wynika, ze czasu winno się mieć więcej niż na zachodzie. Tyle, że moja 1/3 etatu zwiększa tę liczbę do 20/posiedzenie.
                                      Więcej przyjąć SIĘ NIE OPŁACA, bo za nadróbki nie dostanie się ani grosza szmalcu, nie ma też perspektyw na wzrost kontraktu w przyszłości - NFZ raczej bowiem odbiera punkty (chętnie - za nie uzyskanie założonej normy), niż zwiększa sponsoring.
                                      Oczywiście można tak dyskutować w nieskończoność i bez perspektyw zbliżenia stanowisk, bowiem petent nigdy nie zrozumie realiów ograniczających nasze działania.
                                      Prof. Zembala powinien zacząć nie tylko od odwiedzin placówek ochrony zdrowia, ale przede wszystkim skupić się na wymianie doświadczeń - a zwłaszcza zapoznać z bolączkami trawiącymi tych, od pracy których zależy funkcjonowanie systemu.
                                      Bucowaty celebryta, który na szczęście dostał wreszcie kopa w miejsce nieopalane, wszystko wiedział najlepiej.
                                      I mamy to co mamy.
                                      Praca to herkulesowa i z góry skazana na przegraną.
                                      Ochrona Zdrowia jest bowiem tutaj wyższym stadium komunizmu o czym już wielokrotnie pisałem określając mianem: każdemu wedle jego chętki.
                                      Adresatów tego określenia w środowisku określamy mianem "bomisiów".
                                      • wscieklyuklad Re: Nowy Minister Zdrowia 24.06.15, 18:47
                                        I już zupełnie na zakończenie artkuł z dzisiejszej "Rzepy":

                                        W Polsce nie ma systemu opieki medycznej nad pacjentami w podeszłym wieku. Brakuje geriatrów, a specjalistycznych poradni i oddziałów szpitalnych jest jak na lekarstwo. Główną barierą jest metoda rozliczania świadczeń medycznych przez NFZ, która zakłada finansowanie tylko jednej choroby, choć ludzie starsi z reguły cierpią na kilka schorzeń jednocześnie. Tymczasem z przeprowadzonej przez NIK analizy wynika, że pacjent w podeszłym wieku kompleksowo prowadzony przez geriatrę funkcjonuje lepiej, a jego leczenie kosztuje mniej.

                                        Polskie społeczeństwo się starzeje. Osoby w wieku powyżej 65 roku życia stanowią obecnie ok. 14,7 proc. populacji, a w roku 2035 - wg szacunków GUS - będzie ich ponad 23 proc. Prognozy wskazują ponadto dodatkowo na wyraźny wzrost liczby osób w późnej starości, czyli po 80 roku życia.

                                        Osoby starsze wymagają odpowiedniej opieki medycznej, dostosowanej do ich potrzeb i specyfiki schorzeń. Zwykle chorują na wiele chorób jednocześnie (co najmniej 3-4) i zażywają sporo lekarstw. Dlatego na świecie od kilkudziesięciu lat rozwijana jest geriatria - specjalistyczna dziedzina medycyny, kompleksowo zajmująca się zdrowiem, chorobami i opieką nad osobami w wieku podeszłym. Geriatria kompleksowo łączy fizyczne, psychiczne, funkcjonalne i społeczne problemy starszych pacjentów, pozwalając całościowo oceniać i rozwiązywać złożone problemy wieku podeszłego.

