A takiego wała!

Jaki kretynem trzeba być, żeby popierać tych ludzi i na nich głosować???!!!
PiS dąży do uchwalenia nowej Konstytucji. Oto na czym mają polegać zmiany:
"2005 r. Nowy Człowiek. PiS-man
Pierwszy projekt nowej konstytucji powstał w 2005 r. i miał zwiastować nadejście IV RP. Przewidywał objęcie przez władzę wykonawczą żelaznym uchwytem telewizji i radia (co zresztą w ciągu jednej nocy się dokonało), prasy, sądów, opozycji i systemu edukacji. Napisałem wtedy w "Wyborczej", że tak jak w przeszłości komunistom, tak teraz Jarosławowi Kaczyńskiemu marzy się uformowanie nowego Polaka. Taki Nowy Człowiek, PiS-man, myślałby o różnych sprawach to, czego chcieliby jego twórcy. Dopiero taka przemiana zagwarantowałaby PiS-owi długoletnią władzę, gdyż każdy osobnik głoszący inne poglądy byłby uważany za wybryk natury. Podobieństwo do Orwella było oczywiście całkowicie przypadkowe.
IV RP szybko legła w gruzach pod własnym ciężarem, choć zanim się rozsypała, zdążyła sporo naszkodzić. Konstytucję z 2005 r. odłożono na półkę i pięć lat później (styczeń 2010 r.) opracowano nową, stanowiącą - jak rozumiem - aktualną propozycję ustrojową PiS-u (www.pis.org.pl). Pobrzękują w niej licznie te same tony, co w poprzednim projekcie, ale są i nowe.
2010 r. Ustrój prezydencki
Zacznijmy od nowości. Projekt 2010 radykalnie przekształca ustrój RP z gabinetowo-parlamentarnego w prezydencki. Wtedy prezydentem był Lech Kaczyński i autorzy tego projektu optymistycznie zakładali, że będzie on ponownie wybrany jesienią 2010 r.
Dziś sytuacja jest klarowna: prezydentem jest Andrzej Duda i pisowski projekt konstytucji (dalej: PPK) jest wręcz skrojony dla niego, a co najważniejsze - sam Andrzej Duda napomknął o potrzebie uchwalenia nowej konstytucji.
Poinformujmy zatem opinię publiczną, co zawiera ten projekt. Zaczniemy od tego, co będzie mógł uczynić prezydent Andrzej Duda, jeśli w wyborach oddamy dostatecznie dużo głosów na PiS i ewentualnie na ruch Kukiza.
Po pierwsze, w ciągu pierwszych sześciu miesięcy od objęcia urzędu będzie mógł rozwiązać Sejm (art. 94 PPK). Dlaczego? Nie wiadomo, bo taka będzie jego prezydencka wola.
Po drugie, Sejm może sobie wybierać premiera i ministrów, a prezydent wcale nie musi ich powoływać. Wystarczy, że dręczy go "uzasadnione podejrzenie, że nie będą oni przestrzegać prawa (sic!)" (art. 122 PPK).
Po trzecie, jeśli prezydentowi nie spodoba się ustawa przyjęta przez Sejm (np. sześciolatki do szkoły), może sam z siebie zarządzić nad nią referendum i gdy naród ją odrzuci, prezydent może - zgadnijcie państwo co? - oczywiście rozwiązać Sejm (art. 103 PPK).
Po czwarte, odwróćmy sytuację: prezydent, jako dobry pan, postanowił obniżyć wiek emerytalny wszystkim do 60. roku życia. Poddaje ustawę pod referendum i po oczywistym poparciu przez naród kieruje ją do Sejmu. Ustawa jest szkodliwa, więc Sejm ją odrzuca. I już po Sejmie, bo prezydent sięga do art. 105 PPK i Sejm rozwiązuje.
Powie ktoś, że przesadzam - przecież wiążące minimum frekwencji w referendum to aż połowa wyborców. Uprawnienia z pkt 3 i 4 to zatem raczej straszak niż realna groźba. Czyżby? Nie radzę lekceważyć autorów PPK i ich holistycznego podejścia do tematu. Art. 8 PPK obniża ten próg do 30 proc.!
Mogę się także spotkać z zarzutem, że przecież jeśli PiS zdobędzie w wyborach większość (tym bardziej, jeśli będzie to większość konstytucyjna), to Andrzej Duda nie będzie się przecież wadził z Prezesem i korzystał z tych uprawnień. Zgoda, ale nic nie trwa wiecznie. Rządy PiS nie muszą trwać cztery lata. Może dojść do rozpadu koalicji albo wcześniejszych wyborów - i wtedy nowe szaty prezydenta, utkane przez PPK, będą bardzo przydatne.
A poza tym, spójrzmy na te pomysły bez kontekstu politycznego: po ich wprowadzeniu demokratycznie wybrany parlament i rząd zostają ubezwłasnowolnione, bo w każdej chwili mogą zniknąć.
Prezydent ma w PPK jeszcze inne przywileje. Przed Trybunałem Stanu staje tylko za umyślne naruszenie konstytucji, podczas gdy np. minister odpowiada za każde naruszenie. Ale i tu jest ciekawostka. Obecna konstytucja zobowiązuje, aby większość członków TS miała kwalifikacje sędziowskie. W PPK tego warunku już nie ma - każdy krewny i znajomy Królika będzie mógł zostać członkiem Trybunału.
CDN