                                        Skutecznie, nowocześnie i przyszłościowo

                                        NIK zestawiła roczne koszty leczenia grupy pacjentów powyżej 60 roku życia, którzy byli hospitalizowani na oddziałach geriatrycznych z kosztami leczenia porównywalnej grupy pacjentów oddziałów chorób wewnętrznych. Prześledzono historie pacjentów z 10 najczęściej występującymi schorzeniami (10 najczęściej wykazywanych grup JGP) leczonych na oddziale geriatrii oraz historie porównywalnej grupy pacjentów z tymi samymi chorobami (te same grupy JGP) hospitalizowanych na oddziale chorób wewnętrznych. Wyniki analizy NIK wskazują wyraźnie, że średni jednostkowy koszt wszystkich świadczeń udzielonych pacjentowi leczonemu na oddziale chorób wewnętrznych w ciągu roku od momentu przyjęcia do szpitala, był o 1380 zł wyższy od kosztów leczenia porównywalnego pacjenta na oddziale geriatrycznym*. Wyższy był także roczny koszt leków przyjmowanych przez pacjentów, którzy byli hospitalizowani na oddziałach chorób wewnętrznych: w 2011 r. o 12,6 proc, a w 2013 r. o 10,6 proc. Dlaczego? Na oddziale chorób wewnętrznych, leczy się jedną, podstawową chorobę, na którą skarży się pacjent, także starszy. Natomiast pacjent hospitalizowany na oddziale geriatrycznym przechodzi kompleksową, odpowiednią do swego stanu - wieku i schorzeń - diagnostykę oraz terapię. Dzięki temu opuszcza oddział z lepiej dobranym, celowanym leczeniem, które jest nie tylko skuteczniejsze, ale także mniej uciążliwe, chociażby dzięki ograniczeniu liczby zalecanych leków (w skrajnym ze sprawdzonych przypadku - z siedmiu dotychczas przyjmowanych do trzech). W ten sposób starsza osoba po wyjściu ze szpitala nie musi tak często korzystać z pomocy lekarzy w poradniach specjalistycznych, czy wręcz wracać do szpitala. Takie kompleksowe postępowanie pozwala także efektywniej gospodarować funduszami przeznaczonymi na leczenie pacjentów powyżej 60 roku życia.

                                        Brakuje lekarzy, poradni i oddziałów szpitalnych

                                        Podstawą kompleksowego systemu opieki geriatrycznej jest odpowiednia liczba lekarzy tej specjalności. NIK zwraca uwagę, że w Polsce liczba geriatrów znacznie odbiega od średniej europejskiej: w połowie 2014 r. było jedynie 321 geriatrów, czyli średnio 0,8 geriatry na 100 tys. mieszkańców. Tymczasem w Niemczech wskaźnik ten wynosi 2,2, w Czechach 2,1, w Słowacji 3,1, a w Szwecji blisko 8.

                                        Dodatkowo z racji braku systemu i adekwatnego finansowania geriatrii nie wszyscy lekarze geriatrzy pracują w swojej specjalności. W 2013 r. (według Naczelnej Izby Lekarskiej) w ramach kontraktu z NFZ świadczeń udzielało jedynie 160 geriatrów, czyli zaledwie połowa wszystkich, jakich mamy.

                                        Kolejna trudność to brak oddziałów geriatrycznych. Jak wynika z ustaleń kontroli nieliczne istniejące łóżka geriatryczne są zwykle częścią oddziałów innych niż geriatryczne, np. internistycznych. Barierę w tworzeniu specjalistycznych oddziałów i poradni geriatrycznych stanowi sposób rozliczania świadczeń medycznych stosowany obecnie przez NFZ. Fundusz wykorzystuje bowiem tzw. system JGP (Jednorodnych Grup Pacjentów), który zakłada finansowanie tylko jednej choroby czy procedury, z którymi pacjent zgłasza się do leczenia. Do tej pory NFZ nie wyodrębnił Jednorodnych Grup dedykowanych specjalnie osobom starszym, u których leczenia - i jednocześnie finansowania - wymaga kilka chorób równolegle. W związku z tym opieka nad osobami w wieku podeszłym, realizowana zgodnie z zasadami sztuki medycznej, prowadzi dzisiaj do strat dla szpitali. A co za tym idzie - utrzymanie łóżek przeznaczonych dla pacjentów geriatrycznych jest możliwe tylko przy innych oddziałach, bo tam ich koszt bilansuje się leczeniem młodszych chorych, z pojedynczymi schorzeniami.

                                        Konsekwencją nieodpowiedniej liczby - łóżek, oddziałów i lekarzy - jest wyraźne zróżnicowanie dostępu do świadczeń geriatrycznych w zależności od województwa. Geriatrów wszędzie jest za mało, ale są miejsca, gdzie sytuacja wygląda wręcz dramatycznie. Na przykład w województwie warmińsko - mazurskim w czasie objętym kontrolą, tzn. do połowy roku 2014, nie było ani jednego szpitalnego łóżka geriatrycznego i ani jednej poradni geriatrycznej. Na tym terenie również żaden lekarz geriatra nie przyjmował pacjentów w ramach umowy z NFZ. Z kolei w województwie zachodniopomorskim kontrakt z Funduszem miał podpisany jeden geriatra. Najlepiej zorganizowana opieka geriatryczna jest w województwie śląskim, na terenie którego 42 lekarzy udzielało świadczeń w zakresie geriatrii.

                                        Niewykorzystywane standardy

                                        NIK zwraca uwagę, że do dzisiaj Minister Zdrowia nie wprowadził w formie rozporządzenia, czyli powszechnie obowiązującego prawa, "Standardów postępowania w opiece geriatrycznej", chociaż odpowiedni dokument został opracowany w 2007 r. przez powołany przez Ministra Zespół ds. Gerontologii. Owe Standardy na razie ukazały się jedynie w kwartalniku "Gerontologia Polska".

                                        W ocenie NIK Standardy powinny stanowić podstawę dla tworzenia systemu opieki geriatrycznej. Pokazują one, krok po kroku, jak należy zorganizować opiekę nad pacjentem w podeszłym wieku - począwszy od poradni geriatrycznej, poprzez oddział geriatryczny, po opiekę nad pacjentem już po wyjściu ze szpitala. W Standardach znajduje się także opis Całościowej Oceny Geriatrycznej (COG), która jest fundamentalną procedurą postępowania w geriatrii. Służy ona precyzyjnemu rozpoznaniu problemów zdrowotnych i opiekuńczych osób w podeszłym wieku. Stosowanie Całościowej Oceny Geriatrycznej pozwala skutecznie rozpoznawać problemy, programować leczenie i postępowanie poprawiające sprawność fizyczną oraz umysłową pacjentów w wieku podeszłym. Umożliwia także korzystne dla pacjenta zmniejszenie liczby przyjmowanych leków i ograniczenie innych, dodatkowych świadczeń, np. ponownych hospitalizacji. Kontrola NIK wykazała, że mimo iż procedura Całościowej Oceny Geriatrycznej została wprowadzona do leczenia szpitalnego na początku 2012 r. to nie jest ona powszechnie stosowana. Wykonano ją jedynie u 14,3 proc. pacjentów dla których była przeznaczona.

                                        NIK wskazuje, że dużą korzyścią byłoby już, gdyby lekarze podstawowej opieki zdrowotnej wykorzystywali przynajmniej jeden element Całościowej Oceny Geriatrycznej - tzw. skalę VES 13, która w prosty sposób pozwala ustalić, który z pacjentów po 60 roku życia kwalifikuje się do objęcia opieką geriatryczną. Pomocnym i perspektywicznym rozwiązaniem powinny być także zajęcia specjalizacyjne dla studentów medycyny, jednak NIK zwraca uwagę, że wykłady z geriatrii dotychczas prowadzone były na uczelniach wyłącznie jako przedmiot fakultatywny, a zajęci
                                        • wscieklyuklad Re: Nowy Minister Zdrowia 24.06.15, 18:49
                                          cd. artykułu w Rzepie

                                          NFZ ma wkrótce zacząć wydawać legitymacje zdrowotne, a Sejm nie uchwalił jeszcze ustawy, która na to zezwala.

                                          Jesień zbliża się wielkimi krokami. Przed dwoma laty urzędnicy Ministerstwa Zdrowia obiecali, że w październiku tego roku rozpocznie się pilotaż wydawania elektronicznych kart dla pacjentów i personelu medycznego. Czasu zostało niewiele, a projekt ustawy umożliwiającej funkcjonowanie elektronicznej karty ubezpieczenia zdrowotnego (eKUZ), elektronicznej karty specjalisty medycznego (eKSM) i karty specjalisty administracyjnego (KSA) jest ciągle w powijakach.

                                          Legitymacja zdrowotna

                                          Pacjenci powinni być szczególnie zainteresowani eKUZ. Będzie to wydawany przez przychodnie plastikowy dokument z danymi identyfikującymi pacjenta. Za jego zgodą eKUZ może zawierać dodatkowe dane ratunkowe, np. grupę krwi czy stopień inwalidztwa. Plastikowa karta będzie też kluczem dostępu do innych wirtualnych danych pacjenta zapisanych na jego indywidualnym koncie, np. o przebytych chorobach, zażywanych lekach czy miejscach w kolejkach do specjalistów. W sumie dokument ten ma przypominać elektroniczne legitymacje zdrowotne, jakie przed kilkoma laty na Śląsku wprowadził Andrzej Sośnierz.

                                          Karty specjalisty medycznego z potwierdzeniem prawa do wykonywania zawodu dostaną lekarze. Karty specjalisty administracyjnego zaś otrzymają specjaliści medyczni.

                                          Czas goni

                                          Projekt nowelizacji ustawy o systemie informacji w ochronie zdrowia, który przewiduje te rozwiązania, jest po konsultacjach społecznych. W maju 2015 roku rozpatrywał go wprawdzie Komitet Stały Rady Ministrów, ale rząd go jeszcze nie przyjął. Nie wiadomo zatem, kiedy projekt trafi do prac sejmowych. Tymczasem według założeń ustawa ma wejść w życie 1 lipca 2016 r., natomiast pilotaż kart ubezpieczenia zdrowotnego powinien się zacząć w czwartym kwartale tego roku.

                                          Im bliżej jesieni, tym więcej nasuwa się wątpliwości. Na niekorzyść kluczowego projektu cyfryzacji służby zdrowia może działać pośpiech związany z końcowym etapem prac nad ustawą.

                                          – Zaproponowany w projekcie na 1 lipca 2016 r. początek wydawania 35 milionów kart niesie duże ryzyko. Skoro nie wiadomo, kiedy projekt przyjmie Sejm, może się okazać, że do lipca zostanie bardzo mało czasu i specjaliści nie zdążą przygotować sprawnych systemów teleinformatycznych – mówi Leszek Sikorski, były minister zdrowia.

                                          Już w drugim kwartale 2016 r. miałyby się odbyć testy systemów placówek medycznych, NFZ i Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia. Dlatego eksperci wskazują, że próby te należałoby przesunąć na początek 2017 roku. W przeciwnym razie czeka nas powtórka z rozrywki. Niedawne ogromne zamieszanie związane z systemem teleinformatycznym do obsługi wyborów w Państwowej Komisji Wyborczej może służyć jako jaskrawy przykład skutków wdrażania skomplikowanego systemu informatycznego pod presją czasu.

                                          Inny problem związany z pośpiechem dotyczy wyboru producenta dokumentów elektronicznych, które mają dostać pacjenci i personel medyczny. – Firma musi gwarantować rękojmię bezpieczeństwa identyfikacyjnego dla obywateli – podkreśla Leszek Sikorski. Karta ubezpieczenia zdrowotnego będzie bowiem dawała dostęp do danych wrażliwych o pacjencie. Tymczasem ostatnio głośno było o tym, że zagraniczne służby infiltrują niektórych zagranicznych producentów. Dlatego firmy muszą dobrze zabezpieczyć eKUZ, eKSM i KSA przed fałszowaniem, podrabianiem i nieuprawnionym użyciem.

                                          Miliony na karty

                                          Przy okazji planowania tak skomplikowanej i zakrojonej na szeroką skalę operacji informatycznej pojawiają się pytania, czy elektroniczne karty są w ogóle potrzebne i czy nie jest to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Oto bowiem w 20 krajach Unii Europejskiej standardem jest elektroniczny dowód osobisty. Wprowadzają go kolejne kraje i być może za jakiś czas zostanie do tego zobowiązana Polska.

                                          – Elektroniczny dowód osobisty mógłby więc jednocześnie pełnić funkcję elektronicznej karty zdrowotnej. Obniżyłoby to radykalnie wydatki państwa związane z informatyzacją w systemie ochrony zdrowia – zauważa Sikorski.

                                          Zgodnie z projektem ustawy o systemie informacji w ochronie zdrowia ministerstwo przeznaczy na wdrożenie elektronicznych kart ponad 10 mln zł. Co więcej, z budżetu państwa pójdzie na ten cel 9 mln zł, z NFZ 800 mln zł, a z placówek medycznych 27 mln zł.

                                          NFZ już teraz pracuje nad elektronicznymi kartami bez odpowiedniej ustawy. Skoro ma ona wejść w życie w 2016 roku, a jesienią 2015 roku ma się rozpocząć pilotaż wydawania kart, oznacza to, że Fundusz wydaje już pieniądze, nie mając do tego podstawy prawnej. ("Rzeczpospolita")
                                          • man_sapiens Re: Nowy Minister Zdrowia 24.06.15, 19:03
                                            Takie elektroniczne karty są "od zawsze" w użytku na Śląsku, popularnie nazywane są "dyskietkami". Wprowadził je w czasie rządów Buzka ówczesny dyrektor Śląskiej Kasy Chorych - Sośnierz. Zrobił to za darmo - firma dostarczająca karty umieściła za to na nich swój adres. Jak tylko SLD doszło do władzy, to Łapiński wyrzucił Sośnierza.
                                            • czuk1 Re: Nowy Minister Zdrowia 24.06.15, 19:17
                                              Man-sapiens. Karty Sośnierzowe teraz, to było by trochę mało. Widzisz jakie nowe, liczne czynności
                                              należało by zinformatyzować i od umiejscowić/ umożliwić ich wykonywanie w każdej placówce na terenie kraju
                                              • man_sapiens Re: Nowy Minister Zdrowia 24.06.15, 23:04
                                                > należało by zinformatyzować i od umiejscowić/ umożliwić ich wykonywanie w każde
                                                > j placówce na terenie kraju

                                                Czyli np. wszystkim placówkom w kraju otworzyć połączenie do śląskiego (sośnierzowego) systemu, naprodukować te 30 kilka milionów kart i przenieść śląski system na wydajny cluster rozproszonych komputerów.
                                                Zrobienie takiego systemu naprawdę nie jest trudniejsze niż było to swego czasu zbudowanie Naszej Klasy. Uwierz mi, trzeba tylko chcieć i zatrudnic do tego fachowców.
                                                • czuk1 Re: Nowy Minister Zdrowia 25.06.15, 08:54
                                                  Nie rozumiemy się. Ja piszę o krajowym CSI do obsługi pacjentów z każdej placówki.
                                                  A taki musi dopiero być opracowany.
                                                  Elementy (Sosnierza) systemu ewidencji mogą być / będą prawdopodobnie włączone do tego (postulowanego/koniecznego) CSI Obsługi Pacjenta (tak go umownie nazywam).
                                      • czuk1 Re: Nowy Minister Zdrowia 24.06.15, 19:13
                                        Tak. Tu patrzę głownie jako ten chory - pacjent + stary zgrzęda - z drugiej strony lady - któremu wydaje sie, że wszystkie rozumy zjadł. Ale to juz tak jest.. Ale duch 'organizatora" także we mnie się tli. Starałem się mieć swoje zdanie w poruszonych przez Ciebie sprawach. Patrzę jednak z terenu - jednego z najlepszych (1-3 miejsca) w kraju szpitala wojewódzkiego + jego przychodni a także z ciążącej do niego mniejszej niż w aglomeracjach liczby potencjalnych klientów. A więc porównania stanu i problemów placówek nie mogą być porównywalne. Dlatego nie denerwuj się, czytając moje subiektywne wpisy. Twoja odpowiedź wszystkim nam pokaże jaki syf organizacyjny został zrobiony w resorcie zdrowia. To zarządzanie nie różni się od tego w PRL, gdzie wszystko naprawiało się na zasadzie uszczelki. A tu/teraz trzeba naprawiać od podstaw. (Tak było w bankach. Od 90 roku przeżyliśmy rewolucję technologiczną, postęp o 50 lat do przodu. Od liczydła, kartoteki papierowej, czeku do CSI, bankomatu, światowych systemów płatniczych , do powszechnej bankowości internetowej i mobilnej.)
                                        Ze swoim dr-em Rodzinnym (poza polityką) nie dyskutuję tak szczegółowo na tematy wewnętrzne resortu ochrony zdrowia. Słyszę tylko ostre słowa. Dopiero Ty pokazujesz ten totalny bałagan od podszewki .Wypada tylko współczuć. Lekarz w takiej sytuacji jest tylko bezwolnym wykonawcą biurokratycznych i złych procedur.
                                        Twój opis gehenny lekarzy i beznadziei pacjentów, w tym onkologicznych ..... jest tu potrzebny.
                                        Wiemy teraz, że MZ wiele może zmienić na lepsze, ale nie potrafi.
                                      • man_sapiens Re: Nowy Minister Zdrowia 25.06.15, 00:04
                                        Twoje wpisy potwierdzają moje przekonania.
                                        W ludowej świadomości źródłem zła w lecznictwie są lekarze, czasami także pielęgniarki. To w przekonaniu "Kowalskiego" leniwi partacze, złodzieje, pławiący się w niezasłużonych luksusach. Tymczasem prawdziwym źródłem zła są:
                                        a) nieudolni i bezczelni urzędnicy (minister czy dyrektor NFZ to tez urzędnik) i zbudowana przez nich organizacja finansowania lecznictwa.
                                        Na marginesie: nie cierpię nazwy "służba zdrowia". Leczenie ludzi to jest zawód, praca i to bardzo trudna i cholernie ciężka (nawet dla okulisty a co dopiero dla onkologa dziecięcego), a nie służba. Lekarze i pielęgniarki w większości kierują się bardziej poczuciem chęci pomocy chorym niż chęcią zarabiania pieniędzy i chwała im za to, ale urzędnicy (ministerstwo + NFZ) ani hipochondryczne misie nie mają prawa tego wykorzystywać!
                                        b) wpajana narodowi pogarda dla pracy lekarza (leniwy partacz, złodziej i pijak) co skłania polityków do tolerowania a) i c)
                                        c) tragiczne niedofinansowanie lecznictwa - składki w Polsce są stosunkowo wysokie dla tych, którzy je płacą, ale ilość tych, którzy nie płacą albo płacą symbolicznie jest olbrzymia

                                        Niemal kompletny brak w Polsce gerontologii i pediatrii to temat sam w sobie (o tym nie piszesz, ale problem jest podobny: dzieci, podobnie jak starcy, chorują inaczej. One chorują - i zdrowieją albo umierają - bardzo szybko, często z nietypowymi objawami i w sposób wymagający jednoczesnego stosowania kilku specjalistycznych procedur.
                                        • wscieklyuklad Re: Nowy Minister Zdrowia 25.06.15, 19:36
                                          Właściwie do ostatniego postu nie dodam nic istotnego.
                                          Jednak pozwolę sobie zauważyć, iż akurat o pediatii traktowanej po macoszemu pisałem. Ze względu na malejącą liczbę urodzin, jakiś mędrzec zdecydował się zamknąć wiele oddziałów pediatrycznych a istniejące są przeładowane i aż dziw, że przypadków zaniedbań lekarskich w tej dziedzinie jest tak niewiele.
                                          Jeśli chodzi o specjalizowanie się w pediatrii i geriatrii, to rolę odgrywają tu nie tylko limity specjalizacyjne, ale przede wszystkim szansa na godziwy zarobek.
                                          Dziś oblegana jest przede wszystkim stomatologia (najmniej stresujące źródło olbrzymiego i szybkiego bogacenia się) a kierunki medyczne wybierają głównie "zabiegowcy", którzy po pracy zasadniczej biegną do spółek prywatnych gdzie czeszą równie niewyobrażalną kasiorę.
                                          Jedyną "bronią" pediatrów jest ich malejąca liczba, toteż stawiają oni warunki przy przyjęciu do pracy i z reguły zyskują większe wynagrodzenie, jednak jest to ułamek dochodów zabiegowców (vide dochód Prof. Zembali z gabinetu prywatnego).
                                          Pozwolę sobie pozostać przy swoim zdaniu gdy chodzi o kolejki w lecznictwie specjalistycznym.
                                          Dziś do kardiologicznej nie zgłosiło się pięcioro z do niej zapisanych.
                                          ŻADEN nie zgłosił tego faktu telefonicznie nie tylko na kilka dni przed wizytą (bomisię), ale nawet i dziś - nikt akurat nie zgłosił się by zarejestrować pierwszą wizytę, więc jest w plecy.
                                          Zgłosiła się natomiast bomisia, która nie pytając o zgodę wyjęła kartę gdyż pomyliła daty nie przyszła w ubiegły wtorek.
                                          Pozostali zapiszą się na jakiś dowolny termin (lub przyjdą "na chama z wrzaskiem na ustach") i tym samym zablokują szansę porady kilku innym chorym.
                                          Naturalnie nie muszę ponawiać informacji, iż nie istnieje żadna lista multiplikowanych wizyt u tego samego specjalisty - NFZ rozlicza poradę, a nie poradę "dla", toteż można bezkarnie zapisać się do dowolnej liczby każdego ze specjalistów, w dowolnym przedziale czasu.
                                          Naturalnie nie twierdzę (i tego nie robiłem) iż zmiany organizacyjne, jakie tu proponujemy (włącznie z Tobą) zlikwidują zwłokę w poradnictwie, ale terminy uległyby kolosalnemu skróceniu.
                                          • czuk1 Nowy Minister Zdrowia 25.06.15, 20:38
                                            Odkrywcze są dla mnie Twoje niektóre informacje o stanie lecznictwa i o organizacji pracy lekarzy .
                                            • wscieklyuklad Re: Nowy Minister Zdrowia 25.06.15, 20:49
                                              A konflikt na linii chorzy-lekarz wynika właśnie z niewiedzy.
                                              Kilka lat wstecz wywieliśmy w naszej poradni informację o formie finansowania usług przez NFZ. Wtedy stawka osobowa wynosiła... ok. 5 zł/m-c.
                                              Po kilku dniach zjawił się pracownik NFZ z żądaniem natychmiastowego usunięcia tej informacji pod rygorem zerwania kontraktu.
                                              Ciemny Lud wszystko łatwiej kupi.
                                              Co bardziej agresywnym bomisiom - jeśli wystarczy czasu - trzeba to tłumaczyć w trakcie udzielanej porady. Przyjmuje do wiadomości... garstka.
                          • man_sapiens Re: Nowy Minister Zdrowia 24.06.15, 23:33
                            > Co robię, gdy pacjent nie zgłosi się do placowki specjalistycznej? Rozczaruje
                            > Cię, ale niestety siedzę i zajmuję sie takimi bzdurami jak w tej chwili, czyli
                            > zabawą na forum.

                            Qrcze, przecież wiesz że to był żart. Chociaż może, "ty arłukowiczu jeden" to w lecznictwie zapewne gorsze niz "ty ch... złamany".
                            Jestem tylko pacjentem (niezbyt często, dzięki Bogu), Ty jesteś lekarzem. Moje doświadczenie - bardzo standardowe i powtarzalne: mam wizytę z 2-miesięcznym oczekiwaniem wyznaczoną na 10:45. jako przyzwoity obywatel i pacjent dzwonię t6rzy dni wcześniej: tak, 10:45. Przychodzę o 10:15. Usadzam się kolejce i już o 11:30 wchodzę do gabinetu. dzisiaj wyjątkowo wcześnie, bo mój poprzednik nie doczekał i nie przyszedł tylko zszedł. Nawet jeżeli był zapisany do 4 różnych przychodni, to nie on był powodem długiego czekania, ale tragiczny niedobór lekarzy (zwłaszcza geriatrów i pediatrów).
                            Według mnie trzeba wprowadzić symboliczną odpłatność za wizytę, np. 20zł, ściąganą także wtedy, gdy pacjent zapisał się i nie odwołał wizyty co najmniej 2-3 dni wcześniej. To spowoduje większy szacunek dla lekarzy (mówiąc w skrócie), ale nie rozwiąże problemu niedoboru lekarzy. Średni wiek lekarza czynnego zawodowo to w Polsce 56 lat! Będzie gorzej, nie lepiej. Nie wmawiaj sobie i światu że przyczyną długich kolejek jest zapisywanie się do kilku specjalistów na raz. Przyczyną jest tragiczny niedobór lekarzy (bo zarabiają u nas za mało i na dodatek są pogardzani, bo MinZdrow ogranicza ilość miejsc na studiach i Uniwersytety Medyczne dostają za mało pieniędzy, bo państwowa kasa nie finansuje praktyk i specjalizacji.
                            Apropos Austrii: tam jest tak, że do specjalisty można pójść na koszt kasy chorych bez skierowania dwa razy na kwartał ale tylko raz do danej specjalności. Poza tym potrzebne jest skierowanie od lekarza ogólnego. Jeżeli ten będzie kierował kilka razy do takiego samego specjalisty, to kasa chorych to namierzy (prościutka funkcja w programie rozliczania skierowań) i będzie się z tego musiał tłumaczyć (jak sam wiesz czasami, choć rzadko, takie powtarzane konsultacje są niezbędne).
                    • man_sapiens Re: Nowy Minister Zdrowia 24.06.15, 07:14
                      > Nie bardzo wiem, co masz na myśli pisząc o konkurowaniu szpitali czy poradni o
                      > chorego?

                      Dzisiaj szpitale konkurują o limity w NFZcie. Jeżeli do świetnego szpitala pacjenci pchają się drzwiami i oknami, to limity kończą się w tym szpitalu czasem już w lipcu. W okolicznych partackich szpitalach wolne limity jeszcze są (bo NFZ im dał tyle samo albo i więcej) i pacjenci chcą czy nie idą do tych partaczy. A w dobrym szpitalu pałęta się tylko niewiele pacjentów, których stać na płacenie za leczenie z własnej kieszeni. Gdyby limity były nie dla szpitali, to dobry szpital zarabiałby więcej niz kiepski. Ale rola urzędników z NFZ zmalałaby.
    • witekjs Re: Nowy Minister Zdrowia 18.06.15, 17:15
      Czekają nas bardzo ciężkie wybory.
      Warto poczytać w ostatnim Newsweeku trzy artykuły.

      www.newsweek.pl/kim-sa-antysystemowcy-ktorzy-chca-przejac-wladze-jesienia,artykuly,364931,1,z.html
      www.newsweek.pl/jak-po-i-pis-moga-wykorzystac-rosnace-poparcie-pawla-kukiza-,artykuly,364932,1,z.html
      www.newsweek.pl/kim-jest-zbigniew-stonoga-czlowiek-ktory-przemeblowal-rzad,artykuly,364934,1,z.html
      • czuk1 Re: Nowy Minister Zdrowia 24.06.15, 09:19
        witekjs. Informacje z NEWSEEKA ... temat na osobny wątek. Postaw.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka